Dodaj do ulubionych

Jestem feministą, ale mam wątpliwości

19.03.04, 12:06
Jako liberał zawsze utożsamiałem się z poglądami feministek. Jednak ostatnio
zaczynam mieć wątpliwości, czy feministki reprezentatywne dla głównego nurtu
feminizmu rozwiniętego (amerykańskiego) mają takie poglądy jak ja. Może
jednak nie mam prawa nazywać się feministą. Oto moje wątpliwości:

1. Życie prywatne małżonków

Jeżeli żona nie lubi zmywać ani sprzątać, to mąż powinien wykonywać połowę
tej pracy, to oczywiste. Ale jeśli żona lubi zmywać, a mąż nie lubi, jeśli
żona nie lubi zajmować się pielęgnacją samochodu i garażu, a mąż lubi, to czy
powinni oni podzielić się pracą i starać się uczestniczyć w zajęciach
partnera?

Jestem zdania, że jeśli nie chcą, to nie powinni wbrew sobie zamieniać się
robotą i udawać zainteresowania paskudnymi zajęciami partnera. Różne brudy i
smary samochodowe mogą wydawać się kobiecie tak samo obrzydliwe jak tłuste
resztki jedzenia i inne kuchenne brudy mogą wydawać się wstrętne dla
mężczyzny. Żadne z nich nie powinno się obwiniać z powodu tego wstrętu, ani
nie powinno czuć się urażone wstrętem partnera.

Czy mogę uważać się za feministę?

2. Opieka nad dzieckiem

Mąż powinien uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, nawet jeśli żona jest z
zawodu gospodynią domową i opiekunką ich dzieci. Antyfeminiści taką żonę
nazywają niepracującą lub będącą na utrzymaniu męża i odmawiają pomocy przy
opiece nad dziećmi.

Jednak jeśli matka karmi dziecko piersią, to nie powinna ściągać z piersi
pokarmu po to, aby napełnić nim butelkę, żeby mąż mógł także zakosztować roli
karmiciela. Mleko z piersi powinno być podawane dziecku bezpośrednio,
piersią, jeśli oczywiście potrafi pierś ssać.

Czy mogę uważać się za feministę?

3. Zabawa z dzieckiem

Wiadomo, że dziewczynki z natury swej, bez żadnej sugestii, same zaczynają
spośród dostępnych zabawek wybierać lalki, podczas gdy chłopcy wybierają
traktory. Jako feminista uważam jednak, że powinniśmy dzieci traktować równo,
a więc podsuwać im stale zabawki różnych typów bez preferencji czy sugestii.
Niech wybierają same.

Uważam jednak, że powinniśmy akceptować ich wybór. Jeżeli dziewczynka
wybierze lalkę, to nie powinniśmy zachęcać jej do spróbowania jednak zabawy z
traktorem. Uważam też, że nie powinniśmy na siłę upodabniać chłopców do
dziewczynek, ani na odwrót, tzn. nie powinniśmy dawać chłopcom wyłącznie
lalek w niemowlęctwie, ani dziewczynkom wyłącznie traktorów licząc na to, że
siła przyzwyczajenia pokona naturę.

Czy mogę uważać się za feministę?

4. Praca zawodowa

Dla mnie, jako feministy, jest jasne, że powinno się przyjmować do każdej
pracy ludzi doświadczonych, sprawnych i wykwalifikowanych, spełniających
wymagania określone poprzez pożądane efekty pracy, a nie poprzez atrybuty
pracownika ułatwiające osiąganie tych efektów. Jeżeli przyjmujemy do pracy w
sklepie, to powinniśmy wymagać sprawnego podawania towarów klientowi, a nie
określać minimalną długość rąk, poniżej której nie przyjmujemy kandydata, bo
nie sięgnie do końca półki. Wiek, płeć, wzrost, nawet wykształcenie, nie
powinny być brane pod uwagę, jeżeli pracodawca nie chce zbankrutować z powodu
nieumiejętności przyjmowania do pracy najlepszych kandydatów. Globalny wolny
rynek z pewnością wyeliminuje głupców, którzy dyskryminują kandydatów.

To samo dotyczy dyskryminowania pracowników pod względem płacy lub
kompetencji (stanowiska), które powinny wynikać z kwalifikacji i
odpowiedzialności, a nie z cech samego pracownika.

Jednak kryteria kwalifikacji i odpowiedzialności powinny być stosowane
konsekwentnie, nawet jeśli w wyniku ich zastosowania okazuje się, że
statystycznie rzecz biorąc jakaś grupa o pewnych cechach jest
nadreprezentowana w pewnych zawodach czy na pewnych stanowiskach. Jeżeli
okazuje się, że osoby starsze gorzej sobie radzą z przyciąganiem klientów niż
szczupłe panienki, to należy zaakceptować gust klientów i nie przyjmować na
siłę osób starszych do takiej pracy. Jeżeli okazuje się, że kobiety pracują
mniej wydajnie na pewnych stanowiskach, to nie należy robić z tego tragedii i
pogodzić się z tym, że należy im się niższa płaca niż mężczyznom robiącym to
samo.

Nie należy określać z góry, że skoro w naszej firmie 30% pracowników to
kobiety, to musimy tak sterować awansami, aby na każdym szczeblu kadry
kierowniczej było 30% kobiet, a jeden z trzech wicedyrektorów musi być
kobietą i co trzeci raz dyrektor musi być kobietą. Awans na kierownika
powinna zawsze dostawać osoba najlepiej wykwalifikowana z tych, które zdolne
są do wzięcia danej odpowiedzialności. Tylko tak optymalnie działające firmy
będą w stanie utrzymać się w przyszłości na globalnym wolnym światowym rynku.

Czy mogę uważać się za feministę?

5. Polityka

Każdy ma równe prawa wyborcze. Kobiety mogą głosować na kobiety, a mężczyźni
mogą głosować na mężczyzn – nie ma w tym nic złego. Mogą też głosować
odwrotnie z czystym sumieniem. Kobiety mogą z czystym sumieniem głosować na
mężczyznę i ten ich głos powinien być uszanowany przez feministki.
Organizacje kobiece mogą wystawiać kandydatów kobiety, ale mogą też popierać
mężczyzn - takie mają prawo w wolnym świecie liberałów i feministek.
Feministki mają oczywiście prawo i moralny obowiązek zachęcać kobiety aby
głosowały na kobiety, a także powinny zachęcać mężczyzn do głosowania na
kobiety. Ale muszą uszanować wole wyborców.

Uważam, że idiotyczne są przepisy prawa określające minimalny odsetek kobiet
we władzach wybieranych w sposób demokratyczny. Równie idiotyczne są zasady
określające minimalny odsetek kobiet wśród określonego zbioru kandydatów.

Czy mogę uważać się za feministę?
Obserwuj wątek
    • Gość: miłka No pewnie. n\t IP: *.chello.pl 19.03.04, 12:50
    • Gość: Yamato Re: Jestem feministą, ale mam wątpliwości IP: *.aster.pl 21.03.04, 11:35
      > Wiadomo, że dziewczynki z natury swej, bez żadnej sugestii, same zaczynają
      > spośród dostępnych zabawek wybierać lalki, podczas gdy chłopcy wybierają
      > traktory.

      skąd wiadomo?
      • Gość: Klarysa Re: Jestem feministą, ale mam wątpliwości IP: 62.233.181.* 21.03.04, 11:55
        A ja od razu zaczęłam przeprowadzać operacje chirurgiczne na misiach - wbijałam
        w nie widelce,odcinałam nogi i udawałam ,że tracimy pacjenta ,bo w nodze
        utkwił odłamek szrapnela.Oprócz tego zawsze do szpitala przyjeżdzała nieziemska
        ilość rannych po krwawej bitwie,a ja nie nadążąłam już z operowaniem.No to co
        można o mnie powiedzieć ,jeśli w dzieciństwie byłam chirurgiem w szpitalu
        polowym na linii frontu?:)
        • dokowski Ja piszę o badaniach dzieci jeszcze nieskażonych.. 22.03.04, 14:17
          Gość portalu: Klarysa napisał(a):

          > A ja od razu zaczęłam przeprowadzać operacje chirurgiczne na misiach -
          > wbijałam w nie widelce,odcinałam nogi

          ... wpływami, które nawet nie potrafią używać widelca ani tym bardziej niczego
          czym możnaby odcinać misiom nogi. Te badania pokazały zakodowane przez geny
          preferencje większości niemowląt. Twój pojedyczy przypadek niczego nie wnosi.
          • Gość: Klarysa Re: Ja piszę o badaniach dzieci jeszcze nieskażon IP: 62.233.181.* 22.03.04, 14:31
            Przepraszam,ale to nie ma sensu...Dzieci nie skażone jeszcze wpływami czego???
            Bo jesli piszesz o rocznym dziecku,to ono raczej nie jest w stanie wybrać ,czy
            bawi się traktorem czy lalką,gdyż w ogóle bawi się tym co podsuną i kupią(!!!)
            rodzice.Ono jeszcze nie chodzi:) .Z drugiej strony nie ma miejsca do 3 roku
            zycia (przed złobkiem) dla dzieci,gdzie można byłoby porównywać , co one
            wolą .A to są zabawy ,z okresu kiedy miałam 5 lat(przed przedszkolem) i za nóż
            służył mi patyk,a za opatrunek podpaska matki,o której przydatności nie miałam
            zielonego pojęcia.Wreszcie matka przechwyciła podpaskę i wyposażyła mnie w
            watę.Okres przedszkolny,to ten,kiedy 1/2 zabaw dzieci odbywa się w fantazji -
            wyimaginowani przyjaciele itp...Zresztą znajdź mi dzieciaka(w mieśćie) nie
            skażonego do 4 roku Telewizją(czyli nie podlegającedgo wpływom),a ufunduję Ci
            specjalną nagrodę.
            • dokowski Ja piszę o badaniach robionych na niemowlakach... 23.03.04, 15:49
              Gość portalu: Klarysa napisał(a):

              > Dzieci nie skażone jeszcze wpływami czego???
              > Bo jesli piszesz o rocznym dziecku

              ... też w wieku tygodnia i miesiąca. Za czym chętniej wodzą wzrokiem, do czego
              chętniej wyciągają rękę, co dłużej trzymają w rączce itd.
              • Gość: Klarysa Re: Ja piszę o badaniach robionych na niemowlakac IP: 62.233.181.* 23.03.04, 17:35
                No to ,kto przy zdrowych zmysłach pokazuje tygodniowej kruszynie czołg?!!
                Zastanów się!
                • Gość: sagan :))))) rozbawila mnie kruszyna i czolg! n/txt IP: *.desy.de 23.03.04, 17:56
                • dokowski Pokazuje się traktor lub ciężarówkę 24.03.04, 12:31
                  Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                  > kto przy zdrowych zmysłach pokazuje tygodniowej kruszynie czołg?!!

                  Napisałem gdzieś "czołg"? Nie chce mi się przeglądać swoich postów, więc na
                  wszelki wypadek przepraszam za tę pomyłkę
                  • Gość: Klarysa chorobcia,a może grzechotkę? IP: 62.233.181.* 24.03.04, 12:54
                    Nawet najbardziej militarnie nastawiony tatuś pracujący jako inżynier na
                    okrętach podwodnych, nie będzie pokazywał swojemu tygodniowemu synkowi traktora
                    czy ciężarówki.Przepraszam,ale muszę tak napisać-tylko idiota machałby
                    noworodkowi przed nosem małym dżwigiem.Jeśli masz dzieci,to chyba wiesz,że po
                    urodzeniu mamy okres grzechotek,dzwięczących bajerów na żyłce podwieszanych nad
                    łóżeczkiem i tym podobnych cudów-niewidów.Tak samo jak tygodniowej Marysi nie
                    kupi nikt wystrojonej Barbi na obcasach z Kenem za rękę.W związku z tym
                    podważam po prostu argument ludzi,którzy twierdzą,że noworodek męski wodzi
                    wzrokiem za tym,a żeński za tamtym.Noworodek wodzi wzrokiem za wszystkim ,co
                    pojawi się w jego puncie widzenia i jest NOWE(czyli ciekawe).A najciekwsza jest
                    wtedy pewna część ciała matki:) Potem pojawia się już wpływ otoczenia i nie ma
                    tego, co w dziecku istniało jako "tabula rasa" -czyli brak wpływów.
                    • dokowski Badacze nie pokazują dzieciom grzechotek 25.03.04, 15:56
                      Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                      > Nawet najbardziej militarnie nastawiony tatuś

                      Mieszasz życie z eksperymentem naukowym

                      > tylko idiota machałby
                      > noworodkowi przed nosem małym dżwigiem.

                      Można naukowców mieć za idiotów, z takimi poglądami już się zetknąłem.

                      > Noworodek wodzi wzrokiem za wszystkim ,co
                      > pojawi się w jego puncie widzenia i jest NOWE(czyli ciekawe).

                      To po prostu nieprawda. Za niektórymi rzeczami wodzi chętniej i wytrwalej

                      > A najciekwsza jest wtedy pewna część ciała matki

                      Twarz jest najciekawsza. To każdy ojciec powinien wiedzieć, bo to jest wiedza
                      oczywista, chociaż i to naukowcy udowodnili.

                      > Potem pojawia się już wpływ otoczenia i nie ma
                      > tego, co w dziecku istniało jako "tabula rasa"

                      To mit. Nie istnieje żadna "tabula rasa" w żadnej chwili. Noworodek wyposażony
                      jest w całą masę instynktów, tak że od urodzenia ma już niepowtarzalną
                      osobowość. Spytaj matki - każdy noworodek jest inny.
                      • Gość: Klarysa Aha,pokazują im karabiny i inkubatory? IP: 62.233.181.* 25.03.04, 16:30
                        Gość portalu: Klarysa napisał(a):
                        >
                        > > Nawet najbardziej militarnie nastawiony tatuś
                        >
                        > Mieszasz życie z eksperymentem naukowym
                        >
                        > > tylko idiota machałby
                        > > noworodkowi przed nosem małym dżwigiem.
                        >
                        > Można naukowców mieć za idiotów, z takimi poglądami już się zetknąłem

                        Podaj mi źródło owych badań naukowych ,rok i miejsce
                        publikacji,recenzje ,miejsce przeprowadzenia,antropologiczny rodowód,dominantę
                        kulturową,etniczną płaszczyznę porównawczą.Podstawowe pytania etnologa.Dodaj
                        jeszcze -jak wyodrębniano obiekt do badań,kto przeprowadzał
                        (lekarz,rodzic,znajomy,nieznajomy,),czy w środowisku pierwotnym,czy adaptowanym
                        do badań.

                        Noworodek wodzi wzrokiem za wszystkim ,co
                        > > pojawi się w jego puncie widzenia i jest NOWE(czyli ciekawe).
                        >
                        > To po prostu nieprawda. Za niektórymi rzeczami wodzi chętniej i wytrwalej

                        W dyskursie naukowym nie istnieje możliwość argumentowania swoich sądów w
                        odniesieniu do ich wiarygodnosci lub braku wiarydodności bez przedatawienia
                        dowodów na daną tezę .Przedstaw mi statystykę,źródła,publikację wraz z dwoma
                        niezależnymio recenzjami.Tak wygląda naturalna weryfikacja naukowa.Dopóki tego
                        nie zrobisz,w równie idiotyczny sposób mogę napisać:To nieprawda,że to co
                        napisałeś,jest prawdą.

                        > Twarz jest najciekawsza. To każdy ojciec powinien wiedzieć, bo to jest wiedza
                        > oczywista, chociaż i to naukowcy udowodnili.
                        Ciąg dalszy.Żródło,autor badań ,rok publikacji,niezależne recenzje.
                        Równie dobrze mogę,w Twój sposób napisać,że najciekawszy jest zapach.W
                        pierwszych tygodniach dzieciak kojarzy matkę z zapachem mleka,które jest
                        rownoznaczne z pożywieniem i zaspokojeniem podstawowej
                        potrzeby.Ergo,najważniejsza jest pierś matki.


                        To mit. Nie istnieje żadna "tabula rasa" w żadnej chwili. Noworodek wyposażony
                        > jest w całą masę instynktów, tak że od urodzenia ma już niepowtarzalną
                        > osobowość. Spytaj matki - każdy noworodek jest inny.

                        Sugeruję polemizować na temat mitu z Lockiem.Ja znam inną definicję
                        mitu.Instynkty nie tworzą osobowości,bo tę nabywa się w drodze
                        socjalizacji.Krótko mowiąc,jeśli dzieciaka wychowa psia suka ,nie bedzie miał
                        osobowości człowieka ,a instynkt każe mu szukać pożywienia,uciekać ,bronić się
                        i spać.Inaczej mówiąc,będzie miał osobowośc psa.Mylisz dwie kwestie z
                        odrębnych porządków.


                        • dokowski To się nazywa etologia 25.03.04, 16:56
                          Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                          > Podstawowe pytania etnologa.

                          Daruj sobie popisy, bo ci nie wychodzą

                          > W dyskursie naukowym

                          Chcesz uprawiać naukę na tym forum

                          > mogę napisać:To nieprawda,że to co
                          > napisałeś,jest prawdą.

                          Możesz, takie coś kończy dyskusję

                          > mogę,w Twój sposób napisać,że najciekawszy jest zapach.

                          No to napisz. Przecież to prawda. Tyle że nie na temat, bo mówimy tu o tym, na
                          co patrzy.

                          > Sugeruję polemizować na temat mitu z Lockiem.

                          Na którym forum?

                          > Ja znam inną definicję mitu.

                          Mity tworzyła np. Margareth Mead. Może to Ci przybliży znaczenie w jakim używam
                          tego słowa: "fałszywe mniemanie o kimś lub o czymś uznawane bez dowodu".

                          > Instynkty nie tworzą osobowości, bo tę nabywa się w drodze
                          > socjalizacji.

                          To jeden z mitów MM. Już socjobiologia obaliła ten mit. Sama zresztą została
                          obalona. Poczytaj sobie podręcznik do psychologii ewolucyjnej.

                          > Krótko mowiąc,jeśli dzieciaka wychowa psia suka (...)
                          > będzie miał osobowośc psa.

                          To także obalony mit. Będzie miał osobowość mieszaną: ludzkie cechy wrodzone i
                          psie cechy nabyte ... dopóki nie spotka człowieka.
                          • Gość: Klarysa Re: To się nazywa etologia IP: 62.233.181.* 25.03.04, 20:15

                            > > Podstawowe pytania etnologa.
                            >
                            > Daruj sobie popisy, bo ci nie wychodzą
                            Przykro mi,że mój zawód to dla Ciebie popisy.

                            W dyskursie naukowym
                            >
                            > Chcesz uprawiać naukę na tym forum
                            >
                            Pierwszy powołałeś się na badania naukowców,więc logicznym następstwem jest też
                            podanie źródeł(publikacji ),będących podstawowym argumentem przytoczonej przez
                            Ciebie tezy.

                            mogę,w Twój sposób napisać,że najciekawszy jest zapach.
                            >
                            > No to napisz. Przecież to prawda. Tyle że nie na temat, bo mówimy tu o tym,
                            na
                            > co patrzy.

                            Tak więc równie dobrze,mogę powiedzieć ,że jeden noworodek woli patrzeć na
                            kulę,a inny na równoległobok czy trójkąt- w ramach Twojej teorii,że chłopcy
                            wolą patrzeć na kanciaste kształty.Trójkąt nie jest jednak ciężarówką,a kula
                            lalką.Ta teoria po prostu się nie broni,tym bardziej,że uparcie odmawiasz
                            podania żródeł.

                            >> Sugeruję polemizować na temat mitu z Lockiem.
                            >
                            > Na którym forum?
                            >
                            Zapewne w życiu pozagrobowym,o ile w takowe wierzysz.

                            > Mity tworzyła np. Margareth Mead. Może to Ci przybliży znaczenie w jakim
                            używam
                            >
                            > tego słowa: "fałszywe mniemanie o kimś lub o czymś uznawane bez dowodu".
                            Jesteś pewen,że nie masz tu do czynienia z definicją stereotypu?

                            Krótko mowiąc,jeśli dzieciaka wychowa psia suka (...)
                            > > będzie miał osobowośc psa.
                            >
                            > To także obalony mit. Będzie miał osobowość mieszaną: ludzkie cechy wrodzone
                            i
                            > psie cechy nabyte ... dopóki nie spotka człowieka.
                            Sugeruję poczytać o przypadkach tzw."Dzikich dzieci" znajdowanych w Niemczech
                            pod koniec XVIII wieku (ze sztandarowym przypadkiem Hausera).Spotkanie
                            człowieka niewiele w nich zmieniało -nigdy nie nauczyły się ,choćby ,mówić i
                            nie uciekać przed nie znanymi ludżmi.

                            • Gość: Monika Re: To się nazywa etologia IP: *.chello.pl 25.03.04, 20:30
                              Gdzieś już był ten wątek poruszony, tylko nie pamiętam gdzie. Męzczyzni podobno
                              wolą struktury piramidalne i przywódce który ich prowadzi, typu wojsko czy
                              kościół. Kobiety za to wybierają koło, wolą trzymac się za ręce, mieć tą samą
                              odległość od centrum, podejmować decyzje wspólnie i brać pod uwage więcej
                              zmiennych.

                              Inny sposób postrzegania rzeczywistości. Nie wiem na ile to naukowe i czy
                              poparte jakimiś głebszymi badaniami. Więc prosze mnie nie pytać o detale.
                            • dokowski Twarz jest jeszcze bardziej pociągająca niz kula 26.03.04, 20:09
                              Szczególnie dla żeńskich noworodków
                              • Gość: Monika Re: Twarz jest jeszcze bardziej pociągająca niz k IP: *.chello.pl 26.03.04, 20:48
                                dokowski napisał:

                                > Szczególnie dla żeńskich noworodków

                                Ale na starość to im się zmienia.

                                Faceci się gapią na ładne buzie i często wstydzą się gdy ich partnerki są dużo
                                brzydsze od pozostałych kobiet. Za to kobiety ładnego ale głupiutkiego faceta
                                nie wybiorą, wolą inne cechy. Znaczy twarz kobietę przyciąga dużo mniej niż
                                meżczyznę.

                                Jakie to panie baby są przewrotne :))
                                • dokowski To oznaka pozycji w hierarchii połecznej 28.03.04, 12:53
                                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                                  > Faceci się gapią na ładne buzie i często wstydzą się gdy ich partnerki
                                  > są dużo brzydsze od pozostałych kobiet.

                                  Reguląjest, że im facet bogatszy,tym ładniejsze panienki podrywa.

                                  > Za to kobiety ładnego ale głupiutkiego faceta
                                  > nie wybiorą, wolą inne cechy.

                                  Kobieta może mieć mniej dzieci niż mężczyna, więc jej wybór zwykle jest
                                  odpowiedzialny.
                          • userka Re: To się nazywa etologia 29.03.04, 10:36
                            Ale dlaczego niech chcesz podać żródeł z których czerpiesz taką wiedzę??
                            To tak wygląda jakby to było wyssane przez Ciebie z palca, albo jakbyś coś
                            pamiętał, że ktoś gdzieś kiedyś tam takiego powiedział, ale nie wiesz kto,
                            gdzie i kiedy. Podziel się swoją wiedzą i pozwól nam dojść do wyników tych
                            badań, albo się na nie nie powołuj.

                            Userka
                  • Gość: Monika Re: Pokazuje się traktor lub ciężarówkę IP: *.chello.pl 24.03.04, 23:51
                    dokowski napisał:

                    To ja dopytam jeszcze, bo nie rozumiem.

                    > Pokazuje się traktor lub ciężarówkę

                    Dlaczego kilkutygodniowy chłopiec wybiera traktor, skoro nigdy w życiu traktoru
                    nie widział i nie ma pojęcia na co patrzy, ani do czego to służy ? Dlaczego za
                    nim wodzi oczami ? Do kolorowe, bo coś mu się obraca ?
                    • dokowski Kanciaste kształty przyciągają jego wzrok. /nt/ 25.03.04, 15:57
                      • Gość: Monika Re: Dziękuję. Tak myślałam /nt IP: *.chello.pl 25.03.04, 16:44
      • Gość: . Re: Jestem feministą, ale mam wątpliwości IP: *.acn.waw.pl 28.03.04, 21:32
        Gość portalu: Yamato napisał(a):

        > > Wiadomo, że dziewczynki z natury swej, bez żadnej sugestii, same zaczynają
        > > spośród dostępnych zabawek wybierać lalki, podczas gdy chłopcy wybierają
        > > traktory.
        >
        > skąd wiadomo?


        Z wykopalisk.
    • Gość: lEń Re: Jestem feministą, ale mam wątpliwości IP: *.g-net.pl 22.03.04, 19:09
      na szczescie nie jestes - myslisz normalnie :)
      • dokowski A czym to się różni od myślenia feministek 23.03.04, 15:50
        Gość portalu: lEń napisał(a):

        > myslisz normalnie :)

        W którym punkcie różnię się od feministek?
    • Gość: Monika Re: Jestem feministą, ale mam wątpliwości IP: *.chello.pl 23.03.04, 18:51
      dokowski napisał:

      > Wiadomo, że dziewczynki z natury swej, bez żadnej sugestii, same zaczynają
      > spośród dostępnych zabawek wybierać lalki, podczas gdy chłopcy wybierają
      > traktory.

      A skąd to wiadomo ? I skąd znasz dzieci którym nikt nigdy nic nie sugerował ?
    • nglka Re: Jestem feministą, ale mam wątpliwości 23.03.04, 20:18
      > 1. Życie prywatne małżonków
      >
      > Jeżeli żona nie lubi zmywać ani sprzątać, to mąż powinien wykonywać połowę
      > tej pracy, to oczywiste. Ale jeśli żona lubi zmywać, a mąż nie lubi

      - Jesli nie lubi, powinni się podzielić - jeśli lubi - to myślę, że sama
      osobiście męża z kuchni od pomocy wygoni

      > jeśli
      > żona nie lubi zajmować się pielęgnacją samochodu i garażu, a mąż lubi, to czy
      > powinni oni podzielić się pracą i starać się uczestniczyć w zajęciach
      > partnera?

      - tak samo jak poprzednio - jesli mąż tego nie lubi powinni się podzielić -
      jeśli lubi, niech każdy robi to, co mu wychodzi najlepiej (w połączeniu z
      przyjemnością)

      > Czy mogę uważać się za feministę?

      - A czujesz się?

      > 2. Opieka nad dzieckiem
      >
      > Mąż powinien uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, nawet jeśli żona jest z
      > zawodu gospodynią domową i opiekunką ich dzieci. Antyfeminiści taką żonę
      > nazywają niepracującą lub będącą na utrzymaniu męża i odmawiają pomocy przy
      > opiece nad dziećmi.

      - Robią krzywdę po pierwsze dziecku. Są w takim wypadku nie tylko złymi mężami
      ale i złymi ojcami. Pieniędzmi nie kupi się miłości, niczyjej a dziecko
      potrzebuje ojca. Pomijam fakt bycia zoną "niepracującą ze stadem dzieciatek"

      > Jednak jeśli matka karmi dziecko piersią, to nie powinna ściągać z piersi
      > pokarmu po to, aby napełnić nim butelkę, żeby mąż mógł także zakosztować roli
      > karmiciela. Mleko z piersi powinno być podawane dziecku bezpośrednio,
      > piersią, jeśli oczywiście potrafi pierś ssać.

      - Pod warunkiem, ze matka nie jest jedynym żywicielem rodziny - jeśli nie ma
      innego wyjścia bo czasem tak przeiceż bywa - kobieta idzie do pracy a mąż
      (tudzież samo "ojciec dziecka") karmi, przewija itp itd

      > Czy mogę uważać się za feministę?
      >
      > 3. Zabawa z dzieckiem
      >
      > Wiadomo, że dziewczynki z natury swej, bez żadnej sugestii, same zaczynają
      > spośród dostępnych zabawek wybierać lalki, podczas gdy chłopcy wybierają
      > traktory. Jako feminista uważam jednak, że powinniśmy dzieci traktować równo,
      > a więc podsuwać im stale zabawki różnych typów bez preferencji czy sugestii.
      > Niech wybierają same.
      >
      > Uważam jednak, że powinniśmy akceptować ich wybór. Jeżeli dziewczynka
      > wybierze lalkę, to nie powinniśmy zachęcać jej do spróbowania jednak zabawy z
      > traktorem. Uważam też, że nie powinniśmy na siłę upodabniać chłopców do
      > dziewczynek, ani na odwrót, tzn. nie powinniśmy dawać chłopcom wyłącznie
      > lalek w niemowlęctwie, ani dziewczynkom wyłącznie traktorów licząc na to, że
      > siła przyzwyczajenia pokona naturę.
      >
      > Czy mogę uważać się za feministę?

      - A czujesz się?


      > 4. Praca zawodowa
      >
      > Dla mnie, jako feministy, jest jasne, że powinno się przyjmować do każdej
      > pracy ludzi doświadczonych, sprawnych i wykwalifikowanych, spełniających
      > wymagania określone poprzez pożądane efekty pracy, a nie poprzez atrybuty
      > pracownika ułatwiające osiąganie tych efektów. Jeżeli przyjmujemy do pracy w
      > sklepie, to powinniśmy wymagać sprawnego podawania towarów klientowi, a nie
      > określać minimalną długość rąk, poniżej której nie przyjmujemy kandydata, bo
      > nie sięgnie do końca półki. Wiek, płeć, wzrost, nawet wykształcenie, nie
      > powinny być brane pod uwagę, jeżeli pracodawca nie chce zbankrutować z powodu
      > nieumiejętności przyjmowania do pracy najlepszych kandydatów. Globalny wolny
      > rynek z pewnością wyeliminuje głupców, którzy dyskryminują kandydatów.
      >
      > To samo dotyczy dyskryminowania pracowników pod względem płacy lub
      > kompetencji (stanowiska), które powinny wynikać z kwalifikacji i
      > odpowiedzialności, a nie z cech samego pracownika.
      >
      > Jednak kryteria kwalifikacji i odpowiedzialności powinny być stosowane
      > konsekwentnie, nawet jeśli w wyniku ich zastosowania okazuje się, że
      > statystycznie rzecz biorąc jakaś grupa o pewnych cechach jest
      > nadreprezentowana w pewnych zawodach czy na pewnych stanowiskach. Jeżeli
      > okazuje się, że osoby starsze gorzej sobie radzą z przyciąganiem klientów niż
      > szczupłe panienki, to należy zaakceptować gust klientów i nie przyjmować na
      > siłę osób starszych do takiej pracy. Jeżeli okazuje się, że kobiety pracują
      > mniej wydajnie na pewnych stanowiskach, to nie należy robić z tego tragedii i
      > pogodzić się z tym, że należy im się niższa płaca niż mężczyznom robiącym to
      > samo.

      - Nie niższa płaca ale inne stanowisko. Uważam, że kobiety jeśli faktycznie
      mniej są wydajne na pewnych stanowiskach - nie powinny być na nie przyjmowane.
      Są pewne wymagania określające przykładowo płeć "barmana przyjmę" - zawód raczej
      nie ma wiele wspólnego z wysiłkiem ale powiedzmy, że płeć określa dokładnie,
      wuadomo od razu, że jest zainteresowanie na barmana a nie barmankę w związku z
      czym ludzie powinni umieć pisać jak i czytać ze zrozumieniem. Wcale nie jest też
      powiedziane, że kobieta będzie niej wydajna. Być może trafi się taka, która siły
      fizycznej mieć będzie niewiele ale swoim swposobem bycia zmobilizuje resztę do
      pracy przec co zwiększy wydajność firmy, trzeba brać pod uwagę wszelkie możliwe
      aspekty a nie - jak robi się teraz - ciąć po wypłacie - często jest też tak, że
      w zwykłej pracy biurowej kobiety od mężczyzn zarabiają mniej mimo, że w
      wydajności nie różnią się wcale, to się nazywa dyskryminacja.

      > Czy mogę uważać się za feministę?

      - A czujesz się?

      >
      > 5. Polityka
      >
      > Każdy ma równe prawa wyborcze. Kobiety mogą głosować na kobiety, a mężczyźni
      > mogą głosować na mężczyzn – nie ma w tym nic złego. Mogą też głosować
      > odwrotnie z czystym sumieniem. Kobiety mogą z czystym sumieniem głosować na
      > mężczyznę i ten ich głos powinien być uszanowany przez feministki.
      > Organizacje kobiece mogą wystawiać kandydatów kobiety, ale mogą też popierać
      > mężczyzn - takie mają prawo w wolnym świecie liberałów i feministek.
      > Feministki mają oczywiście prawo i moralny obowiązek zachęcać kobiety aby
      > głosowały na kobiety, a także powinny zachęcać mężczyzn do głosowania na
      > kobiety. Ale muszą uszanować wole wyborców.

      - Widzisz, ja nie uważam feministki za osoby, które próbują wszelimi sposobami
      zwalczyć płeć męską - bynajmniej ja staram się zwalczać stereotypy - co z
      sammymi mężczyznami niewiele ma wspólnego. Nie widzę nic złego w głosowaniu na
      mężczyznę, jeśli popieram jego postępowanie / argumenty itp itd... Procentowa
      ilość kobiet w naszym rządzie niespecjalnie mnie "rusza" - nie szukam dziury w
      całym.

      > Uważam, że idiotyczne są przepisy prawa określające minimalny odsetek kobiet
      > we władzach wybieranych w sposób demokratyczny. Równie idiotyczne są zasady
      > określające minimalny odsetek kobiet wśród określonego zbioru kandydatów.
      >
      > Czy mogę uważać się za feministę?

      - A czujesz się?
      • nglka Re: Jestem feministą, ale mam wątpliwości 23.03.04, 20:24
        Ominełam pkt 3, pozwolę sobie dokończyć.

        > 3. Zabawa z dzieckiem
        >
        > Wiadomo, że dziewczynki z natury swej, bez żadnej sugestii, same zaczynają
        > spośród dostępnych zabawek wybierać lalki, podczas gdy chłopcy wybierają
        > traktory. Jako feminista uważam jednak, że powinniśmy dzieci traktować równo,
        > a więc podsuwać im stale zabawki różnych typów bez preferencji czy sugestii.
        > Niech wybierają same.

        - Dziewczynki nie wybierają same lalek - od maleńkości chłop-com kupuje się
        samochodziki, traktory, rowerki, dziewczynkom kupuje się misie, laleczki,
        kolorowe ubranka dla lalek - to się nazywa manipuulacja oczywiście nie w złym
        znaczeniu tego słowa - dziecko się uczy obserwując otoczenie więc nie można
        powiedzieć, że "samo wybiera".

        > Uważam jednak, że powinniśmy akceptować ich wybór. Jeżeli dziewczynka
        > wybierze lalkę, to nie powinniśmy zachęcać jej do spróbowania jednak zabawy z
        > traktorem. Uważam też, że nie powinniśmy na siłę upodabniać chłopców do
        > dziewczynek, ani na odwrót, tzn. nie powinniśmy dawać chłopcom wyłącznie
        > lalek w niemowlęctwie, ani dziewczynkom wyłącznie traktorów licząc na to, że
        > siła przyzwyczajenia pokona naturę.

        - Jak wyżej, natura naturą a ja znam na prawdę wielu małych chłopców, którzy
        wolą siedzieć z mamą w kuchni, w datrtuszku niż z tatą nad robótkami domowymi.
        To zazwyczaj sami rodzice dzielą rolę "Małgosiu, ty idź pomóż mamie w kuchni a
        Jacuś pomoże mi tu z tymi deskami". Jeśli dzieci nie mają nic przeciwko to nie
        ma w tym nic złego - ale ciężko wymagać, by wuidziały coś złego w tym, że
        rodzice rozdzielają role tak a nie inaczej - "widać - myśli dziewczynka - lepiej
        wyjdzie mi pomoc przy mamie niż u taty gdzie pewnie jak sam mówił , będę się
        nudziła".
        • Gość: Zły Wilk Jestem antyfeministą, nie mam wątpliwości IP: *.virnet.pl 23.03.04, 22:18
          > - A czujesz się?


          Feminizm nie jest jakimś spójnym zbiorem poglądów - przeciwnie, to niespójny,
          wewnętrznie sprzeczny melanż róznych pomyślunków. Feministki rzadko kiedy
          zgadzają się między sobą w czymkolwiek, a często jeszcze można spotkać
          feministkę, która nie zgadza się sama ze sobą - i nawet tego nie widzi.

          Ty, Dokowski, próbujesz ustalić, jakie trzeba mieć poglądy, by być feministą.
          Nglka słusznie pokazała Ci, że Twoje poglądy są zupełnie nieważne - wystarczy,
          że "czujesz się" feministą. Feministka nie myśli - feministka "czuje". Ja np.
          mam poglądy w wielu punktach podobne do Twoich - wyrażonych w pierwszym poście
          tego wątku, a niewątpliwe "czuję się" antyfeministą.

          Pozdrawiam -
          • Gość: lEń Re: Jestem antyfeministą, nie mam wątpliwości IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.03.04, 09:07
            dokladnie
          • Gość: Klarysa Re: Jestem antyfeministą, nie mam wątpliwości IP: 62.233.181.* 24.03.04, 11:26
            No,to przecież logiczne.Zły Wilk nie myśli, Zły Wilk czuje się "antyfeministą'.
          • Gość: aspasia Re: Jestem antyfeministą, nie mam wątpliwości IP: *.opus.chelm.pl / 212.244.255.* 24.03.04, 12:11
            Feminizm nie jest jakimś spójnym zbiorem poglądów - przeciwnie, to niespójny,
            > wewnętrznie sprzeczny melanż róznych pomyślunków.

            owszem, są różnice, tak samo jak istnieją różnice np. pomiędzy różnymi odłamami
            chrześcijaństwa, choć przecież jest "coś" co te odłamy pozwala połączyć pod
            wspólną nazwą

            Feministki rzadko kiedy
            > zgadzają się między sobą w czymkolwiek, a często jeszcze można spotkać
            > feministkę, która nie zgadza się sama ze sobą - i nawet tego nie widzi.

            feministki, tak jak inni ludzie, są niedoskonałe, nie mozna wymagać od nich
            doskonałości, a juz od innych nie

            > Feministka nie myśli - feministka "czuje".

            jest człowiekiem, a więc myśli

            Ja np.
            > mam poglądy w wielu punktach podobne do Twoich - wyrażonych w pierwszym
            poście
            > tego wątku, a niewątpliwe "czuję się" antyfeministą.

            poglądy feministyczne i "czucie się" antyfeministą? to znaczy, że albo nie
            rozumie się swoich własnych poglądów, albo polemizuje się na siłę z kimś, kto
            ma podobne poglądy
            o ile mi wiadomo, feminizm to nie jest gloryfikacja kobiet i próba zepchnięcia
            mężczyzn na gorszą, zajmowana dotychczas przez kobiety, pozycję, to nie jest
            próba zamiany dominacji męskiej na dominację kobiet, wówczas byłoby to
            pozbawione sensu, feminizm nie jest (w założeniu) przeciwwagą dla szowinizmu
            (niektórych) mężczyzn, jest stanowiskiem "po środku"- jeśli mogę to tak określić
            dlatego, na dobrą sprawę, każdy, kto uważa, że nie wolno krzywdzić,
            dyskryminować, ograniczać wolności drugiego człowieka ze względu na jego płeć
            będzie feministą/feministką
            • agrafek Re: Jestem antyfeministą, nie mam wątpliwości 24.03.04, 12:30
              Ech, Aspasia, zaglądnij do wątków na temat tego czym właściwie jest
              ten "feminizm" sprzed około roku. Wypowiedzi Złego wilka o "czuciu się
              feministą/ką" lub "czuciu się antyfeminstą/ką" są konsekwencja przyjętych
              wtedy, na uzytek tego forum definicji feminizmu. I akurat Zły Wilk był jednym,
              z tych, którzy z posługiwania się li jedynie intuicją w budowaniu definicji
              walczyli. Przegrał wobec zdecydowanego oporu pań, to teraz jest konsekwentny.
              Pozdrawiam.
              • Gość: aspasia Re: Jestem antyfeministą, nie mam wątpliwości IP: *.opus.chelm.pl / 212.244.255.* 24.03.04, 19:52
                nie zajrzałam do wspomnianego przez ciebie wątku z braku czasu, jeśli jest tak
                jak piszesz, to zmienia postać rzeczy, nie wydaje mi się, aby było mozliwe
                stworzenie jakiejkolwiek definicji za pomocą tylko i wyłącznie intuicji
                mam poglądy, które możnaby nazwać feminstycznymi, dlatego też czuję się
                feministką, ale na pewno nie odwrotnie
                pozdrawiam również
                • agrafek Re: Jestem antyfeministą, nie mam wątpliwości 24.03.04, 19:59
                  Może nie tyle wyłącznie, to przede wszystkim. Rzecz polegała na tym, że panie
                  deklarowały jak największą sympatię do feminizmu, stwierdzając równocześnie, że
                  do końca nie da się określić czym on jest (bo jest zbyt róznorodny - ile
                  feministek, tyle feminizmów). Powstał tu wtedy termin: "feminizm intuicyjny".
                  Nie przeczę, że antyfeminiści (którzy ostatnio też postanowili się nazywać
                  intuicyjnymi - w niektórych przypadkach) traktują ów feminizm z przymróżeniem
                  oka.
                  To takie nakreślenie obrazu z pamięci.
                  pozdrawiam.
                  • Gość: aspasia Re: Jestem antyfeministą, nie mam wątpliwości IP: *.opus.chelm.pl / 212.244.255.* 24.03.04, 20:10
                    feminizm to dla mnie próba wyjścia spod dominacji meskiej i nie popadniecia w
                    dominację żeńską, próba znalezienia czegos w rodzaju
                    arystotelesowskiego "złotego srodka", to wydaje mi się jasne, natomiast problem
                    polega na tym, jak znaleźć ten złoty środek, jakimi drogami dążyć do niego, i
                    tu można by było oprzeć się na intuicji, pod warunkiem, że za intuicję uznamy
                    skrót myślowy, polegający na ominięciu wnioskowania logicznego, ale prowadzący
                    do tego samego celu, co owo wnioskowanie, intuicja w sensie mistycznym
                    ("przeczuwam, że", "czuję, że") chyba by tu się nie nadawała
        • dokowski Z faktami nie dyskutuję 24.03.04, 14:03
          nglka napisała:

          > Dziewczynki nie wybierają same lalek

          Wybierają, to fakt, potwierdzony badaniami

          > - od maleńkości chłopcom kupuje się
          > samochodziki, traktory, rowerki, dziewczynkom kupuje się misie, laleczki,
          > kolorowe ubranka dla lalek

          To też fakt, tyle że dotyczy późniejszych miesięcy życia dziecka i sytuacji
          życiowych, a nie eksperymentalnych.

          > - to się nazywa manipuulacja

          To w ogólności błędna interpretacja, która może być prawdziwa jedynie w
          przypadku rodziców niekochających swoich dzieci. Takie zakupy, o jakich
          piszesz, oznaczają szacunek dla wrodzonych potrzeb i dążeń dziecka. Jeżeli
          feminizm oznacza wiarę w manipulację, a niewiarę w genetykę i miłość
          rodzicielską, to nie popieram feministek w tej materii.

          > natura naturą a ja znam na prawdę wielu małych chłopców, którzy
          > wolą siedzieć z mamą w kuchni, w datrtuszku niż z tatą nad robótkami domowymi.

          To nie zależy od robótek, ale od jakości kontaktu z rodzicami. Dziecko wybiera
          w tym wypadku osobę, a nie czynność.

          > To zazwyczaj sami rodzice dzielą rolę "Małgosiu, ty idź pomóż mamie w kuchni a
          > Jacuś pomoże mi tu z tymi deskami".

          Tak dzielą motywowani miłością i szacunkiem dla wrodzonych zainteresowań.
          Kiedyś tzw. psycholodzy humanistyczni wymyślili hasło samorealizacji i
          lansowali model wychowania nastawiony na umożliwienie dziecku rozwoju
          zainteresowań zgodnie z wrodzonymi skłonnościami i zdolnościami. To był
          oczywiście program infantylny, bo dobrzy ludzie, kochający swoje dzieci,
          instynktownie rozpoznają wrodzone zainteresowania i talenty, i nieświadomie
          pozwalają im się rozwijać i ułatwiają dziecku kroczenie wybraną przez siebie
          drogą życiową.
          • nglka Re: Z faktami nie dyskutuję 24.03.04, 14:59
            dokowski napisał:


            > > Dziewczynki nie wybierają same lalek
            > Wybierają, to fakt, potwierdzony badaniami

            - Poporoszę o szczegóły bo inaczej - wybacz, nie będę się w stanie do tego
            ustosunkować. Na jakiej liczbie dzieci wykonywane były badania, w jakiej grupie
            wiekowej, czy miał na to wpływ status rodzinny itp. Proszę również (jeśli
            będziesz miał takie możlwiwości) o podanie nazwiska osoby prowadzącej badania
            oraz o rok podania wyników.

            > > - to się nazywa manipuulacja
            > To w ogólności błędna interpretacja, która może być prawdziwa jedynie w
            > przypadku rodziców niekochających swoich dzieci. Takie zakupy, o jakich
            > piszesz, oznaczają szacunek dla wrodzonych potrzeb i dążeń dziecka. Jeżeli
            > feminizm oznacza wiarę w manipulację, a niewiarę w genetykę i miłość
            > rodzicielską, to nie popieram feministek w tej materii.

            - Genetyka nie ma nic wspólnego z wyborem zabawek. Testosteron i estrogen -
            odpowiedzialne w większości za sposób myślenia mężczyzny i kobiety ma niewiele
            wspólnego z wyborem zabawek - udowodnione to zostało na podstawie badań tzw.
            obojnaków, którym zależnie od przewagi hormonów podawano w większej ilości
            estrogeny lub testosteron. Był na ten temat reportaż w tv2 jakiś czas temu
            (około tydzień temu). Program oczywiście nie był oparty na wyborze zabawek ale
            na tym w jaki sposób myśli chłopiec i dziewczynka oraz jak to się zmienia u
            dorosłych. Dziecko, które miało przewagę estrogenów w swoim ciele - czyli miało
            sposób myślenia zdecydowanie dziewczęcy - uwielbiało bawić się z kolegami,
            jeździź samochodzikami i na deskorolce z tatą... Nie chodzi tu też oczywiście o
            zaburzenia jednak chciałabym unaocznić na tym przykładzie, że wybór zabawek
            niewiele ma wspólnego z pierwotną płcią.

            > To nie zależy od robótek, ale od jakości kontaktu z rodzicami. Dziecko wybiera
            > w tym wypadku osobę, a nie czynność.

            - Tak uważasz, ja natomiast uważam inaczej. Dziecko lubi siedzieć w kuchni bo
            bardzo lubi gotować co odzwierciedla się w późniejszym życiu, nie ma wiele
            wspólnego fakt osoby. Ja będąc małą dziewczynką byłam córeczką tatusia "tatuś
            to, tatuś tamto" - mama była od robienia kanapek i przytulania ale to ojciec się
            ze mną bawił, pokazywał mi świat i chodził na spacetry - mimo wszystko
            wybierałam siedzenie w kuchni bo sprawiało i do tej pory sprawia mi ogromną
            przyjemność gotowanie...


            > > To zazwyczaj sami rodzice dzielą rolę "Małgosiu, ty idź pomóż mamie w kuch
            > ni a
            > > Jacuś pomoże mi tu z tymi deskami".
            > Tak dzielą motywowani miłością i szacunkiem dla wrodzonych zainteresowań.

            - Ale nie myl proszę wrodzonych zainteresowań z manipulacją. Dziecko 6cio letnie
            ma własne zainteresowania a jeśli wysyłane jest przez ojca do kuchni - idzie
            tam, bo to rodzic, którego należy słuchać bo ten jest mądry i zapewne wie, co
            mówi. Tak myśli dziecko. jeśli miałoby to coś wspólnego z wrodzonymi
            zainteresowaniami to dziewczynka sama zadecydowałaby gdzie iść i co robić jednak
            dzieci w dużej mierze naśladują rodziców - dziewczynki matki a synowie ojców -
            to też z cechami wrodzonymi nie ma nic wspólnego a przykładem na obalenie Twojej
            tezy jest widok chłopca w fartuszku, który gotuje zupę albo dziewczynki, która
            namiętnie przygląda się ojcu, gdy ten naprawia samochód, montuje nowe drzwi,
            która chętnie uczy się w jaki sposób kleić meble, by te się nie rozleciały itp
            itd, przykładów mnożna by mnożyć

            > Kiedyś tzw. psycholodzy humanistyczni wymyślili hasło samorealizacji i
            > lansowali model wychowania nastawiony na umożliwienie dziecku rozwoju
            > zainteresowań zgodnie z wrodzonymi skłonnościami i zdolnościami. To był
            > oczywiście program infantylny, bo dobrzy ludzie, kochający swoje dzieci,
            > instynktownie rozpoznają wrodzone zainteresowania i talenty, i nieświadomie
            > pozwalają im się rozwijać i ułatwiają dziecku kroczenie wybraną przez siebie
            > drogą życiową.

            - nadal uważam, że naśladownictwo nie ma nic wspólnego z wrodzonymi tendencjami.
            Talenty - owszem - wyłapywanie u dziecka pewnych zdolności ale o
            ukierunkowaniach wrodzonych nie ma co mówić. Dla rocznej dziewczynki kupuje się
            lalki i kolorowe ubranka - gdzie tu wrodzona chęć zabawy, z czego ona ma wybrać?
            • dokowski Zbyt wiele książek z psychologii ewolucyjnej .... 24.03.04, 22:45
              nglka napisała:

              > Poporoszę o szczegóły bo inaczej - wybacz, nie będę się w stanie do tego
              > ustosunkować. Na jakiej liczbie dzieci wykonywane były badania, w jakiej
              > grupie wiekowej, czy miał na to wpływ status rodzinny itp.
              > Proszę również (jeśli będziesz miał takie możlwiwości) o podanie nazwiska
              > osoby prowadzącej badania oraz o rok podania wyników.

              ... przeczytałem, aby pamiętać w których są odpowiedzi na powyższe pytania.
              Badania były przeprowadzane na niemowlętach, liczba była duża i nie było żadnej
              korelacji wyników ze statusem rodzinnym itp. a jedynie z płcią niemowlaka.
              Jeśli chcesz znaleźć konkrety, to zacznij od podręcznika psychologii
              ewolucyjnej.

              > Genetyka nie ma nic wspólnego z wyborem zabawek. Testosteron i estrogen -
              > odpowiedzialne w większości za sposób myślenia mężczyzny i kobiety ma niewiele
              > wspólnego z wyborem zabawek

              Nie zmieniaj tematu. Nie mierzono w tych badaniach poziomu hormonów, a jedynie
              spontaniczny wybór zabawki przez dzieci nieskażone wpływami. Odkrycie to
              obaliło mit o manipulacji. To jest teraz wiedza z zakresu podstaw psychologii
              rozwoju. Odkryto jeszcze wiele innych róznic pomiędzy dziewczynkami a chłopcami
              uwarunkowanych genetycznie, np. że dziewczynki częściej skupiają wzrok na
              twarzy ludzkiej a chłopcy częściej wodzą wzrokiem za ruchem (dotyczy to
              noworodków). Możesz nie wierzyć w genetykę czy w ewolucję, nie jesteś
              wyjątkiem, wielu ludzi nie wierzy nawet, że pochodzimy od małp. Z tym się nie
              da dyskutować na takim forum, bo zrozumienie ewolucjonizmu wymaga wielu lektur.

              > mimo wszystko
              > wybierałam siedzenie w kuchni bo sprawiało i do tej pory sprawia mi ogromną
              > przyjemność gotowanie...

              Nie byłaś niemowlęciem, byłaś już wtedy uwarunkowana przez wiele różnych
              manipulacji. Ten argument jest nie na temat.

              > Ale nie myl proszę wrodzonych zainteresowań z manipulacją.

              Problem jest w tym, że to Ty mylisz te rzeczy. Ja piszę o wrodzonych
              zainteresowaniach, których odkrycie obala mit o manipulacji, w który Ty
              wierzysz.


              > Dziecko 6cio letnie ma własne zainteresowania

              Miotasz się w argumentach zupełnie bezładnie

              > Tak myśli dziecko.

              Każde dziecko sześcioletnie myśli inaczej, to nie ma nic do rzeczy.

              > dzieci w dużej mierze naśladują rodziców

              To też jest uwarunkowane genetycznie, nie jest to efekt manipulacji rodziców.

              > dziewczynki matki a synowie ojców

              Tak jesteśmy zaprogramowani przez geny


              > to też z cechami wrodzonymi nie ma nic wspólnego

              To jest więc cecha wrodzona.

              > a przykładem na obalenie Twojej
              > tezy jest widok chłopca w fartuszku

              Nie rozśmieszaj mnie. Nigdy chyba nie zetknęłaś się z badaniami z zakresu
              psychologii. Wyniki podawane są zawsze w procentach i taki przykład niczego nie
              obala. Zagubiłaś się w tej dyskusji kompletnie.

              > nadal uważam, że naśladownictwo nie ma nic wspólnego z wrodzonymi tendencjami

              masz prawo wierzyć w cokolwiek

              > Talenty - owszem - wyłapywanie u dziecka pewnych zdolności ale o
              > ukierunkowaniach wrodzonych nie ma co mówić

              Kolejny mit niedawno obalony przez naukę. Wrodzone są zwykle zainteresowania,
              które są źródłem tzw. talentu. Nie ma natomiast dowodów na genetyczne
              pochodzenie talentów, są dowody na genetyczne uwarunkowanie niektórych
              zainteresowań.
              • nglka Re: Zbyt wiele książek z psychologii ewolucyjnej 24.03.04, 22:58
                Widzę, że nie ma sensu z Tobą dyuskutować, podpierasz się "rzekomo" faktami, nie
                potrafisz jednak sprecyzować na podstawie jakich książek, autorów czy choćby
                wydań masz takie a nie inne zdanie - powtarzam, fakty. Równie dobrze mogłabym
                wyssać potencjalną statystykę z palca i zapewnić, żebyś zaczął szukać od wydania
                Gazety Wyborczej, styczeń rok 1998 ;)
                • zly_wilk Re: Zbyt wiele książek z psychologii ewolucyjnej 24.03.04, 23:06
                  Droga Nglko,

                  wrzuć w forumową wyszukiwarkę nazwę wątku "ciekawostki", tam dowiesz się, że
                  taka dyskusja już była i znajdziesz doniesienia z badań, świadczące o tym,
                  że "patriarchalne stereotypy" są już wśród małp. Młode samce bawią się
                  samochodzikami, a samice lalkami.
                  Pozdrawiam -
                • dokowski To jest wiedza podręcznikowa. Plączesz się żałosni 24.03.04, 23:25
                  nglka napisała:

                  > nie potrafisz jednak sprecyzować na podstawie jakich książek

                  Poleciłem ci podręcznik z psychologii ewolucyjnej. Weź sobie
                  choćby "Psychologię ewolucyjną" wydana przez gdańskie towarzystwo
                  psychologiczne czy jakos tak. Nie popisuj się swoim ciemniactwem.

                  > wyssać potencjalną statystykę z palca

                  Jesteś w tym temacie, jak przedszkolak w temacie chemii. Zacznij od podstaw.

                  I nie udawaj feministki. Twój chamski i zaskakujący atak w wątku sąsiednim,
                  gdzie nagle nazwałaś mnie szowinistą, zdemaskował cię jako idiotkę niegodną
                  dyskusji. Wracaj do swojego ciemnogrodu i wyspowiadaj się z grzechu chamstwa.
                  • nglka Re: To jest wiedza podręcznikowa. Plączesz się ża 25.03.04, 00:23
                    Zarzucasz mi, że nie rozumiem twojego dowcipu kiedy sam nie umiesz odebrać
                    mojego? Cóż z ciebie za dowcipniś? A na przyszłość - więcej dystansu do
                    wszystkiego życzę a czy jestem feministką sama określę, mężczyzna mi do tego
                    niepotrzebny. Bez względu na to czy jest "za" czy "przeciw". Kobieta również mi
                    niepotrzebna.

                    Uważasz mnie za chamkę? Proszę bardzo ja natomiast Ciebie uważam za człowieka,
                    który za grosz poczucia humoru nie ma zarzucając dokładnie to samo innym...
                    ciekawe, nie powiem
                    Przyznam tu szczerze - że *całkiem poważnie) wcale nie miałam zamiaru Cię
                    obrazić a nawet przez głowę mi nie przeszło coś takiego - i nie przypuszczałam,
                    że człowiek dowcipny (za jakiego się przecież uważasz) jest w stanie obrazić się
                    o dowcip... cóż, mówi się trudno, widać nie ze wszystkimi można sobie "pozwolić
                    na żarty".

                    Natomiast ty wyzywasz mnie od idiotek i popatrz - piszesz o kobiecie, która
                    zostawia dziecko meliniarzowi - zakładasz więc, że jest ona na tyle głupia, że
                    wybiera sobie takich ludzi na ojców swych dzieci - w takim razie jesteś szowninistą.
                    A może to co napisałeś było żartem? Jeśli tak (w co wątpię) równie tak samo
                    powinieneś potraktować to, co napisałam o szowiniżmie.

                    Wyzywając mnie od idiotki - pogrążasz się - nie masz o mnie zielopnego pojęcia,
                    kompletnie mnie nie rozumiesz - zastanów się więc o czym cżłowieku piszesz i
                    czego właściwie chcesz. A wyspowiadać to ja się mogę, owszem i powinnam - o
                    święta naiwności - bo weszłam w dyskusję z człowiekiem niepoważnym.

                    Niektórzy jak widać - głupcami się urodzili i takimi pozostaną, bez pozdrowień.
                    • dokowski Nie używam obelg jako dowcipów 25.03.04, 16:00
                      nglka napisała:

                      > Zarzucasz mi, że nie rozumiem twojego dowcipu kiedy sam nie umiesz odebrać
                      > mojego? Cóż z ciebie za dowcipniś?

                      Taki ze mnie dowcipniś, to kwestia klasy, a nie poczucia humoru.
      • dokowski Jeżeli oboje nie lubią, niech tego nie robią ... 24.03.04, 12:50
        nglka napisała:

        > - Jesli nie lubi, powinni się podzielić

        ... po prostu, nie gotować

        > - tak samo jak poprzednio - jesli mąż tego nie lubi powinni się podzielić

        Jeśli oboje nie lubią, to nie powinni się dzielić.

        > - A czujesz się?

        Oczywiście

        > jeśli nie ma
        > innego wyjścia bo czasem tak przeiceż bywa - kobieta idzie do pracy a mąż
        > (tudzież samo "ojciec dziecka") karmi, przewija itp itd

        To mi nie przyszło do głowy: naściągać pokarmu, zostawić mężowi butelkę i do
        roboty. To prawdziwy raj dla bezrobotnego i jego kumpli. Melina zawsze do
        dyspozycji, nawet wtedy, kiedy żona urodzi i karmi dziecko.

        > A czujesz się?

        Czuję się

        > Nie niższa płaca ale inne stanowisko. Uważam, że kobiety jeśli faktycznie
        > mniej są wydajne na pewnych stanowiskach - nie powinny być na nie przyjmowane.

        Uważam, że wolny rynek pracy powinien o tym decydować. Jeżeli potrzebna jest
        np. maszynistka akurat dokładnie na 3/4 etatu, to może być łatwiej znaleźć
        mniej sprawnego mężczyznę na cały etat za te same pieniądze. Nie widzę powodu
        zakazu zatrudniania płci, która jest gorsza w danej dziedzinie.

        • nglka Re: Jeżeli oboje nie lubią, niech tego nie robią 24.03.04, 15:10
          dokowski napisał:

          > ... po prostu, nie gotować

          - Dlaczego? Ja lubię gotować a mój mężczyzna nie lubi i nie umie. Ja gotuję - on
          zmywa, co w tym złego skoro nam obojgu to odpowiada - czy mamy na siłę udawać,
          że jest coś nie tak? Jeśli nie chce mi się gotować to jemy kanapki albo idziemy
          do baru mlecznego bo tanie i dobre. Jeśli nie cvhce mu się zmywać zrobię to za
          niego - o ile jestem w stanie (czyt. o ile nie mam ku temu dużej niechęci w
          danym momencie)


          > Jeśli oboje nie lubią, to nie powinni się dzielić.

          - jeśli oboje nie lubią tym bardziej powinni się dzielić bo ktoś to zrobić musi

          > To mi nie przyszło do głowy: naściągać pokarmu, zostawić mężowi butelkę i do
          > roboty. To prawdziwy raj dla bezrobotnego i jego kumpli. Melina zawsze do
          > dyspozycji, nawet wtedy, kiedy żona urodzi i karmi dziecko.

          - Wybacz, ale jesli ty sugerujesz, że kobieta na pewno wybierze na ojca dziecka
          meliniarza, któremu nie można ufać to masz problem z wartościowaniem. Ludzie są
          różni, znam wiele przypadków kiedy kobieta idzie do pracy bo tak OBOJE
          uzgadniają, jej to odpowiada, bo ma 2 razy większą płacę i dzięki temu mogą
          godnie żyć a jemu odpowiada siedzenie z dzieckiem, gdzie ma gotowy pokarm. Oboje
          są zadowoleni - czy tu też na siłę powinno być inaczej? Czujesz się feministą a
          uznajesz pójście do pracy karmiącej matki za rysę w życiorysie? Nie jest dla
          Ciebie ważne czego ona sama chce? W takim razie szowinista - nie feminista -
          pomyliły Ci się znaczenia.

          > Uważam, że wolny rynek pracy powinien o tym decydować. Jeżeli potrzebna jest
          > np. maszynistka akurat dokładnie na 3/4 etatu, to może być łatwiej znaleźć
          > mniej sprawnego mężczyznę na cały etat za te same pieniądze. Nie widzę powodu
          > zakazu zatrudniania płci, która jest gorsza w danej dziedzinie.

          - Nadinterpretujesz. Nigdzie nie mówiłam o żadnych zakazach, miałam na myśli
          dokładne precyzowanie własnych wymagań. Jeśli w ogłoszeniu napiszę "maszynistKĘ
          przyjmę" - jest to jednoznaczne z faktem, że zależy mi na kobiecie maszynistce,
          jeśli napiszę "BarmanA przyjmę" - jest oczywistym fakt, że zależy mi na
          barmanie, nie barmance.
          • dokowski Nie przeczytałaś uważnie 24.03.04, 23:03
            nglka napisała:

            > dokowski napisał:
            >
            > > ... po prostu, nie gotować
            >
            > - Dlaczego? Ja lubię gotować

            A więc gotuj, pisałem o tym. Ale jeśli nie lubisz, to nie gotuj.

            > Jeśli oboje nie lubią, to nie powinni się dzielić.
            >
            > - jeśli oboje nie lubią tym bardziej powinni się dzielić bo ktoś to
            > zrobić musi

            Nie musi. Nie dyskutujemy o tym, co ktoś robić musi, ale o tym, co lubi.

            > sugerujesz, że kobieta na pewno wybierze na ojca dziecka
            > meliniarza, któremu nie można ufać to masz problem z wartościowaniem.

            To było skojarzenie, a nie jakieś wartościowanie. Wygląda na to, że to Ty nasz
            jakiś problem.

            > Ludzie są różni

            Sama do tego doszłaś?

            > znam wiele przypadków kiedy kobieta idzie do pracy bo tak OBOJE
            > uzgadniają, jej to odpowiada, bo ma 2 razy większą płacę i dzięki temu mogą
            > godnie żyć a jemu odpowiada siedzenie z dzieckiem

            Też bym tak chciał

            > uznajesz pójście do pracy karmiącej matki za rysę w życiorysie?

            To jakaś projekcja. Chyba jednak masz problem.

            > Nie jest dla Ciebie ważne czego ona sama chce? W takim razie
            > szowinista - nie feminista - pomyliły Ci się znaczenia.

            Piszesz o mnie? Skąd nagle tyle agresji w tobie? Dlaczego nagle mnie obrażasz?
            Jeżeli jesteś wyczajnym chamskim ciemniakiem, to nieźle udawałaś do tej pory,
            Dałem się nabrać. Jesteś pewnie taką cwaną chamką, typową słuchaczką radia
            Maryja, zgadłem?

            > Nadinterpretujesz. Nigdzie nie mówiłam o żadnych zakazach, miałam na myśli
            > dokładne precyzowanie własnych wymagań. Jeśli w ogłoszeniu
            > napiszę "maszynistKĘ przyjmę" - jest to jednoznaczne z faktem, że zależy mi
            > na kobiecie maszynistce

            Znów udajesz kulturajną dyskutantkę. Niech ci będzie. Odpowiem. Jeżeli nie
            przyjmiesz męczyzny, mimo braku kandydatek, kierując się płciowymi
            uprzedzeniami, to możesz przegrać konkurencję na wolnym rynku z innymi, którzy
            takich uprzedzeńnie mają.
            • nglka Re: Nie przeczytałaś uważnie 25.03.04, 00:32
              > Sama do tego doszłaś?

              - I na co tu ironia, myślisz, że dzięki temu podbudujesz własne ego? Na krótko
              (tu też psychologia się kłania)


              > > uznajesz pójście do pracy karmiącej matki za rysę w życiorysie?
              >
              > To jakaś projekcja. Chyba jednak masz problem.

              - Nie mam problemu, zadałam Ci proste pytanie - aż tak wielkie trudności sprawia
              Ci odpowiedzenie na pytanie dotyczące tego co sam napisałeś? Zwyczajne, proste
              pytanie bo ciekawa jeste,m a ty omijasz szerokim łukiem, nie dziw się więc, że
              będę odbierać twoje uwagi jako niesmaczne

              > Piszesz o mnie? Skąd nagle tyle agresji w tobie? Dlaczego nagle mnie obrażasz?
              > Jeżeli jesteś wyczajnym chamskim ciemniakiem, to nieźle udawałaś do tej pory,
              > Dałem się nabrać. Jesteś pewnie taką cwaną chamką, typową słuchaczką radia
              > Maryja, zgadłem?

              - Nie zgadłeś i gdybyś poczytał moje wcześniejsze wypowiedzi na tym forum
              zapewne nie napisałebyś tego drugi raz.
              Mówiąc o początku - agresji? Chamka? Człowieki - nie umiesz żartować? Skoro nie
              umiesz nie zarzucaj tego innym bo wychodzisz na pajaca, przykro mi ;)

              > Znów udajesz kulturajną dyskutantkę. Niech ci będzie. Odpowiem.

              - U ciebie to takie zboczenie zawodowe czy jak każdy szowinista lubisz wmawiać
              innym co myślą? I kogo udają? I że na pewno udają? ;)

              > Jeżeli nie
              > przyjmiesz męczyzny, mimo braku kandydatek, kierując się płciowymi
              > uprzedzeniami, to możesz przegrać konkurencję na wolnym rynku z innymi, którzy
              > takich uprzedzeńnie mają.

              - Napisałam logicznie, że niekoniecznie muszę się kierować płciowymi
              uprzedzeniami. Przykładowo prowadzę lokal dla bogatych pań i dlatego zależy mi
              na tym aby w klubie pracowali WYŁĄCZNIE młodzi mężczyźni - to jest mój zarobek i
              jako właścicielka takiego klubu mam całkowite prawo zarządzać nim w sposób jak
              najbardziej mnie satysfakcjonujący nie krzywdząc innych. Mam prawo nie przyjąć
              kobiety ponieważ w moim mniemianiu nie tyle nie przyniesie zysku co poniosę
              przez nią straty.
              • dokowski Re: Nie przeczytałaś uważnie 25.03.04, 10:23
                nglka napisała:

                > nie umiesz żartować? Skoro nie
                > umiesz nie zarzucaj tego innym bo wychodzisz na pajaca, przykro mi ;)

                Ja zażartowałem niewinnie i ogólnikowo. Twój żart polegał na bezpośredniej
                obeldze. Ja tak żartować nie umiem. Nie umiem np. nazwać w żartach kobiety
                kurwą. To nie mój styl. Ty już drugi raz nazwałaś mnie szowinistą (w żartach?).
                Wybacz, ale ja podobnym żartem odpłacić nie potrafię.

                > Przykładowo prowadzę lokal dla bogatych pań i dlatego zależy mi
                > na tym aby w klubie pracowali WYŁĄCZNIE młodzi mężczyźni - to jest mój
                > zarobek

                O właśnie, teraz znalazłaś dobry przykład. Pewnie już rozumiesz, dlaczego
                przykład z maszynistką był niedobry.
          • dokowski Zrobiłaś dużą krzywdę feministkom na tym forum 24.03.04, 23:34
            nglka napisała:

            > szowinista - nie feminista - pomyliły Ci się znaczenia.

            Wciąż jeszcze jestem pod wrażeniem tego nagłego, chamskiego ataku. Moja żona,
            feministka uważa, że zrobiłaś feministkom dużą krzywdę tym niesprowokowanym
            chamskim atakiem w reakcji na moje sympatyczne, feministyczne teksty.

            Ludzie na tym forum mogą pomyśleć, że feministki są takimi chamkami jak ty. Ja
            jednakznam kilka feministek i są to sympatyczne i dowcipne panie. Ty nie masz z
            nimi nic wspólnego.
            • nglka Re: Zrobiłaś dużą krzywdę feministkom na tym foru 25.03.04, 00:15
              dokowski napisał:

              > Wciąż jeszcze jestem pod wrażeniem tego nagłego, chamskiego ataku.

              - Jakiego ataku? Stwierdzenia faktów?

              > Moja żona,
              > feministka uważa, że zrobiłaś feministkom dużą krzywdę tym niesprowokowanym
              > chamskim atakiem w reakcji na moje sympatyczne, feministyczne teksty.

              - Sympatyczne... może dla Ciebie, ja to odebrałam jako atak na wolę kobiety.
              Przy okazji - nie mogłabym zrobić krzywdy feministkom - wówczas skrzywdziłabym
              również siebie - tak się jakoś złożyło wyobraź sobie... Bo widzisz - dowcim (na
              całe szczęście) ma różne oblicza i niekoniecznie bawić mnie musi to, co bawi
              ciebie - fajnie byłoby, gdybyś wziął to pod uwagę.

              > Ludzie na tym forum mogą pomyśleć, że feministki są takimi chamkami jak ty. Ja
              > jednak znam kilka feministek i są to sympatyczne i dowcipne panie. Ty nie masz
              > z nimi nic wspólnego.

              - To twoje subiektywne odczucie - warto było dodać. jesteś uparty jak osioł i
              ślepy na cudze argumenty - feminizm jest swego rodzaju próbą wyśrodkowania
              argumewntów za i przeciw - Ty natomiast nie wyśrodkowujesz ale wartościujesz wg
              własnych przekonań, to się nazywa fanatyzm a ty nazywaj jak chcesz.
              • dokowski Uparty? Z tym mogę się zgodzić 25.03.04, 10:13
                nglka napisała:

                > jesteś uparty jak osioł i
                > ślepy na cudze argumenty

                Ale widać jak na dłoni, że nie jestem ślepy na argumenty. Zawsze je cytuję i na
                nie odpowiadam merytorycznie, bez stosowania obelg, zamiast argumentów.

                Poza tym mam tę jeszcze zaletę, że dyskutuję chętnie na trudne tematy, bez
                uprzedzeń i nie zrażam się trudnościami ubocznymi, nieporozumieniami czy
                przejściowymi wybuchami emocji.

                W ogóle to masz szczęście, że trafiła Ci się okazja ze mną dyskutować.
                • Gość: nglka Re: Uparty? Z tym mogę się zgodzić IP: 213.155.175.* 25.03.04, 22:43
                  Cytujesz ale stosujesz nieodpowiednie kontrargumenty zupełnie, jakbyś nie
                  rozumiał o co mi chodzi - czyli jesteś ślepy na cudze...

                  Co do obelg - nie wyzwałam a jedynie określiłam Twoją postawę na podstawie tego
                  co napisałeś. Szowinista. Tak zabrzmiał fregment, po którym stwierdziłam, że
                  pomyliłeś definicję.

                  Mam szczęście, że trafiła mi się okazja z Tobą dyskutować powiadasz. O Bogowie,
                  dziękuję Wam, że daliście mi zaszczyt rozmawiania z tak rozchwytywanym człekiem,
                  który poza czubkiem własnego nosa nie widzi kompletnie nic. A jak inni na
                  wszystko o czym piszesz - patrzą - nie trzeba komentować, widać po
                  wypowiedziach. Jak dla mnie jesteś kolejnym "nickiem" próbującym wykazać swoją
                  wyższość - gdybym się uyparła mogłabym twierdzić, że próbujesz pokazać swoją
                  wyższość nase mną - kobietą ("masz szczęście, że trafiła ci się okazja ze mną
                  dyskutować") a to kolejny przykład szowinizmu.

                  Nie akceptujesz - trudno ale feminista z ciebie żaden.
            • betty-bt Dokowski 25.03.04, 00:20
              Cos mi sie wydaje, ze Twoj poprzedni nick to Neutron. Byc moze to przypadek,
              ale bardzo charakterystyczne zachowania w stosunku do swoich adwersarzy
              przejawiacie oboje.
              Pani Neutron rownie komicznie udawala feministe i wypowiadala sie w imieniu
              swej zony obrzucajac inwektywami kobiety majace inne zdanie.
              • dokowski Być może dla ciebie "szowinista" nie jest obelgą 25.03.04, 10:00
                betty-bt napisała:

                > Cos mi sie wydaje, ze Twoj poprzedni nick to Neutron.

                A to już objaw paranoi
            • Gość: Monika Re: Zrobiłaś dużą krzywdę feministkom na tym foru IP: *.chello.pl 25.03.04, 00:43
              dokowski napisał:


              > Wciąż jeszcze jestem pod wrażeniem tego nagłego, chamskiego ataku. Moja żona,
              > feministka uważa, że zrobiłaś feministkom dużą krzywdę tym niesprowokowanym
              > chamskim atakiem w reakcji na moje sympatyczne, feministyczne teksty.

              Żona ciebie wybrała, to co ma myśleć ? No ale inni z tobą ślubu nie brali. A
              niby jaką krzywdę zrobiła ? Mnie nie zrobiła żadnej. A to czy twój post był
              sympatyzny czy nie zostaw do oceny tym co cię czytają. Choć to miłe wiedzieć ze
              masz o sobie świetnie mniemanie.

              Kazdy tu mówi za siebie, za mnie nikt nie mów. A stwierdzenie, że jak coś
              powiesz i to się nie spodoba, więc lepiej nie mówić zakrawa na jakąś
              manipulacje. Chcesz w nglkce wzbudzic poczucie winy ?

              Wiesz nie mów tak bo co sobie ludzie pomyślą, zwłasza ci mniej rozgarnięci.
              Feministki powinny być miłe i sympatyczne, w ogóle takie grzeczne dziewczynki,
              z buzią w ciup. A zwałaszcza tych nierozgarnietych nie prowokuj bo im wyślenie
              przychodzi z trudnością. I w końcu...

              >
              > Ludzie na tym forum mogą pomyśleć, że feministki są takimi chamkami jak ty.
              >Ja jednakznam kilka feministek i są to sympatyczne i dowcipne panie. Ty nie
              >masz z nimi nic wspólnego.

              To ja ciebie informuje w imieniu feministek, że nie wszystkie są sympatyczne,
              nie wszystkie dowcipne i nie wszystkie chcą się tobie podobać. Feministki to
              normalni ludzie, czasami się mylą, czasami coś ich boli, a czasami mają zły
              humor.

              Zaskoczony ?

              • dokowski Tak, zaskoczony 25.03.04, 10:04
                Gość portalu: Monika napisał(a):

                > Feministki to
                > normalni ludzie, czasami się mylą, czasami coś ich boli, a czasami mają zły
                > humor.
                >
                > Zaskoczony ?

                Być może za bardzo was idealizowałem. To było głupie. Ale nadal was lubię.
                • Gość: Monika Re: Tak, zaskoczony IP: *.chello.pl 25.03.04, 15:13
                  dokowski napisał:

                  > Być może za bardzo was idealizowałem. To było głupie. Ale nadal was lubię.

                  Jeżeli na piedestale chciałbyś zastapić Matkę Polkę z gromadką dzieci,
                  feministką, to nie jest to w moiej opinii zbyt dobre rozwiązanie. My z
                  piedestału już zeszłyśmy i nie damy się tam ponownie wepchnąć pod zmienionym
                  szyldem i warto to zauwazyć :))

                  A mógłbyś odpowiedzieć na moje pytanie o traktorze wyżej. Zainteresowały mnie
                  te róznice w wyborze zabawek u kilkutygodniowych dzieci.

              • tad9 Re: Zrobiłaś dużą krzywdę feministkom na tym foru 28.03.04, 21:38
                Gość portalu: Monika napisał(a):


                > To ja ciebie informuje w imieniu feministek, że nie wszystkie są sympatyczne,
                > nie wszystkie dowcipne i nie wszystkie chcą się tobie podobać. Feministki to
                > normalni ludzie, czasami się mylą, czasami coś ich boli, a czasami mają zły
                > humor.

                Proszę o podanie przykładów:
                1. feministki sympatycznej.
                2. feministki niesympatycznej.
                3. feministki dowcipnej
                4. feministki niedowcipnej
                5. przyklad feministycznego błędu


                > Zaskoczony ?
                >
                • Gość: Monika Re: Zrobiłaś dużą krzywdę feministkom na tym foru IP: *.chello.pl 28.03.04, 22:08
                  tad9 napisał:

                  > Proszę o podanie przykładów:
                  > 1. feministki sympatycznej.
                  > 2. feministki niesympatycznej.
                  > 3. feministki dowcipnej
                  > 4. feministki niedowcipnej
                  > 5. przyklad feministycznego błędu

                  Nie potrzeba daleko szukać, mogę dać siebie za przykład, potrafię być gdy chcę
                  we wszystkich sosach i przyprawach. No fakt ze nad błedem to muszę się trochę
                  zastanowić, teraz mi nie przychodzi do głowy :))

                  A do czego ci te dane ?
                • dokowski Podobno niektóre feministki sympatyzują z ... 29.03.04, 10:43
                  tad9 napisał:

                  > przyklad feministycznego błędu

                  ... antyglobalistami. Jeśli to prawda, to jest to chyba największy ich błąd.
                  Globalizacja oznacza wprowadzenie liberalnej demokracji na całym świecie, a to
                  oznacza przecież emancypację kobiet. Większość kobiet na świecie ma teraz
                  status niewolnicy.
        • Gość: ingen Re: Jeżeli oboje nie lubią, niech tego nie robią IP: 193.0.69.* 24.03.04, 16:21
          dlaczego facet zostajacy w domu to od razu bezrobotny menel, moze pracuje w
          domu i robi jakies projekty np
          • dokowski To nawet jest prawdopodobne 24.03.04, 23:06
            Gość portalu: ingen napisał(a):

            > dlaczego facet zostajacy w domu to od razu bezrobotny menel, moze pracuje w
            > domu i robi jakies projekty

            Niestety meneli jest więcej niż takich projektantów
    • Gość: mmm Re: Jestem feministą, ale mam wątpliwości IP: *.waw.pl 27.03.04, 13:42
      uwazam ze nie masz racji w pewnych zalozeniach
      zycie prywaten: sa czynnosci ktore niektorzy ludzie lubia a inni - nie i sa
      taie ktorych nie lubi nikt. np. sa ludzie ktorzy lubia grzebac sie w smarach i
      przykrecac srobki np. w samochodzie albo tacy, ktorzy uwilbiaja gotowac ale nie
      znam ani jednej osoby ktora by sie lubowala w zmywaniu brudnych garow, myciu
      toalet lub praniu smierdzacych skarpet. zatem nie nalezy zmuszac partnera
      nienawidzacego smarow do grzebania w samochodzie jezeli samemu to grzebanie
      uwielbiamy albo do gotowania obiadku jesli go to nudzi a sami jestesmy
      zapalonym kucharzem (dla nas to rozrywka i przyjemnosc a dla niego - koszmar)
      natomiast w przypadku gdy oboje nienawidzimy zmywania garow/mycia kibla/prania
      skarpet to powinnismy sie tym podzielic (to samo jesli oboje uwielbiamy smary
      lub gotowanie)
      opieka nad dzieckiem: nie kazda kobieta moze (i chce) karmic piersia - zdarzaja
      sie przeciwskazania medyczne, potrzeba podjecia pracy zawodowej itp. i nikt nie
      ma praca takiej niechetnej zmuszac bo uczyni tym samym jej i dziecku wiecej zla
      niz dobra. choc oczywiscie jesli kobieta chce i moze karmic piersia - powinna
      to robic. tak jak tatus powinien podcierac dziecku tylek, myc je i wykonywac
      inne czynnosci dla dobra dziecka.
      zabawa z dzieckiem: nie "wiadomo" bo mimo ze ponoc byly takie badania
      statystyczne to przeciez wiadomo ze statystyka jest raczej pomoca naukowa, a
      nie nauka sama w sobie i nie zastapi indywidualnego podejscia do czlowieka
      (dziecka) bo ja znam mnostwo przykladow z praktyki gdy dziewczynki z wlasnej
      woli wybieraly klocki i samochodziki a chlopcy lalki (i nie byli to mali
      transwestyci). twierdze zatem ze niewazne, co mowia statystyki (czy to jest 90
      do 10 czy 60 do 40) bo w indywidualnym przypadku nie maja one zadnego
      znaczenia, a nawet moga byc szkodliwe bo normalne zachowanie mojego dziecka
      moge przez przywiazanie do statystyk uznac za skrzywienie (co za znaczenie czy
      synek sasiadki czy nawet wszystkich sasiadek lubi samochodziki czy lalki jesli
      ja mam wychowac swojego synka a nie dzieci ich wszystkich). co do dalszej
      czesci - wyboru dzecka 100% zgody chyba ze sa to zabawy niebezpieczne,
      oglupiajace lub wywolujace nadmierna agresje (np. nie uwazam za wskazane
      kupowanie dzieciom zabawek militarnych lub laleczek barbie, nawet jesli im sie
      podobaja)
      praca zawodowa: zgadza sie w 100 % jednak problemem jest to, ze o przyjeciu do
      pracy lub awansie nie decyduja obiektywne komputery tylko ludzie (zwierzchnicy)
      a maja oni swoje upodobania i przesady, nie zwiazane bezposrednio z praca. poza
      funkcjonujacymi powszechnie "prawdami" np. mezczyni nie nadaja sie do opieki
      nad dziecmi (stad nadreprezentacja kobiet w szkolnictwie) ludzie lubia miec
      wokol siebie ludzi sobie podobnych, ktorzy nie zagrazaja ich pozocji, lubia
      otaczac sie ludzmi atrakcyjnymi dla siebie. zatem jezeli wiekszosc kadry
      kierowniczej stanowia ludzie jednolici pod wzgledem jakiejs cechy to istnieje
      prawdopodobienstwo ze beda awnsowac sobie podobnych pod wzgledem tej cechy. z
      drugiej strony jesli beda zmuszeni (np. z powodu braku innych kandydatow,
      nacisku innych decydentow itp) zatrudnic osobe odmienna od siebie to wybiora
      taka, ktora im nie zagrozi a jednoczesnie bedzie atrakcyjna pod innym wzgledem
      np. seksualnym. stad w firmach w ktorych wiekszosc kadry kierowniczej stanowia
      mezczyni - na kierownicze stanowiska wybiera sie mezczyzn (podobnych sobie) lub
      piekne, ale majace slaba pozycje zawodowa i malo ambitne kobiety (atrakcyjne,
      niegrozne). zatem nie jest tak, ze rynem wyreguluje wszystko, bo firma moze
      calkiem niezle dzialac nie majac optymalnego skladu kadrowego (a nikt sie nie
      dowie czy moglaby dzialac lepiej, bo skladu kadrowego sie nie zmienia - z
      powodow wyzej wymienionych) a propos przykladu ze sprzedawca - mysle ze
      przekonanie ze mloda sprzedawczyni lepiej sprzeda towary niz starszy sprzedawca
      jest zwyklym stereotypem, nie popartym praktyka - ile sie widzi swiecacych
      pustka sklepow po ktorych snuja sie mlode slicznotki z nadetymi
      minami "czekajace" na klientow. takie panienki - sprzedawczynie (a szczegolnie
      wyjete z zurnala modelki w slepie z odzieza) wrecz odrzucaja od zakupow. w tym
      akurat zawodzie wazniejsze przyjazne nastawienie do klienta, usmiech, obeznanie
      z towarem i empatia niz atrakcyjnosc fizyczna (choc oczywiscie sprzedawca musi
      byc czysty i zadbany - ale to akurat nie zalezy od wieku)
      polityka - masz racje ale mechanizmy w polityce sa podobne jak w pracy
      zawodowej, a zauwaz ze zanim polityk podejdzie do proby wyborczej musi byc
      najpierw zweryfikowany przez gremia partyjne, ktore mozna przyrownac do kadry
      zrzadzajacej przedsiebiorstwem i w ktorych panuja jeszcze mniej obiektywne
      zasady niz w firmie. zreszta - co widac po polskiej polityce - wyborcy
      przewaznie wybieraja na slepo, nie znajac ani kandydatow ani programow, a
      kierujac sie sloganami i stereotypami i chetniej glosuja na tych, ktorych
      bardziej "widac". zatem wprowadzenie "parytetow" ma na celu zmiane w porzadanym
      kierunku powszechnych stereotypow i wyobrazen oraz przyzwyczajenie wyborcow do
      obecnosci przedstawicieli innych grup (np. kobiet) polityce.
      • dokowski Znam osoby, które lubią zmywać 28.03.04, 13:18
        Gość portalu: mmm napisał(a):

        > sa ludzie ktorzy lubia grzebac sie w smarach

        Czy należysz do nich? To by wyjaśniało ...

        > nie znam ani jednej osoby ktora by sie lubowala w zmywaniu brudnych garow

        ... skąd taki dziwaczny i subiektywny sąd. Obiektywnie rzecz biorąc takie smary
        są o wiele bardziej obrzydliwe niż resztki jedzenia na talerzu. Zmywanie jest
        dla wielu osób bardzo fajną i przyjemną w dotyku zabawą wodną. Nawet tłuste
        resztki jedzenia są przyjemne w dotyku i łatwo sę zmywają. Natomiast smary i
        brudy samochodowe to straszne świństwo i nie chce się to zmyć ... obrzydliwość.
        Ale jednak jestem świadom, że istnieją ludzie, którzy lubią się w tym babrać.
        Nie rozumiem więc Twojego absurdalnego uporu w kwestii zmywania.

        > nie kazda kobieta moze (i chce) karmic piersia - zdarzaja
        > sie przeciwskazania medyczne, potrzeba podjecia pracy zawodowej itp.
        > i nikt nie ma praca takiej niechetnej zmuszac

        Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Zapewniam Cię, że nie zrozumiałeś nic z
        tego, co napisałem o ściąganiu pokarmu.

        > jesli kobieta chce i moze karmic piersia - powinna to robic.

        Dokładnie tyle napisałem, nie zauważyłeś? Jeśli chce i może, powinna karmić, a
        nie powinna ściągać pokarmu dla męża.

        > tak jak tatus powinien podcierac dziecku tylek, myc je i wykonywac
        > inne czynnosci dla dobra dziecka.

        Tylko wtedy gdy chce? Tego nie popieram - opieka nad dzieckiem jest wspólnym
        obowiązkiem.

        > indywidualnego podejscia do czlowieka
        > (dziecka) bo ja znam mnostwo przykladow z praktyki gdy dziewczynki z wlasnej
        > woli wybieraly klocki i samochodziki a chlopcy lalki

        O tym właśnie piszę, "pozwalać dziecku na swobodny wybór z całej różnorodności
        zabawek", a więc jestem za indywidualnym podejściem. Znów chyba nie zrozumiałeś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka