dokowski
19.03.04, 12:06
Jako liberał zawsze utożsamiałem się z poglądami feministek. Jednak ostatnio
zaczynam mieć wątpliwości, czy feministki reprezentatywne dla głównego nurtu
feminizmu rozwiniętego (amerykańskiego) mają takie poglądy jak ja. Może
jednak nie mam prawa nazywać się feministą. Oto moje wątpliwości:
1. Życie prywatne małżonków
Jeżeli żona nie lubi zmywać ani sprzątać, to mąż powinien wykonywać połowę
tej pracy, to oczywiste. Ale jeśli żona lubi zmywać, a mąż nie lubi, jeśli
żona nie lubi zajmować się pielęgnacją samochodu i garażu, a mąż lubi, to czy
powinni oni podzielić się pracą i starać się uczestniczyć w zajęciach
partnera?
Jestem zdania, że jeśli nie chcą, to nie powinni wbrew sobie zamieniać się
robotą i udawać zainteresowania paskudnymi zajęciami partnera. Różne brudy i
smary samochodowe mogą wydawać się kobiecie tak samo obrzydliwe jak tłuste
resztki jedzenia i inne kuchenne brudy mogą wydawać się wstrętne dla
mężczyzny. Żadne z nich nie powinno się obwiniać z powodu tego wstrętu, ani
nie powinno czuć się urażone wstrętem partnera.
Czy mogę uważać się za feministę?
2. Opieka nad dzieckiem
Mąż powinien uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, nawet jeśli żona jest z
zawodu gospodynią domową i opiekunką ich dzieci. Antyfeminiści taką żonę
nazywają niepracującą lub będącą na utrzymaniu męża i odmawiają pomocy przy
opiece nad dziećmi.
Jednak jeśli matka karmi dziecko piersią, to nie powinna ściągać z piersi
pokarmu po to, aby napełnić nim butelkę, żeby mąż mógł także zakosztować roli
karmiciela. Mleko z piersi powinno być podawane dziecku bezpośrednio,
piersią, jeśli oczywiście potrafi pierś ssać.
Czy mogę uważać się za feministę?
3. Zabawa z dzieckiem
Wiadomo, że dziewczynki z natury swej, bez żadnej sugestii, same zaczynają
spośród dostępnych zabawek wybierać lalki, podczas gdy chłopcy wybierają
traktory. Jako feminista uważam jednak, że powinniśmy dzieci traktować równo,
a więc podsuwać im stale zabawki różnych typów bez preferencji czy sugestii.
Niech wybierają same.
Uważam jednak, że powinniśmy akceptować ich wybór. Jeżeli dziewczynka
wybierze lalkę, to nie powinniśmy zachęcać jej do spróbowania jednak zabawy z
traktorem. Uważam też, że nie powinniśmy na siłę upodabniać chłopców do
dziewczynek, ani na odwrót, tzn. nie powinniśmy dawać chłopcom wyłącznie
lalek w niemowlęctwie, ani dziewczynkom wyłącznie traktorów licząc na to, że
siła przyzwyczajenia pokona naturę.
Czy mogę uważać się za feministę?
4. Praca zawodowa
Dla mnie, jako feministy, jest jasne, że powinno się przyjmować do każdej
pracy ludzi doświadczonych, sprawnych i wykwalifikowanych, spełniających
wymagania określone poprzez pożądane efekty pracy, a nie poprzez atrybuty
pracownika ułatwiające osiąganie tych efektów. Jeżeli przyjmujemy do pracy w
sklepie, to powinniśmy wymagać sprawnego podawania towarów klientowi, a nie
określać minimalną długość rąk, poniżej której nie przyjmujemy kandydata, bo
nie sięgnie do końca półki. Wiek, płeć, wzrost, nawet wykształcenie, nie
powinny być brane pod uwagę, jeżeli pracodawca nie chce zbankrutować z powodu
nieumiejętności przyjmowania do pracy najlepszych kandydatów. Globalny wolny
rynek z pewnością wyeliminuje głupców, którzy dyskryminują kandydatów.
To samo dotyczy dyskryminowania pracowników pod względem płacy lub
kompetencji (stanowiska), które powinny wynikać z kwalifikacji i
odpowiedzialności, a nie z cech samego pracownika.
Jednak kryteria kwalifikacji i odpowiedzialności powinny być stosowane
konsekwentnie, nawet jeśli w wyniku ich zastosowania okazuje się, że
statystycznie rzecz biorąc jakaś grupa o pewnych cechach jest
nadreprezentowana w pewnych zawodach czy na pewnych stanowiskach. Jeżeli
okazuje się, że osoby starsze gorzej sobie radzą z przyciąganiem klientów niż
szczupłe panienki, to należy zaakceptować gust klientów i nie przyjmować na
siłę osób starszych do takiej pracy. Jeżeli okazuje się, że kobiety pracują
mniej wydajnie na pewnych stanowiskach, to nie należy robić z tego tragedii i
pogodzić się z tym, że należy im się niższa płaca niż mężczyznom robiącym to
samo.
Nie należy określać z góry, że skoro w naszej firmie 30% pracowników to
kobiety, to musimy tak sterować awansami, aby na każdym szczeblu kadry
kierowniczej było 30% kobiet, a jeden z trzech wicedyrektorów musi być
kobietą i co trzeci raz dyrektor musi być kobietą. Awans na kierownika
powinna zawsze dostawać osoba najlepiej wykwalifikowana z tych, które zdolne
są do wzięcia danej odpowiedzialności. Tylko tak optymalnie działające firmy
będą w stanie utrzymać się w przyszłości na globalnym wolnym światowym rynku.
Czy mogę uważać się za feministę?
5. Polityka
Każdy ma równe prawa wyborcze. Kobiety mogą głosować na kobiety, a mężczyźni
mogą głosować na mężczyzn – nie ma w tym nic złego. Mogą też głosować
odwrotnie z czystym sumieniem. Kobiety mogą z czystym sumieniem głosować na
mężczyznę i ten ich głos powinien być uszanowany przez feministki.
Organizacje kobiece mogą wystawiać kandydatów kobiety, ale mogą też popierać
mężczyzn - takie mają prawo w wolnym świecie liberałów i feministek.
Feministki mają oczywiście prawo i moralny obowiązek zachęcać kobiety aby
głosowały na kobiety, a także powinny zachęcać mężczyzn do głosowania na
kobiety. Ale muszą uszanować wole wyborców.
Uważam, że idiotyczne są przepisy prawa określające minimalny odsetek kobiet
we władzach wybieranych w sposób demokratyczny. Równie idiotyczne są zasady
określające minimalny odsetek kobiet wśród określonego zbioru kandydatów.
Czy mogę uważać się za feministę?