Dodaj do ulubionych

in-vitro a adopcja.....

31.10.10, 11:03
dlaczego środowiska lewackie, a także feministki tak bardzo są za in-vitro? Gdy jest dyskusja o aborcji lewacy krzyczą, że najpierw trzeba się zająć dziećmi , które już przyszły na świat. A przecież w Polsce jest tyle dzieci czekających na adopcje. Dlaczego podczas dyskusji o in-vitro feministki nie krzyczą, że najpierw trzeba się zatroszczyć o dzieci , które już są, a potem niech nasze biedne państwo dopłaca miliony na rozmnażanie "na szkle" czyli in-vitro.
O fakcie, że bezpłodność częściowo wynika z chemicznej antykoncepcji (która według lewaków, też powinna być finansowana przez państwo) nawet nie wspominam.
Obserwuj wątek
    • strikemaster Re: in-vitro a adopcja..... 31.10.10, 11:32
      > dlaczego środowiska lewackie, a także feministki tak bardzo są za in-vitro?

      Bo to metoda objawowego leczenia jednej z chorób cywilizacyjnych.

      > Gdy
      > jest dyskusja o aborcji lewacy krzyczą, że najpierw trzeba się zająć dziećmi ,
      > które już przyszły na świat.

      Bo trzeba, przeciwnicy legalizacji aborcji o dzieciach zapominają, interesują ich tylko płody i zarodki.

      > Dlaczego podczas dyskusji o in-vitro feministki nie krzyczą, że naj
      > pierw trzeba się zatroszczyć o dzieci , które już są,

      Bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

      > O fakcie, że bezpłodność częściowo wynika z chemicznej antykoncepcji (która wed
      > ług lewaków, też powinna być finansowana przez państwo) nawet nie wspominam

      A o fakcie, że bezpłodność męśka (częstsza nawet niż wśród kobiet) częściowo wynika z noszenia przez nas spodni wspomnisz? A może coś z tym problemem zrobisz i np. wyeliminujesz ten czynnik ryzyka ze swojego życia?
      • katonzwybiorczej Re: in-vitro a adopcja..... 31.10.10, 11:41
        choroba cywilizacyjna?

        ale przecież nie powinniśmy łożyć kasy na dzieci nienarodzone skoro tyle dzieci narodzonych jest głodnych!
        Najpierw trzeba nakarmić dzieci, które są głodne i już są na tym świecie!

        Dlaczego zwolenników in-vitro interesują tylko płody i zarodki? Jak ktoś jest bezpłodny, to dużo dzieci czeka w domach dziecka!

        Dlaczego tak mało się mówi o tym , że za in-vitro jest wielkie lobby, które na in-vitro będzie zarabiac gigantyczne pieniądze. Zarobili na pigułkach (które, każdy to wie, mają i to duży wpływ na NATURALNY przebieg wielu procesów w organizmie kobiety). Teraz to lobby czeka na możliwość "leczenia" (hehe) z niepłodności.
        • strikemaster Re: in-vitro a adopcja..... 31.10.10, 11:58
          > ale przecież nie powinniśmy łożyć kasy na dzieci nienarodzone skoro tyle dzieci
          > narodzonych jest głodnych!

          To nie wydawanie kasy na dzieci nienarodzone, a na leczenie objawów choroby upośledzającej rozrodczość. Właściwie mógłbyś napisać: po co wydawać kasę na leczenie raka, skoro dzieci głodne chodzą?

          > Dlaczego zwolenników in-vitro interesują tylko płody i zarodki?

          A interesują?

          > Dlaczego tak mało się mówi o tym , że za in-vitro jest wielkie lobby, które na
          > in-vitro będzie zarabiac gigantyczne pieniądze.

          A mówi się o tym, że przeciw jest jeszcze większe lobby, które zarabia na ludzkiej głupocie?

          > Zarobili na pigułkach (które, k
          > ażdy to wie, mają i to duży wpływ na NATURALNY przebieg wielu procesów w organi
          > zmie kobiety).

          A o spodniach znowu nic nie napisałeś. To jak to będzie, nadal będziesz w nich chodził wspierając lobby producentów pigułek na przerost prostaty?

          > Teraz to lobby czeka na możliwość "leczenia" (hehe) z niepłodności.

          I myślisz, ze to to samo lobby? Przyznam, że dosć wybiórczo rozumujesz, zgodnie z nickiem.
          • katonzwybiorczej Re: in-vitro a adopcja..... 31.10.10, 12:42

            Człowieku,... jakie leczenie raka?
            Rak zabija, a niepłodność? Ile ludzi umarło z powodu ...bezpłodności?

            Spodnie mają tyle samo wspólnego z bezpłodnością, co ruchy feministyczne z niby "wolnością" kobiet. Czyli NIC! Więcej kobiet ma problemy ze zdrowiem po łykaniu pigułek antykoncepcyjnych( łykaniu czegoś po czym kobieta jest...BEZPŁODNA na pewnien czas), niż mężczyzn, którzy chodzą w zbyt ciasnych jeansach.

            • strikemaster Re: in-vitro a adopcja..... 31.10.10, 13:49
              > Człowieku,... jakie leczenie raka?

              Cyklostatyki, radioterapia, chirurgia. Tak się raka leczy.

              > Rak zabija, a niepłodność?

              Upośledza funkcje rozrodcze. Ponieważ lubisz argumenty finansowe, in-vitro jest od terapii nowotworowych tańsze.
              BTW terapie nowotworowe również bezpłodność powodują, więc wyleczeni z raka muszą polegać na in-virto.

              > Spodnie mają tyle samo wspólnego z bezpłodnością, co ruchy feministyczne z niby
              > "wolnością" kobiet. Czyli NIC!

              A skąd to wiesz, w kościele powiedzieli?

              > Więcej kobiet ma problemy ze zdrowiem po łykani
              > u pigułek antykoncepcyjnych( łykaniu czegoś po czym kobieta jest...BEZPŁODNA na
              > pewnien czas), niż mężczyzn, którzy chodzą w zbyt ciasnych jeansach.

              1. Prosze o dane statystyczne.
              2. Cofnij się (o ile jeszcze możesz :) do poprzednich postów i wskaż mi, w którym miejscu coś o ciasnych jeansach pisałem?
              • 0ffka Re: in-vitro a adopcja..... 31.10.10, 19:34
                Strikamaster ostatecznie można poprosić proboszcza o pomoc ;)
            • sabinac-0 Re: in-vitro a adopcja..... 01.11.10, 16:23
              katonzwybiorczej napisał:

              > Ile ludzi umarło z powodu ...bezpłodności?
              >
              Cale rody.

              > Spodnie mają tyle samo wspólnego z bezpłodnością, co ruchy feministyczne z niby
              > "wolnością" kobiet. Czyli NIC! Więcej kobiet ma problemy ze zdrowiem po łykani
              > u pigułek antykoncepcyjnych( łykaniu czegoś po czym kobieta jest...BEZPŁODNA na
              > pewnien czas), niż mężczyzn, którzy chodzą w zbyt ciasnych jeansach.
              >
              Mniej wiecej juz wiemy, co szanowny rozmowca chcial tu wykrzyczec.
              Juz wykrzyczal? To dziekujemy.
              Nastepny prosze.
    • berta-live Re: in-vitro a adopcja..... 31.10.10, 13:26
      A gdzieś ty widział te dzieci czekające na adopcję? W Europie na jedno dziecko przeznaczone do adopcji przypada 10 chętnych rodzin. W PL podejrzewam, że jest podobnie.
      • wildor Re: in-vitro a adopcja..... 31.10.10, 14:35
        Bo on widział dużo niedodbanych dzieci, w domach dziecka, itp., ale już nie sprawdzał, jaki odsetek z tych dzieci ma uregulowaną jasną sytuację prawną, tj. czy można je faktycznie adoptować.
    • tricolour Oto odpowiedzi: 31.10.10, 22:34
      Bo in vitro i aborcja to kasa.

      Dla kliniki jest to kasa za ciąże, nieważne czy z portfela pary czekającej dziecka, czy z kasy wspólnej. Ważne żeby była.
      Aborcja to także kasa: dla lekarza od zabiegu to spory zarobek, a dla matki usuwającej dziecko to kasa, której nie wyda na dziecko więc zostanie dla niej.

      Handel ludźmi, ludzkim życiem to lukratywny biznes.

      Natomiast adopcja to zwykła uciążliwa procedura, na której nie zarabia żaden pośrednik więc nie ma żadnej wrzawy. Gdyby ktoś podał pomysł, że adpotowane dziecko to - załóżmy - 30tysięcy, to jazgot byłby jak cholera.
      • berta-live Re: Oto odpowiedzi: 31.10.10, 23:16
        Co do tej bezpłatności i bezinteresowności w przypadku adopcji to polemizowałabym. Sam fakt, że jest więcej chętnych niż dzieci i, że te wszystkie procedury opierają się bardziej na subiektywnych odczuciach niż na analizowaniu każdego przypadku w systemie zerojedynkowym, wskazuje, że i tu może dochodzić do niezłych przekrętów na grubą kasę.
        • kocia_noga Re: Oto odpowiedzi: 01.11.10, 09:41
          Były ze dwie ujawnione afery z ciągnięciem grubej kasy przez zakonnice oddające dzieci z ochronek do adopcji.Za granicznej, żeby trudniej było kontrolować i kasa większa.
          A dojenie kasy z "leczenia" bezpłodności nanoczymś w katolickich klinikach, trwające nie te kilka miesięcy, ale dłuuuugie lata to dopiero biznes. Co do oszczędności na przerwanej ciąży to zyskuje na tym tak samo facet, jak i kobieta a w skali globalnej my wszyscy.
          • kocia_noga Re: Oto odpowiedzi: 01.11.10, 09:42
            A tak na marginesie. Pisuar rozumuje tak: gdzie kasa, tam grzech. Biedni=bezgrzeszni. Im więcej biedy, tym piękniej.
            • berta-live Re: Oto odpowiedzi: 01.11.10, 13:10
              Biedni = wierni. W końcu głównie na biednych kościół stoi. Jak tam komuś dobrze się powodzi to nie szuka wsparcia w religii.
              • katonzwybiorczej Re: Oto odpowiedzi: 01.11.10, 15:47
                czy zabieg in-vitro jest zabiegiem ratującym życie? NIE! In-vitro to często zachcianka kobiet, które często łykały pigułki aby być przez pewien czas....BEZPŁODNE!!!!
                Czy płodność kobiety w wieku 35-40 lat jest duża? NIE! Jak kobieta "balowała" i przespała czas na zajście w ciąże to...TRUDNO! Takie jest życie! Nie naprawiajmy MATKI NATURY!
                A na pewno nie za pieniądze nas wszystkich-czyli za pieniądze podatników.
                Milionerka w wieku np. 50 lat, która przez ostatnie 30 lat połkneła kilka wagonów pigułek antykoncepcyjnych, która być może usuneła 3-4 ciąże niech sobie projektuje swojego malego ludzika za miliony, ale za swoje miliony!
                • sabinac-0 Re: Oto odpowiedzi: 01.11.10, 16:38
                  katonzwybiorczej napisał:

                  > czy zabieg in-vitro jest zabiegiem ratującym życie? NIE! In-vitro to często zac
                  > hcianka kobiet, które często łykały pigułki aby być przez pewien czas....BEZPŁO
                  > DNE!!!!

                  Rozumiem, ze posiadanie dziedzicow genotypu i nazwiska zachcianka panow nie bywa.

                  Co do drugiej tezy: moze rzeczywiscie byloby jakims wyjsciem stosowanie wylacznie zabiegow stricte ratujacych zycie - koniec w takim razie z wydatkami na profilaktyke i leczenie wad postawy u dzieci (w koncu na skolioze sie nie umiera), okulistyke, aparaty sluchowe, leczenie zaburzen wzwodu, nie mowiac juz o chirurgii plastycznej czy leczeniu paliatywnym.
                  Nie powinno sie tez leczyc choroby obturacyjnej ani raka pluc (pacjent sam winien bo palil) ani marskosci watroby (bylo nie chlac).

                  > Czy płodność kobiety w wieku 35-40 lat jest duża? NIE! Jak kobieta "balowała" i
                  > przespała czas na zajście w ciąże to...TRUDNO! Takie jest życie! Nie naprawiaj
                  > my MATKI NATURY!

                  Zatem - zapomnij o Viagrze i pigulkach na Parkinsona na stare lata. Jak sie balowalo i przespalo czas na sport i lozkowe uciechy - TRUDNO! Takie jest zycie! Na starosc ino wory do dzwigania. Nie naprawiajmy MATKI NATURY!
                • berta-live Re: Oto odpowiedzi: 01.11.10, 20:51
                  Przypominam, że niebieskie tabletki też nie są lekiem ratującym życie, tylko zwykłą fanaberią. I to fanaberią działającą przeciwko naturze, w końcu trzeba się pogodzić z upływającym czasem. A jednak refundowana jest.
                • sabinac-0 Re: Oto odpowiedzi: 03.11.10, 12:20
                  katonzwybiorczej napisał:

                  > In-vitro to często zac
                  > hcianka kobiet, które często łykały pigułki
                  > Czy płodność kobiety w wieku 35-40 lat jest duża? NIE! Jak kobieta "balowała" i
                  >
                  Tu sie na chwile zatrzymam bo z docinkow trolli wylaniaja sie czasem ciekawe rzeczy.

                  Mozna miec wrazenie, ze glownym motywem niecheci naszego trolla do technik wspomaganego rozrodu jest nie tyle milosc do matki natury czy tez obumarlych w procesie in vitro blastocyst.
                  Wyglada to raczej na chec ukarania kobiet, ktore nie postepuja wedlug narzucanych im przez kosciol, przykoscielne partie i inne meskie gremia. Ze jak byly niegrzecznymi dziewczynkami, to maja poniesc kare.

                  Moge sie zalozyc, ze gdyby troll zdawal sobie sprawe, ze co najmniej polowa problemow z bezplodnoscia wynika z niezdolnosci mezczyzny do zaplodnienia i ze wielu mezczyzn za najwyzszy cel stawia sobie kontynuacje swego nazwiska i genow, bylby znacznie mniej radykalny.
                  • bene_gesserit Re: Oto odpowiedzi: 03.11.10, 12:26
                    Nic nowego ani zaskakujacego, chociaz istotnie - charakterystycznego.
                    Cecha kazdego systemu patriarchalnego i kazdego jego apologety jest wiara w to, ze moga i powinni oni zajmowac sie sprawami seksualnosci i plodnosci kobiet - a w zadnym wypadku nie pozwalac na jakakolwiek samodzielnosc kobiet w tym wzgledzie. Dlatego boja sie in vitro, dlatego nienawidza mniejszosci seksualnych i maja pomysly w rodzaju zakazu sprzedazy srodkow antykoncepcyjnych czy utrzymuja zakaz prawa do aborcji.

                    Jesli sie ich tego pozbawi, pozbawi sie ich podstawy ich wladzy. Dlatego feminizm ma w tym kraju tak wiele do zrobienia.
              • tricolour Mnie się bardzo dobrze powodzi... 01.11.10, 15:47
                ... a wiara jest świadomym wyborem, w mniejszym - bo rzadszym - stopniu wsparciem.

                Nie jest zatem prawdą, że tylko biedni szukają kościoła. Szukają ci, którzy maja potrzebą szukania. To tak jak z teatrem - chodzą ci, co mają potrzebę. Nie ma niepraktykujących znawców tatru tak jak nie ma wierzących niepraktykąjących.
                • strikemaster Re: Mnie się bardzo dobrze powodzi... 02.11.10, 09:23
                  > nie ma wierzących niepraktykąjących.

                  Za ile dajesz?
          • kocia_noga Re: Oto odpowiedzi: 13.12.10, 12:10
            kocia_noga napisała:

            > Były ze dwie ujawnione afery z ciągnięciem grubej kasy przez zakonnice oddające
            > dzieci z ochronek do adopcji.Za granicznej, żeby trudniej było kontrolować i k
            > asa większa.
            > A dojenie kasy z "leczenia" bezpłodności nanoczymś w katolickich klinikach, trw
            > ające nie te kilka miesięcy, ale dłuuuugie lata to dopiero biznes. Co do oszczę
            > dności na przerwanej ciąży to zyskuje na tym tak samo facet, jak i kobieta a w
            > skali globalnej my wszyscy.


            I słowo stało się ciałem, o to chodziło

            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,98993,8808409,Leczenie_nieplodnosci_w_Licheniu__Metoda_kwestionowana.html
            • nihil-istka Moralni nie maja problemow z plodnoscia 13.12.10, 14:28
              Jesli chodzi i kobiety to problemy z plodnoscia maja glownie grzesznice: PID czyli zapalenie narzadow miednicy na skutek infekcji bedacych rezultatem rozwiazlosci i blizny na skutek czestych aborcji . Ludzie moralni maja bez problemow dzieci jak Pan Bog przykazal.
              • nihil-istka Staruszki 40-letnie maja problemy z plodnoscia 13.12.10, 14:31
                Jak kobieta tobi pseudokariere biurwy do 40 roku zycia i odklada ciaze- to bardzo dobrze ze ma problemy z zajsciem w ciaze. Z 40-letniego jaja to tylko Down i kretyn sie moze wylegnac.
            • benek231 Po to hoduja debili by ich pozniej doic :O) 14.12.10, 00:17
              kocia_noga napisała:
              >
              > I słowo stało się ciałem, o to chodziło
              >
              >
              *Taa, doskonale pamietam szereg wypowiedzi sugerujacych koscielny byznes na tej kropidlowej metodzie. Takze z tego powodu tak zwalczaja in vitro, szuje. By wyeliminowac konkurencje.

              No i widzisz, Kociu, jaka sliczna transakcja wiazana? Pacjentki tylko pozornie jezdza do "lekarzy" naprotechnologow. Tak naprawde jezdza do Lichenie - miejsca z cudowna figura Panienki, czy cos tam, za ktorej to wstawiennictwem te wszystkie cudowne uzdrowienia mogly miec mejsce. Juz widze jakie publicity robic beda kazdej frajerce ktora zajdzie w ciaze - bo i tak by zaszla. Lud ciemny wiedzial bedzie, ze to cudownosc miejsca cudow dokonuje. :) Co najwyzej z odrobina pomocy tych technologow. :))
            • bene_gesserit Re: Oto odpowiedzi: 14.12.10, 01:28
              Podejrzewam, ze to ostatnie pokolenie, ktore beda mogli tak wykorzystywac.
              Czytalas raport nt lekcji religii w przedostatniej chyba Polityce?
              • kocia_noga Re: Oto odpowiedzi: 14.12.10, 08:50
                bene_gesserit napisała:

                > Podejrzewam, ze to ostatnie pokolenie, ktore beda mogli tak wykorzystywac.
                > Czytalas raport nt lekcji religii w przedostatniej chyba Polityce?

                Nie, niestety, chyba zacznę przesiadywać w empiku albo kupować te gazety :)
                Czytałam wszakoż jakąś sondę nt zaufania do KrK, że oscyluje wokół 90% cy cóś. I to mnie zdołowało.
                • nihil-istka marzenie feministek 14.12.10, 16:04
                  A oto prokreacyjny ideal feministek:
                  1) In vitro kobiet w wieku lat 50-ciu
                  2) Sperma murzyna
                  3) porod cesarski
                  4) karmienie w zlobku 24-godzinnym
                  5) szkola z internatem od 4-tego do 18-roku zycia
                  To sie nazywa mamuska szczurza.
        • tricolour Berta... 01.11.10, 11:14
          ... a Ty o tych przekrętach słyszłaś, czy ssiesz coś z palca i na tym budujesz ekstrapolację?

          Bo wiesz, Ty też możesz pod latarnią stać, prawda? A gdy tak już stoisz i stoisz godzinami i czekasz na klienta...
          • berta-live Re: Berta... 01.11.10, 13:09
            Nie słyszałam o przekrętach bo się tą tematyką w ogóle nie interesuje. Natomiast kobieca intuicja mi podpowiada, że skoro jest więcej osób chętnych niż możliwości zaspokojenia ich potrzeb, to jest to równoznaczne z wylęgnięciem się myśli, a może byśmy spróbowali załatwić to inaczej. A od myśli do czynów niedługa droga.
          • strikemaster Re: Berta... 01.11.10, 13:09
            Podasz powód swojej jadowitości?
            • tricolour Możesz to odbierac jako jadowitość... 01.11.10, 16:36
              ... dla mnie jest to konsekwencja i pragmatyzm.

              Na tym forum często w dyskusji, jeśli chce sie zdyskredytować adwersarza, prosi sie o dane statystyczne, które mają mają zadać kłam niewygodnym tezom rozmówcy. Oczywiście forumowicz nie ma żadnych badań pod ręka, bo kto nomalny nosi takie badania przy sobie? Na tej samej zasadzie - zasadzie symetrii - jeśli Berta mówi o jednostkowych przypadkach, to powinny one być JEDNOSTKOWE bez prawa merytorycznej ekstrapolacji do zjawiska.
              • sabinac-0 Re: Możesz to odbierac jako jadowitość... 01.11.10, 16:47
                tricolour napisał:

                > ... dla mnie jest to konsekwencja i pragmatyzm.
                >
                Insynuowanie, ze twoje interlokutorki obsluguja klientow pod latarnia?
                :/
                • tricolour Dokładnie tak... 02.11.10, 08:33
                  .... jeśli ktoś z faktu, że popyt przewyższa podaż wysnuwa wniosek, że może dochodzić do przekrętów, to ja - z faktu wyposażenia w stosowne narządy rozrywkowe - wysnuwam, że może chadzać pod latarnią.

                  Bo to taka sma brednia, jak ten "wniosek" o przekrętach. Rzecz jest prosta: dowód spoczywa na tym, który cos twierdzi.
                  • strikemaster Re: Dokładnie tak... 02.11.10, 09:22
                    > Bo to taka sma brednia, jak ten "wniosek" o przekrętach. Rzecz jest prosta: dow
                    > ód spoczywa na tym, który cos twierdzi.

                    A jak nie poda stosownej statystyki (BTW gdyby ktoś miał, to by się to do prokuratury nadawało, a nie na forum) to znaczy, że pracuje pod latarnia. Prosta tri-logika, mg2005 byłby dumny z implementacji odkrytej przez niego logiki alternatywnej.
                  • sabinac-0 Re: Dokładnie tak... 03.11.10, 12:09
                    tricolour napisał:

                    > Rzecz jest prosta: dow
                    > ód spoczywa na tym, który cos twierdzi.

                    Udowodnij zatem te "latarnie".
                    • tricolour Nie udowodnię.. 03.11.10, 14:04
                      ... ponieważ nie mam podstaw do takiego dowodu.

                      Także na podstawie 2 (dwie sztuki) przekrętów przy adopcji nie można udowodnić, że przy adpocjach dzieją się przekręty. Te dwie sztuki nie wystarczą nawet na dowód indukcyjny.

                      Na tym włąśnie polega używanie rozumu, że z 2 przekrętów nic nie wynika o pozostałych przypadkach. Tyle, że to niewygodne dla głoszonej tezy.
                      • sabinac-0 Re: Nie udowodnię.. 03.11.10, 18:25
                        tricolour napisał:

                        > ... ponieważ nie mam podstaw do takiego dowodu.

                        No to przestan pisac bzdety.
                        >
                        > Także na podstawie 2 (dwie sztuki) przekrętów przy adopcji nie można udowodnić,
                        > że przy adpocjach dzieją się przekręty. Te dwie sztuki nie wystarczą nawet na
                        > dowód indukcyjny.
                        >
                        Niestety, nie sa to dwie sztuki.
                        W biednych krajach dzialaja cale kartele, ciagnace zyski z szemranych adopcji, wykorzystujace bezwzglednie zarowno ubogie matki nie mogace utrzymac dziecka jak i zdesperowane bezplodne pary.
                        • tricolour Bzdety to sama piszesz... 03.11.10, 22:18
                          ... o kartelach w biednych krajach, bo już bardziej kretyńskiego argumentu do rozmowy na temat adopcji użyć nie można.

                          W biednych krajach, to umiera 60 tysięcy dzieci dziennie więc mnie organizacja hadlu dziećmi wręcz śmieszy.
                          • sabinac-0 Re: Bzdety to sama piszesz... 05.11.10, 00:37
                            tricolour napisał:

                            > W biednych krajach, to umiera 60 tysięcy dzieci dziennie więc mnie organizacja
                            > hadlu dziećmi wręcz śmieszy.

                            Mnie nie smieszy.
                            Za to smieszy mnie roztkliwianie sie nad usunietymi blastocystami, gdy w biednych krajach umiera 60 tysiecy dzieci dziennie.
                • strikemaster Re: Możesz to odbierac jako jadowitość... 02.11.10, 08:35
                  > Insynuowanie, ze twoje interlokutorki obsluguja klientow pod latarnia?

                  Świadczy o głębokim zaangazowaniu tri w walkę przeciw in-vitro. Stąd moje przypuszczenia, że kieruje nim coś innego niż troska o prawidłowe wnioskowanie na podstawie jednostkowych przypadków. BTW te przypadki wcale nie muszą byc takie jednostkowe, bo adopcja to też niezły biznes.
                  • tricolour Głupiś. 02.11.10, 13:01
                    Mnie cudze in vitro nie interesuje. Nawet własne mnie nie interesuje, bo dzieci mam zwyczajnie, nie ze szkiełka. Strzelasz więc bracie ślepą kulą w płot, a im częsciej tym niecelniej.

                    Dla mnie Twoja małżonka czy inna kobieta może sobie grzebać, insemonować, wszczepiać poczęte z nasienia męża lub innego kmiota, kombinować z wieloma - to nie moja sprawa. Może za darmo, może za kasę - nie moja rzecz, bo to nie mój dom.

                    A tutaj zadano proste pytanie skad takie zainteresowanie in vitro więc odpowidam: bo za tym stoją poważne pieniądze.
                    • strikemaster Re: Głupiś. 02.11.10, 18:11
                      > A tutaj zadano proste pytanie skad takie zainteresowanie in vitro więc odpowida
                      > m: bo za tym stoją poważne pieniądze.

                      A za czym nie stoją?
              • strikemaster Re: Możesz to odbierac jako jadowitość... 02.11.10, 08:33
                Bez przesady. Prezentujesz na tyle wysoki poziom agresji, że musisz mieć powód poważniejszy niż oburzenie na, może nieuprawnioną ekstrapolację. Co Cie motywuje do ataku?
              • bene_gesserit Re: Możesz to odbierac jako jadowitość... 02.11.10, 22:30
                tricolour napisał:

                > ... dla mnie jest to konsekwencja i pragmatyzm.
                >
                > Na tym forum często w dyskusji, jeśli chce sie zdyskredytować adwersarza, prosi
                > sie o dane statystyczne, które mają mają zadać kłam niewygodnym tezom rozmówcy

                Jesli prosba o argumenty na poparcie widzimisie dyskredytuje rozmowce, to nie ma o czym rozmawiac. Samo 'bo tak' albo 'bo mi ciocia powiedziala' nie wystarczy, zeby go powaznie traktowac.

                Troche, jakby sie dziecko obrazalo, ze kiedy gra w pokera, ktos chce go sprawdzic, czy nie blefuje. Buzia w podkówke, w oczkach łzy.
                • tricolour "Trochę jakby" robi wielką różnicę... 03.11.10, 08:24
                  ... a ilustrację przykładem można dobrac pod z góry założoną tezę.

                  Nie jest argumentem żądanie danych statystycznych choćby z tego powodu, że żądający nie ma merytorycznych podstaw (z braku stosownego wykształcenia w ogólnym przypadku) by umieć interpretować dane statystyczne. Najczęciej nawet nie wie co to dany rozkład i jak czytac jego parametry. Suchy skalar może mylić bardziej niz jego brak.
                  • bene_gesserit Re: "Trochę jakby" robi wielką różnicę... 03.11.10, 12:06
                    Nie dosc, ze w rozmowie sugerujesz, jakoby twoja interlokutorka zarabiala na zycie prostytucja (za co nie przeprosiles do tej pory), to jeszcze nie rozumiesz, jak powinna wygladac dyskusja.

                    Otoz dyskusja - sensowna - powinna polegac na wymianie argumentow.
                    Sama wymiana bezpodstawnych pogladow dyskusja sensowna nie jest.
                    - Ja to uwazam, ze niebo jest zielone. Bo tak.
                    - A ja to mysle, ze niebo jest fioletowe. Bo mi tak wujek powiedzial.
                    - Acha.
                    - Acha.
                    - kurtyna -


                    W dyskusji miec gołą tezę to za malo, zeby powstalo cos wiecej niz monolog - albo dwa monologi, rownolegle i nudne.

                    Dyskusja jest sensowna wtedy, kiedy dysponuje sie argumentami.
                    Argument to moga byc dane statystyczne, moga byc wyniki wiarygodnych badan, moga byc udokumentowane/powszechnie znane fakty. Moze byc argumentem rozumowanie wynikajace z logiki (nie z falszywych analogii, co jest czestym bledem na forach). Mozna sie odwolac do autorytetu uznanego powszechnie autorytetu (wujek najczesciej autorytetem powszechnie uznanym nie jest, najwyzej lokalnie i subiektywnie). Itd.

                    > Nie jest argumentem żądanie danych statystycznych choćby z tego powodu, że żąda
                    > jący nie ma merytorycznych podstaw (z braku stosownego wykształcenia w ogólnym
                    > przypadku) by umieć interpretować dane statystyczne. Najczęciej nawet nie wie c
                    > o to dany rozkład i jak czytac jego parametry.

                    Zadanie danych statystycznych w ogole nie moze byc argumentem. Argumentem moga byc wiarygodne ich interpretacje. To samo z wynikami badan. Znowu - jesli ktos nagina wyniki badan statystycznych albo nadinterpretuje wyniki badan eksperymentalnych - mozna mu to udowodnic przy pomocy logiki. Jesli interlokutor nie jest w stanie skumac argumentu albo podwazyc pokretnej jego wykladni, to juz jego problem. Ale jesli rozmowca nie ma argumentu, to przestaje byc rozmówcą. Tak samo, kiedy zachowuje sie jak cham, zwlaszcza na tym forum.






                    --
                    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
                    • tricolour Nie przeprosiłem... 03.11.10, 14:08
                      ... bo nie czuję, że interlokutorka poczuła się urażona moją śmiałą ekstrapolacją co do zasady zgodną z jej ekstrapolacją.

                      Jeśli zaś Ty poczułaś się urażona tym, o czym inni rozmawiają między sobą, to trudno. Nie do Twoich uszu były moje słowa...
      • princess_yo_yo Re: Oto odpowiedzi: 01.11.10, 14:16
        ale aborcja jest tak dochodowa w pl bo jest nielegalna, chyba nigdzie na swiecie ginekologia nie jest az tak lukratywna specjalizacja i nie ma az tylu prywatnych gabinetow ginekologicznych.
        co do adopcji - gdyby sady rodzinne w pl musialy rozwazac dobro dziecka a nie wartosci rodzinne postawione na glowie, to dzieci ktore mozna adoptowac byloby wiecej.
    • sabinac-0 Re: in-vitro a adopcja..... 01.11.10, 16:21
      Jezeli tak cie oburza pragnienie bezplodnych par do urodzenia wlasnego dziecka zamiast przysposobienia cudzego, dlaczego nie poprowadzisz jakiejs akcji, by rowniez ludzie nie dotknieci bezplodnoscia adoptowali opuszczone dzieci zamiast plodzic wlasne?

      Druga sprawa - dziwnym trafem ludziom, ktorzy rozne dobra maja bez wysilku, dazenie innych do tych samych dobr traktuja jako egoistyczna fanaberie. Niewazne, czy jest to prychanie na rozpacz bezplodnych w wykonaniu rodzicow stada dzieci, czy pouczanie szarpiacych sie z bieda przez majetnych ze "pieniadze szczescia nie daja".
      Podobnie jak doszukiwanie sie przez szczesciarzy domniemanych win u tych, ktorym zycie poskapilo szczescia.
      Strasznie duzo w tym arogancji, wywyzszania sie.

      Pomijam oczywiscie rewelacje o "chemicznej antykoncepcji" - nie bede wyjasniala kazdej bzdury, ktora ktos strzela na forum.
      • katonzwybiorczej Re: in-vitro a adopcja..... 01.11.10, 16:32
        dziecko to nie jest prawo kobiety czy pary. Nie ma czegoś takiego jak prawo do posiadania dziecka. Dziecko to dar.
        Kobieta ma małe piersi-może sobie wstrzyknąc silikony.
        Kobieta chce być "okresowo" niepłodna - może łykać pigułki, które uchronią ją przed narodzinami dziecka.
        Kobieta chce przerwać rozwój nowego życia, ktore rozwija się w jej łonie- może zdecydować się na zabieg przerwania takiego życia.
        Ale "tworzenie" nowego życia na szkle za PIENIADZE PODATNKIOW- to juz przesada!
        • bene_gesserit Re: in-vitro a adopcja..... 01.11.10, 16:38
          Powsciekaj sie jeszcze troche. To dosc zabawne moc obserwowac to twoje bezradne i bezsensowne zzymanie sie. Zaplodnienie in vitro w intuicji moralnej Polakow nie jest grzechem - przeciwnie, wiec ustawa przejdzie i zabiegi beda refundowane.

          Nie mowiac juz o tym, ze twoje pieniackie posty - z racji agresywnosci i kompletnego braku argumentacji - raczej, o ile w ogole, wplyna na umocnienie postaw pro-in vitro.
        • sabinac-0 Re: in-vitro a adopcja..... 01.11.10, 16:45
          katonzwybiorczej napisał:

          > dziecko to nie jest prawo kobiety czy pary. Nie ma czegoś takiego jak prawo do
          > posiadania dziecka. Dziecko to dar.

          Stad ta arogancja? Uwazasz bezplodnych za "niegodnych daru"?

          > Kobieta ma małe piersi-może sobie wstrzyknąc silikony.

          > Ale "tworzenie" nowego życia na szkle za PIENIADZE PODATNKIOW- to juz przesada!

          Zatem - silikony za publiczna kase TAK, in-vitro NIE.
          Ciekawy rozklad priorytetow. Przypadek kliniczny, mozna powiedziec.
        • berta-live Re: in-vitro a adopcja..... 01.11.10, 22:05
          Dziecko z całą pewnością żadnym darem nie jest. To taka sama fizjologia jak jedzenie czy wydalanie. Jest i koniec, bez dopatrywania się w tym jakiejkolwiek paranormalności czy ideologii. I skoro każdy człowiek ma prawo do zaspokajania swoich potrzeb fizjologicznych, np jedzenia czy korzystania z toalety a nawet do uprawiania seksu, to dlaczego nie może mieć każdy prawa do przekazywania swoich genów? Zwłaszcza, że z biologicznego punktu widzenia tak naprawdę to tylko i wyłącznie po to się żyje, żeby przedłużyć gatunek poprzez przekazanie swojego materiału genetycznego następnym pokoleniom.
        • strikemaster Re: in-vitro a adopcja..... 02.11.10, 08:38
          > dziecko to nie jest prawo kobiety czy pary. Nie ma czegoś takiego jak prawo do
          > posiadania dziecka. Dziecko to dar.

          Od kogo?

          > Kobieta ma małe piersi-może sobie wstrzyknąc silikony.

          Widać próbowałeś. :)

          > Ale "tworzenie" nowego życia na szkle za PIENIADZE PODATNKIOW- to juz przesada!

          Wydawanie pieniędzy podatników na leczenie to nie przesada więc po co krzyczysz. Myslisz, że jak sobie na forum powrzeszczysz, to to, co wypisujesz stanie się prawdziwe?
        • mariamagdallena do katonzwyborczej... 03.11.10, 00:27
          wy katotaliby macie cos problem z logicznym mysleniem. po pierwsze to obliczono ze dzieci poczete metoda in-vitro beda mogly splacic swoj "dlug" wobec panstwa po 14 latach pracy. wiec nic straconego, bedzie mial kto pracowac na twoja emeryture. po drugie mamy niz demograficzny wiec im wiecej nas tym lepiej. po trzecie zalujesz kasy na in-vitro (ktore oprocz tego ze da duzo szczesia bezplodnym ludziom to na przyszlosc jest to raczej inwestycja) a nie zalujesz na ksiezy darmozjadow ktorym placi sie za to ze sa naszymi swietymi krowami. mnie nikt nie pytal czy ja chce wydawac kase na klerykow. a oni raczej na nikogo nie zarobia i zadnego dlugu nie splaca. nie wnosza nic do panstwa wiec nie moge pogodzic sie z tym ze wypowiadaja sie na takie tematy. a jak ktos jest katolikiem yo nikt go nie zmusza do in-vitro. dlaczego nie mozecie pogodzic sie z mysla ze ktos moglby sam o sobie decydowac?? dlaczego tak bardzo boicie sie prawa do wyboru?? blagam odpowiedz mi na te pytania bo nie daje mi to spokoju.
          • katonzwybiorczej Re: do katonzwyborczej... 03.11.10, 00:58
            po pierwsze to obliczono
            > ze dzieci poczete metoda in-vitro beda mogly splacic swoj "dlug" wobec panstwa
            > po 14 latach pracy

            KTO OBLICZYŁ? FIRMY, KTÓRE ZACIERAJĄ JUŻ RĘCE ABY ZA GRUBĄ KASĘ TWORZYĆ NOWYCH LUDZI NA SZKLE?

            wiec nic straconego, bedzie mial kto pracowac na twoja eme
            > ryture. po drugie mamy niz demograficzny wiec im wiecej nas tym lepiej

            CHYBA TYLKO NA ZIELONEJ WYSPIE TUSKA I JEGO EKIPY, NA MOJA EMERYTURE MAJĄ PRACOWAĆ INNE OSOBY.
            A PO DRUGIE, TO MY MAMY NIŻ DEMOGRAFICZNY, ALE INNI MAJĄ WYŻ ....NP. W CHINACH.
            5 MLN. IMPORTOWANYCH CHIŃCZYKÓW I PROBLEM Z GŁOWY. CHYBA JESTEŚ TOLERANCYJNY I OTWARTY NA RÓŻNE ZWYCZAJE I INNE KULTURY? (JAK TYPOWY LEWAK A NIE NARODOWIEC, HEHE...).


            a jak ktos jest katolikiem yo nikt
            > go nie zmusza do in-vitro. dlaczego nie mozecie pogodzic sie z mysla ze ktos m
            > oglby sam o sobie decydowac?? dlaczego tak bardzo boicie sie prawa do wyboru??

            ADOLF HITLER TEŻ MÓWIŁ O PRAWIE WYBORU. I TEŻ NAWOŁYWAŁ DO SAMOSTANOWIENIA I ODWADZE DO DECYDOWANIA O LOSIE NIEMIEC A NAWET O LOSIE CAŁEGO ŚWIATA. JAK SIĘ KOMUŚ NIE PODOBA, TO CO ROBIMY(NP. ZABIJANIE DZIECI NIENARODZONYCH), TO NIECH SIĘ...NIE PATRZY! HAHA.....
            • sabinac-0 Re: do katonzwyborczej... 03.11.10, 18:33
              katonzwybiorczej napisał:

              > KTO OBLICZYŁ? FIRMY, KTÓRE ZACIERAJĄ JUŻ RĘCE ABY ZA GRUBĄ KASĘ TWORZYĆ NOWYCH
              > LUDZI NA SZKLE?
              > CHYBA TYLKO NA ZIELONEJ WYSPIE TUSKA I JEGO EKIPY,

              No comment.

              > 5 MLN. IMPORTOWANYCH CHIŃCZYKÓW I PROBLEM Z GŁOWY.

              Gdybys wiedzial, ile chinskich porzuconych dziewczynek jest adoptowanych co roku w Europie.
              Ale zapewne ani nie wiesz, ani nie adoptujesz.

              > ADOLF HITLER TEŻ (...)

              Ciekawe, ze ostatnio Hitler jest bardzo trendy - kto rano wstanie, przypisuje mu poglady swych oponentow.
              Moze dobrze byloby wydac znow "Mein Kampf", zeby miec jakas orientacje co do jego prawdziwych pogladow...
    • maitresse.d.un.francais Rozumiem, że przyszedłeś nas nawrócić 01.11.10, 16:30
      ale twój obraźliwy nick zniechęca do dyskusji.

      Poczytaj sobie "Erystykę" Schopenhauera.

      Co do in vitro: polski NFZ i tak na to nie ma, więc dyskusja jest - nomen omen - bezpłodna.
    • benek231 Domyslam sie, ze maloletni jestes :O) 02.11.10, 05:28
      bo ze malomadrys - nie mam najmniejszych watpliwosci.

      Adopcja ma sie do in vitro jak piesc do nosa, oraz na odwrot. Sa kobiety ktorym bardziej odpowiada adopcja, ale sa takie ktorym adopcja nie lezy, i wola in vitro. To jest kwestia wolnosci osobistej i suwerennosci decyzji. Pewnie i gustu.

      To tak z grubsza, bo po wiecej to musisz udac sie sam - do odpowiedniej literatury (spytaj tutejsze feministi o porade). To co wbil Ci do glowki katecheta nijak sie ma do rzeczywistosci. Idz wiec douczyc sie, bys nastepnym razem zaprezentowac mogl jakis znosny poziom.
      • katonzwybiorczej haha,... logika zawsze zwycięża za głupotą! 02.11.10, 14:10
        haha...znowu zaczynacie o katechecie, kościele...cieszę się, że tym samym przyznajecie się, że wasze argumenty się już kończą....
        zostaje...kościół, katecheta i obrażanie ad personam.....
        haha...skąd te nerwy? Czyżby moje i ogólnie znane argumenty były tak silne, że czujecie, że to co wy pleciecie to zwykłe farmazony?
        A może ja też jestem lewakiem i chce wychowywać i manipulować zagubionymi kobietami na naszą lewacką modłe? hahahaha:D
        • maitresse.d.un.francais kto zaczyna o katechezie? bo nie ja? 02.11.10, 15:54
          mnie nie odpisano w kwestii nicka

          a wybiórcza jest każda prasa, nawet pismo "Pies Rasowy" - wybiórczo pisze o rasowcach, a o kundlach już nie. I żeby mieć maksimum wiedzy, należałoby czytać prasę wszelkich opcji.
        • maitresse.d.un.francais rekcja polskiego czasownika, patrioto 02.11.10, 15:55
          logika nie zwycięża za głupotą - zwyciężać łączy się z innym przyimkiem
    • takisobienik weź sobie przeczytaj 02.11.10, 20:11
      co to jest BEZpłodność, a co to jest NIEpłodność. bo piszesz straaaaaaaaaaaszne bzdury.

      > O fakcie, że bezpłodność częściowo wynika z chemicznej antykoncepcji
      • katie3001 Re: weź sobie przeczytaj 03.11.10, 08:32
        Skoro tyle dzieci czeka na adopcje to czemu kobiety zachodzą w ciąze i rodzązamiast adoptowac? to takie egoistyczne miec genetycznie własne dziecko....krew z krwi...
        Mimo,ze moge zajsc w ciaze to chetnie bym zadoptowala gdyby procedury były łatwiejsze i krótsze i to ja moge sobie wybrac dziecko do adopcji.
        • takisobienik Re: weź sobie przeczytaj 03.11.10, 09:09
          Skoro manie własnego dziecka jest uznawane za egoistyczne, trzeba zrobić tak: kobieta rodzi dziecko i oddaje je komuś innemu. Och, to byłoby takie piękne :]
        • berta-live Re: weź sobie przeczytaj 03.11.10, 16:20
          > Mimo,ze moge zajsc w ciaze to chetnie bym zadoptowala gdyby procedury były łatw
          > iejsze i krótsze i to ja moge sobie wybrac dziecko do adopcji.

          Procedury wbrew pozorom wcale nie są jakieś skomplikowane. Problem jest w tym, że największy popyt jest na niemowlęta a tych jest mało, bo część osób dopiero po kilku latach zdaje sobie sprawę, że jednak na rodzica się nie nadaje. A jak nie oni to opieka społeczna. Jeśli chodzi o uregulowanie sytuacji prawnej, to jak tylko na jakieś dziecko znajdują się chętni, to jakoś dziwnym trafem zaraz okazuje się, że nawet nieumyte garnki w zlewie są wystarczającym powodem do odebrania rodzicom biologicznym dziecka. Tylko chętny najpierw musi się znaleźć. A z tym jest problem, bo mało kto chce przyjąć pod swój dach dziecko po przejściach, które na 100% będzie sprawiało problemy. Ludzie nie po to chcą mieć dzieci, żeby te im problemy sprawiały tylko po to, żeby dawały im rozrywkę. Jeszcze się taki nie urodził, kto by z altruizmu rodzicem został.
          • bene_gesserit Re: weź sobie przeczytaj 03.11.10, 17:27
            To nie jest prawda.
            Do adopcji chodza tez dzieci trudne - chore, z traumami, z nieuleczalna niepelnosprawnoscia, starsze, nosiciele HIV. Ale o wiele, wiele rzadziej.
            • berta-live Re: weź sobie przeczytaj 03.11.10, 17:33
              Nie mówię, że nie chodzą wcale, tylko, że na zdrowe niemowlęta jest większy popyt. A dlaczego tak się dzieje to już inna sprawa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka