Dodaj do ulubionych

tabu menstruacyjne

24.04.04, 21:11
mam pytanie: czy obserwujecie wokol siebie cos takiego jak "tabu
menstruacyjne"? na czym ono polega i dlaczego istnieje? mnostwo kobiet
wstydzi sie swojej miesiaczki, postrzega siebie w tym okresie jako osobe
nieczysta. a reklamach pokazuja nam podpaski barwione na niebiesko a ojcowie
nie chca kupowac swoim corkom podpasek w sklepach.

tak czy nie??
Obserwuj wątek
    • zly_wilk Re: tabu menstruacyjne 24.04.04, 22:27
      nologo22 napisała:

      > a ojcowie
      > nie chca kupowac swoim corkom podpasek w sklepach.

      Nie chcą kupować? Skandaliczne... ;-)
      Pozdrawiam -
    • Gość: illa Re: tabu menstruacyjne IP: *.lodz.mm.pl 24.04.04, 23:16
      u mnie ciągle to jest, żeby o tym mówić z koleżankami używamy szyfrów: cioica
      przyjechała czerwonym mercedesem, albo : oj czuje ze ląduje czerwony smolot. To
      idiotyczne, przeciez to naturalna rzecz, nawet jak kupujesz podpaski człowiek
      sie do ciebie głupio usmiecha, soryy co w tym dziwnego. Sama sie dziwie,
      przecież to XXI wiek.Pozdro:)
    • ggigus Re: tabu menstruacyjne 24.04.04, 23:44
      hehe, tez o tym pisalam. czyli takie tabu istnieje
    • warshawiak Re: tabu menstruacyjne 25.04.04, 00:17
      nologo22 napisała:

      >mnostwo kobiet
      > wstydzi sie swojej miesiaczki, postrzega siebie w tym okresie jako osobe
      > nieczysta.

      W sumie to dość obrzydliwe, więc nie ma się czym chwalić. Czy normalny człowiek
      obwieszcza wszem i wobec, że np. ma biegunkę?
      • ggigus warszawiakum, mylisz pojecia 25.04.04, 00:50
        biegunke masz, jesli cos zjesz niedobrego, co sie "nie podoba" twoim jelitom,
        wiec odrzucaja pokarm. A menstruacja jest normalnym przejawem zdrowia kobiety.
        I pomysl warszawiaku, chwile, gdyby Twoja mama mie miala miesiaczki, gdyby co
        miesiac nie plynela jej spomiedzy nog pewna ilosc krwi, nie byloby Ciebie nie
        swiecie, takiego samca alfa!
        • tad9 Re: warszawiakum, mylisz pojecia 25.04.04, 09:20
          ggigus napisała:

          > biegunke masz, jesli cos zjesz niedobrego, co sie "nie podoba" twoim jelitom,
          > wiec odrzucaja pokarm. A menstruacja jest normalnym przejawem zdrowia kobiety.
          > I pomysl warszawiaku, chwile, gdyby Twoja mama mie miala miesiaczki, gdyby co
          > miesiac nie plynela jej spomiedzy nog pewna ilosc krwi, nie byloby Ciebie nie
          > swiecie, takiego samca alfa!


          Wydalanie tego, co zostaje np. z obiadu też jest "normalnym przejawem zdrowia",
          a jednak istnieje pewne "tabu wydalnicze", a mamy przecież XXI wiek! Ciemnogród
          panuje!
          • warshawiak Re: warszawiakum, mylisz pojecia 25.04.04, 12:47
            tad9 napisał:


            > Wydalanie tego, co zostaje np. z obiadu też jest "normalnym przejawem
            zdrowia",
            >
            > a jednak istnieje pewne "tabu wydalnicze", a mamy przecież XXI wiek!

            No właśnie.
            W pewnych środowiskach istnieje zwyczaj eksponowania najbardzj udanych okazów
            kału. Całe towarzystwo leci za stodołę i podziwia roziar, kształt, kolor
            jeszcze parującego w chłodzie poranka odchodu. Panny z zachwytem zerkają na
            niezwykłego kawalera, który wydał z siebie takie cudo. Zdrowy musi być chłop i
            jurny!
            Czy nasza kultura zmierza w tym kierunku? Wszystko możliwe, niestety...
            • Gość: pryzma_t Re: warszawiakum, mylisz pojecia IP: *.lnet.pl 25.04.04, 13:03
              menstruacja to fizjologia
              biegunka to patologia

              porównujesz kały zastodolne z biegunką?
              • warshawiak Re: warszawiakum, mylisz pojecia 25.04.04, 13:14
                Gość portalu: pryzma_t napisał(a):

                > menstruacja to fizjologia
                > biegunka to patologia
                >
                > porównujesz kały zastodolne z biegunką?

                Biegunka rzeczywiście może być uznana za patologię, co przyznaję i biję się w
                piersi. Ale udany kał zastodolny jest oznaką zdrowia i może być wyniesiony na
                piedestał jako symbol nieskrępowanej, naturalnej i jakże ludzkiej działalności
                jelitowej.
                Odrzućmy hamulce i śpiewajmy pieśni o naszych wydzielinach! Puszczajmy gazy
                przy stole z podniesionym czołem! Dostąpmy wreszcie wyzwolenia z pęt opresyjnej
                kultury! Alleluja i do przodu!
                • Gość: pryzma_t Re: warszawiakum, mylisz pojecia IP: *.lnet.pl 25.04.04, 13:35
                  czyli w pewnych srodowiskach mały kał może być przyczyną stresu, podobnie jak mały członek?
                  • warshawiak Re: warszawiakum, mylisz pojecia 25.04.04, 13:43
                    Gość portalu: pryzma_t napisał(a):

                    > czyli w pewnych srodowiskach mały kał może być przyczyną stresu, podobnie jak
                    m
                    > ały członek?

                    Albo małe piersi;)
            • Gość: Monika Re: warszawiakum, mylisz pojecia IP: *.chello.pl 25.04.04, 16:03
              warshawiak napisał:

              > W pewnych środowiskach istnieje zwyczaj eksponowania najbardzj udanych okazów
              > kału. Całe towarzystwo leci za stodołę i podziwia roziar, kształt, kolor
              > jeszcze parującego w chłodzie poranka odchodu. Panny z zachwytem zerkają na
              > niezwykłego kawalera, który wydał z siebie takie cudo. Zdrowy musi być chłop
              >i jurny!
              > Czy nasza kultura zmierza w tym kierunku? Wszystko możliwe, niestety...


              To pewnie nie widziałeś jak cała rodzina pochyla się z pietyzmem i nabożeństwem
              nad kałem nowordka i roztrząsa dylematy nad jego kolorkiem, zapachem i
              konsystencją. Ja widziała, więc mogę stwierdzić ze w naszej kulturze mamy to
              już od bardzo dawana, żeby nie powiedzieć od zawsze :)
              • petrokles Re: warszawiakum, mylisz pojecia 25.04.04, 20:01
                Hola, hola, Pani Moniko!
                Analiza organoleptyczna niemowlęcej kupki ma na celu domową diagnozę stanu
                zdrowia kuporoba. Podobnie, jak organoleptyczna analiza moczu przez
                średniowicznych lekarzy (ze smakowaniem włącznie!).
                I nie ma w tym zachwycaniu sie kupką żadnej głębszej filozoficznej myśli.
                Sam analizowałem (bez próbowania!), to wiem.
                P.
                • Gość: Monika Re: warszawiakum, mylisz pojecia IP: *.chello.pl 25.04.04, 20:05
                  No właśnie o tym pisałam. Cieszę sie ze ze mną się zgadzasz. Tak ze debata nad
                  kałem nie jest niczym strasznym a wręcz czasami wskazanym.

                  Warszawiak jeszcze nie zaznał tych przyjemności, ale wszystko przed nim :)
                  • petrokles Re: warszawiakum, mylisz pojecia 25.04.04, 20:08
                    Nie! Nie! I jeszcze raz nie!
                    Niemowlęca kupka to osobny temat, wymagający delikatności i doświadczenia.
                    Kał, to coś,dla mnie przynajmniej, dosyć paskudnego, choć fizjologicznie
                    nieuniknionego.
                    O niemowlęcej kupce mogę debatować.
                    O kale nie!
                    Petroklesoszczak
                    • Gość: Monika Re: warszawiakum, mylisz pojecia IP: *.chello.pl 25.04.04, 20:42
                      O następny, dla którego dziecko i to już narodzone to coś innego niz
                      człowiek :))

                      A można wiedzieć kiedy, według ciebie, dziecko staje się w pełni człowiekiem ?
                    • Gość: Monika Re: warszawiakum, mylisz pojecia IP: *.chello.pl 25.04.04, 20:44
                      Jak widzisz jeden lubi debtować z przyjemnością o kupce a ktoś inny o
                      menstruacji.

                      Może popolemizujemy o wyższości kupki nad menstruacją ?
                      • petrokles Re: warszawiakum, mylisz pojecia 25.04.04, 20:56
                        Miła Pani!
                        Nie wiem, skąd wysnuwa Pani wniosek, iż będąc skłonnym do dysusji o niemowlęcej
                        kupce, a ze wstrętem odrzucając możliwość zagłębiania się (w przenosni!) w
                        odchody dorosłych, jestem zwolennikiem różnicy (czy też braku różnicy) między
                        dzieckiem a człowiekiem. Chodziło mi o różnicę kupek niemowlaków (i to tych na
                        maminym mleku) od odchodów wszystkożernych (już kilka miesięcy później - ten
                        aromat!).
                        A na pytanie zaś: "A można wiedzieć kiedy, według ciebie, dziecko staje się w
                        pełni człowiekiem" odpowiem: no przecież nim jest!
                        Petroklesiak
                        • Gość: Monika Re:kupka kontra menstruacja IP: *.chello.pl 25.04.04, 21:13
                          petrokles napisał:


                          > Nie wiem, skąd wysnuwa Pani wniosek, iż będąc skłonnym do dysusji o
                          >niemowlęcej kupce...,

                          Byłam pewna ze są na naszym forum ludzie skłonni do dyskutowania o kupce,
                          dokładnie, która ma dla nich taki sam zapach jak francuskie perfumy, a może
                          nawet przyjemniejszy :)

                          Dlatego te wykrzywiania się na dyskusje o menstruacji wydają mi się tak bardzo
                          naciągane.

                          Dla mnie kupka niemowalaka nie ma aż tak nieodpartego uroku, ciekawsza jest
                          menstruacja i na dodatem dotyczy mnie osobiście.

                          Ale a grzecznosci zapytam, jaki ostatnio u didziusia był stolczyk ?






                          • Gość: pryzma_t Re:kupka kontra menstruacja IP: *.lnet.pl 25.04.04, 21:26
                            lepszy wampiryzm (nawet menstruacyjny) od koprofagii
                            • petrokles Re:kupka kontra menstruacja 25.04.04, 22:00
                              Sądzę, iż badanie konsystencji niemowlęcej kupki nie ma nic wspólnego z
                              koprofagią.
                              Petri
                              • Gość: pryzma_t Re:kupka kontra menstruacja IP: *.lnet.pl 26.04.04, 08:11
                                jestem wstrząśnięta rzeczowością i precyzją petroklesowej logiki
                          • petrokles Re:kupka kontra menstruacja 25.04.04, 21:30
                            Dzidziuś był dzidziusiem już kilka lat temu, dlatego na to konkretne i
                            merytorycznie całkowicie zasadne pytanie odpowiem jedynie: nie wiem, od
                            jakiegoś czasu nie sledzę. Natomiast mam w pamięci tamte chwile...
                            Pozwolę sobie jednakże zauważyć, iż nie wykrzywiłem się na dyskusję o
                            menstruacji (która dotyczy Pani osobiście), jedynie odniosłem sie do wypowiedzi
                            Pana Warszawiaka na wiadomy temat.
                            Pozwolę sobie więc powtórzyć: ogląd niemowlęcej kupki ma na celu ocenę stanu
                            zdrowia modziusieńkich kiszeczek.
                            Kobieca przypadłość ma całkiem różne znaczenie fizjologiczne, z którym można,
                            rzecz jasna, wiązać rozmaite wątki o znaczeniu egzystencjalnym...
                            Ale o tym nic nie pisałem.
                            Jeszcze.
                            Z tym, że mnie to osobiście nie dotyczy.
                            PaPa.
                            Petrokli
                            • Gość: Monika Re:kupka kontra menstruacja IP: *.chello.pl 26.04.04, 00:02
                              Moja zaczepka też trochę tyczyła wypowiedzi warszawiaka, ale i innych
                              skręcających nosy, jak śmiem twierdzić kawalerów.

                              Fizjologia to fizjologia ani piękna ani okropna, po prostu nasza. Z tym się
                              rodzimy. Jak możemy do niej nie być przyzwyczajeni? Przecież zycia w innej
                              formie nie znamy.

                              Oczywiście ze o nasze ciała można zadbać w różny sposób, można nawet wcale nie
                              dbać. Można to robić z klasą i elegancko, bąć nie.

                              Sympotmatyczne jest jednak, że jakiekolwiek dyskusje na tym forum dotyczace
                              menstruacji spotykają się, od razu z protestami większości panów.
                              • petrokles Re:kupka kontra menstruacja 26.04.04, 00:18
                                Przyznam szczerze, iż rozmowa o menstruacji jest dla mnie nieco krępująca. Nie -
                                nie na miejscu, ale krępująca. Są pewne sprawy, które, jak sądzę, powinny
                                pozostać w sferze intymnej. Dajmy na to pierwsza miesiączka u dziewczyny. Czy
                                jest to temat do omawiania przy rodzinnym obiedzie?
                                Niechaj pewne sprawy pozostaną kobiecymi - owiane woalem pewnej tajemnicy przed
                                męską ciekawością. Cóż to komu szkodzi? Przecie facet ani nie pomoże, ani nie
                                zaszkodzi (chyba, że psychicznie), a zasadniczo nic mu do tego.
                                To, że prawdziwy mężczyzna jest w stanie zrozumieć, uszanować, otoczyć nimbem
                                swoistej mistyczności przekazywania życia - to inna sprawa.
                                Ja, Petrokles, w pełni to szanuję i dla mnie jest to pewnego rodzaju cud -
                                jakim jest życie jako takie. Ale to dla mnie. A dla innych - nie-Petroklesów -
                                to zabrudzone krwią majtki i chwila przymusowego postu.
                                Cóż - tacy są ludzie, taki jest świat.
                                Ja, Petrokles, kocham kobiecość. Nie - "dupość", "laskość", ale kobiecość.
                                Taka moja starożytna natura.
                                Pozdrawiaklos
                                • Gość: Monika Re:kupka kontra menstruacja IP: *.chello.pl 26.04.04, 00:46
                                  Pozwolę sobie oponować. Mnie się wydaje, ze temat jak przygotować panienkę do
                                  jej pierwszej menstruacji, jest całkiem na miejscu na forum feminizm. Poza tym
                                  tatusiom też by się przydało szkolenie. Na przykład dowiedzieć się od kobiet,
                                  już dorosłych, jak by chciały aby ich ojcowie reagowali a jak było w
                                  rzeczywistości. Czego od rodziców oczekują dziewczynki. Czy naprawdę tego nimbu
                                  kobiecości, czy czegoś innego.

                                  No oczywiście to może bardziej interesować ojców córek, choć nie musi. A co do
                                  forum to raczej duskutuje się o miesiączce jako o tabu. Bo wiekszośc kobiet we
                                  wspomnieniach z dzieciństwa pamięta najbardziej ze się własnego okresu
                                  wstydziła.

                                  Jak widzisz to nie są tematy o fizjologii a reczej o efektach psychologicznych
                                  posiadania kobiecego ciała.
                                  • petrokles Re:kupka kontra menstruacja 26.04.04, 05:50
                                    No dobrze, ale czy dziewczyna z pierwszpmiesiaczkowym problemem przyleci do
                                    ojca, czy do matki?
                                    Myślę, że dla niej też będzie to w jakiś sposób krępujace. I sprawy "kobiece"
                                    będzie chciała załatwić w "kobiecym" gronie.
                                    Ale mogę się przecież mylić.
                                    A szkolenie dla tatusiów? - Może tak, ale tak czy inaczej, co rozmowa z
                                    kobietą, to rozmowa z kobietą (mamą).
                                    Ojciec może tylko właściwie reagować.
                                    A Pani, Pani Moniko, jako kobieta dorosła, chciałaby, żeby Pani Ojciec jak na
                                    ten problem zareagował?
                                    Z petroklesowym ucałowaniem rączek - P.
                                    • Gość: Monika Re:kupka kontra menstruacja IP: *.chello.pl 26.04.04, 15:38
                                      Moje doświadczenia były takie jak wszystkich dzieciaków w okolicy, bo była nas
                                      spora banda. Oczywiście doswiadczaliśmy się wspólnie, kazdy znosił jakies tam
                                      ciekawostki i fragmenty zasłyszanych rozmów. Nie pamietam zadnego wstydu, nic a
                                      nic, tylko ogromną ciekawość. Po cichu oglądalismy się na wzajem i poznawaliśmy
                                      nasze ciała. Moze miałam 5 lat...

                                      Dopiero jak nas ktoś przyłapał, to się okazywało, że powinnismy się wstydzić,
                                      wstydzić, wstydzić, ze w takim wieku takie świństwa. Bez tych interwencji babć,
                                      dziadków czy rodziców, byśmy mieli szanse wzrastać w całkiem błogim i rajskim
                                      światku pozbawionym pruderii i chamstwa. Ale starali się nam przeskodzić jak
                                      tylko potrafili. Roztoczyć kontrolę nad tym co robimy i co myslimy. Oczywiście
                                      my i tak wiedzieliśmy swoje. Ale coraz częsciej pojawiało się dziecko, które do
                                      kogos mówiło: ty swinio. Pewnie usłyszało to w domu. Tak ktos próbował je
                                      reformować, a ono z kolei reformowało nas :)

                                      Pamieta dziewczynke, które nienawidziła majtek. Czesto je zdejmowała i siadała
                                      pupą w piasku. I pamietam jej bacie, całą czerwoną, usiłującą jej te majty
                                      wciągnąć. To była zabawa. Oczywiście babcia, juz mocno poirytowana krzyczała:
                                      jak się nie wstydzisz, tak przy dzieciach. A ona ze stoickim spokoiem uciekała
                                      na kilka kroków od niej, ściagał znowu, rzucała o ziemie i mówiła: niewygodnie
                                      mi, nie lubie ich. Na co babicia: no widzisz, wszystkie dzieci się na ciebie
                                      patrzą, nie wstyd ci ?

                                      A my nie wiedzielismy dlaczego ona miałaby się wstydzić. To babcia nam wpajała,
                                      ze istnieje jakiś wstyd.... eh, błogie lata...



                                      Oczywiście jak większość moi rodzice mieli spózniony zapłon. Mysleli ze mają
                                      dzieci, które wierzą w bociany, a jak o bocianach dowiedziałam się od nich, he,
                                      he.

                                      O menstruacji też chętniej rozmawiałam i nadal rozmawiam z kolezankami niż z
                                      mamą, mimo, że jest bardzo otwartą osobą, tak zresztą jak i mój tata. Z nim o
                                      menstruacji chyba nigdy nie rozmawiałam. Ale nie ze wstydu ani z pruderii.
                                      Jakoś nigdy tego tematu nie poruszalismy.

                                      Gdyby moi rodziece, czy sam ojciec mieli ze mna rozmawiać na jakiekolwiek
                                      tematy, to musiałoby to nastapić gdzieś między 5 a 10 rokiem zycia, w
                                      zalezności od tematu. Po tym okresie to raczej już nie.
                                      • petrokles Re:Czyżby naturyzm? 27.04.04, 11:52
                                        Wpominając o rozmowie dziewczynki na ww. temat z ojcem,to znaczy o preferowaniu
                                        matki nie ze względu na wstyd, ale raczej z uwagi na, że tak powiem, "wspólnotę
                                        doznań". Cóż bowiem może wiedzieć o "tych sprawach" mężczyzna, który tego sam
                                        nie przeżywa.
                                        A co do Panine tęsknoty, Pani Moniko, za "tamtymi czasy", to czyżby
                                        pobrzmiewała w niej ciągota ku naturyzmowi...?
                                        Petroklesiak
          • sagan2 Re: warszawiakum, mylisz pojecia 27.04.04, 23:59
            tad9 napisał:


            > Wydalanie tego, co zostaje np. z obiadu też jest "normalnym przejawem
            > zdrowia",
            > a jednak istnieje pewne "tabu wydalnicze", a mamy przecież XXI wiek! Ciemnogród
            > panuje!

            czy mam rozumiec, ze wstydzisz sie kupowac papier toaletowy, tak samo jak
            panowie wstydza sie kupowac podpaski?
      • Gość: illa Re: tabu menstruacyjne IP: *.lodz.mm.pl 25.04.04, 10:16
        jeżeli uważasz że to co jest naturalne i dzieki czemu istaniejesz to jesteś
        naprawde zacofany. Jezu o co tyle krzyku to przecież tylko krew, wyobraź sobie
        że coś podbnego płynie w twoich żyłach. Skoro to jest obrzydliwe to co dopiero
        wytrysk...o rany feeee...
    • nologo22 Re: tabu menstruacyjne 25.04.04, 10:03
      ok,a takie pytanie psychologiczne do kobiet: nie czujecie sie wtedy...brudne?
      czy to tabu w nas nie pokutuje??
      • Gość: k Re: tabu menstruacyjne IP: 212.186.80.* 25.04.04, 12:38
        ja często lubię mieć okres, nie używam z koleżankami szyfrów. czuję jakby moje
        ciało działało na trochę wolnieszych obrotach w czasie okresu, czuję,że muszę
        znaleźć czas żeby się na chwilę zatrzymać, zadbać o siebie, odprężyć. czasem
        się wkurzam, jeśli mam dużo spraw,stres (staję się spięta i mnie brzuch boli.
        ale ogólnie jest to dla mnie prywatny moment, taki czas na doświadczanie siebie
        w pozytywny sposób.
        w jakiś sposób (dosłowny)czuję się wtedy brudna, wydzielasz zapach specyficzny
        itp, ale dla mnie to naturalne. jesteśmy częścią natury i fajnie być czasem
        brudasem. bez perfum, szminek i całej tej sztuczności
        • tad9 Manifesta neonaturalistyczna. 25.04.04, 14:40
          Motto

          Gość portalu: k napisał(a):
          > jesteśmy częścią natury i fajnie być czasem
          > brudasem. bez perfum, szminek i całej tej sztuczności.

          Precz z represyjną higieną! Precz z hipokryzją, która sprawia, że nie mówimy
          otwarcie o naturalnych zjawiskach fizjologicznych! Chwała naturze i
          wydzielinom. Hasło neonaturalizmu to: moje wydzieliny są naturalne i jestem z
          nich dumny(dumna).
        • Gość: Buhaj Re: tabu menstruacyjne IP: 62.29.134.* 25.04.04, 17:41
          Gość portalu: k napisał(a):

          > ja często lubię mieć okres, nie używam z koleżankami szyfrów. czuję jakby moje
          > ciało działało na trochę wolnieszych obrotach w czasie okresu, czuję,że muszę
          > znaleźć czas żeby się na chwilę zatrzymać, zadbać o siebie, odprężyć. czasem
          > się wkurzam, jeśli mam dużo spraw,stres (staję się spięta i mnie brzuch boli.
          > ale ogólnie jest to dla mnie prywatny moment, taki czas na doświadczanie siebie
          >
          > w pozytywny sposób.
          > w jakiś sposób (dosłowny)czuję się wtedy brudna, wydzielasz zapach specyficzny
          > itp, ale dla mnie to naturalne. jesteśmy częścią natury i fajnie być czasem
          > brudasem. bez perfum, szminek i całej tej sztuczności

          K...a, ale farmazony.
      • Gość: kohol Re: tabu menstruacyjne IP: *.crowley.pl 26.04.04, 11:54
        A ja nie czuję sie wtedy brudna. Ani dosłownie, ani w przenośni.
        Okres po prostu mam i tyle. Nie mitologizuję. Nie bagatelizuję. Nie epatuję.
    • dokowski Tabu menstruacyjne ma głębokie ewolucyjne wyjaśnie 26.04.04, 10:25
      Jak pewnie wiecie, nie widać kiedy kobieta jest w rui, a to jest wielka
      rzadkość w przyrodzie. Ukryta ruja jest jedną z najbardziej charakterystycznych
      cech naszego gatunku, która ma ważne funkcje adaptacyjne. Dla celów tego wywodu
      nie są ważne szczegóły, ale sam ten fakt: natura sprawiła, że bardzo ważne dla
      pomyślności naszego potomstwa jest, aby mężczyzna nie wiedział, kiedy kobieta
      jest w rui.

      Byłoby absurdem, gdyby jednocześnie ewolucja przegapiła zjawisko miesiączki.
      Gdyby kobieta nie ukrywała miesiączki, to przewaga strategii ukrywania rui
      byłaby mniej wyraźna, gdyż mężczyźni mieliby jednak pewną orientację. Jest
      oczywiste, że w warunkach ewolucji preferującej ukrywanie rui, w ewolucyjnym
      wyścigu musiały wygrywać kobiety, które instynktownie traktowały miesiączkę jak
      tabu. Geny kobiet którym udawało się tak sprytnie lawirować, że mężczyźni w ich
      otoczeniu nie wiedzieli, kiedy są płodne, wygrały więc z genami kobiet, które
      łatwo było mężowi upilnować, a sąsiadowi zgwałcić skutecznie.

      Tabu mestruacyjne jest banalne, będąc instynktem wtórnym w stosunku do ewolucji
      ukrycia rui. Niebanalne jest pytanie: dlaczego nasze panie ukrywają ruję?
      • dokowski Dlaczego nasze panie ukrywają ruję 26.04.04, 16:14
        Ruja ułatwia samcowi decyzje:

        1. Czy warto gonić i zgwałcić czy nie ma sensu narażać się?
        2. Kiedy iść na polowanie, a kiedy zostać i pilnować kobiety?

        Niewidoczna ruja daje kobietom ogromną przewagę:

        1. Mąż nie jest w stanie jej cały czas pilnować, co pozwala jej bez zbytniego
        ryzyka pobrać we właściwym momencie plemniki od lepszego dawcy.

        2. Mąż nie jest w stanie wypełnić dostatecznie szczelnie własnymi plemnikami
        jej dróg rodnych, tak aby zablokować plemnikom rywala dostęp do jajowodów.

        Ukrycie rui jest naturalną ewolucyjną odpowiedzią na wymuszoną przez mężczyzn
        monogamię. Dzięki ukryciu rui kobiety mogą pozyskiwać plemniki od tych
        mężczyzn, którzy w naszach praszympansich czasach byliby władcami haremów.

        W ewolucyjnym procesie stawania się ludźmi zmusiliśmy przemocą kobiety do
        monogamii, ale kobiety znalazły ewolucyjną odpowiedź, która pozwoliła im
        pozostać naturalnie poligynicznymi. Ukryły ruję, aby uniemożliwić nam kontrolę
        nad sobą.

        Daliśmy się też nabrać na tabu menstruacyjne. Kobiety miesiączkującej nie
        trzeba pilnować - moglibyśmy więc w tym okresie rozluźnić i odpocząć. Niestety,
        jakoś nie interesujemy się tym, a kobiety nie chcą nam o tym mówić. Wielu
        mężczyzn traci więc energię na pilnowanie kobiet miesiączkujących, osłabiając
        tym czujność swą w kluczowym okresie.
        • tad9 Re: Dlaczego nasze panie ukrywają ruję 26.04.04, 16:24
          dokowski napisał:

          > Ruja ułatwia samcowi decyzje:
          >
          > 1. Czy warto gonić i zgwałcić czy nie ma sensu narażać się?
          > 2. Kiedy iść na polowanie, a kiedy zostać i pilnować kobiety?
          >
          > Niewidoczna ruja daje kobietom ogromną przewagę:
          >
          > 1. Mąż nie jest w stanie jej cały czas pilnować, co pozwala jej bez zbytniego
          > ryzyka pobrać we właściwym momencie plemniki od lepszego dawcy.
          >
          > 2. Mąż nie jest w stanie wypełnić dostatecznie szczelnie własnymi plemnikami
          > jej dróg rodnych, tak aby zablokować plemnikom rywala dostęp do jajowodów.
          >
          > Ukrycie rui jest naturalną ewolucyjną odpowiedzią na wymuszoną przez mężczyzn
          > monogamię. Dzięki ukryciu rui kobiety mogą pozyskiwać plemniki od tych
          > mężczyzn, którzy w naszach praszympansich czasach byliby władcami haremów.
          >
          > W ewolucyjnym procesie stawania się ludźmi zmusiliśmy przemocą kobiety do
          > monogamii, ale kobiety znalazły ewolucyjną odpowiedź, która pozwoliła im
          > pozostać naturalnie poligynicznymi. Ukryły ruję, aby uniemożliwić nam
          kontrolę
          > nad sobą.
          >
          > Daliśmy się też nabrać na tabu menstruacyjne. Kobiety miesiączkującej nie
          > trzeba pilnować - moglibyśmy więc w tym okresie rozluźnić i odpocząć.
          Niestety,
          >
          > jakoś nie interesujemy się tym, a kobiety nie chcą nam o tym mówić. Wielu
          > mężczyzn traci więc energię na pilnowanie kobiet miesiączkujących, osłabiając
          > tym czujność swą w kluczowym okresie.


          Biorąc pod uwagę powyższe stwierdzam, że ruja powinna być jawna.
          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Dlaczego nasze panie ukrywają ruję 26.04.04, 16:27
            tad9 napisał:

            > Biorąc pod uwagę powyższe stwierdzam, że ruja powinna być jawna.
            Czy nie daloby sie tego jakos zadekretowac? Jakis spisek slabszych samcow, tak
            jak z ta monogamia...
            • tad9 Re: Dlaczego nasze panie ukrywają ruję 26.04.04, 16:40
              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:


              > Czy nie daloby sie tego jakos zadekretowac?

              To już pole działania Sejmu. Przydałby się jednak jakiś ruch obywatelski na
              rzecz jawności rui, tworzący grupę nacisku na polityków. Jeśli Doku zdecyduje
              się stanąć na czele - będzie miał moje poparcie. Warto też pomyśleć o działaniu
              w skali kontynentalnej. Obawiam się, że ruch "Jawna Ruja" nie zdąży wystartować
              w najbliżych wyborach do europarlamentu, ale już przy okazji następnych może
              narobić sporo zamieszania. Przecież ukrywanie rui uderza w jawność życia w
              społeczeństwie obywatelskim.
              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Dlaczego nasze panie ukrywają ruję 27.04.04, 02:04
                Czy nie sądzisz, że możnaby zbudować w tym zakresie jakąś wspólną platoformę z
                feministkami? W końcu, jak wyłożył Doku, ruja i miesiączka, to dwie strony tego
                samego, za przeproszeniem, medalu. Zaś z tego wątku (i kilku podobnych) wiemy,
                że tabu miesiączki to forma opresji i że nie należy tego ukrywać. Oczywiście,
                jeśli już feministki, to koniecznie równouprawnienie. Mężczyźni musieliby nosić
                odpowiednio obcisłe spodnie. Najlepiej takie z saczkiem, styl napoleoński. To
                bardzo francuskie - być może dałoby się coś na ten temat wrzucić to
                eurokonstytucji.
        • wasza_bogini a ich panie tez ukrywaja ruje n/t;) 26.04.04, 17:46

          • dokowski Wszystkie panie czują instyntowną potrzebę ... 27.04.04, 10:53
            ... ukrywania informacji o swoim cyklu, aby nie dać mężczyznom kontroli nad tą
            sferą swojego życia. Niestety, mężczyznom, którzy władają kobietami, często
            udaje się wedrzeć nawet w tę intymną sferę.

            Przełamanie tabu menstruacyjnego możliwe jest tylko przez kobiety naprawdę
            wolne i samodzielne - kobiety, które nie boją się żyć z jednym mężczyzną, a
            dziecko mieć z innym:

            "Jestem w ciąży".

            "Kochana! To cudownie! Piotruś już nie będzie jedynakiem".

            "Ale musisz wiedzieć, że to nie twoje dziecko".

            "Cooo ... co? jak to?! ...".

            "To dziecko Stefana, prezesa tej firmy, w której poprzednio pracowałam. Będzie
            nam płacił alimenty".

            "Jak to NAM?! Nie chcę jego pieniędzy i nie chcę jego dziecka"

            "Ono będzie tutaj ze mną mieszkać, cokolwiek byś nie zrobił, a ja przyjmę
            alimenty od niego. Będzie też, jako ojciec, odwiedzał swoje dziecko raz w
            tygodniu ... cokolwiek byś nie zrobił".

            "Ale jak ja się będę czuł? Czy takie życie razem jest możliwe?"

            "Ja Cię kocham i chcę z Tobą żyć, więc nie widze problemu. Chcesz się lepiej
            poczuć, to może zrób dziecko jakiejś koleżance i płać jej alimenty. Wyaje mi
            się, że Jola, ta moja koleżanka ze studiów, byłaby zainteresowana".

            "A jeśli nie zniosę mieszkania z cudzym dzieckiem we własnym domu".

            "Jeśli się wyprowadzisz, to będę tęskniła i płakała za Tobą, bo Cię kocham. Ale
            z pewnością szybko się pocieszę"

            To oczywiście tylko przykład kobiety, która jest wolnym człowiekiem, i która
            może nauczyć się swobodnie mówić o swoich uczuciach, o swojej menstruacji i
            jajeczkowaniu, mimo tabu zaprogramowanego w jej genach.
      • nologo22 Re: Tabu menstruacyjne ma głębokie ewolucyjne wyj 26.04.04, 16:30
        stek bzdur. tabu menstruacyjne to izolowanie kobiet od ich normalnych funkcji,
        od normalnego zycia poprzez napietnowanie kobiety jako nieczystej (Np. w
        Ksiedze Kaplanskiej w Biblii). W wielu kulturach pierwotnych kobiety musialy w
        tym czasie mieszkac oddzielnie. Mezczyzni doskonale wiedzieli kiedy kobieta ma
        miesiaczke, poniewaz sami wyrzucali je z domu w tym czasie, badz ze swojego
        lozka (ortodoksyjni Zydzi). Dziedzictwem tabu menstruacyjnego naszych czasow
        jest: nieuprawianie seksu w czasie kiedy kobieta ma miesiaczke, postrzeganie
        miesiaczki jako czegos nieczystego, wstyd kobiety,ze ma miesiaczke (wiekszosc
        kobiet majacych okres taszczy ze soba cala torbe do lazienki zamiast normalnie
        wyjac z niej podpaske czy tampon).
        • dokowski Czytam ze zrozumieniem w przeciwieństwie do Ciebie 27.04.04, 10:09
          nologo22 napisała:

          > stek bzdur.

          I to koniec argumentacji? Jesteś jakąś fanatyczką religijną czy po prostu nie
          rozumiesz logiki ewolucjonizmu?

          > tabu menstruacyjne to izolowanie kobiet od ich normalnych funkcji,
          > od normalnego zycia poprzez napietnowanie kobiety jako nieczystej (Np. w
          > Ksiedze Kaplanskiej w Biblii).

          W tekstach religijnych są same bzdury, a nie w genetyce.

          > W wielu kulturach pierwotnych kobiety
          > musialy w tym czasie mieszkac oddzielnie. Mezczyzni doskonale wiedzieli
          > kiedy kobieta ma miesiaczke, poniewaz sami wyrzucali je z domu

          Mogli je wyrzucać, bo nie musieli ich w tym czasie pilnować. Tam, gdzie
          mężczyźni wiedzieli, kiedy kobieta miesiączkuje, uzyskiwali swoistą przewagę.
          Kobiety miały lepiej, jeśli udało im się ukryć miesiączkę.

          Takie ględzenie o "nieczystości" jest tylko częścią kulturowej otoczki i
          religijnej patologii, która narosła wokół pierwotnego tabu menstruacyjnego. To
          co piszesz bardzo dobrze harmonizuje z moją tezą, co dobitnie pokazuje, że po
          prostu nie zrozumiałaś, co napisałem. Zaatakowałaś mnie więc pryncypialnie, z
          powodu uprzedzenia zupełnie niemerytorycznego, tak jak np. osoba obrażona.
          Napisałaś, że piszę bzdury, a potem okazało się, że zgadzasz się ze mną (nie
          mam tu oczywiście na myśli Twojego szacunku dla Biblii).

          Czy obraziło Cię użycie słowa "ruja"?. Jeśli tak, to niesłusznie, bo tym
          właśnie różnią się samice ludzkie od innych małp, że ruję tak skutecznie
          ukryły, że można powiedzieć, że kobiety tym się różnią od zwierząt, że nie mają
          rui. Kobieta, która czyta o rui, powinna czuć się podniesiona na duchu, dzięki
          świadomości jak dalece przewyższa inne małpy.

          Na koniec warto dodać, że każde tabu jest zakodowane w genach. Tym właśnie
          różni się tabu od mniej rygorystycznych zakazów, obyczajów, praw czy zasad.
          Tabu to coś, co tkwi w samej głębi duszy ludzkiej, w jej genetycznych
          fundamentach, jak np. inne słynne tabu, tabu kazirodztwa.

          Mówienie o "tabu" bez myślenia o genach i ewolucji, jest po prostu przejawem
          ignorancji i zwyczajnym biciem piany.
    • e_wok Re: tabu menstruacyjne 27.04.04, 20:51
      Nie wiem,co to tabu menstruacyjne. Na temat plciowosci czlowieka i fizjologii
      mielismy zajecia na godzinie wychowawczej, koedukacyjne, w podstawowce. Bylo o
      menstruacji, o wzwodach, o polucjach i takich tam roznych. I zeby nie wrzucac
      podpasek do kibla. Te sprawy omawial z nami nasz wychowawca, nikt sie nie
      krzywil ani nie chichotal, a jak wyjezdzalismy na wycieczki i komus akurat
      wypadl termin miesiaczki to traktowalismy te sprawe normalnie. Poniewaz wyszlam
      zamaz za kolege z klasy,wspoluczestnika tych wykladow to nadal traktujemy te
      sprawe normalnie, a skoro mnie poslubil to widac lekcje wychowawcze nie
      wywolaly u niego traumy i nie nadwyrezyly jakos mojego "nimbu kobiecosci" .Tez
      nie rozumiem pomyslu wychodzenia do lazienki z cala torba. Podpaska jako taka
      jest estetycznie opakowana w kolorowa folie i nie widze powodu, dla ktorego
      mialaby ranic czyjes poczucie estetyki. Ktos tu porownal mentruacje do kupy,
      nie wydaje mi sie, zeby to bylo dobre porownanie. Ja bym uzyla analogii do
      potu - wiadomo,ze sie czlowiek poci, jest to zdrowy objaw, nie ma co sie z tym
      afiszowac ale tez nie ma sensu udawac,ze tego nie ma.
      • Gość: o'rien Re: tabu menstruacyjne IP: *.acn.waw.pl 28.04.04, 15:57
        "Ja bym uzyla analogii do
        potu - wiadomo,ze sie czlowiek poci, jest to zdrowy objaw, nie ma co sie z tym
        afiszowac ale tez nie ma sensu udawac,ze tego nie ma."

        Po co wszyscy mają wiedzieć, że mam okres, że ze mnie leci i jak tylko się
        gwałtowniej poruszę to sobie spodnie upaćkam? Sądzę, że większość z panów
        wolałaby nie wiedzieć kiedy kobieta ma okres-gdyż jest to dosyć pbrzydliwe.Tak
        samo obrzydliwe jest jak w gorący dzień faceci łażą w koszulach z przepoconymi
        pachami i śmierdzą w windzie i tak samo obrzydliwe jest jak sie ktoś usmarka.
        • e_wok Re: tabu menstruacyjne 28.04.04, 16:24
          Ale przeciez WSZYSCY wiedza, ze od czasu do czasu masz okres. Zamierzasz udawac
          aniola, ktory nie sika nie poci sie, nie smarka i nigdy, przenigdy nie ma
          okresu? Skoro tyle rzeczy jest dla ciebie obrzydliwych to co dopiero mowic o
          seksie - to dopiero paskudztwo - wydzieliny i fizjologia. Fuj!
    • Gość: natka Re: tabu menstruacyjne IP: *.torun.mm.pl 29.04.04, 23:17
      Ja też nie lubię opowiadać wsztstkim, że mam okres. Mój mąż i tak się
      zazwyczaj dowie, i nie wzbudza to w nim szczególnych emocji. Normalna sprawa.
      Czasem to jednak trochę uciążliwe, dlatego same kobiety nie bardzo lubią mieć
      okres. Ja na przykład po urodzeniu dziecka nie miałam ponad rok, taka
      niepłodność laktacyjna i dobrze mi z tym było. Teraz mam, mogę mieć jeszcze
      jedno dziecko, kto wie?
      Ale żeby epatować okresem bo to takie normalne? . Są ludzie, którzy po
      powrocie z ubikacji opowiadają ze szczegółami, co im się tam przytrafiło. Różne
      są upodobania.
    • praktycznyprzewodnik Re: tabu menstruacyjne 30.04.04, 20:26
      A ja zawsze miałam wrazenie ze nieczystosc poporodowa i menstruacyjna była
      wymyslona dla dobra kobiet.Dla ich zdrowia (zakazenie przez współzycie w czasie
      menstruacji lub połogu, ciezka praca, osłabienie organizmu). Skoro kazdy
      przedmiot, z którym sie kobieta zetkneła w tym czasie nieczystosci wymagał
      skomplikowanych oczyszczen i obmywań praktyczniej było kobietę w połogu czy
      miesiaczkujaca zapedzic do łozka(wersja luksusowa - do komnat kobiecych) razem
      oczywiscie z ewentualnym noworodkiem tym samym zapewniając jej konieczny
      konfort a nawet izolacje od osob chorych,obcych, zarazków .
    • Gość: natka Re: tabu menstruacyjne IP: *.torun.mm.pl 02.05.04, 15:20
      Śpieszę napisać, że dziś rano widziałam mężczyznę w dresie z kreszu i z
      tatuażem na ręku, ale nie to zwróciło moją uwagę lecz to, że niósł on wielką
      kolorową paczkę podpasek i nic go nie krępowało.
      A co do reklam to mi się one wydają bardzo dosłowne, te zbliżenia na pupy, te
      teksty. A że barwią na niebiesko? Ty byś chciała, żeby na reklamie wyjęli
      kobiecie podpaskę z majtek i pokazali jak super wchłania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka