Dodaj do ulubionych

3k - kobieta, kultura, krytyka

14.05.04, 12:20
nawiązuję do rozmowy, którą ostatnio prowadziłam z Agrafkiem - żartobliwie na
nowo zdefiniowałam 3K jako kobieta, kultura, krytyka:-)
Agrafek, też, (jak mniemam:) żartobliwie odpisał mi cytatem: "kulturę
stworzyli męzczyźni"
rozmowy jednak nie dokończyliśmy - postanowiłam pzrenieść ją na forum.
__________________________________

rozmyślałam trochę o kulturze, o tym, że "stworzyli ją mężczyźni", i dochodzę
do wniosku, że nalezy zacząć od definicji(to bardzo szkolarskie, wiem, ale
bez tej definicji ani rusz - sięgam do kopalińskiego):
KULTURA: całokształt materialnego i duchowego dorobku ludności, narodu, epoki
(przed)hist.; poziom rozwoju społeczeństw, grup, jednostek w danej epoce;
poziom rozwoju umysł., moralnego; ogłada, obycie, takt; udoskonalona uprawa
roli a. roślin; jednogatunkowa hodowla mikroorganizmów dla doświadczeń a.
szczepionek.

zatem człowiek kulturalny to "odnoszący się do (będący składnikiem) kultury;
wykształcony, obyty, dobrze wychowany."

rozumiem, że gdyby nie kultura (mężczyzn), kobiety ganiałyby porośnięte
włosami na czworaka, nie wymyśliwszy nawet zapałek albo papieru toaletowego(?)

odnieśmy sie do bliskich nam krewnych:
makaki (które są matriarchalne - u makaków tylko samice twórzą stada, samce
są samotnikami) - też istnieje coś takiego jak kultura, hierarchia stada,
zabawy, edukacja, rozwój. więc jednak kobiety to nie jest degenerujace ogniwo
ewolucji, służące jedynie jako posrednik w prokreacji - pośrednik między
ojcem a synem - przynajmniej u podobnych do nas makaków.


jeśli siegniemy do poczatków kultury przemysłowiej(nadal nam najbliższej) -
to kobietom przypisuje się właśnie "kulturalne" wartości i przymioty
(Brannon) - to one są bardziej religijne, z "natury" lepsze i ich obowiązkiem
jest nakłaniać mężczyzn do czynienia dobra, oswiecać ich swą dobrocią.
nadal pokutuje przekonanie (np. przy sprawie znęcania się nad nauczycielem),
że to dziewczynki są bardziej ułożone, dobre, choć już niekoniecznie
błyskotliwe (stąd oburzenie: "nawet dziewczynki się znęcały")

z kolei zajrzywszy do freuda przekonamy się, iż nawet on nie odmawia kobietom
udziału w kulturze, mimo zaawansowanej mizoginii (mężczyźni stworzyli kulturę
prócz tkactwa i czegoś tam jeszcze)

do tego z całą pewnością dołączyłabym poezję (i generalnie słowo -
kobiety "wymyśliły" język, do tej pory dziewczynki uczą się mówić jako
pierwsze), uprawę rolną (kobiety uprawiały rośliny, później hodowały jakieś
drobne zwierzęta przy domu, mężczyźni polowali) medycynę (zielarstwo,
medycyna ludowa), sztuki kulinarne, coś takiego jak kultura ogniska domowego
(czymże jest dom bez matki?) i tyle na tą chwilę wystarczy.

nie zamierzam udawadniać, że nie jestem wielbłądem, ale
stwierdzenie "mężczyzźni stworzyli kulturę" jest tak samo prawdziwe, jak
zasada trzech k:-) (w tradycyjnym brzmieniu)

w ogóle to uważam, że mężczyźni wiele rzeczy rekompensują sobie właśnie
dlatego, że nie bywają w ciąży, nie "stwarzają" drugiego człowieka ze swojego
ciała, i podejrzewam, że na tym polega ten świat - pęd twórczy, postęp jest
częściej udziałem mężczyzn, bo mają mniej "obowiązków" wobec natury, ale
kobiety też zbyt łatwo "migają się" od współtworzenia tego świata chowając
głowę w kaszę i pieluchy.

Pozdrawiam
u.
Obserwuj wątek
    • agrafek o gore!!!! 14.05.04, 13:48
      To ja tu sobie na cytowanie kolegi w prywatnej korespondecji pozwalam i zaraz
      mi się za to publicznie dostaje>:). Ha!
      Oczywiście, że wedle przedstawioenj przez Ciebie definicji kultura dziełem jest
      wspólnym czemu nikt chyba ani nie mysli zaprzeczać. Czy można w ogóle mówić
      osobno o kulturze kobiet i kulturze mężczyzn? W świetle przytoczonej przez
      Ciebie definicji, chyba nie.
      A ponadto - niech no Cię tylko dopadnę!
      pozdrawiam.
      • uli Re: o gore!!!! 14.05.04, 15:04
        podejrzewałam, że za coś mi się dziś dostanie, ale nie sądziłam, że za ten
        niewinny cytacik;)
        pozdrawiam również
      • Gość: Vivian Darkbloom Kobieta, mężczyzna i kultura IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 18.05.04, 16:04
        Istota tego problemu nie tkwi w rozważaniu kto "wymyślił" język, udomowił
        rośliny i zwierzęta, zapoczątkowal tkactwo i garncarstwo. Podsumowując w sposob
        bardzo nienaukowy - stało się to zbyt dawno temu... Odpowiedzcie sobie na
        pytanie, co bardziej wpływa na wasze życie - garnki czy religia, technologia
        uprawy roślin czy literatura? Spójrzmy na religie - Jezus, Budda, Mahomet byli
        męzczyznami - to nie podlega wątpliwości :) - systemy wierzeń były tworzone
        przez mężczyzn i nadal są, bo w mniejszym lub wiekszym stopniu do dziś
        dyskryminują kobiety. Tzw. kanon literatury w zasadzie do XX wieku był tworzony
        prawie wyłącznie przez mężczyzn... Na tym się skupmy w swoich rozważaniach.
        • uli Re: Kobieta, mężczyzna i kultura 19.05.04, 10:39
          no tak, ale kobiety mają dostęp do edukcji od niecałych 100-200 lat -
          wcześniej "nie godziło się" żeby kobieta się uczyła, czytała itp. inna sprawa,
          że dała to sobie wmówić. wydaje mi się, że wiara w ten kobiecy los istnieje na
          takiej zasadzie jak antysemityzm. wydaje mi się, że czynnik kulturowy jest tu
          dość ważny - wcześniej kobieta była częścią majątku ojca/męża, jedynie w
          wyższych sferach kobiety mogły sobie pozwolić na kaprysy takie jak edukacja,
          jawny sprzeciw wobec niegodziwych praktyk (święte) itd itp. nie wiem, czy
          mężczyzźni są bardziej rozgarnięci niż kobiety, ja nie czuję się głupsza (mam
          na to "dowody":), jako kobieta, od statystycznego mężczyzny. myślę, że bardzo
          wiele zależy od domu, w którym się wychowujesz. nigdy nie odczułam (w
          dzieciństwie), że jestem mniej warta od krewnych płci męskiej, lepsza do zabaw
          garnkami niż do zabaw kostką rubika.

          być moze mężczyznom łatwiej przychodzi myślenie o abstrakcyjnych rzeczach?

          ale też mężczyzna jest aksjomatem w naszej kulturze, kobieta jest tu bardziej
          gościem, obrazem namalowanym przez mężczyznę, w który sama uwierzyła (słowo
          kobiecość po niemiecku oznacza w dosłownym tłumaczeniu własnie "obraz kobiety" -
          czyli jakby fronton, coś opisywanego z zewnątrz, nie z wewnątrz). problemy z
          tozsamością się za nami ciągną. myślę, że jedynym sposobem jest uwierzenie w
          siebie i fakt, że coś możesz zrobić dla świata, że twoje zdanie jest ważne.
          kobiety w polsce są głęboko przeświadczone o swojej niższości - choćby
          wyrażając się negatywnie na temat kandydatek na posłanki, nie głosując na
          kobiety. jest tak jak w poście ewok: baby są głupie, sama jestem kobietą, ale
          się z babami nie zadaję.

          na koniec fragment piosenki boba dylana (all along the watchtower, tłumaczenie:
          brygada kryzys):

          na około wierzy
          królewna patrzy i wie
          że kobiety przychodzą i odchodzą
          i bosonogie sługi też

          ____

          myslę, że metaforę bosonogiej sługi można potraktować jako symbol łączności z
          ziemią, bycia jej częścią - tak jak drzewa czy zasoby naturalne, ale tez braku
          ochrony, niemożności ucieczki (trudno skutecznie uciekać na bosaka),
          niemożności stąpania twardo po ziemi, czucia pewnego gruntu pod nogami.
          księżniczka i sługa, niezależnie od statusu społecznego, są więc w tej samej
          sytuacji - sytuacji ubezwłasnowolnienia.
          • Gość: Vivian Darkbloom Re: Kobieta, mężczyzna i kultura IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 20.05.04, 11:05
            Kobieta była i nadal jest tworzona przez mężczyzn. Dziś mamy wiecej wolności
            niż sto lat temu... Ale nadal jesteśmy naszym wyglądem. Liczy się nasze ciało a
            nie tzw. wnętrze. Kobiety odchudzają się, chodzą na aerobik, do kosmetyczki
            itd. I w większości przypadków nie robią tego dla siebie. Ich motywacją nie
            jest zdrowie czy dobre samopoczucie - chcą schudnąć, bo piękny=szczupły, chcą
            podobać się swoim facetom, przeczytawszy wczesniej setki artykułów "jak zdobyć
            mężczyznę?" "Co męzczyżni lubią w kobietach" itd. Przypominam sobie siebie w
            wieku 13-14 lat. Stale towarzyszyła mi myśl "jestem gruba i brzydka" chociaż
            pewnie wcale taka nie byłam. wszystkie dziewczynki w tym wieku myslą o swoich
            krzywych nogach, małych piersiach, grubych udach. Czy gdybym nie wiedziała, że
            Kate Moss przy wzroście stusiedemdziesięciuiluś centymetrów waży
            czterdzieścikilka kilogramów też bym tak myślała? Przeciętna gazeta dla
            nastolatek/kobiet nie radzi jak rozwijać swoje zainteresowania, nie pisze o
            kulturze, nie wspominając o polityce (przecież w naszym kraju to męskie
            zajęcie!) - kreuje wizerunek kobiety-dekoracyjnego przedmiotu, któremu
            wystarczy najnowsza dieta i 100 sposobów zdobycia i utrzymania faceta.
    • e_wok Re: 3k - kobieta, kultura, krytyka 14.05.04, 21:14
      Uwazasz, ze dziala tu zasada projekcji? Czytalas kiedys "Strach przed
      lataniem"? Z calej ksiazki podobala mi sie tylko teoria zaleznosci miedzy
      konstrukcja sedesu w danym kraju a osiagnieciami kulturalnymi jego narodu.
      • uli Re: 3k - kobieta, kultura, krytyka 18.05.04, 10:42
        nie, nie czytałam strachu przed lataniem. ale koncepcja sedesu
        odzwierciedlającego stan kultury jest ciekawa, choć nie zawsze trafna - np.
        grecja ma sedes typu dziura w ziemi, a jest przecież "kolebką kultury".

        myślę, że dziala zasada projekcji. ciekawie na ten temat pisała gloria steinem -
        był to pastisz tekstu freuda:-) gdyby mężczyźni mieli menstruacje,
        przechwalaliby się, jak długo i z jaką siłą krwawią itd itp.

        skoro macierzynstwo jest tak ważne dla istnienia cywilizacji, a wychowywanie
        dzieci tak odpowiedzialne - to dlaczego jest degradowane (spychanie tego
        zajęcia do sfery instynktu macierzynskiego - czyli nie konkretnych
        umiejętności, lecz cech zwierzęcych, nabytych, reprodukowanych)? bogusława
        budrowska udzieliła takiej, b. prostej odpowiedzi: "bo męzczyźni tego nie
        robią".
    • raymond.new Wypracowanie 14.05.04, 22:09
      Ciekawy nagłówek, ale tekst niestety cieniutki. W ogóle to forum jakieś dziwne
      jest. Pyskówki, prostytutki, personalne docinki.
      Przepraszam stałych bywalców za szczerość i pozdrawiam
      raymond.new
      • uli Re: Wypracowanie 15.05.04, 11:38
        :-)
        może czas zmienić zainteresowania
    • tad9 Re: 3k - kobieta, kultura, krytyka 16.05.04, 21:16
      uli napisała:

      > odnieśmy sie do bliskich nam krewnych:
      > makaki (które są matriarchalne - u makaków tylko samice twórzą stada, samce
      > są samotnikami) - też istnieje coś takiego jak kultura, hierarchia stada,
      > zabawy, edukacja, rozwój. więc jednak kobiety to nie jest degenerujace ogniwo
      > ewolucji, służące jedynie jako posrednik w prokreacji - pośrednik między
      > ojcem a synem - przynajmniej u podobnych do nas makaków.

      Cóż, gdybym był złośliwy (a nie jestem!) napisałbym, że przykład makaków
      pokazuje nam, gdzie bylibyśmy, gdyby to akurat "kobiety tworzyły kulturę"
      :-p


      > do tego z całą pewnością dołączyłabym poezję (i generalnie słowo -
      > kobiety "wymyśliły" język, do tej pory dziewczynki uczą się mówić jako
      > pierwsze)

      Twierdzenie "kobiety wymyśliły język" jest tak "mądre" jak byłoby "mądre"
      twierdzenie, że to mężczyźni "wymyślili język".


      , uprawę rolną (kobiety uprawiały rośliny, później hodowały jakieś
      > drobne zwierzęta przy domu, mężczyźni polowali) medycynę (zielarstwo,
      > medycyna ludowa), sztuki kulinarne, coś takiego jak kultura ogniska domowego
      > (czymże jest dom bez matki?) i tyle na tą chwilę wystarczy.

      To typowe, dla grup czujących się niedowartościowanymi, że szukają sobie
      osiągnięć w czasach mitycznych. Nikt nie wie jak to było, więc można sobie
      popisać, co dusza zapragnie.
      • Gość: Pat Bateman Cześć! IP: *.lnet.pl 16.05.04, 21:28
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=12658970
      • uli Re: 3k - kobieta, kultura, krytyka 18.05.04, 10:33
        > Cóż, gdybym był złośliwy (a nie jestem!) napisałbym, że przykład makaków
        > pokazuje nam, gdzie bylibyśmy, gdyby to akurat "kobiety tworzyły kulturę"
        > :-p

        tad, czy sądzisz, że gonitwa za wynalazkami zawsze4 nas dokądś prowadzi? spójrz
        krytycznie na to, co do tej pory osiągnęliśmy. nasze zycie jest wygodniejsze,
        ale trudniej nam "wyjść z systemu". makaki przynajmniej radzą sobie z wolnością.

        > Twierdzenie "kobiety wymyśliły język" jest tak "mądre" jak byłoby "mądre"
        > twierdzenie, że to mężczyźni "wymyślili język".

        nie będę polemizować na ten temat, takie sa fakty - męzczyźni czaili sie w
        zaroslach z kijami, żeby upolować jakieś "mięso" - pogaduszki temu nie
        sprzyjały. kobitki skubały puch, sadziły rośliny wokół domu - i mogły się
        komunikować za pomocą języka - to kobiety stworzyły system komunikacji zwany
        językiem. zauważ, że badania wykazują, że kobieta używa obydwóch półkul, gdy
        mówi - mężczyzna tylko jednej - tzn nie umie myśleć i mówić jednocześnie.
        napiszę to jeszcze raz - dziewczynki zaczynają mówić +/- pół roku wczesniej niż
        chłopcy. to są fakty.

        > To typowe, dla grup czujących się niedowartościowanymi, że szukają sobie
        > osiągnięć w czasach mitycznych. Nikt nie wie jak to było, więc można sobie
        > popisać, co dusza zapragnie.

        tak, gdyz historia, korzenie, są dla nas pokrzepieniem w nieciekawych czasach.
        i właśnie to, że pewne rzeczy pamiętamy, pozwala nam często uwierzyć w siebie,
        powiedzieć sobie: stać mnie na to! w psychologii nazywa się to warunkowanie
        pozytywne.
        jak myslisz, czemu podczas wojen zabija się historyków, badaczy, naukowców?
        • nadszyszkownik.kilkujadek Re: 3k - kobieta, kultura, krytyka 18.05.04, 16:44
          Wsrod wielu teorii na temat powstania jezyka jest i taka, ze jakas forma
          komunikacji byla niezbedna, aby 'zsynchronizowac' grupe lowcow. Gdy juz wybito
          wszystko, na co mozna bylo sie zasadzic, trzeba bylo organizowac oblawy.

          Wszystkie te teorie sa siebie warte. Zadnej z nich nie mozna nazwac 'faktem'.
        • tad9 makaki/czynnik rasowy 18.05.04, 20:46
          uli napisała:

          > tad, czy sądzisz, że gonitwa za wynalazkami zawsze4 nas dokądś prowadzi?

          Owszem.


          > spójrz krytycznie na to, co do tej pory osiągnęliśmy. nasze zycie jest
          >wygodniejsze, ale trudniej nam "wyjść z systemu". makaki przynajmniej radzą
          >sobie z wolnością

          Uważasz zatem, że makakom łatwiej wyjść z "systemu"? Jaki system masz na myśli
          i co rozumiesz jako "radzenie sobie z wolnością" w przypadku makaków?



          > nie będę polemizować na ten temat, takie sa fakty - męzczyźni czaili sie w
          > zaroslach z kijami, żeby upolować jakieś "mięso" - pogaduszki temu nie
          > sprzyjały. kobitki skubały puch, sadziły rośliny wokół domu - i mogły się
          > komunikować za pomocą języka - to kobiety stworzyły system komunikacji zwany
          > językiem. zauważ, że badania wykazują, że kobieta używa obydwóch półkul, gdy
          > mówi - mężczyzna tylko jednej - tzn nie umie myśleć i mówić jednocześnie.
          > napiszę to jeszcze raz - dziewczynki zaczynają mówić +/- pół roku wczesniej
          >niż chłopcy. to są fakty.

          Tyle, że te fakty nie oznaczają jeszcze, że "kobiety wymyśliły język".
          Wytworzenie się języka to proces znacznie bardziej skomplikowany i
          jest "osiągnięciem" gatunkowym, a nie płciowym. Wierzysz w mit.


          > tak, gdyz historia, korzenie, są dla nas pokrzepieniem w nieciekawych
          >czasach. i właśnie to, że pewne rzeczy pamiętamy,

          Tu nie chodzi o pamięć. Tu chodzi o wiarę i o konstruowanie historii "ku
          pokrzepieniu".

          Skoro uznajesz ważkość czynnika płciowego, to co powiesz o czynniku rasowym w
          kontekście tworzenia kultury?
          • uli Re: makaki/czynnik rasowy 19.05.04, 10:04
            ech tad, nie będę Ci udawadniać, że nie jestem wielbłądem. jeśli chcesz,
            zajrzyj do odpowiednich źródeł, to, co podaję to wyniki badań naukowych + moje
            uwagi. ty piszesz, że to nieprawda. skoro to nieprawda, to podaj odpowiednią
            teorię do twoich spekulacji:

            > Tyle, że te fakty nie oznaczają jeszcze, że "kobiety wymyśliły język".
            > Wytworzenie się języka to proces znacznie bardziej skomplikowany i
            > jest "osiągnięciem" gatunkowym, a nie płciowym. Wierzysz w mit.

            owszem - kobiet wcześniej zaczynają mówić - dlaczego? dlaczego łatwiej im
            przychodzi nauka języka? dlaczego używaja obu półkul, gdy mówią? dlaczego
            potrafią analizować wyraz twarzy rozmówcy i szybciej dostrzec jego nastrój? lub
            choćby wywnioskować z płaczu niemowlaka, co mu w danej chwili jest potrzebne?
            to nie jest nawet kwestia wiary w mit - nie masz żadnych argumentów, żeby
            obalić te fakty, więc piszesz, że nie mam racji. cóż "nie mam racji" - to jest
            właśnie argument na poziomie. może tupnij jeszcze nogą:-)

            > Tu nie chodzi o pamięć. Tu chodzi o wiarę i o konstruowanie historii "ku
            > pokrzepieniu".

            tak, mizogini wiele wiedzą na ten temat. to zaczyna się już w księdze "genesis"
            najbardziej znanej ksiązki naświcie.

            > Skoro uznajesz ważkość czynnika płciowego, to co powiesz o czynniku rasowym w
            > kontekście tworzenia kultury?

            nic nie powiem. nie jestem kompetentna w tej kwestii.
            • tad9 makaki i system 19.05.04, 21:24
              Zulo, jak to jest z tymi makakami? Zainteresował mnie ten temat. W jaki
              sposób "wychodzą z systemu" i "radzą sobie z wolnością"?

              > > Skoro uznajesz ważkość czynnika płciowego, to co powiesz o czynniku rasowy
              > m w kontekście tworzenia kultury?

              > nic nie powiem. nie jestem kompetentna w tej kwestii.

              A czujesz się Aryjką?
              • Gość: Swastika Girl :-( IP: *.lnet.pl 19.05.04, 21:37

                pink.sakura.ne.jp/~koutarou/odoro.htm
              • uli Re: makaki i system 20.05.04, 12:09
                nie odwracaj kota ogonem - odpowiedz na pytanie dotyczące kobiet i języka.
                nie czuję się aryjką, czuję się sobą.
                • tad9 Re: makaki i system 20.05.04, 15:57
                  uli napisała:

                  > nie odwracaj kota ogonem - odpowiedz na pytanie dotyczące kobiet i języka.

                  Odpowiedziałem. Z podanych przez Ciebie "faktów" w żaden sposób nie wynika,
                  że "kobiety wymyśliły język".
                  Czekam na opowieść o makakach i systemie.


                  > nie czuję się aryjką, czuję się sobą.

                  A czy częścią tej tożsamości nie jest aryjskość?
                  • uli Re: makaki i system 20.05.04, 16:57
                    nie, nie odpowiedziałeś (tych kpin ze mnie nie mogę w żaden sposób potraktować
                    jako odpowiedź). nawet nie spróbowałeś odpowiedzieć na nastepujące pytania:

                    dlaczego dziewczynki wcześniej zaczynają mówić?
                    dlaczego kobiety używają obu półkul, gdy mówią, a męzczyźni tylko jednej?
                    (schemat jest taki: albo myślą, albo mówią)
                    dlaczego kobiety potrafią analizować wyraz twarzy rozmówcy i szybciej dostrzec
                    jego stan psychiczny?
                    dlaczego kobieta jest w stanie wywnioskować z płaczu niemowlaka, dlaczego
                    płacze lub co mu w danej chwili jest potrzebne?
                    • tad9 Re: makaki i system 20.05.04, 17:06
                      uli napisała:

                      > nie, nie odpowiedziałeś (tych kpin ze mnie nie mogę w żaden sposób
                      potraktować
                      > jako odpowiedź). nawet nie spróbowałeś odpowiedzieć na nastepujące pytania:
                      >
                      > dlaczego dziewczynki wcześniej zaczynają mówić?
                      > dlaczego kobiety używają obu półkul, gdy mówią, a męzczyźni tylko jednej?
                      > (schemat jest taki: albo myślą, albo mówią)
                      > dlaczego kobiety potrafią analizować wyraz twarzy rozmówcy i szybciej
                      dostrzec
                      > jego stan psychiczny?
                      > dlaczego kobieta jest w stanie wywnioskować z płaczu niemowlaka, dlaczego
                      > płacze lub co mu w danej chwili jest potrzebne?

                      Nie rozumiesz Zulo. Powtarzam, z tego wszystkiego, co napisałaś powyżej NIE
                      wynika, że "kobiety wymyśliły język". Możesz oczywiście powiedzieć: "a ja
                      WIERZĘ, że wynika". Wierz sobie.

                      Co z tymi makakami?
                      • uli odpowiesz na te pytania?/n/txt/ 20.05.04, 17:27
                        • tad9 Re: odpowiesz na te pytania?/n/txt/ 20.05.04, 17:56
                          Doprawdy Zulo! Napisałaś, że uważasz iż kobiety wymyśliły język i podałaś
                          mające wspierać Twoją wiarę fakty. Z faktów które podałaś nie wynika, że
                          to "kobiety wymyśliły język". Nie widzę powodu, dla którego miałbym dyskutować
                          o tych faktach.
                          Co z makakami?
                          • uli Re: odpowiesz na te pytania?/n/txt/ 21.05.04, 10:09
                            abstrahując od kwestii pionierstwa w komunikacji werbalnej - odpowiedz na te
                            pytaniqa, proszę.
                            • tad9 Re: odpowiesz na te pytania?/n/txt/ 22.05.04, 10:24
                              uli napisała:

                              > abstrahując od kwestii pionierstwa w komunikacji werbalnej - odpowiedz na te
                              > pytaniqa, proszę.

                              Proszę bardzo. Mogę wyprodukować kilka odpowiedzi:

                              1. Obie płcie "wymyślały język" równoczesnie, lecz używały go w
                              innych "kontekstach" - stąd różnice.
                              2. Mężczyźni "wymyślili język", kobiety przyswajając go sobie "wytrenowały się"
                              w jego używaniu pod nieco innym kątem.
                              3. Kobiety słyszą płacz i rozpoznają stany emocjonalne, bo przydaje im się to w
                              opiece nad dziećmi. Dlatego właśnie nie musiały tworzyć języka - rozpoznawały
                              sytuacje intuicyjnie. Mężczyźni stworzyli język także z tego powodu, by
                              wymieniać informacje, które kobiety "wyczuwają". Kobiety przejęły męski
                              wynalazek (patrz punkt. 2) co w połączeniu z ich instynktem, daje takie efekty,
                              jakie dziś widzimy.
                              4. Mężczyźni wymyślili język, żeby móc narzekać na teściowe.

                              Podałem odpowiedzi, teraz proszę o opowieść o makakach i systemie.
          • sagan2 Re: makaki/czynnik rasowy 19.05.04, 10:29
            tad9 napisał:


            > Tyle, że te fakty nie oznaczają jeszcze, że "kobiety wymyśliły język".
            > Wytworzenie się języka to proces znacznie bardziej skomplikowany i
            > jest "osiągnięciem" gatunkowym, a nie płciowym. Wierzysz w mit.

            a jak wg Ciebie wytlumaczyc fakt, ze kobiety (statystycznie) maja wieksza
            "inteligencje werbalna"?
            a mezczyzni "inteligencje przestrzenna"?
            • tad9 Re: makaki/czynnik rasowy 19.05.04, 15:59
              sagan2 napisała:


              > a jak wg Ciebie wytlumaczyc fakt, ze kobiety (statystycznie) maja wieksza
              > "inteligencje werbalna"?
              > a mezczyzni "inteligencje przestrzenna"?

              Rozumiem, że uważasz iż kobiety "wymyśliły język" a mężczyźni
              wynaleźli "poruszanie się w przestrzeni". Doprawdy Sagan! Zuli się nie dziwię,
              ale Ty?
              • Gość: Swastika Girl ;-) IP: *.lnet.pl 19.05.04, 16:13
                pink.sakura.ne.jp/~koutarou/odoro.htm
              • sagan2 Re: makaki/czynnik rasowy 19.05.04, 16:34
                tad9 napisał:


                > Rozumiem, że uważasz iż kobiety "wymyśliły język" a mężczyźni
                > wynaleźli "poruszanie się w przestrzeni". Doprawdy Sagan! Zuli się nie dziwię,
                > ale Ty?

                czy mozesz odpowiedziec na moje pytanie?

                czy ja gdzies napisalam, co JA uwazam? znowu wiesz lepiej "co autor mial na
                mysli"?
                • tad9 Re: makaki/czynnik rasowy 19.05.04, 17:09
                  sagan2 napisała:


                  > czy mozesz odpowiedziec na moje pytanie?

                  Odpowiadam zatem: z tego co pisze Zula (z owych "faktów") nie wynika, że to
                  kobiety "wymyśliły język", tak jak z faktu, który Ty podałaś (owa
                  lepsza "orientacja przestrzenna" u mężczyzn) nie wynika, że to
                  mężczyźni "wymyślili" poruszanie się w przestrzeni. Język, jest osiągnięciem
                  gatunku, a nie płci. Jak sądzę, był to skomplikowany proces, do którego mało
                  pasują takie określenia jak "wymyśleć", czy "wynaleźć".
                  Jeżeli wierzysz, że pod wpływem plotkowania przy ogniku kobiety wykształciły
                  sobie zmiany krtani i wyspecjalizowały "ośrodki językowe"
                  w mózgu, a mężczyźni polowali sobie gdzieś obok niemi jak pnie, i dopiero
                  potem, kobiety łaskawie nauczyły ich gadać, nic na to nie poradzę. Wierz, skoro
                  Ci to jest do czegoś potrzebne.

                  > czy ja gdzies napisalam, co JA uwazam? znowu wiesz lepiej "co autor mial na
                  > mysli"?

                  Co więc uważasz?
                  • sagan2 Re: makaki/czynnik rasowy 21.05.04, 09:24
                    tad9 napisał:


                    > > czy mozesz odpowiedziec na moje pytanie?
                    >
                    > Odpowiadam zatem: z tego co pisze Zula (z owych "faktów") nie wynika, że to
                    > kobiety "wymyśliły język", tak jak z faktu, który Ty podałaś (owa
                    > lepsza "orientacja przestrzenna" u mężczyzn) nie wynika, że to
                    > mężczyźni "wymyślili" poruszanie się w przestrzeni.

                    ja zadalam inne pytanie. pytalam mianowicie, jak wytlumaczysz wieksza
                    inteligencje przestrzenna mezczyzn, a werbalna - kobiet?
                    • tad9 Re: makaki/czynnik rasowy 22.05.04, 10:25
                      sagan2 napisała:


                      > ja zadalam inne pytanie. pytalam mianowicie, jak wytlumaczysz wieksza
                      > inteligencje przestrzenna mezczyzn, a werbalna - kobiet?

                      Nie ma to wielkiego znaczenia, bowiem nie wynika z tego, ze "kobiety wymyśliły
                      język", a o tym tutaj rozmawiamy.
    • Gość: Vivian Darkbloom ...a jesli chodzi o język IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 18.05.04, 16:32
      Język bez wątpienia odgrywa niebagatelna rolę w kulturze. Jesteśmy zamknięci w
      świecie pojęc itd. Słowem, naukowcy są (w większości) zgodni, że w mniejszym
      lub większym stopniu wpływa na nasze poznanie. I zauważcie jak bardzo język
      deprecjonuje kobietę. Np. angielskie man i niemieckie Mann oznacza człowieka-
      męzczyznę (oczywiście obecnie nie jest to już używane zostało zastąpione przez
      human np. w humankind, czy person np. chairperson), ale przez kilkaset lat
      stawialo kobiete poza kategorią czlowiek. A przysłowia i związki
      frazeologiczne? "Baba z wozu koniom lżej" "męska decyzja" "zrobić coś po
      męsku"? Oczywiście nigdy ich nie używam! :)
      • uli Re: ...a jesli chodzi o język 18.05.04, 17:05
        pisałam to już kiedyś na forum - ale tobie jeszcze nie:) kobieta pochodzi od
        staropolskiego 'kob' - czyli chlew. czyli w języku polskim kobieta=kocmołuch:/
        • Gość: KKK KKK IP: *.bu.uni.torun.pl 19.05.04, 11:38
          KINO KOLACJA KOPULACJA
          • uli :D (n/txt) 19.05.04, 18:26
      • Gość: Klarysa Re: ...a jesli chodzi o język IP: 62.233.181.* 21.05.04, 11:23
        Vivian Darkbloom...I dlaczego przychodzi mi na myśl Nabokov?:)

        Szczerze mówiąc,zgodzę się z konkluzją któregoś z moich poprzedników - wątek
        zapowiadał się ciekawie,ale szybko przeistoczył się w typowe
        dowodzenie,wybaczcie sformułowanie, nonsensownych frazesów z udziałem Tada...To
        wieczne 'My " i "Wy." To jakiś dziwaczny paradoks,że macie rację pisząc o
        kobiecie- 'miejscu pustym",naczyniu ,do którego mozna włożyć ,co tylko się
        zechce,wyobrażeniu,któremu należy się podporządkować ,albo będzie się miało
        kłopoty...Przychodzi mi na myśl tysiące rzeczy z fenomenologią prcepcji Merlau-
        Ponty`ego jednocześnie .Uwięzieni w czyimś oglądzie.Teraz więzi wygląd-
        zagładzanie się dla idealnego ciała,tysiące kremów
        przeciwzmarszczkowych,marchewka na talerzu przez miesiące itp...I może właśnie
        tutaj tkwi sedno? W psychice ?dlaczego tak łatwo kobiety podporządkowują się
        ideałom ,które nie są ich ideałami,ale wyobrażeniem mężczyzn o
        nich ,wykreowanym znów przez tysiące reklam,spotów,filmów itp?
        Na jakimś forum przeczytałam następujący idiotyzm:
        "Mam 170 cm i waże 53 kg,mój chłopak mówi mi,ze powinnam schudnąć jeszcze 3
        kilo.Co o tym myslicie?"

        Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie,że coś podobnego pisze jej
        chłopak,Bzdura,prawda?

        A one zazwyczaj tak piszą ,jak opakowanie,celofan,dodatek do garnituru.Tu tkwi
        problem.
        • uli Re: ...a jesli chodzi o język 21.05.04, 17:02
          i tutaj dochodzimy do tego momentu, w którym zaczynają się rozmowy o kobiecej
          rywalizacji. mnie najbardziej przekonuje odpowiedź luce irigaray - kobiety
          rywalizują ze sobą nie dlatego, że są wśród nich lepsze i gorsze - rywalizują
          ze sobą na tej samej zasadzie, co produkty na sklepowej półce.
          z czego bierze się zazdrość? z braku poczucia własnej wartości. dopóki same się
          nie dowartościujemy, nie uznamy wartości przyjaźni z drugą kobietą (która może
          być ładniejsza i mądrzejsza od nas - to jest początek tworzenia się lobby),
          doputy będziemy szukać potwierdzenia siebie u chłopaka, męża, ojca. istnieję w
          lustrze, w czyichś oczach - nie w sobie. tak można gonić pierwsze pół zycia za
          jakimś urojonym ideałem (tak, tak, 50 kilo przy wzroście 173cm, bo chłopak tak
          chce, to jest urojony ideał), a potem obudzić się któregoś dnia i stwierdzić,
          że uroda poszła w las. i zazdrościć, zazdrościć na potęgę.

          dziewczyna z mojego liceum powiedziała kiedyś, że nie chce mieć dzieci, bo to
          popsuje jej sylwetkę. zastanawiałm się potem: to po co jest ciało? żeby nim
          żyć, używać go? czy żeby całe zycie być zapatrzoną w nieistniejącą fałdę na
          brzuchu?

          jak o tym myslę, to po prostu krew mnie zalewa. to jest właśnie przykład
          głupoty nabytej, nabywanej skutzcznie z każdym dniem życia wśród
          wyretuszowanych panienek w reklamach, z wyciągniętymi w obróbce cyfrowej
          nogami, fotografowanych w najlepszych pozycjach, z poprawionymi kolorkami,
          zamazanymi pieprzykami, bliznami, zmarszczkami, wszystkim, co jest archiwum
          ciała, co jest zapisem zycia. gdyby była widzialna granica między zretuszowaną
          osobą, a osobą "z krewi i kości" - to wszystko byłoby ok - tak jak nie
          porównujemy się do postaci z kreskówek, nie porównywalibyśmy się z wytworem
          nowych mediów. nie chodzi o to, że te wytwry marzeń w postaci ndludzi są złe -
          to nasza reakcja wobec nich jest patologiczna.

          co ciekawe, kbiety jednoczy własnie narzekanie na swoje ciało, na dietę, na
          niedostatki urody, z którymi akurat się boryka...

          dlaczego ta poprzeczka jest tak wysoko?
          • nadszyszkownik.kilkujadek Marketing... 21.05.04, 17:06
            ...jako taki jest wynalazkiem stosunkowo nowym. Koniec XIX wieku, jak sadze.
            Nie przypuszczam, aby ta maszyna miala plec. Jesli juz, to zenska...
            Podobnie polityka. Odnosze wrazenie, ze duza czesc 'feministycznej teorii' jest
            proba oswojenia kafkowskich doznan, ktore sa udzialem niemal kazdego. Ze jak
            sie juz pokaze winnych (samce!) to wszystko staje sie takie proste i oczywiste.
            • Gość: Swastika Girl Bardzo mądre! Brawo! IP: *.lnet.pl 21.05.04, 18:18
              klask! klask! klask! klask! klask! klask! klask!
              klask! klask! klask! klask! klask! klask! klask!
              klask! klask! klask! klask! klask! klask! klask!
              klask! klask! klask! klask! klask! klask! klask!
              klask! klask! klask! klask! klask! klask! klask!
              klask! klask! klask! klask! klask! klask! klask!
              klask...
            • Gość: Swastika Girl podcyckownik.kilkulatek IP: *.lnet.pl 21.05.04, 18:33
              Czasem namawiasz nas do krótkich, dowcipnych i błyskotliwych postów.

              Sugestia: Błyśnij przykładem!


              Może prowokatorem (sic!) nie jestem, ale dupa ze mnie niezła, zwłaszcza gdy wzuję szpileczki.

              --

              Trzymaj go w garści!
            • uli Re: Marketing... 22.05.04, 09:54
              kurde, nikt nie obwinia samców, winni jesteśmy wszyscy za zbyt pochopne i
              bezmyślne uzywanie znanych wzorców. niekiedy mają one tylko jedną zaletę - są
              znane. tak samo, jak u barthesa - język mówi nami, tak samo w zyciu - sytuacje
              mówią nami. a wszyscy, którzy śmią wątpić w Jedyną Słuszną Drogę są potępiani -
              feministki, anarchiści, ekologowie. już nawet kibice spotykają się z większym
              zrozumieniem społecznym niż geje. nie zastanawia Cię to?

              PS. marketing ewolucyjny istniał zawsze - vide bizuteria czy śpiew (forma
              odgłosów godowych). nie jesteśmy jednakowo atrakcyjni, ale wplatując swoje
              życie w opgoń za nieistniejącym (sic!), lub istniejącym w swiecie fotografii
              cyfrowej, ideałem, wchodzimy w labirynt.
              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Marketing... 22.05.04, 15:04
                Na poziomie, na którym operuje zwykle np. Doku wygląda to właśnie tak, że:
                > marketing ewolucyjny istniał zawsze - vide bizuteria czy śpiew (forma
                > odgłosów godowych). nie jesteśmy jednakowo atrakcyjni, ale wplatując swoje
                > życie w opgoń za nieistniejącym (sic!), lub istniejącym w swiecie fotografii
                > cyfrowej, ideałem, wchodzimy w labirynt.

                Zawsze wdzięczyliśmy się wzajem do siebie. Ale Klarysa napisała, że:
                > ?dlaczego tak łatwo kobiety podporządkowują się
                > ideałom ,które nie są ich ideałami,ale wyobrażeniem mężczyzn o
                > nich ,wykreowanym znów przez tysiące reklam,spotów,filmów itp?
              • Gość: graga Re: to wszystko nie jest takie proste IP: 68.161.190.* 22.05.04, 15:12
                Przepraszam, ale po raz kolejny chce powolac sie na przyklad z kraju, w ktorym
                mieszkam. Otoz kilka miesiecy temu w ramach programow reality show najwiekszy
                nowojorski kabotyn a zarazem multimilioner Trump prowadzil show pod nazwa
                Praktykanci. Grupy poczatkowo 8 osobowe mezczyzn i dziewczyn (tfu, w domu
                powieszonego nie mowi sie o sznurze), wiec mezczyzn i kobiet mialy wykonywac
                zadanie, nazwijmy je biznesowe. Nastepnie komisja z Trumpem na czele oceniala,
                ktora grupa lepiej wykonala zadanie, lider grupy przegranej musial wytypowac
                dwoch do wyrzucenia sam tez stawal sie kandydatem, no i Trump ostatecznie
                wyrzucal jedna osobe. Po czterech rozgrywkach wylecialo czterech chlopakow (
                tfu, czy to moga byc chlopaki, czy panowie lub mezczyzni?), Trump tak sie
                zdenerwowal, ze powiedzial, ze juz nigdy nie zatrudni mezczyzny. Rzeczywiscie
                faceci byli slabsi : zagubieni, leniwi itd. o stronniczosc trudno bylo posadzac
                bo ocena koncowa to naogol byla ilosc zebranych, zarobionych pieniedzy.
                konkursy byly proste - macie 400 dol. i handlujcie caly dzien na ulicy jakims
                napojem do picia, macie tu pieniadze i pomnozcie je na stoisku na targu, kto
                wiecej klientow namowi do restauracji. Kobitki (mozna tak mowic?) byly bardziej
                pomyslowe ( zapewne powinnam napisac kreatywne). Np. faceci stali z ta
                nieszczesna oranzada na najmniej ludnym miejscu miasta i nie przyszlo im do
                glowy prawie do wieczora zmienic lokalizacje, pomysl ich na reklame linii
                lotniczych byl poprawny i ugrzeczniony, ale nudny. Po czterech odcinkach Trump
                zrobil mieszane grupy, i wtedy zaczela sie kleska kobiet. Juz kiedy grupy
                dostaly zadanie wyremontowania mieszkania i wynegocjowania pozniej najlepszej
                ceny od lokatorow, mimo ladniejszego mieszkania negocjujaca w jednej grupie
                liderka nie byla juz tak przekonywujaca, z kazdym kolejnym zadaniem coraz
                bardziej wycofywaly sie przekazujac ster partnerom plci meskiej. Do finalowej
                rozgrywki doszlo zasluzenie dwoch facetow - bialy i czarny, wygral bialy -
                praca menagerska w posiadlosciach Trumpa za 250tys. rocznie. Sam Trump, zapewne
                z pomoca socjologow zadawal sobie pytanie dlaczego kobietom tak opadly
                skrzydla, czy w sumie byly slabsze, czy odruchowe podporzadkowanie sie
                dominacji meskiej, i zapewne i inne czynniki.Uff, Dlugi ten moj tekst, ale moze
                ktos dobrnie do konca.
                Ja rowniez uwazam jak wiele moich poprzedniczek, ze to srodki masowego przekazu
                piora mozgi kobietom, na temat ich wygladu, powinnosci, koniecznosci
                dowartosciowania sie "posiadaniem" mezczyzny. Moze niekoniecznie z powodu
                marniejszego rozumu dajemy sie tak "upierac", ale w duzym stopniu z powodu
                uwarunkowan historycznych.
            • Gość: Vivian Darkbloom Re: Marketing... IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 22.05.04, 14:53
              Oczywiście - winnych nie ma i nigdy nie było. Dyskryminujący zawsze twierdzą,
              że dyskryminowani:
              A sami stworzyli dyskyminację, bo są przewrażliwieni, w istocie jest ona
              wyłącznie tworem ich wyobrażni
              B cynicznie powołują się na dyskryminacje (choć wiedzą, że nie istnieje) żeby
              uzyskać korzysci polityczne, materialne itp.
              C w pełni na dyskryminacje zasługują, bo rzeczywiście są głupsi, dziwni,
              zagrażają zdrowej części społeczeństwa itd.
              Nie twierdzę, że wyżej przedstawione sytuacje nigdy się nie zdarzają, ale w
              większości przypadków dyskryminacja jest faktem. Lekceważonym i odpieranym przy
              pomocy powyższych bałamutnych argumentów

              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Marketing... 22.05.04, 14:57
                Dyskryminacja przy pomocy sprzedaży kremów? Przecież akurat teraz mówimy
                o 'dostosowywaniu się do wyobrażeń'. Czym jest wg. Ciebie owa dyskryminacja?
                • Gość: Vivian Darkbloom Re: Marketing... IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 22.05.04, 17:50
                  Moja wypowiedż odnosi się do stwierdzenia (cytuję) "jak
                  sie juz pokaze winnych (samce!) to wszystko staje sie takie proste i
                  oczywiste." Czy wprowadzanie nowych wątków jest zabronione? Zresztą wizerunek
                  kobiety-dekoracyjnego przedmiotu, kobiety, ktorą postrzega się wyłącznie przez
                  pryzmat jej ciała JEST DYSKRYMINUJĄCY. I "samce" niejednokrotnie są winne
                  tworzenia tego wizerunku. W czym więc tkwi problem?
                  • nadszyszkownik.kilkujadek Watek wprowadzic! 22.05.04, 21:34
                    Wprowadzanie nowych watkow jest jak najbardziej dozwolone.

                    > Zresztą wizerunek kobiety-dekoracyjnego przedmiotu, kobiety, ktorą
                    > postrzega się wyłącznie przez pryzmat jej ciała JEST DYSKRYMINUJĄCY.
                    > I "samce" niejednokrotnie są winne tworzenia tego wizerunku.
                    > W czym więc tkwi problem?
                    Nie mam pojecia, w czym problem, bo nie rozumiem, o co Ci chodzi. Zawsze
                    myslalem, ze dyskryminujace moga byc praktyki. Wizerunki - prawdziwe, albo
                    falszywe. Pochlebne lub niepochlebne. I tak dalej... Wuyjasnij, W jakim
                    sensie 'wizerunek' moze byc dyskryminujacy?
                    • uli Re: Watek wprowadzic! 23.05.04, 10:38
                      Nadszyszkowniku - przykład z filmu - po kolaudacji ostatniej
                      adaptacji "solaris" nakazano wyciąć scenę, w której g. clooney przez sekundę
                      pokazuje nagi pośladek. i wycięto ten nieszczęsny pośladek.
                      spójrzmy teraz na 99,9% fabularnych produkcji filmowych - zwłszcza
                      amerykańskich - film bez pośladków, bez ładnych roznegliżowanych babeczek
                      niemalże z góry skazany jest na szufladkę : kino ambitne. a jak ambitne - to
                      wiadomo co - klęska kasowa (prócz amelii, ale to bezprecedensowy przypadek w
                      ostatnich latach).

                      czymże różni się pokazanie pośladka clooney'a od pośladka angeliny jolie? widz
                      męski mógłby poczuć się obrażony? panie na widowni by zemdlały? a może
                      zgorszyłoby to dzieci i młodzież, które pomyliły sale w multipleksie i trafiła
                      na ten nudny film?

                      dzieci są przyzwyczajone do oglądania gołych pań w telewizji - goły pan na
                      ekranie jest czyms dziwacznym, niespotykanym (wyjątki oczywiście się zdarzają,
                      np. reklama lacoste).

                      a ostatnia reklama forda? "przepraszamy, ale gołych nie mamy"? jaka jest
                      konkluzja? wyposażony ford lepszy niż bogato wyposażona, goła baba. jazda
                      próbna analogią do wizyty w burdelu. bardzo subtelne, prawda? teraz już
                      przynajmniej wiem, że nie kupię forda, bo mają debili w dziale reklamy.
                      • tad9 Re: Watek wprowadzic! 23.05.04, 11:09
                        uli napisała:

                        > teraz już
                        > przynajmniej wiem, że nie kupię forda, bo mają debili w dziale reklamy.

                        I to jest jedyny powód, dla którego tego nie zrobisz?
                      • solfuga Toyota... 23.05.04, 12:03
                        swego czasu też miała wyjątkowo chamskie i sexistowskie reklamy.
                        W dodatku bez wyczucia językowego.
                        Jedna z reklam głosiła: "Niewielu będzie usatysfakcjonowanych".
                        Twórcom podobno chodziło o podkreślenie, że wersja samochodu jest limitowana,
                        tylko chyba zapomnieli o dwuznaczności takiego hasła :-)
                        • lisek_rzecz_jasna Re: Zielona Budka... 23.05.04, 12:13
                          a ja mam ochotę wziąć w zęby telewizyjną reklamę lodów Zielonej Budki.
                          "Żelki" się chyba jedne nazywają, drugie...nie pamiętam.
                          Podrostek "kieruje" zachowaniem dziewczyny za pomocą loda.
                          Ona podskakuje, trzęsą się jej piersi (jak galareta).
                          W drugim przypadku rozbiera się.
                          Ten czar intrygi i finezja twórców reklamy doprowadziły do tego, że Zielona Budka spada na dno!
                          Proponuję tytuł wątku: bezdenność w reklamie :-)
                          • Gość: bezdenny Re: Zielona Budka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 14:57
                            lisek_rzecz_jasna napisała:

                            > a ja mam ochotę wziąć w zęby telewizyjną reklamę lodów Zielonej Budki.
                            > "Żelki" się chyba jedne nazywają, drugie...nie pamiętam.
                            > Podrostek "kieruje" zachowaniem dziewczyny za pomocą loda.
                            > Ona podskakuje, trzęsą się jej piersi (jak galareta).
                            > W drugim przypadku rozbiera się.
                            > Ten czar intrygi i finezja twórców reklamy doprowadziły do tego, że Zielona
                            Bud
                            > ka spada na dno!
                            > Proponuję tytuł wątku: bezdenność w reklamie :-)
                            galaretowate piersi reklamujące żelki - bardzo bezdennne. (chyba, bo nie
                            widziałem). Jak już zostaniesz Nieustraszoną Tropicielką Przejawów Szowinizmu w
                            Reklamie to na pewno rozprawisz się nie tylko z lodami (wiadomo do czego to
                            aluzja, no nie).
                        • uli Re: Toyota... 23.05.04, 17:47
                          "niewielu będzie usatysfakcjonowanych" - strasznie śmieszne:-)!

                          co do reklamy zielonej budki - zasmuciło mnie to - to były moje ulubione lody
                          (zwłaszcza sułtańskie)! to powinno trafić do podręcznika: jak obrzydzić
                          wyśmienity produkt przez odrażającą reklamę:/

                          i ja chciałam pracować w reklamie...:-)
                      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Watek wprowadzic! 23.05.04, 17:22
                        Na moim ekranie dupa Clooneya pokazana była w całej okazałości - choć
                        faktycznie tylko przez chwilkę. No, ale jeśli ktoś ma ochotę, to w ambitnej
                        produkcji amerykańskiej 'Jackass - the moovie' męskich tyłków skolko ugodno.

                        OT:
                        > spójrzmy teraz na 99,9% fabularnych produkcji filmowych - zwłszcza
                        > amerykańskich - film bez pośladków, bez ładnych roznegliżowanych babeczek
                        > niemalże z góry skazany jest na szufladkę : kino ambitne
                        Obejrzałem wczoraj Shreka II. Żadnej golizny... Podobnie w Harrym Potterze,
                        Gwiezdnych Wojnach i Władcy Pierścieni. Kino ambitne?
                        • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Watek wprowadzic! 23.05.04, 17:28
                          Pisze się 'movie', nie 'moovie'. Ciekawe. W angielszczyźnie zwykle nie robie
                          błędów...
                        • uli Re: Watek wprowadzic! 23.05.04, 17:56
                          kino dla bachorków:-)
                      • agrafek Re: ford i pośladki. 24.05.04, 15:19
                        Hm. Każdy widzi to, co widzi:). Ja potraktowałem reklamę forda jako żart -
                        reklamuje ten samochód ładna kobieta, ubrana. "Przepraszamy, ale gołych nie
                        mamy" - głosi reklama. Oczywiście, bo w reklamie samochodu nie nagie panie są
                        ważne, ale samochód, tymczasem przeważnie w reklamach eksponuje się damy jak
                        najmocniej roznegliżowane. Reklama forda staje się w tym momencie żartobliwym
                        sprowadzeniem rzeczy do podstaw. Gdzie tu poniżające wizerunki, wizyty w
                        burdelach i seks? Może to ja jestem zbyt mało wrażliwy, a może Ty przeczulona?
                        Co zaś się tyczy gwiazdorskich pośladków w filmach SF, to dobrze pamiętam swoją
                        irytację gdy rzeczony tyłek majtał mi się po ekranie tam i z powrotem przez
                        dobrych kilka sekund. Czyżbyśmy oglądali inne wersje?
                        pozdrawiam.
                        • uli Re: ford i pośladki. 24.05.04, 15:31
                          z fordem chodziło mi o reklamę radiową, tą z pojękującą babką.
                          a solaris - niewykluczone - może, jakie wiele, wiele innych filmów, ma dwie
                          wersje - amerykańską i europejską. z tym pośladkiem to była dosyć głosna i
                          zabawna sprawa:-)
                    • Gość: Vivian Darkbloom Re: Watek wprowadzic! IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 23.05.04, 15:50
                      dyskryminacja to "prześladowanie jakichś osób lub ograniczanie ich praw ze
                      względu na..." (tu nastepuje wyliczenie powodów) - fragment definicji ze
                      slownika języka polskiego. Czy uważasz, że rozpowszechnianie stereotypowych,
                      negatywnych wizerunków nie jest formą prześladowania? Żeby odejść na chwilę od
                      kobiet i uczynić problem uniwersalnym. Czy uważasz, że rozpowszechnianie
                      wizerunku np. Żydów-producentów macy z krwi dzieci chrzescijańskich, czy siły
                      odpowiedzialnej za całe zło na świecie itd., ten cały antysemicki bełkot, nie
                      jest dyskryminacją tej grupy? rozpowszechnianie tego typu wizerunków można
                      nazwać prześladowaniem ze względu na coś tam, a więc dyskryminacją
                      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Watek wprowadzic! 23.05.04, 17:18
                        'Rozpowszechnianie wizerunku' i 'wizerunek' to różne rzeczy. Zakładam, że Twój
                        post jest wyjaśnieniem skrótu myślowego i że od początku właśnie to miałaś na
                        myśli.

                        Czy naprawdę nie dostrzegasz różnicy między systematycznym tworzeniem i
                        wzmacnianiem negatywnego wizerunku w ukierunkowanej akcji propagandowej (której
                        celem jest wywołanie nienawiści) a posłużeniem się istniejącym stereotypem w
                        reklamie (której celem jest zachęcenie kogoś do kupienia piwa)?

                        Jak by nie było, 'rozpowszechnianie stereotypu nie jest celem reklamy'. Poza
                        tym wykorzystywane w reklamach wizerunki nie są specjalnie obraźliwe; nie
                        odbiegają od ogólnej percepcji. Reklamiarze nie tworzą stereotypów, lecz tylko
                        ich używają. Oni właściwie nic nie tworzą.


                        Ostatnio widziałem filmik reklamowy firmy Kraft. Streszczam: Para kończy akcję
                        w łóżku. Zrelaksowany mężczyzna uśmiecha się sennie. Jego partnerka zakłada
                        szlafrok, wstaje z łóżka i idzie do kuchni. W kuchni kuchenka mikrofalowa
                        właśnie kończy odliczanie czasu: upłynęły dwie minuty. Kobieta wyjmuje zupkę,
                        obrzuca śpiącego mężczyznę ironicznym spojrzeniem, po czym uśmiecha się sennie -
                        i wtraja zupkę. Dwuminutowe zupki Krafta.

                        Jak podoba Ci się takie wykorzystanie istniejących stereotypów?
                        • uli Re: Watek wprowadzic! 23.05.04, 18:10
                          reklama bardzo zabawna:-)

                          ale czy nie wydaje Ci się to głupie, że jeśli chcesz coś sprzedać, to
                          najczęściej wykorzystujesz do reklamy telewizyjnej bądź kinowej cycastą, skąpo
                          ubraną dziewczynę? mnie to ukazuje klasę producenta (albo nawet niekoniecznie
                          producenta - tu chodzi o bezguście). antyklasę. najłatwiej jest sięgnąć do
                          seksu. problem w tym, że nie jestem lesbijką i pomału, bardzo pomału zaczyna
                          mnie zalewać krew. nie mam ochoty na każdym rogu oglądać roznegliżowanych
                          ludzi. wolałabym, żeby nie było części tych reklam, nie musiałabym pilnować,
                          żeby nie kupować jakiegoś produktu. wyjątkiem jest to i owo - program
                          telewizyjny - tam wszędzie są jakieś boginie seksu (do tego zdjęcia są złej
                          jakości, np. kiedys twarz gillian anderson była "wklejona" do szczupłego ciała
                          w kostiumie kąpielowym) - ostatnio nawet usunęli ramówkę tvn24 (chociaż
                          ostatnia strona to same anonse z sekstelefonami i jakimiś obleśnymi pannami).

                          niestety nie znalazłam lepszego magazynu telewizyjnego - czy ktoś może mi
                          polecić jakiś inny?

                          uff...:-)
                          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Watek wprowadzic! 24.05.04, 21:22
                            uli napisała:

                            > reklama bardzo zabawna:-)
                            >
                            > ale czy nie wydaje Ci się to głupie, że jeśli chcesz coś sprzedać, to
                            > najczęściej wykorzystujesz do reklamy telewizyjnej bądź kinowej cycastą,
                            > skąpo ubraną dziewczynę?
                            > mnie to ukazuje klasę producenta (albo nawet niekoniecznie
                            > producenta - tu chodzi o bezguście). antyklasę.
                            Coz, widocznie - jak mawia Ewok - nie jestes targetem. Idz do innego sklepu.
                            Tworcy relam wykorzystuja to, co, jak im sie wydaje, zadziala.
                            Jak Cie bardzo drazni - protestuj glosno. W koncu to tez musza wliczyc w
                            koszta. Ryzykujesz oczywiscie, ze tzw. 'szeroka publicznosc' uzna Cie za
                            pomylona.
                        • solfuga nadszyszkownik napisał: 24.05.04, 01:01
                          "Jak by nie było, 'rozpowszechnianie stereotypu nie jest celem reklamy'"

                          Jak by nie było, rozpowszechnianie stereotypu jest celem reklamy.
                          Związane to jest z polityką ujednolicenia potrzeb i reakcji konsumentów, co pozwala na ogarnięcie oddziaływaniem reklamy większej liczby konsumentów i powoduje zmniejszenie kosztów marketingu.
                          Celem reklamy jest też jak największe rozpowszechnienie jej. Jeżeli nośnikiem reklamy jest stereotyp, to jest to rozpowszechnianie stereotypu.
                          Jeżeli w dodatku stereotyp okazuje się skutecznym w pozyskiwaniu konsumentów to mamy do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym, kuszącym twórców reklam.
                          Konsument przecież nie wie, że został zmanipulowany stereotypem. On wie, że
                          ta reklama jest wiarygodna. To że cynizm reklamotwórców "jedzie" na jego niskich instynktach* jest poza jego świadomością. Stereotyp = Wiarygodność.

                          * w przypadku wulgarnych i sexistowskich reklam
                          • nadszyszkownik.kilkujadek Nie mam pojecia, o co Ci chodzi. 24.05.04, 21:18
                            Moze moglbys to jakos rozwinac?
        • Gość: Vivian Darkbloom Re: ...a jesli chodzi o język IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 22.05.04, 14:38
          Klaryso dziękuję Ci - jednak JESZCZE istnieją w tym społeczeństwie osoby
          oczytane :))))))))))) Byłam ciekawa czy ktokolwiek rozszyfruje ten
          postmodernistyczny żart
          • Gość: Klarysa Cała przyjemność po mojej stronie... IP: 62.233.181.* 23.05.04, 12:38
            Dziękuję.:)Po prostu lubię Nabokova za jego umiejetności "wpuszczania
            czytelnika w kanał w dobrej wierze z pełną premedytacją ". Aż tu nagle widzę
            znajome nazwisko z "Lolity" rodem - cieplej koło serca:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka