uli
14.05.04, 12:20
nawiązuję do rozmowy, którą ostatnio prowadziłam z Agrafkiem - żartobliwie na
nowo zdefiniowałam 3K jako kobieta, kultura, krytyka:-)
Agrafek, też, (jak mniemam:) żartobliwie odpisał mi cytatem: "kulturę
stworzyli męzczyźni"
rozmowy jednak nie dokończyliśmy - postanowiłam pzrenieść ją na forum.
__________________________________
rozmyślałam trochę o kulturze, o tym, że "stworzyli ją mężczyźni", i dochodzę
do wniosku, że nalezy zacząć od definicji(to bardzo szkolarskie, wiem, ale
bez tej definicji ani rusz - sięgam do kopalińskiego):
KULTURA: całokształt materialnego i duchowego dorobku ludności, narodu, epoki
(przed)hist.; poziom rozwoju społeczeństw, grup, jednostek w danej epoce;
poziom rozwoju umysł., moralnego; ogłada, obycie, takt; udoskonalona uprawa
roli a. roślin; jednogatunkowa hodowla mikroorganizmów dla doświadczeń a.
szczepionek.
zatem człowiek kulturalny to "odnoszący się do (będący składnikiem) kultury;
wykształcony, obyty, dobrze wychowany."
rozumiem, że gdyby nie kultura (mężczyzn), kobiety ganiałyby porośnięte
włosami na czworaka, nie wymyśliwszy nawet zapałek albo papieru toaletowego(?)
odnieśmy sie do bliskich nam krewnych:
makaki (które są matriarchalne - u makaków tylko samice twórzą stada, samce
są samotnikami) - też istnieje coś takiego jak kultura, hierarchia stada,
zabawy, edukacja, rozwój. więc jednak kobiety to nie jest degenerujace ogniwo
ewolucji, służące jedynie jako posrednik w prokreacji - pośrednik między
ojcem a synem - przynajmniej u podobnych do nas makaków.
jeśli siegniemy do poczatków kultury przemysłowiej(nadal nam najbliższej) -
to kobietom przypisuje się właśnie "kulturalne" wartości i przymioty
(Brannon) - to one są bardziej religijne, z "natury" lepsze i ich obowiązkiem
jest nakłaniać mężczyzn do czynienia dobra, oswiecać ich swą dobrocią.
nadal pokutuje przekonanie (np. przy sprawie znęcania się nad nauczycielem),
że to dziewczynki są bardziej ułożone, dobre, choć już niekoniecznie
błyskotliwe (stąd oburzenie: "nawet dziewczynki się znęcały")
z kolei zajrzywszy do freuda przekonamy się, iż nawet on nie odmawia kobietom
udziału w kulturze, mimo zaawansowanej mizoginii (mężczyźni stworzyli kulturę
prócz tkactwa i czegoś tam jeszcze)
do tego z całą pewnością dołączyłabym poezję (i generalnie słowo -
kobiety "wymyśliły" język, do tej pory dziewczynki uczą się mówić jako
pierwsze), uprawę rolną (kobiety uprawiały rośliny, później hodowały jakieś
drobne zwierzęta przy domu, mężczyźni polowali) medycynę (zielarstwo,
medycyna ludowa), sztuki kulinarne, coś takiego jak kultura ogniska domowego
(czymże jest dom bez matki?) i tyle na tą chwilę wystarczy.
nie zamierzam udawadniać, że nie jestem wielbłądem, ale
stwierdzenie "mężczyzźni stworzyli kulturę" jest tak samo prawdziwe, jak
zasada trzech k:-) (w tradycyjnym brzmieniu)
w ogóle to uważam, że mężczyźni wiele rzeczy rekompensują sobie właśnie
dlatego, że nie bywają w ciąży, nie "stwarzają" drugiego człowieka ze swojego
ciała, i podejrzewam, że na tym polega ten świat - pęd twórczy, postęp jest
częściej udziałem mężczyzn, bo mają mniej "obowiązków" wobec natury, ale
kobiety też zbyt łatwo "migają się" od współtworzenia tego świata chowając
głowę w kaszę i pieluchy.
Pozdrawiam
u.