demaskator_1
07.08.11, 09:22
witam,
ponieważ od dawna nasila się ruch feministyczny, i nie ma żadnej odpowiedzi ze strony męskiej a przynajmniej jest tak mało słyszalna i zagłuszona że praktycznie jej nie ma, postanowiłem zabrac głos... jako że widzę ile to obłudy jest w kobiecie ile wredności i egoizmu postanowiłem co jakis czas pisac na tym forum co myślę o tym wielkim zbiorowym złudzeniu w jakie wpada coraz większa część społeczeństwa...
Uważam że bardzo niewiele jest normalnych kobiet które uczciwą pracą dochodzą do sukcesu
w dużym UOGÓLNIENIU, na rozgrzewkę napiszę co sądzę o kobietach w pracy :
- kobieta w pracy nie pracuje tylko sprawia wrażenie że pracuje, jako że w swojej naturze potrafi "grać" to świetnie jej wychodzi udawanie jaka to ona nie jest wazna dla firmy i ile to od niej nie zależy
- nie znam wielu kobiet które wykazuja poświęcenie, pasje w wykonywaniu pracy, tylko dają z siebie absolutne minimum, zero poświęcenia, jak praca kończy się o 17 to juz kilka godzin przed kobiety są myślami na zakupach lub u kosmetyczki
- jak przychodzi nowy męzczyzna do pracy to nie może liczyć na pomoc kobiet
- jak przychodzi nowa kobieta do pracy to mezczyźni od razu oferuja pomoc i otwartość a to kobiety potrafią wykorzystać doskonale...
- jak juz pojawi sie kobieta która jest ambitna, ma talent,charyzmę to zwykle realizuje się kosztem przede wszystkim męzczyzn ale także i kobiet - po trupach do celu
- na urlop macięzyński jak kobiety idą to tylko kombinuja zeby jak najdłużej na nim zostać - często są to 3 lata, a jak pracodawca doskonale wie o tym kretactwie to potem jest jeszcze atakowany za utrudnianie kobiecie założenia rodziny... jak kobieta zajdzie w ciąże to jej wydajnośc spada do zera bo przeciez myśli tylko o o dzecku, a po powrocie do pracy (czyli po 3 latach na przyklad) oczywiscie tez wydajność bedzie nie wielka... mnie denerwuje obłuda że kobiety sa takimi wscibskimi cfaniarami które myśla że męzczyźni musza robić wszystko co każe im kobieta... jak ja jestem pracodawcą to niech mi ktos racjonalnie odpowie jaki jest zysk w zatrudniania takiej kobiety która w pracy pojawi sie po kilku latach a ja mam jej jeszcze płacic całe wynagrodzenie... bo przeciez w innym razie to kobieta rzuca się z pazurami i panikuje
- kobiety myślą że jak sie ładnie ubiorą i ładnie wyglądają to juz wszystko i wszyscy sa dla nich - kobiety w pracy sa bardzo mocno zjednoczone - wystarczy że jakis męzczyzn nie da sie "ustawić" i wejść pod buta to już jest zjedzony przez wszystkie kobiety w pracy i przylepia mu sie najgorszą etykietkę
- kobiety w pracy spędzaja więcej czasu na rozmowie o modzie, przecenach i innych pierdołach niż faktycznej pracy...
- kobieca duma jest 1000 razy większa od meskiej
- kobieta w pracy (ale i wszędzie) zawsze bedzie niezadowolona i wiecznie nadąsana - nigdy się jej nie dogodzi, zawsze bedzie jej mało i zawsze bedzie wymuszone "inne" czyli lepsze traktowanie przez mężczyznę
- kobiecie w pracy NIE WOLNO zwrócić uwagi, wytknąć błędu, ani w jaki koliwiek urazić bo przeciez ona zawsze bedzie twierdziła że jest inaczej
- kobiety na rozmowy kwalifikacyjne przychodza w ładnych kieckach i t d i na tej podstawie zdobywają pracę, czyli korzystają ze swojej jedynej za to największej siły - urody i sztuki uwodzenia, a mężczyźni mają dużo dużo trudniej i to od nich przede wszystkim wymagana jest wiedza, doświadczenie i osobowość
to może starczy na tę chwilę...
na osłodę chciałem dodac jedna za to bardzo ważną rzecz:
są na szczęście kobiety w pracy (ale i w życiu), które ja jako męzczyzna (absolutnie w 100% męski szowinista) aż kocham za to jakie są i za to że wszystkie wyżej opisane wyżej punkty do nich nie pasują... Jest w każdym miejscu jakis niewielki procent na prawdę wspaniałych kobiet, które maja cudowna osobowość, można na nich polegać, są uczynne i charyzmatyczne, którym się podświadomie chce zawsze pomóc i wstawić w każdej sytuacji.