Dodaj do ulubionych

100% antykoncepcji

01.07.04, 15:43
wiele osob (glownie pro-lajf, ale nie tylko) w rozmowach "aborcyjnych" stosuje
argument "dobrowolnego i odpowiedzialnego seksu" - seks jest dla ludzi
odpowiedzialnych, kazdy stisunek moze doprowadzic do poczecia... nie chcesz
miec dzieci? nie ma sprawy, nie bzykaj sie...
sama do tych osob naleze.

i teraz pytanie.
wiele osob uwaza, ze aborcja jest wielkim zlem, ze powinna byc zakazana;
wprawdzie dopuszczaja wyjatki (zagrozenie zycia matki, gwalt), ale "z ciezkim
sercem", jako wybor "mniejszego zla".

w takim razie, panowie, ktory z Was, w sytuacji, gdy nie chcecie/nie mozecie
miec dzieci (pieniadze, warunki, brak checi, klopoty zdrowotne partnergi),
zrezygnuje z seksu? ktory potraktuje powaznie swoje deklaracje i, bez zrywania
"klauzuli wiernosci malzenskiej", po prostu przestanie "uprawiac seks", aby
nie dopuscic do poczecia?

jako przyczyne takiej decyzji prosze wyobrazic sobie cos, co jestescie w
stanie zaakceptowac; nie chce zaczynac dyskusji w stylu "MOJA partnerka/zona
na pewno bedzie chciala miec dzieci ze mna", "na dzieci zawsze nasz bedzie
stac"... w wypadku takich argumentow - wyobraz sobie, ze Twoja zona/partnerka
moze umrzec lub byc ciezko chora w wyniku zajscia w ciaze.

co robisz?

oczywiscie pytam, bo mam wrazenie, ze slynne "zrezygnowanie z seksu" odnosi
sie glownie do kobiety (w koncu ona jest w ciazy...)
jesli sie myle, to bedzie to krzepiace
Obserwuj wątek
    • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 15:47
      sagan2 napisała:


      > co robisz?

      Zapomniałaś o najstarszym zawodzie świata?
      • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 15:52
        tad9 napisał:


        > Zapomnialas o najstarszym zawodzie swiata?

        1) przeciez pisalam wyraznie, ze respektujemy "pakt o wiernosci" w zwiazku

        2) czy w takim razie zona/partnerka ma prawo trwalo sie "ubezplodnic" (np
        poprzez wyciecie jajnikow czy macicy)? nie mowimy o zagadnieniu prawnym (w
        polsce jest to nielegalne), ale teoretycznej mozliwosci
        • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 15:54
          sagan2 napisała:

          > 1) przeciez pisalam wyraznie, ze respektujemy "pakt o wiernosci" w zwiazku

          Strasznie wydumany jest Twój przykład.

          > 2) czy w takim razie zona/partnerka ma prawo trwalo sie "ubezplodnic" (np
          > poprzez wyciecie jajnikow czy macicy)? nie mowimy o zagadnieniu prawnym (w
          > polsce jest to nielegalne), ale teoretycznej mozliwosci

          To jest jakieś wyjście.
          • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 15:57
            tad9 napisał:

            > sagan2 napisała:
            >
            > > 1) przeciez pisalam wyraznie, ze respektujemy "pakt o wiernosci" w zwiazku
            >
            > Strasznie wydumany jest Twój przykład.

            dlaczego wydumany?
            czy uwazasz za ok, ze zony/partnerki maja romansy "na boku"?


            > To jest jakies wyjscie.

            czy bylbys za legalnoscia sterylizacji?
            • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 16:05
              sagan2 napisała:

              > dlaczego wydumany?
              > czy uwazasz za ok, ze zony/partnerki maja romansy "na boku"?

              Oczywiście, ze to nie jest OK. W przypadku mężczyzn, to jednak nieco inna
              sprawa.

              > czy bylbys za legalnoscia sterylizacji?

              Byłbym.
              • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 16:07
                tad9 napisał:

                > sagan2 napisała:
                >
                > > dlaczego wydumany?
                > > czy uwazasz za ok, ze zony/partnerki maja romansy "na boku"?
                >
                > Oczywiscie, ze to nie jest OK.

                dlaczego?

                > W przypadku mężczyzn, to jednak nieco inna sprawa.

                i znow z niecieprliwoscia czekam na odpowiedz na pytanie "dlaczego"?

                • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 16:10
                  sagan2 napisała:

                  >z niecieprliwoscia czekam na odpowiedz na pytanie "dlaczego"?

                  Ponieważ mężczyznom wolno więcej (czy jak wolisz, kobietom wolno mniej).
                  • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 16:13
                    tad9 napisał:

                    > Ponieważ mężczyznom wolno więcej (czy jak wolisz, kobietom wolno mniej).

                    no i znowu musze zapytac: dlaczego?...
                    ... choc spodziewam sie odpowiedzi "bo tak"...
                    ... jednak czai sie nadzieja, ze mnie jednak "rozczarujesz"...
                    • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 16:22
                      sagan2 napisała:

                      > no i znowu musze zapytac: dlaczego?...
                      > ... choc spodziewam sie odpowiedzi "bo tak"...
                      > ... jednak czai sie nadzieja, ze mnie jednak "rozczarujesz"...

                      Bo taka jest tradycja (ugruntowana w biologii zresztą)
                      • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 16:24
                        tad9 napisał:


                        > Bo taka jest tradycja

                        a co to jest tradycja?
                        i kto ja tworzy?
                        i kto ja zmienia (moze zmieniac?)
                        • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 17:14
                          sagan2 napisała:

                          > a co to jest tradycja?

                          Zerknij do słownika.

                          > i kto ja tworzy?

                          To proces trudny do opisania. Zresztą nie ma tu jednego mechanizmu.

                          > i kto ja zmienia (moze zmieniac?)

                          patrz wyżej. To temat na dłuugą rozmowę.
                          • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 17:28
                            skoro powolujesz sie na tradycje, to powinienes umiec wyjasnic, dlaczego warto
                            "isc za tradycja", a nie odsylac mnie do slownikow...
                            ... tlumaczac sie "trudnosciami"...

                            gadka-szmatka jest latwiejsza od powaznej dyskusji
                            • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 17:38
                              sagan2 napisała:

                              > skoro powolujesz sie na tradycje, to powinienes umiec wyjasnic, dlaczego warto
                              > "isc za tradycja", a nie odsylac mnie do slownikow...
                              > ... tlumaczac sie "trudnosciami"...

                              Pytałaś, co to jest tradycja, a nie o to, dlaczego powinniśmy "iść za tradycją".
                              • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 17:47
                                alez oczywiscie, ze (posrednio) o to wlasnie pytalam.
                                a jesli nie zauwazyles, to pytam teraz:
                                dlaczego powinnismy "isc za tradycja" i za *ktora* tradycja w zasadze isc
                                powinnismy?...
                                • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 17:56
                                  sagan2 napisała:

                                  > dlaczego powinnismy "isc za tradycja" i za *ktora* tradycja w zasadze isc
                                  > powinnismy?...

                                  Stwierdziłem tylko, że mamy do czynienia z pewnym stanem faktycznym, to jest
                                  stwierdziłem istnienie tego rodzaju tradycji. Nie przypominam sobie, bym mówił
                                  coś o powinnościach, czy ich braku.
                                  • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 17:58
                                    no to ja powiem - za ta tradycja isc nie powinnismy

                                    jesli sie tlumaczy cos (tylko i wylacznie) tradycja, to dobrze by bylo umiec
                                    jakos "zaargumentowac" to swoje "swiete przywiazanie do tradycji"
                                    ale obowiazku nie ma, zawsze mozna "sie zaliczyc" do klubu "nie-bo-nie"
                                    i smieszno i straszno...
                                    • tad9 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 18:00
                                      sagan2 napisała:

                                      > no to ja powiem - za ta tradycja isc nie powinnismy

                                      Nie przeczysz więc, że tradycja tego rodzaju istnieje?
                                      • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 18:06
                                        nie bardzo rozumiem pytanie?
                                        faceci chca sobie pozwalac na wiecej, wiec stworzyli sobie taka tradycje (albo
                                        usiluja wszystkich przekonac, ze taka tradycja istnieje)
                                        to, ze ktos tradycja motywuje swoje zachowanie nie ma nic wspolnego z tym, czy
                                        to zachowanie jest sluszne czy nie
                          • empeka Re: 100% antykoncepcji 01.07.04, 20:16
                            tad9 napisał:

                            > Zerknij do słownika.

                            A po co? To nie my stowrzyliśmy słowniki.

                            (Sam tak kiedyś napisałeś, mężczyzno któremu więcej wolno. Tylko dlaczego więcej? Ja myślę że
                            mniej. Też podpieram się biologią, a chrzanię słowniki a czasem nawet tradycję).
      • e_wok A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:04
        Czyzby prostytutka nie mogla zajsc w ciaze?
        • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:05
          e_wok napisała:

          > Czyzby prostytutka nie mogla zajsc w ciaze?

          Czy na pewno przeczytałaś post Sagan?
          • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:09
            tad9 napisał:


            > Czy na pewno przeczytalas post Sagan?

            z pewnoscia...
            Wok pokazuje tzw "drugie dno"
            przeciez prostytutka tez moze zajsc w ciaze (nie ma 100% antykoncepcji
            oprocz...). czy ona moze spokojnie usunac ciaze? a jesli nie, to niby dlaczego
            dopuszczasz mozliwosc jej zaplodnienia i zrujnowania zycia dla zaspokojenia
            wlasnych chuci?... egoista, pfuj...
            • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:13
              sagan2 napisała:

              > z pewnoscia...
              > Wok pokazuje tzw "drugie dno"

              Nie pokazuje. Pisałaś o "końcu seksu", z żoną czy partnerką. Zwróciłem uwagę
              na "alternatywne źródła seksu".

              > przeciez prostytutka tez moze zajsc w ciaze (nie ma 100% antykoncepcji
              > oprocz...). (......)

              Można chyba poszukać takiej prostytutki, dla której ciąża nie jest związana ze
              śmiertelnym zagrożeniem? Mam wrażenie, że taką prostytutkę dałoby się znaleźć.
              • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:15
                tad9 napisał:


                > Nie pokazuje. Pisałaś o "końcu seksu", z zoną czy partnerka. Zwróciłem uwagę
                > na "alternatywne źródła seksu".

                pisalam o zasadzie "nie chcesz ciazy, to w nia nie zachodz"
                czy wyznajesz ta zasade tylko dla kobiet, czy rowniez dla mezczyzn?


                > Mozna chyba poszukać takiej prostytutki, dla której ciaza nie jest zwiazana ze
                > smiertelnym zagrozeniem? Mam wrażenie, ze taką prostytutkę daloby się
                > znalezc

                ale ona "nie chce miec dzieci"
                i nie wyzjane Twojej zasady (powyzszej)
                czy wobec tego nie masz nic przeciwko temu, ze "wyskrobie Twoje niechciane
                dziecko"?

                • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:21
                  sagan2 napisała:

                  > pisalam o zasadzie "nie chcesz ciazy, to w nia nie zachodz"
                  > czy wyznajesz ta zasade tylko dla kobiet, czy rowniez dla mezczyzn?

                  Piszę o tym niżej, odpowiadając Ewok.

                  > ale ona "nie chce miec dzieci"

                  To niech nie zachodzi w ciążę.

                  > i nie wyzjane Twojej zasady (powyzszej)

                  To nie ma znaczenia.


                  > czy wobec tego nie masz nic przeciwko temu, ze "wyskrobie Twoje niechciane
                  > dziecko"?


                  Oczywiście, że mam coś przeciw temu. Jeśli dała się zapłodnić, powinna ponieść
                  konsekwencje tego faktu.
                  • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:25
                    wiecej pytan nie mam
                    uwielbiam moralistow, ktorzy do innych przykladaja zupelnie rozna miarke niz do
                    siebie
                    moralnosc jest jedna? hehe...
                    • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:31
                      sagan2 napisała:

                      > moralnosc jest jedna? hehe...

                      Jedna moralność traktująca w pewnych kontekstach inaczej różne kategorie osób.
                      Kobieta różni się od mężczyzny, byłoby zatem absurdem traktować ich tak samo w
                      tych obszarach, gdzie te różnice grają rolę.
                      • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:33
                        jesli roznie traktuje rozne osoby, to nie jest *jedna*
                        wiec czemu sie czepiasz relatywistow moralnych?
                        sam nim jestes
                        • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:57
                          sagan2 napisała:

                          > jesli roznie traktuje rozne osoby, to nie jest *jedna*
                          > wiec czemu sie czepiasz relatywistow moralnych?
                          > sam nim jestes

                          Czy sąd, który skazuje kogoś za to, że pozostawił dziecko bez opieki, a nie
                          skazuje żony, która "zostawiła bez opieki" zdrowego na ciele i umyśle 45 męża,
                          który coś tam sobie zrobił pod jej nieobecność, popada w "relatywizm moralny"?
                          Czy postępowanie takie jest świadectwem istnienia "wielu moralności"?
                          • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:59
                            czy mam rozumiec, ze nie potepiasz (a wrecz przeciwnie!) pedofili, skoro nie
                            widzisz roznicy pomiedzy dzieckiem a 45-letnim mezczyzna?
                            • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:02
                              sagan2 napisała:

                              > czy mam rozumiec, ze nie potepiasz (a wrecz przeciwnie!) pedofili, skoro nie
                              > widzisz roznicy pomiedzy dzieckiem a 45-letnim mezczyzna?

                              Nie odpowiedziałaś na moje pytania.
                              Widzę różnicę między dzieckiem i 45 letnim mężczyzną, tak jak widzę różnice
                              między mężczyzną a kobietą. To Ty zdajesz się nie dostrzegać - przynajmniej
                              tych drugich.
                              • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:31
                                nie widze zadnego powodu, aby *odpowiedzialnoscia* za poczecie dziecka obciazac
                                bardziej jedna ze stron kopulacji...
                                a Ty widzisz?
                                • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:37
                                  sagan2 napisała:

                                  > nie widze zadnego powodu, aby *odpowiedzialnoscia* za poczecie dziecka
                                  >obciazac bardziej jedna ze stron kopulacji...
                                  > a Ty widzisz?

                                  Widzę. To kobieta zachodzi w ciążę. To ona mocniej odczuwa konsekwencje
                                  zapłodnienia.
                                  • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:49
                                    tad9 napisał:


                                    > Widzę. To kobieta zachodzi w ciążę. To ona mocniej odczuwa konsekwencje
                                    > zapłodnienia.

                                    tym bardziej trzeba by jej "zycie umilic" i bardziej obciazyc odpowiedzialnoscia
                                    mezczyzne, czyz nie?...
                        • Gość: mmm Re: A co ma do tego najstarszy zawod? IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 01.07.04, 16:59
                          sagan2 ma racje. i wydaje mi sie to wlasnie ciekawe u tradycjonalistow:
                          potepiaja realatywizm moralny a jednak twierdza ze istnieja uniwersalne zasady
                          moralne (w szczegolnosci dotyczace seksu) ktore z przyczyn biologicznych
                          (moralnosc uwarunkowana biologia - bardzo ciekawy poglad) bardziej dotycza
                          kobiet niz mezczyzn (sa uniwersalne bo z reguly mezczyzn tez dotycza generalnie
                          rzecz biorac np. zakaz wspolzycia malzenskiego obowiazuje i mezczyzn i kobiety
                          ale sa i uwarunkowane inywidualnie - mezczyzna go lamiacy jest mniej winny niz
                          kobieta). tad dorzucil jeszcze tradycje ktora narzuca wiekszy rygoryzm moralny
                          kobietom (moralnosc uwarunkowana tradycja - tez ciekawe i charakterystyczne dla
                          tradycjonalisty) od takiego podejscia tylko krok do stwierdzenia ze zasady
                          moralne sa uniwersalne ale mnie dotycza mniej niz innych;)
                          • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:04
                            Gość portalu: mmm napisał(a):

                            > sagan2 ma racje. i wydaje mi sie to wlasnie ciekawe u tradycjonalistow:
                            > potepiaja realatywizm moralny a jednak twierdza ze istnieja uniwersalne
                            >zasady moralne

                            Bo też zasada, że mężczyznom wolno więcej jest UNIWERSALNA.
                            • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:06
                              tad9 napisał:


                              > Bo tez zasada, ze męzczyznom wolno więcej jest UNIWERSALNA.


                              no to poprosze o DOWOD
                              • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:08
                                sagan2 napisała:

                                > no to poprosze o DOWOD

                                Czy aby teoretyczki feministyczne nie dowiodły tego na 156 sposobów? Mało to
                                się bidule opisały, o tym, że żyjemy w "patriarchalnym świecie"?
                                • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:14
                                  nie sciemniaj
                                  udowodnij, ze mezczyzni maja prawa do "mozenia wiecej", przeciez o tym wlasnie
                                  rozmawiamy (tzn o moralnosci, a nie o stanie faktycznym)
                                  • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:16
                                    sagan2 napisała:

                                    > nie sciemniaj
                                    > udowodnij, ze mezczyzni maja prawa do "mozenia wiecej", przeciez o tym wlasnie
                                    > rozmawiamy (tzn o moralnosci, a nie o stanie faktycznym)

                                    Powiedz mi, czy na tym okropnym świecie mężczyźni mogą sobie pozwolić na
                                    więcej, czy nie? Nie pytam jak być - Twoim zdaniem - POWINNO. Pytam jak jest (w
                                    tych obszarach, o jakich mówimy)
                                    • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:21
                                      w slowie "moga" jest przyzwolenie (lub jego brak).
                                      czym innym jest stwierdzenie faktu, ze mezczyzni pozwalaja sobie na wiecej
                                      (albo, ze mozwala sie im na wiecej), a czym inny (wg mnie) stwierdzenie: "Bo tez
                                      zasada, ze męzczyznom wolno więcej jest UNIWERSALNA."
                                      w tym stwierdzeniu jest (wg mnie) *przyzwolenie* na fakt, ze mezczyzni pozwalaja
                                      sobie na wiecej.

                                      jesli miales na mysli, ze mezczyzni pozwalaja sobie na wiecej (albo, ze mozwala
                                      sie im na wiecej), ale nie, ze jest to sluszne, to zwyczajnie to napisz.

                                      jesli nie, to udowodnij, ze mezczyzni maja "prawo do wiecej" (bo tak rozumiem
                                      Twoje stwierdzenie; jesli rozumiem je zle - wyjasnij, kawe na lawe...)
                                      • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:36
                                        sagan2 napisała:

                                        > w slowie "moga" jest przyzwolenie (lub jego brak).
                                        (.....)

                                        Napisałem, że tradycyjnie mężczyźni mogą sobie w obszarze seksu pozwolić na
                                        więcej. Jest tak czy nie?
                                        • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 17:48
                                          tad9 napisał:


                                          > Napisałem, że tradycyjnie mężczyźni mogą sobie w obszarze seksu pozwolić na
                                          > więcej. Jest tak czy nie?

                                          ja nie widze powodu, aby mezczyzna mogl sobie na wiecej pozwalac
                                          a ze to robi, to juz zupelnie inna sprawa
                            • Gość: warszawiak Re: A co ma do tego najstarszy zawod? IP: *.acn.waw.pl 01.07.04, 17:08
                              No nie wiem. Panowie w dzisiejszej Polsce np. nie bardzo mogą się malować i
                              przez to wyglądają brzydziej niż panie. I potem nazywa się nas płcią brzydką,
                              gdy w rzeczywistości jest często odwrotnie;)
                      • veritas Wspaniała hipokryzja i podwójna moralność! 06.07.04, 18:30
                        Od razu przypomina się cytat z filmu "Inne są standardy dla chłopaków, inne dla
                        dziewczyn a inne dla sióstr".

                        Bawi mnie, gdy osoby wyznaczające innym wysokie standardy wymyślają 1001
                        powodów, aby nie stosowac ich do siebie... I wykazują przy tym dużą inwencję.

                        (Na marginesie: metody ustalania ojcostwa są coraz bardziej doskonałe - a
                        lamenty nad "biednym chłopakiem" "wrobionym" w ciążę nigdy mnie nie
                        przekonywały. Panowie często przekonują się, że także dla nich beztroska zabawa
                        może mieć przykre konsekwencje. Oczywiście dla kobiety są one znacznie
                        poważniejsze, a przed alimentami można się uchronić - ale pewnej kombinacji to
                        już wymaga).

                        Pozdrawiam Sagan.
        • Gość: warszawiak Re: A co ma do tego najstarszy zawod? IP: *.acn.waw.pl 01.07.04, 16:10
          Zawodowo raczej nie. Gumy, poza tym pigułki poronne. Oczywiście jeśli trzyma
          jakiś standard, bo np. Dworcu Centralnym podobno różne rzeczy się dzieją.
          • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:12
            Gość portalu: warszawiak napisał(a):

            > Zawodowo raczej nie. Gumy, poza tym pigulki poronne.

            pigulka poronna to to samo co aborcja
            zadna guma nie jest 100%
            nie-guma tez nie...
            • Gość: warszawiak Re: A co ma do tego najstarszy zawod? IP: *.acn.waw.pl 01.07.04, 16:18
              Mnie osobiście nigdy guma nie pękła i nie bardzo wierzę w te wszystkie
              opowieści o pękających balonach (ile się tego nasłuchałem). Pigułka poronna to
              aborcja, zgadzam się - ale co innego może zrobić dziewczyna? Urodzić dziecko
              nieznanego klienta? Na pewno to lepsze niż skrobanka.
              • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:23
                pigulki poronnre to to samo, co skrobanka (z moralnego punktu widzenia)
                skoro zabrania sie jej skrobanki (poglady pro-lajf), to jakim prawem doprowadza
                sie do sytuacji, kiedy mozna ja zaplodnic???
                • Gość: warszawiak Re: A co ma do tego najstarszy zawod? IP: *.acn.waw.pl 01.07.04, 16:27
                  To pro-lajfowcy do burdeli chadzają?
                  • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:33
                    zapytaj Tada, on najwyrazniej by poszedl
                    • Gość: warszawiak Hmmm IP: *.acn.waw.pl 01.07.04, 16:35
                      Zatkało mnie.
                • tad9 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:33
                  sagan2 napisała:

                  > pigulki poronnre to to samo, co skrobanka (z moralnego punktu widzenia)
                  > skoro zabrania sie jej skrobanki (poglady pro-lajf), to jakim prawem
                  doprowadza
                  > sie do sytuacji, kiedy mozna ja zaplodnic???

                  Skoro zabrania się kraść, to jakim prawem dopuszcza się do "okazji, które
                  czynią złodzieja"?
                  • sagan2 Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:42
                    przypominam, ze do zaplodnienia potrzebne sa DWIE osoby
                    czy uwazasz, ze jedna z nich jest "mniej winna" zaplodnieniu niz druga?
                    prosze o konkretna odpowiedz, najlepiej "tak" lub "nie"
                • e_wok Re: A co ma do tego najstarszy zawod? 01.07.04, 16:51
                  przeciez Tad juz Ci wyjasnil, ze to wina kobiety, ze "sie pozwolila" zaplodnic.
                  To koncepcja "moralisty". Bo np. dokowski by Ci wyjasnil dokladnie tak samo (w
                  przypadku, kiedy sie kobieta "pozwala zaplodnic" obcemu facetowi np. w wyniku
                  gwaltu) tylko bedzie sie zapieral, ze to punt widzenia "feministy".
                  Jeden jest na to sposob - zlewka! Panowie najdobitniejsze swiadectwo wystawiaja
                  sobie sami. Moim zdaniem przeciwnicy aborcji powinni sobie zrobic wasektomie
                  zamiast podrzucac kobietom do macicy jakies swoje dzieci. I nie zawracac glowy
                  jakimis swoimi rozterkami moralnymi.
      • Gość: dawida Re: 100% antykoncepcji IP: *.robbo.pl 07.07.04, 11:58
        najstarszy zawód świata to zapewne ROLNIK
        DD'a
    • e_wok Nie chcesz ciazy... 01.07.04, 16:09
      czasem pada tu stwierdzenie "nie chcesz ciazy to w nia nie zachodz" - zdaje
      sie, ze czytalam to kiedys u Tada...Ale poniewaz rowniez tutaj przeczytalam, ze
      to jedynie kobiety maja nieznosna tendencje do dzielenia ludzi na mezczyzn i
      kobiety, mezczyzni zas nie maja potrzeby tego robic, wiec, jak sadze, wyplywa z
      tego wniosek, ze cytowane zdanie odnosi sie do mezczyzn przynajmniej w takim
      samym stopniu, jak do kobiet, prawda?
      • tad9 Re: Nie chcesz ciazy... 01.07.04, 16:15
        e_wok napisała:

        > czasem pada tu stwierdzenie "nie chcesz ciazy to w nia nie zachodz" - zdaje
        > sie, ze czytalam to kiedys u Tada...Ale poniewaz rowniez tutaj przeczytalam,
        ze
        >
        > to jedynie kobiety maja nieznosna tendencje do dzielenia ludzi na mezczyzn i
        > kobiety, mezczyzni zas nie maja potrzeby tego robic, wiec, jak sadze, wyplywa
        z
        >
        > tego wniosek, ze cytowane zdanie odnosi sie do mezczyzn przynajmniej w takim
        > samym stopniu, jak do kobiet, prawda?
        >


        Nieprawda. Mężczyzna nie może zajść w ciążę. O mężczyznach możnaby powiedzieć:
        nie chcesz ciąży u kobiety z którą spółkujesz, to jej nie zapładniaj.
        • e_wok Ciekawe 01.07.04, 16:26
          ze te akurat, "meska" wersje widze dopiero pierwszy raz. A tamta "kobieca"
          wyglada bardzo znajomo.
          • tad9 Re: Ciekawe 01.07.04, 16:28
            e_wok napisała:

            > ze te akurat, "meska" wersje widze dopiero pierwszy raz. A tamta "kobieca"
            > wyglada bardzo znajomo.

            Nie pytałaś mnie nigdy, czy nie istnieje czasem i męska wersja. Skupialiśmy się
            na kobietach, bo mówiliśmy zwykle o aborcji, a to kobieta w końcu robi aborcję.
            • e_wok Myslalam, ze aborcje robi lekarz 01.07.04, 16:54
              czy istnieje takze "lekarska" wersja? Rozdzielona na plci, czy tez plec
              lekarza nie ma w tym wypadku znaczenia?
              • Gość: mmm Re: Myslalam, ze aborcje robi lekarz IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 01.07.04, 17:00
                :)
              • tad9 Re: Myslalam, ze aborcje robi lekarz 01.07.04, 17:06
                e_wok napisała:

                > czy istnieje takze "lekarska" wersja? Rozdzielona na plci, czy tez plec
                > lekarza nie ma w tym wypadku znaczenia?

                Lekarz wykonuje zabieg, ale to kobieta zazwyczaj robi aborcję (może zresztą
                wykorzystać pigułkę, czy kawałek drutu).
                • e_wok Re: Myslalam, ze aborcje robi lekarz 01.07.04, 19:38
                  A kto, excuse me, "robi" dziecko?
                  • tad9 Re: Myslalam, ze aborcje robi lekarz 01.07.04, 19:46
                    e_wok napisała:

                    > A kto, excuse me, "robi" dziecko?

                    Pomijając przypadki gwałtu (1) i dzieworództwa - mężczyzna i kobieta. Ale to
                    KOBIETA zachodzi w ciążę i ma to pewne konsekwencje.

                    (1) w przypadku gwałtu oczywiście także mamy do czynienia z kobietą i
                    mężczyzną, chodzi jednak o kwestię dobrowolności.
                    • e_wok Re: Myslalam, ze aborcje robi lekarz 01.07.04, 20:01
                      Zalozmy, ze zaplodnione jajo nie znajduje sie wewnatrz organizmu ale na
                      zewnatrz. Lezy sobie spokojnie w skorupce i czeka az je ktos wysiedzi. Czy
                      wowczas odpowiedzialnosc bylaby rozna np. wysiadywac moze tylko i wylacznie
                      matka? Czy rodzice na zmiane? A moze obydwoje moga porzucic jajko i oddalic sie
                      w nieznane? A moze tylko jedno z nich moze sobie na to pozwolic?
                      • ggigus to lubie najbardziej 06.07.04, 16:10
                        Wprawdzie do ciazy trzeba dwojga, ale ze kobieta ponosi konsekwencje, wiec
                        niech ona sie jakos, kurde, zabezpieczy i przestanie marudzic. A wlasciwie
                        dlaczego tylko kobieta? Moze by przebadac parnterow kobiet, ktore usunely? ALbo
                        jak to jest, zyc ze swiadomoscia, ze kazda z moich partnerek zastla i usunela??
                        Malo wiemy o tej sferze zycia mezczyzny.
                        W mysl filozofii Tada odpowiedzialnosc mezczyzny konczy sie w momencie
                        zakonczenia aktu plciowego. Eh, faceci maja jednak lepiej...
    • dokowski Czysta hipokryzja 01.07.04, 17:00
      sagan2 napisała:

      > nie chcesz miec dzieci? nie ma sprawy, nie bzykaj sie
    • canis_canis Re: 100% antykoncepcji 06.07.04, 11:15
      sagan2 napisała:
      >
      > w takim razie, panowie, ktory z Was, w sytuacji, gdy nie chcecie/nie mozecie
      > miec dzieci (pieniadze, warunki, brak checi, klopoty zdrowotne partnergi),
      > zrezygnuje z seksu? ktory potraktuje powaznie swoje deklaracje i, bez zrywania
      > "klauzuli wiernosci malzenskiej", po prostu przestanie "uprawiac seks", aby
      > nie dopuscic do poczecia?
      >
      A dlaczego pytasz tylko panów o gotowość zrezygowania z seksu? Czyżby kobiecie
      było łatwej narzucić sobie celibat w takiej sytuacji? Mężczyzna nie potrafi
      zrezygnować z seksu, ale kobieta potrafi?
      Forum feminizm, kurczę.
      • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 06.07.04, 11:25
        canis_canis napisała:

        > A dlaczego pytasz tylko panów o gotowość zrezygowania z seksu? Czyżby kobiecie
        > było łatwej narzucić sobie celibat w takiej sytuacji? Mężczyzna nie potrafi
        > zrezygnować z seksu, ale kobieta potrafi?
        > Forum feminizm, kurczę.

        a co ma do tego feminizm?
        dla mnie jasne jest, ze jesli ktos nie akcpetuje aborcji jako "wyjscia
        ostatecznego", to musi zrezygnowac z seksu. i musza zrezygnowac *obie* strony,
        kobiet i mezczyzna, z jakiegokolwiek seksu (chodzi o ewentualna zdrade ze strony
        meza). na forum panowalo przekonanie "nie chcesz miec dziecka - to nie zachodz w
        ciaze", i ja to rozumialam jako wezwanie (przez panow) do wstrzemiezliwosci
        kobiet. wiec pytam sie - dlaczego tylko kobiety maja rezygnowac z seksu?
        czy panowie gotowi byliby postepowac zgodnie z wyznawanymi przez siebie
        pogladami?
        okazuje sie, ze nie (albo - raczej nie, bo wiekszosc sie nie wypowiedziala, ale
        tez nie zaprzeczyla Tadowi). z roznych powodow - zaczynajac od chodzenia do
        burdelu a konczac na "mezczyznom wolno wiecej" i relatiwizmie moralnym
        • canis_canis Re: 100% antykoncepcji 06.07.04, 11:36
          Ale mnie waśnie interesuje postawa kobiety w takiej sytuacji, jaką opisałaś.
          Jest w stanie tak łatwo zrezygnować w ogóle z seksu, ze swoich potrzeb w tym
          zakresie? Może ktoś się wypowie na ten temat, tzn. jakaś kobieta, bo stanowisko
          mężczyzn juz w zasadzie znamy.
          • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 06.07.04, 11:47
            no ja sie moge wypowiedziec.
            nie wyobrazam sobie, abym miala sama dokonac aborcji. dlatego w sytuacji, gdy
            bylabym pewna, ze nie moge sobie pozwolic na dziecko (z najrozniejszych
            przyczyn, chocby i zdrowotnych) to zdecydowalabym sie (razem z partnerem!)
            "zaprzestac pelnego seksu".
            oczywiscie sa inne formy zaspokajania potrzeb seksualnych i nie widze powodu,
            aby z nich zrezygnowac.

            ale to moje osobiste zdanie, wynikajace glownie z mojego stosunku do aborcji
            (ktorego nie narzucam innym).
            • canis_canis Re: 100% antykoncepcji 06.07.04, 11:56
              sagan2 napisała:

              > no ja sie moge wypowiedziec.
              > nie wyobrazam sobie, abym miala sama dokonac aborcji. dlatego w sytuacji, gdy
              > bylabym pewna, ze nie moge sobie pozwolic na dziecko (z najrozniejszych
              > przyczyn, chocby i zdrowotnych) to zdecydowalabym sie (razem z partnerem!)
              > "zaprzestac pelnego seksu".
              > oczywiscie sa inne formy zaspokajania potrzeb seksualnych i nie widze powodu,
              > aby z nich zrezygnowac.
              >
              > ale to moje osobiste zdanie, wynikajace glownie z mojego stosunku do aborcji
              > (ktorego nie narzucam innym).

              OK, rozumiem Cię, ale może wobec tego warto zapytać panów, jak odnieśliby się
              do rezygnacji z "pełnego seksu" w swoim związku i poprzestaniu na innych
              formach zaspokajania ( oczywiście nie okresowo, ale "dożywotnio", że tak
              powiem). Dla jasności - nie mam tu na myśli 'pójścia na dziwki".
              • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 06.07.04, 12:05
                canis_canis napisała:


                > OK, rozumiem Cię, ale może wobec tego warto zapytać panów, jak odnieśliby się
                > do rezygnacji z "pełnego seksu" w swoim związku i poprzestaniu na innych
                > formach zaspokajania ( oczywiście nie okresowo, ale "dożywotnio", że tak
                > powiem). Dla jasności - nie mam tu na myśli 'pójścia na dziwki".

                no wydaje mi sie, ze o to wlasnie zapytalam... ;)
                przeciez (chyba) kazdy wiem, skad sie biora dzieci i co w takim kontekscie
                oznacza "wyrzeczenie sie seksu, ktory moze zaowocowac prokreacja"
                • canis_canis Re: 100% antykoncepcji 06.07.04, 12:18
                  tylko odpowiedzi dotyczyły zupełnie innej kwestii...
                  • sagan2 Re: 100% antykoncepcji 06.07.04, 12:24
                    to chyba nic na to nie poradze? ;)
                    w ogole malo kto sie wypowiedzial...
                    ... jakos latwp pyszczec na "zgnilizne moralna", ale samemu dac dobry
                    przyklad...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka