Dodaj do ulubionych

Kochanki a kultura gwałtu

27.11.13, 07:56
Wczoraj zajrzałam na forum Kochanki i przeczytałam długi wątek. Jedna pani pyta, chór jej odpowiada. Oczywiście, jest naiwna - bo wierzy facetowi (faceci juz tacy są, to kłamcy i tchórze), głupia - bo naiwna, zła - bo rujnuje życie innej kobiecie i dziecku.
Od czasu do czasu pojawia się głos odmienny od reszty, ale tak wygląda chór. Oprócz niego wypowiada się paru facetów, którzy jakby łamią stereotyp oszusta pozbawionego uczuć i odpowiedzialności, ale ginie to w masie typowych głosów. Jest tam też rezydent forum prezentujący się wqłaśnie jako Pan dla któregto kobiety to przedmiot jemu służący i z dumą opowiada o tym właśnie, że łże jednej i drugiej bo tak jest kul i dlatego że on przez to jest wspaniały, a one durne.
Wiemy już conieco o kulturze gwałtu i moim zdaniem to zjawisko wpisuje się też w tę kulturę.
W opowieściach kultury gwałtu - filmach, książkach, piosenkach , kabaretach tak to jest postawione - kobiety spodziewające się uczuć i uczciwości mają czuć się głupie i są powszechnie wyśmiane, a facet dostaje to, co im zostało zabrane.
Facetów wychowuje się do zdrady, nielojalności nagradzając ich za to, a kobiety pasie się romansidłami i wbija poczucie niższości i winy. Tak mi to wygląda na jeden i ten sam proces.
Ale może się mylę i nieodpowiedzialnośc, oszukiwanie i zdrada po prostu leżą w męskiej naturze?
Obserwuj wątek
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 08:26

      > Ale może się mylę i nieodpowiedzialnośc, oszukiwanie i zdrada po prostu leżą w
      > męskiej naturze?

      W naturze mężczyzny to co najwyżej leży pragnienie posiadania wielu partnerek, najlepiej naraz.
      Niestety nasze społeczeństwo tego nie akceptuje więc jedni pragnienie supresują, inni posuwają się do zdrady i oszustwa.
      I tyle.
      To tak jak z pragnieniem posiadania pieniędzy.
      Jedni potrafią zarobić, drudzy potrafią być zadowoleni z tego co mają, a trzeci schodza na drogę przestępstwa.
      • rekreativa Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 12:50
        Z tą tylko róznicą, że męskie zdrady są traktowane pobłazliwie, z wyrozumiałością, niekiedy z zazdrością i podziwem oraz z obowiązkowym spychaniem winy na "tę szmatę" - kochankę.
        Czyli trochę wspólnego z kulturą gwałtu tutaj jest: mężczyzna niby winny, ale... i to ale od razu kieruje uwagę na kobietę i na niej już sie skupia do samego końca.
        • kocia_noga Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 13:22
          Jak byłam młoda też chciałam mieć kilku facetów na raz, więc to nie o to chodzi.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 13:31

            kocia_noga napisała:

            > Jak byłam młoda też chciałam mieć kilku facetów na raz, więc to nie o to chodzi

            A miałaś? Jeśli nie, to dlaczego?
            • kocia_noga Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:21
              g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

              >
              > kocia_noga napisała:
              >
              > > Jak byłam młoda też chciałam mieć kilku facetów na raz, więc to nie o to
              > chodzi
              >
              > A miałaś? Jeśli nie, to dlaczego?
              >
              Raz chodziłam z dwoma chłopakami na raz i nei chciałam z żadnego rezygnowac. Zastanawiałam się nad małżeństwem zbiorowym, co wtedy wydawało mi się całkiem prawnie możliwe, a przynajmniej mozliwe w jakiejś niedalekiej pzryszłości. Problemem było przekonanie do tego planu obydwu. Jeden się zgodził, ale drugiego nawet nie próbowałam pytać. A skończyło się po prostu rozpadem związków obydwu. Z tym, który się zgodził zostaliśmy przyjaciółmi, a z drugim po burzliwym rozstaniu został mi rozstrój nerwowy.
              Oprócz tej historii było wiele momentów, kiedy chciałam chodzić z wieloma facetami na raz, bo bardzo wielu mi się podobało, bardzo wielu lubiłam a poza tym miałam tzw temperament.
              • znana.jako.ggigus kocia uwielbiam Cie!! 28.11.13, 10:08
                moja kuzynka zakonczyla trzyzwiazki w ten sposob, z sie z trzema umowila naraz w jednym miejscu i ich ze soba zapoznala. A potem niestety latami kochala sie w facecie, co ja robil w trabe, wyszla za niego za maz, rozwiedli sie i dopiero jak ja naprawde powaznie zorbil w trabe, dala sobie spokoj. A jeszcze z okazji rozwodu puscila mu w koncercie zyczen Sambe na rozstaie czy jakos tak Hanny Banaszak.
                Mysl poboczna: bylam na koncercie Hanny Banaszak w Monachium i oczywiscie publika w 90% Polacy. A przy czym sala ozyla, a razcje zenska czesc? "Nie, nie mozesz teraz odejsc(...) Nie zabijaaaj tej milosci" i tak dalej.
                • kocia_noga Re: kocia uwielbiam Cie!! 28.11.13, 14:32
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  A jeszcze z okazji
                  > rozwodu puscila mu w koncercie zyczen Sambe na rozstaie czy jakos tak Hanny Ban
                  > aszak.
                  > Mysl poboczna: bylam na koncercie Hanny Banaszak w Monachium i oczywiscie publi
                  > ka w 90% Polacy. A przy czym sala ozyla, a razcje zenska czesc? "Nie, nie mozes
                  > z teraz odejsc(...) Nie zabijaaaj tej milosci" i tak dalej.

                  Też puszczałam sobie tę pieśń żałobną, jak mnie jeden puścił w trąbę :)
                  Raz na wozie, raz pod wozem.
                  • jagokicia Re: biedna kocia 01.12.13, 12:52
                    Było dwóch i temperament. Trudno wyobrazić zderzenie twojego temperamentu z pustką. A może wystarczył by jeden z dobrym temperamentem.
          • znana.jako.ggigus Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 13:50
            wlasnie tez bym nie generalizowala, ze faceci to dybia na wszystko, co sie rusza, a kobietki za zaslona produkuja serwetki
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:05

              znana.jako.ggigus napisała:

              > wlasnie tez bym nie generalizowala, ze faceci to dybia na wszystko, co sie rusz
              > a, a kobietki za zaslona produkuja serwetki

              Ciężko o gorsza generalizację niż to że zdrada i oszustwo leży w męskiej naturze, nie uważasz?
              • znana.jako.ggigus Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:12
                ano uwazam. zdrada i oszustow lezy w naturze wiekszosci ludzi
              • rekreativa Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 20:50
                A czy ktos tak uważa?
                Jasne, że zdradzają i faceci i babki, ale odbiór społeczny tych zdrad jest nieco inny. Ciężar winy też jest inny, bo bez względu na układ jest tendencja do obwiniania kobiety (kochanki, żony zdradzanej, żony zdradzającej). Facet w tym wszystkim jest gdzieś na uboczu.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 23:25
                  Bo ja wiem...
                  Trzeba by sprawdzić jaki procent rozwodów bylo z powodu zdrady kobiety a ile z powodu zdrady mężczyzny...
                  I porównać to z zakładaną liczbą zdrad w każdej ze płci.
                  • kocia_noga Re: Kochanki a kultura gwałtu 28.11.13, 08:42
                    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                    > Bo ja wiem...
                    > Trzeba by sprawdzić jaki procent rozwodów bylo z powodu zdrady kobiety a ile z
                    > powodu zdrady mężczyzny...
                    > I porównać to z zakładaną liczbą zdrad w każdej ze płci.

                    Chyba to by nie wystarczyło, bo podobno faceci nałogowo zdradzają żony a nie chcą się rozwodzić.
                    Ty się obruszasz na twierdzenie, że każdy facet to oszust zdrAJCA itp. Mi też to nie pasuje, ale takie jest postrzeganie facetów i na forum Kochanki i myślę, że w ogóle. Inne myślenie uznawane jest za naiwność.
                    Osobiście mam inne obserwacje, ale to o niczym specjalnie nieświadczy. Faktem jest, że wielu facetów chlubi się swoimi zdradami, nielojalnością i ogólnie - seksistowskim stosunkiem do kobiet, a żon w szczególności. Więc albo mnatura, albo kultura, albo kultura w służbie natury, albo odwrotnie, tzn jestem zachęcany do zdrady, to sobie na to pozwolę.
                    • tigertiger Re: Kochanki a kultura gwałtu 28.11.13, 09:38
                      Na forum Kochanki to nie dziwne, że siedzą właśnie tego typu faceci. Pytanie, czy ten typ lub taki uzus kulturowy jest powszechny i "trendy"? Może ja się mylę, ale mam odczucia, że dziś kreuje się zdecydowanie bardziej wizerunek odpowiedzialnego, stałego w uczuciach męża i ojca, a mężczyzna macho jest już passe. Natomiast powodem rozwodów najczęściej jest niezgodność charakterów 35%, zdrada jednego z małżonków to powód wymieniany w 25% przypadkach. Owszem częściej o rozwód występują kobiety, aniżeli mężczyźni, ale również te, które zdradziły, bo w przypadku kobiet zdrada oznacza psychicznie i w konsekwencji fizyczne niedotrzymanie wielorodności. Skoro wiec pojawia się zaangażowanie emocjonalne to kobieta odchodzi.
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 28.11.13, 10:16
                      kocia_noga napisała:

                      > Ty się obruszasz na twierdzenie, że każdy facet to oszust zdrAJCA itp. Mi też t
                      > o nie pasuje, ale takie jest postrzeganie facetów i na forum Kochanki i myślę,
                      > że w ogóle.

                      Nie obruszam się specjalnie, ino oponuję :D

                      A co do forum kochanki - nie da się ukryć że do zdrady, a już zwłaszcza zdrady długotrwałej albo seryjnej wymagany jest niski poziom morale i etyki.
                      Trzeba być do tego zakłamanym sukinkotem, albo zakłamaną suką.

                      > Więc albo mnatura, alb
                      > o kultura, albo kultura w służbie natury, albo odwrotnie, tzn jestem zachęcany
                      > do zdrady, to sobie na to pozwolę.

                      Bardziej na zasadzie - UJDZIE MI NA SUCHO, to sobie pozwolę. Nie spodziewam się poważnych konsekwencji, więc mi wolno.
                  • znana.jako.ggigus jesli facet zdradza, albo okazuje zainteresowanie 28.11.13, 10:02
                    innej kobiecie, to agresja "jego" kobiety kieruje sie przeciwko tej kobiecie - zdradzanej albo tej, ktorej sie patrzy w dekolt. I to jest chyba najgorsze rozwiazanie tej sytuacji. Bo jest winna ona, ze rozlozyla nogi, albo ze zalozyla taka sukienke
                    • karolana Re: jesli facet zdradza, albo okazuje zainteresow 02.12.13, 14:13
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > innej kobiecie, to agresja "jego" kobiety kieruje sie przeciwko tej kobiecie -
                      > zdradzanej albo tej, ktorej sie patrzy w dekolt. I to jest chyba najgorsze rozw
                      > iazanie tej sytuacji. Bo jest winna ona, ze rozlozyla nogi, albo ze zalozyla ta
                      > ka sukienke

                      I w tym kontekście temat wątku jest właściwie wyrażony.
                      Jest to pokłosie kultury gwałtu moim zdaniem.
                      Powiedzenia typu "jak suka nie da to pies nie weźmie" są dość popularne w tym temacie i pokazują jasno, ze za osobę odpowiedzialną czyni się nie mężczyznę, który zdradza, ale kobietę zdradzaną lub z którą się zdradza.
                      Można w sumie zrozumieć dlaczego kobiety oskarżają inną kobietę.
                      Raz - łatwiej zrzucić odpowiedzialność na "tą trzecią", bo przecież faceta kochają lub są z nim związane domem, dziećmi i kredytem i jakoś muszą z tym żyć.
                      Dwa - iluzja, że jeśli ja będę się odpowiednio zachowywać jako jego kobieta, mnie nie zdradzi - będę bardziej chętna w łóżku, będę milsza, nie będę się czepiać, będę bardziej dbać o siebie/o niego/o dom, itd.
                      Wpisuje się to idealnie w tradycję judeochrześcijańską, która czyni kobietę odpowiedzialną za zachowania seksualne mężczyzn.
                      Jest to wszystko dość oczywiste z punktu widzenia socjologicznego, psychologicznego.
                      Ja nie ogarniam tyko tego, jak współczesne kobiety, często na wysokich stanowiskach, wykształcone, niezależne, dają się w to wkręcać... z obu stron - jako żony i jako kochanki?
          • tigertiger Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:08
            Przyznaje się bez bicia, że ja w okresie dojrzewania i jeszcze nawet trochę po miałam również takie skryte pragnienia. Ich kilku, a ja jak ten marynarz co w kazdym porcie ma inną, ale i dwóch na raz w tym samym mięcie o ile byli to blednicy lub bracia, którzy ze sobą nie rywalizowali i sobą się nie interesowali :)
            Tak sobie myślę, czy gdyby zrobić badania na temat kobiecych fantazji nie okazałoby się, ze są one dalece bardziej zaawansowane i wyrafinowane od tych męskich.
            Nancy Friday wydała dwa bestselery oparte na listach od czytelniczek, które zwierzały się jej ze swoich fantazji (niektórych zrelatywizowanych, niektórych z założenia pozostających w pozostających w sferze fantazji).
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:13
              Ok, ale fantazje to jedno, a realizacja to drugi.
              Ale praktyka pokazuje że to raczej faceci w skokach w bok specjalizują, prawda?

              Mamy dwie opcje.
              Albo zakładamy wpływ natury, gdzie w większości gatunków ssaków samiec stara sie zapłodnić wiele samic, natomiast samica na stosunku z wieloma samcami na raz wiele nie zyskiwała, albo zakładamy że to efekt patriarchalnej cywilizacji która pozwalała facetom w większym stopniu realizować swoje pragnienia na tym polu.
              No i że faceci to oszuści z natury.

              • znana.jako.ggigus Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:15
                jaka praktyka? jakie masz wiarygodne dane?z kregu moich znajomych to trzy kobiety mniej lub barzdiej (raczej mniej) widocznie mialy kochanka czy zmienily partnera zaczynajac od kochanka
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:26

                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > jaka praktyka? jakie masz wiarygodne dane?z kregu moich znajomych to trzy kobie
                  > ty mniej lub barzdiej (raczej mniej) widocznie mialy kochanka czy zmienily part
                  > nera zaczynajac od kochanka

                  Och, c'mon.
                  Na to dowody w badaniach socjologiczny znajdziemy bez trudu.
                  Nawet nie chce mi się szukać.

                  Natomiast nie da się ukryć że kobiety częściej zmieniają w ten sposób partnera, czyli znajdujemy nowego, budujemy relację, kończymy ze starym.
                  • tigertiger Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:49
                    > Natomiast nie da się ukryć że kobiety częściej zmieniają w ten sposób partnera,
                    > czyli znajdujemy nowego, budujemy relację, kończymy ze starym.

                    Naprawdę ? No mam co do tego duuuuże wątpliwości. Gdyby ci się zechciało poszuka tych badań co kończą się sugerowanymi przez ciebie wnioskami to podrzuć je tu.:)
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:58
                      tigertiger napisała:

                      > > Natomiast nie da się ukryć że kobiety częściej zmieniają w ten sposób par
                      > tnera,
                      > > czyli znajdujemy nowego, budujemy relację, kończymy ze starym.
                      >
                      > Naprawdę ? No mam co do tego duuuuże wątpliwości. Gdyby ci się zechciało poszuk
                      > a tych badań co kończą się sugerowanymi przez ciebie wnioskami to podrzuć je tu
                      > .:)

                      Spora część koleżanek i znajomych ma takie epizody :) Liczy się? :D
                      • tigertiger Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 17:30
                        a u mnie i sporej części koleżanek na odwrót ? i jak to teraz liczyć ?:)
                        • jagokicia Re: Ja tam wolę swojego starego druha. 01.12.13, 12:56
                          Przyjemnie i wesoło.
              • tigertiger Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:42
                > Ale praktyka pokazuje że to raczej faceci w skokach w bok specjalizują, prawda?

                Trzeba by w jakieś statystyki zajrzeć. Z moich obserwacji wynika, że nie koniecznie. Kobiety też zdradzają i nie tylko myślą, a do tego bardzo lubią się z tego zwierzyć innym kobietom. Spotkałam wiele kobiet, które wręcz uważały, że zdradzają "wszystkie kobiety" tylko nie wszystkie się do tergo przyznają. Koło 30 lub 40 przychodzi też kryzys u kobiet i często wtedy gdy są w stabilnym i udanym związku czegoś im brak, brak im innych doświadczeń no i boja się, że ich atrakcyjność przemija i wtedy są otwarte na wszelkie doświadczenia. Jedne z kolegą w pracy, który ma rodzone jak one i równe często jak one wyjeżdżą w te same delegacje, inne po sąsiedzku gdy męża nocami przesiaduje w pracy, inne na siłowni w kanciapie trenera, a jeszcze inne łapią się za młodych w wieku ich córek. Córek nie synów, bo te co mają synów czuja barierę w stosunku do rówieśników synów. No i są też takie, co gdy mąż już śpi one siedzą w sieci i tam poznają swych kochanków, nie koniecznie wirtualnie. Baa nawet te niepracujące siedzące w domach tez nie rzadko spragnione są wrażeń i doznań. Jeśli z jakiegoś powodu rzadziej kobiety decydują się na skok w bok to to wynika z ich poczucia winny i wstydu, sztachu przed zaangarzowaniem, strachu przed napiętnowaniem, a i dochodzi ryzyko i obawa przed szybkim numerkiem z nieznajomym, którego silniejszy fizycznie mężczyzna nie odczuwa. No i sam akt seksualny jest bardziej że tka ujmę innowacyjny dla kobiety niż dla mężczyzny. Tak wiec i czynniki kulturowe i biologiczno-fizyczne odgrywają równinie ważną rolę i powstrzymują częściej kobiety przed realizacją swych pragnień, podczas gdy mężczyźni z powodów kulturowych jak i biologicznych są w zgoła innej sytuacji.
        • tigertiger Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 13:58
          Zdecydowanie jest tak jak piszesz. W USA zdradzone, żony nie mieszczą się na swoich mężach za zdradę (oczywiście poza sytuacjami związanymi z podziałem majątku przy rozwodzi), ale na kochance, która bardzo często jest nieświadoma, że rozbija czyjąś rodzinę.
          Na amerykańskim portalu She's A Homewrecker.com zdradzone, partnerki lub żony umieszczają zdjęcia kochanek swoich mężów. Potępia się wiec za zdradę kobiety, a mężczyznom to uchodzi na sucho, bo przecież w pokutuje wciąż przekonanie, że za to że "jemu na widok innej stanie" to winna nie jego samego, a jakiejś podstępnej biologii, czyli te wszystkie bzdury na temat natury mężczyzny. Kobieta w kulturze patriarchalnej była tą zła kusicielką, diablicą, która biednego mężczyznę uwikłanego w swa biologiczną naturę wiodła na pokuszenie. Dlatego gdy zdradzona kobieta odkryje, że mąż ja zdradza, ogania ją wściekłość nie na niego, a na nią. No chyba, że to zdradza ja z innym mężczyzną wówczas nie czuje się zdradzona tylko oszukana i zmanipulowana - to już zupełnie inna sprawa:)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:19
          rekreativa napisała:

          > Z tą tylko róznicą, że męskie zdrady są traktowane pobłazliwie, z wyrozumiałośc
          > ią, niekiedy z zazdrością i podziwem oraz z obowiązkowym spychaniem winy na "tę
          > szmatę" - kochankę.
          > Czyli trochę wspólnego z kulturą gwałtu tutaj jest: mężczyzna niby winny, ale.
          > .. i to ale od razu kieruje uwagę na kobietę i na niej już sie skupia do samego
          > końca.

          Nie wiem czy to jest element kultury gwałtu - pewnie zależy jak szeroko patrzeć na zagadnienie
          Na pewno natomiast ma to natomiast dużo wspólnego ze slut-shamingiem i niechęcią do prostytutek. Zauważmy że są to zasadniczo reakcja kobiet na działania INNYCH kobiet.
          • kocia_noga Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:27
            O tak, to może być coś z tego, tylko, nie rozumiem mechanizmu.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 14:32

              kocia_noga napisała:

              > O tak, to może być coś z tego, tylko, nie rozumiem mechanizmu.

              Najprostszy mechanizm jaki można sobie wyobrazić, obejmujący wszystkie trzy zagadnienia - kochanki, "sluts", prostytutki. Zakładając prymitywny model iż kobiety wykorzystują dostęp do seksu w celu wpływania na mężczyzn-partnerów, wszystkie trzy zachowania stanowią czyny nieuczciwej konkurencji :) pozbawiając kobiety tego wpływu.

              Wiadomo że to myślenie na skróty, ale jak to mawia Max Kolonko - "to się dodaje" :D
      • bene_gesserit Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 20:00
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        >
        > > Ale może się mylę i nieodpowiedzialnośc, oszukiwanie i zdrada po prostu l
        > eżą w
        > > męskiej naturze?
        >
        > W naturze mężczyzny to co najwyżej leży pragnienie posiadania wielu partnerek,
        > najlepiej naraz.

        Są faceci, których to nie interesuje - albo ich nie interesuje seks w ogóle, albo promiskuityzm.
        Są natomiast kobiety - pokoleniowo rzecz ujmując, coraz więcej sie ich ujawnia - które chcą mieć dużo partnerów albo szybko ich zmieniać.

        > Niestety nasze społeczeństwo tego nie akceptuje więc jedni pragnienie supresują
        > , inni posuwają się do zdrady i oszustwa.

        Niestety, ludzie nie pukają sie ze społeczeństwem, tylko z innymi ludzmi. Partnera/ke na jedną noc jak najbardziej można sobie znaleść.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 27.11.13, 20:07

          > Są faceci, których to nie interesuje - albo ich nie interesuje seks w ogóle, al
          > bo promiskuityzm.
          > Są natomiast kobiety - pokoleniowo rzecz ujmując, coraz więcej sie ich ujawnia
          > - które chcą mieć dużo partnerów albo szybko ich zmieniać.

          Czy w ich naturze też leży zdrada i oszustwo?


          > Niestety, ludzie nie pukają sie ze społeczeństwem, tylko z innymi ludzmi. Partn
          > era/ke na jedną noc jak najbardziej można sobie znaleść.

          Owszem, ale o ich decyzje wpływa presja wywierana przez szersze grono osób z którymi się kontaktują.
          • znana.jako.ggigus szybka zmiana partnerow to nie 28.11.13, 10:04
            zdrada, a styl zycia. chyba mylisz pojecia
          • bene_gesserit Re: Kochanki a kultura gwałtu 28.11.13, 19:05
            Eesencjalizacja, czyli przypisywanie jakiejś populacji cechy/zbioru cech, stałej i właściwej wszystkim członkom tej populacji to podstawa myślenia dyskryminacyjnego (a co za tym idzie - działań dyskryminacyjnych).

            Min dlatego te ewolucyjne rewelacje prowadzą na manowce. Co radzę przemyśleć.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 28.11.13, 20:10

              bene_gesserit napisała:

              > Eesencjalizacja, czyli przypisywanie jakiejś populacji cechy/zbioru cech, stałe
              > j i właściwej wszystkim członkom tej populacji to podstawa myślenia dyskryminac
              > yjnego (a co za tym idzie - działań dyskryminacyjnych).
              >
              > Min dlatego te ewolucyjne rewelacje prowadzą na manowce. Co radzę przemyśleć.

              To ma jakiś związek z moim postem, związek którego nie łapię, czy drzewko się rozsunęło?
              • bene_gesserit Re: Kochanki a kultura gwałtu 28.11.13, 22:54
                Cytuję:
                >>
                W naturze mężczyzny to co najwyżej leży pragnienie posiadania wielu partnerek, najlepiej naraz. <<
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 29.11.13, 05:27

                  bene_gesserit napisała:

                  > Cytuję:
                  > >>
                  > W naturze mężczyzny to co najwyżej leży pragnienie posiadania wielu partnerek,
                  > najlepiej naraz. <<

                  Zwróciłaś może uwagę na "co najwyżej"?
                  • bene_gesserit Re: Kochanki a kultura gwałtu 30.11.13, 11:53
                    Yhyyy. Widzę po prostu, ze w twojej głowie dobrze sie ma psychologia ewolucyjna, która produkuje takie sądy na podstawie - no wlaśnie - niczego, służące - no własnie - stereotypizacji, czyli Szatanowi, he he he.
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kochanki a kultura gwałtu 30.11.13, 12:17
                      > Stereotypizacji, czyli Szatanowi, he he he.
                      :D :D

                      Jeśli odrzucimy wszelkie przejawy stereotypizacji to wszelkie nauki społeczne możemy Z MIEJSCA wyrzucić na śmietnik. Bo wówczas każda osoba to jednostka o cechach które nie wpisują się w żadne szablony czy reguły...
    • margot_may Re: Kochanki a kultura gwałtu 28.11.13, 17:21
      > W opowieściach kultury gwałtu - filmach, książkach, piosenkach , kabaretach tak
      > to jest postawione - kobiety spodziewające się uczuć i uczciwości mają czuć si
      > ę głupie i są powszechnie wyśmiane,

      A czy to nie jest tak, że społeczeństwo nie rozumie biologii swojego gatunku? Jak kobieta pyta się po kilka razy kochasz mnie? i o czym teraz myślisz? To nie dlatego, że jest uczuciowa i to jest słitaśne według niej, tylko dlatego, że sprawdza partnera. Jak mu nie zależy, to powie spadaj, jak mu zleży to znak, że jest w stanie/ będzie stanie poświęcić jakies swoje zasoby (emocjonalne, czasowe, finansowe) dla partnerki i oczywiście jej potomstwa. Rzecz jasna sprawdzanie odbywa się na wielu etapach i różnymi sposobami.
    • wersja_robocza Re: Kochanki a kultura gwałtu 28.11.13, 20:16
      Ta niby męska natura to wspaniałe wyzbycie się wszelkiej odpowiedzialności i cudowne wytłumaczenie dla każdego świństwa. Ot wygoda i usprawiedliwienie.
      Kultura gwałtu - tak wychowaliśmy się w tym i kolejne pokolenia też w tym wzrastają. Trzeba to przerwać, zmieniać.

      Hmmm ten starter ... czytałaś Paradoks macho? Jeśli nie to polecam. ;)
    • sl.13 Re: Kochanki a kultura gwałtu 01.12.13, 10:15
      Z jednej strony macie racje (chodzi o obwinianie się nawzajem przez kobiety i tego przyczyny), a z drugiej jeśli taka zdradzona zona postanowi "wybaczyć" niewiernemu mężowi, to musi znaleźć innego winnego, a co jest wygodniejszego od "ta suka uwiodła mi męża", tym bardziej, że to myślenie akceptowane społecznie.
      • znana.jako.ggigus no ale nigdy nie jest tak ze jedna 01.12.13, 11:48
        strona ponosi wine za sytuacje. Do zdrady naleza przynajmniej 2, a raczej trzy osoby: dwie ktore zdradazaja i przynajmniej partner/ka jednej ze zdradzajacych osob. Tyle ze ciezko jest spojrzec w siebie i zapytac dlaczego. Lepiej cala agresje skierowac na jedn osobe.
        • sl.13 Re: no ale nigdy nie jest tak ze jedna 01.12.13, 12:23
          Byłabym ostrożna w używaniu takich radykalnych "nigdy" i "zawsze". Np. kochanka może nie wiedzieć, że pan jest żonaty, a zona być super, tylko pan nałogowy bzykacz.
          Poza tym wina - ze strony kochanki mamy co najwyżej zachowanie nie fair czy niezgodne z zasadami współżycia społecznego. Ze strony żony mogą być, bo ja wiem, jakieś zaniedbania? Ale czynu dokonuje zdradzający, więc w takie sytuacji winę za zdradę ponosi tylko on. Lub ona, oczywiście, jeśli mamy odwrotnie.:)
          • znana.jako.ggigus Re: no ale nigdy nie jest tak ze jedna 01.12.13, 16:28
            no to wina kobiety jest ze poslubila nalogowego bzykacza. widzialy galy, co braly, wiec nie ma sie co denerwowac. No chyba ze kobieta oczekiwala, ze zwiazek JEJ z nalogowym bzykaczem zmieni bzykacza (piekne slowo) w domowego kotka.
            Zdrada to objaw, ze zwiazek nie funkcjonuje, no chyba ze oboje godza sie na zwiazek otwarty.
            Jesli zwiazek dwoch osob nie funkcjonuje, to jest sytuacja dotyczaca dwoch osob i wina nierownomiernie oczywiscie- rozdzielona na dwie osoby. Tak, nawet jesli ktos ma meza nalogwego alkoholika i damskiego boksera. Bo albo bylo nie wychodzic na boksera i alkoholika, albo kiedy facet taki sie stal w miare uplywu czasu, to postarac sie zmienic sytuacje albo nalezalo sie w odp. czasie spakowac.

            A jeli kobieta nie wiedziala, ze facet jest zonaty, w co trudno jest mi uwierzyc, no to ma normalny romans i koniec. Rozgrzeszenie.
            • sl.13 Re: no ale nigdy nie jest tak ze jedna 01.12.13, 16:48
              No właśnie czasami gały nie widziały, a przyczyny zdrady mogą być rożne, nie tylko "związek nie funkcjonuje". Nie wiem, dlaczego chcesz uprościć kwestię i zdjąć cześć odpowiedzialności ze zdradzacza.
              • znana.jako.ggigus no to skoro nie widzialy, to kiedys powinny 01.12.13, 17:22
                przejrzec i zapytac siebie, co ja tutaj robie.
                (z reguly ludzie maja nadzieje, ze on/a sie zmieni po slubie. On sie przestanie ogladac za panienkami np. Czyli zalozenie: zwiazek ze mna zmieni kogos. Oki, to w mnie b. narcystyczne i niedojrzale).
                Nie chce z nikogo zdejmowac odpowedzialnosci, ale zdrada to objaw niedzialajacego prawidlowo zwiazku. A ze do zwiazku naleza minimum 2 osoby, to one sa odpowiedzialne za zwiazek.
                bo Ty chcesz wszystko zrzucic na jedna osobe, wine, a potem ruchem konika szachwoego mozna usprawiedliwic te agresje przeniesiona przez zdradzana zone na kochanke. To tez wina jednej osoby.
                A to wg mnie uproszczenie.
                • sl.13 Re: no to skoro nie widzialy, to kiedys powinny 01.12.13, 18:13
                  Ależ ja niczego nie zrzucam na jedną osobę, nie muszę - po prostu jedna osoba jest winna. Winę za zdradę ponosi zdradzający. Nawet jeśli żona gdera, rzadko chce seksu i przytyła, a kochanka taka kusząca i piękna. Koleś ma wybór, może zdradzić, może obrazić się na żonę, może spakować walizki, może spróbować pogadać i jakoś rozwiązać sytuację, może pójść z kumplami na piwo i się wyżalić. To jego decyzja. Kreowanie współodpowiedzialności kojarzy mi się z - wybacz - słynną krótką spódniczką w ciemnym parku. Podkreślam, ja nie twierdzę, że sytuacja w związku i jakieś inne czynniki zewnętrzne nie maja wpływu na zachowanie faceta, ale chyba mówimy o pełnosprawnym intelektualnie, niepsychopatycznym, przeciętnym mężczyźnie. Skoro tak, to ponosi on odpowiedzialność za swoje postępowanie.
                  • znana.jako.ggigus Re: no to skoro nie widzialy, to kiedys powinny 01.12.13, 18:31
                    nie pisze o wspolodpowiedzialnosci. Ty o tym piszesz. Czesc odpowiedzialnosci spada na zdradazan osobe. Jak w wywiadzie w Wysokich czytalam, ze przychodzi kobieta, rozpadl sie jej zwiazek, a ona konsekwentnie usuwala z pola widzenia objawy, ze cos jest nie tak.
                    Maz sie wyprowadza do innej, a kobieta leci do psychologa i nagle sie okazuje, ze od paru lat ze soba nie sypiali, mieli coraz mniej do czynienia ze soba.
                    Jesli ktos sie zapuszcza, ma prawo, ale druga strona ma prawo sie na to nie zgadzac.
                    Krotka spodniczka jest znacznym uproszczeniem.
                    Ale mozemy tak sobie bez konca udowadniac, kto ma racje:)
        • jagokicia Re: radość czerpana obustronnie 01.12.13, 13:02
          Po co zdradzać i upadać notorycznie tłukąc swoje "cztery szklanki". Ja tam wolę normalność. Trzymam się zasady "nie wódź nas na pokuszenie" i sobie radzę. Spokój, radość psychiczna i fizyczna.
    • eekonomista Re: Kochanki a kultura gwałtu 01.12.13, 15:22
      kocia_noga napisała:

      > Ale może się mylę i nieodpowiedzialnośc, oszukiwanie i zdrada po prostu leżą w
      > męskiej naturze?

      Hehehe, toż to seksizm w czystej postaci. Więc jednak kobiety też potrafią być szowinistkami, ale kobiecymi :D
    • mariner4 Twoje twierdzenie 03.12.13, 15:30

      "faceci już tacy są, to kłamcy i tchórze" jest tak samo uprawnione jak to, ze kobiety to dziwki.
      Jak zresztą każde uogólnienie. Twoje uogólnienie pozwala mi stwierdzić, że jesteś po prostu idiotką.
      M.
      • karolana Re: Twoje twierdzenie 04.12.13, 09:28
        mariner4 napisał:

        >
        > "faceci już tacy są, to kłamcy i tchórze" jest tak samo uprawnione jak to, ze k
        > obiety to dziwki.
        > Jak zresztą każde uogólnienie. Twoje uogólnienie pozwala mi stwierdzić, że jest
        > eś po prostu idiotką.
        > M.

        Hmmm sądzę, że powinno być to umieszczone na forum Kochanki :)
        • mariner4 Dawno temu 04.12.13, 09:49
          rzuciła mnie dziewczyna. Obwiniałem o to cały damski ród, odsądzając go od czci i wiary. Ale miałem wtedy 17 lat.
          To jest normalne zjawisko, że jak ktoś dozna jakiejś krzywdy od płci przeciwnej jest skłonny do takich uogólnień. Szczególnie podlegają temu osoby mało skomplikowane.
          M.
          • karolana Re: Dawno temu 04.12.13, 11:25
            To zapytam wprost - co ma Twoja wypowiedź wspólnego z tym, co napisała Kocia noga???
            Bo ona NIE napisała, że faceci to kłamcy i tchórze, ale że taki jest wydźwięk forum Kochanki, ze względów, które tu wałkowane są.
            Zatem - o co Ci kaman?
            • kocia_noga Re: Dawno temu 04.12.13, 14:07
              Szkoda czasu. Mariner swego czasu chwalił się że miał różne kochanki będąc w związku małżeńskim. Osoby nieskomplikowane tak mają - nie rozumieją, obrażają i stosują podwójną moralność.
              • tigertiger Re: Dawno temu 04.12.13, 14:16
                Osoby nieskomplikowane :)))
              • mariner4 Jesteś kłamczuszką. 04.12.13, 17:36
                Popatrz w lustro. Może zrozumiesz. Może....
                Mnie też jest smutno z tego powodu, że na świecie łatwiej jest pięknym i młodym. Ale się z tym pogodziłem. I nie winię nikogo, że jest szczęśliwszy i bogatszy. Wtedy jest łatwiej, niż kiedy się ze swoich kompleksów robi ideologię. Ideologie nieudaczników.
                M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka