Dodaj do ulubionych

Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani...

IP: 217.96.29.* 22.09.04, 12:23
Czy tak własnie twierdzą forumowe fe.? Coraz częściej tak wychodzi z
dyskusji. Przyjmują zabawną erystyczną pozę: "chwilę, a gdzie ja namawiam do
aborcji?". Otóż żadna z nich tej aborcji to nawet i ciut ciut, ani ona ani
jej starsza koleżanka, a tym bardziej jej córka gdyby tak kiedyś problem się
jaki-taki narodził! Ale właściwie dlaczego nie aborcja? Skoro ta aborcja jest
taka ok dla innych kobiet to dlaczego nie dla was lub waszych bliskich?
Praktykowane przez was odzielanie akceptacji aborcji od jej promowania jest
śmieszne. Tak jak holenderski kuter we Władysławowie promował aborcję jako
metodę regulowania narodzin tak samo wy ją promujecie chociaż uparcie
twierdzicie, że tylko akceptujecie. Hipokryzja? wychodzi na to, że aborcja
staje się tematem tabu dla feministek? Macie tak mało odwagi? Nie piszcie o
innych, piszcie o sobie.
Obserwuj wątek
    • astrit Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... 22.09.04, 13:00
      Odpowiadam, bo zakładam, że to właśnie ten wątek, którym mi groziłeś :-)
      Na początek prosiłabym o sprecyzowanie jednej kwestii - pisząc " wy" kogo masz
      na myśli? Bo nie wiem, czy może - stosując twój tryb myślenia - obrażasz mnie
      jakoś, czy piszesz do wszystkich kobiet ( w takim razie, skąd taka ogromna
      wiedza na temat ich poglądów w kwestii aborcji?) czy może z natury dzielisz
      świat na "nas", czyli tych fajnych i na "onych", czyli tych złych,
      krwiożerczych i knujących swoje mroczne intrygi pod płaszczykiem liberalizmu i
      fałszywie przedstawianych wolności?

      Niestety, ja mogę odpowiedzieć jedynie za siebie. Może cię rozczaruję, ale nie
      uważam aborcji za rzecz dobrą. Nie popieram jej i nikomu z czystym sumieniem
      bym tego nie doradzała. Nie uważam jednak siebie za wyznacznik wszelkiej
      moralności, bo np. dla mnie mogą być niemoralne i niewłaściwe stosunki
      homoseksualne.
      Aborcja - dla mnie - jest złem, ale ponieważ nic nie jest ani tylko czarne ani
      tylko białe - dopuszczam do siebie myśl, że są kobiety, dla których aborcja
      jest koniecznością i powinny mieć do tego prawo. Przeważa jednak traktowanie
      kobiety jak bezmyślnego stworzonka, które głupie jest, nie ma własnego rozumu
      ani sumienia, wiec jeśli jej decyzji pozostawi się kwestię - urodzić czy
      usunąć, ta głupia istota na pewno radośnie i bez zastanowienia usunie. A rzecz
      nie w tym, czy kobiety masowo rzucą się do skrobania jak tylko będzie taka
      możliwość - bo szczerze w to wątpię, ale w tym, by w tak ważnej sprawie miały
      prawo do podejmowania decyzji. Nie wiem, czemu "obrońcy poczętego" zakładają,
      że będzie to na pewno decyzja na "tak".
      Nie zauważyłam, żeby którakolwiek z dziewczyn na tym forum promowała aborcję
      jako metodę kontroli urodzeń, natomiast - owszem - są liczne głosy za prawem do
      wyboru.
      Poza tym, w poprzednim wątku wyraziłam jedynie swoje zdziwienie ( fakt,
      nierozsądne..) tym, że feminizm jest sprowadzany do aborcji, a jak mi się
      wydaje - jest to tylko jedna z licznych kwestii które feminizm porusza, ale
      pewnie nie są one tak fajnym nośnym tematem?


      Tyle na początek.
      • Gość: Jacenty Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: 217.96.29.* 23.09.04, 12:54
        "WY" jest rzeczywiście mało precyzjne, podobnie jak i okreslenia forumowe fe.
        albo feministki "wogóle" - np strona www.feministforlive.org pokazuje, że nie
        ma czegoś takiego jak KC feminizmu, z którym mozna sie zgadzać albo i nie
        zgadzać. Z Twojego postu wnioskuję jednak, że zinterpretowałaś to "Wy"
        prawidłowo. Refleksje dotyczace mojej osoby i sposobu w jaki postrzegam swiat
        pominę bo z innego wątku wiem juz jakie mam problemy osobowościowe:((((.

        Napisz proszę dlaczego aborcja dla ciebie jest złem. Czy przyczyny sa natury
        zdrowotnej czy moralnej (zbójstwo istoty o innym DNA, a więc nie będącej
        częścia "kobiecego brzucha"). Tak sobie dumam, że jesli powody są moralne i
        pomimo tego nie chcesz aby kwestie tą regulował KK to za chwilę dojdziemy do
        tego, że nie będziemy penalizować klasycznych przestępstw. Przecież mogą byc
        ludzie, dla których kradzież jest koniecznością. Mnie kiedys uczono, że normy
        moralne znajduja swój wyraz w normach prawnych...

        Napisałaś, że "żadna z dziewczyn na forum nie traktuje aborcji jako formy
        kontroli urodzin". Alez Ty sama pisząc, że moga być sytuacje, w których aborcja
        jest niezbędna przyjmujesz ja jako forme kontroli urodzin w specyficznych
        sytuacjach.

        I "aborcja jako nośny temat". Wiesz ja nie załozyłem tego wątku dlatego, że
        Jacenty wystartuje w jakis tam wyborach ale dlatego, że to dla mnie ważne, a w
        zainteresowaniu fe. najważniejsze.
    • e_wok Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... 22.09.04, 14:44
      Moze zaczalbys od siebie...? na poczatek dwie hipotetyczne sytuacje - twoja
      corka nastolatka zostala zgwalcona, zaszla w ciaze. Co teraz?
      Twoja zona jest w ciazy, ktora zagraza jej zdrowiu ma np. cukrzyce, wzrok jej
      sie stale pogarsza, ciaza i porod moze spowodowac calkowita utrate. Co wtedy?
      • Gość: trevik Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.04, 14:51
        Rozpoczecie dyskusji od najbardziej kontrowersyjnych przypadkow powoduje tylko
        jej rozmydlenie i chyba o to Tobie chodzi. Aborcja w tych przypadkach o ktorych
        Ty napisalas jest dopuszczona przez ustawe antyaborcyjna w Polsce i jakos nie
        widze zbyt wiele glosow konserwatystow, ze nalezy ja jeszcze bardziej
        ograniczac, za to slysze wiele poslulatow feministek, ze nalezy ja liberalizowac.

        Tym samym e_wok podanie takiego przykladu jest manipulacja, bo dobrze wiesz, ze
        o te przypadki sie (moze poza marginesem - wszystkich postow nie czytam) nie
        sprzeczamy a chodzi o inne "trudne sytuacje rodzinne", ktore sa atutem
        feministek w sprawie walki o liberalizacje aborcji. Moze z tych "innych
        trudnych" cos podasz, na co bedzie mozna odpowiedziec? To one sa przedmiotem sprawy.
        • e_wok Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... 22.09.04, 15:08
          To znaczy, ze sa lepsze i gorsze "dzieciatka nienarodzone"? Myslalam, ze zycie
          to zycie... Ale nie pytalam ciebie tylko Jacentego, ktory niedawno wyrazal
          oburzenie pomyslem SLD, zeby aborcja byla dopuszczalna gdy grozi pogorszeniem
          stanu zdrowia kobiety.
          O jakie rozmydlenie dyskusji ci chodzi? W ogole o jaka dyskusje ci chodzi?
          Odpytywanie uczestnikow forum, co by zrobili gdyby... w ogole nie jest dyskusja
          tylko ankieta, a ja sie tylko dostosowalam.
          Aborcja w przypadkach, ktore opisalam, jest dopuszczalna i faktycznie nie ma
          zbyt wielu glosow za jej zaostrzeniem. Poniewaz i tak nikt sie do niej nie
          stosuje.
          • Gość: trevik Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.04, 15:29
            > To znaczy, ze sa lepsze i gorsze "dzieciatka nienarodzone"? Myslalam, ze zycie
            > to zycie...

            Nie ma lepszych i gorszych. Problem jest innego rodzaju: trzeba wybierac czyjes
            zycie sposrod dwoch, ktorzy temu stanowi nie zawinili. I jest to bardzo trudny
            problem moralny - jak nie zrobisz kogos mocno skrzywdzisz, kto na ten stan nie
            mial zadnego wplywu. Dlatego ja sie nie wypowiadam za zaostrzeniem ustawy w tych
            dwoch wypadkach - oczywiscie jest jeszcze jeden przyklad, ktory jest w Polsce
            dozwolony a o ktorym nie napisalas: czyzby dlatego, ze jest juz mniej
            kontrowersyjny, albo znasz odpowiedz z gory?
            • e_wok Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... 22.09.04, 16:29
              Sa jeszcze dwie opcje. Nie wiem, o ktora ci chodzi.
        • Gość: brunhi dopuszczalna tak, ale... IP: *.gwzo.uni-leipzig.de 22.09.04, 15:56
          > Rozpoczecie dyskusji od najbardziej kontrowersyjnych przypadkow powoduje tylko
          > jej rozmydlenie i chyba o to Tobie chodzi. Aborcja w tych przypadkach o
          ktorych
          > Ty napisalas jest dopuszczona przez ustawe antyaborcyjna w Polsce i jakos nie
          > widze zbyt wiele glosow konserwatystow, ze nalezy ja jeszcze bardziej
          > ograniczac, za to slysze wiele poslulatow feministek, ze nalezy ja
          liberalizowa
          > c.

          jest prawnie dopuszczalna, ale sa bardzo bardzo powazne problemy z
          egzekwowaniem tego prawa. ostatni przypadek, z jakim sie zetknelam, bodjze
          opisany w polityce: rodzi sie dziecko bez rak i nog oraz z innym wadami a matka
          dowiaduje sie o tym kiedy? na sali porodowej.
          bo jej ginekolog, ktory robil usg trzy razy jakoby nic nie zauwazyl! na usg
          nawet dla laika widac ile komor me serce dwumiesiecznego plodu a co dopiero czy
          ma rece i nogi. ale lekarz po pierwsze nie pozostawil decyzji rodzicom tylko
          zadecydowal sam w sprawie, w ktorej nie ma prawa glosu, po drugie narazil na
          szok i upokorzyl rodzicow dziecka, po trzecie zrobil to wszytko bojac sie
          restrykcyjnej ustawy.
          no i niestety argument, ze nie mial czego sie bac, nie dziala, bo praktyka
          pokazuje, ze lekarze sie po prostu boja wykonywac aborcje w przypadkach
          dopuszonych prawnie. w takiej sytuacji liberalizacja ustawy jest jedynm
          rozwiazaniem.
          zreszta w tym samym artykule opisano tez inne przypadki, m.in. rodziny
          obciazonej choroba genetyczna. rodzice dwojki ciezkochorych dzieci czuja sie
          upokorzeni tym, ze nie stac ich juz nie mowie na zapewnienie godziwego zycia,
          ale nawet na prawidlowa rehabilitacje dzieci. dlaczego zakichani prolajfersi
          nie pomoga tej rodzinie?
          • Gość: trevik Re: dopuszczalna tak, ale... IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.04, 16:29
            > ma rece i nogi. ale lekarz po pierwsze nie pozostawil decyzji rodzicom tylko
            > zadecydowal sam w sprawie, w ktorej nie ma prawa glosu, po drugie narazil na
            > szok i upokorzyl rodzicow dziecka, po trzecie zrobil to wszytko bojac sie
            > restrykcyjnej ustawy.

            A gdzie mu ona grozila, jesli juz? Dopuszczalnosc aborcji przy wadach
            rozwojowych to inny temat, ale poinformowac powinien.

            > no i niestety argument, ze nie mial czego sie bac, nie dziala, bo praktyka
            > pokazuje, ze lekarze sie po prostu boja wykonywac aborcje w przypadkach
            > dopuszonych prawnie. w takiej sytuacji liberalizacja ustawy jest jedynm
            > rozwiazaniem.

            ten wniosek to juz byl naprawde daleko idacy... serio.
            • e_wok Re: dopuszczalna tak, ale... 22.09.04, 16:41
              A kartki wywieszone w szpitalach, ze "aborcji nie wykonujemy" to tez jest za
              daleko idacy wniosek? Chcialabym, zeby tak bylo, ale tak sie sklada, ze to
              fakt. I mozesz sobie bardzo duzo fajnych rzeczy zrobic z papierowa ustawa, np.
              samolocik. Ale wyegzekwowanie jej i tak kosztuje od 2.000 wzwyz (po godzinach
              pracy etatowej lekarza)
              • Gość: trevik Re: dopuszczalna tak, ale... IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.04, 16:47
                > A kartki wywieszone w szpitalach, ze "aborcji nie wykonujemy" to tez jest za
                > daleko idacy wniosek?

                Daleko, bo lekarz odmawiajacy wykania aborcji (szpital pro forma odmowic z tego
                co wiem nie moze) musi wskazac miejsce, gdzie aborcja jest wykonywana.
                Legalizacja calkowita aborcji jako linia obrony dla tych przypadkow jest po
                prostu smieszna. Gdybym juz chcial w tym wzgledzie cos zalatwic, to isnieje
                daleko prostrza droga poprzez nacisk na wprowadzenie sankcji administracyjnych
                albo karnych dla tych, ktorzy lamia zapisy ustawy. Chyba nie chcesz mi napisac,
                ze latwiejsza do przeprowadzenia jest liberalizacja totalna?

                Wiec nie ma co wisiec na tych przykladach broniac idei aborcji na zyczenie - po
                prostu nawet w tej sytuacji sie do tego nie nadaja.
                • Gość: brunhi Re: dopuszczalna tak, ale... IP: *.gwzo.uni-leipzig.de 22.09.04, 21:52
                  Daleko, bo lekarz odmawiajacy wykania aborcji (szpital pro forma odmowic z tego
                  > co wiem nie moze) musi wskazac miejsce, gdzie aborcja jest wykonywana.
                  >
                  wszystko to niestety wesola teoria a praktyka jest smutna (aby nawiazac do
                  tytulu ksiazki orzeszkowej)

                  daleko prostrza droga poprzez nacisk na wprowadzenie sankcji administracyjnych
                  > albo karnych dla tych, ktorzy lamia zapisy ustawy.

                  mam powazne objekcje, czy to jest droga daleko prostsza! jak by to w mialo
                  wygladac? moze komisja dyscyplinarna, co? przeciez ze skarga na lekarzy sa
                  problemy nawet jak pancjent umrze pod szpitalem. jakos mi to nie wyglada
                  realnie.

                  > Wiec nie ma co wisiec na tych przykladach broniac idei aborcji na zyczenie -
                  po
                  > prostu nawet w tej sytuacji sie do tego nie nadaja.
                  no to jest juz oburzajace! powiedz to w twarz kobietom i ich rodzinom, ktorzy
                  ucierpieli prez ustawe.
                  a co do aborcji na zyczenie... juz mi rece opadly. kto tego broni? moze Ty? bo
                  nikt inny na tym forum.

                  a wracajac do mojego argumentu na rzecz liberalizacji ustawy: jezeli ustawa
                  krzywdzi obywatelki panstwa, to chyba trzeba ja zmienic, no bo jak inaczej? w
                  koncu to panstwo jest dla nas a nie odwrotnie? no coz, mozna by zamiast
                  liberalizowac dodac klauzule, ze lekarze wykonujacy aborcje w panstwowych
                  szpitalach w godzinach pracy nie podlegaja sankcjom wymienionym w ustawie, ale
                  w czym to sie bedzie w praktyce roznic od rozwiazania proponowanego przez
                  srodowiska feministyczne?

                  no chyb ze wychodzisz z zalozenia, ze losy kobiet pokrzywdzonych przez ustawe
                  guzik Cie obchodza i nie maja znaczenia w dyskusji. ale wtedy to ja nie mam o
                  czym z Toba rozmawiac...
                  • Gość: trevik Re: dopuszczalna tak, ale... IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.04, 01:10
                    > no to jest juz oburzajace! powiedz to w twarz kobietom i ich rodzinom, ktorzy
                    > ucierpieli prez ustawe.

                    Raczej przez praktyke ucierpieli. Praktyke nie ustawe, jesli nie potrafili
                    czegos wyegzekwowac (jesli juz ucierpieli, bo zwlaszcza wady rozwojowe sa w tym
                    sformulowaniu kontrowersyjne).

                    > a wracajac do mojego argumentu na rzecz liberalizacji ustawy: jezeli ustawa
                    > krzywdzi obywatelki panstwa, to chyba trzeba ja zmienic, no bo jak inaczej? w
                    > koncu to panstwo jest dla nas a nie odwrotnie? no coz, mozna by zamiast
                    > liberalizowac dodac klauzule, ze lekarze wykonujacy aborcje w panstwowych
                    > szpitalach w godzinach pracy nie podlegaja sankcjom wymienionym w ustawie, ale
                    > w czym to sie bedzie w praktyce roznic od rozwiazania proponowanego przez
                    > srodowiska feministyczne?

                    Ale dlaczego chcesz to robic i o co walczysz?
                    Wypowiadasz sie w sposob taki, ze nawet nie znam Twojej postawy - moja jest
                    prosta: przeciwnik liberalizacji aborcji akceptujacy obecne status quo prawne -
                    nie komentujac, czy w pelni sie zgadzam z kazdym zapisem ustawy i sformulowania
                    uzyte, akceptuje ja taka jaka jest z uwagi na rozne czynniki.
            • Gość: brunhi Re: dopuszczalna tak, ale... IP: *.gwzo.uni-leipzig.de 22.09.04, 21:41
              > A gdzie mu ona grozila, jesli juz? Dopuszczalnosc aborcji przy wadach
              > rozwojowych to inny temat, ale poinformowac powinien.

              tak jak napisalam, niestety praktyka wskazuje,ze lekarze boja sie na zapas i sa
              bardziej restrykcyjni niz ustawa. podkreslam jeszcze raz: praktyka. nie
              napisalam, ze to ustawa.

              > ten wniosek to juz byl naprawde daleko idacy... serio.

              na taki argument moge tylko napisac ze dla mnie nie. a dla Ciebie tak. a dla
              mnie nie. itd. moze bardziej szczegolowo?
          • Gość: Marta Re: dopuszczalna tak, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 18:53
            a w jaki sposób Ci rodzice byli upokorzeni? Zdruzgotani, niszczęśliwi,
            załamani, przerażeni- tak kazdy by się czuł w ich sytuacji, ale upokorzeni?
            Moja przyjaciólka ma dziecko specjalnej troski. Bardzo, ale to bardzo przezywa
            dyskusje nt. aborcji, że powinna (jest) byc dozwolona gdy dziecko jest
            z "wadą". Ona to rozumie tak, ze takie dziecko jak jej ma miejsze prawo do
            życia, że jest gorsze. Realnie rzecz biorąc w sensie prawa tak jest. Jest to
            dla niej, i innych takich rodziców bardzo bolesne. Niestety, nie da się w życiu
            zaplanowac wszystkiego, czasami dotykają ans nieplanowane nieszczęścia, może
            również zachorowac zdrowe dotychczas dziecko i być ciężarem, udręką dla
            rodziców, na aborcję wtedy zapóżno, ale może wybudujmy jakieś zamkniete
            zakłady, dzie takie dzieci mogłyby wegetować, nie psując życia roadziom i
            otoczeniu. Abyśmy my, młodzi, zdrowi ludzie mogli cieszyć się swoim życiem.
            Dobrze myślę?
      • Gość: Jacenty Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: 217.96.29.* 23.09.04, 13:03
        W przypadku gwałtu nie wyobrażąm sobie zabicia dziecka. W przypadku ciąży
        grożącej życiu (pamietajmy, że jest to promilowy margines) zadycować musi matka.

        A co do projektu SLD. Zbulwersowała mnie enigmatyczność tego zapisu. Co to
        bowiem znaczy pogorszenie zdrowia. Każda ciąża to potencjalne pogorszenie
        zdrowia - nawet poprzez zwiększone obciążenie dla kręgosłupa! albo stres
        porodowy. Znam nieźle środowisko lekarskie i wiem, ze znajda się tacy co za
        pieniądze napiszą wszystko. Tutaj ewentualny zapis musi byc bardzo precyzyjny,
        a nie pozostawiający pole do dowolnych interpretacji.
        • Gość: endorfina Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 17:03
          A dlaczego akurat matka, a nie oboje rodziców?
          • e_wok Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... 23.09.04, 19:05
            Mnie tez interesuje, dlaczego TY sobie nie wyobrazasz aborcji (w wariancie
            gwaltu). Przeciez to nie ciebie zgwalcili, to nie twoja trauma, nie twoja
            psychoterapia, nie ty mozesz miec problemy z zaakceptowaniem dziecka, ktore sie
            urodzi. Jedna sprawe chcialabym wyjasnic, bo zdaje sie, ze nie jest to
            oczywiste - otoz kobieta zachodzac w ciaze NIE zamienia sie w inkubator.
            • Gość: endorfina Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 19:14
              Zgoda. Ale czasem facet też powinien mieć coś do powiedzenia...
              Nie sądzisz??
            • Gość: endorfina Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 19:19
              A w ogóle dlaczego zakładasz, że sobie nie wyobrażam aborcji w wariancie
              gwałtu? A to nie jest jedyny wariant...
              • e_wok Chyba nieporozumienie wyniklo 23.09.04, 21:46
                wpisalam sie pod Twoim postem, bo chcialam swoje pytanie dorzucic do Twojego -
                skierowanego do Jacentego. Moje pytanie tez jest do niego. On napisal, ze sobie
                nie wyobraza.
                • Gość: endorfina Re: Chyba nieporozumienie wyniklo IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 22:03
                  Spoko. Tak też myślałam :-)
            • Gość: Jacenty Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 23:32
              Nie mnie zgwałcili, zgwałcili kobietę ale co ma do tego dziecko, że musi być
              zabite ze względu na traume matki. Trauma ustąpi czy sie powiększy?
              • e_wok Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... 26.09.04, 21:28
                Acha, wiec sprawa ciebie nie dotyczy. No tak, to logiczne, ze chcesz miec glos
                decydujacy w nieswojej sprawie :-/
                • Gość: Jacenty Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: 217.96.29.* 28.09.04, 16:22
                  W podobny sposób rozumując nie arto przejmowac się komorami gazowymi bo
                  przecież nie jestem obrzezany, a więc sprawa mnie nie dotyczy. Dziwne
                  rozumowanie. Ale zapytam jeszcze - życie dziecka - czy to jest życie? kogo to
                  dotyczy?
          • Gość: Jacenty Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 23:31
            Wogóle nie dostrzegam dylematu, októry pytasz. To kobieta rezykuje swoje zycie
            dla dziecka.
        • Gość: Sobiepanna Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 23:09
          Gość portalu:Jacenty napisał(a):
          >W przypadku gwałtu nie wyobrażam sobie zabicia dziecka.

          A samobójczą śmierć zgwałconej kobiety lub dziewczyny oczywiście sobie
          wyobrażasz?
          Podobne poglądy może wyrażać jedynie ktoś,kto żyje w świecie ,,idee
          fixe'',odizolowany od cierpień i nędzy innych ludzi.Taki osobnik nie zrozumie
          nigdy tragedii kobiet gwałconych przez mężów,wielodzietnych matek - żon
          alkoholików,małoletnich ofiar kazirodztwa.
          Wyobrażmy sobie,że Jacenty jest ojcem kilkunastoletniej ofiary gwałtu:czy dałby
          się poznać jako orędownik swych poglądów w przypadku,gdyby stwierdzono ciążę u
          jego córki,czy też wolałby odcinać swoje dziecko od sznura.
          Czy nie lepszym rozwiązaniem jest podanie ofierze gwałtu specjalnej tabletki
          hormonalnej,uniemożliwiającej zapłodnienie lub zagnieżdżenie się zapłodnionego
          jajeczka w macicy,a w ostateczności - pigułki wczesnoporonnej,aniżeli
          póżniejsze odsyłanie zdesperowanej kobiety ,,od Iwana do pogana''i
          pozostawienia jej jako ostatniej deski ratunku ,,podziemia aborcyjnego''w 5 -6
          miesiącu ciąży.
          O pogardzie do kobiet świadczy brak zaufania do nich,odebranie im prawa
          wyboru,nazywanie ,,potencjalnymi morderczyniami'' - to tak,jakby wszystkich
          mężczyzn nazwać ,,potencjalnymi gwałcicielami''.
          A swoją drogą ciekawe,dlaczego polskie ustawodawstwo,tak represyjne(pośrednio)
          wobec kobiet i lekarzy(bezpośrednio),wobec mężczyzn jest tak łagodne?Może
          należałoby(oprócz gwałcicieli)karać również tych mężczyzn,których żony lub
          partnerki zmarły w wyniku komplikacji związanych z porodem?
          Na marginesie dodam,że tylko niewielki procent przestępstw seksualnych jest
          zgłaszanych,większość ofiar tego nie czyni z powodu zastraszania ze strony
          sprawców lub braku szacunku dla zwałconych kobiet(chamstwo policjantów,uznanie
          ofiary współwinną - ,,bo czymś sprowokowała''itp.).

          S.
          • Gość: Jacenty Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: 217.96.29.* 28.09.04, 09:15
            A wyobrażasz sobie zgwałconą dziewczynę umierającą samobójczą śmiercią po
            zabiciu dziecka poczętego w wyniku gwałtu? umierającą bo nie potrafiła życ
            dłuzej z tym co zrobiła. A może ta dziewczyna mogłaby być Twoją córką, której
            nie wyperswadowałaś pomysłu aborcji i dzisiaj TY "musisz ją odcinac od sznura"?
            Czy nie lepszym roziązaniem byłoby nie obciążanie sumienia własnej córki w aż
            takim stopniu? czy nie lepiej byłoby oddać to dziecko jakiejś oczekującej na
            adopcje parze gdyby niechęci nie udało się przełamać? Nie potrafisz zobaczyc
            takiej sytuacji? a yobrażałaś sobie kiedyś jak cierpi rozrywany na strzepy
            człowiek w najbezpieczniejszym miejscu na świecie - w łonie swojej matki? Ty mi
            zarzucasz idee fix, a sama nie dostrzegasz tego "realnego bólu wokół nas"?
            Jakos mętnie tłumaczysz ziązek pomiędzy "pogardą dla kobiet", a ochrona
            poczetego zycia przed nieodpowiedzialnościa obojga jego rodziców. A co do kar
            dla lekarzy-morderców - goraco popieram.
            • sagan2 Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... 28.09.04, 10:56
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > Czy nie lepszym roziązaniem byłoby nie obciążanie sumienia własnej córki w aż
              > takim stopniu? czy nie lepiej byłoby oddać to dziecko jakiejś oczekującej na
              > adopcje parze gdyby niechęci nie udało się przełamać?

              a czy nie lepiej byloby pozwolic corce zdecydowac samej? zaufac, ze ona wie, co
              bardziej obciazyloby jej sumienie i wplynelo na jej przyszle zycie (ja na
              przyklad wiem)? potraktowac jak autonomiczna *osobe*?
              • Gość: Jacenty Re: Aborcja? nie dziękuję, to dla tamtej pani... IP: 217.96.29.* 28.09.04, 15:57
                Najlepiej byłoby pozwolić zdecydować wnuczkowi czy chciałoby żyć będąc ofiarą
                gwałtu albo ewentualnie jaką śmiercią chciałoby umrzeć. Głos wnuka/czki byłby
                szczególnie wazny wobec faktu, że rozważamy hipotetyczny gwałt na 12 letniej
                córce.
    • e_wok Jacenty 22.09.04, 15:15
      Niniejszym przyznaje ci tytul zaszczytny "Obroncy Interesow Pazernych
      Ginekologow". Tak zawziecie na ich rzecz lobbujesz, ze powinni ci cos ze swoich
      zyskow odpalic. Bo w twoich postow jedno wynika niezbicie - odpowiada ci stan
      rzeczy, kiedy aborcja jest ogolnie dostepna, na niezlym poziomie, moze ja sobie
      zrobic kazdy kto chce, w dowolnej chwili, calodobowo. Obecna ustawa chroni
      jedynie cene - dosc wysoka. Ktora po liberalizacji ustawy musialaby byc nizsza.
      • Gość: brunhi promowanie pazernych IP: *.gwzo.uni-leipzig.de 22.09.04, 16:00
        > Niniejszym przyznaje ci tytul zaszczytny "Obroncy Interesow Pazernych
        > Ginekologow". Tak zawziecie na ich rzecz lobbujesz, ze powinni ci cos ze
        swoich
        >
        > zyskow odpalic.

        no coz, to wlasnie obecna ustawa promuje interesy pazernych ginekologow. gdyby
        aborcja byla dopuszczalna, bylaby dostepna w ramach ubezpieczenia czyli raczej
        nie bylaby juz lakomym finasowym kaskiem.
      • Gość: Jacenty Re: Jacenty IP: 217.96.29.* 23.09.04, 10:13
        Tytuł się nie przyjmie ponieważ osobiście "upuscił bym krwi" grupie ludzi, o
        której piszesz. Prawo powinno być egzekwowane.
        PS
        Szczęśliwie znam takich ginekologów, którzy zachowują dobre imię tego zawodu.
        Jesli chcesz mogę Ci polecić.
        • e_wok Re: Jacenty 23.09.04, 18:48
          Ha, widzisz, nie chodzi o to, zeby sobie polecac w zaufaniu lekarzy, ktorzy sa
          tak wyjatkowi, ze stosuja sie do zobowiazan, ktore kiedys dobrowolnie przyjeli.
          Chodzi o to, ze sytuacja jest chora. Zreszta kazda sytuacja kiedy pieniadze
          nazywa sie "sumieniem" jest wedlug mnie chora. W dyskusji o ustawie aborcyjnej
          pelno jest zreszta slow, ktore oznaczaja cos innego niz powinny.
          • Gość: Jacenty Re: Jacenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 23:39
            Sytuacja bedzie chora dopóki nie pogodzimy normy prawnej z normą moralną. Norma
            moralna mowi nie kradnij - prawna ustanawia sankcję, norma moralna mówi nie
            zabijaj prawna ustanawia sankcję... System zachwiany w swoich podstawach
            przekłada się na postawy ludzi, lekarzy.
            • e_wok Re: Jacenty 26.09.04, 21:25
              Zgadza sie. Z tym, ze norma moralna "nie kradnij" jest popierana przez ponad 95
              proc obywateli. W przypadku ustawy aborcyjnej glosy rozkladaja sie pol na pol,
              wiec, biorac pod uwage, ze pomysl referendum jest skutecznie blokowany, mamy do
              czynienia z narzuceniem tego prawa. Wyraza ono swiatopoglad polowy obywateli.
              Mniej wiecej.
              • Gość: JAcenty Re: Jacenty IP: 217.96.29.* 28.09.04, 09:31
                W mysl tego co piszesz gdyby przyciwników aborcji byłoby tulu co zwolenników
                złodzieji to wogóle nie byłoby problemu. Ale także jeśli nagle będziemy mieli
                5% zwolenników aborcji to takze problem cudownie zniknie.
                Potrzeba mysle pewnej refleksji pomagającej rozwiązać dylematy dotyczące
                demokracji i norm moralnych. Naznaczenie Żydów i Cyganów jako podludzi to także
                był triumf demokracji nad normami moralnymi. Czy to powodowało, że wina była
                mniejsza? Prawa Sparty polegające na zabijaniu mniej sprawnych także
                akceptowała wiekszość. "Demokracja" jako idea nie stoi wyżej od norm moralnych.
                A jak ostatnio donoszą media źródłem tych norm w Europie jest humanizm i
                chrześcijaństwo, a nie sparta, lenin czy Himmler. Humanizm i Chrześcijaństwo
                łączy jedno - traktowanie "życia" jako nadrzednej wartości, a oddawanie życia
                uzasadnia tylko ratowanie innego życia. To jest wspólna norma, z której wyrasta
                prawo.
    • ggigus aborcja 22.09.04, 15:28
      A czegos, Jacenty, oczekiwal? Ze napiszemy - jka sie skorbnelam dwa razy, a
      moja ciocia trzy, a moja najlepsza przyjaciolka to dwa?
      Ja tez nie namawiam do aborcji, daje sobie i innym wolny wybor do podjecia
      decyzji. Wolny wybor to nie jest namawianie.
      Z przyjemnoscia natomiast Cie poinformuje, jesli sie poddam zabiegowi, mam
      bowiem klinike aborcyjna brame obok.
      serdecznie pozdrawiam
      • mlody.panicz Re: aborcja 22.09.04, 15:35
        ggigus napisała:

        > A czegos, Jacenty, oczekiwal?

        nie wiem, czego Jacenty oczekiwal, ale mysle, ze poruszyl - nie on jeden i nie
        on pierwszy - pewien dosyc wazny problem. mianowicie kwestie zla aborcji wg
        zwolennikow jej legalizacji. Barbinator na przyklad, niestety nieobecna teraz
        na forum, pisala o wewnetrznym ladzie moralnym (nic z tego nie zrozumialem, i -
        znowu, nie tylko ja). a jak to jest z Toba? piszesz, ze nie namawiasz do
        aborcji. dlaczego? czy aborcja nie jest jedna z wielu metod zapobiegania
        niechcianej ciazy?
        pozdrawiam
        mp
        • ggigus aborcja nie JEST 22.09.04, 15:42
          metoda zapobiegania niechcianej ciazy. A jest to metoda pozbycia sie ciazy.
          Zapobieganie zaklada, ze staramy sie czynic wszystko, aby do czegops nie
          dopuscic.
          Tyle logiki.
          Nie namawiam do aborcji, jak i nie namawiam do rzucania palenia, zaczecia
          biegania, niechodzenia do kosciola czy nauki wegierskiego. Pozostawiam kazdemu
          czlowiekowie - takze i Tobie i Twojej partnerce wolny wybor, ale i BEZWZGLEDNIE
          domagam sie mojego prawa do wolnego wyboru.
          • mlody.panicz Re: aborcja nie JEST 22.09.04, 15:48
            ggigus napisała:

            > metoda zapobiegania niechcianej ciazy. A jest to metoda pozbycia sie ciazy.
            > Zapobieganie zaklada, ze staramy sie czynic wszystko, aby do czegops nie
            > dopuscic.
            > Tyle logiki.

            raczej precyzji mojej wypowiedzi.
            ale niewazne, jest przeciez aborcja elementem katalogu tzw. praw
            reprodukcyjnych, czy nie? tak samo jak antykoncepcja. no wlasnie, tak samo?

            > Nie namawiam do aborcji, jak i nie namawiam do rzucania palenia, zaczecia
            > biegania, niechodzenia do kosciola czy nauki wegierskiego.

            rozumiem, ze aborcje traktujesz - w jej wymiarze moralnym - tak samo jak nauke
            jezyka obcego?

            pozdrawiam
            mp
            • e_wok Fe :-( 22.09.04, 16:36
              Tak rzadko piszesz - chyba masz czas zebrac mysli i nie epatowac demagogia...?
              Czuje sie zazenowana.
              Kij ma dwa konce, wiec wyjasnij Paniczu, dlaczego traktujesz aborcje w jej
              wymiarze moralnym - tak samo jak antykoncepcje? Bo tak oczywiscie zrozumialam.
              • mlody.panicz Re: Fe :-( 23.09.04, 00:46
                e_wok napisała:

                > Tak rzadko piszesz - chyba masz czas zebrac mysli i nie epatowac
                demagogia...?

                nigdy w zyciu. albo Ty mnie zle zrozumialas, albo ja zostalem zle zrozumiany.
                tak czy siak - demagogia nie epatowalem. tak rzadko piszesz, ze moglabys mnie
                nie oskarzac o podobne przestepstwa.

                > Czuje sie zazenowana.

                mam nadzieje, ze to stan chwilowo-przejsciowy i szybko z niego wyjdziesz.

                > Kij ma dwa konce, wiec wyjasnij Paniczu, dlaczego traktujesz aborcje w jej
                > wymiarze moralnym - tak samo jak antykoncepcje? Bo tak oczywiscie zrozumialam.

                na Boga - skad to przypuszczenie? w mojej produkcji w tym watku wcale nie
                przedstawialem swojego stanowiska. staram sie tylko dowiedziec, jakie jest
                stanowisko zwolennikow legalizacji aborcji.

                liczac na szybkie wyjasnienie nieporozumienia
                pozdrawiam
                mp
                • e_wok Re: Fe :-( 23.09.04, 19:08
                  Jak to? Przeciez slow "aborcja" i "antykoncepcja" uzyles w jednym zdaniu.
                  Czyzby to nie wystarczylo, zeby uznac, ze stawiasz miedzy nimi znak rownosci?
                  Dziwne, bo na podstawie Twoich wnioskow z postu o jezyku wegierskim wyglada, ze
                  jest to wystarczajacy warunek.
                  • mlody.panicz Re: Fe :-( 23.09.04, 19:27
                    e_wok napisała:

                    > Jak to? Przeciez slow "aborcja" i "antykoncepcja" uzyles w jednym zdaniu.
                    > Czyzby to nie wystarczylo, zeby uznac, ze stawiasz miedzy nimi znak rownosci?
                    > Dziwne, bo na podstawie Twoich wnioskow z postu o jezyku wegierskim wyglada,
                    ze
                    > jest to wystarczajacy warunek.

                    fafarafa, Ewok. ja sie pytam, ggigus twierdzi. ja wyjasniam, ggigus - nie, Ty
                    sie czepiasz. ale to milo, bo znaczy ze jeszcze nas nie opuscilas (ani mnie nie
                    zbanowalas, choc ostatnio taka tu panuje moda).

                    pozdrawiam
                    mp
                    • kocia_noga Re: Fe :-( 23.09.04, 20:25
                      Bożesz, zbanować mlodego panicza?"Jednego z nielicznych, co mądrze piszą?
                    • e_wok Re: Fe :-( 23.09.04, 21:56
                      Wyjasnilam, co mialam na mysli piszac "fe" na temat Twojej wypowiedzi. I nadal
                      cierpliwie wyjasniam, bo najwyrazniej trzeba - "fe" odnosi sie do polemiki w
                      stylu "nie lubie faszystow, komunistow i Swiadkow Jehowy" - "acha, wiec uwazasz
                      Swiadkow Jehowy za faszystow?". Mozesz to uznac za czepialstwo - Twoje prawo.
                      Ja akurat za czepialstwo uwazam sposob rozmowy, ktorej przyklad przedstawilam
                      powyzej.
            • ggigus aborcja c.d. 22.09.04, 17:58
              Cieszy mnie, ze zauwazyles blad logiczny w swojej wypowiedzi.
              Co do moich przykladow wolnego wyboru - ciekawe, dlaczego akurat nauka
              wegierskiego zostala Ci w glowie. Podawalam jeszcze chocby rzucenie palenia,
              namawianie do tego ma zupelnie inny wymiar.
              • mlody.panicz Re: aborcja c.d. 23.09.04, 01:01
                ggigus napisała:

                > Cieszy mnie, ze zauwazyles blad logiczny w swojej wypowiedzi.

                skoro tak uroczo sie cieszysz, nie bede wyprowadzal Cie z bledu.

                > Co do moich przykladow wolnego wyboru - ciekawe, dlaczego akurat nauka
                > wegierskiego zostala Ci w glowie. Podawalam jeszcze chocby rzucenie palenia,
                > namawianie do tego ma zupelnie inny wymiar.

                to Twoj przyklad, dlatego bardziej zasadnie jest zauwazyc: ciekawe dlaczego
                wymienilas akurat nauke wegierskiego.
                ale nie bawmy sie w takie przepychanki. czy mozesz mi powiedziec, czy
                dostrzegasz jakiekolwiek zlo moralne w aborcji, w pozbawieniu plodu zycia?

                pozdrawiam
                mp
                • Gość: ggigus Re: aborcja c.d. - c.d. IP: *.bsb-muenchen.de 23.09.04, 17:14
                  Mni cieszy, ze Ty sie cieszyz, ale to nie zmienia faktu ze pisanie ze aborcja
                  jest sposobem zapobiegania niechcianej ciazy jest bzdura i jako taka bzdura
                  swiadczy o Twoim nastawieniu.
                  podobnie jak i ponizsze pytanie - moje nastawienie do aborcji. Skoro pytasz,
                  czy dostrzegam jakikolwiek zlo, to wg mnie zakladasz, ze niczego nie
                  dostrzegam, albo bardzo malo zla. I tu jest problem, bo ja dostrzegam zlo ,ale
                  chce miec wolny wybor.I jeszcze jedno - chce, zebys Ty sie wraz ze swoimi
                  pogladami i przekonaniami od mojego wyboru odczepil. po prostu. I pytanie o to,
                  czy dostrzegam jakiekolwiek zlo, takze swiadzcy - i to niezbyt pozytywnie - o
                  Twoim nastawieniu do moich pogladow.
                  Ty nie dopuszczasz takiej mysli o aborcji, a ja zostawiam sobie wolna forke
                  wyboru. To wszystko.
                  pozdrawiam
                  • mlody.panicz Re: aborcja c.d. - c.d. 23.09.04, 19:23
                    Gość portalu: ggigus napisał(a):

                    > Mni cieszy, ze Ty sie cieszyz, ale to nie zmienia faktu ze pisanie ze aborcja
                    > jest sposobem zapobiegania niechcianej ciazy jest bzdura i jako taka bzdura
                    > swiadczy o Twoim nastawieniu.

                    bzdura. wycofalem sie z tamtego stwierdzenia, wytlumaczylem i zastapilem
                    poprawnym. innym to wystarczylo, Tobie - nie.


                    > podobnie jak i ponizsze pytanie - moje nastawienie do aborcji. Skoro pytasz,
                    > czy dostrzegam jakikolwiek zlo, to wg mnie zakladasz, ze niczego nie
                    > dostrzegam, albo bardzo malo zla.

                    nie. pytam, bo chcialbym uslyszec odpowiedz. dopuszczam jednak mysl,
                    ze 'odzywaja sie nozyce' (ten jezyk wegierski...).

                    > I tu jest problem, bo ja dostrzegam zlo

                    dobrze. a czy mozesz mi wyjasnic, na czym to zlo polega? co jest zlego w
                    aborcji przed trzecim miesiacem ciazy, skoro usuwany plod nie jest czlowiekiem?
                    i nie rozni sie od .. powiedzmy .. kala... hmm... na czym polega zlo aborcji?

                    ,ale
                    > chce miec wolny wybor.

                    czy w takim razie dopuszczasz mozliwosc, ze ktos nie zgadza sie na
                    pozostawienie Ci wolnego wyboru? w koncu chodzi o _zlo_. istnieja zla, ktorych
                    spoleczenstwo zakazuje i nie zostawia wolnego wyboru... na czym polega zlo
                    aborcji?

                    I jeszcze jedno - chce, zebys Ty sie wraz ze swoimi
                    > pogladami i przekonaniami od mojego wyboru odczepil.

                    ze mam nic nie mowic? do Ciebie? na forum _dyskusyjnym_? banujesz sama
                    siebie? :)

                    > po prostu. I pytanie o to,
                    > czy dostrzegam jakiekolwiek zlo, takze swiadzcy - i to niezbyt pozytywnie - o
                    > Twoim nastawieniu do moich pogladow.

                    wcale nie, to znowu Twoje wrazenie, nieuzasadnione moimi wypowiedziami.

                    > Ty nie dopuszczasz takiej mysli o aborcji, a ja zostawiam sobie wolna forke
                    > wyboru. To wszystko.

                    jesli prowadze rozmowe, to znaczy, ze dopuszczam. skad ta agresja? jesli nie
                    chcesz rozmawiac i wyjasniac swoich pogladow - to powiedz to wprost, albo wcale
                    nie odpowiadaj. ale atakowac mnie za to, ze sie pytam, jest smieszne.

                    ogolnie:
                    na forum pt. feminizm chcialbym sie dowiedziec na przyklad w czym feministki
                    dopatruja sie zla aborcji. jak mam pytac, zeby sie nie obrazaly ani nie
                    wstydzily lecz normalnie odpowiedzialy?

                    pozdrawiam
                    choc bez nadziei
                    mp
                    • kocia_noga Re: aborcja c.d. - c.d. 23.09.04, 20:38
                      Pozwolę sobie odpowiedzieć , jak JA rozumiem ewentualne zło aborcji.Może być
                      kilka wersji - jedna, - to zabieg na swoim ciele, interwencja , inwazja - tak
                      samo, wzdragam się przed np usunięciem wyrostka.Druga - to rozstanie z
                      przyjemną wizją mamusi z dzieciątkiem - czasem trzeba rezygnowac z
                      zachcianek.Trzecia - samo podjęcie decyzji - zawsze trudne ; decyzji, czy ten
                      zlepek komórek potraktuję jak płód, czyli zaakceptuję,czy jak intruza, cos w
                      rodzaju raka ;nie ma tu jednej słusznej decyzji .
                      Dodam jeszcze,że rozumiem ból faceta.Ból,że JEGO potomek, JEGO geny,
                      przedłużenie JEGO samego może zostać unicestwione.Serio to rozumiem.
                      • mlody.panicz Re: aborcja c.d. - c.d. 23.09.04, 23:32
                        kocia_noga napisała:

                        > Pozwolę sobie odpowiedzieć , jak JA rozumiem ewentualne zło aborcji.

                        dziekuje.

                        Może być
                        > kilka wersji - jedna, - to zabieg na swoim ciele, interwencja , inwazja - tak
                        > samo, wzdragam się przed np usunięciem wyrostka.

                        a jak wszyscy wiedza, operacje ratuja zycie, ergo sa dobre, a nie - zle.
                        przypomne takze, ze ratujac np. topielca powinnismy sie bardzo starac robiac mu
                        sztuczne oddychanie. jesli biedaczek umrze, sad moze nas skazac za
                        nieudzielenie pomocy, jesli np. zebra nie bede polamane. znaczy - inwazja moze
                        byc dobra.

                        Druga - to rozstanie z
                        > przyjemną wizją mamusi z dzieciątkiem - czasem trzeba rezygnowac z
                        > zachcianek.

                        zlo jako rozstanie sie z marzeniami? wroce do tego pozniej.

                        Trzecia - samo podjęcie decyzji - zawsze trudne ; decyzji, czy ten
                        > zlepek komórek potraktuję jak płód, czyli zaakceptuję,czy jak intruza, cos w
                        > rodzaju raka ;nie ma tu jednej słusznej decyzji .

                        zlo jako koniecznosc podjecia decyzji? wroce do tego pozniej.

                        > Dodam jeszcze,że rozumiem ból faceta.Ból,że JEGO potomek, JEGO geny,
                        > przedłużenie JEGO samego może zostać unicestwione.Serio to rozumiem.

                        zgadzam sie, ze gdzie dziecko, tam oboje rodzicow. bol po stracie dziecka
                        dotyczy obojga.

                        a teraz wroce do klasyfikacji zla (z gory przepraszam, jesli wyraze sie
                        niefortunnie lub niescisle). kiedy pytalem o zlo aborcji, nie chodzilo mi o
                        cechy przypadkowe, aborcji tylko towarzyszace. to znaczy: ze wiaze sie z nia
                        podjecie decyzji, ingerencji medycznej itd.itp. prawie wszystko moze przyniesc
                        tez skutki przeciwne do zamierzonych, dobre lub zle. przyklad pierwszy:
                        zabijanie jest zle, ale w obronie wlasnej trzeba. przyklad drugi: jalmuzna jest
                        dobra, dawanie narkomanom na dzialke jest zle. przyklad trzeci: spiewanie nie
                        jest ani dobre, ani zle. spiewanie dla czyjejs przyjemnosci jest dobre,
                        spiewanie podczas wykladu jest zle.
                        mnie chodzi o klasyfikacje samego usuniecia ciazy. czy sam ten akt jest zly,
                        czy jest dobry, czy jest neutralny MORALNIE, a dopiero okolicznosci nadaja mu
                        odpowiednie zaszeregowanie?
                        moim zdaniem wymienilas cechy przypadkowe aborcji, a ja sie pytalem o jej cechy
                        wlasciwe, niezalezne od warunkow zewnetrznych. czy moze uznajesz, ze w ogole
                        nie jest mozliwa taka ocena? (w tym ostatnim przypadku - ocena taka nie jest
                        mozliwa wcale? w tym przypadku?) (niczego Ci nie sugeruje!)

                        pozdrawiam
                        mp
                        • kocia_noga Re: aborcja c.d. - c.d. 24.09.04, 10:02
                          No i widzisz, odpowiedziałes sobie już sam.
                          • mlody.panicz Re: aborcja c.d. - c.d. 24.09.04, 10:07
                            kocia_noga napisała:

                            > No i widzisz, odpowiedziałes sobie już sam.

                            nie rozumiem. prosze o Twoja odpowiedz. na czym polega zlo aborcji?
                            pozdrawiam
                            mp
                            • kocia_noga Re: aborcja c.d. - c.d. 25.09.04, 16:28
                              Szukasz krasnoludka.Ja wiem,że ich nie ma, a ty wierzysz ,że sa. Nie ma zła
                              aborcji w sensie absolutnym.Dla ciebie tym złem jest to,że twoje geny będą
                              zagrozone.Rzutujesz swoje uczucia na kawałek materii - dla jednych to zlepek
                              komórek,płód, dla ciebie to TY sam, przedłużenie CIEBIE .A o ile ja jestem w
                              stanie zrozumieć twoj punkt widzenia,ty nie jesteś w stanie nawet wyobrazić
                              sobie innego.Może dlatego,że jak większośc facetów , nie masz wyobraźni.Albo
                              empatii.Albo poczucia odpowiedzialnego rodzicielstwa,więc racji szukasz w
                              scholastycznym, prymitywnie liniowym rozumowaniu.Wybacz,na ogółm twoje akurat
                              posty czytam z przyjemnością, ale przekazywanie swoich genów jest dla mężczyzny
                              tak podstawową biologiczną sprawą,że kończy się im w tym miejscu
                              rozum.Oczywiście, nie wszystkim, młody paniczu.Za swobodnym wyborem bowiem sa
                              ojcowie rodzin,mężczyźni dojrzali albo obdarzeni darem rozumienia innych a
                              przede wszystkim rozumienia siebie samych.Kiedy sie jest mlodym paniczem, to
                              umiejętności niewyobrażalne.
                              • mlody.panicz Re: aborcja c.d. - c.d. 25.09.04, 19:26
                                piszesz, ze nie ma zla absolutnego aborcji. dziekuje za te odpowiedz, na temat.
                                moglbym sie do tego odniesc, gdyby nie reszta Twojego postu. rozumiem, ze w ten
                                rozwlekly sposob dajesz mi do zrozumienia, ze wszelka dyskusja z Toba jest
                                bezcelowa. rozumiem i koncze.
                                pozdrawiam
                                mp
                    • Gość: ggigus paniczu! IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.04, 20:45
                      Jesli uzywasz slowa jakiekolowiek zlo w pytaniu, to zakladasz, ze ja tego zla
                      nie widze.
                      Jesli pytasz, czy mam jakiekolwiek pieniadze przy sobie, to zakladasz, zue ich
                      nie mam. Tyle logiki i semantyki.
                      Ergo - Ty JUZ wiesz, ze ja zla w aborcji nie widze. Ciekawe skad? Bo jestem za
                      prawem wyboru? To wystarcza??
                      Nie, nie zgadzam sie, aby ktokolwiek podejmowal za mnie decyzje. Ja tez icch za
                      nikogo nie podejmuje, nie zmuszam i nie zamierzam.
                      Nie zgadzasz sie na aborcje, to do niej dopuszczaj, ale moj wybor ozostaw mnie.
                      Nie Tobie. bo to jest moj wybor.
                      pozdrawiam
                      • mlody.panicz Re: paniczu! 23.09.04, 23:08
                        Gość portalu: ggigus napisał(a):

                        > Jesli uzywasz slowa jakiekolowiek zlo w pytaniu, to zakladasz, ze ja tego zla
                        > nie widze.
                        > Jesli pytasz, czy mam jakiekolwiek pieniadze przy sobie, to zakladasz, zue
                        ich
                        > nie mam. Tyle logiki i semantyki.

                        tyle NADinterpretacji. nadinterpretacja jest o tyle ciekawa, ze przeprowadzona
                        wbrew moim zapewnieniom, ze tylko sie pytam, niczego nie zakladajac. hmm...
                        trzeba wiec wykreslic 'interpretacje'. zostanie 'nad'. uwazam, ze to co robisz
                        z moimi tekstami to zwykle nad!

                        > Nie, nie zgadzam sie, aby ktokolwiek podejmowal za mnie decyzje. Ja tez icch
                        za nikogo nie podejmuje, nie zmuszam i nie zamierzam.
                        > Nie zgadzasz sie na aborcje, to do niej dopuszczaj, ale moj wybor ozostaw
                        mnie.
                        > Nie Tobie. bo to jest moj wybor.

                        smieszne, ja sie pytam o jedno, Ty piszesz wciaz o drugim. rozmowa tego nazwac
                        nie mozna.
                        uprzejmie wiec powtorze: wiem, ze domagasz sie prawa wyboru. wiedzialem to juz
                        wczesniej i nigdy nie twierdzilem, ze z prawa tego rezygnujesz. pytalem sie
                        natomiast, jakie zlo dostrzegasz w aborcji, jesli dostrzegasz. czy mozesz
                        odpowiedziec?

                        pozdrawiam
                        mp
                        • Gość: ggigus Re: paniczu! o wyborze i moje pytanie do Ciebie IP: *.bsb-muenchen.de 24.09.04, 12:40
                          Piszesz: czy w takim razie dopuszczasz mozliwosc, ze ktos nie zgadza sie na
                          pozostawienie Ci wolnego wyboru? w koncu chodzi o _zlo_. istnieja zla, ktorych
                          spoleczenstwo zakazuje i nie zostawia wolnego wyboru... na czym polega zlo
                          aborcji?

                          Pisales i o wyborze i jak jasno widac, uwazasz, wiesz lepiej wybor bylyby dla
                          mnie lepszy. Dzeikuj,e wole podejmowac decyzje sama i Tobie tez pozostwaiam
                          wybor do samodzielnego decydowania.
                          Po drugie - przy pomocy przykladu ze zdaniem czy masz jakiekowliek pieniadze
                          przy sobie i pry pomocy znaczenia tego zdania jasno Ci wykazalam, ze Twoje
                          spytanie, czy ja jakiekowliek zlo w aborcji widze zaklada, ze Ty JUZ LPIEJ
                          wiesz, ze ja tego zla nie widze. Dlaczego tak myslisz?
                          Zlo w abocji widze, oczywscie. po pierwsze - to jest trudna sytuacja dla
                          kobiety i jej parntera, dla jej dlaszego zycia i jego tez, ale tak samo widze
                          zlo w zmuszaniu kogo do urodzenia dziecka, wbrewm decyzji zyciowych,
                          mozliwsoci ,checi czy stanu zdrowia. Takie dziecko moze miec matke, ktora cale
                          zycie bedzie mniej lub barzdiej nieswiadomie myslec, mowic itp., ze musiala, bo
                          panicz i inni obroncy zycia tak zdecydowali.
                          Dlatego nie jestem za aborja na zyczenie, to nb. termin obronocow zycia. Jestem
                          za tym, zeby kazdy mogl kierowac sie w zyciu swoimi decyzjami, czy sie one
                          podobaja paniczom i ggiguusom, czy nie.
                          Oczywiscie wszytsko w rozsadnych granicach, bo nie mam na mysli zabijania,
                          jesli sie tak komus podoba. ale dobrze o tym wiesz, prawda?
                          A teraz moje pytanie - dlaczego uwazasz, ze Twoje przekonania i plynace z nich
                          konsekwencje w postaci decyzji sa dla mnie (bo ze dla Ciebie, to jasne) lepsze
                          i pownny byc wiazace? Co jest takiego w Twoich przekonaniach, ze chcesz mi je
                          narzucic? Czy wg Ciebie ja i inne kobiety nie potrafimy myslec same? Ze nalezy
                          nas zmuszac do kierowania sie Twoimi wyborami i wyborami innych tzw. obronocw
                          zycia poczetego?
                          pozdr
                          • mlody.panicz Re: paniczu! o wyborze i moje pytanie do Ciebie 24.09.04, 13:34
                            ggigus:
                            ***
                            Piszesz: czy w takim razie dopuszczasz mozliwosc, ze ktos nie zgadza sie na
                            pozostawienie Ci wolnego wyboru? w koncu chodzi o _zlo_. istnieja zla, ktorych
                            spoleczenstwo zakazuje i nie zostawia wolnego wyboru... na czym polega zlo
                            aborcji?

                            Pisales i o wyborze i jak jasno widac, uwazasz, wiesz lepiej wybor bylyby dla
                            mnie lepszy. Dzeikuj,e wole podejmowac decyzje sama i Tobie tez pozostwaiam
                            wybor do samodzielnego decydowania.
                            ***

                            rzeczywiscie, wspomnialem o wyborze, ale akapit zakonczylem niesmiertelnym
                            pytaniem o zlo aborcji.
                            uwaga na marginesie 1: wcale nie widac jasno, ze uwazam, ze wiem lepiej. widac
                            jasno, ze sie spytalem, czy dopuszczasz mozliwosc.

                            ggigus:
                            ***
                            Po drugie - przy pomocy przykladu ze zdaniem czy masz jakiekowliek pieniadze
                            przy sobie i pry pomocy znaczenia tego zdania jasno Ci wykazalam, ze Twoje
                            spytanie, czy ja jakiekowliek zlo w aborcji widze zaklada, ze Ty JUZ LPIEJ
                            wiesz, ze ja tego zla nie widze. Dlaczego tak myslisz?
                            ***

                            to juz nawet nie jest smieszne. niczego mi nie wykazalas, najwyzej sobie.

                            ggigus:
                            ***
                            Zlo w abocji widze, oczywscie. po pierwsze - to jest trudna sytuacja dla
                            kobiety i jej parntera, dla jej dlaszego zycia i jego tez, ale tak samo widze
                            zlo w zmuszaniu kogo do urodzenia dziecka, wbrewm decyzji zyciowych,
                            mozliwsoci ,checi czy stanu zdrowia. Takie dziecko moze miec matke, ktora cale
                            zycie bedzie mniej lub barzdiej nieswiadomie myslec, mowic itp., ze musiala, bo
                            panicz i inni obroncy zycia tak zdecydowali.
                            ***

                            ponawiam moje pytanie, ktore zadalem kociej_nodze: czy dostrzegasz zlo w samym
                            akcie aborcji, a nie - wokol niego, w okolicznosciach towarzyszacych?
                            (UWAGA !!! niczego nie zakladam, niczego nie sugeruje, niczego nie wiem lepiej)

                            ggigus:
                            ***
                            Dlatego nie jestem za aborja na zyczenie, to nb. termin obronocow zycia. Jestem
                            za tym, zeby kazdy mogl kierowac sie w zyciu swoimi decyzjami, czy sie one
                            podobaja paniczom i ggiguusom, czy nie.
                            ***

                            co jest zlego w sformulowaniu 'aborcja na zyczenie' (gdzie aborcja jest
                            rozumiana jako usuniecie plodu mlodszego niz dwanascie tygodni)? szczegolnie ze
                            w nastepnym zdaniu piszesz, ze jednak jestes za calkowita swoboda decyzji w tej
                            sprawie matki. czy nalezy wprowadzic jakies ograniczenia w dostepie do aborcji?
                            jesli tak, to z czego maja one wynikac? (UWAGA !!! niczego nie zakladam,
                            niczego nie sugeruje, niczego nie wiem lepiej)

                            ggigus:
                            ***
                            Oczywiscie wszytsko w rozsadnych granicach, bo nie mam na mysli zabijania,
                            jesli sie tak komus podoba. ale dobrze o tym wiesz, prawda?
                            ***

                            wiem tyle, ile mi powiesz.
                            o jakim zabijaniu mowisz? mowimy o plodzie nie starszym niz 12 tygodni.
                            (UWAGA !!! niczego nie zakladam, niczego nie sugeruje, niczego nie wiem lepiej)

                            ggigus:
                            ***
                            A teraz moje pytanie - dlaczego uwazasz, ze Twoje przekonania i plynace z nich
                            konsekwencje w postaci decyzji sa dla mnie (bo ze dla Ciebie, to jasne) lepsze
                            i pownny byc wiazace? Co jest takiego w Twoich przekonaniach, ze chcesz mi je
                            narzucic? Czy wg Ciebie ja i inne kobiety nie potrafimy myslec same? Ze nalezy
                            nas zmuszac do kierowania sie Twoimi wyborami i wyborami innych tzw. obronocw
                            zycia poczetego?
                            ***

                            po pierwsze, z moich postow w tym watku w ogole nie wynika, ze chce cokolwiek
                            Tobie narzucac. ani razu nie przedstawilem tu swojego pogladu na jakakolwiek
                            sprawe, z wyjatkiem sposobu prowadzenia dyskusji i wyciagania nieuprawnionych
                            wnioskow. (UWAGA !!! niczego nie zakladam, niczego nie sugeruje, niczego nie
                            wiem lepiej)
                            po drugie, moje stanowisko przedstawialem wielokrotnie wczesniej. moge
                            powtorzyc: od momentu poczecia mamy do czynienia z istota ludzka (to kwestia
                            biologii, nie - wiary, nie ma tu miejsca na subiektywne poglady). jestem
                            wrogiem zabijania ludzi. wniosek: jestem wrogiem aborcji, tak jak jestem
                            wrogiem zabijania osob urodzonych, kradziezy, krzywoprzysiestwa, zdrady i paru
                            innych brzydkich zachowan.

                            pozdrawiam
                            mp
                            • Gość: ggigus Paniczu! IP: *.bsb-muenchen.de 24.09.04, 14:33
                              Znaczenie slowa jakiekolwiek nie jest smieszne. poecam zajrzec do Slownika
                              Jezyka Polskiego.
                              O zle aborcji napisalam. Ale Ty nie odpiwiadasz na moje pytanie.
                              Sformulowanie na zyczenie oznaczac moze kaprys chwili, Na zyczenie sa drinki
                              chociazby, muza, albo lody. Polecama znowu kunsulatacje ze Slownikiem J.P. co
                              do zanczenia na zyczenie.
                              Ponawiam pytanie - dlaczego mam sie kierowac Twoimi pogladami? w koncu jesli
                              aborcja jest zakazana w Polsce, nie moglabym jej legalnie dokonac, to jest dla
                              Ciebie i Twoich pogladow korzystne. Cyzli ja musze kierowac sie Twoimi
                              pogladami w moich wyborach. Dlaczego?
                              Co czyni Twoje poglady na tyle lepsze, ze maja obowiazywac mnie? Nie wymagoam
                              od moich pogladow, aby byly dla Ciebie wiazace. Wiesz, dlaczego? Bo szanuje
                              WOLNOSC twojego wyboru.
                              • mlody.panicz Re: Paniczu! 24.09.04, 14:46
                                Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                > O zle aborcji napisalam.

                                dopiero teraz. ale wylacznie o zlu, jakie towarzyszyc moze aborcji. tak jak z
                                usunieciem zeba: moze byc dobre, jak boli, moze byc zle - jak piescia. samo w
                                sobie nie jest ani dobre, ani - zle. wiec jak jest z tym zlem aborcji? mozesz
                                odpowiedziec?

                                > Ale Ty nie odpiwiadasz na moje pytanie.

                                odpowiedzialem.

                                > Sformulowanie na zyczenie oznaczac moze kaprys chwili, Na zyczenie sa drinki
                                > chociazby, muza, albo lody. Polecama znowu kunsulatacje ze Slownikiem J.P. co
                                > do zanczenia na zyczenie.

                                bla bla bla. przepraszam, ale ciagle odsylanie mnie do slownika jest co
                                najmniej nieeleganckie, a juz napewno denerwujace. chcesz zebym sie obrazil i
                                skonczyl zadawac pytania, na ktore nie potrafisz (?) odpowiedziec?

                                1. czy aborcja sama w sobie jest zla moralnie? jesli tak - dlaczego?
                                2. czy dostep do aborcji powinien byc ograniczony? jesli tak - czym i dlaczego?

                                > Ponawiam pytanie - dlaczego mam sie kierowac Twoimi pogladami? w koncu jesli
                                > aborcja jest zakazana w Polsce, nie moglabym jej legalnie dokonac, to jest
                                dla
                                > Ciebie i Twoich pogladow korzystne.

                                jest dla mnie korzystne, jak panstwo zakazuje morderstwa, nawet jesli nie mnie
                                ono grozi. plod to czlowiek, biologia sie klania, a nie - poglady.

                                > Co czyni Twoje poglady na tyle lepsze, ze maja obowiazywac mnie? Nie wymagoam
                                > od moich pogladow, aby byly dla Ciebie wiazace. Wiesz, dlaczego? Bo szanuje
                                > WOLNOSC twojego wyboru.

                                kazdego? watpie. ja tez nie.

                                jednak, jednak, dawszy sie wciagnac do rozmowy na ten temat, usilnie upraszam o
                                udzielenie odpowiedzi na zadane wyzej, a takze wczesniej, pytania na temat zla
                                aborcji.

                                pozdrawiam
                                mp
                                • Gość: ggigus momencik, Paniczu IP: *.bsb-muenchen.de 24.09.04, 14:55
                                  jesli nie chcesz uznac znaczenia slowa jakikolwiek, to musze Cie odeslac do
                                  slownika. Jesli dla Ciebie pytanie masz jakiekoliwek pieniadza nie oznacza
                                  autom., ze zakladasz, ze ich nie mam, to musze Cie odeslac do slownika , jako
                                  do instancji wyzszej.
                                  Ale tak na logike - jelsli w kraju aborcja jest zabroniona, to jest to
                                  korzystne dla Twoich pogladow, jet to z Twoimi pogladami zgodne, nieprawdaz?
                                  Wiec grzecznie pytam, co jest takiego w nich, ze maja obowiazywac TAKZE i mnie.
                                  Co do zla aborcji - tu mi sie po prostu temat wyczerpal. Roznimy sie pogladami -
                                  zarodek to dla mnie nie czlowiek, jeszcze nie, wiec cale zlo wg nmie jest
                                  skupione wokol osoby, ktra tego zarodka w sobie ma - kobiety i osoby, ktora ta
                                  istnienie zarodka jest odpow. To cala problematyka zla w moim ujeciu.
                                  Obawiam sie, ze Cie rozczarowalam ,przykro mi.
                                  A teraz napisze w jednym zdaniu, dlaczego Twoje poglady maja obowiazywac mnie?
                                  DLACZeGO???
                                  • mlody.panicz Re: momencik, Paniczu 24.09.04, 15:14
                                    Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                    > Ale tak na logike - jelsli w kraju aborcja jest zabroniona, to jest to
                                    > korzystne dla Twoich pogladow, jet to z Twoimi pogladami zgodne, nieprawdaz?

                                    wcale nie. mozna uwazac ze cos jest zgodne z moimi pogladami, a jednoczesnie -
                                    dla mnie niekorzystne.

                                    > Wiec grzecznie pytam, co jest takiego w nich, ze maja obowiazywac TAKZE i
                                    mnie.

                                    a na jakiej podstawie domagasz sie (to moje zalozenie) kar dla zlodziei? ich
                                    Twoje poglady nie musza przeciez obowiazywac.

                                    > Co do zla aborcji - tu mi sie po prostu temat wyczerpal. Roznimy sie
                                    pogladami
                                    > -
                                    > zarodek to dla mnie nie czlowiek, jeszcze nie, wiec cale zlo wg nmie jest
                                    > skupione wokol osoby, ktra tego zarodka w sobie ma - kobiety i osoby, ktora
                                    ta
                                    > istnienie zarodka jest odpow. To cala problematyka zla w moim ujeciu.
                                    > Obawiam sie, ze Cie rozczarowalam ,przykro mi.

                                    wcale mnie nie rozczarowalas. dlaczego?
                                    pozostaje jednak moje pierwotne pytanie. dlaczego nie namawiasz do aborcji,
                                    skoro moze byc dobra? odebralem Twoje zastrzezenie jako tlumaczenie sie. czy
                                    czulabys sie w obowiazku dokonac go w przypadku - powiedzmy - wyrwania zeba?
                                    jak boli, wyrwac czasem trzeba, i do tego nalezy namawiac, gdyz zapuszczenie
                                    sprawy moze prowadzic do powaznych komplikacji (przypominam nagly koniec
                                    johanna budenbrooka). oczywiscie, wolny wybor obowiazuje takze i tutaj. ale
                                    jesli powiem: namawiam wszystkich do higieny jamy ustnej i usuwania, gdy
                                    wyleczyc sie nie da, chorego zeba - nie bedzie to oznaczalo, ze ograniczam
                                    czyjs wolny wybor. pani gompters jest tu moim idealem: kobieta nie wstydzi sie
                                    swojej profesji, a wrecz przeciwnie - jest z niej dumna. nie zastrzega sie, ze
                                    wprawdzie aborcja zla nie jest, ale ona do niej nie namawia itd.itp.
                                    jak wiec widzisz, pytajac Cie o zlo aborcji, nie zakladalem, ze zla nie
                                    widzisz. przeciwnie: mysle, ze widzisz.

                                    > A teraz napisze w jednym zdaniu, dlaczego Twoje poglady maja obowiazywac
                                    mnie?
                                    > DLACZeGO???

                                    o ktory poglad Ci chodzi? o to, ze czlowiek to czlowiek? to biologia, mowilem.
                                    nie moj poglad, ale fakt. ze nie wolno zabijac? no coz, uwazam, ze
                                    spoleczenstwo dopuszczajace dowolnosc zabojstwa jest niemoralne.

                                    pozdrawiam
                                    mp

                                    ps. rozumiem, ze w zwiazku z neutralnoscia moralna aborcji, nie chcesz
                                    wprowadzenia zadnych ograniczen w dostepie do niej?
                                    mp
                                    • Gość: ggigus wxraznie pisalam IP: *.bsb-muenchen.de 24.09.04, 15:22
                                      ozgosnosci z Twoimi pogladami, wiec przestan zwodzic na manowce.To jest nudne
                                      i malo efektywne.
                                      Dlaczego mialabym namawiac? Zaczynasz dod poczatku?
                                      I jeszcze raz moje pytanie: nie chodzi mi o czlowieka i Twoj poglad, od kiedy
                                      jest on czlowiekiem. Odpowiada Ci zakaz aborcji, mnie nie. Dlaczego mam sie
                                      kierowac Twoimi pogladami w moich wyborach?
                                      Mam wrazenie, ze celowo unikasz odp. na proste pytanie. Jesli jest za trudne,
                                      napisz.
                                      • mlody.panicz Re: wxraznie pisalam 24.09.04, 15:31
                                        Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                        > ozgosnosci z Twoimi pogladami, wiec przestan zwodzic na manowce.To jest
                                        nudne
                                        > i malo efektywne.

                                        jakimi moimi? czy teza o kulistosci ziemi jest moim pogladem? a o niemoralnosci
                                        kradziezy?

                                        > Dlaczego mialabym namawiac? Zaczynasz dod poczatku?

                                        czy mam wiec rozumiec, ze nigdy nikogo do niczego nie namawiasz? zawsze czynisz
                                        takie zastrzezenie? jesli tak, to rzeczywiscie, nie czynisz wyjatku dla aborcji
                                        i wszystko jest jasne. jesli nie, to czemu aborcja mialaby byc wyjatkiem?

                                        > I jeszcze raz moje pytanie: nie chodzi mi o czlowieka i Twoj poglad, od kiedy
                                        > jest on czlowiekiem. Odpowiada Ci zakaz aborcji, mnie nie. Dlaczego mam sie
                                        > kierowac Twoimi pogladami w moich wyborach?

                                        jeszcze raz: tu nie chodzi o moje poglady, jesli jako poglad rozumiemy
                                        subiektywna opinie na temat nie podlegajacy obiektywnej ocenie. kwestia
                                        czlowieczenstwa plodu taka nie jest. mozemy natomiast rozmawiac, czemu popieram
                                        idee spoleczenstwa zmuszajacego Cie do kierowania sie pogladem, ze zabijanie
                                        ludzi jest zle.

                                        > Mam wrazenie, ze celowo unikasz odp. na proste pytanie. Jesli jest za trudne,
                                        > napisz.

                                        masz mylne wrazenie. odpowiadam na Twoje pytania.

                                        pozdrawiam
                                        mp
                                        • Gość: ggigus paniczu, pytam ponownie IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.04, 00:54
                                          nie chodzi mi o Twoje poglady o do kulistosci Ziemi. To nudn Twoje wymigawanie
                                          sie i niezdarne.
                                          No co jest takiego w Twoich paniczowych pogladach, ze maja byc i dla mnie
                                          wazne? CO?
                                          nabieram wtrazenia, ze nie rozumiesz pytania. Osoboa, ktoa nie rozmie prostych
                                          pytan, mialaby decydowac o moich wyborach, ojej
                                          • mlody.panicz Re: paniczu, pytam ponownie 25.09.04, 19:31
                                            Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                            > nie chodzi mi o Twoje poglady o do kulistosci Ziemi. To nudn Twoje
                                            wymigawanie
                                            > sie i niezdarne.
                                            > No co jest takiego w Twoich paniczowych pogladach, ze maja byc i dla mnie
                                            > wazne? CO?
                                            > nabieram wtrazenia, ze nie rozumiesz pytania. Osoboa, ktoa nie rozmie
                                            prostych
                                            > pytan, mialaby decydowac o moich wyborach, ojej

                                            pewnym jest, ze ktos czegos nie rozumie. zapewne ja - Ciebie. nie rozumiem,
                                            czego Ty nie rozumiesz. z checia uscisle moja odpowiedz, ale Ty musisz dokonac
                                            wysilku i wytlumaczyc mi, czego dokladnie nie rozumiesz.

                                            zastanawia mnie tez, skad Twoje oburzenie na - rzekome - sugerowanie przeze
                                            mnie, ze nie widzisz zla w aborcji. sama napisalas, ze nie widzisz. nie podoba
                                            Ci sie odbicie w lustrze? nie moja to wina.

                                            i na koniec, prosze: daruj sobie te wszystkie epitety. odbicie staje sie
                                            jeszcze bardziej pelne grymasow.

                                            pozdrawiam
                                            mp
                                            • kocia_noga Re: paniczu, pytam ponownie 26.09.04, 12:10
                                              Widzisz, mlody paniczu,obrażasz się.Teraz na ggigus, która się nie zraża i
                                              próbuje ci coś wyjaśnić.Sam pisałes,że zabicie człowieka zasadniczo jest złe,
                                              ale w obronie własnej juz nie.W casie pokoju - złe, ale na wojnie - i
                                              owszem.Sam dawałes przykład.No, rozumeim,że rozum ci sie skończył w sprawie
                                              płodu.Może pranie mózgu od przedszkola, może co innego, ale to ty masz betonowa
                                              głowę, nie my.
                                              • mlody.panicz Re: paniczu, pytam ponownie 26.09.04, 15:12
                                                kocia_noga napisała:

                                                > Widzisz, mlody paniczu,obrażasz się.

                                                widze, ze sie nie obrazam, tylko zwracam uwage tym, ktorzy staraja sie mnie
                                                obrazic. na forum to raczej smiesznie wyglada, a dowod pozostaje. wstyd i tyle.

                                                Teraz na ggigus, która się nie zraża i
                                                > próbuje ci coś wyjaśnić.

                                                eee... przesada, tak bardzo to chyba nie probuje.

                                                Sam pisałes,że zabicie człowieka zasadniczo jest złe,
                                                > ale w obronie własnej juz nie.W casie pokoju - złe, ale na wojnie - i
                                                > owszem.

                                                po dwakroc nieprawda. w tym watku pisalem, ze moze byc konieczne. na innych
                                                watkach z kolei cytowalem ksiedza Zieje (jaki to byl cytat, poszukaj sobie
                                                sama).

                                                Sam dawałes przykład.No, rozumeim,że rozum ci sie skończył w sprawie
                                                > płodu.Może pranie mózgu od przedszkola, może co innego, ale to ty masz
                                                betonowa
                                                > głowę, nie my.

                                                gratuluje dobrego samopoczucia. jak bedziesz miala - tak dla odmiany - cos
                                                sensownego do napisania, z checia poczytam i odpisze.
                                                pozdrawiam nieustajaco
                                                mp
                                            • ggigus Paniczu, pytam ciagle, odpowiedzi czekam 26.09.04, 16:56
                                              nadaremno???
                                              Nie interesuja mine Twoje opnie co do kulistosci Zmiemi, bo nie o tym sobie
                                              rozmawiamy, nieprawdaz? Rowniez zwrot ku namawianiu do aborcji, jak Ty rozmiesz
                                              moj postulat wolnego wyboru, mnie tez interesuje, bo to omawialismy.
                                              O zle aborcji pisalam i nigdy nie pisalam, ze zla aborcji nie widze. Jesli
                                              uwazasz, ze tak pisalam (ze zla ABOCJI NIE WIDZE - DODAM; BY UNIKNAC
                                              NIEPOTOROZUMIEN), podaj cytat, zamiast swoich wynurzen co do mojej osoby.
                                              No i standardowe pytanie - dlaczego mam sie kierwoac w moich wyborach Twoimi
                                              pogladami?czekam cierpliwie, paniczu
                                              • mlody.panicz Re: Paniczu, pytam ciagle, odpowiedzi czekam 26.09.04, 18:20
                                                ggigus napisała:

                                                > O zle aborcji pisalam i nigdy nie pisalam, ze zla aborcji nie widze. Jesli
                                                > uwazasz, ze tak pisalam (ze zla ABOCJI NIE WIDZE - DODAM; BY UNIKNAC
                                                > NIEPOTOROZUMIEN), podaj cytat, zamiast swoich wynurzen co do mojej osoby.

                                                ach, czyli wynurzenia sa dobre, jak robisz je Ty i tylko Ty? niech Ci bedzie,
                                                pewnie masz racje.
                                                cytat:
                                                "Zlo w abocji widze, oczywscie. po pierwsze - to jest trudna sytuacja dla
                                                kobiety i jej parntera, dla jej dlaszego zycia i jego tez, ale tak samo widze
                                                zlo w zmuszaniu kogo do urodzenia dziecka, wbrewm decyzji zyciowych,
                                                mozliwsoci ,checi czy stanu zdrowia. Takie dziecko moze miec matke, ktora cale
                                                zycie bedzie mniej lub barzdiej nieswiadomie myslec, mowic itp., ze musiala, bo
                                                panicz i inni obroncy zycia tak zdecydowali."
                                                nie podalas przykladu na zlo wiazace sie z aborcja jako taka. Twoj przyklad
                                                rownie dobrze moze sie odnosic do, powiedzmy, usuniecia wyrostka robaczkowego,
                                                czy zjedzenia kalarepki. a wiec rzeczywiscie, nie wydalas oswiadczenia: 'nie
                                                widze zla aborcji', ale w zaden sposob nie potrafisz napisac, na czym owo zlo
                                                polega. wijesz sie, krecisz, ale nic z tego nie wynika. czemu to takie
                                                ambarasujace?

                                                > No i standardowe pytanie - dlaczego mam sie kierwoac w moich wyborach Twoimi
                                                > pogladami?czekam cierpliwie, paniczu

                                                coz za przepychanka. ktorymi moimi pogladami? w jakich wyborach? ze nie wolno
                                                zabijac? rozne sa uzasadnienia dla obowiazywania tego zakazu. ja sklaniam sie
                                                chyba do teorii prawa naturalnego, choc zdaje sobie sprawe z jej ograniczen.
                                                tylko juz to raz mowilem, wiec i zapewne teraz Cie nie usatysfakcjonuje. moze
                                                sformulujesz zatem pytanie w troche inny sposob? dasz mi jakas podpowiedz?
                                                wiesz, nie czytuje slownikow do poduszki, glowe mam z betonu, wiec do mnie
                                                trzeba powoli i wyraznie. postaraj sie i wytlumacz, dlaczego moja odpowiedz nie
                                                jest dla Ciebie satysfakcjonujaca.

                                                > Rowniez zwrot ku namawianiu do aborcji, jak Ty rozmiesz
                                                > moj postulat wolnego wyboru, mnie tez interesuje, bo to omawialismy.

                                                wiem, ze Ciebie to nie interesuje, ale mnie interesuje (od tego zaczalem moj
                                                udzial w dyskusji). przedstawilas ostatnio calkiem rozwinieta wykladnie mojego
                                                niewinnego pytania, wglebiajac sie w znaczenie i implikacje
                                                slowa 'jakiekolwiek', a teraz nie potrafisz odpowiedziec na cos tak prostego:
                                                czy nigdy nikogo do niczego nie namawiasz, czy robisz wyjatek dla aborcji?
                                                jesli nigdy, to ok, ale jesli wyjatek, to ciekawi mnie czemu. proste? proste.

                                                pozdrawiam
                                                mp
                                                • ggigus Paniczu, pohamuj swoje chamstwo 26.09.04, 19:29
                                                  ja napisalam Ci o zle abrocji i czekam na odp. na moje pytania. proste.

                                                  Wiesz, Paniczu, ja Ci nie musze podawac przykladu na zlo aborcji jako takiej,
                                                  bo ja go - czyli zla niezbyt jasno przez Ciebie sformulowanego - po prostu nie
                                                  musze widziec. Na to nie wpadles, ze sie roznimy pogladami? Pisalam o zle dla
                                                  kobiety i jej dlaszego zycia i dla jej partnera. Ale nie mozesz wymagac, zebym
                                                  pisala cos, czego sobie zyczysz.
                                                  czekam na osp. nie o zabujaniu, bo dla mnie aborcja nie jest zabijaniem, o ile
                                                  sie jeszcze nie domyslasz.
                                                  Jakim prawem chcesz decydowac o moich wyborach, wywijajac tarcza o zabijaniu?
                                                  nie chcesz, nie zabijaj, ale daj mi prawo do MOICH wyborow. Ponawiam - w czym
                                                  sa Twoje poglady lepsze? Nie wiem, jak jeszcze latwiej to pytanie
                                                  sformulowac ,bys odpiwedzial, moze napiszesz, czego w moim pyaniu nie
                                                  rozumiesz, bezdie mi latwiej Ci wyjasnic.
                                                  DLa mnie co jest wolnym wyborem, dla Ciebie namawianiem i tak mozemy bez konca.
                                                  Dlatego ucinam i zadaje moje pytanie.
                                                  czekam i pozdrawiam
                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu, pohamuj swoje chamstwo 26.09.04, 22:24
                                                    najpierw o tytule Twojego listu:
                                                    w ktorym to miejscu bylem chamski? ranisz moje uczucia zarzucajac mi tak
                                                    niegodne zachowanie. prosze o odwolanie.

                                                    ggigus napisała:

                                                    > Wiesz, Paniczu, ja Ci nie musze podawac przykladu na zlo aborcji jako takiej,
                                                    > bo ja go - czyli zla niezbyt jasno przez Ciebie sformulowanego - po prostu
                                                    nie
                                                    > musze widziec.

                                                    brawo! wreszcie! czyli wg. Ciebie nie ma tego zla. czy tak trudno bylo to
                                                    powiedziec?

                                                    > czekam na osp. nie o zabujaniu, bo dla mnie aborcja nie jest zabijaniem, o
                                                    ile
                                                    > sie jeszcze nie domyslasz.
                                                    > Jakim prawem chcesz decydowac o moich wyborach, wywijajac tarcza o zabijaniu?
                                                    > nie chcesz, nie zabijaj, ale daj mi prawo do MOICH wyborow.

                                                    aa... o to Ci chodzilo? trzeba bylo tak od razu. prosze bardzo:
                                                    w momencie zaplodnienia powstaje nowy organizm, o wlasnym, unikalnym dna. jest
                                                    to organizm zywy, osobny od matki. musi wiec nalezec do jakiegos gatunku. jesli
                                                    rodzice sa ludzmi, to i ten organizm jest czlowiekiem, nalezy do gatunku homo
                                                    sapiens. aborcja prowadzi do jego smierci, ergo jest zabojstwem czlowieka.
                                                    jak widzisz, nie ma tu miejsca na spekulacje, poglady. mozesz sie naturalnie
                                                    nie zgadzac, tak jak mozesz twierdzic, ze ziemia jest plaska. dopoki jednak nie
                                                    przedstawisz naukowego (!) argumentu, Twoja wiara to za malo, bys mogla
                                                    oczekiwac od innych przylaczenia sie do Twojego stanowiska.

                                                    Ponawiam - w czym
                                                    > sa Twoje poglady lepsze? Nie wiem, jak jeszcze latwiej to pytanie
                                                    > sformulowac ,bys odpiwedzial, moze napiszesz, czego w moim pyaniu nie
                                                    > rozumiesz, bezdie mi latwiej Ci wyjasnic.

                                                    teraz rozumiem. mam nadzieje, ze Ty rozumiesz takze moja odpowiedz.

                                                    > DLa mnie co jest wolnym wyborem, dla Ciebie namawianiem i tak mozemy bez
                                                    konca.

                                                    nie, nie, nie, prosze. jak na osobe wybitnie wyczulona na precyzje znaczenia
                                                    kazdego slowa, odpowiedz - prosze jeszcze raz i jeszcze bardziej uprzejmie -
                                                    czy nigdy nikogo do niczego nie namawiasz, czy wyjatek czynisz tylko dla
                                                    aborcji.

                                                    > Dlatego ucinam i zadaje moje pytanie.

                                                    nie ucinaj, tylko odpowiedz, prosze.
                                                    mam nadzieje, ze moja z kolei odpowiedz, spotka sie z Twoim uznaniem.

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Paniczu! czekam nadal 27.09.04, 14:37
                                                    Chamski jest dla mnie ton Twoich wypowiedzi.

                                                    Co do zla, paniczu, napisalam wyraznie, ze nie widze go - zla - tak, jak Ty
                                                    sobie tego zyczysz, bo sie roznimy pogladami i to znacznie. Pisalam o zle, dla
                                                    Ciebie to za malo, ale la mnie to wystarczy, skor pytasz o moje zdanie.
                                                    Paniczu!
                                                    Najpierw czytamy ze zrozumieniem, potem piszemy.
                                                    ponadto piszesz:
                                                    aa... o to Ci chodzilo? trzeba bylo tak od razu. prosze bardzo:
                                                    > w momencie zaplodnienia powstaje nowy organizm, o wlasnym, unikalnym dna.
                                                    jest
                                                    > to organizm zywy, osobny od matki. musi wiec nalezec do jakiegos gatunku.
                                                    jesli
                                                    >
                                                    > rodzice sa ludzmi, to i ten organizm jest czlowiekiem, nalezy do gatunku homo
                                                    > sapiens. aborcja prowadzi do jego smierci, ergo jest zabojstwem czlowieka.
                                                    > jak widzisz, nie ma tu miejsca na spekulacje, poglady. mozesz sie naturalnie
                                                    > nie zgadzac, tak jak mozesz twierdzic, ze ziemia jest plaska. dopoki jednak
                                                    nie
                                                    >
                                                    > przedstawisz naukowego (!) argumentu, Twoja wiara to za malo, bys mogla
                                                    > oczekiwac od innych przylaczenia sie do Twojego stanowiska.
                                                    Co nie jest odpowiedzia na pytanie o lepsza jakosc Twoich pogladow. Sa to
                                                    Twoje poglady na aborcje, jakie znam. BArdzo bobrze, bo ciagle o nich piszezs,
                                                    miast odpowiedziec na moje pytanie. Moze poszerze: nie chcesz abrocji, to do
                                                    niej nie dopuszczaj, otaczaj kobiete, z ktora bedziesz mial dziecko opieka, ale
                                                    od moich wyboroww ,Paniczu sie odczep, albo mi napisz, dlaczego mialaym sie
                                                    nimi kierowac Moze tak jest prosciej zrozumiec moje pytanie?
                                                    Ponawiam: dlaczego mam sie kierowac Twoimi pogladami? I moze bardzij brutlani,
                                                    ale prosto - jakim prawem uzurpujesz sobie decydowanie o moim brzuchu i jego
                                                    zawartosci? moze na tak proste pytanie, choc brutalnie sformulowane pytanie,
                                                    uda Ci sie odpowiedziec.
                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu! czekam nadal 27.09.04, 16:29
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Chamski jest dla mnie ton Twoich wypowiedzi.

                                                    - powiedzial kociol.

                                                    > Co do zla, paniczu, napisalam wyraznie, ze nie widze go - zla - tak, jak Ty
                                                    > sobie tego zyczysz, bo sie roznimy pogladami i to znacznie. Pisalam o zle,
                                                    dla
                                                    > Ciebie to za malo, ale la mnie to wystarczy, skor pytasz o moje zdanie.

                                                    nie powiedzialem, ze za malo. prosilem o odpowiedz, Ty mi jej wreszcie
                                                    udzielilas. o co Ci teraz chodzi?

                                                    > Paniczu!
                                                    > Najpierw czytamy ze zrozumieniem, potem piszemy.

                                                    to czcza deklaracja. nie uwierze, dopoki nie zobacze.

                                                    > Co nie jest odpowiedzia na pytanie o lepsza jakosc Twoich pogladow. Sa to
                                                    > Twoje poglady na aborcje, jakie znam. BArdzo bobrze, bo ciagle o nich
                                                    piszezs,
                                                    > miast odpowiedziec na moje pytanie.

                                                    kiedy dyskutuje sie jakies stanowisko, dobrze jest miec uzgodniona podstawe, z
                                                    ktorej obie strony wychodza. moja podstawa jest nauka, ktora dosc dobrze
                                                    okresla, co to jest zywy organizm, jakiej podlega klasyfikacji itd.itp. co
                                                    wiecej, te podstawe uznaja wszystkie cywilizowane spoleczenstwa. stad moj -
                                                    zdymisjonowany przez Ciebie - przyklad dotyczacy ksztaltu ziemi. mozna sie
                                                    spierac, mozna przedstawiac rozne stanowiska, jednak od rzeczywistosci sie nie
                                                    ucieknie. twierdzisz, ze plod to nie czlowiek. dobrze, masz prawo. ale
                                                    uzasadnij to. na jakiej podstawie tak twierdzisz?

                                                    Moze poszerze: nie chcesz abrocji, to do
                                                    > niej nie dopuszczaj, otaczaj kobiete, z ktora bedziesz mial dziecko opieka,
                                                    ale
                                                    > od moich wyboroww ,Paniczu sie odczep, albo mi napisz, dlaczego mialaym sie
                                                    > nimi kierowac Moze tak jest prosciej zrozumiec moje pytanie?
                                                    > Ponawiam: dlaczego mam sie kierowac Twoimi pogladami?

                                                    napisalem: bo maja dobre uzasadnienie. na tej samej podstawie odrzucono rasizm.
                                                    temu tez sie sprzeciwiasz?

                                                    I moze bardzij brutlani,
                                                    > ale prosto - jakim prawem uzurpujesz sobie decydowanie o moim brzuchu i jego
                                                    > zawartosci? moze na tak proste pytanie, choc brutalnie sformulowane pytanie,
                                                    > uda Ci sie odpowiedziec.

                                                    oczywiscie, juz to zrobilem powyzej: nie mowimy o zawartosci Twojego brzucha,
                                                    tylko o czlowieku. jesli potrafisz udowodnic, ze plod czlowiekiem nie jest,
                                                    prosze, uczyn to. moze byc brutalnie, byle rzeczowo.

                                                    i na koniec: przypominam niesmialo o moim pytaniu (reszta to dygresje): czy
                                                    nigdy nikogo do niczego nie namawiasz, czy wyjatek zrobilas dla aborci?

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Re: Paniczu! (juz mi sie koncza naglowki) 28.09.04, 14:44
                                                    Post wczesniej domagales sie zobaczenia przeze mnie zla, o ktorym to zle juz
                                                    raz obszernie pisalam. (to byl post pt. pohamuj swoje chamstwo i Twoja odp).
                                                    Teraz - w nastepnym poscie - twierdzisz, ze Ci tej odp. udzielilam, choc nic
                                                    nowego nie dodalam. Moze troche wiecej logiki i konsekwencji?
                                                    Aha, juz zrozumialam, uwazasz, ze masz lepsze poglady : (cytuje Ciebie)
                                                    napisalem: bo maja dobre uzasadnienie. na tej samej podstawie odrzucono rasizm.
                                                    temu tez sie sprzeciwiasz?
                                                    Wstawke o rasizmie sobie daruj, bo a) nie mam ochoty na meandry w stylu wolny
                                                    wybor i namawianie b) to nie nalezy do tematu c) moje oburzenie rasizmem
                                                    wyrazalam tu juz nie raz
                                                    Ale to typowy przyklad na prowadzenie dyskusji przez Ciebie - od aborcji do
                                                    raszmu (popprzez namawianie). Pytanie: po co?
                                                    Czy mozesz mi podac, najlepiej nie TWOJE PAniczowe uzsadnienie, no chyba ze
                                                    cierpisz na manie wielkosci, uzasasdnienie, ze Twoje poglady maja lepsze
                                                    uzadanienie (cokolwiek mialoby to oznaczac)? I gratulacje ,Paniczu, jestemy
                                                    dzieki Tobie o duzy krok dalej. Juz wyznales, ze Twoje poglady sa lepsze, skoro
                                                    maja lepsze uadnienie. Teraz czekam na DLACZEGO.
                                                    Widzisz, Ty mowisz o czlowieku, a ja mowie o zarodku, czyli o mozliwym zaczatku
                                                    czlowieka. Wiec Ty , jesli bedziesz w takiej sytaucji, a nie zycze, szanuj
                                                    czlowieka i nie zabijaj go. ALe mnie pozostaw prawo do realizacji mojeo pogladu
                                                    i swiatopogladu. czy go akceptujeszm czy nie.
                                                    czekam na dlaczego i pozdrawiam
                                                    Proste.
                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu! (juz mi sie koncza naglowki) 28.09.04, 15:19
                                                    ggigus napisała:

                                                    ***
                                                    Post wczesniej domagales sie zobaczenia przeze mnie zla, o ktorym to zle juz
                                                    raz obszernie pisalam. (to byl post pt. pohamuj swoje chamstwo i Twoja odp).
                                                    Teraz - w nastepnym poscie - twierdzisz, ze Ci tej odp. udzielilam, choc nic
                                                    nowego nie dodalam.
                                                    ***

                                                    nie domagalem sie 'zobaczenia' tylko prosilem o odpowiedz CZY to zlo widzisz?
                                                    napisalas, ze nie widzisz i to mi wystarczy.

                                                    ***
                                                    Moze troche wiecej logiki i konsekwencji?
                                                    ***

                                                    jestes zadziwiajaca :)


                                                    ***
                                                    Ale to typowy przyklad na prowadzenie dyskusji przez Ciebie - od aborcji do
                                                    raszmu (popprzez namawianie). Pytanie: po co?
                                                    ***

                                                    nie: od aborcji do rasizmu. odrobine dobrej woli w czytaniu postow dyskutanta,
                                                    prosze. nie zarzucalem Ci rasizmu, a jedynie porownalem Twoj sposob
                                                    argumentacji (sposob!!) do tego, jak robia to rasisci. oni takze nie maja
                                                    twardych argumentow, ale uwazaja, ze maja prawo opisywac rzeczywistosc na
                                                    podstawie wlasnych, irracjonalnych przekonan.

                                                    namawianie - w poscie do sagan napisalas, ze jednak bys przyjaciolke namowila,
                                                    gdyby byla potrzeba. czyli nie mozesz napisac 'nie namawiam do aborcji', a
                                                    jedynie - 'nie kazdego namawiam do aborcji'. odrobine odwagi!

                                                    ***
                                                    Czy mozesz mi podac, najlepiej nie TWOJE PAniczowe uzsadnienie, no chyba ze
                                                    cierpisz na manie wielkosci, uzasasdnienie, ze Twoje poglady maja lepsze
                                                    uzadanienie (cokolwiek mialoby to oznaczac)?
                                                    ***

                                                    tzn. chcesz cytatu z gazety? Ty wtedy tez podasz odpowiedni cytat, Ciebie
                                                    popierajacy? ech...

                                                    ***
                                                    I gratulacje ,Paniczu, jestemy
                                                    dzieki Tobie o duzy krok dalej. Juz wyznales, ze Twoje poglady sa lepsze, skoro
                                                    maja lepsze uadnienie. Teraz czekam na DLACZEGO.
                                                    ***

                                                    co dlaczego?
                                                    dlaczego maja lepsze uzasadnienie? nie wiem, czy lepsze, bo Twojego nie znam.
                                                    maja prawdziwe uzasadnienie, poprawnie opisujace rzeczywistosc.
                                                    dlaczego przez to sa lepsze? coz, poprawny opis rzeczywistosci jest dobra
                                                    przeslanka do jego przyjecia. przyjmuje poprawny opis rzeczywistosci i wyciagam
                                                    z niego konsekwencje.

                                                    ***
                                                    Widzisz, Ty mowisz o czlowieku, a ja mowie o zarodku, czyli o mozliwym zaczatku
                                                    czlowieka.
                                                    ***

                                                    ja mowie i Ty mowisz. ja uzsadaniam, a Ty - nie. to zasadnicza roznica.

                                                    ***
                                                    Wiec Ty , jesli bedziesz w takiej sytaucji, a nie zycze, szanuj
                                                    czlowieka i nie zabijaj go. ALe mnie pozostaw prawo do realizacji mojeo pogladu
                                                    i swiatopogladu. czy go akceptujeszm czy nie.
                                                    ***

                                                    przykro mi, ale nie moge godzic sie na takie podejscie do sprawy. znowu,
                                                    analogicznie do rasizmemu: to ze ktos sie domaga prawa do jego gloszenia, nie
                                                    znaczy ze ja mam mu to prawo przyznac.

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Paniczu, przerabiamy te sama lekcje dalej 28.09.04, 15:35
                                                    no coz.
                                                    Tak, Pabiczu,m chce jakiegokilowiek cytatu z prasy, radia, tv, ze Twoje poglady
                                                    sa lepsze. Bo skoro tak twierdzisz, ze sa lepsze, ja uwazam inaczej, musisz
                                                    miec jakikolwiek (sic!) powod i ja chce go znac.
                                                    Co do uzsadaniania czlowieka - Ty nazywasz zarodek czlowiekm, ja zarodkiem. Ty
                                                    swoja nazwe czlowieka uwazasz za uzasadnienie. Gratuluje dobrego sampoczucia,
                                                    bo nazwa to nie to samo ,co uzasadnienie. Uzsadniasz nazwe czlwoeik wzgledami
                                                    religijnymi, Twoj prawo. Ja mam inne poglady.
                                                    Nie przypominam sobie, abym w poscie do Sagan napisala, ze namowilabym
                                                    przyjaciolke do aborcji.Czy mozesz podac cytat z mojej wypowiedzi???
                                                    i skoro piszesz:
                                                    maja prawdziwe uzasadnienie, poprawnie opisujace rzeczywistosc.
                                                    dlaczego przez to sa lepsze? coz, poprawny opis rzeczywistosci jest dobra
                                                    przeslanka do jego przyjecia. przyjmuje poprawny opis rzeczywistosci i wyciagam
                                                    o swoich pogladach, podaj mi cytat, dowod, na to , ze a) Twoje poglady
                                                    poprawnie opisuja rzeczywistosc b) na czym opierasz zdanie, ze wlasnie Twoje
                                                    poglady te rzeczywistosc poprawnie opisuja?? (oprocz wlasnego przekonania.
                                                    oczywiscie)
                                                    czekam na wiele rzeczy - cytaty, cytaty i pozdraiwam
                                                    co do rasizmu i aborcji - nie ma sensu pisanie o tym pod jednym mianownikiem.
                                                    chesz, tak pisac, musisz to robic sam do bsiebie. JA pisze o aborcji i o tym,
                                                    ze chce MOJEGO prawa do wyboru i TWOJEGO prawa do TWOJEGO wyboru. Tylko
                                                    liberalna ustawa umozliwi nam to OBOJGU:
                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu, przerabiamy te sama lekcje dalej 28.09.04, 15:55
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Tak, Pabiczu,m chce jakiegokilowiek cytatu z prasy, radia, tv, ze Twoje
                                                    poglady
                                                    >
                                                    > sa lepsze. Bo skoro tak twierdzisz, ze sa lepsze, ja uwazam inaczej, musisz
                                                    > miec jakikolwiek (sic!) powod i ja chce go znac.

                                                    ach. powod? bardzo prosty. LOGIKA. tak ja cenisz, cen i wtedy, gdy jej
                                                    zastosowanie nie jest po Twojej mysli.

                                                    > Co do uzsadaniania czlowieka - Ty nazywasz zarodek czlowiekm, ja zarodkiem.
                                                    Ty
                                                    > swoja nazwe czlowieka uwazasz za uzasadnienie. Gratuluje dobrego sampoczucia,
                                                    > bo nazwa to nie to samo ,co uzasadnienie. Uzsadniasz nazwe czlwoeik
                                                    wzgledami
                                                    > religijnymi, Twoj prawo. Ja mam inne poglady.

                                                    przyznaj sie, nie czytasz moich postow, prawda? gdybys czytala, nie pisalabys o
                                                    religii.

                                                    > Nie przypominam sobie, abym w poscie do Sagan napisala, ze namowilabym
                                                    > przyjaciolke do aborcji.Czy mozesz podac cytat z mojej wypowiedzi???

                                                    ***
                                                    Poza tym namawianie do aborcji - gdyby przyszla do mnie przyjaciolka i
                                                    zwiirzyla sie, ze planuje aborcje i powiedziala dlaczego, rozpatrzylabym jej
                                                    sytuacje indywidulanie - gdyby mnie poprosila o rade, rzecz jasna.
                                                    ***

                                                    co to znaczy 'rozpatrzyla'? jakim celu? dla wlasnego poznania losu ludzkiego?
                                                    szczegolnie ze kolezanka przyszlaby i zwierzyla sie. ja to odczytalem jako
                                                    zapowiedz udzielenia rady. jesli sie myle, to co mialas na mysli?

                                                    > podaj mi cytat, dowod, na to , ze a) Twoje poglady
                                                    > poprawnie opisuja rzeczywistosc

                                                    kup podrecznik do biologii dla ktorej klasy podstawowki i tam poczytaj o tym,
                                                    co to jest organizm, jak klasyfikujemy gatunki itd.itp. i wtedy przedstaw -
                                                    jesli mozesz - kontrargumenty.

                                                    b) na czym opierasz zdanie, ze wlasnie Twoje
                                                    > poglady te rzeczywistosc poprawnie opisuja?? (oprocz wlasnego przekonania.
                                                    > oczywiscie)

                                                    podstawowych wiadomosci biologicznych.

                                                    > czekam na wiele rzeczy - cytaty, cytaty i pozdraiwam

                                                    to sie nie doczekasz. tak samo jak ja - obawiam sie - na jakikolwiek argument z
                                                    Twojej strony.

                                                    > co do rasizmu i aborcji - nie ma sensu pisanie o tym pod jednym mianownikiem.
                                                    > chesz, tak pisac, musisz to robic sam do bsiebie. JA pisze o aborcji i o tym,
                                                    > ze chce MOJEGO prawa do wyboru i TWOJEGO prawa do TWOJEGO wyboru. Tylko
                                                    > liberalna ustawa umozliwi nam to OBOJGU:

                                                    tak samo jak zmiana prawa dotyczacego rasizmu. Sagan juz o tym pisala.

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus po wyczerpaniu naglowkow : Paniczu! 28.09.04, 18:20
                                                    Widzisz sam, ze nie ma ZADNEGO uzsadnienia dla tego, ze Twoje poglady sa
                                                    lepsze. Logika?? dobre sobie, bo ja logika moge uzsadaniac lepszosc moich
                                                    pogladow. I mozemy tak bez konca, tak jak teraz np.
                                                    oki, masz racje, moze za bardzo akcentwalam wzgledy eligijne u Ciebie. Za to ty
                                                    piszesz, ze chce namawiac do aborcji. Przyparty do muru prosba o cytat na ten
                                                    temat z mojej wypowiedzi, milczysz.
                                                    rozpatrzyla - znaczy zastanowial sie. Nie moge a priori powiedziec zrobilabym
                                                    to czy tamto.
                                                    wiesz, Paniczu, argumenty przeciwko zarodkowi jako czlowiekowi? Alez oprosze -
                                                    zarodek nie jest w stanie zyc poza organizmem matki. Tak definiuje istote
                                                    zarodka wielu ludzi - istota niezdolna do samodzielnego istnienia nie jest
                                                    czlowiekiem. Jeszcze nie.
                                                    az to czekam nadaremno na cytaty, oprocz Twoich wywodow o logike, ze Twoje
                                                    poglady sa lepsze. nie sa i dobrze o tym wiesz. A pare postow wczesniej
                                                    pisales, ze Twoje poglady sa lepsze. nie potrafisz tego udownidnic. no coz, nie
                                                    da sie. Ergo -nie masz prawa decydowac o mnie i moim brzuchu. Zajmij sie
                                                    brzuchem kobietx, ktoraw Ci na to pozwala.
                                                  • mlody.panicz Re: po wyczerpaniu naglowkow : Paniczu! 28.09.04, 21:23
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Widzisz sam, ze nie ma ZADNEGO uzsadnienia dla tego, ze Twoje poglady sa
                                                    > lepsze. Logika?? dobre sobie, bo ja logika moge uzsadaniac lepszosc moich
                                                    > pogladow. I mozemy tak bez konca, tak jak teraz np.

                                                    jesli mozesz, uczyn to. dla siebie samej. a potem spytaj sie kogos, kto umie
                                                    myslec logicznie, ma podstawowa wiedze biologiczna i jest Tobie przychylny, a
                                                    Ty mu wierzysz, czy uzna Twoje racje. bo wiem, ze mnie nie uwierzysz.

                                                    > oki, masz racje, moze za bardzo akcentwalam wzgledy eligijne u Ciebie.

                                                    za bardzo akcentowalas? coz za metafora.

                                                    Za to ty
                                                    > piszesz, ze chce namawiac do aborcji. Przyparty do muru prosba o cytat na ten
                                                    > temat z mojej wypowiedzi, milczysz.

                                                    wcale nie :)

                                                    > rozpatrzyla - znaczy zastanowial sie. Nie moge a priori powiedziec zrobilabym
                                                    > to czy tamto.

                                                    dokladnie: nie wykluczasz tego, ze bys doradzila :)
                                                    dziekuje za potwierdzenie moich slow. przemysl sobie.

                                                    > wiesz, Paniczu, argumenty przeciwko zarodkowi jako czlowiekowi? Alez oprosze -

                                                    > zarodek nie jest w stanie zyc poza organizmem matki. Tak definiuje istote
                                                    > zarodka wielu ludzi - istota niezdolna do samodzielnego istnienia nie jest
                                                    > czlowiekiem. Jeszcze nie.

                                                    bardzo ciekawa definicja. nie wiem, czy chcemy kontynuowac ten temat, bo nie o
                                                    to mnie chodzilo, a nie chce Cie zameczac. na marginesie: czteromiesieczny plod
                                                    takze nie moze, a aborcja na nich jest zakazana. z kolei wczesniaki umieszcza
                                                    sie w inkubatorze. czy to znaczy ze sto lat temu nie byly ludzmi? czy jesli za
                                                    sto lat organizm ludzki bedzie mogl byc przeniesiony do super-inkubatora
                                                    natychmiast po zaplodnieniu, to zmienisz zdanie? albo nawet zaplodnienie bedzie
                                                    przeprowadzane poza organizmem matki?

                                                    > az to czekam nadaremno na cytaty, oprocz Twoich wywodow o logike, ze Twoje
                                                    > poglady sa lepsze. nie sa i dobrze o tym wiesz. A pare postow wczesniej
                                                    > pisales, ze Twoje poglady sa lepsze.

                                                    poki co, to Ty masz klopot z wykazaniem blednosci moich tez.

                                                    ale to na marginesie. mnie w tym watku interesowala tylko hipokryzja
                                                    zwolennikow legalizacji aborcji na zyczenie, ktorzy nie chca (nie potrafia?)
                                                    przyznac sie do swoich przekonan. nawet nie chcialem tego Tobie wykazywac, bo
                                                    nie wierze, ze moglbym Ciebie do czegos przekonac.
                                                    ale przemysl posty Sagan. sa madre.

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus po wyczepaniu itd, czekam na cytat 29.09.04, 12:35
                                                    Logiczna wiedza?? Kochany, nikt tak naprawde nie wie ,kiedy zaczyna sie
                                                    czlowiek.Ludzie sie o to kloca, a tu nagle pojawia sie Panicz, skarbnica
                                                    wiedzy, ktora - jak przystalo na prawdziwia skarbnice - niczym swej wiedzy nie
                                                    moze poprzec. Skarbnica a la Panicz mowi - no bo tak, bo JA wiem lepiej, bo JA
                                                    MAM logiczne uzsadnienie itp. A jesli zapytac, gdzie to uzasadnienie, cisza.
                                                    Slaba argumentacja.
                                                    Skoro nie milczysz, Paniczu, to gdzie ten cytat, w ktorym namwialam do aborcji?
                                                    GDZIE; NO GDZIE? Podaj, kochany, podaj po prostu. Czekam.
                                                    Co do mojej definicji czlowieka - w przeciwienstwie do Ciebie nie uwazam, ze
                                                    wiem lepiej. Taka definicja mi odpowiada. Bo Twoja definicja o odmniennym DNA
                                                    to nonsens, jest. Gdyby nie bylo roznicy miedzy DNA matki a dziecka, wszyscy
                                                    wygladalibysmy i bylibysmy tacy sami. Jak Ty, albo ja, albo George Clooney.
                                                    Jezeli chcesz podac jakas definicje, zadbaj o to, by miala ona sens. Zajrzyj do
                                                    podrecznika biologii, miast sie tylko nan powolywac.
                                                    Paniczu, ja sie nie zajmuje wykazywanie blednosci Twoich tez, o le jeszcze tego
                                                    nie zauwazyles. chcialam tylko dowiedziec sie, na czym polega lepszosc Twoich
                                                    tez, o ktorych pare postow wczesniej tak hucznie pisales. Nie potrafiles jednak
                                                    mi tej lepszosci udowodnic. Tego sie nie da, to fakt.
                                                  • mlody.panicz Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat 29.09.04, 13:00
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Logiczna wiedza?? Kochany, nikt tak naprawde nie wie ,kiedy zaczyna sie
                                                    > czlowiek.Ludzie sie o to kloca, a tu nagle pojawia sie Panicz, skarbnica
                                                    > wiedzy, ktora - jak przystalo na prawdziwia skarbnice - niczym swej wiedzy
                                                    nie
                                                    > moze poprzec. Skarbnica a la Panicz mowi - no bo tak, bo JA wiem lepiej, bo
                                                    JA
                                                    > MAM logiczne uzsadnienie itp. A jesli zapytac, gdzie to uzasadnienie, cisza.
                                                    > Slaba argumentacja.

                                                    kontynuujemy to? mozemy, choc nie wiem, jaki sens.
                                                    nie cisza i nie slaba argumentacja. w kazdym razie na tyle nie-slaba, ze nie
                                                    potrafisz jej podwazyc.

                                                    > Skoro nie milczysz, Paniczu, to gdzie ten cytat, w ktorym namwialam do
                                                    aborcji?GDZIE; NO GDZIE? Podaj, kochany, podaj po prostu. Czekam.

                                                    zdaje sie, ze nie rozumiesz, o co mi chodzi. wyjasnie:
                                                    zaczalem pisac w tym watku, sprowokowany Twoja wypowiedzia, ze do aborcji nie
                                                    namawiasz. zainteresowalo mnie to, gdyz chcialem poznac powody, dla ktorych
                                                    wyrazilas tak kategoryczne stwierdzenie (Ty! tak dbala o precyzje wypowiedzi,
                                                    nie napisalas, ze nie zawsze lub nie kazdego, tylko - po prostu: nie i juz). a
                                                    potem przyznalas, ze jednak dopuszczasz sytuacje, w ktorej aborcje doradzisz. i
                                                    tylko o to mi chodzilo. nie musze Tobie niczego dowodzic. sama napisalas, co
                                                    napisalas. mozesz teraz sie wycofywac, zaciemniac sens swoich wypowiedzi, mnie
                                                    juz wszystko jedno. wiem, co chcialem wiedziec.

                                                    > Co do mojej definicji czlowieka - w przeciwienstwie do Ciebie nie uwazam, ze
                                                    > wiem lepiej. Taka definicja mi odpowiada.

                                                    a hitlerowcom odpowiadala jeszcze inna (UWAGA, nie porownuje Cie do nich!).
                                                    osobiste preferencje to za malo.

                                                    Bo Twoja definicja o odmniennym DNA
                                                    > to nonsens, jest. Gdyby nie bylo roznicy miedzy DNA matki a dziecka, wszyscy
                                                    > wygladalibysmy i bylibysmy tacy sami. Jak Ty, albo ja, albo George Clooney.

                                                    i co z tego? nie mowimy, co by bylo gdyby, tylko jak jest. a jest tak, ze
                                                    ludzie rozmnazaja sie plciowo, przy czym zaplodnienie nastepuje przez
                                                    polaczenie dwoch komorek: jajka i plemnika. co by bylo, gdyby proces ten
                                                    przebiegal inaczej nie jest przedmiotem tej dyskusji. po zaplodnieniu powstaje
                                                    nowy organizm i tyle. jesli masz informacje, ze jest inaczej - podaj je! w
                                                    przeciwnym razie bedziemy powtarzac ciagle to samo, a to - nudne.

                                                    > Jezeli chcesz podac jakas definicje, zadbaj o to, by miala ona sens. Zajrzyj
                                                    do
                                                    > podrecznika biologii, miast sie tylko nan powolywac.

                                                    nie,nie, to Ty mialas zajrzec, pamietasz? :)

                                                    > Paniczu, ja sie nie zajmuje wykazywanie blednosci Twoich tez, o le jeszcze
                                                    tego
                                                    > nie zauwazyles. chcialam tylko dowiedziec sie, na czym polega lepszosc Twoich
                                                    > tez, o ktorych pare postow wczesniej tak hucznie pisales. Nie potrafiles
                                                    jednak
                                                    > mi tej lepszosci udowodnic. Tego sie nie da, to fakt.

                                                    no i dobrze. tak uwazasz, a ja nie przyszedlem tu do niczego Cie przekonywac,
                                                    juz to pisalem. interesowalo mnie zupelnie inne zjawisko, ktore soba
                                                    reprezentujesz. potwierdzilas je i jestem usatysfakcjonowany.
                                                    czegoz wiecej zyczyc sobie po udziale w forum?

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Paniczu! 29.09.04, 13:06
                                                    Ty mi piszesz o slabej argumentacji?? Ty? A czy potrafiles udowodnic, ze Twoje
                                                    poglady sa lepsze? Ciagle czekam na to.
                                                    Czyli przyznajesz, ze nie pisalam, ze namawiam do aborcji. I ZE NIE MASZ NA TO
                                                    CYTATU #(podobnie jak na lepszosc Twoich pogladow). dziekuja z wprawdzie
                                                    wyduszone z Ciebie, ale wyjasnienie.
                                                    Co do definicji - tak, hitlerowcom odpowiadala byc moze jeszcze inna definicja,
                                                    a arianom jeszcze inna. Ja sie nie zajmuje jednak definicjami. Jesli masz na to
                                                    ochote, prosze bardzo, ale bez mojego udzialu.
                                                    Paniczu, nie nieguje zaplodnienia, neguje Twoja definicje o innym DNa, bo jest
                                                    denna. To wszystko.
                                                    Paniczu, ja czekam na spelnienie Twoich zapowiedzi, ze Twoje poglady-
                                                    obiektywnie lepsze - sa lepsze.Czekam i nic.
                                                    pozdr
                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu! 29.09.04, 13:15
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Ty mi piszesz o slabej argumentacji?? Ty? A czy potrafiles udowodnic, ze
                                                    Twoje
                                                    > poglady sa lepsze? Ciagle czekam na to.
                                                    > Czyli przyznajesz, ze nie pisalam, ze namawiam do aborcji. I ZE NIE MASZ NA
                                                    TO
                                                    > CYTATU #(podobnie jak na lepszosc Twoich pogladow). dziekuja z wprawdzie
                                                    > wyduszone z Ciebie, ale wyjasnienie.
                                                    > Co do definicji - tak, hitlerowcom odpowiadala byc moze jeszcze inna
                                                    definicja,
                                                    >
                                                    > a arianom jeszcze inna. Ja sie nie zajmuje jednak definicjami. Jesli masz na
                                                    to
                                                    >
                                                    > ochote, prosze bardzo, ale bez mojego udzialu.
                                                    > Paniczu, nie nieguje zaplodnienia, neguje Twoja definicje o innym DNa, bo
                                                    jest
                                                    > denna. To wszystko.
                                                    > Paniczu, ja czekam na spelnienie Twoich zapowiedzi, ze Twoje poglady-
                                                    > obiektywnie lepsze - sa lepsze.Czekam i nic.
                                                    > pozdr

                                                    jej! przyznaj sie, Ty nic nie rozumiesz, prawda?
                                                    obawiam sie, ze ja (i pewnie nikt inny, niestety) juz niczego Tobie nie
                                                    potrafie wyjasnic.
                                                    tym wzglednie pozytywnym akcentem koncze nasza urocza wymiane zdan. wszystko co
                                                    mile musi sie kiedys skonczyc.
                                                    do nastepnego razu
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                    ps. dobra uwaga na przyszlosc: unikaj uwag typu 'jestes chamski, denny,
                                                    nielogiczny' itd.itp. nie wiedziec czemu, wszystkie te slowa wracaja do Ciebie
                                                    jak bumerang.
                                                    mp
                                                  • ggigus Re: Paniczu! momencik 29.09.04, 14:54
                                                    Kto tu czego nie rozumie?
                                                    podajesz rozmaite definicje czlowieka - a to faszystow, a to swoje wlasne jako
                                                    prawde obietkywan rzecz jasna, a kiedy pisze, ze nie mam ochoty dyskutoweac o
                                                    tym, jak definiowali czlowieka hitlerowcy, piszesz, ze nic nie rozumiem. Ja???
                                                    Po co zajmowac sie rozmaitymi definicjami, no po co? skoro i Ty i ja mamy juz
                                                    wlasne.
                                                    aha, nie pisalam, ze jestes chamski. Wykazalam Ci bledy w Twoim logiczbym
                                                    rozumowaniu - vide chociazby definicja czlowieka jako istoty o odmiennym DNA.
                                                    No i jak tam z cytatem o namawianiu do abrocji?
                                                    pozdrawiam
                                                  • ggigus Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat 30.09.04, 12:00
                                                    Wiesz, Paniczu, skoro swoje definicje zycia opierach na nonsensowynch
                                                    definicjach, moze czas je przemyslec - vide Twoja definicja DNA.
                                                    Ale jeszcze jedno pytanie - jestes za zabijaniem na wojnie, o iel dobrze
                                                    pamietam. DLaczego ? To tez smierc ZYCIA; CZLOWIEKA i jego DNA?
                                                    Co takiego jest w zarodku, ze jest dla Ciebie wazniejszy niz dorosly czlowiek?
                                                    pozdrawiam
                                                  • mlody.panicz Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat 30.09.04, 12:06
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Wiesz, Paniczu, skoro swoje definicje zycia opierach na nonsensowynch
                                                    > definicjach, moze czas je przemyslec - vide Twoja definicja DNA.
                                                    > Ale jeszcze jedno pytanie - jestes za zabijaniem na wojnie, o iel dobrze
                                                    > pamietam. DLaczego ? To tez smierc ZYCIA; CZLOWIEKA i jego DNA?
                                                    > Co takiego jest w zarodku, ze jest dla Ciebie wazniejszy niz dorosly czlowiek?
                                                    > pozdrawiam


                                                    nudzisz, nie czytasz dokladnie, rozmawiasz sama ze soba.
                                                    nigdzie nie twierdzilem, ze czlowiek to jego dna. nie da sie jednak ukryc, ze
                                                    kazdy czlowiek to dna ma, a jego posiadanie dobrze dowodzi odrebnosci zarodka
                                                    od matki. i tak dalej, i tym podobne. moge tez pisac o systemie zaleznosci
                                                    roznych wartosci w ramach jednego systemu, gdzie zycie ludzkie stoi bardzo
                                                    wysoko, ale - wg mnie nie najwyzej. albo o tym, ze nigdzie nie mowilem, ze
                                                    jestem za zabijaniem na wojnie, czy gdziekolwiek indziej. i tak dalej, i tym
                                                    podobne. moglbym, gdybym mial najmniejsza nadzieje, ze zrozumiesz i podejmiesz
                                                    rzeczowa rozmowe. nie wierze.
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Paniczu! 01.10.04, 09:21
                                                    chamski ton - prosze bardzo, skoro piszesz, ze nudze i rozmawiam sama ze soba.
                                                    nielogicznosc Twoich wypowiedzi : prosze bardzo, nie ja, a Ty podawales
                                                    definicje czlowieka jako istoty o odmiennym DNA od matki, a teraz piszez, ze
                                                    nie twierdziles, ze czlowiek to jego DNA: Zastosowalam skrot myslowy Twojej
                                                    nieszczesnej i dennej definicji, a Ty zamiast dyskusji wolisz czepianie sie o
                                                    slowa.
                                                  • sagan2 Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat 30.09.04, 12:08
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Wiesz, Paniczu, skoro swoje definicje zycia opierach na nonsensowynch
                                                    > definicjach

                                                    dlaczego od razu nonsensownych??? on opiera sie na definicji bilogicznej, ktora
                                                    mowi, ze przynaleznosc do gatunku homo sapiens sama w sobie jest wystarczajaca,
                                                    aby takiego osobnika (ktory nalezy) uznac za czlowieka.
                                                    czemu, wg Ciebie, jest to nonsensowna definicja?
                                                    zgadzasz sie chyba, ze zarodek czlowieka *nazlezy* do gatunku homo sapiens?

                                                    ja nie twierdze, ze jest to definicja najlepsza, ale nie uwazam jej za
                                                    nonsensowna!
                                                  • Gość: linda Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 12:43
                                                    sagan2 napisała:
                                                    > dlaczego od razu nonsensownych??? on opiera sie na definicji bilogicznej,
                                                    >ktora mowi, ze przynaleznosc do gatunku homo sapiens sama w sobie jest
                                                    wystarczajaca,
                                                    > aby takiego osobnika (ktory nalezy) uznac za czlowieka.

                                                    Ale to nieprawda; już dwukrotnie wklejałam tutaj cytat, z którego
                                                    wynikało, że dla biologów zarodek nie jest istotą ludzką.
                                                    Ani Tad ani Panicz nie potrafili się do tego odnieść w merytoryczny sposób
                                                    co nie przeszkadza im najspokojniej w świecie w dalszym ciągu twierdzić,
                                                    że opierają się na ....bilogii.

                                                  • sagan2 Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat 30.09.04, 12:50
                                                    Gość portalu: linda napisał(a):


                                                    > Ale to nieprawda; juz dwukrotnie wklejalam tutaj cytat, z którego
                                                    > wynikalo, ze dla biologów zarodek nie jest istota ludzka.

                                                    Linda, wklej jeszcze raz, dobrze? :) ja nie pamietam, a moze ozywic dyskusje,
                                                    jesli Panicz jeszcze z nami jest...

                                                    mysle, ze moze tu byc kluczowe wyrazenie "istota ludzka", nie sadzisz? oni
                                                    (Panicz i Tad) twierdza, 1) ze zarodek *nalezy do gatunku ludzkiego* (zgadzasz
                                                    sie z tym? i, ze 2) ta *przynaleznosc* jedynie wystarcza do nazwania zarodka
                                                    czlowiekiem/istota ludzka. uwazam (ja sie z ich opinia nie zgadzam), ze mozna
                                                    dyskutowac jedynie z punktem 2), a nie z punktem 1). zgodzisz sie ze mna?

                                                    > Ani Tad ani Panicz nie potrafili się do tego odniesc w merytoryczny sposób
                                                    > co nie przeszkadza im najspokojniej w swiecie w dalszym ciagu twierdzic,
                                                    > ze opieraja się na ....bilogii.

                                                    mysle, ze oni na biologii opieraja "przynaleznosc do gatunku homo sapiens", a
                                                    potem z tego wnioskuja, ze "naturalnym" jest, ze kazdy homo sapiens to
                                                    automatycznie czlowiek (bo niby czemu nie)
                                                    ale moge sie mylic (to nie sa moje wlasne poglady), moze Panicz sie wlaczy?
                                                  • mlody.panicz Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat 30.09.04, 13:02
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > mysle, ze oni na biologii opieraja "przynaleznosc do gatunku homo sapiens", a
                                                    > potem z tego wnioskuja, ze "naturalnym" jest, ze kazdy homo sapiens to
                                                    > automatycznie czlowiek (bo niby czemu nie)
                                                    > ale moge sie mylic (to nie sa moje wlasne poglady), moze Panicz sie wlaczy?

                                                    raczej sie zgadza. czlowiek jako homo sapiens plus cos wiecej? plus co? cecha
                                                    gatunkowa czy jednostkowa? kazdy bedzie musial zdawac egzamin na czlowieka? a
                                                    moze to sprywatyzowac? zgodnie ze znana juz zasada: to moje poglady i domagam
                                                    sie dla nich szacunku? zyj i daj zyc innym (pod warunkiem, ze ja ich uznam za
                                                    ludzi)?
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • Gość: linda Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 13:13
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > mysle, ze moze tu byc kluczowe wyrazenie "istota ludzka", nie sadzisz? oni
                                                    > (Panicz i Tad) twierdza, 1) ze zarodek *nalezy do gatunku ludzkiego* (zgadzasz
                                                    > sie z tym? i, ze 2) ta *przynaleznosc* jedynie wystarcza do nazwania zarodka
                                                    > czlowiekiem/istota ludzka. uwazam (ja sie z ich opinia nie zgadzam), ze mozna
                                                    > dyskutowac jedynie z punktem 2), a nie z punktem 1). zgodzisz sie ze mna?

                                                    Oczywiście, ale jeżeli biolog kwestionuje pkt. 2 , to nie mają prawa
                                                    powoływać się na rzekome twierdzenia bilogii o człowieczeństwie zarodka.
                                                    Przecież to, że płód homo sapiens jest płodem homo sapiens, a nie
                                                    wiewiórki to masło maślane.

                                                    tu jest ten tekst:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=12144940&a=12281957
                                                  • ggigus Re: po wyczepaniu itd, czekam na cytat 01.10.04, 09:23
                                                    no wlasnie ,a pytanie o cytat, wk torym tak twierdzi jakis biolog, milcza
                                                  • ggigus do Sgana- definicja panicza 01.10.04, 09:23
                                                    O, Sagan, moze nie doczytalas, ale Panicz jako istote czlowieczenstwa zarodka
                                                    uznaje jego odmienne DNA od matki. Gdybysmy wszyscy mieli takie samo DNA,
                                                    wygladalibysmy i bylibysmy tacy sami - jak ja, albo Ty, albo Panicz albo G.
                                                    Clooney. Cecha definicji jest wyjasnienia, a nie szumne twierdzenie
                                                    oczywistosci - odmienne DNA.
                                                  • sagan2 Re: do Sgana- definicja panicza 01.10.04, 09:30
                                                    Giggus, mam wrazenie, ze to o DN bylo swego rodzaju skrotem myslowym, czy tez
                                                    niezbyt fortunnym sformulowaniem. gdzies powyzej Panicz napisal wyraznie, ze
                                                    chodzi o fakt, ze zarodek ludzki (od momentu zaplodnienia) nalezy do gatunku
                                                    homo sapiens i ze to jednoznacznie stwierdza jego czlowieczenstwo. taka
                                                    definicje Panicz "wyznaje". naprawde, rozmawiajmy z pogladami, a nie z czasami
                                                    niefortunnymi sformulowaniami na szybko.
                                                    jesli chcesz zacza od poczatku, zapytaj Panicza o jego dokladna definicje
                                                    czlowieka i wyjdzcie od tego. inaczej to takie troche przepychanki.
                                                  • ggigus Re: do Sgana- definicja panicza 01.10.04, 09:42
                                                    no wiec skoro to takiep rzepychanki, to czemu piszesz stronniczo?
                                                  • sagan2 Re: do Sgana- definicja panicza 01.10.04, 09:47
                                                    co to znaczy, ze pisze stronniczo?
                                                  • ggigus Re: do Sgana- definicja panicza 01.10.04, 09:49
                                                    to znaczy, skoro piszesz:
                                                    dlaczego od razu nonsensownych??? on opiera sie na definicji bilogicznej, ktora
                                                    mowi, ze przynaleznosc do gatunku homo sapiens sama w sobie jest wystarczajaca,
                                                    aby takiego osobnika (ktory nalezy) uznac za czlowieka.
                                                    czemu, wg Ciebie, jest to nonsensowna definicja?
                                                    zgadzasz sie chyba, ze zarodek czlowieka *nazlezy* do gatunku homo sapiens?

                                                    ja nie twierdze, ze jest to definicja najlepsza, ale nie uwazam jej za
                                                    nonsensowna!

                                                    a chodzi - przypominam - o nieco denna definicje o odmiennym DNa, ktorej sie
                                                    uczepilam, bo jesli Panicz zaleca mi zajrzec do podrecznika bilogii, to sam
                                                    tego nie zrobil, inacze nie pisalby takich farmazonow
                                                  • sagan2 Re: do Sgana- definicja panicza 01.10.04, 09:54
                                                    ggigus napisała:


                                                    > a chodzi - przypominam - o nieco denna definicje o odmiennym DNa, ktorej
                                                    > sie
                                                    > uczepilam, bo jesli Panicz zaleca mi zajrzec do podrecznika bilogii, to sam
                                                    > tego nie zrobil, inacze nie pisalby takich farmazonow

                                                    no to mamy nieporozumienie. myslalam, ze "sprawe DNA" sobie wyjasnilismy. ale
                                                    widze, ze Ty to wlasnie uwazasz za definicje Panicza. wtedy moje argumenty nie
                                                    maja sensu, bo ja za definicje Panicza uwazam co innego, napisalam powyzej. a
                                                    skoro tak, to rozmawiamy, Ty o guszkach, ja o sliwkach i dziwimy sie, dlaczego
                                                    niby nie wygladaja tak samo (skoro powinny) :)

                                                    wg mnie "to o DNA" to nie jest definicja Panicza. niech on moze wyjasni, ok?
                                                    jesli oczywiscie ciagle chcemy o tym rozmawiac... ;)
                                                  • ggigus Re: do Sagana- definicja panicza 01.10.04, 09:59
                                                    moze tak byloby lepiej ( bo sie w postach, kto komu i kiedy napisal, mozna
                                                    pogubic), ale mam wraznie, ze to odmienne DNA jest dla panicza kluczowe, vide
                                                    chocizaby jego interpetacje hasla moj brzuhc, moja sprawa
                                                    A on sam o DNA pisal, dlaczego mialaby to nie byc jego denicja? czyja wiec?
                                                  • sagan2 Panicz - dawaj definicje... 01.10.04, 10:17
                                                    ... i wyjasnij sprawe DNA. ja mam wrazenie, ze Cie rozumiem, ale chetnie
                                                    przeczytam. ale widac, ze Giggus sie pogubil (nie dziwie sie, czasami w necie
                                                    wszystko sie strasznie gmatwa...) i nalezy mu sie wyjasnienie :)
                                                  • ggigus Re: Panicz - dawaj definicje... 01.10.04, 10:20
                                                    jej, kurde, jestem kobieta, nie pamietasz???
                                                    a poza tym to Panicz ciagle o tym nieszczesnym DNA
                                                    na marginesie dodala GGigus (chyba sobie mzienie nicka, kurde)
                                                  • sagan2 wybacz Giggus :) 01.10.04, 10:26
                                                    to takie problemy gramatyczne... wiem, ze jestes babka :) jakos glupio mi sie
                                                    napisalo :) gdybys miala fajnego, KOBIECEGO, nika, jak "maja" albo "konstancja",
                                                    to nie byloby problemow... :))
                                                  • mlody.panicz Re: Panicz - dawaj definicje... 01.10.04, 10:25
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > ... i wyjasnij sprawe DNA. ja mam wrazenie, ze Cie rozumiem, ale chetnie
                                                    > przeczytam. ale widac, ze Giggus sie pogubil (nie dziwie sie, czasami w necie
                                                    > wszystko sie strasznie gmatwa...) i nalezy mu sie wyjasnienie :)


                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=16003956&a=16291283
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • sagan2 Re: Panicz - dawaj definicje... 01.10.04, 10:27
                                                    Panicz, to dotyczy tylko sprawy DNA.
                                                    napisz, prosze, swoja definicje czlowieka, ok?
                                                  • mlody.panicz Re: Panicz - dawaj definicje... 01.10.04, 10:29
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > Panicz, to dotyczy tylko sprawy DNA.
                                                    > napisz, prosze, swoja definicje czlowieka, ok?

                                                    organizm z gatunku homo sapiens.
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus piekna definicja, 01.10.04, 10:33
                                                    jeszcze lepsza niz odmienne DNA, brawo Paniczu
                                                  • mlody.panicz Re: piekna definicja, 01.10.04, 10:46
                                                    ggigus napisała:

                                                    > jeszcze lepsza niz odmienne DNA,

                                                    co masz na mysli?

                                                    > brawo Paniczu

                                                    wiem, dziekuje.
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Re: piekna definicja, 01.10.04, 10:58
                                                    mam na mysli to, ze podajesz jako denicje oczywiste twierdzenia. Definicja
                                                    powinna cos wyjasniac, a nie zawierac to, co jest oczywiste. Jesli powiem, ze
                                                    piwo jest gorzkie, powiem to, co wiadomo, niewiele powiem na temat piwa.
                                                    Takie definicje, jakie podajesz, nie prowadza do niczego.
                                                    pozdrawiam
                                                  • mlody.panicz Re: piekna definicja, 01.10.04, 11:05
                                                    ggigus napisała:

                                                    > mam na mysli to, ze podajesz jako denicje oczywiste twierdzenia. Definicja
                                                    > powinna cos wyjasniac, a nie zawierac to, co jest oczywiste. Jesli powiem, ze
                                                    > piwo jest gorzkie, powiem to, co wiadomo, niewiele powiem na temat piwa.
                                                    > Takie definicje, jakie podajesz, nie prowadza do niczego.

                                                    ciesze sie, ze uwazasz te sprawe za oczywista.
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus milo mi, ze sie cieszysz, 01.10.04, 11:07
                                                    ale to zanczy, ze Ty, szafujacy swoja wiedza jako lepsza i obiektywna, nie masz
                                                    zadnej SENSOWNEJ I WYCZERPUJACEJ definicji ani czlowieka, ani czlowieczenstwa,
                                                    ani tego, kiedy zaczyna sie czlowiek.
                                                    Moze zamiast odsylac mnie jak wczesniej do pordecznika biologii, zajrzysz do
                                                    niego sam.
                                                    pozdrawiam
                                                  • mlody.panicz Re: milo mi, ze sie cieszysz, 01.10.04, 11:14
                                                    ggigus napisała:

                                                    > ale to zanczy, ze Ty, szafujacy swoja wiedza jako lepsza i obiektywna, nie
                                                    masz
                                                    > zadnej SENSOWNEJ I WYCZERPUJACEJ definicji ani czlowieka, ani
                                                    czlowieczenstwa,
                                                    > ani tego, kiedy zaczyna sie czlowiek.

                                                    to Twoje zdanie, slabo udokumentowane. definicja jest dobra, wyczerpujaca i
                                                    wystarczajaca. jesli sie nie zgadzasz, napisz dlaczego. Twoich okrzykow nie
                                                    moge traktowac jako argumentow.

                                                    > Moze zamiast odsylac mnie jak wczesniej do pordecznika biologii, zajrzysz do
                                                    > niego sam.

                                                    i co tam wg. Ciebie przeczytam?

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus o Paniczu, znowu pytanie 01.10.04, 11:20
                                                    jesli jeszcze do tej pory przeoczyles fakt, ze Twojej definicji zarzucam
                                                    banalne twierdzenie oczywistosci, to Ci gratuluje dobrego sampoczucia.
                                                    Nie wiem, co przeczytasz w podreczniku biologii, nie znam zadnego na pamiec.
                                                    I jeszcze jedno - nie czepialabym sie az tak bardzo twoich definicji, gdyby nie
                                                    Twoje - niezasluzone jak widac - przekonanie, ze Towje poglady sa lepsze i
                                                    obiektywne.
                                                    Ja widac nie sa, skoro nie potrafisz pdac sensownej i wyczepujacej definicji
                                                    czlowieka, choc tak chetnie o nim dyskutujesz. Pomijajac oczwiscie fakt, ze nie
                                                    ma pogladow obiektywnych. Ale na zrozumienie ostatniego zdania przez Ciebie
                                                    jest wg nmie ciut za wczesnie.
                                                    I jak jest ze smiercia czlowieka na wojnie, wg Ciebie dopusczczalna? Czy ten
                                                    czlowiek - homo sapiens z odmiennym DNA - jakas resztke czlowieczenstwa traci,
                                                    co pozwala mu na smierc w Twoich oczach? Co ma w sobie zarodek, a czego nie ma
                                                    dorosly czlowiek, powiedzmy zolnierz, ze tak walczysz o jego prawo do istnienia?
                                                    czekam z niecierpliwoscia na Twoja odpowiedz i pozdrawiam
                                                  • mlody.panicz Re: o Paniczu, znowu pytanie 01.10.04, 11:33
                                                    ggigus napisała:

                                                    > jesli jeszcze do tej pory przeoczyles fakt, ze Twojej definicji zarzucam
                                                    > banalne twierdzenie oczywistosci, to Ci gratuluje dobrego sampoczucia.

                                                    dobre samopoczucie wynika z faktu, ze - mimo oczywistosci tej definicji - Ty
                                                    wyglaszasz tezy z nia sprzeczne. wiec jak to? oczywista czy nieprawdziwa?

                                                    > Nie wiem, co przeczytasz w podreczniku biologii, nie znam zadnego na pamiec.

                                                    wystarczy, ze przyswoisz sobie tresci w nim zawarte.

                                                    > I jeszcze jedno - nie czepialabym sie az tak bardzo twoich definicji, gdyby
                                                    nie
                                                    > Twoje - niezasluzone jak widac - przekonanie, ze Towje poglady sa lepsze i
                                                    > obiektywne.

                                                    na razie zarzucasz mojej definicji oczywistosc. to nie przeczy jej poprawnosci
                                                    i slusznosci.

                                                    > Ja widac nie sa, skoro nie potrafisz pdac sensownej i wyczepujacej definicji
                                                    > czlowieka, choc tak chetnie o nim dyskutujesz.

                                                    j.w.

                                                    Pomijajac oczwiscie fakt, ze nie
                                                    > ma pogladow obiektywnych.

                                                    nie ma? a to ciekawe. moze rzeczywistosc tez nie istnieje? co za dyskusja,
                                                    czego sie czlowiek nie dotknie, to nie istnieje - chcialoby sie powtorzyc za
                                                    wolandem.

                                                    > I jak jest ze smiercia czlowieka na wojnie, wg Ciebie dopusczczalna? Czy ten
                                                    > czlowiek - homo sapiens z odmiennym DNA - jakas resztke czlowieczenstwa
                                                    traci,
                                                    > co pozwala mu na smierc w Twoich oczach?

                                                    wiem, ze za wszelka cene chcesz mi udowodnic, ze nie czytasz moich postow
                                                    uwaznie. nie musisz sie wiecej starac, ja to dobrze wiem.
                                                    dla porzadku (nie bede tu tego dyskutowal): ludzie ginacy na wojnie sa ludzmi.
                                                    ludzie skazani na kare smierci sa ludzmi. bandyci zabici w obronie wlasnej sa
                                                    ludzmi. niewinne ofiary sa ludzmi.

                                                    Co ma w sobie zarodek, a czego nie ma
                                                    > dorosly czlowiek, powiedzmy zolnierz, ze tak walczysz o jego prawo do
                                                    istnienia ?

                                                    uwazasz ze ludzie, ktorym przyznasz czlowieczenstwo, niczym sie nie roznia? a
                                                    jesli sie roznia - to czemu pytasz?

                                                    > czekam z niecierpliwoscia na Twoja odpowiedz

                                                    juz niedlugo, bo zaraz umre z nudow. mam dosc pisania ciagle tego samego. moze
                                                    Sagan pomoze?

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • Gość: ggigus Paniczu kochany! IP: 5.5R* / *.lrz-muenchen.de 01.10.04, 11:44
                                                    Czy ja gdziekolwiek podawalam sprzeczne z Twoja definicja tezy?? Jesli tak, to
                                                    gdzie? prosze uprzejmie o cytat z moich wypowiedzi.
                                                    Powtarzam - czepilam sie oczywistosci Twoich szumnych definicji, ktore niczego
                                                    nie wyjasniaja, choc jak twierdzisz, Twoje poglady sa lepsze. Usilnie staram
                                                    sie tego dociec, w czym sa lepsze, ale ponosze kleski jedna za druga, bo nie
                                                    jestes w stanie podac sensownwej definicji. Przypominam - Ty, posiadacz
                                                    lepszych i obiektywnych pogladow.
                                                    Nie ma obiektwynych pogladow i tak tez nie istnieje rzeczyiwstosc obiektywena,
                                                    bo kazdy te rzeczywistosc widzi inaczej. Mozliwe, ze do tej pory to twierdzenie
                                                    bylo Ci obce. Mialam jednak racje, ze na pare zdan dla Ciebie jest ciut za
                                                    wczesnie.
                                                    Paniczu, ja nie kweszionuje tego, ze ludzie ginacy na wojnie sa ludzmi. Chodzi
                                                    mi o inny aspekt - skoro twierdzisz, ze nalezy nade wzsystko chronic zycie
                                                    ludzkie (zycie czlowieka, homo sapiens z odmiennym DNA; przypomne Twoje
                                                    definicje, moze Ci to ulatwi zrozumienie mojego pytania) w postaci zarodka,
                                                    dlaczego tego prawa ochrony zycia ludzkiego nie ma czlowiek na wojnie? Dlaczego
                                                    wg Ciebie zolnierz moze umrzec, a zarodek nie? Co ma w sobie zarodek, czego nie
                                                    ma zolnierz, skoro zarodek ma prawo do zycia, a zolnierz nie. Wg Ciebie, rzecz
                                                    jasna.
                                                    Tego zdania, cytuje:
                                                    ludzie skazani na kare smierci sa ludzmi. bandyci zabici w obronie wlasnej sa
                                                    ludzmi. niewinne ofiary sa ludzmi.
                                                    nie rozumiem,wyznam szczrez. pytalam o zolnierzy w czasie wojny.
                                                    pozdrawiam
                                                  • ggigus Panic jeszcze jedno pytanie 01.10.04, 11:52
                                                    skoro piszesz:
                                                    uwazasz ze ludzie, ktorym przyznasz czlowieczenstwo, niczym sie nie roznia? a
                                                    jesli sie roznia - to czemu pytasz?
                                                    co to znaczy przyznac komus czlowieczenstwo? jesli definiujesz czlowieka jako
                                                    homo spaiens z odmiennym DNa, gdzie nastepuje to przyznanie czlowieczenstwa?

                                                    pytam, bo a) zarzucasz mi, ze nie niezbyt dokl. czytam Twoje posty, choc oto
                                                    nieprawa
                                                    b) mam klopty z ich interptetacja, o czym swiadczy powyzszep ytanie
                                                    pozdrawiam i czekam na wyjasnienie
                                                  • mlody.panicz Re: Panic jeszcze jedno pytanie 01.10.04, 12:00
                                                    ok, to juz prawie napewno ostatni raz. dostrzegam zla wole (w najlepszym razie)
                                                    i nie chce mi sie tego kontynuowac.

                                                    ggigus napisała:

                                                    > skoro piszesz:
                                                    > uwazasz ze ludzie, ktorym przyznasz czlowieczenstwo, niczym sie nie roznia? a
                                                    > jesli sie roznia - to czemu pytasz?
                                                    > co to znaczy przyznac komus czlowieczenstwo?

                                                    ty nie uwazasz plodu mlodszego niz 12 tygodni za czlowieka, ergo - odmawiasz mu
                                                    (nie przyznajesz) czlowieczenstwa.

                                                    jesli definiujesz czlowieka jako
                                                    > homo spaiens z odmiennym DNa

                                                    sprawe odmiennego dna wyjasnilem w innym poscie. nie zrozumialas, przykro mi.
                                                    ja Ci dalej nie bede tego tlumaczyl.

                                                    , gdzie nastepuje to przyznanie czlowieczenstwa?

                                                    czlowieczenstwo istnieje, to Ty go odmawiasz, ergo nie przyznajesz.

                                                    > pytam, bo a) zarzucasz mi, ze nie niezbyt dokl. czytam Twoje posty, choc oto
                                                    > nieprawa

                                                    prawda, prawda....

                                                    > b) mam klopty z ich interptetacja, o czym swiadczy powyzszep ytanie

                                                    nic na to nie poradze.. probowalem, ale efekty kazdy moze sam zobaczyc.

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • mlody.panicz Re: Panic jeszcze jedno pytanie 01.10.04, 12:13
                                                    mlody.panicz napisał:

                                                    > ok, to juz prawie napewno ostatni raz. dostrzegam zla wole (w najlepszym
                                                    razie) i nie chce mi sie tego kontynuowac.

                                                    wyjasnienie:
                                                    przepraszam, wiem, ze to malo eleganckie, ale ja po prostu nie mam juz sily.
                                                    Bariera miedzy nami jest zbyt gruba.

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus bariera 01.10.04, 12:47
                                                    miedzy nami na pewno jest, ale chciales, zebym napisala o zle aborcji,
                                                    napisalam, ale nie byles w stanie podac ani wyczerpujacej definicji czlowieka,
                                                    ani teraz nie jestes w stanie odpowiedziec na proste pytanie o smierc zlonierza
                                                    jako czlowieka.
                                                    I to wszystko Ty, jako posiadacz obiektywnych i lepszych jakosciowo niz moje
                                                    pogladow.
                                                  • ggigus przyznanie czlowieczenstwa 01.10.04, 12:44
                                                    Oki ,Paniczu, rozumiem ze moj poglad zakwalfifikowales jako przyznanie
                                                    czlowieczenstwa. Twoja interpretacja.
                                                    Ale!
                                                    Skoro Ty przyznajesz czloweiczenstwo plodowi, dlaczego pozwalasz na smierc
                                                    doroslego czlowieka w czasie dzialan wojennych?
                                                    Czy przyznawszy czlowieczenstwo, zawiseszasz je na czas wojny?
                                                    czekam na odpwiedz i pozdrawiam
                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu kochany! 01.10.04, 11:55
                                                    Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                                    > Czy ja gdziekolwiek podawalam sprzeczne z Twoja definicja tezy?? Jesli tak,
                                                    to
                                                    > gdzie?

                                                    twierdzisz, ze aborcja to nie zabojstwo. zgodnie z tym, co ja pisalem
                                                    wczesniej - jest nia.

                                                    > Powtarzam - czepilam sie oczywistosci Twoich szumnych definicji, ktore
                                                    niczego
                                                    > nie wyjasniaja, choc jak twierdzisz, Twoje poglady sa lepsze. Usilnie staram
                                                    > sie tego dociec, w czym sa lepsze, ale ponosze kleski jedna za druga, bo nie
                                                    > jestes w stanie podac sensownwej definicji. Przypominam - Ty, posiadacz
                                                    > lepszych i obiektywnych pogladow.

                                                    tak mozemy pisac do konca naszych dni. mnie sie nie chce. napisalem, kto jest
                                                    czlowiekiem, Tobie sie nie podoba, bo oczywiste. dostrzegam nierowna wage
                                                    naszych argumentacji.

                                                    > Nie ma obiektwynych pogladow i tak tez nie istnieje rzeczyiwstosc
                                                    obiektywena,
                                                    > bo kazdy te rzeczywistosc widzi inaczej. Mozliwe, ze do tej pory to
                                                    twierdzenie bylo Ci obce. Mialam jednak racje, ze na pare zdan dla Ciebie jest
                                                    ciut za wczesnie.

                                                    znowu sie mylisz. subiektywnosc percepcji jest dobra teorie filozoficzna i
                                                    nawet fizyczna, ale posunieta do skrajnosci staje sie swoim zaprzeczeniem.
                                                    rzeczywistosc istnieje, nauka stara sie ja poznac i opisac w sposob niezalezny
                                                    od naturalnych ograniczen naszego poznania.

                                                    > Paniczu, ja nie kweszionuje tego, ze ludzie ginacy na wojnie sa ludzmi.
                                                    Chodzi
                                                    > mi o inny aspekt - skoro twierdzisz, ze nalezy nade wzsystko chronic zycie
                                                    > ludzkie (zycie czlowieka, homo sapiens z odmiennym DNA; przypomne Twoje
                                                    > definicje, moze Ci to ulatwi zrozumienie mojego pytania) w postaci zarodka,
                                                    > dlaczego tego prawa ochrony zycia ludzkiego nie ma czlowiek na wojnie?
                                                    Dlaczego wg Ciebie zolnierz moze umrzec, a zarodek nie? Co ma w sobie zarodek,
                                                    czego nie ma zolnierz, skoro zarodek ma prawo do zycia, a zolnierz nie. Wg
                                                    Ciebie, rzecz jasna.

                                                    te pytania w zaden sposob nie dotycza tematu naszej rozmowy, lecz - wielu
                                                    innych spraw, np. pacyfizmu. tez mozemy o tym rozmawiac, ale - patrzac na
                                                    przebieg tej rozmowy - nie wiem, czy sie zdecyduje.
                                                    ogolnie: zycie ludzkie jest wartoscia cenna, jednak - do tego sie sklaniam -
                                                    nie najcenniejsza. i to tez juz pisalem, nawet w tym watku.

                                                    > Tego zdania, cytuje:
                                                    > ludzie skazani na kare smierci sa ludzmi. bandyci zabici w obronie wlasnej sa
                                                    > ludzmi. niewinne ofiary sa ludzmi.
                                                    > nie rozumiem,wyznam szczrez. pytalam o zolnierzy w czasie wojny.

                                                    a ja Ci dalem odpowiedz szersza. byc moze to juz ostatnia.

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Re: Paniczu kochany! 01.10.04, 12:51
                                                    Paniczu, aborcja jest wg Ciebie zabojstwem czlowieka, ale nie potrafisz podac
                                                    definicji czlowieka. Wyczerpujacej i sensownej.
                                                    Poza tym wg Ciebie jest, wg mnie nie i tak mozemy bez konca. Nie ma zadnej
                                                    racjonalnej przyczyny, aby uznac, ze Twoje poglady sa lepsze. Przynajmniej nie
                                                    byles w stanie mi tej przyczyny podac, przypominam.
                                                    pytanie o zolnierza jak najbardziej dotyczy tej dyskusji, skoro bronisz zycia
                                                    ludzkiego za wszelka cene. Czy zolnierz nie jest czlowiekiem, skoro moze
                                                    umrzec? na to pytanie, jak i na wiele innych, nie dostalam odpw. czekam.
                                                    pozdrawiam
                                                  • sagan2 Re: Paniczu kochany! 01.10.04, 13:58
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Paniczu, aborcja jest wg Ciebie zabojstwem czlowieka, ale nie potrafisz podac
                                                    > definicji czlowieka. Wyczerpujacej i sensownej.

                                                    Giggus, przeciez Panicz *podal* swoja definicje czlowieka! zdefiniowal go
                                                    poprzez warunek konieczny i wystarczajacy, aby czlowiekiem byc. otoz tym
                                                    warunkiem koniecznym i wystarczajacym, aby byc czlowiekiem, jest przynaleznosc
                                                    do gatunku homo sapiens. Ty uwazasz (jak sadze), ze jest to warunek *konieczny*,
                                                    ale nie wystarczajacy. i o tym mozna dyskutowac. a nie o tym, ze jego definicja
                                                    nie istnieje, albo ze jest naiwna czy oczywista. no bo takie wlasnie definicje
                                                    bardzo czesto sie zdarzaja - poprzez podanie warunku koniecznego i
                                                    wystarczajacego, aby definicje spelniac. podanie takiego warunku wyczerpuje. co
                                                    to jest prostokat? warunkiem koniecznym i wystarczajacym, aby byc prostokatem
                                                    jest posiadanie przez figure geometryczna, ktora ma dokladnie 4 boki i dokladnie
                                                    4 katy proste. nie potrzeba nic wiecej.
                                                    taka wlasnie definicje podal Panicz. wiem, z sie z nia nie zgadzasz (bo wg
                                                    Ciebie nie jest to warunek wystarczajacy), ale nie pisz, ze on nie potrafi
                                                    zdefiniowac czlowieczenstwa.

                                                    a jaka jest Twoja definicja, Giggus?

                                                    > pytanie o zolnierza jak najbardziej dotyczy tej dyskusji, skoro bronisz zycia
                                                    > ludzkiego za wszelka cene. Czy zolnierz nie jest czlowiekiem, skoro moze
                                                    > umrzec? na to pytanie, jak i na wiele innych, nie dostalam odpw. czekam.

                                                    przeciez Panicz napisal wyraznie, ze uwaza zycie ludzkie za bardzo wazna
                                                    wartosc, ale NIE najwazniejsza. czyli NIE broni zycia ludzkiego za wszelka cene.
                                                    pisal tez wyraznie, ze zarowno aborcja, jak i smierc na wojnie, kara smierci,
                                                    czy obrona konieczna SA zabiciem czlowieka. ze jako takie powinny byc
                                                    traktowanie - jako zabojstwo.
                                                    ale poniewaz zycie nie jest wartoscia najwazniejsza, wiec czasem dopuszcza sie
                                                    wyjatki (co nie zmienia faktu, ze w ramach wyjatkow, pozwala sie na zabojstwo
                                                    czlowieka). o ile wiem, Panicz jest przeciwko karze smierci, "przyzwala" na
                                                    aborcje w przypadku ratowania zycia, gwaltu i ciezkich wad (obecna ustawa), jest
                                                    za obrona konieczna (moje zycie albo "jego/jej"), oraz za wojna tzw sprawiedliwa
                                                    (bilans strat i zyskow - co spowoduje wiecej smierci, wojna czy brak wojny). to
                                                    tak w wielkim skrocie, mam nadzieje, ze nie pokrecilam?
                                                    ale w zadnym z tych przypadkow NIE twierdzi, ze nie ma miejsce zabijanie ludzi,
                                                    uwaza, ze istnieja bardzo wane powody, aby sie na to zdecydowac.
                                                    oczywiscie ja widze pulapki takiego myslenia, chocby pytanie: kto decyduje, czy
                                                    powody sa wystarczajaco wazne, aby zycie odebrac, ale nie sadze, aby postawa
                                                    Panicza byla jakas wyjatkowo nieuczciwa.
                                                  • Gość: ggigus Re: Paniczu kochany! IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.04, 01:00
                                                    Nie, Sagan , Panicz banalna definicje, a tweirdzil , ze jego wiedza jest
                                                    obiektywna i lepsza, stad wie lepiej, czy mjest aborcja dla ogolu ludzosci.
                                                    Poprzez definicje, jakie podaje, ciezko w to uwierzyc.
                                                    Ja nie twierdze, ze mam obiektywna i lepsza niz Panicz badz ktokolwiek iny
                                                    wiedze.
                                                    To skoro Panicz nie borni ludzkiego zycia za wszelka cene, zuayptalam
                                                    uprzejmnie, czy zycie zolnierza jest mniej warte niz zycie zarodka, skoro on o
                                                    zycia zarodka tak bardzo walczy. Co ma w sobie zarodek, czego nie ma zolnierz?
                                                    nie wiem jaka jest postawa panicza, bo on milczy w tej sprawie
                                                    pozdr
                                                  • ggigus Re: do Sagana- definicja Panicza - dodam jeszcze 01.10.04, 09:47
                                                    ,ze to Panicz, nie ja twierdzil, ze jego poglady, a wiec i definicje, sa lepsze
                                                    i obiektywne.
                                                    pomijam fak, ze puknt wyjscia - moje poglady sa obiektywne - jest morderczy
                                                    dla kazdej dysujsi, bo nie ma ona sensu, skoro jedna strona ma od razu racje.
                                                    Ale skoro ktos tak wierdzi, nie musi pisac banalow o DNA i moze zajrzec tam,
                                                    gdzie mi to goraco zalecal - do podrecznika biologii.
                                                  • mlody.panicz Re: do Sgana- definicja panicza 01.10.04, 09:49
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > Giggus, mam wrazenie, ze to o DN bylo swego rodzaju skrotem myslowym, czy tez
                                                    > niezbyt fortunnym sformulowaniem. gdzies powyzej Panicz napisal wyraznie, ze
                                                    > chodzi o fakt, ze zarodek ludzki (od momentu zaplodnienia) nalezy do gatunku
                                                    > homo sapiens i ze to jednoznacznie stwierdza jego czlowieczenstwo.

                                                    moment, moment. fakt odmiennego dna nie jest bez znaczenia. ludzie roznia sie
                                                    kodem genetycznym. haslo 'moj brzuch - moja sprawa' sugeruje, ze mamy do
                                                    czynienia z czescia kobiety, jej organizmu. odmiennosc genetyczna plodu
                                                    swiadczy o tym, ze taka czescia nie jest, jak - powiedzmy - wyrostek robaczkowy.
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Re: do Sgana- definicja panicza 01.10.04, 09:52
                                                    nie, tego haslo moj brzuch - moja sprawa, niestety, nie mowi. Nie widze w hasle
                                                    moj brzuch, moja prawa, zadnego odnosnika do odmiennego DNA.W kazdym razie to
                                                    jest Twoja interpretacja.
                                                    w hasle tym - wg mnie( a nie uzurpuje sobie prawa do jedynej interptetacji) -
                                                    chodzi o moje prawo wyboru, czy Ci sie ten wybor podoba, czy nie. Bo ja sie nie
                                                    wtracam do Twoich wyborow.
                                                    pozdrawia,
                                                  • sagan2 Re: Paniczu! czekam nadal 28.09.04, 11:11
                                                    ggigus napisała:


                                                    > od moich wyboroww ,Paniczu sie odczep, albo mi napisz, dlaczego mialaym sie
                                                    > nimi kierowac Moze tak jest prosciej zrozumiec moje pytanie?
                                                    > Ponawiam: dlaczego mam sie kierowac Twoimi pogladami?

                                                    Giggus, przeciez codziennie w zyciu kierujesz sie czyimis pogladami - cale prawo
                                                    zbudowane jest na "cudzych" pogladach. czy mam rozumiec, ze kierujesz
                                                    sie/chcialabys sie kierowac *wylacznie* pogladami, ktore Ty podzielasz? przeciez
                                                    na pewno istnieje jakies prawo, z ktorym sie nie zgadzasz (uwazasz je za
                                                    glupie/niespawiedliwe/niezgodne z Twoimi pogladami). co wtedy? nie stosujesz sie
                                                    do niego? walczysz przeciwko niemu? pytam powaznie - w jaki sposob okreslasz
                                                    zdanie "cudze" (prawodawcow), do ktorego sie stosujesz? wlasna zgoda z tym
                                                    zdaniem? a co, jesli sie nie zgadzasz?
                                                    chodzi mi o prosty fakt - chyba *kazde* prawo ma swoich przeciwnikow, ludzi,
                                                    ktorzy uwazaja, ze to NIE sa ich poglady i buntuja sie, dlaczego oni maja
                                                    stosowac sie do nieswoich pogladow. i co wtedy? co z nimi zrobic?

                                                    pytanie Panicza uwazam za bardzo ciekawe (to o namawianiu). czy moglabys na nie
                                                    odpowiedziec?
                                                    problem miedzy Wami (chyba) jest w tym, ze Panicz uwaza, iz zlo aborcji, o
                                                    ktorym kobiety czesto mowia, musi (powinno) byc bezwzglednym zle (dobrze to
                                                    wytlumaczyl w jednym z pierwszych posotow). a to co wiekszosc z Was opisuje, to
                                                    zlo "oboczne", czyli, wg niego, "mniejsze" zlo. i tutaj chyba nie ma racji.
                                                    jesli widzi sie zlo, chocby zwiazane z "wypadkami przy pracy", to to zlo nie
                                                    przestaje byc zlem. nie potrzebne jest (wg mnie) dostrzeganie w aborcji zla
                                                    "absolutnego" (zabicie czlowieka), aby do niej nie namawiac (ale akceptowac).
                                                    zwykly bilans zyskow i strat - wiesz, co chcesz zrobic, co ci moze grozic, masz
                                                    *jasny* oglad sytuacji - zadecyduj sam/sama. zwlaszcza, ze aborcja (w
                                                    przeciwienstwie do nauki jezyka czy wizyty u dentysty...) jest na ogol zwiazana
                                                    z (szeroko rozumianym) sumieniem, wiara, swiatopogladem. ja nigdy nie
                                                    odwazylabym sie *doradzac* czegos, z konsekwencjami czego, w wymiarze etycznym,
                                                    nie ja musze zyc...
                                                    ... moze dlatego latwiej doradzac (lub nie) nauke jezyka, niz aborcje, Paniczu?
                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu! czekam nadal 28.09.04, 11:50
                                                    Hej Sagan
                                                    fajnie, ze sie wlaczasz!

                                                    sagan2 napisała:

                                                    > problem miedzy Wami (chyba) jest w tym, ze Panicz uwaza, iz zlo aborcji, o
                                                    > ktorym kobiety czesto mowia, musi (powinno) byc bezwzglednym zle (dobrze to
                                                    > wytlumaczyl w jednym z pierwszych posotow). a to co wiekszosc z Was opisuje,
                                                    to
                                                    > zlo "oboczne", czyli, wg niego, "mniejsze" zlo.

                                                    nie do konca. nie 'mniejsze' zlo, ale inne. wezmy taki przyklad: kupno
                                                    samochodu nie jest ani dobre, ani - zle. ale jesli mamy chora zone, na operacje
                                                    dla ktorej potrzeba pieniedzy, to wtedy przeznaczenie ich na inny cel bedzie
                                                    bezwzglednie zle. podobnie z aborcja w ujeciu moich rozmowczyn. nie widza zla
                                                    obiektywnego w usunieciu ciazy, ale - w tym, co sie dzieje wokol. ze rodzina
                                                    biedna, ze zdrowie kobiety ucierpi, ze zwiazek moze sie rozpasc, ze dziecko nie
                                                    bedzie mialo szczesliwego dziecinstwa itd.itp. i to sa problemy, zgoda. tylko w
                                                    zaden sposob nie dotycza one samego faktu przerwania ciazy.

                                                    > i tutaj chyba nie ma racji.

                                                    zawsze istnieje taka mozliwosc.... :(

                                                    > jesli widzi sie zlo, chocby zwiazane z "wypadkami przy pracy", to to zlo nie
                                                    > przestaje byc zlem. nie potrzebne jest (wg mnie) dostrzeganie w aborcji zla
                                                    > "absolutnego" (zabicie czlowieka), aby do niej nie namawiac (ale akceptowac).

                                                    pelna zgoda. jednak moje pytanie dotyczace 'namawiania' nawiazywalo do innego
                                                    zjawiska, poruszonego w poscie zalozycielskim. zwolennicy legalizacji aborcji
                                                    na zyczenie czesto mowia: nie jestesmy zwolennikami aborcji, jestesmy
                                                    przeciwnikami jej penalizacji. jesli ktos nie potrafi jednak w zaden sposob
                                                    okreslic zla wbudowanego w sam akt aborcji, nie powinien czynic takiego
                                                    zastrzezenia. aborcja moze byc przeciez zla (w ich rozumieniu), ale moze tez
                                                    byc dobra (rowniez w ich rozumieniu). czemu wiec nie mowia owi zwolennicy:
                                                    jestesmy zwolennikami dobrej aborcji i domagamy sie prawa do niej. czemu nie
                                                    potrafia powiedziec, ze istnieje dobra aborcja, ktora popieraja? tak robi
                                                    wlasnie pani gompters i - choc jej postawa jest dla mnie obrzydliwa - doceniam
                                                    jej szczerosc i konsekwencje, ktorych nie dostrzeglem u moich rozmowcow.

                                                    > zwykly bilans zyskow i strat - wiesz, co chcesz zrobic, co ci moze grozic,
                                                    masz
                                                    > *jasny* oglad sytuacji - zadecyduj sam/sama.

                                                    dokladnie. robisz bilans zyskow i strat i dochodzisz do wniosku, ze w twoim
                                                    przypadku aborcja jest dobra. czy wtedy rowniez nie nalezy do niej namawiac?

                                                    zwlaszcza, ze aborcja (w
                                                    > przeciwienstwie do nauki jezyka czy wizyty u dentysty...) jest na ogol
                                                    zwiazana
                                                    > z (szeroko rozumianym) sumieniem, wiara, swiatopogladem.

                                                    nauka jezyka obcego to nie byl moj przyklad. zgadzam sie, ze to rozne rzeczy,
                                                    ale jak widac nie dla kazdego.

                                                    > ... moze dlatego latwiej doradzac (lub nie) nauke jezyka, niz aborcje,
                                                    Paniczu?

                                                    mam nadzieje!

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • sagan2 Re: Paniczu! czekam nadal 28.09.04, 14:56
                                                    mlody.panicz napisał:


                                                    > nie do konca. nie 'mniejsze' zlo, ale inne.

                                                    tak inne. ale (najwyrazniej) na tyle wazne dla Giggus i innych (przepraszam za
                                                    nie wymienianie), aby pozostawiac decyzje *zainteresowanej* osobie.
                                                    mi sie wydaje, ze (posrednio lub bezposrednio), niektorzy przyznali, ze istnieja
                                                    "dobre" aborcje (czyli bez, wg nich, "skutkow ubocznych"). ale czym innym jest
                                                    akceptowanie, a czym innym namawianie. to, czy taka aborcja bedzie "dobra", czy
                                                    nie, tak naprawde wie tylko osoba zainteresowana - matka, ojciec, a i to nie
                                                    zawsze. dlatego namawianie, bez znajomosci ich mysli i pogladow, nie bardzo ma
                                                    sens. zdecydowac musi konkretna osoba, ty mozesz jedynie doradzic. Giggus
                                                    napisala (post ponizej), ze w konkretnej sytuacji moze *udzielic rady* (np
                                                    zaproponowac/doradzic aborcje, jak rozumiem), ale dlaczego ma to robic
                                                    "globalnie"? kazda aborcja moze byc dobra lub zla, dlatego doradzanie globalne
                                                    nie ma sensu (tak mysle).
                                                    zauwaz rowniez, ze sa osoby (np Barbi), ktore uwazaja *kazda* aborcje za zla
                                                    obiektywnie. mozesz nie rozumiec "naruszenia ladu moralnego", ktory Barbinator
                                                    podala jako powod, ale nie ulega watpliwosci, ze taka jest jej opinia. wtedy
                                                    oczywiscie nie spodziewasz sie "doradztwa", mam nadzieje? co najwyzej
                                                    zaakceptowania czyjegos wyboru.

                                                    co do przykladow z dentysta lub samochodem i zona... nie sa to wg mnie dobre
                                                    przyklady. nie odnosza sie do wystarczajaco osobistych i prywatnych decyzji. co
                                                    powiesz na przyklad z eutanazja? czy uwazasz, ze *zawsze* eutanazja jest zla
                                                    (czyli jest zla obiektywnie)? czy jednak sa sytuacje, gdy moze byc "dobra"? sa
                                                    ludzie, ktorzy uwazaja, ze czasami smierc jest "lepsza", niz jakies straszne
                                                    cierplienie. czy oni beda "globalnie" namawiac do eutanacji? raczej watpie -
                                                    pozostawia to do osadu "zainteresowanym".

                                                    > jesli ktos nie potrafi jednak w zaden sposob
                                                    > okreslic zla wbudowanego w sam akt aborcji, nie powinien czynic takiego
                                                    > zastrzezenia. aborcja moze byc przeciez zla (w ich rozumieniu), ale moze tez
                                                    > byc dobra (rowniez w ich rozumieniu). czemu wiec nie mowia owi zwolennicy:
                                                    > jestesmy zwolennikami dobrej aborcji i domagamy sie prawa do niej. czemu nie
                                                    > potrafia powiedziec, ze istnieje dobra aborcja, ktora popieraja?

                                                    probowalam juz odpowiedziec - czy aborcja jest zla czy dobra, zadecydowac musi
                                                    kobieta poddajaca sie aborcji. nie "ludzie z ulicy". dlatego mozna byc za prawem
                                                    do aborcji, ale do niej nie namawiac (bo sie ma swiadomosc, ze sie samemu nie
                                                    potrafi okreslic, czy dla kogos aborcja jest dobra, czy zla). tak ja sobie to
                                                    tlumacze.

                                                    > dokladnie. robisz bilans zyskow i strat i dochodzisz do wniosku, ze w twoim
                                                    > przypadku aborcja jest dobra. czy wtedy rowniez nie nalezy do niej namawiac?

                                                    ale kogo masz namawiac? samego siebie? nie rozumiem? przypuszczam, ze jakby
                                                    przyjaciolka Giggus przyszla do niej, "pogadaly sobie" od serca, i ona
                                                    stwierdzila (ta kolezanka), ze jest pewna, iz aborcja jest dla niej dobrym (i
                                                    jedynym teraz?) wyjsciem, to Giggus by powiedziala - ok, to zrob ja uwazasz. mam
                                                    racje Giggus? jesli to Panicz nazywasz "namawianiem", to pewnie by namawiala.
                                                    ALE po fakcie poznania wyboru kolezanki. ja tego nie nazywam namawianiem, ja
                                                    nazywam akceptacja.

                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu! czekam nadal 28.09.04, 15:43
                                                    Sagan,
                                                    poruszamy kilka problemow.
                                                    1. zlo aborcji.
                                                    nie twierdze, ze zwolennicy jej legalizacji uwazaja, ze kazda aborcja jest
                                                    dobra. ale uwazaja, ze sa aborcje, ktore sa dobre. dobre swoimi skutkami. ale
                                                    tak samo, jesli sa zle - to tez tyko swoimi skutkami. sama aborcja nie jest ani
                                                    dobra, ani zla. oni wiec rozwazaja dylemat: jakie beda skutki przeprowadzenia
                                                    aborcji a jakie - jej nieprzeprowadzenia. maja do tego prawo, ale pomijaja
                                                    najwazniejszy element tego rownania, czyli zlo samej aborcji. nie czynie im z
                                                    tego zarzutu. ja tylko sie pytalem, czy zdaja sobie z tego sprawe. niestety,
                                                    samo pytanie okazalo sie zbyt prowokacyjne, ciekaw jestem dlaczego.
                                                    2. namawianie.
                                                    dlaczego namawianie do czynu dobrego ma byc zle? dlaczego to akurat aborcja ma
                                                    byc tak wyjatkowa, ze nie wolno pozwolic sobie na wlasna ocene i zasugerowanie
                                                    wyboru? nie slyszalem nigdy, aby ktos mowil: jak ktos sie mnie spyta o rade na
                                                    dowolny temat, to postaram sie jej udzielic, ale nigdy w sprawie kupna
                                                    mieszkania. to sprawa zbyt osobista. piszesz: mieszkanie to nie aborcja.
                                                    dlaczego? co takiego jest w aborcji szczegolnego, ze wyroznia sie od calej
                                                    reszty spraw, a jednoczesnie - nie wyroznia sie, gdyz sama w sobie nie niesie
                                                    zadnej wartosci moralnej? moim zdaniem zwolennicy legalizacji aborcji na
                                                    zyczenie stosuja takie sformulowania jako wytrych i zaslone dymna. ucinaja
                                                    wszelka dyskusje, chowajac sie za jej 'wyjatkowoscia', jednak tylko tam, gdzie
                                                    im sie to podoba i jest wygodne.
                                                    z tego tez powodu nie przyjmuje do wiadomosci argumentu - nieobecnej niestety -
                                                    Barbinator. 'naruszenie ladu moralnego' nic nie znaczy. czemu wyciecie wyrostka
                                                    robaczkowego (bardziej rozwinietego biologicznie od zarodka) nie ma
                                                    naruszac 'ladu'?
                                                    na marginesie: staram sie unikac wszelkich metafizycznych argumentow. zabawne
                                                    jest to, ze zwolennicy legalizacji aborcji na zyczenie do takich wlasnie
                                                    argumentow caly czas sie odwoluja.
                                                    3. eutanazja
                                                    pisalem juz o tym, ze zabijanie jest zle. obiektywnie i bezwzglednie zle.
                                                    czasem stoi sie w obliczu trudnego wyboru i trzeba podjac decyzje. zwolennicy
                                                    legalizacji aborcji na zyczenie nie dostrzegaja tego wyboru. a wiec w przypadku
                                                    eutanazji byloby to tak: eutanazja nie jest zla, zalezy od okolicznosci. ja sie
                                                    z tym nie zgadzam. okolicznosci moga byc lagodzace dla jej sprawcy. lagodzace -
                                                    nigdy zastepujace istote czynu.

                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • ggigus Paniczu, masz wlasne 28.09.04, 15:49
                                                    poglady na zloa aborcji, nia sama, eutanazje (nie zebyms skakal z tematu na
                                                    tmat, nie , nie). Wspaniale.
                                                    'ALe inni lidzie maja inne pgolday i prawo do nich. Bo uzasadnienia
                                                    na "lepszosc" czy lepsza jakosc Twoich pogladow nie podales.
                                                    pozdrawiam
                                                  • sagan2 Re: Paniczu! czekam nadal 30.09.04, 11:11
                                                    mlody.panicz napisał:

                                                    > 1. zlo aborcji.
                                                    ...
                                                    > nie czynie im z
                                                    > tego zarzutu. ja tylko sie pytalem, czy zdaja sobie z tego sprawe. niestety,
                                                    > samo pytanie okazalo sie zbyt prowokacyjne, ciekaw jestem dlaczego.

                                                    tez jestem ciekawa...
                                                    choc chyba nie przez wszystkich zostalo uznane za prowokacyjne. Kocia_noga nie
                                                    miala problemu, ja sadze?

                                                    > 2. namawianie.
                                                    > dlaczego namawianie do czynu dobrego ma byc zle? dlaczego to akurat aborcja ma
                                                    > byc tak wyjatkowa, ze nie wolno pozwolic sobie na wlasna ocene i zasugerowanie
                                                    > wyboru?

                                                    bo, wg pogladow Twoich rozmowcow, aborcje mozna oceniac *wylacznie*
                                                    indywidualnie, czyli dla kazdej kobiety indywidualnie. wlasnie owe skutki
                                                    aborcji, o ktorych mowia Panie powyzej, nawet oderwane od samego, obiektywnego
                                                    zla aborcji, sa bardzo osobiste. i to w dodatku biora pod uwage narozniejsze
                                                    NIEobiektywne czynniki, chocby swiatopoglad kobiety czy jej religijnosc...
                                                    *dlatego*, wg mnie, nie ma mowy o *generalnym* namawianiu do aborcji - trzeba
                                                    *kazda* sprawe rozpatrzyc indywidualnie i bardzo wnikliwie. aborcja nie jest,
                                                    moim zdaniem, jedynym takim tematem (innym jest np eutanazja - rowniez zwiazana
                                                    z zyciem...)

                                                    > nie slyszalem nigdy, aby ktos mowil: jak ktos sie mnie spyta o rade na
                                                    > dowolny temat, to postaram sie jej udzielic, ale nigdy w sprawie kupna
                                                    > mieszkania. to sprawa zbyt osobista.

                                                    a nie slyszales, aby ktos mowil: rad w sprawach osobistych udzielam *wylacznie*
                                                    w konkretnej sytuacji, po dokladnym zapoznaniu sie ze sprawa, oraz *wylacznie*
                                                    wtedy, gdy zainteresowany SAM zapyta mnie o rade? prawie nigdy nie wyrywam sie
                                                    sam z radami w takiej sytuacji? to jest mniej-wiecej moje zdanie na ten temat,
                                                    wydaje mi sie, ze nie takie znow rzadkie...

                                                    mam wrazenie (moze sie myle), ze mieszaja sie dwie sprawy:
                                                    1) udzielanie rad "ogolnych", tzn typu: starszy samochod jest gorszy od nowego,
                                                    duze mieszkanie lepsze od malego, aborcja jest dobra, lody waniliowe tez
                                                    2) udzielaniem rad "konkretnych", tzn konkretnej osobie w konkretym przypadku. i
                                                    mam wrazenie, ze w takiej wlasnie sytuacji, wiele osob, ktore uwazaja sie za
                                                    feministki pro-choice, mogloby udzielic rady, aby aborcji dokonac (jesli
                                                    sytuacja jest "sprzyjajaca"). jesli o takie "przyznanie" Ci chodzilo, to uwazam,
                                                    ze pytanie bylo zle zadane. jesli o przyznanie sie do punktu 1), to probowalam
                                                    wytlumaczyc, dlaczego takie rady nie sa "popularne"


                                                    > z tego tez powodu nie przyjmuje do wiadomosci argumentu - nieobecnej niestety
                                                    > - Barbinator. 'naruszenie ladu moralnego' nic nie znaczy.

                                                    wg mnie Barbi dosc dobrze wytlumaczyla, czym dla niej jest ten lad moralny i jak
                                                    aborcja go narusza (a wyciecie wyrostka nie)

                                                    > na marginesie: staram sie unikac wszelkich metafizycznych argumentow. zabawne
                                                    > jest to, ze zwolennicy legalizacji aborcji na zyczenie do takich wlasnie
                                                    > argumentow caly czas sie odwoluja.

                                                    a czemu nie maja sie odwolywac? przeciez moralnosc nie jest zarezerwowana
                                                    wylacznie dla ludzi religijnych, prawda?

                                                    > 3. eutanazja
                                                    > pisalem juz o tym, ze zabijanie jest zle. obiektywnie i bezwzglednie zle.

                                                    oczywiscie dostrzegasz problem? dla pro-choice (wiekszosci) aborcja NIE jest
                                                    "zabijaniem". o tym juz pisalam do Giggus.
                                                    co do eutanazji raczej nie ma watpliwosci - to jest zabijanie

                                                    > czasem stoi sie w obliczu trudnego wyboru i trzeba podjac decyzje. zwolennicy
                                                    > legalizacji aborcji na zyczenie nie dostrzegaja tego wyboru.

                                                    mi sie wydaje, ze dostrzegaja. tylko "granice" (albo warunki?) wyboru okreslaja
                                                    dalej niz Ty; chocby wiek plodu - wydaje mi sie, ze stosunkowo malo jest ludzi
                                                    popierajacych aborcje na zyczenie w kazdym czasie trwania ciazy, prawda? nie
                                                    jest tak, ze twierdza: kazda kobieta, zawsze, w kazdym momencie trwania ciazy,
                                                    moze dokonac aborcji na zyczenie. po prostu Ty "ucinasz" sprawe wczesniej niz
                                                    oni. ale oni *tez* widza, ze jest to wybor.

                                                    > a wiec w
                                                    > przypadku eutanazji byloby to tak: eutanazja nie jest zla, zalezy od
                                                    > okolicznosci. ja sie z tym nie zgadzam. okolicznosci moga byc lagodzace dla
                                                    > jej sprawcy. lagodzace - nigdy zastepujace istote czynu.

                                                    tutaj sie zgadzam. podobnie mysle o aborcji (ale granice stawiam troche inaczej
                                                    i dalej od Ciebie, choc nie bardzo)
                                                  • Gość: linda Re: Paniczu! czekam nadal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 11:24
                                                    > > a wiec w
                                                    > > przypadku eutanazji byloby to tak: eutanazja nie jest zla, zalezy od
                                                    > > okolicznosci. ja sie z tym nie zgadzam. okolicznosci moga byc lagodzace d
                                                    > la
                                                    > > jej sprawcy. lagodzace - nigdy zastepujace istote czynu.
                                                    >
                                                    > tutaj sie zgadzam.


                                                    Czy to znaczy, że odmawiasz mi prawa do rezygnacji z życia,
                                                    w sytuacji, kiedy sama go sobie nie będę mogła odebrać?
                                                  • sagan2 Re: Paniczu! czekam nadal 30.09.04, 11:38
                                                    Gość portalu: linda napisał(a):


                                                    > Czy to znaczy, ze odmawiasz mi prawa do rezygnacji z zycia,
                                                    > w sytuacji, kiedy sama go sobie nie będę mogla odebrac?

                                                    nie. zgadzam sie, ze eutanazja jest czyms zdecydowanie zlym. ale zdaje sobie
                                                    rowniez sprawe, ze dla kogos moze byc wybawieniem. absolunie jej nie potepiam.
                                                    mam bardzo mieszane uczucia na temat regulacji prawnych (mozemy podyskutowac,
                                                    jesli chcesz), z roznych powodow. natomiast uwazam, ze NIE powinno byc zakazu
                                                    eutanazji (tak jak zakazu aborcji). mam takie wrazenie, ze w ogole nie powinno
                                                    byc regulacji prawnych (jak do tej pory), ze powinno to zostac "oddane" do
                                                    decyzji samego zainteresowanego+rodziny+ewentualnie lekarzy (cos jak "szara
                                                    sfera"). wydaje mi sie, ze tak to funkcjonowalo do tej pory i moze bylo dobrze?
                                                    ale moge sie mylic, nie mam konkretnych wnioskow. to dla mnie temat bardzo
                                                    trudny (jak i aborcja)
                                                  • Gość: linda Re: Paniczu! czekam nadal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 12:38
                                                    > ze powinno to zostac "oddane" do
                                                    > decyzji samego zainteresowanego+rodziny+ewentualnie lekarzy (cos jak "szara
                                                    > sfera"). wydaje mi sie, ze tak to funkcjonowalo do tej pory i moze bylo
                                                    dobrze?

                                                    Nie rozumiem, przecież to by znaczyło, że o życiu człowieka
                                                    decydowaliby ludzie, którzy nie są przez niego do tego upoważnieni
                                                    (o tym jak to wygląda w polskiej zabagnionej służbie zdrowia nie mam siły
                                                    pisać, ale to często prawdziwy horror).
                                                    Jeśli chodzi o regulacje prawne, to jest to piekielnie trudna
                                                    sprawa w przypadku ludzi, którzy nie zdążyli wyrazić swojej woli,
                                                    albo dzieci, ale nie powinno być żadnych przeszkód jeżeli sporządzę
                                                    u notariusza akt, w którym upoważnię bliskie mi osoby do wszelkich
                                                    (lub określonych) decyzji. Nikt nie powinien mieć prawa mi tego zabronić.
                                                  • sagan2 Re: Paniczu! czekam nadal 30.09.04, 12:45
                                                    Gość portalu: linda napisał(a):


                                                    > Nie rozumiem, przeciez to by znaczylo, ze o zyciu czlowieka
                                                    > decydowaliby ludzie, którzy nie sa przez niego do tego upowaznieni

                                                    chyba zle sie wyrazilam. na poczatku *zawsze* musialaby byc "prosba" osoby
                                                    bezposrednio zainteresowanej. a potem rodzina lub lekarz (lub oboje) "pomagaja".

                                                    > (o tym jak to wygląda w polskiej zabagnionej sluzbie zdrowia nie mam sily
                                                    > pisac, ale to często prawdziwy horror).

                                                    moglabys jednak cos napisac? ;) bo ja nie mam zielonego pojecia :( wydawalo mi
                                                    sie, ze bez regulacji prawnych "jakos to dzialalo" do tej pory (w miare ok), ale
                                                    moze bardzo sie myle?

                                                    > nie powinno byc zadnych przeszkód jezeli sporzadzę
                                                    > u notariusza akt, w którym upowaznię bliskie mi osoby do wszelkich
                                                    > (lub okreslonych) decyzji. Nikt nie powinien miec prawa mi tego zabronic.

                                                    a nie boisz sie, ze to mogloby doprowadzic do straznych naduzyc? np zmuszanie
                                                    seniorow do podpisywania takiego dokumentu? ludzie to potwory (czasem)...
                                                    to nie jest jedyna z moich watpliwosci.
                                                    inna, bardzo wazna, jest zwrocenie uwagi, czy taka osoba *rzeczywiscie* tego
                                                    chce, czy tez dziala pod wplywem depresji, bolu, zniechecenia, braku
                                                    zainteresowania, troski, milosci bliskich? czytalam kiedys na ten temat bardzo
                                                    piekna wypowiedz osoby pracujacej w hospicjum (jedyna, ktora naprawde mnie
                                                    poruszyla "pozytywnie")
                                                  • Gość: linda Re: Paniczu! czekam nadal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 13:41
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > na poczatku *zawsze* musialaby byc "prosba" osoby
                                                    > bezposrednio zainteresowanej. a potem rodzina lub lekarz (lub oboje) "pomagaja

                                                    Przecie w obecnym stanie prawnym to _morderstwo_.

                                                    > moglabys jednak cos napisac? ;) bo ja nie mam zielonego pojecia :( wydawalo mi
                                                    > sie, ze bez regulacji prawnych "jakos to dzialalo" do tej pory (w miare ok),
                                                    >ale moze bardzo sie myle?

                                                    Koszmar w polskiej służbie zdrowia to temat na epopeję. Jeśli mając
                                                    rodzinę w Polsce nic o tym nie wiesz, to jesteście prawdziwymi szczęściarzami.
                                                    Sama żyję prawdopodobnie tylko dzięki łapówce dla Jaśnie Wielmożnego
                                                    Pana Profesora, bliska mi osoba, która jest przewlekle chora może korzystać
                                                    z _państwowej_ opieki tylko dzięki haraczowi płaconemu w prywatnym gabinecie,
                                                    a wierz mi, że dzieją się rzeczy (związane choćby z zakazem aborcji) naprawdę
                                                    koszmarne.

                                                    > a nie boisz sie, ze to mogloby doprowadzic do straznych naduzyc? np zmuszanie
                                                    > seniorow do podpisywania takiego dokumentu?

                                                    U notariusza? O wiele łatwiej jest ukatrupić kogoś dając w łapę lekarzowi.

                                                    > inna, bardzo wazna, jest zwrocenie uwagi, czy taka osoba *rzeczywiscie* tego
                                                    > chce, czy tez dziala pod wplywem depresji, bolu, zniechecenia, braku
                                                    > zainteresowania, troski, milosci bliskich? czytalam kiedys na ten temat bardzo
                                                    > piekna wypowiedz osoby pracujacej w hospicjum (jedyna, ktora naprawde mnie
                                                    > poruszyla "pozytywnie")

                                                    To nie może być moim zdaniem w żadnym wypadku argumentem za odbieraniem takiej
                                                    osobie wyboru, tylko najwyżej za obowiązkową rozmową z psychologiem.



                                                  • sagan2 Re: Paniczu! czekam nadal 30.09.04, 13:50
                                                    Gość portalu: linda napisał(a):


                                                    > Przecie w obecnym stanie prawnym to _morderstwo_.

                                                    no tak, niby racja. ale czy takie sytuacje rzeczywiscie sa scigane prawnie? czy
                                                    tez traktowane "przez palce"?

                                                    > Koszmar w polskiej służbie zdrowia to temat na epopeję.

                                                    niezrozumialysmy sie :) widze, ze Twoja wypowiedz o polskiej sluzbie zdrowia
                                                    byla ogolna (czyli o sl. zdrowia ogolnie), a ja zrozumialam, ze konkretnie o
                                                    eutanazji. co do "sytuacji ogolnej", to niestety wiem, jak to dziala (choc moze
                                                    nie az tak drastycznie, jak to co Ty napisalas ponizej).
                                                    a wiesz, jak to jest w przypadku euanazji? wykonuje sie takie "zabiegi"
                                                    nielegalnie? jak to wyglada?

                                                    > U notariusza? O wiele latwiej jest ukatrupic kogos dajac w lapę lekarzowi.

                                                    a czemu notariusz mialby pomoc? malo to spisywanych pod przymusem testamentow
                                                    (tez u notariusza)?

                                                    > To nie może być moim zdaniem w żadnym wypadku argumentem za odbieraniem
                                                    > takiej osobie wyboru, tylko najwyżej za obowiązkową rozmową z psychologiem.

                                                    zdaje sie, ze argumentacja opierala sie na stwierdzeniu, ze takie osoby wcale
                                                    nie chca odebrac sobie zycia tak naprawde, czuja sie w pewien sposob zmuszone do
                                                    tego przez bezdusznosc otoczenia (z czym mozna by sie czasem zgodzic). chodzi o
                                                    to, aby nie dac im mozliwosci popelnienia powyzszego bledu.
                                                    choc z drugiej strony samobojstwo nie jest zakazane prawnie, jego ofiary ratuje
                                                    sie w szpitalach, samobojcow sie nie karze, mimo, ze moga miec rowniez zalszywe
                                                    motywy... nie wiem, trudna sprawa dla mnie.
                                                    z jednej strony - nieznane mi cierpienie, z drugiej - zezwolenie na *zabojstwo*
                                                    :(
                                                    choc, z kolejnej strony - zezwala sie juz w prawie na zabojstwa - kara smierci,
                                                    wojny... dlaczego tutaj robic wyjatek?...

                                                    boje sie tematu eutanazji, jest bardzo bolesny
                                                  • Gość: linda Re: Paniczu! czekam nadal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 12:44
                                                    sagan2 napisała:
                                                    > niezrozumialysmy sie :) widze, ze Twoja wypowiedz o polskiej sluzbie zdrowia
                                                    > byla ogolna (czyli o sl. zdrowia ogolnie), a ja zrozumialam, ze konkretnie o
                                                    > eutanazji. co do "sytuacji ogolnej", to niestety wiem, jak to dziala (choc
                                                    >moze nie az tak drastycznie, jak to co Ty napisalas ponizej).
                                                    > a wiesz, jak to jest w przypadku euanazji? wykonuje sie takie "zabiegi"
                                                    > nielegalnie? jak to wyglada?

                                                    No nie do końca to było takie ogólne- ja byłabym być może poddana
                                                    "eutanazji po polsku" gdyby nie została zasilona kieszeń wszechmogącego,
                                                    okrutnego i bezwzględnego boga zwanego Ordynatorem.
                                                    Co do przypadków cywilizowanej eutanazji, to nie słyszałam nigdy
                                                    o tym, ale na pewno zdarzają się takie przypadki.

                                                    Myślę, że można zostawić na boku polską paranoję; dla mnie o wiele
                                                    ciekawsza jest sytuacja w normalnym kraju, np. w Niemczech.


                                                    > > Przecie w obecnym stanie prawnym to _morderstwo_.
                                                    >
                                                    > no tak, niby racja. ale czy takie sytuacje rzeczywiscie sa scigane prawnie?
                                                    czy
                                                    > tez traktowane "przez palce"?


                                                    Sagan, jak sobie to wyobrażasz? Załóżmy, że żyję w cywilizowanym kraju
                                                    a lekarze troszczą się tylko i wyłącznie o moje dobro i leżę
                                                    sparaliżowana bez sznas na poprawę. Prawdobodobnie pożyję jeszcze
                                                    z pół roku albo i cały rok. Procedura lekarska w takich przypadkach
                                                    przewiduje po prostu podtrzymywanie życia.
                                                    Jak sobie to wyobrażasz? Mam prosić obcego człowieka, żeby odbierając
                                                    mi na moją prośbę życie ryzykował swoją karierą, a być może nawet wolnością?

                                                    A co oznacza to "patrzenie przez palce"? Jak można patrzeć przez
                                                    palce na odebranie życia komuś kto być może chciał żyć?

                                                    > a czemu notariusz mialby pomoc? malo to spisywanych pod przymusem testamentow
                                                    > (tez u notariusza)?

                                                    Czyli co? Należy zrezygnować z honorowania testamentów?:))

                                                    > zdaje sie, ze argumentacja opierala sie na stwierdzeniu, ze takie osoby wcale
                                                    > nie chca odebrac sobie zycia tak naprawde, czuja sie w pewien sposob zmuszone
                                                    >do tego przez bezdusznosc otoczenia (z czym mozna by sie czasem zgodzic).
                                                    >chodzi o to, aby nie dac im mozliwosci popelnienia powyzszego bledu.

                                                    Sagan, ja jestem dużą dziewczynką i _mam_prawo_ do popełniania
                                                    błędów. To _moje_ życie, _moje_ błędy i _moja_ śmierć.

                                                    > choc z drugiej strony samobojstwo nie jest zakazane prawnie, jego ofiary
                                                    >ratuje sie w szpitalach, samobojcow sie nie karze, mimo, ze moga miec rowniez
                                                    >zalszywe motywy... nie wiem, trudna sprawa dla mnie.
                                                    > z jednej strony - nieznane mi cierpienie, z drugiej - zezwolenie na zabojstwo*


                                                    Przyznaję, że tutaj zupełnie "wymiękłam":) Wiem, że byłabyś przeciwko
                                                    karaniu samobójców, ale z tego co piszesz wynika, że wg Ciebie
                                                    rozważanie tych kar może w ogóle stanowić przedmiot dyskusji.
                                                    Czy dobrze zrozumiałam ? Bo dla mnie to niepojęte.

                                                    > boje sie tematu eutanazji, jest bardzo bolesny

                                                    To prawda, ale brak eutanazji jest wg mnie jeszcze bardziej bolesny.
                                                  • sagan2 Re: Paniczu! czekam nadal 01.10.04, 13:27
                                                    Gość portalu: linda napisał(a):

                                                    > Myslę, ze mozna zostawic na boku polska paranoję; dla mnie o wiele
                                                    > ciekawsza jest sytuacja w normalnym kraju, np. w Niemczech.

                                                    ja nie wiem (nie mialam nigdy "potrzeby" wiedziec, a mieszkam tu tylko kilka
                                                    lat), ale popytam meza



                                                    > Sagan, jak sobie to wyobrazasz?

                                                    kurcze, nie wiem :( w sumie tak, jak napisalas - liczylabym na wspolczucie
                                                    obcych ludzi (lekarza) albo rodziny.
                                                    tak jak pisalam, chyba jednak *madra* legalizacja bylaby najlepszym wyjsciem


                                                    > A co oznacza to "patrzenie przez palce"? Jak mozna patrzec przez
                                                    > palce na odebranie zycia komus kto byc moze chcial zyc?

                                                    znowu w sumie racja - trzeba by zaufac lekarzowi, ze pacjent naprawde wyrazil
                                                    wole smierci "w pelni wladz umyslowych"...
                                                    wiesz, pewnie powinnas porozmawiac z przeciwnikami legalizacji, oni na ogol maja
                                                    argumenty. ja zwyczajnie jakos nie zawsze mysle jasno na temat smierci; z jednej
                                                    strony zgadzam sie z Twoimi argumentami, a z drugiej moje uczucia wchodza w
                                                    parade, gdy mysle o "zezwoleniu na smierc" :(


                                                    > Czyli co? Należy zrezygnować z honorowania testamentów?:))

                                                    touche... ;)

                                                    > Sagan, ja jestem duza dziewczynka i _mam_prawo_ do popelniania
                                                    > blędów. To _moje_ zycie, _moje_ blędy i _moja_ smierc.

                                                    oczywiscie. dlatego nikt nie mysli o karaniu samobojcow. ale w tym wypadku ktos
                                                    musialby Ciebie *zabic* i prawo na to zabojstwo musialby pozwolic. widzisz
                                                    trudnosc? jezeli mowimy "kazdy czlowiek ma prawo do zycia", a jednoczesnie w
                                                    pewnych sytucjach sankcjonujemy zabojstwa, to moze to doprowadzic do komplikacji
                                                    (chocby tylko moralnych). wydaje mi sie, ze cale te watpliwosci (moje) wynikaja
                                                    (moze) z faktu, ze zycie czlowieka jest niejako rzecza nadrzedna. i jesli
                                                    zezwala sie na odebranie jakiego zycia, to dla mnie jest pogwalceniem mojego
                                                    wewnetrznego porzadku. co nie znaczy, ze czlowiek sam w sobie nie ma prawa
                                                    decydowac o wlasnym zyciu/smierci... jak widzisz, sama nie umiem okreslic
                                                    swojego zdania :(

                                                    > Przyznaję, że tutaj zupełnie "wymiękłam":) Wiem, ze bylabys przeciwko
                                                    > karaniu samobójców, ale z tego co piszesz wynika, ze wg Ciebie
                                                    > rozwazanie tych kar moze w ogóle stanowic przedmiot dyskusji.
                                                    > Czy dobrze zrozumiałam ? Bo dla mnie to niepojęte.

                                                    nie, nie, nie zrozumialas. pewnie ja zle napisalam.
                                                    chodzi o to, ze NIKT nie ma watpliwosci, ze samobojcow nie nalezy karac i w
                                                    sumie *maja prawo* odebrac sobie zycie. prawda?
                                                    tak samo powinno byc w przypadku smiertelnie chorego czlowieka. pelna zgoda.
                                                    tylko tutaj czasem sprawa sie komplikuje - w przypadku gdy osoba jest
                                                    sparalizowana i zwyczajnie nie ma mozliwosci popelnienia samobojstwa.
                                                    wtedy ktos musi to zrobic. ktos musi ta osobe zabic.
                                                    czyli mielibysmy kolejna (oprocz kary smierci i wojen) sytuacje, gdzie
                                                    sankcjonujemy zabojstwo.
                                                    i dlatego to mnie troche "rusza" moralnie. ale zapewne moje "ruszanie" nie
                                                    powinno sie przekladac na prawo (tak jak i w sprawie aborcji)
                                                    nie wiem, czy wyjasnilam to lepiej?

                                                    > > boje sie tematu eutanazji, jest bardzo bolesny
                                                    >
                                                    > To prawda, ale brak eutanazji jest wg mnie jeszcze bardziej bolesny.
                                                  • linda11 Re: Paniczu! czekam nadal 03.10.04, 13:42
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > oczywiscie. dlatego nikt nie mysli o karaniu samobojcow. ale w tym wypadku
                                                    >ktos musialby Ciebie *zabic* i prawo na to zabojstwo musialby pozwolic. widzisz
                                                    > trudnosc?

                                                    No przecież o tym cały czas mówimy,prawda?:))


                                                    >jezeli mowimy "kazdy czlowiek ma prawo do zycia", a jednoczesnie w
                                                    > pewnych sytucjach sankcjonujemy zabojstwa, to moze to doprowadzic do
                                                    >komplikacj i
                                                    > (chocby tylko moralnych).

                                                    Po pierwsze to nie zabójstwa tylko pomoc w samobójstwie. Róznica
                                                    jest kolosalna.
                                                    Po drugie mówienie osobie, która chce umrzeć, że ma prawo do życia,
                                                    brzmi jak jakieś okrutne szyderstwo (wybacz,wiem oczywiście, że Twoje intencje
                                                    są szlachetne). Ja wolę twierdzenie, że człowiek ma prawo do szczęścia
                                                    ( chociaż to też nie jest jakaś uniwersalna zasada, bo jest zadziwiająco
                                                    dużo ludzi, którzy robią wszystko, żeby broń Boże _nie_być_ szczęśliwymi:)))

                                                  • mlody.panicz Re: Paniczu! czekam nadal 30.09.04, 11:40
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > tez jestem ciekawa...
                                                    > choc chyba nie przez wszystkich zostalo uznane za prowokacyjne. Kocia_noga nie
                                                    > miala problemu, ja sadze?

                                                    moim zdaniem agresja i domowa psychoanaliza swiadczy o czyms innym, ale nie
                                                    chce mi sie rozmawiac na tematy dotyczace poszczegolonych uczestnikow forum.
                                                    niewazne.

                                                    > bo, wg pogladow Twoich rozmowcow, aborcje mozna oceniac *wylacznie*
                                                    > indywidualnie, czyli dla kazdej kobiety indywidualnie. wlasnie owe skutki
                                                    > aborcji, o ktorych mowia Panie powyzej, nawet oderwane od samego, obiektywnego
                                                    > zla aborcji, sa bardzo osobiste. i to w dodatku biora pod uwage narozniejsze
                                                    > NIEobiektywne czynniki, chocby swiatopoglad kobiety czy jej religijnosc...
                                                    > *dlatego*, wg mnie, nie ma mowy o *generalnym* namawianiu do aborcji - trzeba
                                                    > *kazda* sprawe rozpatrzyc indywidualnie i bardzo wnikliwie. aborcja nie jest,
                                                    > moim zdaniem, jedynym takim tematem (innym jest np eutanazja - rowniez
                                                    zwiazana z zyciem...)

                                                    i tak, i nie. pytanie, czemu tak protestuja, ze nie namawiaja. moim zdaniem,
                                                    mozna namawiac do czegos dobrego, w tym wypadku do dobrej aborcji. powtarzam:
                                                    brak mi tego wlasnie rozroznienia. 'brak' mi refleksji typu pani gompters, jest
                                                    za to jakies zatrzymanie sie w polowie drogi.

                                                    > a nie slyszales, aby ktos mowil: rad w sprawach osobistych udzielam
                                                    *wylacznie*
                                                    > w konkretnej sytuacji, po dokladnym zapoznaniu sie ze sprawa, oraz *wylacznie*
                                                    > wtedy, gdy zainteresowany SAM zapyta mnie o rade? prawie nigdy nie wyrywam sie
                                                    > sam z radami w takiej sytuacji? to jest mniej-wiecej moje zdanie na ten temat,
                                                    > wydaje mi sie, ze nie takie znow rzadkie...

                                                    no dobrze, to chwalebna postawa. jak pisalem, nie dostrzegam czesto tego
                                                    zastrzezenia i tyle.

                                                    > mam wrazenie (moze sie myle), ze mieszaja sie dwie sprawy:
                                                    > 1) udzielanie rad "ogolnych", tzn typu: starszy samochod jest gorszy od
                                                    nowego,
                                                    > duze mieszkanie lepsze od malego, aborcja jest dobra, lody waniliowe tez
                                                    > 2) udzielaniem rad "konkretnych", tzn konkretnej osobie w konkretym
                                                    przypadku. i mam wrazenie, ze w takiej wlasnie sytuacji, wiele osob, ktore
                                                    uwazaja sie za
                                                    > feministki pro-choice, mogloby udzielic rady, aby aborcji dokonac (jesli
                                                    > sytuacja jest "sprzyjajaca"). jesli o takie "przyznanie" Ci chodzilo, to
                                                    uwazam
                                                    > ,
                                                    > ze pytanie bylo zle zadane. jesli o przyznanie sie do punktu 1), to probowalam
                                                    > wytlumaczyc, dlaczego takie rady nie sa "popularne"

                                                    moim zdaniem dobrze, ale moge sie mylic.

                                                    > wg mnie Barbi dosc dobrze wytlumaczyla, czym dla niej jest ten lad moralny i
                                                    jak aborcja go narusza (a wyciecie wyrostka nie)

                                                    no to sie roznimy. moim zdaniem owo 'poczucie ladu moralnego' rownie dobrze
                                                    pasowaloby i do postaw rasistowskich, i jedzenia lodow przed obiadem. pasuje do
                                                    wszystkiego, wiec - do niczego.

                                                    > > na marginesie: staram sie unikac wszelkich metafizycznych argumentow. zab
                                                    > awne
                                                    > > jest to, ze zwolennicy legalizacji aborcji na zyczenie do takich wlasnie
                                                    > > argumentow caly czas sie odwoluja.
                                                    >
                                                    > a czemu nie maja sie odwolywac? przeciez moralnosc nie jest zarezerwowana
                                                    > wylacznie dla ludzi religijnych, prawda?

                                                    wytlumacz, czym jest metafizyka dla osob wierzacych, ze istnieje tylko to, co
                                                    widac. a zabawne jest to dlatego, ze powolujac sie na te argumenty zarzucaja
                                                    przeciwnikom legalizacji aborcji na zyczenie takich argumentow stosowanie.

                                                    > oczywiscie dostrzegasz problem? dla pro-choice (wiekszosci) aborcja NIE jest
                                                    > "zabijaniem". o tym juz pisalam do Giggus.

                                                    wiem, ze nie jest. chcialbym jednak uslyszec czasem, na czym opieraja ten
                                                    poglad. jakie maja uzasadnienie. w zamian otrzymuje argument: plod to nie
                                                    czlowiek. nie bo nie. zero refleksji, zero zastanowienia. jesli juz, to metne
                                                    zapewnienia o niejasnosciach filozoficznych, czyli jakas metafizyka dla ubogich.

                                                    > mi sie wydaje, ze dostrzegaja. tylko "granice" (albo warunki?) wyboru
                                                    okreslaja
                                                    > dalej niz Ty; chocby wiek plodu - wydaje mi sie, ze stosunkowo malo jest ludzi
                                                    > popierajacych aborcje na zyczenie w kazdym czasie trwania ciazy, prawda? nie
                                                    > jest tak, ze twierdza: kazda kobieta, zawsze, w kazdym momencie trwania ciazy,
                                                    > moze dokonac aborcji na zyczenie. po prostu Ty "ucinasz" sprawe wczesniej niz
                                                    > oni. ale oni *tez* widza, ze jest to wybor.

                                                    wybor wyborowi nierowny. oni nie widza prawdziwego wyboru, o ktorym pisalem.

                                                    ale znowu, nie chcialem tu rozmawiac nt. samej aborcji, lecz stosunku do niej
                                                    zwolennikow jej legalizacji. to jest moim zdaniem najciekawsze, bo ustalenie
                                                    pewnego wspolnego stanowiska daje mozliwosc rozmowy. w sytuacji gdy jedna
                                                    strona mowi: trzymajmy sie faktow i z nich wyciagnijmy konsewkwencje, a druga:
                                                    mam prawo do wlasnych przekonan, tobie ode mnie wara, - w takiej sytuacji nie
                                                    da sie dojsc do zadnego porozumienia, czy nawet zrozumienia. moje pytania mialy
                                                    na celu pomoc 'drugiej stronie' zastanowienie sie nad wlasnymi pogladami. nie
                                                    udalo sie. coz, widac nie potrafie.
                                                    pozdrawiam
                                                    mp
                                                  • sagan2 Re: Paniczu! czekam nadal 01.10.04, 09:26
                                                    mlody.panicz napisał:


                                                    > wytlumacz, czym jest metafizyka dla osob wierzacych, ze istnieje tylko to, co
                                                    > widac.

                                                    ale jak wiele jest takich osob? nie wiem, czy znajdziesz takie na forum. tutaj
                                                    wiekszosc (mam wrazenie) wierzy w istnienie "niewidzialnego", ale definiuja to
                                                    inaczej niz Ty czy ja. maja do tego prawo, prawda? nie mozna ludzi dzielic na
                                                    tych wierzacych religijnie i tych skrajnych materialistow, bo wyznawanych
                                                    pogladow jest znacznie wiecej. i metafizyka (jakas tam) miesci sie w wiekszosci
                                                    z nich.

                                                    > a zabawne jest to dlatego, ze powolujac sie na te argumenty zarzucaja
                                                    > przeciwnikom legalizacji aborcji na zyczenie takich argumentow stosowanie.

                                                    ale (wg mnie) oni sie powoluja na nie inaczej. tzn uwazaja, ze skoro jest
                                                    wielosc tych argumentow metafizycznych i nie mozna zdecydowac, ktore sa
                                                    prawdziwe, to nalezy pozostawic to osobistemu wyborowi.
                                                    a pro-lajf chca swoje "wartosci metafizyczne" narzucic tym, ktorzy ich nie
                                                    wyznaja (przynajmniej niektorzy). wiem, ze Ty stoisz na nieco innym stanowisku,
                                                    ale globalnego obrazu to nie zmienia.

                                                    > ale znowu, nie chcialem tu rozmawiac nt. samej aborcji, lecz stosunku do niej
                                                    > zwolennikow jej legalizacji. to jest moim zdaniem najciekawsze, bo ustalenie
                                                    > pewnego wspolnego stanowiska daje mozliwosc rozmowy. w sytuacji gdy jedna
                                                    > strona mowi: trzymajmy sie faktow i z nich wyciagnijmy konsewkwencje, a druga:
                                                    > mam prawo do wlasnych przekonan, tobie ode mnie wara, - w takiej sytuacji nie
                                                    > da sie dojsc do zadnego porozumienia, czy nawet zrozumienia. moje pytania
                                                    > mialy
                                                    > na celu pomoc 'drugiej stronie' zastanowienie sie nad wlasnymi pogladami. nie
                                                    > udalo sie. coz, widac nie potrafie.

                                                    wiem, dokladnie rozumiem, co usilujesz zrobic. pewnie zauwazyles, ze staralam
                                                    sie Ci pomoc (byc zrozumianym). w postach to Giggus w zasadzie nie przedstawiam
                                                    swojego zdania, tylko probuje wytlumaczyc Twoje (albo namowic do zrozumienia).
                                                    nie wiem, czy nam sie udaje ;)
                                                  • ggigus do Sagan 28.09.04, 14:30
                                                    Oczywiscie, ze ja tez sie kieruje czyimis wyborami. Kupujac w sklepie, zawieram
                                                    umowe itp., ale zadna z tych regul nie jest zwiazana z czyimis religijnymi
                                                    swoiatpogladami, jak kwesia aborcji. Wiec wg mnie porowniania nie ma.
                                                    Prawo nie jest stanowione przez wierzaca czesc obywateli na zasadzie:
                                                    obojetnie, jaka jest niewierzacych, ma sie prawa wierzacych stosowac. Prawo jst
                                                    dla wszystkich i jest "ponadswiatopogladowe".
                                                    Dokladnie tego samego domagam sie w w kwestii aborcji czyli wyboru.Nikt nie
                                                    zmusza zony Panicza, zeby usunela ciaze, ale nie widze powodu, aby poglady
                                                    Panicza zmuszalym mnie do czekogokolwiek. Ja tez nie chce Panicza do niczego
                                                    zmuszac.
                                                    Podaj mi przyklad przeciwnikow prawac cywilnego, ktorzy domagaja sie, by umowe
                                                    np. te w sklepie, jakos inaczej zinterpretowac. Tak nie jest, prawda? Tylko w
                                                    kwestii aborcji moze dominowac poglad glosniejszych, lepszych moralnie,
                                                    religijnniejszych ???(to wlasnie usiluje wydobyc z Panicza. Bezskutecznie)
                                                    Co do pytania o namawianie - Panicz usiluje mi wmowic, ze wolny wybor i
                                                    namawianie to synomimy. Wg mnie tak nie jest.
                                                    Poza tym namawianie do aborcji - gdyby przyszla do mnie przyjaciolka i
                                                    zwiirzyla sie, ze planuje aborcje i powiedziala dlaczego, rozpatrzylabym jej
                                                    sytuacje indywidulanie - gdyby mnie poprosila o rade, rzecz jasna. A Panicz
                                                    wymaga ode mnie deklaracji, ze namawiam i ze bede namawiac do abocji. To
                                                    troche nonsns. Nie wiem, czy bede musiala albo mogla, bo nie wiem, czy
                                                    ktokolowiek poprosi mnie o rade w takiej sytuacji.
                                                    Co do zla - oboje z Paniczem widzimy zlo aborcji, ale je INACEZEJ definiujemy.
                                                    Ja pisze o zle w kontekscie sytuacji kobiety i jej partnera, a Panicz wymaga
                                                    ode mnie cudow, czyli zobaczenia zla aborcji jego, Paniczowymi oczyma.
                                                    Dziekuje, mam wlasne.
                                                    Ale cala ta dyskusja uswiadamia - mnie przynajmniej - jedno - ze bezsensem jest
                                                    zakaz aborcji, kierowany pogladami regigijmnymi. Bo nie ma zadnego SENSOWNGO
                                                    powodu, aby zmuszac innych do kierowania swoimi wyborami. Przynajmniej takich
                                                    powodow Panicz nie przedstawil, a dalam mu duzo czasu.
                                                    Banalem jest dodanie, ze liberalna ustawa o aborcji dopuszcza wybor kazgego
                                                    czlowieka, wiec pozwala takze osobyom religijnym kierowac sie ich religijnymi
                                                    przekonaniami, ergo takie osoby nie usuwaja ciaz. A ustawa liberalna daje
                                                    szanse WSZYSTKIM realizuacje swoich wyborow. Retrykcyjna , niestety, tylko
                                                    jednej grupie na to pozwala.
                                                    W takim rzaie pytam, Sagan, Ciebie -o ile pamietam, jestes za zakazem aborcji.
                                                    JAp rzeciw. Ustawa liberalna daje szanse nam OBU realizacje wlasnych decyzji
                                                    (nawet jesli sie z moimi wyborami nie zgadzasz). Ustawa restrykcyjna pozwala na
                                                    to tylko jednej z nas, Tobie. Dlaczego chcesz mnie zmusic przy pomocy prawa do
                                                    realizowania Twojego swiatopogladu? co jest takiego w Twpich pogladach, ze mam
                                                    sie nimi kierowac?
                                                    pozdr
                                                  • Gość: sagan Re: do Sagan IP: *.desy.de 28.09.04, 15:37
                                                    ggigus napisała:

                                                    > Oczywiscie, ze ja tez sie kieruje czyimis wyborami. Kupujac w sklepie,
                                                    > zawieram
                                                    > umowe itp., ale zadna z tych regul nie jest zwiazana z czyimis religijnymi
                                                    > swoiatpogladami, jak kwesia aborcji. Wiec wg mnie porowniania nie ma.
                                                    > Prawo nie jest stanowione przez wierzaca czesc obywateli na zasadzie:
                                                    > obojetnie, jaka jest niewierzacych, ma sie prawa wierzacych stosowac.

                                                    ok, zgadzam sie z takim rozroznieniem. i Panicz, o ile sie orientuje, rowniez.
                                                    ALE jest jedno bardzo powazne ALE. i Panicz juz o tym pisal. wg niego (i wielu
                                                    innych rozsadnych, wg mnie, pro-lajfowcow) kwestia aborcji NIE jest kwestia
                                                    religijna lub swiatopogladowa. Panicz pisal, ze kwestia, czy zarodek/plod jest
                                                    czy nie jest czlowiekiem, NIE jest dyskusyjna - *jest* i juz. i ze ten fakt nie
                                                    wynika z religii, ale z biologi (pisal o odmiennym dna itp itd). bylo na ten
                                                    temat mnostwo dyskusji (bez, wg mnie, konkretnej konkluzji), oczywiscie mozna
                                                    dyskutowac do upadlego, ale problem pozostaje ten sam - "gdzie zaczyna sie
                                                    czlowiek" i czy zalezy to, czy nie, od swiatopogladu/religii/wyznania, czy tez
                                                    wylacznie od biologii. pamietasz dyskusje Tada i Barbinator o bilogicznej i
                                                    etycznej definicji czowieka? wydaje mi sie, ze o tym warto dyskutowac, a nie o
                                                    tym, czy masz sie podporzadkowywac czyims "prawom moralnym" wynikajacym z
                                                    religii badz swiatopogladu. to jest sprawa niejako wtorna. bo wg niektorych
                                                    sprawa "czlowiek-nieczlowiek" NIE zalezy od swiatopogladu, ale od biologii i
                                                    dlatego Twoje wyjasnienie, dlaczego nie podoba Ci sie, aby inni stanowili o
                                                    aborcji *na podstawie wlasnego swiatopogladu* nie ma sensu.
                                                    Panicz, jesli sie myle co do "Waszych" motywow, to mnie popraw, dobrze?

                                                    > Dokladnie tego samego domagam sie w w kwestii aborcji czyli wyboru.Nikt nie
                                                    > zmusza zony Panicza, zeby usunela ciaze, ale nie widze powodu, aby poglady
                                                    > Panicza zmuszalym mnie do czekogokolwiek. Ja tez nie chce Panicza do niczego
                                                    > zmuszac.

                                                    ale popatrz na to *jego* oczami (przynajmniej sie postaraj, ok? :). dla niego
                                                    aborcja jest *obiektywnym* (nie zwiazanym ze swiatopogladem!!!) morderstwem. czy
                                                    mozna stac obok patrzac, jak kogos sie morduje? czy Ty moglabys? czy nie
                                                    domagalabys sie prawa, ktore takich morderst zakazuje?? chocby dobrze znany
                                                    przyklad kamienowania "czudzoloznic" w jakims tak odlamie islamu. dla Ciebie to
                                                    jest morderstwo, ktore w niczym nie jest zwiazane ze swiatopogladem. dlatego
                                                    domagasz sie prawa, ktore tego morderstwa zakaze. dla "nich" to nie jest zadne
                                                    morderstwo, tylko ich wlasny, wolny wybor... bo oczywiscie nie musza
                                                    cudzoloznicy ukamienowac, ale maja do tego prawo...
                                                    kazde prawo wplywa na czyjs wolny wybor - chocby tego mordercy... postara sie
                                                    zrozumiec, ze dla (niektorych) pro-lajfowcow aborcja wlasnie jest *obiektywnym*
                                                    morderstwem i oni walcza o jego zakazanie. mozna dyskutowac, czy oni maja racje,
                                                    ze to obiektywne morderstwo, czy nie, ale czy naprawde mozna sie dziwic, ze
                                                    walcza o to, aby to morderstwo bylo prawnie zakazane? oni chca narzucic innym
                                                    nie wlasna, powiazana ze swiatopogladem wole, ale ogolne prawo "nie zabijaj", z
                                                    ktorym, jak rozumiem, i Ty sie zgadzasz. (oczywiscie sa tez inni pro-lajfowcy,
                                                    ale o nich ciezko mi rozmawiac, bo ich zupelnie nie rozumiem).
                                                    wiesz o co mi chodzi?
                                                    wiesz, o czym powinno sie dyskutowac?

                                                    > Co do pytania o namawianie - Panicz usiluje mi wmowic, ze wolny wybor i
                                                    > namawianie to synomimy. Wg mnie tak nie jest.

                                                    tez tak uwazam (jak Ty). to nie synonimy. probowalam to wytlumaczyc Paniczowi w
                                                    poscie powyzej.

                                                    > Poza tym namawianie do aborcji - gdyby przyszla do mnie przyjaciolka i
                                                    > zwiirzyla sie, ze planuje aborcje i powiedziala dlaczego, rozpatrzylabym jej
                                                    > sytuacje indywidulanie - gdyby mnie poprosila o rade, rzecz jasna. A Panicz
                                                    > wymaga ode mnie deklaracji, ze namawiam i ze bede namawiac do abocji. To
                                                    > troche nonsns. Nie wiem, czy bede musiala albo mogla, bo nie wiem, czy
                                                    > ktokolowiek poprosi mnie o rade w takiej sytuacji.

                                                    tak. odnioslam sie do tego kawalka Twojej wypowiedzi w poscie do Panicza.

                                                    > Co do zla - oboje z Paniczem widzimy zlo aborcji, ale je INACEZEJ definiujemy.
                                                    > Ja pisze o zle w kontekscie sytuacji kobiety i jej partnera, a Panicz wymaga
                                                    > ode mnie cudow, czyli zobaczenia zla aborcji jego, Paniczowymi oczyma.

                                                    czekaj, to nie tak. on NIE chce, abys zobaczyla aborcje "jego" oczyma. on pyta,
                                                    czy widzisz "obiektywne" zlo aborcji, czyli zlo samej aborcji, bez wzgledu na
                                                    okolicznosci (albo lepiej, poza okolicznosciami). on po prostu chce ustalic ten
                                                    fakt (takie mam wrazenie). a dopiero potem probuje niejako "zdyskredytowac"
                                                    Twoje zlo. pisalam o tym do niego, nie chce mi sie potwarzac ;)

                                                    > Ale cala ta dyskusja uswiadamia - mnie przynajmniej - jedno - ze bezsensem
                                                    > jest
                                                    > zakaz aborcji, kierowany pogladami regigijmnymi. Bo nie ma zadnego SENSOWNGO
                                                    > powodu, aby zmuszac innych do kierowania swoimi wyborami. Przynajmniej takich
                                                    > powodow Panicz nie przedstawil, a dalam mu duzo czasu.

                                                    tak, nie przedstawil. ale on PISAL wyraznie, ze aborcja to nie jest kwestia
                                                    religii badz swiatopogladu, tylko biologii (patrz wyzej). i uwazam, ze z tym
                                                    nalezy dyskutowac (czy to swiatopoglad, czy bilogia), aby rozmowa z Paniczem
                                                    miala rece i nogi. musicie oboje zrozumiec, co druga strona chce powiedziec,
                                                    inaczej krecicie sie w kolko.


                                                    > W takim rzaie pytam, Sagan, Ciebie -o ile pamietam, jestes za zakazem aborcji.

                                                    zle pamietasz. nie jestem za zakazem aborcji.
                                                    dlatego upowazniam sie do nieodpowiedzenia na Twoje ponizsze pytanie...
                                                    ... ale moge sobie wyobrazic, jakiej odpowiedzi moze udzielic Panicz (Panicz,
                                                    popraw, jesli skrewilam... ;)

                                                    > JAp rzeciw. Ustawa liberalna daje szanse nam OBU realizacje wlasnych decyzji
                                                    > (nawet jesli sie z moimi wyborami nie zgadzasz). Ustawa restrykcyjna pozwala
                                                    > na
                                                    > to tylko jednej z nas, Tobie. Dlaczego chcesz mnie zmusic przy pomocy prawa do
                                                    > realizowania Twojego swiatopogladu? co jest takiego w Twoich pogladach, ze
                                                    > mam sie nimi kierowac?

                                                    blad w zalozeniu. to nie jest moj swiatopoglad (ani niczyj inny), to jest
                                                    *biologia*. w zasadzie kazde (?) panstwo mam prawo "nie zabijaj", prawda? a co,
                                                    jesli jest w panstwie frakcja, ktora uwaza, ze czarni
                                                    (kobiety/niepelnosprawni/...) to "nie-ludzie"? czy oni moga sie domagac
                                                    legalizacji ustawy "nie zabijaj"? przeciez jesli ktos wierzy, ze ci czarni (...)
                                                    to SA ludzie, to nie musi ich zabijac - maja wolnosc wyboru, a jesli ktos uwaza
                                                    wrecz przeciwnie - dlaczego on nie ma miec wolnosci, aby zabic?
                                                    niektore prawa opieraja sie na "ponadswiatopogladowosci" tych praw. i tak jest
                                                    dobrze. problem z aborcja jest taki, ze dla niektorych (np Panicz, Tad), aborcja
                                                    jest "obiektywnym" morderstwem, poniewaz definicja czlowieka jest "obiektywnie"
                                                    biologiczna i nie ma nic wspolnego ze swiatopogladem (a duzo z genami). jak juz
                                                    pisalam - w przypadku takich pogladow, sens ma dyskusja "czy to jest, czy nie
                                                    dobra definicja", a nie pytanie "dlaczego prawo ma sie opierac na czyims
                                                    swiatopogladzie?". dla nich NIE opiera sie na swiatopogladzie, opiera sie na
                                                    biologii (czyli naturze)
                                                  • ggigus Re: do Sagan 28.09.04, 15:46
                                                    no wiezs, Sagan, jesli zo gory zakladam, ze zarodek to czlowiek oraz ze mam
                                                    racje, to jst troche bez sensu. Nauka nie moze dac jednoznacznej odpowiedzi, a
                                                    tu paru prolajfowcow uwaza, ze wiedza lepiej.
                                                    I jezeli unzam a priori i bez dyskusji, ze baborcja to zabojstwo, nie ze
                                                    swiaopoglad, a biologia, no to coz, wtedy odbieram innym prawo do wlasnych
                                                    pogladow, bo JA uwzazam, ze ABORCJA to zabojstow. to jest totalitaryzm albo
                                                    marzenia malego Jasia, by urzadzic swiat wg wlasnych regul. I to wlasnie to, co
                                                    zarzucam Paniczowi - mam uznac, bo tak, ze aborcja to zabojstwo. Ale momencik,
                                                    mam inneg poglady i prawo do nich.
                                                    OBOje z Paniczem widzimy te aborcje inaczej i zarodek/czlowieka. DNA to jedno,
                                                    ale z innym DNA zarodek nie jest samodzielnie wyzyc. Tak mozna argumentowac bez
                                                    konca.
                                                    Dlatego nalezy dac zyc kazdemu wg wlasnych zasad.
                                                    Sagan, gdyby tak bylo ,jak piszesz - ze biologia i nie zabijaj w panstwie, nie
                                                    mogloby istniec panstwo z leglna aborcja lub kara smierci. A takie sa.
                                                    TO jest - powtarzam po raz enty - kwestia szacunku dla cudzych pogladow.
                                                    Panicz wymaga ode mnie uznania jego pogladow na aborcje. Nie i koniec. Ja tego
                                                    tez nie wymagam od Panicza.
                                                  • sagan2 Re: do Sagan 30.09.04, 11:34
                                                    ggigus napisała:

                                                    > no wiezs, Sagan, jesli zo gory zakladam, ze zarodek to czlowiek oraz ze mam
                                                    > racje, to jst troche bez sensu. Nauka nie moze dac jednoznacznej odpowiedzi, a
                                                    > tu paru prolajfowcow uwaza, ze wiedza lepiej.

                                                    chyba nie dostrzegasz problemu. nauka w pewien sposob moze dac odpowiedz, ale ta
                                                    odpowiedz bedzie zalezala od bardzo istotnej rzeczy: jak zdefiniujesz
                                                    "czlowieczenstwo" (bylo mnostwo dyskusji na ten temat). jesli czlowieczenstwo
                                                    zdefiniujesz wylacznie biologicznie, jako *przynaleznosc gatunkowa*, to
                                                    oczywiscie nauka daje odpowiedz na pytanie - zarodek czlowieka nalezy do gatunku
                                                    homo sapiens, jest wiec czlowiekiem. jesli jednak uznasz, ze biologia to za
                                                    malo, aby zdefinowac czlowieka, ze czlowieczenstwo potrzebuje jeszcze "czego
                                                    metafizycznego" (duszy, swiadomosci, aktywnosci mozgowej) aby zaistniec, to
                                                    nauka przestaje miec sens, bo nie zajmuje sie tym pierwiastkiem "metafizycznym"
                                                    (czy jak go zwac). to jest, wg mnie, klucz do zrozumienia stanowiska Panicza.
                                                    jesli bedziesz krzyczec, ze on gada bzdury, zamiast posluchac tych "bzdur"
                                                    uwaznie, to nic z tego nie wyjdzie. nie musicie sie przeciez *zgadzac*, ale
                                                    mozecie sie *zrozumiec*. i mozecie podyskutowac (jak czynila to chocby
                                                    Barbinator) nad sensem/poprawnoscia/wyzszoscia jednej definicji czlowieczenstwa
                                                    (bilogicznej) nad druga (etyczna?).

                                                    > I jezeli unzam a priori i bez dyskusji, ze baborcja to zabojstwo, nie ze
                                                    > swiaopoglad, a biologia, no to coz, wtedy odbieram innym prawo do wlasnych
                                                    > pogladow, bo JA uwzazam, ze ABORCJA to zabojstow.

                                                    z tego co zauwazylam, Panicz probowal jedynie dyskutowac, ze "jego"
                                                    (biologiczna) definicja jest poprawna. Ty nie bardzo argumentowalas, ze "Twoja"
                                                    jest "lepsza", tylko krzyczalas o wyborze. (ja osobiscie nie bardzo zgadzam sie
                                                    z definicja "bilogiczna", nie bronie wiec tej definicji, jedynie staram sie
                                                    pokazac zdanie Panicza, bo mam wrazenie, ze je rozumiem).
                                                    pokaz czarno-na-bialym, ze "Twoja" definicja (a wlasnie, jaka ona jest?) jest
                                                    lepsza - zakonczy sie dyskusje...
                                                    ... a jesli (co mozliwe) nie da podac "lepszej" definicji?...
                                                    sa (chyba co najmniej) 2 sposoby reakcji - albo (jak Twoj lub moj)
                                                    1) powiedzenie - jest to wolna wola, niech kazdy decyduje sam,
                                                    2) albo (jak pisal kiedys Tad) - zastosujmy zasade "minimalnego ryzyka", czyli
                                                    przyjmijmy wariant, ktory wszystkie watpliwosci wezmie na korzysc "oskarzonego"
                                                    (w tym wypadku zarodka/plodu) - czyli zakazmy aborcji, bo *mozliwe*, ze zabijamy
                                                    czlowieka.
                                                    zgadzasz sie z takim postawieniem sprawy?

                                                    > to jest totalitaryzm albo
                                                    > marzenia malego Jasia, by urzadzic swiat wg wlasnych regul.

                                                    ale wg nich to TY chcesz urzadzic swiat wg wlasnych regul, ktore, w tym
                                                    konkretnym przypadku, sprowadzaja sie do zabojstwa... albo raczej, do zezwolenia
                                                    na zabijanie. oczywiscie "inni" rowniez zezwalaja na zabijanie, choc w innych
                                                    sytuacjach (kara smierci, wojna sprawiedliwa)...

                                                    > I to wlasnie to, co
                                                    > zarzucam Paniczowi - mam uznac, bo tak, ze aborcja to zabojstwo.

                                                    nie, nie "bo tak". on podaje argumenty (definicja biologiczna). i on usiluje
                                                    przekonac Cie, ze taka definicja jest dobra. jesli chcesz dyskutowac - dyskutuj
                                                    wlasnie o tej definicji, a nie obrazaj sie...

                                                    > Ale momencik,
                                                    > mam inneg poglady i prawo do nich.

                                                    a Panicz ma prawo do swoich pogladow?...

                                                    > OBOje z Paniczem widzimy te aborcje inaczej i zarodek/czlowieka. DNA to jedno,
                                                    > ale z innym DNA zarodek nie jest samodzielnie wyzyc. Tak mozna argumentowac
                                                    > bez konca.
                                                    > Dlatego nalezy dac zyc kazdemu wg wlasnych zasad.

                                                    *kazdemu*? pediflowi tez?... a rasiscie?... a antysemicie?...
                                                    widzisz problem? bo ja widze.
                                                    ja juz pisalam - mozna albo pozwolic zyc wg wlasnych zasad, albo namawiac do
                                                    zastosowania zasady "minimalnego ryzyka"...

                                                    > Sagan, gdyby tak bylo ,jak piszesz - ze biologia i nie zabijaj w panstwie, nie
                                                    > mogloby istniec panstwo z leglna aborcja lub kara smierci. A takie sa.

                                                    nie, ja tak nie pisze. tak pisze Panicz, a ja usiluje Ci przyblizyc jego
                                                    rozumowanie. oczywistym (dla mnie) jest, ze nie jest to sprawa oczywista,
                                                    dlatego wlasnie sa kraje, gdzie aborcja jest dopuszczalna, i takie, gdzie jest
                                                    zakazana. zreszta aborcja nie jest wyjatkiem, jest jeszcze chocby eutanazja czy
                                                    kara smierci - nie ma jednoznacznosci nawet w duzo bardziej oczywistych
                                                    kwestiach

                                                    > TO jest - powtarzam po raz enty - kwestia szacunku dla cudzych pogladow.
                                                    > Panicz wymaga ode mnie uznania jego pogladow na aborcje. Nie i koniec.

                                                    czyli "nie" bez dyskusji? szkoda...
                                                    nie uznawaj jego pogladow - wykaz, ze sa zle?...

                                                    > Ja tego tez nie wymagam od Panicza.

                                                    w pewien sposob jednak wymagasz. dla Panicza aborcja JEST zabojstwem i moze on
                                                    cierpiec, gdy zabojstwo jest dopuszczalne prawne. ma takie prawo? ja uwazam, ze
                                                    ma i dlatego mam (wydaje mi sie) troche zrozumienia i duzo cierpliwosci dla
                                                    opcji pro-lajf. rozumiem ich niezgode na prawo do zabijania, choc sie z ich
                                                    zdaniem nie zgadzam.
                                                    czy jestes za kara smierci, Giggus? czy uwazasz, ze to powinno zostac
                                                    zdecydowane w referendum?
                                                  • Gość: ggigus Re: do Sagan IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.04, 11:52
                                                    Sagan, po pierwsze nie krzycze, ze Panicz gada bdury. Mial mi dac cytat na
                                                    lepsza jakosc swoich pogladow. Zgoda, to nonsens, ale to on sie zapedzil sam w
                                                    kozi rog, nie ja.
                                                    Po drugie - uznanie pierwiastka metafizyczengo - dla mnie to zdolnosc czlowieka
                                                    do tworzenia kultury - nie oznacza a prioroi, ze zarodek jest czlowiekiem. Dla
                                                    mnie, bo Ty pierwiastek mietafizyczny intepretujesz inaczej.
                                                    Ja nie krzyczalam o wyborze, wbo najpierw byl wybor i dyskusja na ten temat i
                                                    wg Panicza wybor to namawianie, a potem byla kwestia czlowieczenstwa, przy czym
                                                    Panicz zyczyl sobie zrobic spacer po roznych definicjach. bo na logike - co
                                                    kogo obchodzi, jakie definicje czlowieka mieli arianie, hitlerowcy i jeszcze
                                                    inni. No co?
                                                    Ponadto Panicz - co jest bardzo slodkie - okreslal swoje poglady jako lepsze,
                                                    obiektywne i prawdziwe. To bardzo dobry puntk wyjscia do dyskusji - ja wiem
                                                    lepiej. Tyle ze donikad nie prowadzi.
                                                    Co do zycia wg wlasnych zadad - jesli ja sie tego domagam, nie pisze od razu o
                                                    pedofilach i rasistach. Jakies granice zakladam , podobnie jak i Ty i Panicz.To
                                                    wg nmie nie fair zaraz pisac o pedofilach i rasistach. Zreszta skad i dlaczego
                                                    pedofilia i rasizm przychodzi Ci do glowy w kontekscie aborcji? Bo o niej
                                                    dyskutujemy, nie o pedofilii.
                                                    nie obrazalam sie na Panicza, tylko uznanie jego definicji zycia musi
                                                    spowdowac, ze uznaje aborcja za zabojstwo, a ja mam po prostu inne poglady.
                                                    A skoro dla panicza aborcja jest zabojstwem ,wiec niech do niej nie dopuszcza.
                                                    Co w tym takiego skomplikowanego? Panicz zyje swoim zyciem, ja swoim. Mozesz mi
                                                    wyjasnic, dlaczego Panicz mialby prawo ingerowac w moje zycie? Czy ja sie
                                                    domagam ingerencji w zycie Panicza?
                                                    Dla mnie zabojstwa zdarzaja sie nonstop w rzezni. Czy ja zmuszam Panicza albo
                                                    Ciebie albo kogokolwiek innego do niejedzenia miesa?
                                                    pozdrawiam
                                                  • sagan2 Re: do Sagan 01.10.04, 09:17
                                                    Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                                    > bo na logike - co kogo obchodzi, jakie definicje czlowieka mieli arianie,
                                                    > hitlerowcy i jeszcze inni. No co?

                                                    jak to co? z tych wlasnie definicji wynikaly ich dalsze czyny, w przypadku
                                                    hitlerowcow - "pozbycie sie" (nie zabojstwo! to nie bylo ludzie wg ich
                                                    definicji...) podludzi-zydow (oraz innych podludzi). nie rozumiesz, ze definicje
                                                    wplywaja na nasz stosunek do tego, co nimi definiujemy???
                                                    jesli kogos nie zdefiniujesz jako czlowieka, to bedziesz postepowac z tym kims
                                                    inaczej, niz gdybys zdefiniowala...
                                                    poprzez zestawienie tych roznych definicji probowalismy Ci uzmyslowic, ze
                                                    dopuszczanie *dowolnych* definicji moze byc bardzo niebezpieczne i prowadzic do
                                                    straszliwych wypaczen. gdzies trzeba postawic granice, powiesz. ale GDZIE? gdzie
                                                    Ty stawiasz granice? dokad zezwalasz na dowolna definicje czlowieka, a potem juz
                                                    nie? na pewno masz takie rozgraniczenie, prawda? w takim razie, jesli je masz,
                                                    to niektorym (np hitlerowcom) nie pozwalasz na ich wlasna definicje czlowieka,
                                                    prawda (bo siega "za daleko"). dlaczego chcesz ich zmusic do zaakceptowania
                                                    Twojego zdania? dlaczego uwazasz, ze Twoja definicja jest lepsza od ich? no
                                                    dlaczego?...

                                                    > Co do zycia wg wlasnych zadad - jesli ja sie tego domagam, nie pisze od razu o
                                                    > pedofilach i rasistach. Jakies granice zakladam , podobnie jak i Ty i
                                                    > Panicz.

                                                    no wlasnie, *jakies granice zakladasz*. podobnie jak Panicz. tylko ze granice
                                                    Panicza sa ostrzejsze od Twoich i sie przeciwko temu buntujesz, bo Cie krepuja.
                                                    TAK SAMO jak Twoje granice sa ostrzejsze od granic, ktore zaklada sobie pedofil
                                                    czy rasista. czy oni tez maja prawo mowic, ze Twoje granice ich krepuja, skoro
                                                    kazdy ma prawo do zycia wg swoich zasad, a oni granice wyznaczaja luzniej niz
                                                    Ty? maja prawo, czy nie? jesli nie, dlaczego?
                                                    KTO wyznacza te granice? Ty? Panicz? rasista? dlaczego wlasnie ta osoba, a nie
                                                    inna? widzisz problem? widzisz, ze te granice jest bardzo trudno wyznaczyc
                                                    obiektywnie? widzisz, ze kazdy moze miec swoje granice, czasami bardzo daleko
                                                    posuniete i moze sie domagac prawa zycia zgodnie z *wlasnymi* zasadami???

                                                    > To wg nmie nie fair zaraz pisac o pedofilach i rasistach. Zreszta skad i
                                                    > dlaczego pedofilia i rasizm przychodzi Ci do glowy w kontekscie aborcji? Bo o
                                                    > niej dyskutujemy, nie o pedofilii.

                                                    skad? ano z Twojego zdania: pozwolmy zyc ludziom wg ich wlasnych zasad (czyli
                                                    chcesz robi aborcje - rob, nie chcesz - nie rob, a prawo ma te wszystkie postawy
                                                    umozliwiac). dlaczego nie zastosowac podobnego rozumowania do pedofilii czy
                                                    rasizmu? jesli chcesz byc pedofilem/rasista - badz, jesli nie - nie, a prawo ma
                                                    te wszystkie postawy umozliwiac. dlaczego Twoje prawo do wlasnego wyboru ma sie
                                                    odnosic wylacznie do aborcji, a nie do pedofilii czy rasismu? potrafisz mi
                                                    wyjasnic dlaczego?

                                                    > Panicz zyje swoim zyciem, ja swoim. Mozesz mi
                                                    > wyjasnic, dlaczego Panicz mialby prawo ingerowac w moje zycie?

                                                    Ty zyjesz swoim zyciem, rasista swoim. mozesz mi wyjasnic, dlaczego Ty mialbys
                                                    prawo ingerowac w zycie rasisty (nie pozwalac mu na rasizm)?

                                                    > Czy ja sie domagam ingerencji w zycie Panicza?

                                                    mysle, ze w pewiec sposob tak. domagasz sie, aby prawo uznalo za "normalne" cos,
                                                    co Panicz uznaje za morderstwo.

                                                    > Dla mnie zabojstwa zdarzaja sie nonstop w rzezni. Czy ja zmuszam Panicza albo
                                                    > Ciebie albo kogokolwiek innego do niejedzenia miesa?

                                                    o widzisz, to jest bardzo (wg mnie) dobre porownanie. jesli rzeczywiscie nie
                                                    zmuszasz i nie masz zamiaru zmuszac - to liczy Ci sie to bardzo na plus :)
                                                    ale zostanmy chwile przy tej analogii. sa ludzie, ktorzy probuja zmuszac (w
                                                    rozny sposob), na pewno sie z nimi spotkalas. ja znam kilkoro, ktorzy bardzo
                                                    czesto wyglaszaja "natchnione" mowy o barbarzyncach jedzacych mieso itp itd. na
                                                    pewno ich spotkalas. popierasz taka dzialalnosc "misjonarska"? na pewno sama
                                                    wyrazasz wlasne zdanie na ten temat i uwazasz, ze masz do tego prawo (do
                                                    wyglaszania zdania i krytykowania "miesozercow"). w sumie to samo robi chocby
                                                    Panicz. moze on posuwa sie dalej - do checi utrzymania obecnej ustawy, ale zwroc
                                                    uwage, ze zycie zwierzat jest nieco "blachsze", niz zycie czlowieka.
                                                    jesli jestes wegetarianka "ideologiczna" (czy ze wzgledow szerokorozumianego
                                                    wspolczucia dla zwierzat), to powinnas dostrzec duzo analogii Twoich odczuc i
                                                    dzialan z dzialaniami pro-lajf. zastanow sie nad tym. tak jak Ty uwazasz, ze
                                                    zycie zwierzat jest niewystarczajaco szanowane i chronione, tak samo oni sadza o
                                                    zyciu zarodkow ludzkich. wydaje mi sie, ze powinno Ci byc dosc latwo *zrozumiec*
                                                    ich postawe, niekoniecznie sie z nia zgodzic, ale wlasnie zrozumiec, co i jak
                                                    nimi kieruje.
                                                  • ggigus Re: do Sagan- c. d. 01.10.04, 09:41
                                                    mozilwe, ze z roznych definicji wynikaly straszne rzeczy. ale zajmowanie sie
                                                    nimi w dyskusji o aborcji wg mnie nie nalezy do tematu.
                                                    I jelsi tego jeszcze nie zauwazylas, Sgan, ja NIE CHE zmuszac Panicza ani do
                                                    przejecia mojej definicji, ani nie uwazam, ze jest ona lepsza. Jedyne, czego
                                                    nie chce, to zmuszanie panicza i podobnych jemu prolajfowcow do przejecia ich
                                                    pogladow. Czy widzisz roznice?
                                                    Kazdy zaklada jakies granice. Ale wg nmie jest smieszna ddemagogia, w dykusji
                                                    o aborcji, pisac o pedofilli.. to stawiac wszystko pod jednym mianownikiem.
                                                    Takim samym zlem jest prawio do wyboru aborcja tak i nie i takim samym prawem
                                                    mialby byc prawo do pedofilii. piekna demagogia. Na takim poziomie nie chce mi
                                                    sie dyskutowac, abo albo rozmawiamy o aborcji, albo opedofilii. Ja miedzy
                                                    prawem wyboru do aborcji a perwersyjna sklonnoscia seks. podobienstw nie widze.
                                                    Problem pojecia granic wg Panicza polega na tym ze chce on ingerowac w moej
                                                    zycie,a ja w jego nie. To spora roznica. Liberalna ustawa pozwla nam obu
                                                    realizowac swoje zycie, a restrukcyjna preferuje jedna strone. Aleo tym juz
                                                    pisalam.
                                                    co do zwierzat i aborcji - tak samo, jak ja nie mam prawa zmuszac kogokowiek do
                                                    niejdzenia miesa i mam tylko obowiazek/prawo stanowic przyklad, jak cudownie,
                                                    bezproblemowo itp. jest niejedzenie miesa, tak samo prolajfowecy nie maja prawa
                                                    zmuszac mnie do przestrzegania ich przekonan. Sa demogogiczni prolajfowcy i
                                                    wegetarianie. To proste.
                                                    Ale jak jest z wojna? przeciw niej i przeciw zabijaniu Panicz nie ma nic
                                                    przeciwko? ciekawe, co ma w sobie zarodek, czego nie ma dorosly czlowiek, ze
                                                    trzeba tak walczyc..?
                                                    a skoro piszesz, Sagan:
                                                    "Ty zyjesz swoim zyciem, rasista swoim. mozesz mi wyjasnic, dlaczego Ty mialbys
                                                    prawo ingerowac w zycie rasisty (nie pozwalac mu na rasizm)?"
                                                    to ci wyjasniam, ze wolny wybor nie jest zbrodnia i nie doprowadzil do innych
                                                    zbrodni. A rasizm jest zbrodnia i do innych zbroni doporwadzil. Ale to
                                                    porowanie z rasimzem jest tak samo demagogiczne jak por. z pedofila, bo nie o
                                                    rasizmie, ani nie o pedofilii rozmawiamy. Mine ciekawi jedna rzecz - skad
                                                    przychodza Ci do glowy takie porowania? Dlaczego aborcja i prawo wolnego
                                                    wyboru (to zanczy, ze Panicz, jesli tak uwaza, moze do aborcji nie dopuscucic,
                                                    a ja mam inne zdanie) kojarzy Ci sie z pedofila i rasizmem?

                                                  • sagan2 Re: do Sagan- c. d. 01.10.04, 10:16
                                                    ggigus napisała:

                                                    > mozilwe, ze z roznych definicji wynikaly straszne rzeczy. ale zajmowanie sie
                                                    > nimi w dyskusji o aborcji wg mnie nie nalezy do tematu.

                                                    Giggus, przeciez w sprawie aborcji chodzi wlasnie o DEFINICJE. w tym wypadku
                                                    definicje czlowieczenstwa. nie widzisz powiazania? jesli pozwolimy kazdemu na
                                                    wasna definicje czlowieczenstwa (co Ty uznajesz w sprawie aborcji), to trzeba
                                                    sie zastanowic i nad innymi tego konsekwencjami (czarny to nie czlowiek...)
                                                    ale jesli chcesz, pozostanmy przy aborcji.
                                                    czy dobrze rozumiem, ze jestes za dostepnoscia aborcji w pierwszym trymestrze,
                                                    tak? a co sadzisz o tzw poznych aborcjach (dozwolonych w niektorych krajach, np
                                                    grecji)? czy uwazasz, ze prawo wyboru rozciaga sie rowniez na *cala* ciaze? ze
                                                    ciaze mozna usunac w kazdym jej momencie? czy jesli ktos uwaza, ze
                                                    czlowieczenstwo zaczyna sie "z pierwszym oddechem", to ma prawo (legalnie!)
                                                    usunac ciaze nawet w 9-tym miesiacu? czy taka osoba tez powinna miec prawo
                                                    wyboru, czy jednak nalezy limitowac prawo do aborcji do pierwszego trymestru
                                                    (czy tez jakiejs innej, umownej, daty)? jesli tak, jakiej?

                                                    > I jelsi tego jeszcze nie zauwazylas, Sgan, ja NIE CHE zmuszac Panicza ani do
                                                    > przejecia mojej definicji, ani nie uwazam, ze jest ona lepsza. Jedyne, czego
                                                    > nie chce, to zmuszanie panicza i podobnych jemu prolajfowcow do przejecia ich
                                                    > pogladow. Czy widzisz roznice?

                                                    tak widze. a teraz Ty popatrz. czy uwazasz definicje "pierwszego oddechu" (ktora
                                                    zezwala na aborcje w 9tym miesiacu ciazy) za sluszna? jesli nie, i jesli nie
                                                    zgadzasz sie na tzw pozne aborcje, to znaczy, ze chcesz osoby, ktore taka
                                                    definicje wyznaja zmusic do przyjecia twoich pogladow, prawda?

                                                    > Kazdy zaklada jakies granice. Ale wg nmie jest smieszna ddemagogia, w dykusji
                                                    > o aborcji, pisac o pedofilli.. to stawiac wszystko pod jednym mianownikiem.

                                                    ale dlaczego to jest smieszne? gdzie nalezy postawic te granice, aby nie bylo
                                                    demagogii? czy mozesz napisac konkretnie, gdzie przebiega granica?

                                                    > Problem pojecia granic wg Panicza polega na tym ze chce on ingerowac w moej
                                                    > zycie,a ja w jego nie. To spora roznica. Liberalna ustawa pozwla nam obu
                                                    > realizowac swoje zycie, a restrukcyjna preferuje jedna strone.

                                                    ale ustawa, ktora zabrania poznych aborcji (a zakladam, ze za taka jestes) TEZ
                                                    ingeruje w zycie osob, ktore wyznaja definicje "pierwszego oddechu", prawda? w
                                                    tym wypadku Ty jestes osoba, ktora preferuje restrykcyjniejsza ustawe...


                                                    > co do zwierzat i aborcji - tak samo, jak ja nie mam prawa zmuszac kogokowiek
                                                    > do niejdzenia miesa i mam tylko obowiazek/prawo stanowic przyklad, jak
                                                    > cudownie, bezproblemowo itp. jest niejedzenie miesa, tak samo prolajfowecy nie
                                                    > maja prawa zmuszac mnie do przestrzegania ich przekonan.

                                                    widzisz, to prezentujesz postawe mi bliska, z ktora sie zgadzam.
                                                    ja naprawde NIE chce, abys zmienila zdanie i zgodzila sie z Paniczem. ja usiluje
                                                    Cie namowic, abys probowala go zrozumiec. zakladam, ze cierpisz wiedzac, ze
                                                    zwierzeta sa chodowane i zabijane "dla naszej przyjemnosci", prawda? choc wiele
                                                    (wiekszosc) ludzi wcale tak nie uwaza, niektorzy nawet wysmiewaja Twoje poglady
                                                    (mniej lub bardziej chamsko, zagladalam czasem na forum "wegetarianizm" i poziom
                                                    "trolli" jest tam zastraszajacy...). tak samo Panicz cierpi, gdy odbierane sa
                                                    niewinne zycia (zarodkow). naprawde nie widzisz "pokrewienstwa dusza"? ;)
                                                    Giggus, powiedz mi szczerze, czy gdyby (jakims cudem...) weszla w zycie ustawa,
                                                    ktora zakazywalaby chodowania i zabijania zwierzat "na mieso", to czy
                                                    walczylabys o zniesienie takiej ustawy?

                                                    > Sa demogogiczni prolajfowcy i wegetarianie. To proste.

                                                    oczywiscie. ale czy uwazasz kazdego "wojujacego wegetarianina" za demagoga i
                                                    idiote?
                                                    czy uwazasz Panicza za demagogicznego prolajfowca? bo ja nie. uwazam go za
                                                    jednego z rozsadniejszych (choc demagogow nam nie brakuje, ale z tymi staram sie
                                                    nie dyskutowac)

                                                    > Ale jak jest z wojna? przeciw niej i przeciw zabijaniu Panicz nie ma nic
                                                    > przeciwko? ciekawe, co ma w sobie zarodek, czego nie ma dorosly czlowiek, ze
                                                    > trzeba tak walczyc..?

                                                    wiesz, Panicz pisal kiedys i o wojnie. i wcale nie jest tak, ze uwaza on wojne
                                                    za ok. pisal o wojnie tzw "sprawiedliwej" (tak jak w przypadku aborcji z
                                                    zagrozeniem zycia, czy po gwalcie), ze jest to trudna sprawa, i ze taka wojna z
                                                    zalozenia nie musi byc sluszna. ze trzeba rozwazyc za i przeciw i czasem podjac
                                                    trudna decyzje o zabijaniu. ale nie pisal, ze zabijanie na wojnie jest ok, wrecz
                                                    przeciwnie. zabijanie jest z gruntu zle. wojna (w jego rozumieniu) nie "zezwala"
                                                    na zabijanie ot tak sobie, czasami zwyczajnie przymusza do wybrania zabijania,
                                                    ale nie obdziera tego z okropnosci, zabijajacy ciage jest winny morderstwu. tak
                                                    przynajmniej mi sie wydaje, jesli zle zrozumialam, Panicz - wyprostu, prosze.


                                                    > to ci wyjasniam, ze wolny wybor nie jest zbrodnia i nie doprowadzil do innych
                                                    > zbrodni. A rasizm jest zbrodnia i do innych zbroni doporwadzil.

                                                    dla Ciebie jest zbrodnia. dla rasisty NIE jest zbrodnia, jego definicja
                                                    czlowieczenstwa nie obejmuje "czarnych"...

                                                  • ggigus do Sagan ( nie Sgana, co za glupia pomylka) o wsz 01.10.04, 10:31
                                                    oczwscie, ze wiem, ze chhodzi o definicje czlowieka i czlowienstwa, ale czy
                                                    musi koniecznie chodzic o HISTORIE tych pojec? i ich wplyw na histore ludzkosci
                                                    wg mnie to, choc ladny, ale to watek poboczny
                                                    gdzie nalezy postawic granice, Sagan? jelsi tak naiwnie pytasz, to znaczy,m, ze
                                                    nie widzisz roznicy meidzy pedofilia, rasizmem, a aborcja i ze w zwiazku z tym
                                                    mozesz wszystko wrzcucic do jednego worka i dowolnie wyjmowac?
                                                    Granice sa wg mnie jasne - jesli naruszam granice drugiego czlowieka - jesli
                                                    jako pedofil napastuje dzieci, albo jako rasista twierdze, ze itp. Ale MOJA
                                                    decyzja o aborcji nie narudza wyborow zyciowych Panicza? chyba ze sie myle.
                                                    Ja doskonale rozumiem, ze Panicz nie moze zniesc mysli o zabijaniu. Ja tez tej
                                                    mysli nie moge zniesc i dlatego nie jem miesa ( na marginesie - mialam inne
                                                    mysli, kiedy czytalam o swiniach wrzuconych zywcem do wrzatku. czytalas moze o
                                                    tym w GW tez??). Ale nie zmuszam ani Panicza, ani kogolwiek innego do moich
                                                    wyborow. chociaz sie powtarzam i to ciagle, mam nadzieje, ze to jasne
                                                    i jesli chcesz dodac definicje czlowieka i czlowieczenstwa i poczatku bycia
                                                    czlowiekem - po pierwsze nie ma JEDYNEJ jednoznacznej definicji, nawet jesli
                                                    Panicz twierdzi, ze te definicje ma po drugie gdyby aborcja bylaby zabijaniem
                                                    dla wszystkich - a jest dla Panicza i jemu podobnych prolajfowcow - nie mogoby
                                                    by jej byc w wielu panstwach leglanie
                                                  • sagan2 Re: do Sagan ( nie Sgana, co za glupia pomylka) o 01.10.04, 10:45
                                                    ggigus napisała:


                                                    > gdzie nalezy postawic granice, Sagan? jelsi tak naiwnie pytasz, to znaczy, ze
                                                    > nie widzisz roznicy meidzy pedofilia, rasizmem, a aborcja i ze w zwiazku z tym
                                                    > mozesz wszystko wrzcucic do jednego worka i dowolnie wyjmowac?

                                                    Giggus, zadalam konkretne pytanie, gdzie postawic granice, jesli chodzi o
                                                    aborcje. do kiedy mozna dokonywac aborcji? do 12 tygodnia? do 9-go miesiaca?
                                                    gdzie stawiasz granice? prosze odpowiedz.

                                                    > Granice sa wg mnie jasne - jesli naruszam granice drugiego czlowieka - jesli
                                                    > jako pedofil napastuje dzieci, albo jako rasista twierdze, ze itp. Ale MOJA
                                                    > decyzja o aborcji nie narudza wyborow zyciowych Panicza? chyba ze sie myle.

                                                    wg Panicza Twoja decyzja narusza granice drugiego czlowieka - tego zarodka,
                                                    ktorego chcesz poddac aborcji. czy to widzisz?
                                                    rasista zas NIE narusza granic drugiego czlowieka - wg niego murzyn NIE jest
                                                    czlowiekiem...

                                                    > Ja doskonale rozumiem, ze Panicz nie moze zniesc mysli o zabijaniu. Ja tez tej
                                                    > mysli nie moge zniesc i dlatego nie jem miesa ( na marginesie - mialam inne
                                                    > mysli, kiedy czytalam o swiniach wrzuconych zywcem do wrzatku. czytalas moze o
                                                    > tym w GW tez??). Ale nie zmuszam ani Panicza, ani kogolwiek innego do moich
                                                    > wyborow.

                                                    Giggus, ponawiam pytanie: czy, gdyby obowiazywala ustawa zabraniajaca zabijania
                                                    zwierzat "na mieso", to walczylabys o zniesienie tej ustawy?

                                                    > po pierwsze nie ma JEDYNEJ jednoznacznej definicji, nawet jesli
                                                    > Panicz twierdzi, ze te definicje ma po drugie gdyby aborcja bylaby zabijaniem
                                                    > dla wszystkich - a jest dla Panicza i jemu podobnych prolajfowcow - nie mogoby
                                                    > by jej byc w wielu panstwach leglanie

                                                    ja sie z Toba zgadzam, tez uwazam, ze nie ma jednej slusznej definicji.
                                                    ale Panicz uwaza, ze jego definicja JEST jedyna rozsadna. dyskutuj z ta
                                                    definicja konkretnie, za pomoca argumentow. taka moja rada.
                                                    zacznijmy od prostego pytania:
                                                    dlaczego uwazasz, ze przynaleznosc do gatunku homo sapiens NIE jest
                                                    wystarczajaca definicja czlowieczenstwa?

                                                    i jeszcze jedna uwaga. napisalas, ze nie jednej slusznej decyzji. i ze nalezy
                                                    dac ludziom wolna wole. ALE to oznacza, ze jesli Twoja definicja jest jednak
                                                    "niepoprawna" (zakladasz taka mozlisocs, prawda?), to mozliwe, ze zezwalasz na
                                                    mordowanie ludzi. czy nie lepiej wiec "na wszelki wypadek" zastosowac
                                                    najbardziej rygorystyczna definicje, aby uniknac skutkow, gdyby okazalo sie, ze
                                                    nasza decyzja jest zla?
                                                    ja uwazam, ze zasade "minimalnego zla" nalezy stosowac do siebie samego,
                                                    natomiast innym pozostawic ich wlasnemu sumieniu.
                                                  • ggigus Re: do Sagan ( nie Sgana, co za glupia pomylka) o 01.10.04, 10:54
                                                    do 12 tygodia, przepraszam, przeoczylam
                                                    A co z moim pytaniem o zamienne stosowanie pedofilii, rasizmu i aborcji
                                                    ja wiem ze wg Paicza aborcja narusza granice czlowieka, bo dla niego zarodek
                                                    jest czlowiekiem, dla mnie jeszcze nie ( no i ciekawe, dlaczego czlowiek moze
                                                    wg Panicza ginac na wojnie? czasowo nie jest czlowiekiem??) i jak powtarzam -
                                                    jest to moja decyzja, ze zarodek nie jest czlowiekiem, mam prawo podjac dec. o
                                                    aborcji, jesli Panicz ma inne zdanie, ma prawo inaczej decydowac, ja sie w dec.
                                                    Panciza nie wtracam, powtarzam po raz enty
                                                    takiej ustawy zabraniajacej zabijania zwierzat na mieso nie ma i nie bedzie i
                                                    obie dobrze o tym wiemy. Nie widze powodu dyksutwac ani o takiej ustawie, ani o
                                                    aborcji do 9 mies. oprocz wielu granic stosuje granice zdrowego rozsadku
                                                    nie moge, niestety, dyskutowac z kims, kto uwaza, ze wie lepiej i obiektywniej,
                                                    a na poparcie swojej obiektywnosci nie ma nic.
                                                    A definicja ze czlowiek nalezty do homo sapiens jest takim samym stwierdzeniem
                                                    oczywstosci, jak to o DNA. powtarzam - definicje maja cos wyjaniac, nie
                                                    swterdzac rzeczy oczywiste (to jak definicja reki, ze ma - powinna - miec 5
                                                    palcow, pies, ze szczeka, a piwo, ze jest gorzkie np.)
                                                    I czy ja pisalam, ze moja definicja jest jedyna i poprawna?? I czy ja zezwalam
                                                    na mordowanie ludzi? nie lubie takich nadinteprteacji, moze jednak zezwala na
                                                    to Panicz ktory dopuszcza smierc w czasie wojny
                                                  • Gość: ggigus Re: do Sagan - uzupelnienie IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.04, 11:57
                                                    oczywiscie, ze nie jestem za kara smierci. Ale a propos - Panicz dopuszczal
                                                    zabijanie na wojnie. Czyli zarodek jest wazniejszy niz zywy, samodzielny ,
                                                    dorosly czlowiek. A przeciez tak glosno okrzyczyna definicja ZYCIA, INNEGO DNA
                                                    traci na wartosci, jesli chodzi o wojne?
                                                    Moje slowa o panstwach z aborcja i kara smierci dotyczyly jednyie tego, ze
                                                    wbrew temu, co piszesz i Ty i Panicz, aborcja dla wielu ludzi, panstw i iich
                                                    ustawodawstw nie jest zabijaniem. Inaczej nie bylaby mozliwa w wielu krajach.
                                                    pozdrawiam
                        • Gość: mmm zlo aborcji IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 30.09.04, 13:32
                          ja uwazam ze aborcja jest zla. i nie mam uzasadnienia dlaczego zla poniewaz
                          jezeli cos jest zle moralnie to nie da sie tego uzasadnic innym sposobem niz
                          wskazujac na zasady moralne co oznacza wiklanie sie w dyskusje sprowadzjace sie
                          do stwierdzenia: jest zla bo ja tak uwazam bo takie jest moje pojecie zla ze
                          aborcja sie w nim miesci.
                          czy aborcja powinna byc karana przez polskie panstwowe prawo karne. nie.
                          dlaczego, skoro jest zla? bo nie kazdy czyn zly musi byc sankcjonowany przez
                          prawo. przyklad: klamstwo nie jest sankcjonowane choc jest zle moralnie. jak
                          zatem wyroznic zle czyny ktore podlegac winny sankcji od tych, kter nie powinny?
                          jedynym kryterium jest szkodliwosc spoleczna. a co jest szkodliwe spolecznie?
                          to, co za szkodliwe uwaza spoleczenstwo. a jak to stwierdzic? demokratycznie -
                          tj. glosowanie, referendum itp. a zatem w polsce, skoro wiekszosc spoleczenstwa
                          jest rzeciwna penalizacji aborcji - nie powinna byc ona penalizowana. jesli
                          wiekszosc zmieni zdanie - powinno sie ja spenalizowac. i koniec basni.
                          moze takie podejscie jest szokujace ale zauwazcie - ze tak wlasnie funkcjonuja
                          wspolczesne spoleczenstwa. moralnosc kazdy ma inna ale prawo musi byc jedno dla
                          wszystkich.
                          • sagan2 Re: zlo aborcji 30.09.04, 13:41
                            Gość portalu: mmm napisał(a):


                            > jedynym kryterium jest szkodliwosc spoleczna. a co jest szkodliwe spolecznie?
                            > to, co za szkodliwe uwaza spoleczenstwo. a jak to stwierdzic? demokratycznie -
                            > tj. glosowanie, referendum itp.

                            czyli w nasistowskich niemczech mordowanie zydow bylo ok, poniewaz demokratyczna
                            wiekszosc tak stwierdzila? tak samo, jak niewolnictwo w usa?
                            widzisz pulapki takiego rozumowania?
                            • Gość: Jacenty Re: zlo aborcji IP: 217.96.29.* 01.10.04, 13:16
                              Pułapki są oczywiste ale taka propozycja wydaje się być zwyczajnie racjonalna
                              dla systemu demokratycznego. Pozwala zawsze ratować indywidualne sumienie
                              stwierdzeniem: to nie ja odpowiadam za to co się dzieje, ja byłem przeciw
                              (dotyczy obydwu stron naszego sporu). Tylko czy w przypadku np morderstwa takie
                              wytłumaczenie wystarczy? czy alibii demokracji zwolni od działania???
                              Możemy oczywiście ograniczyć demokrację przyjmując jakiś system moralny za
                              aksjomatyczny i każdego kto chciałby ten system podważać bedziemy karać. Tylko
                              który z rozlicznych systemów ma stać się wspólną i szanowana ortodoksją?!
                              Demokracja rości sobie prawo do dyktowania co jest moralne (uprawwnione), a co
                              nie jest moralne (zakazane). Powołujesz się na nazizm, który w oparciu o
                              demokratyczne prawa rep. wejmarskiej zaczął dyskryminować Żydów. Pamiętaj
                              jednak, że dla przeciwników aborcji państwa dopuszczające ten proceder to
                              własnie demokracje dyskryminujące dzieci uznawane w okresie prenatalnym za
                              podludzi ... o przepraszam nieludzi. Możemy przyjąć 10 przykazń, albo czerwona
                              książeczkę Mao za aksjomaty ale na czymś pragniemy oprzeć nienaruszalne prawa
                              demokracji. A co jesli demokracja stwierdzi, że chce praw szariatu we Francji?
                              Konflikt pomiędzy demokracją, a moralnością (może prawdą?) trwa od czasów
                              Sokratesa i zapewne będzie trwał dalej. Pewien pan mawiał "ludzie jedzmy gó..o -
                              miliony much nie mogą się mylić" i tym samym prostacko wskazywał największą
                              słabość całej filozofii demokracji. To także, droga Sagan, jest powodem, dla
                              którego miliony ludzi oddawały życie walcząc z liberalizmem i demokracją, a w
                              obronie bliskiego im systemu moralnego. Demokracja stawia sie ponad każdym
                              systemem i szybko wchodzi w konflikt z każdą Reguła, którą usiłuje się ją
                              okiełznać. Nagle demokracja sprzeniewierza sie każdej moralności. Tolerancję
                              wprowadza poprzez wynalazek gilotyny o 50 ostrzach. W pewnym sensie to
                              demokracja stworzyła nazizm, a krematoria są niechcianym dzieckiem demokracji.
                              Monarchie nie miały takich pomysłów, a demokratyczni dyktatorzy rozgrzeszeni
                              wolą większości i zaślepieni ideą, mogą już wszystko. Żadne przykazania nie
                              mogą ich ograniczyć.
                              Na dzisiaj mamy taką sytuację, że ja będąc przeciwnikiem zabijania dzieci w
                              brzuchach ich matek jestem za zakazem aborcji, nad którym nie trzeba głosować
                              bo zaraz zaczniemy głosować nad tym czy można kraść, a Ty zapewne z tych samych
                              powodów jesteś za udzieleniem prawa do zabijania. Wot i dyljemat....
                              • Gość: Piter Re: zlo aborcji IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 01.10.04, 18:48
                                Jacek, do cholery, pisz po polsku! Tysiąć razy tłumaczyłem ci, że nie nie
                                może "okazać się być"! To nuworyszowski bełkot! To poniepolsku! Podobnie z
                                oparciem: w oparciu to mogą siedzieć pluskwy! Nie uzywaj kalk językowych, bo to
                                paskudne.
                                Co do zaś liberalizmu - pojmuhjesz, a przynajmniej użyłeś tego terminu w
                                pojęciu narodowo-politycznym, czyli: liberalizm = róbta co chceta. A przecie
                                liberalizm w sensie klasycznym to doktryna wolności, ale wolności nie w pojęciu
                                hedonistyczno-hippisowskim, ale w pojęciu wszelkich aktywności ludzkich.
                                Liberalizm jako przeciwstawieństwo dyktatury (także proletariatu - to w wydaniu
                                marxistowskim, i dyktatury płci - to w wydaniu femionistycznym, ale to i tak
                                jeden djabeł, że tak niezgodnie z bolszewickimi normami językowymi napiszę).
                                Nie trzeba chyba przytaczać przeciwstawień - "liberała" - eurofederasty z unii
                                wolności, czy jaka tam srównie smieszną nazwę ta kanapa sobie przybrała, z
                                liberałem konserwatywnym - zwolennikiem wolności, minimalnego panstwa i
                                respektowania tradycyjnych wartości.
                                Nie bądź tfu, którego dni i tak są policzone!
                                P.
                                • Gość: Piter Re: zlo aborcji IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 01.10.04, 23:09
                                  Oczywiście zapomniałem o najwazniejszym - merytorycznie masz 100% racji.
                                  P.
                                • Gość: Jacenty Re: zlo aborcji IP: 217.96.29.* 04.10.04, 14:51
                                  Witam Pitera! Gdzie mi się nalezy to tłucz dla zdrowia i litosci nie miej. Co
                                  do liberalizmu to zgoda i zgoda, to słowo pułapka. Jest jeszcze jego wersja
                                  made in USA, która całkiem kłoci sie ze szkoła wiedeńską, a tej bardziej byłoby
                                  pod rękę z libertarianami." No żem jusz taki skryt mysiowy przyjął... a pisząc
                                  com pisał tom mysiał" sobie o liberałach spod znaczka GW jako, że jakby nie
                                  spozierać, chcąc czy nie chcąc, gościmy w karczmie Jankiela. Śacuneczek dla
                                  gospodarza Panie dziejku nalezny oddaję.
                                  • Gość: Piter Re: zlo aborcji IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 06.10.04, 22:31
                                    No! I tak mi trzymać! A poza tym nie dawaj się, Jacuchna, byle pętaczynom! Oj,
                                    coś mi się widzi, że nasze fe-paniuty spuściły z tonu!
                                    Trzym się
                                    P.
        • Gość: nuala Re: aborcja IP: 212.33.92.* 22.09.04, 15:51
          mlody.panicz napisał:
          czy aborcja nie jest jedna z wielu metod zapobiegania
          > niechcianej ciazy?
          Przepraszam na wstępie, ze się wtrącam. Co do pytania, odpowiedz wg mnie brzmi
          nie - aborcja nie jest jedną z wielu metod zapobiegania niechcianej ciazy.
          Aborcja jest to przerwanie niechcianej ciazy już istniejacej; metody
          zapobiegania ciązy z definicji służą temu, zeby nie dopuścić do koniecznosci
          przeprowadzenia aborcji. Od razu zaznaczam, ze mówię za siebie, nie reprezentuję
          pogladów jakiejś mniej lub bardziej nieuchwytnej grupy określanej jako "wy" ;)
          Być może istnieją kobiety, które aborcję traktuja jako wygodną alternatywę
          codziennego brania pigułki lub uzywania prezerwatywy, ale to ich poglady.
          Pozdr
          • mlody.panicz Re: aborcja 22.09.04, 15:54
            Gość portalu: nuala napisał(a):

            > Przepraszam na wstępie, ze się wtrącam.

            im wiecej osob w dyskusji tym milej.

            Co do pytania, odpowiedz wg mnie brzmi
            > nie - aborcja nie jest jedną z wielu metod zapobiegania niechcianej ciazy.
            > Aborcja jest to przerwanie niechcianej ciazy już istniejacej

            oczywiscie, to bylo niefortunne sformulowanie. wiadomo, ze jak sie przerywa, to
            juz - nie zapobiega. ale... :

            > Być może istnieją kobiety, które aborcję traktuja jako wygodną alternatywę
            > codziennego brania pigułki lub uzywania prezerwatywy, ale to ich poglady.

            tego wlasnie dotycza moje pytania. co zlego jest w tych pogladach wg
            zwolennikow legalizacji aborcji na zyczenie?

            pozdrawiam
            mp
            • Gość: brunhi aborcja a antykoncepcja IP: *.gwzo.uni-leipzig.de 22.09.04, 16:18
              > > Być może istnieją kobiety, które aborcję traktuja jako wygodną alternatyw
              > ę
              > > codziennego brania pigułki lub uzywania prezerwatywy, ale to ich poglady.
              >
              >
              > tego wlasnie dotycza moje pytania. co zlego jest w tych pogladach wg
              > zwolennikow legalizacji aborcji na zyczenie?

              mnie sie wydaje, ze nie ma kobiet, ktore traktuja aborcje jako alternatywe
              antykoncepcji. sa natomiast kobiety tak nieswiadome swojego ciala, tak nic nie
              wiedzace o antykoncepcji, ze aborcja pojawia sie jako konsekwencja totalnej
              bezmyslnosci. nie mozna tu oczywiscie winic tylko kobiet, ich mezowie czy w
              ogole partnerzy tez maja taki poglad: a jakos to bedzie. summa summarum sadze,
              ze jesli aborcja zastepuje antykoncepcje to nie jest to wynik ideologii czy
              swiadomej decyzji, tylko wlasnie bezmyslnosci, aby nie powiedziec glupoty.

              natomiast co zlego jest w tych pogladach dla zwolennikow PRAWA do aborcji?
              odpowiezia jest czesciowo to, ze sa to nie zwolennicy aborcji ale, podkreslam,
              prawa do niej. no ale zeby nie bawic sie w slowne analizy. zastanawialam sie
              nad tym pytaniem, bo sama jestem zwolenniczka prawa do aborcji, ale uwazam, ze
              to ostatecznosc. dla mnie aborcja jako srodek antykoncepcyjny jest niewlasciwa
              z powodow, ktore opisalam wyzej, to znaczy dlatego, ze taka postawa jest
              nieracjonalna. jezeli podejmje sie decyzje o aborcji, bo sie nie chce lub nie
              moze miec dziecka, a mimo stosowanej antykoncepcji doszlo do zaplodnienia, to
              sytuacja jest jasna i kobieta korzysta z prawa wyboru. ale jezeli robi aborcje,
              bo jakos tak wyszlo i teraz trzeba sie pozbyc "klopotu", to to dla mnie nie
              jest zadne podjecie decyzji, zaden wybor, zadna odpowiedzialnosc. a wlasnie na
              tych wartosciach m.in. opiera sie moj swiatopoglad jako osoby opowiadajacej sie
              za prawem do wyboru.

              a tak przy okazji - podoba mi sie ton Twoicj listow. zero zacietrzewienia.
              • mlody.panicz Re: aborcja a antykoncepcja 23.09.04, 00:54
                Gość portalu: brunhi napisał(a):

                > mnie sie wydaje, ze nie ma kobiet, ktore traktuja aborcje jako alternatywe
                > antykoncepcji. sa natomiast kobiety tak nieswiadome swojego ciala, tak nic
                nie
                > wiedzace o antykoncepcji, ze aborcja pojawia sie jako konsekwencja totalnej
                > bezmyslnosci. nie mozna tu oczywiscie winic tylko kobiet, ich mezowie czy w
                > ogole partnerzy tez maja taki poglad: a jakos to bedzie. summa summarum
                sadze,
                > ze jesli aborcja zastepuje antykoncepcje to nie jest to wynik ideologii czy
                > swiadomej decyzji, tylko wlasnie bezmyslnosci, aby nie powiedziec glupoty.
                >
                > natomiast co zlego jest w tych pogladach dla zwolennikow PRAWA do aborcji?
                > odpowiezia jest czesciowo to, ze sa to nie zwolennicy aborcji ale,
                podkreslam,
                > prawa do niej. no ale zeby nie bawic sie w slowne analizy. zastanawialam sie
                > nad tym pytaniem, bo sama jestem zwolenniczka prawa do aborcji, ale uwazam,
                ze
                > to ostatecznosc. dla mnie aborcja jako srodek antykoncepcyjny jest
                niewlasciwa
                > z powodow, ktore opisalam wyzej, to znaczy dlatego, ze taka postawa jest
                > nieracjonalna.

                hmm... popraw mnie jesli sie myle... czy powyzsze rozumowanie mozna zastosowac
                do przeziebienia? tzn: w przypadku kataru nalezy brac aspiryne (TM), takie
                slodkie tabletko-cukierki do ssania, pic rumianek i najlepiej wygrzac sie w
                lozku, bo inaczej mozna nabawic sie czegos gorszego. natomiast, jak juz to
                gorsze sie zlapie, to naturalnie nalezy brac antybiotyki i rozne inne chemiczne
                swinstwa. oczywiscie - branie antybiotykow po pierwszym kichnieciu jest
                nieracjonalne.

                jezeli podejmje sie decyzje o aborcji, bo sie nie chce lub nie
                > moze miec dziecka, a mimo stosowanej antykoncepcji doszlo do zaplodnienia, to
                > sytuacja jest jasna i kobieta korzysta z prawa wyboru. ale jezeli robi
                aborcje,
                > bo jakos tak wyszlo i teraz trzeba sie pozbyc "klopotu", to to dla mnie nie
                > jest zadne podjecie decyzji, zaden wybor, zadna odpowiedzialnosc. a wlasnie
                na
                > tych wartosciach m.in. opiera sie moj swiatopoglad jako osoby opowiadajacej
                sie
                > za prawem do wyboru.

                innymi slowy: aborcja nie jest zla sama z siebie, lecz jest tylko jak
                strzelanie z armaty do much: uniknac niechcianego dziecka mozna bylo inaczej.

                > a tak przy okazji - podoba mi sie ton Twoicj listow. zero zacietrzewienia.

                hohoho, pierwszy raz spotkal mnie taki komplement. bede go przechowywal na
                zlotej partycji mojego dysku! dziekuje

                pozdrawiam
                mp
      • itsnotme Re: aborcja 22.09.04, 15:54
        ggigus napisała:

        , mam
        > bowiem klinike aborcyjna brame obok.

        spróbuj się dowiedzieć w której bramie masz komisariat

        pzdr
        • ggigus pudlo, itsnotme 22.09.04, 18:05
          Mieszkam w Niemczech, tutaj wolno isc do kliniki aborcyjnej.
          A komisariat mam o wiele dalej.
          • Gość: trevik Re: pudlo, itsnotme IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.04, 18:34
            Tylko najpierw musisz do psychologa skoczyc, aby zaswiadczenie wydal, ze wiesz
            co robisz AFAIK.
          • itsnotme Re: pudlo, itsnotme 22.09.04, 19:18
            a, to co innego:)
      • Gość: Jacenty Re: aborcja IP: 217.96.29.* 23.09.04, 13:19
        Dobre bo mocne. Ciekawe, że mało na tym forum feministek znajdujących takie
        przyjemnosci jak ty. Byc może to pytanie nie do Ciebie, a własnie do nich. Z
        jednej strony odradzają, a z drugiej namawiają. Rozumiem, że Ty nie masz
        takiego dylematu?
        • Gość: endorfina Re: aborcja IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 17:18
          Błędna interpretacja
          • Gość: Jacenty Re: aborcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 23:42
            Jestem za, a nawet przeciw. Pokrętna logika. Obojętność wobec zła to
            przyzwolenie na rozwój zła.
            • Gość: endorfina Re: aborcja IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.09.04, 16:09
              Nie.
              Nie jest to ani obojętność, ani przyzwolenie na nic. Tym bardziej na zło, które
              w tym wypadku jest pojęciem nad wyraz względnym (tak zresztą jak i najczęściej
              w życiu). Nic nie jest tu do końca czarne, ani białe
              • Gość: Jacenty Re: aborcja IP: 217.96.29.* 28.09.04, 16:18
                Ależ to jest właśnie obojętność! bowiem dostrzega pani tylko matkę, a nie
                dostrzega dziecka, a obojętność dotyczy dziecka. Właśnie w tym przypadku zło
                nie jest jak pani pisze pojęciem względnym ale nad wyraz bezwględnym: był
                człowiek i ... juz go nie ma. Koniec, prosty wybór, jasne konsekwencje.
                Konsekwencje na zawsze.
                Dyskusja nasza nie dotyczy tego czy fe. kogos do czegoś zmuszają ale tego czy
                można zabijac innych dla własnej wygody i czy można taki proceder akceptować.
                Pyta pani czy feministki są winne aborcjom - nie ponoszą wyłącznej wiwny ale w
                znacznej mierze są winne. Budowanie atmosfery przyzwolenia i akceptacji,
                odczłowieczenie dziecka i nadanie prawa nad jego życiem i śmiercią matce (wg
                wczorajszej wypowiedzi Szyszkowiak -projekt ustawy SLD- matka może zabić do
                chwili urodzenia!) - to ich społeczna propaganda sączona od kilkudziesięciu
                lat. To propaganda w/g której aborcja ma byc dopuszczalną metodą reulacji
                urodzeń.
                A co do ostatniego pytania o to czy kobiety po aborcji stają się zwolenniczkami
                fe. Pewnie nikt takich badań nie prowadził wśród aktywistek fe, a szkoda! Z
                psychologicznego punktu widzenia byłaby to całkiem naturalna reakcja wyparcia
                wyrzutów sumienia. Zna pani jakieś fe.? proszę je popytać-taka mała sąda. Bywa
                i tak, że juz po aborcji przychodzi opamiętanie i zabójczyni staje się
                obrończynią życia. W ruchch pro-life jest wielu byłych lekarzy aborterów albo
                kobiet, które tego czynu się dopuściły.
                • Gość: Piter Re: aborcja IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 01.10.04, 23:42
                  I tu żeś pan dotarł do sedna sprawy. Naczelnym celem ruchu aborterskiego, w
                  który, niestety, jakże ochoczo wpisują się, prawem kaduka w imieniu wszystkich
                  kobiet, feministyczne aktywistki i feministki urzędowe, jest właśnie
                  ODCZŁOWIECZENIE DZIECKA NIENARODZONEGO. Najpierw w sferze języka. Nie ma
                  dziecka, jest płód. Jakże to inaczej, delikatniej brzmi: „usunąć płód”,
                  zamiast „zabić dziecko”. Czyżby aborterzy byli aż tak delikatni? Nie, oni chcą
                  wpoić „społecznej świadomości” inne, własne widzenie świata. Później będzie
                  łatwiej walczyć z życiem. Zobacz, jaką drogę przebył chromy, poprzez kalekę,
                  inwalidę, niepełnosprawnego po „sprawnego inaczej”. Jakaż moc jest w języku,
                  jakże inne postrzeganie społeczne poprzez nazewnictwo można spowodować. Kto
                  panuje nad językiem, panuje nad świadomością.
                  Napisałeś pan o nadaniu matce prawa do decydowania o życiu i śmierci. O życiu –
                  zgoda. Ale czy w przypadku, gdy taka osoba decyduje o zabiciu człowieka, można
                  nazwać ją matką? A na dodatek, jeśli taka suka jak szyszkowska mówi, że
                  nienarodzony staje się człowiekiem w chwili narodzin, to normalnego człowieka
                  szlag trafia. A, niestety, taka jest droga i cel zwolenników aborcji: zacząć od
                  jakiegoś przyczółka, ale dążyć do maxymalizacji, którą na szczęście wyraziła
                  głośno suka szyszkowska. Na szczęście, bo przynajmniej wiemy, czego się po
                  aborterach spodziewać. I nikt teraz nie może zarzucić nam „spiskowej teorii
                  dziejów”, bo aborterzy sami się przyznali do tego, do czego dążą. Dlatego
                  każdy, kto popiera „liberalizację” aborcji, wpisuje się w działania suki
                  szyszkowskiej i de facto popiera jej dążenia.
                  Napisałeś też pan o tym, że kobiety po zabiciu dziecka stają się zwolenniczkami
                  feminizmu. Na pewno część z nich tak. Ba, powiem więcej, stają się
                  feministycznymi aktywistkami. Dlaczego? – żeby zagłuszyć wyjące w nich wyrzuty
                  sumienia. Żeby uprzynależnić się do jakiejś grupki, która uważa tę zbrodnię za
                  normalność. By znaleźć grono, w którym zbrodniczość jest akceptowana.
                  I to byłoby na tyle, jak zwykł powiadać profesor Stanisławski. Teraz nas
                  zagdaczą.
                  A tak na marginesie: gratuluję zabawnego, ale jakże trafnego
                  określenia: „szyszkowiak”.
                  P.
                  • Gość: Jacenty Re: aborcja IP: 217.96.29.* 04.10.04, 15:00
                    A o to to właśnie chodzi. Proszę posłuchac jak to brzmi gdybya dalej obracać
                    słowami: prawo kobiety do zabicia zarodków... . Nawet fe. na tym forum
                    utrzymywały, że aborcja zabija jednak jakś formę życia tylko, że nie człowieka.
                    Stara leninowska taktyka - daj troszkę (chocby słowo) resztę weźmiemy potem.
                    Problem dla fe z taktyka bolszewików polega jednak na tym, że na końcu taktyki
                    Lenina stał czekista z naganem, a teraz w tym samym miejscu pojawia
                    się "szyszakowska". I człowiekowi juz nje "straszno ale smjeszno".
                    • Gość: Piter Re: aborcja IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 06.10.04, 22:34
                      W tym kontexcie jakże trafnie brzmi termin: "feminazistki".
                      I jakże pasuje do metod.
                      P.
        • dziecinienarodzone Re: aborcja 18.01.15, 15:28
          Witam mam na imię Artur.
          Los najmiejszych zawsze był bliski mojemu sercu, a tym samym los tych najmniejszych
          dzieciątek którym nie było dane (z różnych powodów) przyjść na świat.
          Matki często podejmują decyzję o aborcji pod wpływem, presją, w totalnym
          odosobnieniu ale to lekarz zabija.
          Jeżeli jesteś kobietą która dokonała aborcji, żałuje tego wyboru, ale wie że nic
          więcej nie da się zrobić proszę napisz i zrób - MOŻESZ JESZCZE COŚ ZROBIĆ!
          DAJ ŚWIADECTWO, wiele matek znajduje się w podobnej sytuacji w której Ty kiedyś byłaś.
          Twoje świadectwo może uratować niejedno istnienie te małe ale i duże- matki!

          Bóg położył mi na sercu pragnienie... jest nim działanie na rzecz niewinnych dzieci,
          a konkretnie zebranie świadectw kobiet które dokonały aborcji, a w tej chwili
          mają potrzebę w pewnym sensie naprawy tego co się stało.
          Świadectwa miały być w formie obrazu ale z wielu względów będą w formie pisanej.
          Wszystko ukaże się na powstającej stronie internetowej.

          Napisz proszę na poniższy adres, możesz wstępnie lub od razu wysłać Twoją historię którą chcesz się podzielić.
          Od Twojej decyzji zależy powodzenie całej akcji.
          Wierzę że dla wielu kobiet Twoje świadectwo będzie ręką która wyciągnie je z tego bagna.

          Proszę pomóż.

          Artur

          kontakt@ocalona.pl

    • dokowski Promować można tylko wczesną aborcję... 22.09.04, 17:10
      ... na równi z antykoncepcją. Powinno się promować pigułki wczesnoporonne,
      natomiast nie wolno promować przerywania późnej ciąży. Bez tego fundamentalnego
      rozróżnienia dyskusje nie mają sensu. Tematem tabu można nazwać tylko temat
      późnej aborcji, wczesna aborcja nigdzie nie jest tabu.

      Najpierw musicie zrozumieć, ciemniaki, czym różni się miesiączka od poronienia.
      Wywołanie miesiączki w terminie nie jest wywołaniem poronienia, gdyż połowa
      zagnieżdżonych już w macicy płodów naturalnie nie potrafi powstrzymać
      miesiączki. O poronieniu można mówić dopiero wtedy, gdy mamy pewność, że termin
      miesiączki już minął.

      Więcej napiszę później, żeby was myślenie nie przemęczyło
      • Gość: Jacenty Re: Promować można tylko wczesną aborcję... IP: 217.96.29.* 23.09.04, 10:16
        Nie zapomnij napisać o tym jak to "faszyści onanizują się przy zdjęciach nie
        zamordowanych dzieci". Chetnie poczytamy.
        • dokowski Faszyści mordują też lekarzy i podkładają bomby... 23.09.04, 10:22
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > Nie zapomnij napisać o tym jak to "faszyści onanizują się przy zdjęciach nie
          > zamordowanych dzieci". Chetnie poczytamy.

          ... w szpitalach - to ci sami.
          • Gość: Jacenty Re: Faszyści mordują też lekarzy i podkładają bom IP: 217.96.29.* 23.09.04, 13:05
            Ale czy te skłonności wywodzą się z włoskiego faszyzmu czy niemieckiego
            socjalizmu?
            • dokowski Wywodzą się z hiszpańskiej inkwizycji 24.09.04, 14:38
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > Ale czy te skłonności wywodzą się z włoskiego faszyzmu czy niemieckiego
              > socjalizmu?
    • Gość: hella KK nie wie czy płód można uznać za istotę ludzką!! IP: 81.210.124.* 24.09.04, 09:43
      KK nie wie czy płód można uznać za istotę ludzką!!

      „Prawo nie powiada, ze czyn ten [aborcja] równa sie zabójstwu, jako ze nie
      mozna jeszcze
      mówic o zywej duszy w ciele, które nie odczuwa, nie jest jeszcze uformowane i
      nie posiada zmyslów - pisal Augustyn. - Któz nie sklania sie raczej ku mysleniu,
      ze nieuksztaltowane plody wiedna jak ziarna, które nie wykielkowaly.”

      W 1140 roku Gracjan sporzadzil
      pierwsze zestawienie prawa kanonicznego, które zostalo przyjete przez Kosciól.
      Kodeks Gracjana zawieral kanon Aliquando, stwierdzajacy ze „aborcja jest
      zabójstwem tylko gdy plód jest uksztaltowany”. Jezeli plód nie byl
      uksztaltowany, dokonanie aborcji nie stanowilo zabójstwa.

      Sw. Tomasz utrzymywal, ze aborcja nie jest zabójstwem dopóki plód nie otrzymal
      duszy i nie
      stal sie w ten sposób osoba ludzka.

      W encyklice zatytulowanej Evangelium Vitae
      (Ewangelia zycia) papiez Jan Pawel II potwierdzil opinie Kosciola, przyznajac
      ze nie wiemy, kiedy plód staje sie osoba ludzka

      Katolicy na rzecz Wolnego Wyboru
      Organizacja na rzecz Sprawiedliwosci Spolecznej
      www.catholicsforchoice.org/spanish/International/Polish/ABORTION.pdf
      www.catholicsforchoice.org/lowbandwidth/howtotalk.htm
      "w 1974 roku Kościół katolicki w wydanej przez Swiętą Kongregacje Doktryny
      Wiary "Deklaracji o wykonywaniu aborcji", przyznał, iż nie jest jeszcze do
      końca jasne od którego momentu można uznać płód za istotę ludzką. Ponieważ
      jednak powszechnie przyjmuje się, że kobiety są istotami ludzkimi i w związku z
      tym posiadają pełnię praw do działania wedle własnych przekonań, dlatego jest
      całkowicie uzasadnione aby katolicy, bez względu na swoje osobiste przekonania
      na temat moralnego wymiaru aborcji, popierali prawa, które pozwalają kobietom
      chronić własne życie, zdrowie i przekonania. Z tego oraz szeregu innych
      powodów, politycy katoliccy na całym świecie popierają takie ustawodawstwo,
      ktróre gwarantuje bezpieczną, legalną i powszechnie dostępną aborcję."
      www.federa.org.pl/aktualnosci/listy/list_do_prezydenta.htm
      www.federa.org.pl
      „Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny”:
      „”Syndrom postaborcyjny" w świetle badań”
      www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/dodatki/dodatkowe1.htm#2
      „Krytyka ideologicznego używania terminu "syndrom poaborcyjny"”
      www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/biuletyn21/biuletyn21_2.htm
      61% Polaków jest za zlagodzeniem ustawy antyaborcyjnej
      Większość ankietowanych (61%) opowiada się za złagodzeniem
      przepisów dotyczących aborcji. Zwolennicy zaostrzenia prawa
      o przerywaniu ciąży stanowią jedną piątą badanych (20%),
      a niemal taka sama liczebnie grupa (19%) nie ma
      wykrystalizowanej opinii w tej sprawie.

      Ponad połowa respondentów (56%) uważa, że kobiety powinny
      mieć możliwość przerywania ciąży ze względu na szczególnie
      ciężkie warunki materialne lub trudną sytuację osobistą.

      Im badani są lepiej wykształceni, tym większy ich odsetek uważa, że prawo
      o przerywaniu ciąży należy zmienić, a im gorzej - tym więcej przeciwników
      zmiany, ale
      także tym więcej osób niemających zdania w tej sprawie.

      Opinie ankietowanych w tej
      sprawie silnie związane są z ich wykształceniem: im ono niższe, tym więcej
      zwolenników
      zaostrzenia prawa, a im wyższe, tym więcej pragnących jego liberalizacji.


      www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2003/K_139_03.PDF
      JAJO NIE JEST KURĄ, KURA NIE JEST JAJEM,GĄSIENICA-MOTYLEM
      Czy jak zbieramy kasztany, czy tez żołędzie to wycinamy drzewa?
      Czy jedzac jajecznice jemy kurczaki?
      Czlowiek nie jest zygota, zygota nie jest Czlowiekiem.

      A może w takim razie pokusić o sformułowanie utylitarnej definicji ludzkiego
      życia poprzez odwrócenie definicji śmierci człowieka? Skoro obecnie medycyna za
      bezsporny dowód zgonu uznaje ustanie aktywności mózgu (tzw. płaski eeg) i czas
      ustania tej aktywności wpisuje sie w akcie zgonu (o ile umierająca osoba była
      podłączona do monitora), to tak samo można uznać, że nie może być mowy o
      ludzkim życiu dopóki u rozwijającego się zarodka nie wystąpi aktywność mózgu.

      www.antykoncepcja.com.pl/index.htm
      www.antykoncepcja.com.pl/Antykoncepcja_po2.htm
      • Gość: Jacenty Re: KK nie wie czy płód można uznać za istotę lud IP: 217.96.29.* 06.10.04, 09:27
        Z książki: Jacek Salij „Pytania nieobojętne”
        DAWNI CHRZEŚCIJANIE WOBEC ZABIJANIA PŁODU
        Kiedy ostatecznie Kościół sprecyzował swoje stanowisko wobec sztucznych
        poronień? Podobno jeszcze św. Augustyn uważał, że poronienie dokonane w
        pierwszych miesiącach ciąży nie jest zabójstwem. W „Piekle kobiet” Boy Żeleński
        cytuje następującą jego wypowiedź: „Nie jest dzieciobójczynią ta, która
        sprowadza poronienie, zanim dusza wstąpi w ciało (Non est homicida, qui abortum
        procurat, antequam anima corpori sit infusa)”. Czy rzeczywiście Boy ma rację,
        kiedy pisze, że „poglądy Kościoła w tej mierze były niegdyś o wiele bardziej
        tolerancyjne niż dziś”?

        Przepraszam za opóźnienie mojej wypowiedzi, ale wymagała ona żmudnego
        wertowania w indeksie do dzieł św. Augustyna, musiałem też dotrzeć do
        opracowań, w których ten tekst — gdyby istniał — z pewnością by się pojawił. Za
        to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że zdania takiego św. Augustyn
        nigdy nie napisał. Nie jest ono jednak całkowicie wyssane z palca. Stanowi
        bowiem przeinaczone streszczenie wypowiedzi wielkiego biskupa Hippony, o której
        za chwilę. Oczywiście, nie posądzam Boya o fałszerstwo; informację tę zapewne
        przekazał w dobrej wierze za jakimś wątpliwym źródłem. Zacznijmy jednak od
        początku. Jak wiadomo, już przysięga Hipokratesa (IV wiek przed Chr.)
        zobowiązuje lekarzy, aby nigdy nie byli sługami śmierci i aby szanowali życie
        ludzkie już od samych jego początków. Jeżeli jednak zakazuje ona lekarzom
        dokonywania poronień, wynika stąd, że niestety już wówczas niektórzy proceder
        ten uprawiali. Tak było w Grecji i zapewne w niejednym kraju starożytnym. Otóż
        zupełnie inaczej było u Żydów. W całym zespole ksiąg biblijnych nie znajdziemy
        żadnej aluzji, żadnego śladu, z którego można by wnioskować o istnieniu w
        narodzie wybranym postaw wrogości wobec poczętego życia. Przeciwnie, znajdziemy
        tam mnóstwo świadectw żywiołowej radości z powodu pojawiającego się dziecka,
        mnóstwo opisów tęsknoty za dzieckiem. Jakiekolwiek działanie mające nie
        dopuścić do urodzenia się poczętego już dziecka po prostu przekraczało
        wyobraźnię ludzi biblijnych, nie znane im były nawet pokusy na ten temat.
        Owszem, zdarzało się, że brzemienna żona, pragnąc osłonić swojego męża w bójce
        z sąsiadem, sama została pobita i poroniła (Wj 21,22); w czasie wojen wrogowie
        bywali aż tak rozpasani, że rozpruwali brzuchy brzemiennym matkom (Oz 14,1);
        szczególnie zaś potwornym grzechem tego narodu było składanie dzieci w ofierze
        Molochowi.1 Jednakże powtarzam — sama idea niedopuszczenia do urodzin poczętego
        dziecka była zupełnie obca Izraelitom, i to przez cały długi okres historii
        biblijnej. Pójście z Ewangelią do Greków oraz do innych narodów — a zaczęło się
        to przecież już w czasach apostolskich — bardzo szybko zmusiło Kościół do
        zajęcia wyraźnego stanowiska wobec sztucznych poronień, procederu zwykle w
        tamtych narodach potępianego, ale jednak znanego i praktykowanego. Otóż już dwa
        najwcześniejsze pisma starochrześcijańskie, Nauka Dwunastu Apostołów oraz List
        Barnaby (oba pochodzą prawdopodobnie z końca I wieku po Chr.), wymieniają
        dzieciobójstwo jako znak kroczenia drogą śmierci. Pierwsze z tych pism powiada
        jeszcze ogólnikowo, że śmierć sprowadzają na siebie „dzieciobójcy, niszczyciele
        obrazu Bożego” (5,2). Bardzo głębokie to spostrzeżenie, że zabicie istoty
        ludzkiej jest zniszczeniem obrazu Bożego; a więc — dokończmy tę myśl — przed
        samym Bogiem zda sprawę każdy, kto niszczy Jego obraz. Natomiast List Barnaby
        przestrzega już wyraźnie: „Nie zabijaj płodu, nie odbieraj też życia dziecku
        nowo narodzonemu” (19,5) — smutny to dowód, że nie wszyscy ówcześni
        chrześcijanie, którzy przez przyjęcie chrztu porzucili pogaństwo, porzucili tym
        samym swoje pogańskie obyczaje. W każdym razie pokusa takiego grzechu groziła
        już wówczas niektórym chrześcijanom i trzeba było przed nim przestrzegać.
        Odtąd — a więc od kiedy tylko Kościół zetknął się praktycznie z tym problemem —
        nauczyciele wiary głosili jednoznacznie: wszelkie działanie przeciwko
        zaczynającemu się życiu ludzkiemu jest czynem niegodziwym! „Raczej w ogóle nie
        powinien się żenić — pisał około roku 200 Klemens Aleksandryjski — kto nie chce
        posiadać potomstwa, niżby z nieumiarkowanego pożądania rozkoszy miał się stać
        dzieciobójcą. Dlatego w prawodawstwie rzymskim, w wypadku skazania na śmierć
        kobiety brzemiennej, przewidziane jest wstrzymanie kary aż do chwili porodu.
        Prawo wręcz zabrania zabijać na ofiarę zwierzęta w okresie ich brzemienności,
        zawczasu zapragnąwszy położyć tamę lekkomyślności tych, którzy godzą w ludzkie
        potomstwo” (Stromata, lib.2, c.93). Zaś następca Klemensa na stanowisku rektora
        szkoły aleksandryjskiej, Orygenes, pisał: Bóg nakazał małżonkom wychowywać
        wszystkie bez wyjątku dzieci, jakimi obdarzyła ich Opatrzność, i żadnemu z nich
        nie pozwolił odbierać życia” (Przeciw Celsusowi, lib.8 c.55). Apokryf z II
        wieku, Apokalipsa Piotra, zawiera dosadny opis kar piekielnych, jakim poddane
        będą kobiety, które targnęły się na poczęte w nich życie: „a krew sięgała po
        gardła ich. A naprzeciwko nich siedziało wiele dzieci zrodzonych przed czasem i
        płakało. I padały od nich błyskawice ognia i biły w oczy tych kobiet. To były
        te, co poza małżeństwem począwszy, spędziły płód swój” (rozdz. 8). Oczywiście,
        tekstów starochrześcijańskich na ten temat jest znacznie więcej.2 Stosunek
        starożytnego Kościoła do sztucznych poronień najbardziej oficjalnie
        odzwierciedlał się w orzeczeniach prawnych. Otóż ówczesne prawo kościelne było
        w tym zakresie nieprawdopodobnie wręcz surowe. W okresie prześladowań,
        obowiązywało ni mniej, ni więcej, tylko następujące prawo: „Jeżeli jaka kobieta
        pod nieobecność męża zajdzie w ciążę z cudzołóstwa, a po dokonaniu tego
        przestępstwa zabije płód, postanawiamy aż do końca życia nie dawać jej Komunii,
        dlatego że [zamiast dziecka] urodziła zbrodnię” (kanon 63 synodu w Elwirze, rok
        305). Po ustaniu prześladowań prawo to złagodzono. Oto co orzeka synod w
        Ancyrze (dzisiejsza Ankara) w roku 314: „Kobietom, które cudzołożąc poczęły w
        łonie i płód spędziły, oraz trudniącym się preparowaniem jadów uśmiercających
        dzieci, dawne postanowienie zabraniało przyjmowania Komunii aż do końca życia;
        więc zgodnie z tym się postępuje. W poszukiwaniu zaś środków bardziej
        łagodnych, postanowiliśmy, aby takowe odbywały dziesięcioletnią pokutę, na
        zasadzie ustalonych stopni” (kanon 21). Spróbujmy zinterpretować te dwa teksty.
        W obu mówi się o zabiciu płodu poczętego z cudzołóstwa. Albo więc w ówczesnych
        małżeństwach chrześcijańskich praktycznie nie zdarzały się przypadki
        nieprzyjęcia poczętego dziecka, albo też prawo bierze pod szczególną ochronę
        życie dzieci najbardziej zagrożonych. Jeśli wziąć pod uwagę występowanie tego
        szczegółu również w niektórych tekstach nieprawniczych (por. Apokalipsa
        Piotra), bardziej prawdopodobna wydaje się pierwsza ewentualność. Odmowa
        Komunii aż do końca życia nam, ludziom współczesnym, wydaje się karą nieludzką.
        Nie zapominajmy jednak, że prawo spełnia funkcję nie tylko wychowawczą i
        represyjną, ale również profilaktyczną. Nie jest wykluczone, że prawo aż tak
        surowe zapobiegało praktycznie wszystkim przestępstwom tego rodzaju. Dopiero
        kiedy Kościół stał się bardziej masowy, nawet surowe prawo nie powstrzymywało
        niektórych chrześcijan przed dzieciobójstwem i trzeba było prawo tak
        zmodyfikować, aby nie uniemożliwiało ono powrotu do Boga. Analogicznie, jak
        sądzę, należy interpretować wcześniejsze (począwszy od końca II w.) napięcia w
        Kościele wokół pytania, czy jakiekolwiek wielkie grzechy, popełnione po
        nawróceniu, mogą być odpuszczone. Złagodzone na synodzie w Ancyrze prawo nie od
        raz
        • Gość: Jacenty I dokończenie powyzszego tekstu ks. Salija IP: 217.96.29.* 06.10.04, 09:39
          Złagodzone na synodzie w Ancyrze prawo nie od razu zostało powszechnie
          przyjęte. Jeszcze w sześćdziesiąt lat po tym synodzie, w roku 374, św. Bazyli
          nawołuje, aby porzucić starą zasadę postępowania wobec winnych zniszczenia
          płodu i dostosować się do nowych zasad: „Kobieta, która rozmyślnie niszczy
          płód, podlega takiej karze, jak za zabójstwo. Nie do nas należy wnikliwe
          dochodzenie, czy płód był już ukształtowany, czy jeszcze bezkształtny. W tym
          przypadku bowiem sprawiedliwości domaga się nie tylko mająca urodzić się
          istota, ale na wymiar sprawiedliwości zasłużył również ten kto knuł przeciw
          niej zło, jako że, jak to często bywa, kobiety umierają przy podobnych
          zabiegach. Do tego dochodzi zniszczenie płodu, a to już drugie zabójstwo,
          przynajmniej w intencji tych, którzy poważają się na taki czyn. Nie należy
          jednak pokuty tych kobiet przeciągać aż do ich śmierci, ale winny one otrzymać
          wymierzoną im pokutę na lat dziesięć, zaś poprawę ich winno się określać nie
          czasem, ale sposobem, w jaki przejawiają skruchę” (List 188,2). Zwróćmy uwagę
          na znajdujące się w tym tekście rozróżnienie płodu „już ukształtowanego”
          i „jeszcze bezkształtnego”. Pochodzi ono od Arystotelesa (O rodzeniu się
          zwierząt 2,3,736b), który sądzi, że embrion jest zbyt niedoskonały, aby od
          samego początku być istotą ludzką; że dusza prawdziwie ludzka ożywia embrion
          dopiero odpowiednio ukształtowany. Arystoteles nie znał, oczywiście,
          współczesnej embriologii ani genetyki, taki sąd był w owych czasach
          usprawiedliwiony i dość powszechnie przyjęty. Dla nas ważne jest to, że nawet
          niepewność, czy od samego początku zarodek jest prawdziwie ludzką istotą, w
          niczym nie wpłynęła na stanowisko ówczesnego Kościoła, że niszczenie go jest
          bardzo ciężkim grzechem przeciwko życiu ludzkiemu. I tak doszliśmy do
          wspomnianej na początku wypowiedzi św. Augustyna. Mianowicie w napisanym w roku
          420 dziełku pt. Pytania dotyczące Siedmioksięgu (lib.2, c.80) święty biskup
          objaśnia tekst z Księgi Wyjścia (21,22). Dotyczy on poronienia, które nastąpiło
          u kobiety, próbującej rozdzielić bijących się mężczyzn. W przekładzie Biblii,
          jakiej używał św. Augustyn, tłumacz odczytał w tym tekście — niezgodnie zresztą
          z oryginałem — znane nam już arystotelesowskie rozróżnienie płodu
          ukształtowanego i bezkształtnego: „jeśli poroniła płód jeszcze nie
          ukształtowany, ten, co ją uderzył, poniesie karę, jaką naznaczy mąż kobiety;
          jeśli zaś był ukształtowany, odda duszę za duszę”. Otóż św. Augustyn zastanawia
          się, skąd taka różnica w karze. I dochodzi do wniosku, że w pierwszym wypadku
          nie należało karać jak za zabójstwo, „bo nie da się sprawdzić, czy płód miał
          już duszę” (quia nec examinatum dici potest, si adhuc animam non habebat).
          Zaiste, trzeba było bardzo dużo wyobraźni, żeby w tekście tym dopatrzyć się
          pozwolenia na zabijanie płodu w pierwszych miesiącach ciąży! Zupełnie
          marginalny tekst św. Augustyna przyczynił się jednak do sformułowania
          rozwiązań, z których jako chrześcijanie możemy być naprawdę dumni.
          Powiedzieliśmy już, że zawsze było poza wszelką dyskusją, iż zabicie płodu jest
          niedopuszczalnym zamachem na życie ludzkie. Jednakże dopiero współczesna nauka
          rozstrzygnęła ostatecznie, że od samego początku zarodek ludzki jest odrębną
          jednostką, należącą niewątpliwie do gatunku homo sapiens. Dzisiaj nie mamy już
          wątpliwości, że nawet zabicie dopiero co poczętego zarodka jest zabiciem istoty
          ludzkiej. Jak na pytania o istotę tego czynu odpowiadano dawniej? Otóż
          odpowiedź była podwójna: Jeśli istnieją wątpliwości co do charakteru
          przestępstwa, inaczej należy je rozstrzygać na płaszczyźnie prawa, inaczej w
          sumieniu. Na płaszczyźnie prawa — wątpliwości należy rozstrzygać zawsze na
          korzyść oskarżonego, w sumieniu jednak należy trzymać się drogi bardziej
          pewnej. Co to znaczy praktycznie? „Jeśli płód nie był jeszcze ukształtowany —
          powiada św. Rajmund z Pennafort (? 1275) — winowajca nie zaciąga konsekwencji
          prawnych za zabójstwo, ale powinien pokutować jako za zabójstwo.”3 W tym samym
          duchu rozstrzyga się dzisiaj wątpliwości, dotyczące tych bolesnych zjawisk.
          Jeśli na przykład kobieta podejmowała zabiegi przeciw poczętemu w niej życiu,
          ale nie miała całkowitej pewności, że jest w ciąży — przed Bogiem odpowiada za
          grzech przeciwko życiu, nie zaciąga jednak ekskomuniki, w jaką popadają
          wszyscy, którzy niewątpliwie zabili ludzki płód lub się do tego przyczynili. W
          myśl rozstrzygnięć, które tak szczęśliwie, choć przecież bezwiednie,
          zapoczątkował św. Augustyn, sformułowano również pouczenie w Deklaracji o
          dokonywaniu poronień, wydanej w roku 1974 przez Stolicę Apostolską: „Nawet
          gdyby istniała wątpliwość, czy owoc poczęcia już jest osobą, byłoby obiektywnie
          ciężkim grzechem samo podejmowanie ryzyka popełnienia zabójstwa”.
          1 Por. J. Salij OP, „Grzech dzieciobójstwa w świetle Pisma Świętego”, W drodze,
          5/1977, s. 30—38.
          2 Bogaty przegląd tej problematyki, por. B. Schäpf, Das Tätungsrecht bei den
          frühchristlichen Schriftstellern; Regensburg 1958, s. 112—142.
          3 Wnikliwe opracowanie na ten temat, por. B. Honings, „L'aborto nei Decretisti
          e nei Decretalisti”, Apollinaris, 50/1977, s. 246—273
          • Gość: Piter Re: I dokończenie powyzszego tekstu ks. Salija IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 06.10.04, 22:28
            Jacek, do kogo ta mowa? Przecież oni/one/ony i tak wiedzą lepiej, jaka jest
            nauka Kościoła. I szargają biednego Augustyna, zapewne nie wiedząc nawet kto
            zacz, kiedy i gdzie żył, kim był. Ot, wpadło cóś w oko, to powielają.
            Ale podziwiam determinację i gratuluję uporu douczania niereformowalnych.
            P.
            • Gość: Jacenty Re: I dokończenie powyzszego tekstu ks. Salija IP: 217.96.29.* 07.10.04, 10:44
              Ale powiedz czemu zakładasz złą wolę autorki? A może tam po drugiej stronie
              siedzi przerażona swoim odkryciem dokonanym u BoYka dziewczynka? Na wszelki
              wypadek wkleiłem ten tekścik - może jej pomoże, a jesli nie pomoże - to i cóż
              minuta pracy.
              PS
              Tak się zastanawiam czy ten aktywista sowiecki ds kultury i słynny lwowski
              donosiciel na polskich literatów do NKWD o ksywie "chłopiec", to czy on tego
              Świetego, o którym pisał, to tłumaczył z francuskiego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka