IP: *.dami / 213.76.164.* 19.11.04, 22:12
Minęły już 2 tygodnie odkąd to zrobiłam. Tak, dokonałam aborcji. Zabiłam moje
dziecko - jak chcieliby usłyszeć niektórzy. Chciałabym o tym zapomnieć, ale
sie nie da. Nikomu nie życze podobnych przeżyć, konieczności dokonywania
takiego wyboru. Perspektywa odejścia męża lub pożegnania się z ciążą. Ja -
matka dwóch synów nie wytrzymałam napięcia w domu oraz gróźb, że rozwiedxzie
się ze mną i wyprowadzi (nie jestem pewna czy by to zrobił). Zawsze byłam za
dopuszczalnością, ale nie myślałam, że mnie to będzie kiedyś dotyczyć.
Wiedziałam również, że bęe tego załować do końca życia. Co mam zrobić - stało
się. Kobiety - zabezpieczajcie się, abyście nie musiały przeżywać tego co ja.
Obserwuj wątek
    • Gość: Magda Re: aborcja IP: 213.192.80.* 25.11.04, 12:15
      Wiem co czujesz ! Mam 2 synow (dorosłych) a moje trzecie dziecko miałoby teraz
      30 lat. Zawsze byłam za skrobankami. Ale od pewnego czasu nienawidzę siebie,
      męża ... . Mam wszystko w życiu czego może pragnąć kobieta. Za tamten listopad
      1974 nienawidzę siebie. Piszę wbrew sobie - ale kobiety NIE ZABIJAJCIE SWOICH
      DZIECI.
      • nkosikazi Re: aborcja 25.11.04, 20:23
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > Wiem co czujesz ! Mam 2 synow (dorosłych) a moje trzecie dziecko miałoby
        teraz
        > 30 lat. Zawsze byłam za skrobankami. Ale od pewnego czasu nienawidzę siebie,
        > męża ... . Mam wszystko w życiu czego może pragnąć kobieta. Za tamten
        listopad
        > 1974 nienawidzę siebie. Piszę wbrew sobie - ale kobiety NIE ZABIJAJCIE SWOICH
        > DZIECI.

        Kłamiesz. Ciągle zmieniasz nicki, ostatnio pisałeś jako MANKIND, poprzednio
        jako ABC. Zazwyczaj nie wtrącam się w takie zabawy, ale udawanie kobiety po
        aborcji to naprawdę obrzydliwość. Niedobrze się robi na widok postów takich
        facetów jak ty.
        • Gość: Magda Re: aborcja IP: 213.192.80.* 29.11.04, 11:48
          A to dość prawdopodobnme korzysta kilka osób. Jestś przewraźliwiony(a. Też
          myślałam, o tym, że ktoś dokona tego wielkiego "odkrycia". Cała reszta to
          prawda.
    • Gość: Dulce witajcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 14:33
      Witajcie
      cieszę się że wreszcie napisał ktoś kto wie dokładnie czym jest aborcja i
      zaspół postaborcyjny. Dla takich osob jak Wy są prowadzone terapie aby mogły
      sobie poradzić z sytuacją. Nie polega ona na wyparciu z pamięci faktu aborcji a
      na zobaczeniu sytuacji we właściwym świetle.
      Wy możecie swoimi słowami odwieść niektóre kobiety od aborcji, która jest
      wielkim dramatem. To bardzo ważne.
      Pozdrawiam
      • nkosikazi Re: witajcie 25.11.04, 20:18
        > Wy możecie swoimi słowami odwieść niektóre kobiety od aborcji, która jest
        > wielkim dramatem. To bardzo ważne.

        Wątpię. Nie zwróciłaś chyba uwagi na bardzo ważny i bardzo charakterystyczny
        fragment jej wypowiedzi. Ta dziewczyna dobrze _wiedziała_ że będzie żałowała do
        końca życia a jednak zdecydowała się podjąć taką dramatyczną decyzję. To
        znaczy, że zrobiła tylko to co musiała zrobić i gdyby ponownie była w takiej
        sytuacji zapewne postąpiłaby tak samo.
        Czy to własnie chciałabyś by opowiedziała innym kobietom?
        Wątpię by właśnie o to ci chodziło.
        I jeszcze coś: mówienie w takim kontekście o "syndromie postaborcyjnym" to
        demagogia i manipulacja, wstydź się. Nie wykorzystuj tragedii tej dziewczyny do
        celów propagandowych bo to obrzydliwe.
        pzdr
        • Gość: Dulce Re: witajcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 07:39
          Ta dziewczyna dobrze _wiedziała_ że będzie żałowała do
          >
          > końca życia a jednak zdecydowała się podjąć taką dramatyczną decyzję. To
          > znaczy, że zrobiła tylko to co musiała zrobić i gdyby ponownie była w takiej
          > sytuacji zapewne postąpiłaby tak samo.
          Nie musiała. Wybrała taką opcję nie znając faktycznych skutków. Nie wiesz czy
          postąpiłaby tak samo.
          > I jeszcze coś: mówienie w takim kontekście o "syndromie postaborcyjnym" to
          > demagogia i manipulacja, wstydź się. Nie wykorzystuj tragedii tej dziewczyny
          do
          >
          > celów propagandowych bo to obrzydliwe.
          Bardzo łatwo jest wygłaszać takie poglądy nie mając żadnych argumentów poza
          dwoma słowami, których używają zawsze zwolennicy aborcji gdy nie wiedzą co
          powiedzieć.
          Sprawiasz wrażenie osoby, dla której kompletnie nie liczy się to co ta
          dziewczyna napisała i co przeżywa. Sprawiasz wrażenie osoby, dla której nie
          liczy sie konkretny człowiek przeżywający dramat a tylko prezentacja i obrona
          wyznawanych przez Ciebie poglądów. Żeby je zaprezentować nie przebierasz w
          środkach.
          To jest dopiero obrzydliwe.
          Zanim zaczniesz wygłaszać swoje poglądy na temat syndromu postaborcyjnego
          poczytaj sobie wypowiedzi kobiet, które go przeżyły, zapoznaj się z programem
          terapii. No ale być może dla Ciebie wygodniej jest pozostać przy dwóch słowach:
          manipulacja i demagogia.
          Wygląda na to że znasz aborcję teoretycznie i całe szczęście.
          Pozdrawiam
          • nkosikazi Re: witajcie 26.11.04, 10:08
            Nie musiała.

            Ona uważała inaczej. Uważasz się za mądrzejszą od niej, mądrzejszą od
            wszystkich?

            Wybrała taką opcję nie znając faktycznych skutków.

            Jedynym "faktycznymym skutkiem" takiej decyzji było usunięcie ciąży. Uważasz,
            że usuwając ciążę nie była tego skutku świadoma? Konsekwentnie masz ją za
            głupią jak widzę.

            Nie wiesz czy
            > postąpiłaby tak samo.

            Zgoda, tego _na pewno_ nikt nie może wiedzieć. Mam jednak bardzo silne
            przesłanki by sądzić, że tak właśnie by się stało. Tę przesłankę stanowi
            zdanie "wiedziałam że będę żałowała a jednak to zrobiłam".
            Nawet już nie pytam dlaczego twoim zdaniem ludzie robią rzeczy o których
            wiedzą, że będą żałowali - znam twoją odpowiedź. Bo są głupi, prawda? Bo nie
            rozumieją konsekwencji swoich czynów czyli nie wiedzą co robią. Natomiast ty
            jesteś mądra a więc ty powiesz im jak mają postępować. Bo ludzi głupich trzeba
            chronić przed nimi samymi odbierając im wolną wolę. Zgadza się, tak właśnie
            myślisz, prawda? Choć zapewne lubisz ubierać to w ładnejsze słówka, to jednak
            sens twoich poglądów jest właśnie taki.


            > > I jeszcze coś: mówienie w takim kontekście o "syndromie postaborcyjnym" t
            > o
            > > demagogia i manipulacja, wstydź się. Nie wykorzystuj tragedii tej dziewcz
            > yny
            > do
            > >
            > > celów propagandowych bo to obrzydliwe.
            > Bardzo łatwo jest wygłaszać takie poglądy nie mając żadnych argumentów poza
            > dwoma słowami, których używają zawsze zwolennicy aborcji gdy nie wiedzą co
            > powiedzieć.


            Nie mam problemów z napisaniem tego co chcę powiedzieć i nie muszę się w tym
            celu uciekać do manipulacji. Wyjaśniłam dlaczego nie podoba mi się to co
            próbujesz robić i nadal to wyjaśniam.

            > Sprawiasz wrażenie osoby, dla której kompletnie nie liczy się to co ta
            > dziewczyna napisała i co przeżywa. Sprawiasz wrażenie osoby, dla której nie
            > liczy sie konkretny człowiek przeżywający dramat a tylko prezentacja i obrona
            > wyznawanych przez Ciebie poglądów.

            Następna manipulacja. To nie ja chciałam zaciągnąć tę dziewczynę pod swoje
            sztandary tylko ty, już zapomniałaś? To ty proponowałaś jej wystąpienie w
            formie żywej przestrogi na jakiś koszmarnych pogadankach antyaborcyjnych. To ty
            nie szanujesz jej wyboru i chcesz wykorzystywać jej tragedię do własnych celów,
            nie ja. To w końcu ja zareagowałam na post obrzydliwego typa udającego kobietę,
            post który mógł taką osobę jak autorka wątku autentycznie zdołować i wpędzić w
            prawdziwą, a nie wmówioną przez ciebie, depresję. Pamiętaj o tym zanim
            zarzucisz mi chęć wykorzystywania innych.



            Żeby je zaprezentować nie przebierasz w
            > środkach.
            > To jest dopiero obrzydliwe.

            Kompromitujesz się.


            > Zanim zaczniesz wygłaszać swoje poglądy na temat syndromu postaborcyjnego
            > poczytaj sobie wypowiedzi kobiet, które go przeżyły, zapoznaj się z programem
            > terapii. No ale być może dla Ciebie wygodniej jest pozostać przy dwóch
            słowach:
            >
            > manipulacja i demagogia.
            > Wygląda na to że znasz aborcję teoretycznie i całe szczęście.


            Czytałam trochę na temat tzw "syndromu postaborcyjnego". Znam wyniki bardzo
            poważnych i wiarygodnych badań na ten temat. Ty też je zapewne znasz, więc nie
            ośmieszj się.
            Co do tzw "terapii syndromu postaborcyjnego"..
            Parę lat temu obejrzałam dokument BBC na ten temat. Rzecz była najzupełniej
            odideologizowana, pokazano tylko w jaki sposób "leczy" się te kobiety w
            ośrodkach finansowanych przez prolife. Włos jeżył się na głowie od tego co tam
            pokazano. "Terapeuta" (żaden z nich nie miał uprawnień do wykonywania tego
            zawodu) kazał np kobiecie kupić sobie lalkę wielkości niemowlęcia i zajmować
            się nią tak jakby była dzieckiem. Musiała z nią wzędzie chodzić, przewijać itd.
            I tak przez rok. Potem oznajmiał jej że "dziecko umarło" i ma mu wyprawić
            pogrzeb oraz odbyć roczną żałobę. Wszystko to miało ponoć sprawić, że kobieta
            zrozumie ogrom swojej winy i odbędzie pokutę która ma jej umożliwić normalne
            życie!! Ty też wspomniałaś coś o "leczeniu ale nie poprzez wyparcie" mam więc
            uzasadnione podejrzenia że terapia o której piszesz wygląda podobnie (choć może
            bez lalki, lalka to tylko rekwizyt). Ta twoja "terapia" pewno też sprowadza się
            do ucapienia się jak rzep psiego ogona się tego naturalnego żalu który każda
            kobieta odczuwa ne mogąc urodzić dziecka które poczeła i umiejętnego
            manipulowania nim aż rozwinie się w poważny problem psychologiczny. Wszystko po
            to by mieć argument w sporze o aborcję. Przerażająca bezduszność.
            Byłam wstrząśnięta oglądając ten film. Moim zdaniem tych "terapeutów" powinno
            się trzymać z dala od kobiet tak jak pedofili trzyma się z dala od dzieci.
            Te "ośrodki pomocy" to nic innego jak fabryki syndromu postaborcyjnego. Mam
            nadzieję, że autorka tego wątku przezwycięży swoje problemy: sama, z pomocą
            przyjaciół, może matki czy innej starszej kobiety z rodziny - oraz że nigdy nie
            dostanie się w łapy "terapeutów" spod znaku prolife.
            Kobiety "leczone" w taki sposób faktycznie mogą się poważnie rozchorować. Mam
            nadzieję, że BBC nakręci kiedyś drugą część tamtego filmu i pokaże dalsze
            losy "leczonych" kobiet. Podejrzewam, że wiele z nich prędzej czy później trafi
            do psychiatryka.
            pzdr

            > Pozdrawiam
            • Gość: Dulce Re: witajcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 11:21
              > Nie musiała.
              >
              > Ona uważała inaczej. Uważasz się za mądrzejszą od niej, mądrzejszą od
              > wszystkich?

              To, że uważała inaczej nie znaczy że musiała. Miała wybór.

              > Jedynym "faktycznymym skutkiem" takiej decyzji było usunięcie ciąży. Uważasz,
              > że usuwając ciążę nie była tego skutku świadoma? Konsekwentnie masz ją za
              > głupią jak widzę.

              Za głupią mogę jedynie uważać (co nie znaczy, że uważam) osobę, która
              maniakalnie ignoruje fakt istnienia syndromu postaborcyjnego a nie osobę, która
              go przeżywa. Nie określam kobiet poddających się aborcji. To Ty lubisz określać
              ludzi jako "mądrych" czy "głupich".

              > Nie wiesz czy
              > > postąpiłaby tak samo.
              >
              > Zgoda, tego _na pewno_ nikt nie może wiedzieć. Mam jednak bardzo silne
              > przesłanki by sądzić, że tak właśnie by się stało. Tę przesłankę stanowi
              > zdanie "wiedziałam że będę żałowała a jednak to zrobiłam".
              > Nawet już nie pytam dlaczego twoim zdaniem ludzie robią rzeczy o których
              > wiedzą, że będą żałowali - znam twoją odpowiedź. Bo są głupi, prawda? Bo nie
              > rozumieją konsekwencji swoich czynów czyli nie wiedzą co robią. Natomiast ty
              > jesteś mądra a więc ty powiesz im jak mają postępować. Bo ludzi głupich
              trzeba
              > chronić przed nimi samymi odbierając im wolną wolę. Zgadza się, tak właśnie
              > myślisz, prawda? Choć zapewne lubisz ubierać to w ładnejsze słówka, to jednak
              > sens twoich poglądów jest właśnie taki.

              To, że ktoś spodziewa się, że będzie czegoś żałował nie znaczy, że ta osoba wie
              co naprawdę będzie przeżywała.
              Z powodu braku konkretnych argumentów próbujesz zepchnąć wątek na inne tory.

              > Nie mam problemów z napisaniem tego co chcę powiedzieć i nie muszę się w tym
              > celu uciekać do manipulacji. Wyjaśniłam dlaczego nie podoba mi się to co
              > próbujesz robić i nadal to wyjaśniam.

              Najwyraźniej masz bo nie posługujesz się konkretnymi argumentami. Ignorujesz
              istnienie syndromu postaborcyjnego bo tak Ci wygodnie. Twoje zdanie ma dla
              Ciebie większe znaczenie niż fakty. Wiele kobiet publicznie (TV, prasa)
              wypowiedziało się na ten temat. Miały rózne światopoglądy i podobne
              doświadczenia po aborcji.

              To nie ja chciałam zaciągnąć tę dziewczynę pod swoje
              > sztandary tylko ty, już zapomniałaś? To ty proponowałaś jej wystąpienie w
              > formie żywej przestrogi na jakiś koszmarnych pogadankach antyaborcyjnych. To
              ty
              >
              > nie szanujesz jej wyboru i chcesz wykorzystywać jej tragedię do własnych
              celów,
              >
              > nie ja. To w końcu ja zareagowałam na post obrzydliwego typa udającego
              kobietę,
              >
              > post który mógł taką osobę jak autorka wątku autentycznie zdołować i wpędzić
              w
              > prawdziwą, a nie wmówioną przez ciebie, depresję. Pamiętaj o tym zanim
              > zarzucisz mi chęć wykorzystywania innych.

              Zapominasz, że to te dwie dziewczyny same wystąpiły z ostrzeżeniem i prośbą o
              komentarz. Jeśli jedna z tych osób podaje się za kogoś kim nie jest to mi się
              to nie podoba. Jednak bycie przez kogoś oszustem nie dowodzi, że syndrom
              postaborcyjny nie istnieje.
              Co do terapii, którą oglądałaś w BBC nie oglądałam akurat tego filmu. W
              terapiach, które były omawiane w polskiej tv nigdy sama kobieta nie jest
              obarczana winą, zrywa się zmowę milczenia wokół kobiety i warunków w jakich
              doszło do aborcji.Włos się jeży czytając o Twoich poglądach na terapię. Wg
              Ciebie kobiety są zmuszane siłą do uczestnictwa w niej i same się na nią nie
              zgłaszają? Powiedz to tym kobietom, które wiele lat po aborcji nie daja sobie
              rady i zgłaszają sie na terapię. Spotkaj się z nimi i powiedz im, że przecież
              nic się nie stało, ich cierpienie jest sztucznym wytworem.
              Najwidoczniej chciałabyś zachować zmowę milczenia do bezpośredniego otoczenia
              kobiety.
              Kompletnie nie wnikasz w historie poszczególnych osób. Lekceważysz czyjś ból i
              to dopiero jest kompromitowanie się.


              • Gość: słodka Dulce piszesz o sobie IP: *.net / *.nowadeba.net 26.11.04, 16:19
                Weź lustro, a następnie odczytaj głośno to co napisałaś o nkosikazi , spójrz
                sobie w oczy.
                • Gość: Dulce Re: Dulce piszesz o sobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 12:09
                  Na forum omawiamy problem a nie swoje emocję w stosunku do kogoś. Jeżeli nie
                  masz argumentów na temat problemu to opuść forum. Odpuść sobie i innym wywody
                  nie na temat.
                  pozdrawiam
            • Gość: Magda Re: witajcie IP: 213.192.80.* 26.11.04, 12:17
              Co ty wiesz o aborcji ? Wymądrzasz się jeszcze bardziej niż Dulce. Gdy będę w
              lepszym nastroju to może coś jeszcze napiszę.
            • Gość: Magda Re: witajcie IP: 213.192.80.* 29.11.04, 12:04
              Wiesz co, odebrałam tą uwagę osobiście. Jesteś idiotką nikoshizaki (czy jak ci
              tam). Już klka lat wcześniej odczytywałam też takie uwagi, gdy "odkrywano",
              kilka osobowości pod tą kombinacją cyfr i liter. Jersteś żałosna - nawet gdybyś
              siedziała tam jako administrator. Wywarzyłaś otwarte drzwi.
    • dokowski Ile miało miesięcy? 25.11.04, 21:05
      Gość portalu: magma94 napisał(a):

      > dokonałam aborcji. Zabiłam moje dziecko

      ile miało tygodni?

      > Kobiety - zabezpieczajcie się, abyście nie musiały przeżywać tego co ja.

      Gdyby miało tyko kilka tygodni, pewnie nie przeżywałabyś tego wszystkiego.
      • dokowski Jak widać, kolejne fałszerstwo prolajfowców 26.11.04, 17:38
      • Gość: magma94 Re: Ile miało miesięcy? IP: *.dami / 213.76.164.* 03.12.04, 14:05
        Wg USG miało 6-7 tygodni. Dopiero dzisiaj przeczytałam te wszystkie posty.
        Dziekuje za zaintertesowanie moim problemem. Obecnie spotykam się z
        psychologiem i psychiatrą, biore środki antydepresyjne. Ich zdaniem może to
        potrwać kilka ładnych miesięcy. Ale tak naprawde kto to wie?
        • dokowski A więc skąd to poczucie winy? 05.12.04, 02:34
          Gość portalu: magma94 napisał(a):

          > Wg USG miało 6-7 tygodni.

          Jesteś religijna? Przecież taki płód w niczym jeszcze nie przypomina człowieka
          • Gość: magma Re: A więc skąd to poczucie winy? IP: *.dami / 213.76.164.* 07.12.04, 16:55
            Nie uwazam sie za osobe szczegolnie religijna. Ale miom zdaniem nie o to
            chodzi. Sam fakt jest straszny i bolesny.
    • Gość: Inny Re: aborcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 00:30
      Nie wyobrażam sobie, żeby kobieta zabiła mi dziecko. Powinno być za to
      więzienie do końca życia i o jeden dzień dłużej. Głowa jest po to aby z niej
      korzystać, i nie może ona zejść do majtek
      • Gość: magma94 Re: aborcja IP: *.dami / 213.76.164.* 03.12.04, 14:08
        Widze ze nic nie rozumiesz koles. Ale jak masz rozumieć skoro tego nie
        doswiadczyles? Nie dziwie sie twojej reakcji, chociaż jak pisalam jestem za
        dopuszczalnoscią to jest wg mnie wielce naganne (niezbyt trafne określenie. Ja
        to ciagle analizuje, co by było gdyby...
        • Gość: mara Re: aborcja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.12.04, 16:33
          No i nie analizuj, bo zawsze dojdziesz do fatalnych wniosków. w sprawie co by
          było gdyby to gdybyś wybrała innego chłopa to nie miałabyś takich problemów
          jakie masz. A wg mnie twoim problemem jest nie tyle zespół poaborcyjny /
          nawiasem mówiąc gdziesz czytałam ze jest to problem sztucznie wywolany /, co
          problemy rodzinne. Gdyny one się układały lepiej nie miałabyś takich kłopotów.
          A tak na marginesie - robiłam sobie skrobanki, sytuacja je wymusiła, niemniej w
          zadnym wypadku nie cierpiałam na zaden syndrom / zaraz ktoś mnie nazwie
          gruboskórną/. Zycie to nie jest bajka / niestety / i jest jak jest , trzeba
          podejmować niepopularne i trudne decyzje. Przejdzie ci - kiedyś. I nie oskarżaj
          się , bo to nie twoja wina Jeśli już kogoś tego pozal się boze męża.A swoją
          drogą czy to nie dziwne. ze w przypadku aborcji winna jest tylko kobieta, a
          mężczyzna który ją do tego zmusza nigdy ?
          • Gość: bezdenny Re: aborcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 18:46
            Gość portalu: mara napisał(a):

            >A wg mnie twoim problemem jest nie tyle zespół poaborcyjny /
            > nawiasem mówiąc gdziesz czytałam ze jest to problem sztucznie wywolany /, co
            > problemy rodzinne.

            syndrom postaborcyjny to zdaje się jak najbardziej realny problem. Moja
            teściowa psychiatra zajmuje się tym od wielu, wielu lat. jej wnisoki są takie:
            nie ma znaczenia czy kobieta jest wierząca, czy nie wierząca
            nie ma znaczenia jaki ma pogląd na aborcję - czyli czy uważa że dopuściła się
            czegoś złego, czy też p[opełniła czyn moralnie obojetny (mówimy o stosunku do
            aborcji przed jej dokonaniem)
            nie ma znaczenia wykształcenie, inteligencja i środowisko, z którego sie wywodzi
            nie ma znaczenia presja otoczenia - np. syndrom posdaborcyjny diopadał kobiety,
            które usunęły ciążę nawet w tajemnicy przed wszystkimi
            nie ma znaczenia opinia publiczna - bo syndrom ten dopadał kobiety nawet 10, 20
            30 lat temu kiedy w polsce dozwolona była aborcja nazyczenie i w ogóle sie o
            tym nie dyskutowało.
            Podsumowując: syndrom postaborcyjny dotykał także kobiet, które były
            inteligentne, wykształocone, z dużego miasta, niewierzące, nie poddane żadnej
            presji środowiska.
            Co paradoksalne wiele z kobiet niewierzących pod wpływem diośiwadczeń stawało
            się wierzącymi.
            Trudne określić tez jednoznacznie czas kiedy kobietę może dopaqść ten syndrom.
            Może byc tuz po zabiegu, a może tez byc po 20 latach. największe tragedie
            dotyczyły tych kobiet, które straciły urodzone dziecko np wypadek, choroba, a
            wcześniej usunęły ciążę.
            jest to relacja, więc mój pogląd na aborcję i pogląd jaki ma moja teściowa -
            psychiatra prowadząca klinikę, nie ma tu nic do rzeczy.
            • Gość: mona Re: aborcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 18:59
              Dlaczego nikt z was nie zwrócił uwagi na fakt że ta kobieta nie miała zadnego
              wsparcia? Została sama z problemem. partnerzy (zwykle mężowie) udają że ich to
              nie dotyczy. Po raz kolejny spotykam się z sytuacją w której na aborcje
              decydują się koniety mające rodziny, dzieci a tak naprawdę bardzo samotne. I
              ten apel na końcu mówcie głosno o antykoncepcji. Gdyby u nas antykoncepcja była
              codziennością ludzie przezywaliby mniej dramatów.
            • jolkajolka5 Re: aborcja 04.12.04, 20:24
              Teściowa psychiatra powiadasz...
              Daj jej do przeczytania ten fragment tekstu:

              Tzw. syndrom poaborcyjny w badaniach naukowych
              W 1989 roku panel powołany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne
              jednogłośnie stwierdził, że legalna aborcja nie stwarza niebezpieczeństwa
              wystąpienia poważnych problemów psychologicznych(1). Na poparcie swojego
              stanowiska Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne zwróciło uwagę na
              następujące dane.

              W USA corocznie przerywa się 1,3-1,6 mln. ciąż (od 1977 roku). Około 21%
              Amerykanek między 15. a 44. rokiem życia przerwało ciążę. Zatem, choćby 10% z
              tych milionów kobiet doświadczyło problemów w wyniku aborcji, byłaby to
              niewiarygodna epidemia zdrowia psychicznego, skłaniająca ogromną liczbę kobiet
              do zwrócenia się o pomoc. Tymczasem takie zjawisko nie występuje(2).

              Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne przeprowadziło badania trwające osiem
              lat od 1979 roku, w których wzięło udział 5,295 kobiet między 14. a 24. rokiem
              życia na początku badania. Kobiety co roku udzielały wywiadu, po raz ostatni w
              1987 roku. Badacze stwierdzili, że najlepszym prognostykiem samopoczucia kobiet
              było ich samopoczucie na początku badania. Czy kobiety miały aborcję czy nie
              podczas lat objętych badaniem, nie miało to wpływu ani na ich zdrowie
              psychiczne, ani na poczucie wartości. Co więcej, wyniki badań dowiodły, że
              kobiety religijne w zasadzie nie są bardziej narażone na problemy
              psychologiczne. Jednak bardzo religijne katoliczki mogą odczuwać problemy nieco
              częściej(3).

              W artykułach przeglądowych opublikowanych w latach 1990-92 w tak cenionych
              pismach jak "Science"(4) czy "American Journal of Psychiatry"(5) (artykuł
              firmowany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne) stwierdza się, iż
              negatywne skutki przerwania ciąży zdarzają się bardzo rzadko i najczęściej są
              kontynuacją objawów, które pojawiły się przed zabiegiem i znikają zaraz po
              zabiegu.

              W artykułach tych krytycznie oceniono pod kątem metodologicznym setki badań
              prowadzonych przez 30 lat począwszy od lat sześćdziesiątych. Najczęstsze błędy
              to brak grupy kontrolnej, wnioski wyciągane na przykładzie małej liczby
              przypadków, niejasno zdefiniowane symptomy i przyczyny aborcji, krótkie okresy
              badawcze.

              Opierając się na badaniach bardziej wiarygodnych uznano, że chociaż problemy
              psychologiczne mogą wystąpić po aborcji, należą jednak do rzadkości, są łagodne
              i krótkotrwałe. W wielu wypadkach rozstrój psychiczny jest po prostu
              kontynuacją negatywnych uczuć spowodowanych samą niechcianą ciążą. Poważne czy
              uporczywe problemy są rzadkie i często wiążą się raczej z okolicznościami
              towarzyszącymi aborcji niż samą aborcją.

              Z kolei wiele kobiet, którym odmówiono aborcji i które urodziły niechciane
              dzieci znacznie częściej niż matki z grupy kontrolnej matek chcianych dzieci
              doświadczały negatywnych skutków psychologicznych, emocjonalnych i społecznych.
              Zaś dzieci, które się urodziły w wyniku odmowy aborcji, doświadczały trudności
              w życiu społeczno-zawodowym oraz w stosunkach międzyludzkich w okresie
              dojrzewania i wczesnej dorosłości.
              Wreszcie poważne badania pokazują również, że poważne problemy emocjonalne
              występują raczej w wyniku porodu niż z powodu aborcji. "
              Więcej znajdziesz tutaj:
              free.ngo.pl/stowarzyszenie_wolnomyslicieli/strony/syndrom.htm
              • Gość: bezdenny Re: aborcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 21:18
                jolkajolka5 napisała:

                > Teściowa psychiatra powiadasz...
                > Daj jej do przeczytania ten fragment tekstu:


                No i co się stanie jak ona przeczyta ten fragment? Czy powie mi, że przez te
                wszystkie lata pracując nie spotkała tych kobiet o których opowiadała. czy
                stwierdzi, że sie przesłyszała i nie zrozumiała co one do niej mówiły? czy
                sprawi to, że okaże się że tak naprawde to częśc tych kobiet nie zapdła na
                depresję? Co ma się zmienić w jej iluś tam letnim dioswiadczeniu jako lekarza?
                Czy ma się okazać, że to nie był syndrom postab. tylko coś zupełnie innego? czy
                też może mi powiedzieć, że kłamała i zmyślała sobie to wszystko. możliwe też że
                tak naprawdę nie mam żadnej teściowej i wszystko sam zmyśliłem.
                Nie oczekiwałem polemiki, zdałem jedynie relację.
                Ale skoro juz to,
                kilka pyatń: czy 5295 kobiet to reprezentatywna próba czy też nie? jeśłi tak to
                skąd to wiesz
                czy słyszłaś kiedykolwiek o notorycznym fałszowaniu statystyk dotyczących
                aborcji? O tym b. dużo pisano także w polsce
                czy uważasz, że Polska i USA to takie same kraje i wystepuja w nich te same
                zjawiska społeczne etc
                czy wiesz jaka jest różnica pomiędzy prywatną praktyką w Usa a a Polsce:
                inaczej mówiąc czy wiesz jaki odsetek kobiet może korzystać z pomocy prywatnych
                terapeutów , psychoanalityków etc w Polsce a jaki w USA?
                Nie zamierzam podważać tych danych, bo sie na tym nie znam, ale wiem co
                słyszłem i wiem kto mi opowiadał.
                >
                > Tzw. syndrom poaborcyjny w badaniach naukowych
                > W 1989 roku panel powołany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne
                > jednogłośnie stwierdził, że legalna aborcja nie stwarza niebezpieczeństwa
                > wystąpienia poważnych problemów psychologicznych(1). Na poparcie swojego
                > stanowiska Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne zwróciło uwagę na
                > następujące dane.
                >
                > W USA corocznie przerywa się 1,3-1,6 mln. ciąż (od 1977 roku). Około 21%
                > Amerykanek między 15. a 44. rokiem życia przerwało ciążę. Zatem, choćby 10% z
                > tych milionów kobiet doświadczyło problemów w wyniku aborcji, byłaby to
                > niewiarygodna epidemia zdrowia psychicznego, skłaniająca ogromną liczbę
                kobiet
                > do zwrócenia się o pomoc. Tymczasem takie zjawisko nie występuje(2).
                >
                > Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne przeprowadziło badania trwające osiem
                > lat od 1979 roku, w których wzięło udział 5,295 kobiet między 14. a 24.
                rokiem
                > życia na początku badania. Kobiety co roku udzielały wywiadu, po raz ostatni
                w
                > 1987 roku. Badacze stwierdzili, że najlepszym prognostykiem samopoczucia
                kobiet
                >
                > było ich samopoczucie na początku badania. Czy kobiety miały aborcję czy nie
                > podczas lat objętych badaniem, nie miało to wpływu ani na ich zdrowie
                > psychiczne, ani na poczucie wartości. Co więcej, wyniki badań dowiodły, że
                > kobiety religijne w zasadzie nie są bardziej narażone na problemy
                > psychologiczne. Jednak bardzo religijne katoliczki mogą odczuwać problemy
                nieco
                >
                > częściej(3).
                >
                > W artykułach przeglądowych opublikowanych w latach 1990-92 w tak cenionych
                > pismach jak "Science"(4) czy "American Journal of Psychiatry"(5) (artykuł
                > firmowany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne) stwierdza się, iż
                > negatywne skutki przerwania ciąży zdarzają się bardzo rzadko i najczęściej są
                > kontynuacją objawów, które pojawiły się przed zabiegiem i znikają zaraz po
                > zabiegu.
                >
                > W artykułach tych krytycznie oceniono pod kątem metodologicznym setki badań
                > prowadzonych przez 30 lat począwszy od lat sześćdziesiątych. Najczęstsze
                błędy
                > to brak grupy kontrolnej, wnioski wyciągane na przykładzie małej liczby
                > przypadków, niejasno zdefiniowane symptomy i przyczyny aborcji, krótkie
                okresy
                > badawcze.
                >
                > Opierając się na badaniach bardziej wiarygodnych uznano, że chociaż problemy
                > psychologiczne mogą wystąpić po aborcji, należą jednak do rzadkości, są
                łagodne
                >
                > i krótkotrwałe. W wielu wypadkach rozstrój psychiczny jest po prostu
                > kontynuacją negatywnych uczuć spowodowanych samą niechcianą ciążą. Poważne
                czy
                > uporczywe problemy są rzadkie i często wiążą się raczej z okolicznościami
                > towarzyszącymi aborcji niż samą aborcją.
                >
                > Z kolei wiele kobiet, którym odmówiono aborcji i które urodziły niechciane
                > dzieci znacznie częściej niż matki z grupy kontrolnej matek chcianych dzieci
                > doświadczały negatywnych skutków psychologicznych, emocjonalnych i
                społecznych.
                >
                > Zaś dzieci, które się urodziły w wyniku odmowy aborcji, doświadczały
                trudności
                > w życiu społeczno-zawodowym oraz w stosunkach międzyludzkich w okresie
                > dojrzewania i wczesnej dorosłości.
                > Wreszcie poważne badania pokazują również, że poważne problemy emocjonalne
                > występują raczej w wyniku porodu niż z powodu aborcji. "
                > Więcej znajdziesz tutaj:
                > free.ngo.pl/stowarzyszenie_wolnomyslicieli/strony/syndrom.htm
            • antybezdenny_piccolo.klon [bezdennemu] 04.12.04, 21:14
              Jeżeli masz teściową, to najprawdopodobniej masz
              też żonę, być może i dzieci.
              I zastanawiam się czy Twoja obecność na tym forum
              jest próbą odreagowania i w domu jesteś bardziej
              potulną istotką. Czy też można sobie wyobrazić, że
              w domu siejesz takim samym syfem jak tu. Że jak raz
              upierdliwie przyczepisz się do jakiejś swojej jedynie
              słusznej racji, to biada innym, którzy mają śmiałość
              Ci się przeciwstawić.
              Często się zdarza, że Ci którzy dopuszczają się chamstwa
              na forum, robia to także w realu.
              Niestety, nie da sie tego ukryć. Jesteś oszołomem.
              Może przydała by Ci się konsultacja u teściowej?

              Bez poważania!

              A.B.P.K.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka