milka30
23.11.04, 11:02
Zdaje mi się , że rozszyfrowałam proliafofców, czy jak ich się tam określa.
Jest takie powiedzenie, że każdy sądzi drugiego człowieka podług siebie.
Łatwo zrozumieć mężczyzn, źli z natury, pozbawieni jakichkolwiek możliwości
zasmakowania w macierzyństwie, mogą polegać wyłącznie na swoich wyobrażeniach
o kobietach. Myślą więc, że i one są zdolne do takiego zła, jak mężczyźni.
(To się na przykład ujawniło w wątku o rzekomym okrucieństwie kobiet. Nie
jeden stwierdził, że w śród kobiet i mężczyzn można znaleźć tyle samo dobrych
i złych ludzi.) Nic dziwnego, że wpadają w panikę i wydaje im się , że trzeba
kontrolować kobiety, bo inaczej wszystkie polecą do klinik aborcyjnych, kiedy
tylko będzie im tak wygodnie. Przecież oni sami nie mieliby żadnych
skrupułów. Oczywiście dotyczy to mniejszej części mężczyzn, tych nie zdolnych
do empatii i powierzchownie patrzących na świat.
Druga kategoria, to młode dziewczyny, które nie były jeszcze w ciąży i nie
poczuły jak to jest. Im też się wydaje wszystko możliwe. Działa tu jeszcze i
inna zapewne rzecz. Kobiety, które nie mają jeszcze dzieci, pchane przez
geny, podświadomie pragną je mieć i mając łatwość empatii, z samej kobiecej
natury wynikającą, biorą przerywanie ciąży przez inne kobiety do siebie. O
tych wszystkich nieszczęśliwych, które nie mogą mieć dzieci lub je straciły
nie ma co wspominać, bo to oczywiste.
Pozostają jescze niedouczeni i oszukani przez kościelną propagandę. Ludzie
zbyt leniwi, żeby wnikać w istotę rzeczy, lubiący mieć wszystko podane na
tacy.
Pewnie w wielu osobach te powody łączą się i ci popadają w fanatyzm.
Może o czymś zapomniałam?