Dodaj do ulubionych

jak życie weryfikuje feministyczne wymysły

IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.04, 15:49
Dobra wiadomość dla wszystkich: Polacy nie dali się jeszcze zwariować! W
ciągu 11 miesięcy funkcjonowania ustawy "o molestowaniu" zgłoszone zostało 3
(słownie: TRZY) przypadki "molestowania", przy tym WSZYSTKIE uznane zostały
za niespełniające warunków "molestowania". Magdalenia Środa odśpiewała w
związku z tym faktem starą śpiewkę feministek, mniej więcej w
stylu "molestowanych jest pełno, tylko się nie zgłaszają", przy tym dla
tej "myślicielki" molestowaniem jest już zwrócenie się szefa do sekretarki w
stylu "Pani Zdzisiu proszę zrobić mi kawę". Cóż można powiedzieć? W ten
sposób można kreować dowolne ilości "dyskryminowanych", mogę np. powiedzieć,
że ludzie urodzeni w czwartek są dyskryminowani, tyle, że nikomu o tym nie
mówią, itd, itp.
Obserwuj wątek
    • nkosikazi Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 16:13
      > Dobra wiadomość dla wszystkich: Polacy nie dali się jeszcze zwariować! W
      > ciągu 11 miesięcy funkcjonowania ustawy "o molestowaniu" zgłoszone zostało 3
      > (słownie: TRZY) przypadki "molestowania",

      Spokojnie, tak samo było we wszystkich krajach które wprowadziły do swoich
      kodeksów pojęcie molestowania. Twój tryumfalizm jest przedwczesny i śmieszny.

      przy tym WSZYSTKIE uznane zostały
      > za niespełniające warunków "molestowania". Magdalenia Środa odśpiewała w
      > związku z tym faktem starą śpiewkę feministek, mniej więcej w
      > stylu "molestowanych jest pełno, tylko się nie zgłaszają",

      Ta stara śpiewka sprawdziła się już w inych krajach, u nas też się sprawdzi.
      Mało prawdopodobne by Polska była jedynym krajem na świecie w którym nie
      istnieje zjawisko molestowania ;-)


      przy tym dla
      > tej "myślicielki" molestowaniem jest już zwrócenie się szefa do sekretarki w
      > stylu "Pani Zdzisiu proszę zrobić mi kawę".

      To mi zabrzmiało jak pomówienie. Potrafisz to jakoś udowodnić? Kiedy Środa
      powiedziała, że zwrócenie się szefa do sekretarki "Pani Zdzisiu proszę zrobić
      mi kawę" oznacza molestowanie?
      Uważam że kłamiesz. Zgadza się? Jeśli nie to proszę o cytat z pani Środy
      dowodzący prawdziwości twojego zarzutu.


      Cóż można powiedzieć? W ten
      > sposób można kreować dowolne ilości "dyskryminowanych", mogę np. powiedzieć,
      > że ludzie urodzeni w czwartek są dyskryminowani, tyle, że nikomu o tym nie
      > mówią, itd, itp.

      A stosując twój sposób można z każdego zrobić głupca i oszołoma.
      Tyle że kłamstwo ma krótkie nogi.
      pzdr
      • tad9 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 16:25
        nkosikazi napisała:

        > Spokojnie, tak samo było we wszystkich krajach które wprowadziły do swoich
        > kodeksów pojęcie molestowania. Twój tryumfalizm jest przedwczesny i śmieszny.

        Wprowadź przepisy o dyskryminowaniu urodzonych w czwartek, a z czasem
        dyskryminacja urodzonych w czwartek okaże się problemem społecznym - zwłaszcza,
        gdy dyskryminowany będzie mógł zarobić parę groszy na odszkodowaniu.


        > Ta stara śpiewka sprawdziła się już w inych krajach, u nas też się sprawdzi.

        Patrz wyżej.



        > To mi zabrzmiało jak pomówienie. Potrafisz to jakoś udowodnić? Kiedy Środa
        > powiedziała, że zwrócenie się szefa do sekretarki "Pani Zdzisiu proszę zrobić
        > mi kawę" oznacza molestowanie?

        Wypowiedź Środy emitowana była dziś w serwisach radiowych o godzinie 15.00. Być
        może o innych godzinach także.

        > Uważam że kłamiesz. Zgadza się? Jeśli nie to proszę o cytat z pani Środy
        > dowodzący prawdziwości twojego zarzutu.

        Podałem źródło. Nie jest to "zarzut", lecz "przytoczenie".

        > A stosując twój sposób można z każdego zrobić głupca i oszołoma.

        Z niektórych nie trzeba robić. Są nimi naprawdę. Np. feministki.



        > pzdr
        • nkosikazi Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 17:03
          Wprowadź przepisy o dyskryminowaniu urodzonych w czwartek, a z czasem
          > dyskryminacja urodzonych w czwartek okaże się problemem społecznym -
          zwłaszcza,
          >
          > gdy dyskryminowany będzie mógł zarobić parę groszy na odszkodowaniu.


          nonsens i demagogia. Nie kwalifikuje się do dyskusji.


          Wypowiedź Środy emitowana była dziś w serwisach radiowych o godzinie 15.00. Być
          >
          > może o innych godzinach także.
          >
          > > Uważam że kłamiesz. Zgadza się? Jeśli nie to proszę o cytat z pani Środy
          > > dowodzący prawdziwości twojego zarzutu.
          >
          > Podałem źródło. Nie jest to "zarzut", lecz "przytoczenie".


          To napisz jeszcze co to twoje "źródło" dokładnie powiedziało. Potwierdź lub
          zaprzecz że Środa jednoznacznie powiedziała jakoby jej zdaniem szef proszący
          sekretarkę o zaparzenie kawy był winien molestowania.
          Powiedziała tak czy nie? Jeśli nie, to znaczy że kłamiesz i stosujesz
          pomówienia.
          Proszę o jednoznaczną odpowiedź.


          > A stosując twój sposób można z każdego zrobić głupca i oszołoma.
          >
          > Z niektórych nie trzeba robić. Są nimi naprawdę. Np. feministki.


          Zgadzam się z dwoma pierwszymi zdaniami. Trzecie powinno brzmieć tak:
          Np. antyfeminiści (niektórzy).

          pzdr
          • losiu4 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 17:35
            nkosikazi napisała:

            > > Wprowadź przepisy o dyskryminowaniu urodzonych w czwartek, a z czasem
            > > dyskryminacja urodzonych w czwartek okaże się problemem społecznym -
            > > zwłaszcza, gdy dyskryminowany będzie mógł zarobić parę groszy na
            > > odszkodowaniu.

            > nonsens i demagogia. Nie kwalifikuje się do dyskusji.

            prawda oj prawda (znaczy o zdanie Tada mi chodzi). Zresztą tyczaca się nie
            tylko spraw o odszkodowanie za dyskryminację, ale i innych odszkodowań. Zresztą
            popatrz, co sie w USA dzieje. By nie jątrzyć, nie patrz na sprawy o
            dyskryminację, a na te bardziej neutralne światopoglądowo :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • nick.kertiz konkretnie o klintonokerroidach 01.12.04, 20:16
              piszą forumowicze mieszkający w stanach zjednoczonych
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=16964579&a=16980535
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14518228&a=14561724
              na szczęście klintonokerroidy poległy w swojej ostatniej wielkiej batalii i w
              stanach przynajmniej nie będzie sie pogarszać pod tym względem, groteska, o
              ktorej napomyka lesio w jednym z tych wątkow, nie będzie narastać, a może nawet
              będzie sie jakoś polepszać

              Pozdrawiam

              sen li
          • tad9 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 18:54
            nkosikazi napisała:


            > To napisz jeszcze co to twoje "źródło" dokładnie powiedziało. Potwierdź lub
            > zaprzecz że Środa jednoznacznie powiedziała jakoby jej zdaniem szef proszący
            > sekretarkę o zaparzenie kawy był winien molestowania.
            > Powiedziała tak czy nie? Jeśli nie, to znaczy że kłamiesz i stosujesz
            > pomówienia.

            Zadzwoń sobie do radia (pr. III lub "Zet") i poproś żeby puścili Ci nagranie
            serwisu z godz 15. Nie jest moim problemem to czy mi wierzysz czy nie.

            • nkosikazi Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 19:57
              Ależ ja jestem gotowa ci uwierzyć! Proszę tylko byś wyraził sie jednoznacznie.
              Napisz czy Środa powiedziała prosto z mostu że jak szef prosi o zrobienie kawy
              to znaczy że molestuje. Jeśli to napiszesz to ja ci uwierzę.
              I przyznam że Środa gada głupoty..
              Więc jak, powiedziała dokładnie to co jej przypisałeś czy poniosła cię troszkę
              wyobraźnia?
              • tad9 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 20:15
                nkosikazi napisała:

                > Ależ ja jestem gotowa ci uwierzyć! Proszę tylko byś wyraził sie
                >jednoznacznie.

                Wyraziłem się bardzo jednoznacznie.

                > Napisz czy Środa powiedziała prosto z mostu że jak szef prosi o zrobienie
                >kawy to znaczy że molestuje. Jeśli to napiszesz to ja ci uwierzę.

                Około 15.40 zdałem na forum "Feminizm" relację z tego co usłyszałem około godz.
                15.00. Nie mam nic więcej do dodania. Chcesz szczegółów - zadzwoń do radia.

                > Więc jak, powiedziała dokładnie to co jej przypisałeś czy poniosła cię
                >troszkę wyobraźnia?

                Nie poniosła mnie wyobraźnia, ani nie kłamałem. To, co usłyszałem, to
                przekazałem.
                • nkosikazi Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 02.12.04, 16:25
                  > Wyraziłem się bardzo jednoznacznie


                  Nieprawda. Wyraziłes się bardzo niejednoznacznie i konsekwentnie unikasz
                  jasnego postawienia sprawy. Twoim zdaniem Środa powiedziała "coś w stylu" (tego
                  że prośba szefa o zrobienie kawy jest molestowaniem seksualnym). Jeżeli Środa
                  nie powiedziała czegoś takiego, a jestem pewna że nie powiedziała, to znaczy że
                  kłamiesz i pomawiasz.
                  Ponieważ odmawiasz odpowiedzi wprost więc mam powody sądzić że moje podejrzenia
                  są słuszne.
                  Okreslenie "powiedzieć coś w tym stylu" to bardzo wygodny chwyt wszelkiej maści
                  kłamców i pomawiaczy, takie sprawy często kończą się w sądzie.
                  Ciebie chroni wyłącznie anonimowość a także to że nie jesteś osobą publiczną.
                  Gdyby jakiś prawicowy polityk powiedział np "należy dzień święty święcić" a
                  Środa opisała to tak: pan X powiedział "coś w tym stylu", że powinno się karać
                  więzieniem lekarzy pogotowia za niedzielne dyżury - to Środa zapewne miałaby
                  sprawę o zniesławienie a na tym forum zrobiono by z niej nowe wcielenie
                  Goebbelsa i idiotkę przy okazji (i nawet miano by rację). Tobie naturalnie nikt
                  złego słowa nie powie bo ty jesteś Tad, podpora forum Antyfeminizm (znanego też
                  jako forum Feminizm) więc lokalni obrońcy dobrych obyczajów siedzą cicho.
                  No to przynajmniej ja ci wyjasnię jak inni postrzegają takie manipulacyjki jak
                  twoja. Postępujesz niesmacznie i brak ci odwagi cywilnej by się wycofać.
                  Wstyd.
                  pzdr
                  • nkosikazi jeszcze coś 02.12.04, 16:29
                    Zaznaczam, że wycofam wszystko i jeszcze cię przeproszę jeśli napiszesz
                    _jednoznacznie_ tak:
                    We wspomnianym wywiadzie Środa powiedziała, że szef proszący sekretarkę o
                    zrobienie kawy jest winien molestowania seksualnego.
                    Jeżeli nie potwierdzisz, to podtrzymuję że jesteś kłamcą.
                    Potwierdzisz, odwołam i przeproszę.
                    pzdr
                  • tad9 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 02.12.04, 17:12
                    nkosikazi napisała:

                    > Nieprawda. Wyraziłes się bardzo niejednoznacznie i konsekwentnie unikasz
                    > jasnego postawienia sprawy.

                    Mylisz się. Stawiam sprawę jednoznacznie - około godz. 15.40 złożyłem relację o
                    tym, co usłyszałem w serwisie radiowym o godz. 15. Co jest tutaj
                    niejednoznacznego?


                    >Twoim zdaniem Środa powiedziała "coś w stylu" (tego
                    > że prośba szefa o zrobienie kawy jest molestowaniem seksualnym).

                    Tak właśnie było.


                    >Jeżeli Środa
                    > nie powiedziała czegoś takiego, a jestem pewna że nie powiedziała, to znaczy
                    >że kłamiesz i pomawiasz.

                    Jak już pisałem - jeśli chcesz zadzwoń do radia i poproś o odtworzenie serwisu.
                    Swoją drogą Twoja pewność jest dość zabawna skoro nie słyszałaś tego serwisu.

                    > Ponieważ odmawiasz odpowiedzi wprost więc mam powody sądzić że moje
                    >podejrzenia są słuszne.

                    Ależ odpowiadam wprost.

                    > Ciebie chroni wyłącznie anonimowość a także to że nie jesteś osobą publiczną.

                    Po pierwsze - przyjmujesz tu założenie, że nie miałem racji pisząc to co
                    napisałem, a nie masz ku temu dobrych podstaw (a przynajmniej takich nie
                    przedstawiłaś)
                    Po drugie - gdyby ktoś polazł do sądu z czymś takim sąd umarłby ze śmiechu! I
                    trudno byłoby się temu dziwić.

                    > No to przynajmniej ja ci wyjasnię jak inni postrzegają takie manipulacyjki
                    >jak twoja. Postępujesz niesmacznie i brak ci odwagi cywilnej by się wycofać.

                    Rzecz w tym, że nie ma tu żadnej manipulacji.

                    • nkosikazi syndrom Pinokia? 02.12.04, 18:48
                      No i wszystko jasne.
                      Masz w domu lustro? Zajrzyj i sprawdź jak ci od wczoraj urósł nos ;-)
                      I nie kłam na przyszłość.
                      pzdr
                      • tad9 Re: syndrom Pinokia? 02.12.04, 21:44
                        nkosikazi napisała:

                        > No i wszystko jasne.
                        > Masz w domu lustro? Zajrzyj i sprawdź jak ci od wczoraj urósł nos ;-)
                        > I nie kłam na przyszłość.


                        Nie kłamałem. Przykro mi, że nie mogę ci pomóc.


                        > pzdr
                      • efcia5 Re: syndrom Pinokia? 03.12.04, 09:43
                        Popieram cię Nkozikazi i uważam że masz co do Tada zupełną rację, on jest
                        kłamcą i zręczne uniki tego nie zmienią.Szkoda że nie ma tu teraz Barbinator,
                        ona też na pewno by ci przyznała rację bo kiedyś sama została przez Tada
                        potraktowana w taki sposób jak teraz Środa. Tad często podaje swoją własną
                        interpretację czyichś słów i robi to tak, by wszyscy byli przekonani że on
                        tylko przytacza te słowa. A że jego "interpretacje" bywają kuriozalne i
                        skrajnie tendencyjne to zazwyczaj tekst zamienia się w kłamstwo i pomówienie,
                        jak to bardzo słusznie nazwałaś.
                        Pozdrawiam serdecznie i nie przejmuj się Tadem!
                        • nkosikazi Re: syndrom Pinokia? 03.12.04, 14:23
                          > Popieram cię Nkozikazi i uważam że masz co do Tada zupełną rację, on jest
                          > kłamcą i zręczne uniki tego nie zmienią.Szkoda że nie ma tu teraz Barbinator,
                          > ona też na pewno by ci przyznała rację bo kiedyś sama została przez Tada
                          > potraktowana w taki sposób jak teraz Środa.


                          No nie wiem (ale nie znam sprawy o której piszesz). To chyba niemożliwe, bo w
                          takiej sprawie jak ta Barbinator mogła się przecież bronić, wystarczyło żeby
                          zaprzeczyła, powiedziała "to nieprawda, nigdy nic takiego nie miałam na myśli,
                          moich słów nie wolno ci interpretować niezgodnie z moimi intencjami itd" i Tad
                          (jeśli nie jest idiotą, a chyba nie jest) musiałby się natychmiast i z
                          przeprosinami wycofać. Środa jest w dużo gorszej sytuacji, bo ona nawet nie wie
                          że została pomówiona i nie może się bronić (chociaż pewno i tak jej to zwisa,
                          ale chodzi o zasadę)


                          Tad często podaje swoją własną
                          > interpretację czyichś słów i robi to tak, by wszyscy byli przekonani że on
                          > tylko przytacza te słowa. A że jego "interpretacje" bywają kuriozalne i
                          > skrajnie tendencyjne to zazwyczaj tekst zamienia się w kłamstwo i pomówienie,
                          > jak to bardzo słusznie nazwałaś.
                          > Pozdrawiam serdecznie i nie przejmuj się Tadem!


                          Ależ ja się nim nie przejmuję! To nie ja zostałam pomówiona. Pomyślałam tylko
                          że warto zwrócić na to uwagę, zwłaszcza że dałabym głowę że parę osób po
                          przeczytaniu postu Tada głęboko wierzy w to, że zdaniem pani Środy prośba o
                          zaparzenie kawy oznacza molestowanie seksualne oraz że Środa sama, osobiście to
                          powiedziała!
                          Większość "potwierdzonych faktów" na temat feminizmu powstało właśnie w taki
                          sposób i to raczej tym się przejmuję, nie Tadem.
                          pzdr
                          • tad9 Re: syndrom Pinokia? 03.12.04, 16:13
                            nkosikazi napisała:


                            > Ależ ja się nim nie przejmuję! To nie ja zostałam pomówiona. Pomyślałam tylko
                            > że warto zwrócić na to uwagę, zwłaszcza że dałabym głowę że parę osób po
                            > przeczytaniu postu Tada głęboko wierzy w to, że zdaniem pani Środy prośba o
                            > zaparzenie kawy oznacza molestowanie seksualne oraz że Środa sama, osobiście
                            >to powiedziała!

                            Zdumiewające jesteście! Zrelacjonowałem to, co usłyszałem w serwisie
                            informacyjnym. ZAŁOŻYŁAŚ sobie, że relacja jest nie taka jak być powinna, i owo
                            założenie ogłosiłaś faktem. Przykro mi - to nie jest fakt, i twoje wysiłki tego
                            nie zmienią.

                            > Większość "potwierdzonych faktów" na temat feminizmu powstało właśnie w taki
                            > sposób i to raczej tym się przejmuję, nie Tadem.

                            Podaj przykłady tego rodzaju faktów.
                            > pzdr
                            • nkosikazi Re: syndrom Pinokia? 03.12.04, 20:30
                              tad9 napisał:

                              >
                              > Zdumiewające jesteście! Zrelacjonowałem to, co usłyszałem w serwisie
                              > informacyjnym. ZAŁOŻYŁAŚ sobie, że relacja jest nie taka jak być powinna, i
                              owo
                              >
                              > założenie ogłosiłaś faktem.


                              Ściemniasz aż miło. Ja niczego nie zakładałam tylko grzecznie, dwukrotnie
                              poprosiłam cię o prostą odpowiedź na proste pytanie. Mogę je powtórzyć jeszcze
                              raz.
                              Czy we wspomnianym wywiadzie pani Środa powiedziała, że szef który prosi swoją
                              sekretarkę o zrobienie kawy jest tym samym winien molestowania seksualnego?
                              Inaczej mówiąc: czy jej zdaniem taka prośba oznacza molestowanie seksualne?
                              Czy powiedziała to w sposób jednoznaczny? Bo mnie nie interesuje to czy
                              _twoim_zdaniem_ ona_ tak_ myśli - interesuje mnie tylko to, czy
                              ona_tak_powiedziała. Własnie na tym polega relacja, na opisywaniu faktów, nie
                              na ich twórczej interpretacji.
                              Są możliwe tylko dwie odpowiedzi, albo Środa to powiedziała albo nie
                              powiedziała.
                              Przestań ściemniać i odpowiedz, to naprawdę łatwe.
                              pzdr


                              • tad9 Re: syndrom Pinokia? 03.12.04, 20:54
                                nkosikazi napisała:

                                > Ściemniasz aż miło. Ja niczego nie zakładałam tylko grzecznie, dwukrotnie
                                > poprosiłam cię o prostą odpowiedź na proste pytanie. Mogę je powtórzyć
                                jeszcze
                                > raz.
                                > Czy we wspomnianym wywiadzie pani Środa powiedziała, że szef który prosi
                                swoją
                                > sekretarkę o zrobienie kawy jest tym samym winien molestowania seksualnego?
                                > Inaczej mówiąc: czy jej zdaniem taka prośba oznacza molestowanie seksualne?
                                > Czy powiedziała to w sposób jednoznaczny? Bo mnie nie interesuje to czy
                                > _twoim_zdaniem_ ona_ tak_ myśli - interesuje mnie tylko to, czy
                                > ona_tak_powiedziała. Własnie na tym polega relacja, na opisywaniu faktów, nie
                                > na ich twórczej interpretacji.
                                > Są możliwe tylko dwie odpowiedzi, albo Środa to powiedziała albo nie
                                > powiedziała.
                                > Przestań ściemniać i odpowiedz, to naprawdę łatwe.

                                Jeszcze raz, tak prosto, jak tylko potrafię - zrelacjonowałem, to, co
                                usłyszałem w serwisie radiowym. Trudno mi coś do tego dodać. Jeżeli nie ufasz
                                mojej relacji - sprawdź źródło, to jest sam serwis, o ile jest to możliwe.
                                Możesz oczywiście napisać, że nie negujesz rzetelność mojej relacji, ale
                                wówczas ja, mogę zapytać o podstawy owek negacji. Ponieważ podstawą tą nie jest
                                znajomość źródła (nic na ten temat nie pisałaś), wnoszę, że jedynie ZAKŁADASZ,
                                iż moja relacja jest nierzetelna. Założenie takie możesz uczynić, lecz nie
                                powinnaś przedstawiać owego założenia jako udowodnionego faktu.





                                > pzdr
                                >
                                >
                                • nkosikazi Re: syndrom Pinokia? 03.12.04, 21:05
                                  tad9 napisał:

                                  > nkosikazi napisała:
                                  >
                                  > > Ściemniasz aż miło. Ja niczego nie zakładałam tylko grzecznie, dwukrotnie
                                  >
                                  > > poprosiłam cię o prostą odpowiedź na proste pytanie. Mogę je powtórzyć
                                  > jeszcze
                                  > > raz.
                                  > > Czy we wspomnianym wywiadzie pani Środa powiedziała, że szef który prosi
                                  > swoją
                                  > > sekretarkę o zrobienie kawy jest tym samym winien molestowania seksualneg
                                  > o?
                                  > > Inaczej mówiąc: czy jej zdaniem taka prośba oznacza molestowanie seksualn
                                  > e?
                                  > > Czy powiedziała to w sposób jednoznaczny? Bo mnie nie interesuje to czy
                                  > > _twoim_zdaniem_ ona_ tak_ myśli - interesuje mnie tylko to, czy
                                  > > ona_tak_powiedziała. Własnie na tym polega relacja, na opisywaniu faktów,
                                  > nie
                                  > > na ich twórczej interpretacji.
                                  > > Są możliwe tylko dwie odpowiedzi, albo Środa to powiedziała albo nie
                                  > > powiedziała.
                                  > > Przestań ściemniać i odpowiedz, to naprawdę łatwe.
                                  >
                                  > Jeszcze raz, tak prosto, jak tylko potrafię - zrelacjonowałem, to, co
                                  > usłyszałem w serwisie radiowym. Trudno mi coś do tego dodać. Jeżeli nie ufasz
                                  > mojej relacji - sprawdź źródło, to jest sam serwis, o ile jest to możliwe.
                                  > Możesz oczywiście napisać, że nie negujesz rzetelność mojej relacji, ale
                                  > wówczas ja, mogę zapytać o podstawy owek negacji. Ponieważ podstawą tą nie
                                  jest
                                  >
                                  > znajomość źródła (nic na ten temat nie pisałaś), wnoszę, że jedynie
                                  ZAKŁADASZ,
                                  > iż moja relacja jest nierzetelna. Założenie takie możesz uczynić, lecz nie
                                  > powinnaś przedstawiać owego założenia jako udowodnionego faktu.


                                  Dlaczego nie odpowiedziałeś na moje pytanie?
                                  Mam je powtórzyć?
                                  • tad9 Re: syndrom Pinokia? 04.12.04, 09:20
                                    nkosikazi napisała:

                                    > Dlaczego nie odpowiedziałeś na moje pytanie?
                                    > Mam je powtórzyć?

                                    Ależ odpowiedziałem! Kłopot polega na tym, że dla ciebie "odpowiedź na pytanie"
                                    = "to, co chcę usłyszeć". Bardzo to kobiece, ale musisz wiedzieć, że nie zawsze
                                    dostajemy dokładnie to, czego byśmy sobie życzyli. Przykro mi.
                                    • nkosikazi Re: syndrom Pinokia? 04.12.04, 10:55
                                      > Ależ odpowiedziałem! Kłopot polega na tym, że dla ciebie "odpowiedź na
                                      pytanie"
                                      >
                                      > = "to, co chcę usłyszeć". Bardzo to kobiece, ale musisz wiedzieć, że nie
                                      zawsze
                                      >
                                      > dostajemy dokładnie to, czego byśmy sobie życzyli. Przykro mi.


                                      Kompromitujesz się takimi uwagami.
                                      Powtarzam pytanie na które_nie_odpowiedziałeś:
                                      Czy we wspomnianym wywiadzie Środa powiedziała, że prośba szefa o zrobienie
                                      kawy stanowi molestowanie seksualne sekretarki?
                                      Na tak sformułowane pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie", inna opcja nie
                                      istnieje. Jeżeli prawda jest taka, że Środa tego nie powiedziała lecz
                                      powiedziała coś innego co ty sobie w taki sposób zinterpretowałeś, to napisz
                                      tak wreszcie i przestań się wymigiwać od odpowiedzialności za własne postępki
                                      bo to i głupie i obrzydliwe.
                                      Skoro masz kłpot z odpowiedzią to proponuję pytanie pomocnicze:
                                      Co powiedziała Środa na temat parzenia kawy przez sekretarkę i czy w ogóle
                                      Środa mówiła cokolwiek na temat parzenia kawy. Jeśli tak, to co to było.
                                      Czy w ogóle w rozmowie padły słowa "szef prosi o zrobienie kawy"?
                                      To są proste pytania na które można w prosty sposób odpowiedzieć, zrób to a
                                      może uda ci się uratować resztki godności.
                                      pzdr
                                      • tad9 Re: syndrom Pinokia? 04.12.04, 17:01
                                        nkosikazi napisała:

                                        > Kompromitujesz się takimi uwagami.
                                        > Powtarzam pytanie na które_nie_odpowiedziałeś:
                                        > Czy we wspomnianym wywiadzie Środa powiedziała, że prośba szefa o zrobienie
                                        > kawy stanowi molestowanie seksualne sekretarki?
                                        > Na tak sformułowane pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie", inna opcja
                                        nie
                                        > istnieje.

                                        Czyżby? Powtarzam raz jeszcze 0 zrelacjonowałem to, co usłyszałem. Nie mam nic
                                        do dodania.


                                        (..)
                                        , zrób to a
                                        > może uda ci się uratować resztki godności.


                                        Ratyjmy raczej zdrowy rozsądek!

                                        > pzdr
                                      • losiu4 Re: syndrom Pinokia? 04.12.04, 23:14
                                        kobito, sprawa jest prosta: po prostu sprawdź źródła do których namiary Tad Ci
                                        podał. Jeśli okaże sie, ze przeinaczał fakty - ogłoś to wszem i wobec. I sprawa
                                        będzie jasna, każdy rozsądnie myślący przyzna Wam wtedy rację. Bo jak na razie
                                        i Efcia i Ty gadacie sobie o tym, co się Wam wydaje. Trochę wstyd jak na
                                        wojującą feministkę tak postępować :) no chyba ze to w feminizmie norma...

                                        Pozdrawiam

                                        Losiu
                                        • yamadei Re: syndrom Pinokia? 05.12.04, 18:28
                                          > kobito, sprawa jest prosta: po prostu sprawdź źródła do których namiary Tad
                                          Ci
                                          > podał. Jeśli okaże sie, ze przeinaczał fakty - ogłoś to wszem i wobec. I
                                          sprawa
                                          >
                                          > będzie jasna, każdy rozsądnie myślący przyzna Wam wtedy rację


                                          Każdy rozsądnie myślący przyzna im rację i bez sprawdzania. Tad łże jak najęty,
                                          jesteś ślepy jesli tego nie widzisz. Jakby nie łgał, to odpowiedziałby na
                                          zadane mu pytania. Przecież pani N. zadeklarowała że mu uwierzy na słowo, byle
                                          tylko jasno odpowiedział, no nie?
                                          Widać nie mógł odpowiedzieć jasno, bo wyszłoby że łże. Jak dla mnie sprawa jest
                                          jasna.
                                        • nkosikazi Re: syndrom Pinokia? 05.12.04, 20:59
                                          losiu4 napisał:

                                          Jeśli okaże sie, ze przeinaczał fakty - ogłoś to wszem i wobec. I sprawa
                                          >
                                          > będzie jasna, każdy rozsądnie myślący przyzna Wam wtedy rację.


                                          Przeczytałeś post Veritas? No to masz okazję wykazać się i przyznać mi rację.
                                          Przeinaczanie faktów to najdelikatniej sformułowany zarzut w stosunku do Tada
                                          jaki w tej sytuacji mogę sformułować.
                                          I jak będzie, zdobędziesz się na słówko krytyki względem Tada?
                                          pzdr
                                          • tad9 Re: syndrom Pinokia? 05.12.04, 21:06
                                            nkosikazi napisała:

                                            > Przeczytałeś post Veritas? No to masz okazję wykazać się i przyznać mi rację.
                                            > Przeinaczanie faktów to najdelikatniej sformułowany zarzut w stosunku do Tada
                                            > jaki w tej sytuacji mogę sformułować.
                                            > I jak będzie, zdobędziesz się na słówko krytyki względem Tada?

                                            Zaskakujesz mnie coraz mocniej! Przecież mamy teraz DWIE relacje,
                                            potwierdzające, że Środa mówiła o robieniu kawy w kontekście molestowania.
                                            Relacje różnią się, ale nie aż tak dramatycznie -jeśli chodzi o istotę sprawy -
                                            a przy tym Veritas zaznaczył(a) wyraźnie: "mogę nie pamiętać dokładnie". Nie
                                            wiem doprawdy na jakiej podstawie możesz być tak pewną, która z relacji jest
                                            bliższa temu, co powiedziała Środa, w właściwie wiem - powodem jest
                                            UPRZEDZENIE.



                                            > pzdr
                                            • nkosikazi Re: syndrom Pinokia? 05.12.04, 21:58
                                              > Relacje różnią się, ale nie aż tak dramatycznie -jeśli chodzi o istotę
                                              sprawy -


                                              Ależ oczywiście że różnią się dramatycznie - i to własnie jeśli chodzi o istotę
                                              sprawy. Jest zasadnicza różnica w zwróceniu się do podwładnego po imieniu a
                                              zwróceniu się per "kiciu", "kochanie" czy "dupeczko" (to ostatnie to przykład z
                                              zycia wzięty, nie zmyślony) Różnica jest właśnie dramatyczna gdyż Środzie nie
                                              chodziło o molestowanie poprzez chęć napicia się kawy jak to próbowałeś nam
                                              wmówić (a co na kilmometr pachniało kłamstwem)lecz o molestowanie poprzez
                                              niesmaczne, niewłaściwe i protekcjonalne nazywanie podwładnej. Celowo
                                              wprowadziłeś nas w błąd.

                                              Nie
                                              > wiem doprawdy na jakiej podstawie możesz być tak pewną, która z relacji jest
                                              > bliższa temu, co powiedziała Środa,

                                              To bardzo proste. Veritas napisał(a) jednoznacznie, zrelacjonował co usłyszał.
                                              Ty posłużyłeś się zgrabnym wykrętem że Środa "powiedziała coś w tym stylu". Nie
                                              byłoby w tym jeszcze niczego zdrożnego gdybyś potem zwyczajnie odpowiedział na
                                              moje bardzo łatwe do odpowiedzi pytania których celem było przeciez tylko
                                              wyjasnienie sprawy. Ale ty zamiast odpowiedzieć zacząłeś kręcić.
                                              Przekombinowałeś po prostu.

                                              powodem jest
                                              > UPRZEDZENIE.

                                              A skąd. Jakbym była uprzedzona to nie deklarowałabym, że uwierzę ci na słowo
                                              jeśli w końcu napiszesz co dokładnie powiedziała Środa. I uwierzyłabym ci tak
                                              jak uwierzyłam Veritas. A teraz ci nie wierzę - nie wierzę, że jakimś dziwnym
                                              zrządzeniem losu nie dosłyszałeś akurat słowa "kiciu" a dosłyszałeś że Środzie
                                              chodzi o prośbę o zrobienie kawy. Taki kit to wciskaj komuś innemu. Myślę że
                                              dokładnie tę "kicię" usłyszałeś i starym propagandowym sposobem usunąłeś ze
                                              swojej relacji wiedząc doskonale jak bardzo zmienia to sens tego co powiedziała
                                              Środa. Bo jak fakty nie pasują do tezy to tym gorzej dla faktów, prawda
                                              towarzyszu?
                                              pzdr
                                              • nadszyszkownik.kilkujadek Kici, kici, kici... 05.12.04, 22:54
                                                No dobrze. Przyjmijmy, dla ustalenia uwagi, że pani minister miała na myśli
                                                sytuację, w której szef zwraca się do pracownicy 'Kiciu, czy mogłabyś mi zrobić
                                                kawy?'. Audycji nie słyszałem - po prostu przyjmuję takie założenie.

                                                Dalej, nie jestem miłośnikiem ani adwokatem nieokrzesanych szefów, zwracających
                                                się do pracownic (lub kogokolwiek) w sposób protekcjonalny i lekceważący. Co
                                                to, to nie. Nie znoszę takich osób - trzeba zachowywać jakieś formy. Ale...
                                                Przecież 'molestowanie' jest w Polsce, jak mi się zdaje, kategorią z kodeksu
                                                karnego. Czy naprawdę uważasz, że lekceważące traktowanie kogokolwiek powinno
                                                podlegać karze grzywny? Lub pozbawienia wolności? Zaiste, mam wrażenie, że
                                                próbuje się tu po prostu zadekretować kindersztubę - i to nader wybiórczo.

                                                No i dlaczego gdy szef mówi do mnie: 'proszę wynieść stąd te kartony,
                                                młodzieńcze' ten gatunek lekceważącego traktowania pod paragraf nie podpada?
                                                Czy to aż taka dramatyczna różnica?
                                                • nkosikazi Re: Kici, kici, kici... 06.12.04, 10:27
                                                  Przecież 'molestowanie' jest w Polsce, jak mi się zdaje, kategorią z kodeksu
                                                  > karnego. Czy naprawdę uważasz, że lekceważące traktowanie kogokolwiek powinno
                                                  > podlegać karze grzywny? Lub pozbawienia wolności?

                                                  Nie, z tego co wiem (czy leci z nami prawnik?) nowe, kontrowersyjne przepisy o
                                                  molestowaniu znajdują się w kodeksie pracy i nie uwzględniają kary pozbawienia
                                                  wolności. Co do grzywny nie jestem pewna (prawnik, zgłoś się!) ale chyba też
                                                  nie.
                                                  Batem na pracodawców ma być umożliwienie molestowanym domagania się
                                                  odszkodowań, co ma ich skłonić do większej dbałości o warunki pracy i
                                                  poszanowanie godności zatrudnionych. W kodeksie karnym też istnieje (od wielu
                                                  lat) pojęcie molestowania jednak jest ono definiowane zupełnie inaczej, dużo
                                                  drastyczniej, prawie jak gwałt. Molestowanie w rozumieniu kodeksu karnego w
                                                  ogóle nie ma zastosowania do tego o czym tutaj mówimy

                                                  > No i dlaczego gdy szef mówi do mnie: 'proszę wynieść stąd te kartony,
                                                  > młodzieńcze' ten gatunek lekceważącego traktowania pod paragraf nie podpada?
                                                  > Czy to aż taka dramatyczna różnica?

                                                  Może tak, może nie. Jeśli szef przy okazji zerka na twoje pośladki i lubi
                                                  opowiadać dwuznaczne dowcipy a przy tym jest gejem, to zapewne odczujesz tę
                                                  sytuację inaczej niż zwykłe polecenie służbowe. Okaż trochę szacunku
                                                  sekretarkom i nie traktuj ich z góry jak fanatyczki czy wyłudzaczki odszkodowań.
                                                  Miej trochę zaufania do ich własnej oceny sytuacji, kobiety_naprawdę_wiedzą
                                                  kiedy są molestowane a kiedy nie są. Sama miałam szefa który mówił do
                                                  mnie "żabciu" i "córuś" i wcale molestowana się nie czułam - bo to był po
                                                  prostu miły, starszy pan który bardzo mnie lubił i ja jego też.
                                                  Ale bywa że jest inaczej.
                                                  pzdr
                                                  • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Kici, kici, kici... 06.12.04, 23:27
                                                    > Może tak, może nie. Jeśli szef przy okazji zerka na twoje pośladki i lubi
                                                    > opowiadać dwuznaczne dowcipy a przy tym jest gejem, to zapewne odczujesz tę
                                                    > sytuację inaczej niż zwykłe polecenie służbowe.
                                                    Aha. Czyli moja indywidualna percepcja i orientacja seksualna mojego szefa ma
                                                    się stać odnośnikiem? Czy ten cały feministyczny 'ruch oporu' nie jest
                                                    przypadkiem podlany seksualną fobią? I seksizmem?

                                                    Zwróć uwagę, że mój udział w tej dyskusji zaczął się od komentarza do
                                                    wypowiedzi pani Środy. Pani minister zdaje się uważać, że uporczywe mówienie do
                                                    kogoś 'Kiciu' jest molestowaniem. Ty z kolei przytaczasz własne doświadczenia -
                                                    i starszego, poczciwego 'szefa', który Cię lubił - i którego Ty lubiłaś. Czyli -
                                                    kwalifikacja czynu, zależna jest od tego, czy lubisz kogoś, czy nie... Chwalę
                                                    Twój zdrowy rozsądek (oczywiście, nie będziemy się procesować z ludźmi, których
                                                    lubimy), ale nadal nie uważam, że to właściwy sposób stanowienia prawa. Taki
                                                    bat 'na wszelki wypadek' z którego będziemy robić użytek tylko wobec tych,
                                                    których nie lubimy.

                                                    > .
                                                    > Miej trochę zaufania do ich własnej oceny sytuacji, kobiety_naprawdę_wiedzą
                                                    > kiedy są molestowane a kiedy nie są.
                                                    Absolutnie nie mam zaufania do czyjejkolwiek 'własnej oceny sytuacji'. Nie w
                                                    tzw. 'przypadku ogólnym'. Sądy oddalają całą masę pozwów - ot, ocena sytuacji
                                                    przez sędziego różni się od oceny powoda.
                                                  • nkosikazi Re: Kici, kici, kici... 07.12.04, 10:32
                                                    nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                                                    > > Może tak, może nie. Jeśli szef przy okazji zerka na twoje pośladki i lubi
                                                    >
                                                    > > opowiadać dwuznaczne dowcipy a przy tym jest gejem, to zapewne odczujesz
                                                    > tę
                                                    > > sytuację inaczej niż zwykłe polecenie służbowe.
                                                    > Aha. Czyli moja indywidualna percepcja i orientacja seksualna mojego szefa ma
                                                    > się stać odnośnikiem?


                                                    Naturalnie że twoja indywidualna percepcja. To chyba oczywiste, że sam musisz
                                                    wyczuć czy jesteś molestowany czy nie. Jako mężczyzna raczej nie będziesz
                                                    molestowany przez heteroseksualnego szefa. Chyba nie rozumiem o co ci chodzi


                                                    Czy ten cały feministyczny 'ruch oporu' nie jest
                                                    > przypadkiem podlany seksualną fobią?

                                                    Nie uważam by niechęć do bycia molestowanym była fobią. To naturalna ludzka
                                                    reakcja. Nienormalne jest raczej nazywanie takich naturalnych reakcji
                                                    seksualnymi fobiami.


                                                    I seksizmem?

                                                    No, seksizm to już naprawdę trudno by było tutaj znaleźć. Prawo o molestowaniu
                                                    odnosi się w takim samym stopniu do mężczyzn co do kobiet, nie ma w nim ani
                                                    jednego seksistowskiego sformułowania!Niesprawiedliwy jesteś w tych ocenach.


                                                    >
                                                    > Zwróć uwagę, że mój udział w tej dyskusji zaczął się od komentarza do
                                                    > wypowiedzi pani Środy. Pani minister zdaje się uważać, że uporczywe mówienie
                                                    do
                                                    >
                                                    > kogoś 'Kiciu' jest molestowaniem. Ty z kolei przytaczasz własne
                                                    doświadczenia -
                                                    >
                                                    > i starszego, poczciwego 'szefa', który Cię lubił - i którego Ty lubiłaś.
                                                    Czyli
                                                    > -
                                                    > kwalifikacja czynu, zależna jest od tego, czy lubisz kogoś, czy nie...

                                                    Widocznie źle mnie zrozumiałeś. Moja sympatia do szefa nie miała zadnego
                                                    znaczenia dla oceny tego czy żabcia w jego wykonaniu była molestowaniem.
                                                    Napisałam to aby ci pokazać, że osoba molestowana zawsze wie najlepiej czy była
                                                    molestowana czy nie, ty też byś wiedział gdyby przytrafiła ci się namolna
                                                    szefowa.



                                                    Chwalę
                                                    > Twój zdrowy rozsądek (oczywiście, nie będziemy się procesować z ludźmi,
                                                    których
                                                    >
                                                    > lubimy),

                                                    Dlaczego nie? Gdyby mnie naprawdę molestował, to lubienie nie przeszkodziłoby
                                                    mi w procesowaniu się.


                                                    ale nadal nie uważam, że to właściwy sposób stanowienia prawa. Taki
                                                    > bat 'na wszelki wypadek' z którego będziemy robić użytek tylko wobec tych,
                                                    > których nie lubimy.

                                                    Nieprawda. Z góry zakładasz złą wolę osób poszkodowanych a to jest bardzo nie
                                                    fair. Poza tym to żaden argument, możnaby go użyć do wielu innych przepisów
                                                    prawa których nikt jakoś nie chce likwidować.


                                                    >
                                                    > > .
                                                    > > Miej trochę zaufania do ich własnej oceny sytuacji, kobiety_naprawdę_wied
                                                    > zą
                                                    > > kiedy są molestowane a kiedy nie są.
                                                    > Absolutnie nie mam zaufania do czyjejkolwiek 'własnej oceny sytuacji'. Nie w
                                                    > tzw. 'przypadku ogólnym'. Sądy oddalają całą masę pozwów - ot, ocena sytuacji
                                                    > przez sędziego różni się od oceny powoda.

                                                    No właśnie. Więc w czym problem?
                                                    Chcesz zlikwidować cały kodeks w części dotyczącej odszkodowań? W tych
                                                    przypadkach zawsze ocena sytuacji przez powoda różni się od oceny pozwanego i
                                                    właśnie po to jest sędzia by rozstrzygał kto ma rację.
                                                    Do kogoś w końcu to zaufanie trzeba mieć, w tym przypadku będzie nim sędzia.
                                                    pzdr
                                                    >
                                                  • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Kici, kici, kici... 08.12.04, 04:25
                                                    > Naturalnie że twoja indywidualna percepcja. To chyba oczywiste, że sam musisz
                                                    > wyczuć czy jesteś molestowany czy nie. Jako mężczyzna raczej nie będziesz
                                                    > molestowany przez heteroseksualnego szefa. Chyba nie rozumiem o co ci chodzi
                                                    O to, że moje indywidualne odczucia nie nadają się zbytnio na normę prawną. W
                                                    Polsce obowiązuje system kodeksowy i normy muszą być w miarę ścisłe.
                                                    Przypominam, że ja w dyskusji odnoszę się do tego, co powiedziała (lub: rzekomo
                                                    powiedziała) pani Środa, a nie do występowania (bądź nie) molestowania.
                                                    Pani minister prawdopodobnie się niezbyt mądrze powiedziało...

                                                    > Nie uważam by niechęć do bycia molestowanym była fobią. To naturalna ludzka
                                                    > reakcja. Nienormalne jest raczej nazywanie takich naturalnych reakcji
                                                    > seksualnymi fobiami.
                                                    Ludzie bywają nękani w pracy na wiele sposobów. Nie sądzę, aby akurat nękanie z
                                                    podtekstem erotycznym było najbardziej dokuczliwą i rozpowszechniną formą.
                                                    Jednak z jakiś przyczyn przyciąga szczególną uwagę osób deklarujących się jako
                                                    feministki. Uważam to za zachwianie proporcji.

                                                    > Widocznie źle mnie zrozumiałeś. Moja sympatia do szefa nie miała zadnego
                                                    > znaczenia dla oceny tego czy żabcia w jego wykonaniu była molestowaniem.
                                                    Oczywiście, nie było mnie tam i nie wiem, jak sprawy wyglądały. Ale w tak
                                                    zwanym 'przypadku ogólnym' z pewnością nie masz racji. Słyszałaś kiedyś taki
                                                    żart: 'Tatusiu, czy to prawda moja 'ukochana Babcia' i twoja 'cholerna
                                                    teściowa' to ta sama osoba?'

                                                    > Dlaczego nie? Gdyby mnie naprawdę molestował, to lubienie nie przeszkodziłoby
                                                    > mi w procesowaniu się.
                                                    Z pewnością procesowanie się przeszkodziłoby Ci w lubieniu.

                                                    > Nieprawda. Z góry zakładasz złą wolę osób poszkodowanych a to jest bardzo nie
                                                    > fair. Poza tym to żaden argument, możnaby go użyć do wielu innych przepisów
                                                    > prawa których nikt jakoś nie chce likwidować.
                                                    Nie zakładam złej woli. Ale dopuszczam np. psychiczną labilność. Powiedzmy, że
                                                    mam ograniczone zaufanie. Osobiście uważam, że rozstrzyganie takich spraw w
                                                    trybie powództwa cywilnego byłoby właściwe. Tylko że to bajka. Zwłaszcza w
                                                    kontekście żartu pani Środy (ze Zdzisią robiącą kawę Kiciowi, czy jak to tam
                                                    było).

                                                    > No właśnie. Więc w czym problem?
                                                    > Chcesz zlikwidować cały kodeks w części dotyczącej odszkodowań?
                                                    Czy Ty mi czasem nie przyprawiasz gęby? Nie namawiam do likwidowania kodeksu,
                                                    ani też nie dowodzę, że molestowanie seksualne w pracy się nie przydarza, a nie
                                                    też że nie należy z nim walczyć. Próbuję tchnąć w to wszystko nieco realizmu
                                                    (nadal w kontekście wypowiedzi pani minister).

                                                    > Do kogoś w końcu to zaufanie trzeba mieć, w tym przypadku będzie nim sędzia.
                                                    OK! W takim razie co myślisz o dotychczasowym orzecznictwie w sprawach o
                                                    molestowanie?
                                              • tad9 Re: syndrom Pinokia? 08.12.04, 19:40
                                                nkosikazi napisała:


                                                > Ależ oczywiście że różnią się dramatycznie - i to własnie jeśli chodzi o
                                                >istotę sprawy.

                                                Nie. Różnią się nieznacznie.


                                                > Celowo
                                                > wprowadziłeś nas w błąd.

                                                Skąd taka pewność? Skąd pewność, że moja relacja nie była bliższa źródłu?

                                                > To bardzo proste. Veritas napisał(a) jednoznacznie, zrelacjonował co
                                                >usłyszał.

                                                Nie. Napisał, że nie jest pewny, czy dobrze pamięta, co mówiła Środa.


                                                > Ty posłużyłeś się zgrabnym wykrętem że Środa "powiedziała coś w tym stylu".

                                                Co swoją drogą jest bliskie temu, co pisał Veritas - patrz wyżej.

                                                >Nie byłoby w tym jeszcze niczego zdrożnego gdybyś potem zwyczajnie
                                                >odpowiedział na moje bardzo łatwe do odpowiedzi pytania których celem było
                                                >przeciez tylko wyjasnienie sprawy.

                                                Nie "wyjaśnienie", ale domaganie się bym zmienił relację, co do której - jak
                                                pisałem - nie mam nic do dodania.

                                                >Ale ty zamiast odpowiedzieć zacząłeś kręcić.
                                                > Przekombinowałeś po prostu.

                                                Nie kręciłem. Odpowiadałem wprost i szczerze.


                                                > A skąd. Jakbym była uprzedzona to nie deklarowałabym, że uwierzę ci na słowo
                                                > jeśli w końcu napiszesz co dokładnie powiedziała Środa. I uwierzyłabym ci tak
                                                > jak uwierzyłam Veritas.

                                                Gdybym chciał kłamać, zmieniłbym relację, tak jak sobie tego życzyłaś. Cierpię
                                                za uczciwość!

                                                > Myślę że
                                                > dokładnie tę "kicię" usłyszałeś i starym propagandowym sposobem usunąłeś ze
                                                > swojej relacji wiedząc doskonale jak bardzo zmienia to sens tego co
                                                >powiedziała

                                                Dowody proszę.


                                                > Środa. Bo jak fakty nie pasują do tezy to tym gorzej dla faktów, prawda
                                                > towarzyszu?

                                                Towarzyszu? Rzeczywiście to, co tutaj robisz przypomina komunistyczny wymiar
                                                sprawiedliwości, ten "towarzysz" nasunął ci się nie bez powodu ...


                                                > pzdr
                                                • veritas Re: syndrom Pinokia? 08.12.04, 20:05
                                                  > Nie. Różnią się nieznacznie.
                                                  Nieprawda. Z twoich relacji wynika, że sama prośba o zrobienie kawy jest
                                                  molestowaniem. Ja słyszałam, że p. Środzie chodziło o sposób zwracania się do
                                                  pracownicy. Moje zastrzeżenie dotyczy tego, że nie jestem na 100% pewna, jaki
                                                  zwrot konkretnie został przytoczony.
                                                  • tad9 Re: syndrom Pinokia? 16.12.04, 16:44
                                                    veritas napisała:

                                                    > Nieprawda. Z twoich relacji wynika, że sama prośba o zrobienie kawy jest
                                                    > molestowaniem. Ja słyszałam, że p. Środzie chodziło o sposób zwracania się do
                                                    > pracownicy. Moje zastrzeżenie dotyczy tego, że nie jestem na 100% pewna, jaki
                                                    > zwrot konkretnie został przytoczony.

                                                    Nieznaczność różnicy polega na tym, że można łatwo zwrot "Pani Zdzisiu"
                                                    usłyszeć jako "Kiciu" i odwrotnie. Skoro "nie jesteś pewna" jak to było, to
                                                    wszystkie uwagi jakie padły tu pod moim adresem (o kłamstwach itd) stosują się
                                                    rówie dobrze do Ciebie, albo - jeśli nie stosują się do Ciebie- nie stosują się
                                                    i do mnie.
                                          • Gość: bezdenny Re: syndrom Pinokia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 21:12
                                            nkosikazi napisała:

                                            > losiu4 napisał:
                                            >
                                            > Jeśli okaże sie, ze przeinaczał fakty - ogłoś to wszem i wobec. I sprawa
                                            > >
                                            > > będzie jasna, każdy rozsądnie myślący przyzna Wam wtedy rację.
                                            >
                                            >
                                            > Przeczytałeś post Veritas? No to masz okazję wykazać się i przyznać mi rację.
                                            > Przeinaczanie faktów to najdelikatniej sformułowany zarzut w stosunku do Tada
                                            > jaki w tej sytuacji mogę sformułować.
                                            > I jak będzie, zdobędziesz się na słówko krytyki względem Tada?
                                            > pzdr

                                            tak to będzie wyglądało przed sądem. zacznie się niewinnie, a potem będzie
                                            eskalacja wzjamnych oskrżeń, zapiekłośc etc. A jesli było tak : Środa
                                            powiedziała Kiciu a tad usłyszał Zdzisiu. może tez było odwrotnie Środa
                                            powiedziała Zdzisu a veritas usłyszała kiciu.
                                            Wesołej zabawy w sądach.
                                      • veritas wypowiedź Środy 05.12.04, 00:27
                                        To było kilka dni temu i mogę nie pamiętać dokładnie, ale - o ile pamiętam -
                                        Środzie chodziło o sytuacje, gdy szef prosi sekretarkę np. o kawę zwracając się
                                        do niej per "Kiciu" czy "Kochanie".
                                        • Gość: bezdenny Re: wypowiedź Środy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 13:06
                                          veritas napisała:

                                          > To było kilka dni temu i mogę nie pamiętać dokładnie, ale - o ile pamiętam -
                                          > Środzie chodziło o sytuacje, gdy szef prosi sekretarkę np. o kawę zwracając
                                          się
                                          >
                                          > do niej per "Kiciu" czy "Kochanie".

                                          zadałaś mi poniżej pytanie, ja teraz zadam Tobie. Czy za zwrot kiciu zrób mi
                                          kawę facet powinien iść pod sąd? O ile twoja relacja jest prawdziwa, to wg.
                                          Środy tak - pod sąd go. czy również twoim zdaniem?
                                          • antybezdenny_piccolo.klon [bezdennemu] 05.12.04, 13:43
                                            Spadaj namolny kretynie!
                                          • veritas wypowiedź Środy 05.12.04, 19:41
                                            Według mnie - nie, o ile nie towarzyszą temu 'efekty dodatkowe' (np. ślinienie
                                            się i znaczące pochrząkiwanie przy nachalnym wpatrywaniu w krocze przy
                                            zwrocie 'Kiciu').
                                            Co oczywiście nie znaczy, że takie zwroty w relacji szef-sekretarka są
                                            pożądane, zwłaszcza gdy sekretarka ich sobie nie życzy.

                                            Po raz kolejny zastrzegam - nie twierdzę, że p. Środzie o to właśnie chodziło.
                                          • nkosikazi Re: wypowiedź Środy 05.12.04, 20:56
                                            Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                                            > veritas napisała:
                                            >
                                            > > To było kilka dni temu i mogę nie pamiętać dokładnie, ale - o ile pamięta
                                            > m -
                                            > > Środzie chodziło o sytuacje, gdy szef prosi sekretarkę np. o kawę zwracaj
                                            > ąc
                                            > się
                                            > >
                                            > > do niej per "Kiciu" czy "Kochanie".
                                            >
                                            > zadałaś mi poniżej pytanie, ja teraz zadam Tobie. Czy za zwrot kiciu zrób mi
                                            > kawę facet powinien iść pod sąd? O ile twoja relacja jest prawdziwa, to wg.
                                            > Środy tak - pod sąd go. czy również twoim zdaniem?


                                            Zgodnie z obowiązującą ustawą sąd mu nie grozi. Przepis mówi wyraźnie, że
                                            molestowaniem nazywamy wyłącznie czyny powtarzające się, uporczywe, połączone z
                                            wielokrotnym ignorowaniem protestów. Jeśli więc pan dyrektor uporczywie nazywa
                                            sekretarkę "kiciu" i nie przestaje jej tak nazywać mimo próśb o zaprzestanie,
                                            to owszem, jest to molestowanie. Ostatecznym straszakiem na takiego biurowego
                                            chama staje się wtedy groźba wystąpienia o odszkodowanie, do czego zresztą z
                                            pewnością nie dojdzie bo cham w trosce o stan portfela zacznie myśleć i stanie
                                            się chamem utajonym - zamiast chamem dumnym ze swojego chamstwa jak to bywało
                                            do tej pory.
                                            I właśnie o to chodzi.
                                            Chamstwa ta ustawa nie wyleczy, ale sprawi że będzie mniej dotkliwe dla
                                            otoczenia.
                                            pzdr
                                            • Gość: bezdenny Re: wypowiedź Środy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 21:04
                                              nkosikazi napisała:

                                              > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                                              >
                                              > > veritas napisała:
                                              > >
                                              > > > To było kilka dni temu i mogę nie pamiętać dokładnie, ale - o ile p
                                              > amięta
                                              > > m -
                                              > > > Środzie chodziło o sytuacje, gdy szef prosi sekretarkę np. o kawę z
                                              > wracaj
                                              > > ąc
                                              > > się
                                              > > >
                                              > > > do niej per "Kiciu" czy "Kochanie".
                                              > >
                                              > > zadałaś mi poniżej pytanie, ja teraz zadam Tobie. Czy za zwrot kiciu zrób
                                              > mi
                                              > > kawę facet powinien iść pod sąd? O ile twoja relacja jest prawdziwa, to w
                                              > g.
                                              > > Środy tak - pod sąd go. czy również twoim zdaniem?
                                              >
                                              >
                                              > Zgodnie z obowiązującą ustawą sąd mu nie grozi. Przepis mówi wyraźnie, że
                                              > molestowaniem nazywamy wyłącznie czyny powtarzające się, uporczywe, połączone
                                              z
                                              >
                                              > wielokrotnym ignorowaniem protestów. Jeśli więc pan dyrektor uporczywie
                                              nazywa
                                              > sekretarkę "kiciu" i nie przestaje jej tak nazywać mimo próśb o zaprzestanie,
                                              > to owszem, jest to molestowanie. Ostatecznym straszakiem na takiego biurowego
                                              > chama staje się wtedy groźba wystąpienia o odszkodowanie, do czego zresztą z
                                              > pewnością nie dojdzie bo cham w trosce o stan portfela zacznie myśleć i
                                              stanie
                                              > się chamem utajonym - zamiast chamem dumnym ze swojego chamstwa jak to bywało
                                              > do tej pory.
                                              > I właśnie o to chodzi.
                                              > Chamstwa ta ustawa nie wyleczy, ale sprawi że będzie mniej dotkliwe dla
                                              > otoczenia.
                                              > pzdr

                                              Ciekaw jestem co kto słyszał i kto ma rację: czy tad, który słyszał Zdzisiu
                                              (zdrobnienie od Zdzisławy) czy veritas: która usłyszała Kiciu. (Podobieństwo
                                              uderzające)Teraz wyobraźmy sobie podobny spór przed sądem. Pięknie będzie,
                                              prawda?
                                              Ty wierzysz , że w takich sytacjach musi wkroczyć państwo, ja zaś wierzę w to,
                                              że takie sytuacje ludzie powinni rozstzrygać sami i sami sobie z nimi radzić.
                                              jak w przedszkolu - nie z każdą krzywdą biega się do wychowaczyni.
                                              • nkosikazi Re: wypowiedź Środy 05.12.04, 22:04
                                                Naprawdę wierzysz że Tad coś nie tak usłyszał?
                                                Naiwny jesteś.
                                                A o sądy tak bardzo to ty się nie martw, poradzą sobie. O jedną "kicię" i tak
                                                nikt nie będzie się procesował. Naszym problemem nie jest nadmiar chętnych do
                                                procesowania się o "kicię" tylko niechęć sędziów do uznawania za molestowanie
                                                nawet czynów na pograniczu gwałtu i powszechne lekceważenie problemów przed
                                                którymi stają kobiety w pracy. To raczej o to powinieneś się martwić zamiast
                                                wymyślać nieistniejące, wydumane problemy.
                                                pzdr
                                                • Gość: bezdenny Re: wypowiedź Środy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 22:10
                                                  Problemy sa wydumane i będą wydumane coraz bardziej bo mnoża się absurdy,
                                                  absurdalne regulacje. Im więcej feministycznych pomysłów będzie wcielanych tym
                                                  więcej będzie bzdurnych problemów.
                                                  Tak życie jest straszne: sądy nie chcą sądzić, policja nie chce łapać, lekarze
                                                  nie chcą skrobać, w rodzinach patologia, w mediach powielane szowinistyczne
                                                  stereotypy, szkoły nie chca uczyć o kopulowaniu, w pracy molestowanie, a w
                                                  tramwajach chamstwo - no generalnie jeden wielkji gnój. Dobrze że są takie oazy
                                                  szcześliwości jak feministyczne organizacje.
                                                  • nkosikazi Re: wypowiedź Środy 06.12.04, 10:34
                                                    No i sam widzisz: znowu robisz to samo.
                                                    Zamiast wymieniać argumenty znowu używasz sloganów, tego ukochanego dziecka
                                                    wszystkich agitatorów. Slogan działa na emocje ale nie działa na rozum. Pisząc
                                                    takie rzeczy zdobędziesz poklask ludzi lubiących proste schematy widzenia
                                                    świata. Zupełnie jak Lepper czy Jankowski. Jednak ani sam tego świata nie
                                                    zrozumiesz ani innym w tym nie pomożesz.
                                                    pzdr
                          • efcia5 Re: syndrom Pinokia? 04.12.04, 15:09
                            No nie wiem (ale nie znam sprawy o której piszesz). To chyba niemożliwe, bo w
                            > takiej sprawie jak ta Barbinator mogła się przecież bronić, wystarczyło żeby
                            > zaprzeczyła, powiedziała "to nieprawda, nigdy nic takiego nie miałam na
                            myśli,
                            > moich słów nie wolno ci interpretować niezgodnie z moimi intencjami itd" i
                            Tad
                            > (jeśli nie jest idiotą, a chyba nie jest) musiałby się natychmiast i z
                            > przeprosinami wycofać.

                            Zdziwisz się ale Barbi właśnie to zrobiła. To znaczy zaprzeczyła, raz, drugi,
                            trzeci... I nic! Ani się nie wycofał, ani nie przeprosił tylko dalej gadał
                            swoje że on wie lepiej co ona myśli. No szok po prostu, przecierałam oczy ze
                            zdumienia i współczułam Barbinator. To było zupełnie tak jakby tutaj i teraz
                            pojawiła się p. Środa i stwierdziła "ja nic takiego ani nie powiedziałam ani
                            nie dałam do zrozumienia i w ogóle nie uważam że prośba o zrobienie kawy równa
                            się molestowaniu." - a Tad jej na to odpowiedział, że nieprawda i że on wie
                            lepiej co ona, Środa myśli!
                            Ten facet jest niesamowity, naprawdę.
                            Pozdrawiam-


                            Środa jest w dużo gorszej sytuacji, bo ona nawet nie wie
                            >
                            > że została pomówiona i nie może się bronić (chociaż pewno i tak jej to zwisa,
                            > ale chodzi o zasadę)
                            • tad9 Re: syndrom Pinokia? 04.12.04, 16:57
                              efcia5 napisała:


                              > Zdziwisz się ale Barbi właśnie to zrobiła. To znaczy zaprzeczyła, raz, drugi,
                              > trzeci... I nic! Ani się nie wycofał, ani nie przeprosił tylko dalej gadał
                              > swoje że on wie lepiej co ona myśli. No szok po prostu, przecierałam oczy ze
                              > zdumienia i współczułam Barbinator.

                              To twoja wersja wydarzeń. Czy możesz podać linki do tych rozmów?
              • tad9 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 02.12.04, 17:19
                nkosikazi napisała:

                > Ależ ja jestem gotowa ci uwierzyć! Proszę tylko byś wyraził sie
                >jednoznacznie.
                > Napisz czy Środa powiedziała prosto z mostu że jak szef prosi o zrobienie
                >kawy to znaczy że molestuje. Jeśli to napiszesz to ja ci uwierzę.
                > I przyznam że Środa gada głupoty..

                Proszę o trochę logiki. Skoro z jednej strony twierdzisz, że NIE JESTEM
                jednoznaczny, to w jaki sposób mmożesz mi z drugiej strony zarzucać
                JEDNOZNACZNE kłamstwo?



                > Więc jak, powiedziała dokładnie to co jej przypisałeś czy poniosła cię
                >troszkę wyobraźnia?

                Nie poniosła mnie wyobraźnia.
    • Gość: sagan Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły IP: *.desy.de 01.12.04, 17:19
      czy dobrze rozumiem, ze w takim radzie badania przytaczane kiedys przez BD, ze w
      polsce wiecej jest molestowanych w pracy mezczyzn niz kobiet, tez uwazasz za
      bzdure?
      • Gość: tad szokujące IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.04, 18:52
        Wydawać by się mogło, że podana przeze mnie informacja powinna wszystkich
        ucieszyć - zgłoszono mało przypadków molestowania, czy nie jest to powód do
        radości? Otóż, dla feministek - nie jest. Feministki są szczęśliwe wyłącznie
        wtedy, gdy kobiety masowo cierpią. Wydaje się, że tym, co feministki podnieca
        najmocniej jest kobieca krew. Szokujące!
        • Gość: Messa i PIP się ostatnio przyłaczył do spisku - b.duzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 19:33
          kobiet w ich ankiecie przyznalo, ze byl molestowany. Szok ! Hohoho, jak jeszcze
          sądy się przyłaczą... Tadowi zostanie emgiracja do Iranu :)
          • tad9 Re: i PIP się ostatnio przyłaczył do spisku - b.d 01.12.04, 20:17
            Gość portalu: Messa napisał(a):

            > kobiet w ich ankiecie przyznalo, ze byl molestowany. Szok ! Hohoho, jak
            >jeszcze sądy się przyłaczą... Tadowi zostanie emgiracja do Iranu :)

            Wiele, a nie 100%? Dziwne. Na pytanie "czy byłeś kiedy molestowany" KAŻDY
            prawie odpowie, że "tak", bo można sobie pod to słówko podłożyć doprawdy wiele
            rzeczy. Nie rozśmieszaj mnie z tą "ankietą".
            • Gość: Messa Re: i PIP się ostatnio przyłaczył do spisku - b.d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 23:35
              Dla kogo dziwne dla tego dziwne - mnie np. dziwi to co to niektorych może
              rozśmieszać. Żadnych konkretnych zastrzeżeń wobec ankiety oczywiście nie masz?
              Tylko do światopogladu ci nie pasi?
      • tad9 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 18:56
        Gość portalu: sagan napisał(a):

        > czy dobrze rozumiem, ze w takim radzie badania przytaczane kiedys przez BD,
        >ze wpolsce wiecej jest molestowanych w pracy mezczyzn niz kobiet, tez uwazasz
        >za bzdure?

        Nie znam tych badań, nie pamiętam postu BD.

        • sagan2 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 02.12.04, 09:20
          tad9 napisał:

          > Nie znam tych badan, nie pamietam postu BD.

          ja pamietam, pisal o tym kilka razy. mam nadzieje, ze mi wierzysz?
          ponawiam pytanie - czy ci molestowani mezczyzni to tez bzdura?
          • tad9 Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 03.12.04, 19:43
            sagan2 napisała:

            > ja pamietam, pisal o tym kilka razy. mam nadzieje, ze mi wierzysz?
            > ponawiam pytanie - czy ci molestowani mezczyzni to tez bzdura?

            Biorąc pod uwagę to, co dzieje się ileśtam postów wyżej, za określenie w
            rodzaju "ja pamiętam" mógłbym okrzyknąć Cię kłamczuchą, ale oczywiście nie
            zrobię tego. To co piszesz w niczym nie godzi w to, co zdaje się wynikać z
            faktu, że brak jest zgłaszajacych się molestujących. Na pytanie "czy byłeś
            molestowany" większość odpowiedzieć może "tak", bo pod takie słówko można
            włożyć mnóstwo rzeczy. Może mężczyźni odpowiadają "tak" częściej, bo mają
            większe poczucie humoru?
    • julla Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 01.12.04, 22:33
      Nie rozumiem dlaczego tak załamujesz ręce. Przecież z dobrodziejstw ustawy będą
      mogły korzystać obie płcie- nie jest zarezerwowana tylko dla kobiet.
      Molestowanym może poczuć się każdy- różni ludzie mają różną wrażliwość na
      swoją "intymną przestrzeń" i do sądu będzie należec ocena, który zarzut będzie
      zasadny. Nie widzę w tym, co by mogło załamać takiego legalistę jak ty
      Przecież żyjemy w cywilizowanym państwie prawa (prawda?),
      nie chodzi chyba Ci o to żeby takie sprawy załatwić trzaskaniem po gębie,
      oblewaniem kwasem czy też szantażem "bo powiem żonie i zniszcze ci rodzine"?
    • nietakasama Grrrrr... 02.12.04, 00:46
      Zaraz mnie coś trafi...

      Raz, nazwanie ustawy o molestowaniu "feministycznym wymysłem" to przegięcie.
      Bo molestowani mogą byc zarówno mężczyźni jak i kobiety!
      I dzieki tej ustawie mają prawo się bronić!

      Nie rozumiem Ani ciebie, ani ludzi podobnych...
      Należysz do tego typu dulszczyzny, która woli udawać że jakiegoś problemu nie
      ma, lub po prostu go wyśmiać...
      MOlestowanie seksulane istnieje, jest faktem i problemem, i choćbyś nie wiem
      jak temu zaprzeczał, nie zmienisz tego (niestety).
      A odpowiednie rozwiązania prawne, to konieczność.

      I niech do ciebie dotrze: każdy czlowiek którego prawa sa naruszane powinien
      miec prawo do obrony.Molestowana kobieta czy molestowany mężczyzna powinny miec
      prawo pozwać do sądu tego, kto przekroczył granice ich intymnosci.

      Dobieranie się do wspołpracownika to JEST molestowanie.
      Proszenie o podanie kawy NIE.
      I jeśli nie widzisz róznicy, to zasługujesz na profesjonalną pomoc
      psychologiczną...

      • losiu4 Re: Grrrrr... 02.12.04, 10:34
        opowiadanie co pieprzniejszych kawałów czy o upojnej nocce też będzie
        molestowaniem?

        Pozdrawiam

        Losiu
        • ix Tak! 02.12.04, 10:45
          Jest to bez wątpienia przejaw agresji.
        • Gość: bezdenny Re: Grrrrr... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 13:33
          losiu4 napisał:

          > opowiadanie co pieprzniejszych kawałów czy o upojnej nocce też będzie
          > molestowaniem?
          >
          > Pozdrawiam
          >
          > Losiu

          Ponieważ IX uznał/a , że będzie to molestowanie, postanowiłem sobie trochę
          pomolestować.
          Koleżanka mówi do koleżanki: wiesz, kupiłam sobie skunksa. Świetnie robi minetę.
          Koleżanka na to: Skunksa? ależ to musi okropnie śmierdzieć.
          A ta odpwoiada: pewnie. rzygał dwa tygodnie, ale w końcu się przyzwyczaił.
          • ix Nie... 02.12.04, 13:50
            "zmolestujesz" mnie wulgarnym "dowcipem".

            Kompromitujesz się.
            • Gość: bezdenny Re: Nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 13:57
              ix napisał:

              > "zmolestujesz" mnie wulgarnym "dowcipem".
              >
              > Kompromitujesz się.

              A szkoda. myślałem, że podasz mnie do sądu. Albo podaj do sądu GW za
              umożliwenie mi molestowania. zgłoś też ten przypadek Środzie. Będzie miała
              zajęcie.
              • ix W... 02.12.04, 14:01
                dalszym ciągu się kompromitujesz.
                • Gość: bezdenny Re: W... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 14:14
                  ix napisał:

                  > dalszym ciągu się kompromitujesz.

                  To jedno z moich ulubionych zajęć. Znacznie ciekawsze niz zrzędzenie.
                  • ix Ale... 02.12.04, 14:17
                    ty kompromitujesz się i zrzędzisz.
                    • Gość: bezdenny Re: Ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 14:53
                      ix napisał:

                      > ty kompromitujesz się i zrzędzisz.

                      No cóż, korespondencja z osobami znającymi jeden czasownik jest mało
                      rozwijająca. Cieszę się że przynajmniej poznałeś drugi czasownik: zrzędzić,
                      aczkolwiek nie wydaje się byś pojmował znaczenie tego słowa.
                      na tym kończę, bo lecę sobie pokompromitować się gdzie indziej. Pa.
                  • kocia_noga Re: W... 02.12.04, 15:53
                    Bezdenny - przytoczyłeś ten dowcip, ponieważ jest w nim sporo agresji
                    skierowanej przeciw kobietom .I bez względu na to , co zechcesz sobei
                    uświadomić , sprawiłes tym komuś przykrość całkiem świadomie i z
                    premedytacją."Molestowaniem" bym tego nie nazwała, raczej chamstwem .Jak zwał,
                    tak zwał = nadużywasz anonimowości.
                    • Gość: bezdenny Re: W... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 16:09
                      kocia_noga napisała:

                      > Bezdenny - przytoczyłeś ten dowcip, ponieważ jest w nim sporo agresji
                      > skierowanej przeciw kobietom .I bez względu na to , co zechcesz sobei
                      > uświadomić , sprawiłes tym komuś przykrość całkiem świadomie i z
                      > premedytacją."Molestowaniem" bym tego nie nazwała, raczej chamstwem .Jak
                      zwał,
                      > tak zwał = nadużywasz anonimowości.
                      Tu sie mylisz moja droga, bo ten dowcip opowiadałem nawet publicznie.
                      mam nadzieję że jednak ktos pozwie przynajmniej GW do sądu. całkiem niedawno
                      jeszcze opowiadacze dowcipów budowali Biełomor kanał. jak do władzy dorwą się
                      Ixy będzie niezła zabawa z wsadzaniem do więzień za dowcipy. Będzie to kolejny
                      krok ludzkości na drodze do lepszego jutra.
                      A Wy się potem dziwicie, że Was od komuchów, faszystów etc wyzywają
                      ps. Ale dowcip nawet dowcipny, czyż nie?
                      • ix Re: W... 02.12.04, 16:26
                        Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                        jak do władzy dorwą się
                        > Ixy będzie niezła zabawa z wsadzaniem do więzień za dowcipy.


                        Interpretujesz słowa jak upośledzony umysłowo
                        lub jak sfrustrowany prowokatorek.
                        Nie rozumiem tego. Mógłbyś mi to wytłumaczyć.
                        • Gość: bezdenny Re: W... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 16:42
                          ix napisał:

                          > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                          >
                          > jak do władzy dorwą się
                          > > Ixy będzie niezła zabawa z wsadzaniem do więzień za dowcipy.
                          >
                          >
                          > Interpretujesz słowa jak upośledzony umysłowo
                          > lub jak sfrustrowany prowokatorek.
                          > Nie rozumiem tego. Mógłbyś mi to wytłumaczyć.

                          W ziwązku z tym, iz okazało się, że znasz więcej niż dwa czasowniki spróbuję Ci
                          wytłumaczyć.
                          Otóż sa tacy, którzy uważają, że za molestowanie powinien istnieć osobny
                          paragraf i, że za molestowanie ludzie powinni stawać przed sądem. wsród tych
                          ludzi sa tez i tacy, którzy uważaja , że opowiadanie dwocipów kwalikikuje się
                          jako molestowanie. "zgadnij kotku kto".
                          Wyobraxmy sobie , że opowidziałem dowcip i stanąłem przed sądem. jaka powinna
                          spotkac mnie kara? załózmy, że jestem recydiwstą i wczesniej juz tez
                          opowiadałem dowcipy.
                          czy powinienem :
                          zapłacić grzywnę
                          dostać karę ograniczenia wolności
                          pozbawienia wolności
                          możesz jako okoliczność łagodzącą uwzględnić moje upośledzenie umysłowe.
                          • ix Re: W... 02.12.04, 18:03
                            Napisałem, że opowiadanie "pieprznych" dowcipów
                            i opowieści o upojnych nocach jest przejawem agresji,
                            i że taka agresja narusza pewne granice - co za tym
                            idzie - jest molestowaniem.
                            Ty napisałeś, że jak "dorwą się do władzy takie osoby
                            jak ja będzie niezła zabawa...".
                            Nie widzę związku. I nie rozumiem generalizacji z udziałem
                            mojego skromnego nicka.
                            Charakterystyczne jest to, że Twoja wyobraźnia poszerza
                            obraz osoby o cechy, których nijak nie można w niej znaleźć.
                            Co do porównania z upośledzeniem umysłowym, to niech Cię
                            to nie dziwi. Przejrzyj swoje posty, przyhamuj z samo-
                            uwielbieniem, odsiej zrzędzenie i ten "chrzan" o komunizmie
                            i zobacz co zostało.
                            • Gość: bezdenny Re: W... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 22:07
                              ix napisał:

                              > Napisałem, że opowiadanie "pieprznych" dowcipów
                              > i opowieści o upojnych nocach jest przejawem agresji,
                              > i że taka agresja narusza pewne granice - co za tym
                              > idzie - jest molestowaniem.
                              > Ty napisałeś, że jak "dorwą się do władzy takie osoby
                              > jak ja będzie niezła zabawa...".
                              > Nie widzę związku. I nie rozumiem generalizacji z udziałem
                              > mojego skromnego nicka.
                              > Charakterystyczne jest to, że Twoja wyobraźnia poszerza
                              > obraz osoby o cechy, których nijak nie można w niej znaleźć.
                              > Co do porównania z upośledzeniem umysłowym, to niech Cię
                              > to nie dziwi. Przejrzyj swoje posty, przyhamuj z samo-
                              > uwielbieniem, odsiej zrzędzenie i ten "chrzan" o komunizmie
                              > i zobacz co zostało.

                              No wiadomo co zostało - dowód na to, iż uważasz, że za opowiadanie dowcipów
                              nalezy stawiać przed sądem. To bardzo proste. Może się zagolopowałeś, może
                              przejęzyczyłeś, mniejsza o to. Stoi jak byk, a ty sobie tam gadasz : owszem
                              napisałem, ale to nie byłem ja, i wogóle nie ja pisałem, a jak pisałem to coś
                              innego ...taka tam paplanina. To co sobie o mnie wypisujesz nie ma znaczenia.
                              Oczywiście , że mnie nie dziwi iż tacy jak ty zaczynają od pisania o czyimś
                              upośledzeniu etc
                              • piccolo_diavolo 3 kroki w bezdenność... 03.12.04, 10:27
                                1. wtórny analfabetyzm
                                2. histeryczna agresja
                                3. kryptociota :-)
                      • nkosikazi Re: W... 02.12.04, 16:36
                        > A Wy się potem dziwicie, że Was od komuchów, faszystów etc wyzywają

                        Ja się dziwię. To jak nazwę czyjeś zachowanie chamskim (tak jak to zrobiła
                        Kocianoga i miała rację) to już można mnie nazwać komuchem i faszystką? Ciekawe
                        miejsce to forum, nie ma co ;-)


                        > ps. Ale dowcip nawet dowcipny, czyż nie?

                        Nie. Bardzo toporny, sztampowy i mało śmieszny. Ale poczucie humoru każdy ma
                        inne więc się nie przejmuj, są i tacy których twój dowcip rozbawi do łez.
                        pzdr
                        • Gość: bezdenny Re: W... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 16:47
                          nkosikazi napisała:

                          > > A Wy się potem dziwicie, że Was od komuchów, faszystów etc wyzywają
                          >
                          > Ja się dziwię. To jak nazwę czyjeś zachowanie chamskim (tak jak to zrobiła
                          > Kocianoga i miała rację) to już można mnie nazwać komuchem i faszystką?
                          Ciekawe

                          Nie koleżanko. Nie za to was wyzywają. wyzywają was za ochotę wsadzania do
                          więzienia za opowiadanie dowcipów.
                          >
                          > miejsce to forum, nie ma co ;-)
                          >
                          >
                          > > ps. Ale dowcip nawet dowcipny, czyż nie?
                          >
                          > Nie. Bardzo toporny, sztampowy i mało śmieszny. Ale poczucie humoru każdy ma
                          > inne więc się nie przejmuj, są i tacy których twój dowcip rozbawi do łez.
                          > pzdr

                          pewnie że każdy ma inne poczucie humoru. Ciekaw jestem jak sądy będą to
                          uwzględniać. Może się np. zdarzyć, że taki dowcip rozbawi jakąś sędzinę do łez.
                          I co wtedy? Ewidentny konflikt sumienia - no bo z jednej strony trzeba
                          przykładnie ukarać, a z drugiej strony śmiać się chce.
                          • nkosikazi Re: W... 02.12.04, 19:01
                            Nie koleżanko. Nie za to was wyzywają. wyzywają was za ochotę wsadzania do
                            > więzienia za opowiadanie dowcipów.

                            Niestety kolego, jest jeden malutki problem. Nikt nie proponował tutaj
                            wsadzania za opowiadanie dowcipów, osoba na której post odpisałes określiła
                            tylko twój dowcip jako "chamski" i na tym poprzestała (dodała też że nie uważa
                            go za molestowanie). To ty wyjechałes z obowiazkową dawką komuchowsko-
                            faszystowskich nonsensów. Ix bardzo rozsądnie doradził ci byś przefiltrował
                            swoją forumową "krytykę feminizmu" i sprawdził co zostanie po odrzuceniu takich
                            wydumanych bredni.
                            • Gość: bezdenny Re: W... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 22:19
                              nkosikazi napisała:

                              > Nie koleżanko. Nie za to was wyzywają. wyzywają was za ochotę wsadzania do
                              > > więzienia za opowiadanie dowcipów.
                              >
                              > Niestety kolego, jest jeden malutki problem. Nikt nie proponował tutaj
                              > wsadzania za opowiadanie dowcipów, osoba na której post odpisałes określiła
                              > tylko twój dowcip jako "chamski" i na tym poprzestała (dodała też że nie
                              uważa
                              > go za molestowanie). To ty wyjechałes z obowiazkową dawką komuchowsko-
                              > faszystowskich nonsensów. Ix bardzo rozsądnie doradził ci byś przefiltrował
                              > swoją forumową "krytykę feminizmu" i sprawdził co zostanie po odrzuceniu
                              takich
                              >
                              > wydumanych bredni.

                              Przeczytaj i tyle. Losiu zadał pytanie czy opowiadanie dowcipów może być uznane
                              za molestowanie. na co kolega IX "pla, pla, pla to nie ja". Odpowiedział : TAK.
                              i tyle. Jak byk stoi: TAK. Jak to się mówi: u niektórych co w sercuu to na
                              języku.
                              To i postanowiłem sobie pomolestować. Rezultat był do przewidzenia: cygan
                              zawinił, kozę powiesili. Inaczej mówiąc : fajny jest gość co za opowiadanie
                              dowcipów chicałby stawiać pod sąd, a gość co dowcip opowiada jest be.
                              A dowcip dowcipny był i tyle.
                              Przeszkadza Wam? no proszę, a tyle tu rozmów dorosłych ludzi o łechtaczkach,
                              pochwach, penisach etc. jakieś ciocie się oburzyły?
                              • piccolo_diavolo 3 kroki w bezdenność... 03.12.04, 10:27
                                1. wtórny analfabetyzm
                                2. histeryczna agresja
                                3. ogólna miernota :-)
                                • Gość: bezdenny Re: cześć koziołek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 11:35
                                  piccolo_diavolo napisał:

                                  > 1. wtórny analfabetyzm
                                  > 2. histeryczna agresja
                                  > 3. ogólna miernota :-)
                                  >

                                  Ty koziołek to masz inwencję, jak już coś napiszesz to: "klękajcie narody"
                                  • piccolo_diavolo 4. krok! 03.12.04, 12:03
                                    4. Ciucianie na forum ;-))))))))))))
                                    • antybezdenny_piccolo.klon 4. krok! 04.12.04, 13:34
                                      Do bezdennego.

                                      Z jednej strony zachowujesz się jak ostatni cham.
                                      Z drugiej zaś, gdy tylko dostajesz bęcki zaczynasz
                                      szlochać, że spotyka Cię wielka niesprawiedliwość
                                      i krzywda :-)
                                      Koleś! zastanów się, albo jesteś taki mocny twardziel
                                      i nie szlochasz, albo zapytaj swej tchórzliwej natury
                                      czy wogóle jest to odpowiednie miejsce dla Ciebie.

                                      Ciucianiem nazywam właśnie takie nagłe odwroty
                                      od agresji do potrzeby litości nad sobą.
                                      Może zgubiłeś w sieci jaja?

                                      Bez poważania!

                                      A.B.P.K

                            • ix ? 03.12.04, 00:47
                              Przeczytałem to co napisał bezdenny w ostatnich postach.
                              Sprawia wrażenie osoby nienormalnej. Rezygnuję z komentarza.


                              • nkosikazi to kwintesencja antyfeminizmu tego forum 03.12.04, 14:03
                                (Bo jest też antyfeminizm inteligentny ale tutaj go nie uświadczysz)

                                ix napisał:

                                > Przeczytałem to co napisał bezdenny w ostatnich postach.
                                > Sprawia wrażenie osoby nienormalnej. Rezygnuję z komentarza.
                                >
                                >
                                Nie jest nienormalny ale jest za to bardzo słaby w dyskusji na argumenty.
                                Ludzie nie umiejący argumentować są bardzo podatni na wszelkie demagogie, lubią
                                (a właściwie muszą, bo inaczej nie potrafią) posługiwać się językiem
                                uproszczonym, sloganowym. Zamiast treści merytorycznej wyrzucają z siebie
                                wielokrotnie wcześniej przeżutą papkę propagandową w rodzaju "feminizm to
                                faszyzm (komunizm itd)", "feministki dążą do zniszczenia rodziny" itd.
                                Lubią też różne przeinaczenia i kłamstewka, np lubią wmówić tobie że chcesz
                                wsadzać do więzienia za dowcipy, Środzie że jej zdaniem prośba szefa do
                                sekretarki o zrobienie kawy oznacza molestowanie, mnie że chcę by kobiety
                                pracowały w kopalniach itd.
                                A te kłamstewka są bardzo nośne. Dałabym sobie rękę uciąć, że za jakiś czas na
                                forum wróci sprawa "molestowania poprzez chęć wypicia kawy" i
                                sprawa "feministki chcą wsadzać do więzienia za opowiadanie dowcipów" - i wtedy
                                będzie to już przedstawiane jako potwierdzony fakt. Któryś z nich napisze
                                tak "kiedyś już tutaj opisywano i udowadniano takie sprawy, zapomniałem w jakim
                                wątku, ale dobrze pamiętam że tak było. Takie są fakty a o faktach się nie
                                dyskutuje"
                                Cały ten ich antyfeminizm to jedna wielka bzdura.
                                pzdr
                                • Gość: bezdenny Re: to kwintesencja antyfeminizmu tego forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 14:30
                                  nkosikazi napisała:

                                  > (Bo jest też antyfeminizm inteligentny ale tutaj go nie uświadczysz)
                                  >
                                  > ix napisał:
                                  >
                                  > > Przeczytałem to co napisał bezdenny w ostatnich postach.
                                  > > Sprawia wrażenie osoby nienormalnej. Rezygnuję z komentarza.
                                  > >
                                  > >
                                  > Nie jest nienormalny ale jest za to bardzo słaby w dyskusji na argumenty.
                                  > Ludzie nie umiejący argumentować są bardzo podatni na wszelkie demagogie,
                                  lubią
                                  >
                                  > (a właściwie muszą, bo inaczej nie potrafią) posługiwać się językiem
                                  > uproszczonym, sloganowym. Zamiast treści merytorycznej wyrzucają z siebie
                                  > wielokrotnie wcześniej przeżutą papkę propagandową w rodzaju "feminizm to
                                  > faszyzm (komunizm itd)", "feministki dążą do zniszczenia rodziny" itd.
                                  > Lubią też różne przeinaczenia i kłamstewka, np lubią wmówić tobie że chcesz
                                  > wsadzać do więzienia za dowcipy, Środzie że jej zdaniem prośba szefa do
                                  > sekretarki o zrobienie kawy oznacza molestowanie, mnie że chcę by kobiety
                                  > pracowały w kopalniach itd.
                                  > A te kłamstewka są bardzo nośne. Dałabym sobie rękę uciąć, że za jakiś czas
                                  na
                                  > forum wróci sprawa "molestowania poprzez chęć wypicia kawy" i
                                  > sprawa "feministki chcą wsadzać do więzienia za opowiadanie dowcipów" - i
                                  wtedy
                                  >
                                  > będzie to już przedstawiane jako potwierdzony fakt. Któryś z nich napisze
                                  > tak "kiedyś już tutaj opisywano i udowadniano takie sprawy, zapomniałem w
                                  jakim
                                  >
                                  > wątku, ale dobrze pamiętam że tak było. Takie są fakty a o faktach się nie
                                  > dyskutuje"
                                  > Cały ten ich antyfeminizm to jedna wielka bzdura.
                                  > pzdr

                                  oczywiście że w dyskusji na argumenty jestem bardzo mocny. Dowodem na to cała
                                  dyskusja z dowcipem o skunsie. Zadnej próby podwarzenia tego co napisałem,
                                  tylko wyzwiska. I kłamastwa. NIE KŁAM. napisał to co napisał: że opowaidanie
                                  dowcipów może być uznane za molestowanie. Stoi jak byk jego wielkie TAK W
                                  TYTULE POSTU. Za molestowanie można dziś stanąć przed sądem. Więc KLAMIESZ
                                  wmawiając mi iz to ja kłamię.
                                  Kolega Ix mógł naopisać cokolwiek: że się zagalopował, przejęzyczył, że aż tak
                                  radykalny nie jest, albo że rzeczywiście uważa że opwoiadanie dowcipów może byc
                                  karalne. Zamiast tego wolał obelgi pod moim adresem. Krzty przyzwoitości.
                                  Róbta tak dalej.
                                  Schemacik jest zawsze ten sam : to co napisze antyfeminista jest be, to co
                                  napisze jego oponent jest cacy. nawet nie liczę że znajdzie się tutaj choc
                                  jedna odważna feministka, która mi rację w całej tej absurdalnej sytuacji.
                                  Pisz co chesz ale NIE KŁAM. To grzech.
                                  • nkosikazi Re: to kwintesencja antyfeminizmu tego forum 03.12.04, 21:02
                                    Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                                    > oczywiście że w dyskusji na argumenty jestem bardzo mocny. Dowodem na to cała
                                    > dyskusja z dowcipem o skunsie. Zadnej próby podwarzenia tego co napisałem,
                                    > tylko wyzwiska. I kłamastwa. NIE KŁAM. napisał to co napisał: że opowaidanie
                                    > dowcipów może być uznane za molestowanie. Stoi jak byk jego wielkie TAK W
                                    > TYTULE POSTU. Za molestowanie można dziś stanąć przed sądem. Więc KLAMIESZ
                                    > wmawiając mi iz to ja kłamię.
                                    > Kolega Ix mógł naopisać cokolwiek: że się zagalopował, przejęzyczył, że aż
                                    tak
                                    > radykalny nie jest, albo że rzeczywiście uważa że opwoiadanie dowcipów może
                                    byc
                                    >
                                    > karalne. Zamiast tego wolał obelgi pod moim adresem. Krzty przyzwoitości.
                                    > Róbta tak dalej.
                                    > Schemacik jest zawsze ten sam : to co napisze antyfeminista jest be, to co
                                    > napisze jego oponent jest cacy. nawet nie liczę że znajdzie się tutaj choc
                                    > jedna odważna feministka, która mi rację w całej tej absurdalnej sytuacji.
                                    > Pisz co chesz ale NIE KŁAM. To grzech.


                                    Ty to naprawdę lubisz się ośmieszać.
                                    No dobra, odpowiem ci skoro tak bardzo się dopraszasz - chociaż chciałam ci
                                    tego oszczędzić.
                                    Stwierdziłeś, że feministki same są sobie winne tego że nazywa się je
                                    faszystkami i komuchami bo chcą wsadzać do więzienia za opowiadanie dowcipów.
                                    Abstrahuję od tego czy wystarczy chcieć wsadzać za dowcipy by zostać faszystą,
                                    niechby to nawet i była prawda.
                                    Kłamstwo jest gdzie indziej.
                                    Po pierwsze pisząc o faszystach zwróciłeś się do Kocianogi a ona nic nie mówiła
                                    o wsadzaniu do więzienia za dowcipy tylko nazwała twój dowcip chamskim.
                                    Załóżmy jednak że w ferworze pomyliły ci się posty i miałeś na myśli nie K.
                                    tylko Ix.
                                    Żeby twój wywód miał sens musiałbyś spełnić kilka warunków.
                                    Po pierwsze Ix musiałby się wcześniej wyraźnie zdeklarować jako feministka i to
                                    raczej jako feministka mówiąca w imieniu innych feministek, nie we własnym. Nie
                                    spełniłeś tego warunku i już w tym momencie twój wywód traci jakikolwiek sens.
                                    Równie dobrze mógłbyś bowiem napisać że to masoni, eskimosi czy adwentyści chcą
                                    wsadzać za dowcipy - bo skąd wiesz czy ix nie jest jednym z nich?
                                    Po drugie, skąd w ogóle pomysł że feministki chcą wsadzać do więzienia za
                                    molestowanie? To o czym rozmawiamy na tym wątku nie jest zagrożone więzieniem i
                                    to jest twoje kolejne kłamstwo, i to kłamstwo piramidalne - bo ix w ogóle nic o
                                    więzieniu nie wspominał a ty i owszem (choć w późniejszych postach chyba się
                                    zreflektowałeś i próbowałeś się z tego wycofać pisząc o "stawianiu przed sądem")
                                    Po trzecie, nie wystarczy by ix uznał dowcipy za formę molestowania aby
                                    zarzucić mu to co zarzuciłeś (nawet pomijając oczywistą bzdurę z więzieniem).
                                    Ix musiałby jeszcze jednoznacznie opowiedzieć się za tym, że tego typu
                                    molestowanie powinno być karane sądownie. Ix ma bowiem prawo do własnego zdania
                                    w tej sprawie a ty nie masz prawa mu narzucać jakie to zdanie ma być. Napiszę
                                    jeszcze jaśniej. Skąd możesz wiedzieć czy Ix w ogóle jest zwolennikiem prawa o
                                    molestowaniu w jego obecnym kształcie? Przecież on nic na ten temat nie pisał.
                                    A może on właśnie uważa że należy je zmienić tak aby opowiadanie dowcipów było
                                    co prawda uznane za molestowanie ale nie w sensie prawnym - a więc nie
                                    podlegało by żadnej jurysdykcji?
                                    Z wymienionych powodów twój wywód urągał zdrowemu rozsądkowi i naprawdę trudno
                                    się dziwić poirytowaniu twoich rozmówców. Fakt, nie byli zbyt uprzejmi ale to
                                    co ty zrobiłeś i tak było dużo, dużo bardziej chamskie.
                                    pzdr
                                    • Gość: bezdenny Re: to kwintesencja antyfeminizmu tego forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 16:11
                                      Nie ma żadnej symetrii w tych dwóch sprawach. Dowcip był dowcipny, ale mógł byc
                                      odebrany jako chamski. Nigdy z tezą, że ten dowcip może być uznany za chamski
                                      nie polemizowałem. Dlatego też nie to jest punktem sporu. Nie polemizowałem też
                                      ze stwierdzeniem, że ktos może poczuć się urażony takim dowcipem. Może i może
                                      choć w świetle wszytskich toczących się tu dyskusji o łechtaczkach, penisach,
                                      stosukach is posobach stymulacji etc, w świetle zachwytów nad noszonymi
                                      publicznie koszylkami z napisem" masturbuję się" dowcip ten wg mnie nie odbeiga
                                      od przyjetych tu standradów. Ale pwoiedzmy, że możesz uważać inaczej.
                                      Ale podstawową sprawą jest to: czy za opwoiedzenie nawet jeszcze bradziej
                                      chamskiego dowcipu można stawiać przed sąd. Otóż wg Ix można - gdyz on takie
                                      zachowanie kwalifikuje jako molestowanie. jeśłi można to jaka powinna być kara?
                                      Zadałem to pyatanie. Ono jest proste. Może sama odpowiesz: czy za opowiadanie
                                      chamskich dowcipów nalezy stawiać przed sąd? Tak, czy nie? Odpwoiedz, tto
                                      będzie o czym gadac. Ix stchórzył i nie odpwoiedział - o reszcie wyzwisk i
                                      obelg nawet nie ma co wspominać.
                                      Czym innym jest całkowite niezgadzanie się z moimi poglądami i ocenianie mnie
                                      jako chama etc a czym innym wmawianie mi iz kłamię. Nie kłamałem i tyle.
                                      Co do komunizmu i faszyzmu: napisałem "nie dziwcie się że wyzywają was od
                                      komunistów i faszystów" . A może nie wyzywają? owszem wyzywają, sam nawet to
                                      robię. A dlaczego: bo ludziom takim jak ja nasuwają się analogie: o budowaniu
                                      przez Sowietów kanałów rekoma ludzi skazanych za opowiadanie dowcipów, bo z
                                      faszyzmem mi się kojarzy uwielbienie p. Dunin dla Singera propagującego
                                      eutanazję na dzieciach i niedoroawinietych umysłowo
                                      tak więc reasumując: poczułaś się w obowiązku pouczyć mnie co do mojego
                                      chamskiego zachowania. Nie poczułas się w obowiązku skomentować propozycji
                                      stawianie przed sąd za opwiadanie dowcipów. odczytuję więc to jednoznacznie:
                                      jako akceptowanie takich pomysłów. Ponieważ inni nie chcieli tez tego
                                      komentować: uogólniam sobie - Akceptujecie to.
                                      róbta tak dalej.
              • nietakasama Żałosne... 03.12.04, 00:37
                Stary, wybacz, ale ja też uważam że się kompromitujesz...
                Zbywanie kogos lichym zarcikiem naprawde nie świadczy za dobrze o twojej
                elokwencji...
        • nietakasama Opowiadanie pieprzych kawałów. 03.12.04, 00:32
        • nietakasama Opowiadanie pieprzych kawałów 03.12.04, 00:35
          losiu4 napisał:

          > opowiadanie co pieprzniejszych kawałów czy o upojnej nocce też będzie
          > molestowaniem?

          No dobrze, wiem że to zabrzmi nader filozoficznie alt- to zależy.
          Zależy od panującej w pracy atmosfery.
          Moja siostra ma ze swoim szefem takie układy, ze tego typu dowcipy sa na
          porządku dziennym.
          Ale jej szef nie slini się ani nie puszcza oczka w obleśny sposób kiedy to mówi.

          Czasem naprawdę trudno określić co jest molestowaniem. I chyba wlasnie wtedy
          potrzebny jest sąd..

          (Oczywiście na mam na myśli przypadków naprawdę absurdalnych, bo wszyscy
          doskonale wiemy że w USA niektore pozwy siegają granic debilizmu)
          • losiu4 Re: Opowiadanie pieprzych kawałów 03.12.04, 08:14
            nietakasama napisała:

            > (Oczywiście na mam na myśli przypadków naprawdę absurdalnych, bo wszyscy
            > doskonale wiemy że w USA niektore pozwy siegają granic debilizmu)

            właśnie o to mi chodziło. Bo i u nas na podobne rzeczy się zanosi... a ja
            naprawdę chcę kobiecie drzwi na ten przykład otworzyć... co do reszty ostu -
            chyba się rozumiemy :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • nietakasama Re: Opowiadanie pieprzych kawałów 04.12.04, 00:25
              Tak, ale unikając paranoi, nie wolno takrze przeoczyć tych przypadków, które
              naprawdę zasługuja na znalezienie sie w sądzie.
              Chodzi mi o to by zachować równowagę.
              Bo osoby molestowane seksulanie naprawdę cierpią, i nie można udawac ze taki
              problem nie istnieje, lub bagatelizować go.
              • nietakasama errata 04.12.04, 00:27
                przepraszam od razu za kuriozalne błędy w tym poście...
          • Gość: bezdenny Re: Opowiadanie pieprzych kawałów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 11:32
            nietakasama napisała:


            > No dobrze, wiem że to zabrzmi nader filozoficznie alt- to zależy.
            > Zależy od panującej w pracy atmosfery.
            > Moja siostra ma ze swoim szefem takie układy, ze tego typu dowcipy sa na
            > porządku dziennym.
            > Ale jej szef nie slini się ani nie puszcza oczka w obleśny sposób kiedy to
            mówi
            > .
            >
            > Czasem naprawdę trudno określić co jest molestowaniem. I chyba wlasnie wtedy
            > potrzebny jest sąd..

            Wymyśl sama. czy za opowiedzenie dowcipu o skunksie powinienem stanąć przed
            sądem? A jeśli tak to jak powinienem byc ukarany?
            Wciąż powtarzasz piekne hasełka o feminiźmie, ale niestety rzeczywistość
            skrzeczy - poczytaj sobie posty IXa i koziołka. jakie jest prawdziwe oblicze
            feminzizmu: Twoja tolerancja, czy ich hipokryzja i postępowe kołtuństwo.
            zfdecydowanie wolę ludzi którzy opowiadaja dowcipy, nawet najbardziej
            niewybredne i chamskie od postępowych kołtunów którzy cchieliby za dowcipy
            stawiać przed sąd. Róbta tak dalej.
            • piccolo_diavolo bezdenny - idiotą? 03.12.04, 11:49
              Gość portalu: bezdenny napisał(a):

              > poczytaj sobie posty IXa i koziołka. jakie jest prawdziwe oblicze
              > feminzizmu:

              Synku, czy ja napisałem kiedykolwiek, że reprezentuję oblicze feminizmu?
              Wskaż "mądralo", w którym dokładnie (!) miejscu ix napisał, że za dowcipy
              powinno się karać sądownie. ix jedynie zakwalifikował takie agresywne
              zachowania jako molestowanie. I ponadto odpowiadał na pytanie czy takie
              zachowanie MOŻE (!) być uznane za molestowanie.


              Gość portalu: bezdenny napisał(a):

              > Twoja tolerancja, czy ich hipokryzja i postępowe kołtuństwo

              Podlizujesz się sformułowaniem: "twoja tolerancja", natomiast
              nie potrafisz uzasadnić dlaczego "hipokryzja" i "postępowe kołtuństwo".

              No co? może potrafisz?

              Jesteś jednak kretyn do sześcianu.

              Dawaj dalej!

              • piccolo_diavolo Ta wyborcza ma braki... 03.12.04, 11:51
                wrzuciłem trzecią potęgę, a wyświetliło znak zapytania :-)
              • Gość: bezdenny Re: bezdenny - idiotą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 12:11
                piccolo_diavolo napisał:

                > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                >
                > > poczytaj sobie posty IXa i koziołka. jakie jest prawdziwe oblicze
                > > feminzizmu:
                >
                > Synku, czy ja napisałem kiedykolwiek, że reprezentuję oblicze feminizmu?

                mogę zgodzić się z tym, że reprezentujesz tylko oblicze koziołków.


                > Wskaż "mądralo", w którym dokładnie (!) miejscu ix napisał, że za dowcipy
                > powinno się karać sądownie. ix jedynie zakwalifikował takie agresywne
                > zachowania jako molestowanie.

                koziołku wiem, że czasami trudno zapamietać więcej niż 1 post na raz, a jeszcze
                trudniejszą sztuką jest skojarzenie treści co najmniej 2 postów. Ale postaram
                się wytłumaczyć: otóż molestowanie w polsce jest kralne. IX uważa że
                opowiadanie 'pieprznych dowcipów" można zakwalifikować jako molestowanie. Ergo:
                Ix uważa że opowiadanie dowcipów może być karalne. (czy to nie było za trudne?)


                I>
                > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                >
                > > Twoja tolerancja, czy ich hipokryzja i postępowe kołtuństwo
                >
                > Podlizujesz się sformułowaniem: "twoja tolerancja",

                Bo akurat nietakasama jest dość dolerancyjna. Nie zgadzam się z wiekszością jej
                poglądów, ale niedobrze byłoby gdyby wszyscy mieli takie same poglądy. sa
                rzeczy których koziołki nigdy nie zrozumieją. To jedna z tych rzeczy.

                natomiast
                > nie potrafisz uzasadnić dlaczego "hipokryzja" i "postępowe kołtuństwo".
                >
                > No co? może potrafisz?
                >
                > Jesteś jednak kretyn do sześcianu.
                >
                > Dawaj dalej!

                Więcej juz koziołku nie będzie. No wybacz, ale czy ja muszę uzasadniać to, że
                jesteś postępowym kołtunem. jaki jest koń każdy widzi. na tym mój dialog z tobą
                koziołku kończę, ale oczywiście zawsze możesz sobie dopisywać pod moimi postami
                to na co ci twoja inwencja, talent, poczucie humoru pozwolą.

                • piccolo_diavolo Re: bezdenny - idiotą? 03.12.04, 12:21
                  Gość portalu: bezdenny napisał:

                  >Ergo:

                  A cio to znaczy Ergo? ;-)


                  Gość portalu: bezdenny napisał:

                  > możesz sobie dopisywać pod moimi postami
                  >
                  > to na co ci twoja inwencja, talent, poczucie humoru pozwolą.

                  v.v.thx!

                  A Ty wogóle wiesz co to znaczy molestować?
                • piccolo_diavolo Re: bezdenny - idiotą! 03.12.04, 12:53
                  Gość portalu: bezdenny napisał:
                  > otóż molestowanie w polsce jest kralne. IX uważa że
                  > opowiadanie 'pieprznych dowcipów" można zakwalifikować jako molestowanie. > > > Ergo:
                  > Ix uważa że opowiadanie dowcipów może być karalne.

                  ix słusznie uważa, że opowiadanie dowcipów MOŻE być karalne.
                  Wystarczy przenieść sytuację z relacji dorosły - dorosły
                  na relację np. nauczyciel - uczeń.
                  Zdarzają się takie przypadki.

                  Gość portalu: bezdenny napisał:
                  > No wybacz, ale czy ja muszę uzasadniać to, że
                  > jesteś postępowym kołtunem.

                  Tak, bo uważam, że twoje upośledzenie ['jaki jest koń każdy widzi']
                  nie pozwoli Ci na sensowne uzasadnienie.

                  Bez poważania.

                  p_d
                • piccolo_diavolo Re: bezdenny - idiotą! 03.12.04, 13:00
                  Gość portalu: bezdenny napisał:
                  > Więcej juz koziołku nie będzie.

                  To jedynie Twoje życzeniowe myślenie.
            • nietakasama ech... 04.12.04, 00:39
              Odpuść sobie prosze ten "problem" z dowcipem bo to trochę tak, jakbyś pytał czy
              za wbicie noża należy wsadzać do więzienia. Wbicie noża gdzie?

              Twoje pytanie jest, wybacz, idiotyczne i ogólnikowe.
              Ale jeśli chcesz bardzo znac moje zdanie, to ja to widze tak:

              Jeśli będąc moim szefem, żuciłbys taki tekst, to doszlabym po prostu do wniosku
              że reprezentujesz sobą poziom piwnicy i nie masz klasy. Koniec
              Jeśli natępnego dnia opowiedzialbyś kolejny tego typu dowcip, zaczęloby mnie to
              wkurzać.
              Jesli takie przejawy braku wyczucia powtarzałby by się, powiedziałabym po
              prostu " Panie Iksiński, bardzo prosze nie demaskować swojego braku wyczucia i
              przestać opowiadać te liche żarciki" (o ile mialabym odwagę tak odpyskowac
              szefowi, ale to inny temat).
              Gdyby i to cie nie powstrzymalo, i dalej sypalbyś tego typu żarcikami, powoli
              przechodzac do propozycji lub nagabywania, byłabym już mocno zaniepokojona.
              A gdybyś posunał się do czynów fizycznych, bez watpienia poszlabym z tym do
              sądu.

              Samo pytanie czy za pieprzy dowcip powinno się stawiać przed sądzem jest
              przecież idiotyczne. Zupełnie pozbawione sensu bo nikt przy zdrowych zmyslach
              nie odpowie ci że tak.
              Ale jeśli opowiadanie takich chamskich histortyjek byloby częścią calego cyklu
              upokarzających zachować, to oczywiście kwalifikowalo by się do czynu
              karalnego.

              Blagam odpuść już nam wszystkim ten durnowaty wątek ze swoim mało wybrednym
              dowcipem. Idź na piwo z kumplami, zasmiewajcie sie z niego do rozpuku i niech
              wam będzie radośnie.
              Ale nam juz odpuść, dobrze?

              Post s. : stanowisz dla mnie kwintesencje zaślepionego "antyzmu".
              Bo moje wypowiedzi są dla ciebie "pięknymi hasełkami" a ostre wypowiedzi
              innych forumowiczów to w twoich oczach prawdziwe oblicze feminizmu.
              Ty po prostu wybierasz sobie to, co pasuje do twojego negatywnego obrazu, a
              odrzucasz to, co mogloby go zanegować.
              Ja wiem, ze tak jest wygodniej, ale nie zmienisz świata ignorując to, co nie
              pasuje do twojego schematycznego spossobu pojmowania go.
              Czytaj, myśl i wyciągaj wnioski, nie odrzucając tego, co kłóci się z przyjętymi
              przez ciebie schematami.
              • Gość: bezdenny Re: ech... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 17:19
                Przynajmniej pokusiłaś się na jakąś próbę odpowiedzi
                nietakasama napisała:

                > Odpuść sobie prosze ten "problem" z dowcipem bo to trochę tak, jakbyś pytał
                czy
                >
                > za wbicie noża należy wsadzać do więzienia. Wbicie noża gdzie?
                >
                > Twoje pytanie jest, wybacz, idiotyczne i ogólnikowe.

                Może i jest idiotyczne, ale bardzo praktyczne. Dowicp konkretny etc. To jeden z
                takich kazusów na jakich studenci prawa rozważają konkretne problemy: jest
                przepis o molestowaniu, jest facet który opowiedział w przytomności pań
                konkretny dowcip, stdencie A proszę powiedzieć jak kwalifikuje pan taką
                sytuację.
                > Ale jeśli chcesz bardzo znac moje zdanie, to ja to widze tak:
                >
                > Jeśli będąc moim szefem, żuciłbys taki tekst, to doszlabym po prostu do
                wniosku
                >
                > że reprezentujesz sobą poziom piwnicy i nie masz klasy. Koniec
                > Jeśli natępnego dnia opowiedzialbyś kolejny tego typu dowcip, zaczęloby mnie
                to
                >
                > wkurzać.
                > Jesli takie przejawy braku wyczucia powtarzałby by się, powiedziałabym po
                > prostu " Panie Iksiński, bardzo prosze nie demaskować swojego braku wyczucia
                i
                > przestać opowiadać te liche żarciki" (o ile mialabym odwagę tak odpyskowac
                > szefowi, ale to inny temat).
                > Gdyby i to cie nie powstrzymalo, i dalej sypalbyś tego typu żarcikami, powoli
                > przechodzac do propozycji lub nagabywania, byłabym już mocno zaniepokojona.
                > A gdybyś posunał się do czynów fizycznych, bez watpienia poszlabym z tym do
                > sądu.
                >
                > Samo pytanie czy za pieprzy dowcip powinno się stawiać przed sądzem jest
                > przecież idiotyczne.

                Nie jest idiotyczne. Być może, ale jest prosta konsekwencją przyjęcia
                określonych regulacji prawnych.

                Zupełnie pozbawione sensu bo nikt przy zdrowych zmyslach
                > nie odpowie ci że tak.


                czyzby? To tylko Twoja opinia. ja juz na tym forum czytałem o propozycjach by
                za molestowanie uznać "patzrenie się na kogoś w określony sposób"

                > Ale jeśli opowiadanie takich chamskich histortyjek byloby częścią calego
                cyklu
                > upokarzających zachować, to oczywiście kwalifikowalo by się do czynu
                > karalnego.


                Tu sie własnie róznimy całkowicie. Ja nie uważam, że wszystkie sfery ludzkich
                zachowań, postępków etc powinny byc regulowane prawnie. nawet takie które
                oceniamy za naganne, chamskie, nieeleganckie etc. Dla Ciebie istnieje problem
                molestowania , a dla mnie nie. Sa paragrafy o naruszaniu nietykalności
                cielesne, Ty chesz roszerzać regulacje na kolejne bliżej nie sprecyowane
                przypadki. ja nie uważam, że państwo powinno mieć moc interweniowania we
                wszystkich sprawach, które sa dla nas niewygodne, baź które oceniamy jak
                naganne. Problem z szefem jest problemem każdego dorosłego człowiek - każdy ma
                takiego szefa na jakiego zasługuje. jeśli pozwalasz mu na chamskie zachowanie
                to jest to twój problem, ale nie powinnas do rozstrzygania kazdego sporu
                mieszac państwa. Sa sprawy które ludzie powinni załatwaić sami, cedowanie ich
                na państwo czyni ich istotami bezwolnymi, nie potrafiąvcymi wziąć
                odpowiedzialności za swoje czyny i zycie.
                oczywiście nie wykluczam, że rzeczywiście są kobiety molestowane: sami
                widzieliśmy SLD-owca Iwanickeigo wsadzającgo łapę tłumaczce w spódnicę.
                Zachował sie obrzydliwe, ale pytanie jest proste: czy za to powinien stanąc
                przed sadem i byc skazany. Co innego potepienie takich zachowań a co innego
                karanie ich z wykozrystaniem aparatu państwa. Są rzeczy które o których powinny
                decydować, obyczaj, kultura etc a nie państwo i jego regulacje. I mimo iż
                zgadzam się z tym, że są osoby molestowane i dzieje im się krzywda, to
                wprowadzenie kolejnej regulacji, kolejnych sakcji przyniesie tylko więcej
                szkody niz pożytku.
                Ty sobie możesz pisać, że nie skazałabys nikogo za opowiedzenie dowcipu, ale z
                drugiej strony nijak nie jestes w stanie zagwarantować, że nie zrobia tego
                inni. dałas tym innym narzędzie do ręki myslą, że oni będą je wykorzystywac tak
                jak ty sobie to wyobrażasz. Nie będą i jeszcze nie raz się o tym przekonasz.

                > Blagam odpuść już nam wszystkim ten durnowaty wątek ze swoim mało wybrednym
                > dowcipem. Idź na piwo z kumplami, zasmiewajcie sie z niego do rozpuku i niech
                > wam będzie radośnie.

                Piwa nie pijam (prawie) a watek nie jest az tak durnowaty. Pod głupi przepis
                trzeba podłozyć treść i odpwoiedzieć na pytanie : czy opowiedzenie takiego a
                takiego dowcipu wypełnia znamiona czynu jaki określamy mianem molestowania. Sa
                tacy co uważają że wypełnia.
                > Ale nam juz odpuść, dobrze?
                >
                > Post s. : stanowisz dla mnie kwintesencje zaślepionego "antyzmu".

                oczywiście. jestem natural born rebel

                > Bo moje wypowiedzi są dla ciebie "pięknymi hasełkami" a ostre wypowiedzi
                > innych forumowiczów to w twoich oczach prawdziwe oblicze feminizmu.
                > Ty po prostu wybierasz sobie to, co pasuje do twojego negatywnego obrazu, a
                > odrzucasz to, co mogloby go zanegować.

                Trzeba byc przygotowanym na najgorsze. Statystyka jest jednoznaczna: na ileś
                tam postów z obelgami i zarzutami kłamstwa jest jeden będący próbą zmierzenia
                się z b. konkretnym problemem. jak postawa wobec tego jest bardziej
                charakterystyczna: Twoja, czy tamte?
                Więc nie zalewaj. jest p. która chce uczyć dziewczynki w szkołach jak tłuc
                facetów, jest pani uwielbiająca socjopatę Singera, jest p. Sroda co będzie
                sobie interpretowała molestowani jak jej się zywnie podoba etc setki przykładów
                na to, że feminizm to szkodliwy, głupi i totalitarny ruch
                > Ja wiem, ze tak jest wygodniej, ale nie zmienisz świata ignorując to, co nie
                > pasuje do twojego schematycznego spossobu pojmowania go.


                > Czytaj, myśl i wyciągaj wnioski, nie odrzucając tego, co kłóci się z
                przyjętymi
                >
                > przez ciebie schematami.

                No własnie: czytaj , myśl i wyciagaj wnioski ......
                • antybezdenny_piccolo.klon [bezdennemu] 04.12.04, 21:14
                  Sztuczne nabzdyczone pseudoteorie, bez związku
                  z rzeczywistością. Ale za to we wspaniałym związku
                  z Twoim ograniczeniem umysłowym. No co kolego?
                  Siedzisz sobie w tym miazmacie złości, tchórzostwa,
                  zapożyczonych stereotypów i chamstwa... i aż trudno
                  wyobrazić sobie, że normalna osoba mogłaby tak się
                  zachowywać. Jeden wielki kompleks.
                  I wiesz, wiem że dokuczanie upośledzonym nie jest O.K.
                  ale ty nie potrafisz się zreflektować i odpuścić
                  i dlatego tak Cię nie lubię.

                  Bez poważania!

                  A.B.P.K.


                • veritas pytanie do bezdennego 05.12.04, 00:22
                  > Sa sprawy które ludzie powinni załatwaić sami, cedowanie ich
                  > na państwo czyni ich istotami bezwolnymi, nie potrafiąvcymi wziąć
                  > odpowiedzialności za swoje czyny i zycie.

                  Mam pytanie: jak konkretnie twoim zdaniem "sama" może załatwić sprawę
                  molestowana kobieta? Szukać nowej pracy (litościwie pominę tu
                  kilkunastoprocentowe bezrobocie)? A niby dlaczego, skoro to nie ona postępuje
                  niewłaściwie?
                  A może molestujący powinien wziąć odpowiedzialność za swoje czyny?

                  NB zgadzam się, że optymalnym stanem jest, gdy pewne kwestie reguluje kultura.
                  Problem w tym, że nie wszyscy ją mają.

                  Dotąd nie słyszałam o przypadku, aby ktoś był uznany za winnego molestowania za
                  opowiedzenie dowcipu. Słyszałam natomiast o takim, gdzie obmacywanie, w tym
                  łapanie za krocze, do wyroku skazującego nie doprowadziło. Uważam zatem, ze
                  twoje obawy są mocno nieuzasadnione - w naszej obyczajowości za molestowanie
                  uznaje się tylko naprawdę drastyczne sytuacje.
                  • Gość: bezdenny Re: pytanie do bezdennego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 13:02
                    veritas napisała:

                    > Mam pytanie: jak konkretnie twoim zdaniem "sama" może załatwić sprawę
                    > molestowana kobieta? Szukać nowej pracy (litościwie pominę tu
                    > kilkunastoprocentowe bezrobocie)? A niby dlaczego, skoro to nie ona postępuje
                    > niewłaściwie?
                    > A może molestujący powinien wziąć odpowiedzialność za swoje czyny?
                    >
                    > NB zgadzam się, że optymalnym stanem jest, gdy pewne kwestie reguluje
                    kultura.
                    > Problem w tym, że nie wszyscy ją mają.
                    >
                    > Dotąd nie słyszałam o przypadku, aby ktoś był uznany za winnego molestowania
                    za
                    >
                    > opowiedzenie dowcipu. Słyszałam natomiast o takim, gdzie obmacywanie, w tym
                    > łapanie za krocze, do wyroku skazującego nie doprowadziło. Uważam zatem, ze
                    > twoje obawy są mocno nieuzasadnione - w naszej obyczajowości za molestowanie
                    > uznaje się tylko naprawdę drastyczne sytuacje.

                    Nie potrafię konkretnie odpowiedziec na to pytanie. Byc może nawet , to ty masz
                    rację a ja się myle. jednego natomiast jestem pewien - mozna i tzreba
                    dyskutowac o tym jaki powinien byc zakres regulacji prawnych, ile władzy
                    cedujemy na aparat państwa a ile swobody w radzeniu sobie z normalnymi
                    problemami zostawiamy sobie, bo jestesmy dorośli. Arbitralne stwierdzenia , że
                    tak ma być , to i to ma być karane są wg mnie bardziej niebezpieczne niz same
                    czyny mające podlegać penalizacji - tak wg mnie jest własnie w przypadku
                    molestowania. inaczej mówiąc - bez tych przepisów wiele osób byłoby
                    krzywdzonych, ale z tymi przepisami i dzięki nim, krzywdzonych będzie jeszcze
                    więcej. czy dzięki tym przepisom mniej kobiet będzie molestowanych - być może,
                    to wcale nie jest takie pewne, ja natomiast mam przekonanie że wiele normalnych
                    relacji np. w pracy, w różnych instytucjach etc ulegnie deformacji. Chorej
                    deformacji. Podstawową kwestią jest też oczywiście kontekst kulturowy. ja mam
                    wrażenie że bezmyslnie kopijemy regulacje , które mają byc może nawet
                    pozywtywne skutki w innych krajach, ale nijak nie mają sie do naszej
                    rzewczywistości. czy my wiemy, że molestowanie w Polsce to jakis wielki problem
                    czy tylko przenosimy sobie dane z innych krajów bo tak nam wygodnie ?
                    W Polsce mamy np. takie regulacje które wynikają z kontekstu kulturowego i z
                    interesu, który jako społeczeństwo chcemy osiągnąć. Np. wsadzamy do więzienia
                    pijanych kierowców. Nigdzie na świecie nie ma tak drastycznych regulacji, bo
                    też nigdzie na świecie być może pijani kierowcy nie są takim problemem. I teraz
                    skoro np. w USA molestowanie jest ogromnym problemem ( w co zresztą nie
                    wierzę), to czy jest nim także w polsce i to tak duzym że sprawy tej nie można
                    zostawić obyczajowi, kulturze tylko trzeba ja poddawać osądowi aparatu państwa?
                    Nie słyszałas by kogos wsadzono za dowcip. No właśnie od tego się zaczyna - na
                    razie jeszcze nikogo nie skazano za molestowanie, nad czym bardzo ubolewa
                    Środa. Ale mamy już narzędzie i prędzej czy póxniej jakiś osobnik z niego
                    skozrysta. przykładów do jak nonsensownych rzeczy może prowadzić próba
                    wykluczania jakiegokolwiek dyskursu są tysiące. Ostatnio choćby włoski komisarz
                    odrzucony za swoje przekonania , albo u nas wiceminister zdrowia, który był na
                    tyle głupi, że napisał w swoim liście do Brukseli prawdę.
                    • antybezdenny_piccolo.klon [bezdennemu] 05.12.04, 13:48
                      Spadaj oszołomie!
                    • veritas Re: pytanie do bezdennego 05.12.04, 19:56
                      > Nie potrafię konkretnie odpowiedziec na to pytanie.
                      Dlaczego? Nie są skomplikowane, a poza tym proszę cię tylko o uzasadnienie i
                      rozwinięcie zaprezentowanego wcześniej stanowiska.

                      Co do dyskusji - zgoda, być powinna i przecież tu też się toczy. Sama słyszalam
                      dyskusje nad ustawą przed jej wprowadzeniem i nie wiem, dlaczego twierdzisz, że
                      ich nie było.
                      Co do oceny skutków ustawy - jak już napisałam, moim zdaniem (w
                      naszym 'kontekście kulturowym' właśnie) będzie ona raczej nieużywana niż
                      nadużywana.
                      Czytałam o ankiecie PIP w której dużo kobiet stwierdziło, że było
                      molestowanych. Sama też bylam świadkiem róznych sytuacji i ustawę uważam za
                      potrzebną.
                      • Gość: bezdenny Re: pytanie do bezdennego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 20:57
                        veritas napisała:

                        > > Nie potrafię konkretnie odpowiedziec na to pytanie.
                        > Dlaczego? Nie są skomplikowane, a poza tym proszę cię tylko o uzasadnienie i
                        > rozwinięcie zaprezentowanego wcześniej stanowiska.

                        Co ma zrobić kobieta molestowana przez szefa? zalezy. stzrelić w pysk, pójść do
                        szefa swojego szefa, zrobić awanturę, poszukać innej pracy, poinformować żonę
                        szefa etc.
                        twierdzę, że są sytuacje, w których ludzie zwyczajnie muszą sobie radzić,
                        czasami samemu. Wg mnie mnożenie takich przepisów zwyczajnie deformuje zwykłe
                        ludzkie relacje. Równie dobrze można sobie wyobrazić wściekła na szefa kobietę,
                        która nie dostała podwyżki, awansu, premii etc albo chce się go pozbyc z
                        jakichkolwiek powodów i wytacza wyssane z palucha oskarżenia. jest dość
                        przepisów w kk regulujących pewne sprawy. Ten dołożony sprawia, że na porządku
                        dziennym stana sie rozważania: pod sąd za "kiciu zrób kawę" czy nie, pod sąd za
                        dowcip, czy nie
                        uważam że próba regulowania wszystkich aspektów zycia i wszystkich zachowań po
                        to by wszyscy byli szczęsliwi jest zwyczajną utopią. to kwestia pewnej
                        filozofii którą jaskrawo mozna przedstawić tak: Co lepsze: skazać jednego
                        niewinnego i dziesięciu winnych, czy nie skazywać niewinnego i pozwolić by
                        upiekło się dziesięciu winnym.
                        Osobną kwestią jest też sam proces dowodowy. To będzie słowo przeciwko słowu, a
                        sąd będzie rozstzrygał: ślinił się czy nie, łapał za krocze, czy nie. czy
                        sekretarka miała Zdzisia na imię a usłyszała zamiast "Zdzisia zrób kawę" "kicia
                        zrób kawę" a więc czy powiedział zdzisia a ona się przesłyszała, czy
                        rzeczywiście kicia i to na dodatek manipulując przy kroku? Wejdziemy w takie
                        absurdy. Tak to będzie wyglądać, a jesli ktoś uważa inaczej to znaczy, że nigdy
                        nie był w żadnym sądzie na żadnej rozprawie.
                        • veritas Re: pytanie do bezdennego 06.12.04, 17:33
                          > (...) zalezy (...)
                          1. Przecież zawsze moze to zrobić - ustawa nie nakazuje jej od razu składać
                          formalnej skargi. Ale jeśli inny środek nie pomaga - nie jest już bezbronna.
                          2. Co do twoich 'sposobów' - nie zmieniają one sytuacji, w której kobieta jest
                          zależna od molestującego. Szef nadal ma pełne możliwości jej szykanowania, ze
                          zwolnieniem z pracy włącznie.
                          Szukanie pomocy u przełożonego szefa też nie skutkuje. Jak pokazują przykłady
                          (starosta częstochowski, Winterthur, lekarz ze Słupska, laryngolog z Sopotu czy
                          lekarz z pogotowia we Włocławku)- jeśli podejmowane są w ogóle jakiekolwiek
                          działania, polegają one na szybkim wyrzuceniu z pracy molestowanej.
                          Co jest nie do przyjęcia, podobnie jak sytuacja, w której to ona musi odejść z
                          pracy. Przeciez jest ofiarą, a nie sprawcą! (Podobnie, jak nie do przyjęcia
                          jest sytuacja, w której maltretowana matka z dziećmi błąka się po przytułkach i
                          cudzych kątach, podczas gdy maltretujący mąż zajmuje mieszkanie).

                          Nie byłeś w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego to kobieta ma odhcodzić z
                          pracy, a konsekwencji nie powinien ponieść molestujący. Stoi ono zresztą w
                          jawnej sprzeczności z głoszoną przez ciebie zasadą, że należy ponosić
                          odpowiedzialność za swe czyny: tu konsekwencje spadają nie na 'czyniącego', ale
                          na 'tego, komu czynią'.

                          Co do twych zastrzeżeń - jak pisałam, nie znajdują one żadnego uzasadnienia w
                          praktyce, w wręcz przeciwnie.

                          Na zakończenie jeszcze odnośnie "skazywania niewinnych": teoretycznie takie
                          ryzyko istnieje (chociaz w tym przypadku, jak pisałam, raczej winni będą
                          uniewinniani). Ale to samo można powiedzieć o dokładnie każdym przepisie na
                          podstawie któego można kogoś uznać winnym, dot. także np. zabójstwa. Czy jesteś
                          za likwidacją kodeksów?
                          • Gość: bezdenny Re: pytanie do bezdennego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 18:13
                            oczywiście że byłem w stanie odpowiedzieć dlaczego ofira ma odejść z pracy.
                            jest cała gama zachowań, które ofira może wybrać, a to jest jednym z nich. Wg
                            mnie jednym z najgorszych jest podawanie sprawcy do sądu. ustawodawca dał taką
                            możliwośc i teraz będziemy oglądać proces na kanwie "Zdzisiu/kiciu podaj kawę"
                            i będziemy sobie w sądach opowiadac dowcipy o skunksie. Przekonuje mnie o tym
                            zpaiekłośc dyskusji nt. Zdzisi i skunksa.
                            Nie jestem za likiwdacja kodeksów, jestem za niemnożeniem niezyciowych i
                            absurdalnych przepisów i przeciwko filozofii, że państwo w każdej sytuacji ma
                            pełnić rolę arbitra sporów i konfliktów między ludxmi. Nie wierzę że
                            jakikiolwiek pozytek może przynieśc próba regulowania przepisami każdego
                            ludzkiego zachowania. Nie wydaje mi się byśmy przy narodzinach otzrymali
                            gwarancję że nasze zycie będzie lekkie łatwe i przyjemne. W zyciu trzeba umieć
                            sobie radzić - powiedział jeden góral zawiązując sobie buta dżdżownicą.
                            • veritas Re: pytanie do bezdennego 06.12.04, 19:00
                              > oczywiście że byłem w stanie odpowiedzieć dlaczego ofira ma odejść z pracy.
                              Oczywiście że nie. Owszem, jest to jedno z możliwych zachowań (jak np. w innej
                              sytuacji zachowanie "skrojono mi komórkę to ja też komuś skroję")- co nie jest
                              uzasadnieniem, DLACZEGO tak powinno być.
                              Ale rozumiem, ze trudno uzasadniać coś, co jest w sposób oczywisty
                              niesprawiedliwe, a w dodatku sprzeczne z deklarowanymi wcześniej zasadami
                              ('Należy ponosić konsekwencje swoich czynów').
                              Życie rzeczywiście nie jest lekkie łatwe i przyjemne - i powinien się o tym
                              przekonać też winny molestowania.

                              Co do zasadnosci przepisów i ich skutków - już pisałam i nie chcę się powtarzać.
                              • Gość: bezdenny Re: pytanie do bezdennego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 23:04
                                veritas napisała:

                                > Ale rozumiem, ze trudno uzasadniać coś, co jest w sposób oczywisty
                                > niesprawiedliwe, a w dodatku sprzeczne z deklarowanymi wcześniej zasadami
                                > ('Należy ponosić konsekwencje swoich czynów').
                                > Życie rzeczywiście nie jest lekkie łatwe i przyjemne - i powinien się o tym
                                > przekonać też winny molestowania.
                                >
                                > Co do zasadnosci przepisów i ich skutków - już pisałam i nie chcę się
                                powtarzać
                                > .

                                pewnie , że łatwo i robię to poraz ostatni. Ludzie mają prawo do
                                nieakceptowania atmosfery, relacji międzyludzkich etc jakie panuja w pracy.
                                zwolnić się można z setek powodów, m.in dlatego, że nie akceptuje się
                                postepowania przełozonych. czasmi wiąże się to z poczuciem krzywdy (dlaczego ja
                                sie musze zwalniać skorom niewinny) a czasami ze zwykłą chęcia zmiany
                                otoczenia. nie jesteśmy niewolnikami przywiązanymi do jednego miejsca pracy -
                                nie podoba się bo paprotki na oknach widok zasłaniają, bo szef cham, bo źle
                                płacą, to podejmujemy decyzję człowieka dorosłego i zwalniamy się. czasami tak
                                jest - nie potrafiłem przeciwstawić się, nie potrafiłem zapobiec upokorzeniom,
                                nie potarfiłem zapobiec chamstwu to sie zwalniam. To jedno z rozwiązań - wg
                                mnie lepsze niz bieganie na skargę do urzęników państwa.
                                mamy różne poglądy i tyle, aj po każdymm poście przekonuje się, że jeżeli dam
                                więcej władzy urzędnikom etc to z niej korzystać będą nie tacy jak Ty, ale tacy
                                jak biegający tu koziołek I Środa rozważająca: a może kiciu, a może Zdzisiu.
                                Oczywiście przyznaję że zwalnianie się z powodu szefa może być niesprawiedliwe.
                                jest to jedna z tych przykrości, które w życiu mogą spotkać. Nie przekona mnie
                                też argument o wysokim bezrobociu w Polsce, bo całej sytuacji nie możemy
                                rozważać biorąc pod uwagę wskaźnieki zatrudnienia. Tym będą się zajmowały sądy
                                i będą btrały pod uwagę orzekając czy jest 18% bezrobocia, czy 7%. A tak
                                naprawdę miałbym też jeszcze radę dla molestowanych pań. radę szowinistyczną i
                                seksistowską. Opowiedzcie swojemu męzowi, kumplowi, kochankowi, bratu, etc
                                Niech chamowi nakładą po ryju. Ja się, pytam, gdzie sa faceci tych wszystkich
                                pokrzywdzonych pań? bardziej tym bym sie martwił i mam przekonanie graniczące z
                                pewnością, że im więcej takich przepisów, tym mniej facetów, którzy się za wami
                                ujmą. Wyobraź sobie pokrzywdzoną na Podhalu, w beskidach, albo wśród kaszubów.
                                Czasami warto pielęgnować to co tradycyjne.
                                pozdrawiam nieustająco nie zgadzając się.
                                • veritas na zakończenie 07.12.04, 00:26
                                  Cóż, jeśli dla ciebie molestowanie seksualne to 'panująca w pracy atmosfera i
                                  relacje międzyludzkie'; nie zezwalanie na macanki to sytuacja równoważna 'chęci
                                  zmiany otoczenia' (bo np. nie podobają się 'paprotki na oknach'); a ewidentna
                                  niesprawiedliwość, a często utrata środkow do życia - zwykłe 'poczucie krzywdy'
                                  i 'jedna z tych przykrości, które w życiu mogą spotkać', to rzeczywiście nie
                                  mamy o czym rozmawiać.

                                  Na marginiesie: stopa bezrobocia nie ma bezpośredniego wpływu na molestowanie,
                                  ale ładnie pokazuje, jakie rozwiązania są możliwe, a jakie pochodzą z
                                  rzeczywistości wirtualnej).

                                  Jak rozumiem, według ciebie to kobieta jest winna bo 'nie potrafi zapobiec
                                  upokorzeniom' (nie jest natomiast winien facet, który nie potrafi zapanować nad
                                  łapami). No cóż, nie jest to niestety pogląd odosobniony, (a wielu uważa, że za
                                  gwałt też odpowieda kobieta).
                                  I własnie dlatego, i dlatego, ze wielu myśli jak ty - przepisy o molestowaniu
                                  są potrzebne.

                                  Uwaga na koniec: kwestie te będą rozstrzygać sędziowie, a nie urzędnicy (niby
                                  też zatrudnia ich państwo, ale to jednak nie to samo).

                                  Żegnam.
                                • Gość: M. proste rozwiazania bezdennego IP: 212.160.172.* 07.12.04, 10:04
                                  > Niech chamowi nakładą po ryju.
                                  Bardzo mi sie podoba ten pomysł. W ogole prawo za abrdzo wtraca sie w relacje
                                  miedzyludzkie: takie paragrafy o zniesławieniu, pomówieniu, ochrona dóbr
                                  osobowych itp. itd etc. Po co to wszystko? Tylko relacje miedzyludzkie
                                  zniekształaca. Jeden pan powinein drugiemu panu dać po papie (ew.z pomocą
                                  brata, szwagra lub kilku Iwanów z bazaru) i sprawa by sie skonczyla. A tak? Ile
                                  to lat sadzi sie Bender z Urbanem?
                                  To samo oczywiscie z ochrona wartosci chrzescijanskich. Jak katolicy nie sa w
                                  stanie zapobiec ich obrazaniu - sami sa sobie winni. To takie oczywiste :)
                          • Gość: M. przykład IP: 212.160.172.* 16.12.04, 16:26

                            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2446370.html
                            I oto piękny przykład, jak ofiara jest karana - 'automatycznie' idzie na bruk,
                            a sprawcy nie.
                            O policji już w ogóle się nie będę wypowiadał.
                • nietakasama Przepraszam. 07.12.04, 01:58
                  Przepraszam za ignorancję i bark cierpliwości.
                  Przestalam czytać twojego posta gdy doszłam do stwierdzenia że dla ciebie
                  problem molestowania nie istnieje.

                  My sie po prostu nie dogadamy, i to jest chyba EOT jeśli chodzi o wymianę
                  postow między nami. Nie pierwszy raz.

                  Z całym szacunkie, myślę że pozostajesz (nieświadomie lub celowo) ślepy na
                  pewne problemy, izycze ci abyś w tej blogiej nieswiadomosci dozył końca swoich
                  dni.
                  Bo naprawde ci źle nie życzę.

                  Nie wiem, może za krótko żyjesz, może za mało ci sie w życiu przytrafiło...Ja
                  rejteruję Bezdenny, bo rozmowa o pewnych problemach z kimś kto uważa że one nie
                  istnieją to rozmowa ze ślepym o kolorach. Ja cię i tak nie przekonam ąe
                  molestowanie JEST problemem. Tak jak na innych forach nie chciales przyjąc do
                  wiadomości że jest nim np. obrzezywanie kobiet.
                  Umiem spierać sie z kimś w kwestii tego czym jest i jak powinno być karane
                  molestowanie, ale na stwierdzenie że nie jest problemem, czyli de facto jako
                  takie jest jedynie pojęciem, mi brakuje argumentów.
                  Najprościej w świecie pewne rzeczy trzeba dostrzec samemu, bo nikt i nic nie
                  przekona cię do tego, że pewne źle rzeczy nie sa tylko anegdotami. Dlatego ja
                  nie pdoejmę tych wysiłków.


                  ( a zupelnie poza głownym tematem- nie pisz ze pytanie bylo bardzo konkretne,
                  bo takie zadanie stawia się studentom prawa. Ja nie studiuje prawa, i nie czuję
                  się władna do ferowania wyroków w kwestii takich niuansow. I myslę ze nikt na
                  tym formu takich aspiracji nie ma. Dlatego tak wiele osób opowiada się za
                  interwencją sądu.
                  Bo sąd jest od tego żeby wątpliwości rozstrzygac- gdyby dalo się każdą
                  sytuajce, abstrachujac od kontekstu jednoznacznie rozstrzygnąć, to już dawno
                  powstałaby "zlota ksiega wyroków sądowych". Tyle że to nie jest takie proste.
                  Ale sądzę że i tak mówię (pisze do ściany) ja wiem, że ty i tak posiadłeś
                  patetnt na jedynie słuszne poglady i percepcje, i dalej będziesz zamęczał
                  forumowiczów pytaniami z kategorii " czy za dowcip powinno sie wssadzac do
                  więzienia", namolnie i irytujaca nie przyjmujac do wiadomości wypowiedzi
                  wyważnych, jakby chcac usłyszeć "tak" lub "nie"; mam uczulenie na taki
                  manicheizm - ja się na własne rzyczenie z listy zamęczanych wypisuję. Uważam że
                  prowokujesz i to z pełną świadomością.)

                  Bez urazy, to po prostu zmierza do nikąd.

                  • Gość: bezdenny Re: Przepraszam. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 11:57
                    jedną sprawa jest to że mamy całkowicie odmienne poglądy na pewne problemy> To
                    chyba dozwolone?
                    Druga sprawą jest wmawianie innym czegośc co nie twierdzą. To zwykła
                    manipulacja mogąca wynikać albo z niezrozumienia tego co się czyta, albo z
                    uprzedzeń i nieuczciwości w dyskusji.
                    Otóż nie twierdziłem, że molestowanie nie bywa probleme. jedyne co twierdzę,
                    to, tto, że śa problemy z którymi ludzie powinni sobie radzić bez interwencji
                    państwa
                    Nie trwierdziłem że obrzezywanie kobiet nnie jest problemem, twierdziłem, że w
                    ogóle nie znam tematu. To chyba jasna deklaracja.
                    Reszta postu dotycząca nie argumentów tylko taki jaki jestem jest przelewaniem
                    z pustego w prózne. każdą z twoich uwag typu" pozostajesz slepy na
                    problemy" "wiem że posiadłeś patent na jedyną słuszną prawdę" ma zerową
                    wartość. Równie dobrze mógłbym sobie pisać" pozstajesz slepa na argumenty".
                    jaką wartość ma taka gadanina? - żadną
                    Co do prawa - otóż jak się powiedziało A to tzreba powiedzieć B. I to nie sa
                    żadne gdybania ale jak sobie wprowadziliśmy takie rozwiązania to studenci będą
                    je omawiać, a sądy rozstrzygać dokładnie takie sprawy: kiciu/Zdzisiu.
                    Ty sobie chcesz by państo regulowało takie problemy, a ja nie chcę. za kilka
                    lat okaże się ile dobrego wynika z takich regulacji.
                    Róbta tak dalej. Chcieliście prawa - no to uje macie, skumbrie w tomacie, bęc.
    • stephen_s Re: jak życie weryfikuje feministyczne wymysły 02.12.04, 16:14
      > W ciągu 11 miesięcy funkcjonowania ustawy "o molestowaniu" zgłoszone zostało
      > 3 (słownie: TRZY) przypadki "molestowania", przy tym WSZYSTKIE uznane zostały
      > za niespełniające warunków "molestowania".

      Ciekawe na jakiej podstawie? Czy na takiej, jak to swojego czasu w jednym
      sądzie uznali, że co prawda szef pracownicę obłapiał, ale robił to przez
      ubranie, więc nie jest to molestowaniem?

      Problem nie polega na tym, że dla M. Środy molestowaniem jest rzekome
      poproszenie o kawę - ale na tym, że dla sądów nawet nahalne obłapianie za tyłek
      molestowaniem nie jest...
      • nietakasama Taaak. 03.12.04, 00:48
        Tak, też słyszalam o tym debilnym wyroku.

        Więc pozowle sobie napisac bardzo jasno:

        Pomijajac bezcelowe i idiotyczne dyskusje o tym czy za dowcipy powinno się
        wsadzac do więzienia ( bo za chamskie i prostackie powinno sie poprzestać na
        daniu delikwentowi po mordzie i odwróceniu się na piecie), uważam że za
        EWIDENTNE fizyczne molestowanie pracowników powinno się wymierzać kare. Tak jak
        za szantaz z cyklu - łóżeczko=awansik.

        Każdemu kto uważa inaczej zycze szczerze, aby nigdy w życiu nie byl ofiarą
        molestowania.
        Bo to zbyt wysoka cena za zmianę poglądów...
        • losiu4 Re: Taaak. 03.12.04, 08:19
          no, i tu się zgadzamy :) tylko że niestety wszystko od "political correctness" -
          czy jak sie to tam pisze - zależy...

          Pozdrawiam

          Losiu
        • kochanica.francuza Re: Taaak. 03.12.04, 13:18
          nietakasama napisała:

          > Tak, też słyszalam o tym debilnym wyroku.
          >
          > Więc pozowle sobie napisac bardzo jasno:
          >
          > Pomijajac bezcelowe i idiotyczne dyskusje o tym czy za dowcipy powinno się
          > wsadzac do więzienia ( bo za chamskie i prostackie powinno sie poprzestać na
          > daniu delikwentowi po mordzie i odwróceniu się na piecie), uważam że za
          > EWIDENTNE fizyczne molestowanie pracowników powinno się wymierzać kare. Tak jak
          >
          > za szantaz z cyklu - łóżeczko=awansik.
          >
          > Każdemu kto uważa inaczej zycze szczerze, aby nigdy w życiu nie byl ofiarą
          > molestowania.
          > Bo to zbyt wysoka cena za zmianę poglądów...

          A ja życze,żeby był,bo wtedy dowie się,o czym mowi.
          ostatnio klepałam w tyłek Francuza .Czy to molestowanie?
          • kochanica.francuza Re: Taaak. 03.12.04, 13:19
            k
            >
            >
            > A ja życze,żeby był,bo wtedy dowie się,o czym mowi.
            > ostatnio klepałam w tyłek Francuza .Czy to molestowanie?
            ja oczywiście serio - nie sugerujcie się nickiem - spotkałam starego
            znajomego,który jest Francuzem.
            • tad9 wróżba 03.12.04, 19:46
              Ponieważ fakt, że Polacy "olali" poprawnie polityczne wymysły, wróżę, że
              wkrótce przeczytamy w "GW" dramatyczną historię o bohaterskiej pracownicy na
              cnotę której nastaje pracodawca-lubieżnik.
              • nietakasama raczej wróżenie z mocno przyschniętych fusów... 04.12.04, 00:49
                tad9 napisał:

                > Ponieważ fakt, że Polacy "olali" poprawnie polityczne wymysły, wróżę, że
                > wkrótce przeczytamy w "GW" dramatyczną historię o bohaterskiej pracownicy na
                > cnotę której nastaje pracodawca-lubieżnik.

                Jesli przeczytasz taką historię, wyslij mi ja mailem.
                Będe pierwszą osoba ktora wyśle dziewczynie wyrazy wspołczucia.

                Drażni mnie ironia ludzi, którzy nie zaznawszy danego nieszcześcia uwazają, że
                pewne rzeczy albo się nie zdarzają, albo sa przerysowane.
                Kolego, pracowanica nie musi być ani cnotliwa, ani bohateraska, zeby miala
                prawo pozwać pracodawce naruszającego jej nietykalność fizyczną.
                Czyli takiego chama, ktory wymusza na niej kontakty fizyczne których ona nie
                chce.
                To podpada pod paragraf. A cnotliwość takiej kobiety to w tym przypadku rzecz
                najmniej mnie interesująca.
                I, jesli w tym jakze otwartym kraju odważy sie pozwać takiego szefa, to owszem,
                w moich oczach będzie bohaterką.
                • tad9 Re: raczej wróżenie z mocno przyschniętych fusów. 04.12.04, 09:27
                  nietakasama napisała:


                  > Jesli przeczytasz taką historię, wyslij mi ja mailem.
                  > Będe pierwszą osoba ktora wyśle dziewczynie wyrazy wspołczucia.

                  I tu mamy sedno problemu - ZANIM przeczytałaś ową historię, więcej!, ZANIM się
                  ona wogóle ukazała, przesyłasz dziewczynie "wyrazy współczucia". Nie mogłaś
                  lepiej scharakteryzować pewnej postawy, postawy z której wynika rozdawanie
                  ról "ofiary" i "sprawcy" w ciemno. Jaką szansę ma ów "sprawca", skoro został
                  osądzony z góry, bez zagłębiania się w to, co zrobił, i czy wogóle zrobił?
                  Dziękuję za ten post! Sądzę, że da do myślenia każdemu kto go przeczyta.



                  > Drażni mnie ironia ludzi, którzy nie zaznawszy danego nieszcześcia uwazają,
                  >że pewne rzeczy albo się nie zdarzają, albo sa przerysowane.


                  Mówię tylko jedno - dane które przytoczyłem wskazuję, że "molestowanie" nie
                  musi być palącym problemem społecznym, takim, jakim chciałyby je widzieć
                  feministki, które podniecają się głównie kobiecymi nieszczęściami.

                  • nietakasama Nie. 07.12.04, 02:17
                    Nie.
                    Nie rozdzieliłam ról ofiary i sprawcy.
                    Odpowiedziałam własnym uproszeniem, na twoje uproszeczenie, stosując grubą
                    ironię.

                    Nie rozdawałabtm cytuję: w ciemno, żadnych ról, gdyby taka historia sie
                    wydarzyła.
                    Nigdy tego nie robiłam i zarzucając mi stronniczośc na podstawie jednego postu
                    masz po prostu niewiele do powiedzenia.

                    Ja też mam nadzieje że po przeczytaniu mojego postu czytający dojdą do pewnych
                    wniosków- choćby do takiego, że irytuje mnie niezmiernie używanie ironii gdy
                    pisze się o cudzym nieszcześciu.
                    Nawet hipotetycznie- bo to jest podłe.

                    Nie wyciągaj histerycznych konkluzji po przeczytaniu jednego postu, który na
                    dodatek błednie zinterpretowaleś. Zapewnie była to moja wina, bo źle wyraziłam
                    swoje intencje. Ale ty wyciagnąłes z tej nadinterpretacji tak uogolnione
                    wnioski, ze w zasadzie należaloby mnie już powiesić...


                    Także uważam że molestowanie nie jusi być palacym problemmem społecznym.
                    Podobnie jak mobbing (de facto bardzo zbliżony problem)wystarczy po prostu
                    podejść do zagadnienia z powagą i poczynić kroki by takie zachowania
                    ograniczyć, wlasnie poprzez środki prawne.

                    Feministki nie podniecają się kobiecym nieszczęściem.
                    Jeśli doszedłeś do takiego wniosku tylko dlatego, że z zalożenia postanowiły
                    nagłaśniać pewne problemy, to przemyśl swoją konkluzję jeszcze raz.
                    Gdyby feministki się kobiecym cierpieniem podniecały (swoją droga, ciekawe
                    okreslenie ;) ) to miałby na twarzy irgazmiczny uśmiech dowiadując się o każdym
                    przypadku lamania prawa kobiet i nie interweniowałyby w żaden sposob.
                    Tymczasem im zarzuca się własnie nadgorliwość, bo przecież nic zlego się nie
                    dzieje.

                    A świat jest piękny, kolorowy, sprawiedliwy i pełen dobrych historii.
                    No normalnie Disneyowska animacja.
                    Przeciw czemu tu wystepować?

          • losiu4 Re: Taaak. 03.12.04, 21:18
            kochanica.francuza napisała:

            > A ja życze,żeby był,bo wtedy dowie się,o czym mowi.
            > ostatnio klepałam w tyłek Francuza .Czy to molestowanie?

            w USA zapłaciłabyś solidne odszkodowanie ;) i o to tu chodzi... znaczy o
            przegięcia

            Pozdrawiam

            Losiu
            • nkosikazi Re: Taaak. 03.12.04, 21:54
              > w USA zapłaciłabyś solidne odszkodowanie ;)

              Raczej nie. Molestowanie zostało tak zdefiniowne w prawie, że konieczna jest
              pewna powtarzalność i "uporczywość" tego typu zachowań.
              Nie wystarczy raz klepnąć w tyłek.

              o to tu chodzi... znaczy o
              > przegięcia

              Przegięcia są wszędzie, to nie jest żaden argument za likwidacją karalności
              czegokolwiek!
              Czy skoro wiadomo że część kierowców udaje że ukradziono im samochód w celu
              wymuszenia odszkodowania to znaczy że przestępstowo kradzieży samochodu powinno
              zniknąć z kodeksu? Przecież to bzdurne rozumowanie, nie widzisz tego?
              pzdr
              • kochanica.francuza Re: Taaak. 03.12.04, 22:28
                nkosikazi napisała:

                > > w USA zapłaciłabyś solidne odszkodowanie ;)
                Ale z czyjego powództwa?bo Francuz udał,że nie zauważył:-P

                • losiu4 Re: Taaak. 04.12.04, 23:36
                  kochanica.francuza napisała:

                  > nkosikazi napisała:

                  > Ale z czyjego powództwa?bo Francuz udał,że nie zauważył:-P

                  niech go tylko feministki uświadomią, to się zdziwisz ;)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • kochanica.francuza Re: Taaak. 05.12.04, 10:11
                    losiu4 napisał:

                    > kochanica.francuza napisała:
                    >
                    > > nkosikazi napisała:
                    >
                    > > Ale z czyjego powództwa?bo Francuz udał,że nie zauważył:-P
                    >
                    > niech go tylko feministki uświadomią, to się zdziwisz ;)
                    >jak mówi Bernard Osser,mąż Agnieszki Graff,być polską feministką to tak jak
                    zwykłą Francuzką
                    więc usiwadomiony on ci jest:-)
                    • losiu4 Re: Taaak. 06.12.04, 09:26
                      znaczy: wyrywa się spod jarzma feminizmu, czy pod pantoflem siedzi? ;)

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                      • kochanica.francuza Re: Taaak. 06.12.04, 22:47
                        losiu4 napisał:

                        > znaczy: wyrywa się spod jarzma feminizmu, czy pod pantoflem siedzi? ;)
                        nie rozmawialiśmy tak dogłębnie o jego małżeństwie,dać ci telefon,to sam zapytasz?
                        • losiu4 Re: Taaak. 09.12.04, 09:40
                          moje parlez vous francais jest dość marne, więc pewnie nie dogadalibyśmy się...
                          no chyba że po półlitrówce na głowę, która to dawka silnie ułatwia porozumienie
                          międzynarodowe niezależnie od języka :) rzeczone jednak raczej nie jest możliwe
                          przez telefon

                          Pozdrawiam

                          Losiu
              • losiu4 Re: Taaak. 04.12.04, 23:06
                nkosikazi napisała:

                > > w USA zapłaciłabyś solidne odszkodowanie ;)

                > Raczej nie. Molestowanie zostało tak zdefiniowne w prawie, że konieczna jest
                > pewna powtarzalność i "uporczywość" tego typu zachowań.

                widzisz, kłopot w tym, że niektóre z tych czynów wcale na molestowanie nie
                wyglądają.

                > Nie wystarczy raz klepnąć w tyłek.

                o uporczywe przepuszczanie w drzwiach na ten przykład chodzi :)

                > Przegięcia są wszędzie, to nie jest żaden argument za likwidacją karalności
                > czegokolwiek!

                oczywiście ze masz racje. Tyle tylko, że pod molestowanie można właściwie
                wszystko podciągnąć. Nawet "uporczywe" wpatrywanie się w osobę płci nadobnej
                (oczywiście osobnik płci piękniejszej tak to odebrał)

                > Czy skoro wiadomo że część kierowców udaje że ukradziono im samochód w celu
                > wymuszenia odszkodowania to znaczy że przestępstowo kradzieży samochodu
                > powinno zniknąć z kodeksu? Przecież to bzdurne rozumowanie, nie widzisz tego?

                ależ skąd. Ja się sprzeciwiam tylko nadużywaniu pewnych praw (tak samo
                nadużycia przy wymuszeniu odszkodowania, jak i nadinterpretowaniu prawa
                przy "molestowaniu"). Bo o ile próba wymuszenia jest do udowodnienia, to
                molestowanie zależy silnie od poprawności politycznej panującej w danym kraju.
                Stad kuriozalne zapisy w regulaminach firm, które chcą uniknąć spraw
                o "molestowanie".

                Pozdrawiam

                Losiu
    • dokowski To pokazuje tylko, jak słaba jest dostępność... 05.12.04, 02:31
      Gość portalu: tad napisał(a):

      > W ciągu 11 miesięcy funkcjonowania ustawy "o molestowaniu" zgłoszone zostało
      > 3 (słownie: TRZY) przypadki "molestowania", przy tym WSZYSTKIE uznane zostały
      > za niespełniające warunków "molestowania"

      ... prawa dla kobiet w Polsce. Prawo w Polsce chroni mężczyzn przed
      oskarżeniami ze strony kobiet, zamiast ścigać przestępców
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka