Dodaj do ulubionych

feministki kontra troglodyci

06.12.04, 12:03
Często na tym forum pada pytanie: po co w ogóle jest potrzebny feminizm.
Przecież mamy wszelkie formalne prawa, więc czego jeszcze chcemy?
No to ja wam odpowiem a posłużę się przy tym świeżutkim cytatem z tego forum:

"Ale co kobietom się należy.
Przecież nie są cywilizacyjno-twórcze. Nie jestem mizygenikiem ale takie
bzdury o których piszesz mogą się urodzić tylko w głowie kobiety. Twoja teża
jest tyle głupia co beszczelna. Co wniosły kobiety do cywilizacji
ludzkiej ??? technikę, naukę kulturę ??? Walnij się w łeb albo w zawartość
swojego staniczka, bo tam masz cały swój móżdźek."

Chcecie wiedzieć dlaczego moim zdaniem feminizm jest potrzebny?
Po to żeby znikneli durnie wygadujący takie bzdury.
Albo przynajmniej aby byli oni skutecznie zagłuszani przez przeważającą
większość normalnych, cywilizowanych mężczyzn (i kobiet). A póki co jest tak,
że ci współcześni troglodyci wypisują te swoje śmiecie i nikt poza
feministkami nie reaguje.
Będę bardzo szczęśliwa gdy feminizm stanie się niepotrzebny, ale ten piękny
dzień nieprędko nastąpi.
Obserwuj wątek
    • julla Re: feministki kontra troglodyci 06.12.04, 13:18
      Mnie się wydaje, że osobnicy wygłaszający takie złote myśli są nie do zdarcia.
      Jak każdy rodzaj głupoty, ta również jest niereformalna, nieuleczalna i bardzo
      z siebie zadowolona.
      Jak się to mówi: psy szczekają, karawana idzie dalej...
    • Gość: magratt Re: feministki kontra troglodyci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.04, 14:20
      >Przecież mamy wszelkie formalne prawa, więc czego jeszcze chcemy?

      Możemy odpowiedzieć, że chcemy jeszcze tych nieformalnych.

      >"Nie jestem mizygenikiem.... beszczelna.... Co wniosły kobiety do cywilizacji
      > ludzkiej ?"
      Na przykład ortografię.

      A uwaga o zawartości staniczka oznacza chyba zazdrość o biust ?

      Ja też będę szczęśliwa, gdy feminizm okaże sie niepotrzebny, a my będziemy
      opowiadać wnukom (jeżeli zechca słuchać) o tych dziwnych barbarzyńskich
      czasach, gdy niektóre prawa zależały od płci. :)
    • itsnotme Re: feministki kontra troglodyci 06.12.04, 14:49


      > Po to żeby znikneli durnie wygadujący takie bzdury.

      Tu potrzebna jest edukacja i wychowanie, nie feminizm...
      • nkosikazi Re: feministki kontra troglodyci 06.12.04, 14:55
        > Tu potrzebna jest edukacja i wychowanie, nie feminizm...

        Masz rację, potrzebna jest edukacja i wychowanie w duchu feministycznym :-)
        • apollo Re: feministki kontra troglodyci 06.12.04, 18:31
          Watpię czy cokolwiek pomoże edukacja i wychowanie.
          Taki np. bezdenny jest chyba niereformowalny.
          Kwadrans temu znów wrzucił posta, w którym nawiązuje
          do 'skunksa'.
          Dziwię się, że ktokolwiek chce z nim rozmawiać.
          Ja bym go zignorował.
        • itsnotme Re: feministki kontra troglodyci 07.12.04, 08:13
          Obawiam się, że się mylisz i to nie bez udziału świadomości:>
        • Gość: Muchomorek Wychowanie w duchu feministycznym??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 10:38
          Itsnotme ma rację potrzebna jest edukacja i wychowanie nie feminizm.
          Wychowanie w duchu feministycznym??? A cóż to za zwierzę?
          Przypomnę: niektórym nie podobała się sprawiedliwość - wymyślili sprawiedliwość
          społeczną która była niesprawiedliwa, demokrację zamienili na demokrację ludową
          która nie miała nic wspólnego z demokracją. Teraz oczywiście nie wystarczy już
          wychowywanie, potrzebne jest wychowanie w duchu feministycznym...
          • nkosikazi Re: Wychowanie w duchu feministycznym??? 13.12.04, 17:29
            Problemy z poczuciem humoru? Nie przejmuj się ,nie ty jeden to masz..
            pzdr
            • Gość: Muchomorek Re: Wychowanie w duchu feministycznym??? Uff... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 19:29
              Nadal nie wiem co oznacza wychowanie w duchu feministycznym. Ale już się pewnie
              nie dowiem bo pewnie sama tego nie wiesz. A propos z moim poczuciem humoru
              wszystko w porządku.
              • nkosikazi Re: Wychowanie w duchu feministycznym??? Uff... 14.12.04, 16:19
                > Nadal nie wiem co oznacza wychowanie w duchu feministycznym. Ale już się
                pewnie
                >
                > nie dowiem bo pewnie sama tego nie wiesz.

                Ależ oczywiście że wiem.Ma być 5, nie 10.. A jeszcze lepiej 20 godzin zajęć z
                przysposobienia feministycznego. Tygodniowo. Codzinnie rano apel z
                melorecytacją protestsongu pt dlaczego musimy nienawidzieć mężczyzn.Pod koniec
                roku egzamin państwowy. Jak delikwent nie zaliczy to powtarza rok. Jak drugi
                raz nie zaliczy to pluton egzekucyjny i pod ścianę z nim.Albo jescze lepiej:
                zrobić mu obowiązkową eutanazję z aborcją.
                Przecież feministkom własnie o to chodzi.
                Zadowolony?
                • Gość: Muchomorek Wychowania feministycznego ciąg dalszy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 18:00
                  Achaaaaaaaaaa... to takie Gender Studies dla samców.
                  Próbkę lekcji przysposobienia feministycznego dała pewna niedouczona Środa.
                  (BTW.Zadziwiające że reprezentuje nas ktoś kto nie umie przeczytać prostego
                  tekstu który jej ktoś napisał.Na własne oczy widziałem). Wracajac do tematu w
                  sumie masz rację. Takie zajęcia należy organizować od przedszkola. Prowadzący
                  obowiązkowo geje albo lesbijki które nauczą dzieci że 2 tatusiów lub 2 mamusie
                  to normalka. Nic nadzwyczajnego.Później obowiązkowe zajęcia w szkołach
                  połaczone z zajęciami praktycznymi np. rozwieszanie plakatów OŚKi "bo ta suka
                  mnie prowokowała" (W ramach zaliczenia przedmiotu "Utrwalanie w sfeminizowanym
                  społeczeństwie obrazu ojca mordercy"). Później OBOWIĄZKOWO feministyczne studia
                  kierunkowe dla samców.

                  >Pod koniec
                  > roku egzamin państwowy

                  Tu mały problem. Nie wiem kto wytrzyma taką feministyczną indoktrynację przez
                  rok? Po 1 semestrze słuchacze będą tak wykastrowani umysłowo że dadzą sie
                  wykastrować lub wykastrują się sami (ci którym jaja same nie odpadły ze
                  śmiechu).
                  Po paru latach z matriarchatem w tle jak już wszyscy mężczyźni będą kastratami
                  to zawołamy razem "Ja tu widzę niezły burdel..."

                  Pozdrawiam "siostrę" z WASZYM znanym zawołaniem "Liga rządzi, Liga radzi, Liga
                  nigdy Cię nie zdradzi - samiec twój wróg" - ESSSA!!!


                  PS. Zdanie wyrwałem z kontekstu celowo
                  • kocia_noga Re: Wychowania feministycznego ciąg dalszy... 15.12.04, 15:36
                    Gość portalu: Muchomorek napisał(a):

                    > Achaaaaaaaaaa... to takie Gender Studies dla samców.
                    Takie zajęcia należy organizować od przedszkola. Prowadzący
                    > obowiązkowo geje albo lesbijki które nauczą dzieci że 2 tatusiów lub 2
                    mamusie
                    > to normalka. Nic nadzwyczajnego.Później obowiązkowe zajęcia w szkołach
                    > połaczone z zajęciami praktycznymi np. rozwieszanie plakatów OŚKi "bo ta suka
                    > mnie prowokowała" (W ramach zaliczenia przedmiotu "Utrwalanie w
                    sfeminizowanym
                    > społeczeństwie obrazu ojca mordercy"). Później OBOWIĄZKOWO feministyczne
                    studia
                    >
                    > kierunkowe dla samców.
                    >
                    > >Pod koniec
                    > > roku egzamin państwowy
                    >
                    > Tu mały problem. Nie wiem kto wytrzyma taką feministyczną indoktrynację przez
                    > rok? Po 1 semestrze słuchacze będą tak wykastrowani umysłowo że dadzą sie
                    > wykastrować lub wykastrują się sami (ci którym jaja same nie odpadły ze
                    > śmiechu).

                    Ależ coś podobnego już było a gdzieniegdzie nadal jest .Prowadzący obowiązkowo
                    mizoginista, często gej albo pedofil .Tematy : "Ewa przyczyną upadku
                    ludzkości" , "Kobieta źródłem nieczystości" ,"Bóg jest mężczyzną" ,"Ojciec
                    rządzi w rodzinie a kobieta ma być pokorna i posłuszna " , "Rodzina wartością
                    nadrzędną - dobro jej członków podrzędną lub żadną" ,i wiele wiele
                    innych .Fakt ,że niektórym od tego odbiło .
                    • Gość: Muchomorek Re: Wychowania feministycznego ciąg dalszy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 01:23
                      Dzięki za cytaty z Radia Maryja. Takie mi były potrzebne aby kontynuować wykład
                      antyfeministyczny... Jednym z haseł (większości) feministek jest walka z
                      nierównością i (uwaga...) stereotypami tkwiącymi w społeczeństwie. Problem
                      polega na tym że ze stereotypy zwalczają...stereotypami. Przykład sama podałaś.
                      Jeśli ktoś nie zgadza się z feministką i ją krytykuje to na pewno wszechpolak
                      słuchacz Radia Maryja. To stereotyp właśnie. Taki sam jak twierdzenie że
                      feministki to brzydkie baby które nie znalazły chłopa i zostały lesbijkami. To
                      też stereotyp. Ja ośmieszam głupotę i ciemnotę obu stron. Trzeba ją dostrzec.
                      Małe porównanie metod działania. Feministki-Radio Maryja. Ojciec Rydzyk buduje
                      szkołę wyższą (medialną).Po co? Odpowiedź jasna. Trzeba szkolić narybek.Sekta
                      musi się rozrastać. Mają jedyną słuszną ideę.Słyszałem wypowiedzi tych młodych
                      ludzi. Mają wyprane mózgi.Nie myślą samodzielnie (robi to za nich ojciec
                      dyrektor).Po co feministki organizują manify. One też mają jedyną słuszną
                      ideę.Wszędzie węszyć samca który ich uciska.I widzą go (nie jest ważne gdzie).
                      Te idee muszą przekazać na manifie tym "uświadomionym" które przejrzały na
                      oczy.Nie tylko na manifie. Piorą im mózgi tak jak Rydzyk i jego faszyst...kie
                      radio. NIE MA RÓŻNICY.Na stronach feministycznych TYLKO książki feministek.
                      Przypominam sobie recenzję książki "Płeć mózgu". Przecież nie można napisać że
                      mózgi kobiet i mężczyzn są RÓŻNE. To powazny wyłam w jedynie słusznej
                      feministycznej teorii że jesteśmy równi. Przykładów jest wiele.

                      Pozdrawiam :-)

                      cdn... (być może)
                      • Gość: mary Re: Wychowania feministycznego ciąg dalszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 02:21
                        > Dzięki za cytaty z Radia Maryja. Takie mi były potrzebne aby kontynuować
                        wykład
                        >
                        > antyfeministyczny... Jednym z haseł (większości) feministek jest walka z
                        > nierównością i (uwaga...) stereotypami tkwiącymi w społeczeństwie. Problem
                        > polega na tym że ze stereotypy zwalczają...stereotypami. Przykład sama
                        podałaś.
                        >
                        > Jeśli ktoś nie zgadza się z feministką i ją krytykuje to na pewno wszechpolak
                        > słuchacz Radia Maryja. To stereotyp właśnie. Taki sam jak twierdzenie że
                        > feministki to brzydkie baby które nie znalazły chłopa i zostały lesbijkami.
                        To
                        > też stereotyp. Ja ośmieszam głupotę i ciemnotę obu stron. Trzeba ją dostrzec.
                        > Małe porównanie metod działania. Feministki-Radio Maryja. Ojciec Rydzyk
                        buduje
                        > szkołę wyższą (medialną).Po co? Odpowiedź jasna. Trzeba szkolić narybek.Sekta
                        > musi się rozrastać. Mają jedyną słuszną ideę.Słyszałem wypowiedzi tych
                        młodych
                        > ludzi. Mają wyprane mózgi.Nie myślą samodzielnie (robi to za nich ojciec
                        > dyrektor).Po co feministki organizują manify. One też mają jedyną słuszną
                        > ideę.Wszędzie węszyć samca który ich uciska.I widzą go (nie jest ważne
                        gdzie).
                        > Te idee muszą przekazać na manifie tym "uświadomionym" które przejrzały na
                        > oczy.Nie tylko na manifie. Piorą im mózgi tak jak Rydzyk i jego faszyst...kie
                        > radio. NIE MA RÓŻNICY.Na stronach feministycznych TYLKO książki feministek.
                        > Przypominam sobie recenzję książki "Płeć mózgu". Przecież nie można napisać
                        że
                        > mózgi kobiet i mężczyzn są RÓŻNE. To powazny wyłam w jedynie słusznej
                        > feministycznej teorii że jesteśmy równi. Przykładów jest wiele.
                        >
                        > Pozdrawiam :-)
                        >
                        > cdn... (być może)
                        ależ nie muchomorku. doskonałym przykładem myślenia stereotypowego był twój
                        poprzedni post. a twierdzenie "nie ma różnicy" to po prostu lenistwo.
                        ale kto mi zagwarantuje, że ktoś ci nie wyprał mózgu? myślisz, ze jesteś
                        obiektywny? nie chce cię straszyć, ale to pierwszy objaw wyprania.
                      • Gość: mrowka Re: Wychowania feministycznego ciąg dalszy... IP: *.sip.asm.bellsouth.net 16.12.04, 02:33
                        Gość portalu: Muchomorek napisał(a):

                        NIE MA RÓŻNICY.Na stronach feministycznych TYLKO książki feministek.
                        > Przypominam sobie recenzję książki "Płeć mózgu". Przecież nie można napisać
                        że
                        > mózgi kobiet i mężczyzn są RÓŻNE. To powazny wyłam w jedynie słusznej
                        > feministycznej teorii że jesteśmy równi.


                        No, ja czegos tu nie rozumiem, muchomorek, skoro piszesz, ze nie sa(mozgi)
                        rozne to jak to dowodzi temu, ze nie jestesmy rowni, co?
                        Skad w ogole przyszlo Ci do glowy, ze feministki daza do udowodniena rownosci
                        plci? Co to za pomysly?

                        >Przykładów jest wiele.
                        Az jestem ich ciekawa!
                      • nkosikazi Re: Wychowania feministycznego ciąg dalszy... 16.12.04, 09:15
                        No i widzisz że miałam rację z tym brakiem poczucia humoru.Twój post jak mało
                        który inny pokazuje do jakiego stopnia ogłupienia dochodzą ludzie pozbawieni
                        poczucia humoru i dystansu do rzeczywistości. Żeby na moim żarcie zbudować
                        sobie całą krytykę feminizmu to naprawdę trzeba mieć wyprany mózg..
                        Bycie anty- naprawdę mocno uposledza zdolności intelektualne. I wcale nie
                        chodzi mi wyłącznie o twój odcień anty czyli antyfeminizm. Wszyscy fanatycy są
                        tacy sami a ty niczym się nie różnisz ani od rydzykowych "moherowych beretów"
                        ani od najbardziej zajadłych feministek, chociaż wydaje ci się że się że jesteś
                        od nich lepszy.Możesz sobie wmawiać jaki to jesteś obiektywny a i tak nikt ci
                        nie uwierzy bo po twoich postach widać coś zupełnie innego.
                        Na koniec wyjasnie ci ostatecznie i jasno jak krowie na miedzy: z tym
                        feministycznym wychowaniem, egzaminem państwowym i szkoleniem narybku do sekty
                        to był_żart_. Koniecznie sprawdź w słowniku co to jest "żart". I nie nadymaj
                        się tak bo pękniesz.
                        pzdr
                      • kocia_noga Re: Wychowania feministycznego ciąg dalszy... 16.12.04, 15:52
                        Mylisz się, nie miałam na mysli RM , ale tysiąc lat patriarchalnej religii.
                        • monikaannaj Re: Wychowania feministycznego ciąg dalszy... 17.12.04, 10:51
                          Dlaczego tysiąc a nie dwa? A, rozumiem: w Polsce - faktycznie tysiąc. A
                          przedtem co - nie było patriarchatu? Światowid była kobietą?
                          • kocia_noga Re: Wychowania feministycznego ciąg dalszy... 17.12.04, 15:43
                            monikoannoj , zacietrzewienie źle wpływa na rozumienie tekstów - czy przed
                            katolicyzmem nauczano o złej Ewie ?
                      • Gość: Muchomorek A ja nerwy chowam do konserwy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 00:12
                        Widze że muchomorowa trucizna przyniosła ogólne zatrucie. :-)

                        Odpowiadam zbiorczo. :-)

                        (Pewnie zleci się tutaj połowę forum żeby złoić skórę seksistowskiemu
                        muchomorowi :-) )
                        Nic to. Zaczynamy :-)

                        Pan/Pani mary napisał/ła:

                        cyt " ależ nie muchomorku. doskonałym przykładem myślenia stereotypowego był
                        twój poprzedni post. a twierdzenie "nie ma różnicy" to po prostu lenistwo.
                        ale kto mi zagwarantuje, że ktoś ci nie wyprał mózgu? myślisz, ze jesteś
                        obiektywny? nie chce cię straszyć, ale to pierwszy objaw wyprania."

                        Mój poprzedni post był (miał być) złośliwą polemiką z nkosikazi. Co dowodzi że
                        odrobinę poczucia humoru (czarnego) jeszcze mam.
                        Nie myślę że jestem obiektywny (takiego nie znajdziesz) ja staram się takim
                        być. To zasadnicza różnica.
                        Czy masz gwarancję że właśnie ktoś wyprał mi mózg? - Nie. Śledź moje dalsze
                        posty to się przekonasz że tak nie jest.
                        Czytam zarówno książki pisane przez feministki jak i książki które feministki
                        krytykują. Wyrabiam sobie pogląd (subiektywny).
                        Jestem sceptyczny w stosunku do poglądów skrajnych. Dlatego tak ciężko wcisnąć
                        mnie w koleiny stereotypu i tak ciężko wyprać mi mózg.
                        Pisząc że nie ma różnicy między sposobem indoktrynacji przez RM i feministki
                        chciałem powiedzieć że sposoby działania są analogiczne.
                        To można jednak ocenić stojąc z daleka. Nie w gnieździe os. (w OŚce czy
                        młodzieży wszechpolskiej co za różnica)

                        ------------------------------------------------------------------------------

                        Pan/Pani mrówka napisał/ła:

                        cyt "No, ja czegos tu nie rozumiem, muchomorek, skoro piszesz, ze nie sa(mozgi)
                        rozne to jak to dowodzi temu, ze nie jestesmy rowni, co?
                        Skad w ogole przyszlo Ci do glowy, ze feministki daza do udowodniena rownosci
                        plci? Co to za pomysly?"

                        Ten post jest trudny do skomentowania. Dotyka meritum. Wg dotychczasowych badań
                        mózgi kobiet i mężczyzn SĄ różne. Tak będę myślał chyba że ktoś poda wyniki
                        dowodzące że jest inaczej. Wtedy zweryfikuje swoje poglądy.Badania zebrali i
                        opisali Anne Moir i David Jessel w książce "Płeć mózgu".
                        Ja nie widzę kontrowersji w tym swierdzeniu.Większość pań które to przeczytały
                        też nie widzi.Ale feministka-recenzentka wietrzy podstęp. Jeśli nasze mózgi i
                        ciała są różne to może ta książka sugeruje że jesteśmy gorsze? Ależ tak (tutaj
                        budzi się uśpiony duch) przecież autorzy sugerują że kobieta jak rodzi dzieci
                        opiekuje się domem jest przecież gorsza. Wg feministki-recenzentki książka
                        jest seksistowska bo pokazuje różnice i utrwala tradycyjny model rodziny. (ona
                        się z tym poglądem przecież nie zgadza) itd. itp.
                        Nie streszczam książki ale polecam. Wyrobicie sobie panie/panowie swoje zdanie
                        na ten temat.
                        A zatem czy feministki daza do udowodniena rownosci płci? Nie jestem pewny. Ale
                        zauważyłem coś ciekawego.
                        Pani Moir pisze że wskazywała(podczas odczytu) że kobiety mają mniejsze
                        zdolności do myslenia abstrakcyjnego (statystycznie).
                        To niczego nie dowodzi a już na pewno poglądu że kobiety sa przez to gorsze.Jej
                        wystapinie wywołało jednak złość feministek.
                        "Jak to jestesmy gorsze? Nieprawda!!! Kobiety też są matematykami" (obudził się
                        duch nierówności). Nie dyskutowały. Nie przedstawiły argumentów. Trzasnęły
                        drzwiami.
                        Na koniec zagadka. Zadaj sobie pytanie nie czy jesteśmy różni ale dlaczego
                        jesteśmy różni.Odpowiedź na to pytanie wyjaśnia dużo :-) Pozdrawiam.

                        PS. Pozdrów odemnie mrowisko. :-)


                        -----------------------------------------------------------------------
                        Pan/Pani nkosikazi napisał/ła:


                        cyt "No i widzisz że miałam rację z tym brakiem poczucia humoru.Twój post jak
                        mało
                        który inny pokazuje do jakiego stopnia ogłupienia dochodzą ludzie pozbawieni
                        poczucia humoru i dystansu do rzeczywistości. Żeby na moim żarcie zbudować
                        sobie całą krytykę feminizmu to naprawdę trzeba mieć wyprany mózg..
                        Bycie anty- naprawdę mocno uposledza zdolności intelektualne. I wcale nie
                        chodzi mi wyłącznie o twój odcień anty czyli antyfeminizm. Wszyscy fanatycy są
                        tacy sami a ty niczym się nie różnisz ani od rydzykowych "moherowych beretów"
                        ani od najbardziej zajadłych feministek, chociaż wydaje ci się że się że jesteś
                        od nich lepszy.Możesz sobie wmawiać jaki to jesteś obiektywny a i tak nikt ci
                        nie uwierzy bo po twoich postach widać coś zupełnie innego.
                        Na koniec wyjasnie ci ostatecznie i jasno jak krowie na miedzy: z tym
                        feministycznym wychowaniem, egzaminem państwowym i szkoleniem narybku do sekty
                        to był_żart_. Koniecznie sprawdź w słowniku co to jest "żart". I nie nadymaj
                        się tak bo pękniesz. "

                        Nie będę odpowiadał na inwektywy. :-( (W tym temacie kompetentny jest BUBU)
                        Sama pomyśl: Jak zapytasz komunisty "Czy potrzebna jest sprawiedliwość?"
                        Odpowie: "Tak sprawiedliwość społeczna" (myśli przez pryzmat swojej ideologii).
                        Pytamy feministki:
                        "Czy potrzebne jest wychowanie? Tak. W duchu feministycznym." (wychowanie jest
                        niezłe ale warto dorzucić do wychowania jakieś elementy teorii w którą wierzę)
                        Pomyśl TWOJE ideały są drogie TOBIE. Nie wszystkim.

                        -----------------------------------------------------------------------------

                        Pan/Pani kocia noga napisał/ła:

                        Cyt "Mylisz się, nie miałam na mysli RM , ale tysiąc lat patriarchalnej
                        religii."

                        Jakbym środę słyszał. :-( Pani minister przedstawiła swój subiektywny pogląd.
                        Wg mnie nieprawdziwy. (Pani minister jest przekonana że to fakt.) To moje
                        subiektywne zdanie. Moim zdaniem patriarchat (pewnie się pomyliłem :-)) nie ma
                        źródeł w religi. On jest od początku istnienia gatunku Homo Sapiens. Religia
                        zastała taki stan rzeczy i uważa go za porządek ustanowiony przez Boga.
                        Patriarchat nie jest zły. Źli są ludzie. Mordercy, gwałciciele kobiet.Przemoc
                        nie wynika z patriarchatu ani z religii katolickiej. U niektórych gatunków
                        ptaków samica wysiaduje jaja. Samiec poluje. (U niektórych gatunków jest
                        oczywiści odwrotnie) Ptakom nie jest potrzebna religia i społeczeństwo.
                        One mają instynkt. Znają podział ról. Na tym polega działanie strategii
                        ewolucyjnej. Nie ma ona (strategia) podstaw religijnych ona po prostu jest. O
                        strategiach ewolucyjnych dowiesz się z książki Richarda Dawkinsa "samolubny
                        gen". (Spokojnie to nie aktywista RM ale ateista).Istotniejsze jest pytanie czy
                        powinniśmy się poddać ewolucji? Czy ewolucja "genetyczna" nami rządzi czy też
                        ewolucja memetyczna? O tej strony mnie zaatakuj. Daję ci zabójczą broń do ręki.

                        Pozdrawiam. :-)


                        Post Scriptum. Nie krytykuję feminizmu. Krytykuje skrajne opinie. Np. Akcja
                        OŚKi "bezpieczna taksówka" to szczyt perfekcji w wychwyceniu realnego problemu.
                        I szczyt perfekcji w jego realizacji. Akcja jest skuteczna i potrzebna.
                        Akcja OŚKi "bo ta suka mnie prowokowała" to szczyt głupoty. Społeczeństwo boi
                        się tego. Prowokacja daje odwrotny skutek. Wszyscy mówią o prowokacji.
                        O realnym problemie przemocy nikt nie mówi.
                        Mniej gadania więcej przemyślanych skutecznych akcji. Wtedy nawet muchomor was
                        pokocha. :-)
                        Pozdrawiam.


                        • kocia_noga Re: A ja nerwy chowam do konserwy... 17.12.04, 09:43
                          Gość portalu: Muchomorek napisał(a):


                          > Pytamy feministki:
                          > "Czy potrzebne jest wychowanie? Tak. W duchu feministycznym." (wychowanie
                          jest
                          > niezłe ale warto dorzucić do wychowania jakieś elementy teorii w którą wierzę)
                          > Pomyśl TWOJE ideały są drogie TOBIE. Nie wszystkim.

                          Czy wiesz coś o wychowaniu jako takim ? Napisz koniecznie ! Wychowanie zawsze
                          jest procesem mającym jakiś cel .Jaki cel ma wychowanie , które ty masz na
                          mysli ?
                          >
                          > -----------------------------------------------------------------------------
                          >
                          > Pan/Pani kocia noga napisał/ła:
                          >
                          > Cyt "Mylisz się, nie miałam na mysli RM , ale tysiąc lat patriarchalnej
                          > religii."
                          >
                          > Jakbym środę słyszał. :-( Pani minister przedstawiła swój subiektywny pogląd.

                          Ten subiektywny pogląd podziela mnóstwo ludzi w Polsce - pani minister Środa
                          ich , także i moje , zdanie reprezentuje.
                          > Wg mnie nieprawdziwy.

                          Domyślam się , a także mam swoje przypuszczenia co do motywów.
                          (Pani minister jest przekonana że to fakt.) To moje
                          > subiektywne zdanie. Moim zdaniem patriarchat (pewnie się pomyliłem :-)) nie
                          ma
                          > źródeł w religi. On jest od początku istnienia gatunku Homo Sapiens. Religia
                          > zastała taki stan rzeczy i uważa go za porządek ustanowiony przez Boga.
                          Czy pani Środa , albo ja mówią, co było pierwsze ? Ejże ! Zanim zaczniesz
                          wysnuwać z góry przewidziane wnioski przyjrzyj się przesłankom.
                          > Patriarchat nie jest zły. Źli są ludzie.

                          Bardzo śmieszne. Hitleryzm nie jest zły - źli są hitlerowcy.
                          Mordercy, gwałciciele kobiet.Przemoc
                          > nie wynika z patriarchatu ani z religii katolickiej. U niektórych gatunków
                          > ptaków samica wysiaduje jaja. Samiec poluje. (U niektórych gatunków jest
                          > oczywiści odwrotnie) Ptakom nie jest potrzebna religia i społeczeństwo.
                          > One mają instynkt. Znają podział ról. Na tym polega działanie strategii
                          > ewolucyjnej. Nie ma ona (strategia) podstaw religijnych ona po prostu jest. O
                          > strategiach ewolucyjnych dowiesz się z książki Richarda Dawkinsa "samolubny
                          > gen". (Spokojnie to nie aktywista RM ale ateista).
                          Bardzo protekcjonalny ton - do czego ci on potrzebny ?
                          Istotniejsze jest pytanie czy
                          >
                          > powinniśmy się poddać ewolucji?
                          A więc sądzisz , że poddajemy się ewolucji w drodze wspólnej świadomej decyzji.
                          Czy ewolucja "genetyczna" nami rządzi czy też
                          > ewolucja memetyczna? O tej strony mnie zaatakuj.
                          Nie mam zamiaru cię atakować , ale użycie tego słowa przez ciebie wiele mówi.
                          Daję ci zabójczą broń do ręki.
                          Teorię memów znam - nie widzę w niej ani niczego specjalnie rewelacyjnego ani
                          zabójczego .
                          >
                          > Pozdrawiam. :-)
                          >
                          >
                          > Post Scriptum. Nie krytykuję feminizmu. Krytykuje skrajne opinie. Np. Akcja
                          > OŚKi "bezpieczna taksówka" to szczyt perfekcji w wychwyceniu realnego
                          problemu.
                          >
                          > I szczyt perfekcji w jego realizacji. Akcja jest skuteczna i potrzebna.
                          > Akcja OŚKi "bo ta suka mnie prowokowała" to szczyt głupoty. Społeczeństwo boi
                          > się tego. Prowokacja daje odwrotny skutek. Wszyscy mówią o prowokacji.
                          > O realnym problemie przemocy nikt nie mówi.
                          > Mniej gadania więcej przemyślanych skutecznych akcji. Wtedy nawet muchomor
                          was
                          > pokocha. :-)
                          > Pozdrawiam.
                          >
                          >
                          • Gość: Muchomorek "naukowiec" Środa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:58
                            >Czy wiesz coś o wychowaniu jako takim ? Napisz koniecznie ! Wychowanie zawsze
                            >jest procesem mającym jakiś cel .Jaki cel ma wychowanie , które ty masz na
                            >mysli ?

                            Wychowanie może być neutralne światopoglądowo. Takie mamy w szkole. Są idee
                            uniwersalne które wychowanie takie promuje. Wystarczy dzieci tego uczyć. A
                            potem jak będą starsze wysłać na zajęcia z etyki lub religii (wg uznania i
                            wyboru). Niektórym się to nie podoba. Do wychowania chcą wprowadzić elementy
                            które są im bliskie.(skoro ja w coś wierzę to musi to być słuszne - myślą)
                            Wychowanie w duchu socjalistycznym przemyca jedynie słuszne (wg. socjalistów)
                            idee socjalistyczne.
                            Wychowanie w duchu feministycznym przemyca jedynie słuszne (wg. feministek)
                            idee feministyczne.

                            Jak to sobie przemyślisz i zaczniesz coś podejrzewać (że coś jednak jest na
                            rzeczy) to daj znać.

                            >Ten subiektywny pogląd podziela mnóstwo ludzi w Polsce - pani minister Środa
                            >ich , także i moje , zdanie reprezentuje.

                            1.Zapomniałaś dodać że to "mnóstwo" to jednak mniejszość.Gdyby to "mnóstwo"
                            było w większości to słyszałbym w większości głosy poparcia nie krytyki pani
                            Środy.(Oczywiście te samcze media wszystkich ogłupiają - myśli feministka).
                            Dodam: Estremiści są zawsze w mniejszości. Rozsądni ludzie są w większości.Im
                            grupa ma bardziej skrajne poglądy tym jest mniej liczna.
                            Krzywa Gaussa pokazuje że ludzie rozsądni są blisko wierzchołka a im ktoś ma
                            bardziej skrajne poglądy tym jest dalej od wierzchołka.
                            Ty i pani środa jesteście tam gdzie krzywa zbliża się do osi odciętych. Radio
                            Maryja i ich aktywiści też ale po przeciwnej stronie.
                            Zrozum rozsądni ludzie są w większości i boją się ektremistów.Dlatego nie
                            głosują (również kobiety) na feministki.Dlatego jestescie (feministki) w
                            mniejszości w parlamencie. I nie jesteście w stanie nic zrobić - tylko
                            wrzeszczeć na manifach. Nawet jeśli ktoś uważa wasze poglądy za słuszne to wasz
                            ekstremizm go przeraża i trzyma się z daleka.

                            2.Nie interesuje mnie czyje zdanie reprezentuje pani minister pod warunkiem że
                            jest to zdanie rządu. Jako minister pani Środa reprezentowała na konferencji
                            rząd III RP tak skutecznie że premier udzielił jej reprymendy.Ta pani nie wie
                            że minister prywatne opinie wyraża w domu a nie na konferencji gdzie była za
                            pieniądze podatników.

                            >Czy pani Środa , albo ja mówią, co było pierwsze ? Ejże ! Zanim zaczniesz
                            >wysnuwać z góry przewidziane wnioski przyjrzyj się przesłankom.

                            Ani ty ani pani Środa nawet nie myślicie co było pierwsze. Każdy kto myśli nie
                            opowiedział by takich nieprzemyślanych głupot publicznie.Pani Środa nie jest
                            naukowcem. Naukowiec jak odkrył coś kontrowersyjnego (badając samodzielnie) i
                            opowiada na tym na konferencji to ma silne dowody na to że ma rację.
                            Pani Środa nie ma dowodów. To są jej urojenia. Argument że ksiądz proboszcz w
                            Koziej Wólce powiedział w konfesjonale kobiecinie że ma wrócić do bijącego męża
                            i patologicznej rodziny to nie jest żaden argument.(Proszę nie wmawiaj mi że to
                            reguła w katolickim kraju)


                            >Hitleryzm nie jest zły - źli są hitlerowcy.

                            Jeśli patriarchat=hitleryzm to znaczy że mieszkasz w nazistowskim kraju. Wyjedź
                            z niego.

                            >A więc sądzisz , że poddajemy się ewolucji w drodze wspólnej świadomej decyzji.

                            Ewolucja "genetyczna" trwa. Czy jesteśmy tego świadomi czy nie. Bardziej mnie
                            martwi że ludzie chcą w nią (ewolucję) ingerować. Dlatego feministka w jednym z
                            nibynaukowych artykułów mówi: "Po co nam mężczyźni, będziemy sie klonować".
                            Buahahahaaha. Megaidiotyzm.Dlatego ludzie boją się takich
                            feministycznych "naukowców" z piekła rodem.

                            PS.Wysłuchałem całego wystąpienia Magdaleny Środy.I mam parę uwag krytycznych w
                            stosunku do naukowca Środy.

                            1. Jak to możliwe że pani dr (!) nie opanowała j. angielskiego na tyle aby
                            mówić prostymi zdaniami.
                            2. Znajomość jęz. angielskiego jest bezwzględnie wymagana do doktoratu (w mowie
                            i piśmie) bo jest jez. kongresowym.
                            3. Pani dr czytała a raczej dukała tekst z kartki często się myląc.(jak jej
                            ktoś napisał to mogła się nauczyć to czytać). Jej przemówczyni mówiła
                            samodzielnie.
                            4. Jak bez znajomości j. angielskiego ta pani cokolwiek publikuje. I gdzie? No
                            chyba że w zeszytach parafialnych których nikt nie czyta.
                            5. Dlaczego pani naukowiec wygłasza tezy kontrowersyjne i nieprzemyślane bez
                            podania dowodów.
                            6. Naukowiec stara sie być obiektywny Pani środa nie.
                            5. Czy naprawdę chcemy aby nasz kraj reprezentowali tacy "przedstawiciele"?



                            • kocia_noga Re: "naukowiec" Środa 17.12.04, 20:33
                              Gość portalu: Muchomorek napisał(a):

                              >>
                              > Wychowanie może być neutralne światopoglądowo.

                              Nie. Takie mamy w szkole.Szkolne wychowanie nasycone jest ideologizacją - nie
                              dostzregasz widac tego. Są idee
                              > uniwersalne które wychowanie takie promuje.
                              Nie ma idei uniwersalnych . >
                              > Jak to sobie przemyślisz i zaczniesz coś podejrzewać (że coś jednak jest na
                              > rzeczy) to daj znać.
                              > Drobna złośliwość , ale ujdzie.
                              >
                              > 1.Zapomniałaś dodać że to "mnóstwo" to jednak mniejszość.
                              Skąd wiesz ? według mojego rozeznania - większość , twoje stwierdzenie jest
                              gołosłowne , a poza tym i tak nie o to chodzi.
                              Gdyby to "mnóstwo"
                              > było w większości to słyszałbym w większości głosy poparcia nie krytyki pani
                              > Środy.
                              Słyszysz to, co chcesz usłyszeć , jak wielu ludzi.
                              (Oczywiście te samcze media wszystkich ogłupiają - myśli feministka).
                              Złośliwość , niezbyt wysokich lotów.
                              > Dodam: Estremiści są zawsze w mniejszości. Rozsądni ludzie są w większości.Im
                              > grupa ma bardziej skrajne poglądy tym jest mniej liczna.
                              > Krzywa Gaussa pokazuje że ludzie rozsądni są blisko wierzchołka a im ktoś ma
                              > bardziej skrajne poglądy tym jest dalej od wierzchołka.
                              > Ty i pani środa jesteście tam gdzie krzywa zbliża się do osi odciętych.
                              To twoje zdanie - piszesz o tym od początku , więc tylko to popwtarzasz ,
                              ale , uwaga: to tylko twoje przekonanie . Widać nie zetknąłeś się z ekstremą .
                              Radio
                              > Maryja i ich aktywiści też ale po przeciwnej stronie.
                              Takei porównanie uwłacza i mnie i pani minister , ale ty to tak widzisz .
                              >> Ani ty ani pani Środa nawet nie myślicie co było pierwsze.
                              Nadużycie - nie masz prawa twierdzić niczego o tym , czego nie wiesz.
                              Każdy kto myśli nie
                              > opowiedział by takich nieprzemyślanych głupot publicznie.
                              Pani minister Środa myśli, i to co mówiła , było przemyślane i trafne .
                              >

                              > >Hitleryzm nie jest zły - źli są hitlerowcy.
                              >
                              > Jeśli patriarchat=hitleryzm to znaczy że mieszkasz w nazistowskim kraju.
                              Wyjedź
                              >
                              > z niego.
                              Czyżbyś nie zrozumiał , czy po prostu manipulujesz ?
                              > Dlatego feministka w jednym z nibynaukowych artykułów mówi: "Po co nam
                              mężczyźni, będziemy sie klonować".
                              > Buahahahaaha. Megaidiotyzm.Dlatego ludzie boją się takich
                              > feministycznych "naukowców" z piekła rodem.
                              Aaaaaaa, już rozumiem .Rzeczywiście straszna wizja - świat bez mężczyzn ,
                              zwłaszcza dla mężczyzny.


                              > chyba że w zeszytach parafialnych których nikt nie czyta.

                              Hmm...
                              > 5. Dlaczego pani naukowiec wygłasza tezy kontrowersyjne i nieprzemyślane bez
                              > podania dowodów.
                              Już pisałam, że przemyślane ,zaś kontrowersyjne tylko dla bardzo nielicznych.
                              > 6. Naukowiec stara sie być obiektywny Pani środa nie.
                              Tak ci się wydaje , że pani Środa nie stara sie byc obiektywna ? A dlaczego ?
                              > 5. Czy naprawdę chcemy aby nasz kraj reprezentowali tacy "przedstawiciele"?
                              Alez chcemy ! Oczywiście !
                              >
                              • muchomorek74 Re: "naukowiec" Środa 19.12.04, 19:11
                                Ale bełkot.
                            • Gość: mada218 Re: "naukowiec" Środa IP: *.acn.waw.pl 20.12.04, 20:34
                              A nam wczoraj na kazaniu w kościele młody i światły ksiądz w parafii O.O.
                              Marianów opowiedziałwielce budującą histrię z życia małżeństwa - on pił i bił
                              przez piętnaście lat , a ona to dzielnie znosiła i modliła się do Boga. IBóg ją
                              wysłuchał, bo on się nawrócił przed samą śmiercią! piękny przykład zaufali i
                              wiary!Ludzie, to nie żart - słyszałam ro na własne uszy!Tylko naśladować! Na
                              poważnie - od wczoraj życzę sobie, aby Pani Środa jak najczęściej, korzystając
                              z przyznanych jej prerogatyw wypowiadała się publicznie na każdy wybrany
                              przez nią temat. W pełni jej ufam.
                        • nkosikazi Re: A ja nerwy chowam do konserwy... 17.12.04, 10:02
                          O Jezu, on naprawdę nie rozumie co to znaczy "zażartować sobie"!
                          Osłupiałam z wrażenia. Ależ ludzie bez poczucia humoru mają ciężkie życie,
                          muszą pisać takie długie posty :-)
                          • Gość: Muchomorek Uff.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:02
                            Tak to prawda feministki nie mają dystansu do rzeczywistości dlatego tak plotą
                            3 po 3. Jeśli potrafisz odpisać 4 osobom w 1 poscie (cytując je) i zrobić to
                            krótko to oświeć mnie.Jak? Jeśli długość postu to argument merytoryczny w
                            dyskusji to gratuluję poczucia humoru. Jestem uhahany.
                            • nkosikazi Re: Uff.... 17.12.04, 19:34
                              Współczuję nieustająco. I nieustająco zyczliwie ci doradzam: nie nadymaj się
                              tak strasznie bo pękniesz. Nadal nie rozumiesz że żartowałam z tym "wychowaniem
                              w duchu feministycznym",prawda?
                              pzdr
                              • kocia_noga Re: Uff.... 17.12.04, 19:54
                                nkosikazi , ty pewnie i żartowałas , ale ja - nie.Co prawda, ja nie mam jakiejś
                                sprecyzowanej idei wychowania w duchu feministycznym , ale dopuszczam taką
                                możliwość.Muchomorek zdaje się , ma jakąś wizję tego wychowania niezmiernie
                                straszliwą , ale sęk w tym ,że przeciwstawia mu jakieś nieokreślone wychowanie
                                w ogóle , którego przecież nie ma.Chciałam go pociągnąć za jęzor w tej sprawie,
                                ale milczy , czym jest to wychowanie w ogóle , a dobrze ,żeby określił, czym
                                jest wychowanie w duchu feministycznym według niego też.
                                Wychowanie w duchu feministycznym - mogę się zastanowić ; wychowałam dwoje
                                dzieci , jedno całkiem spore ( 25 lat) , a drugie - 16. Czym mogloby być
                                wychowanie w duchu feministycznym ? W duchu równouprawnienia i
                                równoposzanowania ? Może w tym ,że obydwoje potrafią się same obsłużyć -
                                ugotować , wyprać , posprzątać, przyszyć , pomajsterkować, naprawić drobny
                                sprzęt domowy itp itd.Ale to malo.Dzieci najwięcej dowiadują się nie z
                                pogadanek rodzicielskich , a tym mniej z kazań , ale z obserwacji i
                                naśladowania.Najwięcej dokonuje się w sferze myślenia.Jeśli szanuję siebie ,
                                mam poczucie własnej wartości i godności , oraz szanuję innych ludzi - z moich
                                dzieci nie wyrośnie żaden (żadna) seksista , rasista , faszysta etc.Jeśli
                                staram się być sprawiedliwa w stosunku do dzieci , konflikty rozwiązywać drogą
                                pokojową , traktowac dzieci podmiotowo - to też może być elementem wychowania w
                                duchu feministycznym.Warto też dostzregać nierówności i niesprawiedliwości po
                                to ,żeby dzieci ich bezmyślnie i bezwiednie nie wchłaniały w siebie.
                                Moznaby jeszcze więcej pisac .Oczywiście , to sa założenia , a praktyka do nich
                                dąży.
                                • Gość: Muchomor Kocia_noga się określa :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 21:03
                                  Cyt "Wychowanie w duchu feministycznym - mogę się zastanowić ; wychowałam dwoje
                                  dzieci , jedno całkiem spore ( 25 lat) , a drugie - 16. Czym mogloby być
                                  wychowanie w duchu feministycznym ? W duchu równouprawnienia i
                                  równoposzanowania ? Może w tym ,że obydwoje potrafią się same obsłużyć -
                                  ugotować , wyprać , posprzątać, przyszyć , pomajsterkować, naprawić drobny
                                  sprzęt domowy itp itd.Ale to malo."

                                  Nie wiem co ma normalne wychowanie dzieci w rodzinie z jakimś "duchem feminizmu"
                                  Jeśli masz chłopca to naucz go bycia samodzielnym żeby kochał i szanował swoją
                                  kobietę (którą pozna).
                                  Ale nic na siłę. Jak chłopca ubierzesz w sukienkę to nie polubi gotowania. Jak
                                  się sam chce nauczyć droga wolna. Będzie bardziej samodzielny.
                                  Dziewczynki nie ucz majsterkować. W większości kobiety nie mają do tego
                                  smykałki. To nie seksizm to fakt. (Dlatego co chwila nawiedzają mnie sąsiadki
                                  bo im się coś psuje w komputerze "nie mamy o tym pojęcia" i chętnie im pomogę)
                                  Pani Środa ubolewa że kobiety w domu samotnej matki uczą się piec i gotować. A
                                  co mają do cholery tam robić? Uczyć się naprawy telewizora? Majsterkować?
                                  Ile z pań będzie miała na to ochotę? 10%? Ile jest pań na wydziałach
                                  elektrycznych?A ile na humanistycznych? Pomyśl.

                                  >W duchu równouprawnienia i równoposzanowania

                                  Co to jest równouprawnienie? Intuicyjnie wiem o co chodzi ale nie mieszam
                                  równouprawnienia z wymieszaniem ról społecznych.
                                  A równoposzanowanie? Czy do tego potrzeba mieszać feminizm? Nie wystarczy
                                  powiedzieć chłopcom i dziewczynom żeby się szanowali i pomagali sobie? Po co do
                                  tego mieszać ducha feminizmu/socjalizmu/...itd (niepotrzebne skreślić)?
                                  Większość (99%) społeczeństwa przyzna Ci rację. Bicie żony przez męża jest
                                  naganne.Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie wspierał patologii. Ludzie boją
                                  się tylko że patologia jest przez feministki przedstawiana jako norma. Świat
                                  nie jest aż tak zły.Takie przedstawienie świata przez feministki odrzuca ludzi
                                  od feminizmu .Większość ludzi nie będzie zagłebiało się w meandry Twoich myśli
                                  tylko po prostu zwyczajnie ucieknie.
                                  Pozdrawiam :-)
                                • nkosikazi Re: Uff.... 18.12.04, 11:16
                                  Naturalnie, rozumiem. Ja sama uciełam krótko towarzysza Muchomora bo strasznie
                                  nie lubię ludzi tak agitujących jak on. Zauważ ,że jego wcale nie intersuje co
                                  ty czy ja myślimy o wychowywaniu (feministycznym czy jakimkolwiek innym) bo on
                                  z góry wie ,że wszystko co możemy mieć na ten temat do powiedzenia sprowadza
                                  się do indoktrynacji ideologicznej. Nawet nie raczył poczekać na jakikolwiek
                                  poważny (a nie żartobliwy!) opis mówiący na czym takie "wychowanie
                                  feministyczne" miałoby polegać a już zaczął ironizować i wciskac ulubiony
                                  chrzan z porównaniami do komunizmu. To istne mistrzostwo świata w konkurencji
                                  "agitacja antyfeministyczna czyli gadanie głupot na wyścigi". Inni zazwyczaj
                                  przynajmniej czekają na czyjąś w dobrej wierze napisaną wypowiedź a dopiero
                                  potem zaczynają nią manipulować.Towarzysz Muchomor nawet nie zaczekał i na tym
                                  przynajmniej polega jego wyjątkowość .
                                  Szkoda tylko zmarnowanego tematu bo o tym "wychowywaniu feministycznym" warto
                                  by porozmawiać. Tylko że po takim falstarcie i z tak rozumującym partnerem to
                                  już raczej niemożliwe.Może przy innej okazji do tego wrócimy..
                                  pzdr
                                  • nkosikazi Re: Uff.... 18.12.04, 11:21
                                    No chociaż jedno zdanie muszę dopisac. Ja widze "wychowywanie feministyczne"
                                    podobnie jak ty. Uważam przy tym że chociaż feministki wcale same takiego
                                    wychowywania nie wymyśliły, bo zawsze były kobiety tak wychowujące dzieci, to
                                    własnie dzięki feministkom taki model się upowszechnił . Jeśli kiedyś stanie
                                    się powszechnie stosowany to napewno będzie to zasługą feminizmu.
                                    pzdr
                                  • kocia_noga Re: Uff.... 18.12.04, 20:07
                                    Muchomorek rózni się od innych antyfeministów tym ,że nie przychodzi do nas z
                                    gołymi rękami , jak inni. On oferuje nam , że nas polubi , jak już porzucimy te
                                    swoje ekstrawagancje .
                                    A co do wychowania , to co nam przeszkadza podyskutować ? Muchomory i morymuchy
                                    przecież mogą sobie pisac swoje , a my możemy sobie porozważać.Nie przeszkadza
                                    mi to ,że większość dyskutujących to dziewczyny koło trzydziestki - na efekty
                                    wychowania chyba trzeba poczekać , aż nasze dzieci zaczną funkcjonować w swoich
                                    rodzinach - to jeszcze przede mną.To, co napisałam o wychowaniu w duchu
                                    feministycznym , to tylko wstęp do ewentualnych głębszych rozważań .
                              • Gość: Muchomorek Re: Uff.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 20:07
                                Rozumiem. Wychowuj swoje dzieci w jakim chcesz duchu. Takie wychowanie "w
                                duchu" kojarzy mi się nie z duchem a z upiorami min. Środy. A to już nie jest
                                śmieszne.
                                • kocia_noga Re: Uff.... 17.12.04, 20:36
                                  Dziękuję ci za łaskawe pozwolenie. Kiedyś, kiedy się ożenisz, będziesz miał
                                  dzieci i weźmiesz się za ich wychowanie , z pewnością nie zrobisz tego w żadnym
                                  duchu .Albo i nie , nic pewnego na tym świecie.
                                  • muchomorek74 Re: Uff.... 19.12.04, 19:17
                                    Postaram na starość nie być taką zrzędliwą ropuchą jak ty.
    • Gość: Jacenty Oby nie nastapił taki dzień, IP: 217.96.29.* 06.12.04, 15:34
      w którym durnie nie będą mieli prawa do wygłaszania własnych poglądów. Prawo do
      mylenia sie jest podstawą twojej i mojej wolności. Ale zagrożeniem dla wolności
      jest między innymi feministyczny fanatyzm namawiający do "zagłuszania" ludzi
      myślących inaczej.
      PS. Tak na marginesie uwaga: czy nie jest smutne kiedy "dureń" uzasadnia
      istnienie ruchu feministycznego ... XIX wieczne emancypantki spałiłyby sie ze
      wstydu za takie siostry...
      • nkosikazi Re: Oby nie nastapił taki dzień, 06.12.04, 16:40
        > w którym durnie nie będą mieli prawa do wygłaszania własnych poglądów. Prawo
        do
        >
        > mylenia sie jest podstawą twojej i mojej wolności. Ale zagrożeniem dla
        wolności
        >
        > jest między innymi feministyczny fanatyzm namawiający do "zagłuszania" ludzi
        > myślących inaczej.

        Jakoś dziwnie mnie zrozumiałeś ale wolę w to nie wnikac bo pewno zostałabym
        poczęstowana rytualnym chrzanem o komunizmie. Zamiast tego doprecyzuję: Jestem
        za tym by wszelkiej maści durnie, oszołomy i inteligentni inaczej mieli prawo
        do wyrazania swoich poglądów. Uważam natomiast że byłoby dobrze gdyby ludzie
        cywilizowani potrafili zjednoczyć się przeciwko głupocie skoncentrowanej w
        takich poglądach jak te które zacytowałam. Tak rozumiem "zagłuszanie głupoty" a
        nie tak jak ty to zapewne zrozumiałeś.
        Wtedy feminizm przestanie być komukolwiek potrzebny co mnie bardzo ucieszy.


        > PS. Tak na marginesie uwaga: czy nie jest smutne kiedy "dureń" uzasadnia
        > istnienie ruchu feministycznego ... XIX wieczne emancypantki spałiłyby sie ze
        > wstydu za takie siostry...


        Nie jestem siostrą żadnej 19wiecznej emancypantki.
        Ale sądzę, że one walczyły o dokładnie to samo o co walczą feministki czyli o
        świat bez takich matołków jak ten z mojego cytatu. Dlaczego więc miałyby się
        palić ze wstydu?
        • ggigus taaa 06.12.04, 16:46
          Jezeli Jacenty za organ feminizmu bierze czasopismo Olivia (skrot myslowy wg
          Jacentego- feministyczny - od slowa femina czyli kobieta - sansktryt???? cos
          Jacenty pisal o starym jezyku, ale nie sprecyzowal - wiec feministyczny to od
          razu, rzecz jasna, kobiecy. W ten sposob Playboy, ktory podejmuje czesto
          tematyke kobieca - jak ja uwiesc, albo jak jej kupic bielizne - jest pismem
          feministyczny, bo kobiecym. Brawo.) i jezeli feminizm wg Jacentego chce
          zagluszyc myslacych inaczej niz feministki i feminisci, to moze, hm, co
          przypuszczam od dawna, tak naprawde Jacnety nie wie, czym jest femeinizm (badz
          wie, tzn. Jacnety bledne o femonizmie wyobrazenie), ale dyskutuje owszem
          chetnie?
          pozdr Cie Nkosikazi serdecznie

          PS. CO oznacza Twoj nick?
          • Gość: tad no dobrze, ale .... IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.04, 17:14
            ... faktem jest, że kobiety za wiele do cywilizacji nie wniosły. Gdyby nagle
            kobiecy wkład zniknął, trzeba by się dobrze rozejrzeć, by wogóle owo zniknięcie
            zauważyć. Można przedstawiać takie, czy inne wytłumaczenia nikłości wkładu
            cywilizacyjnego kobiet, ale nie można powiedzieć, że mamy na tym polu do
            czynienia z równością płciową.
            • ggigus Re: no dobrze, ale .... 06.12.04, 17:26
              Taka dyskusje mozna prowadzic bez konca. Bo jeszcze do niedawna kobiety nie
              mialy rownego dostepu do edukacji, jeszcze do niedawna malo ktora kobieta
              robila mature, egro studiowala itp.
              A ponadto mozna jeszcze zauwazyc, ze w tym czasie, kiedy wspaniali mezczyzni
              zajmowali sie wynalazkami, jakies koiety gotowaly im, praly, rodzily ich dzieci
              itp.
              Bez jedzenia i czystych ciuszkow malo ktory z nich cos by tam wynalazl.
              W medycynie kobiety maja coraz wiecej do powiedzeni, robia badania tip. Nalezy
              dac kobietom szanse i czas na ich rozwoj i rozowj ich mozliwosci ,a dopiero
              potem robic bilanse i wysnuwac wnioski.
              • tad9 Re: no dobrze, ale .... 07.12.04, 18:23
                ggigus napisała:

                > Taka dyskusje mozna prowadzic bez konca. Bo jeszcze do niedawna kobiety nie
                > mialy rownego dostepu do edukacji, jeszcze do niedawna malo ktora kobieta
                > robila mature, egro studiowala itp.
                >

                Wziąłbym poważnie takie argumenty - 50 lat temu. Dziś - proszę mnie nie
                rozśmieszać!
                • Gość: ggigus no to ja Tada nie rozumiem IP: 194.95.59.* 14.12.04, 14:31
                  Skoro najpierw piszesz:
                  ... faktem jest, że kobiety za wiele do cywilizacji nie wniosły. Gdyby nagle
                  kobiecy wkład zniknął, trzeba by się dobrze rozejrzeć, by wogóle owo zniknięcie
                  zauważyć. Można przedstawiać takie, czy inne wytłumaczenia nikłości wkładu
                  cywilizacyjnego kobiet, ale nie można powiedzieć, że mamy na tym polu do
                  czynienia z równością płciową.

                  I skoro ja odpowiadam, jak powyzej, to jaki jest sens Twoich mysli?
                  Czy mozesz moi to jakos w trzech slowach? Skoro zaczynasz dyskusje o wkladzie
                  kobiet w cywilizacje, ale dyskusja ma przebiegac wg Twoich argumentow??


            • nkosikazi Re: no dobrze, ale .... 06.12.04, 17:35
              > ... faktem jest, że kobiety za wiele do cywilizacji nie wniosły. Gdyby nagle
              > kobiecy wkład zniknął, trzeba by się dobrze rozejrzeć, by wogóle owo
              zniknięcie
              >
              > zauważyć.


              Błąd. Gdyby nagle zniknął kobiecy wkład do cywilizacji to nawet nie byłoby komu
              się rozglądać ;-)
              pzdr
              • milka30 Re: no dobrze, ale .... 06.12.04, 17:53
                nkosikazi napisała:

                > > ... faktem jest, że kobiety za wiele do cywilizacji nie wniosły. Gdyby na
                > gle
                > > kobiecy wkład zniknął, trzeba by się dobrze rozejrzeć, by wogóle owo
                > zniknięcie
                > >
                > > zauważyć.
                >
                >
                > Błąd. Gdyby nagle zniknął kobiecy wkład do cywilizacji to nawet nie byłoby
                komu
                >
                > się rozglądać ;-)
                > pzdr

                Bardzo słuszna uwaga.
                Oglądałam kiedyś biografię jakiegoś pisarza, nie pomne juz którego, znany on
                był w każdym razie nie jakaś miernorta. Okazało się , że facet mógł pisać tylko
                w idealnych warunkach, sam, nad pięknym morzem, wikt i opierunek zapewniony,
                zadne dzieci nie mogły sie broń boże plątać pod nogami, bo go rozpraszały.
                Rodzina więc neutralizowała się do krewnych, tylko żonka zasuwała na rzecz
                zapewnienia podstaw życiowych owemu twórcy.
                I tak sobie pomyślałam o Marii Skłodowskiej - Curie, która ciągnęła sama dom i
                wychowanie córek, pracowała równolegle z mężem naukowo i dostała dwie, D W I E
                nagrody Nobla (dla naszego wynalazcy koła i silnika, orzaz gościnnie dla Tada -
                nogrody były z fizyki i chemii). No ale Polska ma tak dużo Nobli z chemii i
                fizyki szczególnie, że nawet nie zauważylibyśmy gdyby tych dwóch przyznanych
                Skłodowskiej zabrakło.
                • dokowski Zgadzam się że Polki mają większe osiagnięcia ... 06.12.04, 21:26
                  ... niż Polacy, ale w innych krajach to jednak mężczyźni mają lepsze Noble.
                  Patrząc na te polskie Noble to wygląda, że w naszym narodzie mężczyźni potrafią
                  tylko pisać książki, a kobiety są dobre w fizyce i chemii
                  • Gość: viks A ile tych Nobli łącznie dostały kobiety? IP: 195.164.48.* 07.12.04, 12:33
                    Biorąc pod uwagę, że dostęp kobiet do edukacji w ciągu ostatnich 50 lat jest
                    taki sam dla meżczyz to nie wpłynęło to na wyrówannie proporcji w otrzymywaniu
                    Nobli (nawet ostatnimi czasy). Wśród laureatów nagrody Nobla z dziedzin chemii
                    fizyki, medycyny kobiety stanowią znikomy procent.
                    Rozumien że nadal kobiety są dyskryminowane w swiecie naukowym czy może (nie
                    poprawne politycznie ale wymienione w książce "Płeć mózgu") prace naukowe
                    kobiet często cechuje brak samodzielnego myslenia tj. inwencji. Zaznaczam że
                    nie sa to moje poglądy ale zawarte w tej książce.
                    • milka30 Re: A ile tych Nobli łącznie dostały kobiety? 07.12.04, 14:56
                      Gość portalu: viks napisał(a):

                      > Biorąc pod uwagę, że dostęp kobiet do edukacji w ciągu ostatnich 50 lat jest
                      > taki sam dla meżczyz

                      To złudzenie. Jedynie niewielka część kobiet ma dostepdo edukacji w równym
                      stopniu co męzczyźni i dzieje się tak tylko w krajach zachodniej cywilizacji, a
                      i to nie wszedzie. A co z resztą populacji, gdzie są te wszystkie afrykanki,
                      arabki, hinduski i cała ta bieda? A przeciez nawet w takim kraju jak nasz jest
                      ciągle wiele z tej chorej mentalności według której kształcenie kobiet to
                      strata czasu.


                      to nie wpłynęło to na wyrówannie proporcji w otrzymywaniu
                      > Nobli (nawet ostatnimi czasy).

                      Poczekajmy z tysiąc lat, to pogadamy o wyrównywaniu proporcji. Co ty byś chciał?

                      Wśród laureatów nagrody Nobla z dziedzin chemii
                      > fizyki, medycyny kobiety stanowią znikomy procent.

                      I może tak zostanie. Kobiety maja inne uzdolnienia. Kto powiedział, że będa
                      dobre w tym samym co męzczyźni. Ja w to watpię. Nie w tym rzecz, żeby się
                      scigać w chemii czy fizyce, ale w tym, żeby docenić to co one potrafią.

                      > Rozumien że nadal kobiety są dyskryminowane w swiecie naukowym czy może (nie
                      > poprawne politycznie ale wymienione w książce "Płeć mózgu") prace naukowe
                      > kobiet często cechuje brak samodzielnego myslenia tj. inwencji.

                      No wiesz, mogą być różne tego przyczyny, jeśli to w ogóle prawda, bo nie
                      czytałam i trudno mi się ustosunkować. Ja widzę np. taką możliwość, że kobiety
                      rzadko kiedy są uczone juz od dziecka samodzielnego myślenia, to potem moze
                      wychodzi. System kształcenia tradycyjnie dostosowany to męskiej mętalności może
                      być dla kobiet niekorzystny, kobiety moga dostawać sie pod opieke gorszych
                      promotorów itp.. Kto wie, kto to wszystko zbadał? Jesteśmy dopiero na samym
                      początku drogi do wyrównywania szans.
                      Pozdrowienia
                      Zaznaczam że
                      > nie sa to moje poglądy ale zawarte w tej książce.
                    • magic00 Re: A ile tych Nobli łącznie dostały kobiety? 09.12.04, 12:46
                      "Płeć mózgu" może i ma swoje racje, jedyna jej zaletą jest sprowokowwanie
                      rozwój dyskusji na temat stereotypów płciowych. Nie zamknęła jenak tematu raz
                      na zawsze i wątpie, aby jakiemukolwiek dziełu się to udało. Gdyby teorie na ten
                      temat zostały ogłoszone raz na zawsze i sprowadzone do dogmatów do wyuczenia
                      się na pamięć, prawdopodobnie problematyka gender przestała by mnie interesować.
                      Rzeczywiście, statystycznie ogół mężczyzn wykazuje różnice wobec ogółu kobiet.
                      Lecz na codzień jesteśmy indywidualnymi jednostkami i każdy powinien mieć
                      szanse na realizowania się niezależnie od stereotypów płciowych. Jeżeli na 100
                      kobiet tylko jedna interesuje się np. chemią, a pozostałe 99 jest totalnymi
                      ignorantkami w tej sprawie, to należy tę jedną odesłać do garów?? Może nie
                      dostanie Nobla, ale może zostanie twórczą nauczcielką? Czy to się nie liczy?
                      Szkoda, że autorzy "Płci mózgu" nie uwzględnili w swoich
                      satystykach "twórczych" prac mojego byłego szefa (dr). W kółko to samo pod
                      zmienionym tytułem, z jednej publikacji na siłe robi się pięć. Znacznie zaniżył
                      by średnią innowacyjności mężczyzn.
                      Równe prawa, nie tylko na papierze, ale zaszczepione w mentalności społecznej
                      mają służyć nie tylko rozwojowi innowacyjności, wynalazczości i kolonizacji
                      Marsa, ale zwykłym ludziom, na codzień. Ludzi wybitnych jest garstka w
                      porównaniu do mas. Statystka odnośnie płci Noblistów nie przesądza odnośnie
                      przyszłej kariery konkretnego Jasia X. czy Małgosi Y.
                    • ardzuna Re: A ile tych Nobli łącznie dostały kobiety? 12.12.04, 13:17
                      Gość portalu: viks napisał(a):

                      > Rozumien że nadal kobiety są dyskryminowane w swiecie naukowym czy może (nie
                      > poprawne politycznie ale wymienione w książce "Płeć mózgu") prace naukowe
                      > kobiet często cechuje brak samodzielnego myslenia tj. inwencji. Zaznaczam że
                      > nie sa to moje poglądy ale zawarte w tej książce.

                      "Płeć mózgu" została powszechnie skrytykowana przez środowisko naukowe jako
                      nienaukowa, stereotypowa i niegodna tak szacownego wydawnictwa jak PWN (który
                      chyba chciał na niej po prostu zarobić). Niestety, jest teraz
                      świetnym "argumentem" dla wszystkich, ktorzy chca udowodnić wyższosć kobiet,
                      powszechnie cytowana chyab tylko przez głupawe pisemka dla mężczyzn i głupawe
                      pisemka dla kobiet. Dlaczego tylko ona? Ot dlatego, ze żaden inny naukowiec nie
                      poważył się na napisanie podobnych bzdur. Z tego, co o niej czytałam (bo po
                      przeczytaniu kilku poważnych recencji naukowych nie wyrzuciłam na nią
                      pieniędzy), m.in. zawiera ona na końcu test na męskośc/kobiecość mózgu, w
                      którym to teście za te same odpowiedzi na te same pytania kobietom przyznaje
                      sie mniej punktów, niż meżczyznom, a następnie osoby, które dostały mniej
                      punktów są określane jako posiadające mózg - zgadnijcie jaki? Tak tak, kobiecy,
                      dobrze sie, dzieci, domysliłyście, jakie bystre jesteście :)
                      • astrit Re: A ile tych Nobli łącznie dostały kobiety? 13.12.04, 09:44
                        Ja bym nie odważyła się na wypowiadanie sądów o książce, której nie czytałam. I
                        jeszcze na temat testów w niej zawartych.... Jak widać jednak, populacja
                        nieczytelników, nie oglądaczy i innych "nie wiem, ale powiem" ma się dobrze. A
                        książkę warto przeczytać, bo mimo, że jest to w dużym stopniu beletrystyka,
                        jednaj zawiera sporo trafnych uwag. Nie jest przy tym ani pro ani anty
                        feministyczna i nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby tak ją odbierać.
                        Przez "środowisko" została przyjęta nieprzychylnie z prostego powodu - w dobie
                        oficjalnego całkowitego zrównywania twierdzenie, że mózg kobiety różni się od
                        mózgu mężczyzny nie jest dobrze widziane, a niektórym co bardziej dociekliwym "
                        czytaczom między wierszami" pachnie faszyzmem. A przecież nikt nie zaprzeczy,
                        że kobiety i mężczyźni różnią się miedzy sobą fizycznie, emocjonalnie,
                        chemicznie - bo chemia organizmu kobiety jest inna niż organizmu mężczyzny. Już
                        w życiu płodowym na dziecko działają różne czynniki - jeśli zgodzimy się, że
                        alkohol czy nikotyna mogą wpłynąć na rozwój mózgu płodu - na jakiej podstawie
                        zaprzeczać, że cos tak potężnego, co ma wpływ na późniejszą płeć jak hormony
                        nie wywiera żadnego wpływu na tak wrażliwy organ? Badania nad zróżnicowaniem
                        płciowym mózgu są w tej chwili bardzo niepopularne, lub przeprowadzane na
                        marginesie i przy okazji innych badań, ale są. I są konkretne wyniki
                        potwierdzające istnienie takich różnic. Co nie powinno dziwić, bo skoro
                        istnieją różnice osobnicze, to tym bardziej między płciami. Kobiety mają inne
                        predyspozycje niż mężczyźni, przy czym "inne" nie znaczy gorsze albo lepsze. I
                        o tym jest ta książka.
                        A co do twojej opinii o teście, którego nie widziałaś, uśmiałam się. Test nie
                        polegał na zdobyciu jak największej ilości punktów, ale na określeniu, na co
                        dla danej osoby jest najistotniejsze i jak to wygląda na tle schematycznej
                        kobiecości/męskości. Nie był to żaden naukowy test, raczej zabawa mająca
                        pokazać pewne podstawowe schematy działania obu płci. Książkę polecam, bo ze
                        względu na odwagę podjęcia tematu jest unikatem na rynku wydawniczym. A ktoś,
                        kto dopatruje się w niej treści antykobiecych powinien najpierw przemyśleć
                        sprawę swoich kompleksów i uprzedzeń. Bez względu na płeć.
                      • nkosikazi Re: A ile tych Nobli łącznie dostały kobiety? 13.12.04, 17:34
                        ardzuna napisała:

                        >Niestety, jest teraz
                        > świetnym "argumentem" dla wszystkich, ktorzy chca udowodnić wyższosć kobiet,
                        > powszechnie cytowana chyab tylko przez głupawe pisemka dla mężczyzn i głupawe
                        > pisemka dla kobiet. Dlaczego tylko ona? Ot dlatego, ze żaden inny naukowiec
                        nie
                        >
                        > poważył się na napisanie podobnych bzdur.


                        Naukowiec?Ależ tego "dzieła" nie napisał zaden naukowiec, tylko dziennikarz..
                        To nie jest praca naukowa tylko coś w rodzaju dzieł "horoskop na kazdy dzień
                        roku" albo "dieta zgodna z kolorem oczu" .
                        pzdr
                  • milka30 Re: Zgadzam się że Polki mają większe osiagnięcia 07.12.04, 15:05
                    dokowski napisał:

                    > ... niż Polacy, ale w innych krajach to jednak mężczyźni mają lepsze Noble.
                    > Patrząc na te polskie Noble to wygląda, że w naszym narodzie mężczyźni
                    potrafią
                    >
                    > tylko pisać książki, a kobiety są dobre w fizyce i chemii

                    Lepsze Noble... to ci się chyba wymsknęło. Noble to jednak margines, nie mogą
                    reprezentatywnie oddawać rzeczywistych zdolności w narodzie, a tym bardziej ich
                    rozkładu. Ja myślę, że kobiety są jednak dobre w czym innym niż męzczyźni.
                    Bądźmy dumni tak panie, jak panowie z tego co potrafimy robić dobrze i
                    doceniajmy się za to nawzajem.
                    Pozdrowienia.
          • apollo Re: taaa 06.12.04, 18:13
            ggigus napisała:
            > pozdr Cie Nkosikazi serdecznie
            >
            > PS. CO oznacza Twoj nick?

            Podejrzewam, że to jest jakieś afrykańskie imię żeńskie.
            Ale pewności nie mam.
            Pozdrawiam!
            • sen.dzia.li Re: taaa 06.12.04, 18:40
              apollo napisał:

              > ggigus napisała:
              > > pozdr Cie Nkosikazi serdecznie
              > >
              > > PS. CO oznacza Twoj nick?
              >
              > Podejrzewam, że to jest jakieś afrykańskie imię żeńskie.
              > Ale pewności nie mam.
              > Pozdrawiam!




              uważam, że to chodzi o cos następującego

              nick zakosiłam kazi szczuce

              osobiście wolałbym by było

              nick zakosiłam kindze dunin

              no ale tak jak jest też może być

              pozdrawiam

              nick kertiz
          • nkosikazi Re: taaa 06.12.04, 19:35
            PS. CO oznacza Twoj nick?

            Taka mała prowokacyjka dla nielicznych znających język Matabele:-)
            (rejon RPA/Zimbabwe) Nkosikazi oznacza tam białą kobietę, a właściwie białą
            damę - kogoś z wyższej klasy społecznej. Natchneło mnie tym nickiem gdy
            pojawiłam się tu pierwszy raz, wtedy na krótko (to było jakieś 1,5 roku temu)
            Mądrzył się tu wtedy jakiś gościu którego nicka już nie pamiętam, a który mówił
            o sobie z dumą jako o "białym, heteroseksualnym, szowinistycznym samcu" i był z
            siebie najwyraźniej strasznie zadowolony.. Rozbawił mnie więc wymyśliłam sobie
            nick oznaczający właściwie to samo, tylko w wersji żeńskiej. Takie mam już
            zwichrowane poczucie humoru :-)
            Pozdrawiam równie serdecznie
            • tad9 Re: taaa 06.12.04, 19:41
              nkosikazi napisała:


              > Taka mała prowokacyjka dla nielicznych znających język Matabele:-)

              Chyba przeceniasz bywalców forum feminizm. Jeśli chcesz tu prowokować
              obcojęzycznie to już może raczej po angielsku, albo w jdisz.
              • nkosikazi Re: taaa 06.12.04, 19:54
                To była raczej autoprowokacyjka. Taki żart, bez nadziei na odzew. Ale i tak
                parę osób udało mi się, ku mej radości, wkurzyć. Taki np Krytyk napisał, że
                wymyśliłam sobie taki nick jemu na złość, żeby trudniej było zapamiętać :-)
                pzdr
                • Gość: krytyk2 Do nkosikazi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 15:44
                  Wydawało mi sie nkosikazi ,że wlasnie po tobie spodziewać sie można
                  obiektywizmu i prawdomówności w wyzszym niż tutejsza przecietna
                  stopniu.Zawiodlem się.
                  Napisalem onegdaj,że Twoj nick jest trudno wymówić i zasugerowalem ,że jest to
                  przejaw takich cech psychicznych jak np lęk przed bliskością.O trudności w
                  zapamiętywaniu nic nie pisałem.Dorobilaś mi po prostu pupę.
            • piccolo_diavolo Re: taaa 06.12.04, 20:13
              nkosikazi napisała:
              > jakiś gościu którego nicka już nie pamiętam, a który mówił
              > o sobie z dumą jako o "białym, heteroseksualnym, szowinistycznym samcu" i był
              > z siebie najwyraźniej strasznie zadowolony..

              Jak "biały i heteroseksualny samiec" to chyba większość
              doskonale się orientuje kto to taki ;-)
          • Gość: Jacenty Re: taaa IP: 217.96.29.* 07.12.04, 12:39
            Ale pojechałaś. Tyle ci pisałem, a ty nic nie zrozumiałaś... aż szkoda. Teraz
            juz nie chce misie powtarzać. Twoja strata.
        • Gość: Piter Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 06.12.04, 21:27
          > Jakoś dziwnie mnie zrozumiałeś ale wolę w to nie wnikac bo pewno zostałabym
          > poczęstowana rytualnym chrzanem o komunizmie. Zamiast tego doprecyzuję:
          Jestem
          > za tym by wszelkiej maści durnie, oszołomy i inteligentni inaczej mieli prawo
          > do wyrazania swoich poglądów. Uważam natomiast że byłoby dobrze gdyby ludzie
          > cywilizowani potrafili zjednoczyć się przeciwko głupocie skoncentrowanej w
          > takich poglądach jak te które zacytowałam.
          Chodzi oczywiście o proletariuszy wszystkich krajów, którzy dadą słuszny odpór
          niepoprawnym politycznie niefeministom, nazwanym przez jedynie mądre feministki
          matołkami.
          Oj, Barbi, Barbi... wciąż ta sama piosenak, jak katarynka...
          P.
          • nkosikazi Re: Oby nie nastapił taki dzień, 06.12.04, 21:38
            Nie jestem Barbi. Jestem Kingą Dunin.Tak przynajmniej uważa Krytyk.
            Ja aby dostosować się poziomem do towarzystwa zacznę się uważać za Napoleona.
            Im nas więcej tym weselej :-)
            • Gość: Piter Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 06.12.04, 21:45
              Hahaha!
              p.
        • Gość: Jacenty Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: 217.96.29.* 07.12.04, 12:57
          Oto następna "dama", która chce kogoś jednoczyć przeciwko komuś. To do czego
          namawiasz niewiele nowego wnosi do bliskiej ci (jak widzę)historii nienawiści:
          my to ci wrażliwi, dobrzy i mądrzy, a po drugiej stronie jak zawsze zezwłok
          ludzki gorszy ścierwa. Ta pewność siebie fanatyków zawsze jest przerażająca -
          bez względu na to po której stroniesię pojawia. Szkoda, że odpowiedxią na
          statystycznie udokumentowany wniosek, że płeć męska więcej wniosła w rozwój
          cywilizacji nie potrafisz nic odpowiedzić. Tymczasem twierdzenie to jest równie
          prawdziwe jak to, że Niemcy wniesli do rozwoju świata więcej niz mieszkańcy
          Rwandy. Człowiek rozsądny i cywilizowany podjąłby dyskusje np wskazując
          przyczyny dlaczego tak się stało, a nie namawiał do jednoczenia mądrych i
          zagłuszania głupich. Wstyd.

          A co do siostry z XIXw. Nie jestescie podobne bowiem one miały sensowny powody
          buntów - potrzebe woln ości. Wy juz tylko wypaczacie ich piekna ideę dążąc do
          zniewalania innych. Feminizm to juz tylko skarłowacenie emancypacji. Masz zatem
          rację - kuda ci do XIX wiecznych "długich spódnic"!
          • Gość: bezdenny Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 13:19
            Gość portalu: Jacenty napisał(a):

            > A co do siostry z XIXw. Nie jestescie podobne bowiem one miały sensowny
            powody
            > buntów - potrzebe woln ości. Wy juz tylko wypaczacie ich piekna ideę dążąc do
            > zniewalania innych. Feminizm to juz tylko skarłowacenie emancypacji. Masz
            zatem
            >
            > rację - kuda ci do XIX wiecznych "długich spódnic"!

            O tym, że poglądy feministek, a także rozwiązania, które proponują w znacznej
            mierze uważam za wsteczne i anachroniczne juz pisałem. na przestzreni historii
            rózne grupy ludzi, czy to ze względów na wykształcenie, zamożnośc, pozycję w
            społeczeństwie płeć etc były dyskryminowane. Wyobraźmy sobie działacza PSL -
            może być pawlak, albo kalinowski którzy w kółko mówią o chłopach
            pańszczyxnianych, o ty, że chłopi nie chodzili na Uniwesytety, że musieli
            obrabiac pańskie pole, że calowali dziedzica w rekę (jeszcze w 20-leciu
            międzywojennym w wielu regionach Polski był taki zwyczaj), że nie zajmowali
            wysokich stanowisk (Witos i Kutuzow to wyjatki) o pogardzie w jaiej znajdowała
            się chłopska kultura etc. I w związku z tym panowie pawlak i kalinowski, by
            nadrobic dziejową niesprawiedliwośc domagaja się: calkowitej przebudowy
            mentalności i kultury - np. nie wolnio uzywac słowa wieśniak, chłop nie może
            być przedstwwiany z berecikiem na głowie i na dodatek pijany jak bela, nalezy
            wprowadzać "pozytywną dyskryminację", parytety, specjalnie traktowac przypadki
            skrzywdzenia chłopa, nalezy mu ustawowo zagwarantowac równe wynagrodzenie z
            niechłopami etc.
            Anachronizm takiego podejścia byłby dla nas oczywisty.


            • Gość: Jacenty Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: 217.96.29.* 07.12.04, 16:00
              Niepostrzeżenie staliśmy sie sami częścią tej manipulacji językiem. Postepowy
              feminizm czy wsteczny feminizm. Postepowe parytety czy wsteczne parytety.
              Wsteczny parytet dla wykształconych i płacacyh duuuże podatki czy moze
              postępowy dla lepiej wykształconych. Gra słów ale o jakim znaczeniu!
              Swoją drogą Pawlakowi dłabym parę punktów ekstra. Niech sie chłop podciągnie.
              Przecież w ludziach tkwi wielka potrzeba elitaryzmu, a w feministkach jakaz ta
              potrzeba jest wielka. Każdy chce tworzyc własną arystokrację chociaż zaczyna
              jak emancypantki od egalite, fraternite itd ... przewrotna ludzka natura
              zwycięża:))
              • Gość: bezdenny Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 17:35
                Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                > Niepostrzeżenie staliśmy sie sami częścią tej manipulacji językiem. Postepowy
                > feminizm czy wsteczny feminizm. Postepowe parytety czy wsteczne parytety.
                > Wsteczny parytet dla wykształconych i płacacyh duuuże podatki czy moze
                > postępowy dla lepiej wykształconych. Gra słów ale o jakim znaczeniu!

                masz rację. To wynik ulegania nieodpartej pokusie posługiwania się bronią z
                arsenału oponenta. Ale chodzi tez o opis sytuacji jak z japońskim zołnierzem,
                który w 30 lat po wojnie wciąż ukrywa się w dżungli gdzieś na Filipinach albo
                z dowcipu o partyznacie, który mówi: I co pan powiesz wojna skończyła się 30
                lat temu. A ja wciąż wysadzam pociągi i wysadzam.
                "walka" o niektóre zdobycze może być więc anachroniczna. by temu zapobiec, by
                wlaka wciąż mogła trwać trzeba wynajdywać wciąż nowe pola konfliktu. najlepiej
                robi się to redefiniując pewne pojęcia, nadająca im nowy sens - wtedy jest o co
                walczyć w nieskończonośc. Jeśli mamy absolutną równość wobec ordynacji
                wyborczej - a więc jeden głos i taką sama mozliwość ubiegania sie o stanowiska,
                to, by było o co walczyć musimy przedefiniować to pojęcie "równości" i wtedy
                okaże się że równośc ma polegać na parytetach - po połowie. parytet ma więc
                spełniać dwa oczekiwania - "nowej równości" i "wynagradzania krzywdy
                dziejowej". Tu może się nam przydać PSL i Pawlak. Nikt nie zaprzeczy, że
                wiejskie dziecko, z biednej chłopskiej rodziny ma mniejsze szanse na
                wykształcenie i stanowisko, niż dziecko z dużego miasta, dziecko zamożnych
                rodziców. Z tej konstatacji nie wynika jednak ochota by różnice te
                administracyjnie niwelować. Chyba że cofniemy się i będziemy przyznawać
                dodatkowe punkty za pochodzenie - o czym pisałeś. Punkty za pochodznie miałyby
                też zadoścuczynić cięzkiej doli chłopa pańszczyźnianego, podobny watek pojawia
                się w dążeniach feministek: parytety tak, bo czarownice były palone, bo prawa
                wyborcze później, bo kont w bankach nie mogły zakładać i co tam jeszcze.
                na czele takiego ruchu wyzwolenia zawsze musi stać jakaś uświadomiona
                awangarda - to jest własnie ta arystkoracja. Stąd moga być takie poglądy jak
                ten, że feministki to elita, a anty to plebs od gnoju i karmienia świń jak to
                wdzięcznie opisała jedna z forumowiczek. W wersji łagodniejszej może to być
                ciemnogród. I tak wpada się w ciąg nierozwiązywalnych sprzeczności.
                >> Każdy chce tworzyc własną arystokrację chociaż zaczyna
                > jak emancypantki od egalite, fraternite itd ... przewrotna ludzka natura
                > zwycięża:))
                • Gość: Jacenty Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: 217.96.29.* 08.12.04, 10:23
                  Redefiniowanie pojęć... tak. Ale dodałbym, że takie redefiniowanie powoduje
                  zmianę samego pojęcia. Czasami pojęcie jest zmienione w coś co znaczy całkiem
                  co innego, a czasem we własne zaprzeczenie (parytet dla kobiet to ewidentne
                  zaprzeczenie równości poprzez absurdalizację tego pojęcia na miarę liberum
                  veto). Czy parytety nie są zaprzeczeniem równości ludzi wobec prawa albo
                  zaprzeczeniem ich braterstwa? Właściwie należałoby mówić juz niezależnie o
                  braterstie i siostrzeństwie w ramach gatunku ludzkiego... Paradoksalna jest też
                  ewolucja tych kilku skrajnych organizacji kobiecych. Otóż zaczęły od
                  udawadniania, ze panie sa równe panom, a obecnie robią wszystko aby
                  zalegalizować odrębne dwa światy. Czy nastepnym krokiem nie powinny być dwie
                  izby parlamentu: męską i żeńska? Przyznam się, że głupio sie czuję gdy
                  przychodzi mi krytykować ten pomysł z pozycji "potrzeby równości" bo osobiście
                  nie odczuwam zbyt silnie takiej potrzeby... Kłopot tylko w tym, ze bardziej
                  przemawiają do mnie inne elity niż te w/g których dzielą ludzi forumowe panie.
                  To juz całkiem osobista dygresja do owych elit: dostrzegam dwie koncepcje
                  zaczerpniete z teorii zarządzania: "people oriented i goals oriented". Albo
                  głaszczemy wszystkich po główkach (parytety dla wszystki łącznie z leśnikami,
                  daltonistami i rudowłosymi-niech każdy czuje, że ma wadze!) albo dążymy do
                  realizacji postawionych zadań (parytety dla znawców problemu). To do mnie
                  przemawia - elity zadaniowe...:)).
                  • Gość: bezdenny Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 13:48
                    Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                    > Redefiniowanie pojęć... tak. Ale dodałbym, że takie redefiniowanie powoduje
                    > zmianę samego pojęcia. Czasami pojęcie jest zmienione w coś co znaczy całkiem
                    > co innego, a czasem we własne zaprzeczenie (parytet dla kobiet to ewidentne
                    > zaprzeczenie równości poprzez absurdalizację tego pojęcia na miarę liberum
                    > veto).

                    jasne że o taki efekt chodzi. nazwa ma czasami stanowić tylko formę, po to by
                    treść była zaakceptowana. redefiniowanie oczywiście prowadzi do zmiany samego
                    pojęcia - przecież taka jest istota redefiniowania. przykładów może być wiele
                    choćby przedefiniowanie "małżeństwa" - przestaje ono być związkiem mężczyzny i
                    kobiety a staje się związkiem dowolnych osobników. czas pokaże jakich jeszcze -
                    np. 3 facetów i 2 kobiet etc.

                    Czy parytety nie są zaprzeczeniem równości ludzi wobec prawa albo
                    > zaprzeczeniem ich braterstwa? Właściwie należałoby mówić juz niezależnie o
                    > braterstie i siostrzeństwie w ramach gatunku ludzkiego...

                    oczywiście, że są. raz że podważają sama istotę demokracji polegająca m.in. na
                    wolnym wyborze, dwa, że nie wiadomo wg. jakich kryteriów owe parytety
                    konstruować. raz kryterium będzie wykształcenie, raz majątek, raz płeć, a raz
                    preferencja seksualna.

                    Paradoksalna jest też
                    >
                    > ewolucja tych kilku skrajnych organizacji kobiecych. Otóż zaczęły od
                    > udawadniania, ze panie sa równe panom, a obecnie robią wszystko aby
                    > zalegalizować odrębne dwa światy. Czy nastepnym krokiem nie powinny być dwie
                    > izby parlamentu: męską i żeńska? Przyznam się, że głupio sie czuję gdy
                    > przychodzi mi krytykować ten pomysł z pozycji "potrzeby równości" bo
                    osobiście
                    > nie odczuwam zbyt silnie takiej potrzeby... Kłopot tylko w tym, ze bardziej
                    > przemawiają do mnie inne elity niż te w/g których dzielą ludzi forumowe
                    panie.
                    > To juz całkiem osobista dygresja do owych elit: dostrzegam dwie koncepcje
                    > zaczerpniete z teorii zarządzania: "people oriented i goals oriented". Albo
                    > głaszczemy wszystkich po główkach (parytety dla wszystki łącznie z leśnikami,
                    > daltonistami i rudowłosymi-niech każdy czuje, że ma wadze!) albo dążymy do
                    > realizacji postawionych zadań (parytety dla znawców problemu). To do mnie
                    > przemawia - elity zadaniowe...:)).

                    Do mnie w ogóle nie przemawia pojęcie elita. O ile można zgodzić się z banalnym
                    tweirdzenie: rządzić powinni mądrzy i uczciwi, o tyle nie można zgodzić się już
                    z jakimkolwiek sposobem wyłanainia owych mądrych i uczciwych - poza wyborem w
                    demokratycznej procedurze. W takiej procedurze dopuszczamy, że głos głupca i
                    mądrego waży tyle samo, więc dopuszczmy też to, że głupcy zostaną wybrani. To
                    jest koszt wolności - inaczej mówiąc ja wolę byśmy demokratycznie wybrali sobie
                    durniów, niz to żeby niedemokratycznie wybrano mędrców.
                    I tu dochodzimy do pewnych analogii dotyczących oblicza feminizmu. Nie ma
                    watpliwości, że dobrze zorganizowana mniejszość może zapanować nam większością.
                    Po to by to zrobić potzrebna jest oczywiście m.in. uzurpacja. tak jak w
                    przypadku feministek, które uzurpują sobie prawo do wypowiadania się w imieniu
                    wszystkich kobiet: kobiety mają prawo do...., kobiety chcą.... etc
                    najniebezpieczniejszy jest zawsze radykalizm który musi towarzyszyć
                    awangardzie/elitom. By narzucić swą wolę, swą wizję większości trzeba
                    posługiwać się radykalnymi środkami. A to w naturalny sposób musi prowadzić do
                    pewnej mentalnej izolacji, albo narzucenia innym pewnej wizji świata - stąd
                    taak kariera politycznej poprawności. okazuje się , że tylko dlatego iz jakaś
                    grupa czegoś nie akceptuje mileibyśmy zrezygnowac z obyczaju, kultury, wizji
                    które kstałtowały się ewolucyjnie przez setki lat. tak następuje
                    przedefiniowanie demokracji, a więc systemu który ma odzwierciedlać wolę
                    większości. Inaczej mówiąc - mój nowy, wymyłsony rok temu "obyczaj" ma zastąpić
                    twój "stary obyczaj" wymyślony i pielegnowany od setek lat. To taki uproszczony
                    maksymalnie schemta rodzenia się totalitaryzmów, a więc systemów, w
                    których "głupcy nie moga podejmować swoich głupich decyzji, a o tym kto jest
                    głupcem decyduje elita"
                    • Gość: Jacenty Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: 217.96.29.* 13.12.04, 15:32
                      W tej naszej wymianie nie padło jeszcze jedno - redefiniowanie to zwyczajne
                      kłamstwo albo manipulacja czyli sytuacja, w której inne cele deklarujemy, a do
                      innych zmierzamy. Nazwanie tego kłamstwem jest potrzebne ze względu na ładunek
                      ocenny albo wartościujący, który kryje się w tym słowie. Podszywają się pod
                      hasło walki o równość, a tak naprawdę dążą do braku równości. To jest kłamstwo
                      i manipulacja feminizmu.
                      Teoretycznie sam kilka postów wcześniej stawałem w obronie durnia do głoszenia
                      własnych poglądów więc nie powinienem teraz tego podważać pisząc, że
                      pozbawiłbym durni głosu w wyborach:)). Ale szczerze mówiąc wolę rządy mędrców
                      niż rządy głupców tylko dlatego, że tych wybrano demokratycznie. Szczerze
                      mówiąc na własny utopijny byc może rachunek, oddzielam demokrację od wolności.
                      Z woloności, a nie z demokracji czerpałbym prawo durnia do mylenia się;)
                      Demokracja to tylko narzędzie wyłaniania i sprawowania władzy (królowie
                      elekcyjni także byli demokratami ;)), demokracja kończy się w chwili
                      zakończenia wyborow - dalej sprawuje się własny mandat. A wolność to coś więcej
                      to stan konieczny każdemu. Bez wolności nie może byc zbawienia:)).
                • nietakasama Re: Oby nie nastapił taki dzień, 09.12.04, 03:44
                  Bezdenny jak zwykle wmawia, ze nie ma o co walczyć.
                  > "walka" o niektóre zdobycze może być więc anachroniczna. by temu zapobiec, by
                  > wlaka wciąż mogła trwać trzeba wynajdywać wciąż nowe pola konfliktu.
                  najlepiej
                  > robi się to redefiniując pewne pojęcia, nadająca im nowy sens - wtedy jest o
                  co
                  >
                  > walczyć w nieskończonośc

                  Chyba juz zawsze będzie wszystko sprowadzał do tego, ze nie mamy z czym się nie
                  zgadzać, co wy na to drogie panie, może zmienimy zainteresowania spoleczne i
                  zapiszemy się świadków jehowy?
                  W koncu tracimy tylko czas...
                  • nkosikazi Re: Oby nie nastapił taki dzień, 09.12.04, 10:55
                    Chyba juz zawsze będzie wszystko sprowadzał do tego, ze nie mamy z czym się nie
                    >
                    > zgadzać, co wy na to drogie panie, może zmienimy zainteresowania spoleczne i
                    > zapiszemy się świadków jehowy?


                    A może zróbmy im wszystkim kawał i zostańmy aktywistkami kółek różańcowych - i
                    nadal mówmy i róbmy to samo co teraz? Ja na przykład mówię od jakiegoś czasu
                    dokładnie to samo co papież a biedulkowie nawet tego nie zauważyli i dalej
                    toczą pianę :-)
                    Ciekawe jak wtedy będą uzasadniać, że nasza aktywność jest niepotrzebna bo "i
                    tak nic nie da się zmienić"..
                    Bo teraz jest tak że gdy ktoś chce walczyć ze złem powołując się na religię to
                    jest cool i święty ale jak chce robić to samo powołuje się na feminizm to
                    zaczyna się wciskanie chrzanu jak to niczego i tak nie da się zmienić bo ludzie
                    już tacy są.
                    Ja myślę że oni mają obsesję na punkcie słowa "feminizm" którego znaczenia i
                    tak zresztą nie rozumieją skoro stale myli im się z komunizmem.
                    pzdr
                    • Gość: Jacenty Re: Oby nie nastapił taki dzień, IP: 217.96.29.* 09.12.04, 11:58
                      Popatrz! zyjemy pod jednym niebem, a ja odnosze całkiem inne wrażenia! Jak ktos
                      chce walczyć ze złem i powołuje sie na religie i Boga to jest wstretny
                      faszysta, a jak powoła się na np feminizm to jeszcze pieniadze na tym zrobi!
                      Pomysł o kółkach różańcowych jest dobry (modlitwa podobno zawsze zmienia) ale
                      za to ja uruchomie jakieś nowe kółko feministyczne, które bedzie domagac się
                      aby kobietom zakazać kandydowania do parlamentu bo nie zajmuja sie tym co
                      najważniejsze w ich powołaniu czyli gotowaniem. Coś czuje, że wreszcie się
                      dogadamy!
    • dokowski Gdyby nie feminizm, to Polacy w większości ... 06.12.04, 21:31
      ... bijaliby swoje kobiety zgodnie z polską tradycją przynajmniej raz na
      tydzień i byliby pośmiewiskiem Europy. I w niczym by Polkom nie pomogły te
      czerwone sowieckie świnie z europejskich socjalistycznych ruchów kobiecych w
      typie Jarugi-Nowackiej.

      Na szczęście Amerykanki wymyśliły feminizm.
      • nietakasama Re: Gdyby nie feminizm, to Polacy w większości .. 09.12.04, 03:47
        czy te "swinie" sa czerwone, zielone niebieskie czy w kropki to mnie akurat
        obchodzi najmniej.

        Jeśli uważasz, ze Jaruga jest nieskuteczna, to ja mam inne zdanie.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Tytus powiada... 06.12.04, 23:08
      > Po to żeby znikneli durnie wygadujący takie bzdury.
      - Dlaczego na średniowiecznych budowlach nie odkrywamy wulgarnych napisów?
      - Bo w tamtych czasach głupcy nie umieli pisać!

      Może to jest jakaś droga?
      • Gość: bubu Re: Tytus powiada... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.04, 00:03
        a dlaczego w sredniowieczu kobity siedzialy w domu?
        Bo jeszcze nie wynaleziono latarń .
      • nietakasama Re: Tytus powiada... 09.12.04, 03:48
        > - Dlaczego na średniowiecznych budowlach nie odkrywamy wulgarnych napisów?
        > - Bo w tamtych czasach głupcy nie umieli pisać!
        >
        > Może to jest jakaś droga?

        Gdyby tępote dalo sie diagnozowac w szkole, podział byłby prosty :)

        No przepraszam że jestem zloliwa, ale tekst mi się podobal :)
    • dokowski Nie bierz wszystkiego od razu do siebie 07.12.04, 00:17
      Chyba że rzeczywiście jesteś damskim bokserem
    • nkosikazi wnioski? 07.12.04, 13:16
      Po odrzuceniu argumentów demagogicznych, niepoważnych (chrzan z rzekomym
      odbieraniem wolności przez feministki) lub zwykłych idiotyzmów (pozdrowienia
      dla Bubu) znalazłam jedno nadające się do dyskusji wyjasnienie dlaczego ja się
      mylę a feminizm jest niepotrzebny.
      To wyjasnienie sprowadza się do poglądu mówiącego że szowinizm pewnej części
      mężczyzn jest wyłącznie efektem braku kultury i zwykłego prostactwa. Dalej
      uważacie, całkiem zresztą poprawnie rozumując, że prostactwo&głupota było jest
      i będzie, więc feminizm jest do ich zwalczania niepotrzebny bo i nieskuteczny.
      Chyba dobrze streściłam wasz pogląd?
      Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. W końcu nie tylko prostactwo i
      głupota są wieczne, dotyczy to w takim samym stopniu kłamstwa, okrucieństwa czy
      zachłanności. A więc dlaczego nie powiecie że dekalog jest bez sensu, bo i tak
      ludzie nigdy nie będą go w 100% realizowali? Dlaczego nie powiecie na pohybel
      wszystkim religiom świata, zlikwidujmy wszystkie ruchy społeczne i polityczne -
      bo przecież one świata i tak nie zmienią?
      Dlaczego uważacie że _tylko_ feminizm jest niepotrzebny?
      Nie rozumiem..
      • Gość: krytyk2 Re: wnioski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 16:25
        Jesteś bardzo sprytna w ustawianiu sobie chłopca do bicia.Założyłas -moim
        zdaniem błędnie-że wszystkim przeciwnikom feminizmu chodzi o to samo i że to
        samo oznacza poprostu zwykłą nieskuteczność feminizmu w zwalczaniu glupoty i
        chamstwa niektórych mężczyzn.Zeby tak było jak mówisz, trzeba by dodac jedno
        wazne założenie(niemożliwe do spelnienia) -że mężczyźni -przeciwnicy feminizmu
        zdają sobie sprawę ze swojego chamstwa i głupoty.Jak chyba wiesz własnie w
        takich przypadkach nie ma mowy o samokrytycyzmie i dostępie do prawdy na swój
        własny temat.
        Załozyłas następna rzecz ,która ,moim zdaniem nie jest prawdziwa-że istnieje
        jedna postać feminizmu i że tę postać w taki sam sposób widzą wszyscy mężczyźni
        będący przeciwnikami feminizmu.Otóż ,wyobraź sobie,że ja -nawet na tym forum -
        widzę takie odmiany feminizmu,które akceptuję(przykładem takiego jest dla mnie
        to co prezentuje np Grzecznagrzeszna)i widzę też takie od ktorych mam odruchy
        wymiotne( nie podam przykladów).Wniosek :jestem antyfeministą w sensie
        najbardziej radykalnych postaci feminizmu ,nie jestem antyfeministą w stosunku
        do takich wypowiedzi jak gresznejgrzecznej.Tak na marginesie:chamstwo i
        głupota są atrybutami części uczestniczek tego forum -daleko nie
        szukając,mężczyźnie nie mają tutaj monopolu.
        Nie będe odkrywczy ,jesli powiem ,że wszelkie postacie napastliwości -obojetnie
        z ktorej strony-sa przejawem lęku.Na tej podstawie twierdzę ,że zarowno
        agresywny feminizm jest przejawem poczucia zagrożenia jak i agresywny
        antyfeminizm.Antymęski resentyment wyniesiony z dzieciństwa,bądź młodości ,źle
        układające sie kontakty z mężczyznami w wieku doroslym-to dobra gleba dla
        wyrosnięcia agresywnego feminizmu.Po stronie antyfeminizmu mamy do czynienia
        dokladnie z tym samym rodowodem z tym ze odwróconym
      • nkosikazi ważny dopisek! 07.12.04, 16:55
        Widzę teraz że popełniłam pewien błąd, w tytule wątku i doborze cytatu-
        przykładu.
        Większość z was, z obu "stron barykady" chyba mylnie zrozumiała moje intencje.
        Pisząc o "troglodytach" wcale nie miałam na myśli osobników pokroju Bubu, czyli
        prymitywów toczących pianę których przecież nikt i tak nie bierze na serio,
        tylko tych innych - inteligentnych, kulturalnych, czasami wręcz sympatycznych
        którzy w ten swój sympatyczny, inteligentny sposób potrafią zapytać o to jaki
        jest ten "wkład kobiet w cywilizację" i sugestywnie pytać "a dlaczego tak
        niewiele kobiet dostało Nobla". Nie rozumiecie, że samo stawianie sprawy w taki
        sposób, te pytania o to kto jest "lepsiejszy", ważniejszy, kto stworzył
        cywilizację świadczą o myślowym prymitywizmie? Jak w ogóle można deliberować co
        jest ważniejsze: rodzenie i wychowywanie czy wynajdywanie koła i
        mikroprocesorów?? Przecież tego w ogóle nie daje się porównywać! Ludzie którzy
        próbują to robić są dla mnie takimi inteligentnymi, uprzejmymi i miłymi
        współczesnymi troglodytami,żywym uzasadnieniem tego że feminizm rozumiany jako
        idea równości płci ma jeszcze wiele do zrobienia.
        A to przecież nie wszystko co ci grzeczni troglodyci potrafią.
        Ci sami ludzie potrafią całkiem na serio debatować nad tym czy dopuszczalne
        jest bicie żony w celach wychowawczych - i najzupełniej serio dochodzą w takiej
        dyskusji do wniosku, że owszem: to jest dopuszczalne! I tego nie robią takie
        nieszczęsne stworzenia jak Bubu, tylko ludzie inteligentni, można powiedzieć
        elita intelektualna tego forum.
        I to własnie z ich powodu feminizm jest konieczny, nie ze względu na Bubu. Na
        Bubu to wystarczy mama, siostry, koleżanki z podwórka, trochę później pewno i
        pan posterunkowy.
        Musiałam to dopisać, bo chyba wydawało się wam że mój post to jeszcze jedno
        nudne użalanie się nad forumowym chamstwem a to całkiem nie tak. Matołki
        toczące pianę nie są dla feminizmu żadnym wyzwaniem ani problemem. Problemem
        jest pogarda dla kobiet która przebija z postów tych inteligentnych i
        kulturalnych z których każdy formalnie deklaruje dla kobiet podziw i szacunek.
        • milka30 Re: ważny dopisek! 07.12.04, 18:10
          nkosikazi napisała:

          > Pisząc o "troglodytach" wcale nie miałam na myśli osobników pokroju Bubu,
          czyli
          >
          > prymitywów toczących pianę których przecież nikt i tak nie bierze na serio,
          > tylko tych innych - inteligentnych, kulturalnych, czasami wręcz sympatycznych
          > którzy w ten swój sympatyczny, inteligentny sposób potrafią zapytać o to jaki
          > jest ten "wkład kobiet w cywilizację" i sugestywnie pytać "a dlaczego tak
          > niewiele kobiet dostało Nobla". Nie rozumiecie, że samo stawianie sprawy w
          taki
          >
          > sposób, te pytania o to kto jest "lepsiejszy", ważniejszy, kto stworzył
          > cywilizację świadczą o myślowym prymitywizmie? Jak w ogóle można deliberować
          co
          >
          > jest ważniejsze: rodzenie i wychowywanie czy wynajdywanie koła i
          > mikroprocesorów?? Przecież tego w ogóle nie daje się porównywać! Ludzie
          którzy
          > próbują to robić są dla mnie takimi inteligentnymi, uprzejmymi i miłymi
          > współczesnymi troglodytami,żywym uzasadnieniem tego że feminizm rozumiany
          jako
          > idea równości płci ma jeszcze wiele do zrobienia.

          Masz rację, nie dawno zderzyłam się z takim własnie miłym, "szanującym" kobiety
          troglodytą, który udowadniał mi, że kształcenie kobiet to strata czasu i
          pieniedzy, bo przecież i tak potem wszystkie rodzą i siedzą w domu z dziećmi i
          ich wykształcenie się marnuje. Mówił to przy swojej wykształconej żonie, bez
          której g... by osiągnął, bo to ona rozkręciła i ciągnie, dzięki swojej
          inteligencji, rodzinny interes. Pozdrowienia.
          > A to przecież nie wszystko co ci grzeczni troglodyci potrafią.
          > Ci sami ludzie potrafią całkiem na serio debatować nad tym czy dopuszczalne
          > jest bicie żony w celach wychowawczych - i najzupełniej serio dochodzą w
          takiej
          >
          > dyskusji do wniosku, że owszem: to jest dopuszczalne! I tego nie robią takie
          > nieszczęsne stworzenia jak Bubu, tylko ludzie inteligentni, można powiedzieć
          > elita intelektualna tego forum.
          > I to własnie z ich powodu feminizm jest konieczny, nie ze względu na Bubu. Na
          > Bubu to wystarczy mama, siostry, koleżanki z podwórka, trochę później pewno i
          > pan posterunkowy.
          > Musiałam to dopisać, bo chyba wydawało się wam że mój post to jeszcze jedno
          > nudne użalanie się nad forumowym chamstwem a to całkiem nie tak. Matołki
          > toczące pianę nie są dla feminizmu żadnym wyzwaniem ani problemem. Problemem
          > jest pogarda dla kobiet która przebija z postów tych inteligentnych i
          > kulturalnych z których każdy formalnie deklaruje dla kobiet podziw i szacunek.
      • Gość: Patrick Lombardi Re: wnioski? IP: 213.192.80.* 08.12.04, 09:02
        Jesteś, nie powiem przewrotnie sprytna, jesteś głupkowato-przebiegła. Wobec
        faktów, tj.: "kompletnej cywilizacyjnej nieprzrdatności kobiet" (to w
        telegraficznym ujęciu), piszesz o chamach troglodytach (pierwszych etiopskich
        chrzescijanach), itp. Jakiś czas temu doszedłem do wniosku (etap wyższy od tezy
        Zygusia Freud'a o kobiecym kompleksie braku penisa), że feministki, podobnie
        jak homoseksualiści, mają w sobie tak ogromny potencjał agresji, z którego
        sobie nawet nie zdają sprawy, wobec mężczyzn, że jedynym tego wytłumaczeniem
        jest ptrzeogromny kompleks nie-bycia mężczyzną. To jedynie feministki zdały
        sobie sprawę z faktu, że kobieta jest w istocie nieprzydatnym cywilizacyjnie
        tworem (chociaż z punktu widzenia gatunku jeszcze niezbędnym do cvzasu
        przemysłowego zastosowania sztucznej macicy). Prace nad genomem (mapą) ludzkim
        dowiodły niezbicie, że jedynie plemniki są zdolne do genetycznych zmian na
        drodze ewolucyjnej i to dzięki męskim genom "człowiek-małpa" zeszła z drzewa.
        Jajeczka żeńskie są niezmienne (niezdolne do ewoluowania) w czasie i dlatego
        badając ludzki materiał genetyczny (skąd przychodzimy) naukowcy badają
        tylko "linię Żeńską", gdyż mężczyźni są zmienni w czasie. Podsumowując: Geniusz
        człowieka to sprawa męska. Niestety "mężczyźni", bądźmy konsekwentni i
        intelektualnie uczciwii są również "odpowiedzialni" za większość chorób
        genetycznych i ich przekazywanie z pokolenia na pokolenie. Ale coś za coś, tzn.
        geniusz za debilizm (na przykład). Nie powiem ci: "W tył zwrot tam jest wiadro
        i szmata - posprzątaj". Powiem ci jedno. Nie jest moją absolutną zasługą, że
        urodziłem się kimś "gatunkowo" lepszym, tzn. mężczyzną. Nie jest twoją winą, że
        na swój sposób cierpisz (i to bardzo) z tego powodu, że jesteś kobietą
        (społeczną). Brakuje nam jedynie MIŁOŚCI WZAJEMNEJ. Różnice w mózgach (męskich
        i kobiecych) to rzcze drugorzędna. Ja szanuję i kocham kobiety. Nie miałem z
        nimi i nie mam żadnych problemów. Moja żona pracuje w środowisku
        sfeminizowanym (również z feministkami). Są one częstymi bywalczyniami w naszym
        domu. Wiem co im doskwiera - ale inaczej być nie może. My, mężczyźni
        potrzebujemy was, bardzo, i to tylko wam się zdaje (mania prześladowcza), że
        wami gardzimy. Głowa do góry ! Kochaj i doceniaj męski geniusz (tem 1 %
        geniuszy, który popycha cywilizację w rozwoju i ten promil urodzonych debili,
        za który my jesteśmy odpowiedzialni. I powiem ci wielki komplement wobec
        kobiet. My potrzebujemy waszego krowiego ciepła tak samo jak tysięcy godzin,
        które spędzamy dla własnej satysfakcji we wszystkich laboratoriach świata.
        • nkosikazi Re: wnioski? 08.12.04, 10:16
          Cześć Magda, znowu jeteś facetem? I w dodatku tym razem masz żonę!
          No, no.. Ktoby pomyślał że aborcja może być aż taka szkodliwa że w jej wyniku
          oprócz syndromu postaborcyjnego może kobiecie penis wyrosnąc;-)
          pzdr
          • Gość: Patrick Lombardi Re: wnioski? IP: 213.192.80.* 08.12.04, 10:46
            Już, chyba, wiem o co chodzi. Odkrycie zupełnie kobiece. Z tego terminalu
            korzysta kilka (czasami kilkanascie osób). Iśącie kobiece "odkrycie". No
            to "zdemaskowałaś" mnie (nas ?). Ewa wzywa 07 ! Śmiechu warte. No, ale ad rem
            (tzn. do rzeczy), bo znowu wychodzą z ciebie kompleksy prześladowanej kobiety.
            Może jakieś argumenty ?
            • arphar Re: wnioski? 16.12.04, 13:43
              Sklodowska byla tranzwestyta jak rozumiem? Pana/Pani wypowiedz jest ponizej
              poziomy krytyki.
          • Gość: P.L. Re: wnioski? IP: 213.192.80.* 08.12.04, 10:51
            Dodam jeszcze, że jestem BUBU, Dokowskim, Bezdennym, etc. Prześledź wszystko -
            oczywiste wnioski nasuwają się same. Że też ci zajęło to tyle czasu, hi, hi, hi.
            • nkosikazi Re: wnioski? 08.12.04, 13:50
              Słuchaj no, szczeniaku.Zareagowałam wyłącznie dlatego że wcześniej podszyłeś
              się pod kobietę która przerwała ciążę i cierpi z powodu syndromu
              postaborcyjnego. Zwykłe łgarstwa nie robią na mnie wrażenia ale takie udawanie
              mnie oburzyło.
              Wiem że z tego kompa na gdańskiej uczelni (jeszcze nie sprawdziłam która to,
              ale mogę to zrobić) może nadawać kilku takich gó..arzy jak ty. Nigdy natomiast
              nie uwierzę by trafiła tam starsza kobieta która przed laty przerwała ciążę i
              przychodzi sobie wspólnie z bandą niedorostków pisać posty o tym jakie to
              kobiety są głupie i prymitywne. Skończ z tym udawaniem szczeniaku. I nie pisz
              do mnie więcej, zwłaszcza że i tak nie rozumiesz treści moich postów więc nie
              mamy zadnej płaszczyzny porozumienia.
              • Gość: P.L. Re: wnioski? IP: 213.192.80.* 08.12.04, 14:59
                No, dawno mnie tak nie poniosło. Sprawź MENDO ! Sprawdź nawet u administratora.
                Do rzeczy feministko (przepraszam za to wulgarne słowo). Masz do czynienia z
                wysokiej klasy specjalistą A NIE KOBIETĄ.
      • nietakasama Re: wnioski? 09.12.04, 03:52
        Feminizm, jak każdy ruch występujący przeciw czemuś co uważa za
        niesprawiedliwość, jest potrzebny do zachowania równowagi.

        • Gość: BUBU Re: wnioski? IP: *.visp.energis.pl 09.12.04, 06:31
          PROBLEM W TYM,ZE WIEKSZOSC BAB TEGO NIE POJMUJE.I TRAKTUJE FEMINIZM JAKO REVLTE-
          UZYWAJAC CHAMSTWA..A JA TU JESTEM PO TO ABY NA TO CHAMSTWO IM ODPWIEDZIEC :_))
          • nietakasama Re: wnioski? 11.12.04, 16:19
            A teraz poważnie- po raz pierwszy przeczytalam twojego posta wyluskalam z niego
            coś, do czego możnaby się odniesć :)
            Piszesz ze problem w tym że większość "bab" tego nie rozumie.
            Może masz rację, ale to oznacza jedynie że źle poslugują się orężem ktore
            moznaby wykorzystac poprawnie, prawda?
            • Gość: BUBU Re: wnioski? IP: *.visp.energis.pl 12.12.04, 19:08
              >>>ech... ja już ani nie czytam jego postów, ani na nie nie odpisuję.
              Traktujeje jak spam.<<<


              NO COMENTATORE.


              • Gość: nietakasama Re: wnioski? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.04, 19:54
                jak już pisalam wcześniej, jak głupia zaczynałam podejmować z toba na nowo
                dyskusje kiedy wydawalo mi sie ze przestajesz się zachowywac jak uposledzony
                cham.
                Ale ty wtedy wykręcasz sie sianem i przypominasz mi, ze obiecałam sobie wiecej
                sie do ciebie nie oddzywać. I wiesz co, masz rację- nie warto.
                Po raz kolejny udowodniles mi że nie warto, więc nie bede juz wiecej podejmowac
                prób, choć wydawało mi sie ze zacząłeś zasługiwac na rozmowę.

                Własnie sam przekonałeś mnie o tym , że jednak nie, wciąz nie.
                Dziekuje za przypomnienie, mam nadzieje że bedziesz mnie upomiał za każdym
                razem gdy pokusze sie o komentarz...
                To mi przypomni ze tracę czas. Za ktoryms razem może do mnie dotrze dobitnie ze
                dobrych chęci nie należy marnować...
                • Gość: bubu Re: wnioski? IP: *.visp.energis.pl 12.12.04, 20:00
                  >>Za ktoryms razem może do mnie dotrze dobitnie ze
                  dobrych chęci nie należy marnować...


                  ALLELUYAH.TRAC CZAS NA DYSKUSJE Z PUSTYMI BABAMI POKROJU NIKO"SIKI"KAZI,GDYBYM
                  CHCIAL Z TOBA DYSKUTWAC TO BYM NIE UZYWAL WULGARYZMOW.DZIEKUJE DOBRANOC.
                  P.S:I OWSZEM,PRZYPOMNE.
                  • nietakasama Re: wnioski? 13.12.04, 01:58
                    Ja tu "tracę czas" głównie na dyskusję z mężczyznami, ale skąd masz wiedziec,
                    skoro nie czytasz dokladnie nawet tematów...Mniejsza z tym , ty nawet do
                    uzytkownikow plci męskiej pisales per ty głupia babo :) więc czemu ja się
                    dziwie?

                    Ja znam dwa objawy twojej frystracji- caps lock i dużo k**rew zamiast
                    porzecinków :)Wtedy wiadomo,ze bubu się wkurzył i zacznie sypać rymami :)
                    swoją drogą powinienes pomyslec o wydaniu juakiegos tomika wierszy, czy coś.
                    Najlepiej w Towarzystwie dzieci autystycznych...


                    Noi, dalej mistrzu, przypomnij mi ze mialam się nie oddzywac :)
                    (Tyle że jakoś nieszczesliwie nagle zaczeło mnie to bawić )
                    • Gość: BUBU Re: wnioski? IP: *.visp.energis.pl 13.12.04, 04:11
                      >>Noi, dalej mistrzu, przypomnij mi ze mialam się nie oddzywac :)
                      (Tyle że jakoś nieszczesliwie nagle zaczeło mnie to bawić


                      WIDZISZ,JAK FACET CHCE A BABA NIE TO SOBIE SAM BIERZE,A JAK BABA CHCE A FACET
                      NIE,TO TAK ZOSTAJE.
                      • nietakasama Re: wnioski? 18.12.04, 11:33
                        To kupuje wibrator albo idzie do kina.
                    • kocia_noga Re: wnioski? 13.12.04, 18:45
                      Co do tego tomiku...Gościł tu niedawno był niejaki Cezary T. Gdybym miała
                      wybierać - wybieram bubu .Ma żywą wyobraźnię, inwencję słowotwórczą , jego
                      teksty są zaangażowane - literówki , błędy stylistyczne jeszcze wzmagają ten
                      efekt.Mnie się poezja bubu podoba.Może ktoś powiedzieć , że łatwo mi tak pisać,
                      bo bubu nie napisał żadnego wierszyka o mnie ; ale to nie tak , wierszyki bubu
                      sa o nikim , a właściwie o bubu i jego złości . bubu żyje , i mam nadzieję,że
                      jak mu hormony odpuszczą, zacznie pisac wiersze , a przynajmniej teksty
                      piosenek , moga być hiphopowe , czy jakie tam będa modne .
                      • Gość: P.L. Re: wnioski? IP: 213.192.80.* 14.12.04, 08:09
                        ..., no tak kompleks braku chłopa w domu ... lub gorzej - braku penisa.
                      • nietakasama Re: wnioski? 20.12.04, 23:28
                        Niedoceniasz go.
                        On stworzy swój styl.
    • nietakasama Re: feministki kontra troglodyci 09.12.04, 03:37
      Zmiany prawne są.
      A co ze zmianami w mentalności?

      Ot co...
      • kocia_noga Re: feministki kontra troglodyci 09.12.04, 16:24
        bubu jest dla mnie świeżym powiewem prawdziwej męskości ; bezpretensjonalna
        agresywność , bezrefleksyjność itp do tego wprawiajaca mnie w podziw inwencja
        słowotwórcza .Nie to , co skapcaniałe, wymięte , daremnie oczekujące na kontakt
        z kobietą tutejsze gremium starych kawalerów udające antyfeministów .
        • nietakasama Re: feministki kontra troglodyci 10.12.04, 17:34
          ech... ja już ani nie czytam jego postów, ani na nie nie odpisuję. Traktuje je
          jak spam.
    • dokowski Caps Lock ci się włączył głupku 09.12.04, 21:54
      • Gość: BUBU Re: DOKOWSKI SIORBAJ :) IP: *.visp.energis.pl 11.12.04, 18:43
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka