Gość: rzymianka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.12.04, 11:25
Kiedyś wydawało mi się, że blisko mi do feminizmu, teraz wolę używać w
stosunku do siebie określenia "kobieta wyemancypowana". Nie do końca rozumiem
pewne rzeczy, dlatego chciałabym się upewnić.
1) Feministki chyba są przeciwko legalizacji prostytucji. Dlaczego? Przecież
tego zjawiska i tak się nie zlikwiduje, a chyba lepiej jeśli będzie pod
kontrolą - lepiej zarówno dla państwa jak i dla prostytutek.
2) Dlaczego feministki uważają, że sytuacja w której facet otwiera kobiecie
drzwi to przejaw dyskryminacji?
3) Kiedyś usłyszałam lub wyczytałam stwierdzenie chyba pani Marii Janion, że
nie powinno się mówić "kobieta w ciąży" tylko "człowiek w ciąży" bo to
pierwsze określa osobę według płci. Według mnie jest to czepianie się
nieistotnych szczegółów.
4) Czy to prawda, że feministki uważają, że kobieta nie powinna ubierać się
seksownie, bo to znaczy, że sprowadza siebie do roli towaru i chce być
traktowana przedmiotowo?