Dodaj do ulubionych

Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 19:29
Jest sobie pewna pani w wieku ok. 60, zadbana choc po amputacji piersi.
Niedawno owdowiala, mieszka sama w 2 pokojowym mieszkanku z kotem.

Nasza bohaterka, wielka milosniczka o. Rydzyka i pralata Henryka J., ma za
sasiadow rodzine z tzw. problemami. Problemy polegaja na tym, ze rodzina
przez wiele lat meczyla sie z pijakiem, recydywista prawdopodobnie chorym
umyslowo, ktorego wreszcie wyeksmitowala. Dziad jednak nie daje za wygrana,
nachodzi ich kiedy mu sie spodoba, domaga sie wpuszczenia, pieniedzy, robi
awantury, leca wyzwiska itd. Wywaza drzwi i urywa kable telefoniczne kiedy
dzwonia na policje. Ale do rzeczy. Raz do sasiadki w trakcie awantury
zastukotala jedna z kobiet z owej familii i zapytala czy moze wezwac
funkcjonariuszy (pijak pracowal w tym czasie nad rozbiciem ich telefonu). Co
zrobila sasiadka ? Rozdziawila gebe z glupawym usmiechem i...zatrzasnela
drzwi przed nosem roztrzesionej kobiecie. Ta musiala pobiec do budki
telefonicznej.

Sasiadka, wielce pobozna chrzescijanka, jest takze czlonkinia tzw. Akcji
Katolickiej. Poniewaz nie ma obowiazkow (poza kotem), skupila sie na
problematycznej rodzinie, w specyficzny dla siebie sposob. Po pierwsze,
rozniosla po sasiadach, ze to wredne, nieludzkie potwory ktore biednego,
chorego mezczyzne wyrzucily na bruk (zyl tam i pil 20 lat, nie pracujac,
poprzednie 20 lat pil na swoim ale i tak im dawal w kosc). Po drugie,
zaczela "potworom" radzic niemal co dnia aby sie za niego modlily i okazywaly
mu milosc, bo w kazdym czlowieku nalezy widziec Jezusa. Na argumenty, ze
milosc i wsparcie wszelkie mozliwe dostawal od 20 lat, pozostawala glucha.
Ale prawdziwe przegiecie nastapilo, kiedy raz kobiety nie chcialy go wpuscic
do domu bojac sie o siebie, co oczywiste. Sasiadka wyskoczyla na korytarz i
zaczela lomotac w ich drzwi oraz wrzeszczec aby go NATYCHMIAST wpuscily, bo
CHLOPAK nie moze pod drzwiami stac ! Drzwi sie otworzyly, poleciala ostra
kontra - niech sie pani nie wtraca w cudze sprawy, a jakby pani oberwala od
niego po lbie i uslyszala ze jest stara k...to co by pani zrobila ? Na to
Rydzykowa fanka: NIEMOZLIWE ZEBY WAS WYZYWAL ALBO BIL ! WYYYY GO
DENERWUJECIE, ON PRZEZ WAS PIJE, NIE MODLICIE SIE BEZBOZNIKI JEDNE itd. Po
chwili ktos tam do nich przyszedl, pijak sie zmyl, Rydzykowa poszla do
siebie. Od tamtej pory panuje miedzy nimi wrogie milczenie - oczywiscie pijak
dalej sie jej zali ze ONE go katuja a Rydzykowa go glaszcze i wynosi mu
herbatke. Koniec historii.

Mam chyba za ciasna glowe, bo mi sie w niej nie miesci, ze kobieta moze byc
zarazem tak glupia, wredna i chamska. Zamiast zaoferowac chrzescijanska
milosc blizniego ofiarom agresora - skadinad sa one jej przeciwienstwami
jesli chodzi o mentalnosc - nianczy i broni smierdzacego, bezczelnego,
chamskiego typa, a ofiary atakuje i robi z nich najgorsze. Nie wierzy w to,
co one jej mowia, wierzy we wszystkie jego zmyslenia i lgarstwa. Czy to efekt
religijnego prania mozgu, czy tez w wycietej piersi miescil sie mozg tej
idiotki ? Jedno wiem: jej istnienie potwierdza relacje miedzy nasza
hipokrytyczna religijnoscia, a zjawiskiem przemocy wobec kobiet. Przy czym
wine ponosza oczywiscie ludzie czyniacy zlo, nie religia sama w sobie. Po
czyjej stronie bylby Chrystus w tej sytuacji ? Rodziny ktora po 20 latach
przestala nadstawiac drugi policzek, zrydzykowacialej dewotki czy lumpa ?
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete 04.01.05, 20:38
      Gość portalu: she napisał(a):

      > Problemy polegaja na tym, ze rodzina
      > przez wiele lat meczyla sie z pijakiem, recydywista prawdopodobnie chorym
      > umyslowo, ktorego wreszcie wyeksmitowala.

      Na czym polega choroba umysłowa tego "dziada"? Jeśli to rzeczywiście choroba
      to chyba nie można zwyczajnie eksmitować?


      > Zamiast zaoferowac chrzescijanska
      > milosc blizniego ofiarom agresora - skadinad sa one jej przeciwienstwami
      > jesli chodzi o mentalnosc - nianczy i broni smierdzacego, bezczelnego,
      > chamskiego typa, a ofiary atakuje i robi z nich najgorsze. Nie wierzy w to,
      > co one jej mowia, wierzy we wszystkie jego zmyslenia i lgarstwa.

      Czy ta kobieta zamieszkała w tym dwupokojowym mieszkaniu niedawno,
      czy też już mieszka tam od -dziestu lat? (Bo jakoś nie zrozumiałam)
      • bastess Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete 05.01.05, 14:11
        Kobieta z kotem była fanatyczką religjna, która po prostu nie rozumie idei
        wiary katolickiej...Tacy też się zarzają...Nie należy twierdzić na podstawie
        tej wypowiedzi, że wszyscy katolicy są za przemocą i nie rozumieją
        współczesnych problemów kobiet.Ta babcia, jak i cała Młodzież Wszechpolska oraz
        LPR pewnie naczytała się wybranych listów ojców i doktorów kościoła
        opowiadających o podporządkowaniu się kobiety mężczyźnie, zapomniając choćby o
        publikacjach Jana Pawła II, który otwarcie mówi o winie Kościoła wobec kobiet i
        o nowym feminiźmie. A ta kobieta w przytoczonym opowiadaniu robi się na
        zagorzałą, z całym szacunkiem dewotę, ale zdaje mi się, że wszyscy rozumni
        ludzie uważają, że prędzej na życie wieczne( do wersja dla wierzących) zasłuży
        biedna i poniżana żona pijaka niż ona...
        • Gość: bogi to jest bardzo czeste IP: *.dwi.uw.edu.pl 05.01.05, 14:26
          najgorsze jets to, ze kobiety katoliczki, ktore doznaja przemocy ze strony
          swoich mezow katolikow wychowuja swoich synow na przemocowcow- no bo to
          przweciez mezczyzna.
          • Gość: tk Re: to jest bardzo czeste IP: *.man.bydgoszcz.pl 08.01.05, 03:10
            A kobiety niekatoliczki będące w tej samej sytuacji? A poza tym kto to taki
            "przemocowiec"?
        • Gość: she Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:31
          Nie podejrzewam jej o czytanie listow doktorow Kosciola. Ona swoja wiare buduje
          raczej na podstawie Naszego Dziennika, Radia M. oraz dzialalnosci owej
          tajemniczej Akcji Katolickiej. Smiem twierdzic, ze w naszym kraju niewielu jest
          autentycznych katolikow, ludzi, ktorzy orientuja sie w arkanach swej wiary.
          Statystyczny polski katolik to tak naprawde pseudokatolik. Chodzi do Kosciola
          bo inni chodza, na zasadzie wszechobecnego mentalnego terroru. Nie dopuszcza do
          siebie mysli, ze Jezus byl Zydem. Uwaza, ze najgorszy wierzacy jest lepszy od
          najlepszego ateisty, itd. Obnosi sie ze swoja wiara jak moze i gdzie moze.

          Oczywiscie, w katechizmie KK nie ma, o ile wiem, zalecen aby bic zone
          gdy "zasluzy". Ale nie ma tez niestety zalecenia dla spolecznosci wiernych, aby
          stawac w obronie slabszych: kobiety i dzieci, aby bijacego i agresywnego meza
          potraktowac z surowoscia, odseparowac go od nich raz a dobrze ! Niestety,
          religia chrzescijanska pochyla sie nad "grzesznikami" i nakazuje ich milowac -
          wobec tego wielu cwanych niegodziwcow udaje strasznie poszkodowanych i
          nieszczesliwych, jak lump z historii. On jest z chrzesc. punktu widzenia
          bardziej interesujacy, niz jego spokojna, pracujaca rodzina. Jest bowiem
          wdziecznym obiektem do okazywania milosierdzia wbrew zdrowemu rozsadkowi, co
          ochoczo czyni owa dewotka. Dla jego rodziny milosierdzia juz nie starczylo.

          Nie wiem, czy to sobie dobrze tlumacze. Jako pilne dziecko, mialam i z religii
          piatke, wiec bylam dobrze obryta z "teorii" wiary, poza tym obracalam sie
          niegdys w kregach przykoscielnych, mam wiec niejake pojecie na
          temat "praktyki"...Na dzien dzisiejszy wiem tyle, ze ideologia propagujaca
          milosc blizniego za wszelka cene jest utopijna i - odwaze sie uzyc tego slowa -
          ZLA. Korzystaja na niej bowiem ludzie zli, kosztem tych, ktorzy ich miluja, lub
          milowali ale ilez mozna bylo. Amen.
          • Gość: bis Re: "she" opisanie przez Ciebie zdarzenie IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 05.01.05, 21:46
            nic nie ma do hasła "katolicyzm a przemoc w rodzinie". Samo słownictwo zawarte
            w pierwszym poście nic dobrego o Tobie nie mówi. Sąsiadka zachowała się zgodnie
            ze swoim indywidualnym osądem sytuacji. Nie twierdzę, że on był słuszny. Tak i
            Ty nie masz prawa tego robić, chyba że to Ty jesteś tą główną bohaterką.
            • witch-witch Re: "she" opisanie przez Ciebie zdarzenie 08.01.05, 14:27
              Gość portalu: bis napisał(a):

              > nic nie ma do hasła "katolicyzm a przemoc w rodzinie". Samo słownictwo
              zawarte
              > w pierwszym poście nic dobrego o Tobie nie mówi. Sąsiadka zachowała się
              zgodnie
              >
              > ze swoim indywidualnym osądem sytuacji. Nie twierdzę, że on był słuszny. Tak
              i
              > Ty nie masz prawa tego robić, chyba że to Ty jesteś tą główną bohaterką.
              ......................
              A czy ty dokładnie przeczytałeś post, chyba nie zrozumiałeś sensu.A dlaczego
              nie ma prawa pisac o tym co wie i kiedy ją to oburza? Oburzające jest nie
              udzielic ludziom pomocy wtedy kiedy tego potrzebują. A to wyraźnie zrobiła
              sąsiadka. tak sie zachowuje katolik biegający co niedziela do kościoła i
              klepiący maryjki?To czego ja ta religia nauczyła?

              • kamfora kryteria 08.01.05, 15:06
                witch-witch napisała:

                > Oburzające jest nie
                > udzielic ludziom pomocy wtedy kiedy tego potrzebują. A to wyraźnie zrobiła
                > sąsiadka. tak sie zachowuje katolik biegający co niedziela do kościoła i
                > klepiący maryjki?To czego ja ta religia nauczyła?

                Kiedy jest spór między innymi ludźmi człowiek tzw. postronny dokonuje oceny
                (według przyjetych przez siebie kryteriów) kto (i czy) potrzebuje jego pomocy.
                W opisanej historii sąsiadka uznała, że pomocy potrzebuje wyeksmitowany
                mężczyzna. Na jakiej podstawie? Można by ją o to spytać.
                Z opowieści She wiemy, że kobieta jest katoliczką. Według wyobrażenia
                She czy też Witch-witch katoliczka powinna zachowywać się inaczej. Ale to są
                kryteria przyjęte przez She, czy też W-w. Dlaczego ta kobieta miałaby żyć
                według kryteriów katolicyzmu propagowanych przez osoby spoza KK ?
                • witch-witch Re: kryteria 08.01.05, 15:47
                  Myślę, że ani ty kamforo, ani ja nie znamy dokładnej sytuacji stanu sprawy,
                  nawet pomimo tego dokładnego opisu dokananego przez she. Jednak jest to czyste
                  faryzeuszostwo, ze strony katolika, który staje w obronie bandyckiego
                  zachowania pijaka, ośmielając się oskarżać jego rodzinę za jego "niewinne"
                  wybryki. Nawet jezeli miałby swoje racje, to sposób w jaki tychże racji
                  dochodzi i zachowuje się jest niedopuszczalny i karygodny.
                  • kamfora Re: kryteria 08.01.05, 16:35
                    witch-witch napisała:

                    > Myślę, że ani ty kamforo, ani ja nie znamy dokładnej sytuacji stanu sprawy,
                    > nawet pomimo tego dokładnego opisu dokananego przez she. Jednak jest to czyste
                    > faryzeuszostwo, ze strony katolika, który staje w obronie bandyckiego
                    > zachowania pijaka, ośmielając się oskarżać jego rodzinę za jego "niewinne"
                    > wybryki. Nawet jezeli miałby swoje racje, to sposób w jaki tychże racji
                    > dochodzi i zachowuje się jest niedopuszczalny i karygodny.

                    Zgadzam się z Tobą, ze nie znamy dokładnie jak się sytuacja przedstawia. Ba -
                    nie zna jej nawet She. Słyszała o tym od swojego znajmego, którego babcia
                    przyjaźni się ponoć z tą sąsiadką-katoliczką. Czy nie wydaje Ci się, że
                    faryzeuszostwem jest zakładać, że NA PEWNO racja jest po stronie
                    rodziny tego faceta, którego określasz mianem badyty? Czy nie przyszło Ci do
                    głowy, że można w ten sposób zniszczyć każdego niewygodnego, tak "na fali"
                    potępienia dla przemocy mężczyzn wobec kobiet?

                    -
                    • Gość: witch-witch Re: kryteria IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.01.05, 16:41
                      Nie nazywam tego hipokryzja czy falszem. Juz pisalam, ze jego zachowanie w
                      zadnym wypadku go nie usprawiedliwia. Przemoca, biciem i katowaniem swojej
                      rodziny dowodzi,jedynie ze racja jest po stronie jego rodziny.
                • Gość: she Re: kryteria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 16:40
                  Dlaczego ? Ano, dlatego ze "osoby spoza KK" czasem lepiej rozumieja teoretyczne
                  zalozenia religijne, niz ograniczony intelektualnie cietrzew. Zawsze mi sie
                  wydawalo, ze chrzescijanin jest powolany do czynienia dobra. Bledne zrozumienie
                  zalozen chrzescijanstwa prowadzi jak widac do gorszych wynaturzen niz cale
                  poganstwo razem wziete.

                  • kamfora Re: kryteria 08.01.05, 17:05
                    Gość portalu: she napisał(a):

                    > Zawsze mi sie
                    > wydawalo, ze chrzescijanin jest powolany do czynienia dobra.

                    Źle Ci się wydawało. Każdy człowiek jest powołany do czynienia dobra.
                    Chrześcijanin to człowiek, który wierzy, że czyniąc dobro - po śmierci będzie
                    wiecznie żył w niebie.
          • Gość: Abaddon No co Ty. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:48
            Gość portalu: she napisał(a):

            > Nie podejrzewam jej o czytanie listow doktorow Kosciola. Ona swoja wiare
            buduje
            >
            > raczej na podstawie Naszego Dziennika, Radia M. oraz dzialalnosci owej
            > tajemniczej Akcji Katolickiej. Smiem twierdzic, ze w naszym kraju niewielu
            jest
            >
            > autentycznych katolikow, ludzi, ktorzy orientuja sie w arkanach swej wiary.

            Całe szczęście, że tak jest. Prawdziwy katolik to dopiero zgroza.

            > Statystyczny polski katolik to tak naprawde pseudokatolik. Chodzi do Kosciola
            > bo inni chodza, na zasadzie wszechobecnego mentalnego terroru. Nie dopuszcza
            do
            >
            > siebie mysli, ze Jezus byl Zydem.

            I gejem:) Podobno robił to ze św. Janem.

            Uwaza, ze najgorszy wierzacy jest lepszy od
            > najlepszego ateisty, itd. Obnosi sie ze swoja wiara jak moze i gdzie moze.
            >
            > Oczywiscie, w katechizmie KK nie ma, o ile wiem, zalecen aby bic zone
            > gdy "zasluzy". Ale nie ma tez niestety zalecenia dla spolecznosci wiernych,
            aby
            >
            > stawac w obronie slabszych: kobiety i dzieci, aby bijacego i agresywnego meza
            > potraktowac z surowoscia, odseparowac go od nich raz a dobrze ! Niestety,
            > religia chrzescijanska pochyla sie nad "grzesznikami" i nakazuje ich milowac -

            > wobec tego wielu cwanych niegodziwcow udaje strasznie poszkodowanych i
            > nieszczesliwych, jak lump z historii. On jest z chrzesc. punktu widzenia
            > bardziej interesujacy, niz jego spokojna, pracujaca rodzina. Jest bowiem
            > wdziecznym obiektem do okazywania milosierdzia wbrew zdrowemu rozsadkowi, co
            > ochoczo czyni owa dewotka. Dla jego rodziny milosierdzia juz nie starczylo.

            Life is brutal.

            >
            > Nie wiem, czy to sobie dobrze tlumacze. Jako pilne dziecko, mialam i z
            religii
            > piatke, wiec bylam dobrze obryta z "teorii" wiary, poza tym obracalam sie
            > niegdys w kregach przykoscielnych, mam wiec niejake pojecie na
            > temat "praktyki"...

            Dobrze, że nie trafiłaś na pedofilów.

            Na dzien dzisiejszy wiem tyle, ze ideologia propagujaca
            > milosc blizniego za wszelka cene jest utopijna i - odwaze sie uzyc tego
            slowa -
            >
            > ZLA.

            Co to jest zło? To coś, co jest niekorzystne dla Ciebie.

            Korzystaja na niej bowiem ludzie zli, kosztem tych, ktorzy ich miluja, lub
            >
            > milowali ale ilez mozna bylo. Amen.

            Hail Satan!
    • kochanica-francuza ja proponuję 05.01.05, 16:33
      żeby pani radiomaryjna wzięła lumpa do siebie,skoro tak mu źle...
      • Gość: she Re: ja proponuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 20:55
        To samo jej zaproponaly inne kobiety z sasiedztwa. Podobna propozycje zlozyly
        dewotowi, ktory grzmial na pol bloku ze tak traktowac czlowieka (chodzi o
        wyeksmitowanego) to NIE PO KATOLICKU.
        • kamfora Re: ja proponuję 05.01.05, 21:41
          I teraz widzicie, dlaczego tak mało ludzi decyduje się wtrącić
          w sprawy rodzinne, gdzie jest przemoc. Bo zawsze znajdą się tacy,
          którzy na to powiedzą: Jak ci tak żal tej biednej kobiety/biednego dziecka/
          (a nawet biednego zwierzątka) to WEŹ go do siebie!
          Tak podejrzewałam od początku, że o to chodzi w tym wątku. Sąsiadka jest
          sama i katoliczka - więc POWINNA pomóc biednej rodzinie i zabrać do siebie
          pijaka. (A najlepiej wyprowadzić się gdzieś z tego mieszkania zostawiając je tej
          biednej rodzinie). Kim jest ten pijak? Ojcem tej maltretowanej kobiety? Bratem?
          Mężem? Dlaczego właśnie do starszej pani zastukała, gdy była potrzeba zadzwonić
          na policję, a nie do któregoś z innych, życzliwych przecież i mniej
          "oszołomionych" sąsiadów?
          • hans123 Re: ja proponuję 05.01.05, 22:10
            kamfora napisała:

            > I teraz widzicie, dlaczego tak mało ludzi decyduje się wtrącić
            > w sprawy rodzinne, gdzie jest przemoc. Bo zawsze znajdą się tacy,
            > którzy na to powiedzą: Jak ci tak żal tej biednej kobiety/biednego dziecka/
            > (a nawet biednego zwierzątka) to WEŹ go do siebie!

            Jeśli ktoś mimo możliwości rozmowy z obiema stronami i obserwacji tego co się
            dzieje myli kata z ofiarą to powinien usłyszeć nie tylko to.

            > Tak podejrzewałam od początku, że o to chodzi w tym wątku. Sąsiadka jest
            > sama i katoliczka - więc POWINNA pomóc biednej rodzinie i zabrać do siebie
            > pijaka.

            Jeśli wierzy wyłącznie pijakowi, rozsiewa plotki, żąda od rodziny wpuszczenia
            pijaka do domu to niech weźmie go do siebie i zweryfikuje swoją ocenę a
            przestanie mówić głupoty.

            (A najlepiej wyprowadzić się gdzieś z tego mieszkania zostawiając je te
            > j
            > biednej rodzinie).

            Wystarczy, że zachowa swoją "miłość bliźniego" dla innych.

            Kim jest ten pijak? Ojcem tej maltretowanej kobiety? Bratem?
            > Mężem? Dlaczego właśnie do starszej pani zastukała, gdy była potrzeba
            zadzwoni
            > ć
            > na policję, a nie do któregoś z innych, życzliwych przecież i mniej
            > "oszołomionych" sąsiadów?

            Może miała najbliżej, nikogo więcej nie było. Czy w sytuacji zagrożenia
            konieczne jest uzasadnianie dlaczego chce się skorzystać z tego telefonu a nie
            innego?
            Bardziej interesujące dlaczego starsza pani nie pomogła.

          • Gość: she Re: ja proponuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 22:38
            Zle podejrzewalas. W watku nie chodzi o litowanie sie nad kims, kto sie z
            wlasnej winy stoczyl. Chodzi mianowicie o to, ze jak nie mogaca zniesc
            pijanstwa, wyzwisk i chamstwa kobieta (zona albo siostra, nie wiem dokladnie)
            wystawia takiemu manatki za drzwi mieszkania, to jest NIE PO KATOLICKU,
            natomiast nikt nie zauwaza, jakie jego zachowanie jest NIEKATOLICKIE. Rozumiesz
            teraz ? W kobiecie sie wszyscy doszukuja winy za jego postepowanie. Ze niby ona
            niedobra, wiec on musi odreagowac. A to jest nonsens. Kazdy jest odpowiedzialny
            za siebie, wiec jak on z nia nie moze wytrzymac, to niech znajdzie sobie inna i
            po bolu. Ale jak przez 40 pare lat zycia dorobil sie tylko wrzodow na zolodku,
            no to wiadomo, potrzebuje na kims pasozytowac. Pasozytnictwo jest PO
            KATOLICKU ? Odplacanie zlem za dobre jest PO KATOLICKU ? Ale przeciez ofiara ma
            polozyc uszy po sobie i znosic cierpienie w pokorze, po katolicku...Durna
            gloryfikacja bezsensownego poswiecenia.

            Co do szczegolow o ktore pytasz, az tak dobrze ich nie znam. Moze innych
            sasiadow nie bylo w domu, albo udawali ze ich nie ma.
            • Gość: bogi she zaczynasz byc niesamowita IP: *.dwi.uw.edu.pl 06.01.05, 11:22
              she. dzieki Tobie rozumiem co to znaczy byc wychowywanym w srodowisku
              katolickim.
              ja nie bylam ale moj ostatni facet byl. no i jakie byly tego efekty-jego
              skrajna nieodpowiedzialnosc, skoncentrowanie sie na sobie, wyszukiwanie
              negatywow we mnie,dolowanie, az do zastraszenia .
              to ja oczywiscie bylam zla, leniwa itp. kto go w tej walce ze mna pocieszal?
              ocxzywiscie MAMUSIA, ktora oczywiscie jako katoliczka znosila przez iles lat
              meza alkoholika.
              to byl dla mnie okropny czas.
              dzieki za te listy bo zrozumialam na czym polega mentalnosc Polaka- katolika.
              • Gość: she Re: she zaczynasz byc niesamowita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:40
                Dla zachowania resztek poprawnosci politycznej, sprostujmy: Polaka -
                pseudokatolika. Bo zaraz sie zaczna dobrzy katolicy pienic, ze oni z przemoca
                nie maja nic, ale nic wspolnego. No wiec niech bedzie, ze pseudokatolicy maja.
                I stanowia pewnie wieksza czesc meskiej populacji w III RP.

                Mamusie, ech, te sa najgorsze. Tym razem mam taka w dalszej rodzinie. Dostaje
                od popijajacego synka regularnie po glowie, ale go nianczy dalej no bo bez niej
                on zginie, nieszczesny. Wszyscy jej od lat tlumacza, ze zle robi pomagajac
                komus zlemu, ale ona wierzy ze dajac sie traktowac jak szmata jest dobra,
                szlachetna i cala parafia ja podziwia. Brrrr. I co najgorsze, gro polskich
                pseudokatolikow ma oparcie w takich mamusiach.

                Mam nadzieje ze zly dla Ciebie czas przeminal. Przynajmniej teraz wiesz, jakich
                facetow omijac (i jakie mamusie). Dzieki i pozdrawiam serdecznie.
    • kochanica-francuza Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete 05.01.05, 23:00
      she,ale to było chamskie:

      czy tez w wycietej piersi miescil sie mozg tej idiotki?
      • kamfora cała ta historia jest niezbyt... 05.01.05, 23:10
        She zarzuca pijakowi chorobę umysłową, zarzuca się brak rozumu sąsiadce.

        Jak łatwo jest z boku dyrygować w jaki sposób ktoś POWINIEN pomagać
        innym...
        • kochanica-francuza Re: cała ta historia jest niezbyt... 05.01.05, 23:13
          kamfora napisała:

          > She zarzuca pijakowi chorobę umysłową

          Dlaczego zarzuca? Może on jest chory.
          ,
          >
          > Jak łatwo jest z boku dyrygować w jaki sposób ktoś POWINIEN pomagać
          > innym...
          She nie dyrygował w poście założycielskim.
          • kamfora Re: cała ta historia jest niezbyt... 05.01.05, 23:33
            kochanica-francuza napisała:

            > Dlaczego zarzuca? Może on jest chory.

            Jeśli jest chory - to należy go traktować jak chorego. Człowieka nie eksmituje
            się z powodu choroby . W poście założycielskim wątku zabrzmiało to jak
            zarzut: "pijak, recydywista i na dodatek prawdopodobnie chory umysłowo".

            > > Jak łatwo jest z boku dyrygować w jaki sposób ktoś POWINIEN pomagać
            > > innym...
            > She nie dyrygował w poście założycielskim.

            Przeczytaj jeszcze raz :-)
            • Gość: she Re: cała ta historia jest niezbyt... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:53
              Nie jestem specem od pijanstwa, ale istnieje przeciez termin "choroba
              alkoholowa". To po pierwsze. Po drugie, czy tak trudno jest sobie uzmyslowic ze
              wieloletnie naduzywanie trucizny jako w koncu jest alkohol doprowadza do
              zwyrodnienia ukladu nerwowego, a w konsekwencji do zwyrodnienia umyslu ? Jesli
              ktos jest bardzo agresywny i natezenie zlego zachowania wzrasta oraz przybiera
              forme niebezpieczna dla otoczenia, powinien byc odizolowany.

              No coz, widze ze chocbym nawet napisala ze eksmitowany wywazyl jednak drzwi,
              wyrzucil siostre przez okno z 10 pietra, matke zadzgal nozem a na koniec sam
              sie powiesil, i tak dalej bys uwazala ze to nie jego wina, she czyli ja, jestem
              niesprawiedliwa oraz bez serca i litosci. Z tym drugim sie zreszta zgodze: nie
              ma litosci dla sk...synow (Kazik).
              • kamfora Re: cała ta historia jest niezbyt... 06.01.05, 08:03
                To powiedz wreszcie, She,
                Bardzo łatwo jest manipulować, podając kilka szczegółów, odpowiednio
                dobranych. O starszej pani napisałaś bardzo dużo: mieszka z kotem,
                ma amputowane piersi, słucha RM, należy do Akcji Katolickiej, nawołuje
                do modlitwy za pijaka.
                Co możesz powiedzieć o tej rodzinie? Jaki jest jej skład osobowy? Matka i
                siostra? I cały czas mieszkali we troje, czy coś się ostatnio zmieniło?
                Kim są? Przecież to nie są tylko bezosobowe "ofiary przemocy"...
                • Gość: she Re: cała ta historia jest niezbyt... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:22
                  No coz, wiem tyle ile wiem bo akurat mam znajomego ktory obserwuje cala te
                  szopke z racji zamieszkania w poblizu owych postaci. Znajomego babcia sie
                  przyjazni z pania od kota, stad akurat liczniejsze szczegoly dot. pani z kotem.

                  I na tym zakoncze tlumaczenie sie. Historie opisalam po to, aby pokazac ze w
                  sytuacji gdzie mezczyzna atakuje kobiety, sympatia tlumu jest jakos tak
                  automatycznie po jego stronie. Nawet, jesli jest to nedzna resztka mezczyzny
                  albo gwalciciel co pokazala historia z Bielbawy, czy jak sie ta wies zwie. No
                  to jak kobiety maja walczyc z przemoca wobec siebie w takich warunkach ? Kiedy
                  sie bronia, wychodza na najgorsze. Ale lepiej wyjsc na najgorsza, niz dac sie
                  wykonczyc.
                  • kamfora Re: cała ta historia jest niezbyt... 06.01.05, 21:41
                    Gość portalu: she napisał(a):

                    > No coz, wiem tyle ile wiem bo akurat mam znajomego ktory obserwuje cala te
                    > szopke z racji zamieszkania w poblizu owych postaci.

                    Obserwuje? A dlaczego nie pomaga? Aaaa - nie jest katolikiem ani nawet
                    pseudokatolikiem, więc nie obowiązuje go...
                    • Gość: she Re: cała ta historia jest niezbyt... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 22:17
                      Owszem, moze i nie pomaga, ale tez nie WSPIERA kogo nie trzeba. Nie dolewa
                      oliwy do ognia, rozumiesz ? Ja juz predzej bym sie spodziewala, ze kobieta
                      wesprze inne kobiety, a tutaj guzik, ona woli slodzic parszywcowi...
      • Gość: she Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:34
        Nie przecze. Ale sie nie kajam. O szowinistycznych samcach mowi sie nieraz
        brzydko, ze mysla jajami. Moze dewotki mysla biustem ?
        • kochanica-francuza Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete 06.01.05, 16:11
          Gość portalu: she napisał(a):

          > Nie przecze. Ale sie nie kajam. O szowinistycznych samcach mowi sie nieraz
          > brzydko, ze mysla jajami. Moze dewotki mysla biustem ?

          Otóż she to zupełnie co innego.
          Po pierwsze nie dewotki - dewotki,dewoci(jak również część liberałów) nie myśli
          wcale,powtarza cudze poglądy.

          Ich umysł jest niejako w stanie uśpienia,tak więc konotowanie go z kobiecością
          nie ma sensu - oni go po prostu nie używają,choćby mieli go w żołądku czy w pięcie.

          Po drugie -biust nie jest odpowiednikiem jaj: w jajach są męskie hormony (stąd
          powiedzenie o szowinistach),w biuście zaś nie.
          Lepszym odpowiednikiem byłyby jajniki.

          Tak więc cytowany fragment jest nie tylko chamski,ale na dodatek podwójnie
          bezsensowny.

          Bez obrazy.

          Pozdrawiam.
          • Gość: she Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 16:27
            Mial byc z chamski z zamierzenia, bezsensowne teksty sa zwykle jeszcze bardziej
            chamskie od sensownych. Zadnej obrazy :)

            Chociaz...podobno dawniej ta kobieta byla calkiem ok. Odbilo jej religijnie na
            maxa wlasnie po tym jak ja zoperowali. Stres pooperacyjny ? Pourazowy ? Hm,
            moze to jednak ma sens.
            • kochanica-francuza Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete 06.01.05, 17:15
              Gość portalu: she napisał(a):

              >
              > Chociaz...podobno dawniej ta kobieta byla calkiem ok. Odbilo jej religijnie na
              > maxa wlasnie po tym jak ja zoperowali. Stres pooperacyjny ? Pourazowy ? Hm,
              > moze to jednak ma sens.

              No wiesz,w takim razie Twoje chamstwo jest niewyobrażalne: kpisz ze śmiertelnej
              choroby.
              A gdyby to - nie daj Boże - spotkało Twoją Mamę? (mam na myśli raka,nie zdewocenie).

              Stres? Raczej niepewność własnej kobiecości,problemy z tożsamością...
              To akurat ma sens.
              Zwłaszcza w Polsce,opętanej na punkcie "ukobiecenia".
              • Gość: she Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 22:07
                Tym razem nie kpie. Skojarzylo mi sie z przypadkami osob ktore fiksowaly
                religijnie po tym jak w ich zyciu zdarzylo sie cos skrajnego, jak smiertelna
                choroba wlasnie. Jesli juz wierzaca mocno osoba przezywa grozna chorobe,
                wychodzi calo z operacji, przypisuje to swoim i cudzym modlom do boskiej
                Opatrznosci. Najpierw wielki strach przed smiercia - pozniej wielka radosc z
                ocalenia - niejeden ateista by sie nawrocil, co dopiero osoba infantylnie
                wierzaca.

                Dla mnie to akurat tej kobity chamstwo jest niewyobrazalne, tym bardziej ze
                zakamuflowane dobrocia. Nie wierze, ze majac tych ludzi za sciana nie slyszy co
                sie tam naprawde dzieje. A skoro slyszy i mimo to opowiada sie przeciwko
                ofiarom...no, niewyobrazalne.

                • kochanica-francuza Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete 06.01.05, 22:28
                  G
                  >
                  > Dla mnie to akurat tej kobity chamstwo jest niewyobrazalne, tym bardziej ze
                  > zakamuflowane dobrocia. Nie wierze, ze majac tych ludzi za sciana nie slyszy co
                  >
                  > sie tam naprawde dzieje. A skoro slyszy i mimo to opowiada sie przeciwko
                  > ofiarom...no, niewyobrazalne.

                  No przecież w tym się z tobą zgadzam.Ale mózg w wyciętej piersi...to drwina.
                  >
                • kamfora Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete 06.01.05, 22:34
                  Gość portalu: she napisał(a):

                  > Nie wierze, ze majac tych ludzi za sciana nie slyszy co
                  > sie tam naprawde dzieje.

                  A nie przyszło Ci do głowy, że owszem, słyszy i WIE co się NAPRAWDĘ dzieje,
                  i dlatego tak się zachowuje?

                  Przecież Ty znasz sprawę z opowiadań znajomego, który zna to z opowiadań
                  swojej babci.
                  Hmmm....
                  • kochanica-francuza Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Z zycia wziete 07.01.05, 22:07
                    she odpisz tu:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=18938335&wv.x=2&a=19180452
    • Gość: Abaddon Zaje**** tekst:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:39
      Stare babcie z LPR rządzą:)
    • dokowski Idealny przykład chrześcijańskiej nienawiści... 07.01.05, 23:14
      ... którą chrześcijanie nazywają „miłosierdziem”

      Gość portalu: she napisał(a):

      > rozniosla po sasiadach, ze to wredne, nieludzkie potwory ktore biednego,
      > chorego mezczyzne wyrzucily na bruk (zyl tam i pil 20 lat, nie pracujac,
      > poprzednie 20 lat pil na swoim ale i tak im dawal w kosc). Po drugie,
      > zaczela "potworom" radzic niemal co dnia aby sie za niego modlily i okazywaly
      > mu milosc, bo w kazdym czlowieku nalezy widziec Jezusa

      W ustach chrześcijanina to wielka obelga: „będę się za ciebie modlił”. Typowy
      chrześcijanin mówi coś takiego, żeby okazać pogardę i nienawiść bez narażania
      się na ripostę. Zwykle to jednak znaczy: „jesteś złoczyńcą godnym pogardy,
      tylko cud może sprawić, że przestaniesz grzeszyć”. A najgorsze jest, że
      chrześcijanie potępiają często ludzi dobrych, stając w obronie złych,
      szczególnie wtedy, gdy złym jest mężczyzna a dobrym – krzywdzona przez niego
      kobieta.

      Mamy tutaj typowy przypadek kompletnego zakłamania i wielowarstwowej
      hipokryzji, typowej dla wiary chrześcijańskiej.

      Mamy złoczyńcę, pijaka, okrutnika - osobę od lat uciążliwą i znienawidzoną
      przez wszystkich, przez rodzinę i sąsiadów, którym nie raz dał się we znaki.
      Nienawiść do takiego śmiecia jest uczuciem zdrowym i dobrym – taka nienawiść
      uszlachetnia duszę. Ale chrześcijanie w to nie wierzą.

      Jak sobie z tą nienawiścią poradziła fanatyczka katolicka? Wmówiła sobie i
      innym pokazuje, że trzeba go kochać i modlić się za niego. Aby wyglądać
      wiarygodnie z tym udawanym miłosierdziem, musiała częściowo stłumić tę
      nienawiść.

      Jednak taka tłumiona bez sensu nienawiść zatruwa podstępnie duszę od środka.
      Taka zatruta chrześcijańska dusza traci fundamenty osądów moralnych, zaczyna
      wątpić, czy człowiek, którego każą kochać może być człowiekiem złym ... a może
      on jest dobry? Skoro widzę w nim Chrystusa, to znaczy że to dobry człowiek.

      Tymczasem tłumiona nienawiść gdzieś tam w głębi się gromadzi, a jej ciśnienie
      rośnie. W końcu taka fanatyczka nie potrafi utrzymać jej w ukryciu. Nienawiść
      jej nagle rozkwita i naturalnie kieruje się do ludzi, którzy są wrogami takiego
      pijaka, w którym fanatyczka dopiero co odkryła Chrystusa. Bo skoro on jest
      dobrym człowiekiem, to złymi ludźmi są jego wrogowie, a więc zła jest kobieta
      gwałcona, maltretowana itd. przez męża.

      Dlatego wielu chrześcijan sądzi, że okrutni mężowie i gwałciciele są dobrymi
      ludźmi, a ich ofiary są złymi kobietami, tak złymi, że nawet nie chcą się
      modlić za swoich mężów.
      • Gość: she Re: Idealny przykład chrześcijańskiej nienawiści. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 23:27
        Dokowski, czy to cud ? Wreszcie ktos zrozumial co mialam na mysli piszac tego
        posta. Dostalo mi sie za chamstwo i stronniczosc. No ale ja naprawde sie
        wkurzylam jak uslyszalam o tej fanatyczce i o tym co wyprawia ona i jej
        podopieczny. Stad moja zjadliwosc, ktorej sie nie wypieram albowiem do
        chrzescijan mentalnie nie naleze (choc do ochrzczonych czlonkow KrK tak). Jest
        to wg mnie ideologia utopijna i szkodliwa.

        Nie zgadzam sie tylko, jakoby pani ta tlumila w sobie nienawisc. Ona
        najwyrazniej uwaza znoszenie uragan i agresji za cnote u kobiety, a kazdy kto
        nie chce tej cnoty praktykowac, jest wg niej zly. Poza tym, najwyrazniej jest
        strasznie naiwna i nie zna sie na ludziach. Widocznie cale zycie spedzila w
        ciepelku, nigdy jej pijany maz nie dal po glowie, totez nie rozumie jak to
        jest. Szkoda, ze swoja glupota i naiwnoscia dolewa oliwy do ognia. A moze po
        prostu tego chlopa lubi ? :)
        • dokowski To możliwe 07.01.05, 23:41
          Gość portalu: she napisał(a):

          > Nie zgadzam sie tylko, jakoby pani ta tlumila w sobie nienawisc.

          Moje hipotezy były werską dla niej korzystną, takim rodzajem domniemania
          niewinności

          > A moze po prostu tego chlopa lubi

          To jest natomiast hipoteza "prokuratorska". Zwalasz winę na nią i na zło, które
          nią motywuje. Ja wolę widzieć w człowieku dobro, które jest niszczone przez
          wychowanie religijne.
    • zlotyrybek Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Empirycznie.... 08.01.05, 13:10
      Historia z życia wzięta - można potraktować jako doświadcznie do przprowadzenia
      na własnej skórze.
      Kobieta lat 29, matka 2 dzieci, osoba głęboko wierząca, praktykujące,
      aczkolwiek nie oszołom. Po prostu Bóg jest ważny w życiu jej i jej dzieci.
      Jest 9 lat po ślubie. Mąż od 6 lat pije i ją napier...., bo to już nie
      bicie..Gwałci ją ( czyli bierze kiedy chce - najczęściej nawalony jak chorągiew
      weselna, więc nic nie pamięta).
      Kobieta nie stosuje środków antykoncepcyjnych, bo to grzech śmiertlny (choć
      aborcja jest wybaczalna, ale to inna sprawa) - nie chce działać wbrew
      Kościołowi.
      Postanowiła poszukać pomocy. Gdzie? W kościele. Poszła do proboszcza - równy
      facet, na poziomie, miał czas dla "owieczek".
      Opowiedziała mu swoją historię. Zapytała co ma zrobić. Jest maltretowana, bita,
      poniżana - zresztą od niedawna agrsja przeniosła się na dzieci stąd postanowiła
      poszukać pomocy.
      No i jaka jest odpowiedź księdza ? "Módl się córko za swojego męża. Ślubowałaś
      mu posłuszeństwo i wierność do śmierci, w zdrowiu i chorobie.A traz to on chyba
      chory jest po prostu. Nie możesz go porzucić - pomyśl o dzieciach, które
      zostaną bez ojca! Każdy dźwiga swój krzyż - twój to mąż. Taki jest widać Twój
      los, który Bóg Ci wybrał.Pomyśl jak cierpiał Chrystus..."
      Polecam wszystkim taki doświadczenie - sprawdźcie drogie katoliczki.
      To wystarczy, aby zrozumieć na czym polega związek z tytułu posta.

      Pozdrawiam
      • Gość: she Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Empirycznie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 14:55
        Takich historii jest w Polsce multum. I rowniez jest multum niedowiarkow, pan i
        panow chowanych od dziecka pod kloszem, ktorym sie takie historie w ciasnych
        glowach nie mieszcza. Bogaty nie zrozumie biednego, bity niebitego, wolny
        zniewolonego itd. Faktycznie, tych co pieprza (wolno tu troszke pobluzgac ?
        Bubu klnie...) o krzyzach do dzwigania, Bogu co wybral los, szukaniu w kazdym
        Jezusa, modleniu sie za niegodziwcow itd. wartaloby na pol roku umiescic w
        jednym lokalu z takim przyjemniaczkiem, w jakiejs pipidowie gdzie rzadzi ks.
        proboszcz. I milego dzwigania.

        Na Boga, ilez tragedii powoduje religia gloszaca dogmat nierozerwalnosci
        malzenstwa. Az sie wierzyc nie chce...
        • Gość: witch-witch Re: Zwiazek: katolicyzm - przemoc. Empirycznie... IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.01.05, 16:26
          . wartaloby na pol roku umiescic w
          jednym lokalu z takim przyjemniaczkiem, w jakiejs pipidowie gdzie rzadzi ks.
          proboszcz. I milego dzwigania.
          .............
          w psychiatryku i klucze zgubic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka