Dodaj do ulubionych

Och, ten Pospieszalski...

18.01.05, 07:36
info.onet.pl/1039304,11,item.html
Co o tym myślicie? Nigdy nie widziałem żadnego programu p. Pospieszalskiego...
Obserwuj wątek
    • losiu4 Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 07:47
      też nie oglądałem. Ale w imię pluralizmu i tolerancji feministki powinny
      zezwolić na emitowanie programów niekoniecznie poprawnych politycznie
      (oczywiście nieocierających się o ideologie wzywające do ludobójstwa). Wszak o
      nic innego taka pani Jaruga -Nowacka i stowarzyszenia kochających inaczej
      walczyły i walczą (o tolerancje znaczy).

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.05, 10:20
      Ja czasami oglądam. Pospieszalski jest oczywiście tendencyjny a widownia w
      studio, którą to w końcu on organizuje, jest już skrajnie tendencyjna. Bardzo
      tendencyjne są też materiały przygotowywane jako ilustracja tematu dyskusji.
      Przykładowo, ostatnio rozmawiano o języku mediów i tzw "słowach-pałkach". Rzecz
      zilustrowano przykładami z prasy, "przypadkiem" były to wyłącznie "słowa-pałki"
      używane przez lewą stronę sceny politycznej (oszołom, narodowiec itp)
      W ten sposób Pospieszalski mimochodem przemyca tezę jakoby chwytami poniżej
      pasa posługiwała się wyłącznie lewica zaś prawica była czysta niczym łza;)) To
      oczywista manipulacja i mają rację ci którzy mówią, że Pospieszalski nie jest
      dziennikarzem tylko propagandystą.
      ALE...
      W sumie jednak ten program jest potrzebny. Przynajmniej pozwala poznać poglądy
      inne niż liberalne i lewicowe. Tendencyjność prowadzącego jest przy tym tak
      oczywista i tak słabo (albo i wcale) nie kamuflowana, że każdy kto choć trochę
      myśli potrafi ją zauważyć i wyciągnąć wnioski. Moim zdaniem ten program można
      krytykować (mamy w końcu wolność słowa, nie?) ale nawoływania do bojkotu czy
      zdjęcia z anteny to paranoja. Niemniej jednak nie wątpię, że gdyby podobny w
      tonie (tylko odwrócony poglądowo o 180 st), równie tendencyjny program
      przygotowały np feministki - to byłaby zadyma aż miło. Z pewnością padałyby
      tradycyjne głupie teksty o wykorzystywaniu państwowych pieniędzy, o
      socjotechnice, o komunistycznych wzorach propagandy itd. Osobiście z
      rozbawieniem obserwuję jak ci sami ludzie bronią teraz Pospieszalskiego.
      Hipokryzja zawsze mnie bowiem bawiła...

      Pozdr. B.
      • Gość: Dulce Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.poli.sa / *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 10:56
        Gdy zwolennikom aborcji i homoseksualistom brakuje argumentów to właśnie
        posługują się demagogią w stylu: tendencyjność, manipulacja, nietolerancja itp.
        Rzeczywiście zwolennicy aborcji i homoseksualiści czują się nieraz ośmieszeni
        ale właśnie dlatego, że ich argumenty są śmieszne. Nie potrafią obronić swoich
        argumentów więc chcą usunąć przeciwników z anteny. Czyżby pragnęli cenzury
        głoszenia poglądów dla nich niewygodnych? I odmawiali "tolerancji" innym
        żądając jej tylko dla siebie?
        • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.05, 12:43
          > Rzeczywiście zwolennicy aborcji i homoseksualiści czują się nieraz ośmieszeni
          > ale właśnie dlatego, że ich argumenty są śmieszne.


          Hmmmm... naprawdę tak widzisz debaty aborcyjne? Mnie nigdy nie przyszłoby do
          głowy powiedzieć, że argumenty z którymi się nie zgadzam są śmieszne. Nie
          uważam także by w tej debacie tylko jednak strona miała monopol na demagogię
          (czy choćby nawet znaczącą przewagę). Niezależnie na jakiej pozycji w tej
          debacie stoję, uważam że argumenty obu stron są równie poważne i istotne.
          Obawiam się, że to co napisałaś świadczy właśnie o twojej tendencyjności, co
          sprawia że niestety nie jesteś zbyt wiarygodną osobą w dyskusji na temat
          tendencyjności p.Pospieszalskiego.

          Pozdr. B.
          • impotent Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 13:29
            Zgodzę się z Barbinator. Pan Pospieszalski prowadzi program nie mieszczący się
            w granicach profesjonalnego dziennikarstwa, ale w naszym społeczeństwie są
            ludzie, którym taka tendencyjna amatorka wyraźnie odpowiada. Skoro TVP nie może
            być telewizją dobrą, to niech przynajmniej będzie pluralistyczna. Oby tylko
            pojawiła się dla Pospieszalskiego jakaś przeciwwaga.
            • Gość: mo Re: Och, ten Pospieszalski... IP: 204.52.187.* 18.01.05, 13:54
              Oj, tej przeciwwagi to jest aż nad to. Na szczęście wywalili już Kwiatkowskiego
              od niedzielnych pogadanek z Ligą Przyjaciółek Karola Marksa i czwartkowego
              programu publicystycznego gdzie 10 komunistów mówiło o gospodarce.
              • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.05, 14:21
                Gość portalu: mo napisał(a):

                > Oj, tej przeciwwagi to jest aż nad to. Na szczęście wywalili już
                Kwiatkowskiego
                >
                > od niedzielnych pogadanek z Ligą Przyjaciółek Karola Marksa i czwartkowego
                > programu publicystycznego gdzie 10 komunistów mówiło o gospodarce.



                Skoro, jak sama piszesz "wywalili", to kto jest obecnie taką przeciwwagą, twoim
                zdaniem?
                Mam na myśli programy podobnego typu co ten Pospieszalskiego a więc w grę
                wchodziłby np Durczok z "Debatą" i Lis z "Co z tą Polską". Czy któryś z nich
                może być traktowany jako przeciwaga dla "Warto rozmawiać"? To bardzo wątpliwa
                teza. Ani Durczok ani Lis nie są moim zdaniem tendencyjni, to bardzo solidni
                dziennikarze i nigdy nie dopuściliby się czegoś takiego jak to co opisałam
                choćby dwa posty wyżej.

                Pozdr. B.
          • Gość: Dulce Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.poli.sa / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.05, 14:16
            Dotychczas nie spotkałam się z żadnym poważnym argumentem ze strony zwolenników
            aborcji czy homoseksualistów. Może więc przytoczysz jakiś zamiast posługiwać
            się typowymi, opisanymi przeze mnie uprzednio zastępnikami argumentów:
            tendencyjność i brak wiarygodności.
            Pozdrawiam
            • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.05, 15:46
              Obawiam się, że mnie nie zrozumiałaś. Tematem tej rozmowy nie jest aborcja
              tylko Pospieszalski i jego tendencyjność, prawdziwa lub domniemana. Nie
              rozumiem po co miałabym przedstawiać ci jakieś argumenty na temat aborcji, to
              przecież nie na temat. Stwierdziłam tylko, że nie wydajesz mi się być
              odpowiednią osobą do rozstrzygania tego czy Pospieszalski jest tendencyjny czy
              nie jest. Dlaczego? Bo sama wydajesz się być tendencyjna - i wyjaśniłam
              dlaczego tak uważam, ty zaś zupełnie się do tego nie odniosłaś. Argumenty za
              lub przeciw aborcji nie mają związku z tematem rozmowy.
              Pozdr. |B.
              • Gość: Dulce Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.poli.sa / *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 07:44
                Tendencyjność a posiadanie określonych poglądów to dwie różne rzeczy. Natomiast
                zwolennicy aborcji czy homoseksualizmu poglądy inne niż swoje nazywają
                tendencyjnymi i niewiarygodnymi. Z braku argumentów oczywiście.
                Poza tym dziwi mnie fakt, że biorą udział w programie prowadzonym przez osobę,
                której poglądy uważają za tendencyjne a potem się na to skarżą. Po prostu ci
                ludzie nie są w stanie obronić swoich poglądów sensowną argumentacją. Z tego
                powodu narażają się na śmieszność. I dlatego posługują się demagogią -
                określaniem osób niewygodnych jako tendencyjne i niewiarygodne. Piszę o tym już
                trzeci raz bo najwyraźniej nie zrozumiałaś o co mi chodzi.
                Czy Twoim zdaniem, żeby nie zostać posądzonym o tendencyjność należy nie
                posiadać własnego zdania? Czy też może mieć zdanie takie jakie mają zwolennicy
                aborcji i homoseksualizmu?
                Pozdrawiam
                • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.05, 09:58
                  > Tendencyjność a posiadanie określonych poglądów to dwie różne rzeczy.


                  Zgadzam się z tym, cały czas zresztą wypowiadam się w tym duchu. Skoro zaś się
                  zgadzam, to reszta twojej wypowiedzi jest dla mnie trochę bez sensu. W każdym
                  razie nie do mnie jest adresowana więc trudno mi na nią odpowiedzieć.
                  Napiszę może jeszcze wyraźniej: nie mam pretensji do Pospieszalskiego o jego
                  poglądy, więcej: nie uważam by którakolwiek z osób go krytykujących miała takie
                  pretensje. Mam(y) natomiast pretensje o jego tendencyjność i sposób prowadzenia
                  dyskusji. Wcześniej dałam przykład na to co rozumiem przez tendencyjność.
                  EOT

                  Pozdr. B.
                  • Gość: Dulce Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.poli.sa / *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:15
                    > Napiszę może jeszcze wyraźniej: nie mam pretensji do Pospieszalskiego o jego
                    > poglądy, więcej: nie uważam by którakolwiek z osób go krytykujących miała
                    takie
                    >
                    > pretensje. Mam(y) natomiast pretensje o jego tendencyjność i sposób
                    prowadzenia
                    >
                    > dyskusji.

                    Czyli Pośpieszalski ma w swoim programie zapomnieć o swoich poglądach tak aby
                    iść na rękę zwolennikom aborcji i homoseksualizmu?

                    Wcześniej dałam przykład na to co rozumiem przez tendencyjność.

                    Gdzie? Bo w odpowiedzi na moje posty nie ma konkretów co do tendencyjnych
                    zachowań Pospieszalskiego.
                    Pozdrawiam
                    • wiewiorzasta Re: Och, ten Pospieszalski... 21.01.05, 14:21
                      czytam dyskusje i czegos nie rozumiem...
                      moze mi wyjasnisz, Dulce, kto to jest "zwolennik aborcji i homoseksualizmu"?
                      nie tendencyjnie, jesli mozna.
                      • Gość: Dulce Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.poli.sa / *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.05, 08:55
                        Witam
                        > moze mi wyjasnisz, Dulce, kto to jest "zwolennik aborcji i homoseksualizmu"?
                        > nie tendencyjnie, jesli mozna.
                        Zwolennik aborcji to osoba, która dopuszcza (czynnie-podejmując działania w
                        celu jej legalizacji lub biernie-akceptując) wykonywanie aborcji .
                        Zwolennik homoseksualizmu to osoba, która akceptuje/podejmuje działania w celu
                        promocji homoseksualizmu czyli popiera przywileje dla homoseksualistów: np.
                        ulgi podatkowe, zawieranie związków homoseksualnych w Urzędach Stanu Cywilnego
                        na wzór rodziny, adopcję dzieci przez pary homoseksualne.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: Klarysa Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.4web.pl 24.01.05, 16:18
                          Hm...Dawno mnie tu nie było, ale jeak widzę, nic się nie zmieniło:))))))))))

                          Mam takie pytanie:

                          >Zwolennik aborcji to osoba, która dopuszcza (czynnie-podejmując działania w
                          > celu jej legalizacji lub biernie-akceptując) wykonywanie aborcji

                          Czy zatem każda osoba, która znalazła w gazecie na ostatniej stronie ogloszenie
                          Ginekologia (zabiegi,solinie itp...), a następnie nie zgłosiła około 30
                          ogloszeń z każdej gazety organom scigania, jest zwolennikiem aborcji?

                          > Zwolennik homoseksualizmu to osoba, która akceptuje/podejmuje działania w
                          celu
                          > promocji homoseksualizmu czyli popiera przywileje dla homoseksualistów

                          Czy zatem jakakolwiek osoba chodząca czasem do pubów gejowskich lub idąca na
                          piwo ze znajomym gejem jest zwolennikiem homoseksualizmu?
                          • Gość: Dulce Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.poli.sa / *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.05, 07:51
                            > Czy zatem każda osoba, która znalazła w gazecie na ostatniej stronie
                            ogloszenie
                            >
                            > Ginekologia (zabiegi,solinie itp...), a następnie nie zgłosiła około 30
                            > ogloszeń z każdej gazety organom scigania, jest zwolennikiem aborcji?
                            >
                            Jeżeli sprawdziła, że rzeczywiście w tych gabinetach jest wykonywana aborcja i
                            nic z tym nie zrobiła to jest zwolennikiem aborcji.
                            Jeżeli nie sprawdziła to może zawsze zwrócić sie z tym problemem do jakiegoś
                            ruchu obrony życia.
                            > Czy zatem jakakolwiek osoba chodząca czasem do pubów gejowskich lub idąca na
                            > piwo ze znajomym gejem jest zwolennikiem homoseksualizmu?
                            Niekoniecznie. Brak akceptacji dla praktyk homoseksualnych nie musi pociągać za
                            sobą całkowitego odrzucenia danej osoby. Zwolennikiem homoseksualizmu jest
                            osoba, która akceptuje praktyki homoseksualne.



      • tad9 Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 16:14
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Tendencyjność prowadzącego jest przy tym tak
        > oczywista i tak słabo (albo i wcale) nie kamuflowana, że każdy kto choć
        >trochę myśli potrafi ją zauważyć i wyciągnąć wnioski.

        A skąd pomysł, że Pospieszalski WOGÓLE ukrywa swoje nastawienie, i, że trzeba
        aż "trochę myśleć" by to zauważyć?

        >Niemniej jednak nie wątpię, że gdyby podobny w
        > tonie (tylko odwrócony poglądowo o 180 st), równie tendencyjny program
        > przygotowały np feministki - to byłaby zadyma aż miło.

        Może tak, może nie. W każdym razie takie programy dają się oglądać w
        przeciwieństwie do bezpłciowych programów "wyważonych", które podobają się
        tylko uczestnikom wygłaszającym swoje poprawne regułki.

        >Z pewnością padałyby
        > tradycyjne głupie teksty o wykorzystywaniu państwowych pieniędzy, o
        > socjotechnice, o komunistycznych wzorach propagandy itd.

        Nie ma tu równści. Żyjemy w Polsce, gdzie większość ma takie a nie inne
        poglądy. Feministki to żałosny margines.

        Osobiście z
        > rozbawieniem obserwuję jak ci sami ludzie bronią teraz Pospieszalskiego.
        > Hipokryzja zawsze mnie bowiem bawiła...

        Bez hipokryzji ten świat dawno by zginął.


        > Pozdr.
        • kochanica-francuza Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 16:16
          tad9 napisał:

          > Gość portalu: barbinator napisał(a):
          >
          > > Tendencyjność prowadzącego jest przy tym tak
          > > oczywista i tak słabo (albo i wcale) nie kamuflowana, że każdy kto choć
          > >trochę myśli potrafi ją zauważyć i wyciągnąć wnioski.
          >
          > A skąd pomysł, że Pospieszalski WOGÓLE ukrywa swoje nastawienie, i, że trzeba
          > aż "trochę myśleć" by to zauważyć?
          >
          > >Niemniej jednak nie wątpię, że gdyby podobny w
          > > tonie (tylko odwrócony poglądowo o 180 st), równie tendencyjny program
          > > przygotowały np feministki - to byłaby zadyma aż miło.
          >
          > Może tak, może nie. W każdym razie takie programy dają się oglądać w
          > przeciwieństwie do bezpłciowych programów "wyważonych", które podobają się
          > tylko uczestnikom wygłaszającym swoje poprawne regułki.
          >
          > >Z pewnością padałyby
          > > tradycyjne głupie teksty o wykorzystywaniu państwowych pieniędzy, o
          > > socjotechnice, o komunistycznych wzorach propagandy itd.
          >
          > Nie ma tu równści. Żyjemy w Polsce, gdzie większość ma takie a nie inne
          > poglądy. Feministki to żałosny margines.
          >
          >Skąd masz te dane,tadzierzy wszechpolska?
          • tad9 Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 16:18
            kochanica-francuza napisała:

            > >Skąd masz te dane,tadzierzy wszechpolska?


            Mam je mn. od Janionówny.
        • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.05, 17:36
          > Tendencyjność prowadzącego jest przy tym tak
          > > oczywista i tak słabo (albo i wcale) nie kamuflowana, że każdy kto choć
          > >trochę myśli potrafi ją zauważyć i wyciągnąć wnioski.
          >
          > A skąd pomysł, że Pospieszalski WOGÓLE ukrywa swoje nastawienie,



          No przecież napisałam "albo i wcale" (co prawda w nawiasie więc może nie
          zauważyłeś)


          i, że trzeba
          > aż "trochę myśleć" by to zauważyć?


          "Trochę myśleć" trzeba po to by wyciągnąć wnioski. Jakie wnioski? Ano takie że
          pan Janek stosuje wobec nas chwyty socjotechniczne i trzeba się mieć na
          baczności. Jakie chwyty? Przykład w pierwszym poście.


          >
          > >Niemniej jednak nie wątpię, że gdyby podobny w
          > > tonie (tylko odwrócony poglądowo o 180 st), równie tendencyjny program
          > > przygotowały np feministki - to byłaby zadyma aż miło.
          >
          > Może tak, może nie. W każdym razie takie programy dają się oglądać w
          > przeciwieństwie do bezpłciowych programów "wyważonych", które podobają się
          > tylko uczestnikom wygłaszającym swoje poprawne regułki.



          Kwestia gustu i temperamentu. Osobiście wolę styl Lisa czy Durczoka. Nie sądzę
          też by ich programy były nudne.


          >
          > >Z pewnością padałyby
          > > tradycyjne głupie teksty o wykorzystywaniu państwowych pieniędzy, o
          > > socjotechnice, o komunistycznych wzorach propagandy itd.
          >
          > Nie ma tu równści. Żyjemy w Polsce, gdzie większość ma takie a nie inne
          > poglądy.


          Czy mam przez to rozumieć, że większość ma prawo, za państwowe pieniądze,
          propagować swoje poglądy w tv, nawet stosując manipulacje i sztuczki
          socjotechniczne? To bardzo interesujący pogląd... A wiesz ty, że większość
          Polaków jest za złagodzeniem ustawy antyaborcyjnej...? :P


          Feministki to żałosny margines.


          Takie feministki jak ja? Ależ Tad, nas jest w Polsce ładnych parę(naście)
          milionów...


          >
          > Osobiście z
          > > rozbawieniem obserwuję jak ci sami ludzie bronią teraz Pospieszalskiego.
          > > Hipokryzja zawsze mnie bowiem bawiła...
          >
          > Bez hipokryzji ten świat dawno by zginął.



          Tak źle by nie było, ale sporo osób musiałoby się bardzo zmienić. Ciężko by im
          było, oj ciężko :)))

          Pozdr. B.



          >
          >
      • Gość: Piter Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.01.05, 21:53
        Co do "słów-pałek", to w imię obiektywizmu, przypomnij sobie, że uczestniczące
        w rozmowie osoby miały nieco trudności ze znalezieniem takowych słów
        stosowanych przez prawą stronę, a przynajmniej w takiej obfitości jak czyni to
        lewa. Nawet Szczuka miała z tym kłopot. Więc użycie w twoim poście
        słowa "przypadkiem", na dodatek w cudzysłowie, to typowe "puszczenie oczka" do
        tych, którzy audycji nie oglądali z niewerbalnym przekazem: autorzy audycji są
        tendencyjni i nieobiektywni nawet w doborze "słów-pałek".
        P.
        • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.05, 10:13
          W imię obiektywizmu to ty powinieneś przyznać, że te "trudności" trwały jakieś
          5 sekund a potem, jak tylko Bralczyk i Szczuka zaczeli się rozkręcać i
          wymieniać to Pospieszalski natychmiast im przerwał. Gdyby dał im chwilkę to z
          pewnością wymieniliby więcej prawicowych słów-pałek niż przygotowano lewicowych.
          Ja z biegu mogę napisć: żyd, żydokomuna, prasa polskojęzycna, feministka,
          feminazistka (twoja ulubiona, prawda?:)), lewactwo, postkomuna, komuchy, homo
          sovieticus, mordercy nienarodzonych, holocaust (o aborcji)...itd. Już jest
          więcej niż pałek lewicowych a myślałam nad tym ok. 10 sekund. Tyle że nie stał
          mi nad głową Pospieszalski i nie przeszkadzał;)

          Pozdr. B.
          • Gość: Piter Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 20.01.05, 08:34
            no to widzieliśmy dwie różne audycje.
            A homosovieticus wprowadził do uzycia ks. Tischner. Czyżby był, twoim zdaniem,
            zajadłym prawicowcem?
            P.
            • Gość: rolka Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 21:49
              Zinowiew, synku, nie Tischner. Marsz do książek i leczyć pryszcze, ale już.
    • stephen_s Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 14:33
      > Co o tym myślicie? Nigdy nie widziałem żadnego programu p. Pospieszalskiego...

      Tendencyjny, zawsze robiony "z tezą". Pospieszalski nie prowadzi programu jako
      niezaangażowany "facylitator" dyskusji, ale jako członek konserwatywnej części
      uczestników. Ścina wypowiedzi gości, z którymi się nie zgadza, zbija ich
      argumenty, prowadzi dyskusję faworyzując osoby, z któymi się zgadza...

      Tytuł tego programu to "Warto rozmawiać" - a raczej powinien on brzmieć "Warto
      pokrzyczeć na myślących inaczej niż Pospieszalski". Bo jego formuła to
      nie "posadźmy ludzi o różnych poglądach i zróbmy z tego dyskusję",
      ale "konserwatywny prezenter zaprasza nie-konserwatystów i wykazuje, czemu się
      mylą".
      • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.05, 15:04
        Bo jego formuła to
        > nie "posadźmy ludzi o różnych poglądach i zróbmy z tego dyskusję",
        > ale "konserwatywny prezenter zaprasza nie-konserwatystów i wykazuje, czemu
        się
        > mylą".


        Dokładnie tak. Bardzo trafnie to podsumowałeś. Największy kłopot polega chyba
        na tym, że pewnej częsci odbiorców tv taka formuła zdaje się odpowiadać... Ta
        widownia nie dostrzega zapewne podobieństwa między stylem Pospieszalskiego a
        dziennikarzy telewizyjnych z okresu późnego peerelu. No i co z tym fantem
        zrobić? W końcu ci ludzie też płacą abonament...


        Pozdr. B.
        • nietakasama Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 18:02
          Wiesz, ci ludzie też mają prawo do zajmowania jakiegoś stanowiska.
          Jeśli im formuła tego programu odpowiada, to znaczy ze pokrywa się z tym, co
          sami sądzą na temat tez ktorych Pospieszalski broni.

          Dla mnie ten program miałnby rację bytu, gdyby uczciwie prezentował pewien
          punkt widzenia, zamiast udawać że dąży do konsensusu.
          Otóż nie dąży. Jest tendencyjny, widac od razu że puenta ma być taka a nie ina.
          No i dobrze, niechrze tak będzie, tylko niech Pospieszalski nie stara się
          budować wrażenia, że jego program to arena dyskusji.
          Niech uczciwie zaznacza, ze chce dowieść iż... a nóż widelec uda mu sie mnie
          czy kogoś tam innego przekonać?
          Ale w momencie kiedy symuluje dyskusję tylko po to, zeby upiec na rożnie
          oponentów, jest to po prostu nie fair. Jest to manipulowanie informacją.
    • kochanica-francuza Warto porozmawiać 18.01.05, 15:36
      Kiedy program się zaczyna (moja Mama ogląda) odkrzykuję do telewizora:Nie z
      panem,panie Pospieszalski!

      Kiedyś zaproszonej do studia feministce pozwolił powiedzieć (to nie jest
      przenośnia) PÓŁ ZDANIA w całym programie.

      Do zwolenników prawicy: ten program właśnie "prawą stronę" czyni niewiarygodną i
      niegodną zaufania.
      • Gość: llo Re: Warto porozmawiać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 17:41
        > Kiedyś zaproszonej do studia feministce pozwolił powiedzieć (to nie jest
        > przenośnia) PÓŁ ZDANIA w całym programie.


        Widzialam ten program i sie nie zgodze,kazdy mowil mniej wiecej tak samo dlugo.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 17:16
      Jeszcze raz: program nigdy nie oglądałem, więc to, co tu zaraz napiszę jest
      refleksją tego, co Wy tu napisaliście.

      Po pierwsze - czy to takie złe, że dziennikarz czyni swój punkt widzenia
      wiadomym? 'Dziennikarstwo obiektywne' stało się fetyszem. A przecież każdy ma
      jakiś tam pogląd na większość spraw. Ja osobiście wolę takich, którzy wywalają
      kawę na ławę, miast swoje stanowisko ukrywać. Bo gdy już wiem, jakie ono jest,
      to mogę sobie ten 'bias' (polskie słowo?) odjąć. I na przykład obejrzeć coś
      innego.

      Po drugie - nie mam absolutnie nic przeciwko temu, aby np. pan Niemiec (patrz
      notatka) powiedział głośno, co o p. Pospieszalskim myśli. Wręcz przeciwnie - p.
      Niemiec czyni dobrze. Ale czy aby reprezentanci władzy wykonawczej najwyższego
      szczebla powinni się angażować w zwalczanie programów telewizyjnych o
      przeciwnym (do ich własnego) zwrocie? Mam wątpliwości...
      • stephen_s Re: Och, ten Pospieszalski... 18.01.05, 17:46
        > Po pierwsze - czy to takie złe, że dziennikarz czyni swój punkt widzenia
        > wiadomym? 'Dziennikarstwo obiektywne' stało się fetyszem. A przecież każdy ma
        > jakiś tam pogląd na większość spraw.

        Masz rację. Problem w tym, że subiektywizm Pospieszalskiego nie pasuje do
        koncepcji jego programu - oraz jego deklarowanych założeń. Jakby Pospieszalski
        pisał np. felieton, czy komentarz, to proszę bardzo - własny punkt widzenia
        może jak najbardziej prezentować. Kiedy jednak tworzy program, który prezentuje
        jako rzeczową dyskusja, to powinien on dać wszystkim stronom możliwość
        wypowiedzenia się, przedstawienia argumentów itd. Tymczasem, jak pisałem,
        Pospieszalski prowadzi "z tezą" - dązy do tego, by z nie-konserwatywnych gości
        robić głupków...

        Pospieszalski nie tylko prezentuje swój punkt widzenia, ale manipuluje, by ten
        punkt widzenia wypadł przekonująco. Dziennikarz może prezentować swoje zdanie,
        ale powinien robić to sprawiedliwie. Pospieszalski tego nie umie i pewnie nawet
        nie próbuje. Na przykład, kiedy zrobił program o antykoncepcji, to poprowadził
        go on tak, że w skrócie dyskusję można streścić następująco:

        KONSERWATYŚCI: Antykoncepcja może mieć złe skutki uboczne!
        LIBERAŁOWIE: Tak, ale są skutki niewłaściwego stosowania...
        KONSERWATYŚCI: Nie nie, o tym nie rozmawiamy... Może mieć te skutki, czy nie?
        LIBERAŁOWIE: No, może...
        KONSERWATYŚCI: Co było do udowodnienia! Dlatego nie należy jej stosować!
        LIBERAŁOWIE: Ale te skutki nie muszą wystąpić, jeśli się ją stosuje poprawnie!
        KONSERWATYŚCI: Nie zawracajmy widzom głowy takimi specjalistycznymi kwestiami...

        > Po drugie - nie mam absolutnie nic przeciwko temu, aby np. pan Niemiec (patrz
        > notatka) powiedział głośno, co o p. Pospieszalskim myśli. Wręcz przeciwnie -
        > p.Niemiec czyni dobrze. Ale czy aby reprezentanci władzy wykonawczej
        > najwyższego
        > szczebla powinni się angażować w zwalczanie programów telewizyjnych o
        > przeciwnym (do ich własnego) zwrocie? Mam wątpliwości...

        Tu się zgodzę... Program jest kiepski, ale żeby od razu list otwarty..?
        • wiewiorzasta Re: Och, ten Pospieszalski... 21.01.05, 14:31
          > Tu się zgodzę... Program jest kiepski, ale żeby od razu list otwarty..?

          list otwarty jest w tym przypadku forma sprzeciwu obywatelskiego. Podpisalo go
          dobrze ponad 100 osob z roznych srodowisk (ja zreszta tez).
          Jak Jaruga-Nowacka napisal w tej samej sprawie do KRRiTV to byla (lekka zreszta)
          zadyma, ze przedstawiciel rzadu chce upolitycznic tvp.
          Teraz przynajmniej ktos zauwazyl, ze cos nie gra. Bo co bylo dobre w tv puls, to
          juz nieoniecznie musi dobrze wygladac w tv publicznej jakby nie bylo.

          A jakos nikt nie zwrocil uwagi, ze program Pospieszalskiego pojawil sie tuz po
          tym, jak prezesem zostal Dworak. Pani Terentiew go sprowadzila, zeby podlizac
          sie nowej wladzy i utzrymac sie na stolku. Co jej sie niestety udalo.
    • Gość: bezdenny Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 13:40
      Pospieszalski jest b. w porządku. jest ani mniej ani bardziej obiektywny niz
      inni prowadzący programy. jego problem polega na tym, że przez pewnie 8 lat
      nikt w telewizji pewnych tematów nie poruszał i nikt nie prezentował ich w taki
      sposób. stąd "szok" , że o pewnych sprawach można rozmawiać zupełnie inaczej
      niz do tej pory. To efekt kontrastu z tym co było do tej pory. Zeby było
      jasniej posłuże się abstarkcyjnym przykładem. załózmy , że robimy program o
      wychowaniu seksualnym w szkołach podsawowych. Jeden prowadzący uwązałby, że
      trzeba pokazywać jak się wkłada kondomy, inny prowadzący mówiłby że trzeba
      tłumaczyc na przykładzie ptaszków i motylków. I tak to przez wiele lat
      wyglądało. A teraz nagle pojawił się w telewizji facet i pyta "A po co w ogóle
      wychowanie seksualne w szkołach podstawowych". stąd ten wrzask o braku
      obiektywizmu.
      A juz to że wicepremier pisze do telewizji publiczne listy w sprawie
      dziennikarza i domaga się zwolnienia go jest po prostu żałosne.
      • Gość: barbinator Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.05, 14:37
        > Pospieszalski jest b. w porządku. jest ani mniej ani bardziej obiektywny niz
        > inni prowadzący programy. jego problem polega na tym, że przez pewnie 8 lat
        > nikt w telewizji pewnych tematów nie poruszał i nikt nie prezentował ich w
        taki
        >
        > sposób. stąd "szok" , że o pewnych sprawach można rozmawiać zupełnie inaczej
        > niz do tej pory. To efekt kontrastu z tym co było do tej pory. Zeby było
        > jasniej posłuże się abstarkcyjnym przykładem. załózmy , że robimy program o
        > wychowaniu seksualnym w szkołach podsawowych. Jeden prowadzący uwązałby, że
        > trzeba pokazywać jak się wkłada kondomy, inny prowadzący mówiłby że trzeba
        > tłumaczyc na przykładzie ptaszków i motylków. I tak to przez wiele lat
        > wyglądało. A teraz nagle pojawił się w telewizji facet i pyta "A po co w
        ogóle
        > wychowanie seksualne w szkołach podstawowych". stąd ten wrzask o braku
        > obiektywizmu.


        Mylisz się. Nikt tutaj nie ma do Pospieszalskiego pretensji o jego
        prawicowość/konserwatyzm, tylko o tendencyjność i praktyki dziennikarskie rodem
        z PRL. To nie ma nic wspólnego z poglądami. Zauwaz, że nikt nie zgłaszał np
        pretensji do prof. Legutko, też prawicowca obecnego w studio (ani w ogóle do
        żadnego z zaproszonych gości o to, że wyrażali swoje poglądy) Chyba nie
        chwytasz w czym problem, niestety.


        > A juz to że wicepremier pisze do telewizji publiczne listy w sprawie
        > dziennikarza i domaga się zwolnienia go jest po prostu żałosne.


        Piszesz nieprawdę. Można wiedzieć gdzie wyczytałeś coś o wicepremierze chcącym
        zwolnić Pospieszalskiego z pracy? Bo na pewno nie w tekście zalinkowanym przez
        Kilkujada.

        Pozdr. B.
        • Gość: bezdenny Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:16
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          >
          > Mylisz się. Nikt tutaj nie ma do Pospieszalskiego pretensji o jego
          > prawicowość/konserwatyzm, tylko o tendencyjność i praktyki dziennikarskie
          rodem
          >
          > z PRL. To nie ma nic wspólnego z poglądami. Zauwaz, że nikt nie zgłaszał np
          > pretensji do prof. Legutko, też prawicowca obecnego w studio (ani w ogóle do
          > żadnego z zaproszonych gości o to, że wyrażali swoje poglądy)

          Tego konkrtetnego programu nie oglądałem, więc na temat legutki nie powiem nic.
          Ty masz swój pogląd nt Pospieszalskiego, a ja mam inny. uważam, że jako
          prowadzący jest w porządku. Osoby które nie trawią jego poglądów, nie trawią
          także jego i przypisują mu cechy których nie ma. Mają obniżony próg tolerancji
          na jego zachowania, stąd ten wrzask. ja specjalnie sie temu nie dziwię. Sam
          kiedy oglądam w telewizorze np. jakiegos komucha, to drazni mnie u niego
          wszystko - to jak siedzi jak mówi, jak się porusza etc. Ale tak naprawdę to
          oceniam go przez pryzmat jego poglądów, a nie sposobu argumentacji, zachowanie
          etc. Klasycznym przykładem jest to forum, które ze względu na anonimowość daje
          przyzwolenie na zachowania, których w realu nie tolerowalibyśmy. W realu ludzie
          o odmiennych poglądach nie rozmawiają ze sobą mówiąc: jesteś cham, co za
          idiotka, walnij się w łeb etc. (na szczęście bierzemy na to poprawkę i dlatego
          jako tako możemy gadać)I zauważ że wystarczy mieć poglądy antyfeministyczne, by
          od razu zostać debilem, chamem, mizoginistą etc. jest to ocena osoby, ale ta
          ocena osoby bierze się najczęściej z oceny poglądów.
          Porównywanie Posp. do dziennikarzy z PRL-u uważam za krzywdzące. Onn jednak nie
          wylizuje dupy swoim panom i nie miota się w koniunktualnych konwulsjach
          >
          > Piszesz nieprawdę. Można wiedzieć gdzie wyczytałeś coś o wicepremierze
          chcącym
          > zwolnić Pospieszalskiego z pracy? Bo na pewno nie w tekście zalinkowanym
          przez
          > Kilkujada.
          Może i nieprawda. To po co pisze? sam fakt, że wicepremier pisze listy w takiej
          sprawie jest żenujący.
          >
          > Pozdr.
          • wiewiorzasta Re: Och, ten Pospieszalski... 21.01.05, 14:33
            Wicepremier _podpisal_ list (i jeszcze jakies 140 osob), a napisali go Zieloni
            2004, to takie male niedopatrzenie medialne.
            jesli nie wiesz o co chodzi, to badz laskaw albo sie nie wypowiadac, albo
            zapoznac sie z faktami.
            • Gość: bezdenny Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 18:26
              wiewiorzasta napisała:

              > Wicepremier _podpisal_ list (i jeszcze jakies 140 osob), a napisali go Zieloni
              > 2004, to takie male niedopatrzenie medialne.
              > jesli nie wiesz o co chodzi, to badz laskaw albo sie nie wypowiadac, albo
              > zapoznac sie z faktami.

              140 osób podpisało - No teraz to już stanowczo powinni Pospieszalskiego wywalić.
              A jakie to ma znaczenie czy napisali zieloni, czy niebiescy, czy stwoarzyszenie
              miłosników klocków lego? istotne jest to, że jest też podpis jarugi. To
              żenujące, że wicepremier, minister ds. pracy i socjalu w ogóle wypwoiada się w
              spwawie jakiegoś prowadzącego jakiś program w jakiejś teelwizji.
              • wiewiorzasta Re: Och, ten Pospieszalski... 21.01.05, 19:08
                > Może i nieprawda. To po co pisze? sam fakt, że wicepremier pisze listy w takiej
                > sprawie jest żenujący.

                to chyba ty napisales, a moze sie myle, bo "bezdennych" sie namnozylo?



                • Gość: bezdenny Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 22:04
                  wiewiorzasta napisała:

                  > > Może i nieprawda. To po co pisze? sam fakt, że wicepremier pisze listy w
                  > takiej
                  > > sprawie jest żenujący.
                  >
                  > to chyba ty napisales, a moze sie myle, bo "bezdennych" sie namnozylo?

                  owszem ja. A co chodzi?
      • stephen_s Re: Och, ten Pospieszalski... 19.01.05, 17:17
        Nie wiem, jak inni, ale ja powtórzę: nie przeszkadza mi konserwatyzm
        Pospieszalskiego, ale jego tendencyjność. Można mieć bardzo konserwatywne
        poglądy, ale przedstawiać je uczciwie - natomiast Pospieszalski manipuluje. I
        to ta manipulacja mnie u niego drażni.
        • Gość: bezdenny Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 20:43
          To co maiłem do napisania na ten temat, napisałem juz w odp. do barbinatorki.
          całkowicie się nie zgadzam z twoim poglądem
          • stephen_s Re: Och, ten Pospieszalski... 20.01.05, 20:50
            > To co maiłem do napisania na ten temat, napisałem juz w odp. do barbinatorki.
            > całkowicie się nie zgadzam z twoim poglądem

            Wolno Ci :) Ja osobiście jestem wyczulony na chwyty erystyczne, bo jeden mój
            wykładowca na uczelni ich strasznie nadużywał. I naprawdę, w mojej opinii
            Pospieszalski manipuluje straszliwie...
            • Gość: bezdenny Re: Och, ten Pospieszalski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 21:20
              stephen_s napisał:

              > > To co maiłem do napisania na ten temat, napisałem juz w odp. do barbinato
              > rki.
              > > całkowicie się nie zgadzam z twoim poglądem
              >
              > Wolno Ci :) Ja osobiście jestem wyczulony na chwyty erystyczne, bo jeden mój
              > wykładowca na uczelni ich strasznie nadużywał. I naprawdę, w mojej opinii
              > Pospieszalski manipuluje straszliwie...
              >
              bardzo wątpię. Jeśli tak, to zupełnie nieświadomie, bo to dość otwarty i
              prostolinijny facet. Nie stać go na jakąś grę. O tym jak całe zjawisko oceniam
              napisałem barbinatorce. Niechęć do niego jako osoby wynika z niechęci do jego
              poglądów
            • milka30 Re: Och, ten Pospieszalski... 21.01.05, 11:36
              stephen_s napisał:

              > Wolno Ci :) Ja osobiście jestem wyczulony na chwyty erystyczne, bo jeden mój
              > wykładowca na uczelni ich strasznie nadużywał. I naprawdę, w mojej opinii
              > Pospieszalski manipuluje straszliwie...

              Masz rację, widziałam parę razy tego gościa w działaniu, ale to się mija z
              celem, chyba że, ktoś ma ochotę utwierdzić się w swoich jedynie słusznych
              przekonaniach, zgodnych z przekonaniami Pospieszalskiego.
    • tad9 komentarz czytelnika z "Onetu" 19.01.05, 17:59
      "A ja pamiętam programy prowadzone przez Andrzeja Kwiatkowskiego. Jeden to był
      w soboty, gdzie dyskutowało kilka starannie dobranych pań, a wszystkie o
      poglądach antykatolickich. Była wśród nich mn. Magdalena Środa i Anda
      Rottenberg. Inny program Kwiatkowskiego to "Tygodnik Polityczny Jedynki".
      Goście tego programu byli tak dobrani, że na jednego z prawicy przypadało
      pięciu polityków z lewicy, trzech dyżurnych ekspertów o poglądach również
      lewicowych i przedstawiciele Kwaśniewskiego. A sam Kwaśniewski nie ukrywał
      poglądów lewicowych. Jakoś nigdy nie słyszałem protestów Jarugi".
      • Gość: do Re: komentarz czytelnika z "Onetu" IP: *.diame.net / *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.05, 20:26
        Ten program powinien się nazywać "Warto monologować"
        podtytuł: "Jak zakrzyczeć każdego kto ma inne poglądy "


        Ma prawo do takich a nie innych poglądów, ale jego brak kultury dyskwalifikuje
        go w roli prowadzącego.
        • kocia_noga Re: komentarz czytelnika z "Onetu" 19.01.05, 21:26
          Nie tylko brak kultury , ale nieudolność.W czasach pampersów to było regułą , i
          w TV takich programów było na pęczki , ale teraz to razi i to razi jak nie
          wiem .A czasem śmieszy. Programu o pałkach nie oglądałam , bo wcześniej już
          pdjęłam decyzję ,że sobie ten cyrk pcheł odpuszczę , ale przedtem widziałam
          program o upadku rodziny .Pospieszalski zaprosił nieopatrznie dwie gwiazdy ,
          które z powodzeniem skupiły uwagę na sobie do końca programu . W jakims
          momencie próbował jeszcze ratowac sytuację i udalo mu się cos bąknąć
          świątobliwym tonem o "ojcu świętym " , nie pamiętam już co ; gwiazda Joszko
          Broda na to ,że niektórzy starzeją się w grzechu , a ktoś inny ,że niektórzy
          żyją i do końca nie mądrzeją , czy coś w tym guście...usmiałam się , ale to był
          ostatni program który obejrzałam.
      • Gość: sagan Re: komentarz czytelnika z "Onetu" IP: *.desy.de 20.01.05, 09:21
        czy uwazasz, ze stosowanie podobnych praktyk przez "druga strone barykady" w
        jakis sposob usprawiedliwia pospieszalskiego?
        • mlody.panicz Re: komentarz czytelnika z "Onetu" 20.01.05, 09:54
          Gość portalu: sagan napisał(a):

          > czy uwazasz, ze stosowanie podobnych praktyk przez "druga strone barykady" w
          > jakis sposob usprawiedliwia pospieszalskiego?

          stawia to pod znakiem zapytania zasadnosc zarzutow. moze jednak nie jest tak
          zle? - mozliwosc ta zawsze powinna byc brana pod uwage.
          pozdrawiam
          mp
        • tad9 Re: komentarz czytelnika z "Onetu" 22.01.05, 08:47
          Gość portalu: sagan napisał(a):

          > czy uwazasz, ze stosowanie podobnych praktyk przez "druga strone barykady" w
          > jakis sposob usprawiedliwia pospieszalskiego?

          Pospieszalski nie potrzebuje usprawiedliwienia. To co robi "druga strona"
          ukazuje tylko hipokryzję sygnotariuszy listu.
      • Gość: barbinator poprawność polityczna a la polonaise IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.05, 10:08
        Otóż i to! Kwiatkowski wyleciał - i ja za nim płakać nie będę bo jego programy
        faktycznie były "stylistycznie" podobne do programu Pospieszalskiego, czytelnik
        Onetu miał rację (wcześniej nazwałam to stylem późnego peerelu, obaj panowie
        uprawiają ten styl dziennikarstwa).
        Pytanie czy Pospieszalski też wyleci. Zgodnie z logiką i uczciwością -
        powinien. A zgodnie z praktyką? Z całą pewnością NIE WYLECI...
        Gdybym miała więcej czasu to zainaugurowałabym wątek pod roboczym
        tytułem "poprawność polityczna a la polonaise" :)))
        ...niestety czasu brak :(

        Pozdr. B.
        • tad9 Re: poprawność polityczna a la polonaise 21.01.05, 16:15
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > Pytanie czy Pospieszalski też wyleci. Zgodnie z logiką i uczciwością -
          > powinien.

          Zgodnie z uczciwością i logiką? Chmm.... Mniejsza z tym. Zwracam uwagę, że
          Madzia Środa, też nie wyleciała, a uprawiała ideologiczną publicystykę będąc
          przedstawicielem rządu, a nie dziennikarzem - wieź to pod uwagę w swoim wątku o
          poprawności politycznej. Nawiasem mówiąc, ów list to właściwie
          dzieło "Zielonych 2004". To dość marginalne środowisko. Dlaczego zrobiono wokół
          niego takie zamieszanie? Wystarczył jednen program tego typu i lewica dostała
          wścieklizny. Tak wygląda ich "tolerancja". Rada Etyki Mediów np. nie doszukała
          się w programie niczego strasznego. Polecam uwadze wątek, do którego podaję
          link. Jest tam mn. link do listu z pełym składem sygnotariuszy -
          program "ogromnie" straci, gdt te tuzy intelektualne przestaną się w nim
          pojawiać :-P


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19709341



          >
          > Pozdr.
          • ggigus chamski Tadziku! 24.01.05, 17:23
            A kto daje ci prawo-oprocz wlasnego Tadowego obskurnego chamstwa - pisac o
            kims per Madzia Sroda?To jest dorosla osoba. Dobre wychowanie(ktorego ci
            notorycznie brak) nakazuje uzywania pelnych imion, chyba ze ktos sie sam
            przedstawia jako Tadzik czy Madzia. Dr Sroda tego nie robi.
            • tad9 Re: chamski Tadziku! 24.01.05, 18:30
              ggigus napisała:

              > A kto daje ci prawo-oprocz wlasnego Tadowego obskurnego chamstwa - pisac o
              > kims per Madzia Sroda?To jest dorosla osoba. Dobre wychowanie(ktorego ci
              > notorycznie brak) nakazuje uzywania pelnych imion, chyba ze ktos sie sam
              > przedstawia jako Tadzik czy Madzia. Dr Sroda tego nie robi.


              Droga Giggus, dziwi mnie doprawdy, że ktoś, uważający kwestię tego, kiedy
              zaczyna się człowiek za "dyskusyjną", ktoś, kto np. "normy seksualne" uważa za
              rzecz względną, przywiązuje tak dużą wagę do czegoś tak dyskusyjnego i
              względnego jak normy "dobrego wychowania". Piszę o Madzi Madzia, bo ją lubię
              (jak widzisz, nie jestem taki zły - kobieta nie musi być piękna, bym ją lubił).
              • Gość: barbinator Re: chamski Tadziku! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.05, 10:50
                Chamstwo pozostaje chamstwem nawet ubrane w piękne słowa, Tad...
                Ja postanowiłam sobie, że nie będę odpowiadała na posty w których występują te
                wszystkie Marysie, Madzie i Kingi. Tak moja mała krucjata w obronie dobrych
                obyczajów;)

                Pozdr. B.
                • ggigus napisawszy ostatni post do 25.01.05, 14:12
                  Tadzika, dolaczam sie
                  i pozdr
                • Gość: trevik Re: chamski Tadziku! IP: *.dip.t-dialin.net 25.01.05, 15:30
                  Moze bez przesady.... dr Magdalena Sroda jest politykiem w ustroju
                  demokratycznym a z godnie z panujaca w kazdym panstwie demokratycznym
                  obyczajowoscia wzgledem politykow i postaci publicznych, do tychze nie odnosza
                  sie ogolnie panujace standardy dobrego zachowania: dopuszczalna jest krytyka
                  (nawet w formie zjadliwych felietonow), rysunki satyryczne, dowcipy itd. i to
                  wszystko jest w granicach dobrego wychowania.

                  Mysle, ze te formy zartobliwego nazewnictwa rowniez nie sa wyrazem chamstwa gdy
                  dotycza postaci publicznych a juz na pewno nie gdy dotycza politykow. To, ze sie
                  tak buntujecie przeciwko temu nazewnictwu oddaje raczej wasz stosunek
                  emocjonalny do wymienionych postaci niz faktycznie ma cos wspolnego z
                  jakimikolwiek normami,

                  Gruss
                  • Gość: ggigus miedzy zartem a zlosliwoscia IP: 194.95.59.* 26.01.05, 11:57
                    Otoz jest roznica, kiedy na kogos mowic pani Madzia, a kiedy mowic pani dr
                    Sroda. I nie udawaj, ze tego nie wiesz.
                    poza tym nie rozumiem, po co w normalne, wydawaloby sie w rzeczowej dyskusji
                    miejsce na ton zartobliwy (to wg Ciebie), a wg mnie na zlosliwosci. Czy
                    nazwanie papieza papiezykiem to tez byloby zatrobliwe nazewnictwo? Dlaczego
                    taki brak konsekwencji i ani Tad, ani zaden inny dyskutant nie mowi o
                    aborcyjce, papiezyku i ksiezykach?? Kosciolek? Tescik na tatusia?
                    A czym innym jest jeszcze satyra, o niej Tad nie wspomnial w swojej wypowiedzi,
                    tlumaczyl sie, ze przypomne sympatia dla dr Srody (gdzie satyrze do sympatii,
                    Treviku, no gdzie). I satyra ro np . rysunek czy monolog w kabarecie. A czym
                    innym uzycie zdrobnienia czyjegos imienia w wypowiedzi o nim. Bynajmniej nie
                    satyrycznej.
                    Kiedy Tad zacznie pisac o papiezyku, przestane twierdzic, ze jest chamski. Ale
                    dlugo bede czekac.
                    pozdr
                    • Gość: trevik Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 12:13
                      Zgoda, ale tym samym Ty uznajesz, ze myslisz o Dr Srodzie w kategoriach sacrum,
                      bo te akurat sprawy - ktore wymienilas przy porownaniu - dla tada sa sacrum.
                      Tyle, ze ja o takich sprawach, ktore sa dla kogos swiete nie pisze - napisalem
                      tylko o politykach i postaciach publicznych i prosze nie pisz, ze to to samo, bo
                      to nie jest to samo.
                      • kocia_noga Re: miedzy zartem a zlosliwoscia 26.01.05, 12:34
                        Alez to samo! Dla mnie Loluś to nie żadne sacrum i jeżeli nie używam tego
                        zdrobnienia to z szacunku dla takich , dla których to ma znaczenie ; zaś tad9
                        wyraża właśnie swój brak szacunku dla innych ludzi tu na forum pisujących
                        używając nieuzasadnionego zdrobnienia.
                        • Gość: trevik Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 12:50
                          Moze roznica bierze sie z tego, ze dla mnie jest zrozumiale, dlaczego pewne
                          sprawy sa w kategoriach sacrum i dziwi mnie, ze ktos moze w ten sposob
                          porownywac Dr Srode i Papieza, bo raczej wiadomo, ze czym innym jest dla
                          feministek Dr Sroda a czym innym dla czlonkow KK Papiez.

                          Ale jako czlowiek elastyczny moge uznac, ze feminizm jest dla Ciebie religia z
                          konkretnymi niepodwazalnymi dogmatami i materialami objawionymy a Dr Sroda
                          najwyzsza kaplanka feminizmu (w kontekscie porownan do papieza uwazam, ze moja
                          propozycja jest bardzo uczciwa) i niekwestionowanym dla wszystkich feministek
                          autorytetem w dziedzinie feministycznej hierarchii wartosci i norm morlanych...

                          Od razu dodam, ze przy takim nastawieniu (jesli mi tylko pozwolisz) natychmiast
                          zaczne pietnowac tada przy jakiejkolwiek jego zartobliwosci na temat Dr Srody
                          jako siewce nienawisci religijnej i czlowieka obrazajacego uczucia religijne
                          ludzi innej wiary, do tego nawet niezgodnego z obecnie panujacym w KK duchem
                          pojednania pomiedzy religiami.

                          Czy w takim razie bede od razu tez mogl uznac, ze wasza religia (Feminizm)
                          wymaga, aby z najwyzszym kaplanem sie zgadzac (to jest Dr Sroda w tym wypadku) a
                          feministki sa gotowe wnioskow i mysli Dr Srody bronic, ktore sa logicznym
                          wnioskiem po analizie feministycznych materialow i dogmatow?
                          • Gość: ggigus mylisz poojecia IP: 194.95.59.* 26.01.05, 12:56
                            nie chodyi o to, KIM jest Sroda, a kim papiey. Chodyi o to, JAK o nich pisac i
                            mowic. Z pogarda lub bez.
                          • kocia_noga Re: miedzy zartem a zlosliwoscia 26.01.05, 15:41
                            Gość portalu: trevik napisał(a):

                            > Moze roznica bierze sie z tego, ze dla mnie jest zrozumiale, dlaczego pewne
                            > sprawy sa w kategoriach sacrum i dziwi mnie, ze ktos moze w ten sposob
                            > porownywac Dr Srode i Papieza, bo raczej wiadomo, ze czym innym jest dla
                            > feministek Dr Sroda a czym innym dla czlonkow KK Papiez.
                            >
                            > Ale jako czlowiek elastyczny moge uznac, ze feminizm jest dla Ciebie religia

                            Lepiej bądź naprawdę elastyczny i uznaj ,że dla mnie Lolek W. jest politykiem
                            małego , totalitarnego państewka , wybranym na ten urzędzik w sposób tajny
                            przez kamarylęurzędnicza.Pani Środa zaś jest politykiem Państwa Polskiego ,
                            wybraną w demokratycznych wyborach . Ja rozumiem ,że dla ciebie jest tylko pół -
                            człowiekiem , a tę druga połowę stanowi jego "sacrum" - ok. Ale wyobraź sobie
                            ,że nie wszyscy ludzie to podzielają.
                            • Gość: trevik Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 16:14
                              Nie, nie... nie zrozumialas mnie do konca.

                              Ja zaproponowalem calkowita symetrie: Ty uznasz, ze papiez ma prawo byc dla
                              jednych postacia wyjatkowa (sacrum jak sacrum, ale jego stanowisko wiaze sie z
                              religia) i w ten sposob do tego podejdziesz oraz przez szacunek dla rozmowcy nie
                              bedziesz uzywala pewnych form (na temat religii nie ma np. zjadliwych
                              felietonow, moze poza szmatlawymi gazetami a na tematy polityczne jest ich
                              pelno) a ja uznam, ze dla ciebie Dr Sroda jest taka postacia jak dla katolikow
                              Papiez i wtedy bede przez szacunek dla rozmowcy otaczal ja podobna aura szacunku
                              niepozwalajaca na zartobliwe formy.

                              Tyle, ze np. taki stosunek do Papieza u katolikow ma odpowiednie konsekwencje -
                              to jest autorytet dla wielu w kwestiach wiary i jego slowo zawsze sie liczy a
                              nawet jest w pewnych obszarach niepodwazalne - pytanie tylko, czy Dr Sroda ma
                              rowniez taki autorytet wsrod feministek, aby mozna bylo to pod odpowiednie
                              paragrafy "szacunku" podciagnac wraz ze wszystkimi konsekwencjami, ktorych
                              oczekuje sie od katolikow w ich relacji do Papierza.

                              > Pani Środa zaś jest politykiem Państwa Polskiego ,wybraną w demokratycznych
                              wyborach .

                              Hmm... na piastowane stanowisko narod polski jej bezposrednio nie wybieral -
                              jesli chodzi o wladze w Polsce mozna to powiedziec tylko o burmistrzach miast
                              oraz prezydencie. Ona zostala wybrana z powodow politycznych na to stanowisko
                              przez wladze, ktora posrednio zostala wyloniona przez patrie polityczne, ktore
                              uzyskaly najwiecej glosow w wyborach (a przynajmniej tak to powinno wygladac, bo
                              przeliczanie glosow na mandaty jest bardziej skomplikowane) a reszta stron ten
                              wybor formalnie zatwierdzila zgodnie z konstytucja, ktora zatwierdzil narod.
                              (czy to prezydent czy sejm powolywal, czy zatwierdzal - niestety nie znam
                              dokladnych trybow powolywania osob na stanowisko pelnomocnikow rzadu, jednak
                              pochodzenie kandydata jest na 100% rzadowe).

                              Gruss,

                              PS: A kim dla kogo jest Papiez nie dyskutujemy i szczerze mowiac to mniej wiecej
                              spodziewam sie takiej opinii o Papiezu u wielu niekatolikow - przypominam, ze
                              dyskutujemy o urazaniu uczuc drugiej strony, dlaczego i jak jest to powiazane z
                              postaciami publicznymi.
                              • kocia_noga Re: miedzy zartem a zlosliwoscia 26.01.05, 16:39
                                Gość portalu: trevik napisał(a):

                                > Nie, nie... nie zrozumialas mnie do konca.
                                >
                                > Ja zaproponowalem calkowita symetrie: Ty uznasz, ze papiez ma prawo byc dla
                                > jednych postacia wyjatkowa (sacrum jak sacrum, ale jego stanowisko wiaze sie z
                                > religia) i w ten sposob do tego podejdziesz oraz przez szacunek dla rozmowcy ni
                                > e
                                > bedziesz uzywala pewnych form (na temat religii nie ma np. zjadliwych
                                > felietonow, moze poza szmatlawymi gazetami a na tematy polityczne jest ich
                                > pelno) a ja uznam, ze dla ciebie Dr Sroda jest taka postacia jak dla katolikow
                                > Papiez i wtedy bede przez szacunek dla rozmowcy otaczal ja podobna aura szacunk
                                > u
                                > niepozwalajaca na zartobliwe formy.

                                Nie podoba mi się taki układ. Nie mam ochoty na wartościowanie - kto jest kim
                                dla kogo i dlaczego - kto jest ważny ,a kto ważniejszy .Jesli feministki nie
                                pisują o żadnych , miłych sercu seksistów , osobach - to dla tego ,że zachowują
                                podstawową zasadę dyskusji i w ogóle obcowania z ludźmi - szacunek .Nie
                                rozważają, co ma w spodniach Giertych i dla czego Korwin Mikke jest obleśny i
                                sepleni , ani nie pisują o nich po imieniu . Większość wątków i postów
                                pisanych przez seksistów to jawne naruszenie tej zasady . Amen , treviku i
                                wybacz, nie chce mi się więcej o tym pisać.
                                • Gość: trevik Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 17:15
                                  Dlaczego w takim razie utozsamiach konserwatystow z tego forum w postaci tad'a z
                                  oszolomami, ktorzy wpadaja na moment, rzucaja oszolomskie hasla i sie wiecej nie
                                  pojawiaja? Jedyne co ja zauwazylem a co on pisze to te irioniczne imiona i
                                  zdrobnienia a tutaj czytam wszystko w takim tonie, jak gdyby feministki nie
                                  stosowaly zadnych ironicznych okreslen wobec politykow prawicy - chyba sama nie
                                  wierzysz w taka sytuacje.

                                  To, ze Dr Sroda jest politykiem ma wydaje mi sie w tym momencie bardzo duze
                                  znaczenie i nie tylko jest to osoba mila badz nie mila sercu, ale ma pewna forme
                                  wladzy m.in. nad tymi, ktorym ta wladza sie nie podoba.

                                  To jest fundament dopuszczenia uznanej wszedzie, bardzo frywolnej krytyki
                                  politykow z kazdej strony w demokratycznych panstwach (nawet w systemach
                                  prawnych jakis panstw okazalo sie dopuszczalne bezkarne rzucanie jajkami w
                                  politykow na wiecach jako forma demonstrowania opinii) na a ja czytam odpowiedzi
                                  feministek na pewne formy ironii w ten sposob, jak gdyby Dr Sroda byla
                                  przynajmniej apolitycznym autorytetem i mezem stanu. Moze bez przesady.
                              • Gość: ggigus Trevik, co Ty chrzanisz, czlowieku IP: 193.174.96.* 26.01.05, 17:18
                                dlaczego wmawiasz nam uparcie, ze fem. to nasze sacrum?
                                szacunek nalezy okazywac kazdemu, czy jest papiezem czy dr Sroda, Trevikiem czy
                                Ggigusem.
                                Ale jesli pisze o kim Madzia Sroda, okazuje jej malo szacunku. Musze wiec
                                zaakceptowac prosty fakt, ze inni ludzie moga innym osobom okazywac malo
                                szacunku i pisac o Lolku. Przypadek bowiem sprawia, ze Lolek ma wazna fuche i
                                jest papiezem.
                                I nie dyskutujemy o nieurazaniu uczuc drugiej strony i o powiazamymi z tymi
                                uczciami drugiej strony osobami publicznymi,a piszemy o okazywaniu sobie i inym
                                szacunku i o tym, dlaczego wg Ciebie i Tada jednym nalezy okazywac szacunek,
                                inne osoby ( niezaleznie od plci) na to nie zasluguja.
                                Religijnosc papieza nie gra tu zadnej roli ,ani jego rola. Chodzi o SZACUNEK.
                                • Gość: trevik Re: Trevik, co Ty chrzanisz, czlowieku IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 17:25
                                  Ja tylko napisze, ze takie zestawienie tematu a pozniej rozpisanie sie o
                                  szacunku jest bardzo zabawne ;-).
                                  • ggigus drogi chrzaniacy Treviku! 26.01.05, 19:06
                                    Jesli piszesz, ze traktuje feminizm jako moje sacrum. to a( jestes
                                    psychoanalitykiem amatorem (czyt. kiepskim) i b) chrzanisz. I tego nie mozna i
                                    nie da sie ukryc.
                                    Usilowales za to zepchnac dyskusje na inne tory - ja mam religie z papiezem, wy
                                    macie religie feminizmu. Nie okazales mi tez specjalnie szacunku, bo zajales
                                    sie pozycja sacrum w moim zyciu. I to tylko dlatego, ze osmielilam sie wzaic
                                    przyklad papieza jako przeciwwage do dr Srody.
                                    Wiec na przyszlosc, Treviku, okaz w dyskusji szacunek innym, nie beda musieli
                                    Ci pisac, ze bzdurzysz.
                                    • Gość: trevik Re: drogi chrzaniacy Treviku! IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 21:28
                                      Zostaje mi tylko napisac ggigus, ze jedni maja talent, aby zrozumiec, co ktos
                                      napisal (albo choc dobra wole, aby przed odpowiadaniem starac sie zrozumiec) a
                                      inni tego nie maja. Nie bede Tobie odpowiadal na ta wiadomosc, bo nie mam sily i
                                      sadze, ze jesli to, co napisalem tutaj nie wystarcza to wiecej na pewno pisac mi
                                      sie nie chce.
                                      • Gość: ggigus Treviku! IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 22:12
                                        Jezeli na moje porownanie M. Srody z papiezem zaraz musisz oilniep isac, ze
                                        feminizm to nasza religia, a Sroda to nasze sacrum (nasze - feministyczne)to
                                        chrzanisz,. po prostu. z braku argumentow, albo sama nie wiem, dlaczego.
                                        Ale to naprawde ani nie bylo na temat, ani nie mialo sensu.
                      • Gość: barbinator Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.05, 12:40
                        To JEST to samo. Jeden z bywalców oburzył się kiedyś o nazwanie Karola
                        Wojtyły... Karolem Wojtyłą. Ten sam człowiek z upodobaniem nazywa Środę Madzią.
                        Zgadzam się, że format osoby nie ten sam, ale jednak jakieś rozsądne granice
                        muszą być zachowane. Tak się jakoś składa, że "moja" strona nie nazywa panów
                        Giertychów Maciusiem, Jędrusiem ani Romciem. Korwina-Mikke, choć uważam go za
                        pajaca, też nie nazywam Jasiem ani Bendera (pajac do kwadratu) - Rysiem. A
                        żaden z nich nie jest, jak to określiłeś, "sacrum" tylko zwykłym człowiekiem
                        (choć moim zdaniem papież też jest człowiekiem ale może się mylę;)
                        Skoro "moja" strona potrafi sobie darować takie koszarowe żarciki, to i "twoja"
                        mogłaby okazać trochę klasy.
                        Bo takie zachowania to zwykłe chamstwo obojętnie w jakie ładne słówka to
                        ubierzesz.
                        Można jeszcze je od biedy zaakceptować w odniesieniu do ludzi związanych z
                        mediami (dlatego np Kazia stosunkowo mało mnie razi) ale w odniesieniu do osób
                        zajmujących wysokie stanowiska państwowe (Środa) lub będących autorytetami
                        naukowymi (Janion) jest to ŻENUJĄCE I SZCZENIACKIE ZACHOWANIE.
                        Faktów poprzez wmawianie nam nadwrażliwości nie zmienisz.

                        Pozdr. B.
                        • Gość: trevik Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 13:06
                          Najpierw piszesz, ze jest to to samo, potem jednak, ze format obu osob nie jest
                          ten sam.. ok, ale do rzeczy.

                          > Tak się jakoś składa, że "moja" strona nie nazywa panów
                          > Giertychów Maciusiem, Jędrusiem ani Romciem. Korwina-Mikke, choć uważam go za
                          > pajaca, też nie nazywam Jasiem ani Bendera (pajac do kwadratu) - Rysiem.

                          A ja mam odczucie ze "twoja" strona tego nie robi tylko dlatego, ze nie jest to
                          w stylu "twojej" strony a nie dlatego, ze darza w.w. facetow jakims szczegolnym
                          szacunkiem, czy tez nie chca obrazac zwolennikow (bo po samych wymienionych
                          jezdza jak po kobyle i rowniez czytam zarciki i ironie na rozne tematy, ostatnio
                          padalo slowo "pajac", ktore jest nazwijmy to dosyc ofensywne).

                          Jednak osmielam sie twierdzic, ze nazywanie R.Giertycha Romkiem, czy Romusiem i
                          podobne potraktowanie reszty politykow i postaci publicznych prawicowy nie
                          wzbudziloby reakcji oburzenia, podobnej do tej, jaka widze w przypadku
                          nazewnictwa lewicowych feministek.

                          Oczywiscie, aby jednak argumenty feministek w tej dyskusji byly potraktowane
                          powaznie, to nie mozna zrobic analogii od razu do Giertyszkow, ale lepiej jest
                          zaczac o np. Papiezu, ktory podchodzi pod tematyke religijna - wcale nie uwazam,
                          ze nie mozna nawet zartow z papiezem opowiadac i jest to jakies profanum, sadze
                          jednak, ze ta osoba zasluguje przynajmniej w wypowiedziach tematycznych na
                          wiekszy szacunek i pewne sprawy z natury rzeczy jednak nie przystoja, Sroda
                          _jest politykiem_ (stanowisko i zdanie jako decydent ma wyraznie z powodu
                          wlasnej wyznawanej aksjologii) a ci maja duzo slabsze reguly obrony jesli chodzi
                          o mozliwa krytyke i prosze nie pisz mi, ze roznicy tutaj nie ma.

                          > Skoro "moja" strona potrafi sobie darować takie koszarowe żarciki, to i "twoja"
                          > mogłaby okazać trochę klasy.

                          Ale "twoja" strona nie tyle "potafi sobie darowac", co raczej nie ma ochoty w
                          tym tonie pisac a tad ma ochote i sobie luzuje. Gdyby choc w przynajmniej jednym
                          tematacie "twoja" strona byla naprawde powsciagliwa i to nie przez wlasne
                          przyzwyczajenia, ale przez wlasne opanowanie i szacunek dla kogos tam to Twoj
                          argument moze i mialby jakies znacznie, niestety na tym forum malo komu zalezy
                          na tym, aby byc opanowany i wiekszosc pisze w zupelnie luznym stylu, "twoja
                          strona" tez.

                          > Faktów poprzez wmawianie nam nadwrażliwości nie zmienisz.

                          I nawet nie zamierzam ;-) Moge za to przedstawic swoje widzenie na owe fakty.
                          • kocia_noga Re: miedzy zartem a zlosliwoscia 26.01.05, 15:49
                            Piszesz,ze kultura dyskutowania charakterystyczna dla feministek nie jest
                            niczym takim , bo my z natury zachowujemy formy , a dla was okazywanie szacunku
                            , choćby formalnego jest wysiłkiem , więc chamstwo w waszym wydaniu jest na
                            miejscu .
                            • Gość: trevik Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 16:20
                              Okreslilbym to nieco inaczej - uwazam, ze inne formy sa uznane przez feministki
                              "na wyczucie" za oburzajace a inne przez anty- i to jest cala roznica. Jesli
                              uwazasz, ze sie myle, to deklaruje sie przeslac "perelki" okreslajace politykow
                              prawicowych, ktore moge znalezc na tym forum a ktore zostaly napisane przez
                              feministki a ktorych trudno znalezc odpowiedniki jesli chodzi o okreslenia
                              aktywistek feministycznych (zdrobnienia imion sa, ale prosze znajdz mi dajmy na
                              to "pajacow" itd.)
                              • kocia_noga Re: miedzy zartem a zlosliwoscia 26.01.05, 17:29
                                Zdrabnianie imion dla mnie akurat nie jest aż tak wielkim wykroczeniem .
                                A co do tych perełek - nie żartuj sobie - te feministyczne to może jeden procent.
                                • Gość: trevik Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 17:35
                                  Jesli podliczysz oszolomstwo, to pewnie pare procent, ale jesli wezmiesz juz
                                  tylko stalych bywalcow ze strony konserwatywnej, to nie bedzie juz tak dobrze.
                          • Gość: mylisz się Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.05, 17:36
                            > Jednak osmielam sie twierdzic, ze nazywanie R.Giertycha Romkiem, czy Romusiem
                            i
                            > podobne potraktowanie reszty politykow i postaci publicznych prawicowy nie
                            > wzbudziloby reakcji oburzenia, podobnej do tej, jaka widze w przypadku
                            > nazewnictwa lewicowych feministek.


                            Jestem zupełnie pewna, że się mylisz. Co więcej, jestem pewna że reakcje o
                            których piszesz byłyby dużo gwałtowniejsze, wręcz historyczne. Mogę to nawet
                            łatwo udowodnić.
                            Co jakiś czas zdarza się, że jakiś dziennikarz wyrazi się o którymś z panów
                            prawicowców z nie dość wystarczającym namaszczeniem i od razu podnosi się
                            jazgot. Było tak wtedy, gdy nazwano Giertycha Giertychem (zamiast doktorem
                            profesorem Giertychem), gdy nazwano Olszewskiego panem posłem (zamiast panem
                            premierem - był nim jakieś 10 lat temu). Ostatnio był nawet na forum wątek
                            protestacyjny w obronie księdza do którego Szczuka zwracała się per "proszę
                            pana". Czego tam nie było... oskarżenia o "feministyczne chamstwo" to jeszcze
                            najsłabsza z wytoczonych armat.
                            No więc nie próbuj mnie przekonywać jak to ładnie by prawica łykneła nazywanie
                            PROFESORA Giertycha "Maciusiem" a PREMIERA Olszewskiego "Jasiem". Prosta
                            obserwacja realiów naszego zycia dowodzi, że jazgot by się wówczas podniósł
                            straszliwy, zupełnie nieporównywalny z naszymi skromnymi protestami. Chcesz
                            bowiem czy nie - nasza prawica jest dużo bardziej napuszona i nadęta poczuciem
                            własnej ważności niż feministki, gorzej też znosi wszelkie przejawy
                            lekceważenia (a zjawisko o którym rozmawiamy jest naturalnie formą okazywania
                            lekceważenia)

                            Pozdr. B.
                            • Gość: trevik Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 18:24
                              Byc moze sie myle z moim twierdzeniem, ale niestety nie udowodnilas mi tego a
                              juz na pewno nie w taki sposob, abym to zrozumial...

                              > Co jakiś czas zdarza się, że jakiś dziennikarz wyrazi się o którymś z panów
                              > prawicowców z nie dość wystarczającym namaszczeniem i od razu podnosi się
                              > jazgot. Było tak wtedy, gdy nazwano Giertycha Giertychem (zamiast doktorem
                              > profesorem Giertychem), gdy nazwano Olszewskiego panem posłem (zamiast panem

                              Czy tutaj na forum jest/byl ten wrzask? Gdzie jest/byl ten wrzask?
                              Ja pisze o tym, co jest tu i teraz na forum a oburzenie widze ze strony
                              feministek przy okazji wewnetrznej, spokojnej i luznej dyskusji i w kontekscie
                              potencjalnego braku takiego wrzasku pisalem o konserwatystach.
                              Pisze wylacznie o reakcjach wewnatrz forum, podobnie jak wy piszecie o tym, jak
                              to konserwatysci w opiniach na forum czasem okreslaja znane feministki (bedace
                              politykami, co dla mnie jednak ma pewne znaczenie przy okreslaniu dzialan osob
                              publicznych i pozwala mi wypowiadac sie w szerszym gronie w sposob zartobliwy).

                              A co do duzego wrzasku, to czy uwazasz, ze w mediach feministycznych (jakies
                              gazetki, czy portale) spokoj wzgledny bylby zachowany, gdyby jakis
                              niefeministyczny poczytny tygodnik jak np. Wprost wypowiedzial sie lekcewazaco,
                              bez podtekstu satyrycznego o Dr Srodzie vel Sroda, albo nazwal minister
                              Jaruge-Nowacka pani posel. Wtedy nikt tego nawet nie zauwazylby?.

                              > premierem - był nim jakieś 10 lat temu). Ostatnio był nawet na forum wątek
                              > protestacyjny w obronie księdza do którego Szczuka zwracała się per "proszę
                              > pana".

                              No tak, ale uwazam, ze to niewlasciwe porownanie. Wasz protest teraz z
                              prostestem na temat zachowania Szczuki podczas pewnie jakiejs dyskusji
                              publicznej i zwracania sie do ksiedza przez "pan" mysle, ze ma jadnak bardzo
                              malo wspolnego - przede wszystkim jest zasadnicza roznica skali, publiki a
                              ksiadz to nie polityk.

                              > Chcesz
                              > bowiem czy nie - nasza prawica jest dużo bardziej napuszona i nadęta poczuciem
                              > własnej ważności niż feministki, gorzej też znosi wszelkie przejawy
                              > lekceważenia (a zjawisko o którym rozmawiamy jest naturalnie formą okazywania
                              > lekceważenia)

                              Ja akurat uwazam, ze wszystkie strony na polskiej scenie politycznej sa podobnie
                              nadete (moze z wyjatkiem Samoobrony i LPRu, bo ci sa zdecydowanie bardziej) ale
                              konserwatysci to nie tylko sympatycy LPRu, podobnie jak feministki to nie tylko
                              sympatyczki Unii Pracy.
                              • tad9 Re: miedzy zartem a zlosliwoscia 26.01.05, 18:53
                                Gość portalu: trevik napisał(a):


                                > Czy tutaj na forum jest/byl ten wrzask? Gdzie jest/byl ten wrzask?

                                Też chętnie zobaczyłbym przykład podobnego wrzasku. Np. w moim wykonaniu.
                      • Gość: ggigus Re: miedzy zartem a zlosliwoscia IP: 194.95.59.* 26.01.05, 12:54
                        Jakie sacrum? Sroda tak sie nazywa i koniec. Nie Madzia, a Magdalena.
                    • kocia_noga Re: miedzy zartem a zlosliwoscia 26.01.05, 12:31
                      Raczej o Lolku, Lolciu czy Karolciu.
              • ggigus glupi i chamski Tadziku! 25.01.05, 14:11
                Twoje sympatie mnie nie obchodza. Dr Sroda ma na imie Magdalena i koniec.
                Madzia mozna nazywac na uzytek prywatny, o ile sie zancie, w co watpie i -
                uwga, uwaga - io ile dr Srodze bedzie to odpowiadac.nie wiem, jak Ty bys sie
                czul choc zapewnie mi odpowiesz, ze wspaniale, gdybys dostal list urzedowy z
                panem Tadziem X. jako adreastem.

                Ale dobre wychowanie to luksus, na jaki nie kazdego stac.

        • ilmatar Nuda a magnes 21.01.05, 17:20
          Programy Kwiatkowskiego były statyczne i nudne, bez względu na ich stronniczość i
          pseudolewicowość.
          Pospieszalski jest showmenem i bardzo sprawnie, żywo prowadzi swój program. Oglądam go czasem
          na zasadzie: zobaczyć z czym dziś wyskoczy? To zabawne patrzeć na jego zastawianie sieci, czasem
          ktoś się daje złapać. Bralczyk się nie dał, Szczuka się nie dała.
          Pospieszalski z pewnością nie jest naiwny, z pewnością nie jest kryształowy czy niezdolny do
          socjomanipulacji - wręcz przeciwnie - to z pewnością jego metoda działania.

          Uważam, że mąci ludziom w głowach poprzez nieuczciwe udawanie prawdziwej dyskusji.
          Czy to wobec tego zły dziennikarz? Jako gospodarz programu z tezą - świetny, jako gospodarz
          programu dyskusyjnego - do kitu.
          W TV w Polsce dyskusje bywają rzadko, "misja" ich nie obejmuje.
          Ergo Pospieszalski świetny jest.
      • wiewiorzasta Re: komentarz czytelnika z "Onetu" 21.01.05, 14:35
        szkoda, ze wtedy ludzie prawicy nie potrafili sie zebrac do kupy i nie napisali
        podobnego listu... moze nie wiedza czym jest spoleczenstwo obywatelskie?
        • kochanica-francuza Re: komentarz czytelnika z "Onetu" 22.01.05, 18:09
          wiewiorzasta napisała:

          > szkoda, ze wtedy ludzie prawicy nie potrafili sie zebrac do kupy i nie napisali
          > podobnego listu... moze nie wiedza czym jest spoleczenstwo obywatelskie?
          No właśnie.Kto im bronił???
          • Gość: Marko Re: komentarz czytelnika z "Onetu" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 16:53
            Lewactwo szczeka, karawana jedzie dalej.



            www.rubikkon.pl
          • losiu4 Re: komentarz czytelnika z "Onetu" 24.01.05, 21:24
            kochanica-francuza napisała:

            > No właśnie.Kto im bronił???

            nie wiem... może elementarne poczucie przyzwoitości?

            Pozdrawiam

            Losiu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka