Dodaj do ulubionych

czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet?

02.09.02, 01:42

Jakiś czas temu między mna a moim kumplem zawiązała sie rozmowa na temat
stosunku mężczyzn do kobiet odnoszących sukces zawodowy. Stwierdził, że
mezczyźni unikają a nawet wręcz boją się niezależnych kobiet.
Czy to prawda? Jeżeli tak, to czym jest to spowodowane? Kompleksem,
zazdrością?

czekam na opinie i wasze (męskie i damskie) doswiadczenia
Obserwuj wątek
    • ich Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? 02.09.02, 07:22
      Myślę,że męzczyźni boją się nie tyle niezależności ile inteligencji kobiet.
      Nie lubią kobiet mądrych,boja sie ich.Może to wynika z ich checi do rządzenia i
      uwielbienia stereotypów?Oni musza byc góra a niby dlaczego?
    • Gość: ts nie boja sie IP: 195.94.204.* 02.09.02, 16:25
      Być może mężczyźni nie wybierają nieraz kobiet sukcesu (niezależność nie jest
      tym samym co kariera), ale wg mnie wyłącznie na zasadzie stosunku do egzotyki.
      Podobnie jak Indianki czy Wietnamki mogą się podobać wielu mężczyznom, niewielu
      jednak ożeniłoby się z nimi. Jeśli chodzi o własne życie, to w większości
      wybiera się znane, bezpieczne sytuacje, a nie jakieś eksperymentowanie. Z
      pewnością jednak każda kobieta sukcesu znajdzie swojego eksperymentatora, jeśli
      tylko zechce.
      • Gość: tad Re: nie boja sie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.02, 16:54
        Czy nikt nie wpadnie na to, że mężczyźni nie unikają takich kobiet ze strachu,
        tylko po prostu nie szukają menagera dla firmy, ale kogoś zupełnie innego?
        • hania_76 Re: nie boja sie 02.09.02, 18:39
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Czy nikt nie wpadnie na to, że mężczyźni nie unikają takich kobiet ze
          strachu,
          > tylko po prostu nie szukają menagera dla firmy, ale kogoś zupełnie innego?

          Kogo? Kobieta sukcesu to nie kobieta?

          Nie uważam się za kobietę sukcesu na miarę pani Bochniarz, ale mam pracę, z
          której jestem zadowolona, w której odnoszę jakieś tam sukcesy. Mojemu
          narzeczonemu to nie przeszkadza - wręcz przeciwnie. Mówi, że jest ze mnie dumny
          i cieszy się, kiedy coś naprawdę ważnego mi "wyjdzie". Ale może to dlatego, że
          sam jest zadowolony ze swojej pracy i nie frustrują go moje mniejsze czy
          większe sukcesy, tylko jest w stanie cieszyć się nimi razem ze mną?
          • spinelli Re: nie boja sie doTada 02.09.02, 19:32
            > Czy nikt nie wpadnie na to, że mężczyźni nie unikają takich kobiet ze
            strachu, tylko po prostu nie szukają menagera dla firmy, ale kogoś zupełnie
            innego?<<

            Jasne:
            Kucharki, sprzataczki, opiekunki do dzieci, pielegniarki. Szefa juz firma ma
          • Gość: tad Re: nie boja sie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.02, 21:28
            hania_76 napisała:

            > Gość portalu: tad napisał(a):
            >
            > > Czy nikt nie wpadnie na to, że mężczyźni nie unikają takich kobiet ze
            > strachu,
            > > tylko po prostu nie szukają menagera dla firmy, ale kogoś zupełnie innego?
            >
            > Kogo? Kobieta sukcesu to nie kobieta?
            >
            > Nie uważam się za kobietę sukcesu na miarę pani Bochniarz, ale mam pracę, z
            > której jestem zadowolona, w której odnoszę jakieś tam sukcesy. Mojemu
            > narzeczonemu to nie przeszkadza - wręcz przeciwnie. Mówi, że jest ze mnie
            dumny
            >
            > i cieszy się, kiedy coś naprawdę ważnego mi "wyjdzie". Ale może to dlatego,
            że
            > sam jest zadowolony ze swojej pracy i nie frustrują go moje mniejsze czy
            > większe sukcesy, tylko jest w stanie cieszyć się nimi razem ze mną?

            Autor postu opisał kobiety o których mówił WYŁĄCZNIE w kategoriach sukcesów
            zawodowych. Twierdzę po prostu, ze mężczyźni szukają czegoś więcej, a nie że
            owe sukcesy mają im w czymś przeszkadzać. Nie chcesz chyba powiedzieć, ze Twój
            narzeczony jezt z Tobą głównie z powodu Twojej pracy>?
            • hania_76 Re: nie boja sie 03.09.02, 09:56
              Gość portalu: tad napisał(a):

              > hania_76 napisała:
              >
              > > Gość portalu: tad napisał(a):
              > >
              > > > Czy nikt nie wpadnie na to, że mężczyźni nie unikają takich kobiet ze
              >
              > > strachu,
              > > > tylko po prostu nie szukają menagera dla firmy, ale kogoś zupełnie in
              > nego?
              > >
              > > Kogo? Kobieta sukcesu to nie kobieta?
              > >
              > > Nie uważam się za kobietę sukcesu na miarę pani Bochniarz, ale mam pracę,
              > z
              > > której jestem zadowolona, w której odnoszę jakieś tam sukcesy. Mojemu
              > > narzeczonemu to nie przeszkadza - wręcz przeciwnie. Mówi, że jest ze mnie
              > dumny
              > >
              > > i cieszy się, kiedy coś naprawdę ważnego mi "wyjdzie". Ale może to dlatego
              > ,
              > że
              > > sam jest zadowolony ze swojej pracy i nie frustrują go moje mniejsze czy
              > > większe sukcesy, tylko jest w stanie cieszyć się nimi razem ze mną?
              >
              > Autor postu opisał kobiety o których mówił WYŁĄCZNIE w kategoriach sukcesów
              > zawodowych. Twierdzę po prostu, ze mężczyźni szukają czegoś więcej, a nie że
              > owe sukcesy mają im w czymś przeszkadzać. Nie chcesz chyba powiedzieć, ze
              Twój
              > narzeczony jezt z Tobą głównie z powodu Twojej pracy>?

              Oczywiście, że nie. I nie rozumiem już zupełnie, co autor postu miał niby mieć
              na myśli.
              Myślisz, że kobiety szukają wyłącznie menagerów firm na mężów?
              Ech logika...
    • maciej.k1 Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? 02.09.02, 16:55
      Małżeństwo to wzajemna zależność i miejsce, gdzie konieczne są kompromisy.
      Kobieta (choć mężczyzny dotyczy to w tym samym stopniu), która ceni najwyżej
      niezależność - nie nadaje się na żonę, choć może świetnie nadawać się na
      kochankę, konkubinę, przyjaciółkę, czy panienkę na jednorazowy seks bez
      zobowiązań. Stawiając na pierwszym miejscu niezależność, staje się niezdolna do
      koniecznych kompromisów.
      • hania_76 A mężczyźni? 02.09.02, 18:41
        maciej.k1 napisał:

        > Małżeństwo to wzajemna zależność i miejsce, gdzie konieczne są kompromisy.
        > Kobieta (choć mężczyzny dotyczy to w tym samym stopniu), która ceni najwyżej
        > niezależność - nie nadaje się na żonę, choć może świetnie nadawać się na
        > kochankę, konkubinę, przyjaciółkę, czy panienkę na jednorazowy seks bez
        > zobowiązań. Stawiając na pierwszym miejscu niezależność, staje się niezdolna
        do
        >
        > koniecznych kompromisów.

        To chyba tak jak faceci stawiający na pierwszym miejscu niezależność, prawda?
        • maciej.k1 Re: A mężczyźni? - tak samo! 03.09.02, 12:39
          hania_76 napisała:

          > maciej.k1 napisał:
          > Stawiając na pierwszym miejscu niezależność, staje się niezdol
          > na do koniecznych kompromisów.
          >
          > To chyba tak jak faceci stawiający na pierwszym miejscu niezależność, prawda?

          Zgadzam się z tym. Nie wyobrażam sobie udanego małżeństwa, jeśłi facet sobie
          wyobraża, że może zarazem zachować "niezależność" wobec potrzeb żony i dzieci.
      • sagan2 Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? 03.09.02, 09:14
        Maciej, czy Ty naprawde myslisz, ze niezaleznosc wyklucza
        kompromisy? ze niemozliwy jest partnerski zwiazek dwoch
        niezaleznych osob? jesli takie masz wyobrazenie o
        niezaleznosci, to nie dziwie sie, ze na dzwiek tego slowa
        dostajesz gesiej skorki... a przeciez to jest
        niezaleznosc pojmowana bardzo egoistycznie.
        mozna na to patrzec zupelnie inaczej, i mysle ze wielu
        madrych ludzi taka wlasnie droge znalazlo. osobiscie znam
        kilku. niezalezni, w szczesliwych zwiazkach/malzenstwach,
        gotowi na rozsadny konsensus.
        wymaganie od kogos zgody na kompromis jeszcze sprawy nie
        zalatwia. trzeba samemu byc gotowym do kompromisu.
        • Gość: Aga Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.kbn.gov.pl 19.09.02, 14:32
          sagan2 napisała:

          > Maciej, czy Ty naprawde myslisz, ze niezaleznosc wyklucza
          > kompromisy? ze niemozliwy jest partnerski zwiazek dwoch
          > niezaleznych osob? jesli takie masz wyobrazenie o
          > niezaleznosci, to nie dziwie sie, ze na dzwiek tego slowa
          > dostajesz gesiej skorki... a przeciez to jest
          > niezaleznosc pojmowana bardzo egoistycznie.
          > mozna na to patrzec zupelnie inaczej, i mysle ze wielu
          > madrych ludzi taka wlasnie droge znalazlo. osobiscie znam
          > kilku. niezalezni, w szczesliwych zwiazkach/malzenstwach,
          > gotowi na rozsadny konsensus.
          > wymaganie od kogos zgody na kompromis jeszcze sprawy nie
          > zalatwia. trzeba samemu byc gotowym do kompromisu.

          Dobrze piszesz!!!
      • cygaretka Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? 03.09.02, 23:59
        maciej.k1 napisał:

        > Małżeństwo to wzajemna zależność i miejsce, gdzie konieczne są kompromisy.
        > Kobieta (choć mężczyzny dotyczy to w tym samym stopniu), która ceni najwyżej
        > niezależność - nie nadaje się na żonę, choć może świetnie nadawać się na
        > kochankę, konkubinę, przyjaciółkę, czy panienkę na jednorazowy seks bez
        > zobowiązań. Stawiając na pierwszym miejscu niezależność, staje się niezdolna
        do
        >
        > koniecznych kompromisów.

        Dlaczego. Mysle że jezeli zdobyła niezalezność chociażby zawodowa (zapewne
        przeczytasz - finansowa)to zdolna jest do kompromisów. W pracy najwazniejsze sa
        kompromisy i umiejetność negocjacji. Reszty twojej wypowiedzi dotyczacej jej
        prawdziwej roli w zyciu faceta nie bede komentować :-(((
    • Gość: Marianna Normalni się nie boją. IP: *.ipartners.pl 02.09.02, 20:40
      Mój ukochany na przykład nie. Ale to może dlatego ,że nie ma kompleksów.
      • Gość: zula Re: Normalni się nie boją. IP: *.leased-02.binet.pl 02.09.02, 21:32
        Marianna trafiła w sedno:-)

        na pocieszenie motto:
        "Wolny mężczyzna nie może żyć bez wolnej kobiety"- Federico Fellini
        • Gość: tad Re: Normalni się nie boją. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.02, 21:36
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > Marianna trafiła w sedno:-)

          Oczywiście Zulo. Odtąd wszystkie stare panny mają wytłumaczenie:"Nie mogę
          znaleźć chłopa, bo chłopy mają kompleksy"


          > na pocieszenie motto:
          "Idziesz do niewiast? Nie zapomnij bata!" Fryderyk Nietzsche ;p
          • spinelli Re: Normalni się nie boją. 02.09.02, 22:13
            >>wszystkie stare panny mają wytłumaczenie:"Nie mogę
            znaleźć chłopa, bo chłopy mają kompleksy"<<

            A to stare panny ciagle jeszcze musza sie tlumaczyc?
            • Gość: tad Re: Normalni się nie boją. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 18:17
              spinelli napisała:

              > >>wszystkie stare panny mają wytłumaczenie:"Nie mogę
              > znaleźć chłopa, bo chłopy mają kompleksy"<<
              >
              > A to stare panny ciagle jeszcze musza sie tlumaczyc?


              Oczywiście, że się tłumaczą. choćby same przed sobą.



              > get a life!
              • Gość: gwizd Re: Normalni się nie boją. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 10:06
                zapomniałeś o tłumaczeniach przed rodziną ;)
          • Gość: zula Re: Normalni się nie boją. IP: *.leased-02.binet.pl 02.09.02, 22:20
            ani ja, ani mój chłop nie mamy kompleksów, więc nie mogę ci powiedzieć co sobie
            tłumaczą rzesze sfrustrowanych i samotnych- myślę jednak, ze myślą sobie rózne
            rzeczy. to smutne, ze są samotni. współczuję im. ale pora przestać marudzić.
          • Gość: zula Re: Normalni się nie boją. IP: *.leased-02.binet.pl 02.09.02, 22:22
            > "Idziesz do niewiast? Nie zapomnij bata!" Fryderyk Nietzsche ;p

            Hahaha, jednak się zdradziłeś (figlarzu)
            :-)
            • Gość: tad Re: Normalni się nie boją. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 18:16
              Gość portalu: zula napisał(a):

              > > "Idziesz do niewiast? Nie zapomnij bata!" Fryderyk Nietzsche ;p
              >
              > Hahaha, jednak się zdradziłeś (figlarzu)
              > :-)

              Jak to "zdradziłeś"? Przecież to oczywiste, że my - faszyści lubimy Nietzschego
              i bicze.
    • maly.ksiaze To mit... 02.09.02, 22:23
      Sadze, ze to bujda z kategorii 'te glupie samce nie
      wiedza co dobre'. Owszem, wielu mezczyzn unika kobiet
      zarozumialych, zadufanych i aroganckich. Podobnie zreszta
      unikaja ich inne kobiety.

      Oczywiscie, w ramach karmienia swojego ego taka pani
      powie, ze inni unikaja jej z powodu jej nieprzecietnej
      inteligencji, a nie z powodu jej nieznosnej arogancji.
      Ot, i cala zagadka...

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Arogancja nie wyklucza inteligencji. Ale tez jej nie
      implikuje.
      • Gość: zula Re: To mit... IP: *.leased-02.binet.pl 03.09.02, 08:32
        no tak, ale czy niezależna kobieta to to samo co arogancka kobieta?
        wydaje mi się , że arogancja to również przejaw zakompleksienia- megalomania
        też ma swoje źródła w lękach. co się składa na niezależność? niezależność
        finansowa? realizowanie własnych pasji, partnerstwo, swieżość w uczuciach. tak
        mi się kojarzy niezależność, nie tylko kobieca, jesli chodzi o związki.
        • Gość: soso maly-k....e IP: 195.41.66.* 04.09.02, 08:43









          Otoz nie zgodze sie z Toba. Pytanie ma sens i nie jest wcale ksiezycowe. Ja
          przynajmniej mam cos takiego, ze 'niezalezne kobiety' mnie odstreczaja. Ale
          rzeczy wymaga wytlumaczenia. Otoz:
          Wyobrazilem sobie (dla sprawdzenia Twojej tezy), ze slucham sobie radia i
          zapowiadaja rozmowe z 'niezalezna kobieta' - np. samotnie idaca przez zycie
          kobieta sukcesu, osiagniecia, nagrody, znana z tego i owego na wielu polach
          itp. Otoz moim pierwszym odruchem jest generowana we mnie 'niechec wstepna' do
          takiej osoby. Dlaczego? Ano wlasnie dlatego, ze chyba jednak isnieje cos
          takiego jak 'mezczyzni boja sie niezaleznych kobiet'. Wiem, ze np. sluchajac
          dalej takiej rozmowy bede sie doszukiwal w niej jakichs przejawow slabosci,
          tzw. kobiecosci, pasywnosci, by zaakceptowac taka osobe bo jezeli wszystko
          sprowadzi sie do 'przebojem przez zycie ide' to nie jest to zachecajac z mojego
          punktu widzenia.
          Mysle, ze w przypadku mezczyzny jest duzo latwiej akceptowalne grube ciosanie i
          braki w uczuciowosci niz w stosunku do kobiety. Stad stereotyp 'niezaleznosci'
          mniej pasuje mi do kobiety niz mezczyzny i to sie nawet jakos tak przeklada na
          zycie codzienne.

          I prosze, nie robcie mi tu teraz analizy psychologicznej lub wywodow na
          temat 'soso a jego obludna adoracja feminizmu'. Kula w plot. Wciaz uwazam, ze
          kobiety potrzebuja feminizmu i wciaz jestem po ich stronie.

          pzdrw

          soso
          • Gość: zula Re: IP: *.leased-02.binet.pl 04.09.02, 17:09
            odnoszę wrażenie, że 'niezależna kobieta' jest pojęciem tak samo abstrakcyjnym
            jak 'normalna kobieta'. i możemy sobie dyskutować, lub raczej mówić do siebie,
            bo i tak każde z nas ma jakąś tam swoją wizję owej n.k, z której i tak nie
            zrezygnuje, wiec może rozmawiajmy o eksporcie 300 tysięcy polskiech fortepianów
            do Chin?
            • Gość: soso Re: IP: 195.41.66.* 04.09.02, 18:15
              nie jest tak zle. Pojecia takze podlegaja dyskusji, nie tylko przedmioty.
              Mysle, ze mniej lub wiecej rozumiemy jesdnak cos pod pojeciem 'kobieta
              niezalezna'. Mozemy to jakos przedstawiac (usilowac przedstawiac) no i
              dyskutowac. Nie podchodz tak pesymistycznie, zulu!

              pzdrw

              soso

              PS

              Z tymi fortepianami to prawda? Jezeli tak to jestem zbudowany.
              • Gość: zula Re: IP: *.leased-02.binet.pl 05.09.02, 08:15
                Przszła mi do głowy pewna prosta rzecz tego pięknego poranka: że mężczyźni
                (forumowi, skoro tak źle piszą o niezalezności kobiet, nawet Ty, Soso) chyba
                lubia być potrzebni, a cóż, niezalezna kobieta chyba nie potrzebuje RYCERZA:-)
                W mojej interpretacji 'kobiety niezaleznej' jest miejsce na rycerskość w
                związku. przecież potrzeby emocjonalne to coś innego niż potrzeby finansowe etc?
                właściwie nikt nie lubi być niepotrzebny, nieprzydatny, a nadludzie, chodzące
                ideały budzą właśnie takie odczucia...proponuję jakoś zweryfikować tą
                niezależną kobietę- może jako kobietę z większymi (dobrze: innymi) ambicjami,
                aktywniejszą zyciowo, zaradniejszą?

                >Nie podchodz tak pesymistycznie, zulu!
                Ee tam, gdzie pesymizm:-)wątpliwość zaledwie.

                pzdrw
                zula

                > Z tymi fortepianami to prawda? Jezeli tak to jestem zbudowany.
                Prawda prawda:-)
          • maly.ksiaze stereotyp niezaleznosci 08.09.02, 00:51
            Po namysle doszedlem do wniosku, ze masz slusznos. To
            jest - do pewnego stopnia ;-). Gdy bowiem wyobrazilem
            sobie szablon 'osoba niezalezna', taki model, rzeklbym, w
            istocie byl to taki zestaw cech, jaki latwiej mi
            zaakceptowac u mezczyzny niz u kobiety. Miesci sie tu i
            to 'grube ciosanie', o ktorym piszesz, rodzaj nachalnego
            demonstrowania tejze niezaleznosci.

            Zatem najprawdopodobniej unikalbym (balbym sie?) kobiety,
            ktora zachowuje sie zgodnie z opisanym wzorcem
            'niezaleznej osoby'.

            Jak jednak taki stereotyp przeklada sie na bycie osoba
            niezalezna np. materialnie czy psychicznie? Przeciez to
            nie to samo!

            Pozdrawiam,

            mk.

            PS. Nadal uwazam, ze problemem duzego odsetka pan, ktore
            sadza, ze nie moga znalezc partnera z tytulu
            'inteligencja i niezaleznosc' nie jest wcale zbyt wysokie
            IQ czy niepodleglosc ducha, a cos zupelnie innego.
          • ququryqu Re: sssssssssssssss 21.12.02, 20:32
            Gość portalu: soso napisał(a):

            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            > Otoz nie zgodze sie z Toba. Pytanie ma sens i nie jest wcale ksiezycowe. Ja
            > przynajmniej mam cos takiego, ze 'niezalezne kobiety' mnie odstreczaja. Ale
            > rzeczy wymaga wytlumaczenia. Otoz:
            > Wyobrazilem sobie (dla sprawdzenia Twojej tezy), ze slucham sobie radia i
            > zapowiadaja rozmowe z 'niezalezna kobieta' - np. samotnie idaca przez zycie
            > kobieta sukcesu, osiagniecia, nagrody, znana z tego i owego na wielu polach
            > itp. Otoz moim pierwszym odruchem jest generowana we mnie 'niechec wstepna'
            do
            > takiej osoby. Dlaczego? Ano wlasnie dlatego, ze chyba jednak isnieje cos
            > takiego jak 'mezczyzni boja sie niezaleznych kobiet'. Wiem, ze np. sluchajac
            > dalej takiej rozmowy bede sie doszukiwal w niej jakichs przejawow slabosci,
            > tzw. kobiecosci, pasywnosci, by zaakceptowac taka osobe bo jezeli wszystko
            > sprowadzi sie do 'przebojem przez zycie ide' to nie jest to zachecajac z
            mojego
            >
            > punktu widzenia.
            > Mysle, ze w przypadku mezczyzny jest duzo latwiej akceptowalne grube ciosanie
            i
            >
            > braki w uczuciowosci niz w stosunku do kobiety. Stad
            stereotyp 'niezaleznosci'
            > mniej pasuje mi do kobiety niz mezczyzny i to sie nawet jakos tak przeklada
            na
            > zycie codzienne.
            >
            > I prosze, nie robcie mi tu teraz analizy psychologicznej lub wywodow na
            > temat 'soso a jego obludna adoracja feminizmu'. Kula w plot. Wciaz uwazam, ze
            > kobiety potrzebuja feminizmu i wciaz jestem po ich stronie.
            >
            > pzdrw
            >
            > soso

            po co niby kobietom feminizm? żebyś mógł ich nielubić?

            najsympatyczniejsza kobieta jaką zyciu poznałem jest niezależna na maxa,
            pomimo młodego wieku oiągnęła sukces samorealizacyjny i finansowy, nie
            wyobrażasz sobie jak jest miła, pozytywnie nsatawiona do ludzi i lubiama przez
            wszystkich.

            hipokrytą jesteś i tyle.
            w skandynawii trzeba być za feminizmem, bo to jest dobrze widziane, a w życiu
            ogólnie bardziej opłaca się strategia oportunisty. twój rzekomy feminizm wynika
            więc tylko z konformizmu.
          • frisky2 Re: maly-k....e 07.01.03, 12:18
            Gość portalu: soso napisał(a):

            > Soso,
            Moge sobie wyobrazic faceta ktory sie boi niezlaeznych kobiet. Wg mnie jest to
            mezcyzzna ktory nigdy nie przebil sie przez skorupe w ktorej siedzi - skorupe
            patriarchalnego wychowania, patriarchalnych sposobow postrzegania
            rzeczywistosci. Dla mnie twoj wywod tchnie wlasnie czyms takim. Wg ciebie do
            mezcyzny pasuje cos tam, a do kobiety nie. A wg mnie do kobiety tak samo jak do
            mezcyzzny pasuje sukces, bezkomrpomisowosc, a nawet bezwzglednosc.
            Tu dochodzimy do kwestii zasadniczej: w jaki sposob ten sukces zostal
            osiagniety. Bo ja np. nie przepadam za ludzmi idacymi po trupach do wladzy.
            Niezaleznie czy sa to kobiety czy mezczyzni. Natomiast podobaja mi sie ludzie
            sukcesu, tez niezaleznie od ich plci.
            • Gość: soso Re: maly-k....e IP: 195.41.66.* 07.01.03, 14:11


              Totalne nieporozumienie!

              Pytamy o to, czy mezczyzni unikaja niezaleznych kobiet. Jezeli odpowiadam, ze
              pewnie tak to nie dlatego, ze to sa niezalezne kobiety ale dlatego, ze mam na
              mysli generalnie ludzi obnoszacych sie ze swoja niezaleznoscia. Tego nie lubie
              bez wzgledu na plec. Niezaleznosc czy sie tego chce czy nie jest bardzo bliska
              egoizmowi czy cynizmowi. Jest jednak pewna subtelna roznica. Mezczyzni nie
              interesuja mnie jako tacy a kobiety tak. Stad 'zwisa mi' czy pan Tolek czy Olek
              jest niezalezny. Niech sobie bedzie. Moge go bowiem bez straty wlasnej
              nielubic. Gorzej, jezeli jest to kobieta. Obiekt ze wszech miar godny
              zainteresowania ze wzgledu na swa odrebnosc seksualna. No i tu pojawia sie
              problem bo tak jak ja jestem nia zainteresowany tak ona obnosi sie ze swoja
              cecha, za ktora nie przepadam. Stad konflikt i w efekcie negatywne odczucia.
              Zupka wyglada dobrze a tymczasem przesolona :-(

              Tylko tyle chcialem gwoli uzupelnienia.

              pzdrw

              soso
              • Gość: frisky2 Re: maly-k....e IP: 62.233.139.* 07.01.03, 14:28
                Ja sadzilem ze chodzi o kobiety niezalezne generalnie - i te obnoszace sie z
                niezaleznoscia i te nie obnoszace sie.
                Zgadzam sie ze te pierwsze odpychaja. Ale to nie znaczy ze sie ich boje. Jesli
                ci chodzilo o to, to spoko. Mam nadzieje ze nie boisz sie kobiet niezaleznych,
                kobiet sukcesu, ale jednoczesnie normalnych.
    • Gość: Agata Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: 195.117.41.* 05.09.02, 10:41
      Chyba pasuję do wizerunku "niezależnej" (nie mylic z yuppie), wiec opowiem o
      swoim doswiadczeniu.

      4 miesiace temu usłyszałam: jesteś najbardziej niezwyklym, fascynującym
      człowiekiem, jakiego w życiu spotkałem.

      No coz... to nie wystarczylo. Zaraz po tym wyznaniu ozenil sie z inna. "Ta
      druga" nie pracuje, bedzie codziennie czekac z obiadem. Nie jest piekna, ale
      jest dobra, ciepla kobieta, ktora znakomicie nadaje sie na zone. Nie ma
      dziwnych, "meskich" zainteresowan, nie chce rozmawiac o polityce przy
      pomidorowej, slowem - jest normalna, nie tak, jak ja. W ich zwiazku bedzie
      odwieczny porzadek i lad.

      Przyjaznie sie z paroma cudownymi, wspanialymi kobietami i widze na ich
      przykladzie - (ich) mezczyzni kochali niezwykle kobiety, ale odchodzili do
      takich, ktore podadza im gazete i cieple kapcie.

      Nie chce generalizowac, opisuje przyklady, ktorych bylam swiadkiem.
      Zawiodlam sie - kolejny raz. Moja przyjaciolka nie chciala uwierzyc. Poplakala
      sie ze mna: "Agata, czy my musimy udawac glupie, by nas kochano?" Ja jeszcze
      wierze, ze nie. Ze kolejny raz trafilam na nieodpowiedniego mezczyzne. Ale
      coraz mniej we mnie tej wiary.
      • Gość: soso mit! IP: 195.41.66.* 05.09.02, 11:35
        Agata, to co napisalas to jest jakis mit! Prosze, nie poglebiaj sie. Rownie
        dobrze mozna podac przyklady mezczyzn, ktorzy odeszli od pan domu do kobiet
        niezaleznych (jezeli juz poslugujemy sie takim umownym nazewnictwem). Wiem co
        pisze. Wprawdzie jest cos takiego, ze zycie z kura (udomowiana) ma swe uroki -
        jest wygodne - to jednak nie wszyscy faceci czegos takiego szukaja. Czasami
        wola nawet ograniczenie swej wolnosci i pracowac fifty/fifty z kobieta w domu
        za cene mozliwosci obcowania z kims ciekawym. Problem jednak chyba tkwi w tym,
        ze nie wszystko, co wydaje sie nieciekawe jest nieciekawe podobnie jak i
        ciekawe moze byc ciekawym tylko z pozoru. No i moze tu jest pies pogrzebany?
        Jak facet uciekl do innej to krzyzyk mu na droge. Lepiej, ze teraz niz
        pozniej :-)
        A ten wlasciwy sie znajdzie - spokojnie.

        pzdrw

        soso
        • maciej.k1 to dyskryminacja!!! ;-) 05.09.02, 13:11
          Proponuję uznać uciekanie przez facetów od niezależnych kobiet za formę
          patrialchalnej dyskryminacji. Tych wrednych samców, co nie zachwycili się
          niezależnością kobiety i odmówili małżeństwa z nią, należy wysłać na przymusową
          reedukację związaną ze zmianą fałszywej, męskiej, szowinistycznej świadomości.

          Taki samiec po reedukacji będzie zachwycał się, jak kobieta świetnie radzi
          sobie z noszeniem ciężarów (np. wnoszeniem samodzielnie wózka do autobusu),
          wierceniem dziur w ścianie, przesuwaniem mebli, itd. itp.). Zrezygnuje z
          archaicznych, patrialchalnych zwyczajów przepuszczania w drzwiach i całowania w
          rękę, które, jak wiadomo, są symbolem męskiej dominacji. Zaakceptuje osobne
          konta i równy wkład finansowy w utrzymanie gospodarstwa domowego (także, gdy
          kobieta będzie na urlopie wychowawczym).

          Gdyby program reedukacji okazał się niewystarczająco skuteczny, należałoby
          wprowadzić prawne rozwiązania regulujące przymusowy przydział samcow dla
          niezależnych kobiet, tak, aby niezależne kobiety zachowały PRAWO WYBORU samców.

          Trzeba wreszcie skończyć z dyskryminacją niezależnych kobiet!
          • Gość: zora Re: to dyskryminacja!!! ;-) IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 05.09.02, 22:36
            maciej.k1 napisał:

            > Proponuję uznać uciekanie przez facetów od niezależnych kobiet za formę
            > patrialchalnej dyskryminacji. Tych wrednych samców, co nie zachwycili się
            > niezależnością kobiety i odmówili małżeństwa z nią, należy wysłać na
            przymusową
            >
            > reedukację związaną ze zmianą fałszywej, męskiej, szowinistycznej świadomości.
            >
            > Taki samiec po reedukacji będzie zachwycał się, jak kobieta świetnie radzi
            > sobie z noszeniem ciężarów (np. wnoszeniem samodzielnie wózka do autobusu),
            > wierceniem dziur w ścianie, przesuwaniem mebli, itd. itp.). Zrezygnuje z
            > archaicznych, patrialchalnych zwyczajów przepuszczania w drzwiach i całowania
            w
            >
            > rękę, które, jak wiadomo, są symbolem męskiej dominacji. Zaakceptuje osobne
            > konta i równy wkład finansowy w utrzymanie gospodarstwa domowego (także, gdy
            > kobieta będzie na urlopie wychowawczym).
            >
            > Gdyby program reedukacji okazał się niewystarczająco skuteczny, należałoby
            > wprowadzić prawne rozwiązania regulujące przymusowy przydział samcow dla
            > niezależnych kobiet, tak, aby niezależne kobiety zachowały PRAWO WYBORU
            samców.
            >
            > Trzeba wreszcie skończyć z dyskryminacją niezależnych kobiet!



            o, yeah!...
            i wprowadzić zamiast wojska dla młodych, wrednych samców obowiązkowe
            zachodzenie w ciążę, rodzenie dzieci i karmienie ich własną piersią co najmniej
            dwa lata (zgodnie z obowiązującymi standardami).
            Może trochę tych dzieci szkoda, ale co tam... da to szansę samcom na
            pokosztowanie prawdziwego życia...

            pzdr

      • hania_76 Do Agaty 05.09.02, 14:18
        Gość portalu: Agata napisał(a):

        > Chyba pasuję do wizerunku "niezależnej" (nie mylic z yuppie), wiec opowiem o
        > swoim doswiadczeniu.
        >
        > 4 miesiace temu usłyszałam: jesteś najbardziej niezwyklym, fascynującym
        > człowiekiem, jakiego w życiu spotkałem.
        >
        > No coz... to nie wystarczylo. Zaraz po tym wyznaniu ozenil sie z inna. "Ta
        > druga" nie pracuje, bedzie codziennie czekac z obiadem. Nie jest piekna, ale
        > jest dobra, ciepla kobieta, ktora znakomicie nadaje sie na zone. Nie ma
        > dziwnych, "meskich" zainteresowan, nie chce rozmawiac o polityce przy
        > pomidorowej, slowem - jest normalna, nie tak, jak ja. W ich zwiazku bedzie
        > odwieczny porzadek i lad.
        >
        > Przyjaznie sie z paroma cudownymi, wspanialymi kobietami i widze na ich
        > przykladzie - (ich) mezczyzni kochali niezwykle kobiety, ale odchodzili do
        > takich, ktore podadza im gazete i cieple kapcie.
        >
        > Nie chce generalizowac, opisuje przyklady, ktorych bylam swiadkiem.
        > Zawiodlam sie - kolejny raz. Moja przyjaciolka nie chciala uwierzyc.
        Poplakala
        > sie ze mna: "Agata, czy my musimy udawac glupie, by nas kochano?" Ja jeszcze
        > wierze, ze nie. Ze kolejny raz trafilam na nieodpowiedniego mezczyzne. Ale
        > coraz mniej we mnie tej wiary.


        Agato, nie musimy, co więcej NIE MOŻEMY. Nie można budować związku udając kogoś
        kim się nie jest.
        Ja spotkałam kogoś, przed kim nie muszę udawać. Kto mnie kocha, mimo, że
        dochodzi między nami do gorących sporów na różne tematy, mimo że czasem wracam
        do domu, kiedy on już śpi (ale czasem jest na odwrót), mimo że domowe obiady
        jemy tylko w łykendy, mimo że prasuje lepiej ode mnie, itd. Życzę Ci z całego
        serca, zebyś spotkała kogoś, kto Cię pokocha na całe życie taką jaka jesteś.

        Pozdrawiam.
      • Gość: zula Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.leased-02.binet.pl 05.09.02, 15:32
        > No coz... to nie wystarczylo. Zaraz po tym wyznaniu ozenil sie z inna. "Ta
        > druga" nie pracuje, bedzie codziennie czekac z obiadem. Nie jest piekna, ale
        > jest dobra, ciepla kobieta, ktora znakomicie nadaje sie na zone. Nie ma
        > dziwnych, "meskich" zainteresowan, nie chce rozmawiac o polityce przy
        > pomidorowej, slowem - jest normalna, nie tak, jak ja. W ich zwiazku bedzie
        > odwieczny porzadek i lad.

        to baardzoo dobrze, że z nim nie jesteś. lepiej teraz, niż za kilka lat,
        dowiedzieć się, ze do siebie RACZEJ nie pasujecie.

        > Nie chce generalizowac, opisuje przyklady, ktorych bylam swiadkiem.
        > Zawiodlam sie - kolejny raz. Moja przyjaciolka nie chciala uwierzyc.
        Poplakala
        > sie ze mna: "Agata, czy my musimy udawac glupie, by nas kochano?"

        no właśnie, udawać...wtedy ten ktoś kocha tą udawaną osobę- to jesczcze większy
        dół...to najgorsze rozwiazanie:(

        Ja jeszcze
        > wierze, ze nie. Ze kolejny raz trafilam na nieodpowiedniego mezczyzne. Ale
        > coraz mniej we mnie tej wiary.

        ja wierzę z Tobą! ja też długo czekałam, szukałam, myliłam się, i w końcu
        znalazłam!
        nie poddawaj się! Wierzę, że znajdziesz kogoś, kto również Ciebie szuka. Bo
        ktoś taki jest, na pewno!
        • b.u.zz Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? 05.09.02, 15:44
          oj, chyba blednie stawiacie problem. to nie jest tak, ze akurat
          inteligentne/samodzielne (jak zwal, tak zwal) kobiety nie moga znalezc
          mezczyzn, bo oni sie takich kobiet boja. mysle, ze inteligentne kobiety
          stawiaja wyzsze wymagania. to nie sztuka wyjsc za maz, sztuka dobrze wyjsc za
          maz. im bardziej siebie swiadoma kobieta, tym wieksze stawia wymagania.
          naturalnie to samo dotyczy mezczyzn.
          i naturalnie sa tez ludzie, ktorzy maja taki wredny charakter, ze nikt z nimi
          nie wytrzyma, albo - malo kto, a wtedy trudno duzo wymagac..
          pozdrowienia
          b.
          • Gość: zula Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.leased-02.binet.pl 06.09.02, 12:07
            przyszły mi na myśl jeszcze 2 wzory rodziny: włoski i angielski. włoski-
            familiarny, dzieci nawet w dorosłym zyciu mieszkają blisko rodziców itd,
            pępowina nigdy nie jest do końca przerwana. angielski- rodzice wychowuja
            dziecko- a to po osiągnięciu dojrzałości opuszcza gniazdko i żyje własnym
            zyciem, choćby na końcu świata, i nia ma już mowy o obidkach u mamusi. polska
            rodzina jest bliższa tej włoskiej, dzieci przyzwyczajone były do tego, że w
            domu jest mamusia, są dziadkowie, rodzeństwo, jest obiad, nie ma tatusia. ale
            właściwie ten wzorzec w tej chwili nie ma już racji bytu, rzadko która rodzina
            pozwala sobie na to, zeby jedno z małżonków zostało w domu. jakakolwiek by nie
            była tego przyczyna- dla młodszych pokoleń niezalezność kobiety będzie faktem,
            nie kontrowersyjnym tematem na forum. nie będzie wzorca kury domowej. ten
            wzorzec z resztą już dawno jest zdewaluowany- myślę, ze nawet czasem
            niesłusznie- jest to przecież ciężka praca. wychowywanie dziecka to chyba
            najcięższa i najbardziej odpowiedzialna z prac. dlaczego więc matki, które
            dobrze wychowały swoje dzieci, nie są postrzegane jako niezależne kobiety? to
            jest przecież bardzo dużo.
    • Gość: zora Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 05.09.02, 23:06
      Nie, nie boją się. Ale wygodniej żyje się z taką bardziej zależną. Taką co
      ugotuje, posprząta, wyprasuje i w łóżeczku też usłuży kiedy potrzeba z
      głaszczącą samcze ego uległością, na dodatkowe ekscesy przystając po krótkim
      łupnięciu panawładczym butem przez pysk.
      Ta niezależna to i może jest bardziej reprezentacyjna (jak miłe są zazdrosne
      spojrzenia kolegów z pracy i z knajpy!!!), i o teorii kwarków można z nią
      pogadać (zakładam, że samieć odróżnia kwarka od klakiera), albo w ostateczności
      nową teorię makroekonomii machnąć i nobla zgarnąć, bo i niby dlaczego nie. Ale
      który facet dobrowolnie lubi się wysilać przez czas dłuższy? żaden... A z
      ryzykiem że się nie uda i cały wysiłek się zmarnuje???? UUUU!!!! HORROR!!!
      Jeśli jakiś lubi taki długotrwały wysiłek, to on wyjątek jest i w zoo
      należałoby go pokazywać albo wypchać sianem w muzeum, ale wcześniej próbki DNA
      pobrać do banku genów...
      Przykro to mówić, ale facet to zwierzę wygodne, lubi być podziwiane, chwalone
      etc. ale możliwie za niewielką cenę - minimum wysiłku, maksimum wydajności.
      Broń Boże nie potępiam tej filozofii, jest to mądra strategia przetrwania.
      Ostatecznie, biologiczna funkcja kobiety jest związana z
      rodzeniem/karmieniem/dbaniem (czyli prace cholernie upierdliwe, długotrwałe,
      wykańczające i w ogóle be), a nie z sukcesem - bo ten zarezerwowały dla siebie
      samce wolne od brzucha i cieknącego pokarmem biustu - i nie ma tu przesady -
      pareset lat temu 'standardowa' pani w stosownym wieku karmiła lub była w ciąży -
      na sukces brakowało czasu, jako że śmiertelność dzieci zmuszała do większych
      wysiłków reprodukcyjnych.
      Zatem skłonność panów do pań miłych i uległych jest, niejako z góry, wpisana w
      ich geny. Pani niezależna to niemalże dziw, monstrum i mutant, z którym można
      (i warto czasami) się przespać, aby zobaczyć, jak to jest w łózku z Niezależną
      Feministką (NF jak samca pochwali, to wiadomo, że w łóżku trysnęło się ogierem
      i buhajem, a potulna chwali zawsze, niezależnie od stanu faktycznego), ale
      ognisko domowe lepiej powierzyć czemuś miłemu, uśmiechniętemu, z wyrazem
      podziwu trwale wpisanym w oczęta. Aspiracje intelektualne tej istoty można
      zaspokoić bez trudu, harlekinem lub inną papką i szafa gra. Pan i władca bez
      trudu udowodni swoją przyrodzoną wyższość, a pani wie, że ma opiekuna mocnego i
      mądrego. Że zdobył ją na własność nie byle kto i jej dzieci DNA będą mieć
      cacy... i nawet nie pomyśli o zmianie jej pana na lepszego samca.
      Zatem nie ma mocnych... jak któraś z niezależnych XX dopadła XY, który to ceni
      i się nie boi, niech go szanuje, pieści i dba... do zoo wsadzi, DNA
      zabezpieczy, do Czerwonej Księgi wpisze... i mimo wszystko od czasu do czasu
      zatrzepocze rzęsami nabożnie szepcząc: och, skarbie, jaki ty jesteś
      mądry/cudowny/silny/zaradny/inne*.
      Sukces gwarantowany... jak XX Niezależna tak mówi, a XY w to uwierzy, to
      samoocena mu skoczy że hej!...

      *niepotrzebne skreślić. Uwaga! Nazwanie np. chronicznego anemika mocnym i
      silnym może zakrawać na kpinę, czego samce z natury nie lubią. Anemika się
      chwali za wrażliwą psychologię, głęboką duchowość, niepospolity intelekt. Można
      wybrać tylko 1-2 opcje.

      Pozdr
      zora
      ps. Staram się być niezależna, ponoszę wszelkie tego konsekwencje i czasami
      żałuję, że na pewnych etapach egzystencji nie udawało mi się udawać biednego,
      głupiutkiego króliczka... no, ale charakter nie pozwalał
      • Gość: soso charakter nie pozwalal IP: 195.41.66.* 06.09.02, 07:29
        a zgorzkniala ironia pozostala :-)
        • Gość: ZORA Re: charakter nie pozwalal IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 08.09.02, 00:31
          ...dlaczego zaraz zgorzkniała?... Mnie tam dobrze, tak jak jest, czasy są
          wredne, i lepiej aby niezaleznie od posiadanych chromosomów zdobyć maksimum
          niezależności... Ironia i owszem, pozwala na nabranie dystansu także względem
          siebie, ale do zgorzkniałej wiedźmy jeszcze mi daleko:)))
          Pozdrawiam wszystkie niezależne :)))))) i dążące do tego miłego stanu
          Jasne, że w drodze kompromisu można to niezaradne dziewczę ostatecznie
          poudawać, symulując przy okazji całkowity zanik szrych komórek... ale nawet
          wtedy lepiej "coś mieć"
          pzdr
          zora
          • Gość: soso :-) IP: 195.41.66.* 09.09.02, 09:58
      • Gość: misiek Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 10:33
        Gość portalu: zora napisał(a):

        > Nie, nie boją się. Ale wygodniej żyje się z taką bardziej zależną. Taką co ugotuje, posprząta, wyprasuje
        > i w łóżeczku też usłuży kiedy potrzeba z
        > głaszczącą samcze ego uległością, na dodatkowe ekscesy
        > przystając po krótkim
        > łupnięciu panawładczym butem przez pysk.

        to Twoim zdaniem, jeżeli kobieta jest w domu to jest bardziej zależna?
        a dlaczego?
        I jeśli kobieta jest w domu to musi "służyć" z "służeniem" w łóżku włącznie? Nie może powiedzieć "nie mam ochoty", "nie chce mi się", albo "zamówmy dzisiaj coś do jedzenia, nie chce mi się gotowac obiadu" ?

        > i o teorii kwarków można z nią
        > pogadać (zakładam, że samieć odróżnia kwarka od
        > klakiera), albo w ostateczności
        > nową teorię makroekonomii machnąć i nobla zgarnąć, bo > i niby dlaczego nie.

        kolejne założenie:

        kobieta która nie pracuje jest głupia.
        Nie lubisz kobiet czy co?
        Ja nie widzę takiej zależności - pomimo mojego władczo-męsko-samczo-patriarchalnego nastawienia.

        > Ale
        > który facet dobrowolnie lubi się wysilać przez czas
        > dłuższy? żaden... A z
        > ryzykiem że się nie uda i cały wysiłek się
        > zmarnuje???? UUUU!!!! HORROR!!!

        to o facetach też masz niskie mniemanie ;)

        > Przykro to mówić, ale facet to zwierzę wygodne, lubi
        > być podziwiane, chwalone
        > etc. ale możliwie za niewielką cenę - minimum wysiłku, > maksimum wydajności.

        nie to co kobiety :)

        > a nie z sukcesem - bo ten zarezerwowały dla siebie
        > samce wolne od brzucha i cieknącego pokarmem biustu -

        co nazywasz sukcesem?
        osiągnięcia zawodowe? no jeśli tak...

        > ps. Staram się być niezależna, ponoszę wszelkie tego
        > konsekwencje

        tzn. nigdy nie pochwalisz żadnego faceta, bo z góry wiadomo, że to to jest głupie,
        każdemu musisz udowodnić, że jestes od niego lepsza,
        w domu nic nie zrobisz, bo nie na tym to polega, sniadania raz nawet do łóżka nie podasz, bo nei jesteś głupią uległą kurą domową i przede wszystkim musisz słuchac, jaka jesteś niezależna dzielna cudowna wspaniała
      • Gość: basia Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 22:01
        Gość portalu: zora napisał(a):

        > Nie, nie boją się. Ale wygodniej żyje się z taką bardziej zależną. Taką co
        > ugotuje, posprząta, wyprasuje i w łóżeczku też usłuży kiedy potrzeba z
        > głaszczącą samcze ego uległością, na dodatkowe ekscesy przystając po krótkim
        > łupnięciu panawładczym butem przez pysk.

        Czy ty masz problemy z nadmierna wlasna ulegloscia? Z tego co piszesz wynika ze
        gdyby facet cie utrzymywal to by mogl bic cie i gwalcic. Nie mieszaj w te
        dyskusje zachowan patologicznych bo kilka osob mozesz obrazic. Zreszta jak
        tobie wolno obrazac moich rodzicow robiac tak bzdurne i krzywdzace zalozenia
        (moja matka nie pracowala przez 20 lat malzenstwa a moj ojciec nadal nie jest
        gwalcicielem- zadziwiajace) to ja tez napisze co mysle:)

        > Ta niezależna to i może jest bardziej reprezentacyjna (jak miłe są zazdrosne
        > spojrzenia kolegów z pracy i z knajpy!!!), i o teorii kwarków można z nią
        > pogadać (zakładam, że samieć odróżnia kwarka od klakiera), albo w
        ostateczności
        >
        > nową teorię makroekonomii machnąć i nobla zgarnąć, bo i niby dlaczego nie.

        rozumiem ze jestes "wyksztalcona" kobieta w dziedzinie "marketing i
        zarzadzanie":)


        > Przykro to mówić, ale facet to zwierzę wygodne, lubi być podziwiane, chwalone
        > etc. ale możliwie za niewielką cenę - minimum wysiłku, maksimum wydajności.
        > Broń Boże nie potępiam tej filozofii, jest to mądra strategia przetrwania.
        > Ostatecznie, biologiczna funkcja kobiety jest związana z
        > rodzeniem/karmieniem/dbaniem (czyli prace cholernie upierdliwe, długotrwałe,
        > wykańczające i w ogóle be), a nie z sukcesem - bo ten zarezerwowały dla
        siebie

        Be? Powiedz to swojej mamie. Ze jest do dupy bo nie zostawila cie na smietniku!
        to ty jestes slaba jezeli ponad twoje sily jest laczyc jedno z drugim. a
        zaslanianie sie tym ze mezczyzni nic nie robia jest conajmniej prymitywne.
        a co panowie bardziej lubia to ich indywidualna sprawa. jezeli chca partnerki
        zaleznej i takie znajda to beda i oni i one szczesliwe. i odwrotnie. a potepiac
        tu nikogo nie nalezy kazdy ma wlasna recepte na szczescie (oprocz ciebie
        naturalnie bo jestes az do bolu zgorzkniala. to spekuluje wynik kompleksow lub
        choc wstydzisz sie wlasnej kobiecosci -napiecia przedmiesiaczkowego)


        > samce wolne od brzucha i cieknącego pokarmem biustu - i nie ma tu przesady -
        > pareset lat temu 'standardowa' pani w stosownym wieku karmiła lub była w
        ciąży

        no i byla i jest to piekne i wartosciowe
        ponizasz tu kobiety za ich fizycznosc?
        tez nia jestes
        potepiasz je za marzenia?
        za macierzynstwo?
        za radosc z bycia potrzebna?
        wez przemysl sobie kilka rzeczy


        > na sukces brakowało czasu, jako że śmiertelność dzieci zmuszała do większych
        > wysiłków reprodukcyjnych.
        > Zatem skłonność panów do pań miłych i uległych jest, niejako z góry, wpisana
        w
        > ich geny. Pani niezależna to niemalże dziw, monstrum i mutant, z którym można
        > (i warto czasami) się przespać, aby zobaczyć, jak to jest w łózku z
        Niezależną
        > Feministką (NF jak samca pochwali, to wiadomo, że w łóżku trysnęło się
        ogierem
        > i buhajem, a potulna chwali zawsze, niezależnie od stanu faktycznego), ale
        > ognisko domowe lepiej powierzyć czemuś miłemu, uśmiechniętemu, z wyrazem
        > podziwu trwale wpisanym w oczęta. Aspiracje intelektualne tej istoty można
        > zaspokoić bez trudu, harlekinem lub inną papką i szafa gra. Pan i władca bez
        > trudu udowodni swoją przyrodzoną wyższość, a pani wie, że ma opiekuna mocnego


        Moj boze! ty jestes chora! zaleznosc to nie uleglosc. zeby byc kochana nie
        trzeba swojego partnera do wiezienia wsadzac.
        i czy w lozku jest inaczej z niezalezna?
        pewnie beznadziejnie. suchy sex bez uczuc
        zalezna nie znaczy gwalcona!
        i tu znowu spekuluje ale opis spekulacji pomine
        czy matka tzn. glupia?
        wiele wyksztalconych kobiet decyduje sie na macierzynstwo


        > *niepotrzebne skreślić. Uwaga! Nazwanie np. chronicznego anemika mocnym i
        > silnym może zakrawać na kpinę, czego samce z natury nie lubią. Anemika się
        > chwali za wrażliwą psychologię, głęboką duchowość, niepospolity intelekt.
        Można
        >
        > wybrać tylko 1-2 opcje.


        KONKLUZJE:jezeli ty to kobieta niezalezna to bedac facetem bym sie ciebie bala:)
        ale nie twojego intelektu bo tego tu w szczatkowych ilosciach,
        a i ciety jezyk powinien jako-taki poziom przedstawiac-radze popracowac
        nie afiszuj sie z ta niezaleznoscia bo ci bedzie glupio. dlaczego ?
        bo daje sobie glowe uciac ze skonczysz przy garach z gromadka biednych,
        niekochanych dzieci i nieszczesliwym mezem bo za kazde czule slowo bedziesz
        obrazona

        > Pozdr
        > zora
        > ps. Staram się być niezależna, ponoszę wszelkie tego konsekwencje i czasami
        > żałuję, że na pewnych etapach egzystencji nie udawało mi się udawać biednego,
        > głupiutkiego króliczka... no, ale charakter nie pozwalał


        przykro mi to stwierdzac ale tobie charakteru brak
        nie sluzysz zadnym idealom
        kobiety zle
        mezczyzni zli
        dzieci zle
        a ty dobra

        glupiutki kroliczek:)
        ps(pewnie z wyksztalceniem mozesz sie schowac)
    • Gość: jendza niekoniecznie zgorzkniala czyli gdzie jest prawda? IP: *.abo.wanadoo.fr 11.09.02, 09:26
      NIe wiem, mowie z gory, gdzie ona jest.
      Wiem NA PEWNO, ze racje ma Maciej:
      jesli ktokolwiek stawia na PIERWSZYM MIEJSCU
      niezaleznosc, trzeba sie go bac, niezaleznie od plci.
      Nie ma wyjatkow, nie ma dyskusji.
      A teraz moj namysl w oparciu o moje doswiadczenie.

      Pozno spotkalam mego meza.
      Nie szukalam. Nie sadzilam, ze znajde.
      Swoja egzystencje budowalam od fundamentow wlasnymi
      rekami, w kazdym sensie - i duchowym, i intelektualnym,
      i zawodowym, i materialnym...
      Bo trzeba bylo przetrwac, a inaczej nie chcialam,
      nie umialam.
      Powiedzial mi wowczas maz przyjaciolki, po kilku
      glebszych, ale zupelnie o to nie pytany, ze nie moglby
      byc ze mna, bo by sie mnie bal.
      Nie spytalam, dlaczego...
      Moze przez moja jedzowatosc, pomyslalam przez chwile,
      po czym zarzucilam refleksje na ten temat.

      Teraz podaje mezowi z usmiechem kapcie oraz pyszne
      (mam nadzieje)obiadki, rozmawiamy o zasadnosci agresji na Irak,
      rodzinnych problemach emocjonalnych, swiatowej ekonomii,
      kwantach, kwarkach, entropii, permanentnej predestynacji...
      a potem moj maz sprzata po kolacji, a rano budzi mnie kawka
      podana do lozka...

      Jak dobrze, ze nikt mnie wczesniej nie chcial...

      Pozdrawiam WSZYSTKICH! Zaleznych i niezaleznych!
      jendza
      acha, mysle ze naprawde mozna kochac, gdy jest sie
      wolnym.
      Czy 'wolny' znaczy 'niezalezny'?
    • Gość: Bechamot Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: 5.2.1R* / *.zdv.Uni-Mainz.DE 19.09.02, 20:34
      Nie wiem co mowi statystyka jednak zauwazylem ze mezczyzni jednak wola byc
      gora i dlatego wybieraja sobie ulegla kobiety,jesli taka jest wiekszosc
      mezczyzn to maja szczescie gdyz kobiety ulegle stanowia takze wiekszosc w
      damskiej czesci spoleczenstwa.
      Kobiety niezalezne niekoniecznie kobiety sukcesu to w Polsce nadal zadkosc
      Osobiscie zdecydowanie bardziej cenie ludzi niezaleznych ale nie tylko kobiety
      w Polsce jest to malo popularne.Problem wychowania?kultury?
      Do wszystkich kobiet bierzcie "sprawy" w swoje rece i glowa do gory wowczas
      faceci beda was na pewno szanowac oczywiscie panowie na
      poziomie :) pozdrawiam serdecznie

    • Gość: Bechamot Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: 5.2.1R* / *.zdv.Uni-Mainz.DE 19.09.02, 20:36
      Nie wiem co mowi statystyka jednak zauwazylem ze mezczyzni jednak wola byc
      gora i dlatego wybieraja sobie ulegla kobiety,jesli taka jest wiekszosc
      mezczyzn to maja szczescie gdyz kobiety ulegle stanowia takze wiekszosc w
      damskiej czesci spoleczenstwa.
      Kobiety niezalezne niekoniecznie kobiety sukcesu to w Polsce nadal zadkosc
      Osobiscie zdecydowanie bardziej cenie ludzi niezaleznych ale nie tylko kobiety
      w Polsce jest to malo popularne.Problem wychowania?kultury?
      Do wszystkich kobiet bierzcie "sprawy" w swoje rece i glowa do gory wowczas
      faceci beda was na pewno szanowac oczywiscie panowie na
      poziomie :) pozdrawiam serdecznie

    • Gość: Bechamot Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: 5.2.1R* / *.zdv.Uni-Mainz.DE 19.09.02, 20:36
      Nie wiem co mowi statystyka jednak zauwazylem ze mezczyzni jednak wola byc
      gora i dlatego wybieraja sobie ulegla kobiety,jesli taka jest wiekszosc
      mezczyzn to maja szczescie gdyz kobiety ulegle stanowia takze wiekszosc w
      damskiej czesci spoleczenstwa.
      Kobiety niezalezne niekoniecznie kobiety sukcesu to w Polsce nadal zadkosc
      Osobiscie zdecydowanie bardziej cenie ludzi niezaleznych ale nie tylko kobiety
      w Polsce jest to malo popularne.Problem wychowania?kultury?
      Do wszystkich kobiet bierzcie "sprawy" w swoje rece i glowa do gory wowczas
      faceci beda was na pewno szanowac oczywiscie panowie na
      poziomie :) pozdrawiam serdecznie

    • Gość: Bechamot Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: 5.2.1R* / *.zdv.Uni-Mainz.DE 19.09.02, 20:37
      Nie wiem co mowi statystyka jednak zauwazylem ze mezczyzni jednak wola byc
      gora i dlatego wybieraja sobie ulegla kobiety,jesli taka jest wiekszosc
      mezczyzn to maja szczescie gdyz kobiety ulegle stanowia takze wiekszosc w
      damskiej czesci spoleczenstwa.
      Kobiety niezalezne niekoniecznie kobiety sukcesu to w Polsce nadal zadkosc
      Osobiscie zdecydowanie bardziej cenie ludzi niezaleznych ale nie tylko kobiety
      w Polsce jest to malo popularne.Problem wychowania?kultury?
      Do wszystkich kobiet bierzcie "sprawy" w swoje rece i glowa do gory wowczas
      faceci beda was na pewno szanowac oczywiscie panowie na
      poziomie :) pozdrawiam serdecznie

    • Gość: doku Tak IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 13:26
      cygaretka napisała:

      > Czy to prawda? Jeżeli tak, to czym jest to spowodowane? Kompleksem,
      > zazdrością?

      Tak, to prawda. Przyczyną są kompleksy i zazdrość dwu rodzajów:

      1. Facet boi się, że niepilnowana kobieta przyniesie mu kukułkę do wychowania

      2. Facet boi się, że utraci władzę nad rodziną, utraci mozliwość bezkarnego
      znęcania się, a w dalszej perspektywie - władzę nad innymi kobietami i dziećmi
      w życiu zawodowym i towarzyskim. Mężczyźni boją się, że kobiety podniosą głowy,
      a dzieci zaczną domagać się szacunku.
      • Gość: tad Re: Tak IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.02, 16:06
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > cygaretka napisała:
        >
        > > Czy to prawda? Jeżeli tak, to czym jest to spowodowane? Kompleksem,
        > > zazdrością?
        >
        > Tak, to prawda. Przyczyną są kompleksy i zazdrość dwu rodzajów:
        >
        > 1. Facet boi się, że niepilnowana kobieta przyniesie mu kukułkę do wychowania
        >
        > 2. Facet boi się, że utraci władzę nad rodziną, utraci mozliwość bezkarnego
        > znęcania się, a w dalszej perspektywie - władzę nad innymi kobietami i
        dziećmi
        > w życiu zawodowym i towarzyskim. Mężczyźni boją się, że kobiety podniosą
        głowy,
        >
        > a dzieci zaczną domagać się szacunku.


        Mówisz w swoim imieniu?
        • Gość: doku Nie raz pisałem (na Aktualnościach) że jestem ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 16:25
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Mówisz w swoim imieniu?

          ... prawicowym liberałem i feministą. Bardzo lubię feministki, niektóre mnie
          śmieszą, ale większość szanuję. Spotykam czasem meżczyzn, którzy nie lubią
          feministek - to są zawsze marne, zakompleksione faceciki, podobne do krowy,
          która dużo ryczy, ale mało ...
          • Gość: tad Re: Nie raz pisałem (na Aktualnościach) że jestem IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.02, 17:02
            Gość portalu: doku napisał(a):

            >
            > ... prawicowym liberałem i feministą. Bardzo lubię feministki, niektóre mnie
            > śmieszą, ale większość szanuję.

            A co Cię śmieszy u niektórych?


            Spotykam czasem meżczyzn, którzy nie lubią
            > feministek - to są zawsze marne, zakompleksione faceciki, podobne do krowy,
            > która dużo ryczy, ale mało ...

            Co za typy! Ale tacy są zazwyczaj wszycy, którzy nie są prowicowo-liberalnymi
            feministami. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że wypadną z puli genowej.
            • Gość: doku Śmieszą mnie przynajmniej dwie rzeczy IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 24.12.02, 12:40
              Gość portalu: tad napisał(a):

              > A co Cię śmieszy u niektórych?

              Niektóre feministki wierzą, że nie istnieją naturalne różnice między kobietą a
              mężczyzną.

              Śmieszą mnie też postulaty jakiegoś procentowego udziału kobiet gdzieś we
              władzach, wyższych uczelniach, awansach itd.

              > Pozostaje tylko mieć nadzieję, że wypadną z puli genowej.

              Jako optymista neodarwinista wierzę, że jest to nieuchronne.
              • Gość: tad Re: Śmieszą mnie przynajmniej dwie rzeczy IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.02, 17:02
                Gość portalu: doku napisał(a):


                >
                > Niektóre feministki wierzą, że nie istnieją naturalne różnice między kobietą
                a mężczyzną.


                A jak owe różnice widzi neodarwinista optymista?
                • Gość: doku Tych różnic jest zbyt wiele, aby je w skrócie ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 30.12.02, 14:03
                  Gość portalu: tad napisał(a):

                  > A jak owe różnice widzi neodarwinista optymista?

                  ... opisać. Dlatego podam oderwane przykłady, zamiast prostackich uogólnień.

                  Kobiety mają większe sutki, więcej tłuszczu, więcej połączeń pomiędzy półkulami
                  mózgowymi.

                  Małe dziewczynki są wytrzymalsze i odporniejsze na choroby oraz szybciej
                  rozwijają się i dojrzewają. Chłopcy są trudniejsi do odchowania, mają mniejsze
                  szanse dożycia do rozmnożenia się. Wśród mężczyzn jest wyższy odsetek
                  bezdzietnych niż wśród kobiet, statystyczny ojciec ma dzieci więcej niż
                  statystyczna matka.

                  Nigdy i nigdzie nie było kultury opartej na matriarchacie - wszystkie mity na
                  ten temat zostały obalone po wnikliwszych badaniach. Władzę zawsze sprawowali
                  mężczyźni i władza ta zawsze cechowała się łatwiejszym dostępem do płodnych
                  kobiet władców niż poddanych.

                  Wojny zawsze prowadzili mężczyźni. Wojska agresorów zawsze składały się raczej
                  z mężczyzn bezdzietnych.

                  Młodociane gangi zawsze są kierowane przez mężczyzn, nawet gangi dziewcząt
                  okazują się po zbadaniu tylko gałęziami większych gangów.

                  Przywódcami sekt są mężczyźni i celem działania sekt jest gromadzenie haremów
                  dla przywódców - takie są wyniki śledztw i badań, które obalają inne mity.

                  Większość małżeństw to związki mężczyzny o niskim statusie (tacy mężczyzni
                  stanowią większość) z kobietą o statusie średnim (takie kobiety stanowią
                  większość). Większość par zdrajców małżeńskich, to kobieta o statusie niższym
                  niż status mężczyzny. Jeżeli kobieta jest zamężna, to jej kochanek ma prawie
                  zawsze wyższy status niż jej mąż.
                  • uli Re: Tych różnic jest zbyt wiele, aby je w skrócie 30.12.02, 14:34
                    > Wśród mężczyzn jest wyższy odsetek
                    > bezdzietnych niż wśród kobiet, statystyczny ojciec ma dzieci więcej niż
                    > statystyczna matka.

                    pozwól, ze się roześmieję: ha ha ha ha!
                    to z kim ci statystyczni ojcowie mają te dzici? z kosmitami? skoro matki mają
                    tych dzieci mniej, to kto im je rodzi? a moze sami sobie je gdzies klonują w
                    piwnicach? jest to dla mnie niewyjasnialna, urocza zagadka:-)

                    > Większość małżeństw to związki mężczyzny o niskim statusie (tacy mężczyzni
                    > stanowią większość) z kobietą o statusie średnim (takie kobiety stanowią
                    > większość).

                    czy to sa twoje małe, prywatne badania:-)? hi hi hi:-) czy ty mieszkasz na
                    ibizie?

                    Większość par zdrajców małżeńskich, to kobieta o statusie niższym
                    > niż status mężczyzny.

                    a te pary zdrajców to sa dwie kobiety, czy jedna kobieta, czy kto, bo tez jakoś
                    tak nieściśle piszesz...(bardzo mnie to rozbawiło za to:-)

                    Jeżeli kobieta jest zamężna, to jej kochanek ma prawie
                    > zawsze wyższy status niż jej mąż.

                    myślę, że gdybym chciała znaleźć sobie teraz jakiegoś nieprawołoznego kochanka,
                    to kierowałabym się wyłącznie SEKSAPILEM kandydata, no i oczywiście pozytywnym,
                    niezaborczym usposobieniem:-)chyba, ze chodzi ci o kochanka biznesowego, a nie
                    kochanka dla przyjemności.

                    no ale twoja prostytucyjna teoria dziejów widać nie sięga jescze do mego
                    świata. ta teoria jest dla plebsu intelektualnego i seksualnego:-)
                    • Gość: doku Przynajmniej tyle Ci dałem: śmiech, a więc zdrowie IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 30.12.02, 16:51
                      uli napisała:

                      > > Wśród mężczyzn jest wyższy odsetek
                      > > bezdzietnych niż wśród kobiet, statystyczny ojciec ma dzieci więcej niż
                      > > statystyczna matka.
                      >
                      > pozwól, ze się roześmieję: ha ha ha ha!
                      > to z kim ci statystyczni ojcowie mają te dzici? z kosmitami? skoro matki mają
                      > tych dzieci mniej, to kto im je rodzi?

                      Kiedyś, jak skończysz szkołę, to zrozumiesz to proste obliczenie: skoro wielu
                      mężczyzn nie ma dzieci, to ojcowie mają ich więcej niż matki, bo prawie
                      wszystkie kobiety mają dzieci.

                      Elementarna matematyka, to podstawa. Bez tego nikt nie będzie z Tobą
                      dyskutował, chociaż pośmiać się może chętnie.
                  • efcia5 Re: Tych różnic jest zbyt wiele, aby je w skrócie 30.12.02, 15:13
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    Wśród mężczyzn jest wyższy odsetek
                    > bezdzietnych niż wśród kobiet, statystyczny ojciec ma dzieci więcej niż
                    > statystyczna matka.

                    ??????

                    >
                    > Nigdy i nigdzie nie było kultury opartej na matriarchacie - wszystkie mity na
                    > ten temat zostały obalone po wnikliwszych badaniach. Władzę zawsze sprawowali
                    > mężczyźni

                    Najczęściej, ale jednak nie zawsze.


                    i władza ta zawsze cechowała się łatwiejszym dostępem do płodnych
                    > kobiet władców niż poddanych.
                    >
                    > Wojny zawsze prowadzili mężczyźni.


                    Nieprawda, niestety.


                    Większość par zdrajców małżeńskich, to kobieta o statusie niższym
                    > niż status mężczyzny. Jeżeli kobieta jest zamężna, to jej kochanek ma prawie
                    > zawsze wyższy status niż jej mąż.


                    Oczywiście z wyjątiem dobrze urodzonych Angielek które jak wiadomo (patrz:
                    D.H.Lawrence) mają pociąg do owłosionych ogrodników, dobrze urodzonych
                    Francuzek (patrz: Stendhal) które lubią biednych korepetytorów i dobrze
                    urodzonych Szwedek które gustują w służbie domowej (patrz: Strindberg)
                  • Gość: tad PROPOZYCJA - dla Doku i nie tylko IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 18:11
                    Ponieważ - jak sam powiedzialeś - pisania jest tu sporo (a mam nadzieję, że
                    trochę popiszesz), proponuję Tobie, i Twoim rozmówczyniom i rozmówcom (mam na
                    mysli Zulę i Efcię5, które mają uwagi do tego co napisałeś), byście przeniesli
                    dyskusję do nowego wątku. Ten ma już kilkadziesiąt postów, co robi to pewną
                    róznicę - zwłaszcza modemowcom, a do tego główny temat tego wątku jest zupełnie
                    inny. Pozwalam sobie założyć taki wątek (tytuł: Perspektywa neodarwinisty).
                    Napisałem tam kilka pytań związanych z tematem. Tu odniosę się tylko do jednej
                    kwestii:


                    > Nigdy i nigdzie nie było kultury opartej na matriarchacie - wszystkie mity na
                    > ten temat zostały obalone po wnikliwszych badaniach. Władzę zawsze sprawowali
                    > mężczyźni i władza ta zawsze cechowała się łatwiejszym dostępem do płodnych
                    > kobiet władców niż poddanych.

                    Zgadzam się. W wolnej chwili zajrzyj do wątku "Feminizm jako mit" - jest gdzieś
                    w głębi tego forum.


                    • uli fe-ministka 30.12.02, 23:06
                      > > Nigdy i nigdzie nie było kultury opartej na matriarchacie - wszystkie mity
                      > na
                      > > ten temat zostały obalone po wnikliwszych badaniach. Władzę zawsze sprawow
                      > ali
                      > > mężczyźni i władza ta zawsze cechowała się łatwiejszym dostępem do płodnyc
                      > h
                      > > kobiet władców niż poddanych.
                      >
                      > Zgadzam się. W wolnej chwili zajrzyj do wątku "Feminizm jako mit" - jest
                      gdzieś
                      >
                      > w głębi tego forum.

                      primo: hahaha, i to ma byc argument? mój stosunek do historii jest
                      ambiwalentny:-)

                      secundo: poza tym MYLICIE się panowie:-)
                      no ale cóż, gender jest dla "GUPKUF", jacyś zindoktrynowani profesorowie
                      zmieniają PRAWDĘ na FAŁSZ zeby schlebić stadu jakichstam fe-ministek! Święta
                      inkwizycja na pewno ich dotknie! Oj doigraja się ci ciemni męzowie:-)i ci, co
                      twierdzą, że matriarchat istniał! zdrajcy!

                      zaraz padną słowa w rodzaju: wiara pochodzi od BOGA, milczeć niewiasty! (z
                      akcentrm na "BOGA", i piskliwe "m-I-lczeć!")

                      :-)
                      często nic, prócz Was, drodzy panowie, nie jest w stanie mnie rozweselić, a ten
                      wątek jest WPROST SZAMPAŃSKI!

                      zyczę WSZYSTKIM szczęśliwego nowego roku.
              • d.ark Re: Śmieszą mnie przynajmniej dwie rzeczy 02.01.03, 17:29
                >
                > Niektóre feministki wierzą, że nie istnieją naturalne różnice między kobietą
                a mężczyzną.

                Masz rację. Zagalopowanie się w jakiejś materii zawsze rodzi jakieś mutanty
                myślowe. Biologiczne różnice między płciami są stałe, w zasadzie niezmienne i
                nie ma co się nad tym rozwodzić - to kobiety rodzą, a nie mężczyźni i już. Fakt
                istnienia zróżnicowanych hormonów i funkcji biologicznych jest z całą pewnością
                tym, co zawsze będzie różnić kobiety i mężczyzn. Modyfikacji podlegać będzie
                wyłącznie dziedzina społeczna, ponieważ zmieniają się role męskie i kobiece.
                Słowem - jesteśmy po prostu różni, szkoda tylko, że czasami niektórzy są jednak
                równiejsi.
                >
                > Śmieszą mnie też postulaty jakiegoś procentowego udziału kobiet gdzieś we
                > władzach, wyższych uczelniach, awansach itd.

                To się nazywa "parytet". :) Tu też się z Tobą zgodzę - zbyt mało kobiet
                aspirujących do udziału we władzy, by jeszcze wydawać odgórne zarządzenie
                związane z ilościową obecnością płci. Jak dla mnie problem w tej kwestii będzie
                się rozbijać o to, że kompetentna kobieta przegra z kompetentnym mężczyzną,
                bo...np. "natura/Bóg/cokolwiek przeznaczyło ją do innych celów".
                Czasami mam wrażenie, że feministki boją się o innej kobiecie najzwyczajniej
                powiedzieć, że jest głupia, by nie nie być okrzyczaną "szowinistką".
                >
    • Gość: liman Uważam,że nie IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 26.12.02, 13:58
      Jedno założenie - mówimy o mężczyznach, a nie o zakompleksionych mazgajach, ani
      o napompowanych mięśniakach z IQ < 50.

      Nie do końca, co prawda, rozumiem, co to jest "niezależna kobieta".
      Niezależna finansowo? Niezależna psychicznie?

      Przyjmuję, że mówimy o osobliwości zwanej osobowością - cesze równie żadkiej u
      kobiet jak i u mężczyzn.

      Uważam, że dla normalnego faceta (nie nabzdyczonego macho) dziewczyna z
      osobowością jest zdecydowanie bardziej interesująca od głupiej i spolegliwej.
      Znam kilka kobiet spełnionych zawodowo, diablo inteligentnych, a jednocześnie
      cholernie atrakcyjnych intelektualnie, jak i seksualnie.

      Ten cały strach przed silną osobowością kobiet to dla mnie kolejna bajka
      stworzona na potrzeby jakiejś ideologii...

      Pzdr.

      l.

    • nom73 Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? 01.01.03, 13:32
      cygaretka napisała:

      >
      > Jakiś czas temu między mna a moim kumplem zawiązała sie rozmowa na temat
      > stosunku mężczyzn do kobiet odnoszących sukces zawodowy. Stwierdził, że
      > mezczyźni unikają a nawet wręcz boją się niezależnych kobiet.
      > Czy to prawda? Jeżeli tak, to czym jest to spowodowane? Kompleksem,
      > zazdrością?
      >
      > czekam na opinie i wasze (męskie i damskie) doswiadczenia

      Nie czytałem całego wątku, bo strasznie długi, ale wynikałoby z niego, że to
      mężczyźni wybierają kobiety, a z mojego doświadczenia wynika, że jest dokładnie
      odwrotnie, mężczyźni tylko myślą, że mają w tym jakiś udział. Nie boję się
      niezależnych i inteligentnych kobiet, bo i czego tu się bać, to przecież tacy
      sami ludzie jak wszyscy, z zaletami i wadami i jakby taka kobieta chciała
      znaleźć "kogoś" to by znalazła, ale dlaczego mają wiązać się z pierwszym
      lepszym, dla samego bycia z kimś?

      Pozdrawiam



      • makota Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? 02.01.03, 16:09
        no i jeszcze jedno,
        ile małżeństw bawi się jeszcze w dzisiejszych czasach w dom lalki...
        Obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika tego forum.
    • Gość: Guess who? Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.riz.pl 02.01.03, 20:21
      Ja się nie boję... Wręcz przeciwnie - lubię kobiety inteligentne, wykształcone
      i wiedzące czego chcą. Ale nie rozumiem, dlaczego mając do czynienia
      z 'niezależnymi' kobietami przy planowaniu wspólnych wyjazdów wakacyjnych,
      wyjść 'na miasto', Sylwestrów itp. pozostawiony jestem sam sobie a
      jedyna 'niezależność' polega na kapryszeniu i ewentualnym wyrażeniu swojego
      niezadowolenia i nie podawaniu własnych, alternatywnych propozycji bądź
      podawaniu propozycji wręcz żenujących. Nadmienię, iż ewentualne plany życiowe
      (tzn. rozwój osobisty i zawodowy) również dotyczą tylko mnie - podobnie jak
      martwienie się o środki na prowadzenie przyjemnego życia. Z mojego
      doświadczenia wynika iż Panie 'niezależne' chcą być niezależne głównie w
      podejmowaniu decyzji - niestety zazwyczaj decyzje te dotyczą moich pieniędzy,
      bądź mniej lub bardziej bezpośrednio wiążą się z kosztami które będę musiał
      ponosić. Ja dziękuję za taką niezależność, gdzie kobieta oczekuje ode mnie
      decydowania o większości spraw, tworzenia większej części naszego życia i
      rezerwuje sobie pozycję krytykanta nie zgadzając się jednocześnie na przyjęcie
      jakiejkolwiek odpowiedzialności za to co jest między nami.

      Uważam, że zdecydowana większość kobiet 'niezależnych' to jedynie osoby, które
      chciałyby być z kimś na zasadach spółki o ograniczonej odpowiedzialności - tzn.
      zachować swoją autonomię decyzyjną bez uwzględnienia faktu iż są z kimś
      związane i przez samo to podlegają pewnym ograniczeniom. Często są to również
      osoby tak sobą zaaferowane i zachwycone, że nie są w stanie spojrzeć na siebie
      obiektywnie i dostrzec tego, że nie są aż tak atrakcyjne i wartościowe (tu
      raczej powinienem napisać ultrawartościowe czy 'nadwartościowe') jak to się im
      wydaje.
    • Gość: Ghost Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.biaman.pl 06.01.03, 13:00
      Faceci boją sie kobiet??? i to niezależnych?? Takich głupot to ja już nie chce
      słyszeć! Bez facetów kobiety nie uzależniłyby się w ogóle! nie macie o czym
      pisać tylko że kobiety są dyskryminowane i już! A może niech kobiety opiszą
      swój ideał mężczyzny i roześlą w necie. To zadowoli nasze kochane feministki
      (tu wpisałbym kilka określeń na te panie ale nie wypada)
      • Gość: barbinator Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 13:52
        Rany, następny któremu wszystko się kojarzy z feministkami i dyskryminacją...
        Duchu, skąd ty wytrzasnąłeś tę dyskryminację, bo nie rozumiem?
        A w ogóle to zapomniałeś dodać, że Balcerowicz musi odejść.
        • Gość: soso odkrywczosc dyskusji IP: 195.41.66.* 07.01.03, 06:54


          Doszlismy juz do punktu, kiedy to okazuje sie, ze gdyby na swiecie istnialy
          tylko kobiety to (stety lub niestety - zalezy kto pisze) nie bylo by feminizmu!
          Brawo. Malo tego. W zwiazku z tym odkryciem okazalo sie po raz kolejny, ze
          kobieta jest niczym bez mezczyzny. No wiec i kolejne brawa! Tym razem tylko od
          antyfeministow i antyfeministek :-)

          W niektorych postach, wracajac do tematu, przebija mysl, ze jakoby kobieta
          niezalezna lub 'stawiajaca niezaleznoac na pierszym miejscu' to strach sie bac,
          taki to potwor. Tymczasem przeciez chyba partner czy partnerka to niegdy nie
          czyjas wlasnosc ale ZAWSZE niezalezna osoba, ktora takze moze odejsc czy wybrac
          zycie z kims innym. Ktos, kto nie zauwaza takich prostych mozliwosci popada
          wlasnie w urojony problem 'kto sie boi niezaleznej kobiety?'. No ale kto
          dokladnie? Ano ten, kto mysli o kobiecie w kategorii 'moja wlasnosc'.

          Jak sie temu blizej przypatrzec, to nie bardzo jest o czym rozmawiac tak
          naprawde bo szybko okaze sie, ze to rozmowa o fobiach, malostkowosci czy
          statystyce. Problem sam w sobie chyba nie istnieje a tylko jest etykietka na
          butelce w ktorej moze byc to czy tez owo.

          pzdrw

          soso
    • Gość: and Re: czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet? IP: *.proxy.aol.com 07.01.03, 23:28
      moja droga czy ne przyszlo Ci do glowy ze moze "oni" obawioaja sie genralnie
      konkurancji w pracy a nie "niezaleznych kobiet" ? a moze Twoj znajomy chcial
      poprostu wywrzec na tobie dobre wrazenie /takie stierdzenia swiadcza dzis o
      byciu na topie/.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka