Gość: tad IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 20:03 Proszę o zamieszczanie w tym wątku wszelkiego rodzaju refleksji o DOBRYCH stronach bycia kobietą w Polsce (czy gdzie indziej) na początku XXI wieku. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hania_76 Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 10:57 Gość portalu: tad napisał(a): > Proszę o zamieszczanie w tym wątku wszelkiego rodzaju refleksji o DOBRYCH > stronach bycia kobietą w Polsce (czy gdzie indziej) na początku XXI wieku. O jasnych stronach kobiecości napisałam Ci w innym wątku (feminizm - fenomen psychologiczny, o ile dobrze pamiętam). Dodam jedną: nie ma obowiązkowej służby wojskowej dla kobiet. To tyle. Pozdrawiam. PS. Chyba, że mam jeszcze wymienić osiągnięcia poprzedniego stulecia: edukacja, prawa wyborcze, pigułka antykoncepcyjna, brak gorsetów i co raz wygodniejsze ubrania. Ale przyjmuję te rzeczy jako przysługujące nam naturalnie z racji życia w XXI wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 14:23 Drogi Tad, Chętnie odpowiedziałabym na to wezwanie, ale nie mogę. Ponieważ jestem zarozumiałą, prostacką, kłamliwą .....(piiiiiiiii), która umie tylko i wyłącznie o sobie ... A nie mam zamiaru pisać hasełek np. "na ogół kobiety..." "polskie kobiety..." "większość kobiet..." , bo nie przeprowadziłam dogłębnych badań na reprezentatywnej próbie kobiet w wieku 18 (?) - 64 (?) lat. Jedną z jasnych stron kobiecości jest jednak to, że jest się również człowiekiem , czyli (podobno) można mieć własne poglądy. A to oznacza, że jasną stroną kobiecości jest fakt, że niekoniecznie trzeba być feministką. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 14:53 zlotyrybek napisał: > Jedną z jasnych stron kobiecości jest jednak to, że > jest się również człowiekiem , czyli (podobno) można > mieć własne poglądy. > > A to oznacza, że jasną stroną kobiecości jest fakt, że > niekoniecznie trzeba być feministką. i oznacza to rowniez, ze jasna strona kobiecosci jest fakt, ze MOZNA byc feministka. ps. byc czlowiekiem i byc traktowana jak czlowiek to dwie rozne sprawy. Twoje czlowieczenstwo musi zobaczyc rowniez ustawodawca. czy latwo uwierzc, ze jest czlowiekiem muzulmance, ktora sie usiluje ukamienowac, poniewaz ktos ja zgwalcil?... Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 15:19 To chyba nie na temat, ale odpowiem Sagan. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Jeśli promujesz tu tezę , że ustawodawca (?) nie traktuje kobiety jako ludzi (jak rozumiem muzułmański ustawodawca) to zapewne zaraz podasz kilka przykładów polskiego ustawodawcy uskuteczniającego te praktyki. Bo chyba nie mówisz o ustawodawcy "globalnym" i o globalnym traktowaniu kobiet jak "podludzi"? Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 15:34 zlotyrybek napisał: > To chyba nie na temat, ale odpowiem Sagan. > > Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. rowniez nadinterpretacja... >Jeśli promujesz tu tezę , że ustawodawca (?) nie > traktuje kobiety jako ludzi (jak rozumiem muzułmański > ustawodawca) to zapewne zaraz podasz kilka przykładów > polskiego ustawodawcy uskuteczniającego te praktyki. > Bo chyba nie mówisz o ustawodawcy "globalnym" i o > globalnym traktowaniu kobiet jak "podludzi"? podalam tylko i wylacznie przyklad muzulmanskich kobiet. kropka. czy sie z nim zgadzasz? ze te kobiety sa zgola odniennie traktowane niz muzulmanscy mezzyzni, choc przeciez i to i to ludzie? i nie mowie tutaj o jakichs drobnych niedogodnosciach prawnych, tylko o totalnej niesprawiedliwosci. bylo to 'ps' do twojego stwierdzenia, ze jasno strona kobiety jest bycie czlowiekiem. oczywiscie, u nas i w wielu krajach jest to prawda i kobiety sa tak traktowane, zarowno przez innych jak i przez prawo. ale istnieje mnostwo krajow (religi), ktore traktuja kobiety jak cos gorszego. czy zgodzisz sie ze mna? moja wypowiedz byla li tylko uwaga na marginesie, aluzja, ktora momentalnie zostala potraktowana jako przejaw nadgorliwosci (ktora jest gorsza od faszyzmu)... nie ladny sposob dyskusji :( Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 15:38 sagan2 napisała: > zlotyrybek napisał: > > > To chyba nie na temat, ale odpowiem Sagan. > > > > Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. > > rowniez nadinterpretacja... > > >Jeśli promujesz tu tezę , że ustawodawca (?) nie > > traktuje kobiety jako ludzi (jak rozumiem muzułmański > > ustawodawca) to zapewne zaraz podasz kilka przykładów > > polskiego ustawodawcy uskuteczniającego te praktyki. > > Bo chyba nie mówisz o ustawodawcy "globalnym" i o > > globalnym traktowaniu kobiet jak "podludzi"? > > podalam tylko i wylacznie przyklad muzulmanskich kobiet. > kropka. czy sie z nim zgadzasz? ze te kobiety sa zgola > odniennie traktowane niz muzulmanscy mezzyzni, choc > przeciez i to i to ludzie? i nie mowie tutaj o jakichs > drobnych niedogodnosciach prawnych, tylko o totalnej > niesprawiedliwosci. > bylo to 'ps' do twojego stwierdzenia, ze jasno strona > kobiety jest bycie czlowiekiem. oczywiscie, u nas i w > wielu krajach jest to prawda i kobiety sa tak traktowane, > zarowno przez innych jak i przez prawo. > ale istnieje mnostwo krajow (religi), ktore traktuja > kobiety jak cos gorszego. czy zgodzisz sie ze mna? > moja wypowiedz byla li tylko uwaga na marginesie, aluzja, > ktora momentalnie zostala potraktowana jako przejaw > nadgorliwosci (ktora jest gorsza od faszyzmu)... > nie ladny sposob dyskusji :( Zaraz uslyszymy, ze historie o kobietach w krajach islamskich to wymysl wojujacych feministek + pytanie, dlaczego nie napisalysmy jeszcze o umieralnosci wsrod niemowlat w Afryce. Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 15:56 Najpierw - przepraszam, nie było moją intencja Cię obrazić czy dotknąć. Dziwię się tylko, że akurat ten przykład podałaś. Temat generalnie jest o jasnych stronach kobiecości. I nie podałaś przykładu Ophrey W. tylko muzułmanki. Są też inne przykłady : afrykańskie dzieci molestowane seksualnie w angielskich rodzinach, zgwałcone kobiety muzułmańskie w czasie wojny w Jugosławii (i stosunek katolików i Papieża do tej kwestii) czy chociażby górnicy rosyjscy pracujący w nieludzkich warunkach albo nietykalni rowerzyści w Holandii. Ale wszystkie powyższe kwestie to temat na wątek o prawach człowieka. Chyba nie chodzi nam o przerzucanie się przykładami ? Żaden kraj nie jest idealny i pewnie w każdym można znaleźć przykłady na dyksryminowanie kobiet, mężczyzn, dzieci, gejów, zakonnic, rowerzystów czy jakiejkolwiek innej grupy. Cieszę się, że zauważasz kraje gdzie kobieta jest traktowana jako człowiek. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: Jasne strony kobiecości - Haniu 06.09.02, 15:59 Tak - świat jest różnorodny - i nie jest jego największym problemem brak podjazdów dla wózków dziecięcych w centrum miasta. Czy na tym forum są kobiety zadowolone z tego, że są kobietami ? Czy wszystko musi się kończyć na ukamieniowaniu Muzułmanek i obrzezaniu Afrykanek ? I to mnie drażni : - jaka dziś pogoda ? - ładna, ale te muzułmanki.... Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Jasne strony kobiecości - Haniu 06.09.02, 16:24 zlotyrybek napisał: > Tak - świat jest różnorodny - i nie jest jego największym problemem brak > podjazdów dla wózków dziecięcych w centrum miasta. > > Czy na tym forum są kobiety zadowolone z tego, że są kobietami ? Czy wszystko > musi się kończyć na ukamieniowaniu Muzułmanek i obrzezaniu Afrykanek ? > > I to mnie drażni : > > - jaka dziś pogoda ? > - ładna, ale te muzułmanki.... No wlasnie: - porozmawiajmy o dyskryminacji kobiet - nie ma o czym, bo w angielskich rodzinach molestuje sie seksualnie czarne dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Jasne strony kobiecości - Haniu 06.09.02, 16:25 tak, dla niektorych swiat moze byc rozowy. dla niektorych po prostu nie jest. jesli rozowocia jest niedostrzeganie jego ewidentnych wad, to moj nie jest rozowy. ale zwroc uwage, ze takie potraktowanie sprawy jest bardzo subiektywne, czyli z pozycji 'ja'. Twoj swiat jest rozowy i wydaje Ci sie dziwne, ze innych moze nie byc. a raczej ze im sie WYDAJE, ze nie jest... czyli ze maja flaszywa swiadomosc... ;) probowal o tym pisac soso (dosc ostro zreszta), ale byly obrazy. wg mnie swiat jest dosc paskudny i pelen niesprawiedliwosci. i chyba wole osoby, ktore na pytanie o pogode opowiadaja o muzulmankach, niz takie, ktore tego nie chca/potrafia dostrzec. jeszcze inna spraw jest zrobienie czegos przeciwko temu zlu. i np. tutaj podziwiam Twoje stanowisko w pracy, ze nie wazna plec czy ciaza, ale kwalifikacje. maly kamyczek, ale cieszy :) poza tym piszesz: czemu ciagle o tyvh mululmankach i murzynkach? to jest przeciez forum feminizm, wiec mozna sie spodziewac, ze pisuja tu osoby w miare zaangazowane, ktore raczej nie ogladaja swiata przez rozowe okulary. na forum 'kobieta' mniej takich dyskusji, choc oczywiscie sie zdarzaja. jesli sie wybiera forum feminizm, to trzeba byc przygotowanym, ze tematyka feministyczna bedzie dominowac. a czymze innym sa te nieszczesne muzulmanki? obrazem nedzy i rozpaczy, jesli chodzi o rowne prawa kobiet. pozdrawiam i milego dnia w rozowych okularach :) pozycze na troche od Ciebie, bo w koncu weekend idzie i czlowiek ma male powody do radosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 16:03 zauwazam te kraje, poniewaz one oczywiscie istnieja. tak samo jak istnieja te wszelkie okropnosci, ktore wymienilas. nie kazda wypowiedz w kazdym watku musi byc 100% na temat. ja podalam przyklad na temat w swoim poscie, a dopiero w 'ps' aluzje. co jednak dosc charakterystyczne tutaj, wlasnie owo 'ps' zostalo wywleczone i napietnowane. choc, w sumie, tez bylo troche na temat. tzn. bylo komentarzem do tego, ze jasna strona kobiecosci jest bycie czlowiekiem. wiec w sumie troche na temat tez, prawda? a juz zupelnie na temat :) bycie czlowiekiem, to jasna strona czlowieczenstwa. rozumiem, ze jasne strony kobiecosci powinny dotyczyc przykladow, w ktorych dobrze jest byc WLASNIE kobieta, a nie mezczyzna, czy czlowiekiem... czyli bycie czlowiekiem jako jasna strona kobiecosci odpada :) szukamy dalej? dla mnie zdecydowanie ciemna strona jest calowanie po rekach (ktore Maciej tak wychwala jako przywilej). okropnie tego nie lubie... ;) a jasne strony bycie kobieta a nie kims innym? bardzo chcialabym zostac mama (juz powoli nad tym pracujemy) i mam wrazenie, ze bede to uwielbiala, tak samo jak bycie w ciazy. mysle ze bedzie moja bardzo jasna strona :) pozdrawiam i milego weekendu :) Odpowiedz Link Zgłoś
zlotyrybek Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 17:11 Zdecydowanie jasną stroną jest macierzyństwo. Bycie matka jest najcudowniejszą rzeczą na świecie (choć nie zawsze prostą, a chyba zawsze pełną wątpliwości) Ale to też tylko przez moje różowe okulary. P.S. Droga Sagan, gdybym tylko mogła podrzuciłabym ci troszkę powodów do optymizmu. Pewnie jednak mi sie nie uda. Mam nadzieję, że weekend będzie udany. Do przeczytania. Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 17:14 ciesze sie, ze piszesz o maciezynstwie :) wlasnie sprawilas, ze buzia mi sie smieje :) ja juz wspomnialam w swoim poscie, ze choc jeszcze nie sprawdzilam empirycznie, to jednak mam wrazenie, ze bede uwielbiala byc mama i ze bardzo do tego juz tesknie :) tak wiec to dla mnie tez wielka jasnosc z bycia kobieta :) pozdrawia mame obecna - mama przyszla. i to nie sa rozowe okulary :) ...rozowe by byly, gdybys nie dodala tego o klopotach i troskach ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula elo!:-) IP: *.leased-02.binet.pl 07.09.02, 08:29 dokładnie, zgadzam się z Wami:-) Ja (MY:) też nie mogę doczekać się dzieciaków:- ) poza tym (wiem, ze to mała rzecz) kobieta ma większe przyzwolenie społeczne na zabawę swoim wyglądem, może codziennie być piękna w inny sposób, codziennie być trochę inna. Mężczyna oczywście też, ale znam chyba 2 takich (dlaczego?)(słynne powiedszenie: bedę wyglądał jak ciota:) Płakanie w publicznych miejscach.(rzadko się zdarza, ale to jest ogromny plus- wg jednej mojej 'pani z psychologii' ten lęk przed społecznym ośmieszeniem męzczyzny płaczącego w publicznym miejscu odpowiada własnie za większy wspólczynnik zawałów, wyższy poziom stresu- więc męzczyźni, do dzieła, łamcie ten stereotyp- dla własnego zdrowia) no i seks (czy muszę wyjaśniać:-)?) i w ogóle fajnie być babką;-) pozdrawiam ZULA Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 15:59 sama kobiecość jest jasną stroną :) Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 17:08 Gość portalu: tad napisał(a): > Proszę o zamieszczanie w tym wątku wszelkiego rodzaju refleksji o DOBRYCH > stronach bycia kobietą w Polsce (czy gdzie indziej) na początku XXI wieku. Na prośbę tada wyrażoną w innym wątku dopisuję jeszcze: 16-tygodniowy urlop macierzyński. W wielu krajach jest jeszcze krótszy. Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 23:18 Od dziecka sie zastanawialam, co to takiego ta kobiecosc, i musze Ci sie przyznac, Tad, ze mam niejakie klopoty z definicja pojecia. Do dzis. Moze dlatego, ze od zawsze jestem kobieta? Moze latwiej byloby mi mowic o 'meskosci'? Nie wiem. Jednak musze dodac, ze jestem gleboko przekonana, iz wiele talentow, ktore posiadamy,zwiazanych jest z konkretna osobowoscia po prostu, a nie plciowoscia. I to te talenty wlasnie, jesli je wlasciwie wykorzystujemy, pozwalaja nam isc do przodu. Nigdy mi sie nie zdarzylo, ze czegos mi zabroniono, zakazano czy uniemozliwiono z powodu faktu, ze jestem kobieta. Zdarza sie, ze ludzie okazuja mi lekcewazenie. NIe z powodu plci jednak, ale raczej mojego wygladu - a tak naprawde, na skutek ich wlasnych wyobrazen, ktore sobie wytworzyli niekoniecznie zasadnie... albo raczej dlatego, ze czasem ludzie nie pamietaja, iz KAZDEMU nalezny jest szacunek... Zdarzylo sie natomiast, ze ktos podniosl ciezka walizke, ktos inny wreczyl kwiatek na ulicy w dzien kobiet, tak po prostu... Ja dzis tez, przez grzecznosc i z impulsu zwyklego, podnioslam komus walizke, a przeciez jestem kobieta... Ludzmi jestesmy, ludzmi po prostu... Choc czasem nalezaloby apelowac: badzmy ludzmi, nie 'feministkami', meskimi szowinistami, Polakami, Francuzami, Arabami..., Zydami... ot, ludzmi zwyklymi... Pozdrawiam cieplo jendza Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 post powyzej do Tada 06.09.02, 23:19 cosik sie zle podczepilo. Post powyzej do Tada, sooorryy. Odpowiedz Link Zgłoś
spinelli Re: Jasne strony kobiecości 06.09.02, 23:45 >>Choc czasem nalezaloby apelowac: badzmy ludzmi, nie 'feministkami', meskimi szowinistami, Polakami, Francuzami, Arabami..., Zydami... ot, ludzmi zwyklymi...<< Tylko zeby to bylo takie proste.... Proponuje nowe haslo: "Badzmy ludzmi dla feministek" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: Jasne strony kobiecości IP: *.abo.wanadoo.fr 07.09.02, 14:01 spinelli napisała: > >>Choc czasem nalezaloby apelowac: badzmy ludzmi, nie 'feministkami', > meskimi szowinistami, Polakami, Francuzami, Arabami..., Zydami... > ot, ludzmi zwyklymi...<< > > Tylko zeby to bylo takie proste.... > Proponuje nowe haslo: "Badzmy ludzmi dla feministek" > Odpowiedz Link Zgłoś
spinelli Badzmy ludzmi 07.09.02, 15:01 >>czasem nalezaloby apelowac: badzmy ludzmi, nie 'feministkami', meskimi szowinistami, Polakami, Francuzami, Arabami..., Zydami... ot, ludzmi zwyklymi...<< To co piszesz ladnie brzmi, tak ladnie ze powtarzasz to juz na drugim forum, ale praktycznie nie znaczy nic. Apeluj i kazdy z w/w odpowie -Alez wlasnie MY jestesmy ludzmi- Ja nie apeluje "badzmy feministkami", ja po prostu robie swoje. Nie mam legitymacji Organizacji Feministycznej, nie odmeldowuje sie na zbiorkach, itd. Bycie feministka oznacza dla mnie to samo co bycie kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Co znaczy IP: *.abo.wanadoo.fr 07.09.02, 15:47 dla Ciebie bycie feministka/kobieta? Co - Twoim zdaniem - znaczy byc zwyklym czlowiekiem? spinelli napisała: > >>czasem nalezaloby apelowac: badzmy ludzmi, nie 'feministkami', > meskimi szowinistami, Polakami, Francuzami, Arabami..., Zydami... > ot, ludzmi zwyklymi...<< > > To co piszesz ladnie brzmi, tak ladnie ze powtarzasz to juz na drugim forum, > ale praktycznie nie znaczy nic. Apeluj i kazdy z w/w odpowie -Alez wlasnie MY > jestesmy ludzmi- > > Ja nie apeluje "badzmy feministkami", ja po prostu robie swoje. Nie mam > legitymacji Organizacji Feministycznej, nie odmeldowuje sie na zbiorkach, itd. > Bycie feministka oznacza dla mnie to samo co bycie kobieta. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Spinelli Re: Co znaczy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.09.02, 16:07 >>dla Ciebie bycie feministka/kobieta? Co - Twoim zdaniem - znaczy byc zwyklym czlowiekiem?<< Feministka, kobieta i czlowiek to jedno i to samo, ale ty zestawiajac w feministke i ZWYKLEGO czlowieka implikujesz ze feministka jakoby odbiega od normy. Wiem o co ci chodzi kiedy mowisz (sorry ze znow powtarzam) >> badzmy ludzmi, nie 'feministkami', meskimi szowinistami, Polakami, Francuzami, Arabami..., Zydami...<< Ale jeszcze raz podpisuje sie pod tym, ze to jest takie sobie ladne haslo a praktycznie nie znaczy nic. A co znaczy bycie feministka bylo walkowane na tym forum 40 razy a by ujac to najprosciej napisze - wolnosc wyboru (czesto niestety ograniczana) Spinelli -- Get a life! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad do jendzy i spinelli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 17:12 W tym wątku nie powinienem się właściwie pojawiać ( chociaż go założyłem) ale skoro zostałem wymieniony imiennie, więc jestem. Do Jendzy Zaprosiłem Cię tutaj, licząc, ze będziesz rodzajem alternatywy dla feministek, które zwykle się tu pojawiają, i, że skłonisz je do dyskusji, np przenosząc tu swój wątek z forum "Kobieta". Szczerze mówiąc panuje tu zupełny marazm, o ile nie pojawi się jakis krytyk feminizmu, jak ja (czy inny stały bywalec, którego pewnie jeszcze nie znasz - Maciej). Ty - będąc kobietą, a jednocześnie mając do wielu spraw o których się tu mówi, podejście inne niż bywające tu panie, i jednocześnie inne niż ja, czy Maciej możesz wnieść tu nieco świerzości - jesli zechcesz. (przy okazji - wyjaśniam, ze wątek o jasnych stronach kobiecości powstał w związku z wątkiem "Feminizm jako fenomen psychologiczny". Zapraszam do niego). Do Spinnelli Piszesz: > A co znaczy bycie feministka bylo walkowane na tym forum 40 razy a by ujac to > najprosciej napisze - wolnosc wyboru (czesto niestety ograniczana) Jeśli jest tak jak piszesz - feminizm jest amoralny. Nie ma znaczenia co się wybiera, ważne jest tylko, by mieć wybór. Strażniczki z obozów, i Matka Teresa z Kalkuty stoją tu na jednym poziomie, o ile wybór ich "drogi" był wolny. Właściwie masz rację. Taki jest feminizm. W każdych niemal "Wysokich Obcasach" np. zawsze prezentowana jest sylwetka kobiety. Nie jest to nic innego, jak znane chociażby z prasy PRL-owskiej tzw. "portrety na wzór" (w PRL byli to zazwyczaj "przodownicy pracy"). W "WO" może być to równie dobrze zakonnica, jak i producentka porno, wnuczka (?) Mussoliniego nawiązująca do jego ideii, lewackie "antyglobalistki", albo reżyserka teatralna. Nie ma znaczenia co wybierają - liczy się, że nic nie stoi im na drodze. Powtarzam - jeśli feminizm sprowadza się do "wolności wyboru" (tak jak napisałaś) - jest amoralny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: do jendzy i spinelli IP: *.leased-02.binet.pl 08.09.02, 08:10 > Jeśli jest tak jak piszesz - feminizm jest amoralny. Nie ma znaczenia co się > wybiera, ważne jest tylko, by mieć wybór. Amoralni byli również Chrystus i Sokrates. Oboje zginęli z racji swoich poglądów, gdy dla odmiany zaproponowali swiatu, że fajniej byłoby się kochać, a nie nienawidzić. Amoralność czyli kierowanie się 'prawem moralnym we mnie' , a nie prawem na zewnatrz. Skanduj sobie gdzie indziej Baj baj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: do jendzy i spinelli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.02, 21:42 Gość portalu: zula napisał(a): > > Jeśli jest tak jak piszesz - feminizm jest amoralny. Nie ma znaczenia co s > ię > > wybiera, ważne jest tylko, by mieć wybór. > > Amoralni byli również Chrystus i Sokrates. Oboje zginęli z racji swoich > poglądów, gdy dla odmiany zaproponowali swiatu, że fajniej byłoby się kochać, a > > nie nienawidzić. > Amoralność czyli kierowanie się 'prawem moralnym we mnie' , a nie prawem na > zewnatrz. > Skanduj sobie gdzie indziej > Baj baj Sokrates i Jezus nie przenosili punktu ciężkości z celu jakiemu słuzyć ma wybór, na samą możliwość wyboru. Odwoływali się do pewnych systemów wartości. Feministki mówiąc tylko "wolności wyboru", a nie mówiąc CO nalezy wybrać są amoralne, bez tego "wolność wyboru" to puste hasło. Ładnie brzmi i nic poza tym. A "prawo moralne we mnie" zwykle oznacza egoizm. Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: do jendzy i spinelli 09.09.02, 07:54 Gość portalu: tad napisał(a): > Feministki mówiąc tylko "wolności wyboru", a nie mówiąc > CO nalezy wybrać są amoralne, bez tego "wolność > wyboru" to puste hasło. Ładnie brzmi i nic poza > tym. A "prawo moralne we mnie" zwykle oznacza egoizm. no czekaj. ale zeby wybrac moralnie, trzeba miec MOZLIWOSC wyboru. more najpierw dajmy wszystkim wolnosc wyboru, a potem niech odpowiednie 'instytucje' (np religie) martwia sie o jakosc tych wyborow. przeciez to moze byc zupelnie nie zwiazane ze soba. feminizm nie pretenduje (mysle) do bycia religia pokazujaca jedyna sluszna droge. chce tylko, aby kazdy mogl wybrac ta droge zyciowa samodzielnie. czy przez 'amoralne' rozumiesz nie_moralne, czy neutralne moralnie (chyba to drugie jest poprawne)? bo jesli neutralne moralnie, to nawet mozna by sie z tym zgodzic. tylko dlaczego to jest wada? przeciez wolnosc wyboru powinna istniec niezalenie od jakosc tego wyboru. jakosc nalezy do innych kategorii. moralnych wlasnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: do jendzy i spinelli IP: *.leased-02.binet.pl 09.09.02, 08:58 Feministki wcale tak nie mówią. A jeśli taj mówią, to ja tak nie mówię, i koniec dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: do jendzy i spinelli IP: *.leased-02.binet.pl 09.09.02, 08:59 Każdy wybór służy jakiemuś celowi! Po to właśnie sie je podejmuje! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula sylogizmy Tada IP: *.leased-02.binet.pl 09.09.02, 09:10 Amoralny to nie jest wada, sprawdz w słowniku filozofii. Wczorajsza ewangelia brzmiała: niech ludzie o zatwardziałych sercach bedą ci jak poganin i celnik. I chodziło o to, ze gdy nie umiesz sprowadzić kogoś na dobrą drogę- przestań zadawać się z nim, by nie nauczyć się od nich niczego złego. zróbmy analogię: Tak własnie sobie myśle, Tad, zebyś jednak już nie usiłował nas przekonać do swojej JEDYNEJ SŁUSZNEJ DROGI, bo moze ci się wyindukować conieco z naszego, jakże dla ciebie nielogicznego, światopoglądu, a to mogłoby być szkodliwe dla twych sterylnych poglądów. oświaty kaganek gaśnie wśród barbarzyńców naszego hermetycznego forum. 'Dobranoc Marku, lampę zgaś.' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Obudz sie IP: *.abo.wanadoo.fr 07.09.02, 17:21 przetrzyj oczka i popatrzmy razem na to, co napisalas, dobrze? Gość portalu: Spinelli napisał(a): > >>co znaczy dla Ciebie bycie feministka/kobieta? > Co - Twoim zdaniem - znaczy byc zwyklym czlowiekiem?<< > > Feministka, kobieta i czlowiek to jedno i to samo, ale ty zestawiajac w > feministke i ZWYKLEGO czlowieka implikujesz ze feministka jakoby odbiega od > normy. Poniewaz post wyzej stwierdzilas, ze dla Ciebie bycie kobieta oznacza to samo, co bycie feministka, oraz zdyskredytowalas kompletnie moj apel o bycie czlowiekiem po prostu - spytalam CIe, co w takim razie dla Ciebie znaczy bycie kobieta/feministka (wazne jest owo 'dla CIebie', poniewaz w jezyku, nauce zakresy semantyczne tych dwoch pojec bynajmniej sie nie pokrywaja) chcialam Cie bowiem po prostu zrozumiec. Pytanie o Twoje pojmowanie okreslenia 'zwykly czlowiek' wynika z faktu, ze uzywajac slow kobieta/feministka, slowa 'czlowiek' nie uzylas. Czy zatem to ja aby 'implikuje, ze feministka odbiega od normy'? Spinelli, albo to nadinterpretacja mojej wypowiedzi, albo celowa manipulacja. > Wiem o co ci chodzi kiedy mowisz (sorry ze znow powtarzam) >> badzmy ludz > mi, > nie 'feministkami', meskimi szowinistami, Polakami, Francuzami, Arabami..., > Zydami...<< Ale jeszcze raz podpisuje sie pod tym, ze to jest takie sobie > ladne > haslo a praktycznie nie znaczy nic. Otoz wlasnie to haslo znaczy bardzo duzo. ZNaczy, ze czlowiekiem po prostu jest mezczyzna, kobieta, kazdy z nas. Ze wszelkie podzialy na plcie, rasy,narodowosci, wyznania - sprawiaja, ze ziejemy do siebie nienawiscia, a przeciez kazdy szuka po prostu akceptacji wlasnej osoby. Tak jak TY - dla swojej kobiecosci, tozsamej z feminizmem. Pozwol zatem np. mezczyznie byc mezczyzna, a mnie - jendza, dla ktorej 'czlowiek' 'wazniejszy' jest od 'kobiety'. Bo i dla mnie, zapewniam CIe, 'kobieta' i 'czlowiek' to to samo. Tyle tylko, ze 'czlowiek' to takze 'mezczyzna', 'dziecko', 'Zyd', 'Arab' itd. Mam nadzieje, ze teraz NAPRAWDE rozumiesz, co chcialam powiedziec... > > A co znaczy bycie feministka bylo walkowane na tym forum 40 razy a by ujac to > najprosciej napisze - wolnosc wyboru (czesto niestety ograniczana) > > Spinelli > > -- > Get a life! I na skutek tej wlasnie wolnosci, ktora posiadasz, moglas sie ograniczyc. Do utozsamienia bycia kobieta z byciem feministka na przyklad. Zycze CI powrotu na SZEROKIE WODY ludzkiej refleksji. Naprawde WOLNEJ jendza Odpowiedz Link Zgłoś
spinelli Re: Obudz sie 08.09.02, 04:57 Jedzo, bywam zlosliwa, nielogiczna ale nie jestem wyrafinowana. Naprawde nie manipuluje twoimi wypowiedziami. Mowisz: (i znow walkujemy to samo) Apelujmy do ludzi zeby nie byli Polakami, szowinistami, Francuzami itd. Do kogo niby mamy apelowac? Bush apeluje do Palestynczykow, katolicy do muzulmanow, protestanci do katolikow, i co z tego. I nie mam co do tego watpliwosci ze jestem czlowiekiem zanim zaczynam byc kobieta i feministka. Jestem feministka ale nie definiuje swojego bytu poprzez feminizm. Nie znam na pamiec teorii feministycznej, nie zapisuje sie do frakcji A czy do frakcji B. Nie wywieszam na scianie statutu feministycznego. A gdy pisze ze moj feminizm to mozliwosc wyboru to chodzi mi o ten wybor ktorego nie miala moja matka, nadal nie ma moja przyjaciolka, ktora pobita przez meza zostala totalnie zlekcewazona przez policje i lekarza sadowego. Chodzi mi o wybor nieakceptowania ksiedza, ktory (nie uwierzylabym gdybym nie slyszala) w polskim kosciele w Kanadzie na mszy dla dzieci wini za rozpad rodziny zony zmuszajace mezow do pracy po godzinach bo one musza miec ciuchy lepsze od kolezanek (!!!) a takze zony zarabiajace wiecej od mezow (!!!). Wiem, ze jest to idiotyczny przyklad bo to nie jedyny ksiadz ale tak sie sklada ze w tejze spolecznosci jeden z niewielu. (i tu moge apelowac: mamo, usiadz sobie, nic sie nie stanie jak raz nie podstawisz ojcu pod nos. Asiu, naprawde nie musisz pozostawac mezem ktory cie bije mimo, ze tak cie wychowala mama i babcia bo same tak zyly. Dziewczyny, nie musimy siedziec w tym kosciele i sluchac tego idioty.) Dwa razy na tym forum na moje proste "moj feminizm to mozliwosc wyboru" obdarzona zostalam riposta na temat mego braku logiki a nastepnie popisem tejze raz w wykonaniu Macieja a drugi raz Tada. No i jasne, nie jestem logiczna, nie jestem konsekwentna a i tak powinnam miec MOZLIWOSC WYBORU. Dlatego widze absolutna bezcelowosc dyskusji z tymi panami bo mam wrazenie ze zarowno jeden jak i drugi wstaja rano wskakuja na komputerek i mysla: Jak by tu dzis dowalic feministkom, hmm hmm, zula wczoraj napisala, ze tak a przedwczoraj s'mak, i juz gruba czerwona krecha i juz poscik z odfajkowanymi bledami w logice i skladni i jasnej cholerze. Tak ze badz ostrozna jesli chodzi o czyste intencje Tada goszczacego cie na swoim forum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza No wreszcie IP: *.abo.wanadoo.fr 08.09.02, 10:12 Docieramy do istoty. I tu sie z TOBA zgadzam! Ale po kolei. 'Badzmy ludzmi' to apel Chrystusa, Sokratesa (chyba Zula o tym pisze w sasiednim poscie). Jak byc 'czlowiekiem' przez cale tysiaclecia zastanawia sie filozofia, teologia, cala humanistyka... I co z tego? Nic z tego. Stale ludzie sobie nawzajem funduja pieklo, a minione stulecie dalo teatr wojen i zbrodni zupelnie niewyobrazalny! Niczego sie nie nauczylismy, niestety! Umiemy sie tylko coraz lepiej zabijac, bo technicznie jestesmy coraz lepsi.... Podajesz przyklady dyskryminacji kobiet, z wlasnego podworka. Fakt, wolaja o pomste do nieba. Rownie dobrze mozna by podac analogiczne - gdzie dyskryminowany jest mezczyzna, chocby slynne historie z ojcami, ktorzy nie moga wywalczyc praw do dzieci w sadzie na przyklad, choc jest ewidentne, ze to oni powinni otrzymac opieke... Nie jestem feministka. Im wiecej czytam o feminizmie, tym mi smutniej. Im wiecej feministek na mnie krzyczy bez sensu, tym bardziej mi rece opadaja. Bo widzisz, mi chodzi o SPOSOB walki o sprawiedliwosc. Jesli bedziemy sie drzec (juz forma krzyku odbiera orez z reki, tak naprawde najlepiej slychac... szept), ze kobiety sa dyskryminowane, to zaraz odezwie sie tabun adwersarzy, krzyczacych, iz mezczyzni tez, Zydzi tez, pracownicy sfery budzetowej takoz itd. I bedziemy sie tylko publicznie nawzajem obrzucac agresja, a wszystko bedzie szlo zwyklym torem. Bez zmian. A tymczasem konstruktywnie byloby wziac sie do roboty konkretnie. NIe bronic 'feminizmu', bronic ASi. Asi uswiadomic, ze powinna SIEBIE kochac tak samo, jak blizniego swego. Jesli nie tlucze blizniego, to tego samego MUSI wymagac dla siebie. MA OBOWIAZEK sie bronic! Bo -poza wszystkim- jesli maz Asi ja zabije,to kto sie zajmie dziecmi? Ten argument czasem skutkuje; argument troski o wlasne dobro raczej nie trafia do maltretowanego... Jesli policja i lekarz sadowy 'olewaja' sprawe - wesprzec Asie! Narobic rabanu, poszukac innego lekarza, sciagnac prase... Jest tysiace sposobow na walke, tylko najpierw trzeba sobie USWIADOMIC, ze walczyc mozna i trzeba. A wierz mi, najtrudniej z tym uswiadomieniem... I wiesz co? Tak jak kobiety daly sie ograniczyc mentalnie i karnie pozwalaja sie zle traktowac, tak bardzo czesto mezczyzni bezrefleksyjnie powielaja wpojone im wzorce, bardzo czesto NIE ZDAJAC sobie sprawy, ze krzywdza... To tez sprawdzilam na wlasnej skorze (o innych moich doswiadczeniach mowilam do Leny, w watku o bitych kobietach...). Naprawde. Czesto wystarczy pewne rzczy pokazac palcem, ale BEZ AGRESJI, i jesli obie strony sa wolne w glowie i w sercu - mozna naprade odnalezc wspolna droge, gdzie nikt nikogo nie krzywdzi i do niczego nie zmusza. A jak chodzi o ksiedza - warto mu zwrocic uwage. Udzielic ewangelicznego napomnienia w cztery oczy, jesli nie wystarczy - zrobic to w gronie wspolnoty, jesli nie - rozmawiac z biskupem w tej sprawie... Znow - walczyc. Ale konstruktywnie. I - rzecz juz zupelnie oczywista - oddzielic Sakrament od szafarza... Pozdrawiam cieplo! jendza spinelli napisała: > Jedzo, bywam zlosliwa, nielogiczna ale nie jestem wyrafinowana. Naprawde nie > manipuluje twoimi wypowiedziami Mowisz: (i znow walkujemy to samo) Apelujmy do > > ludzi zeby nie byli Polakami, szowinistami, Francuzami itd. Do kogo niby mamy > apelowac? Bush apeluje do Palestynczykow, katolicy do muzulmanow, protestanci > do katolikow, i co z tego. > I nie mam co do tego watpliwosci ze jestem czlowiekiem zanim zaczynam byc > kobieta i feministka. Jestem feministka ale nie definiuje swojego bytu poprzez > feminizm. Nie znam na pamiec teorii feministycznej, nie zapisuje sie do frakcji > > A czy do frakcji B. Nie wywieszam na scianie statutu feministycznego. > A gdy pisze ze moj feminizm to mozliwosc wyboru to chodzi mi o ten wybor > ktorego nie miala moja matka, nadal nie ma moja przyjaciolka, ktora pobita > przez meza zostala totalnie zlekcewazona przez policje i lekarza sadowego. > Chodzi mi o wybor nieakceptowania ksiedza, ktory (nie uwierzylabym gdybym nie > slyszala) w polskim kosciele w Kanadzie na mszy dla dzieci wini za rozpad > rodziny zony zmuszajace mezow do pracy po godzinach bo one musza miec ciuchy > lepsze od kolezanek (!!!) a takze zony zarabiajace wiecej od mezow (!!!). Wiem, > > ze jest to idiotyczny przyklad bo to nie jedyny ksiadz ale tak sie sklada ze w > tejze spolecznosci jeden z niewielu. (i tu moge apelowac: mamo, usiadz sobie, > nic sie nie stanie jak raz nie podstawisz ojcu pod nos. Asiu, naprawde nie > musisz pozostawac mezem ktory cie bije mimo, ze tak cie wychowala mama i babcia > > bo same tak zyly. Dziewczyny, nie musimy siedziec w tym kosciele i sluchac tego > > idioty.) > > Dwa razy na tym forum na moje proste "moj feminizm to mozliwosc wyboru" > obdarzona zostalam riposta na temat mego braku logiki a nastepnie popisem tejze > > raz w wykonaniu Macieja a drugi raz Tada. No i jasne, nie jestem logiczna, nie > jestem konsekwentna a i tak powinnam miec MOZLIWOSC WYBORU. > Dlatego widze absolutna bezcelowosc dyskusji z tymi panami bo mam wrazenie ze > zarowno jeden jak i drugi wstaja rano wskakuja na komputerek i mysla: Jak by tu > > dzis dowalic feministkom, hmm hmm, zula wczoraj napisala, ze tak a przedwczoraj > > s'mak, i juz gruba czerwona krecha i juz poscik z odfajkowanymi bledami w > logice i skladni i jasnej cholerze. > Tak ze badz ostrozna jesli chodzi o czyste intencje Tada goszczacego cie na > swoim forum > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Spinelli Re: No wreszcie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.09.02, 20:39 Jedzo, wydaje mi sie ze walczymy o slowa a to niestety przypomina mi dyskurs z T. i M. >>NIe bronic 'feminizmu', bronic ASi. Asi uswiadomic, ze powinna SIEBIE kochac tak samo, jak blizniego swego.<< Ja nie BRONIE feminizmu, ja (z braku lepszego slowa) STOSUJE feminizm broniac Asi. Powiedz, czemu ma to slowo dla ciebie tak negatywny wydzwiek przeciez niesie ono z soba pojecia rownosci, milosci blizniego. Piszesz, ze najlepiej slychac szept, a potem ze trzeba narobic rabanu. - Jakze szeptem robic raban. Moja przyjaciolka nie potrafi podniesc glosu, i doslownie i w przenosni, czy dlatego ma byc tluczona przez meza? Fakt ze pokocha siebie niewiele pomoze (choc to juz napewno poczatek) jezeli system spoleczny nie stanie za nia uznajac ja za ofiare PRZESTEPSTWA. Wierz mi bita kobieta wstydzi sie mowic o tym bliskim a co dopiero tzw organom. A bedac raz odepchnieta ma coraz wieksza swiadomosc wlasnej 'niewidzialnosci' i 'nieslyszalnosci'. I jeszcze jedna rzecz, czemu ja o braku rownosci kobiet a nie Zydow czy mezczyzn? Bo jestem kobieta i wiem cos na TEN TEMAT. Ze mezczyzni tez sa dyskryminowani? Owszem, ale fakt ze tak latwo jest przytoczyc jeden czy dwa przyklady tejze dyskryminacji (ojcowie i prawa rodzicielskie) znaczy ze nie jest to problem tej skali co dyskryminacja kobiet. Zeby nie bylo watpliwosci jestem za rownymi prawami obojga rodzicow do dzieci. musze leciec narazie S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: No wreszcie IP: *.abo.wanadoo.fr 09.09.02, 09:51 Spinelii, nie bede miec czasu w tym tygodniu; moze sie zdarzyc, ze nie dam rady zajrzec na forum. Bardzo sie w kazdym razie postaram... Zeby bylo jasne: JA - jestem z rodziny patologicznej. Bylam katowanym dzieckiem i maltretowana kobieta. I WIEM, co to znaczy swiadczyc w sadzie, mowic o wlasnym dramacie, bo to robilam. WIEM, na czym polega przesluchanie dziecka przez psychologa (zwlaszcza glupiego psychologa), bo sama bylam takim dzieckiem. NIe teoretyzuje (zeby bylo jasne, nie zarzucam Tobie tym samym teoretyzowania. Tez masz oczy i wlasne zycie). Wyszlam z tego - mam udana rodzine, kochajacego meza, ktory mnie nadal rozpieszcza, choc minelo juz kilka lat naszego malzenstwa... I teraz to ja sie smieje, ze przemoc fizyczna w naszej rodzinie stosuje... ja... Wyszlam z tego dzieki religii. Dzieki Chrystusowi konkretnie, Jego milosci. NIe dzieki ksiedzu, czy jakiemus konkretnemu czlowiekowi, bo zaden czlowiek nie pomogl. Udalo sie dlatego, ze bardzo wczesnie pojelam, iz 'czlowiek jest takim bytem, ze jedynym wlasciwym don odniesieniem jest milosc'. Czlowiek, czyli ja tez. To mi USWIADOMILO, ze mam prawo sie bronic, a sile, milosc znaczy, dostalam od Jezusa. Mowiac wprost - nawet jesli feminizm czasem 'mowi' to samo, co Chrystus, to po pierwsze: powtarza (nic w tym zlego, wrecz przeciwnie!), jednak wazniejsze jest, ze nie pokocha... Dlatego ja wole uporzadkowac i siegnac do ZRODLA. A calemu ruchowi feministycznemu, a wiec i konkretnym sprawom kobiet, duzo zlego robi niewlasciwy, przepojony agresja sposob propagowania pewnych tresci. Ow sposob sprawia, ze adwersarze koncentruja sie na nim, lekcewazac istote. Wyglada wiec to tak, jakby feminizm byl samobojca. Pozdrawiam! I Wszystkiego co najlepsze dla ASI! jendza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Obudz sie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.02, 11:00 spinelli napisała: > Tak ze badz ostrozna jesli chodzi o czyste intencje Tada goszczacego cie na > swoim forum > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jorgus Re: Obudz sie IP: 168.143.113.* 16.09.02, 03:54 Gość portalu: tad napisał(a): > spinelli napisała: > > > Tak ze badz ostrozna jesli chodzi o czyste intencje Tada goszczacego cie n > a > > swoim forum > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wytch Re: Jasne strony kobiecości IP: *.dialup.warszawa.pl 08.09.02, 11:41 jasna strona kobiecosci w XXI wieku jest to, ze zarowno pojecie "kobiecosc" jak i "meskosc" to coraz bardziej puste hasla. nie znacza dokladnie nic. to znaczy, ze kazdy wypelnia je zgodnie z wlasnym widzeniem swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
lolo27 Re: Jasne strony kobiecości 08.09.02, 13:24 Gość portalu: tad napisał(a): > Proszę o zamieszczanie w tym wątku wszelkiego rodzaju refleksji o DOBRYCH > stronach bycia kobietą w Polsce (czy gdzie indziej) na początku XXI wieku. <>Ale jestes sadysta! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso Re: Jasne strony kobiecości IP: 195.41.66.* 09.09.02, 11:02 Nie moge pisac o jasnych stronach kobiecosci bo zarezerwowano (tad) tylko dla kobiet. Ale jak czytam dyskusje to nie moge sie oprzec wrazeniu, ze niektorzy czepiaja sie slowek i to wszystko. 'Byc czlowiekiem' nie jest pustoslowiem bo kazdy ma ten dreszcz moralnosci w sobie jak slyszy te slowa. A niestety jest tak - tu zgodze sie z jedza - , ze wiele osob ma tendencje do kategoryzowania ludzi na czarnych, smierdzacych, glupich, itd. Dostrzeganie tego, ze wszyscy jestesmy z tej samej rodziny, mamy nie tylko cialo, zaslugujemy na szacunek w kazdej sytuacji - to jest baza czlowieczenstwa. Dlatego wcale nie jest takie durne upominanie sie o to. I dlatego jest durne czepianie sie slowek jak przeciez wszyscy wiemy o co chodzi. pzdrw soso Odpowiedz Link Zgłoś