Dodaj do ulubionych

Wstydząca się kobieta przyszłości?

18.11.05, 19:09
Wierzę w to że kiedyś przyszłe pokolenia będą patrzeć na nas i nasze czasy
jak teraz my patrzymy na czasy komunizmu. Wierzę w to, że kiedyś kobiety będą
z niechęcią wspominać kobiety XX i XXI wieku. W rzeczywistości dzisiejsze
czasy niosą wiele ograniczeń dla kobiet do czego przyczynia się także
feminizm. Dziś kobieta musi być nienaturalna. Moda jak i feminizm narzucają
jej walkę o pieniądze i sukces, wyzywający styl życia, dorównanie za wszelką
cenę mężczyźnie, niezależność i wszystko wydawałoby się ok gdyby nie fakt, że
te cechy zabijają inne. Powiedzcie czy nie mam racji, że kobiecość kojarzy mi
się z opiekuńczością wobec rodziny, delikatnością, współzależnością
bliskich . Czy nie mam racji twierdąc, że te walczące kobiety upodabniające
się do mężczyzn tracą swoją pierwotną tożsamość.
Przyznam się i powiem to wprost. Wiem, że jest to wina mężczyzn, że nie
potrafili docenić takich kobiet i w efekcie kobiety wybrały "męską" drogę ale
moje pytanie brzmi: Czy nie uważacie, że jest to pewien rodzaj utraty
tozsamości kobiety? Czy gdybyśmy potrafili was docenić macierzyństwo i
tradycyjne pojecie kobiecości byłoby dla was dobre?
Boję się, że zmiana tożsamości kobiety ma zgubny wpływ na tożsamość mężczyzny
i chyba przyznacie, że jest to przyczyną męskiej frustracji? Jacy musimy być
według was kobiet abyśmy zachowali naszą czasem głupią ale przypisaną nam
męskość i sprostali waszym potrzebom?
Obserwuj wątek
    • bleman Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 20:25
      > Przyznam się i powiem to wprost. Wiem, że jest to wina mężczyzn, że nie
      > potrafili docenić takich kobiet i w efekcie kobiety wybrały "męską" drogę

      Chyba tak niestety jest :/
    • greenmiau Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 20:48
      "Pierwotna tożsamość" kobiety?
      Nie wierzę w coś takiego - to zbyt duże uogólnienie.
      Poza tym większość z nas po prostu poza delikatnością, opiekuńczością wobec
      bliskich ma jeszcze milion innych cech... Może kochamy rywalizację, w tym na
      polu zawodowym, może część z nas pragnie popularności i sławy, może rozpiera nas
      chęć działania w dziedzinach które były kiedyś dla nas niedostępne... Za dużo
      mówienia o "naturze kobiety" - bo to jest uśrednianie, statystyka... Potraktujmy
      każdego i każdą indywidualnie, bez doszukiwania się cech "pierwotnych" i tym
      samym... nie wiem - bardziej pożądanych przez otoczenie? :)
      Chyba jakiś wycinek otoczenia...
      Naprawdę wcale nie czuję się zmuszana do "walki o pieniądze i sukces"... Dążenie
      do niezależności na każdym polu bardzo mnie pociąga. Bez tej niezależności nie
      czułabym się w np. związkach równoprawnym partnerem. I tu nie chodzi o jakieś
      agresywne ambicje, ale - po prostu rozwój osobisty i dążenie do materialnej
      stabilizacji bez uzależniania się od innych. To dla mnie podstawa. I naprawdę
      cieszę się, że mam taką możliwość :) Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale i tak
      wiele kobiet może odetchnąć z ulgą - większa możliwość wyboru drogi życiowej to
      coś naprawdę cennego. A że tak trudniej przewidzieć nasze decyzje, trudniej nas
      kontrolować i nami kierować... to już nie nasz problem :]
    • gotlama Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 22:18
      Będąc "zmaskulinizowaną feminichą" palnę Ci brutalnie - gdyby większość
      osobników płci męskiej była mężczyznami - czyli ludźmi na których (a nie
      tylko "pod nimi"-fizycznie i psychicznie) można polegać,to znamienita większość
      ludzi płci żeńskiej pewnie by wybrała tradycyjny podział ról :P
      • tomekpk Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 22:45
        gotlama napisała:

        > Będąc "zmaskulinizowaną feminichą" palnę Ci brutalnie - gdyby większość
        > osobników płci męskiej była mężczyznami - czyli ludźmi na których (a nie
        > tylko "pod nimi"-fizycznie i psychicznie) można polegać,to znamienita
        większość
        > ludzi płci żeńskiej pewnie by wybrała tradycyjny podział ról :P
        Dokładnie! Dodam jednak, że gdyby znamienita większość kobiet w wyborze
        partnera kierowała się jego dobrem a nie jego pieniędzmi w portfelu
        i "prawdziwą męskością" w cudzysłowie o której Gotlamko tyle wiesz to tego
        problemu już dawno by nie było.
        • stephen_s Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 22:47
          Zaraz, czy kobieta w wyborze partnera nie powinna kierować się SWOIM dobrem..?
        • gotlama Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 23:09
          Oj Tomuśku - w wyborze partnerskim - jak nazwa wskazuje - należy kierować się
          WSPÓLNYM dobrem, a nie tylko "jego" czy "jej"
          Feministką jestem dlatego - że nie jestem WRÓŻKĄ. Nawet zakładając, że mój mąż
          jest ideałem opiekuńczego męzczyzny, nie mam prawa zakładać że przy jego trybie
          życia nie dojdzie do jakiegoś nieszczęścia.Dlatego muszę byc w stanie utrzymać
          rodzinę.
        • panismok Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 09:37
          Skąd u Ciebie stały motyw pt. "kobiety lecą na kasę"? To chyba troszke nie tak.
          Kobieta bierze pod uwagę sytuację materialną mężczyzny i jego chęci do pracy z
          bardzo prostej przyczyny - jeżeli chce w przyszłości mieć z nim dziecko,
          ryzykuje, że przez pewien czas będzie od niego zależna, być może także
          finansowo. Nie znaczy to, że , jak z lubością podkreślasz - wszystkie kobiety
          szukają faceta bardzo bogatego i z badrdzo dużym... samochodem :) Szukają
          mężczyzn odpowiedzialnych, a zarabianie na siebie mieści sie w tym pojęciu, nie?
          Mamy masę przykładów, że związek z facetem leniwym, maminsynkiem, chronicznym
          bezrobotnym, hazardzistą, alkoholikiem kończy sie fatalnie. Więc kobiety
          wybierają pracujących, mniej pijących, samodzielnych. Niestety nie ma takich
          wielu.
          Przywiązywanie wagi (a nie stawianie na pierwszym miejscu) do sytuacji
          materialnej i pracowitości faceta to u kobiet zwyczajny przejaw instynktu
          samozachowawczego. Chcą po prostu dobrze dla swoich potencjanych dzieci. :)

    • triss_merigold6 Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 22:28
      Odpowiem na ostatnie pytanie czyli jacy musieliby być mężczyźni.
      Inni. Odpowiedzialni, partnerscy, zapewniający przywoity status bez ryzyka
      utraty pracy/zakochania w innej/choroby/, interesujący pod wieloma względami.
      Nierealne drogi Tomkupk, nierealne.
      Facet ma w tej chwili kilka opcji:
      - dopasować się do wymagań kobiet feministek
      - poszukać partnerki tradycyjnej
      - zrezygnować z szukania partnerki
      Co kto lubi.
      • tomekpk Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 22:36
        triss_merigold6 napisała:

        > Odpowiem na ostatnie pytanie czyli jacy musieliby być mężczyźni.
        > Inni. Odpowiedzialni, partnerscy, zapewniający przywoity status bez ryzyka
        > utraty pracy/zakochania w innej/choroby/, interesujący pod wieloma względami.
        > Nierealne drogi Tomkupk, nierealne.
        I ponownie wrzucasz mnie do jednego wora z innymi. To jest nierealne bo
        wybieracie tak aby to było nierealne. Żadko wybieracie takich mężczyzn z
        wielkim sercem bo to zburzyłoby wasz pogląd na faceta i musiałybyście przyznać
        że istnieją dobrzy mężczyźni. Ale zapomniałem że przecież dobry mężczyzna to
        nudny mężczyzna.
        "Fajni faceci nie fajnie kończą" Prawo Murphy'ego
        • gotlama Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 22:44
          Tomuś - a co z obalaniem mojej tezy?
        • triss_merigold6 Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 18.11.05, 22:47
          Istnieją dobrzy mężczyźni. Śmiem twierdzić, że kilku takich znam. Tyle, że
          żaden z moim własnym mężem włącznie nie jest i nie będzie na tyle dobry, żebym
          zrezygnowała z minimalnej chociaż niezależności finansowej.

          Żeby miec tę niezależność finansową muszę pracować (oprócz tego praca ma inne
          zalety ale skupmy się na problemie bezpieczeństwa materialnego). Za długo żyję
          żeby nie widzieć jaką rolę pozytywną i negatywną mogą odgrywać pieniądze w
          związku.
          Brutalnie: umiesz liczyć, licz na siebie.
          • tomekpk Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 18.11.05, 22:52
            Prawdziwa miłość i prawdziwy związek powinny zaczynać się tam gdzie kończą się
            pieniądze. One powinny pozostać w tle.
            Hmmm po co ja to tłumaczę kobiecie?
            • triss_merigold6 Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 18.11.05, 22:58
              Krótko żyjesz Tomciu.
              Bardzo piękne i idealistyczne podejście miałam naście lat temu. Zachody słońca
              są fajne ale czynszu tym nie zapłacisz. Kwiatki zerwane samodzielnie... miłe
              jak się ma 18 lat, jak się ma 28 lepszy wieczór w dobrej knajpie. Dziecko jeść
              musi a także rośnie więc kosztuje i kasa ma znaczenie.

              Powiem inaczej: związek tylko dla kasy to prostytucja. Zwykła ordynarna
              prostytucja.
              Ale bez minimum materialnego bezpieczeństwa każdy związek prędzej czy później
              padnie w kłótniach i męczącej walce o przeżycie do pierwszego.
              Dlatego żeby zapewnić sobie jakąś niezależność i poprawić standard domowego
              życia pracuję. Pomijając drobiazg, że rola kury domowej jest jak dla mnie
              niewystarczająca.
              • tomekpk Re: Ania z zielonego wzgórza 19.11.05, 17:54
                triss_merigold6 napisała:

                > Krótko żyjesz Tomciu.
                > Bardzo piękne i idealistyczne podejście miałam naście lat temu.
                To jest niestety smutna prawda Triss, że ludzie sami burzą sobie ideały. Sami
                odpychamy dobro. Jeszcze raz podam przykład z ksiązki dla dziewczynek Ani z
                zielonego wzgórza. Jest tam jeden rewelacyjny moment kiedy Ania mówi chłopakowi
                zabiegającemu o jej względy, że szuka takiego mężczyzny którego mogłaby zmienić
                i skierować z drogi zła na dobro.
                Czy muszę być zły?
                • kochanica-francuza Re: Ania z zielonego wzgórza 19.11.05, 18:55

                  > Czy muszę być zły?
                  >
                  Ależ nie. Sam się zmień.

                  Notabene Ania mówi sobie, mówi... ale nie przekłada tego na czyny. POślubia
                  Gilberta, który jako zywo zły nie jest i potafi utrzymać OŚMIOOSOBOWĄ RODZINĘ
                  wraz ze służącą - na przyzwoitym poziomie!
            • kocia_noga Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 19.11.05, 09:27
              tomekpk napisał:

              > Prawdziwa miłość i prawdziwy związek powinny zaczynać się tam gdzie kończą
              się
              > pieniądze. One powinny pozostać w tle.
              > Hmmm po co ja to tłumaczę kobiecie?

              No właśnie , po co , skoro w swoim mniemaniu jestes od niej mądrzejszy i lepszy
              i to ciebie powinna wybrać?
              • tomekpk Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 19.11.05, 17:57
                kocia_noga napisała:


                >
                > No właśnie , po co , skoro w swoim mniemaniu jestes od niej mądrzejszy i
                lepszy
                >
                > i to ciebie powinna wybrać?
                Nie miałem na myśli tego, że jestem mądrzejszy ale to, że nie zmienie natury
                kobiety a wkurza mnie, że kobiety z taką lekkością chcą zmienić naturę
                moją,naszą,mężczyzn.
            • panismok Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 19.11.05, 09:55
              NA JAKIEJ PODSTAWIE twierdzisz, że kobietom chodzi przede wszystkim o
              pieniądze???
              To paskudna generalizacja, mogłabym nawrzucać ze 20 podobnych głupich sloganów
              na temat facetów.
              Na podstawie własnych doświadczeń mogłabym też sformułować tezy wzajemnie
              sprzeczne, np "facetów interesuje tylko ciało", albo "faceci szukają w kobiecie
              duszy". Bo jednych interesuje ciało, drugich dusz, a jeszcze innych wszystko
              razem. Prawdopodobnie spotkałeś jakieś panie, którym zależało głównie na
              pieniądzach. Ale to nie znaczy, że wszystkie kobiety "tak mają". Czy jeśli
              spotkam 5 facetów traktujących kobiety jak "d..y" to mam uznać, ze wszyscy
              mężczyźni tacy są?
              Poza tym, każdy przyciaga odpowiednie dla siebei towarzystwo...
              • kocia_noga Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 19.11.05, 09:57
                panismok napisała:

                > NA JAKIEJ PODSTAWIE twierdzisz, że kobietom chodzi przede wszystkim o
                > pieniądze???


                Spytaj tomkapkp co to jest "łowca posagów" .
              • chicarica Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 19.11.05, 14:04
                Bo to jest prawda. Kobiety "lecą" na pieniądze, mężczyźni "lecą" na ciało.
                Oczywiście to duże uproszczenie, i nie tylko o pieniądze i ciało tu chodzi,
                ale... Faceci narzekają, że kobiety lecą na forsę, ale weź zapytaj któregoś czy
                poleciałby na kobietę brzydką - odpowiedź będzie na 99% że nie. To starożytny
                atawizm. Kobieta szuka partnera, który zapewni bezpieczny byt jej i potomstwu, a
                do tego potrzebne są pieniądze, a facet partnerki, która urodzi mu zdrowe dzieci
                (uroda jest oznaką zdrowia: ładne zęby, błyszczące oczy i włosy, gładka skóra,
                harmonijna budowa ciała). Jeśli więc mężczyzna narzeka, że kobiety lecą tylko na
                kasę, ale jednocześnie ma wymagania co do urody swojej partnerki, to sorry ale
                jest lekkim hipokrytą. Albo rybka, albo akwarium. Albo się decydujemy zwracać
                uwagę na wartości wyższe, albo akceptujemy to co nam dała matka natura.
                Pisałam już kiedyś o tym: panowie, albo się żenić z paszczurami, albo brać się
                do roboty i zasuwać żeby zarobić pieniążki i zdobyć kobietę swoich marzeń. Ja
                sama co prawda nie czekam na milionera, ale gołodupiec żyjący na garnuszku
                mamusi i nie mający 5 zł żeby mi kupić różyczkę niestety odpada. I nie jestem
                materialistką: kiedy zaczynałam się spotykać z moim narzeczonym, to on nie miał
                czasem forsy żeby mnie gdzieś zaprosić i przeważnie płaciliśmy każde za siebie,
                ale facet MIAŁ PERSPEKTYWY, był obiecujący i teraz zarabia nie kokosy, ale
                pieniądze które starczają na życie. Nie miałby też u mnie szans mafiozo jeżdżący
                beemką i szastający na mnie kasą, bo nie chciałabym być wdową w wieku 35 lat.
                Jednak biedak który na siebie nie potrafi zarobić - ooo, sorry, to nie dla mnie.
                • zlotoslanos Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 19.11.05, 14:20
                  Jednak biedak który na siebie nie potrafi zarobić - ooo, sorry, to nie dla
                  mnie."
                  Tyle się mówi o tradycyjnym podziale ról.Kiedyś nie znano pieniądza jako
                  przedmiotu zamiennego.Facet szedł na łowy przynosił jelenia -było mięso,skóra
                  na ciuchy,jakieś poroże na wieszak,kość na grot do strzały.Było dobrze.Jeśli
                  przyniósł 2 ,3 jelenie bo miał bystre oko i szybką rękę ,mógł zamienić ze
                  współplemieńcem np za budowę zajebistego szałasu.Było dobrze? Kobieta sobie
                  czyściła ,suszyła mięso,szyła sukienki ze skóry ,henną barwiła ciało :-) Była
                  posądzana o materializm? Dlaczego teraz jeśli jest już moneta zamiast
                  jelenia ,kobieta nie może korzystać z tego co upoluje jej facet?Czy to lecenie
                  na pieniądze?Czy wybór lepszego myśliwego?
                • panismok Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 19.11.05, 15:14
                  Czu ja musze naprawdę do wszystkich pisać o RÓWNOWADZE??? Przecież sama
                  stwierdziłam nieco powyżej, że istnieją powody, dla których kobieta bierze pod
                  uwagę stan budżetu swojego potencjalnego partnera. Sprzeciwiłam sie natomiast i
                  nadal sprzeciwiem tezie, że kobiety interesują tylko pieniądze i tylko w dużej
                  ilosci.
                  Genereralnie napisałaś b. podobny post do tego mojego nieco powyżej.
                  Już było i o poczuciu bezpieczeństwa, i o maminsynku. Tylko ponieważ po raz
                  kolejny zobaczyłam tomkowe hasło o pienieądzach, postanowiłam sie już
                  bezpośrednio do tego hasła odnieść. Nie zgadzam sie z takimi uproszczeniami.
                  Howgh!
                • ar11 Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 21.11.05, 15:15
                  Idealnie oddane dokładnie to, co sama myślę i czuję całą sobą! Dokładnie tak.
              • tomekpk Re: Powiem ci coś czego pewnie nie zrozumiesz 19.11.05, 18:00
                panismok napisała:

                > NA JAKIEJ PODSTAWIE twierdzisz, że kobietom chodzi przede wszystkim o
                > pieniądze???
                > To paskudna generalizacja, mogłabym nawrzucać ze 20 podobnych głupich
                sloganów
                No właśnie Panismok. Przyznałaś tym, że w większości feministki rzucają
                sloganami generalizującymi wszystkich chłopów i wrzucającymi ich w jedno
                miejsce. Walcze waszą bronią.
        • panismok Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 09:45
          Zrezygnowałam w życiu z dwóch nudnych, dobrych mężczyzn. Teraz jestem z
          facetem, u któego rzeczywiście to "wielkie serce" byś zaobserwował, i
          absolutnie nie jest nudno, a nawet czasem bywało zbyt "ciekawie".
          A wracając do Twojego pierwszego postu - według mnie kobieca tożsamosć - i w
          ogóle tożsamość człwoieka- opiera sie na równowadze różnych czynników.
          Poświęcając mnóstwo czasu np. pracy zaniedbujemy związek czy rodzinę,
          poświęcając sie wyłącznie rodzinie zaniedbujemy np. własną twórczość, czy
          wygląd, czy realizację pomysłów zawodowych. Przecież piszące tutaj dziewczyny
          nie zrezygnowały z bycia w związkacvh, nie są jakimiś zachłyśnietymi karierą
          hedonistkami. Próbują godzić różne rzeczy w swoim życiu, uzyskać te równowagę.
          Wcześniej bardzo ejj kobietom brakowało, dla przykładu mieły newielkie
          mo.żliwości rozwijania swojego umysłu, i oczekiwano od nich, że będą się
          kierowały tylko emocjami. Teraz mogą odzyskiwać tę zachwianą równowagę, np.
          ucząc się, zdobywając wiedzę.Wcześniej wiedzieły, jak "działa" dom i zycie
          towarzyskie -dla równowagi warto sie dowiedzieć, jak "działa" polityka czy
          fizyka kwantowa.
          • kocia_noga Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 09:55
            panismok napisała:

            > Zrezygnowałam w życiu z dwóch nudnych, dobrych mężczyzn.


            Z tymi nudnymi to moim zdaniem jest tak : człowiek w gorsecie zahamowany wydaje
            się dobry .Jednak coś od niego odstręcza - to intuicja , to przeczucie ,że nie
            jest sobą , że to nałożona mu przez domowa tresurę maska , albo że nie jest
            pewien własnej wartości i usiłuje na nia zasłużyć udając
            dobrego .Pisze "udając" , bo dobrym może być człowiek wolny , bez maski ,
            świadomie wybierający dobroć. Zahamowanemu źle się żyje , za swoją "dobroć"
            świat go nie nagradza a i z nim żyje się źle. Człowiek wolny i pewien swojej
            wartości jest dobry , że tak powiem z definicji i lepiej z takim zgubic niż z
            żyjącym złudzeniem o swojej dobroci - znaleźć.
          • tomekpk Re: Mnie idzie o... 19.11.05, 17:50
            ... mężczyzn którzy są w pełni sił i wyznają filozofie życia dobrego bez
            agresji i szaleństwa. Życia poważnego i odpowiedzialnego. Niestety oni burzą
            kobiecą wizję mężczyzny i nie mogąc na niego narzekać kobiecie wydaje się on
            nudny.
            • panismok Re: Mnie idzie o... 20.11.05, 09:22
              Bez agresji - cóż, raczej ze sposobami na jej wyładowanie, ponieważ agresja po
              prostu zdarza się każdemu, kwestia, co z nią zrobisz. My mamy w piwnicy worek
              treningowy. Oboje używamy w razie potrzeby.
              A co do szaleństwa, nie uważasz, że odrobinka chociaż jest w życiu potrzebna?
              Pisząc o nudnych facetach miałąm na myśli przypadki, gdy mężczyzna, przez jakiś
              czas "udzielający się" w związku, pomysłowy, zaczyna ograniczać sie do
              zalegania przed tv. Jego lenistwo rozpoczyna sie. wtedy, gdy poczuje
              się "pewniej"w zwiazku, np. gdy sie mu małżenstwo obieca.
              Cięzko jest rozwijać się, uczyć, pracować i nie nudzic przy kimś, kogo jedyną
              rozrywką staja się seriale. Partner pełny życia i pomysłów "ciągnie" drugą
              połowę do góry, dodaje je sił do relizacji własnych zamierzeń. Partner leniwy i
              pasywny rozleniwia. Jak długo można wytrzymać w związku,w którym decydujesz o
              wszystkim, bo druga strona nie ma żadnych pomysłów? Decydujesz gdzie
              pojedziecie na wakacje, co na obiad, na jaki film do kina, i czy w ogóle do
              kina, kiedy dziecko... Taki właśnie jest nudny facet - nie uczyni najmniejszego
              wysiłku umysłowego, żeby związek uatrakcyjnić.A moim zdaniem jesli OBIE STRONY
              takich wysiłków nie czynią, to po roku czy dwóch każda miłośc zamieni sie w
              przyzwyczajenie.
              Znalezienie swojej drugiej połowy to nie koniec wysiłków. To dopiero poczaek.
              Ludzie jednak często traktują ślub czy zamieszkanie razem jako "metę", i
              spoczywają na laurach. Gdy tymczasem są dopiero na starcie i przed nimi zadanei
              budowania związku. Niesteyt mnóstwo związków konczy sie na fundamentach, mało
              kto rzeczywiście cos buduje...
              • kocia_noga Re: Mnie idzie o... 20.11.05, 09:48
                panismok napisała:

                > Bez agresji - cóż, raczej ze sposobami na jej wyładowanie, ponieważ agresja
                po
                > prostu zdarza się każdemu, kwestia, co z nią zrobisz. My mamy w piwnicy worek
                > treningowy. Oboje używamy w razie potrzeby.
                > A co do szaleństwa, nie uważasz, że odrobinka chociaż jest w życiu potrzebna?
                > Pisząc o nudnych facetach miałąm na myśli przypadki, gdy mężczyzna, przez
                jakiś
                >
                > czas "udzielający się" w związku, pomysłowy, zaczyna ograniczać sie do
                > zalegania przed tv. Jego lenistwo rozpoczyna sie. wtedy, gdy poczuje
                > się "pewniej"w zwiazku, np. gdy sie mu małżenstwo obieca.
                > Cięzko jest rozwijać się, uczyć, pracować i nie nudzic przy kimś, kogo jedyną
                > rozrywką staja się seriale. Partner pełny życia i pomysłów "ciągnie" drugą
                > połowę do góry, dodaje je sił do relizacji własnych zamierzeń. Partner leniwy
                i
                >
                > pasywny rozleniwia. Jak długo można wytrzymać w związku,w którym decydujesz
                o
                > wszystkim, bo druga strona nie ma żadnych pomysłów? Decydujesz gdzie
                > pojedziecie na wakacje, co na obiad, na jaki film do kina, i czy w ogóle do
                > kina, kiedy dziecko... Taki właśnie jest nudny facet - nie uczyni
                najmniejszego
                >
                > wysiłku umysłowego, żeby związek uatrakcyjnić.A moim zdaniem jesli OBIE
                STRONY
                > takich wysiłków nie czynią, to po roku czy dwóch każda miłośc zamieni sie w
                > przyzwyczajenie.
                > Znalezienie swojej drugiej połowy to nie koniec wysiłków. To dopiero poczaek.
                > Ludzie jednak często traktują ślub czy zamieszkanie razem jako "metę", i
                > spoczywają na laurach. Gdy tymczasem są dopiero na starcie i przed nimi
                zadanei
                >
                > budowania związku. Niesteyt mnóstwo związków konczy sie na fundamentach, mało
                > kto rzeczywiście cos buduje...


                Dokładnie ! Podpisuję się wszystkimi kończynami ! Ale ta niemrawość świadczy
                też o braku czegoś zdrowego w psychice .No i masz rację - jesli to tylko ja
                musze wymyslać sposób spędzenia wolnego czasu , kształt i smak codzienności i
                odświętności , tematy do dyskusji , ozywiac atmosferę , to po pewnym czasie
                wobec braku równowagi związek musi paść .Albo uciekam , albo dołączam - wpadam
                w martwy nurt.
      • kocia_noga Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 09:25
        triss_merigold6 napisała:

        > Odpowiem na ostatnie pytanie czyli jacy musieliby być mężczyźni.
        > Inni. Odpowiedzialni, partnerscy, zapewniający przywoity status bez ryzyka
        > utraty pracy/zakochania w innej/choroby/, interesujący pod wieloma względami.

        ...jednym słowem boscy .Żaden człowiek nie jest tak idealny.
    • abaddon_696 Coś Ci powiem. 18.11.05, 23:42
      Kobiecość i męskość nie istnieją naprawdę, lecz co najwyżej w świadomości osób,
      którym taki podział jest z jakiegoś powodu potrzebny.
      • bleman Re: Coś Ci powiem. 19.11.05, 00:34
        To poziom hormonow nie wplywa na zachowania ? czy na psychike...ciekawe...skad
        te rewelacje ?
        • kocia_noga Re: Coś Ci powiem. 19.11.05, 09:29
          bleman napisał:

          > To poziom hormonow nie wplywa na zachowania ? czy na psychike...ciekawe...skad
          > te rewelacje ?


          Ale całkiem mózgu nie zalewa .No chyba że niektórym.
          • bleman Re: Coś Ci powiem. 19.11.05, 10:15
            > Ale całkiem mózgu nie zalewa .No chyba że niektórym.

            Ale np. roznice w pracy mozgu(w wykozystywaniu jego roznych obszarow) sa.
            Wiec nie mozna mowic o tym ze kobieta i mezczyzna w swoich zachowaniach roznia
            sie tylko z powodu kultury.
      • tad9 Re: Coś Ci powiem. 19.11.05, 10:53
        abaddon_696 napisał:

        > Kobiecość i męskość nie istnieją naprawdę, lecz co najwyżej w świadomości
        osób,
        >
        > którym taki podział jest z jakiegoś powodu potrzebny.

        Istnienie w świadomości, jest istnieniem "naprawdę". Więcej powiem - czy możesz
        dowieść, że cokolwiek istnieje poza twoją świadomością?



        >
        >
        >
      • tomekpk Re: Coś Ci powiem. 21.11.05, 18:13
        abaddon_696 napisał:

        > Kobiecość i męskość nie istnieją naprawdę, lecz co najwyżej w świadomości
        osób,
        >
        > którym taki podział jest z jakiegoś powodu potrzebny.
        Więc po co żyć w takim jednobarwnym świecie? To co podziwiam u kobiet i czym
        się fascynuje to ich kobiecość. Oczywiście ta prawdziwa. Kobiecość i męskość to
        uniwersalne wartości a gdyby nie istniały zabite przez wynaturzenia cywilizacji
        to świat i życie byłoby bezsensowne.
        >
    • zlotoslanos Nic na siłę 19.11.05, 11:42
      Piszesz "Jacy musimy być
      według was kobiet abyśmy zachowali naszą czasem głupią ale przypisaną nam
      męskość i sprostali waszym potrzebom? "
      Czasami widzę w Tobie mojego syna,który mówi,że nie ma dziewczyny bo nie ma
      pieniędzy.Teraz podjął dodatkową pracę i może sądzi,że z pierwszą wypłatą
      dziewczyna zjawi się jak za dotknięciem magicznej pałeczki.Oprócz forsy na
      kino,knajpę,bilety,piwo ,faje etc trza mieć coś do
      powiedzenia,zadziwić,zauroczyć,zaciekawić,zaprzyjaźnić,polubić,pokochać...a
      może trafić na swój pasujący do się , kawałek szkła z rozbitego lustra.Nie dziś
      to jutro,pojutrze trza mieć wiarę w przeznaczenie i nie wyrywać na siłę , by
      nie popełnić błędu i nie wyrwać chwasta.Każdy ma swój czas i Twój, Tomek może
      jeszcze nie przyszedł.
      ps.Fajnie,że zaś jesteś :-)
      • tomekpk Re: Nic na siłę 19.11.05, 17:42
        Ale Zlotoslanos to jest tak bardzo frustrujące gdy spotyka się kobietę która
        jest wspaniała i czuje, że jest w nas coś wspólnego ale jest ona zmanierowana
        przez współczesny tryb życia. Uległa modzie pieniądza i przed koleżankami,
        bliskimi znajomymi chce udowodnić, że jest do nich podobna nawet za cenę
        naszego rozstania bo boi się wszelkiej inności albo żeby ją odebrano jako inną.
        Czułem, że razem było nam dobrze ale wiedziałem, że nie sprostam jej
        długofalowym potrzebom. Musiałbym się zmienić a tego nie zrobiłbym nigdy.
        Musiałbym mieć w portfelu gruby plik banknotów i bawić się kluczykami od
        samochodu. Tak niestety było a najgorsze, że ciągle twierdze, że była ona
        bardzo bliska ale za cienką barierą nie do pokonania bo wyznaczoną przez styl
        życia większości.
        Nie chcę żyć jak inni. Wyznaje inne wartości i nie chcę się przystosować do
        tego świata bo nie jest on moim światem. Czy dlatego mam być odmieńcem nie do
        przyjęcia?
        • bleman Re: Nic na siłę 19.11.05, 17:52
          O nareszcie troche szczegolow ;-)
        • evita_duarte I nagle okazuje sie 19.11.05, 18:02
          ze jest to bardzo osobisty watek. Oceniasz wszystkie kobiety na podstawie tej
          jednej, ktora odrzucila Cie, jak twierdzisz z powodow finansowych.

          Musiałbym mieć w portfelu gruby plik banknotów i bawić się kluczykami od
          > samochodu.

          Nie wszystkie kobiety wiaza sie z facetami, ktorzy maja kase. Zwroc uwage na
          malzenstw i zwiazki. Nie wszystkie kobiety szukaly takiego wzoru mezczyzny. T
          jedna akurat tak...
          • tomekpk Re: I nagle okazuje sie 19.11.05, 18:06
            evita_duarte napisała:


            >
            > Nie wszystkie kobiety wiaza sie z facetami, ktorzy maja kase. Zwroc uwage na
            > malzenstw i zwiazki. Nie wszystkie kobiety szukaly takiego wzoru mezczyzny. T
            > jedna akurat tak...
            A jednak większość tak robi i ta liczba zdaje się rosnąc.
          • kochanica-francuza Re: I nagle okazuje sie 19.11.05, 18:26

            > Musiałbym mieć w portfelu gruby plik banknotów i bawić się kluczykami od
            > > samochodu.
            >
            Hyhy, żaden z moich facetów nie miał samochodu. A nie, przepraszam! Jeden miał
            taki wóz, o:

            tinyurl.rzeszow.net/?show=700
            A w potrfelu mieli pustki.
            • kochanica-francuza Re: I nagle okazuje sie 19.11.05, 18:28
              kochanica-francuza napisała:

              >
              > > Musiałbym mieć w portfelu gruby plik banknotów i bawić się kluczykami od
              > > > samochodu.
              > >
              > Hyhy, żaden z moich facetów nie miał samochodu. A nie, przepraszam! Jeden miał
              > taki wóz, o:
              > euroregin.cz/firmy/balcar_car/1318_1112258610_fiat126p650e_b.jpg
            • evita_duarte Re: I nagle okazuje sie 19.11.05, 18:31
              Zawsze latwiej zrzucic wlasne niepowodzenie na kogos: bo ona to taka owaka,
              kasa ja tylko interesuje.
              • kochanica-francuza Re: I nagle okazuje sie 19.11.05, 18:33
                evita_duarte napisała:

                > Zawsze latwiej zrzucic wlasne niepowodzenie na kogos: bo ona to taka owaka,
                > kasa ja tylko interesuje.
                Albo jak jeden o którym pisałam, na cechy nie dające się zmienić: wygląd,
                nerwicowość (że go niby dyskryminują)
            • bleman Re: I nagle okazuje sie 19.11.05, 18:34
              > Hyhy, żaden z moich facetów nie miał samochodu.

              Dlaczego w liczbie mnogiej i czasie przeszlym ;-) ???
              • kochanica-francuza Re: I nagle okazuje sie 19.11.05, 18:38
                bleman napisał:

                > > Hyhy, żaden z moich facetów nie miał samochodu.
                >
                > Dlaczego w liczbie mnogiej i czasie przeszlym ;-) ???

                Bo było ich kilku (ale nie naraz, hyhy)i należą do przeszłości.
        • zlotoslanos Re: Nic na siłę 19.11.05, 18:37
          "Utracona rzecz nabiera znaczenia".Źle to brzmi gdy mówi się o
          człowieku,kobiecie ale....tak jest, wspominasz i mówisz było nam dobrze.Gdyby
          było dobrze nadal bylibyście razem,to nie kwestia forsy uwierz.Najgorsze w
          rozstaniach jest to,gdy jedna ze stron nie jest gotowa na odejście.Nie żyj
          wspomnieniami,marzeniami.Zacznij powtarzać jak mantrę,że to nie było TO.Że masz
          czas,znaczysz coś,czekaj cierpliwie i na Boga nie rozpowiadaj wszem jak gęstą
          masz spermę :D
          • kochanica-francuza Re: Nic na siłę 19.11.05, 18:39

            >
            > czas,znaczysz coś,czekaj cierpliwie i na Boga nie rozpowiadaj wszem jak gęstą
            > masz spermę :D

            Może on uważa, że to przyciąga kobiety?
            • kocia_noga Re: Nic na siłę 19.11.05, 18:43
              kochanica-francuza napisała:

              >
              > >
              > > czas,znaczysz coś,czekaj cierpliwie i na Boga nie rozpowiadaj wszem jak g
              > ęstą
              > > masz spermę :D
              >
              > Może on uważa, że to przyciąga kobiety?

              Dowcipkujecie sobie , a chłopak serio cierpi i wypisuje tu jak nieszczęsnicy co
              oblali egzamin w MORDzie.
              • kochanica-francuza Re: Nic na siłę 19.11.05, 18:44

                > > Może on uważa, że to przyciąga kobiety?
                >
                > Dowcipkujecie sobie , a chłopak serio cierpi i wypisuje tu jak nieszczęsnicy co
                >
                > oblali egzamin w MORDzie.

                Też wypisują na FF? ;-)))))))))))))))))))))
                • zlotoslanos Supergęsta siła przyciągania n/t :-) 19.11.05, 18:49

                • kocia_noga Re: Nic na siłę 19.11.05, 19:02
                  kochanica-francuza napisała:

                  >
                  > > > Może on uważa, że to przyciąga kobiety?
                  > >
                  > > Dowcipkujecie sobie , a chłopak serio cierpi i wypisuje tu jak nieszczęsn
                  > icy co
                  > >
                  > > oblali egzamin w MORDzie.
                  >
                  > Też wypisują na FF? ;-)))))))))))))))))))))


                  Nie zauważyłaś?
    • fuzzystone Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 19:25
      Moj drogi...dawniej rowniez byly kobiety ktore walczyly o pieniadze i sukces,
      dorownywaly panom, prowadzily wyzywajacy styl zycia - oprocz Ani z zielonego
      wzgorza sugeruje poczytac jeszcze troche innych lektur. Co do tego co dla ciebie
      jest kobiecoscia - to ja mam wrazenie ze chyba raczej szukasz kogos przy kim ty
      bedziesz mogl pokazac jaki to silny jestes, i dlatego potrzebna jest pani ktora
      bedzie siedziala w domu i bedzie wspolzalezna; cos mi tu czyjas frustracja
      pachnie. rzecz jasna musisz bardzo dobrze zarabiac, bo jesli zarabiasz
      przecietnie to po kilku miesiacach idylli sam wyslesz owa eteryczna pania do
      pracy zeby troche powalczyla o pieniadze - bo wam odlacza prad, internet a o
      uniesieniach zapomnicie jesli do jedzenia bedziecie mieli suche bulki; no ale
      oczywiscie jestem materialistka i lece tylko na kase - prawdziwa kobieta nawet
      nie wie ze istnieje cos takiego jak pieniadze bo one sa beee i kojarza sie z
      brutalnym swiatem.
      Co do mnie - ja o nic nie walcze; ja zdobywam pieniadze ktora sa mi potrzebne na
      zakup mebli do kuchni, rolet, ubran etc. Nie obchodzi mnie czy ma to cokolwiek
      wspolnego z feminizmem, kobiecoscia, meskoscia, tozsamoscia tudziez
      jakimikolwiek wzorcami - nie ma mi kto dac w zwiazku z czym sama sobie daje. Bo
      tak mi sie podoba. I sczerze mowiac dla mnie najisttniejsze jest to, zeby robic
      to co mnie sie podoba, niezaleznie od tego czy jest to zrodlem meskiej
      frustracji czy tez nie.
      • kochanica-francuza Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 19:29
        fuzzystone napisała:

        > Moj drogi...dawniej rowniez byly kobiety ktore walczyly o pieniadze i sukces,
        > dorownywaly panom, prowadzily wyzywajacy styl zycia - oprocz Ani z zielonego
        > wzgorza sugeruje poczytac jeszcze troche innych lektur.

        Moim zdaniem "Ania " też jest pouczająca - jeśli czyta się całość, a nie wybrane
        fragmenty, hihi:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=32181842&a=32222201


        • fuzzystone Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 19:34
          Zgadzam sie, moim zdaniem Ania pomimo egzaltowanego charakteru miala rowniez
          nieco oleju w glowie - ktos musial zarobic na wymarzony domek, gustowne stroje
          oraz Zuzanne i dzieci....
          • kochanica-francuza Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 19:39
            fuzzystone napisała:

            > Zgadzam sie, moim zdaniem Ania pomimo egzaltowanego charakteru miala rowniez
            > nieco oleju w glowie - ktos musial zarobic na wymarzony domek, gustowne stroje
            > oraz Zuzanne i dzieci....

            "Barchany dla Pye`ów, koronki dla Blythe`ów!" Oczywiście, zdanie to wypowiada
            ktoś z Uosabiającej- Zło- Wredotę- I- Chamstwo- Rodziny- Pye - żebyśmy sobie
            przypadkiem nie pomysleli, że coś w tym jest...

            I Gilbert dzielnie zarabia na te nowe suknie żony i córek...

            Bo Ania jest strojnisią, i gdyby miała wzdychać do księżyca w starych szmatach
            z ubiegłego roku, cały nastrój by prysł...

            A propos - czy oni nie mają także własnego powozu?
            • fuzzystone Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 19.11.05, 19:52
              Nie wiem dokladnie jak to bylo z powozem, ale Ania byla estetka, a jak wiadomo
              estetyzm wymaga pewnych nakladow..

              ochanica-francuza napisała:

              > fuzzystone napisała:
              >
              > > Zgadzam sie, moim zdaniem Ania pomimo egzaltowanego charakteru miala rown
              > iez
              > > nieco oleju w glowie - ktos musial zarobic na wymarzony domek, gustowne s
              > troje
              > > oraz Zuzanne i dzieci....
              >
              > "Barchany dla Pye`ów, koronki dla Blythe`ów!" Oczywiście, zdanie to wypowiada
              > ktoś z Uosabiającej- Zło- Wredotę- I- Chamstwo- Rodziny- Pye - żebyśmy sobie
              > przypadkiem nie pomysleli, że coś w tym jest...
              >
              > I Gilbert dzielnie zarabia na te nowe suknie żony i córek...
              >
              > Bo Ania jest strojnisią, i gdyby miała wzdychać do księżyca w starych szmatach
              > z ubiegłego roku, cały nastrój by prysł...
              >
              > A propos - czy oni nie mają także własnego powozu?
          • stephen_s Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 20.11.05, 10:25
            > Zgadzam sie, moim zdaniem Ania pomimo egzaltowanego charakteru miala rowniez
            > nieco oleju w glowie

            Jak dla mnie to ona była także zwyczajnie zarozumiała... Nie lubię tej
            bohaterki :)
            • zlotoslanos Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 20.11.05, 10:51
              Mnie brakuje w niej szczerości,otwartości i przyznania się do uczuć.Przez taką
              skorupę ciężko się przebić,plejada pomyłek i pociąg na inne tory
              wskakuje,odjeżdża,życie toczy się samotnie lub z kim innym .Powinna otworzyć
              się na uczucie.
            • kochanica-francuza Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 20.11.05, 17:41
              stephen_s napisał:

              > > Zgadzam sie, moim zdaniem Ania pomimo egzaltowanego charakteru miala rown
              > iez
              > > nieco oleju w glowie
              >
              > Jak dla mnie to ona była także zwyczajnie zarozumiała... Nie lubię tej
              > bohaterki :)

              POpatrz, pod tym kątem nie patzyłam... Jaki rodzaj zarozumiałości?
              >
              • stephen_s Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 21.11.05, 16:08
                Trudno mi to opisać, dawno tych ksiązek nie czytałem :)

                Ale kiedy czytałem to Ania zawsze jawiła mi się jako egzaltowana, przemądrzała
                i po prostu denerwująca osoba...
                • kocia_noga Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 21.11.05, 17:15
                  stephen_s napisał:

                  > Trudno mi to opisać, dawno tych ksiązek nie czytałem :)
                  >
                  > Ale kiedy czytałem to Ania zawsze jawiła mi się jako egzaltowana,
                  przemądrzała
                  > i po prostu denerwująca osoba...
                  >

                  Bo to jest książka nie dla dzieci . W dzieciństwie była u mnie w domu czytana
                  na głos pzrez rodziców i wtedy była fajna , ale 90% nie rozumiałam .Z tamtego
                  okresu pamiętam ,że najfajniejsze było jak pan Harrison jechał na świni.
                  Potem ,w szkole podstawowej uznałam to za nudziarstwo , Ania mnie denerwowała a
                  reszta nudZiła. Potem jak już byłam dorosła wszystko nabrało znaczenia ,
                  dodatkowo wiedziałam już conieco o tamtej epoce i co wolno było pisarzowi , a
                  co dopiero pisarce ! Weź się Stefanku zapoznaj z życiorysem Lucy Maud
                  Montgomery , jest w Pinezce, pisany w odcinkach przez Spinelli .LMM
                  pisząc "Anię" wykazała się nielada odwagą . Potem napisała jeszcze
                  odważniejszą "Emilkę" . Bardzo cenię te ksiązki .
                  • stephen_s Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 21.11.05, 18:05
                    > Weź się Stefanku zapoznaj z życiorysem Lucy Maud
                    > Montgomery , jest w Pinezce, pisany w odcinkach przez Spinelli .LMM
                    > pisząc "Anię" wykazała się nielada odwagą . Potem napisała jeszcze
                    > odważniejszą "Emilkę" . Bardzo cenię te ksiązki .

                    No proszę, to ciekawie brzmi :) A gdzie Pinezkę w zasadzie znajdę?
                    • kocia_noga Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 21.11.05, 20:20
                      stephen_s napisał:

                      > > Weź się Stefanku zapoznaj z życiorysem Lucy Maud
                      > > Montgomery , jest w Pinezce, pisany w odcinkach przez Spinelli .LMM
                      > > pisząc "Anię" wykazała się nielada odwagą . Potem napisała jeszcze
                      > > odważniejszą "Emilkę" . Bardzo cenię te ksiązki .
                      >
                      > No proszę, to ciekawie brzmi :) A gdzie Pinezkę w zasadzie znajdę?
                      >

                      www.pinezka.pl/ , cyklu o LMM trzeb aszukać w numerach archiwalnych , w
                      dziale "Był sobie człowiek"
                      • stephen_s Danke ;) (n/t) 21.11.05, 21:47

      • tomekpk Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 21.11.05, 18:18
        fuzzystone napisała:

        > Moj drogi...dawniej rowniez byly kobiety ktore walczyly o pieniadze i sukces,
        > dorownywaly panom, prowadzily wyzywajacy styl zycia - oprocz Ani z zielonego
        > wzgorza sugeruje poczytac jeszcze troche innych lektur.
        Wstyd się przyznać i pewnie pogrąże się tym stwierdzeniem ale opieram się na
        ekranizacji.
        I sczerze mowiac dla mnie najisttniejsze jest to, zeby robic
        > to co mnie sie podoba, niezaleznie od tego czy jest to zrodlem meskiej
        > frustracji czy tez nie.
        To bardzo istotne zdanie. Twierdzisz, że nie obchodzi cię czyim kosztem
        osiągniesz własne korzyści. Po trupach do celu. Tym samym niejako zezwalasz na
        otwartą wojnę bez kompromisów i podpowiadasz mężczyźnie "nie idź na kompromisy
        bo gdy my będziemy na wierzchu nie będziemy tak głupie i skopiemy wam d...y bez
        oporów.
        • kochanica-francuza Re: Wstydząca się kobieta przyszłości? 21.11.05, 18:34
          m
          > osiągniesz własne korzyści. Po trupach do celu.

          Dla ciebie mężczyzna sfrustrowany to to samo, co trup?
        • stephen_s Tomek, no dobrze... 21.11.05, 18:36
          ... ale czego Ty w zasadzie od kobiet oczekujesz? Jak mają postępować? Proszę o
          listę postulatów :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka