Dodaj do ulubionych

Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu.

IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 19:58
Ponieważ nie dostałem odpowiedzi od Sagan pozwole sobie zadać jeszcze raz
pytanie:

Zabrania się dyskryminacji ze względu na płeć przy zatrudnianiu (czyli
zawieraniu umowy o pracę)
Moje pytania:
Pytanie 1: Dlaczego nie wolno dyskryminować akurat ze względu na płeć a z
innych względów jak rozumiem można (wiem o zakazie dyskryminacji z powodu
rasy, wyznania, orientacji, ale to dalej tylko kilka aprzypadków możliwych
dyskryminacji)
Czy można np. dyskryminowac ze wględu na status życiowy osoby zatrudnianej
(np. ten jest bezrobotny a tamten pracuje, niby mają podobne kwalifikacje ale
teg, który pracuje ktoś docenił skoro go zatrudnił a ten bezrobotny to może
jakas niedojda życiowa)

Pytanie 2: Dlaczego zakaz dyskryminacji dotyczy akurat umowy o prace (jednej
z wielu jakie ludzie zawierają) a nie dotyczy innych np. umowy wynajmu
mieszkania?
Obserwuj wątek
    • Gość: tad Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 20:22
      Gość portalu: Sebastian napisał(a):

      > Ponieważ nie dostałem odpowiedzi od Sagan pozwole sobie zadać jeszcze raz
      > pytanie:
      >
      > Zabrania się dyskryminacji ze względu na płeć przy zatrudnianiu (czyli
      > zawieraniu umowy o pracę)
      > Moje pytania:
      > Pytanie 1: Dlaczego nie wolno dyskryminować akurat ze względu na płeć a z
      > innych względów jak rozumiem można (wiem o zakazie dyskryminacji z powodu
      > rasy, wyznania, orientacji, ale to dalej tylko kilka aprzypadków możliwych
      > dyskryminacji)

      Co do wyznania - nie byłbym pewny, czy nie ma przepisu na ten temat. Co
      do "orientacji" - mogę się założyć, że szybko się doczekamy czegoś
      takiego. "Wiatr Zmian" dmucha wyraźnie w tę stronę. Dodam, że przepis o płci i
      orientacji uwazam za bzdurę.


    • Gość: ernika Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 20:29
      Postaram Ci odpowiedziec jako pracodawca: kobietę dyskryminuje się "łatwo"
      (sorry, nie znajduje lepszego określenia) za sam fakt bycia kobietą, nie
      zadajesz więcej pytań, z bezrobotnym rzecz jest trudniejsza: musisz spytać
      dlaczego był bezrobotnym- czy miał złamaną rękę i nogę, czy też mamusi
      podnieśli rentę i dopiero na tej podstawie wyrobić sobie o nim opinię wstępną.
      O ile sie się orientuję dyskryminacja rasowa w naszym kraju też jest
      niedozwolona, więc nie wiem skąd Twoje zaczepne pytanie? Temat dyskryminacji
      jest bardzo trudny i podstępny. Zatrudniam kobiety i bardzo sobie je chwalę,
      ale są takie zajęcia, wymagające np. siły fizycznej, gdzie WIEM, ze kobieta
      przepadnie i strasznie głupio bym sie czuła, gdyby jakaś babeczka miała żal, że
      nie dostała tej pracy... no bo jak to wytłumaczyć, moze ona naprawde czuje się
      na siłach?
      • Gość: Sebastian Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 21:28
        > Postaram Ci odpowiedziec jako pracodawca: kobietę dyskryminuje się "łatwo"
        > (sorry, nie znajduje lepszego określenia) za sam fakt bycia kobietą, nie
        > zadajesz więcej pytań, z bezrobotnym rzecz jest trudniejsza: musisz spytać
        > dlaczego był bezrobotnym- czy miał złamaną rękę i nogę, czy też mamusi
        > podnieśli rentę i dopiero na tej podstawie wyrobić sobie o nim opinię
        wstępną.
        Jeśliby wprowadzić zakaz zadawania niektórych pytań bezrobotnym, to
        automatycznie ich szanse by sie pogorszyły o kilka punktów w starciu z innym
        kandydatem.
        Pracodawca wolałby nie ryzykować nawet zapraszania bezrobotnego na spotkanie
        skoro z góry wiedziałby, że pewnych pytan i tak od niego nie dostanie.
        Ponieważ na szczęście takich ograniczen nie ma to byci ebezrobotnym nie
        dyskwalifikuje tak bardzo.
        Kobietom jednak pewnych pytań zadawac nie można a ponadto nie mogą one
        podejmowac pewnych zobowiązań (zrzekac się swoich uprawnień) więc od razu w
        kwesti przydatności kandydata pracodawca jest o parę pytań do przodu bez ich
        zadawania.
        Zresztą przykład bezrobotego to był pierwszy z brzegu.
        Równie dobrze moge zapytać czy można dyskryminowac kandydata (mężczyznę) ze
        względu na to że nosi brodę.

        > O ile sie się orientuję dyskryminacja rasowa w naszym kraju też jest
        > niedozwolona, więc nie wiem skąd Twoje zaczepne pytanie?
        Po prostu chciałem się dowiedziec jaki był algorytm, kryterium doboru cech
        które nie mogą byc przedmiotem dyskryminacji.


        A drugie pytanie: dlaczego akurat Umowa o pracę?
    • Gość: Malwina Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 21:43
      bo dyskryminacja moze dotyczyc tylko cech na ktore nie mamy wplywu: narodowosc,
      kolor skory, plec, inwalidztwo
      reszta jest szukaniem dziury w calym
      • Gość: Sebastian Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 21:53
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > bo dyskryminacja moze dotyczyc tylko cech na ktore nie mamy wplywu:
        narodowosc,
        >
        > kolor skory, plec, inwalidztwo
        > reszta jest szukaniem dziury w calym
        A uroda?
        A czy zakaz dyskryminacji ze względu na obywatelstwo powinien być zakazany?
        A ze względu na wzrost?
        A łysa głowa?
        Czy jeśli będe miał dwóch kandydatów i odrzucę łysego to powinien miec on prawo
        do oskarżenia mnie o dyskryminację? (teraz nie ma ale może to niedopatrzenie
        ustawodawcy)
        Z kolei jest też zakaz dyskryminacji ze względu na religię i wyznanie.
        A to są cechy, które zależą od człowieka więc to nie jest tak, że zakazana jest
        dyskryminacja ze względu na cechy zależące od danego człowieka.

        A co z typem umowy.
        Dlaczego zakaz dyskryminacji zależy od typu umowy (konkretnie - umowa o pracę)
        • Gość: Malwina Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 22:43
          alez oczywiscie ze lysy leb tez ! i wiek rowniez !
          czekaj na wejscie do unii to ..wylysiejesz z tych praw ktore odkryjesz !

          (tylko mi nie pisz argumentow o zawodach typu modelka bo umre z nudow !)
    • Gość: Maciej dyskryminacja ze wzgledu na wiek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 22:13
      Własciciel lokalu w USA zwolnił striptizerkę, motywując to faktem, że skończyła
      już 40 lat. Ta odwołała się do sądu, uznając zwolnienie za akt dyskryminacji ze
      wzgledu na wiek - i... wygrała. Musial ją przyjąć z powrotem.

      Ciekawe, kto odwiedza teraz jego lokal...
      • zlotyrybek Re: dyskryminacja ze wzgledu na wiek 14.11.02, 22:47
        Ale z drugiej strony - zawsze pracodawca dyskryminuje !!! Wyobraźmy sobie ciąg
        rozmó kwalifikacyjnych. No nie oszukujmy się , że tylko i wyłącznie fachowość ,
        renoma, doświadczenie - to co merytoryczne - ma znaczenie.

        Wiadomo, że przyjmę do pracy chętniej dziewczynę z którą "dobrze mi się gadało"
        niż taką z której musiałam wyciągać każde słowo. związku z tym dyskryminuję na
        dzień dobry te mało wylewne , cholercia.
        Wcale nie trzeba religii czy płci - wystarczy fakt, że gnojek (pracodawca) nie
        lubi rudych :)

        Pa
        • ququryqu co nie jest dyskryminacją? 14.11.02, 23:53
          zlotyrybek napisał:

          > Wiadomo, że przyjmę do pracy chętniej dziewczynę z którą "dobrze mi się
          gadało"
          >
          > niż taką z której musiałam wyciągać każde słowo. związku z tym dyskryminuję
          na
          >
          > dzień dobry te mało wylewne , cholercia.

          To nie jest żadna dyskryminacja, byłaby gdyby ów pracodawca w ogóle z oną nie
          rozmawiał, albo odwalał rozmowę zakładajac z góry, że nie zatrudni tej osoby,
          bo coś-tam, np. pleć nie ta.

          > Wcale nie trzeba religii czy płci - wystarczy fakt, że gnojek (pracodawca)
          nie
          > lubi rudych :)

          to też nie jest dyskryminacja, tylko UPODOBANIE, subtelna różnica a jednak
          istotna
          • Gość: Sebastian Re: co nie jest dyskryminacją? IP: *.tele2.pl 15.11.02, 10:34
            > to też nie jest dyskryminacja, tylko UPODOBANIE, subtelna różnica a jednak
            > istotna
            To ja nie dyskryminuję kobiet.
            Ja tylko upodobałem sobie zatrudnianie mężczyzn.
            Co za różnica.
            • ququryqu 'liberalizm' roszczeniowy 15.11.02, 15:17
              Gość portalu: Sebastian napisał(a):

              > > to też nie jest dyskryminacja, tylko UPODOBANIE, subtelna różnica a jednak
              >
              > > istotna
              > To ja nie dyskryminuję kobiet.
              > Ja tylko upodobałem sobie zatrudnianie mężczyzn.
              > Co za różnica.

              to jest takie cuś, kiedy taki jeden buc, czy drugi peroeuje:
              "ja, ja , ja, mój biznesik i wara od niego, bede tu robić co mi się podoba i
              mam w dupie wszystkich innych poza mną, jak się komu nie podoba to won, domagam
              się 100% swobody w traktowaniu tych durnych cieców, którym robię łaskę
              zatrudniając ich oraz tych, którym tej łaski nie robię, bede macał kogo chce i
              kiedy chce i gdzie chce, a jak mu się nie podoba to won, bede płacił (albo nie)
              komu chce, za co chce, ile chce, a jak się nie podoba to won, bo to mi się quwa
              należy jakem smolbiznesmen, co nie. Poza tym domagam się: niższych stóp
              procentowych, kredytów na preferencyjnych warunkach, zwalczania nieuczciwej
              konkurencji, abolicji podatkowej co sezon, a jak mi się noga powinie albo
              znudzi rzondam postępowania upadłościowego bez żadnych dla mnie konsekwencyj,
              jak mi sie jeszcze co przypomni to dopisze. "

              oto jest kwintesencja wypowiedzi niejakiedo Sebastiana z Bieńczyc, podającego
              się tu za kwiat polskiego smallbussinessu, suma sumarum jest to stek roszczeń
              analogiczny do lepperiańskich, tyle że z drugiej strony lustra, IMHO z takim
              czymś się nie dyskutuje. EOT
              • ququryqu żeby nie było, że 15.11.02, 16:18
                się uchylam od meritum

                > Gość portalu: Sebastian napisał(a):
                >
                > > > to też nie jest dyskryminacja, tylko UPODOBANIE, subtelna różnica a j
                > ednak
                > >
                > > > istotna
                > > To ja nie dyskryminuję kobiet.
                > > Ja tylko upodobałem sobie zatrudnianie mężczyzn.
                > > Co za różnica.

                1.Możesz sobie upodobać cokolwiek Twój Kiosk i tak jest już stracony dla
                racjonalności i dobrych obyczajów, ktore tak ponoć lubisz...
                2. Różnica owszem jest:
                a) determinanty - o kolorze włosów można zdecydować (istnieje taka instytucja,
                jak fryzjer), umiejętności komunikacyjne (vide pierwszy przykład złotyrybka)
                można rozwijać. Nie ma się jednak wpływu na kolor skóry i płeć (przykład z
                Michaelem Jacksonem proszę sobie darować). Uprzedzając kolejne zarzuty, że nie
                ma się też wpływu na kalectwo, odpowiem że o ile niepełnosprawność nie
                uniemożliwia wykonywania danej pracy nie powinno być powodem dyskryminacji
                (przykład z osławioną niewydolnością kobiet prosze sobie darować, to zupełnie
                inna bajka), reasumując: uczulenie pewnych grup na niezbywalne właściwości
                innych grup może stanowić problm społeczny, jeżeli...
                b) skala tego zjawiska jest relatywnie duża, tzn. kiedy takie uczulenie (brak
                upodobania) pojawia się dość czsto (darujmy sobie w tym miejscu jałowe
                rozważania pt. "jak to zmierzyć"). Czy często spotykamy alergię na rudych wśród
                pracodawców? nic mi o tym nie wiadomo, ale pewnie rzadko. Czy często spotykamu
                u ww alergię na niekomunikatywnych? Tak b. często, nie jest to żadna tajemnica,
                sporo wiadomo jak nad taką przypadłością pracować. Czy często spotykamy
                przewrazliwienie na czynnik zwany płcią? hmmmm, ktoś tu twierdził, że jego
                biznesik jest reprezentatywny, jak nad tą "przypadłością" pracować? no właśnie,
                czyli podpada to pod kategorię: problem społeczny. Podobnie jak dyskryminacja
                ze wzgl na kolor skóry. Można dyskutować nad tym, JAK rozwiązać ów problem
                (kwestia proceduralna), ale rozpatrywanie tego, CZY problem w ogóle istnieje
                IMHO wydaje się być grubym nieporozumieniem.
                jesli idzie o pojawiającą się czasem postawę roszczeniową dyskryminowanych
                grup, to owaszem jako taka jest ona naganna, ale jak to się ma do postawy
                roszczeniowej grup będących ryjem bliżej koryta? Po każdej stronie znajdzie się
                jakiś element bez ani grama dobrej woli i umiejętności przyjecia (bodaj na
                chwilę) perspektywy innej, niż czubek własnego nosa, c'est la vie.

                autopsja: raz mnie zdyskryminowali ze wzgl na miejsce zamieszkania, mniejsza o
                szczegóły, było to działanie kompletnie irracjonalne, nie mające nic wspólnego
                z dobrem firmy, ale za to wiele z głupotą. W sumie nic się nie stało, ale miło
                nie było, nie jest to również dyskryminacja sensu stricto, podpada jednak pod
                szerszą kategorię: 'świństwo', a chodzi również o to by sprawy nazywać po
                imieniu - świństwo świństwem, kurestwo kurestwem, a krzywdę krzywdą, zamiast
                dorabiać do tego teorie mające na celu jedynie potrzymanie dobrego miemania o
                sobie pewnych bucefałów.
                C'est fini.
                • suzume właściwie to też się zastanawiam, 15.11.02, 17:04
                  o co sebastianowi tak naprawdę chodzi...

                  czy mamy go podziwiać, że jest przedsiębiorcą? jeśli doszedł do tego uczciwie,
                  to proszę bardzo - podziwiam. mówię poważnie i bez przekąsu. również za to, że
                  tworzy miejsca pracy.

                  a może sumienie ma chłopak nieczyste i potrzebuje rozgrzeszenia? bo oto jakie
                  problemy ma sebastian? kobiety w ciąży i kobiety wogóle. kobiety w ciąży to
                  podstępne naciągaczki, które zachodzą wyłącznie po to, żeby pracodawcę wydoić,
                  poleżeć 9 miesięcy brzuchem do góry, powylegiwać się na macierzyńskim i, kto
                  wie, może nawet pozbijać bąki na wychowawczym. oczywiście robią to wyłącznie po
                  to, żeby zrobić sebastianowi na złość. kobiety nie w ciąży to potencjalne
                  ciężarówki, krętaczki i 'ofiary molestowania', więc też lepiej rozmawiać przez
                  szybę pancerną... acha, i jeszcze (to już szczyt kobiecej perfidii i
                  bezczelności) nie chcą informować pracowdawców o swoich planach rodzinno-
                  prokreacyjnych. wredne babska.
                  i tak się zastanawiam, czy to świat taki okrutny, czy sebastian ma coś na
                  sumieniu i potrzebuje pogłaskania po główce...

                  na marginesie mam pytanie o zus kolegi s. jako prywatna przedsiębiorca ma prawo
                  (przywilej!) płacenia za siebie (i swoją rodzinę, o ile jest wyłącznym
                  żywicielem) najniższych możliwych stawek na ubezpieczenie społeczne (ok. 500
                  zł). ja, jako pracownik najemny, nie mam takiego przywileju i muszę bulić
                  prawie pół pensji. czy kolega korzysta bez krępacji z tego przywileju, tzn.
                  naciąga np. mnie na koszty leczenia swojego i np. żony oraz dziecka/dzieci? od
                  razu mówię, nie przeszkadza mi to, tylko mogłoby ewentualnie być przyczynkiem
                  do dyskusji o źdżbłach i belkach...

                  i na koniec cytat z sebastiana:
                  "Natomiast jeśli te przywileje są to nie gwarantuje że z nich nie skorzystam.
                  [ciach fragment wypowiedzi rozmówcy kolegi s.]
                  Po prostu zdaje sobie sprawę z pewnych zależności i konsekwencji.
                  Zdaję sobie sprawę , że nie ma nic za darmo w przeciwieństwie do mądrych
                  kobiet, które uważają że można np. zafundować kobietom przywileje na koszt
                  pracodawcy a potem dziwią się, że pracodawcy dyskryminują kobiety.
                  Wobec takiego braku konsekwencji - przyznaję - jestem mało odporny psychicznie."

                  wobec takiego, jak sebastianowe, rozumowania - przyznaję - rozczulam się
                  bezgranicznie :)
                  • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.tele2.pl 15.11.02, 17:52
                    suzume napisała:

                    > o co sebastianowi tak naprawdę chodzi...
                    O wytłumaczenie co niektórym dlaczego kobiety są dyskryminowane często na rynku
                    pracy.
                    >
                    > czy mamy go podziwiać, że jest przedsiębiorcą? jeśli doszedł do tego
                    uczciwie,
                    > to proszę bardzo - podziwiam. mówię poważnie i bez przekąsu. również za to,
                    że
                    > tworzy miejsca pracy.
                    Wystarczy jak nie będziesz się wtrącala w to jak ustalam sobie relacje z
                    pracownikami dopóki te ustalenia są dobrowolne dla obydwu stron.
                    Podziwianie mnie możesz sobie darować.
                    > a może sumienie ma chłopak nieczyste i potrzebuje rozgrzeszenia? bo oto jakie
                    > problemy ma sebastian? kobiety w ciąży i kobiety wogóle. kobiety w ciąży to
                    > podstępne naciągaczki, które zachodzą wyłącznie po to, żeby pracodawcę
                    wydoić,
                    > poleżeć 9 miesięcy brzuchem do góry, powylegiwać się na macierzyńskim i, kto
                    > wie, może nawet pozbijać bąki na wychowawczym. oczywiście robią to wyłącznie
                    po
                    >
                    > to, żeby zrobić sebastianowi na złość. kobiety nie w ciąży to potencjalne
                    > ciężarówki, krętaczki i 'ofiary molestowania', więc też lepiej rozmawiać
                    przez
                    > szybę pancerną... acha, i jeszcze (to już szczyt kobiecej perfidii i
                    > bezczelności) nie chcą informować pracowdawców o swoich planach rodzinno-
                    > prokreacyjnych. wredne babska.
                    > i tak się zastanawiam, czy to świat taki okrutny, czy sebastian ma coś na
                    > sumieniu i potrzebuje pogłaskania po główce...
                    O ludzka naiwności.
                    Ja się tych wszystkich problemów które wymieniłas powyżej moge ustrzec w
                    najprostrzy z możliwych sposobów: NIE ZATRUDNIAJĄC KOBIET.
                    Rzecz jasna nie chodzi tu tylko o mnie.
                    Mnie mogłoby w ogóle nie byc albo mógłbym w ogóle nie zatrudniac nikogo.
                    W skali całego kraju to by nie miało żadnego znaczenia jeśli chodzi o rynek
                    pracy itd.
                    Po prostu to, że pracodawcy nie chcą zatrudniac kobiet albo dają im
                    STATYSTYCZNIE niższe pensje wynika z konkretnych przyczyn.
                    Próbuje te przyczyny wyjaśnić a feministki się obrażają.
                    Fakt, że sam prowadzę firmę ma tu znaczenie drugorzędne i jedynie potwierdza w
                    praktyce że dyskryminacja kobiet na rynku pracy nie wynika,jakby chciały
                    feministki, ze spisku albo patrialchalnych stereotypów, lecz wynika z LOGIKI.
                    Tej samej logiki, którą kieruje się większość ludzi na co dzień.
                    Ja, Ty, Barbinator, Maciej, Tad i inni.

                    >
                    > na marginesie mam pytanie o zus kolegi s. jako prywatna przedsiębiorca ma
                    prawo
                    >
                    > (przywilej!) płacenia za siebie (i swoją rodzinę, o ile jest wyłącznym
                    > żywicielem) najniższych możliwych stawek na ubezpieczenie społeczne (ok. 500
                    > zł). ja, jako pracownik najemny, nie mam takiego przywileju i muszę bulić
                    > prawie pół pensji.
                    Możesz zarejstrowac działalność gospodarczą i świadczyć usługi wystawiając
                    faktury. Ale to podobno jest nadużycie, więc miej pretensje do tych , którzy
                    tak dbają o twoje dobro.
                    > czy kolega korzysta bez krępacji z tego przywileju, tzn.
                    > naciąga np. mnie na koszty leczenia swojego i np. żony oraz dziecka/dzieci?
                    od
                    > razu mówię, nie przeszkadza mi to, tylko mogłoby ewentualnie być przyczynkiem
                    > do dyskusji o źdżbłach i belkach...
                    No, prosże bardzo.
                    Dyskutuj.
                    A może wolisz podyskutować o sposobach jak takiego naciągania uniknąć?
                    Chcesz mnie pozbawic możliwości takiego naciągania?
                    Prosze bardzo.
                    Lojalnie cię jednak uprzedzam, że likwidując ten wątpliwy przywilej wobec mnie
                    a zostawiając go w jakiś sposób innym po krótkim czasie postaram się aby mnie
                    zakwalifikowano do tych "innych"
                    > wobec takiego, jak sebastianowe, rozumowania - przyznaję - rozczulam się
                    > bezgranicznie :)
                    Och, zrób mi na złośc.
                    Najlepiej jak tylko potrafisz.
                    Zostań liberałem i poprzyj likwidację wszystkich przywilejów których mógłbym
                    nadużywać.
                    Zasługuję na to.
                    A tak poważnie:
                    Większość przywilejów i nierówności wynika z chęci pomagania "słabszym".
                    Zdefiniuj tych "słabszych" a jeśli tylko się bedzie opłacało to zaraz znajdą
                    się tabuny kandydatów na "słabszych".

                    PS.
                    Twoje wyobrazenia nt. wykorzystywania przywilejów dla przedsiębiorców są na
                    poziomie przedszkolnym.
                    Przedsiębiorca to brzmi podejrzanie.
                    Lepiej wykorzystać te przywileje pracownicze.
                    Pracownik jest zawsze w gorszej sytuacji a jak to jest kobieta i w dodatku w
                    ciąży to... hmmm.... palce lizac:-))
                    Państwo zapłaci mi z Twojej kieszeni więcej niż to wynika z twoich szacunków:-))
                    • Gość: barbinator Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 22:12
                      Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                      > Fakt, że sam prowadzę firmę ma tu znaczenie drugorzędne i jedynie potwierdza
                      w
                      > praktyce że dyskryminacja kobiet na rynku pracy nie wynika,jakby chciały
                      > feministki, ze spisku albo patrialchalnych stereotypów, lecz wynika z LOGIKI.
                      > Tej samej logiki, którą kieruje się większość ludzi na co dzień.
                      > Ja, Ty, Barbinator, Maciej, Tad i inni.

                      Pamiętaj tylko, że z logiką jest jak z d...ą - każdy ma własną.
                      Ja na przykład bardzo chętnie zatrudniam kobiety, bynajmniej nie z pobudek
                      ideolo. Specyfika pracy (na stanowiskach robotniczych) w mojej firmie jest
                      taka, że prac wymagających siły fizycznej jest niewiele, zaś pozostałe mogą być
                      wykonywane zarówno przez kobiety jak i przez mężczyzn, gdyż nie wymagają jakiś
                      specyficznych predyspozycji.
                      Po 7 latach prowadzenia firmy wiem, że kobiety sprawiają mniej kłopotów.
                      Co ciekawe, najlepiej pracują te mające dzieci - chyba dlatego, że bardziej od
                      innych zależy im na pracy, są też lepiej zorganizowane i bardziej można na nich
                      polegać. Prawie nigdy nie spotkałam się ze zjawiskiem nadużywania
                      tzw "kobiecych przywilejów" czy oszukiwaniem mnie ze strony kobiet.
                      A mężczyznom się zdarzało.
                      Głównym problemem w mojej okolicy jest znalezienie takiego, który by
                      przychodził do pracy w "stanie wskazującym" nie częściej niż raz w miesiącu.
                      Sprawcą jedynego przypadku kradzieży jaki mieliśmy był mężczyzna....
                      Tylko bardzo proszę nie mów, że barbinator napisała, że wszystkie chłopy to
                      pijaki i złodzieje, bo łeż to byłaby okrutna (wolę się zaasekurować :))
                      Po prostu piszę jak to u mnie jest. Gdybym mogła, to zatrudniałabym same
                      kobiety, niestety do niektórych prac mężczyźni są jednak konieczni. Dodam
                      jeszcze może, że wszystkie moje kobiety są młode lub bardzo młode i stale
                      któraś jest w ciąży.
                      Nie stanowi to jednak zbyt dużego problemu.

                      > >
                      > > na marginesie mam pytanie o zus kolegi s. jako prywatna przedsiębiorca ma
                      > prawo
                      > >
                      > > (przywilej!) płacenia za siebie (i swoją rodzinę, o ile jest wyłącznym
                      > > żywicielem) najniższych możliwych stawek na ubezpieczenie społeczne (ok. 5
                      > 00
                      > > zł). ja, jako pracownik najemny, nie mam takiego przywileju i muszę bulić
                      > > prawie pół pensji.
                      > Możesz zarejstrowac działalność gospodarczą i świadczyć usługi wystawiając
                      > faktury. Ale to podobno jest nadużycie, więc miej pretensje do tych , którzy
                      > tak dbają o twoje dobro.
                      > > czy kolega korzysta bez krępacji z tego przywileju, tzn.
                      > > naciąga np. mnie na koszty leczenia swojego i np. żony oraz dziecka/dzieci
                      > ?
                      > od
                      > > razu mówię, nie przeszkadza mi to, tylko mogłoby ewentualnie być przyczynk
                      > iem
                      > > do dyskusji o źdżbłach i belkach...
                      > No, prosże bardzo.
                      > Dyskutuj.

                      Wiesz, z tym ZUSem to był celny strzał...
                      Powiedz mi tak z ręką na sercu - deklarujesz wyzsze dochody niż obowiązkowe
                      minimum? Tak między nami... (Suzume, odsuń się od monitora i nie podsłuchuj :))


                      > A może wolisz podyskutować o sposobach jak takiego naciągania uniknąć?
                      > Chcesz mnie pozbawic możliwości takiego naciągania?
                      > Prosze bardzo.
                      > Lojalnie cię jednak uprzedzam, że likwidując ten wątpliwy przywilej wobec
                      mnie
                      > a zostawiając go w jakiś sposób innym po krótkim czasie postaram się aby mnie
                      > zakwalifikowano do tych "innych"
                      > > wobec takiego, jak sebastianowe, rozumowania - przyznaję - rozczulam się
                      > > bezgranicznie :)
                      > Och, zrób mi na złośc.
                      > Najlepiej jak tylko potrafisz.
                      > Zostań liberałem i poprzyj likwidację wszystkich przywilejów których mógłbym
                      > nadużywać.
                      > Zasługuję na to.
                      > A tak poważnie:
                      > Większość przywilejów i nierówności wynika z chęci pomagania "słabszym".
                      > Zdefiniuj tych "słabszych" a jeśli tylko się bedzie opłacało to zaraz znajdą
                      > się tabuny kandydatów na "słabszych".

                      Słabsze są kobiety w ciązy. Zgłaszasz się na ochotnika? Bo kobietom jakoś się
                      do rozmnażania nie spieszy, co widać w prognozach demograficznych. Ciekawe
                      dlaczego, skoro to takie miodzio być ciężarną w Polsce?
                      Pozdrawiam, B.
                      • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 16.11.02, 12:21
                        > Pamiętaj tylko, że z logiką jest jak z d...ą - każdy ma własną.
                        To sformułuje to inaczej.
                        Nie tyle logika jest ta sama co pewien sposób myślenia.
                        Nikt nie chciałby, żeby ktoś mu mówił co ma robic w prywatnym zyciu.
                        To jest raczej powszechne podejście.
                        Ale jak ktoś nalezy do jakiejs kategorii osób (np. kobiet-pracowników
                        najemnych) to niby dalej nie chce żeby ktoś mówił co ma robić ale jak się
                        takiej osoby zapytać czy powinno sie pracodawcy dyktowac kogo ma zatrudnić to
                        zaczyna się kombinowanie, że to coś innego, że to powinno byc wyjątkiem, że to
                        konieczność społeczna.
                        Ja takiego sposobu myślenia nie prezentuję.
                        Skoro ja cenie swoją wolnośc to uznaję też prawo do innych do wolności.
                        Nigdy nie będe właścicielem ani udziałowcem supermarketu ale uważam za
                        sk...syństwo zakazywanie supermarketom sprzedaży bez marży i zakazywanie pracy
                        w niedzielę. I moja postawa wynika z poszanowania do czudzej wolności i
                        własności a nie z partykularnych interesów.

                        > Ja na przykład bardzo chętnie zatrudniam kobiety,
                        No sama widzisz. Ty chcesz zatrudniac kobiety , zatrudniasz je bo to Twoja
                        sprawa (i tych kobiet - jeśli zaakceptują Twoje warunki)
                        A ja nie mam żadnego pieprzonego prawa ingerowac w to dlaczego kogoś
                        zatrudniasz.
                        A ja może wolę zatrudniac mężczyzn.
                        I co?
                        I chce mi się to prawo ograniczyć.
                        bynajmniej nie z pobudek
                        > Po 7 latach prowadzenia firmy wiem, że kobiety sprawiają mniej kłopotów.
                        Ale to jest Twój wybór.
                        Jakbys po 7 latach prowadzenia firmy doszła do wniosku, że kobiety sprawiają
                        więcej kłopotów to nadal Twoją prywatna sprawą byłoby gdybyś mimo to wolała je
                        zatrudniac.
                        > Co ciekawe, najlepiej pracują te mające dzieci - chyba dlatego, że bardziej
                        od
                        > innych zależy im na pracy, są też lepiej zorganizowane i bardziej można na
                        nich
                        A ja działam w branży reklamowej.
                        Czasem trzeba coś zrobić na wczoraj.
                        Ostatnio klient złożył zamówienie 31 pażdziernika a 1 listopada (Wszystkich
                        Swiętych) towar miał byc w 5 miejscach w Polsce.
                        Zeby go rozwieśc zgłosiło się 2 naszych pracowników (mężczyzn)
                        Nawet nie wyobrażam sobie, żeby sie zgłosiła jakas kobieta a już na pewno nie
                        taka co ma dziecko.
                        Ale to wszystko drugorzędna sprawa.
                        Bo niby dlaczego mam sie tłumaczyć przed jakąś instytucją państwową (typu sąd
                        albo jakaś komisja ds równego statutu) dlaczego wole zatrudniać mężczyzn.
                        Po prostu wolę i już.

                        > polegać. Prawie nigdy nie spotkałam się ze zjawiskiem nadużywania
                        > tzw "kobiecych przywilejów"
                        Tyle, że one nawet jesli nie nadużywają tych przywilejów to i tak są one
                        (przywileje ) uciążliwe.
                        My zatrudniamy 8 osób.
                        W zeszłym roku sekretarka zaszła w ciążę.
                        Wcale nie wsciekaliśmy się. Oprócz przysługujących jej z tego tytułu praw
                        dostała kilka profitów, których obowiążku dawać nie mieliśmy. Wykazaliśmy się
                        elastycznością i poszliśmy na rękę w kilku kwestiach choć nie zawsze prawo nam
                        to nakazywało.
                        Po powrocie z macieżyńskiego popracowała 3 miesiące i okazało się że ma
                        niewykorzystane w cholerę urlopu (przecież pobyt na macieżyńskim z punktu
                        widzenia urlopu jest traktowany tak jak praca - wypoczynkowy też przysługuje)
                        Teraz poszła na urlop - za naszą sugestią. Ale gdyby nie poszła to w styczniu
                        przysługiwałoby jej juz chyba z pół roku wypoczynkowego.
                        Całe szczęście że żona wspólnika nie pracuje więc może przychodzić i ją
                        zastępować to na 6 miesięcy, to na 3. Obcej osoby nie wyobrażam sobie w tej
                        sytuacji.
                        Nikt do niej pretensji nie ma.
                        Ale 10 razy się zastanowimy zanim przyjmiemy znowu jakąs kobietę.
                        Nas na to nie stać. 1 osoba to w naszej firmie ponad 10% załogi.
                        Z tysięcy takich sytuacji wynika taka a nie inna pozycja kobiet na rynku pracy.
                        czy oszukiwaniem mnie ze strony kobiet.

                        > A mężczyznom się zdarzało.
                        To ich nie zatrudniaj jeślnie chcesz.
                        Albo zatrudniaj jeśli chcesz. To Twoja wola.
                        > Dodam
                        > jeszcze może, że wszystkie moje kobiety są młode lub bardzo młode i stale
                        > któraś jest w ciąży.
                        > Nie stanowi to jednak zbyt dużego problemu.
                        Dla mnie też dużo mniejszy problem i mniejsze ryzyko stanowiłoby zatrudnienie
                        kobiety na stanowisku na którym przeszkolenie trwa 2 dni. Wtedy teoretycznie
                        moge ponościć ryzyko że taka kobieta zajdzie w ciążę.
                        Ale skoro zaznaczyłem że przeszkolenie trwa 2 dni to chyba się domyślasz, że
                        nie jest to najlepiej płatne stanowisko.
                        I takie właśnie okoliczności kształtują rynek pracy kobiet.
                        Bo nieprawdą jest przecież, że kobiet nikt nie zatrudnia.
                        Jak najbardziej zatrudnia. Jeśli nawet kobiety stanowią większośc bezrobotnych
                        to sa to proporcje (k vs. m) chyba ok. 52% do 48% a więc nie jakieś
                        przytłaczające.
                        Natomiast faktem jest że warunki zatrudnienia sa adekwatne do przydatności
                        takiego pracownika dla firmy.
                        > Wiesz, z tym ZUSem to był celny strzał...
                        > Powiedz mi tak z ręką na sercu - deklarujesz wyzsze dochody niż obowiązkowe
                        > minimum? Tak między nami... (Suzume, odsuń się od monitora i nie
                        podsłuchuj :))
                        No coś Ty. Deklaruję te obowiązkowe. Tylko, że to akurat nie jest to
                        największy "przekręt" wobec zusu.
                        Jak się chce kombinować to prowadząc swoją firmę robi sie tak:
                        Dogadujesz się z innym zaprzyjaźnionym przedsiębiorcą. Zatrudnia Cię na
                        minimalną pensję (760 zł) Płacisz mu ZUS + podatek (ok. 360 zł) i nie musisz
                        płacić ZUS-u od swojej działalności(płacisz zdrowotne ale to się i tak odlicza
                        od podatku więc się nie liczy)
                        Tyle tylko, ze oszczędność wynosi ok. 200 zł więc nie jest to jakiś super
                        interes.
                        Ale jeśli planujesz iść na chorobowe to biznes już jest lepszy. Wiesz chyba że
                        przedsiębiorca opłacający ZUS za siebie jest na celowniku. Wystarczy że się
                        spóźni 1 dzień ze skłądką i musi pisac odwołania, wnioski itd.
                        A jak ta sama osoba się ubezpieczy jako pracownik?
                        Jest praktycznie święta. Płatnik może w ogóle nie płacić składek a on i tak
                        chorobowe dostanie.
                        A jak tą osoba jest kobieta w ciąży.
                        No to wtedy dostaje 100%.
                        Znasz takie przypadki czy wierzysz, że to teoretyczne rozważania?:-))
                        > > Większość przywilejów i nierówności wynika z chęci pomagania "słabszym".
                        > > Zdefiniuj tych "słabszych" a jeśli tylko się bedzie opłacało to zaraz znaj
                        > dą
                        > > się tabuny kandydatów na "słabszych".
                        >
                        > Słabsze są kobiety w ciązy. Zgłaszasz się na ochotnika?
                        Zgłaszam swoją żonę.
                        Niewątpliwie jest "słabsza".
                        Nie musi pracować bo choć nie jesteśmy krezusami to stac nas na to.
                        Ale jest "słabsza".
                        Jeździ swoim samochodem w czasie kiedy rzesze "silniejszych" mężczyzn (a także
                        kobiet) gniotą się w autobusach i tramwajach.
                        Może sobie pozwolić na wiele dóbr, na które nie moga sobie pozwolić mniej
                        zamożni męczyzni ( i kobiety)
                        Ale zapewniam cię że jeśli będzie w ciąży to będzie słabszą kobietą-
                        pracownikiem - postaram sie o to.

                        Zeby było jasne. Taka a nie inna sytuacja gospodarczo-ekonomiczna nie wynika z
                        tego że ja jestem taki wredny i cyniczny i wykorzystuję preferencje wraz z
                        garstką innych cyników.
                        To wynika właśnie z powszechności takiego postępowania.

                        > Bo kobietom jakoś się
                        > do rozmnażania nie spieszy, co widać w prognozach demograficznych.
                        Oczywiście, że się nie spieszy. Te kilkaset tysięcy urodzeń rocznie to wynik
                        gorszy niz u ginących gatunków i wynika z administracyjnych nakazów zachodzenia
                        w ciąże.
                        > Ciekawe
                        > dlaczego, skoro to takie miodzio być ciężarną w Polsce?
                        A czy ja mówie że jest miodzio?
                        Kobiety zachodza w ciążę bo chcą (przeważnie) albo nie zadbają z partnerem o
                        zabezpieczenie (też częste choc nie zawsze to musi być dramat- często tylko
                        drobna korekta planów)
                        I w związku z tym, ze realizują swoje plany i swoją wolę oczekują, że państwo
                        zagwarantuje im daninę(to mniej niesprawiedliwe) albo że państwo "ubierze"
                        jakiegoś pracodawcę w utrzymywanie takiej młodej matki (to już jawna
                        niesprawiedliwośc).
                        Co za różnica czy im jest miodzio czy nie.
                        • ququryqu nie chodzi o to by gonić króliczka 16.11.02, 22:23
                          Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                          > A ja działam w branży reklamowej.
                          > Czasem trzeba coś zrobić na wczoraj.
                          > Ostatnio klient złożył zamówienie 31 pażdziernika a 1 listopada (Wszystkich
                          > Swiętych) towar miał byc w 5 miejscach w Polsce.
                          > Zeby go rozwieśc zgłosiło się 2 naszych pracowników (mężczyzn)
                          > Nawet nie wyobrażam sobie, żeby sie zgłosiła jakas kobieta a już na pewno nie
                          > taka co ma dziecko.
                          słowo "wyobrażam" opatrzone parykułą "nawet" więcej mówi o pogladach pana S.,
                          niż wszystkie inne wylewne posty jego autorstwa
                          > Ale to wszystko drugorzędna sprawa.
                          > Bo niby dlaczego mam sie tłumaczyć przed jakąś instytucją państwową (typu sąd
                          > albo jakaś komisja ds równego statutu) dlaczego wole zatrudniać mężczyzn.
                          > Po prostu wolę i już.
                          a niby dlaczego jam mam się tłumaczyć przed jakimś tam kolegium dlaczego
                          otrułem psa Kowalskiego? wkurwiał mnie i już
                          > > polegać. Prawie nigdy nie spotkałam się ze zjawiskiem nadużywania
                          > > tzw "kobiecych przywilejów"
                          > Tyle, że one nawet jesli nie nadużywają tych przywilejów to i tak są one
                          > (przywileje ) uciążliwe.

                          scenka, osoby dramatu: S., Głos
                          akt I
                          S.: "przez to, że ciężarowcy nadużywają ciężarowych przywilejów nie sposób z
                          nimi pracować"
                          Glos: "ależ skąd nie nadużywają"
                          S.: "TAK, ALE nawet gdy nie nadużywają to same te przywileje są uciążliwe"
                          akt II
                          zmieniono dekoracje, zniesiono przywileje
                          Głos.: "nie ma już żadny ciężarowych przywilejów, najwyżej urlop bezpłatny"
                          S.: "TAK, ALE nawet jak ciężarówka bezpłatnie wyjedzie z garażu na tydzień to
                          to też jest uciązliwe"
                          Głos.:"zaraz zaraz, nie każde auto jest ciężarówką"
                          S.: "TAK, ALE niektóre wozy, typu combi też mogą przewozić ciężary i samo to
                          jest problemem"
                          et cetera, można to ciągnąć w nieskończoność
                          przypis: akt II napisano w oparciu o nieopublikowany jeszcze skrypt pt.:"nawet
                          sobie nie wyobrażam"

                          > My zatrudniamy 8 osób.
                          > W zeszłym roku sekretarka zaszła w ciążę.
                          > Wcale nie wsciekaliśmy się. Oprócz przysługujących jej z tego tytułu praw
                          > dostała kilka profitów, których obowiążku dawać nie mieliśmy. Wykazaliśmy się
                          > elastycznością i poszliśmy na rękę w kilku kwestiach choć nie zawsze prawo
                          nam
                          > to nakazywało.
                          po diabła?
                          > Po powrocie z macieżyńskiego popracowała 3 miesiące i okazało się że ma
                          > niewykorzystane w cholerę urlopu (przecież pobyt na macieżyńskim z punktu
                          > widzenia urlopu jest traktowany tak jak praca - wypoczynkowy też przysługuje)
                          > Teraz poszła na urlop - za naszą sugestią.
                          często sugerujesz ludzim coś, co nie jest Ci na rękę? to zasugeruj mi 1mln$
                          podam nr konta
                          >Ale gdyby nie poszła to w styczniu
                          > przysługiwałoby jej juz chyba z pół roku wypoczynkowego.
                          jak mniemam małzonkowi owej sekretarki nie przysługiwał skumulowany
                          wypoczynkowy, czyżby przechulał go gdzieś z inną sekretarką, a nie to był inny
                          wierszyk: "dzieci mają tylko matki, tylko matki mają dzieci"
                          > Całe szczęście że żona wspólnika nie pracuje więc może przychodzić i ją
                          > zastępować to na 6 miesięcy, to na 3. Obcej osoby nie wyobrażam sobie w tej
                          > sytuacji.
                          i znów te wyobrażenia...
                          > Nikt do niej pretensji nie ma.
                          oh really?????
                          > Ale 10 razy się zastanowimy zanim przyjmiemy znowu jakąs kobietę.
                          > Nas na to nie stać. 1 osoba to w naszej firmie ponad 10% załogi.
                          > Z tysięcy takich sytuacji wynika taka a nie inna pozycja kobiet na rynku
                          >pracy
                          tysiące podobnych do mnie facetów nie cacka się z ciężarówkami, przecież nie
                          może być na świecie aż tylu sukinsynów? skoro oni w porządku to ja też jestem w
                          porządku

                          monolog S.
                          ""nawet sobie nie wyobrażam", "sam zaproponowałem", "nie mam pretensji"
                          balablabla, ALE nigdy wiecej, nigdy więcej - robiłem wszystko, żeby być o.k.
                          NAWET na 5+, teraz chcę coś zmienić, a to moze nie całkiem jest o.k... i
                          bardzo, nprawdę bardzo chcę przekonać samego siebie, że dalej jestem fajnym
                          facetem, bardzo chcę zredukować dysonans, który powstał po powzięciu przeze
                          mnie nowego postanowienia, może więc jednak ta druga strona, strona konfliktu
                          nie jest o.k.? co o tym myślicie drodzy internauci?"


                          > Zgłaszam swoją żonę.
                          > Niewątpliwie jest "słabsza".
                          (...)
                          > Ale zapewniam cię że jeśli będzie w ciąży to będzie słabszą kobietą-
                          > pracownikiem - postaram sie o to.

                          bo w zasadzie naciąganie państwa na ciężarowe przywileje jest zachowaniem
                          racjonalnym, dlaczego zatem ja sam nie miałbym wraz z "słąbszą" żoną z tego
                          skorzystać?

                          > Zeby było jasne. Taka a nie inna sytuacja gospodarczo-ekonomiczna nie wynika
                          z
                          > tego że ja jestem taki wredny i cyniczny i wykorzystuję preferencje wraz z
                          > garstką innych cyników.

                          problem rozwiązany:
                          do tej pory byłem fajnym facetem i byłem o.k.+
                          od dziś będę factem racjonalnym i to też jest o.k.
                          ciężarówki, jak się dobrze zastanowić też są o.k., po prostu zachowują się
                          racjonalnie, tak jak ja zachowam się w przyszłości
                          dysonans zredukowany, sumienie spokojne
                          tylko, czy w tym celu trzeba zastanawiać się nad kwestią: kobieta na rynku
                          pracy w wymiarze globalnym? pozwolę sobie zauważyć, że Twoje jednostkowe
                          doświadczenie oraz wyobrazenia jakie posiadasz na temat pracy z kobietami są
                          całkowicie niereprezentatywne i wzywanie na pomoc podobnie niereprezentatywnych
                          wyobrażeń, bo bądźmy szczerzy w internecie 'doświdczenie' jest diabła warte,
                          wyobrażeń maciejopodobnychzłamasów niczego tu nie zmieni. Nie masz też prawa do
                          dyskredytowania jednostkowych doświadczeń interlokutorów (vide wcześniejsza
                          kłótnia na temat postu Spinelli) jako mniej reprezentatywnych od Twojego, masz
                          swoje racje, co bynajmnie nie upoważnia Cię do wysnuwania na tej podstawie
                          wniosków natury ogólnej.

                          a jeśli idzie o ustawowy zakaz dyskryminacji, myślę że możesz spać spokojnie,
                          komu by się opłacało ciągać po sądach z powodu nie otrzmania posady sekretarki
                          w 8-osobowej firmie? mam nadzieję, że w przyszłości przyjmiesz na to miejsce
                          miłego chłopaka i tak przyczynisz się do wyrównania szans drugiej płci w grze o
                          miejsca pracy dla personelu pomocniczego.

                          "Chodzi o to, aby złapać króliczka za koniuszek ucha i wyciągnąć go"
                          (Nabokov)
                        • Gość: Maciej Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.02, 09:25
                          Bardzo dobry tekst, Sebastianie. Nic dodać, nic ująć.

                          Pozdrawiam -
                        • suzume co do przywilejów, to sebastian ma 100% racji 18.11.02, 10:23
                          znieśmy wszystkie. proponuję zacząć od kodeksu drogowego. jeśli skrzyżowanie
                          jest _równorzędne_, to dlaczego pierwszeństwo mają ci z prawej? to jest
                          równorzędne, czy nie jest? a może jest, ale..? nie byłoby lepiej bez tego
                          durnego przepisu? wygraliby najlepsi...
                          albo piesi. jeśli wszyscy uczesnicy ruchu drogowego są równorzędni, to dlaczego
                          pieszy ma pierwszeństwo i trzeba go przepuścić??? no dobra, teoretycznie tylko
                          na pasach, ale chyba nie wierzysz, że jak stukniesz pacjenta poza pasami, to
                          policja będzie miała mniejszy żal?
                          albo dyskryminacja czerwonego światła na rzecz zielonego. albo przywileje
                          karetek, policji i wozów strażackich... no bo co mnie, do cholery, obchodzi, że
                          gdzieś się pali? albo, że ktoś ma zawał? przecież to selekcja naturalna

                          Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                          > Tyle, że one nawet jesli nie nadużywają tych przywilejów to i tak są one
                          > (przywileje ) uciążliwe.

                          :)))

                          co do przywile

                          > W zeszłym roku sekretarka zaszła w ciążę.

                          [ciach - tu opis szlachetności sebastiana]
                          wnioski - ja nie narzekam, ale ta suka wykorzystała zaległy urlop... btw - czy
                          urlopy to też nie przywilej, który należały znieść? w końcu moczy taki tyłek w
                          morzu, a kasę bierze, jakby pracował. no do czego to podobne???

                          > Z tysięcy takich sytuacji wynika taka a nie inna pozycja kobiet na rynku
                          > pracy czy oszukiwaniem mnie ze strony kobiet.

                          czyli nadużyła i oszukała, czy nie? bo się gubię...

                          > > Wiesz, z tym ZUSem to był celny strzał...
                          > > Powiedz mi tak z ręką na sercu - deklarujesz wyzsze dochody niż obowiązkowe
                          > > minimum? Tak między nami... (Suzume, odsuń się od monitora i nie
                          > > podsłuchuj :))

                          > No coś Ty. Deklaruję te obowiązkowe. Tylko, że to akurat nie jest to
                          > największy "przekręt" wobec zusu.
                          > Jak się chce kombinować to prowadząc swoją firmę robi sie tak:
                          > Dogadujesz się z innym zaprzyjaźnionym przedsiębiorcą. Zatrudnia Cię na
                          > minimalną pensję (760 zł) Płacisz mu ZUS + podatek (ok. 360 zł) i nie musisz
                          > płacić ZUS-u od swojej działalności(płacisz zdrowotne ale to się i tak
                          > odlicza od podatku więc się nie liczy)
                          > Tyle tylko, ze oszczędność wynosi ok. 200 zł więc nie jest to jakiś super
                          > interes.

                          taaak. nie jestem taki najgorszy, bo inni to dopiero przekręty robią. ja tylko
                          odbieram to, co mi się słusznie należy :)

                          > Zgłaszam swoją żonę.
                          > Niewątpliwie jest "słabsza".
                          > Nie musi pracować bo choć nie jesteśmy krezusami to stac nas na to.
                          > Ale jest "słabsza".
                          > Jeździ swoim samochodem w czasie kiedy rzesze "silniejszych" mężczyzn (a
                          > także kobiet) gniotą się w autobusach i tramwajach.
                          > Może sobie pozwolić na wiele dóbr, na które nie moga sobie pozwolić mniej
                          > zamożni męczyzni ( i kobiety)
                          > Ale zapewniam cię że jeśli będzie w ciąży to będzie słabszą kobietą-
                          > pracownikiem - postaram sie o to.

                          :))) brawo, kolego. tak trzymać. takich nasz kraj potrzebuje :)

                          > Zeby było jasne. Taka a nie inna sytuacja gospodarczo-ekonomiczna nie wynika
                          > z tego że ja jestem taki wredny i cyniczny i wykorzystuję preferencje wraz z
                          > garstką innych cyników.
                          > To wynika właśnie z powszechności takiego postępowania.

                          to się nazywa usprawiedliwienie dysonansu godnościowego. wiem, że robię
                          brzydko, ale inni to dopiero są świnie, a ja tylko mały pikuś, więc wcale nie
                          jestem taki zły. więcej, jestem super, bo dbam o swoje :) zresztą wszyscy tak
                          robią, więc co za problem. niech oni najpierw przestaną, to i ja przestanę...

                          dzieciuch z Ciebie, sebastianie
                          • Gość: Sebastian Re: co do przywilejów, to sebastian ma 100% racji IP: *.tele2.pl 18.11.02, 11:08
                            czy
                            > urlopy to też nie przywilej, który należały znieść?
                            Urlop płatny to przywilej tylko w oczach naiwnego (inna sprawa, że tych
                            naiwnych jest wielu)
                            Przecież to czy zapłacę pracownikowi więcej za prace a urlop dostanie bezpłatny
                            czy zapłace mu mniej a za urlop dostanie kasę to już tylko drobny szczegół
                            techniczny i nie wpływu na koszty utrzymania pracownika.
                            > taaak. nie jestem taki najgorszy, bo inni to dopiero przekręty robią. ja
                            tylko
                            > odbieram to, co mi się słusznie należy :)
                            No coś ty.
                            W tym konkretnym przypadku ja odbieram to co inni wypracowali.
                            Przecież spełniam wszystkie warunki które kwalifikują mnie jako słąbszego (mam
                            umowę o pracę a pracownika należy chronić bo pracownik jest zawsze w gorszej
                            sytuacji, prawda?)
                            Jeśli chodzi o to co wg. mnie mi sie należy (np. wolnośc decydowania o tym kogo
                            chce zatrudnić) to jest to osobna sprawa ale socjaliści i feministki nigdy nie
                            zgodza się dać mi tego. Wolą mi to zabrać a w zamian dać inna przywileje.
                            Głupie to jak cholera ale ileż można z tym walczyć.
                            > > Ale zapewniam cię że jeśli będzie w ciąży to będzie słabszą kobietą-
                            > > pracownikiem - postaram sie o to.
                            >
                            > :))) brawo, kolego. tak trzymać. takich nasz kraj potrzebuje :)
                            CIACH.
                            Ooooo?
                            A co ci się w tym nie podoba
                            Chcesz zabrać niektórym kobietom prawo otrzymywania zasiłku macieżyńskiego?
                            To dosyc oryginalny pomysł. Możesz rozwinąć temet.
                            > to się nazywa usprawiedliwienie dysonansu godnościowego. wiem, że robię
                            > brzydko, ale inni to dopiero są świnie, a ja tylko mały pikuś, więc wcale nie
                            > jestem taki zły. więcej, jestem super, bo dbam o swoje :) zresztą wszyscy tak
                            > robią, więc co za problem. niech oni najpierw przestaną, to i ja przestanę...
                            No coś ty.
                            Inni nie przestaną bo to zachowania promowane przez system i dosyć trwale w
                            nigo wpisane.
                            Ja nie czekam aż inni przestaną (nie doczekałbym się)
                            Ja mogę ew. czekać aż system przestanie do tego zachęcać.

                            Ale mniejsza o to.
                            Po Twoich wsciekłych atakach nie wątpię że mnie nie darzysz sympatią i
                            zwiększanie ich intensywności nic nowego do dyskusji nie wniesie.
                            Odpowiedz mi za to na inne pytanie:
                            Czy należy mi uniemożliwić takie zachowania?
                            Pomyśl, zastanów się, spróbuj sformułować odpowiedź używając jak najmniejszej
                            ilości epitetów.
                            • suzume Re: co do przywilejów, to sebastian ma 100% racji 18.11.02, 11:46
                              Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                              > Po Twoich wsciekłych atakach nie wątpię że mnie nie darzysz sympatią i
                              > zwiększanie ich intensywności nic nowego do dyskusji nie wniesie.

                              primo: nie mam obowiązku Cię lubić
                              secundo: nie mam na Twój temat zdania, poza tym, że reprezentujesz moralność
                              kalego
                              tertio: jakie wściekłe ataki? skoro się tak obrażasz o ten zus, albo śmichy-
                              chichy z wykorzystywania przez Twoją żonę przywileju, z którym de facto
                              walczysz, to coś musi być na rzeczy. co? a to już nie jest przedmiotem dyskusji.

                              > Czy należy mi uniemożliwić takie zachowania?

                              na to pytanie sam sobie odpowiedz. dla ułatwienia: ja nie robię przekrętów, nie
                              korzystam z przywilejó tylko dlatego, że je mam, nie krzyczę, żeby odebrać
                              przywileje innym tylko dlatego że żal mi coś ściska. po prostu jestem dorosła.

                              > Pomyśl, zastanów się, spróbuj sformułować odpowiedź używając jak najmniejszej
                              > ilości epitetów.

                              jakich epitetów? czyżby coś Ci się przyśniło? nie zaperzaj się, tylko odpowiedz
                              na pytania. a jedyne pytanie, na jakie chcę, uzyskać od Ciebie odpowiedź, to:
                              dlaczego wykorzystując swoje przywileje chcesz odebrać przywileje innym? bo,
                              oczywiście, możemy odebrać przywileje i możliwości przekrętów np. kobietom w
                              ciąży (w tym Twojej żonie...), ale (tu postulowana przez Ciebie równość wobec
                              prawa) wtedy odbieramy też przywileje i możliwości przekrętów wszystkim innym,
                              np. Tobie. wszyscy to wszyscy, babcia też. a może te Twoje zostawimy? i zrobimy
                              jeszcze (jeden, maleńki) wyjątek dla Twojej żony (o co przecież masz zamiar się
                              postarać) :)))
                              generalnie, 'kto jest bez grzechu, niechaj pierwszy rzuci kamień'. i nie ma się
                              o co obrażać, tylko przemyśleć sobie nastawienie do świata. może nawet dorosnąć.
                              • Gość: Sebastian Re: co do przywilejów, to sebastian ma 100% racji IP: *.tele2.pl 18.11.02, 14:06
                                > primo: nie mam obowiązku Cię lubić
                                Oczywiście, że nie.
                                > > Czy należy mi uniemożliwić takie zachowania?
                                >
                                > na to pytanie sam sobie odpowiedz. dla ułatwienia: ja nie robię przekrętów,
                                nie
                                >
                                > korzystam z przywilejó tylko dlatego, że je mam,
                                To nie ma znaczenia.
                                Nie ty decydujesz o sytuacji ekonomicznej i realiach w Polsce.
                                Decyduje o tym całe społeczeństwo.
                                A większośc społeczeństwa przyzwala na takie praktyki (nie wszystkim
                                oczywiscie, przyzwala sobie, swoim bliskim, krewnym i znajomym)
                                > nie krzyczę, żeby odebrać
                                > przywileje innym
                                Ja nie krzycze żeby odebrac przywileje innym
                                Chcę żeby je odebrac wszystkim. Łącznie ze mną.
                                A te przywileje, które ew. powinny zostac jestem w stanie zaakceptowac
                                z "dobrodziejstwem inwentarza" tzn. z wszystkimi wadami i całym ryzykiem
                                nadużyć (dlatego właśnie powinny byc wyjątkami)

                                > na pytania. a jedyne pytanie, na jakie chcę, uzyskać od Ciebie odpowiedź, to:
                                > dlaczego wykorzystując swoje przywileje chcesz odebrać przywileje innym?
                                Chce odebrac wszystkim. To by można nazwac równouprawnieniem.
                                ale (tu postulowana przez Ciebie równość wobec
                                > prawa) wtedy odbieramy też przywileje i możliwości przekrętów wszystkim
                                innym,
                                > np. Tobie. wszyscy to wszyscy, babcia też. a może te Twoje zostawimy? i
                                zrobimy
                                >
                                > jeszcze (jeden, maleńki) wyjątek dla Twojej żony
                                Nie.
                                Odbierzmy wszystkim.
                                Zdecydowanie wole żeby odebrac wszystkim.

                                (o co przecież masz zamiar się
                                >
                                > postarać) :)))
                                > generalnie, 'kto jest bez grzechu, niechaj pierwszy rzuci kamień'. i nie ma
                                się
                                >
                                > o co obrażać, tylko przemyśleć sobie nastawienie do świata.
                                Właśnie usiłowałem przemyśleć i dlatego zadałem na forum pytanie żeby sprawdzić
                                jak szanowne panie oceniają takie postępowanie.
                                I dowiedziałem się, że to jest "be" bo wtedy za taką kobietę płacą wszyscy
                                (czyli równiez feministki) a feministkom chodzi o to, żeby za taką kobiete
                                płacił naiwny pracodawca, który ją przyjął do pracy ( i dlatego sytuacja ,
                                kiedy kobieta zachodzi w ciąże ku zaskoczeniu pracodawcy nie jest naganna)
                                Ktoś tu mówił o moralności Kalego?

                            • ququryqu Re: co do przywilejów, to sebastian ma 100% racji 18.11.02, 14:31
                              Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                              > czy
                              > > urlopy to też nie przywilej, który należały znieść?
                              > Urlop płatny to przywilej tylko w oczach naiwnego (inna sprawa, że tych
                              > naiwnych jest wielu)
                              > Przecież to czy zapłacę pracownikowi więcej za prace a urlop dostanie
                              bezpłatny
                              >
                              > czy zapłace mu mniej a za urlop dostanie kasę to już tylko drobny szczegół
                              > techniczny i nie wpływu na koszty utrzymania pracownika.

                              patrzysz na świat zaropiałymi ślepkami sklepikarzyka, który dzięki pracy
                              własnych rąk dopiero co awansował do klasy średniej i właśnie wynosi się ze
                              slumsów, to prawda, że small bussiness ma swój udział w budowaniu kapitalizmu,
                              świat jednak nie jest sprawiedliwy i cały ten socjal; urlopy, przywileje i itp.
                              zawdzięczamy nie tyle "feministkom i innym frustratom", co wielkim korporacjom,
                              którym po prostu opłaca się co innego, aniżeli sklepikarzykowi i nie
                              sklepikarzyk wyznacza standardy. Różnorakie świadczenia pozapłacowe służą dużym
                              przedsiębiorstwom do budowania lojalności, klimatu 'rodzinnego' i takich tam
                              dyrdymałów (daruj sobie uwagę w stylu; Unilever nie dąży do tego aby urlopy
                              były obligatoryjne, wystarczy że im zwisa, czy są obligatoryjne, czy nie, bo i
                              tak barziej im się opłaca mieć wypoczetego pracownika).
                              A co u pana sebastiana? sekretarka od 6 lat nie była na urlopie (sic!), bo niby
                              jakim cudem uzbierała aż 6m-cy wypoczynkowego? kiedy ostatnio wysłałeś
                              pracowników na jakieś szkolenie? czy ty sam w ogóle kiedykolwiek byłeś na
                              szkoleniu? a przedałoby się choćby z komunikacji interpersonalnej.
                              Chcesz zarządzać tym swoim kioskiem z ulotkami na jak XIX-wieczny kapitalista i
                              masz pretensje, że realia nie te.
                              Jak się nie podoba to zawiń ten swój biznesik, zawsze możesz zostać
                              pracownikiem najemnym, mamy wolność. Prawo jest równe dla wszystkich, dla pana
                              Gudzowatego i dla pana Sebastiana z Bieńczyc jedni lepiej na tym wychodzą inni
                              gorzej, c'est la vie.
                              • ququryqu dalej to idzie tak: 18.11.02, 15:59


                                > Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                > > czy
                                > > urlopy to też nie przywilej, który należały znieść?
                                > Urlop płatny to przywilej tylko w oczach naiwnego (inna sprawa, że tych
                                > naiwnych jest wielu)
                                > Przecież to czy zapłacę pracownikowi więcej za prace a urlop dostanie
                                >bezpłatny
                                >
                                > czy zapłace mu mniej a za urlop dostanie kasę to już tylko drobny szczegół

                                > techniczny

                                i czy w ogóle coś komuś zapłacę to też jest detal,

                                taki sam jak jakieś tam BHP, czy zakaz zanieczyszczania środowiska - te
                                wszystkie duperele ograniczają swobodę prowadzenia mojej firmy, bo jakbym mógł
                                w majestacie prawa mieć wszystko gdzieś, miałbym większe obroty, kupiłbym se
                                ferrari i hajda, a tu mi jakieś sukinkoty i inni frustraci ograniczają
                                samowolkę
                          • Gość: barbinator OT - kodeks drogowy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 22:10
                            suzume napisała:

                            > znieśmy wszystkie. proponuję zacząć od kodeksu drogowego.


                            Będzie oftopicznie, ale nie mogłam się powstrzymać.
                            Suzume, dałas ten przykład z kodeksem drogowym jako ad absurdum a wyobraź
                            sobie, że jakiś rok temu odbyłam pasjonującą dyskusję na grupie prawniczej z
                            pewnym osobnikiem, który w ramach realizacji ideału wolności chciał własnie
                            zlikwidować wszystkie przepisy ruchu drogowego...
                            Mówiąc skrótowo teza była taka, że kodeks drogowy jest instrumentem opresji
                            państwa wobec obywatela i samo jego istnienie jest przyczyną wypadków, bo fakt
                            istnienia przepisów zwalnia kierowcę z obowiązku samodzielnego myślenia i prawa
                            decydowania o sobie...
                            Najsmieszniejsze było to, że facet wbrew pozorom wcale nie był idiotą i miał
                            wiele argumentów na poparcie swoich teorii.
                            Dyskusja trwałaby pewno do dziś, gdyby nie to, że w pewnym momencie zauważyłam
                            w jego sygnaturce linkodwołujący się do partyjki Korwina-Mikke, no i
                            zrozumiaam, że pora się wyEOTować.
                            Pozdrawiam, B.
                        • Gość: barbinator Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.02, 10:56

                          Tak się zastanawiałam dlaczego my dwoje nie możemy się dogadać, chociaż oboje
                          prowadzimy własne firmy i powinno nam być do siebie bliżej niż dalej, i doszłam
                          do pewnych wniosków.
                          Jako przedsiębiorcy generalnie jesteśmy za liberalizacją rynku i ograniczaniem
                          przywilejów socjalnych. To oczywiste, bo chociaz na paru wątkach próbowano mnie
                          podklejać na siłę pod socjalizm a nawet komunizm, to u mnie wywoływało to tylko
                          wzruszenie ramion.
                          Nie sądzę też, by fakt różnicy płci miał tutaj jakieś istotne znaczenie. Co
                          prawda są tacy, którzy twierdzą, że kobiety rozumują emocjonalnie a mężczyźni
                          racjonalnie co wyklucza porozumienie, jednak sam chyba rozumiesz, że skoro z
                          powodzeniem prowadzę firmę, to potrafię myśleć także i racjonalnie (czyli niby
                          po męsku :))
                          Wydaje mi się, że problemem jest odmienne rozumienie słowa "wolność".
                          Kiedyś napisałam ci, że nie ma wolności absolutnej. Ty odpisałeś, że się z tym
                          zgadzasz. Jednak czytając teoje posty często dochodzę do wniosku, że nie była
                          to z twojej strony przemyślana odpowiedź.
                          Są różne definicje wolności - ja najbardziej lubię tę mówiącą, że prawo mojej
                          ręki do wolności przemieszczania się jest ograniczone bliskością twojego nosa.
                          To dobra definicja, gdyż od razu określa ograniczenia "absolutnej wolności" do
                          jakiej każdy człowiek z natury dąży.
                          Dam ci konkretny przykład. W hipermarkecie w którym co niedziela robię zakupy
                          układ półek jest taki, że aby kupić chleb, mleko i proszek do prania, trzeba
                          najpierw przejść rzędy różnych artykułów przemysłowych. To oczywiście nie
                          przypadek - w ten spoób sklep wymusza na kliencie obejrzenie swojej pełnej
                          oferty, bo a nuz cos mu wpadnie w oko i to kupi. Sklep postępuje ze swojego
                          punktu widzenia racjonalnie i ma do tego prawo. Jednak co z moim prawem do
                          szybkiego kupienia tego na co mam ochotę, bez niepotrzebnego spacerowania po
                          sklepie?
                          W tym przypadku wolność właściciela sklepu została skonfrontowana z moją
                          wolnością i moja wolność przegrała to starcie. Gdyby natomiast wprowadzono
                          nakaz wpuszczania klientów do sklepu od strony art. spozywczych, zgrupowanych
                          obowiązkowo w jednym miejscu, to byłoby to niedopuszczalne pogwałcenie wolności
                          właściciela sklepu.
                          Czy rozumiesz juz, co mam na myśli mówiąc, że nie ma wolności absolutnej i
                          nasza wolność na każdym kroku jest i MUSI BYĆ ograniczana, a walka z tymi
                          niezbędnymi ograniczeniami jest niemożliwa?
                          Na podobnej zasadzie zderzają się prawa pracodawcy i pracownika. Nie mozna
                          ciągle domagać się absolutnej wolności dla siebie, bo to może prowokować
                          podobne zachowania drugiej strony. Jeśli ty zamierzasz sobie uzurpować pełną
                          wolność w traktowaniu swoich pracowników, to oni ci odpowiedzą żądaniami takiej
                          samej wolności dla siebie. A ICH zawsze będzie więcej niż NAS - komunizm jest
                          największym zagrożeniem dla NAS , nie dla NICH.
                          Skrajny liberalizm prowadzi do populizmu, wiedziałes o tym? A do czego prowadzi
                          populizm, to zdaje się powoli zaczynamy w Polsce rozumieć.... Czy podoba ci się
                          Lepper?
                          Pozdrawiam, B.



                          ----------------------------------------------------------------

                          "A dopiero potem prazowniem nad planem jak to zrobic jezli taki jest konieczy
                          lub robic np. cwiczenia sportwe. I juz nigdy nie warac zo premu z taka mysla a
                          cobedzie jak mi nie wujdzie"

                          Volny: Myśli nieuczesane. Wyd. Forum "Psychologia"


                          • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.tele2.pl 19.11.02, 13:54
                            ) Jako przedsiębiorcy generalnie jesteśmy za liberalizacją rynku i
                            ograniczaniem
                            ) przywilejów socjalnych. To oczywiste, bo chociaz na paru wątkach próbowano
                            mnie
                            )
                            ) podklejać na siłę pod socjalizm a nawet komunizm, to u mnie wywoływało to
                            tylko
                            Bo to nie jest socjalizm ani komunizm w wersji "full" tylko w wersji "demo" z
                            pewnymi tylko funkcjami:-))
                            Ale to niewielka różnica bo żeby istniał socjalizm nie potrzeba, żeby wszyscy
                            obywatele byli socjalistami. Wystarczy , że:
                            1) każdy jest socjalistą w trochę innej dziedzinie (nawet wąskiej)
                            2) każdemu udaje się troche tego socjalizmu do systemu całego państwa
                            wprowadzić ( a każdy ma przecież głos więc jakiś wpływ na system też)
                            I tak:
                            Kobiety domagają się przywilejów dla kobiet.
                            Górnicy - dla górników.
                            Rolnicy dla rolników.
                            Dla niepoznaki rolnicy moga sie też domagać przywilejów dla drobnych
                            sklepikarzy.
                            Przedsiębiorcy (niektórzy - np Ty) moga się domagać przywilejów dla kobiet.
                            Przedsiębiorcy (inni) moga się domagac przywilejów dla niepełnosprawnych (ZPChr)
                            itd, itd.
                            Co z tego wynika?
                            Otwórz okno i zobacz (ew. otwórz gazetę albo dane dot. deficytu budrzetowego)
                            Ale mało kto z nich jest komunistą.
                            Oni wszyscy chca zazwyczaj tylko kilku przywilejów.
                            ) wzruszenie ramion.
                            ) Nie sądzę też, by fakt różnicy płci miał tutaj jakieś istotne znaczenie.
                            Oczywiście że nie ma.
                            Tu raczej chodzi o pewna identyfikację z pewną grupą.
                            W twoim przypadku chodzi o kobiety ale to nie musi być wg płci.
                            Szybka i cich analiza - i tak zatrudniam kobiety więc na pewnych zakazach i
                            nakazach nie stracę - po czym głośna deklaracja: Trzeba wprowadzić taki
                            zakaz/nakaz/przywilej itd. bo ja uważam że to jest słuszne i w dodatku sam tak
                            postępuję.
                            ) Są różne definicje wolności - ja najbardziej lubię tę mówiącą, że prawo mojej
                            ) ręki do wolności przemieszczania się jest ograniczone bliskością twojego nosa.
                            Bardzo słuszna zasada.
                            Właściwie należałoby na tym zakończyc dyskusję ale okazuje się, że nawet
                            powyższa definicja opiera się na pewnych założeniach co do których najwyraźniej
                            się różnimy.
                            Mianowicie: skoro granicą wolności przemieszczania się Twojej ręki jest
                            bliskośc mojego nosa to co zrobic kiedy ja ten nos sam podstawię?
                            Albo będe ciągle kręcił się ze swoim nosem koło ciebie mimo ze ty kilkukrotnie
                            ostrzegałas mnie że masz ochote pomachać sobie ręką i zdecydowanie sugerujesz
                            żebym się do ciebie nie zbliżał bo ryzykuje że mi się oberwie.
                            (dla ułatwienia przyjmijmy, że wymachujesz rękami na swoim terenie)
                            Rozważanie nie jest oderwane od rzeczywistości bo zobacz jakie byłyby skutki,
                            gdyby przyjąć, że naruszenie wolności wynika z samego uderzenia pięścią w nos
                            bez względu na to czy uderzony został o dpowiednio o ryzyku a nawet za to
                            ryzyko bierze pieniądze.
                            Trzeba by mianowicie zakazać walk bokserskich :-))

                            ) Dam ci konkretny przykład. W hipermarkecie w którym co niedziela robię zakupy
                            ) układ półek jest taki, że aby kupić chleb, mleko i proszek do prania, trzeba
                            ) najpierw przejść rzędy różnych artykułów przemysłowych. To oczywiście nie
                            ) przypadek - w ten spoób sklep wymusza na kliencie obejrzenie swojej pełnej
                            ) oferty, bo a nuz cos mu wpadnie w oko i to kupi. Sklep postępuje ze swojego
                            ) punktu widzenia racjonalnie i ma do tego prawo. Jednak co z moim prawem do
                            ) szybkiego kupienia tego na co mam ochotę, bez niepotrzebnego spacerowania po
                            ) sklepie?
                            Jeden przykład i do tego ewidentnie chybiony.
                            Twoje ograniczenie wolności wynika z dobrowolnej decyzji polegającej na wejściu
                            do sklepu i chęci zrobienia zakupów.
                            Gdyby przyjąć, że właściciel supermarketu ograniczył Twoją wolnośc to
                            doszlibyśmy do absurdalnego wniosku, że to ograniczenie ma miejsce róniez w
                            innym przypadku - kiedy właściciel nie zdecyduje sie marketu wybudować w ogóle.
                            Zaróno bowiem w opisywanym przez Ciebie przypadku jak i w tym drugim mamy do
                            czynienia z sytuacją kiedy nie możesz zrobić szybkich zakupów bez
                            niepotrzebnego chodzenia po sklepie zaś w tym drugim przypadku nie możesz ich
                            zrobic w ogóle. Dochodzimy więc do absurdu, że niewybudowanie supermarketu
                            ogranicza Twoją wolnośc bardziej niż wybudowanie.
                            To absurd ale jakże częsty.
                            Na podobnej zasadzie prawo mówi, że pracodawca może w ogóle nie zatrudnić
                            pracownika (dzięki bogu ma taka możliwość), natomiast nie może zatrudnić go za
                            kwotę niższą niż narzucona przez państwo.
                            Czyli: nie dac pracownikowi zarobić: jest dopuszczalne.
                            Dac pracownikowi zarobić ale mało - jest niedopuszczalne.
                            Nie zatrudnić kobiety - jest dopuszczalne.
                            Zatrudnić kobietę na czas określony i nie przedłużyć jej umowy w razie zajścia
                            w ciążę: jest niedopuszczalne.
                            Nie widzisz tego absurdu?
                            ) Czy rozumiesz juz, co mam na myśli mówiąc, że nie ma wolności absolutnej i
                            ) nasza wolność na każdym kroku jest i MUSI BYĆ ograniczana, a walka z tymi
                            ) niezbędnymi ograniczeniami jest niemożliwa?
                            Oczywiście, że ograniczenia wolności sa konieczne.
                            Ale zastanówmy sie na jakiej zasadzie.
                            Napisałaś kiedyś że CELEM ochrony kobiet w ciąży jest dobro społeczeństwa.
                            Nie będe w tym miejscu wdawal się w polemike bo akurat uważam , ze brak
                            przywilejów dla kobiet w ciązy w przeszłości nie wpływał na niską prokreację.
                            Zadam Ci inne pytanie:
                            Nie co było CELEM ale DLACZEGO wprowadzono takie przepisy wprowadzono?
                            Żeby wyjaśnic ten drobny niuans powiem ci DLACZEGO wprowadzono takie przepisy.
                            Otórz wprowadzono je DLATEGO, że jakas grupa społeczna doszła do wniosku że na
                            tym zyska.
                            My tutaj rozmawiamy o feminizmie i kobietach więc łatwo Ci przyjąć postawę
                            osoby, która jest konsekwentna i żąda przywilejów i ochrony tylko w związku z
                            bardzo ważnym interesem ogólnospołecznym.
                            Ale pewnie gdybyśmy sobie swobodnie pogadali na inne tematy to szybko okazałoby
                            sie, że jest pełno wkurzjących cię przywilejów, specjalnych praw i "świętych
                            krów", które Cię wkurzają.
                            A ja mógłbym przyjąć rolę adwokata diabła i próbowac bronić tych przywilejów w
                            taki sam sposób w jaki Ty bronisz tych kobiecych.

                            Inna sprawa, że gdyby przywileje dla kobiet w ciąży były jednymi z nielicznych
                            to ja bym się tam nie martwił.
                            Problem w tym, że sama obietnica wprowadzenia przywilejów dla kobiet w ciązy i
                            matek nie zapewni danej partii dojścia do władzy. Aby dojśc do władzy trzeba
                            jakieś profity obiecać także innym grupom (rolnikom, górnikom, przedsiębiorcom,
                            importerom, producentom, eksporterom, bezrobotnym, drobnym sklepikarzom itd,
                            itd)

                            ) Na podobnej zasadzie zderzają się prawa pracodawcy i pracownika. Nie mozna
                            ) ciągle domagać się absolutnej wolności dla siebie, bo to może prowokować
                            ) podobne zachowania drugiej strony. Jeśli ty zamierzasz sobie uzurpować pełną
                            ) wolność w traktowaniu swoich pracowników, to oni ci odpowiedzą żądaniami
                            takiej
                            )
                            ) samej wolności dla siebie.
                            To zależy jakiej wolnosci oni chcą.
                            Takiej jakiej żądam ja?
                            Prosze bardzo.

                            ) A ICH zawsze będzie więcej niż NAS - komunizm jest
                            ) największym zagrożeniem dla NAS , nie dla NICH.
                            ) Skrajny liberalizm prowadzi do populizmu, wiedziałes o tym?
                            Jeśli liberalizm oznacza poszanowanie czyjejś wolności i równośc wobec prawa to
                            on nie może prowadzić do populizmu. Do populizmu prowadzi wmawianie ludziom, że
                            im się należy i że inni mają obowiązek im dać.
                            ) Czy podoba ci się
                            )
                            ) Lepper?
                            Kpisz ze mnie czy chwytasz się brzytwy bo ci brakuje argumentów.
                            Lepper jest czystą kwintesencją roszczeniowości.
                            Przy czym roszczenie nie mają postaci:
                            "Dajcie mi wolność"
                            tylko:
                            "Zabierzcie wolnośc (pieniądze) innym.
                            Zeby Ci uzmysłowić na czym polega mój liberalizm to ujme to tak:
                            Ja w pewnym sensie nie jestem przeciwko pewnym przywilejom, dotacjom i dopłatom.
                            Ja jestem przeciwko zabieraniu innym pieniędzy (wolności) żeby te przywileje i
                            dotacje zrealizować.
                            Gdyby zsiłki dla bezrobotnych i dopłaty dla rolników rosły na wierzbie to tyle
                            by mnie obchodziły co zeszłoroczny śnieg.

                            )
                            )
                            ) ----------------------------------------------------------------
                            )
                            ) "
                            • Gość: barbinator Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 12:47
                              Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                              > Ale mało kto z nich jest komunistą.
                              > Oni wszyscy chca zazwyczaj tylko kilku przywilejów.

                              Pomysł by w ramach nieustającej walki z komunizmem dążyć do likwidacji
                              przywilejów pracowniczych o które biło się kilka pokoleń ludzi nie mających z
                              komunizmem nic wspólnego to skrzyżowanie farsy z horrorem.
                              Jeżeli w imię źle pojmowanej wolności chcesz likwidować to wszystko co z takim
                              trudem wywalczono, to muszę ci powiedzieć, że dla mnie ideologia którą
                              lansujesz to nie liberalizm (który popieram) lecz rodzaj liberalnego
                              bolszewizmu. Rewolucja liberalna którą proponujesz byłaby dużo gorsza w
                              skutkach niż rewolucja komunistyczna.
                              Pozostaje więc cieszyć się, że poparcie dla UPR jest w granicach błędu
                              statystycznego i ma tendencję malejącą...


                              > Jeden przykład i do tego ewidentnie chybiony.
                              > Twoje ograniczenie wolności wynika z dobrowolnej decyzji polegającej na
                              wejściu
                              > do sklepu i chęci zrobienia zakupów.

                              Daj spokój z tym mnożeniem nonsensów o "dobrowolności"
                              A właściciel sklepu to niby musi być właścicielem sklepu? A kto mu każe? Mógł
                              przecież zostać śmieciarzem albo fizykiem jądrowym albo kasjerką w
                              hipermarkecie albo gospodynią domową robiącą zakupy - wszystko to jest
                              dobrowolne, prawda? A mimo tej dobrowolności dochodzi do sytuacji w której
                              czyjaś wolność wyboru musi być ograniczona.

                              > Napisałaś kiedyś że CELEM ochrony kobiet w ciąży jest dobro społeczeństwa.
                              > Nie będe w tym miejscu wdawal się w polemike bo akurat uważam , ze brak
                              > przywilejów dla kobiet w ciązy w przeszłości nie wpływał na niską prokreację.
                              > Zadam Ci inne pytanie:
                              > Nie co było CELEM ale DLACZEGO wprowadzono takie przepisy wprowadzono?
                              > Żeby wyjaśnic ten drobny niuans powiem ci DLACZEGO wprowadzono takie przepisy.
                              > Otórz wprowadzono je DLATEGO, że jakas grupa społeczna doszła do wniosku że
                              na
                              > tym zyska.

                              Te przepisy wprowadzono dlatego, że na pewnym etapie rozwoju cywilizacyjnego
                              ludzie niezależnie od płci zauważyli, że kobiety są takimi samymi ludźmi jak
                              mężczyźni i mają prawo do posiadania innych celów życiowych niż prokreacja
                              i "stworzenie przytulnego domu dla mężczyzny", jak mawia mój wielki ulubieniec
                              poseł Giertych.
                              Naturalną konsekwencją tegoż były takie zmiany w prawodawstwie, które
                              umożliwiają kobietom realizację ich ambicji zawodowych bez szkody dla
                              wypełniania funkcji macierzyńskich, które co wielokrotnie już pisałam w naszych
                              rozmowach są absolutnie niezbędne dla samego istnienia cywilizacji - czy ci się
                              to podoba czy nie.

                              NIE MA RODZENIA DZIECI = NIE MA CYWILIZACJI.
                              Proponuję żebyś sobie to wydrukował (najlepiej powtórzone 100 razy) i powiesił
                              nad biurkiem.


                              > ) Na podobnej zasadzie zderzają się prawa pracodawcy i pracownika. Nie mozna
                              > ) ciągle domagać się absolutnej wolności dla siebie, bo to może prowokować
                              > ) podobne zachowania drugiej strony. Jeśli ty zamierzasz sobie uzurpować
                              pełną
                              > ) wolność w traktowaniu swoich pracowników, to oni ci odpowiedzą żądaniami
                              > takiej
                              > )
                              > ) samej wolności dla siebie.
                              > To zależy jakiej wolnosci oni chcą.
                              > Takiej jakiej żądam ja?
                              > Prosze bardzo.

                              Czyżby? A jeśli ich wolność będzie polegała na prawie do swobodnego
                              przemieszczania się, w tym użytkowania twojej ulubionej kanapy wraz z dostępem
                              do barku i pilota? Święte prawo własności? A niby dlaczego własnie to prawo
                              miałoby być święte, jeśli miałoby ograniczać czyjąś wolność?? Słyszałes kiedyś
                              o komunizmie - to taki ustrój w którym słowo wolność odmieniano przez wszystkie
                              przypadki. W ramach walki o wolność budowano później obozy koncentracyjne, ale
                              to już inna bajka...



                              >
                              > ) A ICH zawsze będzie więcej niż NAS - komunizm jest
                              > ) największym zagrożeniem dla NAS , nie dla NICH.
                              > ) Skrajny liberalizm prowadzi do populizmu, wiedziałes o tym?
                              > Jeśli liberalizm oznacza poszanowanie czyjejś wolności i równośc wobec prawa
                              to
                              >
                              > on nie może prowadzić do populizmu. Do populizmu prowadzi wmawianie ludziom,
                              że
                              >
                              > im się należy i że inni mają obowiązek im dać.

                              Owszem, tak też jest. Tylko wytłumacz mi jeszcze co sprawia, że ludzie dają
                              sobie takie rzeczy wmówić? Co sprawia, że np w Polsce ludzie są tak podatni na
                              działania populistów pokroju Leppera czy Wrzodaka, a w krajach o dobrze
                              rozwiniętym systemie socjalnym ten typ populizmu się nie zdarza (bo Le Pen czy
                              Haider to postacie z innej bajki)???

                              > Gdyby zsiłki dla bezrobotnych i dopłaty dla rolników rosły na wierzbie to
                              tyle
                              > by mnie obchodziły co zeszłoroczny śnieg.


                              Coraz lepiej... To zasiłki dla bezrobotnych i dotacje do rolnictwa też chcesz
                              likwidować? Całe szczęście, że twoja partia nie ma szans w wyborach
                              parlamentarnych, bo naprawdę nie wiem co gorsze - ty czy Lepper...
                              Pozdrawiam, B.
                              • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 21:12
                                > Pomysł by w ramach nieustającej walki z komunizmem dążyć do likwidacji
                                > przywilejów pracowniczych o które biło się kilka pokoleń ludzi nie mających z
                                > komunizmem nic wspólnego
                                Jak to nic wspólnego?
                                To, że znaczna część społeczeństwa popierała lub popiera rozwiązania
                                komunistyczno-podobne wykrzykując jednocześnie okrzyki"Precz z komuną" to
                                znaczy , że nic z nią nie mieli wspólnego?
                                > ideologia którą
                                > lansujesz to nie liberalizm (który popieram) lecz rodzaj liberalnego
                                > bolszewizmu.
                                Uuu. A gdzie w nim miejsce na wszedobylski w bolszewizmie przymus panstwowy?
                                > Rewolucja liberalna którą proponujesz byłaby dużo gorsza w
                                > skutkach niż rewolucja komunistyczna.
                                Ja akurat nie proponuje rewolucji.
                                Rewolucja to za duże słowo.
                                Kiedyś zauważyłem, że hasło"Liberalizm to ustrój w którym silniejsi i
                                zaradniejsi radzą sobie lepiej" jest bzdurny.
                                Silniejsi zawsze poradzą sobie lepiej. W każdym ustroju.
                                Na tym polega istota bycia silniejszym i zaradniejszym.
                                Nie..żadna tam rewolucja.
                                Skwapliwie korzystam z idiotyzmów tego ustroju.
                                Ale jeśli gdzies zdarzą się rozwiązania liberalne, o berdzo się cieszę.
                                > Pozostaje więc cieszyć się, że poparcie dla UPR jest w granicach błędu
                                > statystycznego i ma tendencję malejącą...
                                A co ma do tego UPR?
                                A tak właściwie to napisałaś że sama jestes za liberalizmem. Możesz podać mi
                                przykłady co ci się nie podoba w otaczającej Cię rzeczywistości i co
                                byś "zliberalizowała"?
                                > Daj spokój z tym mnożeniem nonsensów o "dobrowolności"
                                Na czym w moim przykładzie polega nonsens?
                                > A właściciel sklepu to niby musi być właścicielem sklepu? A kto mu każe?
                                Nikt mu nie każe.
                                Przecież nie napisałem że jego ograniczanie wolności polega na tym, że ktoś mu
                                każe zostac sklepikarzem.
                                Ograniczanie polega na tym, że każe mu się robić coś innego.
                                Czy jak Ci ukradnę zegarek to będe mógł powiedziec, że nie pozbawiłem Cię
                                majątku bo nie ukradłem Ci pierścionka?
                                > Mógł
                                > przecież zostać śmieciarzem albo fizykiem jądrowym albo kasjerką w
                                > hipermarkecie albo gospodynią domową robiącą zakupy - wszystko to jest
                                > dobrowolne, prawda? A mimo tej dobrowolności dochodzi do sytuacji w której
                                > czyjaś wolność wyboru musi być ograniczona.
                                Nie, nie musi.
                                Co złego w sklepach otwartych wtedy kiedy chce włąściciel i z półkami
                                ustawionymi jak chce właściciel?
                                > NIE MA RODZENIA DZIECI = NIE MA CYWILIZACJI.
                                NIE MA PRZYWILEJÓW DLA KOBIET W CIĄZY - KOBIETY I TAK RODZĄ DZIECI =>
                                CYWILIZACJA TRWA NADAL => PRZYWILEJE SĄ NIEPOTRZEBNE

                                > Czyżby? A jeśli ich wolność będzie polegała na prawie do swobodnego
                                > przemieszczania się, w tym użytkowania twojej ulubionej kanapy wraz z
                                dostępem
                                > do barku i pilota? Święte prawo własności? A niby dlaczego własnie to prawo
                                > miałoby być święte, jeśli miałoby ograniczać czyjąś wolność??
                                Ano dlatego, że sprzeciwiałoby się to definicji wolnosci mówiącej że "granicą
                                mojej wolności jest wolnośc drugiego człowieka" (ty pisałas coś o pięści i
                                nosie ale to o to samo chodzi)
                                Skoro więc włażenie na czyjąś prywatną kanapę narusza definicję wolności, którą
                                oboje przyjmujemy to co się głupio pytasz?
                                Słyszałes kiedyś
                                > o komunizmie - to taki ustrój w którym słowo wolność
                                Czy ja wiem czy tam było tak dużo o wolności?
                                Raczej o wyzwoleniu ciemiężonych spod "wyzysku" burżujów. Argument, że nikt
                                tych "ciemiężonych" nie zmusza ani do pracy dla burżujów ani do kupowania ich
                                produktów niewiele komunistów przekonywał. Bo głosili koniecznośc rezygnacji z
                                takich zasad jak równośc wobec prawa, poszanowanie własności prywatnej, wolnośc
                                wyboru.
                                > W ramach walki o wolność budowano później obozy koncentracyjne,
                                Tak, oni się bardzo denerwowali jak ktoś nie doceniał kiedy oni starali się go
                                uszczęśliwić.
                                Tych, którzy mieli byc beneficjentami ich pomysłów a mimo to sprzeciwiali się
                                ich rządom nazywali "nieuświadomionymi" i "przesączonymi kulturą patriarch.."

                                Ups, przepraszam, tak mi sie skojarzyło

                                ...nazywali "przesączonymi kulturą burżuazyjną"

                                Ci którzy krzyczeli "rabuj zrabowane" myśleli, że zawsze tak bedzie, że to oni
                                będa okradać i nie spodziewali się że skoro wolno kraść to znaczy, że kiedyś
                                oni sami mogą być obrabowani w imię tej samej ideologii.
                                A kiedy wprowadzono ten ustrój i okazało się że mimo genialnych teorii
                                ekonomicznych ludzie na co dzien kierują się zupełnie naturalnymi zasadami
                                ekonomii i prawami popytu i podaży postanowili uczynic karalnym tak naturalne
                                zachowania jak kupowanie taniej i sprzedawanie drożej.
                                A kiedy okazało się że mimo genialnego ustroju ludzie nadal chca sami decydowac
                                z kim zawieraja pewne umowy to wprowadzili ustawę o zakazie dyskryminacji przy
                                zatrud..
                                Ups, znowu mi sie "izmy" pomyliły. No cóż mam nadzieję że mi wybaczysz.
                                One są takie podobne:-))
                                > Owszem, tak też jest. Tylko wytłumacz mi jeszcze co sprawia, że ludzie dają
                                > sobie takie rzeczy wmówić? Co sprawia, że np w Polsce ludzie są tak podatni
                                na
                                > działania populistów pokroju Leppera czy Wrzodaka, a w krajach o dobrze
                                > rozwiniętym systemie socjalnym ten typ populizmu się nie zdarza (bo Le Pen
                                czy
                                > Haider to postacie z innej bajki)???
                                Bo kraje europy zachodniej przez 45 lat miały ustrój, który może z punktu
                                widzenia skrajnego liberała był socjalizmem ale z punktu widzenia Polaka był
                                liberalizmem.
                                Nie przyszło Ci to nigdy do głowy?

                                > Coraz lepiej... To zasiłki dla bezrobotnych i dotacje do rolnictwa też chcesz
                                > likwidować?
                                Hmm.
                                To może zatrzymajmy sie na rolnikach.
                                Możesz mi powiedzieć wg. jakiej zasady, jakiego algorytmu dzielisz
                                przedsiębiorców na tych, którzy mają płacić do budżetu i tych którzy maja z
                                niego dostawac pieniądze?
                                Bo ja żadnej naczelnej zasady (poza tym że kto więcej rabanu potrafi narobić)
                                nie widzę.

                                > parlamentarnych, bo naprawdę nie wiem co gorsze - ty czy Lepper...
                                Pomijając fakt, że nie wiem o jaką partię Ci chodzi to pozwolę sobie zwrócić Ci
                                uwagę, ze ja bez Twojej zgody do Twojej kieszeni bym nie sięgał żeby kogos
                                uszczęśliwić.

                                PS.
                                Czekam na podanie przykładu przemian liberalnych , które akcpetujesz.
                                • Gość: barbinator Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 10:30
                                  Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                  > Jak to nic wspólnego?
                                  > To, że znaczna część społeczeństwa popierała lub popiera rozwiązania
                                  > komunistyczno-podobne wykrzykując jednocześnie okrzyki"Precz z komuną" to
                                  > znaczy , że nic z nią nie mieli wspólnego?

                                  Ci którzy obecnie wykrzykują "precz z komuną" to w najlepszym razie wnuki lub
                                  prawnuki ludzi, którzy kiedyś wywalczyli na swoich pracodawcach prawa socjalne.
                                  Czy wiesz, że kiedyś dzień pracy wynosił 16 godzin, pracowało się 6 dni w
                                  tygodniu, nie było zasiłków w żadnej formie itd.
                                  Jezeli każdego, kto w swoich poglądach powołuje się na tradycję walki z
                                  wykorzystywaniem pracowników najemnych przez pracodawców zamierzasz nazywać
                                  komunistą, to nie wróżę ci sukcesów w rozmowach z ludźmi o poglądach choć
                                  trochę różnych od twoich własnych.
                                  Apropos, ten typ myślenia jest właśnie jednym ze wskaźników "bolszewizmu
                                  myślowego". Już nie pamiętam, kto pierwszy użył tego określenia - chodzi o to,
                                  że bolszewizm to nie tyle ideologia, co stan umysłu.
                                  Stan umysłu, który każe szukać wroga klasowego wszędzie, także we własnych
                                  szeregach, który skłania się ku bardzo radykalnym acz nieprzemyślanym
                                  posunięciom, który lekceważy tzw. "czynnik ludzki".
                                  W tym znaczeniu bolszewizm bynajmniej nie jest przypisany tylko do komunizmu.
                                  Może być bolszewizm konserwatywno-narodowy - kimś takim był Antoni Macierewicz.
                                  Zapewne może być też bolszewizm liberalny, którego zaczątki widzę w twoich,
                                  Sebastianie postach...
                                  Podtrzymuję to co napisałam - nie wiem co gorsze: liberalny bolszewizm czy
                                  komunizm..., ty czy Lepper...

                                  .
                                  > Ja akurat nie proponuje rewolucji.
                                  > Rewolucja to za duże słowo.

                                  Jasne, jasne.. Proponujesz skrajnie radykalne rozwiązania, których nie nazywasz
                                  rewolucją. A świstak zrobił sobie rogi ze sreberek i powiedział, że od dzisiaj
                                  jest kozicą.


                                  > Kiedyś zauważyłem, że hasło"Liberalizm to ustrój w którym silniejsi i
                                  > zaradniejsi radzą sobie lepiej" jest bzdurny.
                                  > Silniejsi zawsze poradzą sobie lepiej. W każdym ustroju.
                                  > Na tym polega istota bycia silniejszym i zaradniejszym.

                                  Faktycznie, racja. Bo jak w Rosji rewolucyjny motłoch mordował tych
                                  silniejszych, to w momencie mordowania oni już silniejsi nie byli. Czy masz do
                                  zaproponowania coś więcej niż "prawo silniejszego"?


                                  > Nie..żadna tam rewolucja.
                                  > Skwapliwie korzystam z idiotyzmów tego ustroju.

                                  O, tak! Tak zwani liberałowie wsławili tą się umiejętnością. Dlatego zaczęto
                                  ich nazywać "aferałami" i ich popularność spadła na łeb na szyję, ze szkodą dla
                                  autentycznych liberałów takich jak choćby ja.


                                  > Na czym w moim przykładzie polega nonsens?


                                  Na tym, że zauważasz dobrowolność robienia zakupów w danym sklepie, a nie
                                  zauważasz dobrowolności bycia przedsiębiorcą. Skoro obie strony są tam
                                  dobrowolnie, to musisz przyznać, że moja wolność została ograniczina w imię
                                  wolności właściciela sklepu. Przykład był dobry, niestety ty go nie zrozumiałeś.


                                  > > NIE MA RODZENIA DZIECI = NIE MA CYWILIZACJI.
                                  > NIE MA PRZYWILEJÓW DLA KOBIET W CIĄZY - KOBIETY I TAK RODZĄ DZIECI =>
                                  > CYWILIZACJA TRWA NADAL => PRZYWILEJE SĄ NIEPOTRZEBNE

                                  No to jedźmy w tym duchu dalej:
                                  Likwidujemy przywileje - część kobiet mówi: spoko, bez łaski ja tam rodzić nie
                                  muszę.
                                  Ta część kobiet, która jednak na szczęście dla cywilizacji, decyduje się na
                                  rodzenie JEST ZMUSZONA zwrócić się w kierunku małżeństwa patriarchalnego, tak
                                  jak to było przed wprowadzeniem tzw. przywilejów, gdyż tylko taki układ może
                                  zapewnić im ochronę w okresie ciązy i pierwszych lat życia dziecka.
                                  Efekt - kobiety tracą możliwość decydowania o własnym życiu, ergo zostaje im
                                  odebrana wolność.
                                  Tym sposobem w imię ideałów wolnościowych pozbawiasz wolności połowę
                                  społeczeństwa.
                                  Czy o to ci własnie chodziło?
                                  A w razie gdybyś chciał mnie uraczyć swoim ulubionym argumentem
                                  o "dobrowolności" to przypomunam ci od czego wyszliśmy - założenie było, że bez
                                  dzieci nie ma cywilizacji. A temu nie jesteś nijak w stanie zaprzeczyć.


                                  > Ano dlatego, że sprzeciwiałoby się to definicji wolnosci mówiącej że "granicą
                                  > mojej wolności jest wolnośc drugiego człowieka" (ty pisałas coś o pięści i
                                  > nosie ale to o to samo chodzi)
                                  > Skoro więc włażenie na czyjąś prywatną kanapę narusza definicję wolności,
                                  którą
                                  > oboje przyjmujemy to co się głupio pytasz?

                                  Rewolucyjny motłoch ma gdzieś ciebie, twoje rozumienie wolności i twoje święte
                                  prawo własności - po prostu bierze to na co ma ochotę. Ponieważ realizacja
                                  skrajnie liberalnego programu MUSI prowadzić do wzrostu tendencji
                                  populistycznych, więc zagrożenie dla państwa jest bardzo realne.
                                  Sebastianie, myśl trochę zamiast opowiadać mi o komunizmie i tłumaczyć, że jest
                                  be, bo wiem to i bez ciebie, dobrze?


                                  > Bo kraje europy zachodniej przez 45 lat miały ustrój, który może z punktu
                                  > widzenia skrajnego liberała był socjalizmem ale z punktu widzenia Polaka był
                                  > liberalizmem.
                                  > Nie przyszło Ci to nigdy do głowy?

                                  A tobie nie przyszło do głowy, że sam sobie przeczysz? Jeżeli w krajach
                                  zachodnich jest socjalizm (nieważne czyim zdaniem, liczą się fakty) a socjalizm
                                  prowadzi do populizmu, to oni powinni mieć Leppera a nie my.



                                  > To może zatrzymajmy sie na rolnikach.

                                  Dotacje dla rolnictwa nie podobają mi się, jednak na razie nie widzę możliwości
                                  wycofania się z nich. Co innego teoria, co innego praktyka.
                                  Kraje takie jak Polska nie mogą prowadzić polityki w oderwaniu od tendencji
                                  światowych. Hasło do zniesienia interwencjonizmu muszą dać USA, a te jakos się
                                  do tego nie kwapią - głośno krzycząc o wolnym rynku, po cichutku wprowadzają
                                  ochronę dla swoich własnych "produktów wrażliwych"


                                  > PS.
                                  > Czekam na podanie przykładu przemian liberalnych , które akcpetujesz.

                                  Bardzo dużo akceptuję, podam kilka które mi akurat przyszły do głowy:

                                  Zniesienie wszelkich ulg podatkowych
                                  zniesienie większości przwilejów branżowych
                                  szybsza prywatyzacja
                                  zniesienie przywilejów mundurowych
                                  reforma np górnictwa
                                  .....i sporo innych
                                  Pozdrawiam, B.
                                  • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.tele2.pl 21.11.02, 18:24
                                    ) Ci którzy obecnie wykrzykują "precz z komuną" to w najlepszym razie wnuki lub
                                    ) prawnuki ludzi, którzy kiedyś wywalczyli na swoich pracodawcach prawa
                                    socjalne.
                                    Ale ja pisałem akurat o tych, którzy to krzyczeli 20 lat temu.
                                    Trzeba sobie zdać sprawę, że w dużym stopniu i w wielu przypadkach bunty z lat
                                    '56 '68 76 ' i '80 nie były buntami przeciwko socjalizmowi tylko były buntami
                                    rozgoryczenia z powodu tego, że socjalizm nie daje teg co obiecywał.
                                    Podkreślam: W DUŻYM STOPNIU TAK BYŁO, bo nie twierdzę, że ZAWSZE i W KAŻDYM
                                    RZYPADKU tak
                                    było.
                                    Pogodzenie sie z tą prawda pozwala zrozumieć wiele współczesnych procesów i
                                    zjawisk.
                                    A tak w ogóle to co do "komunizmu" niektórych "antykomunistów" to nie wiem
                                    czemu sie tak
                                    oburzasz.
                                    Jasne, że mało kto chciałby wprowadzić pełny komunizm.
                                    To byłoby trudne zwłaszcza, że komunizm jest pełen sprzeczności.
                                    Niektórzy po prostu chcieliby wprowadzenia komunizmu w wybranych dziedzinach.
                                    Zazwyczaj tam gdzie widzą w tym najlepszy interes.

                                    ) Czy wiesz, że kiedyś dzień pracy wynosił 16 godzin, pracowało się 6 dni w
                                    ) tygodniu, nie było zasiłków w żadnej formie itd.
                                    No skoro poziom życia zależy tak bardzo od uregulowań socjalnych i skoro to one
                                    zapewniają godny poziom życia (a nie rynek) to skąd sie biora ludzie, którzy
                                    zarabiają ponad płace minimalną i dostają od pracodawcy bony na święta i inne
                                    bonusy?
                                    Ani jedno ani drugie nie jest wymagane przez prawo a jednak ma miejsce i to w
                                    skali masowej.

                                    ) Jezeli każdego, kto w swoich poglądach powołuje się na tradycję walki z
                                    ) wykorzystywaniem pracowników najemnych przez pracodawców zamierzasz nazywać
                                    ) komunistą, to nie wróżę ci sukcesów w rozmowach z ludźmi o poglądach choć
                                    ) trochę różnych od twoich własnych.
                                    A na czym to wykorzystywanie polega?
                                    Np. na obiecywaniu czegoś (np. określonej pensji) i nie dotrzymywaniu obietnicy?
                                    Jeśli chodzi ci o tego typu wykorzystywanie to DOPISZ MNIE DO LISTY OSÓB
                                    WALCZACYCH Z WYKORZYSTYWANIEM PRACOWNIKÓW.

                                    ) Apropos, ten typ myślenia jest właśnie jednym ze wskaźników "bolszewizmu
                                    ) myślowego".
                                    CIACH
                                    A co ci przeszkadzało w "bolszewizmie"?
                                    (To pytanie nie ma być pytaniem retorycznym sugerującym , że nie miało ci co
                                    przeszkadzac.
                                    To jest pytanie normalne, zadane w nadziei na odpowiedz)
                                    Bo mnie nie przeszkadzał fakt ISTNIENIA kołchozów tylko fakt UNIEMOŻLIWIANIA
                                    działalności rolniczej w innej formie. Czyli po prostu fakt, że przynależnośc
                                    do nich nie
                                    była dobrowolna.

                                    Zła w komunizmie była idea wspólnoty komunistycznej?
                                    Czy może fakt, że do życia w tej wspólnocie mieli byc zmuszani także Ci, którzy
                                    nie mieli na to ochoty?

                                    Zła była idea zakładów pracy będących własnością pracowników?
                                    Czy może fakt, że miały sie stac tą własnością poprzez pozbawienie
                                    dotychczasowych włascicieli ich praw.

                                    Złe były pochody pierwszomajowe?
                                    Czy może fakt, że udział w nich był obowiązkowy?

                                    Złe było, że pierwszy sekretarz nie chodził do kościoła?
                                    Czy złe było, że utrudnial praktyki religijne i ograniczał wolność
                                    wyznaniową obywateli?

                                    Co decydowało o tym, że potępiamy komunizm?

                                    PRZYMUS.


                                    Hippisi też żyli w komunach.
                                    A co ich różni od komunistów?
                                    To, że żyli w komunach bo chcieli.
                                    A komunisci sami chcieli żyć w komunie (choc niekoniecznie)
                                    a jednocześnie zmuszali innych aby także żyli w ustroju komunistycznym.

                                    Co czyni niektóre pomysły feministek podobnymi do komunistycznych?

                                    PRZYMUS.

                                    Jeżeli jakas feministka zatrudnia w swojej firmie dokładnie po połowie
                                    kobiety i mężczyzn a z mężem także dzieli sie obowiązkami po połowie to
                                    to nie jest feminizm, który by mi przeszkadzał.
                                    Feminizm, który by mi przeszkadzał to feminizm, ZMUSZAJĄCY mnie do postępowania
                                    tak jak sobieżycza feministki.
                                    Na podobnej zasadzie jeśli właściciel firmy całośc zysku przeznacza na premie
                                    dla załogi
                                    to to nie jest socjalizm. Przynajmniej nie w tym sensie, który by mi
                                    przeszkadzał.

                                    PRZYMUS i OGRANICZENIE WOLNOŚCI - to sa podstawowe wyrózniki komunizmu.
                                    Nie jedyna ale podstawowe.
                                    Nie ateizm, tylko PRZYMUS ateizmu.
                                    Nie własnośc społeczna tylko PRZYMUS własności społecznej.

                                    PRZYMUS a nie mówienie o WOLNOSCI.


                                    ) Jasne, jasne.. Proponujesz skrajnie radykalne rozwiązania, których nie
                                    nazywasz
                                    ) rewolucją.
                                    Rewolucja oznacza PRZYMUS i PRZEMOC.
                                    Ja proponuje dobrowolną rezygnację z pewnych idiotyzmów.
                                    A że statystyczny Polak woli surrealizm w ramach którego ma nadzieje wyrwać
                                    jak najwięcej dla siebie to trudno.

                                    ) Faktycznie, racja. Bo jak w Rosji rewolucyjny motłoch mordował tych
                                    ) silniejszych, to w momencie mordowania oni już silniejsi nie byli. Czy masz
                                    do
                                    ) zaproponowania coś więcej niż "prawo silniejszego"?
                                    Ja w ogóle nie proponuję prawa silniejszego.
                                    Ja proponuje równośc wobec prawa co jak zauważyłem Tobie nie odpowiada.
                                    To Ty proponujesz prawo silniejszego (czyli konkretnie taki ustrój w którym
                                    najlepiej powodzi się tym grupom społecznym, które sa wystarczająco silne
                                    by wywalczyc sobie przywileje)

                                    ) O, tak! Tak zwani liberałowie wsławili tą się umiejętnością. Dlatego zaczęto
                                    ) ich nazywać "aferałami"
                                    Małą aferką ale za to powszechną jest zatrudnianie fikcyjne
                                    kobiet w celu wyłudzenia świadczen
                                    Zadaje pytanie juz chyba po raz 4-ty:
                                    Chcesz ich pozbawic możliwości takich nadużyć?
                                    (Ciekawe ile razy będe musiał zadać to
                                    pytanie zanim jakas zwolenniczka przywilejów dla
                                    kobiet w ciązy mi odpowie)

                                    ) ) Na czym w moim przykładzie polega nonsens?
                                    )
                                    )
                                    ) Na tym, że zauważasz dobrowolność robienia zakupów w danym sklepie, a nie
                                    ) zauważasz dobrowolności bycia przedsiębiorcą. Skoro obie strony są tam
                                    ) dobrowolnie, to musisz przyznać, że moja wolność została ograniczina w imię
                                    ) wolności właściciela sklepu.
                                    Nie została ograniczona w sensie prawnym.
                                    Fakt, że większość hipermarketów ustawia towar w określony sposób to ich wybór,
                                    który
                                    Ty możesz zaakceptowac (chodząc na zakupy) lub odrzucić (nie chodząc)

                                    ) Likwidujemy przywileje - część kobiet mówi: spoko, bez łaski ja tam rodzić
                                    nie
                                    ) muszę.
                                    ) Ta część kobiet, która jednak na szczęście dla cywilizacji, decyduje się na
                                    ) rodzenie JEST ZMUSZONA zwrócić się w kierunku małżeństwa patriarchalnego,
                                    Nie jest zmuszona czego dowodem jest pierwsza grupa kobiet, które rodzić nie
                                    chcą.

                                    ) Tym sposobem w imię ideałów wolnościowych pozbawiasz wolności połowę
                                    ) społeczeństwa.
                                    Same sie pozbawiają.
                                    Podejmują wolną decyzje której konsekwencje dobre złe wynikają z kształtu
                                    tego świata a nie z tego , że ktoś postanowił ograniczyć im wolnośc.
                                    Wolnośc hipermarketu nie jest ograniczana z tego tytułu, ze żeby działac musi
                                    wywalić kupe kasy na reklamę i klimatyzację bo ludzie się stali wybredni.
                                    Wolnośc hipermarketu jest ograniczana w momencie jak zakazuje mu się handlu
                                    w niedzielę itp.
                                    Nie widzisz różnicy pomiędzy PRZYMUSEM pewnych zachowan a KONIECZNOŚCIĄ pewnych
                                    zachowań jeśli chce się osiągnąc dany cel?

                                    ) ) Bo kraje europy zachodniej przez 45 lat miały ustrój, który może z punktu
                                    ) ) widzenia skrajnego liberała był socjalizmem ale z punktu widzenia Polaka b
                                    ) ył
                                    ) ) liberalizmem.
                                    ) ) Nie przyszło Ci to nigdy do głowy?
                                    )
                                    ) A tobie nie przyszło do głowy, że sam sobie przeczysz? Jeżeli w krajach
                                    ) zachodnich jest socjalizm (nieważne czyim zdaniem, liczą się fakty)
                                    No to fakty mówią, że w porównaniu z tym co mieliśmy w Polsce to na
                                    zachodzie był rozpasany liberalizm (wręcz bolszewicki , he he he)

                                    ) ) To może zatrzymajmy sie na rolnikach.
                                    )
                                    ) Dotacje dla rolnictwa nie podobają mi się, jednak na razie nie widzę
                                    możliwości
                                    Nie widzisz innej możliwości niz dotacje aby osiągnąc jaki cel?


                                    ) ) Czekam na podanie przykładu przemian liberalnych , które akcpetujesz.
                                    )
                                    ) Bardzo dużo akceptuję, podam kilka które mi akurat przyszły do głowy:
                                    )
                                    ) Zniesienie wszelkich ulg podatkowych
                                    Ja byłbym "za" ale niestety państwo musi wspierać budownictwo (każdy ma prawo
                                    do własnego mieszkania) a jak bogaty dzięki uldze wybuduje chate to będzie
                                    chciał
                                    sprzedać s
                                    • Gość: barbinator Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 12:54
                                      Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                      > Jasne, że mało kto chciałby wprowadzić pełny komunizm.
                                      > To byłoby trudne zwłaszcza, że komunizm jest pełen sprzeczności.
                                      > Niektórzy po prostu chcieliby wprowadzenia komunizmu w wybranych dziedzinach.
                                      > Zazwyczaj tam gdzie widzą w tym najlepszy interes.

                                      Owszem, są i tacy. Jednak nie dotyczy to żadnego z dyskutantów na forum zaś
                                      przywileje o których tutaj rozmawiamy nie mają żadnego związku z komunizmem i
                                      były wprowadzane zupełnie od niego niezależnie


                                      > No skoro poziom życia zależy tak bardzo od uregulowań socjalnych i skoro to
                                      one
                                      > zapewniają godny poziom życia (a nie rynek) to skąd sie biora ludzie, którzy
                                      > zarabiają ponad płace minimalną i dostają od pracodawcy bony na święta i inne
                                      > bonusy?


                                      Bony na święta nie biorą się z dobrego serca tylko możliwości innego
                                      księgowania kosztów.
                                      Co do generalnej zasady - znowu to czarno-białe myślenie! A gdzie ja niby
                                      napisałam, że tylko uregulowania socjalne wpływają na poziom życia??? Proszę
                                      dyskutuj z tym co piszę, a nie ze swoimi wyobrażeniam na temat moich poglądów!
                                      Czy słyszałes kiedyś o leseferyzmie? To taki rodzaj liberalizmu, od którego
                                      dawno już się odeszło na całym świecie. Twoje poglądy to wypisz-wymaluj
                                      leseferyzm, naprawdę radziłabym ci trochę poczytać o historii myśli liberalnej
                                      zamiast snuć własne teorie. Rzecz w tym, że to co ty postulujesz dawno już
                                      wymyślił ktoś inny, po czym się z tego z wielkim hukiem wycofano.


                                      > ) Apropos, ten typ myślenia jest właśnie jednym ze wskaźników "bolszewizmu
                                      > ) myślowego".
                                      > CIACH
                                      > A co ci przeszkadzało w "bolszewizmie"?
                                      (ciach lekko już wkurzona)

                                      Sebastian, czytaj co napisałam i trzymaj się tematu, bo tak to możnaby
                                      rozmawiać do końca świata a i tak nic z tego nie wyniknie!
                                      Ja nie pisałam o bolszewizmie w znaczeniu "komunizm" tylko o bolszewizmie jako
                                      stanie umysłu, co dosyć jasno ci wytłumaczyłam. Zmieniasz temat!!

                                      >
                                      > Co decydowało o tym, że potępiamy komunizm?

                                      To już zupełnie nowy temat nie mający żadnego związku z punktem wyjścia tej
                                      rozmowy. Skoro bardzo chcsz wiedzieć to odpowiem - trawestując znane
                                      powiedzenie, że komunizm to dyktatura proletariatu plus elektryfikacja,
                                      odpowiadam, że w komunizmie podoba mi się wyłącznie elektryfikacja.
                                      >
                                      > Co czyni niektóre pomysły feministek podobnymi do komunistycznych?
                                      >
                                      > PRZYMUS.

                                      Sam sobie przeczysz. Pamiętasz wątek o molestowaniu? Twoim zdaniem kobieta ma
                                      wolność zwolnienia się z pracy gdy jest molestowana, więc o molestowaniu nie ma
                                      mowy. Skoro pracodawca ma wolność wyboru czy będzie pracodawcą czy pracobiorcą,
                                      to znaczy że nikt go do niczego nie zmusza, prawda?
                                      A już na pewno nie feministki...

                                      >
                                      > ) Jasne, jasne.. Proponujesz skrajnie radykalne rozwiązania, których nie
                                      > nazywasz
                                      > ) rewolucją.
                                      > Rewolucja oznacza PRZYMUS i PRZEMOC.

                                      Rewolucja oznacza to, co oznacza. A niech ci będzie, klikam na Fogrę i podaję
                                      definicję:
                                      "Rewolucja - całkowita, fundamentalna i szybka zmiana w określonej dziedzinie
                                      życia społecznego, intelektualnego czy kulturalnego"
                                      Przymus i przemoc nie są niezbędne - vide rewolucja obyczajowa czy
                                      technilogiczna.


                                      > ) zaproponowania coś więcej niż "prawo silniejszego"?
                                      > Ja w ogóle nie proponuję prawa silniejszego.

                                      Skrajny liberalizm opiera się na prawie silniejszego. To oczywista prawda,
                                      której nie zauważasz, bo brzydko pachnie i nieładnie się kojarzy.

                                      > Ja proponuje równośc wobec prawa co jak zauważyłem Tobie nie odpowiada.

                                      Źle zauważyłeś.

                                      > To Ty proponujesz prawo silniejszego (czyli konkretnie taki ustrój w którym
                                      > najlepiej powodzi się tym grupom społecznym, które sa wystarczająco silne
                                      > by wywalczyc sobie przywileje)

                                      Ciekawe skąd takie wnioski, z tego że uważam wycofanie się z ochrony
                                      macierzyństwa za idiotyzm i kompletny brak odpowiedzialności?

                                      > Małą aferką ale za to powszechną jest zatrudnianie fikcyjne
                                      > kobiet w celu wyłudzenia świadczen
                                      > Zadaje pytanie juz chyba po raz 4-ty:
                                      > Chcesz ich pozbawic możliwości takich nadużyć?
                                      > (Ciekawe ile razy będe musiał zadać to
                                      > pytanie zanim jakas zwolenniczka przywilejów dla
                                      > kobiet w ciązy mi odpowie)

                                      Odpowiedziałam ci na to pytanie w twoim nowym wątku, więc ciekawa jestem ile
                                      razy jeszcze powtórzysz, że nikt nie chce ci odpowiedzieć ;))

                                      > Nie została ograniczona w sensie prawnym.

                                      Ale przyznajesz, że w sensie praktycznym została jednak ograniczona?

                                      > ) Likwidujemy przywileje - część kobiet mówi: spoko, bez łaski ja tam rodzić
                                      > nie
                                      > ) muszę.
                                      > ) Ta część kobiet, która jednak na szczęście dla cywilizacji, decyduje się na
                                      > ) rodzenie JEST ZMUSZONA zwrócić się w kierunku małżeństwa patriarchalnego,
                                      > Nie jest zmuszona czego dowodem jest pierwsza grupa kobiet, które rodzić nie
                                      > chcą.

                                      Czytaj uważniej, przecież napisałam wyraźnie, że rozpatruję grupę kobiet która
                                      zdecydowała się na rodzenie i w związku z tym została ZMUSZONA do małżeństwa
                                      patriarchalnego. Przymus nie dotyczy rodzenia tylko patriarchalnego małżeństwa -
                                      samo rodzenie jest dobrowolne. Jednak dzieci mogłyby przychodzić na świat
                                      tylko w małżeństwach patriarchalnych, więc koło się zamyka:
                                      SĄ DZIECI - JEST CYWILIZACJA - JEST PRZYMUS DLA KOBIET PRZY WOLNOŚCI DLA
                                      MĘŻCZYZN.

                                      > Nie widzisz różnicy pomiędzy PRZYMUSEM pewnych zachowan a KONIECZNOŚCIĄ
                                      pewnych
                                      > zachowań jeśli chce się osiągnąc dany cel?

                                      Widzę potworne sprzeczności w twoim rozumowaniu, których ty nie widzisz, bo
                                      próbujesz dostosować świat do swoich idei zamiast odwrotnie.
                                      Wyjasnij mi, co mnie jako klienta obchodzi to, jaki cel załozył sobie
                                      właściciel hipermarketu? Znowu ta filozofia Kalego...
                                      Konieczność własciciela hip.to mój przymus, a ty podobno jesteś wrogiem
                                      wszelkiego przymusu...

                                      > )
                                      > ) Dotacje dla rolnictwa nie podobają mi się, jednak na razie nie widzę
                                      > możliwości
                                      > Nie widzisz innej możliwości niz dotacje aby osiągnąc jaki cel?

                                      Uniknięcie upadku całego sektora rolnego z wszelkimi tego konsekwencjami
                                      socjologicznymi. (nie mylić z socjalizmem :))


                                      > ) Zniesienie wszelkich ulg podatkowych
                                      > Ja byłbym "za" ale niestety państwo musi wspierać budownictwo (każdy ma prawo
                                      > do własnego mieszkania)
                                      ?????????????????????
                                      A kto tak powiedział, że musi??? To czysty komunizm.....

                                      ...i tu rekopis znaleziony w Saragossie się urywa. Jest cos więcej?

                                      Pozdr. B.
                                      • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 22.11.02, 17:54
                                        ) Bony na święta nie biorą się z dobrego serca tylko możliwości innego
                                        ) księgowania kosztów.
                                        Czasem sie powaznie zastanawiam czy jesteś w niektórych kwestiach ignorantem
                                        czy po prostu masz nadzieję, że to ja jestem głupi i zbędziesz mnie jakimś
                                        byle wytłumaczeniem.
                                        Albo udajesz że nie wiesz że bony daje sie oprócz pensji a nie zamast.
                                        Albo na hasło że w Polsce sa wysokie wydatki socjalne reagujesz jak 10-latek
                                        "Może wyższe niż w Bangladesz-u?"
                                        Jak to sie dzieję , że dla takiego np. buzz-a oczywistym
                                        było że chodzi o udział wydatków socjalnych w budżecie a dla
                                        Ciebie nie.
                                        Może wygodniej Ci udawac ignoranta?

                                        ) Co do generalnej zasady - znowu to czarno-białe myślenie! A gdzie ja niby
                                        ) napisałam, że tylko uregulowania socjalne wpływają na poziom życia???
                                        A w jakim stopniu zależą?
                                        Trudno to niewątpliwie ocenic w procentach ale ja szacuję że w jakiś 10% to
                                        wynika
                                        z regulacji prawnych.
                                        A wg. Ciebie?
                                        Jak to sie działo że moja mama pracowała na czarno w USA i zarabiała jakieś
                                        kosmiczne
                                        pieniądze mimo, że nie chronił jej żaden kodeks pracy.
                                        Jednocześnie zrezygnowała łaskawie z wspaniałej osłony socjalnej jaka dawała
                                        jej
                                        socjalistyczna ojczyzna.
                                        Pamiętaj.
                                        Nie ma lepszej ochrony pracownika niż fakt, że w każdej chwili może odejść
                                        od pracodawcy i znależć sobie lepszego.
                                        Oczywiście przywileje socjalne chronią okreslone grupy ale kosztem innych
                                        (wcale nie najbogatszych i nie najsilniejszych)
                                        Np. kodeks pracy chroni tych, którzy maja pracę kosztem tych , którzy jej nie
                                        mają.

                                        ) Rzecz w tym, że to co ty postulujesz
                                        A co ja postuluje, które konkretnie moje postulaty tak Ci się nie podobają?

                                        ) Ja nie pisałam o bolszewizmie w znaczeniu "komunizm" tylko o bolszewizmie
                                        jako
                                        ) stanie umysłu, co dosyć jasno ci wytłumaczyłam. Zmieniasz temat!!
                                        No to podaj te cechy "bolszewickiego myślenia", które widzisz u mnie
                                        i które tak Ci się nie podobają?
                                        Mnie sie pare cech bolszewizmu nie podoba ale może mamy na myśli różne rzeczy.
                                        Sprecyzuj więc.

                                        ) komunizm to dyktatura proletariatu plus elektryfikacja,
                                        ) odpowiadam, że w komunizmie podoba mi się wyłącznie elektryfikacja.
                                        No widzisz.
                                        To tak jak mnie.
                                        A w moim myśleniu jest jakaś pochwała dyktatury?

                                        ) Sam sobie przeczysz. Pamiętasz wątek o molestowaniu? Twoim zdaniem kobieta ma
                                        ) wolność zwolnienia się z pracy gdy jest molestowana, więc o molestowaniu nie
                                        ma
                                        ) mowy.
                                        Ściślej rzecz biorąc uważam że nie ma mowy o przymusie poddawania sie
                                        molestowaniu.
                                        A nie o tym, że molestowania nie ma.

                                        ) "Rewolucja - całkowita, fundamentalna i szybka zmiana w określonej dziedzinie
                                        ) życia społecznego, intelektualnego czy kulturalnego"
                                        ) Przymus i przemoc nie są niezbędne - vide rewolucja obyczajowa czy
                                        ) technilogiczna.
                                        Aaaa.
                                        W tym sensie.
                                        No tak. Tak rozumiana rewolucja nie wiąże się z przymusem.
                                        Tylko skoro miałaby mieć miejsce taka rewolucja liberalna NIE ZWIĄZANA Z
                                        PRZYMUSEM
                                        czyli , jak się domyślam, oparta na zrzeczeniu się przez społeczeństwo pewnych
                                        przywilejów socjalnych, obniżki podatków i jednocześnie świadczeń itd.
                                        to co do diabła ci sie w tym nie podoba????

                                        ) Skrajny liberalizm opiera się na prawie silniejszego. To oczywista prawda,
                                        ) której nie zauważasz, bo brzydko pachnie i nieładnie się kojarzy.
                                        To ja widocznie nie jestem skrajnym liberałem :-))

                                        ) ) Ja proponuje równośc wobec prawa co jak zauważyłem Tobie nie odpowiada.
                                        )
                                        ) Źle zauważyłeś.
                                        Dosyc jednoznacznie dałaś do zrozumienia, że równośc wobec prawa nie jest
                                        dla Ciebie najważniejsza i łatwo z tej zasady rezygnujesz.

                                        ) Ciekawe skąd takie wnioski, z tego że uważam wycofanie się z ochrony
                                        ) macierzyństwa za idiotyzm i kompletny brak odpowiedzialności?
                                        Ja też.
                                        Tylko że ja godzę sie kosztami ochrony macieżyństwa .
                                        I wciągu 5 minut jestem w stanie wymyśleć sprawiedliwszy system.
                                        I to nie tylko sprawiedliwszy w sensie liberalnym ale
                                        nawet sprawiedliwszy w sensie społecznym.
                                        (nie przyszło ci nigdy do głowy, że to głupie
                                        że obecny system bardziej chroni panią manager
                                        z która zarabia 5 tys miesięcznie niż bezrobotną
                                        matkę?)

                                        ) Czytaj uważniej, przecież napisałam wyraźnie, że rozpatruję grupę kobiet
                                        która
                                        ) zdecydowała się na rodzenie i w związku z tym została ZMUSZONA do małżeństwa
                                        ) patriarchalnego.
                                        No to zupełnie tak jak ja.
                                        Chce kupić nowego mercedesa (to jest dobrowolne)
                                        Ale - tu zaskoczenie - jestem zmuszony do poniesienia kosztów tego zakupu.
                                        To skandal!!!
                                        ) Przymus nie dotyczy rodzenia tylko patriarchalnego małżeństwa
                                        To małżeństwa partnerskie są zakazane?
                                        SKANDAL.
                                        Gdzie?
                                        Jakim prawem?

                                        ) Wyjasnij mi, co mnie jako klienta obchodzi to, jaki cel załozył sobie
                                        ) właściciel hipermarketu?
                                        W ogóle go nie musi obchodzić jaki cel założył sobie właściciel.
                                        Może mieć to bardzo głęboko w dupie.
                                        I to jest jego prawo.
                                        To Twoja filozofia mówi, że skoro właściciel wybudował hipermarket
                                        to znaczy, że ma jeszcze ustawiac towar na półkach tak jak Ty chcesz.

                                        ) Znowu ta filozofia Kalego...
                                        Filozofia Kalego polega na tym (w Twoim wydaniu), że uważasz że X ma prawo do
                                        pewnych zachowań wobec Y ale Y nie ma prawa na analogiczne zachowania wobec X.
                                        Masz prawo urządzać sobie dom jak chcesz?
                                        Masz.
                                        To odczep się od tego jak ktos urządza swój sklep.
                                        To jego sklep i twój dom.
                                        Ani Ty nie masz prawa narzucać mu sposobu urządzania jego sklepu ani
                                        on nie ma prawa narzucać Ci jak masz urządzac dom.
                                        To moja wizja.
                                        niektórzy niestety chcą być sprytni i wierzą, że można pokierowac motłochem tak
                                        żeby zabrał akurat tym, którym oni by chciali zabrac i dał
                                        akurat tym którym oni by chciali zabrać.
                                        A motłoch - istotnie.
                                        Zabiera tym, którym ma zabrać ale przy okazji jeszcze innym i innym.
                                        A i daje czasem niekoniecznie temu komu trzeba.
                                        ) Konieczność własciciela hip.to mój przymus, a ty podobno jesteś wrogiem
                                        ) wszelkiego przymusu...
                                        Nie wszelkiego (wolę się zastrzec bo lubisz przekręcać)
                                        Normalnym jest zastosowanie przymusu wobec przestępcy.
                                        Ale właśnie dlatego że jestem za unikaniem przymusu to nie chciałbym,
                                        żeby przestępca był człowiek który ośmielił się sam zadecydowac kogo chce
                                        zatrudnić.
                                        Podobnie nie zgadzam sie, żeby przetępcą był człowiek, który ośmielił sie
                                        zatrudnic
                                        drugiego na warunkach innych niz to sobie wymyśliły osoby trzecie
                                        (np. autorzy kodeksu pracy)

                                        ) ) Nie widzisz innej możliwości niz dotacje aby osiągnąc jaki cel?

                                        ) Uniknięcie upadku całego sektora rolnego z wszelkimi tego konsekwencjami
                                        ) socjologicznymi. (nie mylić z socjalizmem :))
                                        A poprzez upadek bardziej rozumiesz kwestie samego zaniechania produkcji
                                        przez część rolników (co w tym złego że nie będzie się produkowac
                                        tego czego inni i tak nie chcą kupić)
                                        Czy też może zubożenie części rolników.
                                        ) ) Zniesienie wszelkich ulg podatkowych
                                        ) ) Ja byłbym "za" ale niestety państwo musi wspierać budownictwo (każdy ma pr
                                        ) awo
                                        ) ) do własnego mieszkania)
                                        ) ?????????????????????
                                        ) A kto tak powiedział, że musi??? To czysty komunizm.....
                                        Niezupełnie.
                                        Nie tyle czysty komunizm ile jeden z jego elementów.
                                        Niewinny, malutki.
                                        Tylko jeden skromniutki.
                                        Większośc krzykaczy pod URM chce interwencji
                                        tylko w niektórych sprawach.
                                        A że pod URM przychodzą różni krzykacze to
                                        mamy w Polsce całkiem niezły bajzel, 18% bezrobocie
                                        i 40 mld deficytu.

                                        )
                                        ) ...i tu rekopis znaleziony w Saragossie się urywa. Jest cos więcej?
                                        Przepraszam, nie wiem czemu mi się post obciął.

                                        Oto rekonstrukcja:

                                        Ja byłbym "za" ale niestety państwo musi wspierać budownictwo (każdy ma prawo
                                        do własnego mieszkania) a jak bogaty dzięki uldze wybuduje chate to będzie
                                        chciał
                                        sprzedać swoje stare mieszkanie, podaż wzrośnie, ceny spadna i więcej ludzi
                                        będzie
                                        mogło sobie pozwolić na taki zakup.
                                        Byłbym "Za" ze względu na zasadę równości wobec prawa ale ta zasada nie jest
                                        taka ważna
                                        jak sama przekonujesz więc muszę byc przeciw zniesieniu ulg ze względu na ważny
                                        interes społeczny nawet kosztem nierówności wobec prawa.
                                        Zniesienie tego przywileju świadczyłoby o braku
                                        • Gość: barbinator pora kończyć. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 19:38
                                          Sebastianie, już-już brałam sie do odpisywania czyli żmudnego wyjasniania
                                          wszystkich twoich przeinaczeń i zmian tematu prowadzących w konsekwencji do
                                          absurdu i....odpuściłam sobie.
                                          Ta rozmowa staje się nieprzyjemna. Strasznie się plączesz a w efekcie zaczynasz
                                          walić z grubej rury tekstami o mojej ignorancji, o poziomie 10-letniego
                                          dziecka, o mojej (nie)prawdomówności itd.
                                          W taki sposób ja nie chcę z nikim rozmawiać i na szczęście nie muszę.
                                          Na koniec tylko kilka spraw:

                                          1. Masz niedobry zwyczaj zbaczania z tematu i wplątywania się w wątki poboczne.
                                          W efekcie wychodzi tak jak w moim przykładzie z hipermarketem, kiedy w końcu
                                          nerwowo zacząłeś mi dowodzić, że nic mi do tego jak pan X ustawia towar na
                                          półkach we własnym sklepie. Tylko, że ja mam gdzieś pana X i jego półki - to
                                          był tylko przykład, który miał ci coś pokazać - pewno dawno już zapomniałeś
                                          co.....

                                          2. Przykład z twoją mamą jest zupełnie chybiony. Mama pracowała zapewne na
                                          czarno, zapewne w czasach gdy istniał czarnorynkowy kurs złotego i byle 1000$
                                          to były kosmiczne pieniądze, zapewne potem jednak wróciła do Polski i korzysta
                                          (lub będzie korzystać) z polskiej emerytury, zapewne miała szczęście w Stanach
                                          nie chorować ani nie uległa wypadkowi, zapewne...... Nie wiem co chciałeś tym
                                          przykładem udowodnić, ale za dużo tu niewiadomych, by dało się tak COKOLWIEK
                                          udowodnić.

                                          3. Co rozumiem przez bolszewizm umysłowy wyjaśniłam wcześniej i nie mam ochoty
                                          tego powtarzać. Jakie cechy b.u. w tobie dostzregam? - wszystkie wymienione.

                                          4. Co do komunizmu mamy jasność a nawet zgodność - to zawsze jakiś sukces.

                                          5. Nie ma przymusu poddawania się molestowaniu tak samo jak nie ma przymusu
                                          poddawania się "feministycznym pomysłom w kodeksie pracy". Jest prawo wyboru -
                                          można zwolnić się z pracy i można przestać być przedsiębiorcą. Kropka.Nic
                                          więcej na ten temat nie daje się powiedzieć bez popadania w absurd.

                                          6. Nie rezygnuję z zasady równości wobec prawa, tylko inaczej ją postrzegam. To
                                          że ktoś inaczej rozumie wolność czy równość niż ty, nie znaczy, że wolno ci go
                                          obrażać.

                                          7. Twierdzenie, że w ciągu 5 min. jesteś w stanie wymyślić lepszy system
                                          socjalny świadczy chwalebnie o twojej ambicji i pewności siebie, ale znacznie
                                          gorzej o krytycyzmie i umiejętności oceny własnych możliwości.

                                          8. Jaka jest różnica między kupieniem mercedesa a rodzeniem dzieci w sensie
                                          znaczenia tych czynności dla trwałości cywilizacji tłumaczyłam ci wiele razy i
                                          więcej nie będę.

                                          9. Rolnictwo: upadek to coś innego niż zubożenie - ja pisałam o upadku
                                          Zaniechanie produkcji nie jest konsekwencją socjologiczną - ja pisałam o k.s.

                                          10. Dotacje do budownictwa premiują bogatych kosztem biednych w dużo większym
                                          stopniu niż np przywileje macierzyńskie. Jako instrument pobudzania rynku
                                          okazały się nieskuteczne.

                                          Reszta znowu się ucięła.
                                          Pozdr. B.
                                          • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 23.11.02, 14:36
                                            Przykład z twoją mamą jest zupełnie chybiony. Mama pracowała zapewne na
                                            > czarno, zapewne w czasach gdy istniał czarnorynkowy kurs złotego i byle 1000$
                                            > to były kosmiczne pieniądze,
                                            Problem w tym, że nawet przy założeniu że nie korzysta sie z superkorzystnego
                                            kursu i postanawia się zostać w USA to z przeciętnej "czarnej" pensji (czarnej
                                            a więc płaconej z pominięciem idei ochrony pracownika) można tam żyć lepiej niż
                                            w Polsce z pensji oficjalnej, wypłacanej zgodnie z wszelkimi przepisami.
                                            zapewne potem jednak wróciła do Polski i korzysta

                                            > nie chorować ani nie uległa wypadkowi, zapewne...... Nie wiem co chciałeś tym
                                            > przykładem udowodnić, ale za dużo tu niewiadomych, by dało się tak COKOLWIEK
                                            > udowodnić.
                                            Pomin pracownika, skup się na pracodawcy. Spróbuj sobie odpowiedziec na pytanie:
                                            Dlaczego pracodawca zdecydowal się zapłacić np. 1000 USD a nie 300 skoro i tak
                                            zatrudnienie było na czarno(a więc bez ochrony socjalnej)
                                            Podpowiedź: Bo płacąc 300 ryzykował, że w ciągu tygodnia pracownik (piszmy
                                            ogólnie) mógłby znależć sobie lepiej płatną pracę.
                                            Mój wniosek: rynek skuteczniej zmusza do szanowania pracowników niż przywileje
                                            socjalne.
                                            Jeśli masz inne wnioski to zamieniam się w słuch (a ściślej we wzrok:-))
                                            > 5. Nie ma przymusu poddawania się molestowaniu tak samo jak nie ma przymusu
                                            > poddawania się "feministycznym pomysłom w kodeksie pracy". Jest prawo wyboru -

                                            > można zwolnić się z pracy i można przestać być przedsiębiorcą.
                                            Można jeszcze nie zatrudniac kobiet albo wkalkulowac przywileje kobiece w ich
                                            niższą pensję.
                                            Co jak dowodzą feministki jest powszechną praktyką.
                                            > 7. Twierdzenie, że w ciągu 5 min. jesteś w stanie wymyślić lepszy system
                                            > socjalny świadczy chwalebnie o twojej ambicji i pewności siebie, ale znacznie
                                            > gorzej o krytycyzmie i umiejętności oceny własnych możliwości.
                                            Prosze bardzo:
                                            Sumujemy całoroczne wydatki na zasiłki macieżyńskie , dzielimy przez ilośc
                                            kobiet rodzących w danym roku i przynajemy każdej kobiecie rodziącej dziecko
                                            jednakowy zasiłek.
                                            Cechy takiego rozwiązania:
                                            PLUSY:
                                            1) Chronimy wszystkie młode matki i dzieci a nie tylko te, które są bardziej
                                            zaradne, maja pracę itd. a więc wtedy istotnie chronimy macieżyństwo a nie
                                            macieżyństwo "pod warunkiem" (że kobieta ma pracę)
                                            2) Jest to zgodne z ideą pomocy słabszym.

                                            MINUSY:
                                            1) Z takiej formy pomocy korzystać moga też kobiety typu : żona milionera, nie
                                            pracuje i jeszcze dostaje zasiłek

                                            MÓJ STOSUNEK DO w/w WADY:
                                            Godze się (wliczam w cenę w/w rozwiązania)
                                            Zwłaszcza, że wartośc takich zasiłków jest ograniczona (nie można jej zawyżyć
                                            zatrudniając sie na wysoką pensję i manipulując ZUS-em i zwolnieniami L-4

                                            ISTOTNE RYZYKO, KTÓRE WIDZE:
                                            Jeśli zachowamy dotychczasową wysokośc składek ZUS a jednocześnie będziemy
                                            obcinać przysługujące z tego tytułu zasiłki to tylko frajer będzie chciał byc
                                            zatrudnony legalnie z pełnym ubezpieczeniem.

                                            Prosze bardzo.
                                            W którym miejscu się nie zgadzasz?


                                            > 8. Jaka jest różnica między kupieniem mercedesa a rodzeniem dzieci w sensie
                                            > znaczenia tych czynności dla trwałości cywilizacji tłumaczyłam ci wiele razy
                                            i
                                            > więcej nie będę.
                                            Mnie chodzi o to , żeby najpierw sprecyzowac pojęcie PRZYMUS.
                                            O tym, kiedy ten przymus lub walka z przymusem jest uzasadniona porozmawiamy
                                            później.
                                            Przedstawiony przez Ciebie powyżej argument będzie na miejscu jak ta definicję
                                            przymusu ustalimy.

                                            Czy przymus nie wynikający ani bezpośrednio ani nawet pośrednio z przepisów
                                            prawa lecz wynikający z konieczności pewnych zachowan w konsekwencji
                                            dobrowolnie podjętej decyzji jest wg. Ciebie w ogole przymusem?

                                            > 9. Rolnictwo: upadek to coś innego niż zubożenie - ja pisałam o upadku
                                            > Zaniechanie produkcji nie jest konsekwencją socjologiczną - ja pisałam o k.s.
                                            Czyli, jak się domyślam, chodzi Ci bardziej o kwestię ubożenia rolników poniżej
                                            pewnego poziomu życia.
                                            Jeśli dobrze cie zrozumiałem to dlaczego dopłaty do rolnictwa polegają na
                                            dopłatach proporcjonalnych do majątku rolnika (dopłaty do hektara, dopłaty do
                                            każdej krowy) lub dopłatach do skupu (bogatszy rolnik , który ma większe
                                            możliwości wyprodukowania dostanie od państwa więcej niż drobny rolnik)

                                            >
                                            > 10. Dotacje do budownictwa premiują bogatych kosztem biednych w dużo większym
                                            > stopniu niż np przywileje macierzyńskie. Jako instrument pobudzania rynku
                                            > okazały się nieskuteczne.
                                            Ja tam nawet nie wiem , może się nawet okazały skuteczne, nie znam
                                            szczegółowych analiz.
                                            Ale po pierwsze były niesprawiedliwe: nierówność wobec prawa
                                            A po drugie były "niesprawiedliwe społecznie": najwięcej korzystali na tym
                                            bogaci.
                                            Mnie wystarcza ten pierwszy powód, zeby uznac je za złe rozwiązanie.
                                            A co do skuteczności to zakazy dyskryminacji, specjalne ustawy nie okazały sie
                                            skuteczne w wyrównywaniu satusu k i m ani w USA ani w UE. Mam na myśli
                                            oczywiście skalę masową, bo że pare kobiet udało się wyprocesowac niezłą kase
                                            jeśłi miały szczęście pracowac w odpowiednio bogatej firmie to inna sprawa.

                                            > Reszta znowu się ucięła.
                                            Taki life.

                                            • Gość: barbinator Re: pora kończyć. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.02, 09:38
                                              Gość portalu: Sebastian napisał:

                                              > Problem w tym, że nawet przy założeniu że nie korzysta sie z superkorzystnego
                                              > kursu i postanawia się zostać w USA to z przeciętnej "czarnej" pensji
                                              (czarnej
                                              > a więc płaconej z pominięciem idei ochrony pracownika) można tam żyć lepiej
                                              niż
                                              > w Polsce z pensji oficjalnej, wypłacanej zgodnie z wszelkimi przepisami.

                                              USA są krajem znacznie bogatszym od Polski, to raz.
                                              Przede wszystkim jednak ja zupełnie inaczej niż ty oceniam znaczenie
                                              bezpieczeństwa socjalnego dla rzeczywistej jakości życia. Nie wyobrażam sobie
                                              życia bez dobrego ubezpieczenia chorobowego, gwarancji wysokiej emerytury
                                              (czyli możliwości dodatkowego ubezpieczenia), szkoły dla dzieci itp. Jeśli
                                              pracujesz na czarno, to jesteś tego pozbawiony, albo żyjesz na koszt innych
                                              korzystając z nienależnych świadczeń. Nie umiałabym tak żyć.



                                              > Dlaczego pracodawca zdecydowal się zapłacić np. 1000 USD a nie 300 skoro i
                                              tak było na czarno(a więc bez ochrony socjalnej)
                                              > Podpowiedź: Bo płacąc 300 ryzykował, że w ciągu tygodnia pracownik (piszmy
                                              > ogólnie) mógłby znależć sobie lepiej płatną pracę.
                                              > Mój wniosek: rynek skuteczniej zmusza do szanowania pracowników niż przywileje

                                              A o jakich przywilejach socjalnych mówimy?
                                              Jeśli np o przymusowym skracaniu czasu pracy, deputatach węglowych, bonach na
                                              święta, zupie z obowiązkową wkładką mięsną to zgadzam się.
                                              Jeśli o przywilejach związanych z macierzyństwem, odszkodowaniach za wypadki
                                              przy pracy itp to nie zgadzam się. Wolny rynek wszystkiego nie załatwi. Dowód
                                              na to znajdziesz w każdej historii myśli liberalnej. Leseferyzm skończył się po
                                              wielkim kryzysie lat 20-stych i nigdzie już do niego nie próbowano wracać. I
                                              niech tak pozostanie.


                                              (ciach opis twojego projektu zmian w kodeksie pracy)
                                              > Prosze bardzo.
                                              > W którym miejscu się nie zgadzasz?

                                              W każdym. Ten pomysł jest równie dobry jak pomysł wypłacania jednakowych
                                              emerytur dla wszystkich niezależnie od wysokości płaconej składki ZUS.
                                              Taka urawniłowka pasuje raczej do komunizmu, w ustach liberała brzmi kompletnie
                                              niezrozumiale.
                                              Ale widzę tu możliwość pewnego niezrozumienia intencji którą wartałoby
                                              wyjaśnić. Nie raz i nie dwa spotkałam się na różnych forach z sytuacją
                                              mieszania pojęć zasiłek macierzyński, wychowawczy, opiekuńczy a nawet chorobowy
                                              dla kobiet w ciąży. To bardzo różne sprawy, część tych zasiłków jest
                                              objęta "urawniłowką" o jakiej piszesz, część jest proporcjonalna do wysokości
                                              płaconej składki ZUS podobnie jak wysokość emerytury. To chyba słuszne, nie
                                              sądzisz?
                                              W każdym razie nie było by źle uściślić pojęcia. Przyznaję przy tym bez bicia,
                                              że moja wiedza w kwestii szczegółów jest nieco dziurawa, zwłaszcza po tym
                                              jak "prorodzinny" rząd Buzka zaczął kombinować z zasiłkami.


                                              > Mnie chodzi o to , żeby najpierw sprecyzowac pojęcie PRZYMUS.
                                              > O tym, kiedy ten przymus lub walka z przymusem jest uzasadniona porozmawiamy
                                              > później.
                                              > Czy przymus nie wynikający ani bezpośrednio ani nawet pośrednio z przepisów
                                              > prawa lecz wynikający z konieczności pewnych zachowan w konsekwencji
                                              > dobrowolnie podjętej decyzji jest wg. Ciebie w ogole przymusem?


                                              Owszem. Jest to coś, co nazwałabym przymusem moralnym.
                                              Inne przykłady takiego przymusu: widzę tonącego człowieka, rzucam mu się na
                                              ratunek - bo czuję przymus moralny takiego postępowania.
                                              Walka w podziemiu w czasie wojny - nie ma obowiązku prawnego, jest dobrowolna
                                              zgoda spowodowana przymusem moralnym.
                                              W naszym konkretnym przypadku taki przymus moralny bywa nazywany instynktem
                                              macierzyńskim i przez wielu jest uważany za fundament na jakim zbudowane jest
                                              społeczeństwo.

                                              > Czyli, jak się domyślam, chodzi Ci bardziej o kwestię ubożenia rolników
                                              poniżej
                                              > pewnego poziomu życia.
                                              > Jeśli dobrze cie zrozumiałem to dlaczego dopłaty do rolnictwa polegają na
                                              > dopłatach proporcjonalnych do majątku rolnika (dopłaty do hektara, dopłaty do
                                              > każdej krowy) lub dopłatach do skupu (bogatszy rolnik , który ma większe
                                              > możliwości wyprodukowania dostanie od państwa więcej niż drobny rolnik)

                                              Nie wiem dlaczego i nie muszę wiedzieć, bo nie ma to wpływu na mój pogląd w tej
                                              sprawie. Jeśli chcesz, to mogą być i proporcjonalne, mnie to zwisa - będzie
                                              tylko jeszcze bardziej komunistycznie niż jest, ale wolny rynek na produkty
                                              żywnościowe i tak, przynajmniej w Europie nie istnieje. Bo gdyby istniał, to
                                              oczywiście my także moglibyśmy nasze rolnictwo urynkowić. I wtedy byłabym ZA.



                                              > A co do skuteczności to zakazy dyskryminacji, specjalne ustawy nie okazały
                                              sie
                                              > skuteczne w wyrównywaniu satusu k i m ani w USA ani w UE. Mam na myśli
                                              > oczywiście skalę masową, bo że pare kobiet udało się wyprocesowac niezłą kase
                                              > jeśłi miały szczęście pracowac w odpowiednio bogatej firmie to inna sprawa.

                                              Nie zgadzam się z tym. Mieszkałam kilka lat w Norwegii i wiem, że przynajmniej
                                              w Skandynawii te ustawy wywarły pożądany skutek zarówno na rynek pracy jak i
                                              przede wszystkim na postawy mentalne kobiet i mężczyzn.
                                              Na tym forum często zabierają głos osoby mieszkające w różnych krajach -
                                              Malwina we Francji, Katrina w Niemczech. Ich odczucia są podobne do moich.

                                              >
                                              > > Reszta znowu się ucięła.
                                              > Taki life.

                                              Life is cruel and full of zasadzkas.

                                              Pozdrawiam, B.
                                              >
                                              • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 25.11.02, 21:46
                                                > USA są krajem znacznie bogatszym od Polski, to raz.
                                                Pan Guzdowaty jest znacznie bogatszy niz pan Schmidt, który gdzies pod
                                                Monachium prowadzi kawiarnię albo jest bauerem i uprawia kapustę.
                                                Jednak pan Schmidt musi zapłacić znacznie więcej jeśli chce zatrudnić zwykłego
                                                fizycznego pracownika nawet jeśli miałby go zatrudniac na czarno.
                                                Pan Guzdowaty jest znacznie od niego bogatszy a mimo to nie sądzę żeby płacił
                                                zwykłym fizycznym więcej niż pan Schmidt.
                                                > Przede wszystkim jednak ja zupełnie inaczej niż ty oceniam znaczenie
                                                > bezpieczeństwa socjalnego dla rzeczywistej jakości życia. Nie wyobrażam sobie
                                                > życia bez dobrego ubezpieczenia chorobowego, gwarancji wysokiej emerytury
                                                > (czyli możliwości dodatkowego ubezpieczenia), szkoły dla dzieci itp. Jeśli
                                                > pracujesz na czarno, to jesteś tego pozbawiony, albo żyjesz na koszt innych
                                                > korzystając z nienależnych świadczeń. Nie umiałabym tak żyć.
                                                Jeszcze raz bo widzę, że nie zrozumiałaś pytania:
                                                DLACZEGO PRZECIĘTNEMU NIELEGALNEMU PRACOWNIKOWI PŁACI SIĘ W USA NP. 1000
                                                DOLARÓW SKORO I TAK JEST ON NIELEGALNY WIĘC MOZNABY MU PŁACIĆ NP. 500 DOLARÓW
                                                ALBO 300?
                                                Dlaczego????
                                                Nie pytam jaką opcję ty wolisz.
                                                Jeśli ty nie chciałabyś tak pracować to nikt cię nie zmusza.
                                                Dlaczego nielegalnemu pracownikowi pracodawca gotów jest zapłacić tak dużo???
                                                Czy rozumiesz pytanie?

                                                > > Mój wniosek: rynek skuteczniej zmusza do szanowania pracowników niż przywi
                                                > leje
                                                >
                                                > A o jakich przywilejach socjalnych mówimy?
                                                O przywilejach które tak drastycznie odstają od realiów ekonomicznych danego
                                                kraju , że nawet jeśli pozornie pracodawcy ich przestrzegaja to tylko na
                                                papierze.

                                                > Nie zgadzam się z tym. Mieszkałam kilka lat w Norwegii i wiem, że
                                                przynajmniej
                                                > w Skandynawii te ustawy wywarły pożądany skutek zarówno na rynek pracy
                                                Co objawia się tym, że kobiety zarabiają tam 20-25 % mniej niż mężczyzni.
                                                (mniej więcej podobny wynik co w Polsce)
                                                Jeśli chodzi o poziom życia kobiet to niewątpliwie jest on wyższy niz w Polsce
                                                a więc siłą rzeczy ich niezależnośc musi byc większa.
                                                Jeśli kiedyś w Polsce przeciętna kobieta będzie mogła kopnąć swojego faceta-
                                                buraka w d.. bo jej nie szanuje i będzie wiedziała, że bez problemu utrzyma
                                                się nawet z niezbyt wysokiej pensji bo ta niezbyt wysoka pensja to będzie np.
                                                równowartość 1000 USD to będzie to niewątpliwie krok do przodu nawet jeśli w
                                                tej wspaniałej Polsce te 1000 USD będzie i tak o 20-30% niższą pensją niż
                                                pensja którą dostaje mężczyzna
                                                • Gość: barbinator Re: pora kończyć. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 11:50
                                                  Gość portalu: Sebastian napisał:

                                                  > DLACZEGO PRZECIĘTNEMU NIELEGALNEMU PRACOWNIKOWI PŁACI SIĘ W USA NP. 1000
                                                  > DOLARÓW SKORO I TAK JEST ON NIELEGALNY WIĘC MOZNABY MU PŁACIĆ NP. 500 DOLARÓW
                                                  > ALBO 300?
                                                  > Dlaczego????
                                                  > Nie pytam jaką opcję ty wolisz.
                                                  > Jeśli ty nie chciałabyś tak pracować to nikt cię nie zmusza.
                                                  > Dlaczego nielegalnemu pracownikowi pracodawca gotów jest zapłacić tak dużo???
                                                  > Czy rozumiesz pytanie?

                                                  Oczywiście, że rozumiem. Nie rozumiem natomiast dlaczego do tej odpowiedzi
                                                  przywiązujesz aż taką wagę. Moim zdaniem to do niczego nie prowadzi.
                                                  Odpowiedź jest oczywista: nielegalnym wszędzie na świecie płaci się najniższą
                                                  stawkę za jaką oni są skłonni pracować. Jeśli amerykański pracodawca płaci
                                                  Portorykańczykom 1000$ to widać mniej już się nie dało.
                                                  Norweski bamber płacił kiedyś Polakom na czarno 50 Nkr za godzinę zbierania
                                                  ziemniaków (legalnym Norwegom ok. 80-100 Nkr)
                                                  Potem zaczeli się pojawiać Albańczycy, Litwini, Ukraińcy i stawki spadły do 20-
                                                  30 Nkr, co sporej części Polaków przestało się opłacać (wcześniej zresztą
                                                  Polacy obniżyli swą obecnością stawki Wietnamczyków)
                                                  W Polsce w tej chwili jest podobnie. Jeśli gdzieś są chętni do pracy za 500 zł.
                                                  to pracodawca na pewno nie da im 600, bo po co?
                                                  Nie rozumiem, co chciałeś w ten sposób udowodnić.


                                                  >
                                                  > > Nie zgadzam się z tym. Mieszkałam kilka lat w Norwegii i wiem, że
                                                  > przynajmniej
                                                  > > w Skandynawii te ustawy wywarły pożądany skutek zarówno na rynek pracy
                                                  > Co objawia się tym, że kobiety zarabiają tam 20-25 % mniej niż mężczyzni.
                                                  > (mniej więcej podobny wynik co w Polsce)

                                                  A znasz to powiedzenie o kłamstwie, większym kłamstwie i kłamstwie
                                                  statystycznym?
                                                  Nie wiem w jaki sposób przeprowadzono te badania. Wiem tylko, że mieszkając w
                                                  Norwegii nie spotkałam sie prawie wcale z problemem nierównej płacy za równą
                                                  pracę, natomiast w Polsce i owszem. Próba opisywania świata za pomocą
                                                  statystyki (co na forumF propaguje np Tad) jest bardzo przydatna do celów
                                                  demagogiczno-propagandowych, ale w zrozumieniu tego świata mało pomaga.


                                                  > Jeśli chodzi o poziom życia kobiet to niewątpliwie jest on wyższy niz w
                                                  Polsce
                                                  > a więc siłą rzeczy ich niezależnośc musi byc większa.

                                                  Oczywiście że tak, wcale nie przeczę. Jednak jeszcze kilkadziesiąt lat temu
                                                  kobiety w Norwegii zarabiały średnio mniej niż połowę tego co mężczyźni, a
                                                  świadczenia socjalne były niewielkie.
                                                  Nawet przy obecnym poziomie zamożności przeciętna Norweżka nie byłaby w stanie
                                                  utrzymać siebie i dzieci za mniej niż połowę przeciętnej pensji, zwłaszcza, że
                                                  zapewne w tym "optymalnym systemie" nie byłoby, bardzo wysokich w Norwegii
                                                  zasiłków wychowawczych i macierzyńskich.
                                                  Przypominam, że twoja teza była taka, że prawodawstwo i akcje sprzyjające
                                                  równouprawnieniu nie miały wpływu na sytuację kobiet.
                                                  Mylisz się, i to bardzo - co starałam ci się wyjaśnić wyżej.


                                                  > Jeśli kiedyś w Polsce przeciętna kobieta będzie mogła kopnąć swojego faceta-
                                                  > buraka w d.. bo jej nie szanuje i będzie wiedziała, że bez problemu utrzyma
                                                  > się nawet z niezbyt wysokiej pensji bo ta niezbyt wysoka pensja to będzie np.
                                                  > równowartość 1000 USD to będzie to niewątpliwie krok do przodu nawet jeśli w
                                                  > tej wspaniałej Polsce te 1000 USD będzie i tak o 20-30% niższą pensją niż
                                                  > pensja którą dostaje mężczyzna

                                                  To zależy. W Norwegii za 1000$ kobieta z dziećmi nie wyżyje bez zasiłku,
                                                  natomiast w Polsce długo jeszcze niewielka pensja nie będzie wynosiła tyle ile
                                                  odpowiednik 1000$.
                                                  A jak już to nastąpi, to może się okazać, że to znowu za mało by bez systemu
                                                  pomocy społecznej móc kopnąć męża buraka w d....
                                                  Pozdrawiam, B
                                                  • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 26.11.02, 21:44
                                                    > Jeśli amerykański pracodawca płaci
                                                    > Portorykańczykom 1000$ to widać mniej już się nie dało.
                                                    Jak to się nie dało?
                                                    Prawo socjalne nie pozwoliło?
                                                    1000 USD to dla Ciebie mało?
                                                    To pensja pozwalająca na życie w Stanach na wyższym poziomie niż w Polsce pod
                                                    ochroną socjalną.
                                                    Dlaczego w stanach w przypadku pracy "poza prawem" pracodawca płaci więcej(nie
                                                    tylko wg. przelicznika ale również wg. siły nabywczej) niż w Polsce w ramach
                                                    prawa?

                                                    > Norweski bamber płacił kiedyś Polakom na czarno 50 Nkr za godzinę zbierania
                                                    > ziemniaków (legalnym Norwegom ok. 80-100 Nkr)
                                                    > Potem zaczeli się pojawiać Albańczycy, Litwini, Ukraińcy i stawki spadły do
                                                    20-
                                                    > 30 Nkr, co sporej części Polaków przestało się opłacać (wcześniej zresztą
                                                    > Polacy obniżyli swą obecnością stawki Wietnamczyków)
                                                    > W Polsce w tej chwili jest podobnie. Jeśli gdzieś są chętni do pracy za 500
                                                    zł.
                                                    >
                                                    > to pracodawca na pewno nie da im 600, bo po co?
                                                    A jak na danym stanowisku nikt nie chce pracowac za mniej niż np. 2000?
                                                    > Nie rozumiem, co chciałeś w ten sposób udowodnić.
                                                    Że poziom zycia pracowników zależy głównie od rynku a nie od uregulowań
                                                    socjalnych.
                                                    Mam na myśli średni poziom bo nie wątpie, że poziom zycia górników od rynku
                                                    zależy w nieznacznym stopniu.

                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > > Nie zgadzam się z tym. Mieszkałam kilka lat w Norwegii i wiem, że
                                                    > > przynajmniej
                                                    > > > w Skandynawii te ustawy wywarły pożądany skutek zarówno na rynek prac
                                                    > y
                                                    > > Co objawia się tym, że kobiety zarabiają tam 20-25 % mniej niż mężczyzni.
                                                    > > (mniej więcej podobny wynik co w Polsce)
                                                    >
                                                    > A znasz to powiedzenie o kłamstwie, większym kłamstwie i kłamstwie
                                                    > statystycznym?
                                                    A największym kłamstwem jest statystyka oparta na niewielkiej próbie.
                                                    Wlaśnie ty ją przedstawiłas przy czym próba ta była na prawde mikroskopijna bo
                                                    jak się domyślam była przeprowadzana na Tobie i twoich znajomych.
                                                    Ręce mi szczerze mówiąc opadają jak używasz takich argumentów.
                                                    Ostatnio jakaś kobieta w jakims talk-show powiedziała, że w Polsce nie ma
                                                    dyskryminacji bo ona sama nie czuje sie dyskryminowana na co zjechała ją jakaś
                                                    feministka, ze to nielogiczne bo z faktu że pani X nie czuje się dyskryminowana
                                                    nie wynika że nie ma dyskryminacji bo dyskryminacja jest czego dowodzą
                                                    satystyki.
                                                    Statystyki dotyczące płac mają szansę być precyzyjne bo nie wynikają z ankiet
                                                    tylko z konkretnych danych.
                                                    Wg. Ciebie to mało ważne bo Ty masz inne odczucia.
                                                    Prosze bardzo.

                                                    Holandia
                                                    www.unece.org/stats/documents/1998/04/gender/4.e.html
                                                    Szwecja
                                                    www.scb.se/statistik/if0103/if0103tab1eng.asp
                                                    I dla porównania Polska.
                                                    free.ngo.pl/temida/rappraca2.htm
                                                    > Nie wiem w jaki sposób przeprowadzono te badania.
                                                    Nie sądze w każdym razie żeby te dane wynikały z ankiet.
                                                    Chciałem zwrócić Ci uwage że po raz drugi podaję Ci konkretne dane co Ty
                                                    kwitujesz kręceniem nosem ale nie jesteś w stanie podać gdzie jest błąd.
                                                    Zastanawiam się czy to w ogóle ma sens.
                                                    Jak Ty sobie wyobrażasz dowód na, to że np. w Szwecji kobiety zarabiaja też
                                                    proporcjonalnie mniej niż mężczyzni.
                                                    Mam Ci wskazać jakąś panią Szwedkę i pana Szweda?
                                                    To będzie dla Ciebie dowód?
                                                    Bo oficjalne statystyki państwowe cie nie przekonuja?

                                                    > Próba opisywania świata za pomocą
                                                    > statystyki (co na forumF propaguje np Tad) jest bardzo przydatna do celów
                                                    > demagogiczno-propagandowych
                                                    Tad wykazuje minimum rzetelności bo na poparcie swoich tez stara się
                                                    przynajmniej znależć jakieś dane.
                                                    Za Twój sposób argumentowania niejedna feministka by ci dawno oczy wydrapała bo
                                                    to właśnie statystyki sa jednym z koronnych dowodów na dyskryminację kobiet.



                                                    > Przypominam, że twoja teza była taka, że prawodawstwo i akcje sprzyjające
                                                    > równouprawnieniu nie miały wpływu na sytuację kobiet.
                                                    Nie miały wpływu na pozycję kobiet na rynku pracy skoro proporcje zarobków k i
                                                    m są podobne.
                                                    No chyba żeby przyjąc, że w Polsce przeprowadzono równie skuteczne działania
                                                    ale z tym by się chyba feministki też nie zgodziły.

                                                    > A jak już to nastąpi, to może się okazać, że to znowu za mało by bez systemu
                                                    > pomocy społecznej móc kopnąć męża buraka w d....
                                                    Bo na tym polega socjalizm.
                                                    Im więcej ludzie dostają tym bardziej są przekonani że im się należy.
                                                    Na szczęście oprócz pewnych zasad moralnych są jeszcze nieubłagalne prawa
                                                    ekonomii, które powodują że można sobie wpisywać do konstytucji i kodeksów
                                                    dowolne przywileje ale i tak zasadnicze znaczenie będzie miał rynek.
                                                  • Gość: barbinator Re: pora kończyć. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.02, 09:38
                                                    Bardzo cię proszę, żebyś nie odrzucał moich argumentów tylko dlatego że nie
                                                    pasują do twoich teorii, po czym stwierdzał dramatycznie, że brak mi
                                                    argumentów a tobie ręce opadają.
                                                    Omówię to na tym nieszczęsnym przykładzie z USA.

                                                    Twoje założenie jest następujące: w USA człowiek może żyć lepiej za 1000$ na
                                                    czarno (niska tamtejsza płaca) niż w Polsce za odpowiednio niską płacę (niech
                                                    to będzie 1000PLN, zgadzasz się?) ale na biało, czyli z przywilejami socjalnymi.
                                                    Ja się z tym założeniem nie zgadzam i przedstwiam ci moje argumenty, które ty
                                                    lekceważąco spychasz pod dywan.
                                                    Napiszę więc wprost:
                                                    Nie zgadzam się z twoim założeniem. Mnóstwo ludzi się z nim nie zgodzi.
                                                    Dlaczego uwazasz, że wzyscy ludzie muszą być tacy jak ty? Żyć dobrze czy żyć
                                                    lepiej, to odczucia subiektywne, próbowałam ci to wyjaśnić używając terminu
                                                    bezpieczeństwo socjalne.
                                                    Ale ty lubisz na przykładach, więc proszę bardzo:
                                                    Wytłumacz mi jak człowiek, który ma niepracującą żonę, dwójkę dzieci w tym
                                                    jedno z porażeniem mózgowym a drugie w wieku szkolnym i sam pewnego pięknego
                                                    dnia w Kaliforni na plaży odkrył u siebie podejrzanie wyglądającego guza na
                                                    skórze, otóż jakim cudem taki człowiek ma lepiej żyć w Stanach za 1000$ bez
                                                    przywilejów socjalnych niż w Polsce za 1000PLN z przywilejami?
                                                    Proszę abyś TYM RAZEM ustosunkował się do mojego argumentu.
                                                    Proszę też, byś zrozumiał fakt, że jeśli założenie jest fałszywe, to teza jest
                                                    błędna niezależnie od tego z jakim zapałem się prowadzi dowód.

                                                    2. W sprawie mojego stosunku do danych statystycznych:
                                                    Podane przeze mnie powiedzonko o kłamstwach, dużych kłamstwach i kłamstwach
                                                    statystycznych wymyślił pewien mądry człowiek i wielu mądrych ludzi to za nim
                                                    powtarzało. Nie znaczy to oczywiście, że statystykę należy odrzucić - należy
                                                    jednak zdawać sobie sprawę z jej słabości. W poważnych dyskusjach argumenty
                                                    statystyczne traktuje się jak jedne z wielu, statystyka ma wspierać proces
                                                    dowodowy a nie go zastępować.
                                                    Problemem statystyk jest uśrednianie. Jeżeli na 1000 Polek 500 to anorektyczki
                                                    a 500 mocno puszyste to badanie statystczne wykaże, że przeciętna Polka jest
                                                    super zgrabna i zdrowa.
                                                    Przykład był skrajny, po to abyś zrozumiał dokładnie o co mi chodzi.
                                                    W twoim przykładzie z Norwegią mogłabym ad hoc wskazać kilka możliwości
                                                    statystycznych przekłamań, tylko po co? (do tego wątku wrócę później, teraz
                                                    chciałabym dokończyć ze statystyką)
                                                    Ponieważ zamierzam pobyć rrochę na tym forum, a i na innych możemy znowu na
                                                    siebie wpaść, to muszę ci coś wyjaśnić:
                                                    Sama NIGDY nie podaję danych statystycznych w dyskusjach netowych. Także wtedy,
                                                    gdy byłoby mi to na rękę a oponentowi wytrąciłoby argumenty z rąk.
                                                    Konsekwentnie do tego unikam wątków, które bazują na anlizowaniu danych
                                                    statystycznych i traktują je jak prawdę objawioną. Uważam, że taka moja postawa
                                                    jest konsekwentna i uczciwa.(to apropos twojego porównania mnie z paniusiami z
                                                    głupawych telewizyjnych tokszołów, nie wiem czy to zrozumiesz, ale takie
                                                    porównanie mnie obraża)

                                                    3. Na koniec miałam wrócić do sprawy twojego konkretnego przykładu w którym
                                                    posłużyłeś się statystyką. Załózmy na chwilę, że nie było tego wszystkiego co
                                                    napisałam o moim stosunku do statystyki i że wynik badań uważam za
                                                    niepodważalny a także zgodny z moimi własnymi odczuciami.
                                                    Czy coś z tego wynika? Ano nic nie wynika niestety.
                                                    Czy ty jeszcze pamiętasz jaka była teza tego fragmentu rozmowy? Coś mi się
                                                    wydaje, że nie za bardzo....
                                                    Otóż ty stwierdziłeś, że szeroko rozumiany "socjał" i "agitprop" nie wpłynął
                                                    znacząco na sytuację zawodową kobiet w Norwegii, na poparcie czego
                                                    przedstawiasz statystyki mówiące o ok. 20% niższych pensjach k. od m.
                                                    Ja stwierdziłam, że aby to udowodnić należałoby zainteresować się danymi
                                                    statystycznymi z różnych okresów kampanii afirmacyjnej kobiet, np rok 1950,
                                                    1960, 1970, 1980, 1990, 2000.
                                                    Dopiero wtedy wiedzielibyśmy, czy jest postęp czy go nie ma. Ja i bez tych
                                                    danych mogę ci powiedzieć, że postęp jest ogromny.
                                                    Ty natomiast próbowałeś udowodnić to samo porównując syt. Polski i Norwegii.
                                                    To trochę tak, jakby z Warszawy do Grójca jechać przez Kraków, nie wydaje ci
                                                    się?
                                                    Pozdr. B.

                                                  • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.tele2.pl 27.11.02, 12:07
                                                    > Nie zgadzam się z twoim założeniem. Mnóstwo ludzi się z nim nie zgodzi.
                                                    > Dlaczego uwazasz, że wzyscy ludzie muszą być tacy jak ty? Żyć dobrze czy żyć
                                                    > lepiej, to odczucia subiektywne, próbowałam ci to wyjaśnić używając terminu
                                                    > bezpieczeństwo socjalne.
                                                    CIACH
                                                    Problem w tym, że np. nie słyszałem o jakiejś masowej emigracji z USA do Polski
                                                    w celu poprawy bezpieczeństwa socjalnego.
                                                    A w druga stronę - jak najbardziej.
                                                    Teraz ta emigracja jest dużo mniejsza ale to potwierdza moją teze bo znacznie
                                                    większa była za komuny w czasie kiedy bądz co bądz w Polsce poziom
                                                    bezpieczeństwa socjalnego był większy.
                                                    Swoja podstawowa tezę wyraziłem na samym początku: poziom życia (obojetne czy
                                                    dotyczy to wypłaty otrzymywanej do ręki czy innych profitów typu ubezpieczenie)
                                                    zależy w niewielkim stopniu od przymusu prawnego
                                                    Tzn. ten przymus (z pkt. widzenia pracodawcy) a jednocześnie przywileje
                                                    socjalne (z pkt. widzenia pracownika) wpływają na poziom życia pracowników o
                                                    tyle, o ile nie odbiegają znacznie od tego na co pozwala rynek, ewentualnie
                                                    dają się zrekompensować w inny sposób.
                                                    Tłumaczyłem to na przykładzie urlopu płatnego.
                                                    Najważniejszym przymusem jaki narzuca tu państwo jest obowiązek udzielenia
                                                    pracownikowi urlopu w ogóle. Żeby było jasne nie przeszkadza mi ten obowiązek.
                                                    Fakt, czy to jest urlop płatny czy nie, nie ma praktycznie ŻADNEGO znaczenia.
                                                    Jeżeli państwo zmusi pracodawcę żeby zapłacił za urlop pracownikowi a ten uzna,
                                                    że jest to nieopłacalne to po prostu obniży pracownikowi pensję.
                                                    Jedynym sposobem, żeby pracownik miał i wysoką pensje i płatny urlop jest
                                                    doprowadzenie do takiej sytuacji w której pracodawca będzie miał świadomość, że
                                                    jak zaproponuje niekorzystne warunki to pracownik albo pracy nie przyjmie albo
                                                    odejdzie po krótkim czasie do innego pracodawcy.
                                                    Moja uwaga, że 1000USD na rękę to dużo była tylko uwaga "na marginesie" a ty
                                                    próbujesz się skupiac akurat na niej właśnie i poprowadzić dyskusję w takim
                                                    kierunku żeby później móc napisać: "jest pat bo wszystko zależy od tego co jest
                                                    dla kogo ważniejsze - pieniądze do ręki czy bezpieczeństwo socjalne"
                                                    Otóż - nie o to chodzi.
                                                    Jeśli moje dygresje staja się dla Ciebie pretekstem do uciekania od głównego
                                                    pytania to wrócę do pytania na poziomie pierwotnym.
                                                    Dlaczego pracodawca płaci nielegalnemu pracownikowi 1000 USD skoro żaden
                                                    przepis nie uniemożliwiałby mu zapłacenie 500 USD.(pracownik jest nielegalny
                                                    więc pracodawca i tak złamie prawo) Chyba nie sugerujesz, że pracodawca w razie
                                                    kontroli powie"co prawda on jest nielegalny ale za to płace mu stawkę wg.
                                                    obowiązujących przepisów"

                                                    >
                                                    > 2. W sprawie mojego stosunku do danych statystycznych:
                                                    > Podane przeze mnie powiedzonko o kłamstwach, dużych kłamstwach i kłamstwach
                                                    > statystycznych wymyślił pewien mądry człowiek i wielu mądrych ludzi to za nim
                                                    > powtarzało.
                                                    Bardzo słusznie.
                                                    A ja Ci już napisałem że Ty tez odwołujesz sie do statystyki tylko, że znacznei
                                                    bardziej ułomnej (bo opartej tylko na Twoich doświadczeniach)

                                                    > Problemem statystyk jest uśrednianie. Jeżeli na 1000 Polek 500 to
                                                    anorektyczki
                                                    > a 500 mocno puszyste to badanie statystczne wykaże, że przeciętna Polka jest
                                                    > super zgrabna i zdrowa.
                                                    To na poziomie podstawówki.
                                                    W szkole średniej podaje się jeszcze pare wartości : wariancja czyli odchylenie
                                                    standardowe, mediana itd.
                                                    Statystyki opracowują zazwyczaj osoby z wyższym wykształceniem.

                                                    > W twoim przykładzie z Norwegią mogłabym ad hoc wskazać kilka możliwości
                                                    > statystycznych przekłamań, tylko po co?
                                                    Zeby mnie przekonać że Twoja opinia wynika z faktów a nie z przekonania "tak
                                                    musi byc bo wszyscy przecież wiedzą ze tak jest"
                                                    > Sama NIGDY nie podaję danych statystycznych w dyskusjach netowych. Także
                                                    wtedy,
                                                    > gdy byłoby mi to na rękę a oponentowi wytrąciłoby argumenty z rąk.
                                                    To zacznij.
                                                    > to apropos twojego porównania mnie z paniusiami z
                                                    > głupawych telewizyjnych tokszołów, nie wiem czy to zrozumiesz, ale takie
                                                    > porównanie mnie obraża)
                                                    To się nie obrażaj tylko powiedz jaka jest różnica w rozumowaniu Twoim "W
                                                    Norwegii nie ma problemu nierónych płac (albo jest znacznie mniejszy) bo ja się
                                                    z tym nie spotkałam." i rozumowaniu tych kobiet:"w Polsce nie ma dyskryminacji
                                                    bo ja się z tym nie spotkałam"
                                                    To nie żadne paniusie tylko normalne kobiety.
                                                    Ich przewaga nad Toba jest taka, że to były Polki, które tu mieszkają i ich
                                                    percepcja rzeczywistości polskiej jest dużo wyższa niż Twoja norweskiej.
                                                    Nie wiem ile siedziałaś w Norwegii ale nie sądzę żeby to była Twoja druga
                                                    ojczyzna.


                                                    > Otóż ty stwierdziłeś, że szeroko rozumiany "socjał" i "agitprop" nie wpłynął
                                                    > znacząco na sytuację zawodową kobiet w Norwegii, na poparcie czego
                                                    > przedstawiasz statystyki mówiące o ok. 20% niższych pensjach k. od m.
                                                    > Ja stwierdziłam, że aby to udowodnić należałoby zainteresować się danymi
                                                    > statystycznymi z różnych okresów kampanii afirmacyjnej kobiet, np rok 1950,
                                                    > 1960, 1970, 1980, 1990, 2000.
                                                    No przeciez masz takie dane w linkach które ci podałem.
                                                    Dotycza Szwecji a więc kraju, który jest przez niektóre feministki wskazywany
                                                    jako przykład.
                                                    Zaglądałaś tam w ogóle?
                                                    W dolnej części tabeli masz rubrykę:
                                                    "Women's income as % of men's income"
                                                    Dane obejmują okres od 1975 roku.

                                                    > Dopiero wtedy wiedzielibyśmy, czy jest postęp czy go nie ma. Ja i bez tych
                                                    > danych mogę ci powiedzieć, że postęp jest ogromny.
                                                    A ja z tymi danymi moge Ci powiedziec że niezauważalny a poprawa sytuacji
                                                    kobiet wynika z ogólnego rozwoju.
                                                    > Ty natomiast próbowałeś udowodnić to samo porównując syt. Polski i Norwegii.
                                                    > To trochę tak, jakby z Warszawy do Grójca jechać przez Kraków, nie wydaje ci
                                                    > się?
                                                    Nie wydaje mi się.
                                                    Dyskutujemy przy założeniu, ze w Skandynawii działania na rzecz równego statutu
                                                    (szczegónie w kwestii wynagradzania) były znacznie bardziej intensywne niż w
                                                    Polsce. Otóż jeśli tak to znaczy że nie przyniosły rezultatu bo relacje płac
                                                    k:m sa zbliżone do Polskich.
                                                    Można oczywiście uprzec się że efekty sa ale wtedy będziesz misiała przyznać że
                                                    w Polsce te działania sa równie skuteczne a to chyba nie je st teza w której
                                                    feministki by cie poparły bo one twierdza coś dokładnie innego.
                                                  • sagan2 Re: pora kończyć. 27.11.02, 12:35
                                                    Gość portalu: Sebastian napisał:


                                                    > Problem w tym, że np. nie słyszałem o jakiejś masowej
                                                    > emigracji z USA do Polski w celu poprawy bezpieczeństwa
                                                    > socjalnego.
                                                    > A w druga stronę - jak najbardziej.
                                                    > Teraz ta emigracja jest dużo mniejsza ale to potwierdza
                                                    > moją teze bo znacznie większa była za komuny w czasie
                                                    > kiedy bądz co bądz w Polsce poziom bezpieczeństwa
                                                    > socjalnego był większy.

                                                    czy ja wiem, Sebastian... mam wrazenie, ze emigracja do
                                                    usa nie nastepowala calymi rodzinami na zawsze, a raczej
                                                    tatus jecha 'na saxy' zarobic troche przez pare lat i
                                                    *wrocic*, a zona i dzieci zostawaly tutaj, pod parasolem
                                                    socjalnym... widzisz roznice? moze sie myle, wtedy
                                                    przedstaw fakty.

                                                    po drugie: po co legalni pracownicy z usa mieliby
                                                    przyjezdzac do polski, skoro w domu zarabiaja duzo lepiej
                                                    i maja opieke socjalna?

                                                    a jesli chodzi o stan wojenny, to na pewno swoj
                                                    przyczynej do emigracji mialy zarono przesladowania
                                                    polityczne, jak i fatalny stan gospodarki, lacznie z
                                                    brakiem wszystkiego. wiec nie wyciagaj pochopnych
                                                    wnioskow.

                                                    jeszcze slowko o statystykach. ja na pewno bym ich nie
                                                    lekcewazyla, ale tez nie traktowala jak bostwo na
                                                    piedestale. statystyki pokazuja korelacje, ale nie zawsze
                                                    zwiazki przyczynowo-skutkowe. nie mozna ich tak
                                                    traktowac.
                                                    nie mowiac juz o badaniach opini publicznej... pytaniami
                                                    bardzo mozna manipulowac... byl kiedys w GW taki artykul,
                                                    o badaniach opini na temat zywnosci genetycznie
                                                    zmodyfikowanej... zrobily go dwa osrodki, kazdy mial
                                                    swoje pytania i kazdy odpowiedzi na te pytania wyciagnal
                                                    w zasadzie *przeciwstawne* wnioski, co polacy sadza o
                                                    genetycznym modyfikowaniu zywnosci...
                                                    tak wiec ostroznosc nie zawadzi
                                                  • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 20:40
                                                    > jeszcze slowko o statystykach. ja na pewno bym ich nie
                                                    > lekcewazyla, ale tez nie traktowala jak bostwo na
                                                    > piedestale. statystyki pokazuja korelacje, ale nie zawsze
                                                    > zwiazki przyczynowo-skutkowe. nie mozna ich tak
                                                    > traktowac.
                                                    O tak, ja się ciągle natykam na statystyki, które pokazuja korelacje ale nie
                                                    zawsze związki przyczynowo skutkowe:
                                                    "Kobiety aktywne zawodowo są lepiej wykształcone od mężczyzn, ale fakt ten
                                                    nigdy nie znalazł i wciąż nie znajduje odzwierciedlenia w ich pozycji na rynku
                                                    pracy. Dane GUS z 1992 roku pokazują, że aż 54,8% kobiet i tylko 35,4% mężczyzn
                                                    ma średnie wykształcenie, zaś wykształcenie wyższe odebrało 11,1% kobiet i 9%
                                                    mężczyzn; mimo wyższego wykształcenia kobiety rzadziej od mężczyzn zajmują
                                                    kierownicze stanowiska"
                                                    Dane Pełnomocnika Rządu do spraw Rodziny i Kobiet z 1996 roku pokazują, że
                                                    pomimo konstytucyjnych gwarancji mężczyźni zarabiają około 30% więcej niż
                                                    kobiety za pracę tej samej wartości. (...) Dane GUS z sierpnia 1998 roku
                                                    wskazują, że w całej gospodarce narodowej przeciętny zarobek kobiety wynosił
                                                    średnio 82% przeciętnego zarobku mężczyzny. Warto podkreślić, że w zakładach
                                                    zatrudniających ponad 500 pracowników kobiety otrzymują tylko 69% przeciętnego
                                                    wynagrodzenia mężczyzn (GUS, "Zatrudnienie w gospodarce narodowej wg wysokości
                                                    wynagrodzenia za wrzesień 1997", Warszawa 1998). "
                                                    Możesz mi napisać jak nieprecyzyjne mają być dane żeby nie zostały uznane za
                                                    wiarygodne?
                                                    Czy to powyżej to jeszcze statystyka czy już nie?


                                                    > nie mowiac juz o badaniach opini publicznej... pytaniami
                                                    > bardzo mozna manipulowac... byl kiedys w GW taki artykul,
                                                    > o badaniach opini na temat zywnosci genetycznie
                                                    > zmodyfikowanej... zrobily go dwa osrodki, kazdy mial
                                                    > swoje pytania i kazdy odpowiedzi na te pytania wyciagnal
                                                    > w zasadzie *przeciwstawne* wnioski, co polacy sadza o
                                                    > genetycznym modyfikowaniu zywnosci...
                                                    > tak wiec ostroznosc nie zawadzi
                                                    Zwłaszcza, że dane ze Szwecji na które się powoływałem nie były otrzymane z
                                                    ankiet tylko wynikały z analizy niezależnych od respondentów danych.
                                                    GUS badając średnie wynagrodzenie nie robi tego na podstawie ankiet.
                                                  • Gość: sagan Re: pora kończyć. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.11.02, 22:24
                                                    Gość portalu Sebastian napisal:

                                                    > Możesz mi napisać jak nieprecyzyjne
                                                    > mają być dane żeby nie zostały uznane
                                                    >za wiarygodne?
                                                    > Czy to powyżej to jeszcze statystyka
                                                    > czy już nie?

                                                    Sebastian, czy ja pisalam gdziekolwiek, ze statystyki
                                                    klamia??? napisalam tylko, ze *nie zawsze* pokazuja
                                                    zwiazek przyczynowo skutkowy!!! czy z podanych przez
                                                    Ciebie danych mozna wyciagnac
                                                    wniosek, ze im wyzsze wyksztalcenie, tym nizsza pensja???
                                                    no bo przeciez *statystyki* pokazuja, ze kobiety sa
                                                    (srednio) lepiej wyksztalcone od mezczyzn oraz kobiety
                                                    (srednio) mniej od mezczyzn zarabiaja...
                                                    zgadzasz sie z tym wnioskiem? mam nadzieje, ze nie. a nie
                                                    watpie, ze wiele ludzi taki wlasnie by wniosek z tych
                                                    danych (zestawionych razem) wyciagnelo... moze to i
                                                    prawda (o tym wyksztalceniu...), ale na pewno nie
                                                    wynikajaca z powyzszych danych...
                                                    dlatego proponuje traktowac staystyke troche bardziej
                                                    sceptycznie. i tyle.


                                                    > Zwłaszcza, że dane ze Szwecji na które
                                                    > się powoływałem nie były otrzymane z
                                                    > ankiet tylko wynikały z analizy
                                                    > niezależnych od respondentów danych.
                                                    > GUS badając średnie wynagrodzenie nie
                                                    >robi tego na podstawie ankiet.

                                                    a gdzie ja napisalam, ze slynne dane statystyczne ze
                                                    szwecji byly robione na podstawie ankiet??? ja wiem, jaka
                                                    jest roznica miedzy gus i obop...
                                                    to byla zwyczajna dygresja, przypomnial mi sie ten
                                                    artykul z GW o zywnosci genetycznie modyfikowanej i tyle...
                                                    ... ale jak ktos wszedzie weszy atak...
                                                    to juz pogadac sobie nie mozna? :(
                                                  • jagoo Re: pora kończyć. 27.11.02, 14:37
                                                    Uff, jak to dobrze, że Sagan włączyła się do rozmowy, więc nie muszę mordować
                                                    klawiatury odpisywaniem ci, powiem po prostu, że podpisuję się pod każdym
                                                    słowem napisanym przez Sagan.
                                                    Od siebie dodam tylko tyle, że tradycyjnie już zamiast odpowiedzieć na moje
                                                    pytanie zmieniłeś temat rozmowy. Dla jasności wklejam ten fragment mojego
                                                    postu, który wymagał RZECZOWEJ odpowiedzi.

                                                    "Wytłumacz mi jak człowiek, który ma niepracującą żonę, dwójkę dzieci w tym
                                                    jedno z porażeniem mózgowym a drugie w wieku szkolnym i sam pewnego pięknego
                                                    dnia w Kaliforni na plaży odkrył u siebie podejrzanie wyglądającego guza na
                                                    skórze, otóż jakim cudem taki człowiek ma lepiej żyć w Stanach za 1000$ bez
                                                    przywilejów socjalnych niż w Polsce za 1000PLN z przywilejami?
                                                    Proszę abyś TYM RAZEM ustosunkował się do mojego argumentu.
                                                    Proszę też, byś zrozumiał fakt, że jeśli założenie jest fałszywe, to teza jest
                                                    błędna niezależnie od tego z jakim zapałem się prowadzi dowód."
                                                    Koniec cytatu.

                                                    Równie tradycyjnie przy takiej zmianie tematu sugerujesz, że unikam odpowiedzi
                                                    na pytanie. Zawsze jest tak , że ja na to pytanie odpowiedziałam wcześniej,
                                                    również i w tym przypadku tak było i to naprawdę nie moja wina, że odpowiedź
                                                    nie była po twojej myśli.

                                                    Chodzi o następujące twoje pytanie:

                                                    "Dlaczego pracodawca płaci nielegalnemu pracownikowi 1000 USD skoro żaden
                                                    przepis nie uniemożliwiałby mu zapłacenie 500 USD.(pracownik jest nielegalny
                                                    więc pracodawca i tak złamie prawo) Chyba nie sugerujesz, że pracodawca w razie
                                                    kontroli powie"co prawda on jest nielegalny ale za to płace mu stawkę wg.
                                                    obowiązujących przepisów"

                                                    Moja odpowiedź była taka:

                                                    "Odpowiedź jest oczywista: nielegalnym wszędzie na świecie płaci się najniższą
                                                    stawkę za jaką oni są skłonni pracować. Jeśli amerykański pracodawca płaci
                                                    Portorykańczykom 1000$ to widać mniej już się nie dało.
                                                    Norweski bamber płacił kiedyś Polakom na czarno 50 Nkr za godzinę zbierania
                                                    ziemniaków (legalnym Norwegom ok. 80-100 Nkr)
                                                    Potem zaczeli się pojawiać Albańczycy, Litwini, Ukraińcy i stawki spadły do 20-
                                                    30 Nkr, co sporej części Polaków przestało się opłacać (wcześniej zresztą
                                                    Polacy obniżyli swą obecnością stawki Wietnamczyków)
                                                    W Polsce w tej chwili jest podobnie. Jeśli gdzieś są chętni do pracy za 500 zł.
                                                    to pracodawca na pewno nie da im 600, bo po co?"
                                                    Koniec cytatu.

                                                    Domyślam się, że chciałbyś by moja odpowiedź brzmiała tak: płaci im więcej, bo
                                                    dba o pracowników. Nic z tego, takiej odpowiedzi nigdy ode mnie nie usłyszysz,
                                                    bo mój pogląd na ten temat jest inny niż twój.
                                                    Nie próbuj mną manipulować, bo za stary wróbel ze mnie na takie numery.
                                                    Pozdrawiam, B.
                                                  • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.tele2.pl 27.11.02, 16:29
                                                    > Domyślam się, że chciałbyś by moja odpowiedź brzmiała tak: płaci im więcej,
                                                    bo
                                                    > dba o pracowników.
                                                    Nie.
                                                    Płaci im więcej bo zmusza go do tego rynek.
                                                    Znacznie skuteczniej od przepisów socjalnych.


                                                    Co ze statystykami ze Szwecji?
                                                    Jakieś zastrzeżenia co ich rzetelności?
                                                  • Gość: barbinator Re: pora kończyć. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.02, 17:31
                                                    Gość portalu: Sebastian napisał:

                                                    >
                                                    > Co ze statystykami ze Szwecji?
                                                    > Jakieś zastrzeżenia co ich rzetelności?

                                                    Żadnych. A teraz odpowiedz na moje pytanie.
                                                    Pozdrawiam, B.
                                                  • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 20:44
                                                    Gość portalu: barbinator napisał:

                                                    > Gość portalu: Sebastian napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Co ze statystykami ze Szwecji?
                                                    > > Jakieś zastrzeżenia co ich rzetelności?

                                                    > Żadnych.
                                                    Czyli kobiety w Szwecji zarabiają w podobnym stopniu mniej od mężczyzn co w
                                                    Polsce?

                                                    >A teraz odpowiedz na moje pytanie.
                                                    Nie irytuj się, ale na które?
                                                    Może mam dzisiaj niż intelektualny ale nie zauważyłem jednego przewodniego
                                                    pytania w twoim poperzdnim poscie. Możesz je jakoś zawęzić i powtórzyć jeszcze
                                                    raz?
                                                  • Gość: barbinator Re: pora kończyć. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 10:00
                                                    Gość portalu: Sebastian napisał:

                                                    > Gość portalu: barbinator napisał:
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: Sebastian napisał:
                                                    > >
                                                    > > >
                                                    > > > Co ze statystykami ze Szwecji?
                                                    > > > Jakieś zastrzeżenia co ich rzetelności?
                                                    >
                                                    > > Żadnych.
                                                    > Czyli kobiety w Szwecji zarabiają w podobnym stopniu mniej od mężczyzn co w
                                                    > Polsce?

                                                    Wiesz Sebastianie zadziwiasz mnie. Akurat to gołe stwierdzenie faktu nigdy nie
                                                    było tematem naszej rozmowy i nigdy nie wzbudziło jakichkolwiek moich
                                                    wątpliwości. Wątpliwe były wnioski, które z tego jasnego faktu wysnułeś, ale to
                                                    już inna sprawa.
                                                    Bardziej mnie interesuje twoja odpowiedź na moje pytanie, bo wiąże się bardziej
                                                    bezpośrednio z tematem tej rozmowy.
                                                    Temat równouprawnienia Szewdek proponuję zakończyć.
                                                    >
                                                    > >A teraz odpowiedz na moje pytanie.
                                                    > Nie irytuj się, ale na które?
                                                    > Może mam dzisiaj niż intelektualny ale nie zauważyłem jednego przewodniego
                                                    > pytania w twoim poperzdnim poscie. Możesz je jakoś zawęzić i powtórzyć
                                                    jeszcze
                                                    > raz?


                                                    Nie irytuję się, co najwyżej dziwię, bo pytanie było tylko jedno i dosyć jasno
                                                    sformułowane.
                                                    Oczywiście, że mogę je WKLEIĆ jeszcze raz:

                                                    "Wytłumacz mi jak człowiek, który ma niepracującą żonę, dwójkę dzieci w tym
                                                    jedno z porażeniem mózgowym a drugie w wieku szkolnym i sam pewnego pięknego
                                                    dnia w Kaliforni na plaży odkrył u siebie podejrzanie wyglądającego guza na
                                                    skórze, otóż jakim cudem taki człowiek ma lepiej żyć w Stanach za 1000$ bez
                                                    przywilejów socjalnych niż w Polsce za 1000PLN z przywilejami?
                                                    Proszę abyś TYM RAZEM ustosunkował się do mojego argumentu.
                                                    Proszę też, byś zrozumiał fakt, że jeśli założenie jest fałszywe, to teza jest
                                                    błędna niezależnie od tego z jakim zapałem się prowadzi dowód."

                                                    Uwaga do ostatniego zdania: nie zlekceważ tego, bo to ważne. Przypomnij sobie,
                                                    co chciałeś udowodić w tej dyskusji i co z tego wynika w związku z powyższym.
                                                    Pozdrawiam, B.
                                                  • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.tele2.pl 29.11.02, 08:17
                                                    > Wiesz Sebastianie zadziwiasz mnie. Akurat to gołe stwierdzenie faktu nigdy
                                                    nie
                                                    > było tematem naszej rozmowy i nigdy nie wzbudziło jakichkolwiek moich
                                                    > wątpliwości.
                                                    Szczerze mówiąc Twoja teza, że działania wyrównujące status k i m w Szwecji
                                                    przyniosły efekty wydają mi się równoważne z tezą ,że ten status jest w
                                                    porównaniu z Polską lepszy.
                                                    Oczywiście możesz napisać, że jest taki sam jak w Polsce a mimo to sie poprawił
                                                    ale to by znaczyło że kiedyś był gorszy niz w Polsce.
                                                    Ryzykowna dosyc teza ale i tak nie wytrzymuje porównania w danymi bo z danych
                                                    wynika że relacje zarobków k:m w Szwecji nie zmieniły się zasadniczo w ciągu
                                                    ostatnich 30 lat.
                                                    > Temat równouprawnienia Szewdek proponuję zakończyć.
                                                    ...ustaleniem, że w kwesti relacji zarobków k:m nie ma specjalnych efektów
                                                    akcji mających doprowadzić do równego statusu.

                                                    > "Wytłumacz mi jak człowiek, który ma niepracującą żonę, dwójkę dzieci w tym
                                                    > jedno z porażeniem mózgowym a drugie w wieku szkolnym i sam pewnego pięknego
                                                    > dnia w Kaliforni na plaży odkrył u siebie podejrzanie wyglądającego guza na
                                                    > skórze, otóż jakim cudem taki człowiek ma lepiej żyć w Stanach za 1000$ bez
                                                    > przywilejów socjalnych niż w Polsce za 1000PLN z przywilejami?
                                                    Ubezpieczając się.
                                                    > Proszę abyś TYM RAZEM ustosunkował się do mojego argumentu.
                                                    Wymieniony przez Ciebie przypadek może mieć miejsce równie dobrze w Polsce.
                                                    Gdybys choć miała jakieś dane dotyczące ilości tego typu przypadków to mógłbym
                                                    polemizować.
                                                    Trzeba by odnieść się do szerszej skali bo ja Ci moge powiedzieć, że w Polsce
                                                    niejeden człowiek mający taka sytuację właśnie wtedy decyduje się na wyjazd za
                                                    granice do pracy (także na czarno)
                                                    Zeby porównac który stan jest lepszy trzeba by odnieśc się do jakiegoś kryterium
                                                    charakteryzującego większe grupy a nie pojedyńcze osoby.
                                                    Ja proponuje średnią długośc życia - w USA znacznie dłuższa niż w Polsce, ale
                                                    jeśli chcesz możesz zaproponowac inne, może śmiertelnośc noworodków,
                                                    Uprzedzając twoje ew. obiekcje chciałem zwrócić Ci uwagę, że średniej długości
                                                    życia
                                                    nie jest w stanie zafałszowac wąska grupa długo zyjących bogaczy, która będąc
                                                    nieliczną może skutecznie zawyżać średnie dochody, ale nie jest w stanie
                                                    zmienić średniej statystycznej długości życia (nie ma grupy ludzi żyjących 200-
                                                    300 lat). Aby ta wartość rosła musi rosnąć w całym społeczeństwie w miarę
                                                    równomiernie.
                                                    Notabene z tego co słyszałem w Polsce po '89 roku ta śr. dł. życia się
                                                    zwiększyła co wydawać by sie mogło paradoksem bo socjalizm upadł i podobno z
                                                    opieką medyczną jest gorzej niż kiedyś.


                                                    > Proszę też, byś zrozumiał fakt, że jeśli założenie jest fałszywe, to teza
                                                    jest
                                                    > błędna niezależnie od tego z jakim zapałem się prowadzi dowód."
                                                    Tym fałszywym założeniem jeśli dobrze rozumiem jest wg. Ciebie moje twierdzenie
                                                    o niższym
                                                    standardzie życia pracownika ubezpieczonego w Polsce od nielegalnego w USA.
                                                    Otóż jak sama zauważyłaś to która sytuacja jest lepsza jest kwestią zależną
                                                    od idywidualnych poglądów danej osoby.
                                                    A skoro od indywidualnych poglądów to znaczy, że nie możesz z góry zakłądac że
                                                    moje założenie jest fałszywe. Zwłaszcza, że na poparcie tej tezy moge podac
                                                    fakt, że znacznie więcej ludzi rezygnuje z bezpieczeństwa socjalnego w Polsce
                                                    na rzecz wysokich zarobków w USA.
                                                    Nie słyszałem natomiast o Amerykanach (nawet bezrobotnych) przeprowadzających
                                                    się do Polski w celu uzyskania bezpieczeństwa socjalnego.

                                                    Wydaje mi sie jednak, że usiłujesz skierować dyskusję w kierunku w którym
                                                    liczysz na to, że będziesz mogła mnie "zagiąć".
                                                    Moja podstawowa teza brzmiała: poziom życia pracownika nie zależy znacząco od
                                                    przywilejów a bardziej od rynku.
                                                    Podałem przykład z nielegalnym pracownikiem w USA a ty uczepiłaś się jak rzep
                                                    kwestii "co lepsze": wysoka wypłata czy bezpieczeństwo socjalne.
                                                    Ponieważ uważam, że to oddale mnie od uzyskania odpowiedzi na moje pytanie
                                                    (od czego zależy poziom życia) pozwolę sobie zwrócić Ci uwage na następuący
                                                    fakt:Sama przyznałaś, że pensja 1000 USD w USA to żadna rewelacja i bez
                                                    problemu można ją dostać nawet na czarno. (użyłas zdaje się określenia "marne
                                                    1000 dolarów")
                                                    Otóż te 1000 USD to przyjmując pełny etat za 180 godzin daje ok. 5,5 dolara na
                                                    godzinę a więc tyle ile mniej więcej wynosi minimalne wynagrodzenie w USA.
                                                    Wychodzi więc na to, że pracodawca płacący 1000 USD nielegalnemu imigrantowi i
                                                    tak płaci kwotę równa najniższemu wynagrodzeniu mimo, że pracownik jest i tak
                                                    nielegalny więc przepisy i tak są złamane.
                                                    Skoro 1000 USD to kwota odpowiadająca minimalnemu wynagrodzeniu to pewnie
                                                    niejeden nielegalny pracownik chętnie zamieniłby pracę nielegalną za 1000 USD
                                                    na prace legalną z ubezpieczeniem za tą samą kwote brutto ale z potrąconą
                                                    skłądką ubezpieczeniową.(zgodnie z Twoją tezą, że bezpieczeństwo socjalne
                                                    znacząco decyduje o
                                                    poziomie życia)
                                                    To, że tego nie robi wynika z ograniczeń formalnych czyli z tego, że nie ma
                                                    obywatelstwa,jest nielegalnym imigrantem i nie ma formalnie żadnyh szans na
                                                    legalną prace mimo, że są tacy, którzy są gotowi ponieśc koszt równy kosztowi
                                                    utrzymywania legalnego przacownika.

                                                  • Gość: barbinator Re: pora kończyć. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.02, 16:38
                                                    Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                                    > > Temat równouprawnienia Szewdek proponuję zakończyć.
                                                    > ...ustaleniem, że w kwesti relacji zarobków k:m nie ma specjalnych efektów
                                                    > akcji mających doprowadzić do równego statusu.


                                                    Oczywiście, że się nie zgadzam.
                                                    Trzeba by najpierw ustalić kiedy taka akcja się zaczęła i jak przebiegała, a
                                                    potem wyciągać wnioski. Trzeba by też ustalić, czy jest się zdania, że poziom
                                                    płac k. i m. ustalony metodą statystycznego uśredniania może i musi być
                                                    idealnie równy. Moim zdaniem nie może i nie musi.


                                                    Co do Polski, to radziłabym zostawić ją na boku - w czasach komunizmu wolny
                                                    rynek nie istniał, płace ustalano odgórnie, nie rozumiem jak można w ogóle
                                                    robić tu jakieklwiek porównania.I naprawdę proponuję skończyć już ten temat.



                                                    > Wymieniony przez Ciebie przypadek może mieć miejsce równie dobrze w Polsce.

                                                    Oczywiście, nawet lepiej byłoby rozpatrywać taki przypadek w polskich realiach.


                                                    > Zeby porównac który stan jest lepszy trzeba by odnieśc się do jakiegoś
                                                    kryterium
                                                    > charakteryzującego większe grupy a nie pojedyńcze osoby.
                                                    > Ja proponuje średnią długośc życia - w USA znacznie dłuższa niż w Polsce, ale

                                                    (ciach o średniej życia)


                                                    Rany boskie, Sebastian nie wyjezdżaj mi tutaj z danymi o średniej długości
                                                    życia!
                                                    Nie chcesz rozmawiac o USA, to bardzo dobrze.
                                                    Porozmawiajmy o Polsce.
                                                    Czy zatrudniasz ludzi na czarno? Ja zatrudniam, do niektórych prac. U mnie na
                                                    czarno kobieta przy średniotrudnych pracach fizycznych zarabia ok. 1000-1200
                                                    miesięcznie co jest dosyć dużą sumą w porównaniu z podobną pracą w innych
                                                    częściach Polski, ale co robić - mniej płacić się nie dało ;(
                                                    Czy wiesz, że każda z tych kobiet jak tylko uda jej się znaleźć pracę legalną,
                                                    za sporo mniejsze pieniądze rezygnuje z pracy "na czarno"?
                                                    Jak wytłumaczysz ten fenomen?
                                                    I proszę bez danych o średniej długości życia, dobrze?

                                                    >
                                                    > > Proszę też, byś zrozumiał fakt, że jeśli założenie jest fałszywe, to teza
                                                    > jest
                                                    > > błędna niezależnie od tego z jakim zapałem się prowadzi dowód."
                                                    > Tym fałszywym założeniem jeśli dobrze rozumiem jest wg. Ciebie moje
                                                    twierdzenie
                                                    > o niższym
                                                    > standardzie życia pracownika ubezpieczonego w Polsce od nielegalnego w USA.
                                                    > Otóż jak sama zauważyłaś to która sytuacja jest lepsza jest kwestią zależną
                                                    > od idywidualnych poglądów danej osoby.
                                                    > A skoro od indywidualnych poglądów to znaczy, że nie możesz z góry zakłądac
                                                    że
                                                    > moje założenie jest fałszywe.

                                                    Owszem, nie tylko mogę ale wręcz muszę.
                                                    Chodzi o to, że ty z sytuacji szczególnej próbujesz wysnuwać wnioski
                                                    uogólniające a to kłóci się z logiką i zdrowym rozsądkiem.
                                                    Jeśli założenie jest takie, że młodym, zdrowym, nie posiadającym rodziny i nie
                                                    myślącym zbyt poważnie o przyszłości lepiej jest pracować na czarno za większe
                                                    pieniądze niż na biało za mniejsze, to wtedy wszelkie wnioski wynikłe z tego
                                                    założenia też muszą się tyczyć tej ściśle określonej grupy ludzi.

                                                    A przy takim założeniu nie ma między nami żadnej kontrowersji - oczywiście,
                                                    osoba wyżej opisana lepiej wyjdzie na pracy na czarno.

                                                    Twoją główną tezę też możesz w tej sytuacji odnosić tylko do tak opisanej
                                                    grupy - i wtedy z tezą, że dla poziomu życia ludzi młodych, zdrowych, nie
                                                    posiadających rodziny i nie myślących zbyt poważnie o przyszłości bardziej
                                                    liczy się wolny rynek niż przywileje ja się bardzo chętnie zgodzę, zwłaszcza że
                                                    sama z grubsza do tej grupy się zaliczam (przynajmniej w dwóch punktach).



                                                    Zwłaszcza, że na poparcie tej tezy moge podac
                                                    > fakt, że znacznie więcej ludzi rezygnuje z bezpieczeństwa socjalnego w Polsce
                                                    > na rzecz wysokich zarobków w USA.
                                                    > Nie słyszałem natomiast o Amerykanach (nawet bezrobotnych) przeprowadzających
                                                    > się do Polski w celu uzyskania bezpieczeństwa socjalnego.

                                                    Bo w Plsce jest wyższe bezrobocie i niższe zarobki na czarno, więc po co
                                                    mieliby emigrować?

                                                    >
                                                    > Wydaje mi sie jednak, że usiłujesz skierować dyskusję w kierunku w którym
                                                    > liczysz na to, że będziesz mogła mnie "zagiąć".

                                                    Jeżeli uwazasz, że rozmawiam z tobą po to żeby cię zagiąć, to chyba nie ma
                                                    sensu komtynuowanie takiej rozmowy. Mogę cię zapewnić, że gdyby moim celem
                                                    było "zagięcie cię" to już dawno mogłabym to zrobić poprzez wytykanie ci
                                                    różnych mniejszych i większych błędów logicznych. A ja robię to tylko wtedy,
                                                    kiedy bez tego "naprostowania" rozmowa zmierza w ślepy zaułek.
                                                    Jednak jeżeli myślisz, że jest inaczej, to po prostu kończmy i tyle.


                                                    > Moja podstawowa teza brzmiała: poziom życia pracownika nie zależy znacząco od
                                                    > przywilejów a bardziej od rynku.
                                                    > Podałem przykład z nielegalnym pracownikiem w USA a ty uczepiłaś się jak rzep
                                                    > kwestii "co lepsze": wysoka wypłata czy bezpieczeństwo socjalne.
                                                    > Ponieważ uważam, że to oddale mnie od uzyskania odpowiedzi na moje pytanie
                                                    > (od czego zależy poziom życia) pozwolę sobie zwrócić Ci uwage na następuący
                                                    > fakt


                                                    Skoro chciałes po prostu uzyskać moją odpowiedź na tak proste pytanie, to
                                                    wystarczyło zwyczajnie zapytać;))
                                                    Proszę bardzo, odpowiadam:

                                                    Poziom życia zależy od mechanizmów rynkowych oraz od przywilejów socjalnych.
                                                    Znaczenie przywilejów socjalnych rośnie wprost proporcjonalnie do komplikacji
                                                    rodzinnych i zdrowotnych konkretnego człowieka zaś odwrotnie proporcjonalnie do
                                                    jego zarobków.

                                                    Mówiąc po ludzku - jeśli X jest chory, ma 2 dzieci, i do tego marnie zarabia
                                                    to dla niego p.s. są ważniejsze od m.r.
                                                    Jednak jeśli ten sam X zarabia dobrze (w warunkach polskich trzeba dodać:
                                                    bardzo dobrze, w bogatszych krajach wystarczy po prostu dobrze) to znaczenie
                                                    p.s. znacząco maleje, bo X stać na wykupienie ubezpieczenia, prywatne szkóly
                                                    dla dzieci itd

                                                    Czy moja odpowiedź jest zadowalająca? ;)
                                                    Pozdrawiam, B.
                                                  • Gość: Sebastian Re: pora kończyć. IP: *.tele2.pl 02.12.02, 17:44
                                                    > Trzeba by też ustalić, czy jest się zdania, że poziom
                                                    > płac k. i m. ustalony metodą statystycznego uśredniania może i musi być
                                                    > idealnie równy.
                                                    Idealnie równy to pewnie nie musi.
                                                    Ale powinien być zbliżony a przynajmniej wykazywac tendencję do zbliżania się.
                                                    > Moim zdaniem nie może i nie musi.
                                                    A czy w przypadku Polski masz takie samo zdanie ?
                                                    Bo dla feministek właśnie statystyki sa jednym z głównych dowodów na
                                                    dyskryminację?
                                                    Czy tutaj statystyki są OK?

                                                    > Czy wiesz, że każda z tych kobiet jak tylko uda jej się znaleźć pracę
                                                    legalną,
                                                    > za sporo mniejsze pieniądze rezygnuje z pracy "na czarno"?
                                                    > Jak wytłumaczysz ten fenomen?
                                                    Wolnością wyboru.
                                                    Mnie chodziło o to, że TY MUSISZ PŁACIĆ 1200.
                                                    A nie dlaczego ktoś woli coś innego.
                                                    Skoro sama przyznajesz, że pracują na czarno to znaczy, że i tak masz przepisy
                                                    w tej kwestii gdzieś.
                                                    A zarabiając 1200 zł moga teoretycznie się same ubezpieczyć.
                                                    Dlaczego tego nie robią a jednocześnie wolą zmienić pracę na gorzej płana ale z
                                                    ZUS-em?
                                                    Ich sprawa.
                                                    Finansowo by wyszli na jedno (albo lepiej)
                                                    > Zwłaszcza, że na poparcie tej tezy moge podac
                                                    > > fakt, że znacznie więcej ludzi rezygnuje z bezpieczeństwa socjalnego w Pol
                                                    > sce
                                                    > > na rzecz wysokich zarobków w USA.
                                                    > > Nie słyszałem natomiast o Amerykanach (nawet bezrobotnych) przeprowadzając
                                                    > ych
                                                    > > się do Polski w celu uzyskania bezpieczeństwa socjalnego.
                                                    >
                                                    > Bo w Plsce jest wyższe bezrobocie i niższe zarobki na czarno, więc po co
                                                    > mieliby emigrować?
                                                    A za komuny to pewnie Amerykanie przyjeżdzali.
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Wydaje mi sie jednak, że usiłujesz skierować dyskusję w kierunku w którym
                                                    > > liczysz na to, że będziesz mogła mnie "zagiąć".
                                                    >
                                                    > Jeżeli uwazasz, że rozmawiam z tobą po to żeby cię zagiąć, to chyba nie ma
                                                    > sensu komtynuowanie takiej rozmowy. Mogę cię zapewnić, że gdyby moim celem
                                                    > było "zagięcie cię" to już dawno mogłabym to zrobić poprzez wytykanie ci
                                                    > różnych mniejszych i większych błędów logicznych.
                                                    To samo moge powiedziec o moim podejściu do Ciebie. Na prawdę nie schlebiaj
                                                    sobie. Zdążyłąs wyrzucić z siebie tyle absurdów, że gdybym chciał się każdego
                                                    czepiać to długo byśmy nie podyskutowali.

                                                    > Jednak jeżeli myślisz, że jest inaczej, to po prostu kończmy i tyle.
                                                    Myśle, że nie potrafisz dostrzec pewnych zależności.
                                                    Nie jestem w stanie przekonac Cię do pewnych moich poglądów ale jeśli np. ty
                                                    twierdzisz że koszty przywilejów kobiecych nie istnieją to co ja mam poradzić.
                                                    Zachowujesz sie jak małe dziecko, które zatyka uszy i tupie nóżką
                                                    krzycząc "NIE, NIE, NIE"

                                                    > Poziom życia zależy od mechanizmów rynkowych oraz od przywilejów socjalnych.
                                                    > Znaczenie przywilejów socjalnych rośnie wprost proporcjonalnie do komplikacji
                                                    > rodzinnych i zdrowotnych konkretnego człowieka zaś odwrotnie proporcjonalnie
                                                    > do jego zarobków.
                                                    Chyba się mijamy po równoległych.
                                                    Mi chodzi o to od czego zależy poziom życia w np. w danym państwie.
                                                    Czy można podnosić poziom życia wprowadzając nowe przywileje socjalne.
                                                    Można.
                                                    W niewielkim stopniu.
                                                    W takim, który nie odbiega znacząco od wzrostu poziomu życia wynikającego z
                                                    postępu i rozwoju rynkowego.
                                                    Im bardziej przywileje socjalne rozdawane sa w oderwaniu od realiów rynkowych
                                                    tym mniejszy mają wpływ na szeroko rozumiany poziom zycia.


                    • suzume Re: właściwie to też się zastanawiam, 18.11.02, 09:56
                      Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                      > Wystarczy jak nie będziesz się wtrącala w to jak ustalam sobie relacje z
                      > pracownikami dopóki te ustalenia są dobrowolne dla obydwu stron.

                      a czy ja się wtrącam? wisi mi nisko czy zatrudniasz kobiety, czy mężczyzn i
                      którą płeć wolisz jako pracowników. tylko te Twoje tłumaczenia to jakieś takie
                      podszyte wyrzutem na sumieniu...

                      > Ja się tych wszystkich problemów które wymieniłas powyżej moge ustrzec w
                      > najprostrzy z możliwych sposobów: NIE ZATRUDNIAJĄC KOBIET.

                      no i nie zatrudniaj. jak mówię, skład Twojego personelu mam w poważaniu.

                      > Po prostu to, że pracodawcy nie chcą zatrudniac kobiet albo dają im
                      > STATYSTYCZNIE niższe pensje wynika z konkretnych przyczyn.

                      taaak - świstak i sreberka :)

                      > A może wolisz podyskutować o sposobach jak takiego naciągania uniknąć?
                      > Chcesz mnie pozbawic możliwości takiego naciągania?
                      > Prosze bardzo.
                      > Lojalnie cię jednak uprzedzam, że likwidując ten wątpliwy przywilej wobec
                      > mnie a zostawiając go w jakiś sposób innym po krótkim czasie postaram się aby
                      > mnie zakwalifikowano do tych "innych"

                      ja nie pytam, czy ten przywilej jest wątpliwy, czy niewątpliwy, tylko czy
                      korzystasz. tak czy nie? bez kluczenia poproszę. bez strachu - nie mam zamiaru
                      Cię go pozbawiać, bo jakoś mnie cudze przywileje nie wyprowadzają z równowagi
                      (btw - kup sobie persen...)
                      ale jeśli korzystasz, to nie masz prawa wymawiać kobietom w ciąży zwolnień,
                      górnikom deputatów węglowych a nauczycielom wakacji. wtedy buzia w kubeł i
                      każdy robi swoje.

                      > Och, zrób mi na złośc.
                      > Najlepiej jak tylko potrafisz.

                      a po co? nie mam najmniejszego zamiaru. ale każdy sądzi bliźnich po sobie, co?

                      > Twoje wyobrazenia nt. wykorzystywania przywilejów dla przedsiębiorców są na
                      > poziomie przedszkolnym.

                      licencję na obrażanie mnie ma tu tylko maciek (tak po starej znajomości)
                      a co do poziomu przedszkolnego - nie wątpię, że wszystkie swoje przywileje
                      wykorzystujesz do dna, bo najgłośniej krzyczą ci z nieczystym sumieniem...

                      > Przedsiębiorca to brzmi podejrzanie.

                      może dla Ciebie... jak mówię, każdy sądzi według siebie...

                      > Lepiej wykorzystać te przywileje pracownicze.

                      albo przedsiębiorcze :)

                      > Pracownik jest zawsze w gorszej sytuacji a jak to jest kobieta i w dodatku w
                      > ciąży to... hmmm.... palce lizac:-))

                      wytrzyj buzię - ślina Ci zwisa z kącika ust :)

                      > Państwo zapłaci mi z Twojej kieszeni więcej niż to wynika z twoich szacunków:-
                      > ))

                      no i na zdrowie :)
                      poważnie
                      • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.tele2.pl 19.11.02, 08:38

                        > > Wystarczy jak nie będziesz się wtrącala w to jak ustalam sobie relacje z
                        > > pracownikami dopóki te ustalenia są dobrowolne dla obydwu stron.
                        >
                        > a czy ja się wtrącam? wisi mi nisko czy zatrudniasz kobiety, czy mężczyzn i
                        > którą płeć wolisz jako pracowników.
                        Czyli, krótko mówiąc, nie uważasz za słuszne wprowadzanie ustawy o równym
                        statusie kobiet i mężczyzn, która to ustawa nakłada na pracodawcę m. inn.
                        obowiązek tłumaczenia się dlaczego zatrudnił mężczyznę a nie kobietę?
                        • suzume Re: właściwie to też się zastanawiam, 19.11.02, 09:27
                          nie, nie uważam za stosowne wprowadzania ustawy, na mocy której pracodawca
                          miałby się tłumaczyć itp.
                          sytuacji kobiet to nie poprawi, bo zawsze można się jakoś wytłumaczyć, a
                          przynajmniej Ty będziesz mógł spać spokojnie, bez potrzeby szukania poparcia na
                          forum. poza tym taka ustawa otworzy, być może, pole do popisu różnych sierot,
                          które wszelkie niepowodzenia życiowe będą zrzucać wyłącznie na karb płci (a nie
                          np. nieuctwa)
                          • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.tele2.pl 19.11.02, 10:02

                            > nie, nie uważam za stosowne wprowadzania ustawy, na mocy której pracodawca
                            > miałby się tłumaczyć itp.
                            No widzisz. Przynajmniej jeden konkret w którym się zgadzamy.
                            > sytuacji kobiet to nie poprawi, bo zawsze można się jakoś wytłumaczyć, a
                            > przynajmniej Ty będziesz mógł spać spokojnie, bez potrzeby szukania poparcia
                            > na forum.
                            Dyskusje na forum w ogóle niewiele zmieniają w sensie bezpośrednim.
                            Ale ludzie lubią sobie czasem podyskutować i nie widze w tym nic złego.

                            • suzume Re: właściwie to też się zastanawiam, 19.11.02, 14:15
                              Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                              > No widzisz. Przynajmniej jeden konkret w którym się zgadzamy.

                              a niby dlaczego nie mielibyśmy się w czymś zgadzać?
                              tylko skąd to 'no widzisz'?
                              • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.tele2.pl 19.11.02, 17:30
                                suzume napisała:

                                > Gość portalu: Sebastian napisał(a):
                                >
                                > > No widzisz. Przynajmniej jeden konkret w którym się zgadzamy.
                                >
                                > a niby dlaczego nie mielibyśmy się w czymś zgadzać?
                                > tylko skąd to 'no widzisz'?
                                Tak sobie napisałem.
                                Nie ma to specjalnego znaczenia.
                                Bardziej mnie ciekawi za to czy odpowiesz mi w końcu na pytanie:
                                czy takim .... (tu wstaw dowolne określenie które uznasz za stosowne)jak ja
                                należy odebrac możliwośc wyłudzania pieniędzy w sposób o którym pisałem i który
                                wywołał u ciebie taka dezaprobatę czy też .... (tu wstaw sobie dowolne
                                okreslenie swojego stosunku do tego zjawiska, bylebym tylko mógł w końcu poznac
                                odpowiedź na to moje pytanie)
                                • suzume Re: właściwie to też się zastanawiam, 27.11.02, 09:27
                                  Gość portalu: Sebastian napisał:

                                  > Bardziej mnie ciekawi za to czy odpowiesz mi w końcu na pytanie:
                                  > czy takim .... (tu wstaw dowolne określenie które uznasz za stosowne)jak ja
                                  > należy odebrac możliwośc wyłudzania pieniędzy w sposób o którym pisałem i
                                  > który wywołał u ciebie taka dezaprobatę czy też .... (tu wstaw sobie dowolne
                                  > okreslenie swojego stosunku do tego zjawiska, bylebym tylko mógł w końcu
                                  > poznac odpowiedź na to moje pytanie)

                                  mój drogi.
                                  a dlaczegóż to tak Ci zależy na tym, żebym wstawiała gdziekolwiek dowolne
                                  określenia? masz nadzieję, że napiszę, żeś swołocz i będziesz mógł się
                                  spokojnie obrazić, albo chociaż stwierdzić 'a nie mówiłem'? no to pudło, bo nie
                                  napiszę.
                                  odpowiedzi na pytanie też nie dostaniesz, bo mi wisi, czy masz przywilej, o
                                  którym mówiliśmy, i czy go wykorzystujesz. nie zamierzam Ci go odbierać.
                                  przywilej to taka rzecz, z której można (ale nie trzeba) korzystać i nie należy
                                  nadużywać. ale jeśli konkretna jednostka nie ma hamulców moralnych, to nie
                                  znaczy, że należy stosować odpowiedzialność zbiorową. z drugiej strony, ktoś
                                  kto korzysta z jakiegoś przywileju, nie powinien narzekać na przywileje innych,
                                  tylko dlatego, że mu akurat nie po drodze. i to właśnie stałam się Ci przekazać
                                  wspominając o zusie.
                                  • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.tele2.pl 27.11.02, 12:18
                                    > a dlaczegóż to tak Ci zależy na tym, żebym wstawiała gdziekolwiek dowolne
                                    > określenia? masz nadzieję, że napiszę, żeś swołocz i będziesz mógł się
                                    > spokojnie obrazić, albo chociaż stwierdzić 'a nie mówiłem'? no to pudło, bo
                                    nie
                                    >
                                    > napiszę.
                                    nie, nie dlatego.
                                    Dlatego, żeby określenia jakie znajdziesz na mnie nie miały wpływu na odpowiedz
                                    która mi masz udzielić bo właśnie ta odpowiedż mnie interesuje.
                                    > odpowiedzi na pytanie też nie dostaniesz, bo mi wisi, czy masz przywilej, o
                                    > którym mówiliśmy, i czy go wykorzystujesz. nie zamierzam Ci go odbierać.
                                    > przywilej to taka rzecz, z której można (ale nie trzeba) korzystać i nie
                                    należy
                                    Wystarczy.
                                    Skoro się zgadzasz to twoja ocena moralna niespecjalnie mnie interesuje.
                                    (zwłaszcza, że Ciebie nie interesuje moja ocena moralna pewnych zachowań)
                                    Czyli będzie tak jak dotychczas.
                                    Ja będe miał swoje możliwości wykorzystywania przywilejów a ty mnie będziesz
                                    mnie moralnie potępiac ale przywilejów nie pozwolisz mi odebrać.
                                    Nie mam zastrzeżeń :-))
                                    • suzume Re: właściwie to też się zastanawiam, 27.11.02, 12:48
                                      Gość portalu: Sebastian napisał:

                                      > która mi masz udzielić bo właśnie ta odpowiedż mnie interesuje.
                                      > > odpowiedzi na pytanie też nie dostaniesz, bo mi wisi, czy masz przywilej,
                                      > o
                                      > > którym mówiliśmy, i czy go wykorzystujesz. nie zamierzam Ci go odbierać.
                                      > > przywilej to taka rzecz, z której można (ale nie trzeba) korzystać i nie
                                      > należy
                                      > Wystarczy.
                                      > Skoro się zgadzasz to twoja ocena moralna niespecjalnie mnie interesuje.
                                      > (zwłaszcza, że Ciebie nie interesuje moja ocena moralna pewnych zachowań)
                                      > Czyli będzie tak jak dotychczas.
                                      > Ja będe miał swoje możliwości wykorzystywania przywilejów a ty mnie będziesz
                                      > mnie moralnie potępiac ale przywilejów nie pozwolisz mi odebrać.
                                      > Nie mam zastrzeżeń :-))

                                      nie bardzo zrozumiałeś. chodzi o to, że jeśli jakiś przywilej istnieje, to
                                      pewnie jest do czegoś potrzebny, jak choćby np. ten nieszczęsny zus. nie mam
                                      zamiaru Ci go odbierać, ale _nigdzie_nie_napisałam_ że nie pozwolę Ci go
                                      odebrać. wybacz, nie położę się rejtanem - wręcz przeciwnie zagłosuję za
                                      zniesieniem i tych Twoich, i tych moich, i górniczych, i hutniczych. ale nie
                                      mam zamiaru żołądkować się tak, jak Ty - jakoś mam lepsze rzeczy do roboty, nie
                                      kłuje mnie w oczy, że ktoś ma coś, czego ja nie mam, skoro nie jest to
                                      sprzeczne z prawem.
                                      a co do oceny moralnej, która jakoby Cię nie obchodzi - to bardzo dobrze, tylko
                                      po co go tak uporczywie tak drążysz? jeśli chodzi o mnie, to powiedziałam co
                                      miałam do powiedzenia (i nigdy nie wątpiłam, że masz to w nosie) i skończyłam.
                                      wybacz, ale Twoje postępowanie nie spędza mi snu z powiek i nie zamierzam
                                      ciągnąć 'problematyki ocen'.
                                      • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.tele2.pl 27.11.02, 16:58
                                        > wręcz przeciwnie zagłosuję za
                                        > zniesieniem i tych Twoich, i tych moich, i górniczych, i hutniczych.
                                        Ja też.Jakby pogadac o szczegółach to pewnie by się okazało, że jestem za
                                        likwidacje większej ilości przywilejów niż Ty.
                                        >
                                        > nie kłuje mnie w oczy, że ktoś ma coś, czego ja nie mam, skoro nie jest to
                                        > sprzeczne z prawem.
                                        Ale za to płacisz:-)
                                        I to mnie bawi:-)
                                        • suzume Re: właściwie to też się zastanawiam, 29.11.02, 13:41
                                          Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                          > Ja też.Jakby pogadac o szczegółach to pewnie by się okazało, że jestem za
                                          > likwidacje większej ilości przywilejów niż Ty.

                                          ohoho! i oto następny, który wie o mnie wszystko. i wie, jakbym zagłosowała, co
                                          chciała, a czego nie. nie zapominaj tylko, że jak kobieta mówi 'nie', to
                                          myśli 'tak'...

                                          > > nie kłuje mnie w oczy, że ktoś ma coś, czego ja nie mam, skoro nie jest to
                                          > > sprzeczne z prawem.
                                          > Ale za to płacisz:-)
                                          > I to mnie bawi:-)

                                          no cóż, każdy ma takie poczucie humoru, jakie ma.
                                          btw. dowiedziałeś się już, o co Ci tak właściwie chodziło?
                                          • Gość: Sebastian Re: właściwie to też się zastanawiam, IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 29.11.02, 21:36
                                            > > Ja też.Jakby pogadac o szczegółach to pewnie by się okazało, że jestem za
                                            > > likwidacje większej ilości przywilejów niż Ty.
                                            >
                                            > ohoho! i oto następny, który wie o mnie wszystko. i wie, jakbym zagłosowała,
                                            co
                                            > chciała, a czego nie.
                                            ohoho!następna która wie co ja wiem.

                                            > nie zapominaj tylko, że jak kobieta mówi 'nie', to
                                            > myśli 'tak'...
                                            No coś Ty.
                                            Ja znam wiele inteligentnych i rozsądnych i w ogóle wartościowych kobiet. Wcale
                                            nie twierdzę że każda jest taka jak Ty

                                            > > Ale za to płacisz:-)
                                            > > I to mnie bawi:-)
                                            >
                                            > no cóż, każdy ma takie poczucie humoru, jakie ma.
                                            No cóż . Głupota innych zawsze mnie bawiła.

                                            > btw. dowiedziałeś się już, o co Ci tak właściwie chodziło?
                                            Chodziło mi o to żeby sprawdzić, czy feministkom w ich postulatach nie chodzi
                                            przypadkiem tylko o to żeby wyrwac dla siebie i swoich jak najwięcej.
                                            Ze nie potrafią się posługiwac logiką.
                                            Że wyznają moralnośc Kalego.
                                            Ze ich wyobraźnia, zdolnośc przewidywania i umiejętnośc postrzegania pewnych
                                            zależności jest na bardzo niskim poziomie.
                                            Przekonałaś mnie, że większośc powyższych przypuszczeń była słuszna.
                                            Dziękuję za pomoc :-))
                                            • suzume ? 02.12.02, 12:09
                                              Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                              > > > Ja też.Jakby pogadac o szczegółach to pewnie by się okazało, że jestem za
                                              > > > likwidacje większej ilości przywilejów niż Ty.
                                              > > ohoho! i oto następny, który wie o mnie wszystko. i wie, jakbym
                                              > > zagłosowała, co chciała, a czego nie.
                                              > ohoho!następna która wie co ja wiem.

                                              napisałeś: "Jakby pogadac o szczegółach to pewnie by się okazało, że jestem za
                                              likwidacje większej ilości przywilejów niż Ty." czyli jednak wiesz lepiej ode
                                              mnie, co myślę i jak bym głosowała?

                                              > Ja znam wiele inteligentnych i rozsądnych i w ogóle wartościowych kobiet.
                                              > Wcale nie twierdzę że każda jest taka jak Ty

                                              nerwy Ci puszczają, czy po prostu tak masz, że usiłujesz obrazić ludzi, z
                                              którzy zadają Ci niewygodne pytania?

                                              > No cóż . Głupota innych zawsze mnie bawiła.

                                              pytanie jak wyżej

                                              > Chodziło mi o to żeby sprawdzić, czy feministkom w ich postulatach nie chodzi
                                              > przypadkiem tylko o to żeby wyrwac dla siebie i swoich jak najwięcej.
                                              > Ze nie potrafią się posługiwac logiką.
                                              > Że wyznają moralnośc Kalego.
                                              > Ze ich wyobraźnia, zdolnośc przewidywania i umiejętnośc postrzegania pewnych
                                              > zależności jest na bardzo niskim poziomie.
                                              > Przekonałaś mnie, że większośc powyższych przypuszczeń była słuszna.
                                              > Dziękuję za pomoc :-))

                                              proszę uprzejmie.

                                              a ja poproszę o odpowiedzi na następujące:
                                              pyt. pierwsze - czy jestem feministką?
                                              pyt. drugie - na jakiej podstawie twierdzisz, że chcę wyrwać dla siebie więcej
                                              (najlepiej konkretny cytat poproszę).
                                              pyt. trzecie - jak nazwiesz swoje postępowanie i jednoczesne żale - czy nie
                                              filozofią kalego, przypadkiem? a może to "zdroworozsądkowe wykorzystanie
                                              nadarzającej się okazji"?
                                              pyt. czwarte - czy możesz pokazać, na jakiej podstawie tak właśnie
                                              myślisz: "ich wyobraźnia, zdolnośc przewidywania i umiejętnośc postrzegania
                                              pewnych zależności jest na bardzo niskim poziomie" (najlepiej w odniesieniu do
                                              mnie, podparte cytatami ze mnie i wsparte odpowiedzią na pyt. 1)
                                              • Gość: Sebastian Re: ? IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 22:55
                                                > a ja poproszę o odpowiedzi na następujące:
                                                > pyt. pierwsze - czy jestem feministką?
                                                Wykazujesz wiele wspólnych z feministkami cech. Jednoznaczna odpowiedz czy
                                                jesteś feministką zawsze będzie niemożliwa bo feminizm jest wewnętrznie
                                                sprzeczny więc zawsze możesz wskazać, że jakiegoś poglądu feministycznego nie
                                                wyznajesz
                                                > pyt. drugie - na jakiej podstawie twierdzisz, że chcę wyrwać dla siebie
                                                więcej
                                                > (najlepiej konkretny cytat poproszę).
                                                Dla siebie i SWOICH czyli kobiet.
                                                > pyt. trzecie - jak nazwiesz swoje postępowanie i jednoczesne żale - czy nie
                                                > filozofią kalego, przypadkiem?
                                                Nie.
                                                Kali twierdził, że jak on ukraść krowę to być dobrze.
                                                Ja uważam że to żle i dlatego uważam, że kradzież krowy należy uczynic
                                                niemożliwą.
                                                > a może to "zdroworozsądkowe wykorzystanie
                                                > nadarzającej się okazji"?
                                                Chyba tak, skoro wielu ludzi wpada na ten pomysł niezależnie od siebie.

                                                > pyt. czwarte - czy możesz pokazać, na jakiej podstawie tak właśnie
                                                > myślisz: "ich wyobraźnia, zdolnośc przewidywania i umiejętnośc postrzegania
                                                > pewnych zależności jest na bardzo niskim poziomie"
                                                Np. nie potrafią zauważyć zależności pomiędzy macieżyństwe i przywilejami
                                                macieżyńskimi a mniejszą atrakcyjnością kobiet na rynku pracy.
                                                Mają pretensję o to, że pracodawca kieruje sie podobnymi kryteriami co one same
                                                (tzn. chęcią zysku)
                                                • sagan2 Re: ? 03.12.02, 08:41
                                                  Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                                                  > > pyt. drugie - na jakiej podstawie twierdzisz, że chcę
                                                  > > wyrwać dla siebie więcej (najlepiej konkretny cytat
                                                  > > poproszę).
                                                  >
                                                  > Dla siebie i SWOICH czyli kobiet.

                                                  pytanie bylo: na jakiej podstawie twierdzisz, a nie *co*
                                                  twierdzisz. odpowiedz kompletnie nie na temat (o cytatach
                                                  juz nawet nie wspomne...)
                                                  • Gość: Sebastian Re: ? IP: *.tele2.pl 03.12.02, 09:20

                                                    > pytanie bylo: na jakiej podstawie twierdzisz, a nie *co*
                                                    > twierdzisz. odpowiedz kompletnie nie na temat (o cytatach
                                                    > juz nawet nie wspomne...)
                                                    Żeby udowodnić trzeba najpierw ustalić tezę:
                                                    Teza brzmi: Feministkom zazwyczaj chodzi o to żeby wyrwać dla siebie lub swoich
                                                    jak najwięcej
                                                  • sagan2 Re: ? 03.12.02, 09:35
                                                    Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                                                    > Żeby udowodnić trzeba najpierw ustalić tezę:
                                                    > Teza brzmi: Feministkom zazwyczaj chodzi o to żeby
                                                    > wyrwać dla siebie lub swoich jak najwięcej

                                                    su zadala pytanie:
                                                    pyt. drugie - na jakiej podstawie twierdzisz, że chcę
                                                    wyrwać dla siebie więcej (najlepiej konkretny cytat
                                                    poproszę).

                                                    nikt nie prosil o 'dowodzenie tez' tylko o odpowiedz na
                                                    pytanie. konkretne i powyzej napisane.
                                                    odpowiedz moze byc: wcale tak nie twierdze, bo ...
                                                    albo twierdze tak, bo ...
                                                    ale na pewno nie to, co napisales...

                                                    a jesli juz postawiles teze, to ja udowodnisz?...
                                                    ... tak na marginesie, oprocz odpowiedzi na pytanie, bo
                                                    tego ciagle nie zrobiles...
                                                • suzume ?? 03.12.02, 10:56
                                                  Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                                  > > pyt. drugie - na jakiej podstawie twierdzisz, że chcę wyrwać dla siebie
                                                  > więcej
                                                  > > (najlepiej konkretny cytat poproszę).
                                                  > Dla siebie i SWOICH czyli kobiet.

                                                  nie korzystając z tych przywilejów, deklarując niechęć do korzystania z nich
                                                  (oraz brak zamiaru korzystania) i stwierdzając, że jak dla mnie mogłoby by tych
                                                  przywilejów nie być? no gratuluję dedukcji.

                                                  > > pyt. trzecie - jak nazwiesz swoje postępowanie i jednoczesne żale - czy nie
                                                  > > filozofią kalego, przypadkiem?
                                                  > Nie.
                                                  > Kali twierdził, że jak on ukraść krowę to być dobrze.
                                                  > Ja uważam że to żle i dlatego uważam, że kradzież krowy należy uczynic
                                                  > niemożliwą.

                                                  ale jednak tę krowę kradniesz, bo to dla Ciebie korzystne... ew. wyrzuty
                                                  racjonalizujesz 'zdrowym rozsądkiem' oraz pokrzykiwaniem 'zabrońcie mi, bo źle
                                                  czynię'. gratulacje po raz drugi.
                                                  Twoja filozofia kalego polega jeszcze na tym, że chcesz zabrać komuś
                                                  przywileje, bo Cię uwierają (albo, jak gdzieś wspomniałeś, boli Cię już sama
                                                  możliwość ich wykorzystania), natomiast sobie chcesz przyznać przywileje
                                                  kompletnie kosmiczne, np. żądania od kobiety podpisania deklaracji, że nie
                                                  zajdzie w ciążę... posiadanie własnej firmy nie pozwala jeszcze na aspirowanie
                                                  do roli 'cara i boha'. gratulacje po raz trzeci.

                                                  > > pyt. czwarte - czy możesz pokazać, na jakiej podstawie tak właśnie
                                                  > > myślisz: "ich wyobraźnia, zdolnośc przewidywania i umiejętnośc postrzegania
                                                  > > pewnych zależności jest na bardzo niskim poziomie"
                                                  > Np. nie potrafią zauważyć zależności pomiędzy macieżyństwe i przywilejami
                                                  > macieżyńskimi a mniejszą atrakcyjnością kobiet na rynku pracy.
                                                  > Mają pretensję o to, że pracodawca kieruje sie podobnymi kryteriami co one
                                                  > same (tzn. chęcią zysku)

                                                  wiesz co? to jednak nie do końca tak. przywilej to jedno, nadużycie to drugie.
                                                  rozumiem, że kiedyś się sparzyłeś i teraz na zimne dmuchasz (chociaż ten
                                                  kawałek o sekretarce był niezły...), ale jakoś nie wszyscy tak mają.
                                                  pracowałam w prywatnej firmie dwudziestoosobowej i w ciągu dwóch lat 6 pań
                                                  urodziło, posiedziało na macierzyńskim i wróciło. jakoś nikt nie robił z tego
                                                  wielkiego halo. one nie naciągały szefa, a i szef się nie wygłupiał. no, ale on
                                                  płacił za pracę, a nie za dupogodziny odsiedziane w firmie... taka mała
                                                  różnica. acha, firma nadal ma się nieźle, nawet się rozrasta.

                                                  no i nie każda kobieta ma/chce/planuje mieć dzieci. a wtedy te macierzyńskie
                                                  dobrodziejstwa ma w nosie. ale prościej jest stosować odpowiedzialność zbiorową?

                                                  tak na zakończenie. innym radzisz, żeby zmienili pracę, jak im coś nie pasi
                                                  (np. molestowanie), bo zatrudnili się gdzieś dobrowolnie. nie zapominaj
                                                  również, że Ty, jako pracodawca, prowadzisz biznes 'świadom praw i obowiązków'.
                                                  albo nie zatrudniaj kobiet, albo przestań prowadzić firmę - oba warianty są mi
                                                  równie obojętne.

                                                  ps: nie odpowiedziałeś mi na pytanie nr 2 - chodzi mi o mnie i cytaty _ze_mnie_
                                                  a jeśli nie potrafisz, to odszczekaj.
                                                  • Gość: Sebastian Re: ?? IP: *.tele2.pl 03.12.02, 11:39
                                                    > nie korzystając z tych przywilejów, deklarując niechęć do korzystania z nich
                                                    > (oraz brak zamiaru korzystania) i stwierdzając, że jak dla mnie mogłoby by
                                                    tych
                                                    >
                                                    > przywilejów nie być? no gratuluję dedukcji.
                                                    Twoją "niechęc do korzystania z przywilejów" pracodawca będzie mógł sobie
                                                    głeboko wsadzić jeśli zechcesz zmienić swoje podejscie.
                                                    Twój "brak zamiaru korzystania" z punktu widzenia prawa NIE ISTNIEJE.

                                                    > ale jednak tę krowę kradniesz, bo to dla Ciebie korzystne...
                                                    Kradnę bo to korzystne a problemem społecznym jest to ze kradnie znacznie
                                                    więcej osób niz ja. Kradną szersze grupy społeczne niż tylko "Zły Sebastian i s-
                                                    ka"
                                                    Ile razy Ci mam powtarzać, że akceptuje wszystkie negatywne określenia jakie
                                                    znajdziesz dla mojej postawy.
                                                    A skoro już akceptuje to sobiepodaruj i odpowiedz mi na pytanie czy chcesz
                                                    uniemożliwić takie zachowania czy akceptujesz ich uboczne skutki.
                                                    ew. wyrzuty
                                                    > racjonalizujesz 'zdrowym rozsądkiem' oraz pokrzykiwaniem 'zabrońcie mi, bo
                                                    źle
                                                    > czynię'.
                                                    Ściślej mówiąc nei "zabrońcie mi" tylko "uniemożliwcie mi"

                                                    > Twoja filozofia kalego polega jeszcze na tym, że chcesz zabrać komuś
                                                    Nie. Chcę zabrac wszystkim. Pisałem już ze 3 razy.
                                                    > przywileje, bo Cię uwierają (albo, jak gdzieś wspomniałeś, boli Cię już sama
                                                    > możliwość ich wykorzystania), natomiast sobie chcesz przyznać przywileje
                                                    > kompletnie kosmiczne, np. żądania od kobiety podpisania deklaracji, że nie
                                                    > zajdzie w ciążę...
                                                    Tak. Uważam, że propozycje złożyc zawsze można (w sensie moralnym bo w sensie
                                                    prawnym jest to niemożliwe)
                                                    A od kobiety zależy czy ja przyjmie.
                                                    To nie jest przywilej dla mnie tylko prawo dla mnie i dla kobiety zawarcia
                                                    takiej umowy.
                                                    Obecnie ani ja nie mam prawa czegoś takieg zaproponować (to pomińmy w tym
                                                    momencie) ani kobieta nie ma możliwości takiego zobowiązania podjąć.
                                                    > > Np. nie potrafią zauważyć zależności pomiędzy macieżyństwe i przywilejami
                                                    > > macieżyńskimi a mniejszą atrakcyjnością kobiet na rynku pracy.
                                                    > > Mają pretensję o to, że pracodawca kieruje sie podobnymi kryteriami co one
                                                    >
                                                    > > same (tzn. chęcią zysku)
                                                    >
                                                    > wiesz co? to jednak nie do końca tak. przywilej to jedno, nadużycie to drugie.
                                                    > rozumiem, że kiedyś się sparzyłeś i teraz na zimne dmuchasz (chociaż ten
                                                    > kawałek o sekretarce był niezły...), ale jakoś nie wszyscy tak mają.
                                                    > pracowałam w prywatnej firmie dwudziestoosobowej i w ciągu dwóch lat 6 pań
                                                    > urodziło, posiedziało na macierzyńskim i wróciło.
                                                    Ale to same feministki twierdzą, że kobiety sa dyskryminowane z powodu ciązy i
                                                    macieżyństwa.
                                                    One (feministki) bynajmniej nie twierdzą że ŻADNA kobieta nie jest dobrze
                                                    traktowana tylo że kobiety PRZEWAŻNIE sa gorzej traktowane przez pracodawców.
                                                    Skoro PRZEWAŻNIE to twój przykład jest obrazuje sytuacje występująca zbyt
                                                    rzadko.

                                                    > albo nie zatrudniaj kobiet,
                                                    Nie zatrudniam albo zatrudniam uwzględniając ryzyko z tym związane.
                                                    Zazwyczaj uwzględnianie tego ryzyka polega na niższej pensji.
                                                    albo przestań prowadzić firmę - oba warianty są mi

                                                    > ps: nie odpowiedziałeś mi na pytanie nr 2 - chodzi mi o mnie i cytaty
                                                    _ze_mnie_
                                                    > a jeśli nie potrafisz, to odszczekaj.
                                                    Odszczekuje.:-))
                                                    Każdy feministka i każdy ich odłam mówi co innego (to jeszcze nie katastrofa)
                                                    ale każda mówi coś co jest zaprzeczeniem tego co powiedziała inna co
                                                    uniemożliwia sensowne ustosunkowanie sie do feminizmu.
                                                    Czyli feministki jako całośc nie wiedzą czego chcą.
                                                    Natomist feministki jako określony "odłam" feminizmu czasami sa w stanie
                                                    sformułowac konkretne postulaty ale nie wiedziec czemu maja pretensję do
                                                    mężczyzn że ich postulaty nie sa realizowane.
                                                    Biorąc pod uwage że postulaty te dotycza kobiet wypadałoby, żeby kobiety a
                                                    zwłaszcza feministki same uzgodniły między soba stanowisko.
                                                    Nie każ mi się tłumaczyć z tego, że nie potrafisz uzgodnić nawet podstawowych
                                                    postulatów z innymi forumowiczkami.
                                                  • sagan2 Re: ?? 03.12.02, 12:45
                                                    Sebastian, my juz tu dawno ustalilysmy, ze prawie zadna z
                                                    nas nie jest taka prawdziwa feministka :)
                                                    my dyskutujemy o sobie i naszych zdaniach, pora
                                                    zrezygnowac z przypisywania naszych opini wszystkim
                                                    feministkom (albo nawet innym uczestniczkom forum), jak
                                                    rowniez z przypisywania nam opini 'sztandarowych'
                                                    feministek
                                                  • maciej.k1 Re: ?? 03.12.02, 12:57
                                                    Suzume nawet nie potrafi uzgodnić sama ze sobą, czy jest feministką, czy nie
                                                    jest, a co dopiero uzgadniać postulaty feminizmu z innymi feministkami.
                                                    Wymagasz zbyt wiele. ;-)

                                                    Pozdrawiam -
                                                  • suzume Re: ?? 03.12.02, 14:12
                                                    Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                                    > Twoją "niechęc do korzystania z przywilejów" pracodawca będzie mógł sobie
                                                    > głeboko wsadzić jeśli zechcesz zmienić swoje podejscie.
                                                    > Twój "brak zamiaru korzystania" z punktu widzenia prawa NIE ISTNIEJE.

                                                    gdzie on sobie moją niechęć wsadzi ma się nijak do tego, co ja podobno chcę
                                                    wychapać dla siiebie i swoich, a konkretnie wpieraniu mi przez Ciebie poglądów.

                                                    > Ile razy Ci mam powtarzać, że akceptuje wszystkie negatywne określenia jakie
                                                    > znajdziesz dla mojej postawy.
                                                    > A skoro już akceptuje to sobiepodaruj i odpowiedz mi na pytanie czy chcesz
                                                    > uniemożliwić takie zachowania czy akceptujesz ich uboczne skutki.
                                                    > ew. wyrzuty

                                                    mój drogi, posłużyłam się tylko Twoją poetyką. na pytanie też już Ci
                                                    odpowiedziałam - nie chcę Ci uniemożliwiać, nie boli mnie, że z przywileju
                                                    korzystasz. jedyne co mnie _dziwi_ to to, że wykorzystując swoją sytuację
                                                    narzekasz równocześnie na innych. ale to nie jest przedmiotem dyskusji.

                                                    > > Twoja filozofia kalego polega jeszcze na tym, że chcesz zabrać komuś
                                                    > Nie. Chcę zabrac wszystkim. Pisałem już ze 3 razy.

                                                    przykro mi, ale ja tak odczytuję Twoje posty. może się mylę. w wolnej chwili
                                                    postaram się jeszcze raz je przeczytać, bo może coś źle zrozumiałam.

                                                    > Tak. Uważam, że propozycje złożyc zawsze można (w sensie moralnym bo w sensie
                                                    > prawnym jest to niemożliwe)

                                                    moralnym???

                                                    > A od kobiety zależy czy ja przyjmie.

                                                    tak, oczywiście wracamy do motywu pt. 'wybór należy do Ciebie'. teoretycznie
                                                    masz rację, ale ja _naprawdę_ nie widzę powodów, dla których ofiara
                                                    molestowania miałaby uciekać przed prześladowcą, a potencjalny pracownik -
                                                    tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem. zupełnie taka sama historia, jak w
                                                    przypadku tłumaczenia się pracodawcy, dlaczego nie zatrudnił pani, tylko pana.
                                                    ale to Cię akurat jakoś oburza...

                                                    > To nie jest przywilej dla mnie tylko prawo dla mnie i dla kobiety zawarcia
                                                    > takiej umowy.

                                                    tiaaa.

                                                    > Obecnie ani ja nie mam prawa czegoś takieg zaproponować (to pomińmy w tym
                                                    > momencie) ani kobieta nie ma możliwości takiego zobowiązania podjąć.

                                                    i całe szczęście.

                                                    > Ale to same feministki twierdzą, że kobiety sa dyskryminowane z powodu ciązy
                                                    > i macieżyństwa.

                                                    i Ty jesteś najlepszym potwierdzeniem ich słów :)

                                                    > One (feministki) bynajmniej nie twierdzą że ŻADNA kobieta nie jest dobrze
                                                    > traktowana tylo że kobiety PRZEWAŻNIE sa gorzej traktowane przez pracodawców.
                                                    > Skoro PRZEWAŻNIE to twój przykład jest obrazuje sytuacje występująca zbyt
                                                    > rzadko.

                                                    a konkretnie o co Ci chodzi, bo to tak jakoś o czym innym mówiłam.

                                                    > Odszczekuje.:-))

                                                    :))

                                                    > Nie każ mi się tłumaczyć z tego, że nie potrafisz uzgodnić nawet podstawowych
                                                    > postulatów z innymi forumowiczkami.

                                                    ale dlaczego JA miałabym z forumowiczkami cokolwiek ustalać? dyskutuję z Tobą
                                                    ja jako ja, a nie jako 'rzeczniczka stowarzyszenia pań z forum feminizm' - nie
                                                    przypominam sobie, żeby mnie wybrały swoją tubą i przedstawicielką (chyba że
                                                    coś przespałam). i tak samo nie zamierzam Ci się tłumaczyć z tego co która z
                                                    nich powiedziała. możemy przyjąć takie założenie?
                                                  • Gość: barbinator Re: ?? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 15:15
                                                    suzume napisała:

                                                    > > > Twoja filozofia kalego polega jeszcze na tym, że chcesz zabrać komuś
                                                    > > Nie. Chcę zabrac wszystkim. Pisałem już ze 3 razy.
                                                    >
                                                    > przykro mi, ale ja tak odczytuję Twoje posty. może się mylę. w wolnej chwili
                                                    > postaram się jeszcze raz je przeczytać, bo może coś źle zrozumiałam.
                                                    >

                                                    A ja doczytałam i już wiem, że Sebastian chce odbierać wszystkim po równo,
                                                    sobie też.
                                                    Wynikałoby z tego, że jest on bardzo szlachetnym człowiekiem - mówi: zgadzam
                                                    się, że odbierzecie mi przywilej oszukiwania państwa, pod warunkiem, że
                                                    odbierzecie go też innym.

                                                    No i jest cool - teraz już można rąbać państwo gdzie się da stosując zasadę "co
                                                    nie jest zabronione, jest dozwolone", można wieszać psy na innych oszukujących
                                                    np tych pijawkach-ciężarnych a w dodatku można zachować dobre zdanie o sobie i
                                                    własnej uczciwości.....

                                                    Wkurzające jest tylko to, że czasami znajdzie sie jakaś wiecznie niezadowolona
                                                    maruda (tym razem to będę ja) która powie tak:

                                                    No dobrze mój Sebastianie Szlachetny - a kto twoim zdaniem ma te przywileje
                                                    odbierać, skoro wszyscy wokół jakoś na nich korzystają? Jeżeli całe
                                                    społeczeństwo kradnie, to jakim cudem chcesz znaleźć polityków którzy by tego
                                                    nie robili? Zawsze mnie trochę smieszy to narzekanie na skorumpowaną władzę, a
                                                    przecież jakie społeczeństwo - taka i władza...

                                                    Naprawdę nie przyszło ci nigdy do głowy, że kobieta wyłudzająca świadczenia od
                                                    pracodawcy rozumuje dokładnie tak samo jak ty? Myśli sobie - on na pewno
                                                    oszukuje na Zusie, na kosztach, na podatkach i na czym się da, to co ja mam być
                                                    głupia i nie oszukać skoro wszyscy to robią??
                                                    Niestety Sebastianie, wszystko sprowadza się do prostej prawdy - chcesz żeby
                                                    było lepiej, zacznij od siebie, nie od innych.
                                                    Pozdrawiam, B.
                                                  • suzume Re: ?? 03.12.02, 15:54
                                                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                                    > A ja doczytałam i już wiem, że Sebastian chce odbierać wszystkim po równo,
                                                    > sobie też.
                                                    > Wynikałoby z tego, że jest on bardzo szlachetnym człowiekiem - mówi: zgadzam
                                                    > się, że odbierzecie mi przywilej oszukiwania państwa, pod warunkiem, że
                                                    > odbierzecie go też innym.
                                                    >
                                                    > No i jest cool - teraz już można rąbać państwo gdzie się da stosując
                                                    > zasadę "co nie jest zabronione, jest dozwolone", można wieszać psy na innych
                                                    > oszukujących np tych pijawkach-ciężarnych a w dodatku można zachować dobre
                                                    > zdanie o sobie i własnej uczciwości.....

                                                    takie właśnie miałam wrażenie. widzę, że nie ja jedna...

                                                    > Naprawdę nie przyszło ci nigdy do głowy, że kobieta wyłudzająca świadczenia
                                                    > od pracodawcy rozumuje dokładnie tak samo jak ty?

                                                    no, ale jak ona tak robi, to jest to złe, bo godzi w sebastiana.
                                                    natomiast, jak sebastian - a to zupełnie inna historia. nie dość, że ok, to
                                                    jeszcze dostarcza darmowej rozrywki w postaci szczerego śmiechu z głupoty
                                                    takiej np. suzume, która (jak ta idiotka) płaci zus, czyli nie umie się w życiu
                                                    ustawić (?)

                                                    > Niestety Sebastianie, wszystko sprowadza się do prostej prawdy - chcesz żeby
                                                    > było lepiej, zacznij od siebie, nie od innych.

                                                    to samo próbowałam mu zasugerować, ale chyba jest to przesąd, w który sebastian
                                                    nie wierzy...
                                                  • Gość: Sebastian Re: ?? IP: *.tele2.pl 03.12.02, 16:42
                                                    > No dobrze mój Sebastianie Szlachetny - a kto twoim zdaniem ma te przywileje
                                                    > odbierać, skoro wszyscy wokół jakoś na nich korzystają? Jeżeli całe
                                                    > społeczeństwo kradnie, to jakim cudem chcesz znaleźć polityków którzy by tego
                                                    > nie robili?
                                                    Istotnie, szanse raczej istotnie niewielkie.
                                                    Zwróć uwage, że nawet Ty głośno oponujesz a przecież nie jesteś prymitywnym
                                                    lewakiem, prawda.
                                                    Problem w tym, że jeśli na odebranie przywilejów nie ma szans to tym bardziej
                                                    nie ma szans na poprawę dyscypliny obywatelskiej dzięki jakims śmiesznym akcjom
                                                    typu "czyste ręce" i apelom w mediach.
                                                    Tzn. ja nie uważam żeby to było cos złego ale na pewno nie jest to nic co by
                                                    mogło przynieśc jakiś efekt.
                                                    Jeśłi moja koncepcja jest mało prawdopodobna to Twoja (typu zacznijmy od siebie)
                                                    ma jeszcze mniejsze szanse powodzenia.

                                                    > Zawsze mnie trochę smieszy to narzekanie na skorumpowaną władzę, a
                                                    > przecież jakie społeczeństwo - taka i władza...
                                                    Dokładnie.
                                                    A nie zastanawiało Cię nigdyże od 12 lat było kilka rządów i wszystkie ( w
                                                    oczach znacznej części społeczeństwa) były złodziejskie?
                                                    Jak to możliwe, że 90% społeczeństwa krytykuje rząd i jednocześnie wybiera
                                                    następny podobny?
                                                    Nie masz na prawdę żadnego pomysłu dlaczego tak jest?
                                                    Jak słysze jakiegoś mędrka, który filozofuje: "Bo partie to tylko obiecują a
                                                    potem jak dochodza do władzy to nie dotrzymują obietnic tylko myślą o swoim
                                                    interesie" to mnie aż k...wica bierze.
                                                    Mam ochotę zapytać :
                                                    A co obiecują?
                                                    Że zabiora innym i dadzą Tobie?
                                                    I co?
                                                    Nie dotrzymują słowa?
                                                    Zabierają innym i Tobie a dają sobie?
                                                    A to dopiero niespodzianka. Ukradli nie temu co chciałes i dali nie temu co
                                                    chciałeś?
                                                    Ja mam dużo mniejsze oczekiwania co do polityków.
                                                    Nie muszą mi wiele dawać.
                                                    Wystarczy że będa mniej zabierać

                                                    > Naprawdę nie przyszło ci nigdy do głowy, że kobieta wyłudzająca świadczenia
                                                    > od pracodawcy rozumuje dokładnie tak samo jak ty?
                                                    Oczywiście, że przyszło.
                                                    Dawno temu zanim zadałas to pytanie i zanim sie pojawiłem na tym forum.
                                                    To ja chciałem się spytać Ciebie, czy przyszło Ci do głowy, że ja oszukując ZUS
                                                    korzystam z tych samych przywilejów których ty tak zaciekle bronisz. Pamiętasz
                                                    jak narzekałaś na urzędników, którzy biora po 20 tys. odprawy?
                                                    Czy przyszło Ci do głowy, że podstawa do wypłacania tych odpraw jest zazwyczaj
                                                    ten sam kodeks pracy, którego tak zaciekle bronisz?
                                                    Czy nie widzisz że to ten sam mechanizm i wykorzystanie tych samych albo
                                                    podobnych przepisów?

                                                    > Myśli sobie - on na pewno
                                                    > oszukuje na Zusie, na kosztach, na podatkach i na czym się da, to co ja mam
                                                    > być głupia i nie oszukać skoro wszyscy to robią??
                                                    Dokładnie tak myśli.
                                                    I tak samo myśli znaczna częśc społeczeństwa.
                                                    I nie chodzi o to, żebym sie usprawiedliwiał.
                                                    Ja jestem "BE" i koniec.
                                                    A skoro ustaliliśmy że jestem BE o powiedz mi co zrobić żeby było lepiej?
                                                    Apelowac do sumień ludzi?
                                                    > Niestety Sebastianie, wszystko sprowadza się do prostej prawdy - chcesz żeby
                                                    > było lepiej, zacznij od siebie, nie od innych.
                                                    Zbyt krótki zasięg.
                                                    Ja na prawde rozumiem Twoj sposób myślenia i na prawdę uważam, że jest naiwny.
                                                    Liczenie że ludzie zaczną byc uczciwi pod wływem apeli o dopiero idealizm,
                                                    który Ty mnie zarzucasz.
                                                    Ludzi trzeba ZMUSIĆ do uczciwości a ściślej mówiąc w kontekscie omawianego
                                                    problemu należy UNIEMOŻLIWIC im bycie nieuczciwym.
                                                    A jak w obywatelach Polski wyrobi się szacunek dla prawa, własności wspólnej i
                                                    prywatnej, wolności drugiego człowieka to może pomalutku będzie można
                                                    wprowadzać coraz to nowe "socjalizmy" i cieszyć się że działają.
                                                    Ale to dosyc odległa wizja.
                                                    > Pozdrawiam, B.
                                                  • Gość: barbinator Re: ?? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 20:18
                                                    Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                                    > Problem w tym, że jeśli na odebranie przywilejów nie ma szans to tym bardziej
                                                    > nie ma szans na poprawę dyscypliny obywatelskiej dzięki jakims śmiesznym
                                                    akcjom
                                                    > typu "czyste ręce" i apelom w mediach.

                                                    Ja pisałam tylko o tym, że każdy powinien zacząć od siebie, nie proponowałam
                                                    żadnej "akcji". A jak już nie stać go/jej na to by zacząć od siebie, to niech
                                                    nie wypomina innym, bo wcale nie jest od nich lepszy.


                                                    > > Zawsze mnie trochę smieszy to narzekanie na skorumpowaną władzę, a
                                                    > > przecież jakie społeczeństwo - taka i władza...
                                                    > Dokładnie.
                                                    > A nie zastanawiało Cię nigdyże od 12 lat było kilka rządów i wszystkie ( w
                                                    > oczach znacznej części społeczeństwa) były złodziejskie?
                                                    > Jak to możliwe, że 90% społeczeństwa krytykuje rząd i jednocześnie wybiera
                                                    > następny podobny?
                                                    > Nie masz na prawdę żadnego pomysłu dlaczego tak jest?

                                                    To oczywiste dlaczego tak jest - nie bardzo jest w kim wybierać, zwłaszcza dla
                                                    kogoś o poglądach liberalnych - w końcu to liberałowie zwani aferałami nakradli
                                                    najwięcej...:((
                                                    Rozwijając ten temat - obawiam się, że wyjaśnienie tego fenomenu jest dosyć
                                                    banalne i niezbyt dla nas wszystkich miłe, w dodatku wymaga napisania epistoły
                                                    w stylu: "już starożytni Rzymianie..."
                                                    No więc do rzeczy - chcesz poznac naród, poznaj jego historię....
                                                    A jaka była ta nasza historia w ostatnich 200 latach?
                                                    Najpierw zabory podczas których autorytet państwa stał nisko, bo nie było to
                                                    państwo własne, tylko zaborcze.
                                                    Potem krótki epizod niepodległości i zaraz wojna z okupacją = oszukiwanie
                                                    państwa poprzez łamanie przepisów ("teraz jest wojna, kto handluje ten żyje,
                                                    sprzedali kaszankę, słoninę, rąbankę i bimbru się też nie napijesz") stało się
                                                    sposobem na przetrwanie.
                                                    No a w komunie to już poszliśmy na całość - wynoszenie z zakładu czego się dało
                                                    czy jazda tramwajem na gapę była traktowana wręcz jak działalność opozycyjna :)

                                                    Efekty tego widzać dzisiaj i będzie jeszcze widać przez jakiś czas.
                                                    I nadal uważam, że jedynym sposobem na to aby było lepiej jest to, by każdy
                                                    zaczął krytykowanie i zmienianie świata od siebie.

                                                    Nie wierzę natomiast, że można coś w tej kwestii poprawić poprzez radykalną
                                                    reformę liberalną państwa. Niestety obawiam się, że teoria teorią a praktyka
                                                    tej reformy byłaby taka jak ty sam zaproponowałeś na wątku o Jarudze - niestety
                                                    Sebastianie, znowu niechcący zaproponowałeś coś, co jest kwintesencją filozofii
                                                    Kalego.
                                                    Zaraz zamierzam odpisać na tamten post, więc nie piszę nic więcej żeby się nie
                                                    powtarzać.
                                                    Pozdrawiam, B.


              • Gość: Sebastian Re: 'liberalizm' roszczeniowy IP: *.tele2.pl 15.11.02, 16:57
                > oto jest kwintesencja wypowiedzi niejakiedo Sebastiana z Bieńczyc,
                Bieńczyce to rejon telekomunikacji w Krakowie.
                Zwisa mi jak mnie nazywasz ale byc może chciałeś napisać to z przekąsem więc
                cię informuje że ci się nie udało.
                > podającego
                > się tu za kwiat polskiego smallbussinessu,
                W którym miejscu?
                suma sumarum jest to stek roszczeń
                > analogiczny do lepperiańskich,
                Żądam dopłat, wykupu towaru, których nie moge sprzedać i ochrony przed
                konkurencją?
                Wręcz przeciwnie.
                tyle że z drugiej strony lustra, IMHO z takim
                > czymś się nie dyskutuje.
                Pamiętaj, że domagając się wolności i równości dla wszyststkich domagam się jej
                również dla ciebie.
                Jesli jednak chcesz z niej zrezygnowac to się potem nie dziw skutkom.
                Wcale nie jest powiedziane że ktoś, kto zechce ograniczyć moją wolnośc Ciebie
                pominie przy tym ograniczaniu. Albo że ograniczy Twoje prawa akurtat w tych
                kwestiach które ci pasują.
                • ququryqu liberte, egalite, fraternite!!!!! 15.11.02, 17:31
                  Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                  > Pamiętaj, że domagając się wolności i równości dla wszyststkich domagam się
                  jej
                  >
                  > również dla ciebie.

                  jakież to górnolotne!
                  kolega chyba spał na lekcji historii, kiedy było o niejakim Robespierze z
                  Francji. Nieźle chłop skończył, ale z tego co widzę Tobie też głowa nie jest do
                  niczego potrzebna...


                  • Gość: Sebastian Re: liberte, egalite, fraternite!!!!! IP: *.tele2.pl 15.11.02, 18:09
                    ququryqu napisał:

                    > Gość portalu: Sebastian napisał(a):
                    >
                    >
                    > > Pamiętaj, że domagając się wolności i równości dla wszyststkich domagam si
                    > ę
                    > jej
                    > >
                    > > również dla ciebie.
                    >
                    > jakież to górnolotne!
                    > kolega chyba spał na lekcji historii, kiedy było o niejakim Robespierze z
                    > Francji. Nieźle chłop skończył, ale z tego co widzę Tobie też głowa nie jest
                    do
                    >
                    > niczego potrzebna...
                    Czyli nie jesteś , jak rozumiem , zwolennikiem równości wobec prawa?
                    To o co ty masz pretensje.
                    Przecież taki stan właśnie ma miejsce.
                    • ququryqu Re: liberte, egalite, fraternite!!!!! 15.11.02, 19:11
                      Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                      > Czyli nie jesteś , jak rozumiem ,
                      rozumienie nie jest Twoją najmocniejszą stroną - pogódź się z sobą stary, nie
                      każdy może być taki jak Stephen Hawking, oooooooops on też nie był
                      doskonały...możeby gościa zdyskryminować?

                      >zwolennikiem równości wobec prawa
                      prawnik amator+socjologomędrek ludowy

                      > To o co ty masz pretensje.
                      dzięki za poradę terapeutyczną

                      > Przecież taki stan właśnie ma miejsce.
                      a kto tak twierdzi? Sebastian z internetu?

                      stan jest cool
                      jestem za a nawet przeciw stanowi

                      pytanie zasadnicze: czy kolega S. dostrzega w ogóle istnienie wyłuszczonego
                      poniżej problemu społecznego, zwanego dyskryminacją?
                      istnienie problemu i uznanie tego za fakt to jedno
                      deliberowanie na temat bardziej lub mniej udanych usiłowań rozwiązania go to
                      drugie. That is main issue.

                      "Chodzi o to, aby złapać króliczka za koniuszek ucha i wyciągnąc go."
                      (Nabokov)
                      niektórzy wolą jednak gonić, gonić w kółko macieju


                      • Gość: Sebastian Re: liberte, egalite, fraternite!!!!! IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 15.11.02, 22:11

                        > > Czyli nie jesteś , jak rozumiem ,
                        > rozumienie nie jest Twoją najmocniejszą stroną - pogódź się z sobą stary,
                        I zgodziłbys się żeby jakas kobieta pracowała u takiego idioty, cynika i
                        skurwysyna jak ja albo inni mnie podobni?
                        Nie zatrudniłbyś jej sam?
                        Musiałbys byc chyba bez serca.
                        > nie
                        > każdy może być taki jak Stephen Hawking, oooooooops on też nie był
                        > doskonały...możeby gościa zdyskryminować?
                        Jak ?
                        Nie kupując jego książek?
                        A jakie ja mam prawo dyktowac Ci jakie książki kupujesz.
                        Ja akurat skończyłem "Krótką historię czasu" jakiś tydzien temu.
                        A kupiłem ją BO MIAŁEM TAKĄ OCHOTĘ.
                        Gdybym nie miał to bym NIE KUPIŁ.
                        Rozumiesz prosty człowieczku?
                        > > Przecież taki stan właśnie ma miejsce.
                        > a kto tak twierdzi? Sebastian z internetu?
                        Nie.
                        Zanczna częśc społeczeństwa.
                        Feministki i inni frustraci.

                        > pytanie zasadnicze: czy kolega S. dostrzega w ogóle istnienie wyłuszczonego
                        > poniżej problemu społecznego, zwanego dyskryminacją?
                        Tak.
                        Zauważam dyskryminowanie różnych ludzi na każdym kroku.
                        Akurat samo bycie kobietą jest tutaj niespecjalnie uciążliwą cechą.
                        Znam ludzi którzy urodzili się z mniej korzystnymi cechami ale nie mają takich
                        twardych łokci jak feministki i nie potrafiią sobie takich przywilejów
                        wywalczyć.
                        > istnienie problemu i uznanie tego za fakt to jedno
                        > deliberowanie na temat bardziej lub mniej udanych usiłowań rozwiązania go to
                        > drugie.
                        To pwiedz jak go rozwiązać?
                        Słucham.
                        • b.u.zz Re: liberte, egalite, fraternite!!!!! 15.11.02, 22:19
                          sebastianie, z kim ty dyskutujesz?
                          b.
                          • Gość: Sebastian Re: liberte, egalite, fraternite!!!!! IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 15.11.02, 23:40
                            > sebastianie, z kim ty dyskutujesz?
                            Z idiotą
                        • ququryqu wreszcie coś nowego 15.11.02, 22:36
                          Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                          > Tak.
                          > Zauważam dyskryminowanie różnych ludzi na każdym kroku.
                          > Akurat samo bycie kobietą jest tutaj niespecjalnie uciążliwą cechą.
                          > Znam ludzi którzy urodzili się z mniej korzystnymi cechami ale nie mają
                          takich
                          > twardych łokci jak feministki i nie potrafiią sobie takich przywilejów
                          > wywalczyć.

                          jakie są te mniej korzystne cechy?

                          • Gość: Sebastian Re: wreszcie coś nowego IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 15.11.02, 23:39
                            > jakie są te mniej korzystne cechy?
                            Znam ludzi którzy bardzo chcieliby byc sympatyczni ale co nie powiedzą to
                            wychodzi topornie i mało inteligentnie.
                            Są ludzie tak mało atrakcyjni fizycznie, że nawet jeśli wygląd nie ma
                            teoretycznie nic do rzeczy dla kogoś to i tak sa na gorszej pozycji.
                            Są ludzie, mało wykształceni (cecha niezależna od nich bo rodzice byli biedni)
                            którzy nie maja żadnych szans w starciu z wykształcona kobietą.
                            Nie rozumiem dlaczego prawo ma chronić akurat kobiety.
                            Nikt jeszcze nie odpowiedział mi dlaczego ta ochrona dotyczy akurat umowy o
                            pracę.


                            >
                            • Gość: barbinator Re: wreszcie coś nowego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.02, 18:57
                              Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                              > > jakie są te mniej korzystne cechy?
                              > Znam ludzi którzy bardzo chcieliby byc sympatyczni ale co nie powiedzą to
                              > wychodzi topornie i mało inteligentnie.
                              > Są ludzie tak mało atrakcyjni fizycznie, że nawet jeśli wygląd nie ma
                              > teoretycznie nic do rzeczy dla kogoś to i tak sa na gorszej pozycji.
                              > Są ludzie, mało wykształceni (cecha niezależna od nich bo rodzice byli
                              biedni)
                              > którzy nie maja żadnych szans w starciu z wykształcona kobietą.
                              > Nie rozumiem dlaczego prawo ma chronić akurat kobiety.
                              > Nikt jeszcze nie odpowiedział mi dlaczego ta ochrona dotyczy akurat umowy o
                              > pracę.
                              >
                              >
                              > >
                              Bo chronienie kobiet leży w interesie państwa ze względu na ich zadania
                              prokreacyjne.
                              Państwo nie ma natomiast żadnego interesu w chronieniu ludzi brzydkich,
                              nieciekawych czy niewykształconych.
                              "Gdy nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze" - państwo nie
                              chroni kobiet z pobudek ideolo tylko dlatego, że ma w tym interes. Już kiedyś o
                              tym pisałam: nie ma rodzenia dzieci, nie ma cywilizacji.
                              Pozdr. B.

                              -----------------------------------


                              "A dopiero potem prazowniem nad planem jak to zrobic jezli taki jest konieczy
                              lub robic np. cwiczenia sportowe. I juz nigdy nie warac zo premu z taka mysla a
                              cobedzie jak mi nie wujdzie"

                              Volny: Myśli nieuczesane czyli Volny Aurea Dicta. Wyd. Forum "Psychologia
                              • b.u.zz Re: wreszcie coś nowego 16.11.02, 23:07
                                oj, niedobrze. jak zaczniesz traktowac czesc obywateli pod katem ich
                                przydatnosci dla spoleczenstwa, to wdajesz sie w bardzo sliska sprawe. bo potem
                                moze sie okazac, ze ci obywatele beda jeszcze bardziej przydatni, jak im sie
                                inna czesc praw odbierze (patrz watek o zakazie pracy dla kobiet). a z kolei
                                latwo tez bedzie znalezc grupe innych obywateli, ktorych najlepiej w ogole
                                usunac, i wtedy dopiero spoleczenstwo odzyje!
                                jednostka! a nie spoleczenstwo..
                                pozdrawiam
                                b.
                                • Gość: barbinator Re: wreszcie coś nowego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.02, 10:47
                                  b.u.zz napisał:

                                  > oj, niedobrze. jak zaczniesz traktowac czesc obywateli pod katem ich
                                  > przydatnosci dla spoleczenstwa, to wdajesz sie w bardzo sliska sprawe.


                                  Uwazasz, że odmienne traktowanie ludzi w zależności od ich przydatności dla
                                  społeczeństwa jest "be", dobrze cię zrozumiałam?
                                  Ha, a ty co w takim razie proponujesz?
                                  Traktowanie wszystkich równo, to znaczy bez uwzględniania ich przydatności dla
                                  społeczeństwa?

                                  Czy mam rozumieć, że jesteś przeciwny WSZYSTKIM mechanizmom za pomocą których
                                  państwo wspomaga tych, którzy są dla niego przydatni? Czy to znaczy, że
                                  postulujesz likwidacje wszelkich stypendiów naukowych, studenckich (w tym
                                  tanich kredytów), dla uczniów wybitnie zdolnych itd
                                  Co z przywilejami dla pewnych grup zawodowych, np wojskowych (emerytura w wieku
                                  40 lat - zgroza!)
                                  Chyba wypadałoby też zlikwidować wszelkie nakłady państwa na naukę.... niech
                                  rozstrzyga wolny rynek, naukowcy zamiast marnować czas na duperele mogą wszak
                                  zająć się udowadnianiem, że szampon X jest 3,5 raza lepszy od szamponu Y.....

                                  Ponieważ wierzę, że jako miłośnik języka islandzkiego jesteś człowiekiem
                                  rozsądnym :)) to zapewne włos ci się zjeżył na głowie jak przeczytałeś te
                                  głupoty...
                                  Jednak Buzz, uważaj - jeśli bowiem zamierzasz twierdzić, że państwo może i
                                  powinno zachować w/w przywileje dla grup dla niego przydatnych, natomiast
                                  zlikwidować przywileje dla kobiet, nie zważając na ich szczególną przydatność
                                  to wkraczasz na grunt antyfeminizmu, a to bardzo śliski i zabagniony teren....
                                  a jakie potwory można tam spotkać (vide Martinez).... a wiedźmin czy wiedźminka
                                  nie zawsze będą pod ręką....
                                  Chcesz tego - twój wolny wybór, ale jak skandynawistka skandynawiście -
                                  odradzam....
                                  Pozdr. B.


                                  ----------------------------------------------------------------

                                  "A dopiero potem prazowniem nad planem jak to zrobic jezli taki jest konieczy
                                  lub robic np. cwiczenia sportwe. I juz nigdy nie warac zo premu z taka mysla a
                                  cobedzie jak mi nie wujdzie"

                                  Volny: Myśli nieuczesane czyli Volny Aurea Dicta. Wyd. Forum "Psychologia"


                                  • b.u.zz Re: wreszcie coś nowego 18.11.02, 01:30
                                    komdu sael, dalem sie zdemaskowac i teraz mi nie odpuscisz. ale ja tez nie, bo
                                    uparty jestem. a wiec do dziela.

                                    Gość portalu: barbinator napisał(a):


                                    > Uwazasz, że odmienne traktowanie ludzi w zależności od ich przydatności dla
                                    > społeczeństwa jest "be", dobrze cię zrozumiałam?

                                    tak jest, dobrze. ale pamietaj - nie ma absolutnych regul. nie twierdze, ze
                                    nidgy i pod zadnym pozorem, ale podstawowa wartoscia powinna byc rownosc
                                    obywateli wobec panstwa: te same obowiazki i te same prawa. co ponadto, moze
                                    nie od zlego pochodzi, ale na pewno od ryzykownego.

                                    > Ha, a ty co w takim razie proponujesz?
                                    > Traktowanie wszystkich równo, to znaczy bez uwzględniania ich przydatności
                                    dla
                                    > społeczeństwa?
                                    >

                                    coz, to chyba konsekwencja, nie?

                                    > Czy mam rozumieć, że jesteś przeciwny WSZYSTKIM mechanizmom za pomocą których
                                    > państwo wspomaga tych, którzy są dla niego przydatni? Czy to znaczy, że
                                    > postulujesz likwidacje wszelkich stypendiów naukowych, studenckich (w tym
                                    > tanich kredytów), dla uczniów wybitnie zdolnych itd

                                    no tak. a dlaczego twoim zdaniem musi to robic panstwo? czy uwazasz, ze panstwo
                                    jest ta grupa/instytucja, ktora to zrobi najlepiej? niekoniecznie. ja mysle, ze
                                    wiele innych podmiotow zrobiloby to lepiej. chocby same uniwersytety.

                                    > Co z przywilejami dla pewnych grup zawodowych, np wojskowych (emerytura w
                                    > wieku 40 lat - zgroza!)

                                    hmm.... widzialem starszych wojskowych. natomiast nie nalezy zapominac, ze moga
                                    istniec zawody, gdzie czlowiek w pewnym wieku staje sie mniej przydatny.
                                    wczesniejsza emerytura (pytanie czy panstwowa) moze byc jednym z bodzcow do
                                    podjecia takiej pracy.

                                    > Chyba wypadałoby też zlikwidować wszelkie nakłady państwa na naukę.... niech
                                    > rozstrzyga wolny rynek, naukowcy zamiast marnować czas na duperele mogą wszak
                                    > zająć się udowadnianiem, że szampon X jest 3,5 raza lepszy od szamponu Y.....

                                    naklady na nauke to nie naklady na osoby przydatne spolecznie, tylko na nauke.
                                    tak samo jak naklady na sluzbe zdrowia to nie wspieranie pielegniarek i
                                    lekarzy. inna sprawa, jaka czesc tych obowiazkow powinno na siebie przyjac
                                    panstwo. sam mam watpliwosci, gdzie przeprowadzic granice, ale na pewno nie
                                    tam, gdzie jest obecnie.


                                    >
                                    > Ponieważ wierzę, że jako miłośnik języka islandzkiego jesteś człowiekiem
                                    > rozsądnym :)) to zapewne włos ci się zjeżył na głowie jak przeczytałeś te
                                    > głupoty...

                                    hmm... ale to ty je pisalas, nie ja. jednak jako milosnik jezyka islandzkiego
                                    jestem tez osoba o wielkim sercu i wspanialej mysli, wiec nie oceniam ciebie po
                                    tym jednym tekscie. :)


                                    > Jednak Buzz, uważaj - jeśli bowiem zamierzasz twierdzić, że państwo może i
                                    > powinno zachować w/w przywileje dla grup dla niego przydatnych, natomiast
                                    > zlikwidować przywileje dla kobiet, nie zważając na ich szczególną przydatność
                                    > to wkraczasz na grunt antyfeminizmu, a to bardzo śliski i zabagniony
                                    teren....
                                    > a jakie potwory można tam spotkać (vide Martinez).... a wiedźmin czy
                                    wiedźminka
                                    >
                                    > nie zawsze będą pod ręką....

                                    hmm.. sprytne :) tylko ze ja nawet nie napisalem, zeby odbierac kobietom, a
                                    mezczyznom - przydawac. odnioslem sie li jedynie do stanowiska, ktore popiera
                                    pewna socjotechniczna interesownosc panstwa. po prostu nie podoba mi sie to, bo
                                    wiem, ze 'panstwo' jako takie nie istnieje. istnieja natomiast urzednicy,
                                    ktorzy przepisy wcielaja w zycie, i obywatele, ktorzy z tych przepisow
                                    korzystaja. i jedni, i drudzy sa omylni, a bywaja - nieuczciwi.

                                    > Chcesz tego - twój wolny wybór, ale jak skandynawistka skandynawiście -
                                    > odradzam....
                                    > Pozdr. B.

                                    odradzasz bycie antyfeminista? a ja ci odradzam bycie feministka.

                                    pozdrawiam
                                    b.

                                    ps. czy antyfeminista nie lubi kobiet czy feminizmu?
                                    pps. zaden ze mnie skandynawista. nie mam co robic wieczorami i tyle :)
                                    b.
                                    • Gość: barbinator Re: wreszcie coś nowego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.02, 09:38
                                      b.u.zz napisał:

                                      > no tak. a dlaczego twoim zdaniem musi to robic panstwo? czy uwazasz, ze
                                      panstwo
                                      > jest ta grupa/instytucja, ktora to zrobi najlepiej? niekoniecznie. ja
                                      mysle, ze
                                      > wiele innych podmiotow zrobiloby to lepiej. chocby same uniwersytety.

                                      A wyjaśnisz mi skąd uniwersytety miałyby brać na to kasę jeśli nie od państwa
                                      (czyli z moich i twoich podatków)
                                      A skoro tak, to koło się zamyka...


                                      >
                                      > naklady na nauke to nie naklady na osoby przydatne spolecznie, tylko na
                                      nauke.
                                      > tak samo jak naklady na sluzbe zdrowia to nie wspieranie pielegniarek i
                                      > lekarzy.


                                      > Mylisz się. Lekarzom i pielęgniarkom płaci się za konkretnie wykonaną pracę,
                                      kasy chorych mają cenniki w których wszystko to zostało dokładnie wyliczone.
                                      Natomiast praca naukowców jest w większości przypadków niewymierna (tych
                                      nielicznych, których prace przynoszą natychmiastowy dochód zazwyczaj podkupuje
                                      business)
                                      Naukowcy to dokładnie takie same osoby przydatne społecznie ze względu na swój
                                      intelekt jak kobiety ze względu na swój monopol w dziedzinie reprodukcji.


                                      > hmm.. sprytne :) tylko ze ja nawet nie napisalem, zeby odbierac kobietom, a
                                      > mezczyznom - przydawac. odnioslem sie li jedynie do stanowiska, ktore popiera
                                      > pewna socjotechniczna interesownosc panstwa. po prostu nie podoba mi sie to,
                                      bo
                                      >
                                      > wiem, ze 'panstwo' jako takie nie istnieje.

                                      Wiesz, to nawet nie chodzi o to, czy ja to popieram czy nie. Ta jak
                                      piszesz "socjotechniczna interesowność" jest wpisana w istnienie państwa.
                                      Każde państwo prowadzi jakąś tam politykę popierania pewnych grup, tendencji,
                                      zachowań....
                                      Gdyby nie było tej polityki, to pewno nie byłoby i samego państwa.
                                      Walka z tym, to jak walka z wiatrakami - tak samo beznadziejna i cel tak samo
                                      źle dobrany.


                                      > > odradzasz bycie antyfeminista? a ja ci odradzam bycie feministka.

                                      >
                                      Nie definiuję się jako feministka tylko jako życzliwa feminizmowi obserwatorka.
                                      Ponadto sprzeciwiam się wąskiemu pojmowaniu feminizmu i sprowadzaniu go do
                                      walki płci, lesbijstwa itp.
                                      Ciekawe byłoby natomiast, gdyby którys z antyfeministów pokusił się o
                                      sprecyzowanie czym jest antyfeminizm i podał taki zestaw haseł obowiązkowy dla
                                      każdego, kto chciałby się tak nazywać.
                                      Byłaby niezła zabawa, nie sądzisz?
                                      Pozdr. B.


                                      ----------------------------------------------------------------

                                      "A dopiero potem prazowniem nad planem jak to zrobic jezli taki jest konieczy
                                      lub robic np. cwiczenia sportwe. I juz nigdy nie warac zo premu z taka mysla a
                                      cobedzie jak mi nie wujdzie"

                                      Volny: Myśli nieuczesane czyli Volny Aurea Dicta. Wyd. Forum "Psychologia"

                                      • b.u.zz Re: wreszcie coś nowego 18.11.02, 14:24
                                        Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                        >
                                        > A wyjaśnisz mi skąd uniwersytety miałyby brać na to kasę jeśli nie od państwa
                                        > (czyli z moich i twoich podatków)
                                        > A skoro tak, to koło się zamyka...

                                        niekoniecznie. nie jestem pewien, ale bardzo bym sie zdziwil, gdyby sie
                                        okazalo, ze uniwersytety amerykanskie maja pieniadze od rzadu. a co z polskimi
                                        szkolami prywatnymi? itd. przyklady mozna by mnozyc. a instytucji finansujacych
                                        to sie duzo znajdzie, jak tylko panstwo przestanie marnowac publiczne pieniadze.
                                        ale to jeszcze nie wszystko. oprocz kwestii platnika, jest jeszcze kwestia
                                        dysponenta. nawet gdyby uniwersytety byly finansowane przez panstwo, wole by to
                                        one udzielaly tych kredytow, stypendiow i czego by tam jeszcze nie chcialy,
                                        niz - panstwo. to juz pewien plus.


                                        > > Mylisz się. Lekarzom i pielęgniarkom płaci się za konkretnie wykonaną prac
                                        > ę,
                                        > kasy chorych mają cenniki w których wszystko to zostało dokładnie wyliczone.

                                        niestety, to ty sie mylisz. panstwo finansujac publiczna opieke zdrowotna nie
                                        prowadzi polityki "pro-lekarskiej" czy "pro-pielegniarskiej", tylko co najwyzej
                                        polityke "pro-zdrowotna". w przeciwnym razie mozna stwierdzic, ze pracodawca
                                        prowadzi 'polityke' "pro-pracownicza" tylko dlatego, ze zatrudnia pracownikow.
                                        nie, pracodawca robi interesy i placi pracownikom za prace, czyli to, co im sie
                                        slusznie nalezy. mozna powiedziec, ze oddaje im ich wlasnosc. tak samo w
                                        przypadku sluzby zdrowia: lekarze pracuja, wytwarzaja pewne dobro i za to
                                        dostaja pensje.


                                        > Natomiast praca naukowców jest w większości przypadków niewymierna (tych
                                        > nielicznych, których prace przynoszą natychmiastowy dochód zazwyczaj
                                        podkupuje
                                        > business)
                                        > Naukowcy to dokładnie takie same osoby przydatne społecznie ze względu na
                                        swój
                                        > intelekt jak kobiety ze względu na swój monopol w dziedzinie reprodukcji.
                                        >

                                        kazda praca jest jakos niewymierna, a juz napewno - w uslugach.
                                        zgadzam sie, ze naukowcy sa przydatni spolecznie, ale to nie znaczy, ze nalezy
                                        ich traktowac inaczej niz innych obywateli, bo kazdy jest jakos tam przydatny
                                        (w kazdym razie z moralnego pkt widzenia, czyli niewymiernego). naprawde nie
                                        boj sie, jesli cos sie oplaca, czyli jest na to popyt, to znajdzie sie tez
                                        podaz.
                                        >
                                        > Wiesz, to nawet nie chodzi o to, czy ja to popieram czy nie. Ta jak
                                        > piszesz "socjotechniczna interesowność" jest wpisana w istnienie państwa.

                                        nie masz racji, a w kazdym razie nie w odniesieniu do kazdego typu panstwa.
                                        poza tym ja nigdy nie pisalem, ze spoleczenstwo nie ma dbac o swoje interesy.
                                        naturalnie, ze jesli nie lamie praw jednostek, to moze, a nawet powinno. tylko,
                                        czy panstwo ma byc wykonawca takiego dbania. nie widze z tego specjalnych
                                        korzysci, natomiast widzialem bardzo realne zagrozenia takie postepowania.


                                        > Gdyby nie było tej polityki, to pewno nie byłoby i samego państwa.

                                        nie bylo takiego panstwa jakie mamy. i byloby dobrze.

                                        > Walka z tym, to jak walka z wiatrakami - tak samo beznadziejna i cel tak samo
                                        > źle dobrany.

                                        cel dobrze dobrany, tylko walka niezbyt energiczna, bo i co ja, biedny, moge?
                                        ale krytykowac moge, zwlaszcza ze mam racje :)

                                        pozdrawiam
                                        b.
                                        • Gość: barbinator Re: wreszcie coś nowego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 19:19
                                          b.u.zz napisał:

                                          > ale to jeszcze nie wszystko. oprocz kwestii platnika, jest jeszcze kwestia
                                          > dysponenta. nawet gdyby uniwersytety byly finansowane przez panstwo, wole by
                                          to
                                          > one udzielaly tych kredytow, stypendiow i czego by tam jeszcze nie chcialy,
                                          > niz - panstwo. to juz pewien plus.

                                          Zgadzam się, tak byłoby lepiej.
                                          >
                                          >
                                          > niestety, to ty sie mylisz. panstwo finansujac publiczna opieke zdrowotna nie
                                          > prowadzi polityki "pro-lekarskiej" czy "pro-pielegniarskiej", tylko co
                                          najwyzej
                                          > polityke "pro-zdrowotna". w przeciwnym razie mozna stwierdzic, ze pracodawca
                                          > prowadzi 'polityke' "pro-pracownicza" tylko dlatego, ze zatrudnia
                                          pracownikow.
                                          > nie, pracodawca robi interesy i placi pracownikom za prace, czyli to, co im
                                          sie
                                          > slusznie nalezy. mozna powiedziec, ze oddaje im ich wlasnosc. tak samo w
                                          > przypadku sluzby zdrowia: lekarze pracuja, wytwarzaja pewne dobro i za to
                                          > dostaja pensje.

                                          Hmmm.....
                                          Ja napisałam: Lekarzom i pielęgniarkom płaci się za konkretnie wykonaną pracę,
                                          kasy chorych mają cenniki w których wszystko to zostało dokładnie wyliczone.

                                          Ty napisałeś: lekarze pracuja, wytwarzaja pewne dobro i za to dostaja pensje.

                                          Po czym rozbrajajaco stwierdziłeś, że ja się mylę. Naprawdę urocza
                                          niekonsekwencja, po kilku dyskusjach na FF powiedziałabym nawet: typowo męski
                                          brak logiki.....

                                          > kazda praca jest jakos niewymierna, a juz napewno - w uslugach.
                                          > zgadzam sie, ze naukowcy sa przydatni spolecznie, ale to nie znaczy, ze
                                          nalezy
                                          > ich traktowac inaczej niz innych obywateli, bo kazdy jest jakos tam przydatny
                                          > (w kazdym razie z moralnego pkt widzenia, czyli niewymiernego). naprawde nie
                                          > boj sie, jesli cos sie oplaca, czyli jest na to popyt, to znajdzie sie tez
                                          > podaz.

                                          Praca zdecydowanej większości ludzi jest bardzo wymierna - probierzem jej
                                          wartości jest wolny rynek.
                                          Praca naukowców - teoretyków jest jedną z najmniej wymiernych. Dlatego jest z
                                          reguły finansowana przez państwo (nawet we wspomnianych przez ciebie Stanach
                                          istnieją, niezależnie od sponsoringu prywatnego, tzw. programy rządowe) Stopień
                                          tego finansowania zależy oczywiście od zamożności państwa, lecz także od oceny
                                          stopnia przydatności danych badań dla państwa. Jeśli chcesz to
                                          nazywać "socjotechniczną interesownością" to twój wybór, ale ja bym takiego
                                          słowa nie użyła.



                                          > nie masz racji, a w kazdym razie nie w odniesieniu do kazdego typu panstwa.
                                          > poza tym ja nigdy nie pisalem, ze spoleczenstwo nie ma dbac o swoje interesy.
                                          > naturalnie, ze jesli nie lamie praw jednostek, to moze, a nawet powinno.
                                          tylko,
                                          > czy panstwo ma byc wykonawca takiego dbania. nie widze z tego specjalnych
                                          > korzysci, natomiast widzialem bardzo realne zagrozenia takie postepowania.


                                          Jestem za ograniczaniem roli państwa, jeśli o to ci chodzi. Uważam jednak, że
                                          we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek. Jeśli ktoś (to jest OT) proponuje
                                          likwidację całego systemu świadczeń społecznych opartych na solidaryzmie
                                          społecznym i wprowadzenie 100% wolnego rynku ubezpieczeniowego, to IMO ten ktoś
                                          nie wie o czym mówi.
                                          To samo dotyczy pomysłów likwidacji tzw. przywilejów macierzyńskich.
                                          Jest natomiast wiele działów państwa w których liberalizacja byłaby jak
                                          najbardziej wskazana (choćby wspomniane przez ciebie uniwersytety)

                                          >
                                          > > Gdyby nie było tej polityki, to pewno nie byłoby i samego państwa.
                                          >
                                          > nie bylo takiego panstwa jakie mamy. i byloby dobrze.


                                          A nie wydaje ci się, że efektem przesadnej liberalizacji może być wzrost
                                          tendencji populistycznych?

                                          zwlaszcza ze mam racje :)

                                          Raz masz, raz nie masz :)
                                          Pozdrawiam, B.
                                          • b.u.zz Re: wreszcie coś nowego 20.11.02, 01:34
                                            Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                            > Hmmm.....
                                            > Ja napisałam: Lekarzom i pielęgniarkom płaci się za konkretnie wykonaną
                                            pracę,
                                            >
                                            > kasy chorych mają cenniki w których wszystko to zostało dokładnie wyliczone.
                                            >
                                            > Ty napisałeś: lekarze pracuja, wytwarzaja pewne dobro i za to dostaja pensje.
                                            >
                                            > Po czym rozbrajajaco stwierdziłeś, że ja się mylę. Naprawdę urocza
                                            > niekonsekwencja, po kilku dyskusjach na FF powiedziałabym nawet: typowo męski
                                            > brak logiki.....

                                            nie brak logiki, tylko nie doczytalem twojego postu. rzeczywiscie napisalas, ze
                                            lekarzom placi sie za usluge. wiec tu sie zgadzamy.
                                            ale nie tak, jak myslisz. bo po pierwsze nie jestem pewien, czy rzeczywiscie
                                            lekarzom placi sie wylacznie w zaleznosci od tego, ile wyrostkow wytna i ile
                                            chorob wylecza. zalozmy ze nie, ze dostaja zwykla pensje. i co? jest to wtedy
                                            polityka prolekarska? ja uwazam ze nie i szczerze mowiac nie widze juz zadnych
                                            racjonalnych argumentow, ktorych bys nie oprotestowala.

                                            >
                                            > Praca zdecydowanej większości ludzi jest bardzo wymierna - probierzem jej
                                            > wartości jest wolny rynek.
                                            > Praca naukowców - teoretyków jest jedną z najmniej wymiernych. Dlatego jest z
                                            > reguły finansowana przez państwo (nawet we wspomnianych przez ciebie Stanach
                                            > istnieją, niezależnie od sponsoringu prywatnego, tzw. programy rządowe)

                                            owszem, panstwo finansuje i wchodzi w gospodarke. zgadza sie. prowadzi jakas
                                            tam polityke pro-naukowa. ale nie znaczy to, ze prowadzi polityke pro-
                                            naukowcowa. tak by bylo, gdyby np. kazdy naukowiec placil polowe podatku tylko
                                            dlatego ze jest naukowcem. nie wiem, jak inaczej ci to wyjasniac.

                                            > Jestem za ograniczaniem roli państwa, jeśli o to ci chodzi. Uważam jednak, że
                                            > we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek.

                                            tu tez sie zgadzam.


                                            > > > Gdyby nie było tej polityki, to pewno nie byłoby i samego państwa.
                                            > >
                                            > > nie bylo takiego panstwa jakie mamy. i byloby dobrze.
                                            >
                                            > A nie wydaje ci się, że efektem przesadnej liberalizacji może być wzrost
                                            > tendencji populistycznych?

                                            tego nie rozumiem. ale nie wiem, czy warto oddalac sie tak bardzo od tematu.
                                            zapewniam cie, ze wszystko ma swoja cene. populizmu nie bylo w komunizmie, tzn.
                                            takiego populizmu jak mamy teraz.

                                            podsumowanie: mnie tylko chodzi o to, ze W ZASADZIE nie powinno sie traktowac
                                            ludzi pod katem i przydatnosci dla spoleczenstwa, bo otwiera to droge bardzo
                                            negatywnym zjawiskom. poza tym oznacza to, ze ktos w imieniu spoleczenstwa
                                            bedzie decydowal o tym, co dla tego spoleczenstwa jest korzystne. nie
                                            koniecznie musi miec racje, a koszty pomylki lub zlej woli moga byc straszne.
                                            dlatego lepiej traktowac obywateli tak samo.
                                            naturalnie dopuszczam istnienie wyjatkow, na zasadzie wyjatkow wlasnie.
                                            ciezarne kobiety bym do nich zaliczyl. tylko ze to tez ma swoje koszty dla
                                            samych kobiet. pytanie, co sie im bardziej oplaca.
                                            pozdrawiam
                                            b.
                                            • sagan2 Re: wreszcie coś nowego 20.11.02, 09:44
                                              b.u.zz napisał:


                                              > owszem, panstwo finansuje i wchodzi w gospodarke.
                                              > zgadza sie. prowadzi jakas tam polityke pro-naukowa.
                                              > ale nie znaczy to, ze prowadzi polityke pro-
                                              > naukowcowa. tak by bylo, gdyby np. kazdy naukowiec
                                              > placil polowe podatku tylko dlatego ze jest naukowcem.
                                              > nie wiem, jak inaczej ci to wyjasniac.

                                              troche tak jest. kazdy naukowiec, ktory publikuje (czyli
                                              jest na liscie autorow jakiejkolwiek), placi polowe
                                              podatku od wszelkich dodatkowo dostawanych pieniedzy,
                                              poza pensja (glownie tzw granty).

                                            • Gość: barbinator Re: wreszcie coś nowego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 19:11
                                              b.u.zz napisał:

                                              > owszem, panstwo finansuje i wchodzi w gospodarke. zgadza sie. prowadzi jakas
                                              > tam polityke pro-naukowa. ale nie znaczy to, ze prowadzi polityke pro-
                                              > naukowcowa. tak by bylo, gdyby np. kazdy naukowiec placil polowe podatku
                                              tylko
                                              > dlatego ze jest naukowcem. nie wiem, jak inaczej ci to wyjasniac.


                                              Nie wyjaśniaj, ja rozumiem twój pogląd ale się z nim nie zgadzam - tak bywa...


                                              >
                                              > > Jestem za ograniczaniem roli państwa, jeśli o to ci chodzi. Uważam jednak,
                                              > że
                                              > > we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek.
                                              >
                                              > tu tez sie zgadzam.
                                              >
                                              >
                                              > > > > Gdyby nie było tej polityki, to pewno nie byłoby i samego państw
                                              > > > > nie bylo takiego panstwa jakie mamy. i byloby dobrze.
                                              > >
                                              > > A nie wydaje ci się, że efektem przesadnej liberalizacji może być wzrost
                                              > > tendencji populistycznych?
                                              (tutaj było niepotrzebne ciach - pisałeś, że nie rozumiesz tego o populizmie)


                                              Chodzi mi o sytuację w której likwidujemy wszystkie lub większość tzw
                                              przywilejów, w tym powszechny system ubezpieczeń oparty na solidaryzmie,
                                              ochronę pracy kobiet, zasiłki dla bezrobotnych, dotacje do rolnictwa itp.
                                              Sytuacja bytowa bardzo wielu ludzi pogorszyłaby się gwałtownie, w stopniu
                                              jakiego wielu z nas nie jest sobie nawet w stanie wyobrazić.
                                              Chyba nietrudno zrozumieć, że w takiej sytuacji społecznej poparcie zaczęłyby
                                              zyskiwać ugrupowania przy których Leppera wspominalibyśmy z łezką w oku?


                                              > podsumowanie: mnie tylko chodzi o to, ze W ZASADZIE nie powinno sie traktowac
                                              > ludzi pod katem i przydatnosci dla spoleczenstwa, bo otwiera to droge bardzo
                                              > negatywnym zjawiskom. poza tym oznacza to, ze ktos w imieniu spoleczenstwa
                                              > bedzie decydowal o tym, co dla tego spoleczenstwa jest korzystne. nie
                                              > koniecznie musi miec racje, a koszty pomylki lub zlej woli moga byc straszne.
                                              > dlatego lepiej traktowac obywateli tak samo.
                                              > naturalnie dopuszczam istnienie wyjatkow, na zasadzie wyjatkow wlasnie.
                                              > ciezarne kobiety bym do nich zaliczyl. tylko ze to tez ma swoje koszty dla
                                              > samych kobiet. pytanie, co sie im bardziej oplaca.



                                              Cóż, może w takim razie błędem było użycie przeze mnie słowa "przydatność".
                                              Zamiast tego powiem "niezbędność"
                                              Bo o ile naukowcy, lekarze czy wojskowi są "przydatni" to kobiety rodzące
                                              dzieci są dla państwa "niezbędne".
                                              Odnośnie tego co się kobietom opłaca, to ja nie mam żadnych wątpliwości, że
                                              zniesienie OBECNIE istniejących tzw. przywilejów byłoby dla kobiet katastrofą.
                                              Natomiast o zasadności nowych pomysłów można dyskutować....
                                              Ale to już może na innych wątkach,
                                              pozdrawiam, B.
                                              • b.u.zz Re: wreszcie coś nowego 21.11.02, 09:49
                                                zamykajac powoli ten watek, zwroce ci tylko uwage, ze nigdzie nie pisalem,
                                                zeby "pomoc" panstwa uciac natychmiast i nagle. to ze sie nie zgadzamy, nie
                                                znaczy, ze jestem idiota.
                                                pozdrawiam
                                                b.
                                                • Gość: barbinator Re: wreszcie coś nowego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.02, 09:12
                                                  b.u.zz napisał:

                                                  > zamykajac powoli ten watek, zwroce ci tylko uwage, ze nigdzie nie pisalem,
                                                  > zeby "pomoc" panstwa uciac natychmiast i nagle. to ze sie nie zgadzamy, nie
                                                  > znaczy, ze jestem idiota.
                                                  > pozdrawiam
                                                  > b.

                                                  Skoro zamykasz rozmowę takim oto podsumowaniem, to powiem szczerze, że moje
                                                  odczucia są podobne. Cóż, to są uroki rozmawiania via internet - zbyt dużo
                                                  wątków pobocznych, przykładów które niepostrzeżenie zmieniają się w temat
                                                  dyskusji, niemożność wyłapania kiedy partner żartuje lub ironizuje itd. itp.
                                                  Bywa tak, że pod koniec nikt nie pamięta co było tym właściwym tematem.
                                                  Bywa, że trzeba się tłumaczyć z tego że nie jest się wielbłądem (czytaj:
                                                  komunistką czy "liberałką" z mojej strony), a to nie jest przyjemne i nie
                                                  wpływa dobrze na naszą ocenę inteligencji rozmówcy...
                                                  Jeśli uraziłam, wybacz....
                                                  Pozdrawiam, B.
                      • Gość: Sebastian Re: liberte, egalite, fraternite!!!!! IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 15.11.02, 23:16
                        > > Czyli nie jesteś , jak rozumiem ,
                        > rozumienie nie jest Twoją najmocniejszą stroną - pogódź się z sobą stary,
                        I zgodziłbys się żeby jakas kobieta pracowała u takiego idioty, cynika i
                        skurwysyna jak ja albo inni mnie podobni?
                        Nie zatrudniłbyś jej sam?
                        Musiałbys byc chyba bez serca.
                        > nie
                        > każdy może być taki jak Stephen Hawking, oooooooops on też nie był
                        > doskonały...możeby gościa zdyskryminować?
                        Jak ?
                        Nie kupując jego książek?
                        A jakie ja mam prawo dyktowac Ci jakie książki kupujesz.
                        Ja akurat skończyłem "Krótką historię czasu" jakiś tydzien temu.
                        A kupiłem ją BO MIAŁEM TAKĄ OCHOTĘ.
                        Gdybym nie miał to bym NIE KUPIŁ.
                        Rozumiesz prosty człowieczku?
                        > > Przecież taki stan właśnie ma miejsce.
                        > a kto tak twierdzi? Sebastian z internetu?
                        Nie.
                        Zanczna częśc społeczeństwa.
                        Feministki i inni frustraci.

                        > pytanie zasadnicze: czy kolega S. dostrzega w ogóle istnienie wyłuszczonego
                        > poniżej problemu społecznego, zwanego dyskryminacją?
                        Tak.
                        Zauważam dyskryminowanie różnych ludzi na każdym kroku.
                        Akurat samo bycie kobietą jest tutaj niespecjalnie uciążliwą cechą.
                        Znam ludzi którzy urodzili się z mniej korzystnymi cechami ale nie mają takich
                        twardych łokci jak feministki i nie potrafiią sobie takich przywilejów
                        wywalczyć.
                        > istnienie problemu i uznanie tego za fakt to jedno
                        > deliberowanie na temat bardziej lub mniej udanych usiłowań rozwiązania go to
                        > drugie.
                        To pwiedz jak go rozwiązać?
                        Słucham.
      • hania_76 Re: dyskryminacja ze wzgledu na wiek 15.11.02, 10:02
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Własciciel lokalu w USA zwolnił striptizerkę, motywując to faktem, że
        skończyła
        >
        > już 40 lat. Ta odwołała się do sądu, uznając zwolnienie za akt dyskryminacji
        ze
        >
        > wzgledu na wiek - i... wygrała. Musial ją przyjąć z powrotem.
        >
        > Ciekawe, kto odwiedza teraz jego lokal...

        Wiesz, Macieju, niektórzy lubią dojrzałe panie...
    • Gość: maly.k Czy nie powinno byc tak... IP: *.BrockU.CA 14.11.02, 22:50
      ... ze w sprawie tej dyskryminacji inne zasady powinny obowiazywac duze
      przedsiebiorstwa, a inne - male firemki?

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: Malwina Re: Czy nie powinno byc tak... IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 23:19
        m.k. przeciez wiesz kto jest prawodawca , myslisz ze on bedzie zajmowal sie
        detalami w kwestii ktora dotyka filozofie,
        etykeiinnetakietamhumanistycznotegoconieprzynoszazyskupsunabude ?
        (mam nadzieje ze nie doczekam dnia, m.k.,w ktorym przeczytam spod twego piora
        (klawisza ?) pytanie: czy nie myslicie ze kara smierci powinna byc stosowana
        lub nie , ten czy inny sposob w zaleznosci od...(i tu miejsce na qualificatifs
        typu : portorykanczyk, teksanczyk...)
        no, pofolgowalam sobie , to teraz w ramiona Morfeusza
        dobranoc
        • Gość: maly.k Bzdurzysz Malwino... IP: *.BrockU.CA 14.11.02, 23:45
          ...ale Ci to wybaczam. Bo Milosc wszystko wybacza.

          Rzecz tu wlasnie w najbardziej zyciowych problemikach, a nie w
          etykofilozofiomeczarniach. Moge wyjasnic przystepnymi slowy - jesli potrzeba.

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Nie, nie doczekasz sie.
          • Gość: Malwina po pierwsze IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 23:58
            • Gość: Malwina Re: po pierwsze IP: *.w.club-internet.fr 15.11.02, 00:08
              no prosze , wlasnie chcialam napisac ze nie masz po nocach ze mna rozmawiac bo
              noc na mnie dziwne wplywa az tu nagle jak dla podkreslenia moja reka odmawia mi
              posluszenstwa i klika jak chce...
              m.k. sam bzdurzysz (jestem subtelna i dbam o twoja reputacje, nie pisze tego w
              tytule !) bo jakbys mial racje to caly swiat bylby gral we wszystkie mozliwe
              sporty z afryka poludniowa kilkanascie lat temu (m.k., o spooortach to tylko
              taki sposob wyrazania mysliii , bo wiesz ze ja wiemmm ze ekonomiczne
              wymiannyyyy i embargoooo itd itp)

              Cos chcialam jeszcze powiedziec ? aaa, nie ! tzn owszem : pojde gotowac zupe,
              przygotuje sie do seansu tlumaczenia tête à tête nic tylko dla mnie... muuuuu
      • Gość: ernika Re: Czy nie powinno byc tak... IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 23:29
        Z ta dyskryminacją to jest temat rzeka, bo właściwie przecież całe życie
        kierujemy się kryteriami >bardziej wolę, mniej wolę<, nawet sobie nie
        uswiadamiamy ile mamy uprzedzeń itp. Głupotą wydaje mi się skreślanie kobiet
        jako pracowników "bo zaciąży". Naprawdę nigdy żadna kobieta w naszej firmie nie
        sprawiała kłopotów z powodu macierzyństwa a było ich juz kilka. To był ich
        problem organizacyjny i radziły sobie. A mieliśmy ostatnio drastyczny przypadek
        świetnego chłopaka- pracowitego i inteligentnego, któremu nawet zafundowaliśmy
        kurs na dod.uprawnienia a który się rozpił i po prostu zdematerializował, i co,
        mamy spławiac młodych facetów albo żądać żeby wszywali esperal? Bo oto są oni
        nieodpowiedzialni!!! Generalizując wyrządza się ludziom krzywdę. Prawdą jednak
        jest,że jednych ludzi lubi się bardziej, innych mniej- to jest prawdziwa
        dyskryminacja, i nie wiadomo jak ją zadławić...
        • Gość: Malwina Re: Czy nie powinno byc tak... IP: *.w.club-internet.fr 14.11.02, 23:37
          z ta roznica ze to nie jest dyskryminacja ! nie mozna napisac w ogloszeniu :
          zatrudnie inzyniera plec obojetna pod warunkiem ze go polubie.
          Wiec nie ma o czym mowic.
          • Gość: Sebastian Re: Czy nie powinno byc tak... IP: *.tele2.pl 15.11.02, 10:38
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > z ta roznica ze to nie jest dyskryminacja ! nie mozna napisac w ogloszeniu :
            > zatrudnie inzyniera plec obojetna pod warunkiem ze go polubie.
            Nie można???????????
            A który przepis o tym mówi???????????????
            • maciej.k1 esperal 18.11.02, 11:26
              Nie widzę problemu w żadaniu wszycia esperalu wszystkim kandydatom do pracy
              płci męskiej. Proszę bardzo - postawcie takie żądania w ogłoszeniu o pracy.
              Efekt będzie taki, że nikt rozsądny się do Was nie zgłosi, a przyjdą wyłącznie
              Ci, którzy i tak chcą wszyć sobie esperal, albo już to zrobili - czyli
              alkoholicy.

              Tak więc kwestię esperalu w skórze pracowników płci męskiej wystarczająco
              reguluje wolny rynek i nie trzeba do tego żadnej ustawy, zakazującej
              dyskryminowania abstynentów.

              Pozdrawiam -
      • maly.ksiaze Malwinie (i nie tylko) wyjaśniam 15.11.02, 03:21
        Rozróżnienie między biznesami maluczkimi i wielkimi
        przyszło mi do głowy przede wszystkim dlatego, że są one
        ...no ...właśnie ...różne. Z jednej strony bezosobowe
        korporacje, zarządzane przez wynajętych fachowców, gdzie
        nawet trudno wskazać właściciela. Z drugiej strony -
        spółka Janka i Stasia, którzy dowożą prima-sort jedzonko
        na imprezy (zwykła stawka plus koszta).
        Duże firmy zwykle żyją w symbiozie z państwem. Nie tylko
        w Polsce, gdzie często wręcz są własnością państwa.
        Również gdzie indziej czerpią zyski z rządowych zamówień,
        płacą, mimo swej wielkości, minimalne podatki, korzystają
        z rozmaitych ulg. Kto nie wierzy, niech sprawdzi. Te ulgi
        biorą się z nadziei, że w zamian ci wielcy będą tworzyć
        miejsca pracy tam, gdzie tych miejsc brak. Nie widziałbym
        żadnego uszczuplenia praw 'właściciela' w tym, że prócz
        tego, gdzie ma zatrudniać, powie mu się jeszcze, jak.
        Biorą kasę, niech dostarczą co zamówione. Zamówienia
        państwowe można obłożyć (jak w USA) warunkiem prowadzenia
        odpowiedniej polityki zatrudniania - w końcu chyba
        Państwo też może sobie wybrać, od kogo kupuje. Nie bez
        znaczenia jest tu fakt oddzielenia rzeczywistej własności
        od tego, kto tak naprawdę rządzi. Tu jasno wiadomo, co
        jest służbowe, a co prywatne.

        Dla Janka i Stasia ich firma - to najprawdopodobniej
        również ich prywatne życie. Janek i Stasio mogą woleć
        nająć do pomocy Mikołaja niż Monikę. Być może dlatego, że
        Teresa, żona Janka, zwyczajnie sobie nie życzy, aby Janek
        z Moniką godzinami tete-a-tete nad stołem z ordewrami.
        Albo dlatego, że Stasio ma głupie przesądy.
        Uważam, że państwo ma prawo powiedzieć korporacjom, aby
        'się zachowywały', znacznie mniejsze do przykazania
        obywatelom, aby stali się mądrzy, piękni i wolni od
        przesądów - a do tego to się sprowadza w tym drugim
        przypadku.

        Duże znaczenie mają tu też inne szczegóły, natury
        zupełnie prakycznej. Ponieważ jednak wiem, że Ty wolisz o
        ideach, to o tym może innym razem. Albo wcale.

        Pozdrawiam,

        mk.

        PS. Twoja próba, Malwino, wepchnięcia mnie do jednej
        szuflady z rasistami jest nieprzyzwoita i pochodzi z tej
        oto szufladki:
        www.republika.pl/barrin/Schopen/s32.html
        • Gość: BD Re: Malwinie (i nie tylko) wyjaśniam IP: 195.136.251.* 15.11.02, 09:20
          Witam,

          maly.ksiaze napisał:

          > Rozróżnienie między biznesami maluczkimi i wielkimi
          > przyszło mi do głowy przede wszystkim dlatego, że są one
          > ...no ...właśnie ...różne. Z jednej strony bezosobowe
          > korporacje, zarządzane przez wynajętych fachowców, gdzie
          > nawet trudno wskazać właściciela. Z drugiej strony -
          > spółka Janka i Stasia, którzy dowożą prima-sort jedzonko
          > na imprezy (zwykła stawka plus koszta).

          To chyba nie jest do końca trafne przedstawienie problemu. W Polsce co prawda
          mamy z tym do czynienia w ograniczonym zakresie, ale na Zachodzie
          owe "bezosobowe" korporacje wcale nie są takie bezosobowe. Wręcz przeciwnie -
          od pracownika wymaga się lojalności wręcz "rodzinnej" wobec firmy i tworzy się
          atmosferę taką właśnie quasi-rodzinną, gdzie przełożony pełni rolę
          doświadczonego wujka.

          Dodatkowo firma stara się zagospodarować czas pracownika również poza godzinami
          pracy przez różne imprezki itp. Oczywiście wszystko to służy budowaniu potęgi
          korporacji, niemniej nie jest to coś sztucznego - tzn. identyfikacja następuje
          w rzeczywistości, nie jest tylko czymś na pokaz.

          > Duże firmy zwykle żyją w symbiozie z państwem. Nie tylko
          > w Polsce, gdzie często wręcz są własnością państwa.

          To nie jest reguła. A wierz mi - mam trzyletnie doświadczenie zawodowe w tej
          działce (tj. relacje państwo - podmioty prywatne). Zwłaszcza dla sektorów
          podlegających szczególnej pieczy państwa (np. energentyka) to z tą symbiozą
          różnie bywa. Jedni na drugich potrafią narzekać wręcz niecenzuralnie :-)

          > Zamówienia państwowe można obłożyć (jak w USA) warunkiem prowadzenia
          > odpowiedniej polityki zatrudniania - w końcu chyba
          > Państwo też może sobie wybrać, od kogo kupuje.

          To nie jest zbyt dobry pomysł. Wolałbym jeździć po mostach zbudowanych przez
          firmy, które najlepiej potrafią budować mosty, a nie przez firmy, które dbają o
          zatrudnianie odpowiedniej liczby np. Murzynów.

          Zamówienia publiczne to zresztą temat rzeka - ale chyba nie na tę grupę.

          pozdrawiam,

          BD
          • ququryqu odkurzacz to takie urządzenie, 15.11.02, 17:09
            które wsysa jak leci z podłogi wszystkie śmieci

            mniej więcej tak, jak BD postępuje z informacjami

            Gość portalu: BD napisał(a):

            > To chyba nie jest do końca trafne przedstawienie problemu. W Polsce co prawda
            > mamy z tym do czynienia w ograniczonym zakresie, ale na Zachodzie
            > owe "bezosobowe" korporacje wcale nie są takie bezosobowe. Wręcz przeciwnie -
            > od pracownika wymaga się lojalności wręcz "rodzinnej" wobec firmy i tworzy
            się
            > atmosferę taką właśnie quasi-rodzinną, gdzie przełożony pełni rolę
            > doświadczonego wujka.

            tralalalal dalej na tę samą modłę
            tyle, że MK pisał o czymś zupełnie innym, a mianowicie o bezosobowości w sensie
            własności, która to własność rozmywa się rzec by można, na roztomajtych
            akcjonariuszy, a co więcej posiadanie pakietu kontrolnego nie daje możliwości
            bezpośredniej kontroli tego co robi Dong-Qui w dziale kadr w filii w Hongkongu
            z tej prostej przyczyny, że struktura organizacji jest zbyt rozbudowana aby
            np. pan Procter lub Gamble mogli osobiście wszystkiego dogladać, o taką
            bezozobowość (jak mniemam) szło MK.

            W odróznieniu do powyższego mała firma, poiadająca 2 "akcjonariuszy" dajmy
            jej: Mściwój&Masław, jest całkowicie do ogarnięcia przez swoich włąścicieli i w
            tym znaczeniu bezosobowa nie jest.

            natomiast kwestia budowania takiej, czy innej kultury organizacyjnej,
            wspomagania lojalności, etc. to zupełnie inna bajka, czego BD nie raczył
            zauważyć, cóż nie każdy jest doskonały...
        • Gość: Malwina nie sprawi to przyjemnosc ale IP: *.abo.wanadoo.fr 15.11.02, 09:24
          rasizm i sexizm ida w parze. Do tego stopnia ze we wszystkich prawach (fr i
          europejskim, sprawdz w kanadyjskim) w rozdziale low anty dyskryminacyjne nawet
          linijki przerwy nie ma !)
          dziwne ?
          nie tak jakby moglo sie zdawac ....
          • Gość: maly.k Re: nie sprawi to przyjemnosc ale IP: *.BrockU.CA 15.11.02, 15:27
            Aha, czyli zarzucasz mi dyskryminacje ze wzgledu na plec (slowo 'seksizm' jakos
            mnie razi). Dlaczego?

            Pozdrawiam,

            mk.

            PS. Nie, to nie dziwne. To zupelnie logiczne. Ale jaki ma to zwiazek z tym, o
            czym napisalem?
            • Gość: Malwina Re: nie sprawi to przyjemnosc ale IP: *.w.club-internet.fr 16.11.02, 00:46
              m.k., przyjmij do wiadomosci raz na zawsze ze ja tobie nic nie zarzucam i nie
              zanosi sie na to ze bede. Ja z toba polemizuje :-)
              Twoje wypowiedzi oczekiwane zawsze z niecierpliwoscia (do diabla dlaczego ty
              piszesz po nocach!) sa kontrowersyjne. Aspekt pozytywny : w roznych tematach, w
              jedym i tym samym raczej trzyma sie to drabki.
              Ta kontrowersyjnosc sprawia ze z toba polemizuje
              Podnieca to moja ciekawosc....:-)
              Po wielu miesiacach milczenia (lecz czytania) na temat twojego stosunku do
              feminizmu, pozwalam sobie wyciagnac wniosek : raczej negatywny (ten stosunek).
              W najlepszym razie niesprecyzowany. Ale gdybys kiedys mial sprecyzowac mysle
              (to ja mysle ! co nie znaczy ze to prawda, mowie ci ze sie waham ...!!!) ze
              pochylilbys sie zdecydowanie w strone dyskryminacji plciowej.
              a poniewaz nie przeczysz ze nieszczescia chodza parami....
              amicalement
              M.


              "Twoja próba, Malwino, wepchnięcia mnie do jednej
              szuflady z rasistami jest nieprzyzwoita i pochodzi z tej
              oto szufladki:..."
              • Gość: maly.k Re: nie sprawi to przyjemnosc ale IP: *.BrockU.CA 19.11.02, 17:10
                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                > Po wielu miesiacach milczenia (lecz czytania) na temat twojego stosunku do
                > feminizmu, pozwalam sobie wyciagnac wniosek : raczej negatywny (ten stosunek).
                > W najlepszym razie niesprecyzowany. Ale gdybys kiedys mial sprecyzowac mysle
                > (to ja mysle ! co nie znaczy ze to prawda, mowie ci ze sie waham ...!!!) ze
                > pochylilbys sie zdecydowanie w strone dyskryminacji plciowej.
                To, ze ktos nie jest brodatym i dlugowlosym pacyfista, nie oznacza jeszcze, ze
                jest zwolennikiem latania po swiecie i bombardowania wesel. Niesprecyzowany to
                dobre slowo.

                > a poniewaz nie przeczysz ze nieszczescia chodza parami....
                Przecze. Wszawica glowy i wszawica lonowa to podobne rzeczy i traktuje o nich
                ten sam rozdzial poradnika. Jednak wiekszosc zawszonych ma albo jedno, albo
                drugie.

                > "Twoja próba, Malwino, wepchnięcia mnie do jednej
                > szuflady z rasistami jest nieprzyzwoita i pochodzi z tej
                > oto szufladki:..."
                Milo mi niezmiernie, ze wesela Cie moje zarty.

                Pozdrawiam,

                mk.
        • Gość: Malwina to twoje zarzuty szufladkuja mnie ! IP: *.abo.wanadoo.fr 15.11.02, 09:27
          no i czy moge cie prosic uprzejmie o powolywanie sie na innego filozofa niz
          szopenchauer bo gdy kilka lat temu go czytalam wpadlam w gleboka depresje ! ;-)
    • Gość: weronika Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.kopernik.gliwice.pl 17.11.02, 20:56
      ale o co chodzi? czy ktos ci każe zatrudnic kobiete?
      wystarczy że ogłoszeniu nie napiszesz ze potrzebujesz mężczyznę, potem
      odrzucasz podanie kobiety i tyle. Nie to nie. Ja nie chciałabym pracowac u
      ciebie bo ty nie cenisz i nie lubisz kobiet. Pracuje w firmie której nie
      przeszkadza to że mam małe dziecko, a nawet ciągle mnie awansuja. Nie widze
      powodu dla którego miałabym trafic do pracy do kogos takiego jak ty
      • Gość: Sebastian Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.tele2.pl 18.11.02, 10:34
        > ale o co chodzi?
        Chodzi mi o to, żeby feministki przekonały mnie, że za propozycją zakazu
        dyskryminacji przy zatrudnianiu stoi jakiś wyższy cel i uniwersalna zasada a
        nie zwykły egoizm typu:"trzeba zrobić nam-kobietom lepiej i niech za to zapłacą
        pracodawcy"
        czy ktos ci każe zatrudnic kobiete?
        Tak. Projekt ustawy o zakazie dyskryminacji przy zatrudnianiu ingeruje w moją
        swobode zatrudniania.
        > wystarczy że ogłoszeniu nie napiszesz ze potrzebujesz mężczyznę, potem
        > odrzucasz podanie kobiety i tyle.
        Wg. projektu ustawy nie wolno będzie mi tego zrobić.
        > Nie to nie. Ja nie chciałabym pracowac u
        > ciebie
        I w związku z tym nikt cię nie zmusza. Możesz powiedzieć że nie chciałabyś
        pracować i już.
        Nikt nie każe ci się tłumaczyć, dlaczego mnie dyskryminujesz.
        > bo ty nie cenisz i nie lubisz kobiet.
        Ja lubie kobiety, ja nie lubie jak państwo chce mi rozkazywać w tego typu
        kwestiach jak np. to kogo mam zatrudnić.
        > Pracuje w firmie której nie
        > przeszkadza to że mam małe dziecko, a nawet ciągle mnie awansuja.
        Halo!!!!!
        Feministki!!!!!!
        Czy feministki to słyszą?
        Bycie kobietą i posiadanie dziecka nie powoduje utrudnień w awansowaniu.
        Przekonaj inne kobiety na tym forum bo one twierdzą , że jest inaczej niż ty
        mówisz.
        > Nie widze
        > powodu dla którego miałabym trafic do pracy do kogos takiego jak ty
        Jedyny zdroworozsądkowy powód dla którego mogłabyś trafić do mnie to taka
        sytuacja w której chcielibyśmy tego OBOJE.
        Jest to punkt widzenia zdroworozsądkowy i logiczny ale feministki nie kierują
        sie zdrowym rozsądkiem i logiką i uważają, że aby kobieta została zatrudniona
        wystarczy, że ona tego chce a zdanie pracodawcy jest mało ważne.
        • ququryqu Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. 18.11.02, 14:49
          Gość portalu: Sebastian napisał(a):

          > > Pracuje w firmie której nie
          > > przeszkadza to że mam małe dziecko, a nawet ciągle mnie awansuja.

          > Halo!!!!!
          > Feministki!!!!!!
          > Czy feministki to słyszą?
          > Bycie kobietą i posiadanie dziecka nie powoduje utrudnień w awansowaniu.
          > Przekonaj inne kobiety na tym forum bo one twierdzą , że jest inaczej niż ty
          > mówisz.

          To TY przestań je przekonywać, że przeszkadza, bo jak sam widzisz TWÓJ sposób
          widzenia kwestii kobiet pracujacych jest tylko TWOIM subiektywnym sposobem
          widzenia tego praoblemu (twoim i paru frustratów), nic cię nie uprawnia do
          traktowania specyficznych problemów SWOJEJ małej firmy jako generalnych.


        • sagan2 Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. 19.11.02, 10:05
          Gość portalu: Sebastian napisał(a):


          > > Pracuje w firmie której nie przeszkadza to że mam
          > > małe dziecko, a nawet ciągle mnie awansuja.
          >
          > Halo!!!!!
          > Feministki!!!!!!
          > Czy feministki to słyszą?
          > Bycie kobietą i posiadanie dziecka nie powoduje
          > utrudnień w awansowaniu.
          > Przekonaj inne kobiety na tym forum bo one twierdzą ,
          > że jest inaczej niż ty mówisz.

          czy to Ty dyskutowales z Barbinator o logice?...
          czy wiesz, ze *przyklad* to *nie* dowod???

          albo z innej strony. czy gdybym ja namisama, ze *mi*
          bycie kobieta i posiadanie dziecka *przeszkadza* w
          robieniu kariery i w awansowaniu, to rownie ochoczo bys
          zakrzyknal:

          > Halo!!!!!
          > Antyfeminisci!!!!!!
          > Czy antyfeminisci to słyszą?
          > Bycie kobietą i posiadanie dziecka *powoduje*
          > utrudnienia w awansowaniu.
          > Przekonaj innych mezczyzn na tym forum bo oni twierdzą,
          > że jest inaczej niż ty mówisz.

          • Gość: Sebastian Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.tele2.pl 19.11.02, 14:04
            > > Halo!!!!!
            > > Feministki!!!!!!
            > > Czy feministki to słyszą?
            > > Bycie kobietą i posiadanie dziecka nie powoduje
            > > utrudnień w awansowaniu.
            > > Przekonaj inne kobiety na tym forum bo one twierdzą ,
            > > że jest inaczej niż ty mówisz.
            >
            > czy to Ty dyskutowales z Barbinator o logice?...
            > czy wiesz, ze *przyklad* to *nie* dowod???
            Oczywiście,że przykład o nie dowód.
            To oczywiste.
            Wytłumacz to spinelli, która kiedyś przekonywała że kobiety nie chodza na L-4 w
            czasie ciązy i bo ona (tzn. spinelli) pracowała prawie do dnia porodu.
            Z podobnych powodów zastrzegałem się że fakt, że sam jestem pracodawcą nie
            powoduje że z winy moich poglądów kobiety sa dyskryminowane.
            Ja jestem tylko PRZYKŁADEM ale takim który jest dodatkowym argumentem
            potwierdzającym moje tezy.
            Przyczyną, dla której kobiety są dyskryminowane jest pewien MECHANIZM i o tym
            mechanizmie chce rozmawiać.
            > albo z innej strony. czy gdybym ja namisama, ze *mi*
            > bycie kobieta i posiadanie dziecka *przeszkadza* w
            > robieniu kariery i w awansowaniu, to rownie ochoczo bys
            > zakrzyknal:
            >
            > > Halo!!!!!
            > > Antyfeminisci!!!!!!
            > > Czy antyfeminisci to słyszą?
            > > Bycie kobietą i posiadanie dziecka *powoduje*
            > > utrudnienia w awansowaniu.
            > > Przekonaj innych mezczyzn na tym forum bo oni twierdzą,
            > > że jest inaczej niż ty mówisz.
            >
            To na pewno.
            I bez Twojego stwierdzenia.
            To jest logiczne.
            Trudno, zeby w skali całego rynku pracy pracodawcom było toobojętne.
            Ja nie twierdzę, ze dyskryminacja kobiet nie istnieje.
            Ja twierdzę, że że ona ma inne przyczyny niż te które wskazują feministki.
        • Gość: weronika Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. IP: *.kopernik.gliwice.pl 19.11.02, 19:09
          zgadzam sie z toba że zartudnienia i współpracy powinny chcieć obie zainteresowane strony. Ale nawet
          jakis projekt i paragrafy nie bedą w stanie obalić twojego logicznego wytłumaczenia że włascie ten
          czlowiek a nie inny nadawał sie na stanowisko. wiec raczej nie bedziesz miec z tym realnego problemu
          chyba ze z zasady sie lubisz denervowac.
          Kobieta ktora u ciebie pracuje z tego co mowisz, nie chodzi na chorobowe tylko wykorzystuje swoj urlop
          wypoczynkowy, wiec chyba nie jest tak zle? Kodeks bedzie gwarantowac mozliwosc zatrudnienia osoby
          zastepujacej kobietę przebywajaca na macierzynskim. Mozesz przecdiez wziac kogos na zlecenie. Ludzie
          to nie maszyny czasami nie chodza jak trzeba:-)
          Osobiscie wychodze z zalozenia ze chce pracowac u kogos dlatego ze on tego che i uwaza mnie za
          fachowca, a nie dlatego ze np. mam fajny tyłek albo jakis przepis go do tego zmusil. w tym sie chyba
          zgadzamy. Nie jestem tez za rozwiazaniami takimi jak ustawowa polowa mandatów parlamecnie dla
          kobiet tylko dlatego ze sa kobietami. To bez sensu i calkowicie niesatysfakcjonujace rozwiązanie. Jak
          rozwnosc to równość.
          Zastanawiałam sie nad tym co mowiles. Kobiety maja dzieci, rodza je i chodza na macierzynski, czasami
          te dzieci im choruja. Fakt to jest pewien problem. Mężczyzni za to maja inne problemy, najczesciej na
          robotniczych stanowiskach ( i nie tylko) jest to alkohol. Moja mama miala firme transportowa-koszmar.
          Ja teraz tez co nieco mam z tym kłopotu. Innego rodzaju problem jak pani ktora ma chore dziecko ale
          powoduje to samo.
          Pozdrawiam
    • sagan2 Re: Zakaz dyskryminacji przy zatrudnianiu. 18.11.02, 17:21
      Gość portalu: Sebastian napisał(a):

      > Ponieważ nie dostałem odpowiedzi od Sagan pozwole sobie
      > zadać jeszcze raz pytanie:

      niestety nie mamczasu :( od tygodnia ledwo moge kilka
      postow poczytac, przepraszam. musze, zaskakuace ;),
      pracowac...

      poza tym troche ednak odpowiedzialam na pytanie 1
      ponizej...

      > Zabrania się dyskryminacji ze względu na płeć przy
      zatrudnianiu (czyli
      > zawieraniu umowy o pracę)
      > Moje pytania:
      > Pytanie 1: Dlaczego nie wolno dyskryminować akurat ze
      względu na płeć a z
      > innych względów jak rozumiem można (wiem o zakazie
      dyskryminacji z powodu
      > rasy, wyznania, orientacji, ale to dalej tylko kilka
      aprzypadków możliwych
      > dyskryminacji)
      > Czy można np. dyskryminowac ze wględu na status życiowy
      osoby zatrudnianej
      > (np. ten jest bezrobotny a tamten pracuje, niby mają
      podobne kwalifikacje ale
      > teg, który pracuje ktoś docenił skoro go zatrudnił a
      ten bezrobotny to może
      > jakas niedojda życiowa)
      >
      > Pytanie 2: Dlaczego zakaz dyskryminacji dotyczy akurat
      umowy o prace (jednej
      > z wielu jakie ludzie zawierają) a nie dotyczy innych
      np. umowy wynajmu
      > mieszkania?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka