26.02.06, 20:54
Ten watek to jakby dopowiedzenie do ktoregos z watkow tomka. tam twierdzil on
ze prawdziwych pzryjaciol poznajemy po tym jak reaguja na nasz sukces. Ja
stwierdze ze dobrego partnera poznajemy jak reaguje na sukces partnerki:
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66914,3149608.html
Obserwuj wątek
    • bleman Ja sadze ze to zalezy rowniez od tego jak 26.02.06, 21:20
      partnerka swoj sukces traktuje, bo jesli sluzy jej to do "rzadzenia" w domu,
      jest to argument przetargowy "ja zarabiam wiecej wiec moje potrzeby sa
      wazniejsze" to nie ejst to zbyt przyjemne, oczywiscie rownie nieprzyjemnie ejst
      jak zaistnieje sytuacja odwrotna(mezczyzna stawia swoje potrzeby ponad potrzeby
      kobiety).

      Sadze ze sukcej kobiety nie ejst zadnym problemem, wtedy kiedy nie ma
      kokurencji miedzy partnerami, oraz mezczyzna(tak tak, mamy rozbudowane ego,
      chec dominacji itd.) jest wspierany, jego praca i wklad sa doceniane.
      • niedowiarek1 Re: Ja sadze ze to zalezy rowniez od tego jak 26.02.06, 21:24
        Tylko przyklasnąć Twojej wypowiedzi Bleman.
      • kocia_noga Re: Ja sadze ze to zalezy rowniez od tego jak 26.02.06, 21:31
        No i właśnie to mnie tu bije w oczy, to niemal przepraszanie męża,że mam
        sukces, podkreslanie jego roli itp , żeby się czasem źle nie poczuł.To jest
        dobre, tylko nieodwzajemniane.
        • bleman Re: Ja sadze ze to zalezy rowniez od tego jak 26.02.06, 21:43
          > No i właśnie to mnie tu bije w oczy, to niemal przepraszanie męża,że mam
          > sukces, podkreslanie jego roli itp , żeby się czasem źle nie poczuł.

          Aha czyli mezczyzna powinien tlumic w sobie instynkty, kumulowac stres i
          frustracje ,no tak...

          > To jest
          > dobre, tylko nieodwzajemniane.

          A to juz inny problem, rownie trudny.
        • wasza_bogini Re: Ja sadze ze to zalezy rowniez od tego jak 26.02.06, 23:22
          Twojego meza, czy piszesz ogolnie.?
      • evita_duarte Re: Ja sadze ze to zalezy rowniez od tego jak 27.02.06, 01:12
        bleman napisał:

        > partnerka swoj sukces traktuje, bo jesli sluzy jej to do "rzadzenia" w domu,
        > jest to argument przetargowy "ja zarabiam wiecej wiec moje potrzeby sa
        > wazniejsze" to nie ejst to zbyt przyjemne, oczywiscie rownie nieprzyjemnie
        ejst
        >
        > jak zaistnieje sytuacja odwrotna(mezczyzna stawia swoje potrzeby ponad
        potrzeby
        >
        > kobiety).
        >
        > Sadze ze sukcej kobiety nie ejst zadnym problemem, wtedy kiedy nie ma
        > kokurencji miedzy partnerami, oraz mezczyzna(tak tak, mamy rozbudowane ego,
        > chec dominacji itd.) jest wspierany, jego praca i wklad sa doceniane.


        Bleman jak mezczyzna odnosi sukces to kobiecie mowi sie, ze powinna byc dla
        niego wsparciem i podpora, zeby wiedzial, ze moze skupic sie na pracy i nie
        przejmowac problemami w domu. Jak kobieta odnosi sukces to tez jej mowi, ze ma
        mezczyzn wspierac i doceniac meza... A niech tez maz ja wspiera i ja odciazy,
        zeby wiedziala, ze za nia stoi i jest jej oparciem!
    • totalna_apokalipsa Re: Sukces 26.02.06, 21:30
      Niestety, wielu ludzi reaguje jak niejaki Michał Wiśniewski , tzn. zabieram
      zabawki i spadam. A tak naprawde to sukces jest trudno znieśc chyba tylko wtedy
      , jeśli sami nie mamy niczego w czym jesteśmy dobrzy.
      • bleman Re: Sukces 26.02.06, 21:45
        A tak naprawde to sukces jest trudno znieśc chyba tylko wtedy
        > , jeśli sami nie mamy niczego w czym jesteśmy dobrzy.

        A jesli nie mamy tego czegos w czym jestesmy dobrzy ?
        Taka osoba ma zostac meczennikiem ?
        • annie_laurie_starr Re: Sukces 26.02.06, 21:56
          Nigdy by mi nawet do glowy nie przyszlo, ze moj maz nie cieszylby sie moim
          sukcesem. Gdybym odniosla sukces to maz pewnie mialby w tym udzial, chocby
          zagrzewanie do walki i wsparcie na drodze do sukcesu. Ciezej jest cos osiagnac,
          gdy nie ma sie w domu sprzyjajacego do tego klimatu - wiec stad, podejrzewam,
          wdziecznosc tych kobiet w artykule.
          • bleman Oczywiscie ,masz racje. 26.02.06, 21:59
            Tez uwazam ze sukces partnerki to powod do zadowolenia, ale chodzi mi poprostu
            o to ze to "wspieranie" nie moze byc jednokierunkowe.


            > Nigdy by mi nawet do glowy nie przyszlo, ze moj maz nie cieszylby sie moim
            > sukcesem.

            To czy by sie cieszyl zalezalo by od skutkow tego sukcesu(np. zmian w twoim
            zachowaniu)
        • totalna_apokalipsa Re: Sukces 26.02.06, 23:32
          > A jesli nie mamy tego czegos w czym jestesmy dobrzy ?
          > Taka osoba ma zostac meczennikiem ?

          Jeśli nie ma sie nic w czym jest sie dobrym, to jest sie bardzo nieszczęsliwym
          człoweikiem.
    • wasza_bogini klody pod nogi 26.02.06, 23:24
      to jednak jest bardzo czeste.
      negacja dokonan kobiet tak, zeby same uwierzyly, ze to, co robia jest nixc nie
      warte.
      to bardzo czeste w naszym ogolnym folklorze.
      • evita_duarte Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 00:33
        Kiedy mezczyzna osiaga sukces jest wielkim panem i to sie podkresla na kazdym
        kroku (nie ze jest panem tylko ze osiagnal sukces) i ze rodzina mu wiele
        zawdziecza. Kiedy kobieta osiagnie sukces jest ogolny nacisk na to zeby
        wspierala meza ktory tego sukcesu nie osiagnal. Nie powinna w powszechnym
        mniemaniu podkreslac swych dokonan, bo to moze dolowac jej meza. Moim zdaniem
        facet przeciez powinien cieszyc sie z sukcesu zony. jej sukces to tez jego
        sukces. Tymczasem czesto traktuje sie jej sukces jak porazke jej meza.
        • bleman Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 11:53
          Nie powinna w powszechnym
          > mniemaniu podkreslac swych dokonan, bo to moze dolowac jej meza.

          I czesto doluje, ale i tak uwazam ze powinno sie sukcesy kobiety podkreslac.

          Moim zdaniem
          > facet przeciez powinien cieszyc sie z sukcesu zony. jej sukces to tez jego
          > sukces.

          Ale to nie jest kwestia tego czy powinien czy nie powinien, meska psychika jst
          inna, my chcemy byc w czyms dobrzy, mamy poczucie dominacji i chec opieki, w
          jakims programie pewien psycholog powiedzial ze okolo 75% lub wiecej emzczyzn ma
          poczucie(podswiadome) ze ich partnerka jest ich wlasnoscia(zreszta sporo
          "gestow"(bardzo pierwotnych) na to wskazuje).

          > Tymczasem czesto traktuje sie jej sukces jak porazke jej meza.

          Rzeczywiscie dla niektorych tak to moze wygladac, pozostaje mi tylko wspolczuc...

          P.S.
          Zwroc uwage jak zachowuja sie emzczyzni w grupach/zespolach(niewazne jakiego)).
          Kazdy(no rpawie) stara sie wybic, byc liderem, dominowac, chce byc bardziej
          "chwalony" i podziwiany. Sukces kolegi z zespolu(np. sportowego, badawczego
          jakeigo kolwiek) wcale nie ejst postrzegany jako NASZ sukces, raczej jest
          postrzegane jako nasza kleska, w koncu okazalismy sie gorsi, mniej wartosciowi ,
          mniej mescy, "zepchnieci" na dalszy plan.
          • totalna_apokalipsa Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:10
            >
            > Ale to nie jest kwestia tego czy powinien czy nie powinien, meska psychika jst
            > inna, my chcemy byc w czyms dobrzy, mamy poczucie dominacji i chec opieki, w
            > jakims programie pewien psycholog powiedzial ze okolo 75% lub wiecej emzczyzn m
            > a
            > poczucie(podswiadome) ze ich partnerka jest ich wlasnoscia(zreszta sporo
            > "gestow"(bardzo pierwotnych) na to wskazuje).

            Ale co ma poczucie, ze partnerka jest własnościa , do tego jak się znosi sukces?
            To nie jest prawda, że bycie w czymś dobrym to domena męzczyzn - to ejst
            cholerny stereotyp, przez który nie raz nie dawa, niejedna kobieta ryczała. Bo
            kobiety też chcą być w czymś dobre ,każdy czegoś takiego chce, czesto bardziej
            niz męzczyżni, ale na kazdym kroku przypomina im sie - no, jak na kobietę to
            moze być, no jak na kobietę to niezle, a nie w ogóle dobrze, tylko" jak a
            kobietę" . I ty mówisz to samo, bo mówisz mi teraz, że myslę inaczej niz
            myślę,gdyż myślę jak kobieta , a kobieta myśli inaczej niz ty. Niew, człoweik,
            który nie ma ani jednej rzeczy, w której się zrealizował jest bardzo
            nieszczęsliwym czlowiekiem - i wiele kobiet przeszlo przez to, siedzać w domu i
            zachwycając sie jego sukcesami.
            • totalna_apokalipsa Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:17
              I jeszcze jedno - to nie jeste tak, ze w zespłach kobiecych nie ma walki o
              dominację , wręcz przeciwnie. Może nie jest ona aż tak widoczna , ale jest taka
              sama jak w męskich zespołach. Mam wrazenei, ze cały czas obracamy sie w
              stereotypowym mysleniu, ż e one są ciepłe, miłe, zgodne i chcą sie tylko
              podobać, a oni waleczeni, potrzebują doceniania inteligencji i idei. Nie, nei,
              jeszcze raz nie - dochodzimy w taki sposób do takiego myślenia, z e pani dr
              mikrobiolog bedzie przepraszać, ze nie ugotowała obiadu mezowi taksówkarzowi, bo
              wtedy własnie coś badała , za co dostala jakąś nagrodę, ale czym to jest ptrzy
              tym występku nie ugotowania... Dla mnei to deprecjonowanie kazdego mojego
              sukcesu ma na imie mój ojciec i moze dlatego tak emocjonalnei do tego podchodze ...
              • bleman Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:27
                > I jeszcze jedno - to nie jeste tak, ze w zespłach kobiecych nie ma walki o
                > dominację , wręcz przeciwnie. Może nie jest ona aż tak widoczna , ale jest taka
                > sama jak w męskich zespołach. Mam wrazenei, ze cały czas obracamy sie w
                > stereotypowym mysleniu, ż e one są ciepłe, miłe, zgodne i chcą sie tylko
                > podobać, a oni waleczeni, potrzebują doceniania inteligencji i idei.

                To mi powiedz dlaczego pewien pan profesor nie byl w stanie pracowac(w zespole)
                z zadnymi emzczyznami ...doslownie(oni nie wytrzymywali jego skrajnej
                dominacji), a z kobietami rpacuje bardzo dobrze ??


                z e pani dr
                > mikrobiolog bedzie przepraszać, ze nie ugotowała obiadu mezowi taksówkarzowi, b
                > o
                > wtedy własnie coś badała , za co dostala jakąś nagrodę, ale czym to jest ptrzy
                > tym występku nie ugotowania...

                Dlatego ejstem przeciwnikiem zwiazkow w ktorych istnieje az taka roznica
                intelektualna...
                • totalna_apokalipsa Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:33

                  > To mi powiedz dlaczego pewien pan profesor nie byl w stanie pracowac(w zespole)
                  > z zadnymi emzczyznami ...doslownie(oni nie wytrzymywali jego skrajnej
                  > dominacji), a z kobietami rpacuje bardzo dobrze ??
                  >

                  Nie wiem, nie znam go. Czym innym jest zespół , w którym wszyscy maja w miarę
                  równe prawa, a czym innym zespól , w którym lider pomiata resztą - moze facetami
                  pomiatał,udawadniajac im na kazdym kroku swojawyższość, a przy kobietach tego
                  nei robi, bo nie czuje potrzeby, gdyz i tak czujesie lepszy jako męzczyzna,To
                  jakaś możliwość.
                • evita_duarte Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 18:35
                  bleman napisał:


                  >
                  > To mi powiedz dlaczego pewien pan profesor nie byl w stanie pracowac(w
                  zespole)
                  > z zadnymi emzczyznami ...doslownie(oni nie wytrzymywali jego skrajnej
                  > dominacji), a z kobietami rpacuje bardzo dobrze ??
                  >
                  >

                  Jeden odosobniony przypadek nie potwierdza reguly.




                  > z e pani dr
                  > > mikrobiolog bedzie przepraszać, ze nie ugotowała obiadu mezowi taksówkarz
                  > owi, b
                  > > o
                  > > wtedy własnie coś badała , za co dostala jakąś nagrodę, ale czym to jest
                  > ptrzy
                  > > tym występku nie ugotowania...
                  >
                  > Dlatego ejstem przeciwnikiem zwiazkow w ktorych istnieje az taka roznica
                  > intelektualna...

                  Tak, ale jest to kobieta jest ta, ktora nie ma wyksztalcenia to nie masz juz
                  nic przeciwko prawda?
            • bleman Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:21
              > To nie jest prawda, że bycie w czymś dobrym to domena męzczyzn - to ejst
              > cholerny stereotyp,

              Tak to ejst cholerny stereotyp.

              Bo
              > kobiety też chcą być w czymś dobre ,każdy czegoś takiego chce, czesto bardziej
              > niz męzczyżni, ale na kazdym kroku przypomina im sie - no, jak na kobietę to
              > moze być, no jak na kobietę to niezle, a nie w ogóle dobrze, tylko" jak a
              > kobietę" .

              Ja nie odpowiadam za cale buractwo tego swiata, naprawde...

              I ty mówisz to samo, bo mówisz mi teraz, że myslę inaczej niz
              > myślę,gdyż myślę jak kobieta , a kobieta myśli inaczej niz ty.

              I znowu nadinterpretujesz i mnie atakujesz.

              Niew, człoweik,
              > który nie ma ani jednej rzeczy, w której się zrealizował jest bardzo
              > nieszczęsliwym czlowiekiem - i wiele kobiet przeszlo przez to, siedzać w domu i
              > zachwycając sie jego sukcesami.

              Oczywiscie, sytuacja takich kobiet byla i jest okropna...ale czy to moja wina ?
              Piszesz tak jakbym to ja tak im zycie urzadzil... :/
              • totalna_apokalipsa Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:40
                Nie atakuję cię i nie mówię, że im tak życie urządziłeś, tylko piszę, ż emoże
                nawet nieświadomie- pisząc o tej potrzebie bycia w czymś dobrym - uwazasz, że
                to potrzeba typowa dla męzczyzn. A to jest potrzeba w ogóle typowa dla ludzi,
                choć przyznam, ż e nie dla wszystkich - bo Zenek spod monopolowego widzi swoeje
                sukcesy w zdobyciu kasy na kolejną flaszkę, nie w pracy.. . Choć z drugiej
                strony, jak Zenek zdobedzie na tę flaszke, to kumple go doceniają, więc wychodzi
                na to, z e to jednak potrzeba wszystkich, tylko w róznym nasileniu i w róznych
                dziedzinach:))))
                • wasza_bogini wazne sa pozory 27.02.06, 14:39
                  faceci tak naprawde nie sa w czyms dobrzy. jest mnostwo kobiet, ktore
                  zdecydowanie ich przewyzszaja.
                  ja, osobiscie spotykalam sie z tym na kazdym kroku. wowczas pojawia sie silny
                  psychologiczny opor. to dotyczy zarowno kobiet, jak i mezczyzn.

                  faceci pewne cechy otrzymuja a priori, bo sie uwaza, ze sa tacy i tacy i smacy.
                  w mlodszym pokoleniu mysle, ze juz w mniejszym stopniu ale w pokoleniu mojej
                  mamy, na pewno- brak krytycyzmu. jak pan lekarz tak powiedzial, to znaczy, ze
                  tak musi byc.
          • bitch.with.a.brain Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:11
            nie męska psychika jest inna,tylko po prostu sa lduzie,którzy mająp otrzebę
            dominacji, wygrywania, ścigania się z innymi.To pewnie wynika z wychowania.
            A częsciowo pewnie z róznych kompleksow:/

            Ja nie mogłabym być z kims, kto działa w tej samej dziedzinie co ja,bo każdy
            sukces tej osoby byłby moja porażką.

            A z drugiej strony gdyby mój facet odnosil sukcesy, a ja nie a mimo to on
            probowalby "doceniać mnie i podkreslać mó wkład" czułabym się upokorzona.Mniej
            więcej jak dziecko które już wie,że nie umie rysować a mama mu wmawia:
            kochanie,slicznei rysujesz, jak to ci pięknei wyszło.
            • bleman Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:24
              > nie męska psychika jest inna,tylko po prostu sa lduzie,którzy mająp otrzebę
              > dominacji, wygrywania, ścigania się z innymi.To pewnie wynika z wychowania.

              Pewnie tak, ale u mezczyzn(i to w roznych kulturach) takie zachowania sa czestrze.

              > A częsciowo pewnie z róznych kompleksow:/

              No wlasnie :/

              > Ja nie mogłabym być z kims, kto działa w tej samej dziedzinie co ja,bo każdy
              > sukces tej osoby byłby moja porażką.

              Dlatego wczesniej pisalem o tym ze nie moze byc mowy o konkurencji(na tle
              zawodowym) w zwiazku, bo to moze prowadzic do tragedii(emocjonalnej)

              > A z drugiej strony gdyby mój facet odnosil sukcesy, a ja nie a mimo to on
              > probowalby "doceniać mnie i podkreslać mó wkład" czułabym się upokorzona.Mniej
              > więcej jak dziecko które już wie,że nie umie rysować a mama mu wmawia:
              > kochanie,slicznei rysujesz, jak to ci pięknei wyszło.

              Wolal bys zeby przemilczal to ze ejstes dla niego wazna ?, wiesz docenianie i
              podkreslanie czyjegos wkladu to nie to samo co wmawianie komus ze ejst dobry w
              czyms w czym nie ejst...
              • bitch.with.a.brain Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:26
                Ale nie chodzilo o okazywanie uczuc drugiej osobie tylko o podkreslanie wkładu.A
                jeśli tego wkładu w jakimś momencie nie ma? wmawianie komuś,że i tak sobie
                dobrze radzi jest upokarzające
                • bleman Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:28
                  > Ale nie chodzilo o okazywanie uczuc drugiej osobie tylko o podkreslanie wkładu.
                  > A
                  > jeśli tego wkładu w jakimś momencie nie ma?

                  Zalezy jak rozumiemy ten "wklad", bo ja przez toc zesciowo rozumiem mocjonalna
                  wiez, wspieranie sie nawzajem...od dawna wiadomo ze sytuacja w zwiazku mocno
                  wplywa na powodzenia zawodowe.

                  wmawianie komuś,że i tak sobie
                  > dobrze radzi jest upokarzające

                  jest
              • totalna_apokalipsa Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 12:48

                > > nie męska psychika jest inna,tylko po prostu sa lduzie,którzy mająp otrze
                > bę
                > > dominacji, wygrywania, ścigania się z innymi.To pewnie wynika z wychowani
                > a.
                >
                > Pewnie tak, ale u mezczyzn(i to w roznych kulturach) takie zachowania sa czestr
                > ze.
                >

                Pewnie dlatego, ze socjalizacja w tęstronę jest częstsza - kobiety np. uczy sie
                wcześniej wstydu - dojrzewają wcześniej , garbią sie, mają nie mówić o
                miesiączce - połowa okresu dojrzewania u kobiety ma polegac na ukrywaniu
                dojrzewania...Ukrywajac sie, nei można jednoczesnie walczyć i pokazywać się.
                • wasza_bogini 100% zgoda 27.02.06, 14:31

                  > Pewnie dlatego, ze socjalizacja w tęstronę jest częstsza - kobiety np. uczy sie
                  > wcześniej wstydu - dojrzewają wcześniej , garbią sie, mają nie mówić o
                  > miesiączce - połowa okresu dojrzewania u kobiety ma polegac na ukrywaniu
                  > dojrzewania...Ukrywajac sie, nei można jednoczesnie walczyć i pokazywać się.

                  z tym garbem to fakt. czytalam wypowiedz jednej kobiety na innym forum, moze
                  jets na tym tez, ze jak wyjechala za granice - przestala sie garbic.
                  z tym wstydem to fakt!!!!!!!!!!!!!
              • wasza_bogini Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 14:44


                > > nie męska psychika jest inna,tylko po prostu sa lduzie,którzy mająp otrze
                > bę
                > > dominacji, wygrywania, ścigania się z innymi.To pewnie wynika z wychowani
                > a.
                >
                > Pewnie tak, ale u mezczyzn(i to w roznych kulturach) takie zachowania sa czestr
                > ze.

                to nie jest prawda, bo znakomita czesc kobiet kocha bardziej wladze niz wlasne
                dzieci.
                poza tym kobiety sa od razu bardzo karane za krytycyzm, opor, nieposluszenstwo.
                w ekstremalnych przypadkach w forimie przemocy fizycznej i psychicznej.
                ale sam sie zastanow czy kobiety chca byc w ten sposob dominowane.
                poza tym miedzy facetami istnieje plciowa wymiana informacji. ja sie kiedys
                zastanawialam dlaczego moj jeden facet mowi do mnei takimi samymi tekstami, co
                poprzedni. natomiast z moja kuzynka sie zgadalysmy, ze jej maz do niej walil tez
                te same teksy.
          • evita_duarte Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 18:26
            bleman napisał:

            > Nie powinna w powszechnym
            > > mniemaniu podkreslac swych dokonan, bo to moze dolowac jej meza.
            >
            > I czesto doluje, ale i tak uwazam ze powinno sie sukcesy kobiety podkreslac.
            >

            Jak faceta nie cieszy moj sukces tylko doluje to jest ciapa i egoista i nie
            potrzebny mi taki facet.




            > Moim zdaniem
            > > facet przeciez powinien cieszyc sie z sukcesu zony. jej sukces to tez jeg
            > o
            > > sukces.
            >

            > Ale to nie jest kwestia tego czy powinien czy nie powinien, meska psychika jst
            > inna, my chcemy byc w czyms dobrzy, mamy poczucie dominacji i chec opieki, w
            > jakims programie pewien psycholog powiedzial ze okolo 75% lub wiecej emzczyzn
            m
            > a
            > poczucie(podswiadome) ze ich partnerka jest ich wlasnoscia(zreszta sporo
            > "gestow"(bardzo pierwotnych) na to wskazuje).

            Poczucie wlasnosci maja i kobiety. Poza tym nie mow mi o meskiej psychice bo
            kazdy jest inny i to nie jest jakas wartosc uniwersalna.


            >
            > > Tymczasem czesto traktuje sie jej sukces jak porazke jej meza.
            >
            > Rzeczywiscie dla niektorych tak to moze wygladac, pozostaje mi tylko
            wspolczuc.
            > ..
            >
            > P.S.
            > Zwroc uwage jak zachowuja sie emzczyzni w grupach/zespolach(niewazne
            jakiego)).
            > Kazdy(no rpawie) stara sie wybic, byc liderem, dominowac, chce byc bardziej
            > "chwalony" i podziwiany. Sukces kolegi z zespolu(np. sportowego, badawczego
            > jakeigo kolwiek) wcale nie ejst postrzegany jako NASZ sukces, raczej jest
            > postrzegane jako nasza kleska, w koncu okazalismy sie gorsi, mniej
            wartosciowi
            > ,
            > mniej mescy, "zepchnieci" na dalszy plan.

            W powszechnej opinii istnieje swiadomosc ze mezczyzni lepiej sie miedzy soba
            dogadaja niz kobiety bo to kobiety rywalizuja a ty tu nagle jakies wlasne
            teorie wymyslasz.
            • wasza_bogini Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 18:33

              > W powszechnej opinii istnieje swiadomosc ze mezczyzni lepiej sie miedzy soba
              > dogadaja niz kobiety bo to kobiety rywalizuja a ty tu nagle jakies wlasne
              > teorie wymyslasz.

              powszechna opinii nie odzwierciedla rzeczywistosci. bleman ma racje. a ile
              faceci potrafia naklamac swoim dziewczynom na temat swoich kolegow, zeby je od
              nich odstraszyc. to dotyczy nawet najblizszych przyjaciol.
              Twoj facet nei przynosi z pracy rewelacji o tym jak walcza miedzy soba faceci i
              jak sie nie lubia.?
              pieklo jest ogolnoludzkie.
              • evita_duarte Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 18:40
                wasza_bogini napisała:

                >
                > > W powszechnej opinii istnieje swiadomosc ze mezczyzni lepiej sie miedzy s
                > oba
                > > dogadaja niz kobiety bo to kobiety rywalizuja a ty tu nagle jakies wlasne
                >
                > > teorie wymyslasz.
                >
                > powszechna opinii nie odzwierciedla rzeczywistosci. bleman ma racje. a ile
                > faceci potrafia naklamac swoim dziewczynom na temat swoich kolegow, zeby je
                od
                > nich odstraszyc. to dotyczy nawet najblizszych przyjaciol.
                > Twoj facet nei przynosi z pracy rewelacji o tym jak walcza miedzy soba faceci
                i
                >
                > jak sie nie lubia.?
                > pieklo jest ogolnoludzkie.



                Nie nie przynosi. A w tym komentarzu chodzilo mi glownie o to zeby pokazac jak
                latwo jest wymyslic teorie, ktora akurat pasuje do jego stanowiska. Teraz
                pasowalo mu stwierdzic ze kobiety nie rywlizuja to tak stwierdzil. Pozniej
                bedzie mu pasowac posluzyc sie stereotypem to tez to zrobi.
            • bleman Re: Nie tyle chodzi o negacje dokonan 27.02.06, 20:41
              > Jak faceta nie cieszy moj sukces tylko doluje to jest ciapa i egoista i nie
              > potrzebny mi taki facet.

              No i masz calkowita racje.

              > Poczucie wlasnosci maja i kobiety. Poza tym nie mow mi o meskiej psychice bo
              > kazdy jest inny i to nie jest jakas wartosc uniwersalna.

              Oczywiscie, ja np. jestem wedlog "standardow" wyjatkowo niemeski.
        • wasza_bogini chodzi o tzw. umniejszaczy nt. 27.02.06, 18:34

    • khaki3 Re: Sukces 27.02.06, 08:53
      Kiedy kobieta dazy do sukcesu maz/ partner powinien ja wspierac, zagrzewac do
      walki o tej sukces. Najczesciej jest tak, ze facet woli taka niedowartosciowana
      babe, zeby mu nie odwalala jakichs dziwnych rzeczy( czyt, chec osiagniecia
      sukcesu, wybicie sie ponad przecietna) ale taka kobiete woli facet, ktory sam
      nie jest dowartosciowany i porazkami partnerki sa sie dowartosciowuje. Na
      szczescie mi trafil sie zagorzaly kibic:) Ciagle mnie motywuje do kolejnych
      walk o sukces, choc ja sama ma chec sie poddac.

      Czasem jest tak, ze facet boi sie kobiety sukcesu, boi sie, ze zostanie tym
      gorszym , slabszym ogniwem. Ale dla mnie to juz nie facet, a ciamajda. Z
      sukcesu trzeba sie cieszyc, swojego, ukochanej osoby, bliskiej osoby. Bo tylko
      wtedy ten sukces smakuje. A jak sie nie ma z kim cieszyc sukcesem? W ogole
      mysle, ze rola kobiet ostatnio jest taka, ze maja rodzic, sluzyc mezczyznom i
      cicho siedziec. I na szczescie sa jeszcze kobiety, ktore maja rozum w glowie i
      sie nie poddaja naciskowi ogolu. I oby tak dalej, bo jesli bedzie tak jak jest
      to strach corke na swiat wydawac.
      • bleman Re: Sukces 27.02.06, 11:56
        > Na
        > szczescie mi trafil sie zagorzaly kibic:) Ciagle mnie motywuje do kolejnych
        > walk o sukces, choc ja sama ma chec sie poddac.

        No widzisz, czyli prawdziwi mezczyzni jednak istnieja :]

        > Czasem jest tak, ze facet boi sie kobiety sukcesu, boi sie, ze zostanie tym
        > gorszym , slabszym ogniwem. Ale dla mnie to juz nie facet, a ciamajda.

        Dokladnie, i defakto taki ciamajda jest gorszym, slabszym ogniwem,
        najzwyczajniej w swiecie malo wartosciowa jednostka.
    • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 12:08
      dlatego chyba najprościej jest jeśli partnerzy realizują się w różnych
      dziedzinach, wtedy nie stanowią dla siebie konkurencji, a sukces jednej osoby
      nei oznacza porażki drugiej
      • illiterate Re: Sukces 27.02.06, 13:08
        Tak tak, najszczesliwsze zwiazki to te, ktore sa zawierane na zasadzie
        kompensacji :-)

        Ale chyba najprosciej by bylo, jesli partnerzy po prostu byliby dojrzali.
        Dorosnieci emocjonalnie. Wtedy nie byloby tej calej gadaniny o tym, ze kobieta
        jednak lepiej w domu sie osiaga, bo o tym juz w biblii bylo, a facet, jesli
        zarabia mniej od zony to idzie sie wieszac, bo przeciez plynie w nim krew Lowcy
        i Wojownika, wiec Musi byc lepszy.
        • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 13:10
          ja jestem niedojrzala emocjonalnie i bardzo mi źle z tym,że mój mężczyzna
          zarabia wiecej
          • pavvka Re: Sukces 27.02.06, 13:19
            To poproś go, żeby znalazł gorzej płatną pracę ;-)

            Ja jednak myślę, że przeszkadza Ci to, że Ty zarabiasz mniej, a nie, że on
            więcej.
            • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 13:21
              nie,to raczej ja musze znaleźć dobrze płatną pracę,ale to pewnie po studiach:)
              • abaddon_696 Szczerze mówiąc, 27.02.06, 13:59
                mam dziwne wrażenie, że jeśli zaczęłabyś zarabiać więcej od chłopaka, to wasz
                związek szybciutko się rozleci. Bez urazy, ale tak właśnie sądzę.
                • totalna_apokalipsa Re: Szczerze mówiąc, 27.02.06, 14:04
                  Ale chwileczkę ...Zarabiać dobrze, a realizowac się , to neistety w Polsce
                  często sa dwie zupełnie inne rzeczy. Mam świetnego kumpla, który zrezygnował ze
                  dwa lata temu z pracy w firmie farmaceutycznej, gdzie zarabiał 3 tys. na rękę +
                  prowizje+ samochód służbowy z opłaconą benzyną + komorką z abonamentem i tp, na
                  rzecz pracy w instytucie mikrobiologii i genetyki i dokończenia doktoratu za
                  1000 zł a rekę ...Ja wiem, ze to jest brzmi dziwnie, ale nie macie pojęcia, jak
                  ja tego gościa rozumiem...
                • bitch.with.a.brain Re: Szczerze mówiąc, 27.02.06, 18:49
                  Twoje sądzenie mi zupełnie nie przeszkadza
            • abaddon_696 Re: Sukces 27.02.06, 13:53
              > Ja jednak myślę, że przeszkadza Ci to, że Ty zarabiasz mniej, a nie, że on
              > więcej.

              To źle myślisz.
              • pavvka Re: Sukces 27.02.06, 14:01

                abaddon_696 napisał:

                > > Ja jednak myślę, że przeszkadza Ci to, że Ty zarabiasz mniej, a nie, że o
                > n
                > > więcej.
                >
                > To źle myślisz.

                Czyżby? Odpowiedź BWAB świadczyłaby raczej o tym, że myślę dobrze.
                • abaddon_696 Re: Sukces 27.02.06, 14:08
                  To naiwny jesteś, jeśli myślisz, że ludzie szczerze odpowiadają na takie
                  pytania.
                  • pavvka Re: Sukces 27.02.06, 14:29
                    To wyobraź sobie taką sytuację: kobieta zarabia 1000 zł/m-c, jej mąż 5000.
                    Kobieta prawdopodobnie jest sfrustrowana, że zarabia mniej, ale czy to oznacza,
                    że gdyby pensja męża nagle spadła do takiej wysokości jak jej pensja, stałaby
                    się szczęśliwsza?
                    • abaddon_696 Re: Sukces 27.02.06, 14:34
                      W pewnym sensie na pewno byłaby szczęśliwsza - a czy generalnie byłaby
                      szczęśliwa, to już nie wiem, to zalezy, czy kobieta podchodzi bardziej ideowo
                      czy też pragmatycznie do życia. W tym pierwszym przypadku zaspokojenie swoich
                      kompleksów będzie miało większą wartość, w tym drugim praktyczne względy (mąż
                      mniej zarabia więc nie możemy nigdzie wyjechać itp) spowodują, że nie będzie
                      zadowolona.
                      • pavvka Re: Sukces 27.02.06, 14:45
                        abaddon_696 napisał:

                        > W pewnym sensie na pewno byłaby szczęśliwsza - a czy generalnie byłaby
                        > szczęśliwa, to już nie wiem, to zalezy, czy kobieta podchodzi bardziej ideowo
                        > czy też pragmatycznie do życia. W tym pierwszym przypadku zaspokojenie swoich
                        > kompleksów będzie miało większą wartość, w tym drugim praktyczne względy (mąż
                        > mniej zarabia więc nie możemy nigdzie wyjechać itp) spowodują, że nie będzie
                        > zadowolona.

                        Ale czemu zakładasz, że kompleksy ma tylko względem męża? Jeśli dalej będzie
                        słabo zarabiała, to znajdzie się mnóstwo innych osób wokoło, z którymi może się
                        porównywać, żeby wpadać w kompleksy. Gdyby było tak jak myślisz, to kobiety
                        szukałyby sobie mężów wśród największych fajtłapów, żeby móc się dowartościować
                        przez porównanie z nimi. W praktyce takie zjawisko nie zachodzi.
                        • abaddon_696 Re: Sukces 27.02.06, 14:54
                          > Ale czemu zakładasz, że kompleksy ma tylko względem męża?

                          Nie, to tylko jedna z opcji. Mężczyźni odczuwają duże większe kompleksy wobec
                          kobiet.

                          Jeśli dalej będzie
                          > słabo zarabiała, to znajdzie się mnóstwo innych osób wokoło, z którymi może
                          się
                          >
                          > porównywać, żeby wpadać w kompleksy.

                          Nie, to nie to samo. Równie dobrze Kulczyk może mieć kompleks Billa Gatesa:) Po
                          prostu najbardziej nas drażni nasza słabość w stosunku do bliskich nam osób.
                          Zwróć uwagę, że mężczyźni chcą, by ich żony dażyły ich podziwem - i kobiety
                          pewnie myślą tak samo.

                          Gdyby było tak jak myślisz, to kobiety
                          > szukałyby sobie mężów wśród największych fajtłapów, żeby móc się
                          dowartościować
                          >
                          > przez porównanie z nimi. W praktyce takie zjawisko nie zachodzi.

                          Kobiety szukaja sobie inteligentnych mężczyzn - a ci zazwyczaj mają zarobki
                          przynajmniej przyzwoite. Co nie zmienia fatku, że równość w związku nie
                          istnieje - zawsze musi być osoba dominująca i osoba nieco uległa. Czują to tak
                          samo kobiety jak i mężczyźni. A niestety jest tak, że ludzie przywiązują
                          ogromną wgę do aspektu materialnego.
                • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 18:52
                  w końcu Abaddon lepiej wie co mi przeszkadza i czego potrzebuję.
                  zna też przyszlość mojego związku:/
                  • snegnat Re: Sukces 27.02.06, 19:14
                    > w końcu Abaddon lepiej wie co mi przeszkadza i czego potrzebuję.
                    > zna też przyszlość mojego związku:/

                    Nie dośc, że czyta w myslach to potrafi przewidzieć przyszłość ;-P
          • illiterate Re: Sukces 27.02.06, 15:00
            Zesz no.
            Powaznie skrecalo by cie, gdybys - dajmy na to - Ty zarabiala 5 tysiecy, a on
            6,5?

            W mojej rodzinie przez kilkadziesiat lat mama zarabiala dwa - trzy razy wiecej
            od ojca. Teraz to sie odwrocilo. Ani dla jednego, ani dla drugiego (ani wtedy
            ani teraz) nie mialo to znaczenia - wazne, ze bylo i jest za co zyc. Obydwoje
            na swoich posadach sie realizowali, odnosili sukcesy itd. Wlasnie o czyms takim
            pisalam.
          • bleman Czyli zamierzasz sie z nim scigac w zarobkach ? 27.02.06, 20:53
            Tylko co on o tym ebdzie sadzil ;-)
            • bitch.with.a.brain Re: Czyli zamierzasz sie z nim scigac w zarobkach 27.02.06, 21:15
              on jest zrownoważony i nei ma potrzeby ścigania sie
              • bleman Re: Czyli zamierzasz sie z nim scigac w zarobkach 27.02.06, 21:39
                Za to ty nei jestes zrownowazona... ;-))
                • niedowiarek1 Pytanie 27.02.06, 21:49
                  Czytam tę słowną wymianę na temat kto jak reaguje na zarobki drugiej
                  osoby.Zazdrość,zawiść,obojętność,zrozumienie myśl ze tak musi być,dołowanie
                  itd.Co się stanie jak strona dominujaca w zarobkach nagle straci żródło
                  zarobków? Jak go nazwiecie i jak zostanie potraktowany.To mnie bardzo ciekawi.
                  • bleman No ja go nijak nie nazwe, pech to pech i tyle 27.02.06, 21:51
                    zreszta jesli leb na karku to znajdzie inna prace.
                    • niedowiarek1 Re: No ja go nijak nie nazwe, pech to pech i tyle 27.02.06, 21:53
                      Enigmatyczna odpowiedz i niepoważna.
                      • totalna_apokalipsa Re: No ja go nijak nie nazwe, pech to pech i tyle 27.02.06, 21:54
                        Nie wiem tylko dlaczego hało SUKCES sprowadziliśmy do hasła KASA.
                        • snegnat Re: No ja go nijak nie nazwe, pech to pech i tyle 27.02.06, 22:02
                          > Nie wiem tylko dlaczego hało SUKCES sprowadziliśmy do hasła KASA.

                          Dla wielu ludzi sukces łączy się z wysokimi zarobkami.
                          • totalna_apokalipsa Re: No ja go nijak nie nazwe, pech to pech i tyle 27.02.06, 22:25
                            Można zarabiać jak na warunki polskie nie najgorszą kasę - około 400o-5000
                            miesiecznie choćby w takowej firmie farmaceutycznej, a nie wiąze sie to z
                            najmniejszym sukcesem...Wszystko sie dzisiaj po prostu maksymalnie
                            popie..ło - facet, który ma tytuł prof. ma te 4000 po parudziesięciu latach.
                        • bleman Ja jeszcze do sukcesu dorzucam nieletnie gruppies 27.02.06, 22:09
                          ;-)))
                          • bitch.with.a.brain Re: Ja jeszcze do sukcesu dorzucam nieletnie grup 27.02.06, 22:12
                            jak beda bardzo nieletnie,to mozesz potem miec sukces pod celą:)
                            • bleman Koles ze static-X wlasnie tak ma ;-)...frajer :P 27.02.06, 22:15

                  • bitch.with.a.brain Re: Pytanie 27.02.06, 22:00
                    dalej będę go nazywac moim ukochanym mężczyzną:)

                    Zreszta bez przesady z tymi kokosami,tak naprawde to ja nie wiem ile on
                    zarabia,ale na pewno wiecej niz ja,bo ja to ledwo - ledwo:)
    • snegnat Re: Sukces 27.02.06, 19:20
      Słabi psychicznie nieudacznicy nie potrafią się cieszyć z sukcesów swojej
      żony/dziewczyny gdyż sami niczego nie osiągnęli i poprostu zazdrość ich skręca.
      Z drugiej strony potrafiłbym zrozumieć faceta, który realizuje się w swojej
      pracy, ale zarabia dużo mniej od żony i przez to jest zdołowany. Świadomość, że
      główny cieżar utrzymania rodziny spoczywa na barkach żony może być naprawdę
      dołująca.
      • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 19:22
        kobieta tez moze byc zdolowana tym,że utrzymanie rodziny spoczywa na barkach meza
        • snegnat Re: Sukces 27.02.06, 19:26
          > kobieta tez moze byc zdolowana tym,że utrzymanie rodziny spoczywa na barkach me
          > za

          Tego nie neguje. Przykładem takiej kobiety jestes Ty :-)
          • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 19:30
            U nas jest troche inaczej chocby z tego wzgledu,że nie mamy dzieci.
            Jak nie mam kasy to mogę np nie jeść, albo jeździc na rowerze,bo nei stac mnei
            na karte miejska.ale jestem odpowiedzialna tylko za siebie.Co innego, kidy ma
            sie dzieci i to mezczyzna jest odpowiedzialny,zeby mialy co jesc, w co sie ubrac
            itp.
            U nas to nie jest tak,że on mnie utrzymuje
            • snegnat Re: Sukces 27.02.06, 19:32
              > Jak nie mam kasy to mogę np nie jeść, albo jeździc na rowerze,bo nei stac mnei
              > na karte miejska.ale jestem odpowiedzialna tylko za siebie.

              No nie mów, że taki sknera z niego, że nie da Ci paru groszy na jedzenie i bilet??
              • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 20:05
                źle mnie zrozumiałeś.
                Ja bym sie nei przyznała,że na cos mi brakuje.Własnie dlatego,że koniecznie
                chciałby mi dać coś albo kupić
                • snegnat Re: Sukces 27.02.06, 20:07
                  > Ja bym sie nei przyznała,że na cos mi brakuje.Własnie dlatego,że koniecznie
                  > chciałby mi dać coś albo kupić

                  Nie lubisz gdy on Ci cos daje lub kupuje?
                  • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 20:25
                    czym innym jest prezent,a czym innym kupienie mi biletu,bo mnie nie stać. nie
                    chce,żeby mnie utrzymywał.
                    • illiterate Re: Sukces 27.02.06, 22:26
                      A co w tym zlego, jesli by Cie utrzymywal?
                      Tracisz swoja prace, masz problem ze znalezieniem jakiejkolwiek innej (albo
                      znajdujesz i zaplaca Ci za miesiac), cokolwiek, u przyjaciol bieda, wiec nie
                      pozycza, rodzina chwilowo nie ma z czego. I?
                      • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 22:29
                        wolalabym pozyczyc od niego pieniądze niz brać
                        • bleman Re: Sukces 27.02.06, 22:31
                          > wolalabym pozyczyc od niego pieniądze niz brać

                          A czy kupujecie co kolwiek na co stac tylko ejdno z was ?
                          • bitch.with.a.brain Re: Sukces 27.02.06, 22:34
                            w jakim sensie kupujemy?
                            Wlasciwie wiekszych zakupow do domu typu sprzet nie robimy,bo nie ma takiej
                            potrzeby.
                            Kupił sobie rower,a mnie nie byłoby stac:)
                            • bleman Re: Sukces 27.02.06, 22:36
                              > Wlasciwie wiekszych zakupow do domu typu sprzet nie robimy,bo nie ma takiej
                              > potrzeby.
                              > Kupił sobie rower,a mnie nie byłoby stac:)

                              No chyba ze tak ;-)
      • evita_duarte Re: Sukces 27.02.06, 20:31
        snegnat napisał:

        > Słabi psychicznie nieudacznicy nie potrafią się cieszyć z sukcesów swojej
        > żony/dziewczyny gdyż sami niczego nie osiągnęli i poprostu zazdrość ich
        skręca.
        > Z drugiej strony potrafiłbym zrozumieć faceta, który realizuje się w swojej
        > pracy, ale zarabia dużo mniej od żony i przez to jest zdołowany. Świadomość,
        że
        > główny cieżar utrzymania rodziny spoczywa na barkach żony może być naprawdę
        > dołująca.

        To zalezy co to za rodzina na co ja stac. Jesli on zarabia srednia pensje z
        ktorej mozna sie utrzymac a ona zarabia duzo wiecej (lub odwrotnie) to nie
        powinien sie dolowac.
        • niedowiarek1 Re: Sukces 27.02.06, 20:42
          Może receptą na sukces jest co innego.Nie ważne kto ile zarabia,ważne jest to
          co zarobimy jest nasze wspólne a nie ,moje, twoje.Jeżeli ja szanuję pracę
          partnerki a ona moja pracę problemu po prostu nie ma.Mnie tak nauczono.
        • snegnat Re: Sukces 27.02.06, 20:44
          > To zalezy co to za rodzina na co ja stac. Jesli on zarabia srednia pensje z
          > ktorej mozna sie utrzymac a ona zarabia duzo wiecej (lub odwrotnie) to nie
          > powinien sie dolowac.

          A co jeżeli on jest lekarzem lub jakimś doktorantem na uczelni i zarabia
          niewiele ponad 1000zł a ona zarabia 5000zł. Oczywiste jest na kim spoczywa
          większy ciężar. Taki facet, choc realizuje się w swoim zawodzie, to jednak może
          czuć się zdołowany.
          • bleman Moze czuc sie jak balast, jak ktos kim ona 27.02.06, 20:46
            sie "opiekuje".
          • evita_duarte Re: Sukces 27.02.06, 20:53
            snegnat napisał:

            >
            > A co jeżeli on jest lekarzem lub jakimś doktorantem na uczelni i zarabia
            > niewiele ponad 1000zł a ona zarabia 5000zł. Oczywiste jest na kim spoczywa
            > większy ciężar. Taki facet, choc realizuje się w swoim zawodzie, to jednak
            może
            > czuć się zdołowany.

            Nie wydaje mi sie bo jesli jest poczatkujacym lekarzem albo doktorantem to ma
            przed soba przyszlosc i taka sytuacja jest tymczasowa. Jesli taki facet mimo
            wszystko sie dolupje to dupa z niego nie facet, powinien wyleczyc sie z
            kompleksow zanim wejdzie w zwiazek.
            • bleman Czy to samo bys napisala o kobiecie ? 27.02.06, 20:56
              "Jesli taa baba mimo wszystko sie dolupje to dupa z niej nie kobieta, powinna
              wyleczyc sie z kompleksow zanim wejdzie w zwiazek."

              No to trzeba BWAB leczyc ;-)
              • evita_duarte To samo 27.02.06, 21:03
                Jak kobiete doluje sukces jej faceta to ma kompleksy i powinna je wyleczyc. Po
                to ma sie partnera zeby z nim dzieli radosci i sukcesy a nie zeby sie tymi
                sukcesami martwic.
                PS. Personalnie na temat bwab nie bede sie wypowiadac.
              • bitch.with.a.brain Re: Czy to samo bys napisala o kobiecie ? 27.02.06, 21:23
                ale moej dołowanie nikomu nie szkodzi.Najwyżej czasem nie zjem lub pojeżdzę na
                rowerze:)To jest nieszkodliwe dla otoczenia.
                Chyba,że chcecie mnei leczyc na koszt podatnikow to prosze bardzo:)
                • evita_duarte Z tego co zrozumialam ta sytuacjka jest zupelnie 27.02.06, 21:34
                  inna od opisywane wczesniej. Jasne ze czlowiek czuje sie nieswojo jak zarabia
                  duzo mniej od swojej polowy, ale jesli ktos kto odnosi sukces ma sie jeszcze
                  czyc winny to juz przesada, W Przypadku bwab to co innego. Przeciez jak on
                  przychodzi z pracy i mowi: Dostalem Nagrode wojewody za costam i podwyke o 30%
                  zapraaszm na kolacje to ona nie robi kwasnej miny a cieszy sie z jego sukcesu.
                  Tak samo powinien zachowac sie facet.
                • bleman Re: Czy to samo bys napisala o kobiecie ? 27.02.06, 21:41
                  > ale moej dołowanie nikomu nie szkodzi.Najwyżej czasem nie zjem lub pojeżdzę na
                  > rowerze:)To jest nieszkodliwe dla otoczenia.

                  Ufff...a juz myslalem ze odbije sie to na calej populacji warszawy... ;-))

                  > Chyba,że chcecie mnei leczyc na koszt podatnikow to prosze bardzo:)

                  NIe chce, tym bardziej na koszt podatnikow ;-)
                • totalna_apokalipsa Re: Czy to samo bys napisala o kobiecie ? 27.02.06, 21:48
                  ...jak zostać androidem....
            • snegnat Re: Sukces 27.02.06, 21:09
              > Nie wydaje mi sie bo jesli jest poczatkujacym lekarzem albo doktorantem to ma
              > przed soba przyszlosc i taka sytuacja jest tymczasowa.

              Przyszłość każdy ma przed sobą, ale jeżeli jest lekarzem to tak jak na początku
              zarabia grosze tak te grosze zarabiać będzie później. podobna sytuacja jest z
              pracownikami naukowymi na uczelniach państwowych. Niewielu z nich to
              profesorowie zatrudnieni w kilku miejscach.

              Jesli taki facet mimo
              > wszystko sie dolupje to dupa z niego nie facet, powinien wyleczyc sie z
              > kompleksow zanim wejdzie w zwiazek.

              Nie wiem czy to kwestia kompleksów. Ja osobiście nie chciałbym być na utrzymaniu
              żony.
        • bleman Re: Sukces 27.02.06, 20:45
          > To zalezy co to za rodzina na co ja stac. Jesli on zarabia srednia pensje z
          > ktorej mozna sie utrzymac a ona zarabia duzo wiecej (lub odwrotnie) to nie
          > powinien sie dolowac.

          Świadomie nie powinien, ale podswiadomie moze sie bardzo dolowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka