Dodaj do ulubionych

halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję

29.03.06, 23:15
Pamiętacie to ? może niedokładnie zacytowałam.... :/
Nie będzie już murkwi, pcmy też sie gdzieś pochowały po osobliwościach
czasoprzestrzeni.... No i problem sepulenia nie został wyjaśniony.

KONIEC.

Na mnie największe wrazenie wywarły "Bajki robotów" , "Solaris" i "Powrót z
gwiazd"

Chociaż "Bomba megabitowa" .....
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 29.03.06, 23:16
      zaraz co to było z tymi murkwiami - maszyna miała zrobić wszystko na n, zaczęła
      robić nic, zlikwidowała pćmy i murkwie i nie mogła ich stworzyć z powrotem, bo
      nie były na n?
      • gotlama Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 29.03.06, 23:23
        Dokładnie ;)
        Dlatego nawet w feministycznym zapale nie powinnyśmy pochopnie i bez
        przemyślenia konsekwencji "nicowac" czegokolwiek, czego nie jesteśmy w stanie
        odwrócic ;)
      • gotlama Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 29.03.06, 23:38
        Kochaniczko - ta maszyna już Lemowi zrobiła "NIC" [']
        Dlatego zaczęłam ten wątek.
        Wydawało by się że Lem w swej twórczości ignorował kobiety, powielając model
        "mężczyzny - bohaterskiego-eksploratora"
        Wstrząs przyszedł gdy czytaląm "Powrót z gwiazd". Tam kobieta przełamuje
        uwarunkowany strach by ratowac drugiego człowieka.
        • kochanica-francuza Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 29.03.06, 23:44
          gotlama napisała:

          > Kochaniczko - ta maszyna już Lemowi zrobiła "NIC" [']
          > Dlatego zaczęłam ten wątek.
          > Wydawało by się że Lem w swej twórczości ignorował kobiety, powielając model
          > "mężczyzny - bohaterskiego-eksploratora"
          > Wstrząs przyszedł gdy czytaląm "Powrót z gwiazd". Tam kobieta przełamuje
          > uwarunkowany strach by ratowac drugiego człowieka.

          Hm, nie czytałam Lema pod tym kątem. Uderzało mnie u niego raczej "No future" i
          kpiny z prób uszczęśliwienia ludzkości.

          Oczywiście po etapie: a) kompletnego ogłupienia jego wyobraźnią (nie ogarniałam
          jego świata) oraz b) zachwytem nad zabawą słowami i neologizmami
          • gotlama Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 29.03.06, 23:55
            Jakby Tomuś zaczął cytowac Lema jako dowód na wyższośc męskiej imaginacji nad
            kobiecą,to może bym nieśmiało odpisywała,że jeden jaskółek nie uczynił wiosny,
            ale poważnie bym się zaczęła nad takim poglądem zastanawiac;)

            A tak naprawdę wstrząsem dla mnie był opis wizyty w składnicy złomu - "Powrót z
            gwiazd" - czy brak strachu w świecie ludzi ma byc okupiony potwornościami w
            świecie "sztucznej inteligencji"?

            Och JEGO neologizmy - współczuję tłumaczom ....... coś cudownego i niesamowicie
            trudnego do tłumaczenia.
            • kochanica-francuza Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 29.03.06, 23:58

              > Och JEGO neologizmy - współczuję tłumaczom ....... coś cudownego i niesamowicie
              > trudnego do tłumaczenia.
              Czytałaś ten kawałek o Tichym w świecie , w którym wszyscy brali "tabletki na
              nastrój i uczucia"?
        • johnny-kalesony Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 29.03.06, 23:58
          Nie zgadzam się, nie zgadzam. A postać Harey z "Solaris", która wedle
          rozbieżnych interpretacji może być wysłanniczką nieznanego? Jednocześnie kimś
          bliskim i znanym, ale także przecież obcym? Może w ten sposób Lem ucieleśnia
          anioły? Skądinąd dość trafnie, ponieważ anioły powinny być koleżankami w
          minióweczkach ...

          W Solaris mamy wi trzy plany interpretacyjne, trzy centra porozumienia: istotę
          ludzką, istotę, która fizycznie i duchowo stanowi kompilację człowieka oraz
          dzieła nieznanej, obcej formy bytu oraz samą obcą formę bytu - inteligentny
          ocean na planecie Solaris.
          Pomiędzy nimi tworzą się napięcia i relacje o wadze co najmniej symbolicznej.
          Zapraszam do tanga.


          POzdrawiam
          Keep Rockin'
          • kochanica-francuza Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 00:00
            eleśnia
            > anioły? Skądinąd dość trafnie, ponieważ anioły powinny być koleżankami w
            > minióweczkach ...

            Gdyby Lem miał twoją wyobraźnię, zostałby w najlepszym wypadku śmieciarzem. Bóg
            jednak wiedział, co czyni...
            • johnny-kalesony Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 00:12
              Sugerujesz, jakobym był Jezusem? Powstrzymam się od komentarza, chociaż - mogłaś
              zacząć przynajmniej od Napoleona.


              POzdrawiam
              Keep Rockin'
              • kochanica-francuza Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 00:16
                johnny-kalesony napisał:

                > Sugerujesz, jakobym był Jezusem?

                Sugeruję, że Bóg wiedział, co czyni, dając tę wyobraźnię (o ile to można nazwać
                wyobraźnią w ogóle) tobie, nie Lemowi. Nie wiem, jak mogłeś wpaść , że sugeruję
                cokolwiek na temat Jezusa. Nie pij tyle!
                • johnny-kalesony Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 00:23
                  kochanica-francuza napisała:

                  > Nie wiem, jak mogłeś wpaść , że sugeruję
                  > cokolwiek na temat Jezusa. Nie pij tyle!

                  To rzecz wyobraźni.


                  POzdrawiam
                  Keep Rockin'
          • gotlama Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 00:03
            Do tanga trzeba dwojga, a ty rzucasz zaproszenie dla tłumu... a fe....
            • johnny-kalesony Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 00:14
              To wynika z prostej, banalnej wieloznaczności.


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • kochanica-francuza Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 00:17
                johnny-kalesony napisał:

                > To wynika z prostej, banalnej wieloznaczności.
                Gdzie ją widzisz, kalesonku???
                • johnny-kalesony Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 00:53
                  Gdybym był Kazią Szczuką, zaraz wydarłbym przy okazji "Solaris" na temat
                  "niewolącego koleżanki patriarchalnego mitu biblijnej Ewy", którego restytucji
                  Lem dokonuje, każąc postaci kobiecej zmartwychwstać w postaci ulepionej ze
                  wspomnień męża. Przypominam - to ocean czyta w myślach bohatera, wydobywając z
                  nich postać Harey - jego małżonki.

                  Ponieważ jednakowoż Kazią nie jestem, mogę pozwolić sobie wypróbować nieco inną
                  interpretację. Autor bowiem, konstruując trzy wspomniane uprzednio instancje
                  bohaterów (człowiek, pół-człowiek pół istota obca, istota obca) zadaje pytanie o
                  sens bytu i człowieczeństwa, tworząc dramaturgiczną sieć połączeń pomiędzy
                  wspomnianymi.
                  Czy po to, by zostać uznanym za człowieka wystarczy wyglądać jak człowiek, mówić
                  jak człowiek, ba - do pewnego poziomu biologicznej szczegółowości mieć nawet
                  ludzkie ciało?

                  Czy można być uznanym za człowieka, kiedy posługujemy się wobec najbliższej
                  osoby kłamstwem, żeby zatuszować sytuację, która nas przerasta? I czy możemy
                  pozbawić tę osobę życia , nawet jeżeli gdzieś w biologicznej złożoności - nie
                  jest ona człowiekiem? No i czy w ten sposób nie zabijamy samych siebie?

                  I wreszcie - przyjmując na siebie rolę obcego - skoro posiadamy władzę nad
                  tajemnicą stwarzania, czy możemy przyjąć rolę boga? I czy wolno nam swobodnie
                  igrać z czyimś ludzkim życiem? I czy aby w tej grze nie przegrywamy, łapiąc się
                  na spostrzeżeniu, że ten słaby, niedoskonały człowiek jest nam jkednak do czegoś
                  potrzebny? Do czego? Do celebrowania naszego sexy-egotyzmu?


                  Doadtkowo, gdybym był dajmy na to: Romanem Ingardenem, mógłbym zauważyć, że
                  historia, napisana przez Lema ożywa przecież tylko w odczytaniu. Powieść,
                  narracja nie istnieje bez czytelnika i jego potencjału, budującego świat
                  przedstawiony.
                  Czy można więc porównać, spróbować zestawić zawartą w powieści historię o
                  stwarzaniu fikcyjnej postaci z myśli i wspomnień innej fikcyjnej postaci ze
                  stwarzanym w określonych okolicznościach odczytaniem tejże powieści przez
                  REALNEGO odbiorcę, to znaczy - czytelnika?
                  Czy ów czytelnik może uświadomić sobie swoją rolę? I czy uświadamia sobie, że
                  oto czyta książkę, której narracja przekroczyła ramy literatury iskłania go do
                  zadania sobie pytania: kim jesteś?

                  Ja - prawdę mówiąc - w tym momencie zastanawiam się, czy Roman Ingarden miał
                  wiele studentek, które nosiły minióweczki ...


                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • kocia_noga Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 10:22
                    Dostrzegałam u Lema całkowitą ślepote na sprawy feministyczne- rozważając różne
                    mozliwości zmiany społeczeństwa niezauważał kobiet jako grupy mogącej podlegac
                    zmianom społecznym - to jego ograniczenie, dośc dziwne, bo w końcu interesowała
                    go polityka i cos tam musiał przeczytać czy zaobserwowac.Jego spekulacje na
                    temat społeczeństwa w ogóle są dośc sztywne.
                    Ale jest jedna sprawa jescze która mnie dziwiła.Otóż jakiś polski reżyser
                    zrobił film oparty na "Szpitalu Przemienienia".Jest tam postać lekarki, która
                    schodzi do piwnic, gdzie sa katatonicy, pominięci przez oficjalna terapię,
                    która jest wobec nich bezsilna.Lekarka przytula ich,daje im kontakt fizyczny,
                    ciepło ludzkie.Narrator to obserwuje i zauważa,że katatonicy reagują.
                    Czytałam książkę a potem obejrzałam film.Na filmie rzecz wygląda w ten sposób:
                    pani lekarka jest wygłodzona seksualnie, schodzi do katatoników i rzuca się na
                    nich w akcie zdecydowanie erotycznym, wydając przy tym ekstatyczno-płciowe
                    odgłosy.Jasne że rezyser niewiele zrozumiał z książki, ale czemu Lem się na to
                    zgodził? Czemu nie zaprotestował przeciw takiemu zeszmaceniu tego wątku?Nad tym
                    się zastanawiałam.
    • bri Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 10:32
      Ja kocham "Kongres futurologiczny". Miałam nadzieję, że Lem będzie żył tak
      długo jak Yoda z Gwiezdnych Wojen. Już nawet podobnie wyglądał :(
      • kocia_noga Re: halucynuję ,że halucynuję,że halucynuję 30.03.06, 10:46
        bri napisała:

        > Ja kocham "Kongres futurologiczny". Miałam nadzieję, że Lem będzie żył tak
        > długo jak Yoda z Gwiezdnych Wojen. Już nawet podobnie wyglądał :(


        O tak, wyglądał jak tajemnicza istota z Marsa.Kiedyś miewał wykłady na UJ i
        idąc korytarzem po wykładzie do wyjścia powiedziałam to do kolegi co szedł ze
        mną , że Lem tak wygląda. Tak się złożyło,ze szedł za nami i bez wątpienia
        słyszał, bo się obejrzałam, ale zauważyłam,że nie zrobiło to na nim specjalnego
        wrażenia, a nawet coś jakby usmieszek.
    • tom.machine Nie mogłem się przekonać 30.03.06, 17:46
      Zawsze wybierałem Silverberga, Formera albo Dicka. Hard S-F nie odpowiadało mi
      jednak.
      • tom.machine Re: Nie mogłem się przekonać 30.03.06, 22:00
        Świetny był Former z tym światem rzeki. Trwa eksperyment a ludzie z różnych
        epok są rzuceni w jedno miejsce wzdłuż bardzo długiej rzeki. Zmartwychwstają.
        Budzą się nago jak ich pan Bóg stworzył. Muszą sobie radzić w spartańskich
        warunkach. Paniusie z dobrych domów z neanderlczykami, kaci z ofiarami.
        Wreszcie ci co byli w swoim życiu źli zmieniają się w dobrych.
        To klasyk. Polecam. Świat rzeki.
        • tom.machine Re: Nie mogłem się przekonać 14.04.06, 17:35
          ja to będę miał niezłe halucynacje jak zlotoslanos wreszcie weźmie i przygotuje
          mi grzybki marynowane. Nie wiem jakie to będą grzybki
        • kochanica-francuza Re: Nie mogłem się przekonać 14.04.06, 17:36
          Paniusie z dobrych domów z neanderlczykami

          A czemu nie gogusie z neandertalkami, hę?
        • gotlama Re: Nie mogłem się przekonać 14.04.06, 22:14
          Pan Bóg nie dokładał "cylinderków" z posagiem.
          A paniusia lubiła miłych i kudłatych. Masz coś przeciw neandertalczykom, ty
          cromanioński szowinisto?

          Było to chyba dawno, dawno temu w "Fantastyce". ;)
          • tom.machine Re: Nie mogłem się przekonać 15.04.06, 22:58
            > Było to chyba dawno, dawno temu w "Fantastyce". ;)
            Albo Fenix'ie. Do tej pory w Empiku przeglądam Nową fantastykę. Zawsze
            zatrzymuje się na dziale Recenzje. Ot nostalgia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka