Rodzina a praca...

11.05.06, 18:40
kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,65372,3335289.html
"Tak. Dzięki dobrej organizacji i współpracy obojga partnerów można - i warto!
- to zrobić. "

W pelni sie zgadzam.
Tak naprawde prac domowych nie ejst tak duzo, tylko niestety zazwyczaj 100% z
nich wykonuja kobiety.
A przy w miare rownym podziale takie prace naprawde nie musza zajmowac duzo
czasu.
    • evita_duarte Prac domowych nie jest duzo?? 11.05.06, 19:53
      Tak moze tylko powioedziec ktos komu te prace same sie zawsze robily. W
      momencie kiedy pojawia sie dziecko tych prac jest cale mnostwo.
      • bleman Re: Prac domowych nie jest duzo?? 11.05.06, 20:00
        No ile ?

        -Gotowanie(nie trzeba codziennie robic obiadu od podstaw)
        -sprzatanie(odkurzanie raz/dwa razy w tygodniu, posprzatanie w kuchni, raz w
        tygodniu mycie lazienki)
        -wieszanie prania, prasowanie itd.
        -wkladanie naczn do zmywarki
        -wyjmowanie naczyn ze zmywarki ;-)


        I czesci z tych rzeczynie robi sie codziennie.

        Wiec rozdzielajac na 2 osoby, wychodzi nie tak duzo .
        • evita_duarte Re: Prac domowych nie jest duzo?? 11.05.06, 20:20
          bleman napisał:

          > No ile ?
          >
          > -Gotowanie(nie trzeba codziennie robic obiadu od podstaw)
          > -sprzatanie(odkurzanie raz/dwa razy w tygodniu, posprzatanie w kuchni, raz w
          > tygodniu mycie lazienki)
          > -wieszanie prania, prasowanie itd.
          > -wkladanie naczn do zmywarki
          > -wyjmowanie naczyn ze zmywarki ;-)
          >
          >
          > I czesci z tych rzeczynie robi sie codziennie.
          >
          > Wiec rozdzielajac na 2 osoby, wychodzi nie tak duzo .

          Generalnie wszystko jest tak ladnie i pieknie jak sie dzieci nie pojawily.
          Jednak artykul, ktory przytoczyles jest o ro pracach domowych kiedy sa dzieci a
          to wierz mi juz wtedy jest o wiele wiecej.
          • boykotka Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 06:57
            Generalnie zgadzam się z Blemanem, prac domowych jest coraz mniej - porównując
            je np z latami 70-tymi, kiedy ja byłam dzieckiem. Dzisiejsza rodzina nie musi :
            1. Prać pieluch,
            2. Prać w ogóle - czyni za nie to pralka,
            3. Stać w kolejkach
            4. Przygotowywać posiłków ( większość można kupić gotowe)
            5. Zmywać naczyń
            6. Przygotowywać posiłki dla małych dzieci - większość jest gotowe
            7. Chodzic na piechtę lub przemieszczać się komunikacją miejską - większość ma
            samochody.
            Na koniec dodam, że moja matka szyła nam ubrania, robiła na drutach sweterki a
            ojciec w tym czasie budował własnym sumptem dom. Oboje pracowali zawodowo,
            ojciec brał nadgodziny.
            • nihiru Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 09:46
              niedawno tad tutaj argumentował że "kiedyś kobiety chrust zbierały a teraz to
              im z dobrobytu w głowach się poprzewracało" a teraz kolejny post z tej samej
              serii.
              owszem, wiadomo ze kiedyś było trudniej, bo mniej automatyzacji, trudniejsze
              warunki itd. ale wkurza mnie postawa (głównie starszego pokolenia) pt"Wy,
              młodzi to nie wiecie co to ciężka praca bo nie musicie sami ziemniaków z pola
              wykopywać":/
              • hirondelle123 Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 13:27
                Mam podobne odczucia. Ponadto warto zauważyć, ze jedne sprawy się uprościły za
                to inne skomplikowały. Na przykład standardy opieki nad dzieckiem - teraz są
                znacznie wyższe niż 30-40 lat temu, od matki oczekuje się juz nie ciągłego
                prania, prasowania i przecierania zupek lecz większego zaangażowania w rozwój
                emocjonalny i psychiczny dziecka. Więcej się też wymaga od kobiet jeśli chodzi
                o dbanie o wygląd. Do tego różne sprawy urzędowe, pity i inne. Dalej: teraz są
                większe mieszkania. Żyje się wygodniej, ale metrażu do sprzątania przybyło.
                No i muszę powiedzieć, że mało co mnie tak śmieszy jak opisy tego jak wygląda
                sprzątanie w wykonaniu osób które same się tym nie zajmują (pozdro Bleman;))
                Niestety praktyka jest taka, że jeśli w domu ma byc czysto, to non stop trzeba
                cos przetrzeć, zeskrobać, podmieść, włożyć do szafy, podlać kwiatki itd. No
                chyba że chodzi o samotne, bardzo schludne i nauczone po sobie sprzątać osoby
                dorosłe żywiące się na mieście lub gotowymi produktami, małe ale nowocześnie
                wyposażone mieszkanko, żadnych dzieci, psów, roślin pokojowych i osób na
                specjalnej diecie.
                • boykotka Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 19:45
                  hirondelle123 napisała:

                  > Mam podobne odczucia. Ponadto warto zauważyć, ze jedne sprawy się uprościły
                  > za to inne skomplikowały. Na przykład standardy opieki nad dzieckiem - teraz
                  > są znacznie wyższe niż 30-40 lat temu, od matki oczekuje się juz nie ciągłego
                  > prania, prasowania i przecierania zupek lecz większego zaangażowania w rozwój
                  > emocjonalny i psychiczny dziecka.
                  A no właśnie tu leży pies pogrzebany. Wyłączając rodziny patologiczne, gdzie
                  dzieci pojawiają się z przypadku, dzisiejsza kandydatka na młodą mamę rezygnuje
                  z dziecka, gdy nie stać ją na pampersy. Świat stał się wygodny, nie myśl tylko,
                  że to potępiam, jednak jak ktoś zauważył poniżej - skoro ktoś posiada pasję
                  perfekcyjnego gotowania lub sprzątania - niech rozwija ją we własnym zakresie i
                  nie robi z siebie cierpiętnicy. Jeżeli ktoś nie lubi zmywać naczyń to powinien
                  albo kupić sobie zmywarkę albo wymóc na partnerze dyżury albo przyjąć do
                  wiadomości, że partner nie zgadza się na dyżury a na zmywarkę go nie stać.
                  I jeszcze jedno. Kobiety kiedyś też dzieliły się na fleje i te zadbane.
              • pavvka Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 13:54
                nihiru napisała:

                > owszem, wiadomo ze kiedyś było trudniej, bo mniej automatyzacji, trudniejsze
                > warunki itd. ale wkurza mnie postawa (głównie starszego pokolenia) pt"Wy,
                > młodzi to nie wiecie co to ciężka praca bo nie musicie sami ziemniaków z pola
                > wykopywać":/

                Ale nie chodzi o to, że ludzie dzisiaj w ogóle mają lżejsze życie, tylko że
                jest mniej tej pracy uważanej tradycyjnie za kobiecą w stosunku do prac innych.
                • hirondelle123 Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 20:21
                  Prac tradycyjnie uznawanych za męskie tez jest mniej, powiem nawet że
                  proporcjonalnie ubyło ich więcej niz prac "kobiecych". Mój ojciec sam malował
                  mieszkanie, naprawiał wszelkie mozliwe sprzęty domowe, naprawiał samochód i
                  jeszcze do tego zajmował sie ogródkiem działkowym. A jakie własciwie dzisiaj są
                  te "męskie" zajęcia? Szczerze mówiąc poza okazjonalnym noszeniem mebli
                  (przeprowadzka) i odwożeniem samochodu do mechanika czy pralki do naprawy nie
                  widzę żadnych...
            • totalna_apokalipsa Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 16:27
              boykotka napisała:

              Generalnie zgadzam się z Blemanem, prac domowych jest coraz mniej - porównując
              je np z latami 70-tymi, kiedy ja byłam dzieckiem. Dzisiejsza rodzina nie musi :
              1. Prać pieluch,
              2. Prać w ogóle - czyni za nie to pralka,
              3. Stać w kolejkach
              4. Przygotowywać posiłków ( większość można kupić gotowe)
              5. Zmywać naczyń
              6. Przygotowywać posiłki dla małych dzieci - większość jest gotowe
              7. Chodzic na piechtę lub przemieszczać się komunikacją miejską - większość ma
              samochody.

              A ja sie nei zgadzam i po kolei:

              1) Nie musi prac pieluch - nie musi, jeśli stać ja na pampersy, mozecie wierzyć
              lub nei, ale nei kazdego stać i tetra suszy sie u mnei na osiedlu na balkonach

              2) Prać w ogóle - czyni za nie to pralka. To jest dla mnie ciekawostka...Znów
              możecie wierzyćlub nei, ale nie kazdy ma automatke, frania wymaga wypłukania,
              co jest prawie połową prania. Nie wyobrażam sobie prania większości moich
              nielicznych zreczy w automacie.

              3) Stać w kolejkach. Tak, tego sie nei musi, za to pracuje się przeciętnie o 3-
              4 godziny więcej dziennie...

              4)Przygotowywać posiłków ( większość można kupić gotowe). Kanapki można kupić
              gotowe, obrane kartofle, ugotowaną zupę ? Intrygujące...


              5)Zmywać naczyń. No , szczerze, to ja mam jedną znajomą,która ma zmywarkę -
              cąła reszta jakoś zmywa i to parę razy dziennie.


              6)Chodzic na piechtę lub przemieszczać się komunikacją miejską - większość ma
              samochody.

              Ja nie mam samochodu i przemieszczam sie komunikacja miejska lub rowerem.

              Wniosek: Należę do pokolenia zaprzeszlego, nie jestem wspólczesną kobietą, bo
              ajkbym była, to nic by nei bylo do zrobienia.

              Boykotko, zapomniałaś dodac, ze te wszystkie cuda o których piszesz dotyczą
              ludzi, którzy zarabiaja grubo powyżej 1000 zł :) A takich w tym kraju naprawdę
              nie jest WIEKSZOSC. Z tego co wymieniasz, gdym miała dzieci zapewne zgadzałyby
              sie tylko pampersy i nic ponad to.
        • stephen_s Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 14:20
          > -Gotowanie(nie trzeba codziennie robic obiadu od podstaw)

          Ok, ale na ugotowanie porządnego obiadu od podstaw można spokojnie stracić pół
          dnia.

          > -sprzatanie(odkurzanie raz/dwa razy w tygodniu, posprzatanie w kuchni, raz w
          > tygodniu mycie lazienki)

          Kolejne parę godzin...

          > -wieszanie prania, prasowanie itd.

          Samo uprasowanie średniej wielkości prania zajmuje 30 minut...

          > -wkladanie naczn do zmywarki
          > -wyjmowanie naczyn ze zmywarki ;-)

          Nie każdego stać na zmywarkę.
          • pavvka Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 15:30

            stephen_s napisał:

            > na ugotowanie porządnego obiadu od podstaw można spokojnie stracić pół
            > dnia.

            Nie znam nikogo kto by w dzisiejszych czasach gotował na co dzień aż tak
            porządne obiady.
            • stephen_s Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 16:07
              > Nie znam nikogo kto by w dzisiejszych czasach gotował na co dzień aż tak
              > porządne obiady.

              Moja mama :)

              OK, może nie aż co dzień, ale często :)
              • pavvka Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 16:11
                To może Twoja mama pracuje w branży zbiorowego żywienia? ;-)
          • bitch.with.a.brain Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 17:41
            Oczywiscie,że ugotowanie porządnego obiadu zajmuje kilka godzin. ale jesli ktos
            to lubi i decyduje sie na to,to po co narzeka? Hobby czesto pochlania wiele
            czasu:) Ale przecież nei sa to czynnosci konieczne.

            co do prasowania - wystarczy kupować ubrania które nie wymagaja prasowania.
            Chyba,że ktos pracuje w biurze i musi być codziennie w garniturze.
            Ale uprasowanie ciuchow na caly tydzien zajmuje max 3 godziny - osobie do pomocy
            placi sie 5 za godzine,czyli prasowanie kosztuje 15 tygodniowo. Jednak wiekszosc
            osob na to stac.

            • evita_duarte Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 17:49
              To nieprawda, ze wiekszosc osob stac na zatrudnienie osoby do pomocy w domu.
              Wiekszosc zarabia niewiele, a co z osobami, ktore sa pomocami domowymi?
              • pavvka Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 17:53
                evita_duarte napisała:

                > co z osobami, ktore sa pomocami domowymi?

                Każda kobieta może wykonywać prace domowe w domu innej kobiety. Dzięki temu
                zlikwiduje się bezrobocie wśród kobiet.
              • bitch.with.a.brain Re: Prac domowych nie jest duzo?? 12.05.06, 17:56
                Ok,ja nie mowie o osobach zyjących w skrajnej nędzy tylko o kimś kto zarabia po
                prostu przecietnie, mało ale nie tyle,żeby głodowac.O kimś, kogo stać na
                kupienie sobie np czegos słodkiego, nie musi oszczedzać na jedzeniu.
                zresztą moim zdaniem to kwestia priorytetów.
                Mnostwo ludzi wydaje wiecej niż 15 zl tygodniowo na fajki czyli takiej biedy w
                Polsce nie ma.

                • bleman Najgorsi sa ludzie ktorzy potrafia wydawac 12.05.06, 22:53
                  np. 1000zl na telewizor a zal im wydac 50zl(za wizyte) na leczenie dziecka w
                  prywatnym gabinecie
                  • bitch.with.a.brain Re: Najgorsi sa ludzie ktorzy potrafia wydawac 12.05.06, 22:56
                    Inna sprawa,że płaca podatki i nie powinni być zmuszeni do wizyt w prywatnych
                    gabinetach
                    • bleman Wiesz...ale tak patrzac na realia 12.05.06, 23:28
                      to porownaj jakosc uslug w prywatnych oraz panstwowych gabinetach.

                      P.S.
                      Tak na marginesie, wiekszosc kobiet ktore chodza prywatnie do ginekologa swoje
                      dzieci leczy juz w panstwowych przychodniach za pieniadze z NFZ.
                      • bitch.with.a.brain Re: Wiesz...ale tak patrzac na realia 12.05.06, 23:30
                        Co do ginekologow to chodzilam i prywatnie i do przychodni państwowych i dużych
                        róznic nie widzę. O dziwo chyba najnormalniejszy jest ten w przychodni
                        studenckiej,choc jeszcze daleko mu do ideału lekarza
                        • bleman To istnieje "ideał" lekarza ;-) ? 12.05.06, 23:32
                          Jak on wglada ?
                          • bitch.with.a.brain Re: To istnieje "ideał" lekarza ;-) ? 12.05.06, 23:36
                            Idealny lekarz zachowuje sie tak,że pacjentka czuje sie komfortowo i nie musi mu
                            zwracać uwagi,że nieelegancko sie odzywac do doroslej, obcej kobiety per "Ty"

                            Poza tym ma dla pacjentki czas. I oczywiscie jest kompetentny. Poza tym pyta o
                            choroby,brane leki itp
                            • bleman Re: To istnieje "ideał" lekarza ;-) ? 12.05.06, 23:38
                              Czyzby cie jakis gin potraktowal niemilo ?
                              ;-)
                              • bitch.with.a.brain Re: To istnieje "ideał" lekarza ;-) ? 12.05.06, 23:41
                                wiekszosc:/

                                Jeden mi chcial przepisac pigułki a nawet nie zapytal czy planuję dzieci i czy w
                                ogole chce sie zabezpieczać. Po mojej odmowie namawial dalej,aż w końcu
                                zwróciłam mu uwagę na interesujący fakt,że cały gabinet ma owieszony plakatami
                                firmy której tabletki chce mi wcisnac.a była to wizyta w prywatnym gabinecie

                                Ogólnie jeszcze nie trafilam na dobrego ginekologa.Naprawde ten ze studenckiej
                                jest najlepszy.
                                • bleman Re: To istnieje "ideał" lekarza ;-) ? 12.05.06, 23:43
                                  > Jeden mi chcial przepisac pigułki a nawet nie zapytal czy planuję dzieci i czy
                                  > w
                                  > ogole chce sie zabezpieczać. Po mojej odmowie namawial dalej,aż w końcu
                                  > zwróciłam mu uwagę na interesujący fakt,że cały gabinet ma owieszony plakatami
                                  > firmy której tabletki chce mi wcisnac.a była to wizyta w prywatnym gabinecie

                                  Przeciez tak samo jest u weterynarzy ;-)
                                  Ze sprzedaja to co przy okazji reklamuja.
                                  Co w tym zlego , skoro to byl prywatny gabinet ? ;-)
                                  • bitch.with.a.brain Re: To istnieje "ideał" lekarza ;-) ? 12.05.06, 23:44
                                    no złe było, bo płacilam,a zamiast porzadnej,rzetelnej porady mialam stresy i
                                    kłotnie.
                                    A najbardziej mnei zdenerwowalo,ze on od razu zalozyl,ze ja potrzebuje tych
                                    cholernych tabletek
                      • heretic_969 Re: Wiesz...ale tak patrzac na realia 12.05.06, 23:33
                        Jakość usług jest podobna, bo przecież usługodawcy są ci sami (dużo lekarzy
                        dorabia i w państwowych, i prywatnych). Różnica polega na tym, że w prywatnych
                        nie ma kolejek i nie trzeba brać koperty:)
                        • bleman Re: Wiesz...ale tak patrzac na realia 12.05.06, 23:37
                          Różnica polega na tym, że w prywatnych
                          > nie ma kolejek i nie trzeba brać koperty:)


                          Ty to chyba lubisz streotypy.

                          Dawanie "koperty" w panstwowej sluzbie zdrowia to mit, rozdmuchiwany rpze media
                          i tych nielicznych ktorzy z wlasnej woli dali owa koperte.
                          • heretic_969 Re: Wiesz...ale tak patrzac na realia 12.05.06, 23:46
                            Wg Ciebie nie ma łapówek w państwowych szpitalach?
                            • bleman Re: Wiesz...ale tak patrzac na realia 12.05.06, 23:47
                              Sa, ale nie jest to az tak wielki proceder jak o tym wrzeszcza w mediach.
    • dziewice Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 22:57
      "..."
      Czy kobieta może pogodzić rolę matki i żony z pracą zawodową?
      "..."

      jezeli taka znajdziesz, to ja bede pral, sprzatal, zmywal, prasowal, gotowal jak
      umie(m), robil zakupy i jak zawsze pracowal.

      problem w tym ze takich Kobiet nie ma.

      --
      CEO
      • bitch.with.a.brain Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 22:58
        to znaczy jakich?
        • dziewice Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 23:01
          "..."
          kobieta może pogodzić rolę matki i żony z pracą zawodową?
          "..."

          bitch.with.a.brain napisała:

          > to znaczy jakich?
      • bitch.with.a.brain Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 22:59
        i jaka jest w ogole "rola zony"??
        • dziewice Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 23:00
          bitch.with.a.brain napisała:

          > i jaka jest w ogole "rola zony"??

          a to musi byc rola?, Kobieta ktora tak mysli odpada :)

          --
          CEO
          • bitch.with.a.brain Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 23:01
            To nei ja wymysliłam to zdanie:

            "Czy kobieta może pogodzić rolę matki i żony z pracą zawodową?"

            • dziewice Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 23:02
              matka nie musi byc zona, a ze zdania wynika cos zupelnie innego niz rola.

              bitch.with.a.brain napisała:

              > To nei ja wymysliłam to zdanie:
              >
              > "Czy kobieta może pogodzić rolę matki i żony z pracą zawodową?"
              >
              • bitch.with.a.brain Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 23:06
                Z gramatyki wynika że w zdaniu "Czy kobieta może pogodzić rolę matki i żony z
                pracą zawodową?" słowo "rola" odnosi się zarówno do "matki" jak i do "zony"
                • dziewice Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 23:08
                  a co autor mial na mysli?

                  bitch.with.a.brain napisała:

                  > Z gramatyki wynika że w zdaniu "Czy kobieta może pogodzić rolę matki i żony z
                  > pracą zawodową?" słowo "rola" odnosi się zarówno do "matki" jak i do "zony"
                  • bitch.with.a.brain Re: Rodzina a praca... 12.05.06, 23:11
                    No jak to co? Czy kobieta możep ogodzić bycie matka (rolę matki) i bycie żoną
                    (rolę żony) z pracą zawodową.

                    Tylko autor nie wyjasnił na czym te role polegają. O ile rozumiem,że bycie matką
                    zajmuej czas i jest meczace,wiec moze przeszkadzać w pracy zawodowej to nie wiem
                    jak sie ma do tego bycie żoną.
                    • dziewice pytanie powinno brzmiec 12.05.06, 23:16
                      pytanie powinno brzmiec

                      " czy Kobieta moze pogodzic role matki z "praca" polegajaca na :

                      8h = normalnuy czas pracy
                      7h = jezeli karmi dziecko/czy jakos tak
                      7h = (2,5 widzenie na telefonie z wszystkimi ktorych zna, 2h na rozmowach z
                      kolezankami w pracy, 2,5 siedzenie w internecie, drukowanie przepisow i innych
                      pie..
                      wyjatek! - raz na tydzien moze miec task od szefa zajmujacy jej max 3-4 w tygodniu
                      uwaga! - w wyliczeniu nie byl brany czas przygotowania do wyjscia punktualnego z
                      pracy na przyklad o 16:00:00:00:00:00:00 )

                      --
                      CEO
                      • bitch.with.a.brain Re: pytanie powinno brzmiec 12.05.06, 23:19
                        Nie rozumiem o co ci chodzi.
                        Oczywiscie że łatwiej pogodzic bycie matką z praca 8 godzinna niż z 12 godzinną.
                        To jasne.

                        Poza tym wszystko zalezy od tego,czy dziecko ma tylko mamę czy moze też tate,
                        ktory też ma swoją rolę. I jak pogodzic rolę ojca z praca zawodowa.
                        • dziewice Re: pytanie powinno brzmiec 12.05.06, 23:20
                          moze rozwiazaniem jest dwoch ojcow.

                          bitch.with.a.brain napisała:

                          > Nie rozumiem o co ci chodzi.
                          > Oczywiscie że łatwiej pogodzic bycie matką z praca 8 godzinna niż z 12 godzinną
                          > .
                          > To jasne.
                          >
                          > Poza tym wszystko zalezy od tego,czy dziecko ma tylko mamę czy moze też tate,
                          > ktory też ma swoją rolę. I jak pogodzic rolę ojca z praca zawodowa.
                          • bitch.with.a.brain Re: pytanie powinno brzmiec 12.05.06, 23:22
                            ani lepszym ani gorszym.Chyba że jest jedna mama i dwóch ojców. To wtedy na
                            pewno łatwiej im bedzie godzić opieke nad dzieckiem z pracą zawodową:)
                            • dziewice Re: pytanie powinno brzmiec 12.05.06, 23:24
                              szkoda,z e taka sytuacja jest przemilczana w mediach, to przeciez normalny
                              przypadek z zycia wziety. nie wiem czy liczba dwoch nie jest zanizona.


                              bitch.with.a.brain napisała:

                              > ani lepszym ani gorszym.Chyba że jest jedna mama i dwóch ojców. To wtedy na
                              > pewno łatwiej im bedzie godzić opieke nad dzieckiem z pracą zawodową:)
                              • bitch.with.a.brain Re: pytanie powinno brzmiec 12.05.06, 23:25
                                A jak dokładnie to wyglada?
                                • dziewice Re: pytanie powinno brzmiec 12.05.06, 23:26
                                  nie wiem, nie jestem Kobiet(om)

                                  bitch.with.a.brain napisała:

                                  > A jak dokładnie to wyglada?
    • forum101 Re: Rodzina a praca... 13.05.06, 19:03
      ale rozumiem ze jak was napadna to nie bedziesz stala z boku tylko wlaczysz sie
      w walke?
      • gotlama Re: Rodzina a praca... 13.05.06, 22:30
        ????????????????
        To chyba oczywiste,że nie będę patrzyć bezczynnie jak napastnicy "obrabiają"
        męża. A ponieważ stereotyp "kierującej się emocjami" kobiety pozostaje wiecznie
        żywy niczym wódz Lenin, to moje szanse na wykręcenie się z "przekroczenia
        granic obrony koniecznej" są dość duze - większe niż męża.
        Czy zdajesz sobie sprawę ile rzeczy z bezpośredniego otoczenia można użyć jako
        broni?
        Np buciki szpilki - jak myślisz, czy wbite z rozmachem w stopę napastnika
        wywołają szok z bólu? (bo wbita w skroń 12 cm szpileczka - to zabójstwo)
        Stłuczona filiżanka z wykwintnej porcelany ma bardzo ostre krawędzie...
        Struna do gitary...
        Zawartość szuflad w kuchni...
        Sprzęt "ogrodowy"...
        A najważniejszą bronią wobec napastników którzy mózg wymienili na coś innego
        jest zaskoczenie ;) - przeciez baba powinna stać, piszczeć i tupać nóżkami a
        nie atakować...

        Jeśli sobie wyobrażasz,że "kobieciątka" są zdolne tylko do pisków i krzyków w
        sytuacji gdy "idzie o życie" to się mylisz.



      • triss_merigold6 Re: Rodzina a praca... 13.05.06, 22:51
        Jasne, napady zdarzają się co najmniej 3 razy dziennie.
        Owszem, włączę się. Aczkowlwiek nie wierzę żeby ktokolwiek mnie napadł, wsio
        rowno czy samą czy w czyjejś obecności.
        • evita_duarte Re: Rodzina a praca... 13.05.06, 23:12
          triss_merigold6 napisała:

          >Aczkowlwiek nie wierzę żeby ktokolwiek mnie napadł, wsio
          > rowno czy samą czy w czyjejś obecności.

          Zawsze sie mysli ze nas to nie dotyczy, tez tak kiedys myslalam...
          • gotlama Re: Rodzina a praca... 13.05.06, 23:48
            Ja niestety, już nie mam złudzeń ....
            Dwa razy "sama" a trzy " wspólnie".( w tym raz nie z mężem ;)
            Ale swoją drogą - jakby to Tad podsumował - współtworzyliśmy sytuację plątając
            się osobno i razem w dziwnych miejscach i o dziwnym czasie ;)
Pełna wersja