Dodaj do ulubionych

Jestem współczesą niewolnicą

12.05.06, 13:22
Niby nic nie muszę ale to na mnie spoczywa większość nudnych domowych
obowiązków. Tylko niech nikt nie gada, że tak nie jest. Wystarczy rozejrzeć
się dookoła. Kobieta żeby zarabiać tylke co facet musi byc od niego lepsza.
Przeciez to niesprawiedliwe. Dlatego jestem wdzięczna całemu ruchowi
feministycznemu bo dzieki niemu jest jakieś swiatelko w tunelu ,że kiedyś to
sie zmieni
Obserwuj wątek
    • illiterate Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 13:58
      To, ze rzeczywistosc nie rozpieszcza to jeszcze nie powod, zeby dorabiac sobie
      jakas martyrologie. Nie podoba sie? To probuj to zmienic zamiast marudzic.
      • maggpie Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 14:19
        a ty spróbowałaś?
        To walka z wiatrakami. Niby nic nie muszę, ale presja społecznych oczekiwań
        wygląda zza węgła i rozkłada na łopatki.
        Kobieta nawet jak jest w gościach, często robi za niewolnicę wśród (niby)
        współbiesiadników. (Miałam tak w ostatnie święta. Byłam takim samym gościem jak
        inni - m.in. trochę młodszy ode mnie brat wujka, bo święta urządzała ciotka, ale
        to ja - wraz z ciotką i siostrą - byłyśmy od obsługi przyjęcia: robienia kaw,
        herbat, zbierania naczyń, podawania potraw, ciast, zmywania itp. W pewnym
        momencie szlag mnie trafił i powiedziałam sobie, że kolejnej herbaty temu
        gównarzowi nie zaparzę i nie podam. Gospodarz przez całe dwa dni siedział twardo
        na tyłku, m.in. przed komputerem.. Ciotka charowała i przed, i w trakcie, i po.
        Dodam jeszcze, że oboje pracują i mają podobne zarobki.)
        • illiterate Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 14:32
          Oczywiscie, ze probowalam i nadal probuje, i nie tylko ja.
          Nie mam cisnienia na robienie obiadkow, na 'sprzatanie-tylko-na-mojej-glowie',
          pranie, ganianie z zakupami etc. I to nie przyszlo tak samo z siebie - musialam
          sie pewnych rzeczy oduczyc, ale przy pewnej dozie determinacji - da sie. Da sie
          tez - przy wiekszej dozie determinacji - wynegocjowac ze swoim wlasnym i
          kochajacym facetem, ze domowe obowiazki dzielimy na pol.

          Jesli kobiety w Twojej rodzinie chca chodzic w kieracie, to jest ich sprawa.
          Jezeli Ty uwazasz, ze skoro one to robia, to i Ty musisz - znowu: Twoj wybor.
          Calkiem mozliwe, ze gydybys wypowiedziala uslugiwanie podczas swiat, zostalabys
          odsadzona od czci i wiary, mozliwe jest jednak tez to, ze daloby to do myslenia
          Twojej ciotce i dokonalo w jej glowie jak najbardziej pozytywnej rewolucji.

          A jakby mnie kto spytal - tak jak tesciowa moja siostre - 'dlaczego F. ma
          wygnieciona koszule', to bym - jak ona - odpowiedzial 'a bo sobie najwyrazniej
          nie uprasowal'.
          • maggpie Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 17:32
            Masz rację. We własnym domu pewnie można sporo wypracować, ale mi bardziej
            chodziło o oczekiwania względem kobiet wszędzie indziej. Na razie nie stać mnie,
            żeby się w takiej sytuacji postawić i powiedzieć np. że niech teraz może Michał
            lub Adam zrobi coś do picia. Wiem, że wywołało by to sensację - są dość
            tradycyjnie, w negatywnym tego słowa znaczeniu, (nie;)wychowani, a ja wyszłabym
            na awanturnicę. Ale zaczyna mi to bokiem wychodzić i czuję, że hamulce puszczają.
            Pewne zachowania są już poniżej godności.
            • illiterate Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 21:51
              Widzisz - po kilkudziesieciu latach malzenstwa moze sie okazac, ze ten
              nieszczesny wuj, siedzacy ponuro przed kompem nienawidzi swiat, zwiazanej z
              nimi krzataniny i obowiazkowego obzarstwa ;)

              U mnie w domu przed kazdymi rodzinnymi swietami robimy zebranie sztabu
              roboczego, ustalamy zadania (kto co robi i przynosi, co, kiedy i gdzie).
              Najmniej obciazeni przygotowywaniem jedzenia zmywaja po posilkach, sprzata
              zadomowiona pani z Ukrainy. Dzieki temu w swieta nikt nie jest ponury, nikt nie
              marzy tylko o tym, zeby sie zwalic do lozka i w koncu kimnac i nikt nie jest
              wsciekly z powodu opresji kobiet ;)
              • maggpie Re: Jestem współczesą niewolnicą 15.05.06, 15:25
                illiterate napisała:

                > Widzisz - po kilkudziesieciu latach malzenstwa moze sie okazac, ze ten
                > nieszczesny wuj, siedzacy ponuro przed kompem nienawidzi swiat, zwiazanej z
                > nimi krzataniny i obowiazkowego obzarstwa ;)

                Wuj jest trochę po trzydziestce, świat kocha, ale nie u siebie w domu
                (chroniczny egoizm; vide zmęczenie ciotki).
                Poza tym osobą niezwykle towarzyską jest (tzn. towarzyską wszędzie, tylko nie u
                siebie) ;)

                > U mnie w domu przed kazdymi rodzinnymi swietami robimy zebranie sztabu
                > roboczego, ustalamy zadania (kto co robi i przynosi, co, kiedy i gdzie).

                Toć i u nas tak ;)
                Każda rodzina przygotowuje coś do jedzenia.
                (Czyli w praktyce kobiety.)

                > Najmniej obciazeni przygotowywaniem jedzenia zmywaja po posilkach, sprzata
                > zadomowiona pani z Ukrainy.

                Ciotki nie stać na panią z Ukrainy.

                > Dzieki temu w swieta nikt nie jest ponury, nikt nie marzy tylko o tym, zeby
                sie zwalic do lozka i w koncu kimnac i nikt nie jest wsciekly z powodu opresji
                kobiet ;)

                Mimo tego, wuj jest ponury, bo święta wypadły tym razem u niego. Ciotka marzy,
                żeby się zwalić do łóżka, bo taka zmęczona. Ja z siostrą żałujemy, że nie
                zostałyśmy w domu, bo wuj-egoista bardzo nas wkurza itd. itp.
        • piekielnica1 Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 22:27
          moja babcia mi powiedziała, że jestem bardzo niedobrym człowiekiem, bo nie
          chciałam usługiwać jej ukochanemu wnukowi, a mojemu siostrzeńcowi, który
          właśnie zwlókł się z wyra około południa, a ja dreptałam już od świtu.
        • takete_malouma Re: Jestem współczesą niewolnicą 15.05.06, 11:10
          > Niby nic nie muszę, ale presja społecznych oczekiwań
          > wygląda zza węgła i rozkłada na łopatki.

          Biedactwo. Presja społecznych oczekiwań ją rozkłada. Jak cię będzie rozkładać presja kaprala-sadysty siedzącego ci na plecach i każącego robić pompki, to wtedy porozmawiamy o tym, która płeć doświadcza systemicznego niewolnictwa.
          • pavvka Re: Jestem współczesą niewolnicą 15.05.06, 11:20
            Byłeś w wojsku?
          • maggpie Re: Jestem współczesą niewolnicą 15.05.06, 15:04
            takete_malouma napisał:

            > Biedactwo. Presja społecznych oczekiwań ją rozkłada. Jak cię będzie rozkładać
            presja kaprala-sadysty siedzącego ci na plecach i każącego robić pompki, to
            wtedy porozmawiamy o tym, która płeć doświadcza systemicznego niewolnictwa.

            OK, może przesadziłam. Na szczęście jestem silniejsza od presji i pewne rzeczy
            robię, choć stać mnie na ich nie robienie. (W tym przypadku ze względu na
            zmęczoną ciotkę.)
    • fiordilligi Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 14:30
      ŁAtwo nie jest, ja także mam czasem takie myśli i tupię nogą. Ale czasem
      spojrzę na mojego życiowego partnera i wtedy dostrzegam, że on pracuje do
      dwudziestej , rozwiązuje w pracy problemy, które mnie by powaliły a jak umierał
      jego ojciec to nie mógł szafować z urlopem bezpłatnym,bo goniła rata za
      mieszkanie. Śmierć ojca wypisała się kilkoma zmarszczkami na jego twarzy ale
      nie mógł się załamać, bo ma sparaliżowaną matkę i trzeba jej było zorganizowac
      życie i zapewnić jakiś poziom.
      Faktycznie zostaję czasem sama z dwojgiem dzieci i brudnymi garami, egzaminem i
      zniechęceniem ale czasy są ogólnie trudne, wymagające i obawiam się że nie na
      wszystkie trudy życia feminizm stanowic będzie lekarstwo. Trzeba się tylko
      wystrzegać uogólnień.
      Rzuć czasem te domowe obowiązki, sprzątanie trochę poczeka - ja ostatnio z
      córką posród ogólnego bałaganu zasiałam bananowce i teraz patrzymy sobie jak
      kiełkują.
      Poważnie myslę o wynajeciu osoby do pomocy w domu i chyba się na to zdecyduję -
      ona sobie zarobi ja odetchnę i pewnie będę szcześliwsza. Koszt wcale nie jest
      duży w stosunku do zyskanego czasu -może któraś z was pomaga sobie w ten sposób
      i może do tego zachęcić?
      • pavvka Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 14:43
        fiordilligi napisała:

        > ŁAtwo nie jest, ja także mam czasem takie myśli i tupię nogą. Ale czasem
        > spojrzę na mojego życiowego partnera i wtedy dostrzegam, że on pracuje do
        > dwudziestej , rozwiązuje w pracy problemy, które mnie by powaliły

        No, jeśli facet de facto utrzymuje rodzinę i pracuje zawodowo 3 razy ciężej niż
        kobieta, to wydaje się uczciwe, żeby ona przejęła większość obowiązków
        domowych. Ale rozumiem, że inne panie w tym wątku pisały o innych przypadkach.
        • fiordilligi Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 14:57
          Zgadzam się, ja jednak czasem także jestem zła, rozgoryczona i odczuwam, że
          pozostawił mnie samą z wychowaniem dzieci. A ja chcę isć do przodu, wykonywac
          wymarzony zawód, rozwijać się. Problem bierze się z tego, że to już nie jest
          takie proste jak kiedyś, że facet utrzymuje rodzinę ,pracuje ciężej itd. Te
          wyrażne schematy zupełnie się zatarły. Ale prawdą też jest, ze czasem zbyt mało
          się sobie przyglądamy, zbyt mało rozmawiamy, zbyt mało zawieramy kompromisów.
          Dialog damsko meski jest w związku konieczny. Dlatego ja sadzę bananowce a mąż
          czyta auto świat a na drugi dzień ja odkurzam on prasuje itd.
          Nie dam się mojej matce, która zawsze mnie skwituje :" no co z ciebie za
          gospodyni, jak ty masz w piekarniku?!!!" Nienawidze tego i nauczyłam już mojego
          faceta ( miał z domu złe wzorce), że przyjemność życia z wykształconą kobietą
          niekoniecznie oznacza wypolerowany piekarnik, ale na pewno oznacza dążenie do
          przygody i osiągnięć calkowicie odmiennych od sterty wyprasowanych koszul.

          Chciałabym się tego konsekwentnie trzymać i nie dac się otoczeniu ciotek z
          trwałą ondulacją.
          • pavvka Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 15:05
            fiordilligi napisała:

            > Zgadzam się, ja jednak czasem także jestem zła, rozgoryczona i odczuwam, że
            > pozostawił mnie samą z wychowaniem dzieci. A ja chcę isć do przodu, wykonywac
            > wymarzony zawód, rozwijać się. Problem bierze się z tego, że to już nie jest
            > takie proste jak kiedyś, że facet utrzymuje rodzinę ,pracuje ciężej itd. Te
            > wyrażne schematy zupełnie się zatarły.

            Ja absolutnie nie twierdzę, że tak musi być w każdym związku, że to facet
            pracuje ciężej, bardziej się realizuje zawodowo i więcej zarabia. Zakładałem,
            że taki podział ról pomiędzy sobą ustaliliście. Ale jeżeli czujesz się
            sfrustrowana swoją rolą, to rzeczywiście powinniście coś zmienić.
          • b-beagle Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 15:13
            A ja zawsze słyszałam od swojej teściowej, że jak będę dobrą gospodynią to mąż
            będzie mnie sznować ))))))))))))))))). Oczywiście nigdy nie mogłam zbliżyć się
            do ideału i moja teściowa zawsze była tym mocno zdegustowana . Dodam tylko ,że
            jej mąż nidy jej nie szanował bo siedziała w domu i wychowywała 3 dzieci czyli
            według niego niczym szczególnym i ważnym się nie zajmowała.
            • nihiru Re: Jestem współczesą niewolnicą 15.05.06, 09:06
              to jest podstawowe złudzenie tego typu kobiet - że wszyscy je będą podziwiać i
              doceniać za ich poświęcenie dla rodziny:)
      • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 17:37
        wynajecie osoby do pomocy to super rozwiazanie.
    • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 17:36
      Jesli nic nie musisz to dlaczego te nudne obowiazki sa twoimi obowiązkami?
      Widocznie przyjęłaś je na siebie i teraz ponosisz tego konsekwencje.

      Owszem,w pracy, w życiu zawodowym działa pewien system.ale w życiu domowym to
      zależy od ciebie
      • maggpie Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 17:53
        nie powiedziałabym, że (tylko) od niej. Z pewnymi zachowaniami jeszcze dłuuugo
        trzeba będzie walczyć.
        • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 17:55
          Ja jednak uważam,że to, jaki jest podzial obowiązkow w domu zalezy od niej. to
          ona wybrala sobie partnera. Jak rozumiem,nei mamy już małżeństw kojarzonych
          przez rodzine:)
          Wiec jesli wybrała faceta lenia to na własną odpowiedzialnosc.
          • maggpie Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 18:08
            Alboś bardzo młoda, albo życia nie znasz (jeszcze zobaczysz jak to jest ;)).
            Facet potrafi się świetnie kamuflować, dużo rzeczy wychodzi po. Często kobiety
            dla świętego spokoju (bo ile można powtarzać w kółko to samo?) godzą się na
            pewne rzeczy. Tych skorych do pomocy jest mniej (takie pseudowychowanie);
            większość kobiet woli jednak być z kimś nawet za cenę pracy dodatkowej.
            • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 18:12
              Bardzo młoda? 23 to nie tak mało. Życie troche znam:)

              Mogę ci podac przykład mojego związku. Jestem wyjątkowo leniwa,po prostu neic
              nei robię w domu. Mój mężczyzna wiedzial o tym,ale zdecydował się na związek ze
              mną. nikt go nei mzuszał, po prostu uznał,że moje zalety to rekompensują:)]
              Dlatego teraz robi więcej w domu, to naturalna konsekwencja jego decyzji.

              Nie wierze w mozliwosc długiego kamuflowania się. Przecież nikt nie kaze brać
              slubu po miesiącu znajomosci (w ogole nikt nei kaze brać ślubu).
              A jak sie razem mieszka to takei sprawy wychodzą.

              I jesli ktoś za wszelką cenę chce być w związku, to ponosi tego konsekwencje.

              Ja nie twoerdze,że każdemu jest latwo. Po prostu pewne decyzje pociagają za soba
              pewne konsekwencje.I dorosla osoba powinna widziec te zależności
              • b-beagle Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 20:58
                No tak 23 lata to bardzo dużo ))))))
                Prozmawiamy jak bedziesz mieć dwa razy wiecej ))))
                • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 21:26
                  To trochę dziwne myślenie.Nie znasz mnie i nie wiesz jakie mam doświadczenie
                  życiowe. Nie każda 40 latka jest dojrzała i nie każda 20 paro latka naiwna.
                  Dla mnie dorosłośc przejawia się właśnie w dostrzeganiu związków między swoim
                  postepowaniem i jego nastepstwami.

                  ale jesli zamierzasz traktowac mnie jak zbyt młodą osobe do dyskusji to ok,
                  zrezygnuję z zaszczytu dyskutowania z toba, poczekaj na jakies osoby w
                  odpowiednim wieku
                  • b-beagle Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 21:56
                    bitch.with.a.brain napisała:

                    > To trochę dziwne myślenie.Nie znasz mnie i nie wiesz jakie mam doświadczenie
                    > życiowe. Nie każda 40 latka jest dojrzała i nie każda 20 paro latka naiwna.
                    > Dla mnie dorosłośc przejawia się właśnie w dostrzeganiu związków między swoim
                    > postepowaniem i jego nastepstwami.
                    >
                    > ale jesli zamierzasz traktowac mnie jak zbyt młodą osobe do dyskusji to ok,
                    > zrezygnuję z zaszczytu dyskutowania z toba, poczekaj na jakies osoby w
                    > odpowiednim wieku


                    Niepotrzebnie się unosisz. Nie chodzi o zaszczyty lub nie. Każdy może
                    zaprezentować swoje zdanie od tego jest przecież forum. Nie powidziałam też ,że
                    jestes naiwna i niczego ani nikogo nie osądzam. Jednak kazdy wiek ma swoje
                    prawa. To tak jak z ksiązkami jeżeli nie przeczyta się pewnych pozycji w
                    odpowiednim wieku to potem inaczej się je odbiera. Życze ci wszystkiego dobrego
                    i mam nadzieje, że kobiety z twojego pokolenia będa miały lepiej )))).
              • piekielnica1 Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 22:36
                bitch.with.a.brain napisała:

                > Dlatego teraz robi więcej w domu, to naturalna konsekwencja jego decyzji.

                myślę, ze jak facet zmieni decyzję, nie będziesz rozpaczać tylko znajdziesz
                następnego.
                W miłości jest tak, że jedono bardzo kocha, a drugie pozwala się bardzo kochać.
                Ty pozwalasz.

                • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 22:49
                  Kolejna znawczyni ludzkich uczuc. Oczywiscie doskonale wiesz,że zawsze tak jest
                  i po prostu nie ma takich sytuacji ze oboje sie bardzo kochają

                  Owszem,jesli zmieni decyzje i nei bedzie chcial ze mną być nie będe go zmuszac,
                  przykuwać sie do kaloryfera itp Nikogo nie mozna zmusic do związku.Ale pewnei
                  rozpaczałabym.
                  • piekielnica1 Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 23:06
                    bitch.with.a.brain napisała:

                    > Kolejna znawczyni ludzkich uczuc.

                    kolejna, ale zawsze parę kroków za Tobą.
                    W ocenach wszystkich i wszystkiego jesteś perfekcyjnie nieomylna.
                    Czasami z jeszcze większym zachwytem poczytasj sama siebie.
                    Miłego wieczoru i dalszsego wspaniałego samozachwytu.
                    • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 23:09
                      Dzieki za życzenia miłego wieczoru,z pewnoscią taki bedzie:)
                      W końcu pozwalam się bardzo kochać a to musi być miłe:)

                      Chyba niedokładnei czytasz to co pisze,bo akurat najczesciej nie są to
                      jednoznaczne oceny tylko coś typu: "ludzie są rózni, może byc tak,a moze być
                      inaczej, nie wiadomo, lepiej nei mysleć stereotypami"

      • dokowski Dopóki nie urodzi się dziecko 15.05.06, 16:16
        bitch.with.a.brain napisała:

        > w życiu domowym to zależy od ciebie

        Każdy niemal podręcznik biologiczny na te tematy podkreśla, że samica prawie
        każdego gatunku jest "przegrana" w tym odwiecznym "konflikcie" - kto opiekuje
        się dziećmi, a kto może opuścić partnera i szukać nowego. Karmienie piersią
        jest przyczyną tego, że wszystkie ssaki mają w genach opiekuńczość samic dla
        dzieci i wolność samców.

        Równość praw nie ma swoich źródeł w równości czy symetryczności natury ludzkiej
        ze względu na płeć, ale ma swoje źródła w jednakowej podmiotowości, czyli tzw.
        przyrodzonej godności każdego człowieka, bez względu na płeć, nawet osoba
        bezpłciowa lub obojga płci ma taka samą podmiotowość.

        Zamiana ról między rodzicami lub zatarcie naturalnych różnic między płciami
        byłaby nie emancypacją, ale patologią rozwojową i zaprzeczeniem emancypacji.
        Kobieta zmuszona do udawania mężczyzny, zmuszana do grania męskich ról po to,
        żeby zasłużyć na równe traktowanie, taka kobieta zawsze będzie zaprzeczeniem
        feministki, będzie symbolem zniewolenia i wyparcia się swojej natury.

        Kobieta jest z natury opiekunką, mężczyzna jest z natury wolny. Zaprzeczanie
        temu utrudnia emancypację.
        • bitch.with.a.brain Re: Dopóki nie urodzi się dziecko 15.05.06, 16:54
          a jesli ja nie mam natury opiekunki?
          Też mam prawo do życia.
          • b-beagle Re: Dopóki nie urodzi się dziecko 15.05.06, 18:33
            bitch.with.a.brain napisała:

            > a jesli ja nie mam natury opiekunki?
            > Też mam prawo do życia.

            I ja też mam prawo do wolności. Opieka nad dziećmi nie oznacza chyba, że muszę
            zawsze po wszystkich sprzątać, dla wszystkich gotować i wszystkich opierać.
            Dzieci są już dorosłe a ode mnie ciągle oczekuje się , że będe się nimi
            opiekowała tzn sprzatała gotowała zmywała i opierała.
            • bitch.with.a.brain Re: Dopóki nie urodzi się dziecko 15.05.06, 22:42
              A tak zapytam może niedyskretnie.
              dlaczego gotowałaś dla dorastajacych dzieci, prałaś im, sprzatałaś po nich?
              Rozumiem po małych dzieciach, ale już 12 letnie stworzenie jest w stanie wrzucic
              rzeczy do pralki,a 15 latek moze sobie zrobic jedzenie, posprzątac, uprac.
              • maggpie Re: Dopóki nie urodzi się dziecko 15.05.06, 22:44
                boshe, jak ty wszystko wiesz, wszystko przeżyłaś, wszystko rozumiesz i na
                wszystko masz odpowiedź. Szkoda tylko, że taką przewidywalną ;)
                • bitch.with.a.brain Re: Dopóki nie urodzi się dziecko 15.05.06, 22:51
                  to nie była odpowiedź tylko pytanie
                  • maggpie Re: Dopóki nie urodzi się dziecko 15.05.06, 23:41
                    i znowu pytanie.. tj. odpowiedź słodko-przewidywalna ;)
                    • bitch.with.a.brain Re: Dopóki nie urodzi się dziecko 16.05.06, 08:48
                      to sie robi za trudne dla mnei i już nic nie rozumiem:)
                      ale to normalne, nie mam jeszcze 50 lat i bagażu doświadczeń
    • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 12.05.06, 22:43
      :-), mysle, ze gdybys pracowala jak facet dajmy na to przyklad ja to po 3 dniach
      na kolanach zmywalabys te gary ze szczescia :).

      od poniedzialku do piatku od 6-8 do 23 praca :) i to w takim tempie ze o
      sniadaniu przypominasz sobie o 19 :).

      Kobiety to jednak fantastki hehehe :)

      --
      CEO
    • dziewice Niewolnica Isaura 12.05.06, 23:10
      pl.wikipedia.org/wiki/Niewolnica_Isaura
    • forum101 Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 19:04
      rozumiem ze tez Cie niepokoi to ze jak was napadna to ze musisz stac z boku a
      chetnie bys dowalila napastnikom...
      • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 22:47
        A dlaczego miałaby stać z boku?
        • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 22:53
          najlepiej w takiej sytuacji niech wczesniej duzo zacznie uciekac, a Ty musisz
          pierwszym strarciem ostudzic pozostalych

          bitch.with.a.brain napisała:

          > A dlaczego miałaby stać z boku?
          • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 22:55
            Ale kto ma uciekać a kto brac udzial w starciu??
            • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 22:57
              babka ma spieprzac i sie nie drzec
              --
              CEO
              • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 22:58
                ale dlaczego?? Lepiej jak sie biją dwie osoby niż jedna.
                A krzyk nieraz odstrasza napastnika
                • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:00
                  problem w tym ze Kobieta jest duzo delikatniejsza i mogloby sie jej cos o wiele
                  bardziej powazniejszego stac niz facetowi.

                  bitch.with.a.brain napisała:

                  > ale dlaczego?? Lepiej jak sie biją dwie osoby niż jedna.
                  > A krzyk nieraz odstrasza napastnika
                  • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:01
                    to zlaeży czy umie się bić. sa silne kobiety. Poza tym jesli 2 osoby szybko
                    zadzialają to mają wieksze szanse. A wtedy obojgu się mniej stanie
                    • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:03
                      :) hihihi

                      a co tam u babci?

                      bitch.with.a.brain napisała:

                      > to zlaeży czy umie się bić. sa silne kobiety. Poza tym jesli 2 osoby szybko
                      > zadzialają to mają wieksze szanse. A wtedy obojgu się mniej stanie
                      • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:09
                        słucham? A co cie moja babcia interesuje??
                        • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:11
                          babcia to moze nie, ale znam kilka mam moich kolezanek i sa calkiem niezle.. :)

                          bitch.with.a.brain napisała:

                          > słucham? A co cie moja babcia interesuje??
                          • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:12
                            no to co sie o babcie pytasz?:)

                            Mama,owszem niezła, gorzej z charakterem:P
                            • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:14
                              dobry seks i zniewolenie seksem Kobiety czasem pomaga w najtrudniejszych
                              przypadkach..

                              bitch.with.a.brain napisała:

                              > no to co sie o babcie pytasz?:)
                              >
                              > Mama,owszem niezła, gorzej z charakterem:P
                              • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:15
                                Jesli komus sie to uda bede wdzieczna do konca zycia:)
                                • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:16
                                  ok, bedziesz mi mogla oddac w naturze :)

                                  bitch.with.a.brain napisała:

                                  > Jesli komus sie to uda bede wdzieczna do konca zycia:)
                                  • bitch.with.a.brain Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:17
                                    ale tylko pod warunkiem,ze rezultaty beda zadowalające i trwałe:)
                                    • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:22
                                      ok, ale przy kawie i ciasteczku po uprzednio zciemnieniu rzeczywistosci kwiatami
                                      chyba nie wydrapie mi oczu i nie urwie rak? jak na filmie ponizej?

                                      www.glumbert.com/media/lovestory.html
                                      w sprawie natury mialem na mysli worek ziemniakow :) uwielbiam je

                                      bitch.with.a.brain napisała:

                                      > ale tylko pod warunkiem,ze rezultaty beda zadowalające i trwałe:)
                    • heretic_969 Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:06
                      Kobieta może napastnikowi np. oko wydrapać, co daje często dużo większe efekty
                      niż uderzenie czy kopnięcie:)


                      • dziewice Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:11
                        chyba za bardzo sie wczules w KillBilla
                        heretic_969 napisał:

                        > Kobieta może napastnikowi np. oko wydrapać, co daje często dużo większe efekty
                        > niż uderzenie czy kopnięcie:)
                        >
                        >
                        >
                  • roraima Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:21
                    trzeba wrzeszczeć!

                    1. "pali się!!!" - wtedy wszyscy wylecą na ulicę ze strachu
                    2."zboczeniec!!!" - jw z ciekawości ;-)
                    • dziewice roraima - wojownicza ksiezniczka 13.05.06, 23:23
                      roraima napisała:

                      > trzeba wrzeszczeć!
                      >
                      > 1. "pali się!!!" - wtedy wszyscy wylecą na ulicę ze strachu
                      > 2."zboczeniec!!!" - jw z ciekawości ;-)
                      >
                      >
                      • roraima dobry wojownik wie 13.05.06, 23:24
                        jak uniknąć walki ;-)
                        • dziewice niewazne pomodlmy sie 13.05.06, 23:28
                          youtube.com/watch?v=SIaj9HCc7lo&search=Szymon%20Majewski%20Show%20Lepper%20Era%20Leppera%20%C5%9Amie
                          po tym co zobaczylem to przez kilka minut bede unavailable

                          --
                          CEO
          • bleman Najlepiej : 13.05.06, 23:38
            -uciekac

            w ostatecznosci

            -kopniecie w kolano, wtedy mozliwe ze i pozostali widzac swojego kolege z
            dziwnie wygieta noga uciekna

            -kopniecie w jadra

            A przy tym wszystkim i kobieta i mezczyzna powinnie krzyczec ile wlezie.
            • dziewice Re: Najlepiej : 13.05.06, 23:40
              Chuck Norris :)

              bleman napisał:

              > -uciekac
              >
              > w ostatecznosci
              >
              > -kopniecie w kolano, wtedy mozliwe ze i pozostali widzac swojego kolege z
              > dziwnie wygieta noga uciekna
              >
              > -kopniecie w jadra
              >
              > A przy tym wszystkim i kobieta i mezczyzna powinnie krzyczec ile wlezie.
      • gotlama Re: Jestem współczesą niewolnicą 13.05.06, 23:19
        Muszę stać z boku - bo to bardzo dobre ustawienie do ataku
        Jeszcze lepiej być "małoszlachetnieleczzatoskutecznie" - z tyłu. ;)
        • yavanna86 Re: Jestem współczesą niewolnicą 22.05.06, 16:53
          ja tak nawiązując do pierwszego postu;)
          masz rację.ale w sumie o domowe obowiązki możesz zawalczyć z tym,z kim powinnaś
          je dzielić/facet?dzieci?współlokatorzy?/.z pracą gorzej zapewne.
          btw-u mnie w chałupie w święta też jest tak,że tatuś siedzi,a mama i ja
          biegamy.kiedyś przyszli do ojca goście-zapowiedziani,ale kompletnie mi
          nieznajomi-ja wychodziłam na swoją imprezę,byłam umówiona na godzinę,już byłam
          prawie w drzwiach (a ojciec ma 50 lat i jest absolutnie sprawny fizycznie i
          psychicznie);zaprosił ich do pokoju,rozsiedli się na kanapach i był bardzo
          zdziwiony,że ja im kawy nie podaję,ciastek nie przynoszę,filiżaneczek nie
          ustawiam.bo przecież to naturalne,że jak przyjdą goście do domu,to on z nimi
          siada i ich zabawia,a żarcie i picie pojawia się i znika samo:P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka