Dodaj do ulubionych

Aborcja gorsza od wojen swiatowych

02.07.06, 18:13
Jak slysze takie gadanie to jest mi niedobrze. Miedzy innymi dlatego ludzie
odchodza z kosciola. A jego gadanie o ratowaniu rodziny przypomina mi watek
illiterate o patriarchacie i przemocy. Ratujmy te mityczna rodzine kosztem
wszystkich ech:
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=8376356&rfbawp=1151856619.396


Obserwuj wątek
    • bitch.with.a.brain Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 02.07.06, 18:18
      i własnie dlatego chce sie wypisac z kościoła.Nie chce mieć z taka organizacją
      nic wspólnego
      • evita_duarte Jeszcze sie nie wypisalas? 02.07.06, 18:24
        Ciekawe jak przebiega ten proces i czy odbywa sie bez problemow. Moze bedziesz
        sie musiala sadzic jak jeden pan, o ktorym artykul byl tu juz linkowany. Napisz
        wiecej jak bedzie po wszystkim albo w trakcie :)
      • hans123 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 02.07.06, 18:42
        W artykule widać niestety większą troskę o embriony,płody niż o żywych ludzi.
        Nic nowego.

        Jeśli chcesz się wypisać to polecam strony:
        www.apostazja.plwww.apostazja.info
        :)






        • wasza_bogini Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 02.07.06, 18:45
          to chyba nic nowego
          • hans123 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 02.07.06, 18:47
            ?
            • wasza_bogini Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 02.07.06, 18:49
              mala troska o ludzi juz narodzonych.
      • misiakisia Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 06.07.06, 17:59
        bitch.with.a.brain napisała:

        > i własnie dlatego chce sie wypisac z kościoła.Nie chce mieć z taka organizacją
        > nic wspólnego


        hehe..dobre. Z Twojego wpisu wynika, że kompletnie nie rozumiesz sensu
        wspólnoty Kościoła i nie chodzi mi bynajmniej o wypowiedź duchownego."Wypisac
        się z Kościoła"m - a cóż to znaczy?? Kościół to nie jakiś tam klub, do którego
        się zapisujemy lub się wypisujemy w razie kłopotów. śmieszy mnie takie
        podejście...
        • illiterate Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 06.07.06, 18:18
          Do Kosciola najczesciej zapisani sa ci, ktorzy byli ochrzczeni. Objawia sie to
          np tym, ze liczy sie ich w statystykach, dotyczacych ilosci katolikow w Polsce.
          Problem w tym, ze chrzest nie jest swiadoma decyzja - z powodu wieku. Nawet
          jesli z niemowlecia wyrosnie satanista, chaota czy calkiem banalny ateista,
          Kosciol liczy jego duszyczke jak swoja. Stad coraz wiecej wypadkow 'wypisania
          sie z Kosciola':

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3416243.html
          Jak wiec widzisz, smiech czasem moze byc wynikiem niewiedzy.
          • misiakisia Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 06.07.06, 18:22
            wiesz, chyba nie do końca zrozumiałaś to co napisałam. Chodzi mi o
            Przedmiotowośc z jaką ludzie traktują Kościół. To właśnie oznacza, że nie
            rozumieją o co chodzi w tej Wspólnocie. Dla mnie stwierdzenie "wypisuję się z
            kościoła" właśnie dlatego jest śmieszne :))
            • pavvka Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 06.07.06, 20:02
              misiakisia napisała:

              > wiesz, chyba nie do końca zrozumiałaś to co napisałam. Chodzi mi o
              > Przedmiotowośc z jaką ludzie traktują Kościół. To właśnie oznacza, że nie
              > rozumieją o co chodzi w tej Wspólnocie. Dla mnie stwierdzenie "wypisuję się z
              > kościoła" właśnie dlatego jest śmieszne :))

              Ale członkostwo w tej wspólnocie nie jest przymusowe.
            • illiterate Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 02:03
              A jak nazwac w takim razie dobrowolne, swiadome i celowe wypisanie sie z
              koscielnych statystyk, koscielnego zasiegu i w ogole calej instytucji?
              Jak np. mozna 'wystapic' z czegos, do czego sie nigdy swiadomie
              nie 'przystepowalo'?

              I - jak Kosciol moze robic trudnosci ludziom, ktorzy sie do tego zabieraja? Czy
              to nie jest 'Przedmiotowosc'? (Nie wiem, skad u Ciebie ta duza litera w
              Przedmiotowosci, ale bardzo mi sie to podoba. Tak sie zrobilo od razu
              uroczyscie).
              • alkmaar to nazywa się apostazja 07.07.06, 21:55
    • tomekpk Dobrze że jeszcze jest ktoś taki jak 02.07.06, 22:45
      Kardynał Trujillo. Coraz częściej nawet kosciół ulega chęci podlizania się
      ciemnej masie. Istnienie kogoś takiego jak Kardynał Trujillo udowadnia że ten
      swiat nie jest jeszcze tak do końca przegniły.
      • kochanica-francuza A co Tomuś wolisz wojny? nt 02.07.06, 22:51
      • evita_duarte Trzeba byc ciemnota zeby 03.07.06, 00:32
        stwierdzic, ze jest cokolwiek gorszego od wojny swiatowej. Trzeba byc nieczulym
        sk... zeby nie przejmowac sie ludzmi juz narodzonymi. Mam nadzieje ze ty
        tomekpk robisz cos dla dzieci juz narodzonych bo jak nie to czuje zgnilizne.
        • heretic_969 Re: Trzeba byc ciemnota zeby 03.07.06, 00:35
          > stwierdzic, ze jest cokolwiek gorszego od wojny swiatowej.

          Najwyraźniej jestem ciemnotą :(
          • evita_duarte Tez mi nowina :P 03.07.06, 00:58

          • pavvka Re: Trzeba byc ciemnota zeby 03.07.06, 13:21
            A co Twoim zdaniem jest gorsze?
            • heretic_969 Re: Trzeba byc ciemnota zeby 07.07.06, 01:14
              > A co Twoim zdaniem jest gorsze?

              Zło jest dla mnie pojęciem skrajnie subiektywnym. Złe jest to, co jest złe DLA
              MNIE. Więc wojna nie jest dla mnie złem, o ile nic mi się w niej nie stanie. I
              większość ludzi podziela moją opinię, choć mało kto się do tego przyzna - ale
              czy ktoś rozpacza z powodu wojen w Afryce czy nawet w Iraku? Mało kto, bo skoro
              coś mnie nie dotyczy, ja to olewam.
              • hermina5 Re: Trzeba byc ciemnota zeby 07.07.06, 08:32
                Wojna jest złewm, nawet jesli mnei nie dotyczy . Kazda. I jest złem nawet
                taka , w której mnei się nic nie stanie, ale stanie sie mojemu bliskiemu
                przyjacielowi, czy facetowi u którego kupowalam chleb w sklepie. To zło, jjeśli
                mi sie nic nie stanie, powiem tylko, ze udało mi się, miałam szczęscie i
                przezyłam zło, a nie, ze zła nie było. W sumie za wiele gorszą od II wojny
                swiatowej uwazam wojnę na Bałkanach, może dlatego, ze byłam wtedy nastolatką i
                relacje tej wojny, ktora w sumie mnie nie dotyczyła, mam po dziś dzień przed
                oczami. Gwałcone do śmierci kobietyu , domy z pomordowanymi całymi rodzinami ,
                wyzynajace sie wsie i papież idiotycznie apelujący o ochronę dla płodów,
                zrobionych przez 5 zołdaków w imie miłości . Pie..nie o Szopenie, wojna to
                zawsze jest zło.
    • uwaga_tramwaj właśnie w takich wątkach.. 03.07.06, 11:26
      .. jest odpowiedź na pytanie - dlaczego nie nazwę siebie feministką, mimo, że
      wiele zawdzięczam bojowniczkom o równouprawnienie i zorganizowany ruch kobiet
      jest potrzebny, choćby w celach edukacyjnych. niestety, ten wątek oddaje to,
      czego nie znoszę: towarzystwo wzajemnej adoracji nie waż się myśleć inaczej,
      jeśli myślisz inaczej jesteś ciemnogród. analogia do rydzykoizmu sama się
      nasuwa. wpadacie w niepokojący, jedyny obowiązujący schemat typu: przeciwnik
      abrocji=dwulicowy niedzielno-kościołowy katolik z ósemką zasmarkanych dzieci
      maltretujący całą rodzinę=zapędzający baby do garów=stymulujący męską agresję
      itd. dlaczego walcząc z jednymi stereotypami inne pielęgnujecie? eh... szkoda...
      • kocia_noga Re: właśnie w takich wątkach.. 03.07.06, 13:12
        Nie rozumiem - gdzie znalazłaś te stereotypy?
        Oprócz tego nie wiem, co sądzisz o wypowiedzi p.Trujillo - czy zgadzasz się z
        jego tezą?
        • uwaga_tramwaj Re: właśnie w takich wątkach.. 03.07.06, 13:46
          z jaką tezą? z bzdurnym wartościowaniem zła - aborcja gorszą zbrodnią niż wojny
          światowe? to woda na młyn przeciwników światopoglądu katolickiego. wypowiedzi
          tego typu mają na celu wywołać dyskusję. chodzi o zwrócenie uwagi na
          bezbronność ludzkich embrionów i fakt, że ich życie kończy się decyzją
          przyszłych niedoszłych rodziców, czyli osób najbardziej obowiązanych do
          ochrony. i tyle. uważam, że aborcja jest złem. a w stereotyp zaraz zostanę
          wtłoczona. nie spotkałam feministki szanującej kogoś, kto odmawia innym prawa
          do aborcji i nie uważa, że każdy ma prawo do wolnego wyboru w tej kwestii.
          • kocia_noga Re: właśnie w takich wątkach.. 03.07.06, 15:53
            uwaga_tramwaj napisała:

            nie spotkałam feministki szanującej kogoś, kto odmawia innym prawa
            > do aborcji i nie uważa, że każdy ma prawo do wolnego wyboru w tej kwestii.



            A ja spotkałam i to wiele.Dodam,że jest wiele feministek przeciwnych prawu do
            aborcji tzn zwolenniczek przymuszania innych do rozwiązania jakie im nie pasuje.
            • uwaga_tramwaj Re: właśnie w takich wątkach.. 03.07.06, 16:51
              bardzo mnie to cieszy. tylko gdzie one są?? wręcz pożądam kontaktu.
              o co chodzi z tymi "zwolenniczkami przymuszania innych do rozwiązania jakie im
              NIE pasuje"? - kompletnie nie jarzę.
              • kocia_noga Re: właśnie w takich wątkach.. 03.07.06, 17:00
                uwaga_tramwaj napisała:

                > bardzo mnie to cieszy. tylko gdzie one są?? wręcz pożądam kontaktu.
                > o co chodzi z tymi "zwolenniczkami przymuszania innych do rozwiązania jakie
                im
                > NIE pasuje"? - kompletnie nie jarzę.


                Sa wśród feministek zwolenniczki przymusowego donaszania ciąży przez osoby
                stanowczo sobie tego nieżyczące.Nawet bywała tu kiedyś zwolenniczka donaszania
                ciąż z gwałtu i zagrażających zdrowiu - bez względu na zapatrywania
                najblizszych krewnych pzryszłego płodu.Feminizm wszystko pomiesci,aż czasem żal.
                • uwaga_tramwaj Re: właśnie w takich wątkach.. 04.07.06, 09:26
                  jak identyfikować się z ruchem, który "wszystko pomieści"??
                  • kocia_noga Re: właśnie w takich wątkach.. 04.07.06, 16:33
                    uwaga_tramwaj napisała:

                    > jak identyfikować się z ruchem, który "wszystko pomieści"??


                    Hmm... nie wiem, jak, mogę wypowiedziec się, jak ja to robię, otóż uważam że
                    jest tzw główny nurt który reprezentuje moje poglądy.Albo inaczej: swoje
                    poglądy odnajduję w tym ruchu.
              • k.kasia1 Re: właśnie w takich wątkach.. 29.08.06, 00:14
                feministki katolickie na ten przykład. ten odłam feminizmu jest stanowczo
                przeciwny aborcji. i jest to feminizm, ponieważ dąży do rehabilitacji pozycji
                kobiety w tradycji katolickiej. jest też zachowujący się podobnie np. feminizm
                chrzescijański (bardziej ogólnie) oraz feminizm islamski
                mają one to do siebie, ze próbują reinterpretować święte pisma z punktu widzenia
                kobiety, łącznie z nowymi tłumaczeniami, które ujawniają wiele przekłamań
                wpływających nastepnie na taką a nie inną role kobiety w społeczeństwi -
                najciekawszy moim zdaniem przypadek islamskich "hurys", ktore okazały się
                dużymi, słodkimi, białymi owocami (chyba odmiana winogron o ile pamietam, ale
                głowy nie dam)
      • kot_behemot8 Re: właśnie w takich wątkach.. 03.07.06, 13:16
        Jedna Evita bąkneła coś o ciemnocie a ty już wiesz wszystko o całym
        feminizmie;) Ciekawe, tylko o polskim czy o światowym też?
        • uwaga_tramwaj Re: właśnie w takich wątkach.. 03.07.06, 13:53
          nie, nie wiem wszystkiego. a kot_behemot8 za to o mnie a i owszem:)
      • evita_duarte I nie nazywaj 03.07.06, 17:06
        A jak ktos twierdzi, ze aborcja jest gorsza od wojny to znaczy ze ma gdzies te
        wsztystkie ofiary, albo ze zaluje ich mniej niz embrionu. To jest ciemnota i
        kompletna znieczulica.
      • k.kasia1 Re: właśnie w takich wątkach.. 29.08.06, 00:07
        Wiesz co, ja nie wiem gdzie ty to wyczytujesz/wysłuchujesz, ale każda feministka
        twierdzi, że aborcja sama w sobie jest złem. Problem polega na tym, ze w REALNYM
        świecie REALNI, czyli JUŻ ŻYJACY ludzie muszą dokonywać wyborów. A jeśli wybój
        jest pomiedzy płodem, a żyjącym już człowiekiem?? Można wybrać tylko mniesze zło.
        Gdybyśmy żyli w Utopii... ale nie żyjemy. I to jest problem. Bo w REALNYM
        świecie ci sami, którzy trąbią na prawo i lewo o "świetym życiu nienarodzonego"
        mają w d...e narodzonego. A kiedy nieletnia
        córka/siostreznica/bratanica/wnuczka/itd zachodzi w ciążę sami umawiają ją na
        wizytę.
    • x-blada-x Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 03.07.06, 14:11
      "Zabicie niewinnej istoty, skazanej na karę śmierci jest błędem i horrorem" -
      jakiej istoty? do niektorych ludzi nie dociera, ze we wczesnym stadium ciązy to
      nie jest jeszcze istota ani dziecko tylko zarode, wmbrion itepe.

      nie wydaje mi sie, żeby zabicie embrionow jest gorszazbrodnia niz zamykanie
      ludzi w komorach gazowych, torturowanie ich czy rozstrzeliwanie.
      dla mnie wiekszosc wartosc ma zycie a nie zarodek.
      • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 03.07.06, 14:31
        do niektórych nie dociera za to, że ktoś może uważać, że życie zaczyna się od
        zapłodnienia. nie każdy zarodek dotrwa do stadium noworodka, ale każdy
        noworodek był zarodkiem. jeśli proces jest ciągły, najbezpiecznej jest uznać
        zapłodnienie za początek. powtarzam, chodzi o uświadomienie bezbronności
        zarodka i to, że nie zabija go wróg, ale przyszła niedoszła matka. jeśli
        cenicie wolność nade wszystko, nie ograniczajcie innych swoją wolnością.
        • iluminacja256 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 03.07.06, 17:00
          A ktoś cie ogranicza swoja wolnością ? Nie. Jest takie podstawowe mądre hasło -
          nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób i już. Bo ty uznajesz, ze zarodek to
          już dziecko. Inni sądzą inaczej. Inni nie zmuszją cię do aborcji, ty nie
          zmuszaj innych do potepiania aborcji na twoich zasadach. I to wszystko.
          • x-blada-x Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 03.07.06, 19:01
            a czyją wolnośc ograniczam jesli twierdze, że to zarodek a nie dziecko? wolnośc
            zarodka? chyba nie jest jeszcze wolny? nie wiem jak was, ale mnie na biologii
            uczyli, ze w pierszej fazie ciązy to jest zarodek, a nie dziecko.
            • turbomini Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 03.07.06, 23:02
              "Aborcja gorsza od wojen światowych" to rzeczywiście nadmierny dramatyzm
              wypowiedzi, moim zdaniem, niewskazany w dzisiejszych czasach, gdzie co rusz
              wybuchają rebelie i wojny domowe. Dramatyzm być może wprowadzony celowo, jak to
              ktoś tu zauważył, dla wywołania rzeczowej dyskusji. Tylko, że takie sentencje
              mogą wywołać jedynie agresję i atak, a nie dyskusję. Przewrotność to cecha
              przywódcy sekty, nie strażnika kościoła.
              • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 04.07.06, 09:38
                zgadzam się z turbomini. ton agresywny prowokuje. niestety, dziś trudno dotrzeć
                do mas inaczej w zalewie informacji. media łapią głównie wypowiedzi
                kontrowersyjne i no, co tu kryć głupie. zło to zło, wartościowanie tego typu
                jest bzdurą. no i wodą na młyn przeciwników doktryny kk.
            • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 04.07.06, 09:34
              ta.. jeśli szukasz tylko w biologii odpowiedzi na pytanie o definicję
              człowieka, to gratuluję upraszczania. biologia nie ma narzędzi do wskazania
              MOMENTU kiedy w procesie ontogenezy zaczyna się człowiek. Byłoby pięknie, gdyby
              było to takie proste. Można oczywiście snuć tezy, że od pewnego momentu
              pobudliwość układu nerwowego wskazuje na to, że zarodek/płód zaczyna być
              bardziej człowiekiem niż zbiorem komórek. Ale to chyba zbyt wielka
              odpowiedzialność decydować za pomocą niedoskonałych narzędzi. Ja nie uzurpuję
              sobie takiego prawa. Zachęcam do refleksji i pokory wobec zjawisk niestety nie
              do końca poznanych.
              • hermina5 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 12.07.06, 12:50
                Pokory? Kobieto , ty w ogóel czytasz to , o czym piszesz? W tobie nie ma grama
                pokory w stosunku do niczego o czym piszesz. Jest święta moja najmojsza racja i
                paskudne poczucie protekcjonalnej wyzszości w stosunku do wszystkich w tym
                wątku, którzy nie mają poglądów identycznych jak twoja "obiektywna prawda".

                a obiektywne są tylko liczby , moja droga, nigdy poglądy. Ty nei piszesz o
                liczbach, ale o poglądach.
          • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 04.07.06, 09:28
            ograniczyłby ktoś moją wolność gdyby mnie wyskrobano x lat temu. nikogo nie
            zmuszam do niczego, raczej domagam się TOLERANCJI, bo na zrozumienie nie ma co
            liczyć dla poglądu, że człowiek zaczyna się wcześniej niż w 40-tym tygodniu od
            zapłodnienia. I to wszystko.
            • kocia_noga Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 04.07.06, 16:31
              uwaga_tramwaj napisała:

              > ograniczyłby ktoś moją wolność gdyby mnie wyskrobano x lat temu. nikogo nie
              > zmuszam do niczego, raczej domagam się TOLERANCJI, bo na zrozumienie nie ma
              co
              > liczyć dla poglądu, że człowiek zaczyna się wcześniej niż w 40-tym tygodniu
              od
              > zapłodnienia. I to wszystko.


              Ależ rozumiem, rozumiemy! Uważasz,że od początku,od połączenia się komórek jest
              to coś, co tworzy ciąg życia człowieka i należy w związku z tym do tegoż.
              (trochę zawikłane).Ok. Taka optyka powoduje tez podejmowanie w zyciu pewnych
              decyzji.Masz do nich prawo.
              A my, co uważamy inaczej, bo z naszej perspektywy to wygląda odmiennie, nie
              pragniemy ci narzucac ani optyki ani wyborów.
              Natomiast my mamy prawo do naszego widzenia sprawy i naszego sposobu
              postępowania w życiu.
              • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 05.07.06, 10:52
                kocia_noga napisała:
                > A my, co uważamy inaczej, bo z naszej perspektywy to wygląda odmiennie

                no właśnie, nie wiem jak to wygląda z "waszej" (czyjej??) perspektywy. jeśli
                medycyna jest w stanie uratować dziecko urodzone w 24 tygodniu, a ciążę
                przerywa się nawet do 12 tygodnia - jest 12 tygodni na dowolne wskazanie
                momentu uczłowieczenia komórek. no na pewno mniej zawikłane..

                > Ależ rozumiem, rozumiemy! Uważasz,że od początku,od połączenia się komórek
                jest
                >
                > to coś, co tworzy ciąg życia człowieka i należy w związku z tym do tegoż.


                wyczuwam pobłażliwy ton. utwierdza mnie to niestety w przekonaniu, że temat nie
                jest traktowany poważnie. szanuję inne zdanie pod warunkiem, że jest
                racjonalnie uzasadnione i przemyślane. feministki (generalnie ujmując)
                prezentują pogląd, że wartościowanie rzeczy zależy tylko i wyłącznie od
                subiektywnego widzenia sprawy. To jest dobre co uważasz za dobre. To piękne,
                takie idealistyczne i kultywujące niezależność jednostki itd. Czy jesteście też
                za dostosowaniem prawa do osobistych wizji? Gdzie jest granica? Jestem ciekawa.
                • hermina5 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 06.07.06, 19:28
                  ok, w takim razie wszystkie dzieci sa swięte i wszystkie powinny rodzic , razem
                  z tymi pogwałconymi i razem z tymi, co mają wadę serca, która pozwoli nie
                  wykitować matce do 24 tygodnia - wtedy to już przecież mozna bezproblemowo
                  zająć się uratowaniem tego dziecka za pomocą medycyny.

                  A teraz wyopbraż sobie, ze twoja matka zachodzi w ciązę w weiku 46 lat z
                  wpadkui i ma takie nadciśnienie, ze pewne jest , z eumrze. Moja zaszła,
                  wyskrobała się, zyje. Nie tęsknię za drugim bratem.
                  • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 10:57
                    hermina5: nie wiem co chciałaś osiągnąć tą wypowiedzią. pytałam gdzie jest
                    granica, jestem ciekawa zdania zwolenniczek aborcji. co otrzymałam? chlustającą
                    jadem pyskówkę. analogicznie "dyskutują" babcie w moherze i łysi chłopcy z
                    kontrmanifestacji. jeśli argumentacja ma wyglądać "jesteś przeciwko aborcji bo
                    jesteś głupia" to dziękuję bardzo.
                    sytuacje zagrożenia życia i zdrowia matki, oraz poważnych wad płodu to takie
                    momenty, kiedy żadna z decyzji nie jest dobra. Nie mam zamiaru oceniać
                    postępowania nikogo, kto stanął przed takim wyborem. Okoliczności zmieniają
                    nasz punkt widzenia i ani od siebie ani od innych nie wymagam heroizmu. Ból,
                    strach, zagrożenie życia, głód - w tych okolicznościach wolność ograniczona
                    jest przez konieczność zaspokojenia podstawowych potrzeb, to one mają
                    pierszeństwo. co nie oznacza, że zło jakim jest aborcja nie ma miejsca.
                    Gratuluję osobom, dla których nie istnieją dylematy moralne. Żyje się wam
                    łatwiej.
                    • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 11:54
                      W sumie Ty tak machasz tymi dylematami moralnymi i poczuciem wyzszości z powodu
                      poglądów, ze robisz dokładnie to samo co ona tylko w druga stonę . Raz kazesz
                      się zastanawiać, kiedy człowiek jest czlowiekiem, a kiedy ktoś opisuje ci
                      rzeczywista sytuację, stwierdzasz, ze nie wymagasz herozimu i już nie ma
                      rozmowy o tym,kiedy staje sie człowiekiem. Czyli płód kobiety chorej nie jest
                      człowiekiem? Wcześniej kwestinowałaś mozliwość , ze wszystko zalezy od
                      indywidualnej interpreatcji i kontekstu. Tu zgadzasz się na kontekst i
                      interpretację. No to, albo zło jest zawsze i kobieta ratująca swoje zycie jest
                      zła, albo nie ma go nigdy, skoro kobietę ratujaca soje zycie usprawiedliwa
                      kontekst sytuacyjny. Proste.
                      • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 11:56
                        Przy okazji - goraco polecam ksiązkę " Macierzyństwo jako punkt zwrotny w zyciu
                        kobiety" Bogusławy Budrowskiej - odkłamuje wiele mitów, posiłkuje się jednymi z
                        nielicznych polskich badań i pokazuje jak ma się macierzynstwo do bycia matką -
                        wbrew pozorom to nie to samo.
                        • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 13:36
                          książka odkłamuje wiele mitów..? pewnie "mit instynktu macierzyńskiego":) no,
                          ja akurat jestem bardzo biologicznym stworzeniem. behawioryzm to nie moje
                          klimaty. determinizm biologiczny zresztą też. wyznaję współistnienie czynników
                          biologicznych i kulturowych w kształtowaniu człowieka. jeśli się mylę co do
                          tematyki książki, proszę mnie uświadomić.
                          • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 13:48
                            Nie, nie mit instynktu macierzyńskiego, ale choćby to, ze kobieta po porodzie
                            zawsze jest szczesliwa, bo była szczęsliwa przed narodzinami dziecka, a za
                            smutek odpowiada tylko spadek hormonów.Skonfrontowanie "miało być tak pieknie"
                            z "krzyczy po nocach i mam już go dość, nie mam wiecej cierpliwości" istnieje u
                            kobiet które marzyły o dziecku, a nie dotyczy tylko "złych" matek . O tym co
                            matce wolno, a za co matkę się zadziobie. O tym, ze nigdy na przestzreni wieków
                            dziecko nie bylo tak w centrum, jak jest teraz i jakie wynikają z tego szkody
                            dla relacji dziecko -świat, matka - swiat poza dzieckiem. Itp, itd. I
                            • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 14:16
                              dla mnie to wyważanie otwartych drzwi. ale jeśli komuś ma pomóc, to pewnie,
                              niech czyta.
                              • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 15:51
                                Nie jest to wywazanei otwartch drzwi i poradnik dla przyszełej mamy, ale
                                naukowa publikacja Fundacji na rzecz nauki polskiej PAN-u. Sugeruję najpierw
                                przeczytać, a dopiero potem twierdzić, ze akurat w Polsce wywaza sie ta
                                publikację otwarte drzwi , jeśli to pierwsza taka publikacja w Polsce.
                                • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 09:31
                                  "naukowa publikacja fundacji na rzecz nauki polskiej PAN-u" jeju jeju. tak się
                                  składa, że moje macierzyństwo mnie nie zaskoczyło, bo nie spodziewałam się
                                  widoku z reklam. nikt mi nie musi wdrukować do głowy, że mam prawo do samej
                                  siebie i nie jestem tylko macicą na dwóch nogach. tego typu publikacje
                                  potrzebne są egzaltowanym panienkom, które nie mają pojęcia o macierzyństwie. i
                                  niech sobie czytają na zdrowie i zachwycają się jakie to mądre fundacje im dały
                                  tyle dobrego.
                                  • k.kasia1 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 29.08.06, 00:25
                                    i znowu ten protekcjonalny, mentorski ton. bo ty...
                                    A gdzie ta pokora???
                                    Mam koleżankę, fantastyczna dziewczyna, lekarka robiąca doktorat, więc wszystkie
                                    sprawy hormonów itp zna. Ciąża nie była "wymarzona" wiec nie ma mowy o
                                    zachłystywaniu się stanem. A jednak po porodzie szok, depresja, potworne
                                    zmęczenie i zwykły brak czasu i siły żeby się "napawać" macieyństwem, a przede
                                    wszystkim rozpacz: jestem złą matką.
                                    I nie sądzę zeby był to przypadek odosobniony!!
                      • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 13:10
                        totalna_apokalipsa napisała:
                        stwierdzasz, ze nie wymagasz herozimu i już nie ma
                        > rozmowy o tym,kiedy staje sie człowiekiem.

                        mam to podkreślać co pół zdania? więc dobrze: człowiek zaczyna się z momencie
                        zapłodnienia (czekam ciągle na wskazanie momentu początku życia jednostki przez
                        zwolenniczki aborcji - chyba jednak nie doczekam się..), tak, aborcja jest złem
                        i nie napisałam nic co byłoby sprzeczne z tą tezą. heroizmu nie wymagam, bo
                        jestem w stanie ZROZUMIEĆ sytuację, w której kobieta podejmuje decyzję o
                        aborcji. NIE ZGADZAM SIĘ na kontekst i interpretację, tylko jestem w stanie
                        wyobrazić sobie sytuację ograniczonej przez okoliczności wolności. W przypadku
                        zagrożenia życia i niezapokojenia podstawowych potrzeb biologicznych człowiek
                        może nie być w stanie podjąć decyzji zgodnej z wcześniej ustalonym systemem
                        wartości. Może być za słaby. Czasem bierze górę instynkt przetrwania. To moje
                        zrozumienie dla ludzkich ograniczeń, a nie niekonsekwencja w poglądach.

                        > No to, albo zło jest zawsze i kobieta ratująca swoje zycie jest
                        > zła, albo nie ma go nigdy, skoro kobietę ratujaca soje zycie usprawiedliwa
                        > kontekst sytuacyjny. Proste.

                        Dla ciebie proste. Dla mnie nie. Gdzie napisałam, że coś usprawiedliwia
                        aborcję? Nigdzie. Ludzkie słabości nie zmieniają faktu, że abrocja JEST ZŁEM.
                        Potępiam aborcję, ale nie mam prawa potępiać osoby za jej słabość. Współczuję
                        jej, że stanęła przed takim wyborem. Gdyby mnie zgwałcono i zaszłabym w ciążę
                        nie jestem w stanie przewidzieć swojej reakcji. Chciałabym na dzień dzisiejszy
                        być w stanie donosić i pokochać to dziecko. Obym nie musiała się przekonać czy
                        to możliwe.
                        • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 13:36
                          więc dobrze: człowiek zaczyna się z momencie
                          > zapłodnienia (czekam ciągle na wskazanie momentu początku życia jednostki
                          przez
                          >
                          > zwolenniczki aborcji - chyba jednak nie doczekam się..), t

                          Nie ma czegoś takiego jak zwolennik aborcji , to raz. Ile razy to mozna
                          tlumaczyć? Je4st tylko zwolennik wolnego wyboru - wiesz, podkreślam WIESZ, ze
                          wg ciebie życie zaczyna się od momentu poczecia , więc biorąc po gwałcie
                          postinor w tzry godziny od faktu , zabijesz dziecko. Proste. Nie zabijesz
                          komórki , które właśnie jajowodem zmierza s stronę macicy, ale zabijesz
                          człowieka z jego całym zyciem potencjalnym. Tak więc ty tego nei zrobisz,
                          andzień dzisiejszy przyjmujesz, zedonosisz dziecko z gwałtu i twój partner
                          pokocha je jak pierworodne, swoje -ok. Ale inni mają inne poglądy i nie
                          uwazają, ze zycie zaczyna sie wraz poczeciem , wiec nie chcą, zebyś narzucała
                          im swoje poglądy i zmuszała do ich respaktowania, bo twoje są lepsze.

                          Nikt nie odpowie ci na temat , kiedy zaczyna się zycie, bo ty już wybrałaś
                          swoją opcj - od poczecia. Jeśli ktoś powie, zeod urodzenia - zaraz zaczniesz
                          pisać, zew takim razie dziecko w brzuchu matki jest niezywe i można je zabić na
                          minute przed narodzeniem. A to klasyczna demagogia stosowana w takich
                          rozmowach . Nie stopniuje się zycia- jeśli uwazasz, ze jest od poczęcia - to po
                          co zadajesz to pytanie komuś, kto uwaza, ze zycie zaczyna się wraz z
                          narodzinami? Zasniad groniasty to też zycie i co z tego? I tak tzreba taką
                          kobiete łyzeczkować czasem w piątym miesiącu, czasem w szóstym.
                          • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 13:44
                            I jeszcze jedno - ztzreba mieć coś z głową, zeby uwazać , ze aborcja jest
                            gorsza niż wojna. Kosciół grzmiał o tym zawsze namietnie , inni równeiz, po
                            czym matki wysyłały swoich pięciu synów na wojnę , na której ten sam kosciól
                            pie..cy farmazony o swiętym zyciu , swięcił armaty i czołgi , a matka miała
                            być dumna , ze jej piatke dzieci zabili dla ojczyzny - a tak naprawdę dla
                            kawałka szmaty na kiju i czyichś interesów;/. I znowu jej pieprzyli, zeby
                            poczeła synów dla ojczyzny;/ Grówno, jak mówił Ubu - nie chcesz mieć aborcji,
                            nei robisz jej sobie, a nie piszesz, ze ejst złem w kazdym przypadku. Na takiej
                            samej zasadzie mogę napisać aksjomat - aborcja nie jest złem w zadnym wypadku,
                            tylko w niektórych jest kontrowersyjna, tak jak ty dowodzisz, ze jest złem w
                            kazdym wypadku, tylko w niektórych usprawiedliwia ją ludzka slabośc. To tylko
                            zmiana słów, jeśli napiszę, ze wszyscy łysi są starzy to dokładnei przyjmę taka
                            optykę jak ty na aborcje - jest złem, bo jest złem, sa łysui, bo zazwyczaj
                            starzy nie mają włosów.
                            • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 14:13
                              totalna_apokalipsa napisała:
                              tak jak ty dowodzisz, ze jest złem w
                              > kazdym wypadku, tylko w niektórych usprawiedliwia ją ludzka slabośc.

                              nie napisałam, że coś usprawiedliwia aborcję, tylko, że nie potępię kobiety
                              która dokonała takiego wyboru. więcej uwagi, mniej emocji.

                              Na takiej
                              >
                              > samej zasadzie mogę napisać aksjomat - aborcja nie jest złem w zadnym wypadku,

                              na jakiej "takiej samej zasadzie"? mój pogląd opiera się na przekonaniu, że
                              życie jednostki zaczyna się zapłodnieniem, a życie należy chronić. na czym
                              opiera się twój pogląd? na przekornym odwróceniu?

                              aby zakończyć bez skakania sobie do oczu: nie dogadamy się. pozdrawiam
                              • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 15:44
                                Mój poglad opiera się na tym, ze życie nie zaczyna się od zapłodnienia, a od
                                pierwszego oddechu.
                                • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 18:23
                                  kim w takim razie jest noworodek, który po urodzeniu nie podjął samodzielnej
                                  akcji oddechowej a dzięki oddechowi zastępczemu (respirator) żyje?
                                  Myślę, że bardziej logiczne wręcz uniwersalne jest twierdzenie, że życie
                                  zaczyna się w momencie zapłodnienia.
                                  • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 18:28
                                    A kim byłby ten noworodek 40 lat temu? Tak, własciwa odpowiedź brzmi - trupem.

                                    Ludzie są neilogicznie - gatunek, który znęca się nad innymi przedstawicielami
                                    swojego gatunku nie może być okreslony jako mający cokolwiek wspólnego z
                                    logiką. Zwierzęta nie stosują tortur, zanim kogoś zabiją , ludzie - jak
                                    najbardziej. I to jest dla mnei wystarczający powód, aby twierdzić, ze logika
                                    jak najbardziej - ale w matematyce, wsród ludzi nie ma nawet pozorów logiki.
                                    • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 18:42
                                      Zreszta, co ja mówię 40 lat temu;/ Ten noworodek po dziś dzień jest trupem,
                                      poza szpitalami wojewódzkimi w mieście.
                                      • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 19:01
                                        nie zapedzaj się aż tak...mniej emocji więcej faktów...
                                        ...taki noworodek to codzienność każdej porodówi....ba, taki noworodek tak jak
                                        ty może być geniuszem...
                                        ...brak pierwszego oddechu nie jest przydany tylko wcześniakom ale i noworodkom
                                        donoszonym, które przejsciowo z różnych powodów jego nie podejmują...
                                        ...respirator przejmuje czasowo funcję czynności życiowej, która w pełni
                                        samodzielnie powraca w określonym czasie...

                                        ...mówisz, że to trup...


                                        • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 19:22
                                          Ja nie stosuję w ogóle emocji, a fakty to widzę non stop na oddzile w szpitalu
                                          mojej matki. Szpital wojewódzki , a sprzęt jak za póznego Gomułki, za wszystko
                                          sie płaci. To sa własnie fakty, nei wiem, gdzie widziesz te emocje. To raczej u
                                          Ciebie widze jakiś próby manipulowania emiocjami w gadaniu o geniuszach itp.


                                          brak pierwszego oddechu nie jest przydany tylko wcześniakom ale i noworodkom
                                          >
                                          > donoszonym, które przejsciowo z różnych powodów jego nie podejmują...
                                          > ...respirator przejmuje czasowo funcję czynności życiowej, która w pełni
                                          > samodzielnie powraca w określonym czasie...

                                          Wiesz co to jest brak PIERWSZEGO oddechu, po którym robi sie dziecku po prostu
                                          sztuczne oddychanie i czym to się rózni od repsiratora?. To ja ci wyjasnię.
                                          Poza szpitakami wojewódzkimiw duzych maistach , w maisteczkach powiatowych są
                                          po dwa repiratory , albo jeden, albo wcale .Bo to kosztuje potworne pieniądze.
                                          Tak samo jak an neurologii poza maistem wojewodzxkim nie ma tomografów i jak
                                          rozwalisz sie w samochodzie daleko od takowego maista, to nikt nie stwierdzi
                                          nawet jakie są obrazenia mózgu, bo nie bedzie miał czym. A jaki jest rezultat?
                                          A taki, ze dla kogoś tego repiratora nie bedzie, albo zabraknie. Prościej juz
                                          się nie da. I ten urodzony dzieciak umrze, tak samo jak umrze gość z
                                          krwiakiem , bo go po prostu nie mają czym zdiagnozować. Fakty, wiec proszę nie
                                          pisz mi o emocjach.
                                          • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 19:37
                                            ...obiecuję, że nie będę pisać o twoich emocjach...
                                            ...ale swierdzę tylko fakt, że przedstawione przez ciebie dane odnośnie
                                            zaopatrzenia w respirator czy też dostępności do respiratora są jak najbardziej
                                            dalekie od prawdy...
                                            ...a i dostępność do TK nie jet aż tak tragiczna jak przedstawiasz...
                                            • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 20:26
                                              No dobrze, skoro w państwowej polskiej służbie zdrowia jest tak dobzre jak
                                              twierdzisz, to proszę wpadnij pod samochód z urazem czaszki w okolicach
                                              Bełchatowa, a potem porozmawiamy. Możesz diametralnie zmienić zdanie na ten
                                              temat i bedzie ono wtedy blizsze prawdy.
                                              • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 08.07.06, 09:00
                                                ...diametranie nie zmienię zdania...
                                                ...nie przeczę zaś, że te niedoskonałości gdzieś tam w Polsce jeszcze
                                                istnieją...

                                    • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 09:27
                                      tego typu odpowiedź na precyzyjny tekst typ12 wystarcza mi w zupełności. nie
                                      umiesz odnieść się do argumentu, więc piszesz jakieś bzdurne przykłady z
                                      rzeczywistości "kim byłby ten noworodek 40 lat temu". to mylenie płaszczyzn.
                                      rozmawiamy o określeniu początku życia, nie potrafisz uargumentować swojej
                                      teorii "pierwszego oddechu" więc dramtyzujesz opisując realia prowincjonalnego
                                      szpitala. co ma jedno do drugiego?
                                      "ludzie są nielogiczni" a co to za kwiatek? brzmi jak "każdy pijak to
                                      złodziej". tak, człowiek jest zdolny do okrucieństwa, jak i do męczęństwa.
                                      jedno i drugie, owszem jest nielogiczne z punktu widzenia zachowania gatunku.
                                      ale to dowód na to, że potrafimy się wymknąć niewoli instynktu.
                                      • hermina5 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 12.07.06, 12:44
                                        Moze napij sie wody, bo sie zaplujesz. Powyższe Twoje wywody są jeszcze
                                        bardziej nielogiczne niż poprzednie na temat "prawdy obiektywnej" czyli Twojej.

                                        moze zajmij sie już wreszcie tym swoim męczeństwem i poproś, na pewno jakiiś
                                        miły więzień scyka ci miłego bobaska gdzieś w lesie.
                                        • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 12.07.06, 12:50
                                          pokazałaś klasę, gratuluję.
                                          • hermina5 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 12.07.06, 12:52
                                            Dziekuję . Ty robisz to samo w całym tym wątku traktując ludzi jak idiotów z
                                            protekcjonalnym - ach, miejcie pokorę. Wiec miej i przyjmij męczństwo,
                                            siostro:P))))))))
                          • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 14:03
                            totalna_apokalipsa napisała:
                            Ale inni mają inne poglądy i nie
                            > uwazają, ze zycie zaczyna sie wraz poczeciem

                            tak, ale nie wiadomo kiedy. poglądy bardzo sprecyzowane.

                            > Nikt nie odpowie ci na temat , kiedy zaczyna się zycie, bo ty już wybrałaś
                            > swoją opcj - od poczecia.

                            jakąś opcję przynajmniej mam. jak można nie sprecyzować tak ważnej kwestii jak
                            moment, kiedy można dopuścić wolny wybór? tego nie zrozumiem.

                            Jeśli ktoś powie, zeod urodzenia - zaraz zaczniesz
                            > pisać, zew takim razie dziecko w brzuchu matki jest niezywe i można je zabić
                            na
                            >
                            > minute przed narodzeniem. A to klasyczna demagogia stosowana w takich
                            > rozmowach

                            no tak, demagogia:) raczej wykazanie luk w rozumowaniu. jeśli życie jednostki
                            ma początek, można go wskazać. jeśli początku nie ma - jest ciągłość życia
                            ludzkiego, bez zaznaczenia początku jednostki. gdzie więc wolny wybór ma swoje
                            granice? w osobistym widzimisię?
                            • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 15:49
                              >tak, ale nie wiadomo kiedy. poglądy bardzo sprecyzowane.

                              Wiadomo - wraz z narodzinami i pierwszym oddechem , co jest tam wyraznie
                              napisane. Ponieważ ty stosujesz optyke, ze wraz z zapłodnieniem , nie jestes w
                              stanie zrozumieć , ze ktos uwaza, ze wraz z narodzinami.


                              no tak, demagogia:) raczej wykazanie luk w rozumowaniu. jeśli życie jednostki
                              > ma początek, można go wskazać.

                              Owszem można - jest nim pierwszy samodzielny oddech - proponuję spróbować
                              utrzymac przy zyciu 4 miesięczne poczęte dziecko - skoro zyje, to zapewne
                              przezyje samodzielnie bez organizmu matki, jeśli ta poroni. Tu nie ma luki w
                              rozumowaniu - ja uznaję pierwszy oddech za start, a ty do mojego pierwszego
                              oddechu właczasz soją filozofię życia od poczecia i swoje reguły, nie
                              zuwazyłaś?


                              • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 19:05
                                ...jednak bardziej przekonuje mnie początek od chwili zapłodnienia...
                                ...ruchy oddechowe klatki piersiowej płód wykonuje już w brzuszku u mamy"
                                • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 19:15
                                  Płod nie znajduje sie w brzuszku, ale w macicy. Niby nic, a jednak wiele
                                  zmienia w metaforyce;/

                                  I w jaki sposób wykonuje je ten plód, ktory po narodzeniu i nie podłączeniu do
                                  repiratora umiera? Dlaczego nie chowa sie go na cemntazru z napisem - zył 9
                                  miesiecy, czy 8 miesięcy? Przecież to byłoby własnie logiczne, choć ludzie sa
                                  nielogiczni;/

                                  Nie jest moim zadaniem kogokolwiek do czegokolwiek przekonywać. Wiem jedno -
                                  aborcja istniała od zawsze i zniknie wraz z ostatnim cżłowiekiem na swiecie ,
                                  o ile wcześniej naukowcy nei oparcują taniej, odwracalnej, 100% skutecznej i
                                  nei przynoszącej wielu skutków ubocznych metody antykoncepji
                                  • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 19:48
                                    ...umownie czs przeżycia liczy się od urodzenia, można to zmienić być może by
                                    było ciekawiej...
                                    ...aborcja istniała, bo poziom widzy ograniczał inne bardziej cywilizowane
                                    metody zapobiegające nieplanowanej ciązy...
                                    ...aborcję w świetle współczesnej wiedzy można nazwać ludobójstwem...
                                    • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 07.07.06, 20:23
                                      Nie wiem w takim razie, czym można nazwać w świetle współczesnej wiedzy
                                      noworodki kiszone w beczkach w Łodzi, noworodka zamrozonego z zamrazalniku,
                                      dziecko spalone w palenisku, noworodka z podciętym gardłem we Wrocławiu w
                                      parku, noworodka, ktorego wykopał w ogrodzie pies gdzieś pod Poznaniem,
                                      noworodki znajdowane na smietnikach,noworodka, który został rzucony na dach z
                                      wiezowca itp, itd.
                                      • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 08.07.06, 08:55
                                        Tym samym.
                                        • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 08.07.06, 09:13
                                          Tzn. czym samym ? Tym, ze w XXI wieku istnieje dzieciobójstwo, bo "poziom widzy
                                          ograniczaa inne bardziej cywilizowane
                                          metody zapobiegające nieplanowanej ciązy"...Gratuluję ciekawego spojrzenia na
                                          kwestie społeczne;/
                                          • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 08.07.06, 09:14
                                            Aha i nei ma zadnej róznicy przecież w posinorze wzitym w 24 godziny po
                                            stosunku i w zamordowaniu noworodka pzrez podciecie mu gardła i spalenie w
                                            piecu?
                                          • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 08.07.06, 10:33
                                            ...brak podstawowej wiedzy o swojej fizjologii jest problem społecznym...
                                            ...problemem społecznym zaczyna być również aseksualne młode pokolenie...

                                      • normalso Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 05.08.06, 12:29
                                        sprawcy wszystkich tych czynów powinni być skazani na śmierć i powieszeni lub
                                        wykończeni na krześle elektrycznym. "lekarze"-mordercy też!
                                  • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 09:41
                                    totalna_apokalipsa napisała:
                                    Wiem jedno - aborcja istniała od zawsze i zniknie wraz z ostatnim cżłowiekiem
                                    na swiecie ,

                                    tak jak oszustwa, morderstwa i zapalenie pęcherza






                                    • totalna_apokalipsa Dobrze sie bawisz tą cienką ironią > ? 11.07.06, 11:07
                                      sorry, ale mam już dość rozmowy z Tobą. Po prostu dość. Napisz na ścianie, ze
                                      zona Becka to stara ku.., bo przyznała sie we wspomnieniach, ze maiła 4
                                      skrobanki w dwudziestoleciu, co sytuuje ja obok morderców i mających zapalenie
                                      pęchezra. I Becka też tzreba zdjać z piedestału , bo sie na to godził i
                                      wiedział.

                                      Problem z takimi jak ty, polega na tym, ze ja mówię wyraznei - rozumiem, ze wg
                                      ciebie od poczecia, tak wiec rozumiem, ze ty i ludzie otwoich poglądach nigdy
                                      tego nei dokonają. Ja to rozumiem i mówię otwarcie - to twoje poglądy i masz
                                      prawo je realizować. W 100%
                                      .
                                      Ale tobie to oczywiście nie wystarcza. Mówisz coś innego. Uwazasz, ze to złe
                                      dla wszystkich i dla wszystkich powinno byc zabronione, tym samym w imie
                                      ochrony twoich pogladów ( o ktorych mówisz , ze takie po prostu sa i przez to
                                      są jedyną prawdą) chcesz je narzucić kazdemu cżłoweikowi. Dla kazdego to złe i
                                      dla kazdego powinno być zabronione, nikt nei powinien móc, a kazdy kto to
                                      zrobił kiedyś to morderca/

                                      co lepiej sie czujesz? to swietnie, ale dalej podialogujesz o zarosniętych
                                      nozdrzach sama ze soba.

                                      Wyobraż sobie pieny zasniad gronistay od poczecia. Dziecie poczęte rozwija si
                                      cudnie do tzreciego -czwartego miesiaca, aż tu nagle upps, poczety zaczyna nam
                                      degenerować, i trzeba go wyskrobać, chyba, ze zyczy sie matce gangreny.
                                      Przykład równie sensowny co twoje zarośnięte nozdrza;/

                                      Potępiasz aborcje - nie skrob się.
                                      Potępiasz aborcje - propaguj antykoncepcję.
                                      Potępiasz aborcje - adoptuj choć jedno dziecko!

                                      A potem potepiaj.
                                      • uwaga_tramwaj Re: Dobrze sie bawisz tą cienką ironią > ? 11.07.06, 12:30
                                        spokojnie:) podsumuję: relatywizm nie da się pogodzić ze światopoglądem prawdy
                                        obiektywnej. napisałam wcześniej - nie dogadamy się. tylko nie wkładaj mi w
                                        usta tego czego nie powiedziałam, a nie napisałam że kogoś potępiam. twoje
                                        zaangażowanie i rozemocjonowanie jest o tyle dobre, że w sumie w dobrej wierze
                                        walczysz o jakość życia kobiet. w odpowiedzi na twoją nienawiść - pozdrawiam!
                                        • hirondelle123 znowu "prawda obiektywna" :))) 11.07.06, 14:08
                                          Uwielbiam określenie "prawda obiektywna", zwłaszcza używane jako jako
                                          zaprzeczenie relatywizmu. Twój pogląd, jaki by on nie był, to
                                          naturalnie "prawda obiektywna". Pogląd różny od twojego nigdy prawdą obiektywną
                                          być nie może, nieprawdaż? Przecież to ty masz licencję od pana Boga na
                                          decydowanie o tym, co jest obiektywne a co nie. To taka odmiana znanego
                                          porzekadła: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                                          Zafundowałaś nam wszystkim piękny popis moralnego relatywizmu pod sztandarami
                                          walki z ... moralnym relatywizmem:))
                                          I za to jestem ci wdzięczna, bo nikt tak dobrze nie ośmiesza
                                          zwolenników "prawdy obiektywnej" jak oni sami.
                                          • uwaga_tramwaj Re: znowu "prawda obiektywna" :))) 11.07.06, 14:45
                                            hirondelle123 napisała:
                                            Pogląd różny od twojego nigdy prawdą obiektywną
                                            >
                                            > być nie może, nieprawdaż?

                                            może, a i owszem, tylko zakładając, że każdy ma prawo do własnej prawdy
                                            wykluczamy istnienie prawdy obiektywnej.

                                            Twój pogląd, jaki by on nie był, to
                                            > naturalnie "prawda obiektywna".

                                            nie, to prawda obiektywna wyznacza mój pogląd.

                                            szkoda, że rozbawiło cię to, czego nie zrozumiałaś. ale baw się dobrze.



                                            • hirondelle123 Re: znowu "prawda obiektywna" :))) 11.07.06, 18:50
                                              uwaga_tramwaj napisała:

                                              > hirondelle123 napisała:
                                              > Pogląd różny od twojego nigdy prawdą obiektywną
                                              > >
                                              > > być nie może, nieprawdaż?
                                              >
                                              > może, a i owszem,


                                              Poważnie? To ja poproszę o przykład. Daj mi przykład jakiegoś twojego własnego
                                              poglądu (na kwestie moralne, nie na to jaka jutro będzie pogoda) który uważasz
                                              za słuszny a jednocześnie za niezgodny z prawdą obiektywną.



                                              tylko zakładając, że każdy ma prawo do własnej prawdy
                                              > wykluczamy istnienie prawdy obiektywnej.


                                              A więc uznajesz, że prawo do własnej prawdy masz tylko ty oraz osoby o
                                              poglądach podobnych do twoich, przy czym tę własną prawdę nazwaliście "prawdą
                                              obiektywną". Pozostali, np ja takiego prawa mieć nie mogą, bo to wyklucza
                                              istnienie prawdy obiektywnej, zwanej także prawdą jedynie słuszną. Zgadza się?



                                              >
                                              > Twój pogląd, jaki by on nie był, to
                                              > > naturalnie "prawda obiektywna".
                                              >
                                              > nie, to prawda obiektywna wyznacza mój pogląd.


                                              A co wyznacza prawdę obiektywną? Z twoich postów wynika wszak, że prawdę
                                              obiektywną wyznacza nic innego jak właśnie twój pogląd. Koło się zamyka. Wiem,
                                              wiem nie podoba ci się to co piszę... No cóż, chyba jednak "prawda obiektywna"
                                              (cokolwiek by ona miała oznaczać) tym razem jest po mojej stronie, bo wątpię
                                              byś umiała sensownie wyjaśnić mi kto decyduje o tym która prawda jest
                                              obiektywna a która nie. Ale naturalnie dla porządku zadam ci to nieśmiertelne
                                              pytanie: kto/co wyznacza prawdę obiektywną?


                                              >
                                              > szkoda, że rozbawiło cię to, czego nie zrozumiałaś. ale baw się dobrze.


                                              Bawię się świetnie właśnie dlatego, że doskonale rozumiem... w dodatku z góry
                                              znam wszystkie argumenty które mogą paść w takiej rozmowie. Wiesz, to tak jak w
                                              Rejsie: Polaków bawią tylko te filmy które już oglądali:))



                                              >
                                              >
                                              >
                                              • uwaga_tramwaj Re: znowu "prawda obiektywna" :))) 12.07.06, 10:38
                                                się wydłużają posty, rany... no trudno...

                                                hirondelle123 napisała:
                                                Daj mi przykład jakiegoś twojego własnego
                                                > poglądu (na kwestie moralne, nie na to jaka jutro będzie pogoda) który
                                                uważasz
                                                >
                                                > za słuszny a jednocześnie za niezgodny z prawdą obiektywną.

                                                przyjmując za punkt wyjścia fakt, że świat jest poznawalny i racjonalnie da się
                                                wyjaśnić procesy poprzez wskazanie przyczyn i skutków, możliwe jest poznanie i
                                                dotarcie do prawdy (jako zgodności faktów i rozumu). napisałam sto postów temu,
                                                że nie dogadam się ze zwolennikami subiektywnej prawdy i już. i możemy sobie
                                                tak bleblać sto lat. po co? chyba po to:
                                                Wiesz, to tak jak w
                                                >
                                                > Rejsie: Polaków bawią tylko te filmy które już oglądali:))


                                                aha, przykład? najpierw staram poznać prawdę, a potem na tej podstawie mieć
                                                pogląd. jeśli mam pogląd, który uważam za słuszny a jest niezgodny z prawdą,
                                                oznacza to, że tak naprawdę nie udało mi się do tej prawdy dotrzeć. siłą rzeczy
                                                nie wiem kiedy taka sytuacja zaistnieje. nie podam więc przykładu, ale sytuacja
                                                jest oczywiście możliwa.

                                                > A co wyznacza prawdę obiektywną? Z twoich postów wynika wszak, że prawdę
                                                > obiektywną wyznacza nic innego jak właśnie twój pogląd. Koło się zamyka.
                                                Wiem,
                                                > wiem nie podoba ci się to co piszę... No cóż, chyba jednak "prawda
                                                obiektywna"
                                                > (cokolwiek by ona miała oznaczać) tym razem jest po mojej stronie, bo wątpię
                                                > byś umiała sensownie wyjaśnić mi kto decyduje o tym która prawda jest
                                                > obiektywna a która nie. Ale naturalnie dla porządku zadam ci to nieśmiertelne
                                                > pytanie: kto/co wyznacza prawdę obiektywną?

                                                prawdy nic nie wyznacza. można do niej dotrzeć rozumowo - jeśli porządek świata
                                                oparty jest na zależnościach przyczynowo-skutkowych. jeśli taki punkt wyjścia
                                                uznasz za "własny pogląd" to nic na to nie poradzę. możesz się uprzeć i nic z
                                                tym nie zrobię.

                                                > Bawię się świetnie właśnie dlatego, że doskonale rozumiem... w dodatku z góry
                                                > znam wszystkie argumenty które mogą paść w takiej rozmowie. Wiesz, to tak jak
                                                w
                                                >
                                                > Rejsie: Polaków bawią tylko te filmy które już oglądali:))

                                                miłej zabawy:) mnie się już nudzi, też gadałam na ten temat za dużo razy. i w
                                                pewnym sensie rozumiem, że można uznać, że człowiek cokolwiek wyduma jest to
                                                jego własny pogląd i nigdy nie dowie się niczego innego oprócz tego co dociera
                                                do niego zmysłami i co zrozumie i przekombinuje. niektórzy zapędzają się i do
                                                tego, że nie wiadomo czy świat istnieje, bo może to przekłamanie zmysłów.
                                                matrix itp. albo, że to co widzisz to nie świat tylko majaki mózgu albo inne
                                                kwiatki. można i tak:) może nawet weselej tak wszystko postrzegać:))
                                                • illiterate Re: znowu "prawda obiektywna" :))) 12.07.06, 10:54
                                                  Hm, bardzo mnie rozczarowalas. Po cichu - czemu w pokretny sposob dalam wyraz w
                                                  poscie powyzej - mialam nadzieje, ze masz bezposrednia linie z Bogiem, a moze i
                                                  Bogiem jestes. A tu okazuje sie, ze cierpisz na zespol zaburzen, na tym forum
                                                  roboczo nazywany 'syndromem Tada' czyli wlasnie zludzenie, ze jestes Bogiem.

                                                  Roboczo tu bowiem uwazamy, ze prawde posiada ten, kto jest w stanie ja
                                                  udowodnic, a nie ten, kto uwaza, ze ma racje, ale nie potrafi tego dowiesc.
                                                  • uwaga_tramwaj Re: znowu "prawda obiektywna" :))) 12.07.06, 11:21
                                                    illiterate napisała:

                                                    > Hm, bardzo mnie rozczarowalas. Po cichu - czemu w pokretny sposob dalam wyraz
                                                    w
                                                    >
                                                    > poscie powyzej - mialam nadzieje, ze masz bezposrednia linie z Bogiem, a moze
                                                    i
                                                    >
                                                    > Bogiem jestes. A tu okazuje sie, ze cierpisz na zespol zaburzen, na tym forum
                                                    > roboczo nazywany 'syndromem Tada' czyli wlasnie zludzenie, ze jestes Bogiem.
                                                    >
                                                    > Roboczo tu bowiem uwazamy, ze prawde posiada ten, kto jest w stanie ja
                                                    > udowodnic, a nie ten, kto uwaza, ze ma racje, ale nie potrafi tego dowiesc.

                                                    hihihi, no właśnie sama nie wiem po co wlazłam w to mrowisko:) tak chciałam
                                                    pogadać. zastanawia mnie tylko brak chęci zrozumienia drugiej strony i
                                                    skłonność do wycieczek osobistych. nawet nie chce mi się z tym dyskutować.
                                                    konflikty światopoglądowe mają to do siebie, że nie da się ich pogodzić, można
                                                    jednak drugą stronę np. szanować. ale po co? pozdrawiam.
                                                  • illiterate Re: znowu "prawda obiektywna" :))) 12.07.06, 13:45
                                                    Nie, ok, rozumiem, ze nie odpowiada Ci moj piracki styl, ale i tak pokazujesz
                                                    klase, bo 'pozdrawiasz'.

                                                    Wiec moze potrafisz wzniesc sie powyzej moj niski poziom i odpowiedziec na
                                                    pytania stad:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=44563363&a=45066149
                                                    Naprawde bardzo mi zalezy. Byc moze - pozdrawiam (o, ucze sie) - rozwiazesz
                                                    zagadke, ktora dreczy mnie cale zycie.
                                            • illiterate Jaki jest telefon do Pana Boga? 11.07.06, 19:02
                                              uwaga_tramwaj napisala:

                                              > może, a i owszem, tylko zakładając, że każdy ma prawo do własnej prawdy
                                              > wykluczamy istnienie prawdy obiektywnej.
                                              >
                                              > Twój pogląd, jaki by on nie był, to
                                              > > naturalnie "prawda obiektywna".
                                              >
                                              > nie, to prawda obiektywna wyznacza mój pogląd.

                                              Mam pytanie, ono mnie od dawna nurtuje i przypomina o sobie przy okazji
                                              dyskusji takich, jak ta: skad masz pewnosc, ze to, w co wierzysz, to wlasnie
                                              jest prawda obiektywna, a nie Twoja wlasna? Kto przystawia te
                                              pieczatki 'obiektywnosci'? Skad sie to bierze, jak sie tam udac, zeby wiedziec
                                              cos tak calkiem na pewno, bez watpliwosci?
                                              • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 15:01
                                                ...prawdą obiektywną jest to, że życie ludzkie zaczyna się od połączenia
                                                plemnika z komórką jajową...można to inkubować, zamrozić lub też wszczepić do
                                                jamy macicy, nie zmienia to jednak faktu, że życie się zaczęło...
                                                ...w to nie trzeba wierzyć bo to jest fakt...
                                                ...może masz inną wiedzę, chętnie wysłucham...
                                                • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 16:43
                                                  Gdyby zycie zawsze zaczynało sie od połączenia plemnika z komórką jajową, to
                                                  trzeba wsadzać kobiety za poronienia w trakcie pierwszego miesiaca;/ A tabletki
                                                  antykoncepcyjne , jako prawdę obiektywną , należy nazwać po imeiniu - jest to
                                                  broń grożniejsza niz broń atomowa, zagęszcza śluz i nei pozwala temu życiu
                                                  zagniezdzić sie w macicy nawet jeśli doszło do owulacji.
                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 16:58
                                                    ...nie odbiegaj od tematu...
                                                    ...co ma wspólego jajo po owulacji do zapłodnionej komórki jajowej...
                                                    ...jeżeli chcesz wsadzić do więzienia za poronienia samoistne, powinnaś więzić
                                                    i tych którzy w sposób naturalny zamarli czy też się martwo urodzili...
                                                    ...nie zmieniaj praw natury a je poznawaj...

                                                    ...dalej jestem ciekawa twojej koncepcji początku życia...

                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 19:04
                                                    I tak to jest jak ktoś ma wizję teorii, a praktyke nazywa odbieganiem od
                                                    tematu. :///////////////////

                                                    Słyszałeś kiedyś o zapłodnionej komórce jajowej, przy braku owulacji? To
                                                    ciekawe. Jajo to może kura znosi. A teraz przeczytaj jeszcze raz cały poprzedni
                                                    post, może zrozumiesz o co chodzi z tymi tabletkami - trudno doprawdy
                                                    dyskutować o jakichś prawach natury, skoro ktoś nie rozumie podstaw.
                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 21:00
                                                    ...a może to ty nic a nic nie rozumiesz...
                                                    ...co ma komórka jajowa po owulacji do plemników, które nie dotarły do niej bo
                                                    zagęszczony śluz nie pozwolił im na wtargnięcie do jamy macicy, a przecież
                                                    czekała ich jeszcze droga przez jajowody????...

                                                    ...dalej jestem ciekawa twoich życiowych i życiodajnych koncepcji...
                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 09:44
                                                    No własnie nie dotarło chyba jak działaj tabletki, a poza tym jeszcze
                                                    twierdzisz, ze komórka jajowa po owulacji znajduje sie w macicy(sic!) i
                                                    plemniki muszą dotzreć do macicy, gdzie ona sobie czeka! A to ci nowa
                                                    biologia! Jeśli doszło do do owulacji, to komórka została zapłodniona, bo ona
                                                    nie czeka w jajniku, a pzresuwa sie jajowodedzie i nie znajduje sie ku Twojemu
                                                    zdziwieniu w macicy. od dawien dawna znane jest to drugie dziaalnie tabletek -
                                                    zapłodniona komórka nie jest w stanei zagniezdzić sie w endometrium czyli w
                                                    macicy, przez sluz i niski poziom endometrium.ergo - umiera człwoeik, który
                                                    nie zgniezdził sie w macicy, a pzrecież juz powstał:)
                                                    A ty nagle odkrywasz biologie nowoczesną wg której komórka jajowa czeka sobie
                                                    wgryziona od razu u w endometrium w macicy na plemnik;/ Gra-tu-lu je! Twoje
                                                    koncepcje początku zycia są coraz ciekawsze. Miałeą biologie w szkole? To wróć
                                                    do tych ksiązek.

                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 16:29
                                                    ...czytaj ze zrozumieniem i bez zbędnych emocji-"plemniki nie dotarły do macicy
                                                    a czekała ich jeszcze droga przez jajowód aż do bańki jajowodu gdzie naprzeciw
                                                    bojowym plemnikom wyruszyła kom. jajowa" - tak działają w większości hormonalne
                                                    środki antykoncepcyjne...
                                                    ... zagadzam się, że Postinor działa tak jak piszesz "zapłodnionej kom. jajowej
                                                    uniemożliwia zagnieżdżenie się w ścianie macicy" i jest to działanie jak
                                                    najbardziej poronne...
                                                    ...czy jeszcze masz jakieś wątpliwości?...

                                                    ...nie zmienia to faktu, że życie ludzkie zaczyna się od momentu zapłodnienia...
                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 17:14
                                                    No własnie kolezanko, czytaj ze zrozuminiem!

                                                    Teraz wklejasz mi tu jakis fragment przeklejony zywcem ze strony internetowej ,
                                                    a ze zrozumieneim kazesz mi czytać swój poprzedni post, gdzie twierdzisz, ze
                                                    plemniki wedrują sobie do macicy. To oze zdecyduj się co mam czytać ze
                                                    zrozumieneim? Wyraznie poprzednio napisałaś , ze dochodzi do zapłodnienia w
                                                    macicy:))))))))))

                                                    Ja nie piszę o postinorze, ao dwuskładnikowych. Są gorszą zbrodnia pzreciw
                                                    ludzkosci niz bomba atomowa, zgadzasz sie ze mna ? Podobnie jak spirala. Te
                                                    okropne potworne kobietu mordują w swoich ciałach setki ludzi, dlaczego sie ich
                                                    nei wsadza?! I nie pisz mi tu nic o emocjach - skoro poczatek zycia to
                                                    zapłodnienei, uniemożliweieni pzrez taką kobietę zagniezdzenia to zabójtwo.
                                                    Nalezy zaczać wreszcie coś z tym robić, bo to jest morderstwo z premedytacją .
                                                    Uwazam, ze tzreba wreszcie zakazać używania sprali wewnątrzmacicznej, tabletek
                                                    anty , ktore mogą powodować co kilka meisiacy takei działania, a postinoru to
                                                    juz na pewno. Skoro zycie zaczyan sie od połaczenia, to sprzedajemy w aptekach
                                                    dla tych kobiet narzędzia zbrodni. Trzeba to zmienić!
                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 17:17
                                                    aha, chyba nie chcesz zapzreczyć, ze te kobiety mordują zycie? Bo to ejst
                                                    fakt! dlatego podobnie jak aborcji, nalezy zakazać wymienionych form
                                                    antykoncepcji. Poznawaj prawa natury z pokorą i stosuj je! I bez zbędnych
                                                    emocji. Jak mord to i narzedzie zbrodni zakazać.
                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 21:15
                                                    ...a jednak bez zrozumienia i podstawowej wiedzy...
                                                    ...to co napisałam powyżej i jeszcze powyżej jest wiedzą podstawową, może
                                                    przypomnę -plemniki wędrują jeżeli nie mają przeszkód do jamy macicy zabawiając
                                                    się w wyścig aż do bańki jajowodu gdzie czeka ponętna komórka jajowa...
                                                    ...a teraz jeżeli nie chcesz być gołosłowna to zacytuj mnie gdzie napisałam
                                                    inaczej...
                                                    ...i po raz kolejny proszę o twoją koncepcję początku życia...
                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 14.07.06, 09:07
                                                    No ty za to masz wiedzę na poziomie.
                                                    Komórka jajowa jest "ponętna" :))))Nie, ona nie czeka w jajowodzie, ona się w
                                                    nim PRZE-SU- WA. I to jest ta Twoja wiedza? Gratuluję, coraz lepiej
                                                    pokazujesz, ze własnej fizjologii nie znasz;/

                                                    I jeszcze jedno - to dla ciebie jakiś poczatek życia coś wyznacza, nei dla
                                                    mnei. Tak wiec dla ciebie on jest wazny, nie dla mnie. Dla mnei poczatek
                                                    zyciawyznacza pokochanie dziecka - urodzenie dziecka, którego sie nienawidzi
                                                    to zaden problem.



                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 14.07.06, 19:00
                                                    ...a jednak dalej popisujesz się brakiem podstawowej wiedzy i jesteś
                                                    gołosłowna...
                                                    ...i jak widać spragniona miłości...
                                                    ...twoje życie wbrew twojej ideologii zaczęło się od połączenia plemnika z
                                                    komórką jajową po akcie miłosnym twoich rodziców...

                                                  • k.kasia1 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 29.08.06, 00:40
                                                    o ma komórka jajowa po owulacji do plemników, które nie dotarły do niej bo
                                                    > zagęszczony śluz nie pozwolił im na wtargnięcie do jamy macicy, a przecież
                                                    > czekała ich jeszcze droga przez jajowody????...

                                                    COOOOO??????
                                                    na trasie jajnik - macica najpierw są jajowody, potem macica i wiesz, zarodek
                                                    ma kilka dni zeby sie w jamie macicy zagnieździć :)
                                                • illiterate Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 19:46
                                                  To brzmi szalenczo logicznie.
                                                  Problem w tym, ze - o ile znasz historie wyznawanego przez Ciebie pogladu na
                                                  prawde - zmienial sie on wraz z kultura. Raz uznawano tak, raz inaczej, za
                                                  kazdym razem powolujac sie na dostepne zdrowemu rozsadkowi argumenty. I za
                                                  kazdym razem byl on inny. Skad wiec pewnosc, ze poglad z czasow dzisiejszych
                                                  jest tym Ostatecznym i Najlepszym?
                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 21:07
                                                    ... co to znaczy "szaleńczo logiczne"?...
                                                    ...udowodnij na podstawie współczesnej nie średniowiecznej wiedzy, że jest
                                                    inaczej...
                                                  • illiterate Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 21:46
                                                    Nie musze.
                                                    Historia idei dowodzi, ze kazda ocenia sie pod katem wiedzy wspolczesnej.
                                                    I kazda w zwiazku z tym moze byc oceniana 10, 50 czy 100 lat pozniej. Co
                                                    dowodzi, ze Twoj poglad MOZE byc prawda obiektywna, ale nie MUSI. I o tym
                                                    wlasnie rozmawiamy, to znaczy rozmawialismy. Bez odbioru.
                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 12.07.06, 22:44
                                                    ...nie dziwię się, że bez odbioru, bo to co napisałaś to czysta ideologia...
                                                    ...a ja lubię fakty a nie czyjeś tam poglądy w tej kwestii...
                                                    ..fakty, które ty filozofując nazywasz zmiennymi bo to pasuje twojej
                                                    ideologii...
                                                    ...co za filozoficzna przewrotność...
                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 09:33
                                                    W tej kwestii kolego/zanko nigdy nei było faktów, a zawsze czyjeś poglądy.

                                                    Kilkanascie lat temu panowało przekonanie, ze rak jest chorobą genetyczną i
                                                    dziedziczną, a na takie nie ma w zadnym wypadku szczepień. Dzisiaj pojawiaja
                                                    się szczepionki na niektóre odmiany raka , wprowadzane do obowiązkowego użycia.

                                                    I co to niby jest? Także ideologia?
                                                  • frangula Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 09:59
                                                    Dziewczyny, powyższymi postami same potwierdziłyście, że coś takiego
                                                    jak "prawda obiektywna" najzwyczajniej w świecie nie istnieje. A jeśli już to
                                                    co najwyżej stoi w jednym szeregu z masłem maślanym. Nauka już wielokrotnie
                                                    udowodniła, że to co uważamy za prawdę i oczywistość w danym momencie, prawdą i
                                                    oczywistośćią za kilka lat już nie będzie.
                                                    Prawo kobiety do decydowania o swoim życiu (czasami życiu lub śmierci) to nie
                                                    kwestia prawd, faktów czy logiki. Tu chodzi o pewien wybór moralny (lub
                                                    niemoralny, jak stwierdziliby niektórzy). Wszelkie dywagacje ocierające się o
                                                    filozofię nic tak naprawdę nie wnoszą do meritum sprawy, bo przecież i tak
                                                    każda z nas pragnie po prostu postępować w zgodzie ze swoim sumieniem.
                                                    Powtarzam W ZGODZIE ZE SWOIM SUMIENIEM, a nie z sumieniem pana Giertycha, ojca
                                                    Rydzyka, czy wrednej starej ginekolożki, która nie chce przepisać pigułek.
                                                  • typ12 Re: do franguli 13.07.06, 16:48
                                                    ...a co wspólnego jakieś tam sumienie, które ktoś ma lub go nie ma do faktu, że
                                                    życie zaczyna się od momentu zapłodnienia...
                                                  • frangula Re: do franguli 14.07.06, 08:56
                                                    Chyba nie rozumiesz istoty dyskusji, która toczy się nad aborcją. Tu nie chodzi
                                                    o to, kiedy zaczyna się życie. Ta nieszczęsna ciągłość życia, o której mówisz
                                                    nie zaczyna się w momencie poczęcia. Istotą natury jest ciągłość zachodzących w
                                                    niej procesów. Zygota wszak nie bierze się z niczego. Zgodnie z twoim tokiem
                                                    rozumowania powinniśmy wtrącać do więzienia wszystkich użytkowników
                                                    prezerwatyw, bo mordują nieszczęsne plemniki zawierające cenny materiał
                                                    genetyczny, czyli życie.
                                                  • uwaga_tramwaj do franguli 14.07.06, 09:26
                                                    tak, ciągłość życia jest faktem. faktem jest też istnienie odrębnych osobników
                                                    o niepowtarzalnym kodzie genetycznym. życie jednostki (nie życie w ogóle) ma
                                                    swój początek. Początkiem tym (w procesie rozmnażania płciowego) jest
                                                    połączenie dwóch komórek dwóch organizmów. W wyniku czego powstaje nowa jakość.
                                                    Następują podziały komórkowe, które w sprzyjających okolicznościach doprowadzą
                                                    do rozwoju aż do momentu narodzin, potem do postaci dorosłej, w końcu do
                                                    śmierci. Argumentowanie, że roniąca kobieta powinna trafić do więzienia to
                                                    oczywiście głupota. Poronienie samoistne tak jak śmierć naturalna jest
                                                    codziennością w biologii. Świadoma ingerencja jaką jest aborcja to co innego.
                                                    Myślę, że typ12 to miała na myśli pisząc o początku życia.
                                                  • frangula Re: do uwaga_tramwaj 14.07.06, 10:15
                                                    Przynajmniej logicznie i nie można się nie zgodzić oprócz:

                                                    Poronienie samoistne tak jak śmierć naturalna jest
                                                    > codziennością w biologii. Świadoma ingerencja jaką jest aborcja to co innego.

                                                    Poronienie samoistne to rzeczywiście codzienność w biologii. Jednak świadoma
                                                    ingerencja wcale nie jest rzadkością. W rzeczywistości biologia idzie nawet o
                                                    krok dalej niż kobiety dokonujące aborcji. Wśród ptaków bardzo częstym
                                                    zjawiskiem jest wyrzucanie młodych z gniazda, np. tych chorych (np. bociany),
                                                    inne zwierzęta zjadają swoje własne młode (świerszcze, molinezje), gdy np. nie
                                                    są w stanie wszystkich wykarmić. Jest to ingerencja warunkowana czynnikami
                                                    środowiska. Człowiek ma trochę większe możliwości kontroli liczebności i
                                                    jakości potomstwa, poczynając od antykoncepcji , a kończąc na aborcji. Biologia
                                                    jest niestety okrutna.
                                                  • uwaga_tramwaj do franguli again 14.07.06, 10:35
                                                    w sensie potocznym tak, biologia bywa okrutna. jednak procesów biologicznych
                                                    nie można wartościować. zachowania które opisałaś są korzystne z punktu
                                                    widzenia zdrowia populacji, a co za tym idzie gatunku. zwierzę nie jest w
                                                    stanie działać inaczej niż w sposób jaki dyktuje mu instynkt. człowiek na
                                                    szczęście jest w stanie. Dlatego jego postępowanie można kwalifikować w
                                                    kategoriach dobra i zła.
                                                  • frangula Re: do franguli again 14.07.06, 13:17
                                                    uwaga_tramwaj napisała:

                                                    > w sensie potocznym tak, biologia bywa okrutna. jednak procesów biologicznych
                                                    > nie można wartościować. zachowania które opisałaś są korzystne z punktu
                                                    > widzenia zdrowia populacji, a co za tym idzie gatunku. zwierzę nie jest w
                                                    > stanie działać inaczej niż w sposób jaki dyktuje mu instynkt. człowiek na
                                                    > szczęście jest w stanie. Dlatego jego postępowanie można kwalifikować w
                                                    > kategoriach dobra i zła.

                                                    i właśnie dlatego nie widzę sensu podpierania biologią argumentów za "obroną
                                                    życia poczętego".
                                                    Ludzie też żyją w populacjach, też podlegają prawom biologicznym, czy tego chcą
                                                    czy nie i w większości swoich działań kierują się właśnie instynktem, który
                                                    dyktuje im "zachowania korzystne z punktu widzenia populacji".
                                                    Ludzkie postępowanie można kwalifikować w kategoriach dobra i zła, ale granice
                                                    pomiędzy dobrem a złem nigdy nie są ostre i oczywiste. Świat nie jest czarno-
                                                    biały i dlatego nie zawsze możemy wybierać między dobrem i złem, czasami
                                                    wybieramy mniejsze zło.
                                                  • uwaga_tramwaj Re: do franguli again 14.07.06, 14:02
                                                    frangula napisała:
                                                    > i właśnie dlatego nie widzę sensu podpierania biologią argumentów za "obroną
                                                    > życia poczętego".

                                                    "właśnie dlatego" czyli dlaczego?

                                                    > Ludzie też żyją w populacjach, też podlegają prawom biologicznym, czy tego
                                                    chcą
                                                    >
                                                    > czy nie i w większości swoich działań kierują się właśnie instynktem, który
                                                    > dyktuje im "zachowania korzystne z punktu widzenia populacji".

                                                    oczywiście, że kierują się TEŻ instynktem ale to nie jest determinizm. mogą
                                                    podjąć decyzję i zachować się INACZEJ, zależnie od tego co uważają za słuszne.
                                                    jeteśmy biologiczni, ale rozumni i wolni. kwestia siły i motywacji.
                                                  • frangula Re: do franguli again 14.07.06, 14:25
                                                    uwaga_tramwaj napisała:

                                                    > frangula napisała:
                                                    > > i właśnie dlatego nie widzę sensu podpierania biologią argumentów za "obr
                                                    > oną
                                                    > > życia poczętego".
                                                    >
                                                    > "właśnie dlatego" czyli dlaczego?


                                                    bo "jednak procesów biologicznych nie można wartościować"

                                                    > > Ludzie też żyją w populacjach, też podlegają prawom biologicznym, czy teg
                                                    > o
                                                    > chcą
                                                    > >
                                                    > > czy nie i w większości swoich działań kierują się właśnie instynktem, któ
                                                    > ry
                                                    > > dyktuje im "zachowania korzystne z punktu widzenia populacji".
                                                    >
                                                    > oczywiście, że kierują się TEŻ instynktem ale to nie jest determinizm. mogą
                                                    > podjąć decyzję i zachować się INACZEJ, zależnie od tego co uważają za
                                                    słuszne.
                                                    > jeteśmy biologiczni, ale rozumni i wolni. kwestia siły i motywacji.

                                                    Właśnie na tym polega cały problem: czy możemy podjąć decyzję, zależnie od
                                                    tego, co uważamy za słuszne, czy też ktoś podejmuje ją za nas.
                                                  • uwaga_tramwaj Re: do franguli again 14.07.06, 14:48
                                                    frangula napisała:
                                                    > Właśnie na tym polega cały problem: czy możemy podjąć decyzję, zależnie od
                                                    > tego, co uważamy za słuszne, czy też ktoś podejmuje ją za nas.

                                                    problem w tym czy wolno nam podjąć decyzję (i nie chodzi mi o ograniczenia
                                                    prawne). bo podjąć możesz jaką chcesz.
                                                  • frangula do uwaga_tramwaj 14.07.06, 15:12
                                                    Ja mogę podjąć taką decyzję jaką chcę, bo stać mnie zarówno na utrzymanie
                                                    dziecka, jak i na skorzystanie z wątpliwej jakości usług podziemia aborcyjnego.
                                                    Niestety nie każda kobieta ma taką możliwość.
                                                    > problem w tym czy wolno nam podjąć decyzję (i nie chodzi mi o ograniczenia
                                                    > prawne)
                                                    Ja uważam, że wolno. Nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby prawo pozbawiać
                                                    mnie możliwości dokonywania wyboru.
                                                  • uwaga_tramwaj Re: do uwaga_tramwaj 14.07.06, 15:43
                                                    frangula napisała:
                                                    > Ja uważam, że wolno. Nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby prawo
                                                    pozbawiać
                                                    > mnie możliwości dokonywania wyboru.

                                                    nikt nie pozbawia cię możliwości wyboru. technicznie możesz bardzo dużo. jeśli
                                                    uważasz, że sama możesz decydować co jest dobre, a co złe - tutaj się nie
                                                    zgadzamy. ja sądzę, że nikt nie ma prawa decydować o przerwaniu rozwijającego
                                                    się życia. tak jak nikt nie ma prawa pozbawiać życia człowieka już narodzonego.
                                                    to kwestia światopoglądu. nie złapię cię za rękę, ale nie zgadzam się na to.
                                                  • frangula Re: do uwaga_tramwaj 15.07.06, 11:36
                                                    uwaga_tramwaj napisała:
                                                    > nikt nie pozbawia cię możliwości wyboru. technicznie możesz bardzo dużo.
                                                    "Technicznie" wiele kobiet jest pozbawionych wyboru.
                                                    jeśli
                                                    > uważasz, że sama możesz decydować co jest dobre, a co złe - tutaj się nie
                                                    > zgadzamy.

                                                    Ja nie decyduję, co jest dobre, a co złe (wyjaśniłam to już wcześniej),
                                                    decyduję co robić w takiej, a nie innej sytuacji. Nie musisz się ze mną
                                                    zgadzać, tak jak ja nie muszę z tobą.

                                                    > ja sądzę, że nikt nie ma prawa decydować o przerwaniu rozwijającego
                                                    > się życia. tak jak nikt nie ma prawa pozbawiać życia człowieka już
                                                    narodzonego.
                                                    >
                                                    > to kwestia światopoglądu. nie złapię cię za rękę, ale nie zgadzam się na to.

                                                    Masz rację, to kwestia światopoglądu. Jednak nie uważam, że czyjś światopogląd
                                                    (np. Twój) powinien decydować o moim życiu. Nie uważam również, że można
                                                    porównać usunięcie płodu we wczesnym stadium rozwoju do zamordowania człowieka.
                                                    Takie myślenie to krok za daleko. Dwa razy w życiu brałam postinor. Czy jestem
                                                    morderczynią, bo niewykluczone, że doprowadziłam do obumarcia kilkugodzinny
                                                    zlepek komórek pozbawiony świadomości?
                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 16:42
                                                    ...ale wiedza, podaj mi zródło sprzed kilkunastu laty twierdzące, że nowotwory
                                                    są chorobą genetyczną...
                                                    ...fakt jest taki, że życie zaczyna się od momentu zapłodnienia, na pewno nie
                                                    przed czy też po jakimś tam określonym czasie, jest to nieprzerwana ciągłość
                                                    procesów, które twają aż do śmierci...
                                                    ...nie filozofuj o możliwości cofnięcia wiedzy na temat rozrodu do poziomu
                                                    wiedzy średniowiecznej, wiedza idzie do przodu...
                                                    ... powodzenia...
                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 17:29
                                                    Wiesz co, w sumei to mi cie zal. Krzyczysz, emocjonujesz się, masz prawdę
                                                    obiektywną na temat zapłodnionej komórki, ale nie robisz nic, po tym kiedy
                                                    istota złożona z wielu komórek sie urodzi i nikt jej chce. Chcesz za to, zeby
                                                    robiło zajeło sie tym państwo, bo to juz Ciebie nie obchodzi. Wczesneij za to
                                                    obchodzi na tyle - ze decydujesz za kogoś. Masz tylko jedną prawdę obiektywną -
                                                    pt. życie zaczyna się od momentu poczęcia. I nic cie nei obchodzi nic wokół -
                                                    zadne tam sumeinie, sytuacja, co by to nei było - tylko to zycie. . Tacy ludzie
                                                    jak tysą koszmarni z jednej przyczyny - bronisz zygoty, a tak naprawdę nic cie
                                                    ona nei obchodzi. Bronisz zycia poczetego, a narodzone - who cares?

                                                    I jeszcze jedno - ile masz dzieci? Chyba zadnego bo inaczje nei maiąłbyś
                                                    czasu na bronienie zygot, a zajmowałabyś sie narodzonymi. Papier jak i internet
                                                    wszystko zniesie - w zyciu trochę gozrej.
                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 17:34
                                                    A jak mi napiszesz jeszcze raz,, ze zycie zaczyna sie od momentu poczecia , to
                                                    napiszę to, co chciałam od początku .

                                                    I co z tego? Jak je zamorduje, to moja sprawa, chyab, ze zaadoptujesz zygotę
                                                    im wyjmiesz ją sobie z brzucha.
                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 13.07.06, 21:23
                                                    ...hermino5, płytkość twoich wypowiedzi jest obezwładniająca...
                                                    ...wiedza XXI wieku zobowiązuje do pewnych działań, które nie powinny być
                                                    tłumaczone sumieniem a wiedzą...
                                                  • evita_duarte Wiedza? 13.07.06, 21:32
                                                    No to jak rzucamy juz wiedza to wymien mi organizacje naukowe i ich publikacje,
                                                    ktore za poczatek zycia uwazaja zaplodnienie. Zauwaz, ze zaplodniony embrion
                                                    moze sobie lezec w lodowce przez wiele lat. Czlowieka tak nie zamrozisz bo
                                                    umrze. Embrion nie umrze bo zyciem nie jest.
                                                  • hermina5 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 14.07.06, 09:02
                                                    Cieszę sie, ze cię obezwładniło. Wskaz mi dokładnie te zródła( nie-
                                                    katolickie), które mówią , zycie zaczyna sie w momencie zapłodnienia. Mam
                                                    nadzieje, ze te same zródła mówią o morderstwie dokonywanym przez spirale,
                                                    tabletki itp?

                                                    Tak jak ty masz prawdę pt. życie zaczyna sie od momentu zapłodnienia.

                                                    Tak ja mam prawdę - i co z tego? Jak zamorduję , to ja zamorduj, jak mi
                                                    zabraniasz, to adoptuj zygotę.
                                                  • frangula Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 14.07.06, 09:04
                                                    typ12 napisała:

                                                    > ...fakt jest taki, że życie zaczyna się od momentu zapłodnienia, na pewno nie
                                                    > przed czy też po jakimś tam określonym czasie, jest to nieprzerwana ciągłość
                                                    > procesów, które twają aż do śmierci...

                                                    To niestety faktem nie jest, lecz jak to już ktoś powiedział poglądem. A
                                                    poglądy mogą być różne, zależnie od człowieka i od epoki. Procesy biologiczne
                                                    nie zaczynają się ot tak z niczego i nie kończą się w momencie twojej śmierci.
                                                    Powstajesz z kilku białek, a po twojej śmierci tymi białkami żywią się robale.
                                                    Cenny azot i węgiel, z których się w dużej mierze składasz, pozostaje ciągle w
                                                    przyrodzie. To jest właśnie ciągłość. To można nazwać faktem. Gadanie o
                                                    ciągłości życia jest więc w tej dyskusji zapędzaniem się w ślepą uliczkę.
                                                  • typ12 Re: Jaki jest telefon do Pana Boga? 14.07.06, 19:14
                                                    ...pogłęb wiedzę w niekatolickich podręczniach z embriologii ...

                                                  • totalna_apokalipsa Tad 2 czy jak? 15.07.06, 09:33
                                                    Podasz wreszcie te zródła niekatolickie, mówiące od a do z, ze człwoeik
                                                    zaczyna sie wraz ze spotkaniem plemnika i komórki jajowej?

                                                    Czekamy już dwa dni. Zauważyłam, ze zachowujesz sie w tym wątku jak niejaki
                                                    Tad9- dibli wiedza, może jesteś nim , tylko pod innnym nickiem - nie
                                                    odpowiadasz na pytania, które są dla ciebie niewygodne, jeśli ktoś pokazuje ci
                                                    jasno, na podstawie logiki, ze nie istnieje i nie istniała "prawda
                                                    obiektywna" - odpowiadasz w stylu "nie filozofuj" i to koniec odpowiedzi,
                                                    jesli ktoś pokazuje ci, ze nei znasz dzialania tabletek antykoncepcyjnych ,
                                                    twierdzisz, ze jest gołosłowny, choc 3 razy wytłumaczono ci, że nawet po
                                                    zaplodnieniu w wyniku niespodziewanej owulacji, która sie zdarza czasem,
                                                    zapobiegaja zagnieżdzaniu w ścianie macicy itp, itd...Na wszystko masz jedna
                                                    odpowiedz - zycie zaczyna sie od momentu poczecia.

                                                    A dla mnei zycie zaczeło się setki lat temu i tak naprawdę skończy sie wraz z
                                                    ta planetą, nie ma zycie pojedynczej osoby, jest tylko zycie genów - geny
                                                    ludzi zyjących w mojej rodzinie są ciagłością i z takiego punktu widzenia,
                                                    likwidujac geny nieudane np. z zespołem Downa, mogę pzrekazać kolejnym razem
                                                    geny lepiej przystosowane. Czyli aborcja dziecka z zespołem Downa, pomoże mi
                                                    pzrekazać geny w lepszym wydaniu. To tak samo logiczna teoria jak twoja.

                                                    Ciągle piszesz, ze onteresuje cie tylko biologia, a nie umienie. Mnie
                                                    równeiż. Chcę biologicznie pzrekazać jak najlepsze geny. Ile aborcji zdarzy sie
                                                    wczesneij to tylko moja sprawa - geny gwałciciela, geny z problemami z
                                                    chromosomem 21 - biologicznie są dla mnie neiprzydatne. I już. Sama biologia.
                                                    Tak jak u ciebie. Życie to najlepszy garnitur genowy - zaczeło sie tysiace lat
                                                    temu w tym weydaniu , zakończy tysuace lat poóżniej .
                                                  • typ12 Re: Tad 2 czy jak? 23.07.06, 23:07
                                                    ...to co napisałaś powyżej wynika z braku rozumienia treści...
                                                    ...jak zwykle dalej filozofujesz, a na moją propozycję zgłębienia wiedzy
                                                    odpisujesz jakieś tam farmazony...
                                                    ...zesp. Downa to bardzo mały problem z dziedziny wrodzonych zes. genetycznych,
                                                    jego eliminacja nie uzdrowi ludzkości tak jak nie uzdrowi inżynieryjny
                                                    genetyczny produkt "nadczłowieka"...
                                                    ...dalej polecam podręcznik z embriologii...



                              • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 09:08
                                "pierwszy oddech", hm... wyobraź sobie, że rodzi się dziecko z zarośniętymi
                                nozdrzami i nie może wziąć pierwszego oddechu. co wtedy? według twojej logiki
                                jego życie się nie zaczęło. albo: rodzi się ale nie oddycha, jest sine. co
                                robić? nic? nie reanimować? przecież tego dziecka nie ma, jeszcze się nie
                                zaczęło - nie wzięło "pierwszego samodzielnego oddechu". niczego nie włączam do
                                twojego widzenia świata, bo trudno coś włączyć do nieracjonalnego wywodu.
                                abstrahując: relatywizm typu "wg mnie życie zaczyna się z pierwszym oddechem,
                                wg Zdziśka z pierwszym kichnięciem" prowadzi do chaosu. nie odpowiedziałaś mi,
                                czy w prawodawstwie także opowiadasz się za wolnością i dowolnością? jeśli ktoś
                                uważa, że życie zaczyna się od np. 2-ego roku życia to co? raczej to ten sposób
                                myślenia prowadzi do beczek i innych dramatów.
                                • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 11:13
                                  A wg mnie myslenie zaczyna sie wtedy, kiedy ktos, kto twierdzi, ze zycie od
                                  poczecia jest swięte, adoptował choć jedno życie niechciane przez własną matkę.
                                  Choć jedno. To się nazywa konsekwencja. cała reszta nie kosztuje cię ani
                                  grosza - łatwo jest rozczulać sie nad czymś, co cię kompletnie nei dotyczy w
                                  sterylnym pokoiku za komputerkim. Ja znam dwie kobiety, które usuneły ciąze i
                                  wiem, ze to nie była łatwa decyzja, znam jedną , która urodziła, choć ojciec
                                  dziecka okradł ja jeszcze na pozegnanie i wyzwał i teraz wraz z dzieckiem zyją
                                  za 800 zł miesiącznie - dziewczyna jest siwa w wieku 27 lat i daje anonse do
                                  prasy, ze pozna kogokolwiek (chodzi jej oczywiscie o to, zeby dziecko maiło
                                  jakiegoś ojca), znam też szczęsliwe matki i szczesliwe dzieci, zyjące w
                                  rodzinach - chciane, kochane. Jeśli ktos nie rozumie tak prostych rzeczy, woli
                                  dyskutować o zarośniętych nozdrzach, komórce jajowej, za daleka od ludzi i
                                  zycia, to neich to robi dalej, ale beze mnie.
                                  • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 12:20
                                    znów wszystko ci się pomieszało.
                                    totalna_apokalipsa napisała:

                                    > A wg mnie myslenie zaczyna sie wtedy, kiedy ktos, kto twierdzi, ze zycie od
                                    > poczecia jest swięte, adoptował choć jedno życie niechciane przez własną
                                    matkę.
                                    >
                                    > Choć jedno. To się nazywa konsekwencja. cała reszta nie kosztuje cię ani
                                    > grosza - łatwo jest rozczulać sie nad czymś, co cię kompletnie nei dotyczy w
                                    > sterylnym pokoiku za komputerkim.

                                    no tak, łatwo wymagać od innych, oj łatwo. konsekwencją poglądu, że życie
                                    zaczyna się w momencie poczęcia jest uznanie prawa tego życia do rozwoju. a
                                    adopcja jest konsekwencją odpowiedzialności, miłości i altruizmu.

                                    Ja znam dwie kobiety, które usuneły ciąze i
                                    > wiem, ze to nie była łatwa decyzja, znam jedną , która urodziła, choć ojciec
                                    > dziecka okradł ja jeszcze na pozegnanie i wyzwał i teraz wraz z dzieckiem zyją
                                    >
                                    > za 800 zł miesiącznie - dziewczyna jest siwa w wieku 27 lat i daje anonse do
                                    > prasy, ze pozna kogokolwiek (chodzi jej oczywiscie o to, zeby dziecko maiło
                                    > jakiegoś ojca),znam też szczęsliwe matki i szczesliwe dzieci, zyjące w
                                    > rodzinach - chciane, kochane.

                                    no ja też znam wielu ludzi, zdziśka, manię i krysię. jedni mają fajnie inni
                                    nie. ale o co ci chodziło?


                                    Jeśli ktos nie rozumie tak prostych rzeczy, woli
                                    > dyskutować o zarośniętych nozdrzach, komórce jajowej, za daleka od ludzi i
                                    > zycia, to neich to robi dalej, ale beze mnie.

                                    wspaniale, że ty jesteś tak blisko ludzi i życia. piękne to. wyłącz więc
                                    komputer i w drogę.

                                    • hirondelle123 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 18:58
                                      uwaga_tramwaj napisała:

                                      >
                                      > no tak, łatwo wymagać od innych, oj łatwo. konsekwencją poglądu, że życie
                                      > zaczyna się w momencie poczęcia jest uznanie prawa tego życia do rozwoju. a
                                      > adopcja jest konsekwencją odpowiedzialności, miłości i altruizmu.
                                      >

                                      No to w końcu ile tych dzieci adoptowałaś w ramach swojego altruizmu, dowiemy
                                      się? A może przynajmniej wspierasz finansowo jakąś samotną matkę?
                                      BTW, ten protekcjonalny ton którego używasz w stosunku do rozmówców to wada
                                      wrodzona czy nabyta? Ciekawi mnie to, bo chyba jeszcze nie spotkałam osoby o
                                      twoich poglądach która nie traktowałaby rozmówców w ten sposób. Z czego to się
                                      u was bierze...?
                                      • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 12.07.06, 10:43
                                        jak na razie to protekcjonalny ton wyczuwam u ciebie w moim kierunku.
                                        rozliczasz mnie z altruizmu na jakiej podstawie?

                                        • hermina5 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 12.07.06, 12:36
                                          Na tej samej, na której ty rozliczasz w tym watku z morderstw.
                  • normalso Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 05.08.06, 12:26
                    no to by przeżyła 46 lat. Miala szanse przeżyć 46 lat. A dziecko nie. WIDZISZ
                    RÓŻNICĘ?
              • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 05.07.06, 15:11
                Aborcja jest tematem dyskusyjnym.
                Czy powinna?
                Nauka mówi o etapach życia człowieka.
                Nic nie mówi o braku ciagłości i zależności tych etapów.
                Nie mówi również, że z zapłodnionej komórki jajowej kobiety powstaje najpierw
                małpka a jak ponosimy ją dłużj to przekształci się w człowieczka.

    • tad9 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 05.07.06, 16:40
      evita_duarte napisała:

      > Jak slysze takie gadanie to jest mi niedobrze.

      Właściwie - zgadzam się. Podobieństwa między - na przykład - praktykami
      nazistów a dokonującymi aborcji są uderzające (i jedni i drudzy odmawiają
      ofiarom człowieczeństwa, i jedni i drudzy odbieranie życia uważają za
      doskonałe "ostateczne rozwiązanie"), niemniej - mimo wszystko - porównanie
      takie jest dla nazistów krzywdzące. Co by o nich nie mówić - SWOICH dzieci nie
      zabijali. Bo co do cudzych - dość powiedzieć, że wprowadzane przez nich na
      wschodnich okupowanych terenach ustawodastwo aborcyjne przypomina jako żywo
      spełniony sen feministek...
    • dziewice Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 06.07.06, 21:21
      ja tez prawie sie z tym zgadzam, choc nie do konca.
    • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 10:20
      Kościół broni życia poczętego ale urządzić katolicki pogrzeb dla płodu
      młodszego niż jakieś 5 miesięcy jest naprawdę trudno. Czytałam wypowiedzi
      kobiet, które po wczesnych poronieniach starały się swoim dzieciom urządzić
      pogrzeb ale niestety nie zyskały zrozumienia u proboszcza.

      Ale ostatnio chyba Kościół zaczął swoją hipokryzję dostrzegać i coś się w tym
      temacie zmienia.
      • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 10:22
        A tu link do artykułu odnoszącego się do tego tematu:
        www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200544&nr=44
      • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 10:32
        Jeszcze jeden link do informacji o pogrzebie dzieci zmarłych w wyniku
        poronienia:
        www.poronienie.pl/teologia_pogrzeb_dzieci.html
        I cytat z tego tekstu:
        "Stąd możliwy jest również pogrzeb dziecka, które rodzice stracili na skutek
        poronienia, nawet na bardzo wczesnym etapie ciąży, o ile oczywiście będzie
        ciało dziecka i dokumenty konieczne do pogrzebu zgodnie z prawem państwowym."

        Czy ktoś wie jakie dokumenty są potrzebne do pogrzebu zgodnie z prawem
        państwowym i czy da się je uzyskać np. dla 8 tygodniowego płodu?
        • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 10:53
          www.dlaczego.org.pl

          poszukaj tam, ew. napisz do nich.
          • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 12:35
            Jak widać jednak nie zawsze można dziecko zmarłe w wyniku poronienia pochować.
            Kościół ma nawet specjalną procedurę dla dzieci nie ochrzczonych przed
            śmiercią.

            Ja się zgadzam, że życie zaczyna się w momencie zapłodnienia ale jak słyszę o
            dzieciach wyrzuconych na śmietnik, zakatowanych, głodnych i upokarzanych
            latami, to myślę, że czasem może lepiej było by gdyby się nie urodziły.

            Na pewno nie chciałabym brać na siebie decyzji o tym czy ciąża jakiejś kobiety
            ma się zakończyć aborcją czy porodem. Zabraniając komuś dokonania aborcji
            czułabym się w obowiązku wziąć odpowiedzialność również za to "uratowane"
            dziecko. Nie czujesz czegoś takiego?
            • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 13:21
              bri napisała:
              > Ja się zgadzam, że życie zaczyna się w momencie zapłodnienia ale jak słyszę o
              > dzieciach wyrzuconych na śmietnik, zakatowanych, głodnych i upokarzanych
              > latami, to myślę, że czasem może lepiej było by gdyby się nie urodziły.

              mnie też szlag trafia jak słyszę o takim traktowaniu dzieci. czy lepiej gdyby
              ich nie było wcale? może inaczej: szkoda, że musiały urodzić się takim ludziom.
              ale czy to jest argument za aborcją? czy mamy prawo tak myśleć?

              > Na pewno nie chciałabym brać na siebie decyzji o tym czy ciąża jakiejś
              kobiety
              > ma się zakończyć aborcją czy porodem. Zabraniając komuś dokonania aborcji
              > czułabym się w obowiązku wziąć odpowiedzialność również za to "uratowane"
              > dziecko. Nie czujesz czegoś takiego?

              to bardzo trudne sprawy, bo życie nie jest różowe. ale nie da się mieć tylu
              poglądów ile sytuacji może się zdarzyć. ale odpowiedzialnymi za dziecko powinni
              być rodzice. nie można tworzyć atmosfery przejmowania odpowiedzialności. pomoc
              państwa jest NIEZBĘDNA. ale pomoc, a nie prowadzenie za rączkę. tymczasem gdzie
              ta pomoc??
              • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 13:34
                Tego co napisałaś nie można zrozumieć inaczej niż tak, że rościsz sobie prawo
                do obrony życia ale tylko dopóki jest u kogoś w macicy. Po porodzie o to życie
                mają się martwić rodzice i państwo.
                • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 14:39
                  bri napisała:
                  po porodzie o to życie
                  > mają się martwić rodzice i państwo.

                  no nie, zaadoptuję każde dziecko uratowane przed aborcją. jestem podatnikiem i
                  domagam się od państwa rozwiązań sprzyjających godnemu wychowaniu dzieci.
                  głównie poprawy sytuacji gospodarczej i zmniejszenia bezrobocia. również
                  rzetelnej informacji o wszystkich metodach zapobiegania ciąży, naturalnych,
                  farmakologicznych i mechanicznych. ale odpowiedzialni za dzieci są rodzice.
                  • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 14:55
                    Cóż. Wygodne masz poglądy.
                    • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 15:04
                      tak, wiem. oczekujecie (wy, zwolenniczki/cy "wolnego wyboru")od przeciwników
                      aborcji dożywotniego osobistego zaangażowania i wycierania nosa każdemu
                      dziecku "uratowanemu". nie wiem, czy chodzi o to, żeby rodzice dalej bzykali
                      się radośnie i produkowali nowych potomków ze świadomością, że nie muszą
                      przejmować się ich wychowaniem? czy biegasz do każdego uratowanego dziecka
                      (każdego powtarzam, nie dziecka sąsiadów do którego biegasz 100 razy dziennie
                      jak mniemam) które było maltretowane przez rodziców? nie będę spowiadać ci się
                      ze swojej dobroczynności, bo nie będę się głupio licytować. pogląd, że
                      najlepiej wyskrobać jest chyba bardziej wygodny.
                      • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 15:07
                        Kobieta, która zaszła w ciąże nie ma wyjścia - musi być osobiście zaangażowana.
                        Dlatego uważam, że ona ma większe prawo do decyzji w temacie ew. aborcji niż Ty.
                        • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 15:15
                          przecież jej rany boskie nie zwiążę. szczególnie gdy jej nie znam mam
                          niewielkie możliwości manewru. znajomej pomogę jak będę umiała. mam tak w kółko
                          gadać, że żal mi tych kobiet? że nie chciałabym znaleźć się w ich sytuacji?
                          (mówię o sytuacji ciąży z gwałtu i zagrożenia zdrowia i życia matki/dziecka),
                          że nie jestem w stanie przewidzieć co bym zrobiła mając nadzieję, że byłabym
                          konsekwentna w swoich poglądach?
                          tak mogę gadać a i tak jestem tą która każe rodzić na kamieniu i zdychać z
                          głodu.
                          • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 15:25
                            Starasz się uogólniać tą sytuację i taka perspektywa faktycznia wszystko
                            upraszacza. Ja wyobrażam sobie, że zabraniając odgórnie aborcji podejmuję
                            decyzję za jedną, konkretną kobietę. Nie potrafię w takiej sytuacji nie czuć
                            się odpowiedzialna za jej życie i życie jej dziecka.
                            • uwaga_tramwaj Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 15:34
                              Upraszcza? Raczej komplikuje. Ciężko mieć jeden pogląd, gdy możliwych jest
                              miliard sytuacji, wiele poplątanych i smutnych życiorysów. Sytuacja sytuacji
                              nierówna. Beztroska panienka i jej facio, którzy "jeszcze nie są gotowi" bo
                              majorka i nowa bryka to coś innego niż sterana życiem bita przez męża kobiecina
                              przed klimakterium z szóstką głodnych dzieci. Czy dopasować więc poglądy do
                              każdej sytuacji?
                              • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 15:43
                                Ja też mam jeden pogląd a tyle samo sytuacji do rozważenia. Moim zdaniem o ew.
                                aborcji powinni decydować najbardziej zainteresowani.
                                • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 12.07.06, 17:14
                                  ...to takie dziwne zakładanie, że abortowani będa ci którzy teraz są głodzeni,
                                  maltretowani lub kiszeni w beczce...
                                  ... w Niemczech gdzie aborcja jest dostępna bez problemu, matka zakisiła 8-ro
                                  swoich dzieci...
                                  ...najczęściej abortowane jest dziecko przeszkadzające w karierze...
                                  ...to państwo winno stworzyć odpowiedni klimat w którym macierzyńswo nie jest
                                  postrzegane jako fiasko rozwoju pracującej kobiety...
                                  ...a może by tak wziąć przykład ze Szwecji, która aktualnie przeżywa boom
                                  prokreacyjny po okresie posuchy...
                                  • iluminacja256 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 13.07.06, 15:20
                                    Przezywa baby boom,, bo matki mogą pracować po cztery godziny, jest śwoetna
                                    opieka lekarska itp. To nie do nas na temat brania przykładu ze Szwecji, ale
                                    do Kaczyńskeigo nalezy to zgłosić.

                                    skąd masz statystyki, ze w Polsce dziecko przeszkadza w karierze? ostatnie
                                    badania dr. Brzezińskeigo zajmujcego sie sytuacją kobiet w wieku
                                    prokreacyjnym mówią coś zupełnie innego - młodych ludzi nie stać na dzieci,
                                    przy pracy obojga rodziców. Badanai z 2003 roku. Tworzy sie model rodziny na
                                    dochodne - ktoś za granicązarabia,ktoś zostaje w kraju, albo emigrują oboje.Nie
                                    mówiąc juz o tym, ze doskonała większośc polskich kobiet robi karierę w
                                    urzedzie za marne grosze- te, które pracują w korporacjach stać na tabletki
                                    łacznei z profilem hormonalnym określonym prywatnei w gabinecie, im aborcja do
                                    niczego nei ejst potzrebna - potrafią się zabezpieczyć lepiej niz ktokolwiek -
                                    tego nie uświadczysz u państwoego lekarza, a klinice prywatnej z uśmeichem i
                                    radością.
                                  • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 13.07.06, 15:31
                                    Ja nic nie zakładam. Po prostu zabraniając komuś aborcji czułabym się
                                    odpowiedzialna za jego i jego dzicka dalsze losy. Dlatego wolę ten wybór
                                    pozostawić najbardziej zainteresowanym. Państwo dużo powinno, ale jak ogólnie
                                    wiadomo, zbyt wiele nie może. Poza tym ja mówie o aktualnej sytuacji a nie
                                    jakiejś nieistniejącej utopii, która nie wiadomo kiedy nastąpi (i czy w ogóle).

                                    Jestem jak najbardziej za tym, żeby wziąć przykład ze Szwecji - tam aborcja
                                    jest dopuszczalna do 12 tygodnia na życzenie kobiety.
                                    • typ12 Re: do bri 13.07.06, 16:56
                                      ...gratuluję wybiórczego i jakże postępowego szwedzkiego przyładu...
                                      ...nie zmienia to faktu, że życie ludzkie zaczyna się od momentu zapłodnienia
                                      komórki jajowej...
                                      ...jeżeli masz inna wiedzę chętnie wysłucham...
                                      • hermina5 Re: do bri 13.07.06, 17:35
                                        I co z tego?
                                        • dorota.alex Re: do bri 13.07.06, 17:54
                                          to z tego, ze bycie przeciw aborcji na zyczenie nie ma nic wspolnego z kosciolem (jak sie niektorym
                                          wydaje). Myslec i zabezpieczac sie trzeba przed. Po zniej powinno sie poniesc konsekwencje swojego
                                          dzialania. Wyskrobanie plodu jest zabiciem malutkiego czlowieczka!
                                          • hermina5 Re: do bri 14.07.06, 08:57
                                            A komu się wydaje? Napisał tu ktoś choć słowo o kościele? Nie, ciągle tylko
                                            jedno zdanei - zapłodniona komórka jajowa to początek zycia.

                                            Skrobią to teraz chyba tylko na wsi. Stosują prózniówka, albo farmaceutyki.
                                            niestety, wizje zabicia malutkiego człwoeiczka i seerduszka na usg mnie nie
                                            biorą - to wszystko zależy od kontekstu - ten sam człowieczek po gwałcie jest
                                            obrzydliwym syfem w twoim życiu.
                                            • hermina5 Re: do bri 14.07.06, 08:58
                                              A też jest żywy i malutki:)
                                            • dorota.alex Re: do bri 14.07.06, 10:57
                                              No przeciez caly pretekst do tego watku jest koscielny. Zajrzyj na poczatek!
                                              • totalna_apokalipsa Re: do bri 15.07.06, 09:19
                                                O ile zwróciłam uwagę to pretekst stanowiło wstwierdzenei, ze aborcja jest
                                                gorsza od wojen światowych. Jest to stwierdzenie w tym samym stylu, co
                                                powiedzenie - męzczyzna jest lepszy od kobiety, albo męzczyzna jest z natury
                                                mądrzejszy od kobiety. Kobieta z natury nie nadaje się do rządzenia państwem,
                                                murzyni z natury są mniej wartościowymi ludżmi niż biali itp...
                                                Po prostu kolejna prawda obiektywna w postaci poglądu chorego człowieka.

                                                Takei gadki nigdy nie wnoszą nic do dyskusji, a nakręcaja tylko awanturę, co
                                                też widzimy w tym wątku.
                                                • typ12 Re: do bri 23.07.06, 23:15

                                                  ...czy twierdzisz, że twoje życie zaczęło się w innym momenicie niż w chwili
                                                  połączenia gamet...
                                      • bri Re: do bri 14.07.06, 09:37
                                        Zgadzam się z tym. Przeczytaj moje wpisy wyżej, już o tym wspominałam. Mimo to
                                        nie czuję się na siłach brać odpowiedzialności za czyjeś życiowe decyzje. Czy
                                        to tak trudno zrozumieć?
                                        • uwaga_tramwaj do bri 14.07.06, 09:53
                                          rozumiem. ja jednak staram się być konsekwentna w poglądach i jeśli uważam, że
                                          oczywiste jest, że życie jednostki zaczyna się w momencie zapłodnienia - nie
                                          mam prawa ani nie mogę zgodzić się na powszechne uznanie za dopuszczalne
                                          przerywać takie życie. czy z kolei to tak trudno zrozumieć? nie musimy na
                                          siebie pluć, ani się obrażać. ja rozumiem, że bardziej ci żal kobiety, która
                                          jest w ciężkiej sytuacji życiowej, obarczonej dziećmi i jakimś tam
                                          beznadziejnym chłopem, niż anonimowego jeszcze zarodka, w dodatku maleńkiego i
                                          ukrytego gdzieś w ciele kobiety. nie zmienia to faktu, że ona jest żywą ludzką
                                          istotą ale zarodek również. tak, nie każda grupka komórek jaką jest morula
                                          będzie kiedyś dorosłym osobnikiem ludzkim, ale każdy osobnik dorosły kiedyś
                                          przeszedł przez to stadium. Ja nie czuję się na siłach brać odpowiedzialności
                                          za przerwanie życia ludzkiego w żadnym stadium.
                                          • bri Re: do bri 14.07.06, 10:27
                                            Czy ja Cię gdzieś obrażałam?

                                            Irytuje mnie ta dyskusja już. Słowa, słowa, słowa a żadnemu dziecku życia to
                                            nie ratuje ani nie poprawia.

                                            Jesteś może konsekwentna w poglądach ale jak u Ciebie z czynami, które powinny
                                            iść za tymi poglądami?
                                            • uwaga_tramwaj do bri 14.07.06, 10:41
                                              bri napisała:

                                              > Czy ja Cię gdzieś obrażałam?

                                              nie, skąd, to było ogólnie, do osób biorących udział w dyskusji.

                                              > Irytuje mnie ta dyskusja już. Słowa, słowa, słowa a żadnemu dziecku życia to
                                              > nie ratuje ani nie poprawia.

                                              dyskusje mają to do siebie.

                                              > Jesteś może konsekwentna w poglądach ale jak u Ciebie z czynami, które
                                              powinny
                                              > iść za tymi poglądami?

                                              jeśli rozmawiamy o swoich poglądach, czy oznacza to, że mamy prawo rozliczać
                                              każdy każdego z jego czynów? mam się chwalić, czy kajać? piszesz, że nie masz
                                              prawa brać odpowiedzialności za cudze decyzje, ale masz prawo rozliczać mnie z
                                              mojego postępowania? ja ciebie nie rozliczam.

                                              • bri Re: do bri 14.07.06, 10:50
                                                Tylko pytałam. Nie musisz odpowiadać ale brak odpowiedzi powoduje
                                                automatycznie, że rozmówca zakłada, że nie masz co odpowiedzieć na to pytanie.
                                                • uwaga_tramwaj znów do bri 14.07.06, 11:05
                                                  he he, no można tak rozumować. brak odpowiedzi może też oznacząc brak chęci
                                                  dzielenia się z tym co odpowiedź mogłaby zawierać. nigdy nie wiemy, czy ktoś
                                                  kto deklaruje to i owo postępuje zgodnie z tym co twierdzi. ja zakładam, że
                                                  ludzie właśnie tak postępują. licytowanie się kto co robi fajnego jest chyba
                                                  mało poważne.
                                                  • bri Re: znów do bri 14.07.06, 11:21
                                                    No, mi się akurat wydaje, że Ty nie robisz nic poza głoszeniem swoich poglądów
                                                    i posiadaniem ich. Pisałaś zreszta wyżej, że resztę zostawiasz państwu bo
                                                    płacisz podatki i to wystarczy.
                                                  • uwaga_tramwaj bri.. 14.07.06, 11:33
                                                    globalnie rzecz ujmując oczywiście, że pomoc rodzinom w ciężkiej sytuacji to
                                                    sprawa państwa, bo też wina złego rządzenia. nie zdejmuje to odpowiedzialności
                                                    z rodziców, którzy powinni troszczyć się o dzieci.

                                                    > No, mi się akurat wydaje, że Ty nie robisz nic poza głoszeniem swoich
                                                    poglądów
                                                    > i posiadaniem ich.

                                                    nic na to nie poradzę. jesteś widocznie do mnie negatywnie nastawiona z bliżej
                                                    nieznanych powodów.
                                        • uwaga_tramwaj Re: do bri 14.07.06, 09:55
                                          oj, przepraszam, to nie było do mnie:)
                  • bri Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 14:56
                    Rozumiem, że w przypadku katowania dziecka za ścianą przez jego rodziców
                    również nie czułabyś się za nie odpowiedzialna?
        • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 11.07.06, 10:55
          Obawiam sie, ze jest to akt zgonu. Nijak nie można uzyskać aktu zgonu dla
          poronienia w 3 miesiacu;/ Wpisują w kartę poronienie i już. Lekarze chyba w
          ogóle nie mają prawa zrobić inaczej, a tym samym urzędnik też czegoś takiego
          nie wyda.
    • dorota.alex Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 12.07.06, 13:58
      Od urodzenia jestem ateistka. Dla czystego sumienia babc zostalam ochrzczona i na tym zakonczyl sie
      moj zwiazek z kosciolem. Do aborcji zawsze mialam bardzo niejednoznaczny stosunek. Generalnie bylam
      za dostepnoscia, ale myslalam, ze chyba bym nie skorzystala z tej mozliwosci. Odkad urodzilam dwoje
      dzieci jestem pewna - nigdy w zyciu nie usune ciazy. I juz wcale nie jestem pewna, czy rzeczywiscie
      powinna byc dostepna z przyczyn spolecznych.
      • frangula Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 13.07.06, 10:13
        Ja też jestem od urodzenia ateistką. Przez długi czas miałam do aborcji
        stosunek jednoznaczny. Kiedy byłam w liceum, dwie spośród moich koleżanek
        zdecydowały się na "skrobankę" i wiem, że nie była to dla nich łatwa decyzja.
        Nie byłaby to łatwa decyzja również dla mnie, ale kiedy próbowałam się postawić
        w ich sytuacji, wiedziałam, że zrobiłabym to samo.
        A teraz - zupełnie inaczej. Zaczynam marzyć o dziecku, niedługo mam nadzieję je
        mieć. Dlaczego? Dlatego, że teraz jestem na to gotowa i teraz jestem w stanie
        zapewnić swojemu dziecku wszystko to, co uważam, że mieć powinno. Mam stałego
        kochającego partnera, dobrą pracę, dom, wreszcie pieniążki.
        Cieszę się, że wcześniej nie przytrafiła mi się ciąża, cieszę się, że nie
        musiałam nigdy korzystać z "podziemia aborcyjnego" i mogę spokojnie myśleć o
        dziecku i zajść w ciążę teraz, kiedy tego pragnę. Czyż nie o to walczą
        feministki?
        • dorota.alex Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 13.07.06, 12:19
          hmmm, no wlasnie... Pomimo, ze jest mi bardzo daleko do kosciola, jestem absolutnie przeciawna
          traktowaniu aborcji jako metody kontroli urodzin. Sluza do tego srodki antykoncepcyjne i przerwatywy. A
          jak juz zycie powstalo - to jest swiete - nie w sensie koscielnym, a metafizycznym. Moze trzeba po prostu
          zobaczyc na USG wlasna 2 miesieczna ciaze, uslyszec bicie malenkiego serduszka.
        • pavvka Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 13.07.06, 12:24
          No i super - Ty byś ciąży nie przerwała, bo chcesz dziecka. Ale rozumiem, że
          nie uważasz, że aborcja powinna być prawnie zakazana?
          • frangula Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 14.07.06, 09:14
            Aborcja nie powninna być prawnie zakazana, bo efektem takich zakazów są dzieci
            w beczkach i rozbuchane podziemie aborcyjne. Trzeba pamiętać jednak o tym, że
            samo zdjęcie zakazu przerywania ciąży nie rozwiąże problemów. Aborcja jest
            ostatecznością i nie powinna być znowu metodą kontroli narodzin. Dlatego
            potrzeba również rzetelnej edukacji seksualnej, powszechnej dostępności środków
            antykoncepcyjnych, refundacji pigułek itd. Chodzi przecież o świadome i
            odpowiedzialne macierzyństwo.
            • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 14.07.06, 19:38
              ...XXI wiek to nie średniowiecze...
              ...wiedza na temat emriologii winna być przekazana wszystkim potencjalnym
              matkom, ojcom, żeby nie było takich ulotnych stwierdzeń jak jedna z powyższych,
              że życie człowieka zaczyna się w momencie metaficznego pokochania go przez
              matkę...
              ...a co będzie jak matka przestanie go kochać bo nie spełnił jej wymarzonych
              oczekiwań...
              ...metafizyczna miłość będąca jego początiem życia pryśnie jak bańka mydlana i
              jego życie uleci wraz z uwolnionym powietrzem...

              ...nie gniewaj się...
              • margot_may Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 15.07.06, 02:58
                to jakies chore. takie nakręcanie swoich emocji. a co będzie jak mamusia
                przestanie kochać...? tak jakby uczucia można było włączyć i wyłączć
                pstryknięciem palca. to niepoważne podejście do tematu nacechowane jakimś
                strachem przed odrzuceniem, tudzież próbą wywołania takiego odczucia u rozmówcy.
                • typ12 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 15.07.06, 07:46
                  ...bo w początku życia człowieka nie ma emocji a jest fakt materialnego
                  zaistnienia...
                  ...a miłość jako uczucie jest ulotna, niewymierna, metafizyczna...
                  ...miłego dnia...
                  • totalna_apokalipsa Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 15.07.06, 09:38
                    ...a miłość jako uczucie jest ulotna, niewymierna, metafizyczna...

                    No tak, czyli w zwiazku z tym najlepiej zmuszać kobiety do urodzenia, dzieci,
                    których nie chciały , a moze je ulotnie, metafizycznie i nieywmiernie
                    pokochają, jak sie je zmusi do urodzenia. Jeśli nie - to trudno. Tylko
                    pogratulować spojzrenia na sprawę.
                    • totalna_apokalipsa Uwazam, z e ta dyskusja jest bez sensu. 15.07.06, 09:51
                      Zadna ze stron nie dojdzie do porozumeinia i nikt nikogo nei przekona do
                      swojego spojzrenia na sprawę. Ani prawda obiektywna, ani wolność wyboru. Ani
                      zycie od poczecia, ani dobór jak najlepszych genów do pzrekazania w jak
                      najlepszym momencie. Po prostu to jest rzecz, co do której kazdy powinien mieć
                      swoje zdanie i na pewno nie pogodzi sie zdań stojącycjh na dwóch róznych
                      biegunach - zwłaszcza jeśli od razu mówi się : "moja prawda jest jedyna, bo
                      to fakt, innych faktów nie ma, koniec dyskusji" .

                      Chyba jednak stwierdzenie - nei chcesz aborcji, to jej sobie nei rób jest
                      najlepsze w tym wypadku. Bo mówiac - nie pozwolimy ci dokonać aborcji, bo
                      zycie jest świete, tzreba też powiedzieć B - bedzie święte też jak je urodzisz
                      i pomożemy, zebyście wraz z narodzonym zyciem nie umarli z głodu czy mieli
                      gdzie mieszkać. Bo to nie szczęsliwe męzatki usuwaja ciaże - ale najczęsciej
                      kobiety, których partner zaraz po przekaaniu swoejgo drogocennego plemnika
                      zabrał tylek i ruszył w świat. Jesli sie tego nei robi, to po prostu uprawia
                      sie hipokryzję pod maską praw naturalnych. Prawa naturalne to pzreciez nic
                      innego jak instynkt, a ktoś tam powyzej pisze, ze człwoeik ma też normy
                      moralne , nei tylko instynkt. I tak można wkółko macieju, bo kazdy argument w
                      takiej dyskusji ma kontrargument. No chyba, ze potraktujemy dyskusje na
                      zasadzie - czarni sa głupsi od białych , to fakt- - tylko, ze wtedy nie bedzie
                      to dyskusja, a totalitaryzm poglądowy.
                      • frangula Dyskutowanie nigdy nie jest bez sensu 15.07.06, 11:42
                        totalna_apokalipsa napisała:
                        > Chyba jednak stwierdzenie - nei chcesz aborcji, to jej sobie nei rób jest
                        > najlepsze w tym wypadku. Bo mówiac - nie pozwolimy ci dokonać aborcji, bo
                        > zycie jest świete, tzreba też powiedzieć B - bedzie święte też jak je
                        urodzisz
                        > i pomożemy, zebyście wraz z narodzonym zyciem nie umarli z głodu czy mieli
                        > gdzie mieszkać.

                        Zgadzam się 100%.
    • dokowski Kościół umiera i świat staje się lepszy. To już... 15.07.06, 10:40
      ... ostatnie podrygi ciemnogrodu
      • skp110 Re: Kościół umiera i świat staje się lepszy. To j 24.07.06, 21:29
        > ... ostatnie podrygi ciemnogrodu

        Jakoś tak się składa, że tam gdzie jest silna wiara tam społeczeństwa są bardzo
        żywotne, gdzie dominuje ateizm społeczeństwo wymiera tak jak zdycha Europa na
        naszych oczach. Tzw. ciemnogród na pewno przetrwa Jaśnie oświeconych takich jak
        dokowski
        • bengal Re: Kościół umiera i świat staje się lepszy. To j 10.08.06, 20:03
          skp110 napisała:

          > Jakoś tak się składa, że tam gdzie jest silna wiara tam społeczeństwa są bardzo
          > żywotne, gdzie dominuje ateizm społeczeństwo wymiera tak jak zdycha Europa na
          > naszych oczach.

          hm... a najludniejsze panstwo na swiecie, ateistyczne (no bo religia to opium
          dla ludu) musialo odgornie, ustawowo ograniczyc przyrost naturalny bo sie
          rozmnazali jak kroliki!
          • skp110 Re: Kościół umiera i świat staje się lepszy. To j 28.08.06, 20:46
            > hm... a najludniejsze panstwo na swiecie, ateistyczne (no bo religia to opium
            > dla ludu) musialo odgornie, ustawowo ograniczyc przyrost naturalny bo sie
            > rozmnazali jak kroliki

            Otóż nie musiało,
            ograniczyło a bolesne tego skutki już się zaczynaja ujawniać
            • kot_behemot8 Re: Kościół umiera i świat staje się lepszy. To j 28.08.06, 21:35
              skp110 napisała:

              > > hm... a najludniejsze panstwo na swiecie, ateistyczne (no bo religia to o
              > pium
              > > dla ludu) musialo odgornie, ustawowo ograniczyc przyrost naturalny bo sie
              > > rozmnazali jak kroliki
              >
              > Otóż nie musiało,


              Musiało, i bez tego brakowało im wtedy żywności.


              > ograniczyło a bolesne tego skutki już się zaczynaja ujawniać


              Jakie niby skutki?
    • dcio Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 16.07.06, 20:27
      skoro w wyniku aborcji smierc ponioslo wiecej ludzi niz w wyniku wojen to chyba racja?
    • normalso Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 05.08.06, 12:30
      Już z samych statystyk wychodzi, że gorsza.

      Ilu Polaków zginęło w czasie II wojny? Około 6 mln.
      Ilu zamordowano w czasie aborcji? Około 20 mln!

      to było naprawdę LUDOBÓJSTWO
      • dcio Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 09.08.06, 14:20
        Wlasnie fakty mowia same za siebie. trzeba jednak miec nadzieje, ze ustawa o ochronie zycia poczetego zostanie znowelizowana a "lekarze' holenderscy dokonujacy morderstw nienarodzonych wskutek europejskiego nakazu aresztowania beda w Polsce sprawiedliwie karani(msle ze kara smierci).
        • normalso Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 09.08.06, 23:22
          za tę zbrodnie powinna być smierć na krześle elektrycznym.
    • karolcia000 Re: Aborcja gorsza od wojen swiatowych 29.08.06, 16:29
      oj ryzykujesz... ja sie wypowiedzialam na temat aborcji i mnie zlinczowaly...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka