Dodaj do ulubionych

Ministerstwo Zdrowia dyskryminuje mężczyzn

03.02.03, 16:57
Kilka miesięcy temu sprawdziłem na stronach Ministerstwa Zdrowia, jak to jest
z wydatkami misterstwa wg płci. Przejrzałem najdroższe programy zdrowotne, z
których każda płeć korzysta w różnym stopniu. Okazało się, że na programy
poświęcone wyłącznie zdrowiu kobiet wydaje się więcej, niż na te programy, z
których częściej korzystają mężczyźni.

Np. program "Taksoidy w leczeniu raka piersi i jajnika" kosztował 54 mln.,
badania przesiewowe raka piersi i szyjki macicy - 8 mln., opieka
okołoporodowa - 1 mln (z tych programów mężczyźni nie mogą korzystać...).

Natomiast program leczenia chorób serca kosztował tylko 38 mln. zł (nb.
kobiety też z tego korzystają).

Pozdrawiam -
Obserwuj wątek
    • maciej.k1 kobiety częściej chodzą do lekarza 03.02.03, 17:02
      Niedawno przeprowadzono sondaż, w którym przebadano ponad 40 tys pacjentów
      lekarzy pierwszego kontaktu w Polsce. W badaniu wzięło udział 350 lekarzy
      pierwszego kontaktu. Okazało się, że wśród 40227 pacjentów, którzy w tym czasie
      trafili do lekarzy, kobiety stanowiły 57,7%. To dowód na to, że kobiety
      częściej chodzą do lekarzy po poradę - a więc wydatki Kas Chorych na zdrowie
      kobiet u lekarzy pierwszego kontaktu są wyższe.

      Może, jak feministki, powinniśmy zażądać wprowadzenia parytetów? Albo obniżenia
      składki zdrowotnej mężczyzn? Skoro mężćzyźni rzadziej korzystają z pomocy
      lekarzy i żyją krócej, to chyba powinni mniej płacić za opiekę zdrowotną?

      Pozdrawiam -
    • maciej.k1 Co zrobi z tym Jaruga? 03.02.03, 17:03
      Ministerstwo Zdrowia wydaje więcej na leczenie kobiet niż na leczenie mężczyzn.
      A więc nie stosuje polityki równouprawnienia, o którą tak podobno zabiega
      polityczka Jaruga. I co ona na to? Poda swojego kolegę z rządu, min. zdrowia,
      do sądu? Czy taktownie przemilczy ten problem?

      Pozdrawiam -
      • _luizjana_ Re: Co zrobi z tym Jaruga? 03.02.03, 18:34
        maciej.k1 napisał:

        > Ministerstwo Zdrowia wydaje więcej na leczenie kobiet niż na leczenie
        mężczyzn.


        maciej, przedstawiasz wyniki jakiegos sondazu, oraz koszty programow zdrowia -
        i to wg ciebie ma swiadczyc o tym ze MZ wydaje wiecej na kobiety niz
        mezczyzn???
        jesli nawet kobiety czesciej chodza do lekarza pierwszego kontaktu (czego
        wcale nie udowodniles), to co z tego? moze mezczyzni czesciej trafiaja od razu
        do szpitala? a moze nie. masz jakies dane? czy wg ciebie programy zdrowia =
        caly budzet MZ?
        smieszny jestes.
        przeanalizuj najpierw szczegolowo _wszystkie_ wydatki MZ, wtedy bedzie mozna
        dopiero stwierdzic na czyje leczenie idzie wiecej pieniedzy.

      • Gość: barbinator OSTRZEŻENIE!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.03, 21:46
        Dla porządku dodam, że liczby dotyczące kosztów programów zdrowotnych MZ nasz
        drogi Maciej był łaskaw przedstawić w innej rozmowie jako dowód na to, że
        leczenie kobiet jest kosztowniejsze niż leczenie mężczyzn.
        Rozmowa dotyczyła wysokości składki zdrowotnej - zdaniem M. niesprawiedliwe
        jest to, że jej wysokość jest równa dla m. i k.
        Przytoczone przez niego dane o programach miały być potwierdzeniem
        tej "niesprawiedliwości".
        Ponieważ Maciej stwierdził, że zna polski system finansowania zdrowia, więc
        jest świadomy tego, że przytoczone dane nijak się mają do rzeczywistych kosztów
        leczenia. A skoro tak, to o czym tu rozmawiać??
        Gdybyśmy zdobyli całościowe dane z kas chorych to możnaby ostatecznie o tym
        rozmawiać, chociaż imho to tylko przelewanie z pustego w próżne, - jednak bez
        tych danych rozmowa w ogóle nie ma sensu.

        Piszę to jako memento dla osób które chciałyby popełnić błąd, który ja
        popełniłam wcześniej i wdać się z Maćkiem w poważną dyskusję.
        Nie warto, drogie panie....on i tak nic nie zrozumie, za to jest całkiem
        możliwe, że za jakiś czas stwierdzi, że to wy przytoczyłyście jakieś dane ni z
        gruszki ni z pietruszki, które on w właściwą sobie przenikliwością
        zinterpretował...
        Pozdr. B.
        • Gość: KR$ Re: OSTRZEŻENIE!! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 02:55
          Twoje posty są coraz bardziej oderwane od rzeczywistości - z tym nie warto
          dyskutować, tamtego nie warto słuchać etc. Czy istnieje jakiś mężczyzna z
          którym warto wg. ciebie dyskutować? Uważaj laluniu bo wbrew temu iż nazwałaś
          się terminatorem laluń to skończysz dyskutując sama z sobą.

          Maciej nie musi szukać żadnych danych by poprzeć swoją tezę o
          niesprawiedliwości nakładów na leczenie mężczyzn i kobiet - wystarczy
          przytoczyć średnią długość życia jednych i drugich.
          • _luizjana_ Re: OSTRZEŻENIE!! 04.02.03, 13:01
            Gość portalu: KR$ napisał(a):

            > Maciej nie musi szukać żadnych danych by poprzeć swoją tezę o
            > niesprawiedliwości nakładów na leczenie mężczyzn i kobiet - wystarczy
            > przytoczyć średnią długość życia jednych i drugich.

            no wlasnie, mezczyzni choruja czesciej niz kobiety, w efekcie umieraja
            wczesniej. kobiety zyja dluzej, sa zdrowsze. a wiec to na leczenie mezczyzn MZ
            wydaje wiecej ;)
            z tego co wiem w prywatnych funduszach kobiety placa nizsza skladke niz
            mezczyzni, wlasnie dlatego ze istnieje mniejsze prawdopodobienstwo, ze
            zachoruja.
            • maciej.k1 prywatne fundusze 04.02.03, 14:17
              _luizjana_ napisała:

              > z tego co wiem w prywatnych funduszach kobiety placa nizsza skladke niz
              > mezczyzni, wlasnie dlatego ze istnieje mniejsze prawdopodobienstwo, ze
              > zachoruja.

              Napisz o tym coś więcej... Co to za prywatne fundusze? Bo prywatne Kasy Chorych
              ciągle jeszcze nie powstały.

              Pozdrawiam -
              • Gość: julka Re: prywatne fundusze IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 14:58
                maciej.k1 napisał:

                > Napisz o tym coś więcej... Co to za prywatne fundusze? Bo prywatne Kasy
                Chorych
                >
                > ciągle jeszcze nie powstały.
                >
                > Pozdrawiam -
                ****
                W Polsce bodajże tylko T.U. "Sapo" w tej chwili oferuje ubezpieczenie na życie
                ze zdrowotnym (każda choroba jet "wyceniona") i faktycznie jest inny wzór do
                naliczania składek dla k. i m., bo statystycznie kobiety rzadziej są
                hospitalizowane i ich choroby mają charakter mniej "nagły" (czyli rzadziej
                kobieta zdrowa jak rydz pada bez czucia na ulicy)
                W niektórych krajach kobiety płacą też mniejsze stawki ubezpieczenia OC na
                samochód, bo też statystycznie powodują mniej wypadków.

                • maciej.k1 pytanie do feministek 04.02.03, 15:19
                  Gość portalu: julka napisał(a):


                  > W Polsce bodajże tylko T.U. "Sapo" w tej chwili oferuje ubezpieczenie na
                  życie
                  > ze zdrowotnym (każda choroba jet "wyceniona") i faktycznie jest inny wzór do
                  > naliczania składek dla k. i m., bo statystycznie kobiety rzadziej są
                  > hospitalizowane i ich choroby mają charakter mniej "nagły" (czyli rzadziej
                  > kobieta zdrowa jak rydz pada bez czucia na ulicy)
                  > W niektórych krajach kobiety płacą też mniejsze stawki ubezpieczenia OC na
                  > samochód, bo też statystycznie powodują mniej wypadków.

                  Mam w związku z powyższym pytanie do feministek. Czy to oznacza, że firmy
                  ubezpieczeniowe dyskryminują mężczyzn?

                  Pozdrawiam -
                  • _luizjana_ Re: pytanie do feministek 04.02.03, 17:35
                    maciej.k1 napisał:

                    >
                    > Mam w związku z powyższym pytanie do feministek. Czy to oznacza, że firmy
                    > ubezpieczeniowe dyskryminują mężczyzn?

                    skad, przeciez o wszystkim decyduje rynek (czyz nie?), a wiec to rynek
                    dyskryminuje mezczyzn. i trzeba sie z tym pogodzic, tak jak niektorzy uwazaja,
                    ze kobiety musza pogodzic sie z nizszymi pensjami za ta sama prace, bo
                    zachodza w ciaze. jak widac natura dyskryminuje nie tylko kobiety ;)
                    • Gość: KR$ Re: pytanie do feministek IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 02:09
                      Wobec tego spoko - ja się godzę na taką dyskryminacje... Jestem z
                      długowiecznej rodziny bez raka, będę dostawał wysoką emeryturę przez wiele lat.
                    • maciej.k1 czy Ty jesteś jeszcze feministką? - do Luizjany 05.02.03, 11:07
                      _luizjana_ napisała:


                      > skad, przeciez o wszystkim decyduje rynek (czyz nie?), a wiec to rynek
                      > dyskryminuje mezczyzn. i trzeba sie z tym pogodzic, tak jak niektorzy
                      uwazaja,
                      > ze kobiety musza pogodzic sie z nizszymi pensjami za ta sama prace, bo
                      > zachodza w ciaze. jak widac natura dyskryminuje nie tylko kobiety ;)


                      Rozumiem. Ciekaw jestem, jak godzisz ten pogląd z resztą Twojego światopoglądu.
                      Czy Ty jesteś feministką i zwolenniczką równouprawnienia?

                      Pozdrawiam -
                      • _luizjana_ Re: czy Ty jesteś jeszcze feministką? - do Luizja 05.02.03, 17:13
                        maciej.k1 napisał:

                        > Rozumiem. Ciekaw jestem, jak godzisz ten pogląd z resztą Twojego
                        światopoglądu.

                        to nie moj poglad tylko twoj albo sebastiana (a moze tada?)


                        > Czy Ty jesteś feministką i zwolenniczką równouprawnienia?

                        czyzbys probowal upchnac mnie do jednej ze swoich dwoch
                        szufladek: "feministka" lub "kobieta normalna"? przeczytalam kiedys twoje
                        definicje powyzszych typow i z radoscia stwierdzilam, ze nie jestem zadna z
                        nich.


                        > Pozdrawiam -

                        ja rowniez
                        • maciej.k1 Re: czy Ty jesteś jeszcze feministką? - do Luizja 05.02.03, 17:22
                          > to nie moj poglad tylko twoj albo sebastiana (a moze tada?)

                          Świetnie, ale swój pogląd znam, a teraz interesuje mnie Twój pogląd.

                          Pozdrawiam -
                          • _luizjana_ Re: czy Ty jesteś jeszcze feministką? - do Luizja 06.02.03, 13:04
                            maciej.k1 napisał:

                            > > to nie moj poglad tylko twoj albo sebastiana (a moze tada?)
                            >
                            > Świetnie, ale swój pogląd znam, a teraz interesuje mnie Twój pogląd.

                            moj poglad jest mniej wiecej taki jak EWOK: rownouprawnienie zdrowotne to
                            idiotyzm. szczerze mowiac 100 lat bym myslala i nie wymyslila takiego tematu
                            watku. gratuluje pomyslowosci ;)

                            >
                            > Pozdrawiam -

                            ja tez :)
                            • maciej.k1 Re: czy Ty jesteś jeszcze feministką? - do Luizja 06.02.03, 13:55
                              _luizjana_ napisała:


                              > moj poglad jest mniej wiecej taki jak EWOK: rownouprawnienie zdrowotne to
                              > idiotyzm. szczerze mowiac 100 lat bym myslala i nie wymyslila takiego tematu
                              > watku. gratuluje pomyslowosci ;)

                              Czy każde równouprawnienie jest idiotyzmem (np. "równuoprawnienie mentalne"
                              też), czy tylko takie równouprawnienie, które nie opłaca się kobietom?

                              Pozdrawiam -
                              • _luizjana_ Re: czy Ty jesteś jeszcze feministką? - do Luizja 06.02.03, 14:50
                                maciej.k1 napisał:

                                > _luizjana_ napisała:
                                >
                                >
                                > > moj poglad jest mniej wiecej taki jak EWOK: rownouprawnienie zdrowotne to
                                > > idiotyzm. szczerze mowiac 100 lat bym myslala i nie wymyslila takiego tema
                                > tu
                                > > watku. gratuluje pomyslowosci ;)
                                >
                                > Czy każde równouprawnienie jest idiotyzmem (np. "równuoprawnienie mentalne"
                                > też), czy tylko takie równouprawnienie, które nie opłaca się kobietom?

                                chciales napisac: nie oplaca sie mezczyznom (bardziej chorowici), a
                                najbardziej - osobom obciazonym genetycznie (czy tez nie przewazaja wsrod nich
                                chlopcy/mezczyzni?)
                                EWOK juz wszystko wyjasnila - o czym tu dyskutowac?
                                • maciej.k1 Re: czy Ty jesteś jeszcze feministką? - do Luizja 06.02.03, 16:14
                                  To się nazywa "taktyczna zmiana tematu". Ponawiam moje pytanie. Jaka jest Twoja
                                  opinia? Czy każde równouprawnienie jest idiotyzmem (np. "równouprawnienie
                                  mentalne" też), czy tylko takie równouprawnienie, które nie opłaca się kobietom?
                                  Pozdrawiam -
                                  • _luizjana_ Re: czy Ty jesteś jeszcze feministką? - do Luizja 06.02.03, 20:18
                                    maciej.k1 napisał:

                                    > To się nazywa "taktyczna zmiana tematu". Ponawiam moje pytanie.

                                    odpowiedzialam na twoje pytanie. od poczatku odpowiadam - pisze co mysle o
                                    twoim pomysle rownouprawnienia. jesli nie rozumiesz mojej odpowiedzi to
                                    przykro mi, ale to juz twoj problem. nie chce mi sie pisac w kolko o tym samym.
                                    zegnam.
                                    • maciej.k1 feministyczna hipokryzja raz jeszcze 10.02.03, 11:46
                                      _luizjana_ napisała:

                                      > odpowiedzialam na twoje pytanie. od poczatku odpowiadam - pisze co mysle o
                                      > twoim pomysle rownouprawnienia.

                                      Kolejny raz spotykamy się z feministyczną hipokryzją. Wygląda na to, że
                                      feminizm bez hipokryzji istnieć nie może, zapewne dlatego, że od początku do
                                      końca zbudowany jest na fałszu.

                                      Luizjana uważa równouprawnienie zdrowotne za idiotyzm, zapewne dlatego, że w
                                      dziedzinie zdrowia kobiety są uprzywilejowane, zarówno przez naturę, jak i
                                      przez budżet Ministerstwa Zdrowia.

                                      Nie oznacza to bynajmniej, że Luizjana każde równouprawnienie uważa za absurd.
                                      Co to, to nie! Na pytanie o tą sprawę Luizjana wolała już nie odpowiadać, bo
                                      wyznanie prawdy byłoby zapewne dla niej niewygodne. Zapewne popiera gorąco
                                      równouprawnienie w tych dziedzinach, gdzie przewagę mają mężczyźni. Wtedy i
                                      tylko wtedy, gdy to opłaca się kobietom, "równouprawnienie" jest OK.

                                      Pozdrawiam -
                                      • _luizjana_ Re: feministyczna hipokryzja raz jeszcze 10.02.03, 13:25


                                        naduzywasz slowa 'zapewne': luzijana zapewne uwaza, ze... zapewne mysli to a
                                        to... jesli lubisz dyskutowac ze swoim wyobrazeniem o tym co mysla inni to
                                        prosze bardzo. na zdrowie.
                                        na twoje pytanie o dyskryminacje mezczyzn przedstawilam ci twoj wlasny sposob
                                        rozumowania: to nie dyskryminacja tylko prawa rynku. bylam ciekawa czy sie ze
                                        mna zgodzisz. ty jednak nie odpowiedziales co myslisz na ten temat, wolisz
                                        wszedzie szukac 'feministek' i atakowac je, ze 'zapewne' mysla tak i tak co
                                        oczywiscie wskazuje na to ze sa be. nie rozmowa jest twoim celem,
                                        ale 'udowodnienie' tym okropnym feministkom jakie sa niesprawiedliwe.
                                        zmartwie cie: nie jestem feministka. musisz poszukac innego celu ataku.
                                        koncze te wymiane zdan, bo od 'rownouprawnienia zdrowotnego' doszedles do
                                        walki z 'feministka', a chyba nie to bylo celem tego watku (a moze wlasnie to?)
                                        zegnam, tym razem na dobre.
                                        • maciej.k1 "boję się napisać, co myślę..." 10.02.03, 14:32
                                          _luizjana_ napisała:

                                          > naduzywasz slowa 'zapewne': luzijana zapewne uwaza, ze... zapewne mysli to a
                                          > to... jesli lubisz dyskutowac ze swoim wyobrazeniem o tym co mysla inni to
                                          > prosze bardzo.

                                          Od dawna się dopytuję o Twoje poglądy, ale Ty najwyraźniej obawiasz się je
                                          przedstawić. A może ich nie masz?

                                          > na twoje pytanie o dyskryminacje mezczyzn przedstawilam ci twoj wlasny sposob
                                          > rozumowania: to nie dyskryminacja tylko prawa rynku. bylam ciekawa czy sie ze
                                          > mna zgodzisz.

                                          Z TOBĄ niestety nie mogę się zgodzić, bo Ty nie przedstawiłaś tu swojego
                                          poglądu, tylko mój. Z SOBĄ SAMYM natomiast, oczywiście zgadzam się.

                                          Z kolei w przypadku budżetu Ministerstwa Zdrowia trudno mówić o "prawach
                                          rynku", bo rynek tego nie reguluje.

                                          Pozdrawiam -
            • Gość: BD Re: OSTRZEŻENIE!! IP: 195.136.36.* 04.02.03, 16:10
              Witam,

              > Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > no wlasnie, mezczyzni choruja czesciej niz kobiety, w efekcie umieraja
              > wczesniej. kobiety zyja dluzej, sa zdrowsze. a wiec to na leczenie mezczyzn
              > MZ wydaje wiecej ;)

              Niekoniecznie. Może mężczyźni umierają szybciej, bo mniej się wydaje na ich
              leczenie ;)

              Tak serio - wyższa śmiertelność mężczyzn to fakt. Częściowo wynika to ze stylu
              życia, ale częściowo z cięższej pracy i uwarunkowań genetycznych (chodzi o tzw.
              choroby dziedziczone z płcią, jak np. hemofilia). Trzydziestoletni mężczyzna ma
              prawdopodobieństwo zgonu 0,152%, a kobiet 0,043%. Jest to oczywiście
              niesprawiedliwe i Rzecznik do Spraw Równego Statusu powinien coś z tym zrobić!

              > z tego co wiem w prywatnych funduszach kobiety placa nizsza skladke niz
              > mezczyzni, wlasnie dlatego ze istnieje mniejsze prawdopodobienstwo, ze
              > zachoruja.

              Jeśli chodzi o ubezpieczenie na życie to tak. Jeśli chodzi o prywatne
              ubezpieczenie emerytalne, kobieta chcąc osiągnąć taką samą wysokość świadczenia
              jak mężczyzna musi płacić wiecej (bo żyje dłużej). W Polsce ZUS stosuje tablice
              śmiertelności uśrednione dla płci, czyli unisex, co powoduje transfer środków
              od mężczyzn do kobiet. Ale to akturat nie przeszkadza walczącym o równość i
              sprawiedliwość feminstkom.

              pozdrawiam,

              BD
          • Gość: barbinator Re: OSTRZEŻENIE!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.03, 16:38
            O, widzę że trafiłam na jakiegoś nieśmiałego wielbiciela... nigdy z tobą nie
            rozmawiałam, a ty tak dużo wiesz na temat moich postów ;)
            W kwestii Macieja powiem wprost: długo stosowałam wobec niego taryfę ulgową,
            gdyż na necie spotyka się różnych dziwaków i to jest nawet zabawne, że można
            porozmawiać z ludźmi, którzy w realnym świecie się nie zdarzają.
            Podobnie jak inne rozmówczynie Macieja znosiłam jego przytyki a nawet
            manipulacje z humorem, czasami odwdzięczałam się jakąś drobną złośliwością.
            Jednak ostatnio Maciej stanowczo przesadził - zwyczajnie nakłamał próbując
            odwrócić sprawę tak, by wyszło na to, że to ja dopuściłam się manipulacji
            danymi, co jest maciejową specjalnością na tym forum.
            Opisywałam tę sprawę na wątku o sztuce feministycznej.
            Tutaj dodam tylko, że manipulacja nie polega bynajmniej na podawaniu
            nieprawdziwych danych, lecz na wciskaniu prawdziwych danych w kontekst
            sugerujący, że znaczą one coś zupełnie innego.
            Dokładnie to zrobił Maciej w pewnej starej dyskusji, którą tutaj odgrzebuje -
            tylko że tutaj dane są przedstawione właściwie, gdyż nikt nie sugeruje, że
            chodzi o coś więcej niż koszty programw MZ.
            W dyskusji wcześniejszej jednak te dane miały się odnosić do KOSZTÓW LECZENIA
            kobiet i mężczyzn, gdyż TAKI BYŁ TEMAT ROZMOWY.
            To właśnie jest manipulacja danymi - Maciej robi to często, więc nikogo
            specjalnie to już nie rusza. Natomiast kłamstwo polegało na tym, że M. wrócił
            do tej sprawy kilka dni temu w taki sposób, iż stwierdził, że to ja
            przytoczyłam fałszywe dane ze strony MZ a on te dane sprawdził i złapał mnie na
            kłamstwie.
            Na tak oczywiste przeinaczenie i bezczelność musiałam jakoś zareagować. Dla
            mnie to jest poważna sprawa, jeśli dla ciebie jest inaczej to twój problem,
            mnie nic do tego, zresztą możesz po prostu nie czytać moich postów, prawda?
            Obowiązku czytania postów barbinator feministki jeszcze nie wprowadziły, więc
            korzystaj póki możesz i po prostu mnie olej...
            Aha, a o co ci chodziło z tym oderwaniem od rzeczywistości? Bo jakoś nie widzę
            związku...
            Pozdr. B.
            • maciej.k1 Re: OSTRZEŻENIE!! 05.02.03, 11:02
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Tutaj dodam tylko, że manipulacja nie polega bynajmniej na podawaniu
              > nieprawdziwych danych,

              A więc przyznałaś wreszcie, że podawałem prawdziwe dane. Dziękuję! Trochę
              szkoda, że dojscie do tego wniosku zajęło Ci kilka miesięcy, ale i tak szczerze
              Ci gratuluję. :-)

              Twoja manipulacja natomiast polegała na sugerowaniu, że ja podaję nieprawdziwe
              dane.

              > lecz na wciskaniu prawdziwych danych w kontekst
              > sugerujący, że znaczą one coś zupełnie innego.
              > Dokładnie to zrobił Maciej w pewnej starej dyskusji, którą tutaj odgrzebuje -
              > tylko że tutaj dane są przedstawione właściwie, gdyż nikt nie sugeruje, że
              > chodzi o coś więcej niż koszty programw MZ.
              > W dyskusji wcześniejszej jednak te dane miały się odnosić do KOSZTÓW LECZENIA
              > kobiet i mężczyzn, gdyż TAKI BYŁ TEMAT ROZMOWY.

              Po pierwsze, wydatki ministerstwa także dotyczą kosztów leczenia kobiet i
              mężczyzn.

              Po drugie, nie przyszło mi do głowy, że ktoś może przez 4 lata nie zauważyć
              istnienia Kas Chorych i traktować budżet Ministerstwa Zdrowia jako "całość
              wydatków na leczenie". Gdy w pewnym momencie z zaskoczeniem odkryłem, że TY
              jesteś taką właśnie, niczego nieświadomą osobą - natychmiast Cię oświeciłem w
              tej sprawie. A teraz ty wspominasz ten moment, iż "coś Cię tknęło".

              Po trzecie, prawdopodobnie nie ma w Polsce ANI JEDNEJ OSOBY, która zna
              strukturę całości wydatków na leczenie, ponieważ nie ma w Polsce jednej
              polityki zdrowotnej, lecz 17 budżetów Kas Chorych i 17 różnych polityk
              zdrowotnych, plus budzet i polityka MZ. O tym minister zdrowia od roku trąbił
              we wszystkich mediach, postulując wprowadzenie jednego, Narodowego Funduszu
              Zdrowia i jednej polityki zdrowotnej. Naprawdę trudno dyskutować z osobą, która
              nie czyta gazet ani nie ogląda telewizji, bo zawsze może swoją niewiedzę
              wytłumaczyć manipulacją ze strony dyskutanta: "A on mi nie powiedział na
              wstępie, że oprócz budżetu Ministerstwa Zdrowia są jeszcze budżety Kas Chorych -
              manipulant jeden". Nie powiedział, bo nie przyszło mu do głowy, że mieszkając
              w Polsce można tego nie wiedzieć. Nie byłaś u lekarza przez te 4 lata? Nie
              musiałaś wybrać swojego lekarza? Nie musiałaś w pismach do ZUS zadeklarować
              wyboru określonej Kasy Chorych?

              Pozdrawiam -
              • Gość: barbinator Re: OSTRZEŻENIE!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 12:34
                maciej.k1 napisał:

                > A więc przyznałaś wreszcie, że podawałem prawdziwe dane. Dziękuję! Trochę
                > szkoda, że dojscie do tego wniosku zajęło Ci kilka miesięcy, ale i tak
                szczerze
                > Ci gratuluję. :-)
                (...)> Twoja manipulacja natomiast polegała na sugerowaniu, że ja podaję
                nieprawdziwe dane.

                Nigdy nie pisałam ani nie sugerowałam, że twoje dane były nieprawdziwe.
                Pisałam za to, że manipulacja i kłamstwo to dwie różne rzeczy, a podanie
                nieprawdziwych danych to jeszcze coś innego - może wynikać z niedbałości, z
                pomyłki, z pośpiechu a także z celowego kłamstwa.
                Manipulacja danymi na ogół jest dokonywana na liczbach niesfałszowanych,
                jedynie przedstawionych tendencyjnie, czyli nagiętych do tezy manipulującego.
                To co ty zrobiłeś to wręcz podręcznikowy przykład manipulacji.
                Natomiast prawdziwym świństwem które popełniłeś było skłamanie, iż to Ja
                podałam nieprawdziwe dane, które TY sprawdziłeś i udowodniłeś mi oszustwo.
                To kłamstwo było obrzydliwe i za nie (a nie za manipulację) powinieniś mnie
                przeprosić.


                Nie powiedział, bo nie przyszło mu do głowy, że mieszkając
                > w Polsce można tego nie wiedzieć. Nie byłaś u lekarza przez te 4 lata? Nie
                > musiałaś wybrać swojego lekarza? Nie musiałaś w pismach do ZUS zadeklarować
                > wyboru określonej Kasy Chorych?

                >
                Sam sobie odpowiedziałeś. Nie można mieszkając w Polsce nie wiedzieć o
                istnieniu kas chorych. To najlepszy dowód na to, że umieszczenie danych o
                programach MZ w kontekscie rozmowy o wysokości składki zdrowotnej i kosztów
                leczenia kobiet było manipulacją obliczoną na moje zaufanie do rozmówcy oraz
                to, że nie będzie mi się chciało sprawdezić, co to właściwie są te tajemnicze
                programy.
                Manipulacja była ewidentna, ale napiszę jeszcze raz -
                PRZEPROSIN OCZEKUJĘ ZA KŁAMSTWO, NIE ZA MANIPULACJĘ.
                • maciej.k1 Re: OSTRZEŻENIE!! 05.02.03, 13:58
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Nigdy nie pisałam ani nie sugerowałam, że twoje dane były nieprawdziwe.

                  To ciekawe... A co właściwie mogłaś chcieć wyrazić w następujących zdaniach:

                  "Obiecałam, że wrócę do sprawy kosztów leczenia. Macieju, nigdy nie licz na
                  lenistwo swojego rozmówcy, zwłaszcza jeśli jest to kobieta. Byłam na stronie
                  Ministerstwa Zdrowia, sprawdziłam.... Wystarczy, czy mam pisać dalej?"

                  > Manipulacja danymi na ogół jest dokonywana na liczbach niesfałszowanych,
                  > jedynie przedstawionych tendencyjnie, czyli nagiętych do tezy manipulującego.
                  > To co ty zrobiłeś to wręcz podręcznikowy przykład manipulacji.

                  Aha... Zaczynam rozumieć. Dobrze jest mieć szansę nauczyć się czegoś od
                  prawdziwej ekspertki w tej dziedzinie. Czyli, o ile dobrze Cię rozumiem, np.
                  jeśli ktoś pisze o tym, że kobiety zarabiają mniej, ilustrując ten fakt
                  prawdziwymi liczbami, ale pomija przy tym kontekst (przywileje prawne kobiet
                  ciężarnych) - to jest to podręcznikowy przykład manipulacji, nieprawdaż?

                  > Natomiast prawdziwym świństwem które popełniłeś było skłamanie, iż to Ja
                  > podałam nieprawdziwe dane, które TY sprawdziłeś i udowodniłeś mi oszustwo.

                  Małe sprostowanie. O ile sobie przypominam, na podawaniu fałszywych danych
                  złapał Cię BD, a ja mu tego pogratulowałem, wspominając, że w dyskusji ze mną
                  także stosowałaś manipulację.

                  > Sam sobie odpowiedziałeś. Nie można mieszkając w Polsce nie wiedzieć o
                  > istnieniu kas chorych. To najlepszy dowód na to, że umieszczenie danych o
                  > programach MZ w kontekscie rozmowy o wysokości składki zdrowotnej i kosztów
                  > leczenia kobiet było manipulacją obliczoną na moje zaufanie do rozmówcy oraz
                  > to, że nie będzie mi się chciało sprawdezić, co to właściwie są te tajemnicze
                  > programy.

                  W przeciwieństwie do Kas Chorych - Ministerstwo Zdrowia publikuje swój
                  szczegółowy budżet, umożliwiający wyróżnienie tych wydatków, z których każda
                  płeć korzysta w różnym stopniu. Mój wniosek, który podważałaś - że Ministerstwo
                  Zdrowia faworyzuje kobiety - jest bezdyskusyjny. Owszem, mogłaś poddawać w
                  wątpliwość dalej idące przypuszczenie, którego nie sposób jednoznacznie
                  sprawdzić (bo nie mamy wglądu do budżetów Kas) - że podobnie faworyzują kobiety
                  wszystkie Kasy Chorych. Ale to akurat nie przyszło Ci do głowy, bo chyba nie
                  wiedziałaś o istnieniu Kas. Ty natomiast sugerowałaś, że podałem fałszywe dane
                  ze strony MZ.

                  Pozdrawiam -
                  • Gość: barbinator Re: OSTRZEŻENIE!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 16:39
                    maciej.k1 napisał:

                    > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                    >
                    > > Nigdy nie pisałam ani nie sugerowałam, że twoje dane były nieprawdziwe.
                    >
                    > To ciekawe... A co właściwie mogłaś chcieć wyrazić w następujących zdaniach:
                    >
                    > "Obiecałam, że wrócę do sprawy kosztów leczenia. Macieju, nigdy nie licz na
                    > lenistwo swojego rozmówcy, zwłaszcza jeśli jest to kobieta. Byłam na stronie
                    > Ministerstwa Zdrowia, sprawdziłam.... Wystarczy, czy mam pisać dalej?"


                    Chciałam w nich wyrazić to, co zapewne napisałam kawałek dalej lub w następnym
                    poście. Skoro masz moje stare posty, to łatwo to odnajdziesz. Zapewne napisałam
                    tam to samo co piszę tutaj: manipulant z ciebie i tyle.


                    Czyli, o ile dobrze Cię rozumiem, np.
                    > jeśli ktoś pisze o tym, że kobiety zarabiają mniej, ilustrując ten fakt
                    > prawdziwymi liczbami, ale pomija przy tym kontekst (przywileje prawne kobiet
                    > ciężarnych) - to jest to podręcznikowy przykład manipulacji, nieprawdaż?


                    To zależy, co rozumiesz przez słowo pomija. Gdybym rozmawiała z delegacją
                    antyfeministów z Marsa, którzy nie wiedzą, że istnieje coś takiego jak urlop
                    macierzyński, to ukrywanie tego faktu przed nimi miałoby charakter manipulacji.
                    I raczej nie próbuj znowu wciskać tego kitu, jakoby problem wziął się z tego,
                    że ja nie słyszałam nigdy o istnieniu kas chorych.
                    Masz pecha, jestem na tym forum już jakiś czas i raczej nie dałam się poznać
                    jako analfabetka, więc daruj sobie te insynuacje.(albo udowodnij je, to nawewt
                    może być zabawne...;)



                    >
                    > > Natomiast prawdziwym świństwem które popełniłeś było skłamanie, iż to Ja
                    > > podałam nieprawdziwe dane, które TY sprawdziłeś i udowodniłeś mi oszustwo.
                    >
                    > Małe sprostowanie. O ile sobie przypominam, na podawaniu fałszywych danych
                    > złapał Cię BD, a ja mu tego pogratulowałem, wspominając, że w dyskusji ze mną
                    > także stosowałaś manipulację.

                    Próbujesz jedno kłamstwo wymazać drugim?
                    Po pierwsze, w sprawie z BD istnieje sprzeczność liczb podawanych w różnych
                    źródłach. Podałam link do strony www, która podaje identyczną interpretację
                    przepisów jak ja oraz jak mój "papierowy" informator ZUS. Wiesz o tym, bo
                    wyjaśniłam to już dawno temu, a mimo to kłamiesz...to jakiś nałóg czy co?

                    A pierwsze kłamstwo jest takie, że ty nie ograniczyłeś się do "pogratulowania"
                    BD - ty skłamałeś na temat naszej dawniejszej rozmowy, twierdząc, że JA podałam
                    nieprawdziwe dane, TY je sprawdziłeś i TY udowodniłeś mi kłamstwo.
                    Dokładnie tak napisałeś - czy zaprzeczasz, że w tej sprawie skłamałeś?
                    ODPOWIEDZ KONKRETNIE.
                    Nie interesuje mnie dłużej sprawa manipulacji, uważam ją za zakończoną.
                    INTERESUJĄ MNIE TWOJE PRZEPROSINY ZA KŁAMSTWO, a właściwie teraz już za dwa
                    kłamstwa.


                    • maciej.k1 Re: OSTRZEŻENIE!! 05.02.03, 17:40
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):


                      > Czyli, o ile dobrze Cię rozumiem, np.
                      > > jeśli ktoś pisze o tym, że kobiety zarabiają mniej, ilustrując ten fakt
                      > > prawdziwymi liczbami, ale pomija przy tym kontekst (przywileje prawne kobi
                      > et
                      > > ciężarnych) - to jest to podręcznikowy przykład manipulacji, nieprawdaż?
                      >
                      >
                      > To zależy, co rozumiesz przez słowo pomija. Gdybym rozmawiała z delegacją
                      > antyfeministów z Marsa, którzy nie wiedzą, że istnieje coś takiego jak urlop
                      > macierzyński, to ukrywanie tego faktu przed nimi miałoby charakter
                      manipulacji.

                      A ponieważ Ty jesteś z Marsa, a ja nie napisałem Ci, że u nas są Kasy Chorych -
                      to dokonałem manipulacji?

                      > BD - ty skłamałeś na temat naszej dawniejszej rozmowy, twierdząc, że JA
                      > podałam
                      > nieprawdziwe dane, TY je sprawdziłeś i TY udowodniłeś mi kłamstwo.
                      > Dokładnie tak napisałeś - czy zaprzeczasz, że w tej sprawie skłamałeś?
                      > ODPOWIEDZ KONKRETNIE.

                      Ja podałem prawdziwe dane, a Ty sugerowałaś, że kłamię, licząc na to, że nikomu
                      nie będzie chciało się wnikać w skomplikowany budżet MZ. To pierwsza Twoja
                      manipulacja. Drugą była próba zwekslowania rozmowy na wątek nieistotny dla
                      istoty sporu ("czy chodzi o rak szyjki czy rak trzonu...")


                      > Nie interesuje mnie dłużej sprawa manipulacji, uważam ją za zakończoną.
                      > INTERESUJĄ MNIE TWOJE PRZEPROSINY ZA KŁAMSTWO, a właściwie teraz już za dwa
                      > kłamstwa.

                      Mnie interesują przeprosiny tylko za:
                      1. sugestie, że podałem fałszywe dane ze stron MZ;
                      2. zarzut oszustwa, gdy zacytowałem felieton z GW a w nim dane z
                      czasopisma "Mother and Baby";
                      3. sugestie, że czasopismo "Mother and Baby" nie istnieje;
                      4. zarzut, że pisałem o 99% kobiet, gdy wyniki badań mówiły o 99% matek;
                      5. zarzut, że nie podałem źródła;

                      Pozdrawiam -
                      • Gość: barbinator Re: OSTRZEŻENIE!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 13:09



                        NADAL NIE ODPOWIADASZ KONKRETNIE.
                        NAPISAŁEŚ, ŻE TO JA PODAŁAM FAŁSZYWE DANE A TY ZŁAPAŁEŚ MNIE NA OSZUSTWIE.
                        NAPISZ WYRAŹNIE, ŻE W TYM MOMENCIE SKŁAMAŁEŚ CZYLI POWIEDZIAŁEŚ NIEPRAWDĘ.
                        TYLKO TEGO OD CIEBIE ŻĄDAM - PRZEPROSINY MOŻESZ SOBIE WSADZIĆ WIESZ GDZIE.




                        To co dużymi literami, to jest istotna część tego postu.
                        Reszte możesz sobie darować.

                        >
                        Drugą była próba zwekslowania rozmowy na wątek nieistotny dla
                        > istoty sporu ("czy chodzi o rak szyjki czy rak trzonu...")

                        O ile pamiętam to miało to spore znaczenie, gdyż ty stwierdziłeś, że duże sumy
                        są przeznaczane na leczenie kobiet, które już nie mogą rodzić więc ich
                        przydatność społeczna jest niska (!!!). Ja natomiast zwróciłam ci uwagę, że
                        najczęstszym nowotworem dróg rodnych jest jest rak szyjki macicy, który dotyka
                        prawie wyłącznie kobiety w wieku rozrodczym.
                        No i oczywiście nie było żadnego wekslowania rozmowy, znowu zmyślasz.
                        >
                        >
                        > Mnie interesują przeprosiny tylko za:
                        > 1. sugestie, że podałem fałszywe dane ze stron MZ;
                        Nie padły takie sugestie. Zmyślasz.
                        > 2. zarzut oszustwa, gdy zacytowałem felieton z GW a w nim dane z
                        > czasopisma "Mother and Baby";
                        Zarzuciłam ci powoływanie się na niesprawdzone dane i manipulowanie nimi w
                        różnych postach poprzez sugerowanie nieznającemu ich pochodzenia rozmówcy, że
                        są to wyniki poważnych badań naukowych. Zarzut jest prawdziwy.

                        > 3. sugestie, że czasopismo "Mother and Baby" nie istnieje;
                        To była sugestia wobec dziennikarza Wyborczej - zarzut wobec ciebie polegał na
                        tym, że nie sprawdziłeś na jakie źródło się powołujesz (apropos,
                        sprawdziłam "Mother and Baby" i wyszukiwarka nic nie znalazła - to nie musi być
                        dowód na nieistnienie czasopisma, ale zapewne na jego marginalność i mały
                        prestiż)
                        > 4. zarzut, że pisałem o 99% kobiet, gdy wyniki badań mówiły o 99% matek;
                        A kiedy ci to zarzuciłam, że pisałeś o 99% kobiet?
                        > 5. zarzut, że nie podałem źródła;
                        Bo nie podałeś: nadal nie wiemy jaki instytut przeprowadził to badanie i nie
                        wiemy nić o wiarygodności gazety, która te wyniki zamieściła.
                        A w tym konkretnym przypadku właściwe byłoby wskazanie na jakie KONKRETNIE
                        pytanie odpowiadały kobiety (jak zostało sformułowane)
                        Inaczej dane nie są wiarygodne, zaś ciągłe ich cytowanie bez zaznaczenia tych
                        wszystkich zastrzeżeń jest manipulacją.

                        • maciej.k1 chyba czas kończyć ten wątek... 06.02.03, 16:26
                          Odpuszczam sobie dalszą dyskusję na ten temat, pozostając przy swoim zdaniu.
                          Pozdrawiam -
                          • Gość: barbinator Re: chyba czas kończyć ten wątek... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 22:17
                            maciej.k1 napisał:

                            > Odpuszczam sobie dalszą dyskusję na ten temat, pozostając przy swoim zdaniu.
                            > Pozdrawiam -

                            Tu nie chodzi ani o dyskusję ani o twoje zdanie, bo nie jest to sprawa w
                            któórej można MIEĆ ZDANIE.
                            Fakt jest taki, że skłamałeś mówiąc że ja podałam wiadome liczby, ty je
                            sprawdziłeś i złapałeś mnie na oszustwie.
                            Teraz nie stać cię na to, by przyznać, że skłamałeś i oczerniłeś mnie
                            niesłusznie.
                            To nie jest kwestia WŁASNEGO ZDANIA - to jest kwestia twojego BRAKU ODWAGI
                            CYWILNEJ do przyznania się do znieważenia kogoś za pomocą kłamstwa.
                            Dla mnie to jest dno.
    • Gość: EWOK Re: Ministerstwo Zdrowia dyskryminuje mężczyzn IP: *.acn.waw.pl 03.02.03, 19:03
      Krótkie pytanie : jak często chodzisz do androloga? Bo kobieta do ginekologa
      powinna przynajmniej dwa razy do roku. Jeśli używa środków antykoncepcyjnych
      to częściej - po pigułki raz na dwa miesiące, a do tego dochodzą próby
      wątrobowe raz w roku i cytologia. A antykoncepcja oznacza wygodę nie tylko dla
      kobiety, prawda? Poza tym nie bardzo rozumiem dlaczego uważasz kardiologię za
      specjalizację dotyczącą mężczyzn w większym stopniu niż kobiet.
      • maciej.k1 Re: Ministerstwo Zdrowia dyskryminuje mężczyzn 04.02.03, 09:57
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Krótkie pytanie : jak często chodzisz do androloga? Bo kobieta do ginekologa
        > powinna przynajmniej dwa razy do roku.

        Wydaje mi się, że za "lekarza pierwszego kontaktu" należy rozumieć lekarza bez
        specjalizacji, zatrudnionego w przychodni zdrowia, albo lekarza ze
        specjalizacją internisty bądź medycyny rodzinnej. Ginekologa i androloga
        zaliczyłbym do specjalistów, a nie do lekarzy pierwszego kontaktu. Poza tym,
        włączanie ginekologów do sondażu badającego ile kobiet i mężczyzn korzysta z
        porad raczej nie ma sensu, bo z góry można założyć, że do ginekologa chodzą
        niemal wyłącznie kobiety.

        > Jeśli używa środków antykoncepcyjnych
        > to częściej - po pigułki raz na dwa miesiące, a do tego dochodzą próby
        > wątrobowe raz w roku i cytologia. A antykoncepcja oznacza wygodę nie tylko
        dla
        > kobiety, prawda?

        Prawda, ale ja nie o tym. Róenie dobrze mogłabyś napoisać, że w interesie
        całego społeczeństwa jest, by kobiety żyły jak najdłużej, bo np. babcie
        świetnie opiekują się wnukami.

        > Poza tym nie bardzo rozumiem dlaczego uważasz kardiologię za
        > specjalizację dotyczącą mężczyzn w większym stopniu niż kobiet.

        To akurat jest opinia Barbinator.

        Pozdrawiam -
        • Gość: EWOK Re: Ministerstwo Zdrowia dyskryminuje mężczyzn IP: 213.241.18.* 04.02.03, 11:44
          Do ginekologa (i jeszcze chyba do dermatologa) chodzi się bez skierowania,
          które wymagane jest w przypadku korzystania z usług lekarzy specjalistów, czyli
          pod względem dostępności ginekolog został zrównany z lekarzem pierwszego
          kontaktu. Sam wrzuciłeś do jednego worka specjalistów (kardiologa) i
          internistów, ja tylko to pomieszanie powtarzam. Zresztą i tak nie znam ani
          jednej kobiety, która korzystałaby z usług państwowego ginekologa. Prywatna
          wizyta kosztuje w Warszawie od 60 do 120 zł. Policz sobie ile dodatkowo,
          oprócz obowiązkowego ubezpieczenia, kobieta musi wydać na sam fakt bycia
          kobietą.
          • maciej.k1 Re: Ministerstwo Zdrowia dyskryminuje mężczyzn 04.02.03, 11:52
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > Do ginekologa (i jeszcze chyba do dermatologa) chodzi się bez skierowania,
            > które wymagane jest w przypadku korzystania z usług lekarzy specjalistów,
            > czyli
            > pod względem dostępności ginekolog został zrównany z lekarzem pierwszego
            > kontaktu.

            Do okulisty i psychiatry też można pójść bez skierowania, ale co to ma do
            rzeczy?

            > Sam wrzuciłeś do jednego worka specjalistów (kardiologa) i
            > internistów, ja tylko to pomieszanie powtarzam.

            Nie. O kardiologii pisałem w odrębnym poście, w którym analizowałem wydatki
            Ministerstwa Zdrowia, a nie sondaż.

            > Zresztą i tak nie znam ani
            > jednej kobiety, która korzystałaby z usług państwowego ginekologa.

            Jeśli to prawda, to tym bardziej nie ma żadnego powodu, by zaliczać ginekologów
            do lekarzy pierwszego kontaktu.

            > Prywatna
            > wizyta kosztuje w Warszawie od 60 do 120 zł. Policz sobie ile dodatkowo,
            > oprócz obowiązkowego ubezpieczenia, kobieta musi wydać na sam fakt bycia
            > kobietą.

            Współczuję bardzo, ale właściwie dlaczego mężczyźni mieliby za to płacić? Czy
            na tym polega równouprawnienie, że jedna płeć płaci za wydatki drugiej?

            Pozdrawiam -
            • Gość: EWOK Re: Ministerstwo Zdrowia dyskryminuje mężczyzn IP: 213.241.18.* 04.02.03, 13:43
              >
              >Wszystko sprowadza się do jednego, Macieju i to wcale nie feministycznego
              wniosku - służba zdrowia jest u nas zorganizowana bez sensu. Choćby dlatego, że
              ogromne sumy są wydawane na dzieci, które przecież składek w ogóle nie płacą.
              Jeśli chodzi zaś o drażliwe kwestie ginekologiczne to jak rozumiem, należysz do
              mężczyzn uważających, że antykoncepcja jest wyłącznie sprawą kobiety i jej
              partnerowi nic do tego. Przypomina mi to pewnego rolnika ze zlikwidowanego PGR-
              u, który na pytanie dzienikarki Polityki dlaczego ma osiemnaścioro dzieci,
              odpowiedział, że nie wie, bo to żona skądś je brała.
              • maciej.k1 równouprawnienie jest bez sensu? 04.02.03, 14:16
                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                > >
                > >Wszystko sprowadza się do jednego, Macieju i to wcale nie feministycznego
                > wniosku - służba zdrowia jest u nas zorganizowana bez sensu. Choćby dlatego,
                > że
                > ogromne sumy są wydawane na dzieci, które przecież składek w ogóle nie płacą.

                Jeśli chcesz mnie przekonać, że feministyczne postulaty równouprawnienia są bez
                sensu - bo wtedy konsekwentnie należałoby np. wprowadzić parytety płciowe w
                wydatkach Ministerstwa Zdrowia - to chyba jednak ustąpię Ci w tej dyskusji i
                przyznam Ci rację. :-)

                Pozdrawiam -
                • Gość: EWOK Re: równouprawnienie jest bez sensu? IP: 213.241.18.* 04.02.03, 16:50
                  maciej.k1 napisał:

                  > Gość portalu: EWOK napisał(a):
                  >
                  > > >
                  > > >Wszystko sprowadza się do jednego, Macieju i to wcale nie feministyczn
                  > ego
                  > > wniosku - służba zdrowia jest u nas zorganizowana bez sensu. Choćby dlateg
                  > o,
                  > > że
                  > > ogromne sumy są wydawane na dzieci, które przecież składek w ogóle nie pła
                  > cą.
                  >
                  > Jeśli chcesz mnie przekonać, że feministyczne postulaty równouprawnienia są
                  bez
                  >
                  > sensu - bo wtedy konsekwentnie należałoby np. wprowadzić parytety płciowe w
                  > wydatkach Ministerstwa Zdrowia - to chyba jednak ustąpię Ci w tej dyskusji i
                  > przyznam Ci rację. :-)
                  >
                  > Pozdrawiam -

                  Pod warunkiem, że Ty z kolei przyznasz, że wkazane jest przebadanie wszystkich
                  ludzi na okolicznośc wystąpienia ewentualnych kosztownych chorób genetycznych,
                  wszepić im chipy z odpowiednią informacją oraz konsekwentnie dyskryminować
                  tych, u których ryzyko wystąpienia nowotworu jest większe. Niech płacą frajerzy
                  wyższe składki za to, że się urodzili w niewłaściwych rodzinach.
                  • maciej.k1 więc jaki jest Twój pogląd? 05.02.03, 10:41
                    Więc jaki właściwie jest Twój pogląd w kwestii, nazwijmy to - "równouprawnienia
                    zdrowotnego"? Fundusze przeznaczone na zdrowie powinny być dzielone po równo,
                    wg płci? Składki powinny być równe czy różne? Czy rzeczniczka ds. równego
                    statusu powinna podjąc jakieś dziełania zmierzające do zrównania długości życia
                    kobiet i mężczyzn (np. skrócenia życia kobiet lub wydłużenia życia mężczyzn)?

                    Pozdrawiam -
                    • Gość: EWOK Re: więc jaki jest Twój pogląd? IP: 213.241.18.* 05.02.03, 11:40
                      maciej.k1 napisał:

                      > Więc jaki właściwie jest Twój pogląd w kwestii, nazwijmy to -
                      "równouprawnienia
                      >
                      > zdrowotnego"? Fundusze przeznaczone na zdrowie powinny być dzielone po równo,
                      > wg płci? Składki powinny być równe czy różne? Czy rzeczniczka ds. równego
                      > statusu powinna podjąc jakieś dziełania zmierzające do zrównania długości
                      życia
                      >
                      > kobiet i mężczyzn (np. skrócenia życia kobiet lub wydłużenia życia mężczyzn)?
                      >
                      > Pozdrawiam -

                      Równouprawnienie zdrowotne to idiotyzm, tak jak obowiązkowy system ubezpieczeń
                      zdrowotnych to idiotyzm. Już kiedyś o tym pisałam. Każdy powinien sam się
                      ubezpieczać do wysokości, którą uzna za stosowną, dobrowolnie, a nie przez
                      jakieś przymusowe składki, które tak naprawdę są kolejnym podatkiem.
                      Pradopodobieństwo zachorowania nie ma nic wspólnego z płcią (no, może z
                      wyjątkiem raka prostaty i narządów rodnych), jeśli upierasz się przy tym aby
                      kogoś dyskryminować, dyskryminuj osoby obciążone gentycznie. Jeśli chodzi o
                      długośc życia to owszem kobiety żyją dłużej i dłużej mają przyjemność szarpania
                      się z każdym grosikiem, żeby wystarczyło na chleb. Osobiście chętnie zdecyduję
                      się na krótsze życie, ale z zasobniejszym portfelem.
                      • maciej.k1 Re: więc jaki jest Twój pogląd? 05.02.03, 11:55
                        Gość portalu: EWOK napisał(a):


                        > Równouprawnienie zdrowotne to idiotyzm, tak jak obowiązkowy system
                        ubezpieczeń
                        > zdrowotnych to idiotyzm.

                        A co myślisz o obecnym, nazwijmy to "równouprawnieniu emerytalnym"? Czy
                        mężczyźni powinni dostawać wyższe emerytury (albo płacić niższe składki),
                        uwzgędniając fakt, że żyją krócej?

                        Pozdrawiam -
                        • Gość: EWOK Re: więc jaki jest Twój pogląd? IP: 213.241.18.* 05.02.03, 13:46
                          Jak to czy mężczyźni mają dostawać wyższe emerytury?! Przecież oni dostają
                          wyższe emerytury. Bo mogą dłużej pracować i krócej żyją.I będą dostawali
                          jeszcze wyższe, bo coraz mniej z nich idzie do wojska, co liczy się do
                          emerytury jako okres bezskładkowy (u kobiet takim czasem jest urlop
                          wychowawczy). A moje prywatne zdanie jest takie, że podobnie jak w przypadku
                          ubezpieczeń zdrowotnych, o emeryturze każdy powinien sobie decydować sam -
                          wykupić ubezpieczenie, wżenić dzieci w bogate rodziny, odłożyć w banku
                          szwajcarskim albo zakopać w ogródku. Jest pełno możliwości, a przynajmniej
                          wiadomo czego się spodziewać a nie tak jak teraz, że każdemu potrącają
                          horrendalne sumy, a potem jak się ma szczęście to się ma szansę zobaczyć
                          dziesiątą częśc tego, co ZUS zeżarł.
                          • maciej.k1 Re: więc jaki jest Twój pogląd? 05.02.03, 14:06
                            Gość portalu: EWOK napisał(a):

                            > Jak to czy mężczyźni mają dostawać wyższe emerytury?! Przecież oni dostają
                            > wyższe emerytury. Bo mogą dłużej pracować i krócej żyją.

                            Owszem, obliczając emeryturę bierze się pod uwagę staż pracy i wysokośc
                            składki, ale nie bierze się pod uwagę oczekiwanej długości życia. A gdyby tak
                            było, emerytury dla mężczyzn byłyby jeszcze wyższe.

                            Pozdrawiam -
    • Gość: doku Już natura odkryła, że w zdrowie kobiet opłaca ... IP: *.mofnet.gov.pl 05.02.03, 11:17
      ... się inwestować. Już od noworodka widać, że geny nasze bardziej troszczą się
      o zdrowie dziewczynek. Dziewczynki są odporniejsze na choroby, kobiety rzadziej
      chorują na różne choroby degeneracyjne. Wniosek ewolucyjny jest taki, że
      zdrowie kobiety jest cenniejsze niż zdrowie męczyzny. Każdy mężczyzna zresztą
      czuje to w głębi duszy i rozumie intuicyjnie, że o zdrowie kobiet trzeba dbać -
      tak wyewoluowała nasza męska psychika, bo tak widać jest lepiej dla
      społeczności, jaśli bardziej troszczą się o zdrowie kobiet. Troska o zdrowie
      naszych Pań, to nie dyskryminacja, ale naturalna, instynktowna potrzeba.
      • maciej.k1 a co z równouprawnieniem? 05.02.03, 11:23
        Jak to się ma do feministycznego postulatu "równouprawnienia mentalnego", by
        mężczyzn i kobiety traktować tak samo? Czyżby ten postulat był do bani?

        A co z feministycznym poglądem, że różnice w traktowaniu mężcyzn i kobiet są
        wyłacznie uwarunkowane kulturowo - są efektem stereotypów wciskanych nam do
        głów przez patriarchalne społevczeństwo?

        Pozdrawiam -
        • Gość: doku Re: a co z równouprawnieniem? IP: *.mofnet.gov.pl 05.02.03, 13:41
          maciej.k1 napisał:

          > Jak to się ma do feministycznego postulatu "równouprawnienia mentalnego"

          To postulat głupi. Cóż z tego, że głupcy nazywają sami siebie "feministkami"?
          Poważne organizacje i partie feministek walczą tylko o równość względem prawa.

          > A co z feministycznym poglądem, że różnice w traktowaniu mężcyzn i kobiet są
          > wyłacznie uwarunkowane kulturowo - są efektem stereotypów wciskanych nam do
          > głów przez patriarchalne społevczeństwo?

          Stereotypy są zwykle wciskane instynktownie, a kultury są w takim samym stopniu
          kształtowane przez geny jak przez środowisko. To co uwarunkowane kulturowo jest
          więc często pośrednio uwarunkowane genetycznie. Komuniści byli wrogami genetyki
          i ewolucjonizmu, kazali wierzyć w uwarunkowania kulturowe, a bywało, że kazali
          nazywać się "feministkami" - to jest źródło pomieszania pojęć.

          Aby uniknąć pomieszania pojęć, trzeba trzymać się politycznej definicji
          feminizmu, czyli dążenia do wyeliminowania z prawa odróżniania kobiet i
          mężczyzn. Z tego punktu widzenia program walki z rakiem piersi nie musi
          dyskryminować nikogo, jeśli zapisy prawne będą konsekwentnie trzymać się
          określenia "chory" czy "pacjent". Inny zapis może określać pomoc dla chorych na
          pylicę lub przerost prostaty - takie programy dyskryminują zdrowych, a nie daną
          płeć.
          • maciej.k1 równouprawnienie 05.02.03, 14:18
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > maciej.k1 napisał:
            >
            > > Jak to się ma do feministycznego postulatu "równouprawnienia mentalnego"
            >
            > To postulat głupi. Cóż z tego, że głupcy nazywają sami siebie "feministkami"?

            Myślę, że Barbinator nie zgodziłaby się z Tobą.

            > Poważne organizacje i partie feministek walczą tylko o równość względem prawa.

            Czy także o równość wobec ustawy o powszechnym obowiązku obrony?

            Pozdrawiam -
            • Gość: doku Także IP: *.mofnet.gov.pl 05.02.03, 15:31
              maciej.k1 napisał:


              > Czy także o równość wobec ustawy o powszechnym obowiązku obrony?

              Pozdrawiam
              • maciej.k1 proszę o przykład 05.02.03, 16:09
                Czy mógłbyś mi podać jakiś przykład, manify, odezwy, publikacji, bądź
                wypowiedzi którejś z czołowych polskich feministek (np. Jarugi, Janion, Dunin
                lub Graf) o tym, że należałoby zrównać w prawach kobiety i mężczyzn wobec
                ustawy o powszechnym obowiązku obrony, albo chociaż stwierdzenie, że obecna
                ustawa dyskryminuje mężczyzn? Pewnie coś przeoczyłem...

                Pozdrawiam -
                • Gość: doku Na przykład walka o dostęp do elitarnych jednostek IP: *.mofnet.gov.pl 05.02.03, 16:17
                  lub komandosów
                  • maciej.k1 mylisz obowiązek z prawem do służby 05.02.03, 16:29
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > lub komandosów

                    To nie jest przykład walki o równouprawnienie. Kobiety mają prawo do służby w
                    wojsku - mężczyźni mają obowiązek słuzby w wojsku, za uchylanie się od którego
                    grozi kara więżienia. Przyznasz chyba, że prawo i obowiązek to nie to samo.

                    Problem kobiet w wojsku jest bardzo ciekawy. Jeśli jesteś zainteresowany
                    kontunuowaniem dyskusji na ten temat, proponuję przenieść ją do wątku "Kobiety
                    w wojsku - dyskusja w Trójce", żeby nie powtarzać w kółko tych samych
                    argumentów.

                    Pozdrawiam -
                    • Gość: doku mylisz feminizm z systemem służby zawodowej IP: *.mofnet.gov.pl 05.02.03, 16:57
                      maciej.k1 napisał:

                      > Kobiety mają prawo do służby w
                      > wojsku - mężczyźni mają obowiązek słuzby w wojsku

                      Walka mężczyzn o równe prawa mogłaby się od biedy nazywać "maskulinizm".
                      Feminizm to walka kobiet o swoje prawa - to przeciwieństwo. Feministki broniące
                      mężczyzn przed dyskryminacją ze strony kobiet ... ? - to absurd! Dlaczego
                      uwaasz, że mężczyźni potrzebują, ale nie potrafią, walczyć o swoje prawa? Że aż
                      potrzebują pomocy feministek?! A może wierzysz w to, że to kobiety przemocą
                      biorą biednych mężczyzn do wojska, że to kobiety przed laty narzuciły nam
                      obowiązkową służbę?
                      • maciej.k1 Re: mylisz feminizm z systemem służby zawodowej 05.02.03, 17:21
                        Gość portalu: doku napisał(a):

                        > Walka mężczyzn o równe prawa mogłaby się od biedy nazywać "maskulinizm".
                        > Feminizm to walka kobiet o swoje prawa - to przeciwieństwo. Feministki
                        broniące
                        >
                        > mężczyzn przed dyskryminacją ze strony kobiet ... ? - to absurd! Dlaczego
                        > uwaasz, że mężczyźni potrzebują, ale nie potrafią, walczyć o swoje prawa? Że

                        >
                        > potrzebują pomocy feministek?!

                        Dziękuję, nie mam więcej pytań. Właśnie stwierdziłeś, że feministki nie walczą
                        o RÓWNE PRAWA dla kobiet i mężczyzn, lecz o RÓWNE PRZYWILEJE. Chcą takich
                        samych przywilejów, ale nie chcą takich samych obowiązków. Co było do
                        udowodnienia.

                        Maskulinizm jako odwrotność feminizmu byłby równie idiotyczny jak feminizm,
                        musiałby bowiem opierać się na założeniu, że kobiety i mężczyźni są tacy sami i
                        możliwa jest pełna wymienność ról i pełne równouprawnienie. Otóż kobiety i
                        mężczyźni są różni, a wymienność ról jest ograniczona biologią. Pełne
                        równouprawnienie jest zatem albo niemożliwe, albo niepożądane.

                        Pozdrawiam -
                        • Gość: doku Po co ta manipulacja skoro wszystko jest jasne? IP: *.mofnet.gov.pl 07.02.03, 17:46
                          maciej.k1 napisał:

                          > Właśnie stwierdziłeś, że feministki nie walczą
                          > o RÓWNE PRAWA dla kobiet i mężczyzn, lecz o RÓWNE PRZYWILEJE.

                          To przecież kłamliwa insynuacja. Ja twierdzę, że feministki nie walczą
                          o RÓWNE PRAWA dla kobiet i mężczyzn, lecz o RÓWNE PRAWA dla kobiet. Dlatego
                          nazywają się feministkami, a nie liberałkami.

                          Jeżeli mężczyźni chcą mieć RÓWNE PRAWA, to sami powinni o nie walczyć. Uczciwa
                          feministka powinna jedynie deklarować, że nie ma nic przeciwko emancypacji
                          mężczyzn.

                          Twoja manipulacja jest próbą ratowania upadającej władzy mężczyzn. Udajesz
                          przeciwnika emancypacji mężczyzn, aby pokazać, że w zamian kobiety powinny
                          zrezygnować ze swoich dążeń emancypacyjnych. Dlatego też nie chcesz przyznać,
                          że to mężczyźni wymyślili obowiązek służby wojskowej dla mężczyzn, m.in po to,
                          aby sprawniej władać kobietami.

                          Twoja argumentacja na pierwszy rzut oka może być myląca, ale w rzeczywistości
                          narzekasz na wojsko zupełnie tak, jak uzbrojony rabuś w banku, który obwinia
                          okradanych kasjerów o to, że musi dźwigać taki ciężki pistolet.
                          • maciej.k1 Re: Po co ta manipulacja skoro wszystko jest jasn 10.02.03, 11:38
                            Gość portalu: doku napisał(a):

                            > maciej.k1 napisał:
                            >
                            > > Właśnie stwierdziłeś, że feministki nie walczą
                            > > o RÓWNE PRAWA dla kobiet i mężczyzn, lecz o RÓWNE PRZYWILEJE.
                            >
                            > To przecież kłamliwa insynuacja. Ja twierdzę, że feministki nie walczą
                            > o RÓWNE PRAWA dla kobiet i mężczyzn, lecz o RÓWNE PRAWA dla kobiet.


                            Masz jakiś problem z logicznym myśleniem. Jeśli A=B to B=A, nieprawdaż?
                            Przemyśl to dobrze.

                            "Równe prawa dla kobiet" z definicji zatem muszą być równe także dla mężczyzn -
                            inaczej nie byłyby równe.

                            > Dlatego
                            > nazywają się feministkami, a nie liberałkami.

                            Wiele feministek błędnie nazywa swoje poglądy liberalizmem.

                            > Jeżeli mężczyźni chcą mieć RÓWNE PRAWA, to sami powinni o nie walczyć.

                            Rozumiem. "Nie szukamy żadnej tam sprawiedliwości. Odmienna płeć to Twój wróg,
                            a każdy powinien walczyć o swoje." Czy o to Ci chodzi?

                            Zatem feministki nie powinny zabiegać o poparcie mężczyzn dla swoich
                            postulatów, lecz same o nie walczyć. A dlaczego Ty popierasz feministki? Nie
                            powinieneś konsekwentnie zając się walką o "emancypację męzczyzn"?

                            > Uczciwa
                            > feministka powinna jedynie deklarować, że nie ma nic przeciwko emancypacji
                            > mężczyzn.

                            Jeszcze takiej tu nie spotkałem... A może Ty będziesz pierwszą taką feministką?
                            Czy nie masz nic przeciwko parytetom płciowym w wydatkach Ministerstwa Zdrowia?
                            Czy nie masz nic przeciwko, by mężczyźni wymienili Jarugę na, dajmy na to -
                            Pola - który zabiegałby, w ramach walki o równość, o wydłużenie życia mężczyzn
                            i skrócenie życia kobiet? Czy nie masz nic przeciwko obowiązkowej służbie
                            wojskowej kobiet?

                            > Twoja manipulacja jest próbą ratowania upadającej władzy mężczyzn. Udajesz
                            > przeciwnika emancypacji mężczyzn, aby pokazać, że w zamian kobiety powinny
                            > zrezygnować ze swoich dążeń emancypacyjnych.

                            Mam tendencję, by sprowadzać do konkretów ideologiczne hasła. Jak zachciało się
                            równouprawnienia - do do końca i bez taryfy ulgowe. Równe prawa oznaczają także
                            równe obowiązki, nieprawdaż?


                            > Dlatego też nie chcesz przyznać,
                            > że to mężczyźni wymyślili obowiązek służby wojskowej dla mężczyzn, m.in po
                            to,
                            > aby sprawniej władać kobietami.

                            Tak, tak... Całą organizacja życia społecznego to efekt patriarchalnego spisku,
                            aby męzczyźni mogli uciskać kobiety. ;-)
                            Napewno dobrze się czujesz?

                            Pozdrawiam -
                            • Gość: doku Praw jest więcej niz jedno IP: *.mofnet.gov.pl 10.02.03, 13:56
                              maciej.k1 napisał:

                              > Jeśli A=B to B=A, nieprawdaż?

                              Prawda. Jeżeli jednak praw jest więcej (np. n), to mamy dwa zbiory:
                              {A1, A2, ..., An} i {B1, B2, ..., Bn}

                              Jeżeli Ai<Bi to feministki walczą o to, aby stało się Ai=Bi.

                              Liberałowie to tacy, co dla każdego i<n+1 walczą o to, aby Ai=Bi.

                              Feministka może więc być liberałem, ale nie musi

                              > Przemyśl to dobrze.

                              Następnym razem pisz szczerze: "wytłumacz mi przystępniej", zamiast udawać
                              zarozumiałego twardziela.

                              > "Równe prawa dla kobiet" z definicji zatem muszą być równe także dla mężczyzn

                              Oczywiście, ale nie wszystkie, tylko te, które są równe

                              > Zatem feministki nie powinny zabiegać o poparcie mężczyzn dla swoich
                              > postulatów, lecz same o nie walczyć.

                              Powinny i zabiegają

                              > A dlaczego Ty popierasz feministki?

                              Właśnie dlatego, że walczą o słuszną sprawę i zabiegają o poparcie.

                              > Nie powinieneś konsekwentnie zając się walką o "emancypację męzczyzn"?

                              Nie ma trzeciej strony w tej batalii, nie jesteśmy zniewoleni przez żadną
                              wyższą rasę kosmitów. Kobiety są zniewolone przez mężczyzn, dlatego pojęcie
                              emancypacji nie może być stosowane w odniesieniu do mężczyzn. Kiedy Murzyni
                              walczyli o wolność w USA, to żaden jankes nie głosił takiego postulatu jak Ty,
                              żaden nie żądał od Murzynów, aby uwolnili białych. Teraz Murzyni są wolni.
                              Teraz feministki walczą o to, aby Murzynki były wolne od swoich własnych mężów
                              i panów - Murzynów.

                              > Czy nie masz nic przeciwko parytetom płciowym w wydatkach
                              > Ministerstwa Zdrowia?

                              Znów próbujesz odwracać kota ogonem i zaniżać poziom dyskusji.

                              > Czy nie masz nic przeciwko obowiązkowej służbie wojskowej kobiet?

                              Jestem przeciwnikiem obowiązkowej służby, ale to nie jest temat związany z
                              feminizmem.

                              > Równe prawa oznaczają także równe obowiązki, nieprawdaż?

                              Nieprawdaż. Ilość obowiązków powinna wynikać wyłącznie z dobrowolnie przyjętych
                              zobowiązań. Jestem przeciwnikiem sztucznych obowiązków. Moim zdaniem człowiek
                              ma prawa naturalne, a obowiązki stwarza dopiero swoimi życiowymi wyborami.
                              Ustrój polityczny narzucający ludziom z góry jakieś obowiązki jest dla mnie w
                              zakresie tych obowiązków totalitaryzmem.

                              > > Dlatego też nie chcesz przyznać,
                              > > że to mężczyźni wymyślili obowiązek służby wojskowej dla mężczyzn
                              >
                              > Tak, tak... Całą organizacja życia społecznego to efekt
                              > patriarchalnego spisku, aby męzczyźni mogli uciskać kobiety. ;-)

                              Wijesz się jak piskorz, ale tego Ci nie odpuszczę. Kto wg Ciebie wymyślił prawo
                              powszechnego poboru do wojska, kiedy po raz pierwszy w historii na skale masową
                              wcielono siłą mężczyzn do wojska w czasie pokoju? Czy zrobił to jakiś rząd
                              kobiecy?

                              Pozdrawiam
                              • maciej.k1 Re: Praw jest więcej niz jedno 10.02.03, 14:59
                                Gość portalu: doku napisał(a):

                                > Prawda. Jeżeli jednak praw jest więcej (np. n), to mamy dwa zbiory:
                                > {A1, A2, ..., An} i {B1, B2, ..., Bn}
                                >
                                > Jeżeli Ai<Bi to feministki walczą o to, aby stało się Ai=Bi.

                                Pięknie. A jeszcze niedawno pisałeś: "Ja twierdzę, że feministki nie walczą
                                o RÓWNE PRAWA dla kobiet i mężczyzn, lecz o RÓWNE PRAWA dla kobiet."

                                Jeśli feministki walczą o to, aby stało się Ai=Bi, to prawa dla kobiet i
                                mężczyzn staną się równe, nieprawdaż? Jak zatem pogodzić z tym zdanie, że prawa
                                mają być równe dla kobiet, ale jednocześnie mogą być nierówne dla mężczyzn? Czy
                                nie chodzi Ci gdzieś po głowie nieśmiałe przypuszczenie, że napisałeś
                                piramidalną bzdurę? ;-)

                                > > "Równe prawa dla kobiet" z definicji zatem muszą być równe także dla mężcz
                                > yzn
                                >
                                > Oczywiście, ale nie wszystkie, tylko te, które są równe

                                A te, które nie są równe, mogą być równe tylko dla kobiet? Obawiam się, że
                                posługujesz się inną logiką niż ja...

                                > > Zatem feministki nie powinny zabiegać o poparcie mężczyzn dla swoich
                                > > postulatów, lecz same o nie walczyć.
                                >
                                > Powinny i zabiegają

                                Skoro kobiety walczą tylko o swoje prawa, a mężczyźni powinni walczyć o swoje,
                                to dlaczego feministki zabiegają o poparcie mężczyzn?

                                > > A dlaczego Ty popierasz feministki?
                                >
                                > Właśnie dlatego, że walczą o słuszną sprawę i zabiegają o poparcie.

                                A "emancypacja mężczyzn" jest "słuszna", czy "niesłuszna"?

                                > Nie ma trzeciej strony w tej batalii, nie jesteśmy zniewoleni przez żadną
                                > wyższą rasę kosmitów. Kobiety są zniewolone przez mężczyzn, dlatego pojęcie
                                > emancypacji nie może być stosowane w odniesieniu do mężczyzn.

                                Przecież sam wprowadziłeś tutaj to pojęcie i zapewniłeś, że uczciwe feministki
                                poprą emancypację mężczyzn. Teraz zaś piszesz, że to nieuzasadnione pojęcie...
                                Zmieniłeś zdanie?

                                > Kiedy Murzyni
                                > walczyli o wolność w USA, to żaden jankes nie głosił takiego postulatu jak
                                Ty,
                                > żaden nie żądał od Murzynów, aby uwolnili białych. Teraz Murzyni są wolni.

                                A Ty znowu o Murzynach... Czy ja mam odpokutowywać jakieś urojone winy wobec
                                kobiet w Polsce, za to tylko, że wieki temu Amerykanie sprowadzili sobie
                                Murzynów - niewolników? A co mnie to może obchodzić?

                                > Teraz feministki walczą o to, aby Murzynki były wolne od swoich własnych
                                > mężów i panów - Murzynów.

                                Biedne Murzynki... Będą musiały zostać lesbijkami, jak ich białe koleżanki?

                                > > Czy nie masz nic przeciwko parytetom płciowym w wydatkach
                                > > Ministerstwa Zdrowia?
                                >
                                > Znów próbujesz odwracać kota ogonem i zaniżać poziom dyskusji.

                                Nie, to akurat było konkretnie i na temat. Właśnie dlatego nie odpowiedziałeś.


                                > > Czy nie masz nic przeciwko obowiązkowej służbie wojskowej kobiet?
                                >
                                > Jestem przeciwnikiem obowiązkowej służby, ale to nie jest temat związany z
                                > feminizmem.

                                Jest. Walczysz o równe prawa, czy nie? Ustawa o powszechnym obowiązku obrony to
                                prawo, które dyskryminuje mężczyzn. Co podobno jest sprzeczne z konstytucją...
                                Czy nie należąłoby uchylić tę ustawę, czy wprowadzić obowiązkową służbę
                                wojskową kobiet?

                                > > Równe prawa oznaczają także równe obowiązki, nieprawdaż?
                                >
                                > Nieprawdaż. Ilość obowiązków powinna wynikać wyłącznie z dobrowolnie
                                przyjętych zobowiązań.

                                To fascynujący pogląd! Czyli cały kodeks karny i cywilny mnie nie obowiązuje,
                                dopóki sam się nie zobowiążę do jego przestrzegania! Czyli np. wolno mi gwałcić
                                i mordować?

                                > Jestem przeciwnikiem sztucznych obowiązków. Moim zdaniem człowiek
                                > ma prawa naturalne, a obowiązki stwarza dopiero swoimi życiowymi wyborami.

                                Np. wybieram seks z wieloma kobietami bez żadnych zobowiązań - a jak się trafi
                                dziecko, to ich problem je wychować... Fajny z Ciebie facet, Doku... Nie
                                startujesz przypadkiem na prezydenta? :-)

                                > Ustrój polityczny narzucający ludziom z góry jakieś obowiązki jest dla mnie w
                                > zakresie tych obowiązków totalitaryzmem.

                                O tak! Właśnie mi uświadomiłeś, że od dzieciństwa cierpię totalitarną opresję.
                                Muszę płacić podatki, a tego nie lubię. Muszę przechodzić na zielonym świetle,
                                a ja wolę kolor czerwony. Państwo pod dziecka narzuciło mi obowiązek szkolny, a
                                może ja wolałbym się bawić na placu zabaw...


                                > Wijesz się jak piskorz, ale tego Ci nie odpuszczę. Kto wg Ciebie wymyślił
                                prawo
                                >
                                > powszechnego poboru do wojska, kiedy po raz pierwszy w historii na skale
                                masową
                                >
                                > wcielono siłą mężczyzn do wojska w czasie pokoju? Czy zrobił to jakiś rząd
                                > kobiecy?

                                No nie... Masz rację - zapewne zrobił to jakiś urząd męski. A mężczyźni, jak
                                wiadomo, lubią uciskać kobiety, więc zapewne zrobili to w celu uciskania
                                kobiet... W ogóle wojna - tłuczenie się facetów między sobą - jest uciskaniem
                                kobiet. ;-)

                                Pozdrawiam -
                                • Gość: doku Dlaczego ścisłość i logika do Ciebie nie trafia? IP: *.mofnet.gov.pl 11.02.03, 14:14
                                  maciej.k1 napisał:

                                  > Gość portalu: doku napisał(a):
                                  >
                                  > > Prawda. Jeżeli jednak praw jest więcej (np. n), to mamy dwa zbiory:
                                  > > {A1, A2, ..., An} i {B1, B2, ..., Bn}
                                  > >
                                  > > Jeżeli Ai<Bi to feministki walczą o to, aby stało się Ai=Bi.

                                  Muszę dodać dla formalności to co wydawało mi się oczywiste:

                                  Jeżeli Ai>Bi to kobiety nie są zainteresowane zmianą, bo oznacza to gorsze
                                  prawo dla mężczyzn.

                                  >
                                  > Pięknie. A jeszcze niedawno pisałeś: "Ja twierdzę, że feministki nie walczą
                                  > o RÓWNE PRAWA dla kobiet i mężczyzn, lecz o RÓWNE PRAWA dla kobiet."

                                  Dokładnie tak, kobiety zainteresowane są zmianą tylko gdy Ai<Bi

                                  > Jeśli feministki walczą o to, aby stało się Ai=Bi, to prawa dla kobiet i
                                  > mężczyzn staną się równe, nieprawdaż?

                                  Prawda, ale tylko w odniesieniu do tych praw, dla których Ai=Bi.

                                  > prawa mają być równe dla kobiet, ale jednocześnie mogą być
                                  > nierówne dla mężczyzn?

                                  Równe prawa nie mogą być nierówne. Jednak można walczyć w równe prawa, gdy są
                                  one nierówne. Kobiety walczą o równe prawa dla kobiet. A kiedy już wywalczą tę
                                  równość, wtedy te pawa stają się równe dla kobiet i dla mężczyzn.


                                  > A te, które nie są równe, mogą być równe tylko dla kobiet? Obawiam się, że
                                  > posługujesz się inną logiką niż ja...

                                  Nie mogą - to jest moja logika. Jaka jest Twoja, trudno wyczuć, ale chyba
                                  rzeczywiście inna.

                                  > Przecież sam wprowadziłeś tutaj to pojęcie i zapewniłeś, że uczciwe
                                  > feministki poprą emancypację mężczyzn.

                                  Jeśli będzie im potrzebna

                                  > Teraz zaś piszesz, że to nieuzasadnione pojęcie...

                                  Teraz jest nieuzasadnione, gdy trwa emacypacja kobiet, którymi władają
                                  meżczyźni.

                                  > Zmieniłeś zdanie?

                                  Jeszcze nie, ale być może zmienię, gdy kobieca większość w Sejmie uchwali
                                  jakieś prawo dyskryminujące kobiety. Jednak jeszcze w Polsce nigdy nic takiego
                                  się nie zdarzyło ... a Ty jak rozumiem pamiętasz coś przeciwnego, że uchwaliły
                                  obowiązkową służbę wojskową.

                                  > Ustawa o powszechnym obowiązku obrony to prawo, które dyskryminuje mężczyzn.

                                  Jeśli po całej tej dyskusji wciąż jeszcze tak uważasz, to lepiej ją zakończmy,
                                  gdyż inaczej wylezie ze mnie chamski i pełen pogardy Mr Hyde.


                                  > > Nieprawdaż. Ilość obowiązków powinna wynikać wyłącznie z dobrowolnie
                                  > przyjętych zobowiązań.
                                  >
                                  > To fascynujący pogląd! Czyli cały kodeks karny ...

                                  Kodeks karny nie określa obowiązków, ale głównie zakazy i kary.

                                  > Czyli np. wolno mi gwałcić i mordować?

                                  Chyba nie odróżniasz zakazów od nakazów, a to diametralnie różne pojęcia

                                  >
                                  > > Jestem przeciwnikiem sztucznych obowiązków. Moim zdaniem człowiek
                                  > > ma prawa naturalne, a obowiązki stwarza dopiero swoimi życiowymi wyborami.
                                  >
                                  > Np. wybieram seks z wieloma kobietami bez żadnych zobowiązań

                                  Twoje sztuczki polemiczne są miejscami żałosne. Napisałem wyraźnie że obowiązki
                                  stwarzasz swoimi życiowymi wyborami, więc skoro wybierasz seks z wieloma, to
                                  stwarzasz wiele zobowiązań.

                                  Podejmując decyzję uczestniczenia w akcie seksualnym zobowiązujesz się do
                                  płacenia alimentów (stwarzasz też inne zobowiązania, ale to nie dotyczy
                                  tematu). Natomiast obowiązek płacenia podatków powstaje w praktyce nie w wyniku
                                  Twojego wolnego wyboru, jest więc elementem totalitarnego charakteru władzy.
                                  > O tak! Właśnie mi uświadomiłeś, że od dzieciństwa cierpię
                                  > totalitarną opresję. Muszę płacić podatki, a tego nie lubię.

                                  Coś zrozumiałeś. Gratuluję.

                                  > Muszę przechodzić na zielonym świetle,

                                  Tu niestety Twoje rozumienie się skończyło. Znów mylisz nakazy z zakazami. Nikt
                                  Cię nie zmusza do przechodzenia na zielonym, możesz stać i czekać, aż światła
                                  się wyłączą, albo poszukać sobie przejścia bez świateł, albo tunelu. Obowiązek
                                  służby wojskowej czy płacenia podatków jest czymś zasadniczo odmiennym.

                                  > a ja wolę kolor czerwony.

                                  ale jest prawny ZAKAZ, a nie OBOWIĄZEK

                                  > Państwo pod dziecka narzuciło mi obowiązek szkolny
                                  > może ja wolałbym się bawić na placu zabaw...

                                  Tu znów nie rozumiesz. To jest w istocie naturalne prawo dziecka do edukacji, a
                                  obowiązek dotyczy rodziców - to rodzice są karani za niechodzenie ich dziecka
                                  do szkoły. Dzieci mają prawo do szkoły i rodzice nie mogą prawa pozbawiać
                                  dziecka szkoły. Rodzice mają obowiązki wobec dzieci, które wynikają z ich
                                  życiowych wyborów, co wyjaśniłem wyżej. Obowiązek szkolny, tak jak obowiązek
                                  płącenia alimentów, nie ma natury totalitarnej

                                  > A mężczyźni, jak
                                  > wiadomo, lubią uciskać kobiety, więc zapewne zrobili to w celu uciskania
                                  > kobiet... W ogóle wojna - tłuczenie się facetów między sobą - jest uciskaniem
                                  > kobiet.

                                  Psychologia ewolucyjna udowodniła, że większość wojen w historii była
                                  rozpętywana po to, aby zgwałcić lub porwać kobiety sąsiadom. Dopiero
                                  cywilizacja uczyniła wojnę bardziej złożonym zjawiskiem.
      • Gość: EWOK Re: Już natura odkryła, że w zdrowie kobiet opłac IP: 213.241.18.* 05.02.03, 13:53
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > ... się inwestować. Już od noworodka widać, że geny nasze bardziej troszczą
        się
        >
        > o zdrowie dziewczynek. Dziewczynki są odporniejsze na choroby, kobiety
        rzadziej
        >
        > chorują na różne choroby degeneracyjne. Wniosek ewolucyjny jest taki, że
        > zdrowie kobiety jest cenniejsze niż zdrowie męczyzny.

        Owszem, zdrowie jest potrzebne, żeby urodzić i wykarmić grupkę dzieciaków a
        także obsłużyć całą rodzinę w godzinach 5:30 - 0:30. Do tego faktycznie trzeba
        mieć żelazne zdrowie

        Każdy mężczyzna zresztą
        > czuje to w głębi duszy i rozumie intuicyjnie, że o zdrowie kobiet trzeba
        dbać -

        Jest nawet takie powiedzenie, że jak się kobiety nie bije to jej wątroba
        gnije.


    • maciej.k1 występowanie chorób przewlekłych 06.02.03, 12:00
      W niemal wszystkich kategoriach chorób przewlekłych, wymienianych na stronach
      GUS (www.stat.gov.pl) jest wyższy odsetek kobiet niż mężczyzn.

      Mężczyźni - Kobiety
      choroba nadciśnieniowa: 13% - 19%
      niedokrwienna choroba serca: 9% - 12%
      inne choroby serca: 6% - 9%
      miażdżyca: 6% - 8%
      reumatoidalne zapalenie stawów lub inne przewlekłe choroby stawów: 13% - 22%
      wrzody żołądka i dwunastnicy: 9% - 6%
      choroby wątroby: 5% - 10%
      uczulenia (alergie): 7% - 11%
      choroby kości (w tym kręgosłupa): 18% - 23%
      nerwice: 9% - 18% (a podobno kobiety są odporniejsze psychicznie...)
      zapalenie nerwów i nerwobóle: 6% - 9%

      Mam w związku z powyższym pytanie do zwolenniczek parytetów i równouprawnienia.
      Czy wydatki na leczenie każdej z płci powinny być dzielone po równo? Czy może
      składka zdrowotna mężczyzn powinna zostać odpowiednio obniżona, gdyż oni
      rzadziej chorują na choroby przewlekłe?

      Pozdrawiam -
    • maciej.k1 nadumieralność mężczyzn 06.02.03, 12:16
      Pogłębia się zjwisko nadumieralności mężczyzn i zwiększa różnica między
      kobietami i mężczyznami w przeciętnej długości życia.
      W roku 1999 oczekiwana, przeciętna długość życia dla noworodka wynosiła:
      dla płci męskiej: 68,8 lat, dla płci żeńskiej: 77,5 lat.

      Ponawiam moje pytanie do feministek. Co należałoby z tym zrobić? Czy macie w
      związku z tym jakieś propozycje dla polityczki Jarugi - Nowackiej, rzeczniczki
      do spraw równego statusu?

      Pozdrawiam -
      Żródło:
      www.csioz.gov.pl/pliki/biuletyn_2000/sytuacja_demograficzna_i_spoleczna.pdf
      • _luizjana_ Re: nadumieralność mężczyzn 06.02.03, 13:16
        maciej.k1 napisał:

        > Pogłębia się zjwisko nadumieralności mężczyzn i zwiększa różnica między
        > kobietami i mężczyznami w przeciętnej długości życia.
        > W roku 1999 oczekiwana, przeciętna długość życia dla noworodka wynosiła:
        > dla płci męskiej: 68,8 lat, dla płci żeńskiej: 77,5 lat.
        >
        > Ponawiam moje pytanie do feministek. Co należałoby z tym zrobić? Czy macie w
        > związku z tym jakieś propozycje dla polityczki Jarugi - Nowackiej,
        rzeczniczki
        > do spraw równego statusu?

        uwazasz, ze feministki powinny podpowiedziec polityczce J-N jak przedluzac
        zycie mezczyzn lub skracac zycie kobiet?

        ten watek spokojnie moze wziac udzial w konkursie na najbardziej absurdalny
        watek na forum.

        :)
        • maciej.k1 prawdziwe oblicze feministek 06.02.03, 14:05
          Twoja odpowiedź zdradza prawdziwe oblicze feministek. Feministki nie walczą o
          żadne tam równouprawnienie (choć chętnie posługują się tym hasłem). Feministki
          walczą o dostęp do męskich przywilejów, nie chcąc zarazem rezygnować z
          przywilejów kobiecych (np. przywilejów kobiet cięzarnych w kodeksie pracy). Nie
          chcą też wcale podejmować przy tym męskich obowiązków (np. obowiązkowej służby
          wojskowej). Hasłem dyskryminacji posługują się wtedy, gdy jest im wygodnie.
          Kiedy jednak okazuje się, że w jakiejś dziedzinie niekorzystnie jest być
          mężczyzną, wtedy dyskryminacja jest OK, nie ma żadnego problemu, a zwracanie na
          to uwagi to "idiotyzm". To się nazywa feministyczna hipokryzja.

          Pozdrawiam -
          • _luizjana_ Re: prawdziwe oblicze feministek 06.02.03, 15:14
            maciej.k1 napisał:

            > Twoja odpowiedź zdradza prawdziwe oblicze feministek. Feministki nie walczą
            o
            > żadne tam równouprawnienie (choć chętnie posługują się tym hasłem).
            Feministki
            > walczą o dostęp do męskich przywilejów, nie chcąc zarazem rezygnować z
            > przywilejów kobiecych (np. przywilejów kobiet cięzarnych w kodeksie pracy).
            Nie
            >
            > chcą też wcale podejmować przy tym męskich obowiązków (np. obowiązkowej
            służby
            > wojskowej). Hasłem dyskryminacji posługują się wtedy, gdy jest im wygodnie.
            > Kiedy jednak okazuje się, że w jakiejś dziedzinie niekorzystnie jest być
            > mężczyzną, wtedy dyskryminacja jest OK, nie ma żadnego problemu, a zwracanie
            na
            >
            > to uwagi to "idiotyzm". To się nazywa feministyczna hipokryzja.
            >
            > Pozdrawiam -




            obawiam sie, ze to jednak prawdziwa obsesja. naprawde nie wiem co twoja
            odpowiedz ma wspolnego z moim postem. widze za to, ze wszystkie swoje zale i
            pretensje do feministek nie wiadomo dlaczego wylewasz na mnie.
            najbardziej podoba mi sie twoje stwierdzenie: 'Twoja odpowiedź zdradza
            prawdziwe oblicze feministek' :)))))))))) zawsze dobrze sie bawie czytajac
            twoje posty :)
            kiedy zaczniesz dostrzegac rzeczy takie jak ironia, zart, metafora... czy
            twoja obasesja do tego stopnia zakloca odbior tekstu?...
            • maciej.k1 urząd Jarugi to żart czy metafora? 06.02.03, 16:18
              _luizjana_ napisała:


              > kiedy zaczniesz dostrzegac rzeczy takie jak ironia, zart, metafora...

              Podoba mi się Twoje poczucie humoru. Zdradź mi proszę, czy istnienie Urzędu ds.
              Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn uważasz za ironię, żart, czy metaforę?

              Pozdrawiam -
              • _luizjana_ Re: urząd Jarugi to żart czy metafora? 06.02.03, 20:31
                maciej.k1 napisał:

                > _luizjana_ napisała:
                >
                >
                > > kiedy zaczniesz dostrzegac rzeczy takie jak ironia, zart, metafora...
                >
                > Podoba mi się Twoje poczucie humoru. Zdradź mi proszę, czy istnienie Urzędu
                ds.
                >
                > Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn uważasz za ironię, żart, czy metaforę?

                jak zwykle nic nie zrozumiales. ale wyjasnie ci: uwazam _nie_ za ironie, zart
                czy metafore _ale_ za absurd i _nie_ urzad rownego... _tylko_ twoje posty w
                tym watku. i o tym caly czas pisze, drogi macieju. zreszta jak widac nie ja
                jedna tak uwazam, jakos nie znalazlo sie zbyt wielu chetnych do dyskusji z
                toba na temat 'rownouprawnienia zdrowotnego'. nawet tada czy sebastiana nie
                zainteresowal ten temat. moze pora porzucic ten watek i zalozyc jakis inny?
                zycze ciekawszych pomyslow i zegnam.

                • maciej.k1 feministyczne samozakłamanie 10.02.03, 11:56
                  _luizjana_ napisała:

                  > jak zwykle nic nie zrozumiales. ale wyjasnie ci: uwazam _nie_ za ironie, zart
                  > czy metafore _ale_ za absurd i _nie_ urzad rownego... _tylko_ twoje posty w
                  > tym watku.

                  Rozumiem Cię bardzo dobrze - jesteś po prostu zakłamana. Odpowiedź na moje
                  pytania w pełni ujawniłaby ten fakt, dlatego wolisz je przemilczeć, by zachować
                  dobre samopoczucie. Mnie wprawdzie i tak nie nabierzesz, ale widocznie ważne
                  jest dla Ciebie, żeby okłamywać samą siebie. To taka typowo feministyczna cecha.

                  > moze pora porzucic ten watek i zalozyc jakis inny?

                  Faktem jest, że podaję dane bardzo niewygodne dla zwolenniczek
                  równouprawnienia. Rozumiem, że wolałybyście jak najszybciej o nich zapomnieć,
                  bo nie da się ich pogodzić z Waszym światopoglądem.

                  Pozdrawiam -
                  • _luizjana_ Re: feministyczne samozakłamanie 10.02.03, 13:42

                    po pierwsze - obraziles mnie. nigdy nie klamie i nie jestem zaklamana. uwazam,
                    ze przesadziles. uwazam, ze powinienes mnie przeprosic.
                    po drugie - jak juz napisalam wyzej - nie jestem feministka, wiec nie do mnie
                    kieruj zarzuty na temat femistek.
                    po trzecie - nie powinienes oskarzac feministek o brak zainteresowania
                    wprowadzeniem 'rownouprawnienia zdrowotnego' poniewaz rowniez zaden
                    antyfeminista nie poparl twojego pomyslu. krotko mowiac: _nikt_ go nie poparl
                    niezaleznie od stosunku do feminizmu. mozesz miec wiec pretensje do wszystkich
                    osob z tego forum.
                    rozmowa z toba zamienila sie w atak i obrazanie mojej osoby, wiec uwazam ze
                    lepiej ja zakonczyc.
                    • maciej.k1 o równouprawnieniu zdrowotnym 10.02.03, 13:59
                      _luizjana_ napisała:

                      > krotko mowiac: _nikt_ go nie poparl
                      > niezaleznie od stosunku do feminizmu.

                      Byłbym zdziwiony, gdyby antyfeminiści poparli pomysł "równouprawnienia
                      zdrowotnego". Czego innego jednak możnaby oczekiwać od feministek, nieprawdaż?
                      Zakładając oczywiście, że feministki serio traktują swoje
                      hasła "równouprawnienia". Brak odzewu strony feministycznej wskazuje, że na
                      rzeczywistym i pełnym równouprawnieniu tak naprawdę wcale im nie zależy.

                      > rozmowa z toba zamienila sie w atak i obrazanie mojej osoby, wiec uwazam ze
                      > lepiej ja zakonczyc.

                      Nigdy tak naprawdę nie zaczęliśmy wymiany poglądów, gdyż swoje starannie
                      ukrywasz. Miło mi jednak, że nie jesteś feministką. Czy to oznacza, że jesteś
                      przeciwniczką równouprawnienia także w innych dziedzinach życia, nie tylko w
                      dziedzinie zdrowia publicznego? Czy np. "równouprawnienie mentalne" także
                      uważasz za idiotyzm?

                      Pozdrawiam -
                      • _luizjana_ Re: o równouprawnieniu zdrowotnym 10.02.03, 18:45


                        zapomniales mnie przeprosic. powinienes to zrobic zwlaszcza jesli tak bardzo
                        zalezy ci na rozmowie ze mna, ze zasypujesz mnie az tyloma pytaniami.
          • Gość: EWOK Prawdziwe oblicze Macieja? IP: 213.241.18.* 06.02.03, 15:19
            Macieju, na litośc boską, ile razy trzeba Ci powtarzać, że obowiązkowe
            ubezpieczenie zdrowotne to idotyzm. Dlaczego upierasz się przy zmniejszaniu
            jakiś tam składek jednym, a zwiększaniu drugim zamiast postulować w ogóle
            zlikwidowanie? Gdybym równie chętnie jak Ty i tad pakowała ludzi do szufladek,
            Ciebie powinnam skierować do tej z napisem "realny socjalizm".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka