bajtulek
02.08.06, 11:40
No dobrze, ja nie wiem czy to na temat, ale mam pytanie i może ktoś mi pomoże
i poradzi. Najpierw mój mąż pracował dla strasznego człowieka, potem się z nim
skłócił, zrobił głupotę, namawiany przez kolegów - czyn konkurencji
bezpośredniej. Potem była sprawa w sądzie zapłacił adwokatowi 1000 zł i
przestał sie tym interesować, po paru latach przyszedł nakaz komorniczy - do
zapłaty na rzecz kolesia 30 tys. zł + koszty komornicz + koszty sądowe. Jak
się tym nie interesował, odbyły się soprawy przegraliśmy minęły termin
odwołań. Trochę to odkrecić pomógł nam to jego kolega prawnik - ugoda.
Musielismy wziąść kredyt na 10 tys., poza tym miesięcznie mój mąż płaci 800
zł, czyli z jego wypłaty po spłacie kredytu i raty pozostaje 60 zł. Ja mam
1700 zł wypłaty, spłacam kartę kredytową, kredyt na mieszkanie, płacę za debet
(poszedł na opłacenie notariusz przy zakupie mieszkania) i spłacam jeszcze
kredyt studencki. Po ołaceniu mieszkania,, żłobka i rachunków, juz jestesmy na
minusie. Czyli nic nie zostaje na życie. Własnie jestem w ciąży (3 miesiąc), i
co dwa, trzy dni zgłaszają się nowi dłuznicy mężą - spółdzielnia, ZUS, US. Co
ja mam robić? Jakbym przeczytała taki list jakieś dwa lata wcześniej
powiedziałabym, że ta kolesiówa to niezła idiotka - a teraz?
Mąż jest naprawdę super ojcem, nie najgorszym mężem, ale przez lenistwo wkopał
nas w taką pułapke, że w sumie nie wiem co robić. Czasami coś dorobi i nawet
sporo, ale to wszystko, za mało - idzie na długi. Była nadzieja na 1 tys.
zwrotu podatku, ale niestety US zabrał na jego długi.
Ubezpieczenia samochodu nie zapłacone, przegląd nie zrobiony, jesteśmy
pozadłużani u rodziny, nie płacimy za mieszkanie - co ja mogę więcej, przecież
nie dam rady teraz zmienić pracy. Już nie mogę być dłużej miła i go wspierać,
zniosłam jego rok siedzenia w domu. Teraz ma zawieszona działalność, nie płaci
ZUSU, tylko czekać jak mu naliczą za ten czas i kolejne długi. Proszę, żeby
zlikwidował jak grochem o ścianę. Nie wiem co robić?
To nie tylko zagraża mojemu życiu, grozi mi wieczne spłacanie długów, ale też
rozwala moje relacje z mężem. Zaczynam go nienawidzić. Gdyby nie dzieci,
wyprowadziłabym się od niego natychmiast, ale teraz to nie wiem co zrobić?
Pomocy?!