Dodaj do ulubionych

Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie?

07.11.06, 23:59
Jeśli w ogóle rozmawiają...

Właśnie oglądałam Ekspres Reporterów z reportażem o nastolatkach molestujących
swoich młodszych kolegów w domu dziecka w Kłobucku. Reporter chciał dotrzeć do
rodzin oskarżonych chłopców, żeby zobaczyć w jakich warunkach i jakich
rodzinach się wychowywali zanim trafili do placówki. Jedna z matek na pytanie
dziennikarza, czy wierzy w to, że syn dopuścił się tego przestępstwa odpowiada:
- Mój syn by nigdy nie zrobił tego molestowania, ja nie wierzę w to, że on się
stosunkował z tymi chłopcami. My jesteśmy porządną rodziną. O proszę, tu jest
kurczak na obiad...

Mi i mężowi szczęki klapnęły po tych słowach. Od razu wiadomo, że słów takich
jak 'molestowanie' i 'stosunek' w tym domu się nie używa. A to czego się nie
używa, tego nie ma. Jak ktoś może mówić o molestowaniu, skoro nawet nie zna
tego słowa.
Obserwuj wątek
    • johnny-kalesony Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 01:43
      A kurczak był odwrócony pupą do kamery i rozkraczony?

      Pozdrawiam
      Keep Rockin"
      • domcio71 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 10.11.06, 20:08
        Nie,dupe mial przycieta do pasa.
    • kocia_noga Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 09:07
      Nie widziałam tego programu, ale może ona miała co innego na mysli, mianowicie
      to,że u nich jest dostatek, nie są biedakami, a ona wypełnia rolę żony i matki -
      proszę, ugotowała kurczaka na obiad, jak LPR przykazał.Poza tym myślę,że
      istota problemu tkwi nie w samym podejściu do seksu, ale w ogóle do innych
      ludzi.Na mój gust mogliby nie używać tych słów, byleby byli wydolni
      wychowawczo.
      • mag95 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 11.11.06, 19:53
        Rodzice może nie powinni rozmawiać z dziećmi o seksie.
        Ale zamiast lekcji ptriotyzmu
        powinni wprowadzić obowiązkowe wychowanie seksualne
        od piątej SP.
        • kocia_noga Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 11:56
          mag95 napisała:

          > Rodzice może nie powinni rozmawiać z dziećmi o seksie.
          Mam nadzieję,że nie wywnioskowałas tego z mojego postu.W ogóle ta scenka z
          kurczakiem nijak,za żadną cholerę, żebym niewiem jak wysilała zwoje, nie
          kojarzy mi się z brakiem rozmów o seksie, wręcz nie ma z tym nic wspólnego.
          To, co zrobił syn tych państwa w popraw2czaku nie jest wynikiem jego braku
          wiedzy na temat budowy i nazw narządów płciowych, wiedzy skąd się biorą dzieci
          itp.Dlamnie to oczywiste.Demonstrowanie kurczaka właśnie tego dowodzi.
          • irenuk1 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 15:53
            Kocia, zmiłuj się! To już lepiej nie wysilaj tak tych swoich zwojów, bo ci się jeszcze przegrzeją, emalia się stopi i oczy ci zupełnie zaleje.
            Ktoś podał przykład, że wychowanie niektórzy rodzice pojmują jako zapewnienie zaspokajania podstawowych potrzeb. Sam znam takich co niemiara. Kurczak właśnie był tego symbolem, a nie jakiejś lekcji anatomii czy czegoś podobnego, odległej dla ciebie od problematyki seksuologicznej - może i słusznie - niczym opowiastka o motylkach od ciupciania naczelnych. Twoja sprawa.
            Do tego mieszasz zupełnie inny wątek, że mianowicie tym co gwałcą nie brak wiedzy o anatomii itp. Tymczasem wątek dotyczy - tak jak ja go rozumiem - sprawy wychowania. Czyżbyś należała do tej familii, która na dźwięk słowa seks zaczyna toczyć pianę lub coś w tym rodzaju? Jeśli tak, to rozumiem, że to słowo, a za nim "wychowanie seksualne" jest według ciebie również przeciwwskazane i powinno być poprzedzane (ustawowo) ostrzeżeniem, że "może być przyczyną wielu groźnych chorób, a nawet śmierci". No to przepraszam i już więcej nie będę.
            • kocia_noga Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 22:08
              irenuk1 napisał:
              Przeczytaj to, co napisałam wczesniej.Dyskusja na temat rozmawiania na tematy
              seksu z dziećmi swoją drogą, a doczepienie jej do wypowiedzi matki chłopaka,
              który gwałcił kolegów w poprawczaku - swoją.
              Tak czy owak, nie chce mi się tłumaczyć.
    • monika_04 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 09:11
      Nie umieją i nie rozmawiają. I to nie tylko o seksie. Moja mama kiedy jeszcze
      pracowała w szkole na lekcji przy okazji Święta Matki zadała pytanie o czym
      rozmawiają ze swoimi mamami. I zapadła głucha cisza...
      • sir.vimes Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 09:29
        O tym czy odrobili lekcje rozmawiają. Li i jedynie.
        Błędne koło, bo póżniej tak wychowani ludzie też nie będą z dziećmi rozmawiać.
        • monika_04 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 09:38
          Właśnie- wydają polecenia, egzekwują ich wykonanie i ew. sprawdzają lekcje...
        • barteek-86 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 22:36
          Za późno
        • bobbie2 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 10.11.06, 22:35
          Polacy z dziecmi na temat seksu wcale nie rozmawiaja. Sami sa w ciemnie byci i
          tak wychowuja swoje dzieci. Dlaczego ma byc innaczej, przeciez takie jest
          spoleczenstwo i tak go kler trzyma za morde.Maly procent ludzi wyksztalconych
          ma na ten temat inne zdanie. Pozniej bedzie wkraju jeszcze weselej. Poslanka
          Sobecka moze jeszcze lepiej popisac sie swoja glupota, kibicow zawsze znajdzie.
          jak ona wychowala swoje dzieci, jezeli seks nie przejdzie przez to swiete
          gardlo.
          • mnuka Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 22:01
            >>> Dlaczego ma byc innaczej, przeciez takie jest
            > spoleczenstwo i tak go kler trzyma za morde "

            -koleś, już nie wygaduj, że ktoś kogoś trzyma za morde,
            bo kto sie da trzymać, to się daje, a kto nie, to nie, a poza tym
            w punkcie wyjścia - kler nikogo nie trzyma

            Sama jestem katoliczką, tylko nie taką jakiej wierunek stworzyły media i inni
            popaprańcy. Strasznie mnie rozwściecza Giertych, jego
            pseudoreligijno-rasistowska filozofia, i ludzie, którzy mówią, że jak ktoś
            chodzi do kościoła, to nie może używać prezerwatyw, itd. itd...

            Ja będe ze swoimi dziećmi rozmawiać jak najwięcej, o sexie też.
            Krótko i logicznie powiem:
            Jeśli o czymś z dzieckiem nie będziemy rozmawiać - dowie się samo, tylko z
            innych źródeł, a źródła niektóre mówią źle, więc....

            Czego się dowie, tak będzie postępował, stąd są te wszystkie wypadki, z
            niewiedzy, braku odpowiedniego wychowania, na którym niestety Giertych ni
            cholery się nie zna, bo każdy psycholog i pedagog wytknie mu książkowe błędy w
            rozumowaniu....
            • kocia_noga Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 22:10
              mnuka napisała:
              ludzie, którzy mówią, że jak ktoś
              > chodzi do kościoła, to nie może używać prezerwatyw,


              A może? Czy nagle antykoncepcja zyskała aprobatę KK ?
              • pavvka Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 14.11.06, 13:01
                kocia_noga napisała:

                > mnuka napisała:
                > ludzie, którzy mówią, że jak ktoś
                > > chodzi do kościoła, to nie może używać prezerwatyw,
                >
                >
                > A może?

                Może, pod warunkiem, że się potem wyspowiada.
                • kocia_noga Turbo, odpowiedz! 14.11.06, 15:42
                  Jak ci kilka osób mówi,że masz ogon, spójrz za siebie,Dwie osoby juz uznały
                  moje zwoje za nic niewarte, więc oglądam się za siebie.Może to ja czegos nie
                  kapuję, co dla wszystkich pozostałych jest jasne, więc proszę, oswieć mnie.
                  Odzywka matki chłopaka moim zdaniem wyraża pew9ien skrót myslowy: patzrcie, nie
                  jesteśmy żadnymi biedakami, ani żulami, co na obiad mają dinks zagryzany
                  papierosem, jestesmy porządną rodziną, więc nasz syn nie mógł tego zrobić.
                  Nijak mi się to ,nie kojarzy z brakiem rozmów o seksie, no za chiny! Zerżnięcie
                  dupy kolegom w poprawczaku IMo nie wynikło z tego,że chłopak nie wiedział,jak
                  mówić na swoje prącie - czy siusiak, czy penis, ani z tego,ze rodzice nie
                  powiedzieli mu, skąd się biora dzieci nie wynika chęć zgwałcenia słabszych
                  kolegów.
                  A tobie i wszystkim innym się skojarzyło.Dyskusja poszła gładko od nazewnictwa
                  ( że niedobrze nazywać lokalnymi nazwami jak np pisiorek czy psiocha, żeby
                  czasem dziecku nie zasugerować,że na razie to ma ciulaska, a penis to może miec
                  potem) do książeczek i zwyczajów rodzinnych.
                  Tylko ja nie widze kurde mole związku.
                  • kocia_noga Re: Turbo, odpowiedz! 15.11.06, 08:48
                    Up.
                    • kocia_noga Re: Turbo, odpowiedz! 15.11.06, 17:46
                      kocia_noga napisała:

                      Nic.Głucha cisza.Czyżbym dotknęła jakiejś mrocznej tajemnicy?
                      • kocia_noga Turbomini, please! 16.11.06, 17:10
                        No może jednak? Czy znaczy to,że jak powiem dziecku,że narządy płciowe mają
                        nazwę, to w pzryszłości nie trafi do poprawczaka, a jak trafi, to ,nie będzie
                        tam dymał słabszych kolegów, bo wie,że ma penisa ( nigdy siusiaka).A jezeli ich
                        nie nazwę, albo nazwę "kutasik", to będzie miolestował, bo nie będzie wiedział,
                        jak się to nazywa i do czego służy oprócz oddawania moczu?
                        No bo przeciez całkiem jasne jest,że jak się nie uswiadamia dzieci, to one
                        zachodzą w ciążę i dmuchają kumpli z poprawczaka, więc czy równie jasne jest,że
                        jeśli się je uświadomi, to nie zajdą i nie wydmuchają?
                        A ten kurczak?
                        Nie wiem, czemu mi nie odpowiadasz.Pozostałym dyskutantom kojarzę się z ciemnym
                        elektoratem LPRu, co nie chce mówić o narządach, ponieważ nie widzę związku
                        między tymi dwoma sprawami.Jakies rozumowanie za tym stało pzrecież.
                        • turbomini Re: Turbomini, please! 19.11.06, 13:33
                          Sorry, kocia, ja do tego wątku przestałam zaglądać od momentu kiedy on poszedł
                          własnym życiem. Każdy go zinterpretował po swojemu, a raczej po swojemu
                          zinterpretował tytuł wątku, bo ja pisałam w konkretnym kontekście. Jak jeszcze
                          wątek zawisł sobie w "ciekawych wątkach" i zaczęli się tu wpisywać wszyscy na
                          chybił trafił, postanowiłam dać sobie spokój z moderowaniem tych wszystkich
                          postów (z reguły to robię, żeby dyskusja nie zeszła na niezwiązane z tematem
                          pierdoły).

                          To ja jeszcze raz wyłuszczę o co chodziło, bo nie chodziło o nazewnictwo, ani o
                          nagość w domu, ani o ten cholerny drób. Pisałam o molestowaniu. W filozofii jest
                          taki pogląd, że "jeśli się o czymś nie mówi, to to nie istnieje" (kill me, ale
                          nie pamiętam kto to powiedział). Kobieta w reportażu posługiwała się bardzo
                          nieskładnie językiem mówiąc o seksie, zwłaszcza o seksie dot. molestowania. I
                          tak sobie pomyślałam, że prawdopodobnie nigdy się w tym domu na ten temat nie
                          rozmawiało. Prawdopodobnie nigdy nie rozmawiało się na ten temat również w
                          szkole (bo to drażliwy temat). A skoro się na jakiś temat nie rozmawia, to może
                          wartościowanie pewnych rzeczy jest potem inne. Może molestowanie nie wydaje się
                          takie straszne, a nawet może być zabawne, bo to przecież nie "molestowanie" a
                          tylko takie "żarty". Istnieje taki efekt psychojęzykowy, że jeśli nazwiemy coś
                          wprost, to ranga tego wydarzenia wzrasta. Tak było w feralnym "przypadku Ani".
                          Dopóki otwarcie nie zaczęto mówić o gwałcie, to były jeszcze śmichy-chichy, ale
                          jak w mediach zaczęto mówić o tym nie inaczej jak tylko o "gwałcie", to nagle to
                          przestało być śmieszne, a zrobiło się poważne, pojawiły się łzy. Tak jakby słowa
                          sprawiły, że nagle wszyscy zakumali co jest (a raczej było) grane. Na podobnej
                          zasadzie, jeśli nie mówimy o seksie, również tym złym seksie, to człowiek
                          potrafi potem umniejszyć rangę swojego czynu, ponieważ w jego świadomości coś
                          takiego jak "molestowanie" nie istnieje.

                          A teraz o co chodziło z tym kurczakiem. No właśnie sama chciałabym wiedzieć, bo
                          to było dla mnie tak abstrakcyjne, że sama osłupiałam. Kiedy ta pani powiedziała
                          "O proszę, mamy kurczaka nawet" (czy jakoś tak), to potem 5 minut kamera
                          pokazywała jak pani tego kurczaka rozwija z torby, jak opowiada, że mąż go
                          dopiero teraz kupił, bo wrócił z miasta. Ja też to odebrałam tak jak Ty: oni są
                          porządną rodziną, niczego w domu nie brakuje, w ogóle jest wspaniale. Tak, jakby
                          molestowanie było związane tylko z rodzinami patologicznymi.

                          Także tu nie ma żadnych szyfrów, a umieszczenie wątku w "ciekawych" było niezbyt
                          przemyślane, ze względu na wiele-niewiele mówiący temat. Następnym razem dam
                          tytuł "Jak rodzice rozmawiają z dziećmi o molestowaniu" i nie będzie już
                          wątpliwości.
                          • kocia_noga Dzieki 19.11.06, 14:45
                            ten związek między molestowaniem a rozmowami o seksie rzeczywiście teraz
                            dostrzegam.
      • tusiak79 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 23:29
        No wlasnie, jak mowi pan Piłka, nalezy "przerwac to milczenie" i uswiadomic
        dzieciom ze prezerwatywa prowadzi do nieplodnosci i uzywanie jej jest rownie
        grozne co uzywanie alkoholu, papierosow i narkotykow. Boschee.
        • absurdello Marian Pe. ma rację, prezerwatywy prowadzą 11.11.06, 01:14
          do niepłodności a to wszystko przez to, że te ciemne kobiety mylą prezerwatywy
          z tamponami i wpychają sobie toto w tym charakterze, dopiero po niewczasie
          okazuje się, że toto nie ma sznureczka do wyciągania a jeszcze się zasysa ...
    • bri Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 10:26
      Moja mama ze mną o seksie rozmawiała, bez ogródek i wprost. Jak miałam pięć
      latek dostałam książeczkę "Skąd się biora dzieci" z gołym panem i gołą panią na
      zdjęciu i rysunkiem poglądowym pokazującym kopulację. Ale przeciętnie ludzie,
      nawet dość bezpruderyjni w kontaktach z dorosłymi, wobec dzieci udają, że seks
      i seksualność a nawet wręcz narządy płciowe nie istnieją.

      Niedawno na forum mama była wątek o tym jak mamy nazywają narządy płciowe
      swoich dzieci. Jedna pani napisała, że słowo "cipka" nie przeszłoby jej przez
      usta bo kojarzy się z seksem. Myślałam, że umrę ze śmiechu. Znajoma wyraziła
      oburzenie, że moja córka widuje czasem mojego męża nago. Jej zdaniem widok taty
      jak się namydla pod prysznicem może dziecku skrzywić psychikę.

      Pamiętam jak z koleżankami ze szkoły dla sekretarek piłyśmy wino w kiblu i
      któraś rzuciła prowokacyjny temat do dyskusji "Która widziała penisa swojego
      ojca?" Ja widziałam jako jedyna (albo jako jedyna się do tego przyznałam) i
      dziewczyny popatrzyły się na mnie jakbym przyznała się do molestowania w
      dzieciństwie. (Oczywiście tata nie paradował na golasa specjalnie, żebyśmy go
      mogli oglądać ale mieszkając przez 20 lat razem zdarzyło sie nie raz, że
      przeszedł z sypialni do łazienki bez majtek albo, że ja weszłam do łazienki
      kiedy on nago golił się przed lustrem.)
      • kochanica-francuza Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 13:49

        >
        > Niedawno na forum mama była wątek o tym jak mamy nazywają narządy płciowe
        > swoich dzieci. Jedna pani napisała, że słowo "cipka" nie przeszłoby jej przez
        > usta bo kojarzy się z seksem.

        W rozmowie z dziećmi by nie przeszło, czy w ogóle?
        • bri Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 13:58
          Do dziecka by nigdy nie powiedziała np. "nie ruszaj się, muszę ci umyć cipkę".
          • sir.vimes Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 15:05
            Ja czasem mówię cipka , w czym problem nie pojmuję. A dyskusję pamiętam - pani
            stwierdziła, że cipka brzmi jak z pornosu.
            • bri Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 15:08
              No ja też nie pojmuję :)
              • bleman A nie lepiej wagina ? ;-) 09.11.06, 10:20

                • p.s.j lepiej "vulva". Bardziej klasycznie. n/txt 09.11.06, 10:48

                  • sir.vimes Re: lepiej "vulva". Bardziej klasycznie. n/txt 09.11.06, 11:17
                    Już to widzę z uciechą - szczególnie przy przewijaniu - "Kochanie, czy podmyłeś
                    maleństwu vulvę?"
                    • p.s.j A on na to... 09.11.06, 13:01
                      - Verum est, jednakże zważ, duszko, iż saepe lavere vitam nocere, więc jutro nie
                      myjmy dzidzi.

                      :) Po czym idą do łóżka... czytać Katylinarki Cyce(nomen omen)rona.
                      • absurdello A można przecież zapytać dziecko zabawnie ... 11.11.06, 01:23
                        - Marysiu czy posprzątałąś w Sromowcach Niżnych ?
                        - Kaziu czy umyłeś podwozie ?
                        - Stasiu czy umyłeś już hydraulikę ?
                        - Kasiu a teraz umyjemy muszelkę albo dolne wargi ?

                        Akurat słowo ci.. nawet zdrobniale, brzmi prostacko i jakoś nie pasuje mi do
                        rozmowy z dzieckiem :)
                        • bri Re: A można przecież zapytać dziecko zabawnie ... 14.11.06, 11:38
                          Dla mnie cipka brzmi tak samo jak np. łapka. A takie eufemizmy jakie
                          proponujesz oznaczają, że wstyd Ci nazywać rzeczy po imieniu. Owszem, można
                          sobie pożartować ale dopiero z takimi dziećmi, które wiedzą o co chodzi i będą
                          w stanie ten żart docenić.
      • bleman Ja tez dostalem taka ksiazke :) 09.11.06, 10:20
        >Ja widziałam jako jedyna

        I widzisz!
        Twoja psychika zostala skrzywiona, zostalas feministka! ;-))
        • bri Re: Ja tez dostalem taka ksiazke :) 09.11.06, 10:50
          :P
          • bleman Najgorsze ze wiedza o seksie, do niczego mi sie 09.11.06, 11:24
            nigdy nie przydala.
            • bri Re: Najgorsze ze wiedza o seksie, do niczego mi s 09.11.06, 15:27
              Bo nie chcesz.
              • bleman Jak to nie chce ? nie bardzo rozumiem... 09.11.06, 19:50

                • bri Robisz coś w tym kierunku? n/t 10.11.06, 10:04
                  • bleman Tak 10.11.06, 14:35
                    i pare razy dostalem kosza :/
                    • bri Re: Tak 10.11.06, 15:41
                      Nie zniechęcaj się. Zaręczam, że w końcu Ci się uda.
                      • bleman Re: Tak 10.11.06, 23:01
                        > Nie zniechęcaj się. Zaręczam, że w końcu Ci się uda.

                        taaa za sto lat :/
                        albo zdesperowany zdecyduje sie na pierwsza lepsza :(
                        • bri Re: Tak 14.11.06, 11:41
                          Może to jest jakiś pomysł? To znaczy nie decydować na pierwszą lepszą ale
                          lepiej obserwować jak się wobec Ciebie zachowują koleżanki i reagować na oznaki
                          zainteresowania z ich strony nawet jeśli nie zakochałeś się od pierwszego
                          wejrzenia?
      • marvina1 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 15:27
        Mi tato też kupił w dzieciństwie tą sama ksiązeczke,sex nie był nigdy u nas w domu tematem tabu, ani antykoncepcja.
        I na dzisiejszy dzień widzę jasno różnice miedzy moja rodzina a rodziną męża.
        U nas rozmawiało sie dość swobodnie na te tematy u męża temat prokreacji i sexu nigdy nie był poruszany(chyba że w temacie niepokalanego poczęcia NMP).
        Widywałam moich rodziców nago, jak sie mieszka razem przez 20 lat to chyba normalne.....u męza np.twierdzi on że nigdy nawet swojego ojca nago nie widział.

        • agrescik75 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 14.11.06, 12:55
          > U nas rozmawiało sie dość swobodnie na te tematy u męża temat prokreacji i
          sexu
          > nigdy nie był poruszany(chyba że w temacie niepokalanego poczęcia NMP).

          A jaki jest związek między tymi dwoma tematami (seks i niepokalane poczęcie)?
    • vlastovka Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 12:55
      turbomini napisała:
      > Mi i mężowi szczęki klapnęły po tych słowach. Od razu wiadomo, że słów takich
      > jak 'molestowanie' i 'stosunek' w tym domu się nie używa. A to czego się nie
      > używa, tego nie ma. Jak ktoś może mówić o molestowaniu, skoro nawet nie zna
      > tego słowa.

      Uchachałam się, "molestowanie", "stosunek"... Ta dama z kurczakiem na pewno
      reprezentuje zupełnie inne środowisko społeczne niż piszący tu forumowicze.
      Powiem tyle, że u mnie w domu nawet słowa "miłość" i "zakochać się" były źle
      odbierane, jako zbyt egzaltowane w ustach "młodej dziouchy". Tłumaczono mi, że w
      całej zabawie chodzi o to, żeby znaleźć niepijącego, zaradnego, z katolickiej
      rodziny, a następnie "dobrze ze sobą żyć w małżeństwie". I że są to sprawy
      dorosłych, o których nastolatce nie wypada rozmawiać :D
      • sabcia223 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 14:11
        my mamy 2 córki .mają 4 i 2 lata .nie widzę problemu w tym żeby rozmawiać z
        dzieckiem o seksie .dobra, na razie mam jeszcze czas. genitalia nazywamy
        siusiakiem i psiochą .dzieci kąpią się z nami i wiedzą że to nie bocian
        przynosi dzieci tylko mama ma w brzuszku i póżniej lekarz je wyciąga a na
        szczegóły mamy jeszcze czas .np. skąd te dzieci biorą się w tym brzuchu .jak
        będą pytać to dostaną odpowiedzi
        • sir.vimes Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 15:08
          Psiocha? Ohydne!
          I co to znaczy , że lekarz "wyciąga dziecko z brzucha"?
          Moją córkę urodziła mamusia a dzieci jak na razie biorą się z komórek jajowych
          mamusi, a te mieszkają w jajnikach i czekają aż kobieta będzie chciała mieć
          bobaska. O plemnikach też już rozmawiałyśmy :)
          • margot_may Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 15:20
            psiocha? dlaczego ochydne? :) pierwszy raz słyszę, ale rozumiem, że to "si"
            "psi" kojarzy się siusianiem. no i fajnie. a poza tym, ta końcówka -ocha, jest
            lepsza niż jakas cukierkowa dziumdzia-umdzia. :)
            • sir.vimes Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 15:21
              Mi się kojarzy z psem. Nic nie poradzę. Też zresztą pierwsze słyszę, może się
              przyzwyczaję , że takie słowo istnieje.
              • mihau1981 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 10.11.06, 13:31
                Jak w przedszkolu śpiewałem w szkółce wokalnej, to pan na nas mówił "psiajuchy jedne" :) A psiocha też brzmi fajnie, nawet lepiej niż siusiak ;]
        • qw994 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 23:02
          genitalia nazywamy
          > siusiakiem i psiochą .

          PSIOCHA?? O błeeeee...
          Mnie to się kojarzy z samicą psa, czyli suką.
        • qw994 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 23:07
          U mnie się o tym mówiło wybiórczo. To znaczy wiedziałam o jajach, plemnikach,
          zapłodnieniu, ale mamie nie przeszedł przez gardło "seks" ani "stosunek
          płciowy". Czyli biologia bez poruszania sfery seksualnej. Co było czystą
          głupotą, rzecz jasna. W ogóle mam wrażenie, że ta tematyka była w dużej mierze
          tabu. Efekt był taki, że jak miałam pierwszą miesiączkę, to tak się tego
          wstydziłam, że pół dnia chodziłam w pokrwawionych majtkach, a powiedziałam o
          tym tylko koleżance. Mamie dopiero wtedy, kiedy nie było innego wyjścia
          (czytaj: niemalże ciekło mi po nogach). W sumie to do dzisiaj mam po tym
          niesmak i trochę żalu do rodziców. O antykoncepcji też nie było mowy. Sama
          musiałam się tym zainteresować.
    • turbomini Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 15:18
      To była taka moja refleksja. Wy rozmawiacie z dziećmi o seksie i chwała Wam za
      to. Ale po reportażu mam wrażenie, że niektórzy nie tylko z dziećmi nie
      rozmawiają, ale nawet między sobą o tym milczą. A seks to tak bardzo szeroki
      temat, że każdy, zwłaszcza dziecko (również nastolatek) może się w tym pogubić,
      jeśli nie zna granic, nie odróżnia seksu "dobrego" od "złego". Gdzie jest
      granica między zdrowym dotykiem a molestowaniem? My ją znamy, ale może
      młodociani sprawcy tych wszystkich feralnych zdarzeń nie są aż tak
      uświadomieni. Nikogo nie usprawiedliwiam. Tak tylko sobie deliberuję.
    • yia Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 08.11.06, 18:45
      No cóż. Moi rodzice są nowoczesnymi osobami, ale rozmowy o seksie zaczęły się
      dosyć niedawno, gdy już miałam "swoje lata". A było już dawno po ptokach. Tu
      potrzebne jest uświadamianie całego społeczeństwa - wpływające na mentalność,
      która każe uważać, że seks jest wstydliwy i jak się o czyms nie mówi to tego nie
      ma, a nie samo edukowanie dzieci przez rodziców.
    • bleman Ale kurczak na obiad jest! :) 09.11.06, 10:18

    • coztojestprawda A w starozytnym Rzymie.... 09.11.06, 15:23
      A w starozytnym Rzymie mowilo sie o seksie, seks nie byl wstydliwy, a byl wrecz
      powodem do dumy, nagosc byla na porzadku dziennym, a patologie na tle seksualnym
      byly jak u nas: gwalty, zdrady malzenskie, pedofilia i inne.

      No i co na to powiedza zwolennicy otwartosci na seks?
      Gdzie dowody, ze mowienie o seksie likwiduje patologie?
      • bri Re: A w starozytnym Rzymie.... 09.11.06, 15:26
        To, że nawet ludzie, którzy ze sobą ten seks uprawiają wstydzą sie o tym
        porozmawiać samo w sobie jest patologią; podobnie jak to, że się dzieci w żaden
        sposób w ten świat nie wprowadza.
        • irenuk1 Re: A w starozytnym Rzymie.... 13.11.06, 16:18
          Dyskutant o długim i pretensjonalnym nicku (cóż to jest prawda) pisze:
          "Gdzie dowody, że mówienie o seksie likwiduje patologie?"
          Otóż, nikt poważny tak nie twierdzi, że szerzej lub węziej rozumiana otwartość w dziedzinie płciowej (dosłownie czy w przenośni, konkretnie czy abstrakcyjnie, szczegółowo czy ogólnie pojęta) likwiduje patologię, czytaj choroby. Teza (hipoteza, niech będzie) natomiast brzmi: tabu, hipokryzja, przemilczenia, nieuctwo - wszystko to sprzyja powstawaniu niezdrowej atmosfery, pomyłkom i dramatom, jak choćby ten w gdańskim gimnazjum. Gdyby bowiem Ania L. nie była tak wrażliwa, jak była, a jej wrogowie z klasy tak przekonani, że jej dopieką tym publicznym molestowaniem, do tragedii by nie doszło.
          Nie twierdzę bynajmniej, że nie powinna była się tym przejmować. Miała do tego prawo itd. Oni zaś postępowali podle. Myślę, że po prostu system wychowania po raz kolejny obnażył swoją fasadowość i mierność. Zderzyło się (i często się tak dzieje) tzw. dobre wychowanie ze złym lub brakiem dobrego. Napisałem tzw., bo nie jestem pewien, czy w danych okolicznościach, w których dobre wychowanie wyszło dziewczynce na złe - że straciła odruchy samozachowawcze - coś tak nieżyciowego zasługuje na propagowanie.
      • almuerzo Re: A w starozytnym Rzymie.... 09.11.06, 19:18
        > A w starozytnym Rzymie mowilo sie o seksie, seks nie byl wstydliwy, a byl wrecz
        > powodem do dumy, nagosc byla na porzadku dziennym, a patologie na tle seksualny
        > m
        > byly jak u nas: gwalty, zdrady malzenskie, pedofilia i inne.
        >
        > No i co na to powiedza zwolennicy otwartosci na seks?
        > Gdzie dowody, ze mowienie o seksie likwiduje patologie?

        Nie jesteśmy w starożytnym Rzymie. I nie ma czego żałować. W kulturach
        antycznych uprawianie seksu przez dorosłych mężczyzn z młodymi chłopcami, było
        powszechnie akceptowaną normą (taki seks był traktowany jako coś
        szlachetniejszego niż plebejskie stosunki mężczyzn i kobiet). Jeżli kogoś było
        stać, to kupował sobie niewolnicę, i mógł ją gwałcić do woli. "Zdrada" też była
        pojęciem mniej jednoznacznym niż jest teraz, np. seks z nałożnicą nie był
        traktowany jako zdrada. Krótko mówiąc nie ma co porównywać starożytnego Rzymu ze
        współczesną kulturą, bo pojęcie "patologii seksualnych" nie jest uniwersalne.
        • ylemai sic transit gloria mundi 10.11.06, 09:43
          nie ma czego żałować?
          jest czego żałować.
          wtedy to był seks.
          dziś marna namiastka... eh.
      • krytykk Re: A w starozytnym Rzymie.... 09.11.06, 22:12
        W starożytnym Rzymie akwedukty były robione z ołowiu i mieszkańcy Rzymu cierpieli na ołowicę. Stąd się brały różnego rodzaju perwersje (np uwielbienie walk gladiatorów itp)
    • waclaw_grzyb [...] 09.11.06, 15:34
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • opt Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 16:09
        Z dziećmi na każdy temat należy rozmawiać i to normalnie,nie ma potrzeby
        wymyślania nowych słów.Ucho jest uchem,nos nosem a penis penisem,więc po co te
        dziwolągi językowe.Jak kochacie swoje dziecko i troszczycie się o jego
        prawidłowy rozwój to nie niuniajcie,ciumajcie itp.Oczywiście wiedzy dostarczami
        tyle ile dziecko wymaga w swoim czasie -i to nie powinno sprawiać żadnego
        kłopotu,bo najgorzy to taki zakłopotany rodzic.
    • miastomakow Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 16:04
      po prosu włącza sie film porno i całe wyjaśnienie.
      • opt Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 16:10
        miastomakow napisał:

        > po prosu włącza sie film porno i całe wyjaśnienie.
        • opt Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 16:14
          opt napisał:

          > miastomakow napisał:
          >
          > > po prosu włącza sie film porno i całe wyjaśnienie.
          No i bardzo dobrze ,bo od kogo jak nie od rodziców dziecko powinno być
          uprzedzone o ewentualnych zagrożeniach stąd wynikających
          • ewa_naranjes Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 18:07
            Dziecko daje sygnał kiedy chce o tym rozmawiać. Nie widze problemu z używaniem
            słowa pisia, cipka, penis itp.NIe o to chodzi.Ważne aby wiedzieli ,że sex to
            normalna część życia. Moje dzieci wielokrotnie mnie widziały nago, męża również.
            Nagość jest elementem miłości ale też normalności i to jest ważne.
            Teraz czekają mnie rozmowy o złym dotyku w szkole i obronie przed przemocą.
    • ulkamala Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 18:17
      Myślę, że problem jest o wiele bardziej złozony. Rodzice nie rozmawiają z
      dziećmi o seksie bo z nimi też nikt nie rozmawiał i nie bardzo mają pomysł jak
      to zrobić. Wychodzi na każdym kroku brak edukacji seksualnej. Często rodzice -
      nawet chcący rozmawiać z dziećmi o seksie są zasypywani sprzeczynymi poglądami
      m.in. takim że o to zbyt wczesne (nie pytajcie tylko co to znaczy ) rozmowy o
      seksie zachęcą dziecko do uprawiania seksu właśnie. Mnie mama uświadomiła dośc
      teoretycznie ale nigdy nie mogłam jako nastolatka porozmawiać z nią na ten
      temat, zresztą trudno by było bo gdy w wieku 12 lat zwierzyłąm jej sie z
      zakochania to zostałąm zastopowana stwierdzeniem "masz na to jeszce czas", wiec
      więcej nie nazwiązywałąm rozmowy. Efektem było moje nastoletnie
      macierzyństwo ...Dziś sama jestem mamą nastolatki. Rozmawiam z nią dużo i na
      każdy temat. Rzeczowe, krótkie odpowiedzi na temat - odpowiednie do wieku
      dziecka. Bywały śmieszne sytuacje z tym związane. NP. tekst przy sniadaniu
      wielkanocnym (rodzina w komplecie, przekrój wiekowy oscylujący wokól 60)"Ja to
      będę uprawiać seks jak skończę 60 lat bo wtedy nie można zajść w ciążę" (dość
      szokujące w ustach ośmiolatki), ale były one wynikiem nie zepsucia a tego iż
      dziecko traktowało ten temat jak każdy inny. Z wiekiem nabrała wstydu i już nie
      przy każdym mówi o wszytskim:). Warto rozmawiać, ale niestety ludzie sie
      wstydzą...
      • magda761 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 19:35
        Tutaj nie chodzi tylko o rozmowy o seksie. Chodzi w ogole o rozmowy w rodzinie.
        Juz ktos wyzej o tym wspomnial. Ale czesto jest niestety tak, ze najwazniejsze
        to zeby dziecko bylo najedzone. Nic wiecej do szczescia nie trzeba.
        • 71ola1 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 20:53
          A my zaprosiliśmy naszego 9-letniego synka na wieczorną pogawędkę przy coli i
          ciateczkach. Przy świecach powiedzieliśmy mu co nieco, ale w formie afirmacji
          jego płciowości - to fantastyczne, że jest chłopcem, że po okresie nieco
          emocjonalnym i hormonalnym będzie wspaniałym mężczyzną, Przy okazji
          wspomnielismy o możliwości złego dotyku i spraw związanych z molestowaniem, ale
          delikatnie i niezbyt nachalnie. Głównym tematem naszej rozmowy była właśnie
          afirmacja płciowości - mojej, męża i syna. Dostał trochę literatury, ale i tak
          często pyta o różne sprawy. Rozmaiwać trzeba, a czas, te,at i miejsce sam
          przychodzi, jedynym naszym rodzicielskim zadaniem jest to odnaleźć.
          • brickk Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 21:04
            rzadko czyta się tak madrę wypowiedzi
        • bazaltcs Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 21:15
          Mam w tej chwili 19 lat, moi rodzice są koło 41 lat. O ile pamiętam to nigdy w
          domu nie było problemów z tym żeby wyjaśnić skąd się biorą dzieci. Tak jak jedna
          z Pań na forum dostałem książeczkę którą przeczytałem w wieku lat 5 i poszedłem
          pytać o szczegóły techniczne (oczywiście wyjaśnione bardzo płytko jak dla
          pięciolatka). I na tym zakończyła się edukacja, która była poszerzana później na
          różne sposoby. Gdy sam bede miał własne dzieci to wytłumacze im do czego służy
          to co chowają, i nie będę im sprzedawał bajek że bocian, albo kapusta :)
          • la_linda Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 21:29
            czasem rozmowy są trudne, właśnie dlatego, że w domu męża czy żony nie
            rozmawiano w ten sposób. moja mama mówiła czasem, tata nigdy na ten temat słowa
            nie powiedział.pojawia się problem i trzeba pójść na kompromis.
            co się stanie gdy twoja druga połowa nie zaakceptuje twoich okr eśleń?
            możesz się zawstydzić przed współmałzonkiem a nie dzieckiem.. trzeba się
            przygotować odpowiednio do takiej rozmowy.
            w moim domu takowej nie było.. tylko książka i koniec. pozostałę informacje
            przyszły same z czasem.. cieszę się, że te właściwe. sama musiałam do tego
            dojść. dlatego uważam,że umiejętne przakazanie dziekcu tej wiedzy z
            rozgraniczeniem co jest dobre a co złe jest jedną z podstawowych rzeczy.
            pozdrawiam
            • remedium57 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 21:41
              a było tak, było i u mnie w domu, w dzieciństwie, temat tabu.... Teraz kiedy
              mam już swoję dzieci inaczej je wychowuję w tym temacie. Wszystko opiera się na
              szczerości i naturalności. Oczywiście nie kryjemy się z nagością i tak jest
              normalnie
      • sabcia223 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 09.11.06, 23:45
        do ulkamala -
        • ulkamala Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 14:17
          Miałam 16 lat jak urodziłam córkę. co dość zagadkowe nawet po urodzeniu dziecka
          rodzice nie byli w stanie wydusić z siebie słowa na temat antykoncepcji czy tez
          żaden inny związany z seksem. Tak jakby wyszli z założenia że albo już wszystko
          wiem na ten temat, albo szkoda czasu? Wszystkie moje próby zagajenia rozmowy na
          ten temat spełzały na niczym. Tak naprawdę teraz gdy jestem dorosłą kobietą to
          dopiero od jakiś 3-4 lat moge porozmawiać z mamą na te tematy i od niej wiem o
          powodach, że troche to było tabu, trochę wstydliwe a troche nie wiedzieli jak
          sie za to zabrać:)
    • emeryt601 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 10.11.06, 00:38
      nigdy nie robiliśmy jakichkolwiek tajemnic z atrybutów płci zony czy mojej.Syn
      traktował to jako absolutnie normalne.W momencie gdy zaczął czytać
      podsuwaliśmy mu do czytania odpowiednie ksiązeczki,potem w miarę wzrastania
      ksiązki.Te ksiązki były dostępne w domu gdy był jeszcze dzieckiem-nie sięgał
      po nie bo nie zrozumiałby ich treści.Sięgnął kiedyś tam sam.Do dzisiaj nie ma
      w domu problemu nagości(z naszej strony).Wychodziliśmy i wychodzimy z
      założenia,że jestesmy po pierwsze ludżmi,po drugie ludżmi świadomymi ,a także
      rodziną.Książki i książeczki w zupełności sprawę załatwiły .Pytań syn nie miał
    • alex-alexander Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 10.11.06, 07:21
      turbomini napisała:

      > - Mój syn by nigdy nie zrobił tego molestowania, ja nie wierzę w to, że on się
      > stosunkował z tymi chłopcami. My jesteśmy porządną rodziną. O proszę, tu jest
      > kurczak na obiad...

      A CO MA NA TALERZU "NIEPORZADNA" RODZINA? KAZDA MATKA BRONI SWOJE DZIECI. TO
      NIE MOJ SYN, TO KOLEDZY.
      • kochanie464 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 10.11.06, 07:56
        Jak bylam dzieckiem (mam 33 lata)wiedzialam ze mama mnie nosila w brzuszku,ze
        wyszlam z tego brzuszka.Widzialam mame nago jak sie myla,ubierala-zreszta
        czasami razem sie kompalysmy.O pierwszym moim pocalunku ,pierwszym zblizeniu
        rozmawialam z mama-dawala mi rady,mowila po co jest prezerwatywa(byc moze nie
        miala zbyt duzej wiedzy na temat wszystkich srodkow antykoncepcyjnych ale to co
        wiedziala przekazala mi).Gdy dostalam pierwsza miesiaczke potrafilam poradzic
        sobie sama (widzialam co mama robila w takiej sytuacji).Teraz mam corke w wieku
        7 lat.Jakies 2 lata temu pytala skad sie biora dzieci -powiedzialam ze z
        brzuszka,ale jak wychodza -wytlumaczylam-przez cipeczke.Jakies pol roku temu
        pyta czy to prawda ze mezczyzna lize kobieta tam a kobieta mezczyzne
        tez.Wytlumaczylam ze jezeli ludzie sie kochaja to caluja nawzajem cale swoje
        cialka.Pyta mnie teraz co to jest sex-mam problem jak jej to wylumaczyc-ale
        mysle ze wpadne na pomysl i uda mi sie.Lubie z corka takie rozmowy poniewaz
        wiem ze jest to nauka ktora nie pojdzie w las,wiem ze bedzie miala latwiejsze
        zycie,ciesze sie ze przychodzi do mnie ze swoimi problemami.Do rodzicow-
        rozmawiajcie z dziecmi.
        • absurdello Swoją drogą to ciekawe, skąd u 6.5 latki ... 11.11.06, 01:35
          wiedza o istnieniu kontaktów oralnych, nie zaciekawiło cię to ? Nie chodzi o
          wartościowanie, tego typu kontaktu, tylko gdzie dziecko zaobserwowało lub
          dowiedziało się o tym :) ?
          • sir.vimes Re: Swoją drogą to ciekawe, skąd u 6.5 latki ... 11.11.06, 09:20
            Pewnie z rozmów w przedszkolu - dzieci świetnie obserwują (a mają co -reklamy,
            zajawki filmów, pornoulotki na szybie samochodu, gazety , nie porno tylko typu
            Cosmo itp) no, i temat jest dość ciekawy.
            Zresztą, cóż złego , że wie o "takich kontaktach" ?
        • zoska11 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 23:11
          Uważam, że dziecku należy mówić tyle, o ile pyta. Z reguły są to pytania
          konkretne, bo dzieci nie mają w sobie jeszcze zahamowań. Gdy spodziewałam się
          narodzin młodszej, moja starsza córka miala 4 lata. I po prostu spytała: Mamo,
          skąd siostrzyczka wzięła się w twoim brzuchu? Wyjaśniłam jej, że gdy ludzie się
          kochają i chcą mieć dziecko,są ze sobą blisko (przecież regularnie przychodząc
          do nas nad ranem sama się przekonała, że mama i tata śpią razem), wówczas tatuś
          przekazuje mamusi ziarenko, które łączą się z jajeczkiem w brzuchu mamusi i z
          tego rozwija się zarodek człowieka - pokazałam jej w książce kilka zdjęć płodów
          w różnym okresie rozwoju. Na kolejne pytanie: którędy dziecko wychodzi,
          odpowiedziałam, że dziurką do rodzenia. Ona zaptała, czy też taką ma, a ja
          powiedziałam, że tak, ona wówczas spytała: "to piersi też mi kiedyś urosną?"
          Potwierdziłam, że tak, jak zacznie dorastać - tu podałam przykład starszej
          kuzynki. Małe dzieci są ciekawe konkretów, starsze tym bardziej... Ważne jest
          wyczucie momentu, otwartość na rozmowę. Na każdy temat. Nie epatowałam seksem,
          ale potrafiłam bez skrępowania odpowiedzieć na kilka dociekliwych na temat
          technik współżycia zadanych przez nastolatkę. U mnie w domu nie było tematów
          tabu, wiedziałam, zatem czym jest comiesięczne krwawienie i potrafiłam
          pocieszyć koleżankę, która bała się o nim powiedzieć swojej mamie.
          A moja młodsza córka (prawie trzy lata) podczas oglądania Mikrokosmosu
          zawołała: popatrz, ślimaki się całują!
    • hermenegilda_zenia Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 10.11.06, 08:31
      A ja z łezką w oku wspominam książkę "o dziewczętach dla dziewcząt' - był też
      odpowiednik dla chłopców i uważam, że nawet gdy rodzice wstydzą się mówić "o
      tych sprawach" mogą zawsze podsunać dzieciakowi jakąś mądrą książkę z
      komentarzem, że odpowiedzą na każde pytanie, gdyby dzieciak chciał się czegoś
      od nich dowiedzieć.
    • ponury_drwiacy_szyderca Oni kurczaka,premier stosunkuje kota...that's life 10.11.06, 09:34

    • magda_poland Mądra książka o seksie dla 8 latka ? 10.11.06, 15:23
      Myślę, że w tym przypadku nie chodzi o nazewnictwo tego i owego, tylko o
      wpojenie dziecku szacunku do innych osób. Najlepiej na własnym przykładzie.

      Moi rodzice nie rozmawiali ze mną o seksie. Jak już miałam stałego chłopaka na
      studiach, mama zapytała się mnie, czy kupić mi "kalendarzyk małżeński".
      A ja mam teraz 8 latka, który zadaje pytania, a ja nie wiem, co mu powiedzieć i
      ile mu powiedzieć.
      Macie do polecenie fajną i mądrą książkę o "tym" dla dziecka ???
      Magda
      • bri Re: Mądra książka o seksie dla 8 latka ? 10.11.06, 15:39
        Może taka:
        www.merlin.com.pl/frontend/towar/386265
        • serena_g Re: Mądra książka o seksie dla 8 latka ? 10.11.06, 18:46
          hmm... a jak nie przejdzie mi przez gardło rozmawiając z dzieckiem
          słowo "cipka"..? ale jak inaczej... :( ? jak sobie z tym radzicie?
          • absurdello No to użyj innego słowa nie kojarzącego się 11.11.06, 01:39
            odrażająco lub wulgarnie, nie wiem: muszelka, srom (idąc po najmniejszej linii
            oporu), źródełko ... fakt, określenie cipka brzmi jakoś prostacko :)
            • sir.vimes Re: No to użyj innego słowa nie kojarzącego się 11.11.06, 09:23
              Cipka nie brzmi prostacko i nie ma powodu do stosowania słów typu żródełko.
              Okropne i uczy fałszywego wstydu. Kojarzy mi się to z moim obleśnym kolegą z
              zerówki , który na siusiaka mówił "kranik".
              Do dziś czuję dreszcze obrzydzenia.
            • vivian.darkbloom tylko nie infantylnie 11.11.06, 16:06
              muszelka czy żrdełko są infantylne. najlepsze są chyba określenia neutralne:
              penis pochwa/wagina.
          • bitch.with.a.brain Re: Mądra książka o seksie dla 8 latka ? 11.11.06, 12:10
            A jakl nazywasz brzuch, plecy, ucho?Wymyslasz zamienniki?
            Po prostu pochwa (lub wagina)i penis.Te części ciała mają swoje nazwy.I
            lepiej,zeby dziecko się z nimi oswajało teraz.Nie bedzie potem czuło potrzeby
            nazywania ich wulgarnie.
            • sir.vimes Re: Mądra książka o seksie dla 8 latka ? 11.11.06, 14:02
              Zamiast brzuch - np. sadełko, zamiast noga - dolne odnóże. W ten sposób dziecko
              oswoi się ze swoim ciałem i będzie się akceptować;D
      • aneta362 Re: Mądra książka o seksie dla 8 latka ? 10.11.06, 20:50
        Jak moje obecnie 19 dziecię pytało w wieku ok 4-5 lat co to jest prezerwatywa to
        odpowiedziałam, ze to takie ubranko na ptaszka, a jak było coraz bardziej
        dociekliwe i pytało jak te dzieci wychodza z brzucha, to poprosiłam aby
        przyniósł lalkę siostry to mu pokażę, a on na to że mu się nie chce i poleciał
        się bawić, ale za jakiś czas wrócił do tego tematu no to mu pokazałam na tej
        lalce, skwitował to krótkim aha. Krecia robotę zrobiła nam pani katechetka,
        która powiedziała dziciom, że trzeba się wstydzić, a odkryłam to po tym jak 10
        latek zaczał się zamykać w łazience. Ile musiałam to potem odkręcać! Od kilku
        lat rozmawiamy o antykoncepcji, ale najważniesze jest, żeby małemu dziecku nie
        kłamać, synek mojej koleżanki po powrocie ze szkoły powiedział jej że go
        okłamała, bo miesiączka to nie jest choroba tylko Agatka mu powiedziała,że to z
        cipki krew leci, dzicko było przerażone.
        • konfliktogenna Re: Mądra książka o seksie dla 8 latka ? 10.11.06, 21:55
          omg.....
          najgorsze jest to ze dorosli ludize zakladajacy rodzine oszukaja lub zignoruja
          pytania dziecka.
          hieh na szczescie Mbnie to nie dotyczylo przez moje wlasne urodzone zamilowanie
          do ksiazek xD

          s6.bitefight.pl/c.php?uid=41495
    • absurdello No właśnie, porządność domu sprowadzona do drobiu 11.11.06, 01:47
      - Co pani syn czytał ostatnio ?
      - Wypraszam sobie to jest porządny dom tu jest kurczak na stole !

      - Czy rozmawiała pani ostatnio z córką ?
      - No wie pan, przecież tu jest porządny dom, o proszę, kurczak na stole !

      - Kiedy pani była ostatnio na wywiadówce w szkole ?
      - A po co przecież kurczak jest na stole ?

      - Dlaczego pani dziecko chodzi głodne ?
      - Bo kurczak musi być cały czas na stole na wypadek czyichś wątpliwości,
      że może to nie jest porządny dom ... Jasiu zgoń muchy z tego zielonego
      kurczaka ... i proszę napisać panie redachtorze, że tu jest porządny dom i
      ekologiczny ... o proszę nawet kurczak jest zielony !
    • fever18 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 11.11.06, 11:13
      ja mysle ze ten kurczak na obiad to nie jest wystarczajaco dobre alibi...
    • uburama Rozmowa na dzieciaki nie działa. Trzeba dawać 11.11.06, 19:06
      osobisty przykład.
      • pavvka Re: Rozmowa na dzieciaki nie działa. Trzeba dawać 13.11.06, 11:59
        uburama napisał:

        > osobisty przykład.

        Uprawiać seks przy dziecku?
    • babunowa Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 12.11.06, 03:19
      ja jestem rocznik '82, wiec materialow do 'nauki' dzieci o sexie bylo mniej, niz
      teraz;) pamietam jednak,ze o sexie wiedzialam praktycznie 'od zawsze' ;) nie
      wiem skad;) chyba to moje kolejne wcielenie;)
      rodzice za to wzieli sie za moja edukacje seksualna,gdy mialam ze 3
      lata;)pytania o narzady plciowe,o roznice miedzy kobietami,a mezczyznami,o
      nazwy. Wtedy tez mama przyniosla mi ksiazke,gdzie obrazkowo byla pokazana
      mama,tata,milosc jako uczucie(serce),sex,okres ciazy i powiekszenie sie rodziny
      ;)postaci przypominaly te,z bardzo popularnego francuskiego komiksu (nie
      pamietam nazwy);). Zadalam jakies tam pytania i wiem,ze otrzymalam odpowiedz;)
      Nie wiem (zapytam jak sie z nimi zobacze), czy wtedy kierowali sie wlasna
      intuicja,ze juz trzeba,czy faktem,ze mialam isc do przedszkola;)
      w przedszkolu o dziwo wszyscy wszystko wiedzieli;) wiadomo bylo jak to jest z
      tym calowaniem,wiele razy reagowalismy nerwowym smiechem na lezakowanie obok
      plci przeciwnej;>
      Nie mam jeszcze dziecka, ale skoro wtedy dzieci 3-4 letnie byly uswiadomione,to
      teraz wiedza jeszcze wiecej;) gdybym nawet nie zgadzala sie na uswiadamianie
      dziecka w tym wieku,to bym zrobila to dla jego dobra-aby nie odstawal od
      rowiesnikow pod wzgledem wiedzy.
      Pamietam,ze jak tylko poszlam do podstawowki,to zaczelam czytam te wszystkie
      popcorny,bravo i rodzice nie mieli z tym problemow.Moglam czytac strony o seksie
      takze przy nich i jesli czegos nie rozumialam (gdy np list byl o jakiejs
      chorobie),to wtedy tlumaczyli.
      Uwazam, ze dziecko nalezy oswajac z tematem seksu najwczesniej jak sie da.
      Udzielac odpowiedzi, rozpoczynac rozmowy, nie udawac, ze czegos takiego nie ma
      lub to jest dla doroslych. Nie robic takze z seksu 'owocu zakazanego' , bo jak
      wiadomo, jest on najbardziej pozadany;) Moim zdaniem taka postawa zaprocentuje,
      gdyz dziecko wiedzac, ze moze porozmawiac z rodzicami o bardzo intymnych
      sprawach, bedzie takze mialo poczucie, ze moze rozmiac o wszystkim.
      • bri Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 14.11.06, 11:43
        Ja jestem rocznik 75 i moi rodzice jakoś znaleźli te materiały bez problemu.
      • z2006 Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 19.11.06, 10:47
        babunowa napisała:

        > Udzielac odpowiedzi, rozpoczynac rozmowy, nie udawac, ze czegos takiego nie ma
        > lub to jest dla doroslych.
        A nie jest?
    • babunowa Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 12.11.06, 03:22
      a tutaj link do rozmowy,ktora toczyla sie na forum emama;> wlasnie czytam;>
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=38501730&v=2&s=0
    • anastazja_jestem Re: Jak Polacy rozmawiają z dziećmi o seksie? 13.11.06, 09:41
      Mam 16 lat i musze przyznac, ze w moim domu seks nigdy nie byl tematem tabu. Wprawdzie rodzice nigdy nie poruszali tej kwestii ot tak, jesli jednak nurtowaly mnie jakies pytania, zawsze moglam bez skrepowania zapytac..
      Moze to dziwne, ale cala moja wiedze o wspolzyciu wynioslam glownie ze szkoly. I bynajmniej nie chodzi tu o lekcje typu 'wychowanie seksualne'. To przede wszystkim szczere rozmowy z przyjaciolkami, a takze odpowiednia literatura, internet. Teraz, kiedy tak sie nad tym zastanawiam, to dochodze do wniosku, ze to nie mama powiedziala mi, skad sie biora dzieci i czym jest miesiaczka.. Rodzicielka w pewnym momencie stwierdzila, ze ja to juz wszystko wiem i niepotrzebne sa zadne 'uswiadamiajace' rozmowy.
      Cala moja wiedza pochodzi od znajomych, jak juz wczesniej wspomnialam duza role odegral internet, gdzie na forach dla nastolatek az roi sie od takich tematow. Z tego co wiem, to takze i w domach moich kolezanek bylo podobnie. Nie wiem, czy to dobrze, czy zle.. Wydaje mi sie, ze mimo wszystko rodzice powinni rozmawiac ze swoimi dziecmi, zeby potem nie dochodzilo do jakichs chorych sytuacji.. Ja rowniez postaram sie, aby w mojej przyszlej rodzinie, ktora zaloze, nie bylo zadnych zakazanych tematow, rzeczy, o ktorych sie nie mowi.
    • kobieta_na_pasach no ja mam na obiad dzisiaj szaszlyki 13.11.06, 13:54
      wczoraj wracajac z restauracji uswiadamialismy syna,zeby, jak bedzie wychodzil
      na dyskoteki, ubieral zawsze "gumowce" he he. bo tak normalnie to nie da sie z
      nim usiasc i pogadac o seksie, bo on sie wstydzi. wiec tak przy okazji.
      • kocia_noga Pasiasta nie dokazuj ;-) 13.11.06, 15:46
      • papuka Re: no ja mam na obiad dzisiaj szaszlyki 14.11.06, 12:34
        uswiadamialismy syna,zeby, jak bedzie wychodzil
        > na dyskoteki, ubieral zawsze "gumowce" he he.

        I to jest uświadamianie? Zachęcanie do sexu na dyskotece? Ciekawa jestem ile syn
        ma lat. Ale nie sadzę aby po zachętach ze strony rodziców miał dobry stosunek do
        sexu do kobiet. Sex to jest chyba coś więcej niż założenie gumowca gdy będzie
        szedł na zabawę...
        • sabcia223 Re: no ja mam na obiad dzisiaj szaszlyki 15.11.06, 23:16
          co do tej psiochy-
          • sir.vimes co ma bobasek 16.11.06, 08:27
            Cipka jest dużo sympatyczniejsza. A poza tym co to za "kategorie", o których
            wspominasz?
            "Bobasek" jak najbardziej posiada pochwę, a poza tym macicę , jajniki, jajowody.
            Nie są to narządy wstydliwe czy posiadane jedynie przez dorosłych.
          • bitch.with.a.brain Re: no ja mam na obiad dzisiaj szaszlyki 16.11.06, 09:01
            psiocha to stare słowo,a nawet staropolskie:)
            Twój bobasek ma więc bardzo tradycyjną pochwę:)
            • sabcia223 psiocha 25.11.06, 21:48
              no to się czegoś nowego dowiedziałam . nie znałam tego słowa wcześniej . a tak
              na marginesie .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka