10.12.06, 22:30
Ktoś ma ochotę skomentować?

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3778265.html
Obserwuj wątek
    • cito1 Re: Abby Lee 10.12.06, 22:43
      Niby bardziej trendy?
      To ja nie jestem trendy.
      • stephen_s Re: Abby Lee 10.12.06, 22:56
        Osobiście nie do końca rozumiem, skąd wielkie "halo" i popularność tej pani.

        Co ona w zasadzie takiego zrobiła, poza tym, że opisała swoje życie seksualne?
        To naprawde jest taki świetny temat, że można napisac książkę o tym, jak i kiedy
        się uprawia seks - i robi się z tego hit?

        Naprawdę, coś dziwnego się chyba porobiło z naszą kulturą, że bestsellerem staje
        się książka o uprawianiu seksu...

        Też moją wątpliwość budzi to, że ta pani nie ma zahamowań do publikowania
        książki o takiej tematyce. Naprawdę seks jest dla niej dziedziną, gdzie nei
        odczuwa ona potrzeby prywatności? Ona nie ma problemu z takim obnażeniem się?
        Nie rozumiem czegoś takiego...

        A tak w ogóle to uważam, że podejście tej pani do kwestii seksu, uczuć itd. jest
        strasznie hedonistyczne i powierzchowne.
        • margot_may Re: Abby Lee 10.12.06, 23:12
          Ale dlaczego drażni cię to, że niektórzy mają inne podejście: bardziej
          hedonistyczne i powierzchowne?
          I jeszcze jedno. Chyba jednak nie jesteśmy tacy sami: obie płcie, jak widać moga
          się tak samo zachowaywać i mieć takie samo podejście, ale ocena ich wybryków
          przez płec odmienną będzie inna.
          • stephen_s Re: Abby Lee 10.12.06, 23:26
            > Ale dlaczego drażni cię to, że niektórzy mają inne podejście: bardziej
            > hedonistyczne i powierzchowne?

            A dlaczego ma mnie to NIE draźnić?

            Wiesz, ja też optuję za tolerancją i otwartością na inne punkty widzenia - ale
            czy naprawdę nie mogę powiedzieć, że czyjś styl życia mi się nie podoba?

            > I jeszcze jedno. Chyba jednak nie jesteśmy tacy sami: obie płcie, jak widać
            > moga
            > się tak samo zachowaywać i mieć takie samo podejście, ale ocena ich wybryków
            > przez płec odmienną będzie inna.

            Nie rozumiem, co tutaj sugerujesz. Czy zmierzasz do tego, że niby inaczej
            oceniłbym mężczyznę, który miałby takie podejście do seksu, jak Abby Lee? Otóż
            nie, oceniłbym go tak samo.
            • margot_may Re: Abby Lee 10.12.06, 23:47
              stephen_s napisał:

              > > Ale dlaczego drażni cię to, że niektórzy mają inne podejście: bardziej
              > > hedonistyczne i powierzchowne?
              >
              > A dlaczego ma mnie to NIE draźnić?

              Nie, nie. Ja ci nie zarzucam, broń boże, że cię drażni, tylko pytam dlaczego. Z
              ciekawości.

              > Nie rozumiem, co tutaj sugerujesz. Czy zmierzasz do tego, że niby inaczej
              > oceniłbym mężczyznę, który miałby takie podejście do seksu, jak Abby Lee? Otóż
              > nie, oceniłbym go tak samo.

              No właśnie, a ja inaczej oceniłabym mężczyznę-potępiłabym go. Kobiety zas nie.
              Czemu? Boję się własnych poglądów. Czy uważam, że kobiety zasługują na jakieś
              specjalne traktowanie? Może wewnętrzenie jestem przekonana, że potraktowanie
              przedmiotowo kobiety przez faceta ma dla niej gorsze skutki, niż takie samo
              potraktowanie mężczyzny przez kobietę... On się nie przejmnie tak bardzo, ona
              tak. A może tylko ja tak myślę- że ona się przejmnie... i chce ją chronić? Nie
              wiem, no! :)
              • margot_may Re: Abby Lee 10.12.06, 23:48
                Eee... Jak to się pisze? "przejmują", więc "przejmie" chyba?
                • margot_may :D 10.12.06, 23:49
              • stephen_s Re: Abby Lee 10.12.06, 23:51
                > Nie, nie. Ja ci nie zarzucam, broń boże, że cię drażni, tylko pytam dlaczego. Z
                > ciekawości.

                Bo takie mam podejście do seksu :) Dla mnie jest to sfera intymna oraz
                nierozłącznie związana z uczuciami - więc nie rozumiem, jak można uprawiać seks
                z przypadkowymi osobami, tylko i wyłacznie dla seksu.

                > No właśnie, a ja inaczej oceniłabym mężczyznę-potępiłabym go. Kobiety zas nie.

                No nie :)) I gdzie tu feminizm? :)

                > Może wewnętrzenie jestem przekonana, że potraktowanie
                > przedmiotowo kobiety przez faceta ma dla niej gorsze skutki, niż takie samo
                > potraktowanie mężczyzny przez kobietę... On się nie przejmnie tak bardzo, ona
                > tak.

                No nie - a facet to się niby przejąć nie może? No wiesz?
                • margot_may Re: Abby Lee 11.12.06, 00:32
                  > > No właśnie, a ja inaczej oceniłabym mężczyznę-potępiłabym go. Kobiety zas
                  > nie.
                  >
                  > No nie :)) I gdzie tu feminizm? :)
                  >
                  > > Może wewnętrzenie jestem przekonana, że potraktowanie
                  > > przedmiotowo kobiety przez faceta ma dla niej gorsze skutki, niż takie sa
                  > mo
                  > > potraktowanie mężczyzny przez kobietę... On się nie przejmnie tak bardzo,
                  > ona
                  > > tak.
                  >
                  > No nie - a facet to się niby przejąć nie może? No wiesz?

                  No własnie, może dlatego, że faceci starają się nie okazywać, że się przejmuja,
                  Więc każdy myśli, że naprawde się nei przejmują. Albo dlatego, że: on się nie
                  przejumje, bo dla niego takie potraktowanie przez nią nie ma reperkusji, zaś dla
                  niej ma reperkusje, w postaci np. innego traktowania przez otoczenie (skoro
                  pozwala się tak traktować, to inni faceci tez moga ją tak traktować)

                  Więc co trzeba zmienić najpierw? Moje nastawienie- dyskryminujące facetów, czy
                  też ich postępowanie (chodzi o to postępowanie, które pojawia się w formie
                  reperkusji po potraktowaniu kobiety, a nie o samo przedmiotowe traktowanie)?
        • kochanica-francuza Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:01
          Słyszał o czymś takim, jak medialna kreacja? A jeśli ktoś w poniedziałek
          twierdzi "Jestem BJ" a w środę "Jestem AL", to pogratulować wyprania mózgu przez
          kulturę konsumpcji i gonienia za wrażeniami. Na piątek będzie potrzebował/a
          trzeciej osobowości, a wydawcom i filmowcom w to graj.
          • bri Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:11
            No, Stephen. Ucz się dystansu do życia od Kochanicy ;)
            • kochanica-francuza Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:13
              bri napisała:

              > No, Stephen. Ucz się dystansu do życia od Kochanicy ;)

              To było złośliwe?
              Do życia to nie, tylko do mediów i kultury, w której zyjemy. ;-)
              • bri Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:14
                Złośliwe, a jakże :) Ale nie bez sympatii!
                • kochanica-francuza Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:15
                  bri napisała:

                  > Złośliwe, a jakże :)

                  No i po co ja z tobą gadam?


                  • bri Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:16
                    Bo lubisz się spierać. Bez konfrontacji usychasz z nudów ;)
                    • kochanica-francuza Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:17
                      bri napisała:

                      > Bo lubisz się spierać.

                      Ale ze stephenem.
                      • bri Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:19
                        Raczej nie tylko z nim, ale faktycznie chyba wolisz z facetami niż z kobietami.
                  • kochanica-francuza Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:16
                    Jeśli dziś będę miała kłopoty ze snem, to wyłącznie dzięki tobie, bri.
                    • bri Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:17
                      Proszę uprzejmie :)
                      • kochanica-francuza Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:21
                        bri napisała:

                        > Proszę uprzejmie :)
                        I tradycyjnie życzę ci wszystkich nerwic i depresji , które były, są i będą moim
                        udziałem.
                        • bri Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:22
                          Dziękuję, ale to nie są szczerze życzenia. W głębi serca wolisz wszystkie
                          nerwice i depresje zachować tylko dla siebie.
                          • kochanica-francuza Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:23
                            bri napisała:

                            > Dziękuję, ale to nie są szczerze życzenia. W głębi serca wolisz wszystkie
                            > nerwice i depresje zachować tylko dla siebie.

                            Są, jak najbardziej! Wcale nie wolę dla siebie, bo tylko z nerwicowymi się w
                            miarę rozumiem.
                            • bri Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:41
                              Gdyby wszyscy wyzdrowieli bo byłaby tragedia ;)
                              • kochanica-francuza Re: Stephen znowu wszystko bierze serio 11.12.06, 13:44
                                bri napisała:

                                > Gdyby wszyscy wyzdrowieli bo byłaby tragedia ;)

                                A żebyś wiedziała. ;-) Ale nie, bo osoba ,która wyzdrowiała, i tak wie w czym
                                rzecz, w odróznieniu od niektórych besserwisserów.
                                • kochanica-francuza Pytanie do bri 11.12.06, 13:47
                                  Co jest w stanie cię obrazić tak, żebyś zerwała kontakt z obrażającym?
                                  • bri Re: Pytanie do bri 11.12.06, 13:52
                                    Wydaje mi się, że jakąkolwiek moc obrażania mnie mają tylko bliskie mi osoby,
                                    które mnie znają i z których opinią się liczę. Ale wtedy nie wiem czy
                                    zerwałabym kontakt - raczej starałabym się im wyjaśnić, że są w błędzie lub
                                    zastanowić się czy przypadkiem nie mają racji.

                                    Żebym zerwała z kimś kontakt nie trzeba mnie obrażać. Wystarczy, że uznam
                                    kontakty z kimś za niepotrzebne, nudne, przynoszące mi szkodę itp.
                                    • kochanica-francuza Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:01
                                      bri napisała:

                                      > Wydaje mi się, że jakąkolwiek moc obrażania mnie mają tylko bliskie mi osoby,
                                      > które mnie znają i z których opinią się liczę.

                                      A widzisz, a jeśli o mnie chodzi, to niektóre np. forumowe dziwki bez szkoły
                                      (Snegnat wie o kogo chodzi hihi) mają moc obrażania mnie, denerwowania,
                                      odbierania mi snu i to wcale nie jest dowcip.


                                      Nie pisz mi, że jestem przewrażliwiona , bo słyszałam to setki razy i wiem o tym.


                                      Dlatego też, skoro piszesz ludzkim językiem, miałabym prośbę/życzenie - żebyś
                                      się ode mnie odczepiła, a w każdym razie omijała temat moich kłopotów.

                                      Nie czyniła aluzji na temat mojego dystansu do świata etc.

                                      Ja naprawdę nad sobą ciężko pracuję, a że ch.. mi z tego wychodzi, to już inna
                                      sprawa.
                                      • bri Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:16
                                        Po pierwsze o swoich kłopotach ze zdrowiem piszesz sama i to chętnie. W naszej
                                        dzisiejszej rozmowie też Ty o tym pierwsza wspominałaś. Ja piłam tylko do
                                        Twoich wątków odnoszących się do wątków na innych forach, gdzie bulwersuje Cię
                                        okropnie, że jakiś idiota napisał coś idiotycznego. Założyłaś tu wiele takich.

                                        Widzę, że chcesz mnie obrazić i uważasz w dodatku, że masz do tego prawo. Ja
                                        nie chcę Cię obrazić, dokuczam Ci nie bardziej niż np. Pavvce czy Blemanowi i
                                        naprawdę nie robię tego z niechęci do Ciebie. Jestem tylko szczera.

                                        Jeśli naprawdę tak bardzo Ci to przeszkadza, możesz mnie przecież wygasić.
                                        • kochanica-francuza Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:18
                                          bri napisała:

                                          > Po pierwsze o swoich kłopotach ze zdrowiem piszesz sama i to chętnie.

                                          Owszem, oczekując akeptacji, a nie drwin. Mamy tolerancję, czy "tolerancję"
                                          ogranicznoną do gejów?

                                          Nie wiem, czy mogę cię wygasić, już mi się zdarzało wstawać o czwartej rano i
                                          cofać wygaszenie, bo ze świadomością wygaszenia spać nie mogłam.
                                          • bri Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:23
                                            Ależ ja Cię akceptuję razem z Twoimi zaburzeniami i tylko dlatego z Tobą
                                            rozmawiam, w dodatku szczerze mimo, że mogę się spodziewać, że mnie za to
                                            zbluzgasz znając Twoje przewrażliwienie.
                                            • kochanica-francuza Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:24
                                              bri napisała:

                                              > Ależ ja Cię akceptuję razem z Twoimi zaburzeniami i tylko dlatego z Tobą
                                              > rozmawiam

                                              Jestem zaszczycona! :-((((((((((((((((((((((
                                              • bri Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:31
                                                Pozbądź się prezałożenia, że ja Cię nienawidzę i chcę zniszczyć i przeczytaj
                                                jeszcze raz wszystko co piszę z myślą, że jestem Ciebie ciekawa i chcę Cię
                                                lepiej poznać. Czuję nawet pewną wspólnotę z różnych względów.
                                                • kochanica-francuza Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:35
                                                  bri napisała:

                                                  > Pozbądź się prezałożenia, że ja Cię nienawidzę i chcę zniszczyć

                                                  Raczej że mną gardzisz i uważasz za mięczaka. A poza tym "ja cię akceptuję i
                                                  tylko dlatego z tobą rozmawiam" to zabrzmiało tak sobie. Co najmniej.
                                                  • bri Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:46
                                                    Nie chciałam, żeby tak to zabrzmiało. Na pewno Tobą nie gardzę. Ale to prawda,
                                                    że wkurza mnie, że wymagasz specjalnego traktowania ze względu na swoje
                                                    zaburzenia podczas gdy sama nie przebierasz w słowach, kiedy Tobie coś się nie
                                                    podoba.
                                                  • kochanica-francuza Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:48
                                                    bri napisała:

                                                    > Nie chciałam, żeby tak to zabrzmiało. Na pewno Tobą nie gardzę. Ale to prawda,
                                                    > że wkurza mnie, że wymagasz specjalnego traktowania ze względu na swoje
                                                    > zaburzenia podczas gdy sama nie przebierasz w słowach, kiedy Tobie coś się nie
                                                    > podoba.


                                                    Bo ja m. in . dlatego nie przebieram w słowach, że jak mnie coś bardzo wkurzy,
                                                    to muszę odreagować. To kwestia emocji, a nie nieliczenia się. Zależy jak kogo i
                                                    co odbieram.


                                                    Poza tym dlaczego nie? Ktoś mi bluznie - nie będę spała, ja bluznę temu komuś -
                                                    on będzie spał dobrze. Ergo należy mi się specjalne traktowanie.
                                                  • bri Re: Pytanie do bri 11.12.06, 15:08
                                                    Ja dlatego nie przebieram w słowach bo uważam, że szkoda na to czasu. Sypiam
                                                    kiepsko bo mam małe dziecko, ostatnio dużo nam choruje więc jest jeszcze gorzej
                                                    niż zwykle. Może dlatego się czepiam? Bądź wyrozumiała. ;)
                                          • pavvka Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:30
                                            Skoro już o tych gejach wspominasz, to ja uważam tak: jeśli mam dobrego
                                            znajomego geja, to akceptacja go nie będzie polegała na tym, że będę starał się
                                            jak ognia unikał tematu jego preferencji seksualnych i obchodził się jak z
                                            jajkiem żeby go nie obrazić, tylko przeciwnie - czasem sobie zażartuję z jego
                                            upodobania do obisłych różowych koszulek i decydowania gdzie pójść na piwo na
                                            podstawie urody barmana.
                                            • kochanica-francuza Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:39
                                              pavvka napisał:

                                              > Skoro już o tych gejach wspominasz, to ja uważam tak: jeśli mam dobrego
                                              > znajomego geja, to akceptacja go nie będzie polegała na tym, że będę starał się
                                              >
                                              > jak ognia unikał tematu jego preferencji seksualnych i obchodził się jak z
                                              > jajkiem żeby go nie obrazić, tylko przeciwnie - czasem sobie zażartuję z jego
                                              > upodobania do obisłych różowych koszulek i decydowania gdzie pójść na piwo na
                                              > podstawie urody barmana.


                                              Ale nie będziesz sobie robił dowcipów w rodzaju "wchodzimy [np. do instytucji]
                                              tylnym wejściem, tak jak lubisz"? Albo "szukam kogoś do zrobienia loda, może
                                              byłbyś chętny?"
                                              • pavvka Re: Pytanie do bri 11.12.06, 15:18
                                                kochanica-francuza napisała:

                                                > Ale nie będziesz sobie robił dowcipów w rodzaju "wchodzimy [np. do instytucji]
                                                > tylnym wejściem, tak jak lubisz"? Albo "szukam kogoś do zrobienia loda, może
                                                > byłbyś chętny?"

                                                Ja nie, bo to nie w moim stylu. Ale u kogoś o bardziej rubasznym stylu bycia
                                                mogłoby się to zdarzyć.
                                        • kochanica-francuza Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:19

                                          >
                                          > Widzę, że chcesz mnie obrazić i uważasz w dodatku, że masz do tego prawo.

                                          Tak, bo uważam, że jesteś bezpodstawnie złośliwa i należy mi się rewanż.
                                          • bri Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:33
                                            To się rewanżuj ale z sensem ;) Chętnie posłucham szczerych do bólu opinii na
                                            swój temat. Nic cenniejszego nie mogę od ludzi dostać.
                                        • kochanica-francuza Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:20

                                          > naprawdę nie robię tego z niechęci do Ciebie. Jestem tylko szczera.

                                          Aha, a gdybym cię zobaczyła i powiedziała "Jesteś brzydka jak noc, a ubierasz
                                          się wedle mody z Pcimia Dolnego - ja cię nie chcę obrazić, jestem tylko szczera"?
                                          • bri Re: Pytanie do bri 11.12.06, 14:29
                                            Odpowiedziałabym tak: "Chyba Ci się coś na oczy rzuciło dodatkowo - jestem
                                            bardzo ładna! A co do mody to nie wiem jaka panuje w Pcimiu Dolnym bo nigdy tam
                                            nie byłam ale Ty wydajesz się dobrze poinformowana ;)"

                                            A tak na serio. Jeśli chodzi o urodę to Twoja opinia jest jedną z wielu a
                                            ponieważ w kwestii urody niewiele mogę zrobić to raczej bym się nią nie
                                            przejęła, choć mogłoby mi być przykro przez chwilę. Co do ubrań to mogłabyś
                                            nawet mieć rację bo kwestia mody nie jest dla mnie jakoś strasznie istotna i
                                            nie poświęcam jej zbyt wiele czasu i uwagi.
    • cito1 Re: Abby Lee 10.12.06, 22:47
      Wszystko ok, ale adekwatnie do tego tytułu
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=53649748
      nie potrafiłabym się utożsamiać aż tak, by głosić o 'tym' całemu światu. Chyba
      brakuje mi tej skazy, starej daty jestem.
      Poczytać można, ale od razu krzyczeć ' jestem Abby ? '
    • stephen_s A tak abstrahując od Abby... 10.12.06, 23:01
      ... to w "Wysokich Obcasach" draźni mnie niekiedy ich skłonność do lansowania
      róznych mód, chwytliwych zjawisk, terminów itd.

      W tym tekscie, mam wrażenie, nieco lansują Abby Lee jako "nową Bridget Jones"
      (oczywiście, sama Bridget Jones też jest wylansowanym zjawiskiem - terminem
      mającym świetnie opisywać rzeczywistość). Jakiś czas temu lansowali "quirky
      alone" jako nowy styl życia... Ech.
    • stephen_s Jeszcze jedna myśl... 10.12.06, 23:31
      Czy osoby, które pozytywnie oceniają książkę Abby Lee, zdają sobie sprawę, że
      pochwalają osobę, która prowadzi życie seksualne w sposób, który z czysto
      medycznego punktu widzenia jest zwyczajnie NIEODPOWIEDZIALNY?

      Do licha, Abby Lee pisze o uprawianiu seksu z KOMPLETNIE NIEZNAJOMYM mężczyzną w
      TOALECIE - i z tego powodu stała się gwiazdą? Nie wiem, to ma być niby trendy i
      cool - uprawianie seksu w sposób, który jest proszeniem się o złapanie jakiejś
      choroby wenerycznej..?
      • sir.vimes Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 00:00
        Albo AIDS.
        • meg303 Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 10:31
          Mam nadzieję,ze gumek używa.Niesmaczne.
          • sir.vimes Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 10:33
            Nieodpowiedzialne. Niezbyt mądre.
            • pavvka Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 10:36
              No i autor artykułu ma rację pisząc:
              "Gdybym napisał taką książkę jako facet, kobiety by mnie znienawidziły. No bo
              co można pomyśleć o facecie, który całymi dniami myśli o tym, jak by tu
              przelecieć koleżankę z pracy, ekspedientkę w sklepie, supermodelkę z telewizji,
              dawną przyjaciółkę ze szkoły i, powiedzmy, Monikę Richardson na dokładkę."
              • sir.vimes Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 10:52
                A mi się skojarzyło ze Zwrotnikiem Raka, i jeżeli literacko Abby jest na
                podobnym poziomie to chętnie przeczytam. Ale - Henry Miller nie miał pojęcia, że
                istnieje AIDS więc jakoś inaczej to oceniam , płeć jest tu mniej istotna, ważna
                jest ignorancja w kwestii śmiertelnego zagrożenia, jakie niesie ten styl bycia.
                • meg303 Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 11:01
                  Masz rację.Smiertelna choroba to zbyt wysoka cena za orgazm,nawet najbardziej
                  odlotowy.
              • bri Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 14:04
                Moim zdaniem autor się myli pisząc, że kobiety by go znienawidziły bo ma ochotę
                na seks. To przecież jakiś absurd.
                • pavvka Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 14:09
                  Z powodu samej ochoty pewnie nie, ale z powodu uprawiania przypadkowego seksu z
                  mnóstwem kobiet i chwalenia się tym w książce jednak prawdopodobnie tak.
                  • bri Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 14:40
                    Czy ja wiem... Za męża bym takiego nie chciała ale towarzysko lub na krótką
                    metę mógłby być całkiem ciekawy.
      • margot_may Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 00:33
        Abby pewnie nie widzała tych reklam z pająkiem robiącym minetę...
        Albo lubi pająki...
        • cito1 Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 08:53
          Albo liczba osób, które się utażsamiają z Abby jest zawyżona marketingowo. Ktoś
          kto wie, że wszyscy są 'za' ulega presji ' pędu owczego '. Kto z naszego grona
          krzyknął ' to ja jestem Abby ! " a jest tu przecież sporo czytacz. Nikt!
          • bri Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 10:36
            W dodatku same feministki, z definicji bardziej wyzwolone ;)
            • cito1 Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 11:11
              A to dobrze świadczy, tylko czy panowie zauważą :)
        • pavvka Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 09:12
          margot_may napisała:

          > Abby pewnie nie widzała tych reklam z pająkiem robiącym minetę...

          A co to za reklama???
          • margot_may Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 11:46
            zjadamyreklamy.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?5:P
            • margot_may Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 11:47
              zjadamyreklamy.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?5
              • pavvka Re: Jeszcze jedna myśl... 11.12.06, 12:00
                łoszmatkobosko :-O
              • cito1 Super zestawienie. Szokuje i zastanawia n/t 11.12.06, 12:00

    • bri Re: Abby Lee 11.12.06, 10:15
      Nie znam ani jednej takiej Abby. Gdzie ich niby tak pełno? ;)
      • pavvka Re: Abby Lee 11.12.06, 10:28
        W Samoobronie
        • sir.vimes Re: Abby Lee 11.12.06, 10:58
          :))))))))
          • cito1 Re: Abby Lee 11.12.06, 11:13
            hehe Samoobrona dobre.
            Dziś w Angorze na dzień dobry dali fotę z sali sejmowej Łyżwy obok Renia i jakaś
            w czerwieni z kucykiem śniadym, Łyżwa z przejęciem mówi w dymku " mówię wam
            dziewczyny, ona nawet nie miała ku..ków w oczach "
      • bengal Re: Abby Lee 11.12.06, 12:38
        bri napisała:

        > Nie znam ani jednej takiej Abby. Gdzie ich niby tak pełno? ;)

        A ja znam ;-)

        anyway- polecam inny wywiad z ZM aka AL ;-)

        books.guardian.co.uk/departments/healthmindandbody/story/0,,1842267,00.html
        "response to her blog was incredible, and largely, at first, along the lines of
        "thank God you've written this, I thought I was the only woman doing it."

        oraz sam blog ;-)

        girlwithaonetrackmind.blogspot.com/
    • illiterate Re: Abby Lee 11.12.06, 12:21
      Jedna pani opisala siebie w sposob odbiegajacy od wizerunku kobiety, ktorej
      zalezy nade wszystko na uczuciach i perspektywach dlugiego zwiazku, a dopiero
      potem na seksie (ktory, jesli zostana spelnione pierwsze dwa warunki, nie jest
      taki wazny w sensie jakosci). Lubi ryzykowne przygody i nade wszystko zalezy
      jej na dobrej zabawie i przyjemnosci - i nie ma z tym problemu.

      Tacy romantycy jak Ty, steph, ktorzy widza kobiety najchetniej zagorsetowane, w
      zwiewnych sukniach z zeszlych stuleci, niewygodnych bucikach na guziki i calej
      reszcie staroswieckiego, koszmarnie niewygodnego ekwipunku, powinni te ksiazke
      przeczytac koniecznie :)
      • cito1 Re: Abby Lee 11.12.06, 12:28
        > Tacy romantycy jak Ty, steph, ktorzy widza kobiety najchetniej zagorsetowane, w
        >
        > zwiewnych sukniach z zeszlych stuleci, niewygodnych bucikach na guziki i calej
        > reszcie staroswieckiego, koszmarnie niewygodnego ekwipunku, powinni te ksiazke
        > przeczytac koniecznie :)

        :)
        • pavvka Re: Abby Lee 11.12.06, 12:33
          Co wyście się, baby, tak ostatnio czepiły Stephka?
          • cito1 Re: Abby Lee 11.12.06, 12:34
            Ciosanie otoczaka :)
          • stephen_s Re: Abby Lee 11.12.06, 12:48
            > Co wyście się, baby, tak ostatnio czepiły Stephka?

            No właśnie. Ja nie rozumiem, czemu kiedy schodzimy w rozmowach na kwestie seksu
            itd., to ciągle mi się wypomina to, że swojego czasu napisałem, że podobają mi
            się wiktoriańskie ciuchy.

            Owszem, podobają mi się. I co z tego? Czy naprawdę oznacza to, że do tego
            sprowadza się mój światopogląd?
          • illiterate Re: Abby Lee 11.12.06, 13:08
            Sam jestes 'baba'.
            Ja sie czepilam samodzielnie, osobiscie i na swoje wlasne konto - i nie
            zamierzam sie z tego tlumaczyc. A cos Ty, pavvka, sie tak nagle w imieniu
            forumokolegi poczul?
            • bri Re: Abby Lee 11.12.06, 13:15
              Raz na jakiś czas w wiktoriańskich ciuchach mogłoby być fajnie ;)
              • illiterate Re: Abby Lee 11.12.06, 13:32
                Nie wiem - mi sie te ciuchy wydaja dosc koszmarne, zwlaszcza zapiecia pod
                szyje, gorsety i milion piecset halek i pantalonow, co latem musialo byc
                niezwykle uciazliwe. Stanowczo nie moja epoka ciuchowo.
                • bri Re: Abby Lee 11.12.06, 13:40
                  Bonding (chyba tak to się nazywa) czasem wydaje mi się atrakcyjny ;)
            • pavvka Re: Abby Lee 11.12.06, 13:56
              illiterate napisała:

              > A cos Ty, pavvka, sie tak nagle w imieniu
              > forumokolegi poczul?

              Solidarność penisów :-P
              • stephen_s :))) (n/t) 11.12.06, 14:12

      • stephen_s No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 12:37
        To, że mam pewien sentyment do klimatu XIX wieku (z którego różnych przegięć i
        wad doskonale zdaję sobie sprawę), naprawdę nie ma związku z tym, co sądzę o
        Abby Lee.

        Tu naprawdę nie chodzi o wizerunek kobiety, bo jak pisałem, mężczyznę
        postępującego w ten sposób oceniłbym tak samo. Co mi się w tej sprawie nie
        podoba, to:

        1. Redukowanie kwestii związku z drugim człowiekiem do seksu w potwornie
        hedonistycznej postaci.

        2. Fakt, że książka będąca zapisem kolejnych stosunków seksualnych staje się
        hitem i jest (mam wrażenie) lansowana na kolejne odkrywcze dzieło o
        współczesnych kobietach.

        3. Fakt, że lansowana w ten sposób książka tak naprawdę pokazuje zdecydowanie
        niedopowiedzialne podejście do seksu.

        Przez analogię: ja naprawde rozumiem, ze ktoś może uważać, że jego celem w życiu
        jest objadanie się - i w związku z tym spożywa 10 posiłków dziennie. Ale czy to
        znaczy, ze nie mogę powiedzieć, że wg mnie jest to niemądre i niezdrowe?
        • bri Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 12:40
          Ciężko tu moim zdaniem mówić o jakichkolwiek związkach. Abby raczej unika
          związków.
          • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 12:45
            > Ciężko tu moim zdaniem mówić o jakichkolwiek związkach. Abby raczej unika
            > związków.

            Racja. Ja miałem na myśli, że dla niej jedyną formą "związku" jest "one - night
            stand". Czy naprawdę jestem dziwny, że uważam to za powierzchowne?
            • margot_may Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 12:47
              Dlaczego powierzchowne? Niektórzy po prostu boją się związków.
              • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 12:51
                > Dlaczego powierzchowne? Niektórzy po prostu boją się związków.

                No to tym bardziej - nowym wzorem dla współczesnych kobiet ma być osoba, która
                tak się boi bliskości, że nie jest zdolna do czegokolwiek innego niż seks?

                Wiecie, ja naprawdę nie budzę sie w nocy z krzykiem, bo Abby Lee mnie przeraża,
                czy coś :) Tym niemniej, ja przeczytałem wczoraj ten tekst i naprawdę nie
                rozumiem - co jest takiego fajnego w jej postawie życiowej? Co jest takiego
                wspaniałego w tym, ze się uprawia seks w toalecie z przypadkowym mężczyzną?
                • bri Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 12:53
                  Ja nawet gdybym chciała to bym sobie na to nie pozwoliła. W pewnym sensie mogę
                  jej zazdrościć wolności.
                  • stephen_s Zahamowania 11.12.06, 14:17
                    Prowokacyjnie zapytam: naprawdę zawsze warto zazdrościć braku zahamowań?

                    Wiesz, ja np. prawie nigdy się nie upijam. Zwyczajnie - nie mogę tego zrobić,
                    mam tak silne hamulce, że włącza mi się blokada na dalsze picie, jeśli czuję, że
                    wypiłem tyle, że zaczynam być podchmielony. Możnaby rzecz, ze mam zahamowania...
                    i że mógłbym zazdrości braku zahamowań osobie, która jest w stanie się totalnie
                    ubzgryngolić. Ale ja właśnie nie widzę powodu, by zazdrościć... raczej cieszę
                    się, że mam na tyle silną samokontrolę, że umiem kontrolować swoje picie.

                    Może więc, jesli kobieta nie umiałaby prowadzic takiego życia seksualnego, jak
                    Abby Lee, to nie jest to "zahamowanie", ale zdrowy rozsądek i świadomość, czego
                    się chce, co ma sens itd.?
                    • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 14:21
                      stephen_s napisał:

                      > Wiesz, ja np. prawie nigdy się nie upijam. Zwyczajnie - nie mogę tego zrobić,
                      > mam tak silne hamulce, że włącza mi się blokada na dalsze picie, jeśli czuję,
                      ż
                      > e
                      > wypiłem tyle, że zaczynam być podchmielony.

                      U mnie jest gorzej - ile bym nie wypił to nie tracę samokontroli. Patologiczny
                      przerost superego.
                      • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 14:25
                        Patologiczny
                        > przerost superego.

                        O, cholera, witam w klubie!
                        • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 14:38
                          kochanica-francuza napisała:

                          > Patologiczny
                          > > przerost superego.
                          >
                          > O, cholera, witam w klubie!

                          Nie wydaje mi się żebyś miała przerost superego. Twoja impulsywność raczej to
                          wyklucza.
                          • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 14:40

                            > Nie wydaje mi się żebyś miała przerost superego. Twoja impulsywność raczej to
                            > wyklucza.

                            Impulsywność nie wyklucza przerostu superego.
                            • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 14:44
                              kochanica-francuza napisała:

                              > Impulsywność nie wyklucza przerostu superego.

                              Mocne superego wyklucza nieprzemyślane działanie pod wpływem impulsu.
                              • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 14:49

                                >
                                > Mocne superego wyklucza nieprzemyślane działanie pod wpływem impulsu.

                                Eeee tam. Mieć mocne superego nie znaczy być cyborgiem. Moje działania pod
                                wpływem impulsu są jakoś kontrolowane.
                      • stephen_s Re: Zahamowania 11.12.06, 14:25
                        > U mnie jest gorzej - ile bym nie wypił to nie tracę samokontroli.

                        To znaczy, w pewnym sensie ja też tak mam. Ja po prostu czuję, kiedy jestem
                        pijany - i primo, wtedy nic więcej już nie wypiję, secundo, potrafię wtedy
                        wziąść poprawkę na to, że nie do końca kontaktuję...

                        I akurat się cieszę z tego, bo dzięki temu nie zdarzyło mi się wpakować w żadną
                        głupią sytuację na imprezie itd.
                        • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 14:34
                          Ale wiesz, mi się zdarzało (niezbyt często i dosyć dawno - w czasach
                          studenckich) wypijać naprawdę dużo. Ale choćbym rzygał z przepicia i nie był w
                          stanie chodzić w prostej linii to całkowicie panuję nad tym co mówię i robię.
                          Osobom postronnym rozmawiającym ze mną wydawało się zwykle, że jestem całkiem
                          trzeźwy.
                          • bri Re: Zahamowania 11.12.06, 14:38
                            To po co Wy w ogóle pijecie? ;)
                            • stephen_s Re: Zahamowania 11.12.06, 14:40
                              Ja piję rzadko i mało...
                            • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 14:42
                              bri napisała:

                              > To po co Wy w ogóle pijecie? ;)

                              No właśnie nie wiadomo po co, dlatego teraz piję rzadko i mało.
                              • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 14:45
                                pavvka napisał:

                                > bri napisała:
                                >
                                > > To po co Wy w ogóle pijecie? ;)
                                >
                                > No właśnie nie wiadomo po co, dlatego teraz piję rzadko i mało.
                                No właśnie, po co pić? Lepiej spać. Wczoraj mi się śnił mój wykładowca.Wcielił
                                się mianowicie w rolę menela celem przeprowadzenia badań antropologicznych.
                          • stephen_s Re: Zahamowania 11.12.06, 14:39
                            No to jesteś faktycznie niezły.

                            Bo ja, jak się upiję, to jednak miewam trudności z całkiem trzeźwym myśleniem...
                            Moja zaleta wtedy to to, że zdaję sobie sprawę, że w głowie mi się miesza :) I
                            staram się kontrolować...
                            • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 14:51
                              stephen_s napisał:

                              > No to jesteś faktycznie niezły.
                              >
                              > Bo ja, jak się upiję, to jednak miewam trudności z całkiem trzeźwym
                              myśleniem..
                              > .
                              > Moja zaleta wtedy to to, że zdaję sobie sprawę, że w głowie mi się miesza :) I
                              > staram się kontrolować...

                              No ale ja czasem CHCIAŁEM pijąc stracić trochę samokontroli i nigdy mi się to
                              nie udało :-(
                              • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 14:53

                                > No ale ja czasem CHCIAŁEM pijąc stracić trochę samokontroli i nigdy mi się to
                                > nie udało :-(

                                Sierota. Naucz się tracić samokontrolę inaczej.
                                • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 14:54
                                  Niby jak?
                                  • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 15:01
                                    pavvka napisał:

                                    > Niby jak?

                                    Nie powiem na forum. Sama mam ten problem, pracuję nad nim od lat i nie widzę
                                    powodu, żeby stephowi podawać gotowe rozwiązania: a niby czemu? Tobie może
                                    powiem w realu.
                                    • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 15:02
                                      Jeśli mi powiesz, to ryzykujesz, że ja powiem Stephowi ;-)
                                      • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 15:03
                                        pavvka napisał:

                                        > Jeśli mi powiesz, to ryzykujesz, że ja powiem Stephowi ;-)
                                        To ci nie powiem i męczta się chłopy :-PPP
                                        • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 15:08
                                          Czemu masz takie opory przed pomożeniem Stephkowi?
                                          • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 15:12
                                            pavvka napisał:

                                            > Czemu masz takie opory przed pomożeniem Stephkowi?
                                            Bo go nie lubię. Uważam, że wielu rzeczy nie wie i nie potrafi, bo po prostu NIE
                                            STRZELIłO MU NIGDY DO łBA, żeby się ich nauczyć/dowiedzieć. Takie lenistwo
                                            umysłowo-mentalne.

                                            Piszesz mu coś oczywistego, a on: "Aaaaaa. Nie wiedziałem".

                                            Ostatnio zapytał na innym forum, po co się liczy staż pracy...
                                            • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 15:14
                                              Iii tam. Tobie nigdy się nie zdarzyło zadać głupiego pytania?
                                              • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 15:19
                                                pavvka napisał:

                                                > Iii tam. Tobie nigdy się nie zdarzyło zadać głupiego pytania?
                                                Mnóstwo razy.Ale u niego to nie jest kwestia głupich pytań.
                                            • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 15:18

                                              >
                                              > Piszesz mu coś oczywistego, a on: "Aaaaaa. Nie wiedziałem".

                                              A do tego, jak angażujesz własny umysł, żeby mu pomóc, to ci wyszukuje trudności...

                                              Dwa przykłady:

                                              1. Stephen czasem nie dogaduje się z rodziną.
                                              Ja: Stephen, zamieszkaj z kolegą!

                                              S: Ale to drogo!

                                              Ja: Przejrzyj na uniwerku ogłoszenia "Kącik za grosik"

                                              Steph z pogardliwym zdumieniem: No nie, "Kącik za grosik"? (takim tonem, jakbym
                                              mu zaproponowała mieszkanie pod mostem)

                                              2. Steph chce się nauczyć języka X, ale to kosztuje.

                                              Ja: Wejdź se na stronę (podałam adres) wymiany językowej - język za język, bez
                                              angażowania środków finansowych.

                                              S: Ale nie wiem, czy znajdę kogoś znającego ten język... czy na tej stronie
                                              będzie ktoś, kto będzie umiał mnie nauczyć...

                                              No i nie zajrzał tam do dzisiaj.


                              • bri Re: Zahamowania 11.12.06, 15:10
                                Może czas zmienić używkę ;)
                                • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 15:11
                                  Boję się, że te inne używki mogłyby mi się za bardzo spodobać - wolę nie
                                  próbować (nawet marychy zawsze odmawiałem kiedy mnie częstowali)
                                  • bri Re: Zahamowania 11.12.06, 15:18
                                    Z takim superego nie masz się czego obawiać ;)
                                    • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 15:20
                                      No to nie tak. Moje superego nie potrafi mnie ochronić przed wpadaniem w
                                      uzależnienia :-(
                                      • bri Re: Zahamowania 11.12.06, 15:21
                                        Od marihuany to moim zdaniem nie da się uzależnić ;)
                                        • pavvka Re: Zahamowania 11.12.06, 15:23
                                          Dlaczego nie? Nawet jeśli nie uzależnia fizycznie, to można się uzależnić od
                                          efektu.
                                          • bri Re: Zahamowania 11.12.06, 15:25
                                            Jasne, można od wszystkiego jak ktoś się bardzo postara. W każdym razie moim
                                            zdaniem to mniej niebezpieczne niż picie alkoholu.
                                            • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 15:32
                                              bri napisała:

                                              > Jasne, można od wszystkiego jak ktoś się bardzo postara.

                                              Eee tam zaraz postara. Wystarczy mieć osobowość skłonną do uzależnień.
                                              • bri Re: Zahamowania 11.12.06, 15:34
                                                Niech zgadnę. To też masz? ;)
                                                • kochanica-francuza Re: Zahamowania 11.12.06, 18:34
                                                  bri napisała:

                                                  > Niech zgadnę. To też masz? ;)
                                                  Nie zdiagnozowali mi. ;-) Mam zdecydowanie osobowość skłonną do uciekania od
                                                  rzeczywistości. Interpretuj jak chcesz.
                    • bri Re: Zahamowania 11.12.06, 14:38
                      Nie wiem czy zawsze warto. Czasem zazdroszczę.
                • margot_may Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 12:55
                  Oj tam, wzór, po prostu jedna z możliwości. Dla jednych lepsza, dla drugich gorsza.
                • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 15:28
                  stephen_s napisał:

                  > > Dlaczego powierzchowne? Niektórzy po prostu boją się związków.
                  >
                  > No to tym bardziej - nowym wzorem dla współczesnych kobiet ma być osoba, która
                  > tak się boi bliskości, że nie jest zdolna do czegokolwiek innego niż seks?
                  ...
                  > Co jest takiego
                  > wspaniałego w tym, ze się uprawia seks w toalecie z przypadkowym mężczyzną?

                  Ale jak to przypadkowym? Facet jej sie po prostu podobal.
                  No i skad to przekonanie, ze dla niej te przelotne romanse to zwiazki? Nie, dla
                  niej to po prostu przelotne romanse.

                  Spojrz na sytuacje z lotu ptaka moze; wzorem nie jest sama zrealizowana chec na
                  seks z ledwo poznanym gosciem, albo two-time albo cos. Wzorem jest realizacja
                  swoich checi, przelamywanie granic stereotypow. Jesli ma na cos ochote, a
                  postepowaniem nie krzywdzi nikogo, dlaczego nie mialaby tego zrobic?
                  Popularnosc opisanej przez autorke postaci tlumaczy chyba to, ze wiele kobiet
                  powstrzymuje 'toniewypada' albo 'coludziepowiedza'. Grzeczne dziewczynki ida do
                  nieba, a niegrzeczne...

                  A w ogole, to A.L ma o 10 lat starsza kolezanke: w romantycznej (!) komedii '4
                  wesela i pogrzeb' Andie McDowell z usmiechem wylicza swoch 30-paru kochankow. I
                  fajnie.
                  • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 17:11
                    > Ale jak to przypadkowym? Facet jej sie po prostu podobal.

                    Semantyka :) Jakby nie było, był to kompletnie nieznajomy facet.

                    > No i skad to przekonanie, ze dla niej te przelotne romanse to zwiazki? Nie,
                    > dla niej to po prostu przelotne romanse.

                    Tak naprawdę to to nawet romanse nie są... To są stosunki seksualne i nic poza tym.

                    > Spojrz na sytuacje z lotu ptaka moze; wzorem nie jest sama zrealizowana chec
                    > na seks z ledwo poznanym gosciem, albo two-time albo cos. Wzorem jest
                    > realizacja swoich checi, przelamywanie granic stereotypow.

                    Przepraszam, ale naprawdę nie ma sensu rozważać tego na tak ogólnym poziomie.
                    Realizowanie pewnych chęci niekoniecznie musi być dobre, nie można uogólniać...

                    > Grzeczne dziewczynki ida do nieba, a niegrzeczne...

                    ... uprawiają seks w toalecie? Jaka to alternatywa?
                    • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 17:39
                      stephen_s napisał:

                      > > Ale jak to przypadkowym? Facet jej sie po prostu podobal.
                      >
                      > Semantyka :) Jakby nie było, był to kompletnie nieznajomy facet.

                      No i wlasnie: noi?

                      > Tak naprawdę to to nawet romanse nie są... To są stosunki seksualne i nic
                      poza
                      > tym.

                      Acha - i co w tym konkretnie zlego? Oprocz 'toniewypada' i 'coludziepowiedza'.

                      > Przepraszam, ale naprawdę nie ma sensu rozważać tego na tak ogólnym poziomie.
                      > Realizowanie pewnych chęci niekoniecznie musi być dobre, nie można
                      uogólniać...

                      Konkretnie - zakladajac, ze Abby uzywa prezerwatywy - co w tym niedobrego jest?

                      > > Grzeczne dziewczynki ida do nieba, a niegrzeczne...
                      >
                      > ... uprawiają seks w toalecie? Jaka to alternatywa?

                      Niekoniecznie w toalecie. Moze byc brama, lawka w parku w zacisznym miejscu,
                      kat w biurze za kserokopiarka, klatka schodowa albo wystawa w IKEI. Objasnij na
                      przykladach, na czym polega moralna (czy jakakolwiek) wyzszosc misjonarskiej
                      pozycji we wlasnym lozku nad powyzszymi mozliwosciami.
                      • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:24
                        > No i wlasnie: noi?

                        No i mi się zdaje, że seksu z nieznajomą osobą uprawiać się nie powinno.

                        > Acha - i co w tym konkretnie zlego? Oprocz 'toniewypada' i 'coludziepowiedza'.

                        Powiedzmy, że dla mnie seks w oderwaniu od uczuć jest bez sensu...

                        > Niekoniecznie w toalecie. Moze byc brama, lawka w parku w zacisznym miejscu,
                        > kat w biurze za kserokopiarka, klatka schodowa albo wystawa w IKEI. Objasnij
                        > na
                        > przykladach, na czym polega moralna (czy jakakolwiek) wyzszosc misjonarskiej
                        > pozycji we wlasnym lozku nad powyzszymi mozliwosciami.

                        Nie chodzi o pozycję, chodzi o kontekst...
                        • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:29
                          stephen_s napisał:

                          > No i mi się zdaje, że seksu z nieznajomą osobą uprawiać się nie powinno.

                          Nie powinno sie nosic krotkich majtek zima, bo mozna zlapac wilka, nie powinno
                          sie balangowac do 4, jesli nastepnego dnia sie pracuje od 8 i paru jeszcze
                          rzeczy sie nie powinno. Nadal - noi?

                          > Powiedzmy, że dla mnie seks w oderwaniu od uczuć jest bez sensu...

                          Podejrzewam, ze w tej kobiecie sie gotuje od uczuc, kiedy sie kocha z prawie
                          nieznajomym. One sa pewnie inne niz Twoje podczas seksu z legalna i znana na
                          wylot narzeczona od lat pieciu, ale sa.

                          > Nie chodzi o pozycję, chodzi o kontekst...

                          Wulgarny? Nieprzywoity? Zaraz sie zarumienie, gdzie moj wachlarz?!
                          • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:35
                            > Nie powinno sie nosic krotkich majtek zima, bo mozna zlapac wilka, nie powinno
                            > sie balangowac do 4, jesli nastepnego dnia sie pracuje od 8 i paru jeszcze
                            > rzeczy sie nie powinno. Nadal - noi?

                            No i co? Tak uważam po prostu :))

                            > Podejrzewam, ze w tej kobiecie sie gotuje od uczuc, kiedy sie kocha z prawie
                            > nieznajomym. One sa pewnie inne niz Twoje podczas seksu z legalna i znana na
                            > wylot narzeczona od lat pieciu, ale sa.

                            No właśnie chodzi o to, jakie są to uczucia :)

                            > Wulgarny? Nieprzywoity? Zaraz sie zarumienie, gdzie moj wachlarz?!

                            Tylko nie zemdlej :)

                            Jeju, tak trudno Ci zrozumieć, że dla mnie akurat seks z osobą, do której się
                            nic nie czuje, nie jest czymś właściwym? Co dalej, może np. zaczniesz mnie
                            pytać, czemu żony zdradzać się nie powinno?
                            • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:38
                              Wokol mnie jest pelno ludzi, ktorzy zyja inaczej niz ja, albo niz ja uwazam za
                              wlasciwe/wskazane. Dla mnie to istotna wartosc, bo inspiruje i uczy, ze nie ma
                              jednej wlasciwej recepty na szczescie.

                              No tak uwazam po prostu :))
                              • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:44
                                Ja też uważam, że nie ma jednej recepty na szczęśćie... Ale czy to znaczy, że
                                każda "recepta" do szczęścia prowadzi?
                                • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 12.12.06, 00:31
                                  To znaczy, ze kazdy potrzebuje swojej wlasnej, a nie pozyczonej od zasuszonej,
                                  cmokajacej z niesmakiem leciwej krewnej.
                                  • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 12.12.06, 00:51
                                    Nie no, w tym momencie to już pojechałaś po bandzie...

                                    Czy wg Ciebie tylko niemoźliwie staroświeccy ludzie mają opory wobec seksu w
                                    toalecie?
            • bri Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 12:50
              Nie uważam, żebyś był dziwny twierdząc, że to powierzchowne; pewnie większość
              ludzi tak myśli.

              Ale Abby głęboko się posuwa w swojej powierzchowności ;) Może ćwiczy
              nieprzywiązywanie się.
              • kochanica-francuza Ale dlaczego w toalecie? 11.12.06, 13:48
                ludzie kochane?

                Może by tak pod śmietnikiem , bo czemu nie?
        • kochanica-francuza Jezusmaria, stephen, nie bądź taki seriozny 11.12.06, 13:03
          To gra pozorów, za którą stoi chęć nabicia sobie kabzy - nic więcej...

          Z zachowaniem zasad gender - pani AL zazdrości penisów...
        • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 13:18
          Co do klimatu - odnioslam wrazenie, ze u Ciebie to raczej fetysz jest, ale
          skoro sie myle... no i - ok, to Twoja sprawa.

          Ksiazki nie czytalam (a Ty?), wiec nie wiem, czy istotnie ona redukuje zwiazek
          do seksu w 'potwornie hedonistycznej postaci' (a w jakiej niby ten seks mialby
          byc postaci? Meczenniczej?) Artykul przerzucilam pobieznie, ale obilo mi sie o
          oko, ze jest tam watek jak najbardziej romantyczny, milosny w pelnym tego slowa
          znaczeniu, w dodatku bolesnie niespelniony, co powinno dusze XIX-wiecznego
          wrazliwca chyba satysfakcjonowac.

          Odkrywcze to dzielo jest istotnie, bo - nie wiedziec czemu - mimo calego
          feminizmu, śmizmu itd - kobieta, ktora lubi seks jest we wspolczesnej
          kulturze 'nimfomanka' albo 'dziwka'. Wiem, bo mam dwie takie kolezanki. Moze
          nie az takie jak AL, ale jednak. Najwiekszy problem maja
          otoczeniem/srodowiskiem. Facet 'ma powodzenie', a kobieta to puszczalska i
          sobie opinie szarga. Ewentualnie - 'ma jakies zaburzenia', 'problem z
          kobiecoscia', 'leczy ukryte kompleksy' itd itd. Kobieta, z tajemniczych
          przyczyn, istota intensywnie seksualna byc nie moze. No chyba, ze jest dziwka.
          Wiec jednak takich A.L. ksiazek potrzeba.

          Co do nieodpowiedzialnosci - byc moze ksiazka opisuje bezpieczny seks. No i -
          powaznie po przeczytaniu Moby Dicka masz ochote nabyc harpun i wyruszyc na
          polowanie na wieloryby? Od kiedy sztuka jest odpowiedzialna za ludzka glupote?
          • bengal Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 13:22
            illiterate napisała:

            > Odkrywcze to dzielo jest istotnie, bo - nie wiedziec czemu - mimo calego
            > feminizmu, śmizmu itd - kobieta, ktora lubi seks jest we wspolczesnej
            > kulturze 'nimfomanka' albo 'dziwka'. Wiem, bo mam dwie takie kolezanki. Moze
            > nie az takie jak AL, ale jednak. Najwiekszy problem maja
            > otoczeniem/srodowiskiem. Facet 'ma powodzenie', a kobieta to puszczalska i
            > sobie opinie szarga. Ewentualnie - 'ma jakies zaburzenia', 'problem z
            > kobiecoscia', 'leczy ukryte kompleksy' itd itd. Kobieta, z tajemniczych
            > przyczyn, istota intensywnie seksualna byc nie moze. No chyba, ze jest dziwka.
            > Wiec jednak takich A.L. ksiazek potrzeba.

            o tototo wlasnie!
            i to nie tylko kobiety maja zla opinie o tych kobietach co lubia czesty i
            niezobowiozujacy seks, ale mezczyzni tez
          • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 14:11
            > Co do klimatu - odnioslam wrazenie, ze u Ciebie to raczej fetysz jest

            ??????????? No owszem, podobają mi się tamte ciuchy, ale żeby aż fetysz..?

            Poza tym, nie tylko o ciuchy chodzi, ale generalnie o tamtą epokę.

            > Ksiazki nie czytalam (a Ty?)

            Ja wypowiadam się na podstawie tamtego artykułu, który - jak rozumiem -
            przedstawia autorkę oraz to, co opisała w ksiażce.

            > Odkrywcze to dzielo jest istotnie, bo - nie wiedziec czemu - mimo calego
            > feminizmu, śmizmu itd - kobieta, ktora lubi seks jest we wspolczesnej
            > kulturze 'nimfomanka' albo 'dziwka'.

            Wiem i też uważam to za głupie. Ale przez analogię - w naszej kulturze istnieje
            też potępienie dla pijanych kobiet - większe, niż wobec pijanych mężczyzn. Czy
            odpowiedzią na to ma być książka pani opisującej kolejne balangi, budzenie się w
            rowie itd.?

            > Co do nieodpowiedzialnosci - byc moze ksiazka opisuje bezpieczny seks.

            Jak rozumiem z artykułu, w ksiażce jest opisany ten epizod z seksem w toalecie.
            To przecież jest zaprzeczenie bezpiecznego seksu.

            > No i -
            > powaznie po przeczytaniu Moby Dicka masz ochote nabyc harpun i wyruszyc na
            > polowanie na wieloryby? Od kiedy sztuka jest odpowiedzialna za ludzka glupote?

            Wiesz, róznica polega na tym, że "Moby Dicka" nikt raczej nie reklamował na
            bilboardach, a kapitana Ahaba nikt nie przedstawiał jako wyraziciela ukrytych
            pragnień ludzkości...
            • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 14:59
              Jest taki program w BBC Prime - 3 Non-Blondes. Grupa brawurowych aktorek, ktore
              dzialaja na zasadzie chyba ukrytej kamery, wprawiajac nieswiadomych niczego
              widzow w przerazliwe zaklopotanie. Show zazwyczaj jedzie na nabijaniu sie z
              angielskiej rezerwy i sztywnych norm oraz miedzynarodowej niecheci/lęku przed
              zaburzonymi, ale aktorki bardzo czesto nasmiewaja sie z takiej wymuskanej,
              odfizjologicznionej kobiecosci w sposob dosc dosadny. Przelamuja tabu.

              No i ta ksiazka tez przelamuje tabu. Pora wyjsc z wiktorianskiego gorsetu ;)
              • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 17:15
                Kurczę, ile razy ja mam mówić, że to, co sądzę o Abby Lee, nie ma nic wspólnego
                z jakąś wizją "wymuskanej kobiecości"? :)

                Illiterate, ja nigdy nie pochwalałem facetów, których hobby jest podrywanie
                kobiet w knajpach, uprawianie seksu bez zobowiązań itd. Czemu wymagasz ode mnie,
                żebym pochwalił kobietę, która robi TO SAMO?

                To jest tak, jakbyś stwierdzała, że mam się nie czepiać kobiety za upicie się do
                urwania filmu - bo przecież to takie fajne przełamywanie stereotypów. Litości...
                • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 17:45
                  Mysle, ze mozesz powtarzac do imentu - ale to Ty jestes cichym wielbicielem
                  kobiet, ktore wygladaja jak duze lalki kanapowe. I akurat Ty zniesc nie mozesz
                  znieść wizji kobiety, ktora ma ochote na szybki numerek na stojaka w kiblu.

                  Nikt nie prosi Cie, zebys AL chwalil. Mysle, ze autorce ksiazki na tym tez nie
                  zalezy :) Fajnie by bylo natomiast, zebys przyjal do wiadomosci, ze kobiety sa
                  tez takie - odkoronkowane, odkokowane, odkapeluszone i odgorsetowane. I tak,
                  upiaja sie do nieprzytomnosci, a potem - ojejku - rzygaja, bo nawet nie
                  wymiotuja, a jak wytrzezwieja, ida na randke z nieznajomym, ktora konczy sie
                  bardzo ekscytujaco w krzakach. O co tyle chalasu? Kompletnie nie rozumiem.
                  • pavvka Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:01
                    To mi przypomina pewien post z wątku "Jak byłem mały, myślałem, że..." z Forum
                    Humorum. Pewien forumowicz przyznał, iż w dzieciństwie myślał, że kobiety nie
                    robią kupy.
                    • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:10
                      No bo to wlasnie o to chodzi!
                      Kazdy wie, ze kobiety defekuja, ale jakby mial wybor, to by wolal, zeby jego
                      akurat tego nie robila :) Kobiecie - kobiecie! - po prostu nie wypada. To ciag
                      dalszy takiego myslenia, ktore mnie wkurza niemozliwie: dziewczynki sa z cukru
                      i biszkopcikow, a chlopaki to kupe robia. Dwa osobne gatunki, z ktorych jeden
                      jest w blond loczkach i pachnie wanilia, niezdolny jest do okrucienstwa i
                      uprzejmy jest oraz niewulgarny, a drugi - wrecz przeciwnie. Mi sie wydaje, ze
                      taki - podswiadomy - obraz swiata strasznie duzo szkody robi wszystkim.
                      • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:11
                        Matko, Ty naprawdę myślisz, ze mam takie wyobrażenie kobiet???
                      • pavvka Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:16
                        Ja miałem w dzieciństwie blond loczki :-))) Bardzo jasne i bardzo kręcone.
                        • bri Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 12.12.06, 10:40
                          Ojej, całkiem jak moja córeczka :)
                    • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:10
                      I Ty, Pavka, przeciwko mnie? A co z "solidarnością penisów"? :))))

                      Dla jasności zaś dodam, że o tym, ze kobiety robią kupę, wiedziałem. Tak samo
                      jak to, że kobiety uprawiają seks przed ślubem, piją, rzygają itd.

                      Ja tylko mówię, że mi się to nie podoba - nie tylko u kobiet, ale u ludzi w ogóle.
                      • pavvka Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:12
                        Nie, to było tylko moje skojarzenie po przeczytaniu postu Literatki. Nie
                        jestem "przeciwko Tobie". A w ogóle to obydwoje macie rację - i Ty, i
                        Literatka :-)
                  • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:08
                    > Mysle, ze mozesz powtarzac do imentu - ale to Ty jestes cichym wielbicielem
                    > kobiet, ktore wygladaja jak duze lalki kanapowe.

                    Tak, jasne, jestem. I dlatego jednym z moich ulubionych "koników" w
                    feministycznych dyskusjach jest moje bronienie prawa kobiet do służby w armii,
                    czy też zakładanie wątków demonstrujących, jak to już w przeszłości kobiety
                    latały w zbrojach, czy też były piratami...

                    I z całą pewnością dlatego jedną z moich ulubionych filmowych bohaterek jest Shu
                    Lien z "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka". Zaiste, istna lalka kanapowa.

                    > I akurat Ty zniesc nie mozesz
                    > znieść wizji kobiety, ktora ma ochote na szybki numerek na stojaka w kiblu.

                    Nie. Po prostu odrzuca mnie idea "szybkiego numerka na stojaka w kiblu".
                    Niezależnie od płci uczestników.

                    > O co tyle chalasu? Kompletnie nie rozumiem.

                    Wiesz, jak wczoraj przeczytałem tekst o Abby Lee, to sam się zastanawiałem, o co
                    tyle hałasu. Bo we mnie informacja, że hitem stała się książka będąca zapiskiem
                    czyichś luźnych przygód erotycznych, wywołała głównie uniesienie brwi i myśl
                    "Czym tu się podniecać?".

                    Jeśli natomiast teraz robię hałas, to z powodu własnego zdumienia, że zostałem
                    najwyraźniej zakwalifikowany jako purytanin z odczapiastą wizją kobiety - tylko
                    dlatego, że ośmieliłem się powiedzieć, że uprawianie seksu w toalecie z
                    nieznajomymi jest dla mnie niemądre.
                    • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:16
                      Halas, co chyba wyjasnilam powyzej, jest z powodu przekraczania tabu. Oto
                      kobieta, ktorej motorem zycia jest seks i przyjemnosc. A przeciez wiadomo,
                      ze 'kobiety to takie bardziej uczuciowe sa'.
                      Takie ksiazki o mezczyznach pisano ohohoho pare stuleci wczesniej.

                      Co do seksu w kiblu - malo tu miejsca na intelekt, wiec 'niemadre' byloby
                      ostatnim slowem, jakiego bym uzyla do ocenienia sytuacji :)
                      • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:19
                        > Halas, co chyba wyjasnilam powyzej, jest z powodu przekraczania tabu. Oto
                        > kobieta, ktorej motorem zycia jest seks i przyjemnosc. A przeciez wiadomo,
                        > ze 'kobiety to takie bardziej uczuciowe sa'.

                        No to może zrozum, że mi chodzi o coś zupełnie innego, niż przekraczanie tego tabu?

                        > Takie ksiazki o mezczyznach pisano ohohoho pare stuleci wczesniej.

                        I tego typu mężczyźni są też krytykowani...
                        • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:24
                          Tobie chodzi o to, ze to brzydko, wiem. A mi chodzi o to, ze takie ksiazki
                          odklamuja rzeczywistosc i ze to o wiele wazniejsze, niz czy to ladnie czy
                          brzydko realizowac chec na seks tu-i-teraz, jesli sie ma ku temu okazje.

                          Krytykowany byl Markiz de Sade, ale Henry Miller i Philip Roth?
                          • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:28
                            > Tobie chodzi o to, ze to brzydko, wiem. A mi chodzi o to, ze takie ksiazki
                            > odklamuja rzeczywistosc i ze to o wiele wazniejsze, niz czy to ladnie czy
                            > brzydko realizowac chec na seks tu-i-teraz, jesli sie ma ku temu okazje.

                            Masz racja. A ja zadaję pytanie, czy aby - skoro takie jest podejście
                            współczesnych ludzi do seksu - trochę się nie zapędziliśmy w zła stronę...

                            > Krytykowany byl Markiz de Sade, ale Henry Miller i Philip Roth?

                            Nie znam sprawy tych panów :)

                            Natomiast skoro raczyłaś nawiązać w jednym z poprzednich postów do komedii
                            brytyjskiej, to czy oglądałaś serial "Czarna Żmija"? I czy mówi Ci coś nazwisko
                            "Lord Flashheart"?
                            • illiterate Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:35
                              Sprawy tych panow:
                              en.wikipedia.org/wiki/Portnoy%27s_Complaint
                              en.wikipedia.org/wiki/Henry_Miller
                              Czarna Zmija mnie komplenie nie bawi, a odpowiedz na Twoje pytanie - po raz
                              nasty - a co w tym kierunku zlego? Taka jest tej pani seksualnosc - rozbuchana
                              i o barokowym rozmachu oraz hojnosci. Jeden z bywalcow tego forum na swoim
                              blogu pisal, ze seks w zasadzie go nie kreci, woli sie poprzytulac - i to tez
                              jest kul. Wspolczesna seksualnosc polega na tym, ze jest coraz wieksze
                              przyzwolenie na roznorodnosc postaw i zachowan. Mnie to dziko cieszy.
                              • stephen_s Re: No nie, ja sobie wypraszam :)) 11.12.06, 18:43
                                > Sprawy tych panow:
                                > en.wikipedia.org/wiki/Portnoy%27s_Complaint
                                > en.wikipedia.org/wiki/Henry_Miller

                                Doczytam...

                                > Czarna Zmija mnie komplenie nie bawi

                                No cóż, "Monty Python" to nie jest, ale...

                                Link dla Ciebie:

                                en.wikipedia.org/wiki/Lord_Flashheart

                                Śmiejemy się z macho opętanego seksem. Czemu więc mamy chwalić Abby Lee, która
                                przejawia te same postawy, których parodią u mężczyzn jest właśnie Flashheart?

                                > odpowiedz na Twoje pytanie - po raz
                                > nasty - a co w tym kierunku zlego? Taka jest tej pani seksualnosc - rozbuchana
                                > i o barokowym rozmachu oraz hojnosci. Jeden z bywalcow tego forum na swoim
                                > blogu pisal, ze seks w zasadzie go nie kreci, woli sie poprzytulac - i to tez
                                > jest kul. Wspolczesna seksualnosc polega na tym, ze jest coraz wieksze
                                > przyzwolenie na roznorodnosc postaw i zachowan. Mnie to dziko cieszy.

                                A widziz, ja własnie mam wątpliwości, czy ten współczesny kult seksu nie idzie
                                za daleko. Wystarczy wyjść na miasto i się porozglądać - wielki bilboard z
                                panienką z "CKM" tu, reklama "Cosmopoltan" z tekstami "100 sposobów na orgazm"
                                na okładce tam... Teraz mamy Abby Lee, która zdobywa sławę dzięki opisywaniu
                                publicznie swoich stosunków seksualnych.

                                Ja naprawde nie chcę wychodzić na moralistę, ale jak na to patrzę, to jednak mi
                                się nasuwa, że z tym seksem w naszej kulturze coś jest nie tak.
    • johnny-kalesony Re: Abby Lee 11.12.06, 17:30
      Zaraz - wydaje mi się, jakby na zdjęciu widniał Robert Plant z Zeppelinów ...
      Wytrzymałem dwie strony tego bełkotu.


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • kocia_noga Zabiere głos 11.12.06, 21:21
        seks uprawia bezpieczny,jest napisane jak byk,że ma kolekcję gumek, ale
        pzrewaznie faceci maja swoję,idiotką az taką znów nie jest.
        Kolezanki promiskwitywne miałam, zdarza się.
        Numerek z palcem jest wprost wycięty z "Kompleksu Portnoya" jeśli juz jestesmy
        przy Roth'u.
        Nikt z nas nie czytał książki, Illiterate zdaje się trafiła na bloga,ale ja
        nawet nie wchodze w link, bo moja znajomośc potocznego języka ang. jest żadna.A
        poniewaz nikt nie czytał, to i nikt nie wie, co tam w trawie piska.
        Znaczenie rewolucyjne IMo ma takie, o jakim juz Ill pisała.BJ z resztą tez
        otwierała pewne drzwiczki.
        A poza tym...w pewnym wieku organizm domaga się seksu jak cholera i nawet ja
        sama, jeszcze pamiętam...ho ho!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka