Dodaj do ulubionych

365 dań z kaszanki

26.02.07, 20:47
Natchnienie do tego postu naszło mnie po przeczytaniu wydzielin słownych Waldka poniżej. A więc.
Kaszanka mnie brzydzi. Uważam, że jest podobna do..., źle pachnie i do tego jest w niej krew.
Znajduję forum pod tytułem 365 dań z kaszanki.
Czy wchodzę na to forum, by gromić wielbicieli owego dania, przypisywać im różnego rodzaju wynaturzenia, szydzić, prowokować i bluzgać?
Nie, raczej założyłabym alternatyne forum pt. Flaki z olejem.
Albowiem flaki z olejem to jest TO.

Treść powyższego postu jest ściśle metaforyczna. Wyjaśniam, bo niektórym trzeba.
Obserwuj wątek
    • kot_behemot8 Re: 365 dań z kaszanki 26.02.07, 21:07
      Rzecz w tym, że ci wszyscy waldusie, tomki, jasie, tadzie i inni mają silne
      poczucie misji i potrzebę nawracania niewiernych. Oni nie potrafią po prostu
      zjeść swojej porcji flaków, oni chcą żeby wszyscy jedli wyłącznie flaki oraz
      jednym głosem potępiali kaszankę. Kaszanka to ich wróg klasowy, nie spoczną
      dopóki nie pokonają jej jak ich duchowi bracia pokonali stonkę ziemniaczaną
      zrzucaną niegdyś przez Amerykanów...
      • wiarusik Re: 365 dań z kaszanki 26.02.07, 21:13
        Bo to parszywe trolle są i tyle;)
      • johnny-kalesony Re: 365 dań z kaszanki 26.02.07, 21:45
        I tu się mylisz - wcale nie walczymy z kaszanką. Zmagamy się jedynie z tyranią
        kaszankowej monodiety, którą szefowe kuchni zamierzają zaaplikować, jeśli im na
        to pozwolić.
        Świadczą o tym chociażby teorie, które na temat kaszanki wymyślają i których
        istotę wykładają na wydziałach Kashanka Studies akredytowanych przy głównych
        szkołach kucharskich całego naszego mocarstwa.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • verte34 Re: 365 dań z kaszanki 26.02.07, 21:51
          Gdzie jest napisane, że walczycie z kaszanką?
          (Aha, przy okazji, fajnie że się sam tak błyskawicznie zidentyfikowałeś w moim wątku :))
          Sprawa jest prosta: nie lubisz, nie popierasz, jest ci to obce - po co się tym zajmujesz? Hm?
          • illiterate Re: 365 dań z kaszanki 26.02.07, 23:44
            Wiadomo nie od dzis, ze trolle sa tu po to, zeby walic konika.
            Metaforycznie - a w niektorych przypadkach calkiem nie metaforycznie.
            Odpowiadasz na posty i czytasz jego wypociny - uczestniczysz w tym.
            Niemetaforycznie.
            • wiarusik Re: 365 dań z kaszanki 27.02.07, 00:00
              "Wiadomo nie od dzis, ze trolle sa tu po to, zeby walic konika."

              Czy to jest to samo,co marszczenie pingwina?;)
          • johnny-kalesony Re: 365 dań z kaszanki 27.02.07, 00:56
            Ponieważ kaszaniaste kuchary w zatłuszczonych fartuchach mieszają w ślicznych i
            niewinnych główkach atrakcyjnych koleżanek w minióweczkach, żeby przeciągnąć je
            na swoją stronę kłamliwej, pozbawionej podstaw ideologii. Innymi słowy -
            postępuję zgodnie z radą Rafała Ziemkiewicza: ratuję koleżanki przed feministkami.


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • bitch.with.a.brain Re: 365 dań z kaszanki 27.02.07, 07:26
              masz na myśli tego tłustego, kaszaniastego, rozlanego faceta czy jakiegoś innego
              Ziemkiewicza?
        • kot_behemot8 Re: 365 dań z kaszanki 27.02.07, 09:17
          johnny-kalesony napisał:

          > I tu się mylisz - wcale nie walczymy z kaszanką. Zmagamy się jedynie z tyranią
          > kaszankowej monodiety, którą szefowe kuchni zamierzają zaaplikować, jeśli im
          na
          > to pozwolić.
          > Świadczą o tym chociażby teorie, które na temat kaszanki wymyślają i których
          > istotę wykładają na wydziałach Kashanka Studies akredytowanych przy głównych
          > szkołach kucharskich całego naszego mocarstwa.
          >

          Ależ wcale się nie mylę. Przecież nie zaprzeczysz, że to własnie ty jesteś
          autorem projektu nakazujacego codzienne spozywanie flaków przez wszystkie Polki
          do 50 roku życia... Natomiast znane mi Akademie Kulinarne powiązane z kaszanką,
          do jej spozywania co najwyżej zachęcają, o przmuszaniu zaś mowy nie ma. My
          mówimy: jeden woli kaszankę a drugi flaki i to jest piękne. TY mówisz: tylko
          flaki są dobre a każdy kto spożywa kaszankę jest pasztet. Trybisz różnicę?
          (wiem, że nie, to taki żarcik był;))
          • johnny-kalesony Istotnię, istotnię ... 27.02.07, 12:48
            Tak, to prawda. Jestem autorem projektu nakazującego codzienne spożywanie przez
            koleżanki - które nie ukończyły 55 (a nie 50 jak serwujesz) - wszelako nie
            chodzi o flaki a o warzywa i owoce, zawierające życiodajne zestawy witamin.
            Widzisz różnicę pomiędzy flakiem a marchewką z karotenem?

            > do 50 roku życia... Natomiast znane mi Akademie Kulinarne powiązane z kaszanką,
            >
            > do jej spozywania co najwyżej zachęcają, o przmuszaniu zaś mowy nie ma. My
            > mówimy: jeden woli kaszankę a drugi flaki i to jest piękne. TY mówisz: tylko
            > flaki są dobre a każdy kto spożywa kaszankę jest pasztet.

            Jeżeli zerkniemy sobie na takie państwa jak Szwecja dostrzeżemy, że dieta
            kaszankowa stała się tam - jak lubi mawiać jedna z kultowych autorek felietonów
            kulinarnych - dyskursem dominującym.
            Prawie wszystkie koleżanki, niegdyś urocze, uśmiechnięte blondyneczki w
            minióweczkach nucące "Waterloo", przeobraziły się w rechotliwe babsztyle w
            zatłuszczonych fartuchach, mieszające w kotłach, buchających parą z rozgrzanej
            KASZANKI.
            Jeszcze całkiem niedawno, w nie njabardziej trzeźwych, rock'n'rollowych l. 90
            kaszankizm był dietą, która funkcjonowała właśnie tak, jak chciałabyś to
            widzieć. Każdy stosował ją wedle własnego uznania. Co więcej - muszę Cię
            zaskoczyć - ja sam wówczas kaszanki próbowałem.
            Jednak jak tutaj nie prognozować kaszankowego terroru, skoro przy największych
            szkołach kucharskich naszego mocarstwa powstały już Kashanka Studies,
            apodyktycznie propagujące jedynie słuszną dietę? Na dodatek dietę, która nie ma
            żadnego, potwierdzonego badaniami specjalistów uzasadnienia? Dietę, której
            przepisy sporządza się nachalnym językiem, do złudzenia przypominającym nowomowę
            czcicieli czerwonego barszczu sprzed lat pięćdziesięciu?


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • kot_behemot8 Re: Istotnię, istotnię ... 27.02.07, 13:21
              johnny-kalesony napisał:

              > Tak, to prawda. Jestem autorem projektu nakazującego codzienne spożywanie
              przez
              > koleżanki - które nie ukończyły 55 (a nie 50 jak serwujesz) - wszelako nie
              > chodzi o flaki a o warzywa i owoce, zawierające życiodajne zestawy witamin.
              > Widzisz różnicę pomiędzy flakiem a marchewką z karotenem?


              Nie widzę różnicy między zmuszaniem do jedzenia flaków a zmuszaniem do jedzenia
              marchewki. Nawet jeśli jest to superzdrowa marchewka z karotenem, to zmuszanie
              zawsze pozostaje zmuszaniem. Ty uważasz, że mozna człowieka niewolić dla "jego
              dobra", że rządzący wiedzą lepiej czego rządzonym potrzeba, że jak marchewka
              jest zdrowa to mozna do niej zmuszać?
              No to już teraz wiesz, dlaczego tak mnie zawsze bawi gdy określasz się dumnym
              mianem "liberała" :)))


              >>
              > Jeżeli zerkniemy sobie na takie państwa jak Szwecja dostrzeżemy, że dieta
              > kaszankowa stała się tam - jak lubi mawiać jedna z kultowych autorek
              felietonów
              > kulinarnych - dyskursem dominującym.
              > Prawie wszystkie koleżanki, niegdyś urocze, uśmiechnięte blondyneczki w
              > minióweczkach nucące "Waterloo", przeobraziły się w rechotliwe babsztyle w
              > zatłuszczonych fartuchach, mieszające w kotłach, buchających parą z rozgrzanej
              > KASZANKI.
              > Jeszcze całkiem niedawno, w nie njabardziej trzeźwych, rock'n'rollowych l. 90
              > kaszankizm był dietą, która funkcjonowała właśnie tak, jak chciałabyś to
              > widzieć. Każdy stosował ją wedle własnego uznania. Co więcej - muszę Cię
              > zaskoczyć - ja sam wówczas kaszanki próbowałem.
              > Jednak jak tutaj nie prognozować kaszankowego terroru, skoro przy największych
              > szkołach kucharskich naszego mocarstwa powstały już Kashanka Studies,
              > apodyktycznie propagujące jedynie słuszną dietę? Na dodatek dietę, która nie
              ma
              > żadnego, potwierdzonego badaniami specjalistów uzasadnienia? Dietę, której
              > przepisy sporządza się nachalnym językiem, do złudzenia przypominającym
              nowomow
              > ę
              > czcicieli czerwonego barszczu sprzed lat pięćdziesięciu?



              Ble ble ble... Dużo słów a prawda i tak w oczy kole: nawet
              najbardziej "apodyktyczne propagowanie" czy "dominujacy dyskurs" nie oznaczają
              przymusu. Propagowac to sobie mozna wszystko, nawet jedzenie kozich bobków - i
              nic w tym złego, na tym polega wolność. Szkoda, że nie rozumiesz znaczenia tego
              słowa.

              >
              >
              > Pozdrawiam
              > Keep Rockin'
              • johnny-kalesony Re: Istotnię, istotnię ... 27.02.07, 21:14
                No popatrz - a w takich Stanach Zjednoczonych heroiny sobie legalnie nie
                zaaplikujesz a i papieroska raczej zgodnie z prawem już w ust czerwień nie
                wrazisz ... (aczkolwiek nie wiem, czy reguły zakonne zezwalają ci na używanie
                koleżankowych kosmetyków).


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
                • kot_behemot8 Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 11:04
                  johnny-kalesony napisał:

                  > No popatrz - a w takich Stanach Zjednoczonych heroiny sobie legalnie nie
                  > zaaplikujesz a i papieroska raczej zgodnie z prawem już w ust czerwień nie
                  > wrazisz ... (aczkolwiek nie wiem, czy reguły zakonne zezwalają ci na używanie
                  > koleżankowych kosmetyków).
                  >


                  No i czego to by miało niby dowodzić? Czy tobie się wydaje, że to liberałowie
                  wprowadzili w USA zakaz palenia czy uzywania narkotyków? TY mi raczej pokaż
                  liberała który chciałby nakazać kobietom ubieranie się według jego własnych
                  gustów... W USA takiego "liberała" nie znajdziesz, szukaj raczej w Iranie;)
                  • illiterate Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 11:20
                    A skad.
                    Reguly, dotyczace stroju, obowiazuja w niektorych spolecznosciach w USA - np
                    wsrod Mormonow i Amiszow. To tez dotyczy chyba Kwakrow, nie jestem pewna.

                    Jakby sie zastanowic, to Jas tam pasuje jak ulał.
                    • johnny-kalesony Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 15:20
                      Raczej skandynawskie feministki pasują tam znacznie, znacznie lepiej.

                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
            • illiterate Re: Istotnię, istotnię ... 27.02.07, 14:58
              Tak, jasiu - jestes Zbawicielem, Rycerzem na Bialym Koniu, Samotnym Jezdzcem
              itd itd, ktory nawraca dziewczeta w bojowkach do lat 55 na obcasy, mini i
              lateks.

              Konkretnie ile udalo Ci sie przekonwertowac w ciagu swojego ponad 30letniego
              zycia?
              • johnny-kalesony Re: Istotnię, istotnię ... 27.02.07, 23:37
                Kurczę, no niewiele ...
                Pocieszam się, że na razie jestem w undergroundzie, szlachetnej i niezależnej
                city-guerilla, walczącej z femimatrixowym mainstreamem.


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
                • illiterate Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 00:08
                  O, tak.
                  Widzisz - smutne doswiadczenie mojego zycia uczy, ze kiedy sie wezmie pod lupe
                  takiego rycerza na bialym koniu, z reguly okazuje sie on byc blazenskim
                  wyglupem, z garnkiem mamy na glowie zamiast chelmu, z nozem do papieru zamiast
                  miecza oraz ze szczotka, ktora udaje konia. Patataj, wojowniku.
                  • johnny-kalesony Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 00:11
                    Lekcewą mnie, lekceważ ... a kiedyś obudzisz się z ręką w tym garnku.

                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • illiterate Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 00:42
                      Acha.
                      A Ty w lateksowej spodniczce i na szpilkach.
                • bitch.with.a.brain Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 11:28
                  lepiej zrob coś zeby pogoda była miniówkowa bo na razie to jest mało sprzyjająca:/
                  • johnny-kalesony Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 15:17
                    Niestety to prawda. Cóż mam począć, skoro nasz rząd zajmuje się bzdurami,
                    zamiast skupić się tym, co naprawdę istotne. Jednak sami Polacy tego chcieli i
                    teraz muszą tę kaszankę mozolnie przełykać.


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • bitch.with.a.brain Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 15:21
                      a glosowaleś na partię, ktora miała w programie wprowadzenie 12 miesięcy lata?

                      Zamaist narzekać na feministki pomyśl co TY zrobiłeś żeby dało się w miniówkach
                      chodzić:)
                      • pavvka Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 15:25
                        Ale przy tej pogodzie miniówki są bardzo praktyczne. Chodząc w spodniach, masz
                        natychmiast po wyjściu nogawki ubłocone do połowy łydki. A miniówka się nie
                        ubłoci. Oszczędzisz na praniu (tylko nogi będziesz musiała myć).
                        • bitch.with.a.brain Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 15:27
                          wyraxnie mnei nie doceniasz:)ja nawet miniówkę potrafię ubłocić.
                          No dobra,tak naprawde to chodzi o to,ze mam grube uda;)
                          • johnny-kalesony Re: Istotnię, istotnię ... 28.02.07, 15:53
                            Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Na zdjęciu tej grubości nie zaobsewowałem.

                            Pozdrawiam
                            Keep Rockin'
    • muszek0 Re: 365 dań z kaszanki 27.02.07, 07:04
      ten wątek jest bez sensu. powinien jak najszybciej zostać skasowany, bo śmieci.
    • pushupek76 Re: 365 dań z kaszanki 27.02.07, 07:45
      a może co opinia to inne forum, wtedy by dopiero się fajnie monologowało i byłby
      to dopiero prawdziwy samogwałt (w związku z ,,waleniem konika") a właściwie jak
      fajnie określić onanizowanie się lalki, może- marszczenie falbanek!!!!!!!
      • johnny-kalesony Re: 365 dań z kaszanki 27.02.07, 12:27
        Majtanie kwaiatuszkiem?


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka