Dodaj do ulubionych

dywagacje nad...

02.05.03, 16:43
Czasami zastanawiam się czemu "gender war" nabiera coraz wiekszego rospedu,
eskalacja tego konfliktu zaczyna być niepokojąca. Jednocześnie feminizacja
niektórych zawodów wypiera męszczyzn z wielu żelaznych nisz, do tej pory
niepodzielnie zajmowanych przez "samce". Zmienił sie też profil edykacyjny,
czy może stosunek wyników edukacyjnych płci. O ile jeszcze przed II Wojną
Światową to chłopcy przodowali w przedmiotach ścisłych, czy ogulnie
w "nauce" - to teraz mamy doczynienia z trędem odwrotnym. To dziewczynki
wykazują znacznie lepsze wyniki z przedmiotów scisłych. Warto zauważyć że w
wiekszości szkół to własnie "słabsza płeć" okupuje listy "majlepszych
uczniów". Wyrówują się równierz wyniki sportowców obu płci. Coraz
głosniejsze są głosy ludzi, działaczy, fanów chcących jednej ligi dla kobiet
i męszczyzn w sportach zepołowych, coraz wiecej kobiet gra w męskich
drużynach, w męskich ligach. Mówi sie o maskulinizacji kobiet, zreszta...
Ku własnemu nieszczęsciu gdy oglądam współczesne sportmenki cięzko mi w nich
odnaleść elementy kobiecości z klasycznego kanonu piekna... Męszczyźni
odchodzą w cień, powoli, z minimalnym krzykiem - przcierz "macho" nie może
płakać. Wojujące feministki wbijają gwuźdz to trumny, który z takim uporem
trzymaja męscy szowiniści z uśmiechem na twarzy oddający sie wszystkim
stereotypowym zachowaniom "samca".
Wreszcie w połowie lat 90 na dobre zaistniał w świadomości prasy i mediów
wszelakich termin "trzeciej płci" - łączącej cechy do tej pory rezerwowane
do obu "części człowieka", wieć stanowiacej kompilacje tychże. Czy to
właśnie przyszłość człowieka? Nowy "unisex" ale tym razem nie tyle w modzie
co w sposobie myślenia, "konstrukcji duszy"? Początek historii Homo Sampiens
to kult kobiety... Być może przyszłość bedzie w koncu należeć do człowieka,
człowieka jako całości.

Pozdrawiam.
P.K
Obserwuj wątek
    • Gość: tad Re: dywagacje nad... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.03, 21:01
      demoscene napisał:

      > rospedu,
      > męszczyzn, ogulnie , "majlepszych
      > uczniów", męszczyzn, Męszczyźni,
      przcierz gwuźdz


      kimkolwiek jesteś mianuję Cię królową aortografistów.
      • demoscene Re: dywagacje nad... 02.05.03, 22:46
        Panie modem z krosna, pan sie nie irytuj tak. A tak całkiem BTW: Jestem 100%
        masculinum. A co do ortografi, razi cie? nie czytaj. Kolejny purysta językowy.
        Wiesz podobno treść jest ważniejsza od formy.
        Heh.

        Pozdrawiam.

        PS. Założenie Pana Modem Z Krosna było że jestem femininum. Chyba lubi dowcipy
        o blondynkach... ( jak by co - jestem blondynem, BLONDYNEM )
        • Gość: lolyta Re: dywagacje nad... IP: *.dialup.mindspring.com 02.05.03, 23:11
          demoscene napisał:

          > Panie modem z krosna, pan sie nie irytuj tak. A tak całkiem BTW: Jestem 100%
          > masculinum. A co do ortografi, razi cie? nie czytaj. Kolejny purysta
          językowy.
          > Wiesz podobno treść jest ważniejsza od formy.
          > Heh.

          Szanowny Panie. Z ta trescia i forma to nie calkiem tak. W dobie Internetu,
          kiedy slowo pisane zastapilo czesto zwykla rozmowe, szacunek wobec rozmowcow
          wymaga jednak, zeby rowniez w forme wlozyc minimum wysilku. Kiedy czyta sie
          takie posty jak Panski, to twarz boli. To tak, jakby ktos z Panem rozmawial
          jednoczesnie bekajac, puszczajac baki, dlubiac w nosie i argomentujac "nie
          podoba sie ze smierdze? to nie sluchac". Pewnie, mozna i tak. Ale gwarantuje,
          nikt nie bedzie Pana sluchac. Jesli cierpi Pan na dysgrafie, moze Pan to
          zaznaczyc uwaga w rodzaju "przepraszam za ortografie, mimo wysilkow nie jestem
          w stanie nad tym panowac" - zrozumielibysmy. Ale Panska odpowiedz jest
          zenujaca...
          • Gość: jan chrzciciel Re: dywagacje nad... IP: *.salwator.net 04.05.03, 22:59
            ty to chyba masz kompleksy jak nie wiem. boli cie wszystko co nie po twojej mysli. moze jeszcze autor powinien ci wyslac depesze z przeproszeniami ze cierpi na dysleksje. nie umiesz czytac czy co? bo ja bez problemu przeczytalem. w ogole nie masz wiekszych problemow w zyciu niz krytykanctwo i to takie beznadziejne, nie kreatywne. schowaj sie lepiej
        • Gość: EWOK Re: dywagacje nad... IP: *.acn.waw.pl 03.05.03, 10:28
          Mnie też rażą błędy ortograficzne. Takie ich nagromadzenie w jednym poście
          może, chociaż nie musi, wkazywać na to, że ktoś sobie po prostu robi jaja.
          A przy okazji - czy to nie Ty, Tadzie, przekonywałeś mnie, przy okazji
          macierzyństwa i "macieżyństwa", że do ortografi należy mieć stosunek co
          najmniej ambiwaletnyy...?
        • Gość: tad Re: dywagacje nad... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 16:27
          demoscene napisał:

          > Jestem 100%
          > masculinum.


          A co z animą?
    • spinelli biedny Tad.... 03.05.03, 05:54
      ....zostal zle zrozumiany (prawie jak feministki). Wiem jak sie czlowiek czuje
      w takiej sytuacji, spiesze wiec z pomoca:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=2906577&a=2913315Spinelli
      • spinelli ooooops! 03.05.03, 05:55
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=2906577&a=2913315
        • Gość: tad Re: ooooops! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 16:26
          spinelli napisała:

          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=2906577&a=2913315


          Sprawa z aortografizmem, jest ciekawa o tyle, że mój tekst potraktowany został
          jako żart, a teksty feministyczne pisane według tej samej kliszy traktowane są
          zupełnie poważne. Pytanie: dlaczego np. Zula o moim tekście pisze, ze jest
          to "igraszka słowna", za to w "filozofii" niejakiej Kristevy takiej igraszki
          nie widzi?
          • Gość: zula przyganiał kocioł garnkowi;-) IP: diak:* / 10.2.12.* 04.05.03, 12:07
            Kristeva nie robi byków ortograficznych, to chyba elementarna róznica, czyż
            nie? już prędzej mogłeś porównać się do dadaistów, surrealistów czy kogoś
            takiego, lecz cóż, nie zrobiłeś tego. nawet gdybys zrobił, to nie sposób cię
            zaliczyć do ludzi, którzy bawią się słowem, bo traktujesz to co piszesz bardzo
            serio. a jeszcze bardziej serrrio, agresywnie i krytycznie to, co piszą na
            forum inni.

            nie stety niekarzdy morze bydź orłem ortografi:-)

            zauważ, że ty najostrzej zareagowałeś na błedy autora wątku, pomimo, że jesteś
            na tym forum królem dysgrafii. jakiez to nie rycerskie...prawdziwy męzczyzna na
            pewno by tak nie zrobił:-)
            • Gość: tad Re: przyganiał kocioł garnkowi;-) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.03, 16:56
              Gość portalu: zula napisał(a):

              > Kristeva nie robi byków ortograficznych, to chyba elementarna róznica, czyż
              > nie? już prędzej mogłeś porównać się do dadaistów, surrealistów czy kogoś
              > takiego, lecz cóż, nie zrobiłeś tego. nawet gdybys zrobił, to nie sposób cię
              > zaliczyć do ludzi, którzy bawią się słowem, bo traktujesz to co piszesz
              >bardzo serio. a jeszcze bardziej serrrio, agresywnie i krytycznie to, co piszą
              >na forum inni.

              Nie chodzi mi o robienie akurat błędów ortograficznych, ale - szerzej - o
              stosunek do norm. Otóż, "Zdaniem Kristevej porządek symboliczny, który jest
              porządkiem znaczenia, czyli porządkiem społecznym, składa się z 2 elementów:
              semiotycznego, który przenika z obszaru tego, co "preedypalne", oraz
              symbolicznego, który istnieje wyłącznie w ramach porządku symbolicznego (jesli
              kogoś zastanawia jak to jest, ze porządek symboliczny składa się mn. z porządku
              symbolicznego, który istnieje wyłącznie w ramach porzadku symbolicznego, to -
              niestety muszę odesłać go do samej Kristevej, mnie to przerasta - tad). Element
              symboliczny jest tym aspektem procesu tworzenia znaczeń, który umożliwia nam
              posługiwanie się racjonalną argumentacją; jego wytworem jest linearne,
              racjonalne, obiektywne pismo, scisle podporządkowane zasadom gramatyki (i
              ortografii!! - tad). Element semiotyczny, w odróżnieniu od elementu
              symbolicznego, to ten aspekt procesu tworzenia znaczeń, który umozliwia nam
              wyrażanie uczuć. Innymi słowy, to co semiotyczne, to "popędy szukające swojej
              drogi do językowego znaczenia", a jego wytworem jest gramatyka i składnia
              pisma, które łamie reguły (także ortograficzne!! - tad). Semiotyczne to także
              obszar tego, co odrzucone - Kristeva posługiwała się terminem "upodlone" w
              obrębie porządku symbolicznego. Zdaniem Kristevej osobą WYZWOLONĄ będzie ktoś,
              kto potrAFI SWOBODNIE PORUSZAĆ SIę, "grać", między obszarem tego co
              macierzyńskie, semiotyczne, preedypalne, a patriarchalnym obszarem edypalnym, a
              jednoczesnie "grać" dialektyką semiotycznych i symbolicznych aspektów tworzenia
              znaczeń w obrębie porządku symbolicznego. Innymi słowy uważała, że osoba
              wyzwolona będzie w stanie poruszać się swobodnie między tym co "kobiece", a tym
              co "męskie", między chaosem a ładem, rewolucją a status quo" (cyt, zaR. Tang,
              Myśl feministyczna"). Czyż aortografizm nie jest taką własnie "grą" zalecaną
              przez Kristevę? Czyż nie jest jedną z dróg do wyzwolenia? Przeczytaj jeszcze
              raz uważnie mój tekst o aortografizmie. Czy znów uznasz go za "igraszkę
              słowną"?








              > zauważ, że ty najostrzej zareagowałeś na błedy autora wątku, pomimo, że
              >jesteś na tym forum królem dysgrafii. jakiez to nie rycerskie...prawdziwy
              >męzczyzna >na pewno by tak nie zrobił:-)

              Ależ moja reakcja wcale nie była "ostra". To tylko Ty tak ją odbierasz.
              A wogóle co to znaczy dla Ciebie "prawdziwie męskie"? Ulegasz takim
              stereotypom?
              • Gość: zula Re: przyganiał kocioł garnkowi;-) IP: *.kat.cdp.pl 04.05.03, 18:57
                nie, odnoszę wrażenie, że twoja dysgrafia jest nieprzemyślanym zabiegiem
                lingwistycznym, a z pustego to i salomon nie naleje (chodzi mi o brak
                znajomości ortografii i ewentualne z nią zabawy).

                ale nie upieram się, to w końcu ty piszesz, a ja interpretuję. i przy swojej
                interpretacji chyba pozostanę. to nie jest przecież przesłuchanie.

                ortografia w necie nie jest aż tak wazna.
                • demoscene Re: przyganiał kocioł garnkowi;-) 04.05.03, 21:43
                  Hm. Chciałem porozmawiać o czymś innym, ale skończyło sie na wielkim
                  rozpatrywaniu kto i jak pisze. Treść tego co napisałem, o czym chciałem
                  podyskutować - pozostała niezauważona... Sprawdza sie tylko stara zasada, że
                  każdy woli sie pokłucić niż podyskutować.

                  dla wszystkich urażonych niedoskonałościa formy - przepraszam, naprawde mam
                  dysleksje, pozatym szczerze odwykłem od używania polskich znaków narodowych -
                  mnogość sposobów kodowania (i dekodowania... ach te robaczki ﺿﻗﻈﻋﺺ)jest
                  irytująca w przypadku pracy na wielu diametralnie róznych systemach.

                  Pozdrawiam!
                  • Gość: zula pardon IP: diak:* / 10.2.12.* 05.05.03, 09:47
                    Drogi Demoscene,

                    wczoraj zdazyła mi się wielce pechowa rzecz, odpisałam na twojego posta, ale
                    ZJADŁO go COŚ (?).

                    Spróbuję to odtworzyć, może nieco zwięźlej, ale zarys był taki:

                    Otóż: moim zdaniem II wojna światowa spowodowała wiele zmian na rozmaitych
                    paszczyznach: jezyka, mody, wzorców budowy ciała. generalnie holokaust okazał
                    się największą porażką kultury zakochanej w technice, sławiacej możliwości
                    ludzkiego umysłu, skrajnym wariantem utylitaryzmu.

                    sławiony racjonalizm nie sprawdził się, a żer był podwalina kultury, wiele osób
                    wiele rzeczy zakwestionowało. Wydaje mi się, ze również wzorce relacji
                    międzyrodzajowych. Po wojnie (i podczas oczywiscie) ludzie po prostu musieli
                    sobie radzić, a nie dbać o konwenanse.

                    Z edukacja i pracą kobiet po wojnie było róznie - zależało to w dużej mierze od
                    propagandy - kiedy kobiety byly potrzebne, pojawiły się plakaty a la
                    traktorzystki, kiedy nie - kobiety miały wrócić do domu (polecam filmy dok.
                    Doroty Kamińskiej). to stara historia, i nie tylko polska. kazdy nowy ustrój
                    ukazywał zmianę sytuacji kobiet, to miał być jeden z wyzaczników głębokosci
                    przemian (polecam teksty prof. Renaty Siemieńskiej).

                    Moze i dziewczynki lepiej się ucza, ale też, jak wynika z moich badań, niestety
                    są większymi konformistkami. Mimo, ze wiedzą, że stereotypy są restrykcyjne, to
                    one bardziej ich pilnują, samoograniczają się. Być może jest to bardzo udana
                    socjalizacja do roli dziewczynki? Nie będę ferować wyrokami, nie skończyłam
                    analizy wyników, jak skończę, to się podzielę wnioskami.

                    PS> internet jest środowiskiem, które zaciera wszelkie stereotypowo wyznaczone
                    granice - wieku, płci, rasy. moim zdaniem 'ostateczna rozgrywka gender war'
                    odbędzie się własnie w tym medium.
                • Gość: tad Re: przyganiał kocioł garnkowi;-) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 18:57
                  Gość portalu: zula napisał(a):

                  > nie, odnoszę wrażenie, że twoja dysgrafia jest nieprzemyślanym zabiegiem
                  > lingwistycznym, a z pustego to i salomon nie naleje (chodzi mi o brak
                  > znajomości ortografii i ewentualne z nią zabawy).
                  >
                  > ale nie upieram się, to w końcu ty piszesz, a ja interpretuję. i przy swojej
                  > interpretacji chyba pozostanę. to nie jest przecież przesłuchanie.
                  >
                  > ortografia w necie nie jest aż tak wazna.


                  Nadal omijasz istotę sprawy. Nazwałaś moją teorię aortografizmu "żartem".
                  Zupełnie słusznie, ale, czy w takim razie teorie feministyczne nie są także
                  takimi "żartami", tyle, że znacznie bardziej rozbudowanymi? Odpowiesz: przecież
                  wiele z tego, o czym piszą feministki, to nagie fakty. Bezsprzecznie, zwracam
                  jednak uwagę, że aortografizm także zakotwiczony jest w rzeczywistości:
                  naprawdę istnieją reguły ortografii i ludzie robiący błędy ortograficzne. To
                  zakotwiczenie aortografizmu w rzeczywistości nie przeszkadzało Ci uznać go za
                  żart, czy "igraszkę słowną". Dokładnie to samo mam na myśli pisząc, że teorie
                  feministyczne to głównie "bicie piany ze słów". Aortografia jest konstrukcją,
                  taką jak teorie Kristevy, Irigary itd. Ich teorie, to aortografia, która
                  odniosła sukces. Nie widzisz tego? Czy potrafisz dowieść, że aortografizm jest
                  bardziej błędny niż "kristevizm"?
    • Gość: jan chrzciciel Re: dywagacje nad... IP: *.salwator.net 04.05.03, 22:55
      Nie rzucaj slow na wiatr. to ze kobeity jakoby osiagaja wyniki sportowe porownywalne do mezczyzn jest bzdura. Praktycznie we wszystkich sportach, w ktorych o sukcesie decyduje wytrzymalosc fizyczna, wytrzymalosc szybkosciowa sila... ogolnie uwarunkowania morfologiczne mezczyzni byli sa i bede niedoscignieni przez kobiety. tym samym twoja teza traci jedno z zalozen i traci sens.
      przyklady:
      rekordy swiata
      sprint 100m 9.78/10.80
      sprint 200m 19.3/20.8 czy cos takiego
      maroton to juz wogole...
      skok wzwyz o tyczce - roznica ponad 1,5 metra. w dal trojskok.

      bzdura
      • demoscene Re: dywagacje nad... 05.05.03, 00:26
        Tak, zgadzam sie z toba, ale zauważ tempo "polepszania" wyników. Kobiety
        znacznie szybciej "zwiekszaja" rekordy, meszczyźni znacznie wolniej... Różnica
        sie zaciera, powoli, ale widac tędencje...

        Pozdrawiam
        • Gość: jan chrzciciel Re: dywagacje nad... IP: *.salwator.net 05.05.03, 18:13
          no to jest oczywiste nastepstwo: jesli kobiety zaczely trenowac to ich wyniki zaczely sie polepszac. Ale nie mozna nie akceptowac faktu istnienia granicy - i u mezczyzn i u kobiet - w sportach atletycznych ta granica jest inna dla facetow i inna dla kobiet. Wiadomo kto moze wiecej. Wiec o co chodzi>?
      • spinelli Re: dywagacje nad... 05.05.03, 04:43
        >>mezczyzni byli sa i bede niedoscignieni przez kobiety
        przyklady:
        sprint 100m 9.78/10.80
        sprint 200m 19.3/20.8 czy cos takiego<<


        Jezus Maria!!! Cala sekunda???
        Spinelli Zalamana
        ps.
        Zebysmy tylko takie roznice mieli to by Kinga Dunin dawno z torbami poszla
        • b.u.zz Re: dywagacje nad... 05.05.03, 07:28
          5-10 procent...
          b.
        • Gość: zula pozdrowienia dla trzeźwomyślacej Spinelli;-) IP: diak:* / 10.2.12.* 05.05.03, 09:51
          :-))))
          • spinelli Hough Zula !!!! :) (Spinelli 13.76 sec) n/t 05.05.03, 15:50

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka