Dodaj do ulubionych

Feministki, a gosposie

27.06.07, 21:23
Mam pytanie. Czy zatrudnianie przez feministki gosposi domowych tzn. pań,
które sprzątają, gotują, prasują i nianiek, które opiekują się dziećmi,
podczas, gdy feministka robi karierę zawodową , nie jest obłudą ? A może
dlatego wiele kobiet biznesu woli nie nazywać siebie feministkami ?
Obserwuj wątek
    • ggigus ile zadeklarowanych feministek takie panie 27.06.07, 21:33
      zatrudnia?
      masz jakies dane, czy tylko tak?
    • evita_duarte Feministka to nie zawod 27.06.07, 22:00
      wiec, nie wiem na czym opierasz teze ze feministki zatrudniaja gosposie. Mnie
      na gosposie nie stac, ale jak kogos stac to niech placi, w koncu gosposie za
      darmo nie pracuja. Znam tez takie gosposie, ktore sa feministkami. Nie widze
      wiec sensu twojej wypowiedzi.
    • bene_gesserit Re: Feministki, a gosposie 27.06.07, 22:07
      Ja bym z przyjemnoscia zatrudnila kogos do sprzatniecia mi pie..ika w domu,
      ale potem bym nic nie znalazla.
      Co niefeministycznego w tym, ze daje sie komus prace i mozliwosc zarobienia?
      Jakbym miala zatrudniac sluzbe do domu, to bym nie patrzyla na plec, ale
      konkretne umiejetnosci, osobowosc i referencje.
      • bri Re: Feministki, a gosposie 28.06.07, 21:01
        To fakt. Posiadanie pomocy domowej wymusza lepszą organizację. Wszystko musi
        mieć swoje miejsce bo inaczej można się pogubić.
    • bitch.with.a.brain Re: Feministki, a gosposie 27.06.07, 22:13
      a co to za obłuda? Po to są rózne zawody,zeby człowiek sam wszystkiego nie
      robił."Zatrudniam' też w jakimś sensie piekarzy, sprzedawców, producentów
      jogurtów, kierowcow komunikacji miejskiej.Bardzo często korzystam z różnych
      usług i nei widzę w tym nic dziwnego czy nieuczciwego.Przecież płacę za wykonaną
      pracę.
      I co za różnica czy tą pracą jest prasowanie czy naprawa pralki albo uszycie
      czegoś.
    • karolana Re: Feministki, a gosposie 27.06.07, 22:30
      wypowiedź co najmniej idiotyczna z powodów jak poniżej:
      1. kobiety robiące karierę niekoniecznie są feministkami
      2. nie wszystkie kobiety zatrudniające kogoś do prac domowych są feministkami
      3. osoby do prac domowych zatrudniają PARY, więc partnerzy/ mężowie też są
      obłudni wg ciebie?
      4. "zatrudnianie" kogoś, to dawanie mu pracy, w jaki sposób DAWANIE PRACY może
      być obłudą? twój pracodawca/pracodawczyni też jest obłudny/obłudna?
      5. jeśli to feministka zatrudnia kobietę do prac domowych, to znaczy, ze wspiera
      kobiety na rynku pracy, a więc działa jak najbardziej feministycznie :) jaka w
      tym obłuda?
      czy ty w ogóle wiesz, co znaczy OBŁUDA? i czy możesz wyjaśnić o co ci do diałba
      chodzi?
      sama w ubiegłym roku zatrudniałam pania do sprzątania. kobieta miała 3 dzieci,
      oboje z mężem bezrobotni, bez prawa do zasiłku. mąż pracuje od przypadku do
      przypadku na budowie w Niemczech, czasami mu płacą, a czasami nie. dzieki takim
      obłudnicom jak ja ta kobieta ma z czego na chlebuś dla dzieci, na ich buty,
      książki, itd. prosze mi pokazać co w tym złego czy obłudnego, czekam :P
      • triss_merigold6 Re: Feministki, a gosposie 27.06.07, 22:33
        Aaa dobrze, że napisałaś, mnie się nie chciało tyle klikać.
        Sama zatrudniałam nianię do dziecka i wszyscy byli zadowoleni. Bynajmniej nie
        czuję s się z tego powodu mniej matką czy mniej feministką.
      • bene_gesserit Re: Feministki, a gosposie 28.06.07, 01:06
        karolana napisała:

        > i czy możesz wyjaśnić o co ci do diałba
        > chodzi?

        Mysle, ze chodzi o to, ze watal na forum zaklada po raz kolejny ktos z
        okreslona wizja feministki. Jedni chca, zeby feministki mialy wasy i mowily
        tubalnym glosem, inni - zeby byly kims w rodzaju Matki Polki do szescianu albo
        Zosi-Samosi v.001, androida.

        Jakies nagrody powinny byc, konkurs z nagrodami na najprzedziwniejsza i
        absurdalna wizje feministki albo kobiety w ogole. Oczywiscie Grand Prix
        dostawalby tradycyjnie maluma, ale ciekawe, kto i dlaczego by powygrywal dalsze
        miejsca.
        • karolana Re: Feministki, a gosposie 28.06.07, 01:16
          Jedni chca, zeby feministki mialy wasy i mowily
          > tubalnym glosem, inni - zeby byly kims w rodzaju Matki Polki do szescianu albo
          > Zosi-Samosi v.001, androida.
          >
          a te wstrętne feministki jak na złość są różne :) i nogi se golą i nie, i są
          matkami i nie... jak to ugryźć diabelstwo, jak w rameczkę upchnąć :D

          > Jakies nagrody powinny byc, konkurs z nagrodami na najprzedziwniejsza i
          > absurdalna wizje feministki albo kobiety w ogole. Oczywiscie Grand Prix
          > dostawalby tradycyjnie maluma, ale ciekawe, kto i dlaczego by powygrywal dalsze
          >
          > miejsca.
          to jak? ogłaszamy?? :D
          • bene_gesserit Re: Feministki, a gosposie 28.06.07, 01:20
            Oglaszamy.
            Jury to jak narazie ty i ja :)
            Puchar (chodzi o drugie miejsce ;) - proponuje przechodni, od okazji do okazji.
      • pavvka Ja wiem o co badze chodzi 28.06.07, 08:54
        Feministki powinny zatrudniać do sprzątania, opieki nad dziećmi itp. wyłącznie
        mężczyzn, a do naprawy zamków kobiety.
        • bitch.with.a.brain Re: Ja wiem o co badze chodzi 28.06.07, 09:06
          U mnei niedługo bedzie mężczyzna sprzątał,więc jestem w zgodzie z moim
          feministycznym sumieniem:)Zamek sią na szczęście nie zepsuł
    • ell.a Re: Feministki, a gosposie 28.06.07, 08:51
      baga4 napisała:

      > Mam pytanie. Czy zatrudnianie przez feministki gosposi domowych tzn. pań,
      > które sprzątają, gotują, prasują i nianiek, które opiekują się dziećmi,
      > podczas, gdy feministka robi karierę zawodową , nie jest obłudą ?

      Nie, zatrudniane kobiety dostają wynagrodzenie, feministki podejmują kwestię
      niegodziwości przymusowej, darmowej pracy w domu.

      A może> dlatego wiele kobiet biznesu woli nie nazywać siebie feministkami ?

      Myślę, że raczej nie. Słowo "feministka" jest często odbierane bardzo
      negatywnie i tyle.
      pzdr.
      ell.a
    • yesamin A ja miałam pana-nianię, i co?.. 28.06.07, 09:13
      Kiedy byłam mała, miałam opiekuna, bardzo miłego studenta pedagogiki. Został
      zatrudniony, bo akurat blisko mieszkał i potrzebował pracy. Gdyby równie blisko
      mieszkała dziewczyna w podobnej sytuacji, to pewnie byłaby ona.
      Jeśli ktoś szuka kogoś do pomocy w domu czy przy dziecku, wybiera osobę
      najbardziej odpowiadającą kryteriom. Jeśli na sygnał "potrzebna osoba do
      sprzątania i gotowania" zgłaszają się same kobiety, trudno, żeby ktoś ich nie
      zatrudniał tylko czekał aż się zgłoszą i faceci. Ale jeśli zgłaszają sie obie
      płcie, to z pewnością mądra osoba będzie wolała zatrudnić do dziecka studenta
      pedagogiki niż palącą i popijającą bezrobotną posługującą się "podwórkową
      łaciną". To po prostu rozsądek i biznes, a nie ideologia. Nieważne: nianiek czy
      niańka, byle dziecko dobrze się miało. Nie ma to nic wspólnego z feminizmem,
      jak sądzę.
    • turbomini Re: Feministki, a gosposie 28.06.07, 09:48
      Myślę, że otrzymałaś wyczerpujące odpowiedzi.
      • verte34 Chyba wiem, o co chodzi. 28.06.07, 10:02
        Z legend miejskich nt. feminizmu Baga wyznaje ten, że feministki uznają pracę domową kobiet za uwłaczającą czemuśtam.
        Same nie sprzątną, nie ugotują, bo chcą być jak faceci, a po kryjomu zatrudniają do tego - kobietę! Obłudnice jedne...
        • baga4 Re: Chyba wiem, o co chodzi. 28.06.07, 19:44
          Cześć! Dzięki za wszystkie wypowiedzi. Ten wątek to tylko teza lub hipoteza do
          dyskusji i jako taka mogła być prawdziwa lub fałszywa i myślę, że niepotrzebnie
          wiele z Pań się wyzłośliwiało. A odpowiedzi też były różne: od tego, że niektóre
          feministki nie zatrudniają gosposi domowych, po zdania, że to "rozsądek i biznes
          bez ideologii" i chyba to zdanie podobało mi się najbardziej. Osobiście znam
          wiele pań zatrudniających inne z lenistwa, a uważających się za Pracodawczynie i
          to jest dopiero obłuda. Pozdrawiam.
          • kot_behemot8 Re: Chyba wiem, o co chodzi. 28.06.07, 19:52
            Osobiście znam
            > wiele pań zatrudniających inne z lenistwa, a uważających się za
            Pracodawczynie
            > i
            > to jest dopiero obłuda. Pozdrawiam.


            A co jest obłudnego w zatrudnianiu kogoś z lenistwa i uważaniu sie za
            pracodawcę? Jak kogos zatrudniasz, to jesteś pracodawcą i tyle. Powody
            zatrudniania guzik zatrudnianego (a ciebie tym bardziej) obchodzą, jego
            obchodzi tylko wypłata. Na pewno wiesz co to znaczy słowo "obłuda"?
            • bene_gesserit Re: Chyba wiem, o co chodzi. 28.06.07, 20:30
              Pardon, w trakcie wpisu rozszyfrowywalam tajemnice nagrywarki, wiec nie
              zauwazylam, ze pojawil sie twoj wspis, w ktorym ujelas zgrabniej to, co ja
              ponizej wpisalam.

              Na wszelki wypadek - slownik podaje, ze obludnik to ktos falszywy albo/i
              dwulicowy. To czekam z kotem na wyjasnienia od autorki watku.
          • bene_gesserit Re: Chyba wiem, o co chodzi. 28.06.07, 20:25
            He he he.
            Co jest obludnego w zatrudnianiu innych z lenistwa? I czemu zatrudniajac ludzi
            z lenistwa nie mozna sie uznawac za pracdawczynie czy Pracodawczynie?
            • baja39 Re: Chyba wiem, o co chodzi. 28.06.07, 21:01
              >Na wszelki wypadek - slownik podaje, ze obludnik to ktos falszywy albo/i
              dwulicowy. To czekam z kotem na wyjasnienia od autorki watku.

              >Szczery- słownik podaje: "nie ukrywający swych myśli, uczuć
              zamiarów;prawdomówny, niefałszywy"

              Oczywiście można z lenistwa sie uznawac za Pracodawcę i zbierać za to wyłącznie
              laury i pochwały, pomijając milczeniem swe lenistwo, ale mamy tu już dwa lica:
              jedno-lenistwo, drugie- Pracodawstwo, a nawet trzecie lico-laury i pochwały i
              wracamy do punktu wyjścia. Pozdrawiam.
              • bene_gesserit Re: Chyba wiem, o co chodzi. 28.06.07, 21:07
                Co za przerazliwe bzdury.

                Jakby mnie bylo stac na mala armie ludzi, odwalajacych za mnie wszelkie
                uciazliwe obowiazki (np ksiegowa, albo kogos, kto by zbieral i trzymal w
                oznaczonym miejscu gwarancje i instrukcje, bo je gubie albo kogos, kto by za
                mnie chodzil do dentysty itd), to bym ich zatrudnila, lekcewazac sobie, co kto
                o tym pomysli. Pieprze laury i pochwaly, cieszyloby mnie, ze ja nie musze tego
                robic i ze fajni ludzie moga sobie zarobic na boku.

                Nie ma nic sprzecznego w byciu leniwa i byciu pracodawczynia, co zdajesz sie
                uparcie i bez sensu sugerowac, od poczatku do konca falszywa sprzecznosc,
                wydumana jakas.
          • bitch.with.a.brain Re: Chyba wiem, o co chodzi. 29.06.07, 15:09
            a ty sama szyjesz sobie ubrania czy z lenistwa zatrudniasz innych i kupujesz
            gotowe? Nie zdarzyło ci się nigdy jechać taksówką?Na pewno masz gospodarstwo
            domowe na poziomie średniowiecznej wsi - zbudowałaś zama piec chlebowy, jesz
            tylk oto co sama zasadzisz i zbierzesz, i cała chatke wybudowalaś z
            własnoręcznei wypalonych cegieł
            • pavvka Re: Chyba wiem, o co chodzi. 29.06.07, 15:16
              I czyta tylko to co sama napisze ;-)
              • bitch.with.a.brain Re: Chyba wiem, o co chodzi. 29.06.07, 15:24
                ciekawe czy pisze na forum z wlasnoręcznie skonstruowanego komputera. Jak nie to
                leniwa obłudnica z niej:)
                • pavvka Re: Chyba wiem, o co chodzi. 29.06.07, 15:25
                  I sama zbudowała Internet :-D
    • figgin1 Re: Feministki, a gosposie 28.06.07, 19:10
      Nie jest. Gosposia taki zawód jak każdy inny, faceta do sprzątania też bym
      zatrudniła.
      • yen_dza Re: Feministki, a gosposie 29.06.07, 15:22
        Ba! Ja to bym faceta do sprzatania zatrudnila nawet chetniej niz kobiete
        (chocby i byl w tym gorszy) dla samej satysfakcji. Ale A) chetnych brak
        poniewaz sprzatanie to 'babska rzecz' i zaden prawdziwy facet sie takiej pracy
        zarobkowej nie podejmie B) on za te sama (albo i gorsza) robote zarzadalby 20%
        wiecej.
        • bitch.with.a.brain Re: Feministki, a gosposie 29.06.07, 15:24
          panowie też sprzątają, stawki takie same.
          • yen_dza Re: Feministki, a gosposie 29.06.07, 15:26
            Moja mama od trzech lat sie oglasza/korzysta z agencji i jeszcze zaden sie nie
            zglosil.
            • bitch.with.a.brain Re: Feministki, a gosposie 29.06.07, 15:29
              bo to trzeba z polecenia:)Oczywiście nie liczn a to że sprzątać bedzie Polak,
              polskim faceto to by uwłaczało, wola pić najtańsze piwo za kase zarobioną przez
              kobietę. Panowie zza wschodniej granicy po pracy na budowie dorabiają często
              sprzataniem.ale nie mają pozwolenia na pracę i boją się naszych urzędników,więc
              raczej sami sie na ogłoszenia nie pojawiaja.Zbierają zlecenia po znajomości, z
              polecenia.
              • yen_dza Re: Feministki, a gosposie 29.06.07, 15:37
                Oczywiście nie liczn a to że sprzątać bedzie Polak,
                > polskim faceto to by uwłaczało, wola pić najtańsze piwo za kase zarobioną
                przez
                > kobietę.

                Wlasnie.
                A z zatrudniania panow zza wschodniej granicy satysfakcja mala, a ryzyko duze
                (niech bedzie, ze szerze podle sterotypy). To juz jednak wole polska pania,
                ktora legalnie i elegancko posprzata. I wracamy do punktu wyjscia.
                • bitch.with.a.brain Re: Feministki, a gosposie 29.06.07, 15:39
                  A dlaczego duże ryzyko? Ja bym w ogole kogoś obcego, z ogłoszenia do domu nei
                  wpuściła, niezależnie od pochodzenia,płci, wieku.dlatego to jest z
                  polecenia.Jesli moi znajomi byli zadowoleni z czyjejś pracy to jest duże
                  prawdopodobieństwo że ja też będę.
                  • yen_dza Re: Feministki, a gosposie 29.06.07, 15:52
                    Ja jednakowoz czuje sie bezpieczniej jesli moja mama zatrudnia kogos legalnie i
                    umowe podpisuje- z polecenia np. agencji. Bo malzenstwo znajomych z trojka
                    doroslych niemal synow (powiedzmy) to jednak nie to samo, co samotna starsza
                    dama i 'duze prawdopodobienstwo zadowolenia' moze okazac sie nieco mniejszym
                    prawdopodobienstwem zaginiecia jakichs tam pie.. Ale jak juz powiedzialam-
                    ja tu tylko szerze podle stereotypy, tym podlejsze, ze sama kiedys bylam pomoca
                    domowa na obczyznie.
                    • bitch.with.a.brain Re: Feministki, a gosposie 29.06.07, 15:54
                      nie no,to nie stereotyp, wiadomo,ze każdy ma inne potrzeby.Jeżeli twoja mama
                      jest pedantką to wiadomo,że jej by nie zadowoliło takie sprzatanie,jakie dla
                      mnei jest wystarczające.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka