Dodaj do ulubionych

w niwoli siusiaka :)))

26.10.07, 18:15
Dziewczyny! Czy nie uważacie, że panika, jaką chłopcy czują w kwestii
problemów ze wzwodem jest dość paskudna? Ostatnio zdarzyło mi się zbliżyć z
partnerem, któremu to się przydarzyło. Zaproponowałam mu żeby zażył
tabletkę(maxigra, viagra itp.), a on na to: „Nie jestem impotentem!“ i był
obrażony do końca wieczoru. Cóż… nie tylko kobiety pozostają pod władzą
fallusa.Powinniśmy zacząć więcej o tym mówić.
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: w niwoli siusiaka :))) 26.10.07, 18:20
      jakos nie czuje,zeby to mnie dotyczyło.IMO to sa męskie problemy i
      nic mi do nich, tzn nie widze sensu w ich roztrząsaniu, bo mnie nie
      dotycza i ja niczego z tym nie zrobię.
      • cos_smutnego Re: w niwoli siusiaka :))) 29.10.07, 18:31
        wlasnie chodzi mi o to, ze to sa tez nasze klopoty. dlaczego mamy zaciskac zeby
        kiedy facetowi nie staje? tylko dlatego, ze boimy sie urazic jego czule
        serduszko? leki typu viagra, czy teraz polska maxigra, nie sa wstydliwym tematem
        na zachodzie. Tymczasem w Polsce - kraju, w ktorym rewolucja seksualna nie
        dokonala sie, na glupiej tabuizacji cierpia wszyscy. Rowniez kobiety.
        • spragnienie Re: w niwoli siusiaka :))) 29.10.07, 22:58
          Facet mial chwilowa niedyspozycje czy zdarza mu sie to czesto??? Bo jesli to
          jednorazowy przypadek oklapniecia to uwazam Twoje slowa za totlana nieznajomosc
          meskiego ego.
          Chcialabym, by Twoj facet rozmawial z Toba o grzybicy, okresie lub cellulicie????
          • kropka_bordo Re: w niwoli siusiaka :))) 30.10.07, 14:09
            a jaki problem w rozmowie z partnerem o cellulicie, grzybicy czy okresie? Serio
            pytam, bo osobiście nie widzę żadnego.

            Co do sprawy. Też uważam że niewydolny parter to taka sama sprawa partnerki jak
            i jego osobista. Powinni to wspólnie załatwiać, tzn ona powinna zgłaszać
            zastrzeżenia, on powinien szukać rozwiązań. Jak ona ma dobre serduszko to może
            mu w tych poszukiwaniach dopomóc.

            Przyszło mi też coś takiego do głowy: ci wszyscy frustraci którzy na hop-siup
            częstują nas oblatanym sloganem o 'niedo.....nej feministce' - być może ci
            stosujący taki chwyt są zwyczajnie właśnie takimi impotentami (alb częściowymi
            impotentami, uważającymi pięciominutówki za oznakę normalności) którzy w myśl
            zasady "odbij sobie na feministce" przekrzywiają własną ułomność w coś co się
            zarzuca feministce. No w końcu ktoś nie dał rady ich zaspokoić.

            Na marginesie, jeżeli to był jednorazowy niedomóg to trochę dziwnym mi się
            wydaje od razu wyskakiwanie z viagrą. No ale może taki duch czasów nastał że
            cokolwiek 'nieteges' to od razu sięgamy do apteczki. Amerykanizm totalny.
            • 444a Re: w niwoli siusiaka :))) 30.10.07, 21:20
              Jak ona ma dobre serduszko to może
              > mu w tych poszukiwaniach dopomóc.

              Zacytuję przewrotnie stary tekst feministek -"jak chce mieć dobry seks, niech o
              to sama zadba". Dobre serce to inna sprawa, ale tutaj chodzi przecież o związek
              2 osób.

              > Przyszło mi też coś takiego do głowy: ci wszyscy frustraci którzy na hop-siup
              > częstują nas oblatanym sloganem o 'niedo.....nej feministce'

              Nie wiem co masz na mysli, natomiast feministki w tym wątku dały się poznać jako
              egoistki "jego wzwód, jego sprawa" (nieważne, że związek 2-ga) lub nie mające
              pojęcia o tym co mężczyzna czuje "weź viagrę kochanie".
              • kropka_bordo Re: w niwoli siusiaka :))) 30.10.07, 22:01
                Nie należę do żadnego feministycznego kościoła, a tak się składa że jestem osobą
                niepodatną na autorytety, więc cytaty z jakichś feministek na mnie nie działają.

                Co do chcenia dobrego seksu i dbania o to: właśnie to zrobiła, zadbała o
                polepszenie seksu, zwracając uwagę na pewien brak który jej to utrudniał.

                Co do związku dwu osób: ona jest jedną z nich, polepszając swoje zadowolenie z
                seksu zwiększa ogólną ilość zadowolenia z seksu w związku.

                Co do głupawego sloganu trolli-antyfeministów: jak nie wiesz o czym mowa, to
                przebiegnij się po forum i wyłap tego typu komentarze.

                Co do uczuć drugiej osoby: nie wiemy jak zostało mu to powiedziane, nie wnikam
                zresztą to ich prywatna sprawa. Uważam że ludzie w związku powinni (choć bardzo
                często o tym szybko zapominają) mieć na uwadze uczucia partnerki/ra. Związek w
                którym ktoś kogoś traktuje bez szacunku nie jest wart kontynuowania. Natomiast
                zdarza się że nie wszystko komunikujemy drugiej osobie w osłodzonej formie (i
                chwała za to). Normalni ludzie wiedzą o tym i potrafią jakoś sobie z tym poradzić.

                Co do egoistycznych feministek: no, zwisający wicuś jest problemem męskim,
                kobietom nie ma co zwisać -> to on musi problem rozwiązać, bo tylko on tak na
                prawdę MOŻE.

                howg
            • saszenka2 Re: w niwoli siusiaka :))) 03.11.07, 00:01
              Nie należę do osób zbyt delikatnych, ale od razu nie proponowałabym
              swojemu partnerowi viagry, lecz po prostu spróbowałabym z nim
              poruszyć ten problem. Sama nie chciałabym, żeby mój partner nagle
              wyciągnął mi jakiś środek zapewniający wilgotność pochwy.
        • six_a Re: to może 30.10.07, 13:56
          przestań zaciskać zęby,
          powinno pomóc
    • spragnienie Re: w niwoli siusiaka :))) 29.10.07, 22:55
      Jednorazowy problem raz na jakis czas nie jest niczym niezwykłym. Gdy pojawia
      sie czesciej należy szukac pomocy. W zyciu jednak nie radzilabym kobiecie, by
      proponowala viagre po takim incydencie, wiecej taktu, komplementow a wacuś
      bedzie jak nowonarodzony!!!!
      • kropka_bordo Re: w niwoli siusiaka :))) 30.10.07, 14:11
        ???

        "Oh kochany, twój żelowy wacuś tak fantastycznie dynda, jakżesz mnie to rozpala..."
    • pawel5211 Re: w niwoli siusiaka :))) 30.10.07, 12:35
      może partnerka niezbyt go podnieciła i wacusiowi nawet nie chciało
      się wstawać?
    • takete_malouma Re: w niwoli siusiaka :))) 30.10.07, 20:36
      cos_smutnego napisał:

      > Dziewczyny! Czy nie uważacie, że panika, jaką chłopcy
      > czują w kwestii problemów ze wzwodem jest dość paskudna?
      > (...)
      > Powinniśmy zacząć więcej o tym mówić.

      Non sequitur.
      • cos_smutnego Re: w niwoli siusiaka :))) 05.11.07, 18:16
        nie wiem dlaczego to budzi takie kontrowersje, po prostu przyszlo mi to glowy,
        po tym jak moja przyjaciolka, ktora jest z facetem starszym od siebie o prawie
        20 lat, opowiedziala mi, ze juz nie moze wytrzymac jesli chodzi o seks. Jemu sie
        zdarzaly takie rozne „niemoce“ a jak ona probowala o tym z nim rozmawiac,
        zachowywal sie jak dzieciak, wsciekal i w ogole bylo strasznie. Potem jakims
        cudem udalo jej sie ja namowic na maxigre no i to wywolalo w ich domu tez
        wywolala powiew nowosci. Facet zrobil sie jakis pewniejszy siebie i w ogole
        lepiej „dziala“, nawet bez pomocy lekow. Tyle chcialam powiedziec. Ciesze sie,
        ze im sie udalo, ale wkurza mnie, ze o dobry seks z przecietnym gosciem trzeba
        tyle walczyc!
        • gotlama Re: w niwoli głupoty 10.11.07, 19:42
          To są skutki postrzegania siebie z punktu widzenia mężczyzny przez lunetę siusiaka.
    • gotlama Re: w niewoli stereotypu 05.11.07, 18:37
      "Jak facetowi nie staje to powinien zażyć viagrę"
      Paniom hołdującym takim mniemaniom "nie staje" wiedzy na temat
      psychofizjologicznych uwarunkowań dotyczących seksu.
      Może łóżko skrzypiało?
      Może się nie podmyłaś?
      Może mu za bardzo na Tobie zależało?
      Może za bardzo mu mamusię przypominałaś?
      Może jutro miał rozmowę kwalifikacyjną?
      Może był po 36 godzinnej burzy mózgów w firmie?
      Może, może, może....

      Dla Ciebie to spotkanie skończyło na niedyspozycji fallusa, bo miało się wokół
      niego kręcić.
      Spotykasz się tym człowiekiem w innych celach, czy to tylko pieprzjaciel?
      • lecama_lima Re: w niewoli stereotypu 08.11.07, 12:51
        A ja się zgadzam. Kiedy kobieta nie mająca ochoty na seks to obiekt dowcipów
        barowych, a facet, który nie chce uprawiać seksu to jakaś święta krowa, której
        nie można ruszyć. Biedne, wrażliwe biedactwa, bo to przecież tylko oni mają
        potrzeby seksualne a kobiety już nie. A maxigra i viagra to lek dla wszystkich,
        ale, nie dla nas, ociekających hormonem samców. Sama jestem w podobnej sytuacji,
        jaka tu została opisana i wiem, że nie wynika to wyłącznie z warunków
        zewnętrznych. Faceci naprawde boją się o tym mówić.
        • 444a Re: w niewoli stereotypu 08.11.07, 21:41
          > A ja się zgadzam. Kiedy kobieta nie mająca ochoty na seks to obiekt dowcipów
          > barowych, a facet, który nie chce uprawiać seksu to jakaś święta krowa

          Chyba nie mieszkasz w Europie. Facet, który nie chce seksu oceniany jest prawie
          wyłącznie jako impotent.
        • gotlama Re: w niewoli stereotypu 10.11.07, 19:22
          Gooffno prawda. Mężczyzna który nie chce lub nie może, jest równie często jeśli
          nie częściej celem niewybrednych dowcipów.
          To równie drażliwy temat jak sadełko u pań.
          Jest wielka różnica między propozycją intensywnej rowerowej wycieczki, a
          propozycją wizyty u specjalisty od odchudzania.
          • saszenka2 Re: w niewoli stereotypu 10.11.07, 23:37
            gotlama napisała:

            > Gooffno prawda. Mężczyzna który nie chce lub nie może, jest równie
            często jeśli
            > nie częściej celem niewybrednych dowcipów.
            > To równie drażliwy temat jak sadełko u pań.
            > Jest wielka różnica między propozycją intensywnej rowerowej
            wycieczki, a
            > propozycją wizyty u specjalisty od odchudzania.

            Gotlamo,ze wszech miar słuszna uwaga. Mężczyźni znajdują się pod
            swoistą presją, jeśli chodzi o sprawy związane z seksem. Tu
            mężczyźni odczuwają krzywdzącą moc stereotypów. Każdy mężczyzna musi
            być zawsze gotowy i zawsze musi "chcieć" uprawiać seks. "Prawdziwy
            mężczyzna" jest zawsze zwarty i gotowy. Zawsze przeżywa orgazm i
            odmawia mu się prawa do pojawienia się problemów z erekcją. To
            mężczyźni wywierają na siebie taką presję. To oni nawzajem napędzają
            machinę porównywania długości penisów.
            • 444a Re: w niewoli stereotypu 20.11.07, 21:59
              To oni nawzajem napędzają
              > machinę porównywania długości penisów.

              Najłatwiej zwalić na facetów...

              Na podstawie własnego doświadczenia - kilka kobiet (chodzi o sex) mogę śmiało
              stwierdzić, że to nie faceci "nakręcają tę spiralę".

              Począwszy od czasów liceum i studiów, kiedy to facet musiał "być doświadczony"
              (skąd się tacy mają brać w tym wieku?) i rzecz jasna bez przedwczsnego wytrysku
              (przecież "doświadczony" już "panuje nad sobą"), po okres dorosłości kiedy to
              "odpowiada się za orgazm kobiety".

              Poza tym ogólne kulturowe parcie na sex.
              Miałem dwójkę znajomych kobietę i mężczyznę, ale nie parę. Oboje pierwszy sex po
              studiach. Ona (przeciętnej urody) spotykała się z pewnym powodzeniem, on
              (sympatyczny, na mój gust wrazliwy i nawet niebrzydki) wyłącznie z odrzuceniem -
              z powodu sexu. Oboje przeżyli "pierwszy raz" z tym, że chłopak musiał na 100%
              więcej naściemniać.
          • cos_smutnego Re: w niewoli stereotypu 13.11.07, 17:10
            A widzisz. To wlasnie drazliwosc tego tematu powinna byc w jakis sposob
            oswojona. Sadelko u pan nie zniszczy zwiazku, a problem z seksem - moze.
            Namowilam ostatnio faceta na maxigre i bylo duzo, duzo lepiej. Nie tylko w
            trakcie, ale i pozniej, kiedy byl z siebie zadowolony.
            • bitch.with.a.brain Re: w niewoli stereotypu 13.12.07, 06:51
              sadełko u pani może zniszczyć związek.Trudno być w związku z kimś,kto siebie nie
              akceptuje.
              Inna sprawa,ze co to za związek, w którym zostawia się kogoś tylko dlatego,że ma
              problem.
              • saszenka2 Re: w niewoli stereotypu 13.12.07, 19:45
                Często czymś, co przyczynia się do rozpadu związku, nie jest wcale
                problem z nadwagą, lecz brak akceptacji włąsnego ciała, samoocena,
                wieczne niezadowolenie, bo "mam tu za dużo tłuszczu", to
                niezadowolenie przekłada się na inne dziedziny życia, i coś zaczyna
                się psuć.
    • polska_potega_swiatowa mowiac o lamaniu stereotypow, Paryz to pipidowka:) 10.11.07, 07:13
      Gdy mezczyzna chociazby zasugeruje ze kobieta ma jakas wade, to ten
      facet jest przez (prawie) wszystkie panie
      okrzykniety; "frustratem", "gejem" itd. Bo wiadomo kobieta wad
      zadnych nie posiada, to znaczy przynajmniej oficjalnie :)

      Z drugiej strony kobiety wrecz uwielbiaja rozpisywac sie na roznych
      forach na temat wad meskich. Ulubiona wada meska jest "niezdolnosc"
      czyli brak erekcji u mezczyzny podczas seksu, nie wazne czy sa to
      problemy prawdziwe czy tez wyimaginowane.

      Jedno jest pewne wedlug kobiet klopoty z potencja juz zupelnie
      przekresla poczucie meskosci w mezczyznie, czyli taki zarzut to
      wrecz bron atomowa w kobiecym arsenale, o czym kobieta doskonale
      zdaje sobie sprawe.

      Pisanie o mezczyznach jedynie z perspetkywy ich wad, to troche to
      brzmi jak pisanie o stolicy Francji- Paryzu jedynie w samych
      negatywach. Litosci kobiety, kto sie na to nabiera? :)

      • kochanica-francuza A nie. Mężczyznę przekreśla brak 10.11.07, 20:27
        inteligencji i samokrytycyzmu. Kłopoty z erekcją może sobie mieć.

        Współczesny Paryż ma dużo wad, owszem. Wymienić? Wszystkie będą prawdą (możesz
        Waldi sprawdzić na miejscu w Paryżu)
        • polska_potega_swiatowa swiat wedlug kobiety 11.11.07, 06:58
          kochanica-francuza napisała:

          > Mężczyznę przekreśla brak inteligencji i samokrytycyzmu. Kłopoty z
          erekcją może sobie mieć.

          Taaak, a kobiety brak inteligencji i samokrytycyzmy nie przekresla.
          Bo kobiety sa od krytykowania, niedaj boze jak jakis facet zacznie
          ktytykowac kobiety, zawsze mozna mu powiedziec ze jest "frustratem"
          i juz pod dyskusji.

          Oziebla tez moze byc, bo zawsze moze zwalic wine na faceta, ze "ten
          niby jej nie nastraja pozytywnie do seksu" :)


          > Współczesny Paryż ma dużo wad, owszem. Wymienić? Wszystkie będą
          > prawdą (możesz Waldi sprawdzić na miejscu w Paryżu)

          Wspolczesny Paryz jest miastem przestronnym i czystym w porownaniu z
          Paryzem sprzed przebudowy w XIX wieku, przed Rewolucja Francuska
          Paryz to bylo wielkie zawszone, ogarniete przez zaraze zbiorowisko
          slumsow pomieszanych z wystawnymi palacami w samym centrum.
      • kochanica-francuza Dlaczego? 10.11.07, 20:29
        Bleman i Puffka mogą mi do wypęku sugerować, że mam wady. Nawet ich słucham, bo
        z reguły miewają rację w tej materii (tzn. wymieniają jakąś wadę, którą mam
        naprawdę).
        • pavvka Re: Dlaczego? 12.11.07, 11:21
          Ja tam wolę kiedy ludzie przypisują mi wady, o których wiem, że ich
          nie posiadam. Poprawia mi to samopoczucie :-)
          • krystek1980 Re: Dlaczego? 16.11.07, 17:17
            ja tam sie nie wstydze gadac o takich rzeczach. sam bralem kdys taka tabletke,
            ale arczej dla sprobowania. Bylo fajnie :)
            • lecama_lima Re: Dlaczego? 12.12.07, 13:12
              Dawno już tu nie zaglądałam, a widzę, że szkoda, bo ominął mnie męski głos i to
              jeszcze taki, który ostro prosi się o krytykę.
              Co innego gdy facet sięga po tabletkę, bo ma problemy z erekcją, a co innego gdy
              zarzuca sobie viagrę, maxigrę czy inne cudo od tak, po prostu dla zabawy. „Było
              miło”….. Jest to jednocześnie wyraz totalnej nieodpowiedzialności i ciężko mi w
              ogóle zrozumieć takie eksperymenty. Bo rozumiem, że jeśli ktoś bierze coś
              „raczej dla spróbowania” to nie wybrał się wcześniej do lekarza. Paranoiczność
              sytuacji polega na tym, że jeśli samczość samca jest w niebezpieczeństwie w
              postaci problemów z erekcją to o tym nie mówi robiąc wszystko by to ukryć . Jest
              nawet gotowy by zrezygnować z życia seksualnego. A jeśli weźmie pigułkę dla
              zabawy, będzie się tym szczycić i na prawo i lewo rozpowiadać, że rozmowy o
              problemach życia seksualnego go nie dotyczą. Panowie!
              • asiulekmaly Re: Dlaczego? 12.12.07, 13:47
                ja w wypowiedzi krystek1980 dostrzegam wiele nieścisłości, same oceńcie:
                1. ja tam się nie wstydzę gadać o takich rzeczach – takie rzeczy, czyli jakie?
                2. sam brałem – brałem czy wziąłem, brałem sugerowałoby częstsze stosowanie
                3. taką tabletkę – taka tabletka, czyli jaka?
                4. raczej dla spróbowania – raczej, ale może nie do końca… może jednak
                zauważyłem, że nie staje tak jak dawniej…

                zawsze miałam analityczny umysł :)
                wg mnie w ten oszczędny post tylko potwierdza opinie o zniewoleniu mężczyzn
                przez siusiaka, z którą się oczywiście zgadzam
                • lecama_lima Re: Dlaczego? 12.12.07, 14:32
                  Niezłe zdolności analityczne. Ja jeszcze dodam, że nie wiem co 27 letni facet
                  może wiedzieć o problemach z erekcją.
                  • wero_nikanika Re: Dlaczego? 12.12.07, 17:01
                    Uwierz, że może i to niejedno. Wiem z autopsji. Przykry to dla nich temat, dlatego popieram potrzebę rozmawiania jak najwięcej.
                    Co do paskudności paniki chłopców w pierwszej wypowiedzi, to nie użyłabym jednak takiego określenia. Obrazuje jakieś zniesmaczenie, a przecież ten problem może przytrafić się każdemu. Ja już przerobiłam ten temat na wiele sposobów z moim ex i dobrze pamiętam jak ciężko było mu o tym rozmawiać. W sumie to nie były rozmowy. Ja je inicjowałam przy kolejnych nieudanych próbach. On siedział jak na kazaniu. Nic z tego nie wyszło.
                    • wero_nikanika Re: Dlaczego? 12.12.07, 17:13
                      Zapomniałam napisać, jeszcze w kontekście sytuacji jaką przeżyłam ze wspomnianym
                      ex, że jest dla mnie niewyobrażalne branie lekarstw na erekcję dla zabawy.
                      • 444a Re: Dlaczego? 13.12.07, 02:01
                        Wyjaśnij ciut, czy ex nie został ex w związku z problemami w seksie?
                      • last_kunegunda Re: Dlaczego? 13.12.07, 12:55
                        niewyobrażalne......nic nie musisz sobie wyobrażać, muj bierze raz na jakis czas i bynajmniej nie dlatego, ze ma jakies problemy:)) był u lekarza i powiedział, ze chcailby sprobowac dla celow raczej doznaniowych, ze się tak wyraze wczesniej stosowal viagre, teraz maxigre, bo tansza obydwa to dobre dopalacze i wyzwalacze doznan wspaniałych i niezapomnianych
                        • wero_nikanika Re: Dlaczego? 13.12.07, 14:56
                          Zdecydowanie problemy, a raczej jeden problem związany z seksem, który pojawił
                          się dosyć nagle był przyczyną rozpadu naszej relacji. Staram się jednak nie
                          rozpatrywać tej sytuacji (która notabene miała miejsce 4 lata temu) tylko przez
                          pryzmat impotencji, która zniszczyła wypracowywany przez 10 lat związek.
                          Wychodzę raczej z założenia, że jeśli byli byśmy stworzonymi dla siebie
                          partnerami (a tak wydawało mi się jeszcze ponad rok po rozstaniu) to
                          przebrnęlibyśmy i przez to. Nie tylko w tej dziedzinie nie grało. Jak już
                          pisałam, on zupełnie się na mnie zamknął i to ja musiałam inicjować rozmowy,
                          prosić żeby poszedł do lekarza. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że ta granica
                          między nami powstała o wiele wcześniej i obydwoje byliśmy odpowiedzialni za jej
                          powstanie. Brak życia seksualnego tylko utwierdził mnie, że to koniec. No, nic.
                          Aktualnie jestem w udanym związku, już prawie 3 lata ze 100% mężczyzną, z którym
                          moja komunikacja i życie seksualne układają się wyśmienicie, pomimo faktu, że on
                          również miewał problemy z erekcją. Miewał, bo zdarzało się to sporadycznie, ale
                          przyczyniało się równocześnie do jego frustracji. Szybko jednak udało się nam
                          przeskoczyć tę przeszkodę, choć muszę przyznać, że przez wzgląd na wcześniejsze
                          doświadczenia myślałam przez chwilę, że to jakaś klątwa wisi nade mną i że to
                          już koniec. Sytuacja zakończyła się jednak happy end’em – lekarz przepisał
                          proszki i wciąż mam najlepszego kochanka na świecie:)
                          • asiulekmaly Re: Dlaczego? 13.12.07, 16:40
                            Szczesciara z ciebie. Teraz to ty jestes zniewolona przez jego siusiaka:) a co
                            do zniewolenia i maxigry, o której ostatnio głośno to zachęcam do wyedukowania
                            się w tym temacie, wpiszcie w wyszukiwarce „wyciek kontrolowany” – ciekawy artykuł.
          • bleman lubisz sprawiac wrazenie ekscentrycznego ? ;-) 16.11.07, 17:29

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka