turbomini
30.10.07, 20:18
Inspiracją dla wątku był pewien mail, który trafił na pewną listę dyskusyjną.
Wiadomo, że wpisując się na listę dyskusyjną w dobrym tonie jest się
przedstawić: parę słów o sobie i takie tam bla, bla, bla.
Otóż pewien dość młody jegomość (student jeszcze)w swoim mailu, który bardziej
niż jak prezentacja wyglądał jak poemat na własny temat, przedstawił się jako
"specjalista od spraw literatury kobiecej". Oburzyła mnie buta tego
jegomościa. Może zabrzmię tu nieco seksistowsko, choć temat jest wśród
feministek dość powszechny: dlaczego jest tylu specjalistów od literatury
kobiecej? Co jeden to większy specjalista, potrafi prześwidrować kobiecy umysł
na wskroś. Co się tak uczepili tej kobiecej literatury zamiast grzebać w
męskiej i badać ją pod kątem męskości? W końcu o wiele mniej napisano na temat
stricte literatury męskiej niż kobiecej, ale wszyscy oni się uparli na
kobiecą. A pokażcie albo policzcie mi ile kobiet zajmuje się literaturą męską?
Ja znam tylko jedną i ona nie uważa się za "specjalistkę".
Specjaliści od kobiet - więcej pokory proszę.