Dodaj do ulubionych

Damski mentor

30.10.07, 20:18
Inspiracją dla wątku był pewien mail, który trafił na pewną listę dyskusyjną.
Wiadomo, że wpisując się na listę dyskusyjną w dobrym tonie jest się
przedstawić: parę słów o sobie i takie tam bla, bla, bla.
Otóż pewien dość młody jegomość (student jeszcze)w swoim mailu, który bardziej
niż jak prezentacja wyglądał jak poemat na własny temat, przedstawił się jako
"specjalista od spraw literatury kobiecej". Oburzyła mnie buta tego
jegomościa. Może zabrzmię tu nieco seksistowsko, choć temat jest wśród
feministek dość powszechny: dlaczego jest tylu specjalistów od literatury
kobiecej? Co jeden to większy specjalista, potrafi prześwidrować kobiecy umysł
na wskroś. Co się tak uczepili tej kobiecej literatury zamiast grzebać w
męskiej i badać ją pod kątem męskości? W końcu o wiele mniej napisano na temat
stricte literatury męskiej niż kobiecej, ale wszyscy oni się uparli na
kobiecą. A pokażcie albo policzcie mi ile kobiet zajmuje się literaturą męską?
Ja znam tylko jedną i ona nie uważa się za "specjalistkę".
Specjaliści od kobiet - więcej pokory proszę.
Obserwuj wątek
    • bitch.with.a.brain Re: Damski mentor 30.10.07, 20:21
      bez przesady,nie dzielmy badań literatury w taki sposób: od kobiet kobieta, od
      mężczyzn mężczyzna, od Szekspira Brytyjczyk itp.
      Ja na przykład zajmuję się ostatnio męską literaturą i męskością.
      • takete_malouma Re: Damski mentor 30.10.07, 20:31
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Ja na przykład zajmuję się ostatnio męską literaturą i męskością.

        Na więcej niż jednym wykładzie?
        • kochanica-francuza Re: Damski mentor 30.10.07, 20:39
          takete_malouma napisał:

          > bitch.with.a.brain napisała:
          >
          > > Ja na przykład zajmuję się ostatnio męską literaturą i męskością.
          >
          > Na więcej niż jednym wykładzie?

          O, to uważasz, że męskiej literatury jest tak mało? Hihi.
          >
          • takete_malouma Re: Damski mentor 30.10.07, 20:44
            kochanica-francuza napisała:

            > O, to uważasz, że męskiej literatury jest tak mało? Hihi.

            Nie ja.
        • bitch.with.a.brain Re: Damski mentor 30.10.07, 21:46
          Zależy co rozumiesz przez literaturę męską.Jesli pisaną przez mężczyzn to na
          większości wykładów o tym było.np Cierpienia młodego Wertera dzisiaj omawialiśmy.
          ale to czym ja się zajmuje jest poza wykładami, sama musze szukać
          materiałów.Poza tmy to jest praca na tekstach,które nie były badane z tej
          perspektywy.

          ps)zadziwia mnie u ciebie z jakim uporem starasz si być nieprzyjemny dla jednej
          z nielicznych na tym forum osób, które traktują cię poważnie.
          • takete_malouma Stonka, stonka, stonka 31.10.07, 07:36
            > ps)zadziwia mnie u ciebie z jakim uporem starasz si
            > być nieprzyjemny dla jednej z nielicznych na tym
            > forum osób, które traktują cię poważnie.

            Rolnik traktuje stonkę ziemniaczaną poważnie. Po drugie, nie jestem tu dla towarzyskiej gratyfikacji, więc zapomnijcie jedna z drugą i trzecią o kupowaniu mnie głaskami i nie lamentujcie potem, że "na własnej piersi" itd. Po trzecie, uderz w stół; zadałem normalne pytanie kontrolne, a jeśli odebrałaś je jako przykre, to widocznie ty masz problem.

            Nie da się zbudować na feministycznych założeniach żadnej logicznie poprawnej konstrukcji myślowej życzliwej mężczyznom. Byłoby to możliwe tylko dzięki porzuceniu założeń lub błędom w rozumowaniu. Podstawowe pojęcia feminizmu, takie jak "patriarchat", są antymęskimi memami. Dlatego to, co twój namysł nad męską literaturą wyprodukuje, będzie najprawdopodobniej antymęskie, nawet jeśli ty będziesz sądziła inaczej. Z siarki faworków nie napieczesz. Taki jest mój pogląd na tę sprawę i nie ma w tym nic osobistego, dopóki ty tego osobiście nie potraktujesz.
            • bitch.with.a.brain Re: Stonka, stonka, stonka 31.10.07, 09:06
              I to jest poważne pytanie egzystencjalne - po co tu jesteś?Chcesz nas
              nawrócić?Przekonac?Czy jesteś masochistą?Masz o nas takie zdanie,że moge to
              porównać do sytuacji gdy namiętnie wchodziłabym na forum neonazistów.

              Błędnie sądzisz,że moja praca opiera się na założeniach feminsitycznych.Na razie
              grzebię w tekstach i patrzę co z zego wyjdzie.Nie lubię pracowac pod tezę,którą
              na początku wymyslę.Zresztą jesli już by się upierać przy jakiś tezach to po to
              zajmuję się ksiązkami uznanymi za przejaw seksizmu, machoizmu i nienawiści do
              kobiet,żeby pokazać w nich coś zupełnie innego.Powielanie tego co napisała
              Budrowska jest bez sensu.
              • takete_malouma Re: Stonka, stonka, stonka 31.10.07, 13:38
                > I to jest poważne pytanie egzystencjalne - po co tu jesteś?

                Udostępnienie ci tej informacji nie leży w interesie moim ani mojej sprawy.

                > Błędnie sądzisz,że moja praca opiera się na założeniach
                > feminsitycznych.Na razie grzebię w tekstach i patrzę co
                > z zego wyjdzie.Nie lubię pracowac pod tezę,którą na
                > początku wymyslę.Zresztą jesli już by się upierać przy
                > jakiś tezach to po to zajmuję się ksiązkami uznanymi
                > za przejaw seksizmu, machoizmu i nienawiści do kobiet,
                > żeby pokazać w nich coś zupełnie innego.

                Pożyjemy, zobaczymy.

                > Powielanie tego co napisała Budrowska jest bez sensu.

                Oczywiście. Zero sensu powielone n-krotnie to nadal jest zero sensu.
            • bri Re: Stonka, stonka, stonka 31.10.07, 10:55
              A po co tu jesteś?
            • bri Re: Stonka, stonka, stonka 31.10.07, 10:56
              Każdy zbiera takie żetony jak lubi. Nie musi być to poklepywanie po
              plecach i głaski. Niektórzy lubują się w poczuciu bycia
              niezrozumianym i pokrzywdzonym :)
              • kochanica-francuza On tu jest po to 31.10.07, 22:06
                żeby nas nawracać na właściwy punkt widzenia. Ma poczucie misji. Zdradzenie tego
                faktycznie by tej misji zaszkodziło.
            • saszenka2 Re: Stonka, stonka, stonka 01.11.07, 00:15
              takete_malouma napisał:

              > > ps)zadziwia mnie u ciebie z jakim uporem starasz si
              > > być nieprzyjemny dla jednej z nielicznych na tym
              > > forum osób, które traktują cię poważnie.
              >
              > Rolnik traktuje stonkę ziemniaczaną poważnie. Po drugie, nie
              jestem tu dla towa
              > rzyskiej gratyfikacji, więc zapomnijcie jedna z drugą i trzecią o
              kupowaniu mni
              > e głaskami i nie lamentujcie potem, że "na własnej piersi" itd. Po
              trzecie, ude
              > rz w stół; zadałem normalne pytanie kontrolne, a jeśli odebrałaś
              je jako przykr
              > e, to widocznie ty masz problem.
              >
              > Nie da się zbudować na feministycznych założeniach żadnej
              logicznie poprawnej k
              > onstrukcji myślowej życzliwej mężczyznom. Byłoby to możliwe tylko
              dzięki porzuc
              > eniu założeń lub błędom w rozumowaniu. Podstawowe pojęcia
              feminizmu, takie jak
              > "patriarchat", są antymęskimi memami. Dlatego to, co twój namysł
              nad męską lite
              > raturą wyprodukuje, będzie najprawdopodobniej antymęskie, nawet
              jeśli ty będzie
              > sz sądziła inaczej. Z siarki faworków nie napieczesz. Taki jest
              mój pogląd na t
              > ę sprawę i nie ma w tym nic osobistego, dopóki ty tego osobiście
              nie potraktuje
              > sz.
              >
              Dlaczego łączysz feminizm z jakimś negatywnym nastawieniem do
              mężczyzn i negacją męskości? Feministki, wbrew temu, co twierdzą
              niektórzy, nie stawiają sobie za cel kastrację mężczyzn czy też
              jakąkolwiek formę pozbawiania ich męskości. No chyba że męskość
              definiujesz jako przewagę i nadrzędność wobec kobiet.
              • takete_malouma Re: Stonka, stonka, stonka 01.11.07, 11:32
                > Dlaczego łączysz feminizm z jakimś negatywnym nastawieniem
                > do mężczyzn i negacją męskości?

                Bo to prawda.

                > Feministki, wbrew temu, co twierdzą niektórzy, nie stawiają
                > sobie za cel kastrację mężczyzn czy też jakąkolwiek formę
                > pozbawiania ich męskości.

                Co sobie poszczególne feministki stawiają lub nie stawiają za cel, to jedno, a to, czym jest feminizm jako ideologia, to rzecz inna. Ta czy inna feministka może nie być antymęska, ale _feminizm_ jest.

                Pozwolę sobie ponownie zacytować powyższe zdanie wraz z kolejnym, ponieważ ich połączenie zawiera dodatkową treść, do której chcę się odnieść.

                > Feministki, wbrew temu, co twierdzą niektórzy, nie stawiają
                > sobie za cel kastrację mężczyzn czy też jakąkolwiek formę
                > pozbawiania ich męskości. No chyba że męskość definiujesz
                > jako przewagę i nadrzędność wobec kobiet.

                Uważam, że prawdziwe jest stwierdzenie ogólniejsze: feminizm nie stawia sobie za cel kastracji mężczyzn czy też jakiejkolwiek formy pozbawiania ich męskości, chyba że jest to męskość zdefiniowana inaczej, niż feminizm łaskawie zezwala.
                • saszenka2 Re: Stonka, stonka, stonka 01.11.07, 23:13
                  takete_malouma napisał:

                  > > Dlaczego łączysz feminizm z jakimś negatywnym nastawieniem
                  > > do mężczyzn i negacją męskości?
                  >
                  > Bo to prawda.]
                  Chyba kolejna z cyklu prawd objawionych tak samo jak ta, że
                  wszystkie feministki mają wąsy, a lesbijki mają krótkie włosy. Z
                  kolei prezerwatywa zabija człowieka, a właściwie jego połowę, a
                  każdy zamożny Polak to z pewnością złodziej, który rozkradł Polskę.
                  Każdy wrażliwy facet to z pewnością gej. A każdy rudy jest fałszywy.
                  Każdy Polak kradnie etc. Stereotypy w czystej postaci...
                  • takete_malouma Re: Stonka, stonka, stonka 02.11.07, 12:20
                    saszenka2 napisała:

                    > Chyba kolejna z cyklu prawd objawionych tak samo jak ta,
                    > że wszystkie feministki mają wąsy, a lesbijki mają
                    > krótkie włosy. Z kolei prezerwatywa zabija człowieka,
                    > a właściwie jego połowę, a każdy zamożny Polak to z
                    > pewnością złodziej, który rozkradł Polskę. Każdy
                    > wrażliwy facet to z pewnością gej. A każdy rudy
                    > jest fałszywy. Każdy Polak kradnie etc. Stereotypy
                    > w czystej postaci...

                    Stereotypowość nie wyklucza prawdziwości.
                    • saszenka2 Re: Stonka, stonka, stonka 02.11.07, 15:45
                      takete_malouma napisał:

                      > saszenka2 napisała:
                      >
                      > > Chyba kolejna z cyklu prawd objawionych tak samo jak ta,
                      > > że wszystkie feministki mają wąsy, a lesbijki mają
                      > > krótkie włosy. Z kolei prezerwatywa zabija człowieka,
                      > > a właściwie jego połowę, a każdy zamożny Polak to z
                      > > pewnością złodziej, który rozkradł Polskę. Każdy
                      > > wrażliwy facet to z pewnością gej. A każdy rudy
                      > > jest fałszywy. Każdy Polak kradnie etc. Stereotypy
                      > > w czystej postaci...
                      >
                      > Stereotypowość nie wyklucza prawdziwości.
                      >

                      Ogranicza dostrzeganie rzeczywistego obrazu, bo wszyscy Polacy nie
                      są złodziejami, a wszystkie lesbijki nie obcinają włosów na krótko.
                      Stereotypy pokazują tylko jedną przestrzeń danego problemu, podczas
                      gdy tych przestrzeni jest mnóstwo.
                      • takete_malouma Re: Stonka, stonka, stonka 03.11.07, 11:19
                        saszenka2 napisała:

                        > Stereotypy pokazują tylko jedną przestrzeń danego
                        > problemu, podczas gdy tych przestrzeni jest mnóstwo.

                        Powinnaś zostać krytyczką sztuki i pisać blurby dla Zachęty. Tam się używa takich słow jak "przestrzeń" bez zawracania sobie głowy ich ustalonymi znaczeniami.
                        • saszenka2 Re: Stonka, stonka, stonka 03.11.07, 16:50
                          takete_malouma napisał:

                          > saszenka2 napisała:
                          >
                          > > Stereotypy pokazują tylko jedną przestrzeń danego
                          > > problemu, podczas gdy tych przestrzeni jest mnóstwo.
                          >
                          > Powinnaś zostać krytyczką sztuki i pisać blurby dla Zachęty. Tam
                          się używa taki
                          > ch słow jak "przestrzeń" bez zawracania sobie głowy ich ustalonymi
                          znaczeniami.
                          >

                          Widzisz słów możesz używać czasami także w innych, szerszych
                          kontekstach, nie zawsze trzeba się ograniczać do pewnych sytuacji,
                          można je ze sobą łączyć i stosować w różnych przypadkach.
                      • takete_malouma Re: Stonka, stonka, stonka 03.11.07, 17:19
                        saszenka2 napisała:

                        > [Stereotyp] Ogranicza dostrzeganie rzeczywistego obrazu,
                        > bo wszyscy Polacy nie są złodziejami, a wszystkie lesbijki
                        > nie obcinają włosów na krótko. Stereotypy pokazują tylko
                        > jedną przestrzeń danego problemu, podczas gdy tych
                        > przestrzeni jest mnóstwo.

                        Stereotypy zazwyczaj pokazują tę "przestrzeń problemu", która jest w jakiś sposób istotna dla doświadczających owego problemu. Na przykład stereotyp feminizmu jako ideologii nienawiści do mężczyzn bierze się stąd, że to właśnie _ten_ nurt feminizmu jest politycznie aktywny i realnie wpływa na sytuację mężczyzn.
                        • malila Re: Stonka, stonka, stonka 04.11.07, 12:47
                          takete_malouma napisał:
                          > Stereotypy zazwyczaj pokazują tę "przestrzeń problemu", która jest
                          w jakiś spos
                          > ób istotna dla doświadczających owego problemu. Na przykład
                          stereotyp feminizmu
                          > jako ideologii nienawiści do mężczyzn bierze się stąd, że to
                          właśnie _ten_ nur
                          > t feminizmu jest politycznie aktywny i realnie wpływa na sytuację
                          mężczyzn.

                          Stereotypy zazwyczaj pokazują tę przestrzeń problemu, która jest o
                          tyle istotna dla doświadczających problemu, że pozwala uporać się z
                          rzeczywistym problemem. Stereotyp nienawidzącej mężczyzn feministki
                          pozwala uporać się z wizją utraty męskiej nieuzasadnionej niczym
                          przewagi i koniecznością udowadniania, że jest sie w czymś lepszym,
                          jeśli chce się mieć opinię lepszego.
                          • takete_malouma Re: Stonka, stonka, stonka 04.11.07, 21:18
                            > Stereotypy zazwyczaj pokazują tę przestrzeń problemu,
                            > która jest o tyle istotna dla doświadczających problemu,
                            > że pozwala uporać się z rzeczywistym problemem. Stereotyp
                            > nienawidzącej mężczyzn feministki pozwala uporać się z
                            > wizją utraty męskiej nieuzasadnionej niczym przewagi
                            > i koniecznością udowadniania, że jest sie w czymś lepszym,
                            > jeśli chce się mieć opinię lepszego.

                            Nie. Rzeczywistym problemem jest zrównywanie statusu kobiet i mężczyzn w tych obszarach życia, w których status kobiet jest niższy, w połączeniu z NIEzrównywaniem go w tych obszarach życia, w których mężczyźni są w gorszej sytuacji, lub wręcz z aktywnymi działaniami pogłębiającymi niesprawiedliwość w tych obszarach. Taka jest praktyka politycznie aktywnego feminizmu i to jest rzeczywisty problem.
                        • bene_gesserit Re: Stonka, stonka, stonka 04.11.07, 12:53
                          Rownie dobrze moglbys napisac:

                          "Stereotypy zazwyczaj pokazują tę "przestrzeń problemu", która jest
                          w jakiś sposób istotna dla doświadczających owego problemu. Na
                          przykład stereotyp judaizmu jako ideologii nienawiści do gojów
                          bierze się stąd, że to właśnie _ten_ nurt judaizmu jest politycznie
                          aktywny i realnie wpływa na sytuację gojów."
                          • takete_malouma Re: Stonka, stonka, stonka 04.11.07, 21:23
                            bene_gesserit napisała:

                            > Rownie dobrze moglbys napisac:
                            >
                            > "Stereotypy zazwyczaj pokazują tę "przestrzeń problemu",
                            > która jest w jakiś sposób istotna dla doświadczających
                            > owego problemu. Na przykład stereotyp judaizmu jako
                            > ideologii nienawiści do gojów bierze się stąd, że to
                            > właśnie _ten_ nurt judaizmu jest politycznie aktywny
                            > i realnie wpływa na sytuację gojów."

                            Nie, nie mógłbym tego _równie_dobrze_ napisać, ponieważ to po prostu nie jest prawda. Tymczasem w przypadku feminizmu _jest_ prawdą, że jedyny aktywny politycznie jego nurt charakteryzuje się mizoandrią. Być może feministki uważają, że _równie_dobrze_ można pisać prawdę jak i nieprawdę, ale ja tak nie uważam.
                • karolana Re: Stonka, stonka, stonka 05.11.07, 11:21
                  > > Dlaczego łączysz feminizm z jakimś negatywnym nastawieniem
                  > > do mężczyzn i negacją męskości?
                  >
                  > Bo to prawda.

                  Hłehłehłe :D
      • turbomini Re: Damski mentor 30.10.07, 20:43
        Literatura to coś więcej niż przedmiot, to przecież również jakiś ładunek
        emocjonalny.
        Oczywiście, że możesz się zajmować literaturą męską i wchodząc na listę, gdzie
        większość stanowią mężczyźni oznajmić: "Cześć, jestem specjalistką od literatury
        męskiej", ewentualnie wejść na forum gejowskie i powiedzieć, że jesteś
        specjalistką od literatury gejowskiej.
        Jednak się z Tobą, bitch, nie zgodzę: co innego zajmować się czymś, a co innego
        obwieszczać się guru.
        • turbomini A apropos Szekspira 30.10.07, 20:45
          Tak, uważam, że przede wszystkim Brytyjczyk zrozumie Szekspira, a dopiero w
          drugiej kolejności Polak.
        • bitch.with.a.brain Re: Damski mentor 30.10.07, 21:49
          tak,ale do odczytania ładunku emocjonalnego nie trzeba mieć takich genitaliów
          jak autor.
          • turbomini Re: Damski mentor 30.10.07, 22:14
            Do genitaliów podczepiona jest jeszcze cała spuścizna kulturowa w postaci gender
            i jak na mój gust płeć liczy się tam, gdzie centrum badań jest płciowość. Być
            może zbyt dosłownie rozumiem znaczenie słowa autopsja, ale mężczyzna jako
            ekspert od kobiecości mnie nie przekonuje. Podkreślam: ekspert.
            • bitch.with.a.brain Re: Damski mentor 30.10.07, 22:30
              gdyby przyjąć taką perspektywę to współczesny badacz literatury nie mógłby być
              ekspertem od literatury średniowiecznej. Róznica doświadczeń i kultury między
              współczesnym człowiekiem a średniowiecznym jest znacznie większa niż między
              współczesnym mężczyzną a wpółczesną kobietą.
              P
              • bene_gesserit Re: Damski mentor 31.10.07, 08:24
                Niby tak, ale wspolczesnie nie dysponujemy zadnym zywym okazem
                sredniowiecznego czlowieka, w dodatku po jakis szkolach, wiec nie ma
                ani porownania.
                • bitch.with.a.brain Re: Damski mentor 31.10.07, 09:12
                  Za to dysponujemy na przykład różnymi kobiecymi szkicami krytycznymi i
                  recenzjami książek Masłowskiej.I te kobiety w nich wyczytują zupełnie ine
                  rzeczy.Gender genderem,ale nie ma jakiejś uniwersalnej kobiecej
                  emocjonalności,która pozwoli właściwie odebrać emocje zawarte w literaturze
                  kobiecej.Zresztą pytanie klsyczne: co to jest lk?Jesli Grochola to ja się nie
                  podejmuję odbierania na tych samych falach co bohaterka:)
                  Inna sprawa,że ja cenie bardzo te analizy,ktore sa robione w pewnym sesnie
                  spoza, z zewnatrz.Może Brytyjczyk lepiej zrozumie Szekspira,ale pominie wiele
                  rzeczy,które uzna za oczywiste.Gdy się patrzy z zewnątrz można zobaczyć wiele
                  ciekawych rzeczy, bo kończą się oczywistości.Wszystko jest czymś,o co warto
                  zapytac,czym warto się zająć.
                  Inną sprawą jest ogłaszanie się znawcą, gdy dopiero się studiuje i nie ma się
                  poważniejszych osiągnięć.Ale ten wątek pomijam,bo bardziej mnie zainteresowało
                  to co napisałaś o płci.
                  • bene_gesserit Re: Damski mentor 01.11.07, 00:31
                    Plec to caly czas i nieustannie jedna z najwazniejszych zmiennych w
                    psychologii i socjologii i bardzo czesto w sposob istotny dzieli
                    wyniki - czy to sie komu podoba, czy nie. Jestesmy ludzmi, a zaraz
                    potem - K lub M. Jasne, ze z zewnatrz mozna dopatrzec sie rzeczy
                    ciekawych i istotnych, ale _zawsze_ bedzie to spojrzenie laika,
                    kogos, kto ma (czasem cudownie) inna perspektywe. Oczywiscie - jego
                    odczytanie dziela moze byc tak samo wartosciowe i cenne, jak
                    kogos 'ze srodka', ale czesto wiecej mowi o nim samym, o osobie
                    badacza, a nie o dziele.

                    A w istnienie literatury kobiecej zwyczajnie nie chce mi sie
                    wierzyc. Kojarzy mi sie niewyraznie z romansidlami, bo bardzo czesto
                    kobiety pisza 'jak ludzie', nie 'jak kobiety'.
              • bri Re: Damski mentor 31.10.07, 10:59
                Niektórych kobiet nie rozumiem zupełnie. To samo oczywiście odnosi
                się do niektórych mężczyzn.
              • turbomini Re: Damski mentor 31.10.07, 20:54
                Podeprę się może cytatem, który bardzo mi się spodobał i rzucił mnie na
                łopatki: "I tak oto prof. XX wyjaśnił wszystkim lesbijkom na czym polega
                lesbianizm" (pewna pani prof. na pewnym uniwersytecie).
                Analogicznie: i tak oto pewien student wyjaśni wszystkim kobietom na czym polega
                bycie kobietą ;-).
                O ile pamiętam, bitch, sama twierdziłaś, że jest coś takiego jak wspólnota
                doświadczeń...
                Kobiety jako ponad połowa populacji stanowią oczywiście bardzo różnorodną grupę,
                ale mają pewne wspólne doświadczenia, które nie są doświadczeniami mężczyzn i
                nigdy nie będą.
                Zresztą w ogóle nie jestem tu oryginalna, bo to już setki kobiet przede mną
                powiedziało.
                • malila Re: Damski mentor 01.11.07, 20:53
                  turbomini napisała:
                  > Kobiety jako ponad połowa populacji stanowią oczywiście bardzo
                  różnorodną grupę,
                  > ale mają pewne wspólne doświadczenia, które nie są doświadczeniami
                  mężczyzn i
                  > nigdy nie będą.

                  To jednak niekoniecznie oznacza, że mężczyzna nie może znać sie na
                  sprawach i emocjach dotyczących kobiet. Nie mówię akurat o
                  literaturze kobiecej, bo nie wiem, jak się taką definiuje (tak jak
                  nie wiem, jak sie definiuje kobiecość). Ale potrafię wyobrazić
                  sobie, że z niektórymi mężczyznami w kwestiach odnoszących się do
                  kobiecości łączy mnie więcej niż z dużą grupą kobiet. Weźmy
                  chociażby takich ginekologów:))
                  • bene_gesserit Re: Damski mentor 01.11.07, 21:01
                    Jasne, bo pojecie 'kobiecosci' mozna sformatowac na uzytek kazdej
                    dyskusji tak, jak sie komu zywnie podoba.
                    • malila Re: Damski mentor 04.11.07, 12:57
                      bene_gesserit napisała:

                      > Jasne, bo pojecie 'kobiecosci' mozna sformatowac na uzytek kazdej
                      > dyskusji tak, jak sie komu zywnie podoba.

                      I dlatego zabawny jest dla mnie nie tylko mężczyzna mieniący sie
                      ekspertem od kobiecości czy kobiecej literatury, ale też i kobieta w
                      tej samej roli. Tak samo zresztą jak i mężczyzna uznający się za
                      eksperta od męskości. Jeśli bowiem przypisuje się kobiecości jakieś
                      cechy, to równocześnie odbiera się te cechy męskości. Analogicznie z
                      męskością. Żeby więc zdefiniować jedno, trzeba znać się i na drugim.
                      A kobiecości i męskości nie definiują nawet penisy i waginy - biorąc
                      pod uwagę mężczyzn czujących się kobietami i kobiety czujące się
                      mężczyznami. Jedyne co pozostaje to poczucie kobiecości i poczucie
                      męskości.
                      • bene_gesserit Re: Damski mentor 04.11.07, 15:42
                        malila napisała:

                        > I dlatego zabawny jest dla mnie nie tylko mężczyzna mieniący sie
                        > ekspertem od kobiecości czy kobiecej literatury, ale też i kobieta
                        w
                        > tej samej roli. Tak samo zresztą jak i mężczyzna uznający się za
                        > eksperta od męskości. Jeśli bowiem przypisuje się kobiecości
                        jakieś
                        > cechy, to równocześnie odbiera się te cechy męskości.

                        Alez skad. Wystarczy uznac, ze kobieta/mezczyzna ma je 'bardziej'.
                        Dychotomiczny obraz plci jest charakterystyczny dla naszej kultury,
                        ale nieco juz staroswiecki wobec coraz szerszego odklamywania tabu
                        nt takich spraw jak np transeksualizm czy transwestytyzm.

                        Analogicznie z
                        > męskością. Żeby więc zdefiniować jedno, trzeba znać się i na
                        drugim.

                        Nie, nie trzeba. Wystarczy postrzegac pewne cechy jako obce, inne.
                        Wcale nie trzeba ich znac ani zglebiac, wystarczy uznanie 'to nie
                        jest i nie bedzie moje'.

                        > A kobiecości i męskości nie definiują nawet penisy i waginy -
                        biorąc
                        > pod uwagę mężczyzn czujących się kobietami i kobiety czujące się
                        > mężczyznami. Jedyne co pozostaje to poczucie kobiecości i poczucie
                        > męskości.

                        Definicja zalezy od definiujacego. Ja rowniez sklaniam sie ku
                        pogladowi, ze plec okreslana jest przez tozsamosc, ale nie wydaje mi
                        sie ona byc zadowalającą. Jedynie najlepszą z obecnie możliwych.
                        • malila Re: Damski mentor 04.11.07, 16:44
                          bene_gesserit napisała:
                          > Nie, nie trzeba. Wystarczy postrzegac pewne cechy jako obce, inne.
                          > Wcale nie trzeba ich znac ani zglebiac, wystarczy uznanie 'to nie
                          > jest i nie bedzie moje'.

                          Pod warunkiem, że jest się kwintesencją kobiecości czy męskości.
                        • malila Re: Damski mentor 04.11.07, 16:56
                          bene_gesserit napisała:
                          > Alez skad. Wystarczy uznac, ze kobieta/mezczyzna ma je 'bardziej'.
                          > Dychotomiczny obraz plci jest charakterystyczny dla naszej
                          kultury,
                          > ale nieco juz staroswiecki wobec coraz szerszego odklamywania tabu
                          > nt takich spraw jak np transeksualizm czy transwestytyzm.

                          To nie ma znaczenia, czy płeć podlega dychotomii, czy znacznie mniej
                          zróżnicowanemu podziałowi. Żeby stwierdzić, że mężczyzna jest
                          bardziej - również trzeba znać się na kobietach.
                • bitch.with.a.brain Re: Damski mentor 05.11.07, 10:32
                  Wspólnota doświadczeń jak najbardziej.Ale może to być na przykład wspólnota
                  doświadczeń kobiet, które urodziły, wtedy poród jest takim dośweiadczeniem dla
                  nich wspólnym,dla mężczyzn i innych kobiet niedostępnym.Ale uważam,że znacznie
                  bliżej mi pod wzgledem doświadczeń do mężczyzn z, nazwijmy to umownie, mojego
                  kręgu kulturowego i klasy społecznej niż do kobiet spoza nich.
                  Nie odważyłabym się też powiedzieć,że z racji płci jestem w stanie pojąć na
                  przykład doświadczenia kobiet z czasów wojny na bałkanach.Mnie to przerasta i
                  nie umiałabym o tym pisać.
        • karolana Re: Damski mentor 05.11.07, 11:29
          > Jednak się z Tobą, bitch, nie zgodzę: co innego zajmować się czymś, a co innego
          > obwieszczać się guru.

          Jak dla mnie guru w temacie literatury jakiejkolwiek nie istnieje w ogóle. Czym
          innym jest wiedza teoretyczna, a czym innym indywidualny odbiór literatury,
          który zależy od całokształtu naszych przeżyć. Ten sam tekst czytany przez 100
          osób będzie odbierany na co najmniej 200 różnych sposobów. Czytanie jest
          procesem twórczym, w którym bierze udział cała nasza świadomość i podświadomość.
          Jedyne, co jest nam potrzebne, to trochę wiedzy i chęć oraz umiejętność
          myślenia. A wszyscy "eksperci" niech się bujają :D
    • piekielnica1 Re: Damski mentor 30.10.07, 21:49
      > przedstawił się jako
      > "specjalista od spraw literatury kobiecej".

      Na tym forum samozwanczych, z wlasnego nadania i mianowania
      specjalistow i ekspertow od spraw kobiecych i feminizmu jest ci
      dostatek.
      I kazdy z nich uwaza sie niewatpliwie za super auterytet.
    • rozczochrany_jelonek Re: Damski mentor 04.11.07, 23:52
      sugerujesz że mężczyzna nie może być specjalistą od literatury ? :)
      • tomekpk Re: Damski mentor 05.11.07, 13:14
        Zauważ, że autorka postu buduje mur między mężczyznami a kobietami.
        Do takiego wniosku sprowadza treść. Wy piszcie o sobie a my o sobie.
        A mnie podoba się to co ktoś kiedyś powiedział, że najlepiej opisać
        kobietę może mężczyzna a mężczyznę kobieta.
        • pavvka Re: Damski mentor 05.11.07, 13:41
          A najlepiej opisać profesora może analfabeta...
          • malila Re: Damski mentor 05.11.07, 14:15
            pavvka napisał:

            > A najlepiej opisać profesora może analfabeta...

            O kim piszesz "analfabeta"?! :))
        • rozczochrany_jelonek Re: Damski mentor 06.11.07, 22:13
          ciekawe jest też to że autorka wątku nie podaje czym jest 'literatura kobieca' ,
          czy to literatura o kobietach czy może literatura dla kobiet :) czy może coś
          zupełnie innego ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka