Dodaj do ulubionych

Baronowa von Teese ...

07.01.08, 18:40
Milczałem przez ostatnie dni, jednak dzisiaj za sprawą - zdumiewające -
Wysokich Obcasów przeżyłem wstrząs ...
WO, trzepaczka piany polit-popowowej, dopuściła na swoje łamy kogo?
Otóż dopuściła na swoje łamy samą baronową Ditę von Teese - wielce
rock'n'rollową koleżankę, wielbicielkę swingu i burleski. Koleżankę opromującą
wizerunek niesłychanie politycznie niepoprawny, wsteczny i nienowoczesny!

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4806400.html

Swoją drogą - któż inny oprócz mnie mógłby na tym forum donieść o wydrukowaniu
wywiadu z samą baronową ... :o)



Pozdrawiam
Keep Rockin'
Obserwuj wątek
    • sir.vimes No nie do końca 07.01.08, 19:03
      Koleżankę opromującą
      > wizerunek niesłychanie politycznie niepoprawny, wsteczny i nienowoczesny!

      Jak najbardziej nie wsteczny - chyba, że mentalny cyberpunk jest wsteczny.

      Teese jest niesłychanie wyzwolona a jej kult formy ponad treścią napewno nie
      jest staroświecki.
      • bucefal_macedonski Mentalny cyberpunk jest wsteczny 09.01.08, 20:30
        Tak jest już leciwy, że to w zasadzie światopogląd naszych rodziców. ;o) A
        przynajmniej starszego rodzeństwa.

        Bożyszcze gothowej młodzieży, emerytowany wróg publiczny nr 1 Ameryki,
        popkulturowy cyberpunk i były mąż baronowej tak się szpetnie zestarzał, aż żal
        patrzeć jak się uwięził w masce własnego apatycznego makijażu. Forpoczta
        młodzieżowego buntu dobiegająca czterdziestki. Taki z niego cyberpunkowiec, jak
        z kreskówki "the Grim Adventures of Billy and Mandy".

        A co się zaś tyczy Heather Renée Sweet, to nie wydaje mi się, aby znana od
        początków ubiegłego stulecia popularna rozrywka teatralna, jaką jest burleska
        stanowiła obecnie jakieś artystyczne wyzwolenie. Trochę za bardzo trąci myszką,
        niczym stare katalogi bielizny, choć nie odmówię kobiecie talentu, pomysłu na
        siebie oraz wytrwałości w jego realizacji. Tak od 1991 roku ciągle
        striptease'owym w siodle - chapeau bas!
        • sir.vimes Marylin? 15.01.08, 10:09
          A kto o NIM pisał, że jest cyberpunkowy?

          "Bożyszcze gothowej młodzieży, emerytowany wróg publiczny nr 1 Ameryki,
          popkulturowy cyberpunk i były mąż baronowej tak się szpetnie zestarzał, aż żal
          patrzeć jak się uwięził w masce własnego apatycznego makijażu. Forpoczta
          młodzieżowego buntu dobiegająca czterdziestki. Taki z niego cyberpunkowiec, jak
          z kreskówki "the Grim Adventures of Billy and Mandy"."
          • sir.vimes Re: Marylin? 15.01.08, 10:10
            Zabawne, że dyskusja dotyczy zupełnie niezwązanej z tym panem kobiety a ty
            MUSISZ nawiązać do jej byłego męża.
            Albo na jej temat nic nie masz do powiedzenie, albo zdaje ci sie, ze
            najważniejszą częścią kobiecego ciała jest mąż. Choćby były.

            To jest dopiero wsteczne.

            • bucefal_macedonski Re: Marylin? 05.02.08, 03:49
              Tak sie po prostu probowalem doszukac jakiegokolwiek przejawu
              mentalnego cyberpunka w Von Teese, i jedyne odlegle, bo fasadowe
              skojarzenie to z Mansonem wlasnie.

              Bardzo Cie przepraszam, jesli nie dostrzeglem cyberpunka w niej
              samej. Za to Ty ze swojej strony moglabys troche zaprzestac tej
              komicznej czujnosci femirewolucyjnej i wyjasnic mi, co wspolnego
              maja dystopijne wizje technologicznego piekla rodem z Gibsona,
              Sterlinga czy Cadigan z pania publicznie pluszczaca sie w
              gigantycznej koktajlowce.
    • kochanica-francuza [...] 07.01.08, 19:06
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kochanica-francuza eee, baronowa? jaka ona baronowa? 07.01.08, 19:07
      pomijając już ten drobiazg, że baron to tytuł kupny, fałszywy...
      • pavvka Re: eee, baronowa? jaka ona baronowa? 08.01.08, 14:23
        Baronowa to żona barona. Wiem tylko, że Dita była żoną Marilyna
        Mansona, czyżby on miał tytuł szlachecki?
        • saszenka2 Re: eee, baronowa? jaka ona baronowa? 11.01.08, 23:24
          pavvka napisał:

          > Baronowa to żona barona. Wiem tylko, że Dita była żoną Marilyna
          > Mansona, czyżby on miał tytuł szlachecki?
          Też mam co do tego poważne wątpliwości. Trudno mi uznać ją za osobę
          staroświecką. Jest kobietą wyzwoloną, dziś nadal takich kobiet wcale
          nie jest tak wiele.
    • bitch.with.a.brain Re: Baronowa von Teese ... 07.01.08, 22:04
      Przecież dita ze swoja samoświadomościa, znajomością stylistyki i
      rekwizytów,którymi zna jest bardzo nowoczesna.Tak nielubiane przez Ciebie drag i
      przebieranki, genderowa zabawa płciowością, to się przecież wywodzi z takich
      samych tradycji, z jakich czerpie Dita.
      Zresztą ona nie ukrywa,że kobieta to konstrukt, musi powstać w wyniku
      stylizacji, uczenia się roli. To niemal słynne: "Nie rodzimy się kobietami,ale
      się nimi stajemy"
      Dita jaką znamy też musiała się stworzyć.

      I jest w tym absolutnie cudowna, piękna i pociągająca
      • pavvka Re: Baronowa von Teese ... 08.01.08, 10:08
        BWAB, nie burz Dżoniemu obrazu świata, bo się sflustruje.
        • bitch.with.a.brain Re: Baronowa von Teese ... 08.01.08, 19:44
          Obraz świata by mu się zburzył jakbym wystąpiła w stylizacji takiej jak Dita:)
          Dysonans poznawczy by był. Tak sobie myślę, może i powstanie taka sesja,jak będę
          miała trochę czasu. A gdzieś w tle bedzie sobie leżała jakaś "Krytyka
          feministyczna" na przykład:)
      • johnny-kalesony Re: Baronowa von Teese ... 08.01.08, 15:24
        O, czyżby "osoba, kojarząca się z anachronicznym patriarchalnym rytuałem
        chrześcijaństwa, pozostającym w sprzeczności z zasadami pedagogiki
        uświadomionego społeczeństwa genderowego" (mówiąc po ludzku - św. Mikołaj)
        położła Ci pod choinką jakąś książczynę następnej "myślicielki"?


        Jeżeli mówimy natomiast o "uświadomionej stylizacji" Dity - to tylko złudzenie,
        spowodowane zamętem wywołanym przez obłęd genderyzmu. To co normalne, oczywiste,
        naturalne wydaje się być postrzegane jako kostium, przebranie.
        Takich właśnie czasów dożyliśmy - w których widok normalnej, kobiecej kobiety
        wywołuje oszołomienie; ba - nawet zaczyna uchodzić za coś niezwykłego, szokującego.



        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • kot_w_zimie Re: Baronowa von Teese ... 08.01.08, 17:06
          Tą myślicielką mógł być choćby poczciwy Baudelaire - czytałeś 'Pochwałę makijażu'?
          A kreacja Dity to typowy postmodernizm. Zabawa konwencjami, ironia (przecież nie
          tylko fatałaszki są retro, ale i styl samych fotografii, kolorystyka,
          kompozycja)- to jest dla ciebie normalne-oczywiste? :))No tak, teraz jest taka
          moda na wszelkie pastisze, że człowiek się po prostu przyzwyczaił ;)
        • bitch.with.a.brain Re: Baronowa von Teese ... 08.01.08, 19:43
          Rozumiem,że ograniczyłeś się do obejrzenia zdjęć i nie przeczytałeś artykułu?
          Nie wymyśliłam sobie tego, Dita mówi,że taka Dita jaką znamy to nic naturalnego
          tylko efekt wielogodzinnych ćwiczeń przed lustrem i przemyslanej stylizacji.

          A pod choinką znalazłam rózne rzeczy, ksiązki też. Ale nie sądzę by cie
          ciekawiło jakie. Nie ma w nich obrazków.
    • kropka_bordo Re: Baronowa von Teese ... 08.01.08, 19:23
      Jasio, chciałam napisać coś o Twoim ilorazie inteligencji i bucie... ale
      eee-tam, i tak byś nie zrozumiał.

      Zajrzyj chłopcze raz jeszcze do tego artykułu i policz ile razy występuje tam
      słowo "chcę" wypowiadane przez baronową.

      LOL z Ciebie!

      • johnny-kalesony Re: Baronowa von Teese ... 09.01.08, 00:22
        kropka_bordo napisała:

        > Jasio, chciałam napisać coś o Twoim ilorazie inteligencji i bucie... ale
        > eee-tam, i tak byś nie zrozumiał.

        Ależ nie musisz się w żadnym razie krygować - jeśli chodzi o buty jestem fanem
        kowbojek.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
    • bucefal_macedonski Taka ona inteligientna... 08.01.08, 19:45
      ... niekonwencjonalnie konwencjonalna, świadomie dokonująca
      artystycznych wyborów i w ogóle i w szczególe i teges-szmeges...

      Ciekawe, czy to samo powiedzielibyście o Violettcie Villas? Jakby
      nie patrzeć, blichtr podobny...
      • kot_w_zimie Re: Taka ona inteligientna... 08.01.08, 22:16
        Nieee, Villaska wydawała się zupełnie szczera w tym co robiła... To chyba
        właśnie ona ucieleśnia opiewany przez Kalesona typ 'rokendrolowej koleżanki'
        kobiecej jak się patrzy...
        • piekielnica1 Re: Taka ona inteligientna... 08.01.08, 22:43
          > Nieee, Villaska wydawała się zupełnie szczera w tym co robiła...

          Mnie zawsze wydawala sie jakas dziwna, czego zawsze zalowalam, bo
          jej glos ... zmarnowany talent.
          To byla choroba, ktorej nikt nie zdjagnozowal w pore.
        • ggigus kocie, a co wg ciebie takiego 09.01.08, 22:08
          chorego robi Violetta?
          ze przesadza z makijazem? wiele osob to robi
          jest religijna? hoho, w Polsce to norma
          ze kocha zwierzeta? to tez ma wiele ludzi, w tym wielu artystow
          • ggigus sorek!! piekielnico, a co robi Villas 09.01.08, 22:11
            wg ciebie takiego chrego?
            post do kota jest postem do piekielnicy, sorek
          • piekielnica1 Re: kocie, a co wg ciebie takiego 11.01.08, 23:52
            Jest po prostu chora, nawet leczy sie ostatnio szpitalnie.
            I nie jest to zdna obelga czy ujma. Dopasc moze kazdego.

            > ze kocha zwierzeta? to tez ma wiele ludzi, w tym wielu artystow

            Zdrowy czlowiek z milosci do zwierzat nie krzywdzi ich, a Wioletcie
            to sie zdarzalo, nie byla w stanie zorganizowac im pozywienia, ani
            odpowiednich warunkow.
    • karolana Re: Baronowa von Teese ... 08.01.08, 21:21
      jeden cytat:
      "Największe wyzwanie mam za sobą - wymyśliłam siebie na nowo."
      koniec
      czytamy zanim napiszemy, tak?
      • johnny-kalesony Re: Baronowa von Teese ... 09.01.08, 00:36
        Każdy w dżej mierze "siebie wymyśla", jednak użycie tego określenia jeszcze nie
        upoważnia feministek, łasych na choćby nikłe potwierdzenie swoich z Księżyca
        wziętych (bo nie z Wenus na pewno) teoryjek, nie upoważnia do podpierania się
        wyznaniem baronowej w obronie oczywistej niedorzeczności, ukrywającej się pod
        kryptonimem "kobieta to konstrukt".
        Baronowa "siebie wymyśla" ponieważ ma taką wewnętrzną potrzebę - właściwą każdej
        normalnej koleżance. Potrzebę podobania się, atrakcyjności. Dlatego też
        "wymyślanie siebie" w przypadku baronowej nie stanowi celowego zabiegu,
        obliczonego na takie czy inne efekty. To czysto epifaniczne doświadczenie
        koleżankowatości, wynikające z rzeczywistej, szczerej i - uwaga słowo zakazane -
        naturalnej potrzeby.
        Ja jestem rock'n'rollowcem i mojego upodobania do rock'n'rolla nie jestem w
        stanie wytłumaczyć - najwyraźniej na rzeczy jest tutaj pewna komplementarność
        metafizyczna. Nie sądzę, żeby moje upodobania można było określić mianem
        "konstruktu", ponieważ nie są wybrane z premedytacją, z wyrachowaniem.

        Cóż, najwyraźniej kobiety już zaczęły dzielić się na "kobiety" oraz "konstrukty
        kobiet" ...
        Ja - bezwstydnie prawdę wyjawiając - ja wolę "kobiety" niż jakieś tam "konstrukty".



        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • piekielnica1 Re: Baronowa von Teese ... 09.01.08, 12:58
          > Ja - bezwstydnie prawdę wyjawiając - ja wolę "kobiety" niż jakieś
          > tam "konstrukty".

          Ciekawi mnie co na to kobiety?
          • bene_gesserit Re: Baronowa von Teese ... 09.01.08, 13:13
            No wlasnie, bo konstrukt 'naturalne jest to, ze trzeba byc
            sztucznym' wydaje sie byc wlasciwy tym, ktorzy z krwi-i-kosci
            kobietami maja niewiele wspolnego, a swoja wiedze o kobiecosci
            czerpia ze stron dla internetowych onanistow.
            • johnny-kalesony Re: Baronowa von Teese ... 09.01.08, 15:31
              Jakież nikiforyczno-wzruszające jest to upodobanie wyznawców religii genderowej
              do odwracania kota ogonem ...
              A dlaczego to niby baronowa miałaby być "sztuczną"? I na dodatek ta sztuczność
              przyjmowałaby wszelkie pozory naturalności?
              Dita nie udaje, nie gra. Zawsze taka była, niezależnie od koniukntury na takie
              czy inne "konstrukty" - co sama wyznaje pod koniec.
              Teraz mamy koniunkturę na nienormalność, wynarturzenia polit-popu, więc istotnie
              baronowa zwraca na siebie uwagę, ponieważ jest kobietą i się tego nie wstydzi,
              tak jak to dzisiaj obowiązuje.

              Natomiast jeżeli mówimy o czerpaniu wiedzy z takich czy innych źródeł, być może
              lepiej - a na pewno pożyteczniej z czysto intelektualnego punktu widzenia
              funkcji poznawczych - czerpać wiedzę z takich stron niż z Zadry, Feminoteki albo
              innych pełnych jałowego ględzenia o niczym stron (albo pisemek).


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • sir.vimes A przeczytałeś ten wywiad? 09.01.08, 16:59
                Bo chyba jednak tylko obejrzałeś zdjęcia. Szkoda.
                • johnny-kalesony Re: A przeczytałeś ten wywiad? 09.01.08, 18:07
                  Nie rozumiem dalibóg dlaczego wszystkie macie taką obsesję na punkcie czytania
                  przeze mnie tego wywiadu ... I co ja mam Ci odpowiedzieć? Że pisać umiem, jednak
                  czytać już nie?


                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • sir.vimes Re: A przeczytałeś ten wywiad? 09.01.08, 18:34
                    I co ja mam Ci odpowiedzieć? Że pisać umiem, jedna
                    > k
                    > czytać już nie?

                    A wiesz - to się zdarza. Vide dowcipy o policjantach. Zapewne jest w nich
                    ziarnko prawdy.

                    Po prostu albo nie czytałaś dokładnie (lub wcale) albo bazujesz na nieznanych mi
                    wypowiedziach Dity spoza tego wywiadu (jeśli masz coś ciekawego - uprzejmie
                    proszę, zalinkuj).

              • goblin.girl Re: Baronowa von Teese ... 09.01.08, 17:09
                > Dita nie udaje, nie gra. Zawsze taka była, niezależnie od koniukntury na takie
                > czy inne "konstrukty" - co sama wyznaje pod koniec.

                Przecież sama mówi, ze jej styl to godziny ćwiczeń przed lustrem i nie chodzi o
                nic innego. Jest interesujacą, fascynujaca kobietą, ale jej styl opiera się na
                grze, nie ma sensu udawać, ze jest inaczej.
                Dita sama sobie narzuciła taki styl, z własnej woli i swietnie sie w tym
                odnajduje, ale to ona zadecydowała o tym, kim chce być; nie jest tak, ze jej
                "kobiecość" ten styl zdefiniowała.
                Co do określen "naturalne" i "sztuczne", nie lubię tak rozgraniczać, bo nikt nie
                jest do końca naturalny, sa tylko różne stopnie ingerencji w nasz wygląd i styl
                oraz bardzo istotny fakt, czy tej ingerencji dokonujemy sami z własnej woli, czy
                otoczenie nam ją narzuca.
                Przyznam, ze bardzo podziwiam urodę i konsekwencję Dity, ale nie narzuciłabym
                sobie takiego stylu
                (ale chyba pierwszy raz w życiu mam ochotę kupić sobie gorset :))
                • johnny-kalesony Re: Baronowa von Teese ... 09.01.08, 17:58
                  No widzisz, jak przy okazji odzywa się natura Twa koleżankowa?
                  Trudno ją zagłuszyć byle genderowym bajdurzeniem ...
                  Może właśnie dlatego olbrzymia większość tekstów genderowych emanuje takim
                  naszpikowanym nowomową bełkotem, żeby zamaskować prosty fakt, że autorki (lubo -
                  mości autorowie) nic nie mają do powiedzenia albo gadają od rzeczy, bzdury
                  opowiadają bo się, panie, gruszek sfermentowanych nawąchali ...


                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • goblin.girl Re: Baronowa von Teese ... 10.01.08, 12:32
                    johnny-kalesony napisał:
                    > No widzisz, jak przy okazji odzywa się natura Twa koleżankowa?

                    Czy ja wiem - po prostu spodobały mi się gorsety
            • saszenka2 Re: Baronowa von Teese ... 11.01.08, 23:32
              bene_gesserit napisała:

              > No wlasnie, bo konstrukt 'naturalne jest to, ze trzeba byc
              > sztucznym' wydaje sie byc wlasciwy tym, ktorzy z krwi-i-kosci
              > kobietami maja niewiele wspolnego, a swoja wiedze o kobiecosci
              > czerpia ze stron dla internetowych onanistow.
              >

              Bene, trafiłaś w samo sedno. Rozumiem, że ta cała optoczka dla
              Johnny`egop jest naturalna. Ciekawe, że ludzie pierwotni jakoś nie
              stosowali fluidu, nie nakładali na niego pudru, nie malowali powiek
              cieniami i ust szminkami. Coś z tą naturalną "kobiecością" wg
              poszukiwacza kalesonów jest nie tak, skoro dla niego naturalny jest
              makijaż i minióweczki.
    • six_a Re: Baronowa von Teese ... 15.01.08, 12:54
      wywalili ten wątek o naszej klasie???
      • johnny-kalesony Re: Baronowa von Teese ... 15.01.08, 14:06
        Wywalili ...

        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • six_a Re: Baronowa von Teese ... 15.01.08, 14:28
          bo chciałam zapytać, czy znalazłeś wśród koleżanek szkolnych
          barbarellę :)
          • johnny-kalesony Re: Baronowa von Teese ... 15.01.08, 14:39
            Barbarellę nie, ale rzecz jasna znalazłem klasową gwiazdę - blondi ZAWSZE w
            minióweczce, u której oczywiście nigdy nie miałem jakichkolwiek szans
            [aczkolwiek teraz ... =)]. Co ciekawe, prawie w każdej klasie, w każdej grupie
            na studiach jest ktoś taki. I bardzo często są to najzdolniejsze, najbardziej
            pilne koleżanki-perfekcjonistki. Barbarella z mojej klasy jest np. absolwentką
            dwóch fakultetów (i są to dosyć poważne kierunki).


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
      • johnny-kalesony Re: Baronowa von Teese ... 15.01.08, 14:09
        Zaczynam przyominać Kochanicę ... :D
        To właściwie jeszcze nic takiego, bo kiedyś wywalili mi wątek o Lerze Auerbach -
        genialnej kompozytorce i pianistce, a zamieściłem go tutaj specjalnie w
        odpowiedzi na narzekania o niewielkim gronie kobiet zajmujących się pisaniem
        nutek na pięcioliniach ...


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka