saszenka2 05.08.08, 01:14 www.racjonalista.pl/kk.php/s,5994 Krok w dobrym kierunku. Może do ludzi z czasem zacznie coś docierać? i za jakieś kilkadziesiąt lat legalizacja małżeństw homoseksualnych będzie w Polsce faktem> Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bertrada Re: Ślub humanistyczny dwóch lesbijek 05.08.08, 05:08 No i byłaś szybsza. Właśnie miałam taki wątek założyć. ;P Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Prywatne śluby - proszę bardzo. 06.08.08, 04:37 Mogą śluby brać dwie kobiety, dwóch mężczyzn, trzech mężczyzn, mężczyzna i hipopotam. Dopóki rząd się nie miesza wszystko jest OK. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus Re: Prywatne śluby - proszę bardzo. 06.08.08, 12:55 rzad generalnie nie miesza do slubow a ja uwazam, ze inni ludzie nie powinni sie mieszac do tego, jesli dwoje doroslych ludzi ma ochote byc razem z papierkiem Odpowiedz Link Zgłoś
johnny-kalesony Re: Prywatne śluby - proszę bardzo. 06.08.08, 13:49 Gigi, masz na myśli trójkąt? Pozdrawiam Keep Rockin' Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Prywatne śluby - proszę bardzo. 08.08.08, 08:54 trójkąt czy nie, ale na papierku wszystkim jednak zależy... takim czy innym Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Prywatne śluby - proszę bardzo. 07.08.08, 01:05 Księży, wszelkich fanatyków religijnych i generalnie nikogo nie powinno obchodzić, że dwoje dorosłych ludzi chce zarejestrować związek. Państwo ma tylko jedno zadanie, stworzyć podstawy prawne do zawarcia związku pomiędzy dwoma osobami tej samej płci. Do tego, kto z kim i z jakich przyczyn bierze ślub nie powinno się mieszać. Jak się komuś ślub gejow nie podoba, to niech na niego nie idzie, ani sam nie bierze, ale wara mu od tego, że dwoje dorosłych ludzi chce zalegalizować swój związek. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Chwileczkę... 09.08.08, 02:55 Państwo ma tylko jedno zadanie, stworzyć podstawy prawne do > zawarcia związku pomiędzy dwoma osobami tej samej płci. Ale dlaczego ma to robić? Poza tym skutki prawne decyzji państwowych odczuje całe społeczeństwo. Do tego, kto > z kim i z jakich przyczyn bierze ślub nie powinno się mieszać. Czyli rozumiem, że przeciw małżeństwom poligamicznym nic nie masz? Jak > się komuś ślub gejow nie podoba, to niech na niego nie idzie, ani > sam nie bierze, ale wara mu od tego, że dwoje dorosłych ludzi chce > zalegalizować swój związek. Aha, czyli można się z czymś nie zgadzać, ale trzeba zaakceptować przeciwny pogląd, tak? Powiedz mi, dlaczego przeciwnicy homomałżeństw mają ulegać ich zwolennikom? Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus a co ci przedzkadzaja homomalz.? 09.08.08, 14:48 tak serio? co ci przeszkadza, ze sasiadko obok np. zyja razem i sa po slubie? i jakie skutki slubow homoseks. ma poniesc cale spoleczenstwo? jakie skutki slubow w ogole dla spoleczenstwa sa? tak ciekawa jestem po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus ps argument poligamii jest nietrafiony 09.08.08, 14:50 bo poligamia oznacza gorasza pozycje starszej czy kolejnej zony wiec nie ma co porownywac poligamii z malz. homo argumentujesz jak ci przeciwnicy abrocji, ktorzy kaza zabijac marudzace, 6-letnie dziewczynki np. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s To ja odpowiem... 09.08.08, 15:05 ... bo dochodzę do wniosku, że z małżeństwami homoseksualistów też mam problem. Z punktu widzenia wyłącznie liberalnie rozumianych praw jednostki, oczywiście te śluby są OK - bo dają homoseksualistom szczęście. Jednak z punktu widzenia społeczeństwa już niekoniecznie, tak samo jak np. zalegalizowane konkubinaty - społeczeństwo tak naprawdę potrzebuje stabilnych, (wielo)dzietnych związków, bo bez nich wymrze po prostu. To jest brutalne, ale taka jest chyba prawda... Ja osobiście powiem tak: znam argumenty za homoseksualnymi małżeństwami, ale mimo nich po prostu nie jestem w stanie przemóc wątpliwości, czy powinno się na nie pozwalać. Może wyłazi ze mnie konserwa, ale naprawdę ostatnio częściej nachodzi mnie myśl, że homoseksualne małżeństwa po prostu sprzeczne z tym, co mi się wydaje, hm, normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 15:37 stephen_s napisał: > społeczeństwo tak naprawdę potrzebuje stabilnych, (wielo)dzietnych związków, bo > bez nich wymrze po prostu... I zakaz ślubów homoseksualnych w czymś tu pomoże / przeszkodzi? Napisz koniecznie jak ty to widzisz, bo ja nie widzę żadnego związku. Uważasz, że dwóch pedziów jeśli się im zabroni wziąć ślub, to się ożenią, stworzą stabilną wielodzietną rodzinę? Weź i mi wytłumacz. > nachodzi mnie myśl, że homoseksualne małżeństwa po prostu sprzeczne z tym, co m > i > się wydaje, hm, normalne. No i to rozumiem, wygląda mi na szczere: mam uprzedzenia i dlatego zabronię czegos innym ludziom.To, że będą z tego powodu nieszczęśliwi, to trudno - ważne że ja nie ucierpię z powodu naruszenia mojej estetyki. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 16:24 > I zakaz ślubów homoseksualnych w czymś tu pomoże / przeszkodzi? To nie chodzi o zakaz. Raczej o to, że z punktu widzenia państwa danie komuś ślubu to przywilej - więc daje je się tym związkom, których realnie społeczeństwo potrzebuje. > No i to rozumiem, wygląda mi na szczere: mam uprzedzenia i dlatego > zabronię czegos innym ludziom. No nie, ja Cię bardzo proszę - nie wmawiaj mi, że mam uprzedzenia wobec homoseksualistów. Wyrażenie wątpliwości, czy coś mieści się w granicach normy, ma być uprzedzeniem? Nie sądzę. W ogóle mam takie wrażenie, że w obecnych czasach pojęcie "normalności" stało się czymś straszliwie wstydliwym i od czego należy uciec. ALe czy się da? Mam wątpliwości... Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 20:41 stephen_s napisał: z punktu widzenia państwa danie komuś > ślubu to przywilej - więc daje je się tym związkom, których realnie > społeczeństwo potrzebuje. Państwo według ciebie potrzebuje stabilnych wielodzietnych związków - co ma udzielanie ślubów z tym wspólnego? W chwili ślubu nic nie wiadomo ani o dzizetności ani o stabilności. Wygląda to na łatanie upzredzenia byle czymś co nawet z daleka nie pzrypomina argumentu. Odpowiedz Link Zgłoś
strangeday Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 21:01 ależ to bardzo proste: w ujęciu "tradycyjnym" celem ślubu jest założenie rodziny i posiadanie dzieci. a to, jako rzecz 'korzystna społecznie', spotykało się ze wsparciem państwa - dlatego ma swoje odbicie w prawie. pytanie czy i jakie 'przywileje' jest sens przyznać parom, które takiego celu nie mają z definicji... Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 21:25 Nie ujeciu 'tradycyjnym', ale 'teoretycznym'. W praktyce coraz wiecej ludzi dzieci miec nie chce - w malzenstwie czy poza nim czy w zwiazku nieformalnym. Istnienie malzenstw homo w niczym dzietnosci panstwu nie ujmuje, chociaz i nie przysparza - ale to chyba nie problem? Za to statystyki towarzystw ubezpieczeniowych dowodza, ze ludzie w stalych zwiazkach zyja zdrowiej. Wiec malzenstwa homo sa w interesie panstwa - oszczedzi w ten sposob na kosztownej opiece medycznej. A prawo dziedziczenia po partnerze, prawo do decydowania o jego losie w szpitalu, odwiedzin szpitalnych, dziedziczenia niektorych swiadczen, ubezpieczenia itd to nie jest zaden, do cholery, przywilej. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 22:14 > W praktyce coraz wiecej ludzi dzieci miec nie chce Dużo bym dał, by wiedzieć, czemu... > A prawo dziedziczenia po partnerze, prawo do decydowania o jego > losie w szpitalu, odwiedzin szpitalnych, dziedziczenia niektorych > swiadczen, ubezpieczenia itd to nie jest zaden, do cholery, > przywilej. Ja bym chciał zobaczyć argumenty, że tego wszystkiego pary homoseksualne nie mogą mieć bez małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 23:35 To znaczy jakie fakty? Ja bym po prostu chciał zobaczyć porządną argumentację wykazującą, że wszystko to, o czym piszesz, nie jest możliwe w ramach istniejącego prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 00:15 Fakty sa takie, ze w swietle obowiazujacego prawa zwiazki homo maja takie same prawa, jak bezdzietne konkubinaty, czyli zadne. W swietle prawa partner mezczyzny, z ktorym zyje od pietnastu lat jest dla niego obca osoba. Myslalam, ze to oczywista oczywistosc i nie trzeba ci porzadnie tlumaczyc, ze trawa jest zielona. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 00:26 OK, ale w takim razie po kolei: czego związki homoseksualne potrzebują, a czego w prawie brakuje? Rozważmy to na spokojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 00:52 Nie jestem prawniczka i nigdy sie specjalnie tematem nie zajmowalam, o tyle, o ile mnie nie dotyczyl, bo ja tez zyje w konkubinacie :) Moge sie wiec mylic, ale. Podstawowe korzysci spoleczne, jakie z automatu ma wspolmalzonek/ka, a nie ma wspolpartner/ka, to wg mojej bardzo ogolnej wiedzy: *prawo do wspolnej adopcji *prawo do opieki/adopcji biologicznego dziecka partnera/ki po jego smierci *obowiazek alimentacyjny (na dziecko i/lub eksa) *prawo do wspolnego rozliczania sie podatkowego *prawo do otrzymywania swiadczen po smierci partnera/ki typu renta/emerytura *prawo do dziedziczenia co najmniej polowy majatku w przypadku smierci partnera/ki i braku testamentu *mozliwosc doswiadczenia istotnego rytualu przejscia, jakim jest malzenstwo oraz spolecznych i emocjonalnych jego konsekwencji Oczywiscie - niektore (bardzo niektore) z rzeczy niedostepnych konkubinatom homo czy hetero mozna uregulowac umowami cywilnymi. Ale to zwiazne jest z oplatami i formalnosciami, o ktore malzenstwo klopotac sie nie musi, noi - to dotyczy imo jedynie mniej istotnych rzeczy typu prawdo do odwiedzin w szpitalu czy pelnomocnictwo w decydowaniu o kontynuowaniu leczenia i takich tam. Noi nawet jesli para o _wszystkim_ pomysli wprzody i upelnomocni sie na wszelkie mozliwe okolicznosci, nie jest powiedziane ze np po smierci jednego z nich chciwa rodzina nie podwazy testamentu, bo ustawowo (nie wiem, nie jestem prawnikiem) zdaje sie ma do tego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:02 bene_gesserit napisała: > Nie jestem prawniczka i nigdy sie specjalnie tematem nie > zajmowalam, o tyle, o ile mnie nie dotyczyl, bo ja tez zyje w > konkubinacie :) Moge sie wiec mylic, ale. > > Podstawowe korzysci spoleczne, jakie z automatu ma > wspolmalzonek/ka, a nie ma wspolpartner/ka, to wg mojej bardzo > ogolnej wiedzy: > > *prawo do wspolnej adopcji > *prawo do opieki/adopcji biologicznego dziecka partnera/ki po jego > smierci > *obowiazek alimentacyjny (na dziecko i/lub eksa) > *prawo do wspolnego rozliczania sie podatkowego > *prawo do otrzymywania swiadczen po smierci partnera/ki typu > renta/emerytura > *prawo do dziedziczenia co najmniej polowy majatku w przypadku > smierci partnera/ki i braku testamentu > *mozliwosc doswiadczenia istotnego rytualu przejscia, jakim jest > malzenstwo oraz spolecznych i emocjonalnych jego konsekwencji > > Oczywiscie - niektore (bardzo niektore) z rzeczy niedostepnych > konkubinatom homo czy hetero mozna uregulowac umowami cywilnymi. > Ale to zwiazne jest z oplatami i formalnosciami, o ktore malzenstwo > klopotac sie nie musi, noi - to dotyczy imo jedynie mniej istotnych > rzeczy typu prawdo do odwiedzin w szpitalu czy pelnomocnictwo w > decydowaniu o kontynuowaniu leczenia i takich tam. Noi nawet jesli > para o _wszystkim_ pomysli wprzody i upelnomocni sie na wszelkie > mozliwe okolicznosci, nie jest powiedziane ze np po smierci jednego > z nich chciwa rodzina nie podwazy testamentu, bo ustawowo (nie > wiem, nie jestem prawnikiem) zdaje sie ma do tego prawo. > Rodzina może mieć nawet prawo do zachowku, ale załóżmy, że partner miał tolerancyjnych rodziców, którzy nie będą walczyć o mieszkanie, w którym mieszkał ze swoją wieloletnią partnerką, ale partnerka zapłaci podatek, którego nie musiałaby uiścić jako żona, jeśli w określonym terminem zgłosiłaby do urzędu podatkowego, że nabyła spadek. No i szpital. Mam papier zezwalający na informowanie mnie o stanie zdrowia partnera, ale partner miał wypadek. Wątpię, żebym pamiętała o zabraniu ze sobą odpowiedniego aktu notarialnego, bo nie to mi w głowie. Poza tym pełnomocnictwa kosztują i to niemało. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:20 Z tego, co pamietam z uczelni z prawa rodzinnego (ale wyklady byly jakies 15 lat temu i moglo sie pozmieniac, wiec nie wiem), nie objety testamentem nieslubny nie ma zadnego prawa do mojego majatku. Slubny natomiast z automatu dostaje jego polowe, a polowa jest do podzialu miedzy ewentualne dzieci nasze lub moje. To reguluje jakas ustawa. Natomiast jesli testament jest, i jesli zachcialo mi sie uczynic mojego nieslubnego glownym spadkobierca, moze on dostac moj majatek, ale niekoniecznie musi. Bo reszta rodziny na podstawie tej ustawy mozna testamet zaskarzyc i wygrac. Oczywiscie - jest wielu ludzi, ktorzy maja normalna rodzine i nie musza sie o takie rzeczy martwic, ale wg mojej wiedzy moze sie zdarzyc, ze po 40 latach wspolnego mieszkania i smierci jego wlasciciela, jego partner zostanie wyrzucony - w swietle prawa - na bruk. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:25 bene_gesserit napisała: > > Z tego, co pamietam z uczelni z prawa rodzinnego (ale wyklady byly > jakies 15 lat temu i moglo sie pozmieniac, wiec nie wiem), nie > objety testamentem nieslubny nie ma zadnego prawa do mojego > majatku. Slubny natomiast z automatu dostaje jego polowe, a polowa > jest do podzialu miedzy ewentualne dzieci nasze lub moje. To > reguluje jakas ustawa. > Natomiast jesli testament jest, i jesli zachcialo mi sie uczynic > mojego nieslubnego glownym spadkobierca, moze on dostac moj > majatek, ale niekoniecznie musi. Bo reszta rodziny na podstawie tej > ustawy mozna testamet zaskarzyc i wygrac. > > Oczywiscie - jest wielu ludzi, ktorzy maja normalna rodzine i nie > musza sie o takie rzeczy martwic, ale wg mojej wiedzy moze sie > zdarzyc, ze po 40 latach wspolnego mieszkania i smierci jego > wlasciciela, jego partner zostanie wyrzucony - w swietle prawa - na > bruk. > Gdybyś miała partnera, a on dziecko, a on mimo wszystko uczynił Cię jedyną spadkobierczynią, to dziecko ma prawo do zachowku, a w ogóle każdy testament można spróbować podważyć. Nawet jak dostaniesz to mieszkanie, to jesteś w gorszej sytuacji, bo płacisz spory podatek, nieważne, że łożyłaś na remonty, że w nim mieszkałaś, dlatego związki formalne mają łatwiej i odmawianie gejom prawa do zawarcia takowego, oznaczają zgodę na sytuację, że dwóch partnerów mieszka razem, łoży na dom, jeden umiera, a drugi ląduje na bruku. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:42 Tutaj mała dygresja: Bene, jasne, że żyjąc w konkubinacie, nie masz tych samych przywilejów, co żona - ale co w takim razie przeszkadza Ci po prostu wyjść za mąż? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:46 Stefa, na boga, wez sie laskawie odczep i nie baw w psychologa :) Wazne jest, ze my mamy wybor, a nasi przyjaciele, ktorzy sa ze soba dluzej niz my - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:53 Nie bawię się w psychologa. Po prostu uważam, że skoro zdecydowałaś się na życie w konkubinacie, to chyba powinnaś rozumieć, jakie są tego konsekwencje? Jeżeli żyjesz z kimś w konkubinacie, czyli nie tworzycie sformalizowanej rodziny, to oczywiste, że nie dziedziczycie po sobie itd. Jesteście tak blisko, że jesteście gotowi po sobie dziedziczyć itd.? To świetnie, w takim razie jesteście gotowi do małżeństwa. Dlaczego go nie zawrzeć? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:01 Alez doskonale wiem, jakie sa tego konsekwencje. Jak napisalam - byla to decyzja. Konsekwencje wymienilam powyzej na twoja prosbe, miales sie do nich ustosunkowac. Na razie wychodzi na to, ze wolisz probowac pouczac mnie i zajmowac sie mna a nie tematem watku. I _naprawde_ nie jestes dla mnie partnerem do rozmowy o moim zyciu osobistym, a twoja chec dyskusji tego publicznie wydaje mi sie cokolwiek niesmaczną. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:15 Nie miałem zamiaru Cię pouczać, jeśli tak wyszło, to przykro mi. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:19 Napisales: > To znaczy jakie fakty? > > Ja bym po prostu chciał zobaczyć porządną argumentację wykazującą, że wszystko > to, o czym piszesz, nie jest możliwe w ramach istniejącego prawa. A potem: > OK, ale w takim razie po kolei: czego związki homoseksualne potrzebują, a czego > w prawie brakuje? Rozważmy to na spokojnie. A ja ci odpowiedzialam: > Podstawowe korzysci spoleczne, jakie z automatu ma > wspolmalzonek/ka, a nie ma wspolpartner/ka, to wg mojej bardzo > ogolnej wiedzy: > > *prawo do wspolnej adopcji > *prawo do opieki/adopcji biologicznego dziecka partnera/ki po jego > smierci > *obowiazek alimentacyjny (na dziecko i/lub eksa) > *prawo do wspolnego rozliczania sie podatkowego > *prawo do otrzymywania swiadczen po smierci partnera/ki typu > renta/emerytura > *prawo do dziedziczenia co najmniej polowy majatku w przypadku > smierci partnera/ki i braku testamentu > *mozliwosc doswiadczenia istotnego rytualu przejscia, jakim jest > malzenstwo oraz spolecznych i emocjonalnych jego konsekwencji I nici z twojego ustosunkowania sie, pomijajac psycho-osobiste wtrety ot. A juz-juz wykazywales zapal w kierunku dyskusji scisle merytorycznej. Argumenty leza i kwicza i nikt sie nimi nie zajmie. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:23 Jejuuuu, widziałem Twojego posta, po prostu na niego jeszcze nie odpowiedziałem... Spokojnie. BTW. Nie bądź hipokrytką, bo Ty nie raz mnie publicznie psychoanalizowałaś i nic sobie nie robiłaś z moich próśb, byś sobie dała spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:29 Analizowania twojej postawy nie sposob bylo uniknac, bo w miejsce argumentow wkladales 'ja tak czuje', 'uwazam po prostu' i zero argumentow 'spoza ciebie', odnoszacych sie do rzeczywistosci poza- stefanowej, wiec sam stawales sie argumentem i przedmiotem rozmowy. Z wlasnej inicjatywy. Albo rybka albo pipka. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 11:49 Zgodnie z obietnicą, odnoszę się do praw, jakie związki homoseksualne mogłyby mieć z racji ślubu: > *prawo do wspolnej adopcji Jak pisałem gdzie indziej, mam bardzo poważne wątpliwości, czy pary homoseksualne powinny mieć prawo do adopcji. > *prawo do opieki/adopcji biologicznego dziecka partnera/ki po jego > smierci To mogłoby mieć sens, przynajmniej w pewnych wypadkach. > *obowiazek alimentacyjny (na dziecko i/lub eksa) Zaraz, to można płacić alimenty na samego eksa? Nie wiedziałem. > *prawo do wspolnego rozliczania sie podatkowego To ma sens. > *prawo do otrzymywania swiadczen po smierci partnera/ki typu > renta/emerytura Moment. Aby na pewno tak jest? Mi się wydaje, że prawo właśnie na takie coś nie zezwala... > *prawo do dziedziczenia co najmniej polowy majatku w przypadku > smierci partnera/ki i braku testamentu OK, to ma sens. > *mozliwosc doswiadczenia istotnego rytualu przejscia, jakim jest > malzenstwo oraz spolecznych i emocjonalnych jego konsekwencji To już jest argument "ezoteryczny". Równie dobrze ja mogę napisać, że związek męsko-damski jest podstawą kultury i dlatego nie mozna sankcjonować związków homoseksualnych... Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 13:29 stephen_s napisał: > Zgodnie z obietnicą, odnoszę się do praw, jakie związki homoseksualne mogłyby > mieć z racji ślubu: > > > *prawo do wspolnej adopcji > > Jak pisałem gdzie indziej, mam bardzo poważne wątpliwości, czy pary > homoseksualne powinny mieć prawo do adopcji. Twoje watpliwosci nie zmieniaja faktu, ze pary homo tego zrobic nie moga. A wiele i tak wychowuje dzieci - swoje wlasne, biologiczne. > > *prawo do opieki/adopcji biologicznego dziecka partnera/ki po jego > > smierci > > To mogłoby mieć sens, przynajmniej w pewnych wypadkach. A pary homoseksualne tego zrobic w Polsce nie moga. > > *obowiazek alimentacyjny (na dziecko i/lub eksa) > > Zaraz, to można płacić alimenty na samego eksa? Nie wiedziałem. Nie wiem. Za granica to jest praktykowane, u nas pewnie bardzo rzadko. Pary homseksualnej to nie dotyczy. Nie maja tego prawa. > > *prawo do wspolnego rozliczania sie podatkowego > > To ma sens. Pary homoseksualne ten sens nie obejmuje. > > *prawo do otrzymywania swiadczen po smierci partnera/ki typu > > renta/emerytura > > Moment. Aby na pewno tak jest? Mi się wydaje, że prawo właśnie na takie coś nie > zezwala... Moja pracujaca tylko w domu babcia po smierci dziadka zyje od kilkudziesieciu lat z emerytury po nim. Pary homoseksualne nie maja tego prawa. > > *prawo do dziedziczenia co najmniej polowy majatku w przypadku > > smierci partnera/ki i braku testamentu > > OK, to ma sens. Bez watpienia, ale par homoseksualnych to nie dotyczy. > > *mozliwosc doswiadczenia istotnego rytualu przejscia, jakim jest > > malzenstwo oraz spolecznych i emocjonalnych jego konsekwencji > > To już jest argument "ezoteryczny". Równie dobrze ja mogę napisać, że związek > męsko-damski jest podstawą kultury i dlatego nie mozna sankcjonować związków > homoseksualnych... Ty skonczyles psychologie, tak? I piszesz, ze spoleczne i emocjonalne funkcjonowanie czlowieka to 'ezoteryka'???????? Na jakiej podstawie twierdzisz, ze zwiazek k-m jest podstawa kultury? Noi na jakiej podstawie twierdzisz ze prawa, ktore daje malzenstwo to przywileje? Zwlaszcza po tym, co tu napisales. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 14:46 Co do argumentów prawnych zbiorczo: OK, rozumiem, że są argumenty za tym, by jakoś takie sprawy uregulować. Czy jednak musi to się odbywać poprzez małżeństwo? Nie da się po prostu tak zmodyfikować prawa, by w sytuacjach, które wymieniłaś, homoseksualistom można było iść na rękę? > Ty skonczyles psychologie, tak? I piszesz, ze spoleczne i > emocjonalne funkcjonowanie czlowieka to 'ezoteryka'???????? Napisałem to w tym sensie, że pod koniec zmieszałaś argumenty czysto prawne z argumentem kulturowym, tj. rytuałem przejścia. Argumentując w ten sposób, równie dobrze można powiedzieć, że małżeństw homoseksualnych być nie może, bo podważają heteroseksualną rodzinę będącą podstawą społeczeństwa itd. To jest ta sama kategoria argumentów. Nie mówię, że zła - ale nie mieszajmy ich z prawem. BTW. Państwo nie ma obowiązku gwarantować komukolwiek doświadczania rytuałów przejścia. > Noi na jakiej podstawie twierdzisz ze prawa, ktore daje malzenstwo > to przywileje? Zwlaszcza po tym, co tu napisales. Zaraz, a nie są to przywileje? Ja mogę np. poznać dziewczynę, mieszkać z nią itd. I nie czułbym się nijak poszkodowany tym, że rozliczamy się oddzielnie, nie możemy po sobie z automatu dziedziczyć itd. To jest zupełnie normalne. Oczywiście, możemy zdecydować się, że chcemy mieć takie możliwości - ale wtedy jest dla mnie oczywiste, że zakładamy rodzinę, czyli bierzemy ślub. Bo te możliwości to są przywileje, za którymi idą też pewne zobowiązania. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 16:20 stephen_s napisał: > Co do argumentów prawnych zbiorczo: OK, rozumiem, że są argumenty za tym, by > jakoś takie sprawy uregulować. Byl taki wniosek w sejmie, w 2004. Rzad jednak odmowil zajmowania sie ta sprawa. Pary homoseksualne nie maja w Polsce zadnych praw. Czy jednak musi to się odbywać poprzez > małżeństwo? Nie da się po prostu tak zmodyfikować prawa, by w sytuacjach, które > wymieniłaś, homoseksualistom można było iść na rękę? Ustanowiony umowa prawna zwiazek partnerski daje duzo roznych udogodnien, ale nie jest rytualem przejscia. Co nie zmienia faktu, ze w Polsce pary homo nie maja prawa do zawarcia takiej umowy. > > Ty skonczyles psychologie, tak? I piszesz, ze spoleczne i > > emocjonalne funkcjonowanie czlowieka to 'ezoteryka'???????? > > Napisałem to w tym sensie, że pod koniec zmieszałaś argumenty czysto prawne z > argumentem kulturowym, tj. rytuałem przejścia. Nie zmieszalam. Wymienilam argumenty prawne, a na koniec najwazniejszy - obyczajowy. Imo wiele par ma w nosie przywileje podatkowe, ma normalne rodziny wiec nie bedzie miala problemow z dziedziczeniem, zarabia dobrze, wiec nie musi domagac sie renty po zmarlym, a adoptowac dzieci maja pewnie ochote tak rzadko, jak pary hetero. Ale chca byc _malzenstwem_, chca przekroczyc prog, ktory w zyciu wielu ludzi jest tak istotny, jak narodziny i smierc i ktory czesto okreslaja jako 'najszczesliwszy w zyciu'. Homoseksualisci tylko dlatego, ze sa homoseksualni nie maja do tego prawa. Argumentując w ten sposób, równi > e > dobrze można powiedzieć, że małżeństw homoseksualnych być nie może, bo podważaj > ą > heteroseksualną rodzinę będącą podstawą społeczeństwa itd. To jest ta sama > kategoria argumentów. Nie mówię, że zła - ale nie mieszajmy ich z prawem. Nie, nie mozna. W jaki sposob istnienie zwiazkow homo podwaza rodzine hetero? (Tylko blagam - nie pisz o intuicji, nie probuj pisac o mnie i w ogole ogranicz repertuar do twardych, sprawdzalnych faktow albo logicznej argumentacji, dziekuje z gory). > > BTW. Państwo nie ma obowiązku gwarantować komukolwiek doświadczania rytuałów > przejścia. Pytanie, czy panstwo ma prawo komukolwiek tego zabraniac. Czyli jak: mowa nienawisci i publiczne hajlowanie ok, slub ludzi, ktorzy od lat sie kochaja i szanuja - nie ok? > > Noi na jakiej podstawie twierdzisz ze prawa, ktore daje malzenstwo > > to przywileje? Zwlaszcza po tym, co tu napisales. > > Zaraz, a nie są to przywileje? Ja mogę np. poznać dziewczynę, mieszkać z nią > itd. I nie czułbym się nijak poszkodowany tym, że rozliczamy się oddzielnie, ni > e > możemy po sobie z automatu dziedziczyć itd. To jest zupełnie normalne. > Oczywiście, możemy zdecydować się, że chcemy mieć takie możliwości - ale wtedy > jest dla mnie oczywiste, że zakładamy rodzinę, czyli bierzemy ślub. Bo te > możliwości to są przywileje, za którymi idą też pewne zobowiązania. Jakie zobowiazania? Czy pary homo nie sa w stanie ich wypelnic? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:51 stephen_s napisał: > Co do argumentów prawnych zbiorczo: OK, rozumiem, że są argumenty za tym, by > jakoś takie sprawy uregulować. Czy jednak musi to się odbywać poprzez > małżeństwo? Nie da się po prostu tak zmodyfikować prawa, by w sytuacjach, które > wymieniłaś, homoseksualistom można było iść na rękę? > > > Ty skonczyles psychologie, tak? I piszesz, ze spoleczne i > > emocjonalne funkcjonowanie czlowieka to 'ezoteryka'???????? > > Napisałem to w tym sensie, że pod koniec zmieszałaś argumenty czysto prawne z > argumentem kulturowym, tj. rytuałem przejścia. Argumentując w ten sposób, równi > e > dobrze można powiedzieć, że małżeństw homoseksualnych być nie może, bo podważaj > ą > heteroseksualną rodzinę będącą podstawą społeczeństwa itd. To jest ta sama > kategoria argumentów. Nie mówię, że zła - ale nie mieszajmy ich z prawem. > > BTW. Państwo nie ma obowiązku gwarantować komukolwiek doświadczania rytuałów > przejścia. > > > Noi na jakiej podstawie twierdzisz ze prawa, ktore daje malzenstwo > > to przywileje? Zwlaszcza po tym, co tu napisales. > > Zaraz, a nie są to przywileje? Ja mogę np. poznać dziewczynę, mieszkać z nią > itd. I nie czułbym się nijak poszkodowany tym, że rozliczamy się oddzielnie, ni > e > możemy po sobie z automatu dziedziczyć itd. To jest zupełnie normalne. > Oczywiście, możemy zdecydować się, że chcemy mieć takie możliwości - ale wtedy > jest dla mnie oczywiste, że zakładamy rodzinę, czyli bierzemy ślub. Bo te > możliwości to są przywileje, za którymi idą też pewne zobowiązania. > Ale czy sam ślub gwarantuje bycie rodziną? Jeśli tak uważasz, ja także uważam swojego męża za rodzinę, to geje też mają prawo ją zakładać. Nie piszesz nic o obowiązku posiadania dziecka, jesteście rodziną bez niego, więc oni również. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:46 Jeśli eksowi znacznie pogorszy się stan materialny po rozwodzie, to ma prawo do alimentów. Tak stanowi polskie prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: To ja odpowiem... 14.08.08, 00:56 stephen_s napisał: "*mozliwosc doswiadczenia istotnego rytualu przejscia, jakim jest malzenstwo oraz spolecznych i emocjonalnych jego konsekwencji To już jest argument "ezoteryczny". Równie dobrze ja mogę napisać, że związek męsko-damski jest podstawą kultury i dlatego nie mozna sankcjonować związków homoseksualnych..." Jeśli dla Ciebie argument wytoczony przez bene_gesserit jest "ezoteryczny", to ciekawi mnie, w jakich kategoriach rozpatrujesz fakt, że w USA Afroamerykanie mogą teraz w środkach komunikacji miejskiej siedzieć gdzie im się żywnie podoba, zamiast tylko w oddzielonym sektorze? Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: To ja odpowiem... 14.08.08, 00:48 stephen_s napisał: "OK, ale w takim razie po kolei: czego związki homoseksualne potrzebują, a czego w prawie brakuje? Rozważmy to na spokojnie." Miałam wiele lat, by rozważyć to na spokojnie. Brakuje potwierdzenia, zatwierdzenia związku. Samego faktu. Który szerokiej "publice", niekoniecznie w swojej masie wyedukowanej i uświadomionej, unaoczni, że poważny, wyłączny związek dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn zasługuje na dokładnie taki sam szacunek i ochronę prawną, jak podobny związek między dwiema osobami przeciwnej płci. Legalizacja małżeństw jednopłciowych również homoseksualnym osobom stanu wolnego umożliwia NORMALNE życie, życie wolne od skazanych na oczywiste niepowodzenie prób wiązania się z osobami przeciwnej płci. Jak byś się czuł, gdyby ktoś ci powiedział, że nie masz prawa ożenić się z wybraną przez siebie kobietą, którą z wzajemnością kochasz? że nie "zasługujesz" na to, by wasz związek chroniło prawo? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 14.08.08, 23:21 okrent9 napisała: > stephen_s napisał: > > "OK, ale w takim razie po kolei: czego związki homoseksualne > potrzebują, a czego w prawie brakuje? Rozważmy to na spokojnie." > > Miałam wiele lat, by rozważyć to na spokojnie. Brakuje > potwierdzenia, zatwierdzenia związku. Samego faktu. Który > szerokiej "publice", niekoniecznie w swojej masie wyedukowanej i > uświadomionej, unaoczni, że poważny, wyłączny związek dwóch kobiet > albo dwóch mężczyzn zasługuje na dokładnie taki sam szacunek i > ochronę prawną, jak podobny związek między dwiema osobami przeciwnej > płci. Legalizacja małżeństw jednopłciowych również homoseksualnym > osobom stanu wolnego umożliwia NORMALNE życie, życie wolne od > skazanych na oczywiste niepowodzenie prób wiązania się z osobami > przeciwnej płci. Jak byś się czuł, gdyby ktoś ci powiedział, że nie > masz prawa ożenić się z wybraną przez siebie kobietą, którą z > wzajemnością kochasz? że nie "zasługujesz" na to, by wasz związek > chroniło prawo? I na dodatek na co dzień musisz odpowiadać na pytanie:"Kiedy znajdziesz sobie jakiegoś faceta i weźmiesz ślub?". W Polsce związek pomiędzy dwiema kobieta czy para mężczyzn wciąż jest traktowana niepoważnie, bo prawo wskazuje, że tylko jeden typ związku zasługuje na szacunek i jest wart realizacji. Jest to związek heteroseksualny. Odpowiedz Link Zgłoś
strangeday Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:22 jak najbardziej tradycyjnym - w znaczeniu: "historycznym" chodzi mi o źrodło prawnego uprzywilejowania małżeństwa zdrowie to chyba słaby argument; chyba więcej korzyści by już przyniosło np. opodatkowanie tłustgo żarcia czy papierosów (pomijam sens tego...) co do szpitala itp. spraw to w sumie czemu nie, niech będzie jakaś forma rejestracji takich związków. natomiast zrównywanie prawami (i nawet użycie słwoa "małżeństwo") to już naduzycie i pomieszanie pojęć. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 22:13 > w ujęciu "tradycyjnym" celem ślubu jest założenie rodziny i posiadanie dzieci. > a to, jako rzecz 'korzystna społecznie', spotykało się ze wsparciem państwa - d > latego ma swoje odbicie w prawie. Dokładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 00:51 strangeday napisał: > ależ to bardzo proste: > > w ujęciu "tradycyjnym" celem ślubu jest założenie rodziny i posiadanie dzieci. > a to, jako rzecz 'korzystna społecznie', spotykało się ze wsparciem państwa - d > latego ma swoje odbicie w prawie. > > pytanie czy i jakie 'przywileje' jest sens przyznać parom, które takiego celu n > ie mają z definicji... > Ale dlaczego zakładasz, że homoseksualiści dzieci mieć nie będą i dlaczego z automatu heterycy mają ich chcieć? Jeśli przyjąć Twoją logikę, to ja również nie powinnam mieć prawa do ślubu, bo z męzem dzieci nie planujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:44 > Ale dlaczego zakładasz, że homoseksualiści dzieci mieć nie będą i > dlaczego z automatu heterycy mają ich chcieć? Z bezdzietnymi heterykami to dobre pytanie, ale z kim dzieci będą mieć homoseksualiści? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:22 stephen_s napisał: > > Ale dlaczego zakładasz, że homoseksualiści dzieci mieć nie będą i > > dlaczego z automatu heterycy mają ich chcieć? > > Z bezdzietnymi heterykami to dobre pytanie, ale z kim dzieci będą mieć > homoseksualiści? > Lesbijka może zajść w ciążę, korzystając z banku spermy. Geje też mogą mieć biologiczne i adoptowane potomstwo. A nie wszyscy heterycy mają dzieci i chcą je mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:07 > Lesbijka może zajść w ciążę, korzystając z banku spermy. I to też nie jest wg mnie całkiem normalne... Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:16 NOi co, ze to nie jest wg ciebie calkiem normalne? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:59 stephen_s napisał: > > Lesbijka może zajść w ciążę, korzystając z banku spermy. > > I to też nie jest wg mnie całkiem normalne... > Wg Ciebie nie jest, ale z biologicznego punktu widzenia, dziecko ma szanse urodzić się zdrowe, a z emocjonalnego mieć kochającą rodzinę. I czy pary niemogące mieć dzieci, bo partner bezpłodny, które skorzystają z banku spermy, też uznasz za "nie całkiem normalne"? Odpowiedz Link Zgłoś
strangeday Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:48 hej! to źle wyciągnięty wniosek: nic takiego nie napisałem. pisałem o tym skąd w prawie wzięło się uprzywilejowanie małżeństwa. po pierwsze, kiedyś takie stwierdzenie jak "my dzieci nie planujemy" zwyczajnie nie istniało! raz - nie było choćby antykoncepcji. dwa - niepłodność była nawet przesłanką do nieważności małżeństwa. czyli w tym "ujęciu tradycyjnym" - jeśli ktoś się żenił/wychodził sa mąż, to po to (poza innymi sprawami), żeby mieć dzieci. ja bym powiedział tak - jak to często się zdarza, prawo nie nadąża za życiem... Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 09.08.08, 22:12 > Państwo według ciebie potrzebuje stabilnych wielodzietnych związków - > co ma udzielanie ślubów z tym wspólnego? Ślub stabilizuje związek. Choćby przez to, że nie jest tak prosto się rozwieść... Nota bene, czy nie jest to argument, który podnosi się w obronie małżeństw homoseksualnych? Że zawarcie ślubu zapewni tym związkom większą trwałość? > Wygląda to na łatanie upzredzenia byle czymś co nawet z daleka nie > pzrypomina argumentu. Ja Cię jednak bardzo proszę - rozmawiajmy poważnie, a nie inwektywami. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 06:58 stephen_s napisał: > > Państwo według ciebie potrzebuje stabilnych wielodzietnych związków - > > co ma udzielanie ślubów z tym wspólnego? > > Ślub stabilizuje związek. No jakoś nie. Około połowa związków kończy sie rozwodem pomimo slubu. A nieustosunkowałeś się do korzyści płynących z poslubiania partnerów w związku homoseksualnym; pytałeś, co takiego tracą w aktualnej sytuacji, nie mogąc wziąc slubu, a na udzieloną odpowiedź zamilkłeś. Możesz napisać wyraźnie - pzryznać,że traca dużo, albo argumentować dalej.Zignorowanie stwarza ci mozliwość wyskakiwania z takim zapytaniem przy najblizszej dyskusji na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 11:28 > No jakoś nie. Około połowa związków kończy sie rozwodem pomimo slubu. Gdyby nie śluby, pewnie rozpadałoby się więcej... > A nieustosunkowałeś się do korzyści płynących z poslubiania > partnerów w związku homoseksualnym Rany, przecież powiedziałem, że zostawiam to na rano, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 11:50 Chciałaś, to masz: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=83006515&a=83218897 Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 14:38 stephen_s napisał: > > No jakoś nie. Około połowa związków kończy sie rozwodem pomimo slubu. > > Gdyby nie śluby, pewnie rozpadałoby się więcej... gdyby nie sluby, nie byłoby w ogóle małżeństw. A małżeństwa były trwałe jeszcze kilkadziesiąt lat temu dlatego,że nie było rozwodów. Więc może, jak radzi kościół, państwo powinno zakazać rozwodów? Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 14:49 > gdyby nie sluby, nie byłoby w ogóle małżeństw. > A małżeństwa były trwałe jeszcze kilkadziesiąt lat temu dlatego,że > nie było rozwodów. > Więc może, jak radzi kościół, państwo powinno zakazać rozwodów? Tak daleko bym się nie posuwał :) Natomiast chyba nie zaprzeczysz, że małżeństwo sprzyja większej trwałości związku? Dla mnie jest to oczywiste - małżeństwo to forma umowy, która jest pewnego rodzaju hamulcem dla par, które mają kryzys i rozważają rozstanie się. Oczywiście, państwo nie powinno uniemożliwiać rozstania się - ale instytucja małżeństwa sprawia, że ludzie nie rozchodzą się przy pierwszej lepszej kłótni. I to jest dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:52 stephen_s napisał: > > gdyby nie sluby, nie byłoby w ogóle małżeństw. > > A małżeństwa były trwałe jeszcze kilkadziesiąt lat temu dlatego,że > > nie było rozwodów. > > Więc może, jak radzi kościół, państwo powinno zakazać rozwodów? > > Tak daleko bym się nie posuwał :) > > Natomiast chyba nie zaprzeczysz, że małżeństwo sprzyja większej trwałości > związku? Dla mnie jest to oczywiste - małżeństwo to forma umowy, która jest > pewnego rodzaju hamulcem dla par, które mają kryzys i rozważają rozstanie się. > Oczywiście, państwo nie powinno uniemożliwiać rozstania się - ale instytucja > małżeństwa sprawia, że ludzie nie rozchodzą się przy pierwszej lepszej kłótni. > I > to jest dobre. > I dlaczego tego odmawiasz gejom? Może im też małżeństwo pomogłoby w znalezieniu kompromisu? Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: To ja odpowiem... 14.08.08, 01:04 stephen_s napisał: "małżeństwo to forma umowy, która jest pewnego rodzaju hamulcem dla par, które mają kryzys i rozważają rozstanie się. Oczywiście, państwo nie powinno uniemożliwiać rozstania się - ale instytucja małżeństwa sprawia, że ludzie nie rozchodzą się przy pierwszej lepszej kłótni. I to jest dobre." A Ty chciałbyś, żeby pary jednopłciowe rozchodziły się po pierwszej lepszej kłótni, prawda? :P Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:49 kocia_noga napisała: > stephen_s napisał: > > > > No jakoś nie. Około połowa związków kończy sie rozwodem pomimo > slubu. > > > > Gdyby nie śluby, pewnie rozpadałoby się więcej... > > > gdyby nie sluby, nie byłoby w ogóle małżeństw. > A małżeństwa były trwałe jeszcze kilkadziesiąt lat temu dlatego,że > nie było rozwodów. > Więc może, jak radzi kościół, państwo powinno zakazać rozwodów? > > Tak jak na Malcie, ale nie sądzę, żeby mieszkańcy tego państwa byli przez to szczęśliwsi. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 10:06 no ale jak to jest? jednym ludziom pozwalamy się połączyć w związek, nawet jeśli mieliby się potem rozwieść albo nie mieć dzieci, i to jest jak najbardziej zgodne z prawem. a innym ludziom nie pozwalamy? przecież państwo nic na tym nie zyskuje bo część hetero, która weźmie ślub i tak się rozwiedzie, czyli ze stabilizacji nici, a ta część homo, która mogłaby się ustabilizować w takim sensie, o jakim mówisz, nie będzie mogła zawrzzeć związku w ogóle. skoro już mamy taką rzeczywistość, a nie inną, oraz małżzeństwa bezdzietne i nieplanujące, ale jednak małżeństwa, to bezsensowne jest używanie argumentu, że ślub jest bezpośrednio związany z chęcią posiadania potomstwa i dlatego korzystny dla państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 00:50 stephen_s napisał: > > I zakaz ślubów homoseksualnych w czymś tu pomoże / przeszkodzi? > > To nie chodzi o zakaz. Raczej o to, że z punktu widzenia państwa danie komuś > ślubu to przywilej - więc daje je się tym związkom, których realnie > społeczeństwo potrzebuje. > > > No i to rozumiem, wygląda mi na szczere: mam uprzedzenia i dlatego > > zabronię czegos innym ludziom. > > No nie, ja Cię bardzo proszę - nie wmawiaj mi, że mam uprzedzenia wobec > homoseksualistów. > > Wyrażenie wątpliwości, czy coś mieści się w granicach normy, ma być > uprzedzeniem? Nie sądzę. > > W ogóle mam takie wrażenie, że w obecnych czasach pojęcie "normalności" stało > się czymś straszliwie wstydliwym i od czego należy uciec. ALe czy się da? Mam > wątpliwości... > I przez Twoje wątpliwości najlepiej, żeby homoseksualiści nadal nie mogli się dowiedzieć, co słychać u ich partnera, adoptować dzieci. Piszesz o dobru społeczeństwa. Na dobrą sprawę legalizacja związków homoseksualnych jest jak najbardziej pozytywna dla społeczeństwa, bo to jest szczęśliwsze, a geje i lesbijki mogą adoptować dzieci,poza tym mogą zdecydować się na in vitro(głownie lesbijki, ale nie tylko), bo łatwiej jest wychowywać dziecko dwóm kobietom, kiedy społeczeństwo traktuje je jak pełnoprawną rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:00 > I przez Twoje wątpliwości najlepiej, żeby homoseksualiści nadal nie > mogli się dowiedzieć, co słychać u ich partnera, adoptować dzieci. Tak, mam poważne wątpliwości, czy homoseksualiści powinni móc adoptować dzieci. Zbyt jeszcze mało wiemy o kształtowaniu się psychiki dziecka, by ocenić, czy takie rodziny są dla dzieci dobre. Ja wiem, ze to brzmi brutalnie, ale człowiek jest istotą biologiczną i pewne ograniczenia ma. Np. tak banalne, że jest organizmem dziennym, nie nocnym. Tak samo możliwe jest, że po prostu dla prawidłowego rozwoju człowiek potrzebuje heteroseksualnej rodziny. Dopóki nie ustalimy, czy tak nie jest, mam wątpliwości, czy można eksperymentować na dzieciach w imię postępu. Więc jeśli argumentem za małżeństwami homoseksualnymi ma być to, że dzięki temu będą mogły one mieć dzieci, to ja tym bardziej mam wątpliwości, czy te małżeństwa powinny istnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:04 Dzieci w parach homo wychowuja sie od lat i jakos nie slyszalam, aby wyrastaly na dewiantow, ku.. i zlodziei czy mialy pelzajace IQ. Jestem przekonana, ze gdyby tak bylo, prawicowe media galopkiem zrobilyby z tego uzytek. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Doprawdy? 10.08.08, 02:15 Nic nie wiadomo, na kogo się te dzieci wychowują. Jeśli coś wiesz, to podaj linka z badaniami na kogo one wyrastają. Ale coś wątpię, byś takie posiadała, bo ich zwyczajnie nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 10.08.08, 02:22 Jesli bys pojal to, co przeczytales, to bys zrozumial, ze nie posiadam wiedzy statystycznej na ten temat, ale posiadac jej nie musze, bo gdyby istnialy dowody na ku..-i-zlodziei, to odpowiednie srodowiska zrobilyby z nich uzytek dawno temu. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 10.08.08, 02:28 Czyli przyznajesz, że nie masz żadnej wiedzy statystycznej ani dowodów. I myślę, że takie powinnaś posiadać, by podejmować jakąkolwiek sensowną argumentację w tej sprawie. Argument, że strona przeciwna nie ma dowodów jest co najmniej śmieszny. Równie dobrze oni mogliby stwierdzić, że na pewno homorodziny to wylęgarnia patologii, bo inaczej zwolennicy tych rodzin trąbiliby, jakie to są one cudowne. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 10.08.08, 02:33 Misiunia, nie ekscytuj sie tak, przeciez napisalam dwa posty wyzej, ze nie posiadam. A logiczny wywod ma range argumentu. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 10.08.08, 02:36 Słonko, ja się wcale nie ekscytuję. I ciekaw jestem, co to za logika jest w Twojej argumentacji, bo na pewno nie jest to logika akademicka. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 10.08.08, 02:39 Nie mam pojecia, jestem prosta wsiowa dziewucha, gdzie mi tam do absolwentow polibudy ;) I - link pierwszy od gory z googla. Nie mam pojecia, co tam jest, ale jesli znajdziesz jakies argumenty na temat wiekszego odsetka dewiantow wsrod dzieci wychowywanych przez pary homo, nie omieszkaj doniesc, komu trzeba: www.apa.org/pi/parent.html Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 10.08.08, 02:45 Gdzie jest w tym badaniu uwzględniony wiek nastoletni oraz dorosłe życie tych dzieci? Bo wiesz, krótkoterminowo można udowodnić wszystko... np. to, że gospodarka rozwijała się wspaniale dzięki rządom PiS, bo oni akurat wtedy rządzili. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 10.08.08, 02:55 Mi sie tam nie chce zagladac. Moze zamiast spoczywac na piernatach, sprobuj znalesc w sieci statystyki kontra gejowskim rodzicom. I osadzona w merytoryce interpretacje, ktora uwzglednialaby nacisk zdrowej, hetero tkanki na takie rodziny i efekty tego nacisku na rodziny gejowskie, dziekuje z gory. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 10.08.08, 03:06 Mógłbym spokojnie zacytować kilka badań (pochodzących głównie ze źródeł katolickich), ale po co? Wiadomo, że nie są one wiarygodne. Mi w zupełności wystarczy to, co dostarczają mi zwolennicy homo-rodzin. Np. z Twojego źródła (zresztą, jest ono niezwykle popularne) wynika, że brakuje danych na temat dzieci homoseksualnych mężczyzn (prawie wszędzie badane były lesbijki), brakuje danych dotyczących dorosłego życia tych dzieci, wreszcie, nie wiadomo często, czy badanie dotyczyło homoseksualnych rodziców, czy też par homoseksualnych wychowujących dzieci (np. gej wychowujący dziecko sam jest homoseksualnym rodzicem ale nie tworzy homoseksualnej "rodziny"). Krótko mówiąc, proponujecie eksperyment na dzieciach. I to wystarczy by być przeciw. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 10.08.08, 13:33 Czym dokladnie rozni sie rodzina samotnego ojca gejowskiego od samotnego ojca hetero? Jak ci sie wydaje, jakie niebezpieczenstwa czekaja dzieci, wychowyane w rodzinach gejowskich? Dlaczego? Eksperyment na dzieciach, jak to byles laskawy nazwac, nie jest 'proponowany', ale trwa od dlugiego czasu - przeciez i geje, i lesbijki maja dzieci biologiczne i je wychowuja. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 10.08.08, 18:33 > Czym dokladnie rozni sie rodzina samotnego ojca gejowskiego od > samotnego ojca hetero? Pewnie niewiele, jeśli w ogóle. Ale samotny gej-ojciec (albo gej wychowujący dziecko z kobietą) to nie "gejowska rodzina". > Jak ci sie wydaje, jakie niebezpieczenstwa czekaja dzieci, > wychowyane w rodzinach gejowskich? Dlaczego? Nieprawidłowy rozwój, nieprawidłowe relacje z oboma płciami, wypaczenie preferencji seksualnych. No i stres związany z reakcją społeczeństwa. A poza tym perspektywa dorastania z gejami jest wystarczająco "niebezpieczna". Niby z jakiej racji te dzieci mają akceptować homoseksualizm? Dlaczego homofile chcą nie tylko zmuszać ludzi do akceptowania homoseksualizmu, ale wręcz zmuszają nieświadome dzieci do przebywania z nimi? > Eksperyment na dzieciach, jak to byles laskawy nazwac, nie > jest 'proponowany', ale trwa od dlugiego czasu - przeciez i geje, i > lesbijki maja dzieci biologiczne i je wychowuja. Mają, ale nigdy wcześniej tego typu "rodziny" nie były wspierane przez rządzących. Jest pewna różnica między milczącą akceptacją (choć jest to przejaw hipokryzji) a otwartą afirmacją. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 10.08.08, 21:07 heretic_969 napisał: > > Czym dokladnie rozni sie rodzina samotnego ojca gejowskiego od > > samotnego ojca hetero? > > Pewnie niewiele, jeśli w ogóle. Ale samotny gej-ojciec (albo gej wychowujący > dziecko z kobietą) to nie "gejowska rodzina". To jest tzw rodzina niepelna. Samotny gej staje sie heterykiem? Bo nie lapie. > > Jak ci sie wydaje, jakie niebezpieczenstwa czekaja dzieci, > > wychowyane w rodzinach gejowskich? Dlaczego? > > Nieprawidłowy rozwój, nieprawidłowe relacje z oboma płciami, wypaczenie > preferencji seksualnych. Przeciez wiele dotychczasowych pokolen gejow wzrastalo w rodzinach heteryckich. I mimo 'prawidlowych' wzrocow i mozliwosci rozwoju sa gejami. Skad zalozenie, ze dziecko wychowywane w gejowskiej rodzinie samo stanie sie homo? A - i czy gryzie cie i lezy ci na sumieniu los dzieci w rodzinach niepelnych i rodzinach nalogowcow? > No i stres związany z reakcją społeczeństwa. Ten stres zalezy akurat od ciebie. Troche dobrej woli i juz te biedne dzieci nie beda na niego narazone. > A poza tym perspektywa dorastania z gejami jest wystarczająco "niebezpieczna". Ale dlaczego? Jakbys mogl sypnac konkretami. > Niby z jakiej racji te dzieci mają akceptować homoseksualizm? Z jakiej mialyby go nie akceptowac? Dlaczego homofile > chcą nie tylko zmuszać ludzi do akceptowania homoseksualizmu, ale wręcz zmuszaj > ą > nieświadome dzieci do przebywania z nimi? Dlaczego homofile, misiu? I co tym nieswiadomym dzieciom zli geje rodzice zrobia? I czy zwiazek geja, ktory zwiazal sie z heteryczka i zrobil jej piecioro dzieci, tkwi w tym zwiazku bez milosci dla pozorow jest dla dziecka lepszy? > Mają, ale nigdy wcześniej tego typu "rodziny" nie były wspierane przez > rządzących. Jest pewna różnica między milczącą akceptacją (choć jest to przejaw > hipokryzji) a otwartą afirmacją. Jest, ona zasadniczo opiera sie na mniejszym stresie dla tych biednych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 11.08.08, 02:13 > To jest tzw rodzina niepelna. Samotny gej staje sie heterykiem? Bo > nie lapie. Nie. "Gejowska rodzina" to dwóch panów i dzieciak (nie ich zresztą). > Przeciez wiele dotychczasowych pokolen gejow wzrastalo w rodzinach > heteryckich. I mimo 'prawidlowych' wzrocow i mozliwosci rozwoju sa > gejami. Skad zalozenie, ze dziecko wychowywane w gejowskiej > rodzinie samo stanie sie homo? A gdzie ja tak napisałem? Istnieje ryzyko, co nie oznacza, że każde dziecko wyrośnie na geja. Może ten los spotka np. 1 na 3? 1 na 5? 1 na 10? Ale spotkać może, a faktów zaprzeczających nie ma żadnych. > A - i czy gryzie cie i lezy ci na sumieniu los dzieci w rodzinach > niepelnych i rodzinach nalogowcow? Dlaczego ma mi leżeć na sumieniu. Nie moja wina. Nałogowcom powinno się odbierać prawa do posiadania dzieci. > Ten stres zalezy akurat od ciebie. Troche dobrej woli i juz te > biedne dzieci nie beda na niego narazone. Hahahahahaha... Chcesz kontrolować moje zachowanie, zabronić mi mówienia nieprzyjemnych rzeczy? Aż takim samarytaninem nie jestem, bym rezygnował z mojej wolności "bo komuś będzie przykro". > > Niby z jakiej racji te dzieci mają akceptować homoseksualizm? > > Z jakiej mialyby go nie akceptowac? Bo to ich prawo, prawo wolnych ludzi. Mają prawo uważać homoseksualizm za obleśny, upośledzony, zdegenerowany itp. > Dlaczego homofile, misiu? Tak określam zwolenników homoseksualistów. > I co tym nieswiadomym dzieciom zli geje rodzice zrobia? Sama ich obecność w domu przez 20 lat życia wystarczy. Może się człowiekowi zrobić niedobrze. > I czy zwiazek geja, ktory zwiazal sie z heteryczka i zrobil jej > piecioro dzieci, tkwi w tym zwiazku bez milosci dla pozorow jest > dla dziecka lepszy? Lepszy. Przynajmniej dziecko ma matkę. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 11.08.08, 02:49 heretic_969 napisał: > Nie. "Gejowska rodzina" to dwóch panów i dzieciak (nie ich zresztą). Wielu gejow ma biologiczne dzieci. I rozumiem - bo to niejasne tutaj jest = ze uwazasz, ze samotny ojciec-gej jest w porzadku, ale dwojka gejow wychowujaca dziecko jest nie w porzadku - tak? Dlaczego? > A gdzie ja tak napisałem? Istnieje ryzyko, co nie oznacza, że każde dziecko > wyrośnie na geja. Może ten los spotka np. 1 na 3? 1 na 5? 1 na 10? Ale spotkać > może, a faktów zaprzeczających nie ma żadnych. Noale i w rodzinach heteryckich wzrastaja i heterycy, i geje. Wiec? > > Ten stres zalezy akurat od ciebie. Troche dobrej woli i juz te > > biedne dzieci nie beda na niego narazone. > > Hahahahahaha... Chcesz kontrolować moje zachowanie, zabronić mi mówienia > nieprzyjemnych rzeczy? Alez skad - przeciez to ty sie kompromitujesz, twoj problem. Mow sobie, co ci sie zywnie zapragnie. Aż takim samarytaninem nie jestem, bym rezygnował z moje > j > wolności "bo komuś będzie przykro". Chodzilo mi o pewna niekonsekwencje - walczysz jak lwiatko o to, by dzieci mogly sie wychowywac w 'normalnych rodzinach', ale jednoczesnie masz je w dupie, gloszac rzeczy ktore te dzieci rania. Nie chodzi ci o ich dobro czy chodzi? Jesli nie o ich dobro, to o co ci chodzi? > > > Niby z jakiej racji te dzieci mają akceptować homoseksualizm? > > > > Z jakiej mialyby go nie akceptowac? > > Bo to ich prawo, prawo wolnych ludzi. Mają prawo uważać homoseksualizm za > obleśny, upośledzony, zdegenerowany itp. Maja tez prawo uwazac homoseksualizm za normalny i ok. Rozumiem, ze przejecie przez te dzieci najtwojszego swiatopogladu bys aprobowal, ale przeciez nie jestes w stanie udowodnic, ze ten najtwojszy jest lepszy. Chyba ze umiesz, chetnie poczytam. > > Dlaczego homofile, misiu? > > Tak określam zwolenników homoseksualistów. Placzesz pojecia. Ja np nie jestem 'zwolenniczka homoseksualistow'. Czlowiek dla mnie nie jest lepszy czy nawet dobry tylko dlatego, ze jest homo. Po prostu nie jest dla mnie podczlowiekiem. Inny, ale rowny. > > I co tym nieswiadomym dzieciom zli geje rodzice zrobia? > > Sama ich obecność w domu przez 20 lat życia wystarczy. Może się człowiekowi > zrobić niedobrze. "Czlowiekowi'? Chyba tobie. Nie wiem, czy widzisz, ale w miejscu argumentu, moj ty scisly umysle, masz jedynie swoje obrzydzenie. To, bez obrazy, zalosne. > > I czy zwiazek geja, ktory zwiazal sie z heteryczka i zrobil jej > > piecioro dzieci, tkwi w tym zwiazku bez milosci dla pozorow jest > > dla dziecka lepszy? > > Lepszy. Przynajmniej dziecko ma matkę. Dzieci wdowcow tez nie maja matek. A dzieci lesbijek - az dwie. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 11.08.08, 03:19 > I rozumiem - bo to niejasne tutaj jest = ze uwazasz, ze samotny > ojciec-gej jest w porzadku, ale dwojka gejow wychowujaca dziecko > jest nie w porzadku - tak? Dlaczego? Nie napisałem, że jest w porządku. Ale jak człowiek jest sam, to nie ma możliwości okazywania swoich preferencji seksualnych. Czyli dzieciak nie będzie stykał się z homoseksualizmem. > Noale i w rodzinach heteryckich wzrastaja i heterycy, i geje. Wiec? Mi cały czas chodzi o to, że dorastanie z homoseksualistami może wypaczyć seksualność dziecku. Póki co nie spotkałem się z dowodem, że tak na pewno nie będzie. > Alez skad - przeciez to ty sie kompromitujesz, twoj problem. Mow > sobie, co ci sie zywnie zapragnie. Dzięki. Niektórzy homofile są już mniej tolerancyjni. > Chodzilo mi o pewna niekonsekwencje - walczysz jak lwiatko o to, by > dzieci mogly sie wychowywac w 'normalnych rodzinach', ale > jednoczesnie masz je w dupie, gloszac rzeczy ktore te dzieci rania. Przecież nie robię tego po to, by te dzieci urazić, prawda? Nigdy nie spotkałaś się z sytuacją, że ktoś kogoś w gniewie nazwał pedałem czy ciotą? > Maja tez prawo uwazac homoseksualizm za normalny i ok. Oczywiście, że mają. Czy twierdze inaczej? Rozumiem, ze > przejecie przez te dzieci najtwojszego swiatopogladu bys aprobowal, > ale przeciez nie jestes w stanie udowodnic, ze ten najtwojszy jest > lepszy. Nie, nie jestem w stanie. Ale uważam obie postawy - zarówno akceptację jak i brak akceptacji - za równorzędny wybór człowieka. Ale tacy jak Ty chcą zmuszać wszystkich. Bo nikt nie może wiedzieć, jaki będzie stosunek tych dzieci do homoseksualizmu. > Ja np nie jestem 'zwolenniczka homoseksualistow'. Czlowiek dla mnie > nie jest lepszy czy nawet dobry tylko dlatego, ze jest homo. Po > prostu nie jest dla mnie podczlowiekiem. Inny, ale rowny. Wyobraź sobie, że dla mnie geje też nie są podludźmi, wielu z innych jest z pewnością lepszych ode mnie. Nie zmienia to faktu, że ich seksualność jest nienormalna, chora. > "Czlowiekowi'? Chyba tobie. Nie wiem, czy widzisz, ale w miejscu > argumentu, moj ty scisly umysle, masz jedynie swoje obrzydzenie. To poczytaj komentarze w internecie i przekonasz się, że to obrzydzenie podziela mnóstwo ludzi. Ale nie o to chodzi. Chodzi mi o to, że ludzie mają prawo nie akceptować homoseksualizmu, i to dotyczy także nieświadomych maluchów, gdy dorosną. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 11.08.08, 03:34 heretic_969 napisał: > > I rozumiem - bo to niejasne tutaj jest = ze uwazasz, ze samotny > > ojciec-gej jest w porzadku, ale dwojka gejow wychowujaca dziecko > > jest nie w porzadku - tak? Dlaczego? > > Nie napisałem, że jest w porządku. Ale jak człowiek jest sam, to nie ma > możliwości okazywania swoich preferencji seksualnych. Czyli dzieciak nie będzie > stykał się z homoseksualizmem. Co masz na mysli, piszac, ze 'nie bedzie mial mozliwosci okazywania preferencji'? > > Noale i w rodzinach heteryckich wzrastaja i heterycy, i geje. Wiec? > > Mi cały czas chodzi o to, że dorastanie z homoseksualistami może wypaczyć > seksualność dziecku. Póki co nie spotkałem się z dowodem, że tak na pewno nie > będzie. Dorastanie z heterykami tez moze 'wypaczyc'. I nie bardzo rozumiem, jakie znaczenie ma czy dzieciak wyrosnie na homo czy hetero, jesli bedzie ze soba szczesliwy? > > Alez skad - przeciez to ty sie kompromitujesz, twoj problem. Mow > > sobie, co ci sie zywnie zapragnie. > > Dzięki. Niektórzy homofile są już mniej tolerancyjni. Nie jestem homofilem. > > Chodzilo mi o pewna niekonsekwencje - walczysz jak lwiatko o to, by > > dzieci mogly sie wychowywac w 'normalnych rodzinach', ale > > jednoczesnie masz je w dupie, gloszac rzeczy ktore te dzieci rania. > > Przecież nie robię tego po to, by te dzieci urazić, prawda? Nigdy nie spotkałaś > się z sytuacją, że ktoś kogoś w gniewie nazwał pedałem czy ciotą? Dzieciak dozorcy tak mowi na swojego mlodszego brata, jak sie na niego wkurzy. Noi - sadze, ze dla tych dzieci nie sa istotne twoje szlachetne intencje, ale to, ze dzialania takich dobrych wujkow jak ty sporo je kosztuja emocjonalnie. > > Maja tez prawo uwazac homoseksualizm za normalny i ok. > > Oczywiście, że mają. Czy twierdze inaczej? Wiec o co chodzi? > Nie, nie jestem w stanie. Ale uważam obie postawy - zarówno akceptację jak i > brak akceptacji - za równorzędny wybór człowieka. Ale tacy jak Ty chcą zmuszać > wszystkich. Bo nikt nie może wiedzieć, jaki będzie stosunek tych dzieci do > homoseksualizmu. Alez - o ile uliczni prorocy podobni tobie nie beda glosic swojego obrzydzenia do tych 'paskudnych zbokow i degeneratow' czyli ich kochajacych, fajnych rodzicow, beda one homoseksualizm akceptowac. I nie beda mialy z tym problemu. Ktory pojawia sie dopiero wtedy, kiedy do akcji wkraczaja szwadrony Najwyzszej Prawdy pt 'wasi starzy to wredne zboczuchy'. Nie dlatego, ze to prawda, ale dlatego, ze to im _utrudnia_ zycie. Nie gejowscy rodzice, ale stosunek czesci spoleczenstwa do homoseksualistow. > Wyobraź sobie, że dla mnie geje też nie są podludźmi, wielu z innych jest z > pewnością lepszych ode mnie. Nie zmienia to faktu, że ich seksualność jest > nienormalna, chora. Przeciez to bzdura. Niemoralna nie jest, bo nikim jej nie krzywdza, chora tez nie, bo nie ma jej w rejestrze chorob. > > "Czlowiekowi'? Chyba tobie. Nie wiem, czy widzisz, ale w miejscu > > argumentu, moj ty scisly umysle, masz jedynie swoje obrzydzenie. > > To poczytaj komentarze w internecie i przekonasz się, że to obrzydzenie podziel > a > mnóstwo ludzi. Kiedy palono czarownice, przekonanie o slusznosci takiego postepowania z kobietami podzielala znakomita wiekszosc obywateli. Ale nie o to chodzi. Chodzi mi o to, że ludzie mają prawo nie > akceptować homoseksualizmu, i to dotyczy także nieświadomych maluchów, gdy doro > sną. Myslisz, ze homoseksualni rodzice piora im mozgi tak bardzo, ze gdy dorosna nie sa w stanie wyrobic sobie wlasnego pogladu na wszystko, wliczajac w to homoseksualizm? A moze boisz sie, ze obdarzane miloscia dorosle dzieci po prostu nie zechca znienawidzic swoich rodzicow tylko dlatego, ze maja inna orientacje? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 11.08.08, 04:00 > Co masz na mysli, piszac, ze 'nie bedzie mial mozliwosci okazywania > preferencji'? Nie ma przecież partnera, prawda? Więc jakie znaczenie ma fakt, że w głowie ma się ku panom? Z punktu widzenia dzieciaka on ma tylko jednego ojca. > Dorastanie z heterykami tez moze 'wypaczyc'. I nie bardzo rozumiem, > jakie znaczenie ma czy dzieciak wyrosnie na homo czy hetero, jesli > bedzie ze soba szczesliwy? Trzeba było od razu tak napisać. Czyli dla Ciebie to zupełnie obojętne, czy ktoś żyje jako gej czy heteryk. Ok, ale nie zgadzam się z tym. Dla mnie między tymi preferencjami nie ma równości. > Noi - sadze, ze dla tych dzieci nie sa istotne twoje szlachetne > intencje, ale to, ze dzialania takich dobrych wujkow jak ty sporo > je kosztuja emocjonalnie. To nie ja jestem zwolennikiem homorodzin tutaj. Jak się coś popiera, trzeba się liczy ze wszystkimi aspektami. > Alez - o ile uliczni prorocy podobni tobie nie beda glosic swojego > obrzydzenia do tych 'paskudnych zbokow i degeneratow' czyli ich > kochajacych, fajnych rodzicow, beda one homoseksualizm akceptowac. Hihihihi, a skąd wiesz? Wszystkich ludzi oceniasz biorąc siebie za punkt odniesienia? Naprawdę dla Ciebie jest to nie do przyjęcia, że ktoś nie akceptuje homoseksualizmu? > I nie beda mialy z tym problemu. Ktory pojawia sie dopiero wtedy, > kiedy do akcji wkraczaja szwadrony Najwyzszej Prawdy pt 'wasi > starzy to wredne zboczuchy'. Znowu się zapytam: skąd to wiesz? Odkryłaś tajemnice wszystkich rozumów na świecie? Nie dlatego, ze to prawda, ale > dlatego, ze to im _utrudnia_ zycie. Nie gejowscy rodzice, ale > stosunek czesci spoleczenstwa do homoseksualistow. Stosunek, do którego mają najświętsze prawo. I stosunek, który homo-zwolennicy powinni uwzględniać gdy przeprowadzają swoje eksperymenty. > Przeciez to bzdura. Niemoralna nie jest, bo nikim jej nie krzywdza, > chora tez nie, bo nie ma jej w rejestrze chorob. 1. Nie napisałem niemoralna a nienormalna. Zresztą, dla wielu niemoralne to też jest. 2. Sugerujesz, że jak czegoś nie ma w rejestrze chorób, to nie jest chorobą? Kurcze, to jacy szczęśliwi musieli być ludzie w średniowieczu, bo listy chorób wtedy nie było, a więc chorób także nie. > Kiedy palono czarownice, przekonanie o slusznosci takiego > postepowania z kobietami podzielala znakomita wiekszosc obywateli. Brak akceptacji dla homoseksualistów = akceptacja dla palenia czarownic? No cóż, masz prawo tak uważać. > Myslisz, ze homoseksualni rodzice piora im mozgi tak bardzo, ze gdy > dorosna nie sa w stanie wyrobic sobie wlasnego pogladu na wszystko, > wliczajac w to homoseksualizm? Poglądy niewątpliwie wypaczają się pod wpływem otoczenia. A swoją drogą, to rzeczywiście ciekawe, jakie poglądy będą mieć te dzieciaki, gdy dorosną... Ciekaw też jestem, czy przypadkiem nie będą zastanawiać się, jak to by było, gdyby miały normalną rodzinę... Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 11.08.08, 15:51 heretic_969 napisał: > Nie ma przecież partnera, prawda? Więc jakie znaczenie ma fakt, że w głowie ma > się ku panom? Z punktu widzenia dzieciaka on ma tylko jednego ojca. Noale pary gejowskie nie uprawiaja seksu na oczach dzieci, tylko co najwyzej okazuja sobie czulosc - pocalunki, przytulenia, takie tam. Jak to moze skrzywic dziecko? > Trzeba było od razu tak napisać. Czyli dla Ciebie to zupełnie obojętne, czy kto > ś > żyje jako gej czy heteryk. Ok, ale nie zgadzam się z tym. Dla mnie między tymi > preferencjami nie ma równości. Wiem o tym, nie rozumiem jednak dlaczego. > To nie ja jestem zwolennikiem homorodzin tutaj. Jak się coś popiera, trzeba się > liczy ze wszystkimi aspektami. Nie jestem zwolenniczka homorodzin. Jestem zdania, ze jesli dwoje ludzi sie kocha i chce pobrac, i nikogo tym nie krzywdzi, to powinni miec do tego prawo. > > Alez - o ile uliczni prorocy podobni tobie nie beda glosic swojego > > obrzydzenia do tych 'paskudnych zbokow i degeneratow' czyli ich > > kochajacych, fajnych rodzicow, beda one homoseksualizm akceptowac. > > Hihihihi, a skąd wiesz? Wszystkich ludzi oceniasz biorąc siebie za punkt > odniesienia? Naprawdę dla Ciebie jest to nie do przyjęcia, że ktoś nie akceptuj > e > homoseksualizmu? Alez jest do przyjecia. O ile to robi w domu po kryjomu. > > I nie beda mialy z tym problemu. Ktory pojawia sie dopiero wtedy, > > kiedy do akcji wkraczaja szwadrony Najwyzszej Prawdy pt 'wasi > > starzy to wredne zboczuchy'. > > Znowu się zapytam: skąd to wiesz? Odkryłaś tajemnice wszystkich rozumów na świe > cie? Nie ma w tym zadnej tajemnicy. Wystarczy uruchomic empatie. > Stosunek, do którego mają najświętsze prawo. I stosunek, który homo-zwolennicy > powinni uwzględniać gdy przeprowadzają swoje eksperymenty. A to juz za pozno, bo pokolenie dzieci oficjalnie homoseksualnych rodzicow juz doroslo. A uprzedzenia nic nie zmienia - tymbardziej biegu histori. Jedynie utrudnia bogu ducha winnym ludziom zycie. > > Przeciez to bzdura. Niemoralna nie jest, bo nikim jej nie krzywdza, > > chora tez nie, bo nie ma jej w rejestrze chorob. > > 1. Nie napisałem niemoralna a nienormalna. Zresztą, dla wielu niemoralne to też > jest. Uwazasz, ze to, co nienormalne jest z definicji zle? > 2. Sugerujesz, że jak czegoś nie ma w rejestrze chorób, to nie jest chorobą? > Kurcze, to jacy szczęśliwi musieli być ludzie w średniowieczu, bo listy chorób > wtedy nie było, a więc chorób także nie. Cos ci sie tu pogmeralo z logika, badz-ze powazny. > > Kiedy palono czarownice, przekonanie o slusznosci takiego > > postepowania z kobietami podzielala znakomita wiekszosc obywateli. > > Brak akceptacji dla homoseksualistów = akceptacja dla palenia czarownic? No cóż > , > masz prawo tak uważać. O, dzieki - ale nie chce. Chodzilo mi jedynie o wykazanie, ze nie zawsze to, co glosi wiekszosc jest sluszne i dobre. Ty eksperymentujesz z jakimis substancjami? Kiedys kojarzyles o wiele latwiej. POwaznie i bez zlosliwosci pytam. > > Myslisz, ze homoseksualni rodzice piora im mozgi tak bardzo, ze gdy > > dorosna nie sa w stanie wyrobic sobie wlasnego pogladu na wszystko, > > wliczajac w to homoseksualizm? > > Poglądy niewątpliwie wypaczają się pod wpływem otoczenia. A swoją drogą, to > rzeczywiście ciekawe, jakie poglądy będą mieć te dzieciaki, gdy dorosną... One juz dorosly. Zlinkowalam ci ich blogi, se mozesz poczytac. Zlinkowalam badania - mozesz se poczytac. > Ciekaw też jestem, czy przypadkiem nie będą zastanawiać się, jak to by było, > gdyby miały normalną rodzinę... No, mozna. Jak bylam mala, zastanawialam sie, jak to by bylo, gdybysmy wszyscy zyli w innym, 'normalnym' panstwie. Noi? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 11.08.08, 17:48 > Noale pary gejowskie nie uprawiaja seksu na oczach dzieci, tylko co > najwyzej okazuja sobie czulosc - pocalunki, przytulenia, takie tam. > Jak to moze skrzywic dziecko? No i to zupełnie wystarczy. Dziecko będzie dorastało z przekonaniem, że to normalne, że dwóch mężczyzn się pieści i całuje. Podczas gdy normą jest jednak zachowanie zupełnie inne - chłopcy w szkole (i nie tylko) rywalizują ze sobą, wyzywają się, biją. Ten dzieciak po prostu może być kaleką - kolega go popchnie a on co, zacznie się do niego przytulać? Poza tym obserwowanie takich przytuleń i pocałunków przez 20 lat dorastania spokojnie może odcisnąć swoje piętno też i na sferze seksualnej. Heterycy nie zaczynają od pornografii, oni też obserwują, jak to inne dziewczyny i chłopcy trzymają się za ręce, całują, pieszczą. Dla > mnie między tymi > > preferencjami nie ma równości. > > Wiem o tym, nie rozumiem jednak dlaczego. Dlatego, że jedno jest prawidłowym zachowaniem a drugie jest upośledzeniem, które w dodatku pociąga ze sobą niezwykle szkodliwy styl życia. Polecam: en.wikipedia.org/wiki/Homosexuality#AIDS.2C_STDs_and_other_health_issues > Nie jestem zwolenniczka homorodzin. Jestem zdania, ze jesli dwoje > ludzi sie kocha i chce pobrac, i nikogo tym nie krzywdzi, to > powinni miec do tego prawo. Przecież prawo do adopcji też popierasz. > A to juz za pozno, bo pokolenie dzieci oficjalnie homoseksualnych > rodzicow juz doroslo. A uprzedzenia nic nie zmienia - tymbardziej > biegu histori. Jedynie utrudnia bogu ducha winnym ludziom zycie. Same uprzedzenia to za mało, ale, jak sama się już zorientowałaś, wątpliwości jest mnóstwo. A historię tworzą ludzkie działania, więc czemu niby nie dałoby się zmienić jej biegu? > Uwazasz, ze to, co nienormalne jest z definicji zle? Nie, ale niewątpliwie niesie ze sobą wiele problemów. > Chodzilo mi jedynie o wykazanie, ze nie zawsze to, co glosi > wiekszosc jest sluszne i dobre. Oczywiście. A czy ja gdziekolwiek powoływałem się na opinie większości nt. homoseksualizmu? > Ty eksperymentujesz z jakimis substancjami? Kiedys kojarzyles o > wiele latwiej. POwaznie i bez zlosliwosci pytam. Nie, nie eksperymentuję. Pisałaś kiedyś pod innym nickiem? > One juz dorosly. Zlinkowalam ci ich blogi, se mozesz poczytac. > Zlinkowalam badania - mozesz se poczytac. Dziękuję. Blogi - choć z pewnością bardzo ciekawe - to jednak dosyć specyficzne źródło. Natomiast, przy wolnym czasie, przejrzę część z tych badań (o ile będą dostępne), ale coś wątpię, by one moje wątpliwości rozwiały. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 11.08.08, 21:13 heretic_969 napisał: > > Jak to moze skrzywic dziecko? > > No i to zupełnie wystarczy. Dziecko będzie dorastało z przekonaniem, że to > normalne, że dwóch mężczyzn się pieści i całuje. Podczas gdy normą jest jednak > zachowanie zupełnie inne - chłopcy w szkole (i nie tylko) rywalizują ze sobą, > wyzywają się, biją. Ten dzieciak po prostu może być kaleką - kolega go popchnie > a on co, zacznie się do niego przytulać? No wez no :) Przeciez i heterycki ojciec piesci i caluje swojego synka. Co nie oznacza, ze tenze chlopiec nie bedzie umial sie bic czy bedzie sie przytulal do kazdego doroslego mezczyzny. Ja np umialam sie bic, bo ojciec sie ze mna i moja siostra w to bawil. Uczyl nas, ze poinnysmy miec lekko ugiete nogi, byc pochylone do przodu, zeby pamietac o chronieniu twarzy i takie tam. > Poza tym obserwowanie takich przytuleń i pocałunków przez 20 lat dorastania > spokojnie może odcisnąć swoje piętno też i na sferze seksualnej. Jak do tej pory to ja wrzucilam ci kilka linkow z dowodami. Moze laskawie znajdz jakies wiarygodne (czyli nade wszystko pozareligijne) zrodlo z dowodami. 'Moze' to za malo na argument. Heterycy nie > zaczynają od pornografii, oni też obserwują, jak to inne dziewczyny i chłopcy > trzymają się za ręce, całują, pieszczą. Przeciez wychowywane w homo-rodzinie dziecko - tak zreszta jak i wychowywane przez samotnego rodzica - ma kontakt ze znaczacymi osobami obu plci. Wujami, ciotkami, babciami, dziadkami, rodzicami biologicznymi, przyjaciolmi rodziny itd. > Dlatego, że jedno jest prawidłowym zachowaniem Zapytany o powod twojej niecheci podajesz caly czas dyskusyjne, ultrasubiektywne kryteria. A to 'nienormalnosc', a to 'prawidlowosc' i takie w tym stylu. A ja prosze o konkrety. KWykrztuśże jakis wreszcie. a drugie jest upośledzeniem, > które w dodatku pociąga ze sobą niezwykle szkodliwy styl życia. Polecam: > en.wikipedia.org/wiki/Homosexuality#AIDS.2C_STDs_and_other_health_is sues Pozytynym stac sie moze rowniez heteryk, a nawet parumiesieczne dziecko. I czy twoj argument oznacza, ze w czasach sprzed AIDS gej byl ok? > > Nie jestem zwolenniczka homorodzin. Jestem zdania, ze jesli dwoje > > ludzi sie kocha i chce pobrac, i nikogo tym nie krzywdzi, to > > powinni miec do tego prawo. > > Przecież prawo do adopcji też popierasz. Popieram prawo do adopcji dla zdrowych psychicznie _ludzi_. > Same uprzedzenia to za mało, ale, jak sama się już zorientowałaś, wątpliwości > jest mnóstwo. Z wymiany z toba zorientowalam sie, ze uzasadnionych watpliwosci nie ma zadnych, sa natomiast obrzydzenie, uprzedzenia i stereotypy. A historię tworzą ludzkie działania, więc czemu niby nie dałoby > się zmienić jej biegu? Bo geje i ich zycie nikomu tak naprawde nie wadza. A ze stali sie wspoleczesnymi cyklistami i masonami to inna sprawa. Znajdzie sie inna 'wszystkiemu winna' grupa, koltuny popuszcza gejom i zajma sie blizej - bo ja wiem - muzulmanami np. > > Uwazasz, ze to, co nienormalne jest z definicji zle? > > Nie, ale niewątpliwie niesie ze sobą wiele problemów. Konkrecik? Albo jesli 'wiele' to najlepiej wiele konkrecikow. > > Chodzilo mi jedynie o wykazanie, ze nie zawsze to, co glosi > > wiekszosc jest sluszne i dobre. > > Oczywiście. A czy ja gdziekolwiek powoływałem się na opinie większości nt. > homoseksualizmu? A kto ustala normy, jesli nie wiekszosc? > > Ty eksperymentujesz z jakimis substancjami? Kiedys kojarzyles o > > wiele latwiej. POwaznie i bez zlosliwosci pytam. > > Nie, nie eksperymentuję. Pisałaś kiedyś pod innym nickiem? Pisalam i pamietam cie. Najpierw miales jazde, ze rodzina to samo zlo, potem - ze jedyna forma milosci to dwie panny, a teraz to. Na moje laickie oko masz jakis problem, i to raczej z tych wiekszych. > Dziękuję. Blogi - choć z pewnością bardzo ciekawe - to jednak dosyć specyficzne > źródło. Natomiast, przy wolnym czasie, przejrzę część z tych badań (o ile będą > dostępne), ale coś wątpię, by one moje wątpliwości rozwiały. Ja tez watpie, bo nie chcesz byc przekonany, wiec sobie ewentualny dysonas poznawczy jakos wyjasnisz. Ciekawe czemu. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 12.08.08, 00:23 > Przeciez i heterycki ojciec piesci i caluje swojego synka. Co nie > oznacza, ze tenze chlopiec nie bedzie umial sie bic czy bedzie sie > przytulal do kazdego doroslego mezczyzny. Oj, coś mi się zdaje, że nie wiesz o czym mówisz. Jesteś kobietą, więc byłaś pieszczona przez tatusia. Poza tym, jeżeli już, to dla dziecka miłość rodzica jest naturalna. Nie jest natomiast w ogóle naturalne, by miłowali się dwaj dorośli mężczyźni. > Jak do tej pory to ja wrzucilam ci kilka linkow z dowodami. Moze > laskawie znajdz jakies wiarygodne (czyli nade wszystko > pozareligijne) zrodlo z dowodami. 'Moze' to za malo na argument. Wrzuciłaś. No i co z tego? Tylko potwierdziło się to, co już dawno uważałem - że jest ideologia a nie dowody. Wymagasz też dowodów ode mnie... ale to na takich jak Ty spoczywa ciężar dowodu, bo to wy chcecie zmienić kształt rodzin i eksperymentować na dzieciach, nie ja. > Przeciez wychowywane w homo-rodzinie dziecko - tak zreszta jak i > wychowywane przez samotnego rodzica - ma kontakt ze znaczacymi > osobami obu plci. Wujami, ciotkami, babciami, dziadkami, rodzicami > biologicznymi, przyjaciolmi rodziny itd. Ma. No i? Czym innym jest kontakt "co pewien czas" a czym innym permanentne przebywanie pod jednym dachem. > Zapytany o powod twojej niecheci podajesz caly czas dyskusyjne, > ultrasubiektywne kryteria. A to 'nienormalnosc', a > to 'prawidlowosc' i takie w tym stylu. A ja prosze o konkrety. Przykro mi, ale nienormalność homoseksualizmu i prawidłowość heteroseksualizmu to nie są "ultrasubiektywne" ani nawet subiektywne pojęcia. Możesz faktów zwyczajnie nie akceptować, tak samo jak możesz nie akceptować prawa grawitacji albo to, że 2+2=4. Ale to nie oznacza, że tych faktów nie ma. > Pozytynym stac sie moze rowniez heteryk, a nawet parumiesieczne > dziecko. Oczywiście, ale liczą się też proporcje. Jeżeli jeden procent społeczeństwa przyczynia się do połowy zakażeń to coś jest mocno nie tak. I czy twoj argument oznacza, ze w czasach sprzed AIDS gej > byl ok? Nie, bo są też i inne choroby (chociażby te wymienione w linku). I też jakoś geje częściej je łapią. > Z wymiany z toba zorientowalam sie, ze uzasadnionych watpliwosci > nie ma zadnych, sa natomiast obrzydzenie, uprzedzenia i stereotypy. Cóż, Twoja sprawa. Ja się w ogóle orientować nie musiałem, bo byłem przekonany, że nie obronisz czegoś, czego nie da się obronić. Które jeszcze badania mam podważyć? > A ze stali sie wspoleczesnymi cyklistami i masonami to inna sprawa. > Znajdzie sie inna 'wszystkiemu winna' grupa, koltuny popuszcza > gejom i zajma sie blizej - bo ja wiem - muzulmanami np. Mylisz się. Polacy są narodem tolerancyjnym, dowodzi tego nasza historia. To nie ich problem, że Tobie się tolerancja z akceptacją i afirmacją myli. > Pisalam i pamietam cie. Najpierw miales jazde, ze rodzina to samo > zlo, Łał, to długo już jesteś na forum. Ja tak pisałem 3 lata temu. Nie zdradzisz mi swojej dawnej forumowej tożsamości? Każdy chyba miał kiedyś jakiś flirt z lewactwem. Choć prawdę mówiąc mój stosunek do instytucji rodziny bynajmniej nie zmienił się o 180 stopni. Tradycjonalistą nigdy nie będę. potem - ze jedyna forma milosci to dwie panny, a teraz to. Ej, z tymi pannami to był żart. Naprawdę nie wiesz, że lesbijskie stosunki między ładnymi kobietami kręcą wielu facetów? Na > moje laickie oko masz jakis problem, i to raczej z tych wiekszych. Na moje laickie oko traktujesz forum zbyt serio. > Ja tez watpie, bo nie chcesz byc przekonany, wiec sobie ewentualny > dysonas poznawczy jakos wyjasnisz. O nie, moja droga. Tak łatwo to tego nie wytłumaczysz. Nie zaprzeczam, że jestem naturalnie emocjonalnie zaangażowany po jednej ze stron, ale gdybyś mi przedstawiła miażdżące dowody, to, być może z wielką nienawiścią, ale na pewno uznałbym wyższość argumentów zwolenników homo-rodzin (przynajmniej pod tym względem). Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 12.08.08, 00:42 heretic_969 napisał: > Oj, coś mi się zdaje, że nie wiesz o czym mówisz. Jesteś kobietą, więc byłaś > pieszczona przez tatusia. Moj siostrzeniec tez jest przytulany i calowany przez swojego ojca. W niektorych rodzinach to normalne. > Poza tym, jeżeli już, to dla dziecka miłość rodzica jest naturalna. Nie jest > natomiast w ogóle naturalne, by miłowali się dwaj dorośli mężczyźni. Moj facet ma brata. Strasznie sie kochaja, wliczajac to poklepywania, niedzwiedzie, przytulenia. > Wrzuciłaś. No i co z tego? Tylko potwierdziło się to, co już dawno uważałem - ż > e > jest ideologia a nie dowody. Jaka ideologia? > Wymagasz też dowodów ode mnie... ale to na takich jak Ty spoczywa ciężar dowodu > , > bo to wy chcecie zmienić kształt rodzin i eksperymentować na dzieciach, nie ja. Hehehe. Noale ok - jesli masz te dyskusje w dupie, to istotnie lepiej ja zakonczmy. Adieu. > > > > Przeciez wychowywane w homo-rodzinie dziecko - tak zreszta jak i > > wychowywane przez samotnego rodzica - ma kontakt ze znaczacymi > > osobami obu plci. Wujami, ciotkami, babciami, dziadkami, rodzicami > > biologicznymi, przyjaciolmi rodziny itd. > > Ma. No i? Czym innym jest kontakt "co pewien czas" a czym innym permanentne > przebywanie pod jednym dachem. > > > Zapytany o powod twojej niecheci podajesz caly czas dyskusyjne, > > ultrasubiektywne kryteria. A to 'nienormalnosc', a > > to 'prawidlowosc' i takie w tym stylu. A ja prosze o konkrety. > > Przykro mi, ale nienormalność homoseksualizmu i prawidłowość heteroseksualizmu > to nie są "ultrasubiektywne" ani nawet subiektywne pojęcia. Możesz faktów > zwyczajnie nie akceptować, tak samo jak możesz nie akceptować prawa grawitacji > albo to, że 2+2=4. Ale to nie oznacza, że tych faktów nie ma. > > > Pozytynym stac sie moze rowniez heteryk, a nawet parumiesieczne > > dziecko. > > Oczywiście, ale liczą się też proporcje. Jeżeli jeden procent społeczeństwa > przyczynia się do połowy zakażeń to coś jest mocno nie tak. > > I czy twoj argument oznacza, ze w czasach sprzed AIDS gej > > byl ok? > > Nie, bo są też i inne choroby (chociażby te wymienione w linku). I też jakoś > geje częściej je łapią. > > > Z wymiany z toba zorientowalam sie, ze uzasadnionych watpliwosci > > nie ma zadnych, sa natomiast obrzydzenie, uprzedzenia i stereotypy. > > Cóż, Twoja sprawa. Ja się w ogóle orientować nie musiałem, bo byłem przekonany, > że nie obronisz czegoś, czego nie da się obronić. Które jeszcze badania mam > podważyć? > > > A ze stali sie wspoleczesnymi cyklistami i masonami to inna sprawa. > > Znajdzie sie inna 'wszystkiemu winna' grupa, koltuny popuszcza > > gejom i zajma sie blizej - bo ja wiem - muzulmanami np. > > Mylisz się. Polacy są narodem tolerancyjnym, dowodzi tego nasza historia. To ni > e > ich problem, że Tobie się tolerancja z akceptacją i afirmacją myli. > > > Pisalam i pamietam cie. Najpierw miales jazde, ze rodzina to samo > > zlo, > > Łał, to długo już jesteś na forum. Ja tak pisałem 3 lata temu. Nie zdradzisz mi > swojej dawnej forumowej tożsamości? > Każdy chyba miał kiedyś jakiś flirt z lewactwem. Choć prawdę mówiąc mój stosune > k > do instytucji rodziny bynajmniej nie zmienił się o 180 stopni. Tradycjonalistą > nigdy nie będę. > > potem - ze jedyna forma milosci to dwie panny, a teraz to. > > Ej, z tymi pannami to był żart. Naprawdę nie wiesz, że lesbijskie stosunki > między ładnymi kobietami kręcą wielu facetów? > > Na > > moje laickie oko masz jakis problem, i to raczej z tych wiekszych. > > Na moje laickie oko traktujesz forum zbyt serio. > > > Ja tez watpie, bo nie chcesz byc przekonany, wiec sobie ewentualny > > dysonas poznawczy jakos wyjasnisz. > > O nie, moja droga. Tak łatwo to tego nie wytłumaczysz. Nie zaprzeczam, że jeste > m > naturalnie emocjonalnie zaangażowany po jednej ze stron, ale gdybyś mi > przedstawiła miażdżące dowody, to, być może z wielką nienawiścią, ale na pewno > uznałbym wyższość argumentów zwolenników homo-rodzin (przynajmniej pod tym > względem). Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 12.08.08, 00:51 Nie, nie mam dyskusji w dupie. Jeśli tak to odebrałaś, to przepraszam. Ale zdania nie zmienię - to na tych, co proponują przemiany, spoczywa ciężar dowodu, a nie na tych, co chcą zostawić rodzinę po staremu. Jeśli nie chcesz dalej dyskutować to ok, i tak dziękuję. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Doprawdy? 12.08.08, 00:57 Bzdury. Argument 'bo zawsze tak bylo' nie jest argumentem. Po pierwsze - bo nie zawsze tak bylo. Po drugie - bo co z tego? Cala twoja argumentacja sprowadza sie do 'a gdyby sie okazalo', 'a jesli statystyki wykaza' i demonstrowaniu swojego obrzydzenia - _niczego_wiecej_. I dopoki ich nie bedziesz mial czegos wiecej - eot. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 12.08.08, 01:04 Przykro mi, ale nie przedstawiłaś żadnego mocnego dowodu, więc dlatego się czepiam. Spodziewałaś się, że będę wszystko przyjmował bezkrytycznie? Ale OK, EOT, jeszcze raz pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Doprawdy? 12.08.08, 23:51 heretic_969 napisał: > > Przeciez i heterycki ojciec piesci i caluje swojego synka. Co nie > > oznacza, ze tenze chlopiec nie bedzie umial sie bic czy bedzie sie > > przytulal do kazdego doroslego mezczyzny. > > Oj, coś mi się zdaje, że nie wiesz o czym mówisz. Jesteś kobietą, więc byłaś > pieszczona przez tatusia. > Poza tym, jeżeli już, to dla dziecka miłość rodzica jest naturalna. Nie jest > natomiast w ogóle naturalne, by miłowali się dwaj dorośli mężczyźni. > > > Jak do tej pory to ja wrzucilam ci kilka linkow z dowodami. Moze > > laskawie znajdz jakies wiarygodne (czyli nade wszystko > > pozareligijne) zrodlo z dowodami. 'Moze' to za malo na argument. > > Wrzuciłaś. No i co z tego? Tylko potwierdziło się to, co już dawno uważałem - ż > e > jest ideologia a nie dowody. > Wymagasz też dowodów ode mnie... ale to na takich jak Ty spoczywa ciężar dowodu > , > bo to wy chcecie zmienić kształt rodzin i eksperymentować na dzieciach, nie ja. > > > > Przeciez wychowywane w homo-rodzinie dziecko - tak zreszta jak i > > wychowywane przez samotnego rodzica - ma kontakt ze znaczacymi > > osobami obu plci. Wujami, ciotkami, babciami, dziadkami, rodzicami > > biologicznymi, przyjaciolmi rodziny itd. > > Ma. No i? Czym innym jest kontakt "co pewien czas" a czym innym permanentne > przebywanie pod jednym dachem. > > > Zapytany o powod twojej niecheci podajesz caly czas dyskusyjne, > > ultrasubiektywne kryteria. A to 'nienormalnosc', a > > to 'prawidlowosc' i takie w tym stylu. A ja prosze o konkrety. > > Przykro mi, ale nienormalność homoseksualizmu i prawidłowość heteroseksualizmu > to nie są "ultrasubiektywne" ani nawet subiektywne pojęcia. Możesz faktów > zwyczajnie nie akceptować, tak samo jak możesz nie akceptować prawa grawitacji > albo to, że 2+2=4. Ale to nie oznacza, że tych faktów nie ma. > > > Pozytynym stac sie moze rowniez heteryk, a nawet parumiesieczne > > dziecko. > > Oczywiście, ale liczą się też proporcje. Jeżeli jeden procent społeczeństwa > przyczynia się do połowy zakażeń to coś jest mocno nie tak. > > I czy twoj argument oznacza, ze w czasach sprzed AIDS gej > > byl ok? > > Nie, bo są też i inne choroby (chociażby te wymienione w linku). I też jakoś > geje częściej je łapią. > > > Z wymiany z toba zorientowalam sie, ze uzasadnionych watpliwosci > > nie ma zadnych, sa natomiast obrzydzenie, uprzedzenia i stereotypy. > > Cóż, Twoja sprawa. Ja się w ogóle orientować nie musiałem, bo byłem przekonany, > że nie obronisz czegoś, czego nie da się obronić. Które jeszcze badania mam > podważyć? > > > A ze stali sie wspoleczesnymi cyklistami i masonami to inna sprawa. > > Znajdzie sie inna 'wszystkiemu winna' grupa, koltuny popuszcza > > gejom i zajma sie blizej - bo ja wiem - muzulmanami np. > > Mylisz się. Polacy są narodem tolerancyjnym, dowodzi tego nasza historia. To ni > e > ich problem, że Tobie się tolerancja z akceptacją i afirmacją myli. > > > Pisalam i pamietam cie. Najpierw miales jazde, ze rodzina to samo > > zlo, > > Łał, to długo już jesteś na forum. Ja tak pisałem 3 lata temu. Nie zdradzisz mi > swojej dawnej forumowej tożsamości? > Każdy chyba miał kiedyś jakiś flirt z lewactwem. Choć prawdę mówiąc mój stosune > k > do instytucji rodziny bynajmniej nie zmienił się o 180 stopni. Tradycjonalistą > nigdy nie będę. > > potem - ze jedyna forma milosci to dwie panny, a teraz to. > > Ej, z tymi pannami to był żart. Naprawdę nie wiesz, że lesbijskie stosunki > między ładnymi kobietami kręcą wielu facetów? > > Na > > moje laickie oko masz jakis problem, i to raczej z tych wiekszych. > > Na moje laickie oko traktujesz forum zbyt serio. > > > Ja tez watpie, bo nie chcesz byc przekonany, wiec sobie ewentualny > > dysonas poznawczy jakos wyjasnisz. > > O nie, moja droga. Tak łatwo to tego nie wytłumaczysz. Nie zaprzeczam, że jeste > m > naturalnie emocjonalnie zaangażowany po jednej ze stron, ale gdybyś mi > przedstawiła miażdżące dowody, to, być może z wielką nienawiścią, ale na pewno > uznałbym wyższość argumentów zwolenników homo-rodzin (przynajmniej pod tym > względem). A co złego jest w tym, że dwóch mężczyzn się kocha? Chyba tylko tyle, że Ciebie to nie podnieca tak jak pornole, gdzie ukazywany jest seks dwóch kobiet. Zobacz, jak wielu heteryckich tatusiów nawiedza burdele, a następnie zaraża swoją żonę i czasami również resztę rodziny. Może wtedy przestaniesz pleść głupoty, że to od gejów wychodzi tak wiele zakażeń HIV. Polska nie jest tolerancyjna, ona tolerancyjna była, ale przed wiekami, kiedy z kolei reszta świata była ogarnięta nietolerancją, teraz dla odmiany wahadełko wychyliło się w drugą stronę. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 13.08.08, 02:39 > A co złego jest w tym, że dwóch mężczyzn się kocha? Chyba tylko > tyle, że Ciebie to nie podnieca tak jak pornole, gdzie ukazywany > jest seks dwóch kobiet. Zobacz, jak wielu heteryckich tatusiów > nawiedza burdele, a następnie zaraża swoją żonę i czasami również > resztę rodziny. Może wtedy przestaniesz pleść głupoty, że to od > gejów wychodzi tak wiele zakażeń HIV. Przykro mi, ale tak jest w rzeczywistości. news.bbc.co.uk/2/hi/health/7539267.stm www.cdc.gov/hiv/topics/surveillance/resources/factsheets/incidence.htm www.focus.de/gesundheit/ratgeber/sexualitaet/aids-bericht-syphilis-erhoeht-hiv-risiko_aid_299873.html > Polska nie jest tolerancyjna, ona tolerancyjna była, ale przed > wiekami, kiedy z kolei reszta świata była ogarnięta nietolerancją, > teraz dla odmiany wahadełko wychyliło się w drugą stronę. Powtarzam: wy ciągle mylicie tolerancję, akceptację i afirmację. Tolerancja oznacza, że nie wchodzimy w czyjeś życie buciorami. A miażdżąca większość Polaków nie chce kastrować gejów, "leczyć" ich ani wygnać. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Doprawdy? 11.08.08, 23:52 heretic_969 napisał: > > Noale pary gejowskie nie uprawiaja seksu na oczach dzieci, tylko co > > najwyzej okazuja sobie czulosc - pocalunki, przytulenia, takie tam. > > Jak to moze skrzywic dziecko? > > No i to zupełnie wystarczy. Dziecko będzie dorastało z przekonaniem, że to > normalne, że dwóch mężczyzn się pieści i całuje. Podczas gdy normą jest jednak > zachowanie zupełnie inne - chłopcy w szkole (i nie tylko) rywalizują ze sobą, > wyzywają się, biją. Ten dzieciak po prostu może być kaleką - kolega go popchnie > a on co, zacznie się do niego przytulać? > Poza tym obserwowanie takich przytuleń i pocałunków przez 20 lat dorastania > spokojnie może odcisnąć swoje piętno też i na sferze seksualnej. Heterycy nie > zaczynają od pornografii, oni też obserwują, jak to inne dziewczyny i chłopcy > trzymają się za ręce, całują, pieszczą. > > Dla > > mnie między tymi > > > preferencjami nie ma równości. > > > > Wiem o tym, nie rozumiem jednak dlaczego. > > Dlatego, że jedno jest prawidłowym zachowaniem a drugie jest upośledzeniem, > które w dodatku pociąga ze sobą niezwykle szkodliwy styl życia. Polecam: > en.wikipedia.org/wiki/Homosexuality#AIDS.2C_STDs_and_other_health_issues > > Nie jestem zwolenniczka homorodzin. Jestem zdania, ze jesli dwoje > > ludzi sie kocha i chce pobrac, i nikogo tym nie krzywdzi, to > > powinni miec do tego prawo. > > Przecież prawo do adopcji też popierasz. > > > A to juz za pozno, bo pokolenie dzieci oficjalnie homoseksualnych > > rodzicow juz doroslo. A uprzedzenia nic nie zmienia - tymbardziej > > biegu histori. Jedynie utrudnia bogu ducha winnym ludziom zycie. > > Same uprzedzenia to za mało, ale, jak sama się już zorientowałaś, wątpliwości > jest mnóstwo. A historię tworzą ludzkie działania, więc czemu niby nie dałoby > się zmienić jej biegu? > > > Uwazasz, ze to, co nienormalne jest z definicji zle? > > Nie, ale niewątpliwie niesie ze sobą wiele problemów. > > > Chodzilo mi jedynie o wykazanie, ze nie zawsze to, co glosi > > wiekszosc jest sluszne i dobre. > > Oczywiście. A czy ja gdziekolwiek powoływałem się na opinie większości nt. > homoseksualizmu? > > > Ty eksperymentujesz z jakimis substancjami? Kiedys kojarzyles o > > wiele latwiej. POwaznie i bez zlosliwosci pytam. > > Nie, nie eksperymentuję. Pisałaś kiedyś pod innym nickiem? > > > One juz dorosly. Zlinkowalam ci ich blogi, se mozesz poczytac. > > Zlinkowalam badania - mozesz se poczytac. > > Dziękuję. Blogi - choć z pewnością bardzo ciekawe - to jednak dosyć specyficzne > źródło. Natomiast, przy wolnym czasie, przejrzę część z tych badań (o ile będą > dostępne), ale coś wątpię, by one moje wątpliwości rozwiały. > > Coś się chłopie nie wyspałeś albo poimprezowałeś zdrowo, skoro takie głupoty walisz. "On go popchnie", a on go przytuli. Rozśmieszyłeś mnie tym. Podobnie jak geje preferuję facetów, ale jak mnie któryś popchnie, to go bynajmniej nie tulę, nie przechodzę obok obojętnie, ale się bronię. Po prostu, jak ktoś atakuje, to człowiek się broni. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: Doprawdy? 14.08.08, 01:37 heretic_969 napisał: "Podczas gdy normą jest jednak > zachowanie zupełnie inne - chłopcy w szkole (i nie tylko) rywalizują ze sobą, > wyzywają się, biją." Chryste Panie. Jak można uznawać, że to co powszechne (niestety w wielu środowiskach w Polsce bijatyki między chłopcami wciąż są powszechne) jest automatycznie "normalne"? Podpierałeś się w którymś poście jakimiś "katolickimi źródłami" - a więc katolicyzm jest Ci bliski. I mimo to głosisz, że wyzywanie się i bicie przez dzieci w szkole jest normalne? Ręce i nogi opadają... Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 14.08.08, 02:02 Ja tylko stwierdzam fakty. Walka między sobą jest czymś naturalnym wśród heteroseksualnych samców, wynika prosto z biologii. Nie będę oceniał, czy to jest właściwe, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: Doprawdy? 14.08.08, 02:35 heretic_969 napisał: > Ja tylko stwierdzam fakty. Walka między sobą jest czymś naturalnym wśród > heteroseksualnych samców, wynika prosto z biologii. Nie będę oceniał, czy to > jest właściwe, czy nie. Rywalizacja może jest "czymś biologicznie naturalnym wśród samców", jednak o ile mi wiadomo nawet dzikie zwierzęta nie walczą do krwi ostatniej, a najczęściej te "walki" o samice polegają na zastraszaniu przeciwnika, i tyle. Nie wiem, czemu chcesz "kalkować" na ludzkie dzieci zachowania ze świata dzikich zwierząt, kiedy równocześnie bez przerwy z atencją powołujesz się na kulturę, religię, i inne wytwory ludzkiego ducha. Niedawno czytałam jakiś artykuł na temat badań naukowych o rywalizacji "seksualnej" (niestety nie pamiętam nawet gdzie był ten artykuł, więc pewnie znów mi nie uwierzysz). Z badań wynikało, że w społecznościach, gdzie to mężczyźni są "towarem deficytowym", nie muszą już oni "starać się" tak bardzo o kobiety - to kobiety zaczynają rywalizować o nich. A więc rywalizacja o partnera to nie sprawa przypisana do płci męskiej. O partnera/partnerkę z całą pewnością rywalizują też między sobą mężczyźni homo i lesbijki. A bijatyki na pewno nie są odpowiednim sposobem rozwiązywania konfliktów ani zdrowym sportem. Marzy mi się, żeby w naszych szkołach wprowadzono jakieś zajęcia z komunikacji interpersonalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 14.08.08, 02:49 Z tymi samicami to oczywiście bardzo możliwe, przy czym jednak zazwyczaj te deficyty samców nie występują. W każdym razie - zgadzam się, że to nie tylko heteroseksualnych samców charakteryzuje walka o partnera/kę, ale wśród nich ta rywalizacja jest zdecydowanie najostrzejsza. Testosteron też odgrywa swoją rolę. Nie gloryfikuję bijatyk, tym niemniej nie znam kultury, w której one nie występują. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Doprawdy? 11.08.08, 23:44 heretic_969 napisał: > > Co masz na mysli, piszac, ze 'nie bedzie mial mozliwosci okazywania > > preferencji'? > > Nie ma przecież partnera, prawda? Więc jakie znaczenie ma fakt, że w głowie ma > się ku panom? Z punktu widzenia dzieciaka on ma tylko jednego ojca. > > > Dorastanie z heterykami tez moze 'wypaczyc'. I nie bardzo rozumiem, > > jakie znaczenie ma czy dzieciak wyrosnie na homo czy hetero, jesli > > bedzie ze soba szczesliwy? > > Trzeba było od razu tak napisać. Czyli dla Ciebie to zupełnie obojętne, czy kto > ś > żyje jako gej czy heteryk. Ok, ale nie zgadzam się z tym. Dla mnie między tymi > preferencjami nie ma równości. > > > Noi - sadze, ze dla tych dzieci nie sa istotne twoje szlachetne > > intencje, ale to, ze dzialania takich dobrych wujkow jak ty sporo > > je kosztuja emocjonalnie. > > To nie ja jestem zwolennikiem homorodzin tutaj. Jak się coś popiera, trzeba się > liczy ze wszystkimi aspektami. > > > Alez - o ile uliczni prorocy podobni tobie nie beda glosic swojego > > obrzydzenia do tych 'paskudnych zbokow i degeneratow' czyli ich > > kochajacych, fajnych rodzicow, beda one homoseksualizm akceptowac. > > Hihihihi, a skąd wiesz? Wszystkich ludzi oceniasz biorąc siebie za punkt > odniesienia? Naprawdę dla Ciebie jest to nie do przyjęcia, że ktoś nie akceptuj > e > homoseksualizmu? > > > I nie beda mialy z tym problemu. Ktory pojawia sie dopiero wtedy, > > kiedy do akcji wkraczaja szwadrony Najwyzszej Prawdy pt 'wasi > > starzy to wredne zboczuchy'. > > Znowu się zapytam: skąd to wiesz? Odkryłaś tajemnice wszystkich rozumów na świe > cie? > > Nie dlatego, ze to prawda, ale > > dlatego, ze to im _utrudnia_ zycie. Nie gejowscy rodzice, ale > > stosunek czesci spoleczenstwa do homoseksualistow. > > Stosunek, do którego mają najświętsze prawo. I stosunek, który homo-zwolennicy > powinni uwzględniać gdy przeprowadzają swoje eksperymenty. > > > Przeciez to bzdura. Niemoralna nie jest, bo nikim jej nie krzywdza, > > chora tez nie, bo nie ma jej w rejestrze chorob. > > 1. Nie napisałem niemoralna a nienormalna. Zresztą, dla wielu niemoralne to też > jest. > 2. Sugerujesz, że jak czegoś nie ma w rejestrze chorób, to nie jest chorobą? > Kurcze, to jacy szczęśliwi musieli być ludzie w średniowieczu, bo listy chorób > wtedy nie było, a więc chorób także nie. > > > Kiedy palono czarownice, przekonanie o slusznosci takiego > > postepowania z kobietami podzielala znakomita wiekszosc obywateli. > > Brak akceptacji dla homoseksualistów = akceptacja dla palenia czarownic? No cóż > , > masz prawo tak uważać. > > > Myslisz, ze homoseksualni rodzice piora im mozgi tak bardzo, ze gdy > > dorosna nie sa w stanie wyrobic sobie wlasnego pogladu na wszystko, > > wliczajac w to homoseksualizm? > > Poglądy niewątpliwie wypaczają się pod wpływem otoczenia. A swoją drogą, to > rzeczywiście ciekawe, jakie poglądy będą mieć te dzieciaki, gdy dorosną... > Ciekaw też jestem, czy przypadkiem nie będą zastanawiać się, jak to by było, > gdyby miały normalną rodzinę... > > > > > A dzieciaki z rodzin heteryckich, też się mogą zastanawiać, jak by to było, gdybym miał dwóch ojców, zamiast ojca alkoholika i matkę bojącą się pijanego ojca. Nawet to dziecko mające normalnych rodziców heteryckich może się zastanawiać, jak by to było. Ale gdybanie to gdybanie i każdemu się czasem zdarza. Też można gdybać, co by było, gdybym wybrała prawo, a nie chemię i odwrotnie też. Wpisuję się w to zasadę, że gdy mi źle, mam problem, to myślę, że inni mają lepiej i im zazdroszczę. Nie porównuj dzisiejszej medycyny, biologii w ogóle z czasami średniowiecza, bo dzisiaj narzędzia poznawcze są coraz lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 11.08.08, 23:51 Wiedziałem, że argument heteryków-alkoholików się pojawi. Saszenko, proszę, przecież to śmieszne. Naprawdę w "rodzinach" homo nie zdarzają się patologie? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Doprawdy? 12.08.08, 00:00 heretic_969 napisał: > Wiedziałem, że argument heteryków-alkoholików się pojawi. Saszenko, proszę, > przecież to śmieszne. Naprawdę w "rodzinach" homo nie zdarzają się patologie? Zdarzają się, ale chodziło o pokazanie Ci, że każdy ma czasami wątpliwości, czy jego rodzina jest okej. Jak byłeś mały, to na pewno zdarzało Ci się czegoś zazdrościć kolegom. No choćby taty ganiającego wraz z synem za piłką, tego, że rodzice kolegi mają telewizor i na pewno myślałeś, jak by to było, gdyby u nich mieszkał. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Doprawdy? 11.08.08, 23:39 A tak zupełnie na marginesie, to nie rozumiem obaw, że dziecko stanie się homoseksualne. I co z tego, jeśli społeczeństwo nie będzie go prześladować i znajdzie fajnego faceta, którego pokocha i założą szczęśliwą rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Doprawdy? 11.08.08, 23:22 heretic_969 napisał: > > To jest tzw rodzina niepelna. Samotny gej staje sie heterykiem? Bo > > nie lapie. > > Nie. "Gejowska rodzina" to dwóch panów i dzieciak (nie ich zresztą). > > > Przeciez wiele dotychczasowych pokolen gejow wzrastalo w rodzinach > > heteryckich. I mimo 'prawidlowych' wzrocow i mozliwosci rozwoju sa > > gejami. Skad zalozenie, ze dziecko wychowywane w gejowskiej > > rodzinie samo stanie sie homo? > > A gdzie ja tak napisałem? Istnieje ryzyko, co nie oznacza, że każde dziecko > wyrośnie na geja. Może ten los spotka np. 1 na 3? 1 na 5? 1 na 10? Ale spotkać > może, a faktów zaprzeczających nie ma żadnych. > > > A - i czy gryzie cie i lezy ci na sumieniu los dzieci w rodzinach > > niepelnych i rodzinach nalogowcow? > > Dlaczego ma mi leżeć na sumieniu. Nie moja wina. Nałogowcom powinno się odbiera > ć > prawa do posiadania dzieci. > > > Ten stres zalezy akurat od ciebie. Troche dobrej woli i juz te > > biedne dzieci nie beda na niego narazone. > > Hahahahahaha... Chcesz kontrolować moje zachowanie, zabronić mi mówienia > nieprzyjemnych rzeczy? Aż takim samarytaninem nie jestem, bym rezygnował z moje > j > wolności "bo komuś będzie przykro". > > > > Niby z jakiej racji te dzieci mają akceptować homoseksualizm? > > > > Z jakiej mialyby go nie akceptowac? > > Bo to ich prawo, prawo wolnych ludzi. Mają prawo uważać homoseksualizm za > obleśny, upośledzony, zdegenerowany itp. > > > Dlaczego homofile, misiu? > > Tak określam zwolenników homoseksualistów. > > > I co tym nieswiadomym dzieciom zli geje rodzice zrobia? > > Sama ich obecność w domu przez 20 lat życia wystarczy. Może się człowiekowi > zrobić niedobrze. > > > I czy zwiazek geja, ktory zwiazal sie z heteryczka i zrobil jej > > piecioro dzieci, tkwi w tym zwiazku bez milosci dla pozorow jest > > dla dziecka lepszy? > > Lepszy. Przynajmniej dziecko ma matkę. > > Dlaczego zakładasz, że to "nie ich dzieciak"? Na pewno nie jest ich wspólnym potomkiem, ale biologicznym dzieckiem jednego z nich może być. Nie wątpię, że w rodzinach, gdzie geje i lesbijki wychowują dzieci, występują dzieci homoseksualne, bo wynika to z praw matematyki. W każdym społeczeństwie jest kilka procent homoseksualistów, więc siłą rzeczy w rodzinach homoseksualnych też pojawiają się dzieci homoseksualne. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 12.08.08, 00:35 > Dlaczego zakładasz, że to "nie ich dzieciak"? Na pewno nie jest ich > wspólnym potomkiem, ale biologicznym dzieckiem jednego z nich może > być. Nie wątpię, że w rodzinach, gdzie geje i lesbijki wychowują > dzieci, występują dzieci homoseksualne, bo wynika to z praw > matematyki. W każdym społeczeństwie jest kilka procent > homoseksualistów, więc siłą rzeczy w rodzinach homoseksualnych też > pojawiają się dzieci homoseksualne. Zgadzam się. To oczywiste, że pojawi się kilka procent dzieci homoseksualnych. Pytanie, czy nie pojawi się więcej. Weź pod uwagę fakt, że dziecko może się urodzić biseksualne - a wtedy najbliższe otoczenie będzie miało szczególnie silny wpływ. Poza tym, nawet jeśli dziecko urodzi się z orientacją heteroseksualną, to nie ma stuprocentowej pewności, że to ona zadecyduje o jego preferencjach. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: Doprawdy? 14.08.08, 01:23 heretic_969 napisał: "Gdzie jest w tym badaniu uwzględniony wiek nastoletni oraz dorosłe życie tych > dzieci? Bo wiesz, krótkoterminowo można udowodnić wszystko... np. to, że > gospodarka rozwijała się wspaniale dzięki rządom PiS, bo oni akurat wtedy rządz > ili." Nie wiem, na linka podanego przez bene nie zajrzałam - jestem w tej chwili zbyt zmęczona - ale wiem na pewno, że przeprowadzono badania na dorosłych dzieciach wychowanych w rodzinach homo w USA, bo czytałam te badania. Żadnych odchyleń od twojej statystycznej normy w tych badaniach nie opisano. Między innymi dlatego parę miesięcy temu Kalifornia urównoprawniła małżeństwa hetero i homo. Małżeństwa homo mają już dokładnie takie same prawa do adopcji. A tak na marginesie - 21-letnia córka mojej partnerki ma pracę, studiuje, wzięła ze schroniska kilka kotów, wynajmuje mieszkanie z koleżanką i ma mnóstwo znajomych obu płci, a przez dwa lata była w związku z chłopakiem w swoim wieku. 17-letni syn mojej partnerki ma dużą grupę koleżanek i kolegów, wiele różnych pasji, bardzo dobrze się uczy i dostał stypendium na uczelnię w Nowym Jorku. Masz jakieś dodatkowe pytania? Aa, tak na marginesie - miesiąc temu chłopak pomógł jej mi się oświadczyć. Takie oświadczyny z marzeń, w zamkowych ogrodach dostępnych dla turystów; trzeba było zadbać o "kameralność", "wyczaić" odpowiedni moment... Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 14.08.08, 02:00 Wiesz na pewno, że takie "badania" przeprowadzono, ale wskazać tych badań nie jesteś w stanie? Nawet szkoda, bo kolejne badanie pseudonaukowe bym rozłożył na kawałki, jak to już uczyniłem dwa razy w dyskusji z BG. A cieszę się, że dzieciom Twojej partnerki dobrze się wiedzie, ale... co to niby ma udowodnić? Razem je od chwili urodzenia wychowywałyście? Z postu Twojego wynika, że raczej nie. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: Doprawdy? 14.08.08, 02:23 heretic_969 napisał: "A cieszę się, że dzieciom Twojej partnerki dobrze się wiedzie, ale... co to nib > y > ma udowodnić? Razem je od chwili urodzenia wychowywałyście? Z postu Twojego > wynika, że raczej nie." Nie, nie od urodzenia, od ośmiu lat (a więc córka miała 12-13 lat, syn 9, kiedy pojawiłam się w ich życiu). Dzieci mają zresztą stały kontakt z ojcem. Jedyna oczywista różnica jaką jestem sobie w stanie w tej chwili wyobrazić pomiędzy doświadczeniami dziecka np. zaadoptowanego przez parę lesbijek w wieku niemowlęcym (czy też dziecka w ich związku poczętego metodą in vitro) a dziecka, które urodziło się w małżeństwie "tradycyjnym", w którym jedno z rodziców było homoseksualne, jest fakt, że dziecku adoptowanemu bądź poczętemu in vitro oszczędzone będzie doświadczenie rozwodu rodziców. I to akurat różnica na plus. Powiedziałam, że nie podam w tej chwili linków do tamtych badań, bo jest późno i mam ważniejsze sprawy na głowie niż szukanie ich w tej chwili w internecie. I naprawdę nie rozumiem, z czego wynika Twoje przekonanie o własnej mocarności jeśli chodzi o "rozkładanie na kawałki" badań, które określasz jako pseudonaukowe, skoro sam wrzuciłeś do dyskusji kontrargument do własnego wywodu (przypomnę: ten z legalizacją związku wpływającą na związku trwałość). Nie rozumiem też, czemu badania, które uznał Sąd Najwyższy stanu o populacji równej z populacją naszego kraju, nazywasz pseudonaukowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Doprawdy? 14.08.08, 02:42 Rozumiem. Cieszę się, że się udało, życzę dalszego szczęścia, ale chyba przyznasz, że Twoje pojedyncze doświadczenie to trochę za mało by uznać je za twardy dowód w sprawie? Poza tym nie możesz wykluczyć, że pod wpływem waszego wychowania dzieci Twojej partnerki się jednak czymś różnią od innych (na plus czy minus). Nie ponaglam Cię do przedstawiania linków, wiem, że masz ważniejsze sprawy. Jak coś kiedyś będziesz miała to chętnie zobaczę. A określenie "pseudonaukowe" jest może zbyt mocne, tym niemniej sądzę, że te badania, które przynajmniej miałem okazję zobaczyć, nie stoją na odpowiednio wysokim poziomie. Co do decyzji SN w Kalifornii, to wydaję mi się, że pełne prawa do adopcji związki jednopłciowe miały już wcześniej. Teraz to właściwie chodziło o nazwę małżeństwo, bo związki partnerskie w tym stanie już wszystkie inne formalności załatwiały. Piszesz z Kalifornii, prawda? W takim razie gratuluję małżeństwa, szczerze:) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:19 > Dzieci w parach homo wychowuja sie od lat i jakos nie slyszalam, > aby wyrastaly na dewiantow, ku.. i zlodziei czy mialy pelzajace > IQ. Nie rozumiem, po co używasz takiego języka. Nigdzie nie napisałem, że dzieci homoseksualistów wyrastają na ku... Przestańcie mi imputować rzeczy, których nie mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:22 Znowu masz syndrom osaczonego kroliczka :) Nigdzie nie napisalam, ze napisales :) Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:25 Świetnie, w takim razie bądź łaskawa nie udzielać mi odpowiedzi, które nijak nie mają się do tego, co mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:34 Ona ma sie wprost, ziew. To jak - nadal bedziesz sie oftopicznie czepiac, czy ustosunkujesz sie do faktow, o ktore prosiles >? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:32 stephen_s napisał: > > Dzieci w parach homo wychowuja sie od lat i jakos nie slyszalam, > > aby wyrastaly na dewiantow, ku.. i zlodziei czy mialy pelzajace > > IQ. > > Nie rozumiem, po co używasz takiego języka. Nigdzie nie napisałem, że dzieci > homoseksualistów wyrastają na ku... > > Przestańcie mi imputować rzeczy, których nie mówię. > Ale sporo sugerujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:02 O nie, moja droga. To nie ja sugeruję, tylko Tobie się zdaje, że coś sugeruję. Twój problem polega na tym, że masz czarno-białą wizję świata i dla Ciebie ktoś, kto przyznaje się do zwykłych WĄTPLIWOŚCI co do adopcji dzieci przez pary homoseksualne, urasta do kogoś, wg kogo dzieci homoseksualistów to k... . A jak ktoś mówi o dobru społecznym, to staje się Hitlerem. Opanuj się! Świat nie jest taki prosty. Skoro uważasz mnie za taką konserwę, to wytłumacz mi, jakim cudem mogą być za równouprawnieniem kobiet??? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:29 stephen_s napisał: > > I przez Twoje wątpliwości najlepiej, żeby homoseksualiści nadal nie > > mogli się dowiedzieć, co słychać u ich partnera, adoptować dzieci. > > Tak, mam poważne wątpliwości, czy homoseksualiści powinni móc adoptować dzieci. > Zbyt jeszcze mało wiemy o kształtowaniu się psychiki dziecka, by ocenić, czy > takie rodziny są dla dzieci dobre. > > Ja wiem, ze to brzmi brutalnie, ale człowiek jest istotą biologiczną i pewne > ograniczenia ma. Np. tak banalne, że jest organizmem dziennym, nie nocnym. Tak > samo możliwe jest, że po prostu dla prawidłowego rozwoju człowiek potrzebuje > heteroseksualnej rodziny. Dopóki nie ustalimy, czy tak nie jest, mam > wątpliwości, czy można eksperymentować na dzieciach w imię postępu. > > Więc jeśli argumentem za małżeństwami homoseksualnymi ma być to, że dzięki temu > będą mogły one mieć dzieci, to ja tym bardziej mam wątpliwości, czy te > małżeństwa powinny istnieć. > Geje pochodzą z heteryckich rodzin i heteroseksualizm ich rodziców jakoś się im nie udzielił. Czy dziecko w domu dziecka jest szczęśliwe, gdy nie ma się do kogo przytulić, komu wręczyć laurki na szkolnej akademii z okazji Dnia Matki? A czy nie liczy się przede wszystkim szczęście dziecka, bo jeśli liczy się jego szczęście, to lepiej dla niego mieć dwóch ojców, którzy go przytulą, pocieszą, gdy nie pójdzie mu na zawodach sportowych. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:13 > Geje pochodzą z heteryckich rodzin i heteroseksualizm ich rodziców > jakoś się im nie udzielił. Nie o tym mówimy. Mówimy o tym, jaki potencjalnie wpływ na dziecko moze mieć wychowywanie się w rodzinie homoseksualnej. Wiemy to? Moim zdaniem, nie wiemy. Dlatego też wzdragam się przed robieniem eksperymentów na "żywym organizmie", bo kto wie, do czego to doprowadzi. > A czy nie liczy się przede > wszystkim szczęście dziecka, bo jeśli liczy się jego szczęście, to > lepiej dla niego mieć dwóch ojców, którzy go przytulą, pocieszą, gdy > nie pójdzie mu na zawodach sportowych. Powtarzam: NIE WIADOMO, czy te dzieci byłyby szczęśliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:28 www.sciencedaily.com/releases/2007/09/070928215535.htm Imho jedyne nieszczescia, ktore roznia dzieci z par homo od dzieci z par hetero, to te spotykajace je od glupich ludzi, ktorzy maja uprzedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 01:07 bene_gesserit napisała: > > www.sciencedaily.com/releases/2007/09/070928215535.htm > > Imho jedyne nieszczescia, ktore roznia dzieci z par homo od dzieci > z par hetero, to te spotykajace je od glupich ludzi, ktorzy maja > uprzedzenia. > Najciekawsze jest to, że homofob jeden z drugim prawi o dobru dzieci wychowywanych przez gejów i o tym, że "społeczeństwo będzie im uprzykrzać życie", a tak naprawdę to te homofobiczne jednostki robią piekło dzieciom z takich rodzin. To tak jak biskupi. Trąbią, że dziecko Tysiąc dotknie trauma z powodu niezrealizowanej decyzji jego matki, a sam Kościól nazywa ją niedoszłą morderczynią i to on krzywdzi to dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 02:31 temu źródłowi: "The study involved 100 heterosexual couples and 100 lesbian couples with children ages 4-8 who were raised by the couple since birth." Czyli znowu to, co już wcześniej napisałem: brak jakichkolwiek danych o gejach, a badania na dzieciach zupełnie pomijają nie tylko ich późniejszy dorosły wiek, ale nawet i okres nastoletni. "Child adjustment and parental characteristics were measured by questionnaires, family observations by researchers, and diaries kept by the parents regarding the amounts of time they spent in childrearing, household work, or paid work outside the home." Aha. Czyli jedynym źródłem są właściwie same lesbijki, bo to one odpowiadają na pytania i one prowadzą notatniki. Plus jakieś obserwacje przez tajemniczych badaczy, ale kim są ci badacze i jakie to obserwacje, tego nie wiadomo. Nic dziwnego, że badania dają pozytywne efekty:) > Imho jedyne nieszczescia, ktore roznia dzieci z par homo od dzieci > z par hetero, to te spotykajace je od glupich ludzi, ktorzy maja > uprzedzenia. Imho głupimi ludźmi są ci, co uważają takie "badania" za wystarczające dowody. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 02:39 Tego tez mi sie nie chce czytac, ale tobie dobrze idzie, wiec prosze: tinyurl.com/66fxcv Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 02:56 Tu już nawet nie ma czego komentować, bo artykuł nie przedstawia żadnych statystyk (generalnie opowiada o trzech nastolatkach z homorodzin, o których nic nie wiadomo poza tym, że są szczęśliwe) jedynie jest coś takiego: "What antigay groups continue to ignore is the fact that nearly 50 studies show there are no significant developmental differences between the children of gay parents and the children of straight parents." A o jakości jednego z tych badań napisałem posta wyżej:) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 03:00 kidsofqueers.blogspot.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 03:12 I tu - jest cala lista prac naukowych na temat: www.jeramyt.org/gay/gayhealth.html Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 03:27 To jest o zdrowiu psychicznym homoseksualistów, nie o ich dzieciach. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 03:36 Polecam ci punkt 2, zwlaszcza 2e Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 04:07 Widzę, widzę. Już o jakości dwóch z tych badań miałem okazję się przekonać. Na szczęście pozostałe nie są zalinkowane, więc nie muszę po kolei po nich jechać, bo pewnie byś tego chciała:) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 15:52 Sprawdzilam pare tytulow - jednen byl dostepny w sieci w calosci, z drugiego mozna bylo przeczytac abstrakt. Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 03:26 A to jest blog kobiety, która miała geja-ojca. ? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 03:44 Tam jest zlinkowanych duzo blogow doroslych i doroslawych dzieci par homoseksualnych. Pomyslalam, ze warto, bys sie zapoznal z informacjami wprost od 'pokrzywdzonych'. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 04:12 A co to niby za dowód, że kilkadziesiąt ludzi sobie założy sobie bloga i opisze swoje doświadczenia? Swoją drogą, ja też mogę założyć takiego bloga... BTW, z tego co szybko wyczytałem wynika, że kobieta mająca ojca-geja już miała rozwód. Nic nie sugeruję oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 15:54 Nie chodzi o zaden dowod tu akurat, bo swiadectwa sa jednostkowe i subiektywne. Ale ciekawie poczytac, ze te dzieciaki to normalni ludzie, a nie homoseksualne potwory o siedmiu glowach i dlugich jezykach. Noi rowniez o tym, ze najwiekszy problem maja - one i ich rodzice - z koltunstwem, nie z homoseksualizmem rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 15:59 heretic_969 napisał: > A co to niby za dowód, że kilkadziesiąt ludzi sobie założy sobie bloga i opisze > swoje doświadczenia? Swoją drogą, ja też mogę założyć takiego bloga... A, dopiero teraz do mnie dotarlo. Heteric, jesli masz problem ze swoja seksualnoscia, to _najgorsza_ z mozliwych opcja jest wypluwanie obrzydzenia w Internecie. Moge popytac o dobrych specjalistow, bo mam znajomosci w branzy. To sie oczywiscie wiaze z twojej strony z wielkim wysilkiem, ale potem jest juz tylko lepiej. Daj znac na priva, jakby co. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 17:53 Nie, nie mam problemów z moją seksualnością. Ale dziękuję za troskę:) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 21:05 Smiem watpic, ale to nie temat na watek. Prosze bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 23:46 heretic_969 napisał: > A co to niby za dowód, że kilkadziesiąt ludzi sobie założy sobie bloga i opisze > swoje doświadczenia? Swoją drogą, ja też mogę założyć takiego bloga... > BTW, z tego co szybko wyczytałem wynika, że kobieta mająca ojca- geja już miała > rozwód. Nic nie sugeruję oczywiście. Miała rozwód i co z tego? Spójrz na znajome z hetryckich rodzin, ile z nich jest po rozwodzie? Też zapewne takie znajdziesz. Ludziom się czasami nie układa i kończą taki układ. I dobrze, bo jak wyciągną wnioski, to kolejny związek może być naprawdę udany. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 12.08.08, 00:28 Ja wiem, ale gdyby okazało się, że dzieci wychowane w homo-rodzinach rozwodzą się znacznie częściej niż dzieci z heteroseksualnych rodzin, to o czymś by to świadczyło, prawda? Najwyraźniej byłby to dowód na to, że jednak jakieś różnice między tymi dziećmi istnieją i mają wpływ na dorosłe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 12.08.08, 23:54 heretic_969 napisał: > Ja wiem, ale gdyby okazało się, że dzieci wychowane w homo- rodzinach rozwodzą > się znacznie częściej niż dzieci z heteroseksualnych rodzin, to o czymś by to > świadczyło, prawda? Najwyraźniej byłby to dowód na to, że jednak jakieś różnice > między tymi dziećmi istnieją i mają wpływ na dorosłe życie. A udowodniono coś takiego? Nie trzeba być wychowywanym w homorodzinie, żeby się rozwodzić kilkakrotnie. Kiedyś był artykuł o patchworkowych rodzinach. Psycholog przyznał, iż tak naprawdę największe szanse na szczęśliwe małżeństwo mają te pary, które stają na ślubnym kobiercu po raz trzeci. Nawet ciekawie to argumentował, osadzając to przemyśleniach związanych z doświadczeniem życiowym. Wiele par się rozwodzi, bo do siebie nie pasuje.Nie trzeba mieć wcale dwóch ojców. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 13.08.08, 02:44 Ja tylko sugeruję, że bardzo wiele rzeczy pozostało niezbadanych, by wysuwać wnioski, że dzieci z rodzin hetero i homo niczym się nie różnią. Oczywiście, że rozwody zdarzają powszechnie, ale jeśli jedna grupa rozwodzi się częściej od innej, to znaczy, że najprawdopodobniej stoją za tym jakieś czynniki. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: No i niby co udowodniłaś? Przyjrzyjmy się 11.08.08, 23:31 heretic_969 napisał: > Tu już nawet nie ma czego komentować, bo artykuł nie przedstawia żadnych > statystyk (generalnie opowiada o trzech nastolatkach z homorodzin, o których ni > c > nie wiadomo poza tym, że są szczęśliwe) jedynie jest coś takiego: > > "What antigay groups continue to ignore is the fact that nearly 50 studies show > there are no significant developmental differences between the children of gay > parents and the children of straight parents." > > A o jakości jednego z tych badań napisałem posta wyżej:) www.youtube.com/watch?v=zjlsayMjumc Bardzo fajna piosenka. Nie widzę, żeby ten chłopak brzydził się swoimi ojcami, żeby oni się nad nim pastwili, wygląda na szczęśliwego. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 02:37 A czy nie liczy się przede > wszystkim szczęście dziecka, bo jeśli liczy się jego szczęście, to > lepiej dla niego mieć dwóch ojców, którzy go przytulą, pocieszą, gdy > nie pójdzie mu na zawodach sportowych. Bo Ty tak uważasz? A jeśli dzieciak od takiego przytulania nie będzie szczęśliwy, tylko dostanie wymiotów? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 02:40 Uczucie obrzydzenia jest nabywane spolecznie. Jesli nie nabedzie obrzydzenia do homoseksualistow, nie dostanie wymiotow. Chyba, ze tacy kolesie jak ty beda go usilnie reedukowac. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 02:59 Sugerujesz, że obrzydzenie do homoseksualistów (w tym wypadku męskich) nie ma podłoża biologicznego? To w takim razie skąd się wzięło u (przynajmniej części) społeczeństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 03:02 A mozesz zlinkowac jakies badania, w ktorych udowodniono istnienie 'genu obrzydzenia do homoseksualistow' i wyjasnic, czemu mimo jego istnienia odsetek homoseksualistow jest taki sam w roznych kulturach? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 03:35 > A mozesz zlinkowac jakies badania, w ktorych udowodniono > istnienie 'genu obrzydzenia do homoseksualistow' Ja nic nie napisałem, że taki gen istnieje. To Ty stwierdziłaś, że obrzydzenie do homoseksualistów jest nabywane społecznie, a nie biologiczne. Ja się w tej sytuacji pytam: jak to jest to możliwe? Czyżby ludzie sobie to, ot tak po prostu, wmówili bez żadnej przyczyny? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 03:43 Troche sie gubie. BO jesli nie jest jednak nabywany spolecznie, to skad sie bierze? Roboczo odrzucmy dzialanie Ducha Swietego, ok? Jesli to zrobimy, to wychodzi, ze bierze sie z genow. Wiec nadal czekam na na te badania. Obrzydzenie do gejow u czesci spoleczenstwa bierze sie, jak sadze, z powodu wielusetletniej dzialalnosci Kosciola. Ktory z automatu pietnuje kazde zachowanie seksualne nie prowadzace do prokreacji, a zwlaszcza takie pozaslubne. To Kosciol wdrozyl i rozpropagowal te optyke, ktora wsiakla tak gleboko, ze zmienia sie dopiero teraz, kiedy coraz wiecej narodow w coraz wiekszym stopniu sie laicyzuje i poddaje refleksji odziedziczone po chrzescijanstwie normy. W starozytnych kulturach Europy homoseksualizm nie byl pietnowany - przeciwnie, niekiedy byl uwazany za najwyzsza i najszlachetniejsza forme milosci. Jak wiec widzisz, stosunek do homo jest zmienny w czasie, a wiec od kultury zalezny. To jak z tym genem? Bo tu mozesz sobie poczytac o uczuciu obrzydzenia - nic nowego, ale moze nieco ci rozjasni w glowce: tinyurl.com/56s5vr Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 15:54 Liczylam na odpowiedz, bo mnie to naprawde ciekawi. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 18:06 > BO jesli nie jest jednak nabywany spolecznie, to skad sie bierze? > Roboczo odrzucmy dzialanie Ducha Swietego, ok? Jesli to zrobimy, to > wychodzi, ze bierze sie z genow. Wiec nadal czekam na na te badania. Ja niczego kategorycznie nie stwierdziłem. Ja po prostu sugeruję, że jeśli coś jest nabywane społecznie, to ok - ale skąd w takim razie to coś wzięło się u społeczeństwa? A społeczeństwo to przecież zbiór jednostek. > Obrzydzenie do gejow u czesci spoleczenstwa bierze sie, jak sadze, > z powodu wielusetletniej dzialalnosci Kosciola. Ktory z automatu > pietnuje kazde zachowanie seksualne nie prowadzace do prokreacji, a > zwlaszcza takie pozaslubne. To Kosciol wdrozyl i rozpropagowal te > optyke, ktora wsiakla tak gleboko, ze zmienia sie dopiero teraz, > kiedy coraz wiecej narodow w coraz wiekszym stopniu sie laicyzuje i > poddaje refleksji odziedziczone po chrzescijanstwie normy. Ja nie znam zbyt wiele religii, które miałyby pozytywny stosunek do homoseksualizmu, więc nie można przypisać wszystkiego kościołowi katolickiemu. Poza tym jest jeszcze druga sprawa. Przyjmijmy nawet, że ok, to religie stoją za niechęcią do gejów. Ale przecież za każdą religią stoją konkretni ludzie - skąd się w takim razie u nich wziął niechęć do homoseksualizmu? A poza tym, jak to możliwe, że skoro ludziom homoseksualizm nie przeszkadza, to tak łatwo zaakceptowali doktryny, które go zwalczają? > W starozytnych kulturach Europy homoseksualizm nie byl pietnowany - > przeciwnie, niekiedy byl uwazany za najwyzsza i najszlachetniejsza > forme milosci. Jak wiec widzisz, stosunek do homo jest zmienny w > czasie, a wiec od kultury zalezny. Oczywiście. Przy czym nasza wiedza na temat obyczajowości starożytnych kultur jest jednak mocno ograniczona (nieliczne źródła, często sprzeczne ze sobą), więc raczej nie wchodziłbym na ten teren. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 21:25 heretic_969 napisał: > Ja niczego kategorycznie nie stwierdziłem. > Ja po prostu sugeruję, że jeśli coś jest nabywane społecznie, to ok - ale skąd > w > takim razie to coś wzięło się u społeczeństwa? A społeczeństwo to przecież zbió > r > jednostek. Wyjasnilam przeciez? Noi jesli zgodzisz sie, ze to sie nie wzielo z genow, to musialo powstac pod wplywem kultury. Naszej, bo w innych roznie sie stosunek do homoseksualistow ksztaltowal. Tresciwy rzut antropologiczny na temat: www2.fmg.uva.nl/gl/queerant.html > Ja nie znam zbyt wiele religii, które miałyby pozytywny stosunek do > homoseksualizmu, więc nie można przypisać wszystkiego kościołowi katolickiemu. Nie KK, ale chrzescijanstwu. Nie wszystkiego, ale niecheci do homoseksualistow w naszym kregu kulturowym. Jesli przeczytalesz zlinkowany artykul, to dowiesz sie, ze ta nienawisc to nie jest zjawisko powszechne, wspolne dla wszystkich kultur i wszystkich czasow. > Poza tym jest jeszcze druga sprawa. Przyjmijmy nawet, że ok, to religie stoją z > a > niechęcią do gejów. Ale przecież za każdą religią stoją konkretni ludzie - skąd > się w takim razie u nich wziął niechęć do homoseksualizmu? Homoseksualizm to lamanie jednej z X norm chrzescijanstwa - 'nie cudzoloz'. Notoryczni grzesznicy. Za co mieliby xianie ich kochac? A poza tym, jak to > możliwe, że skoro ludziom homoseksualizm nie przeszkadza, to tak łatwo > zaakceptowali doktryny, które go zwalczają? A poza tym, jak to mozliwe, ze kilkadziesiat lat temu normalni ludzie zaczeli - w setkach tysiecy a potem w milionach - mordowac innych? I jak to mozliwe, ze do dzis dnia ideologia, ktora za tym mordem stala ma sie dobrze, a nawet przezywa renesans? > Oczywiście. Przy czym nasza wiedza na temat obyczajowości starożytnych kultur > jest jednak mocno ograniczona (nieliczne źródła, często sprzeczne ze sobą), wię > c > raczej nie wchodziłbym na ten teren. A ja bym wchodzila, bo zrodel jest akurat bardzo wiele - od pism Platona i Herodota, przez erotyczne rysunki po utwory literackie i mity. Nie moze byc mowy o pomylce czy nadinterpretacji. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: To ja odpowiem... 12.08.08, 00:40 > Noi jesli zgodzisz sie, ze to sie nie wzielo z genow, to musialo > powstac pod wplywem kultury. Ale skąd się bierze kultura? Być może się źle wyraziłem, albo niejasno. Ja cały czas się pytam o źródła niechęci do homoseksualistów, a Ty piszesz, że to sprawka religii, społeczeństwa, kultury. Ale przecież to nie jest wytłumaczenie, bo religia, społeczeństwo i kultura nie są narzucone człowiekowi z góry, ale to on je tworzy. Więc wynika z tego jasno, że przynajmniej w pewnych jednostkach niechęć do homoseksualistów ukształtowała się albo biologicznie, albo pod wpływem jakiś doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_w_zimie Re: To ja odpowiem... 12.08.08, 15:14 Ale ostre potępienie homoseksualizmu występuje szczególnie w judaizmie i religiach z niego się wywodzących-chrześcijaństwie i islamie. Pogańska starożytność takie zachowania tolerowała a nawet afirmowała. U Żydów panował kult płodności i wielka troska o powiększanie liczebności narodu. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 12.08.08, 23:57 heretic_969 napisał: > > Noi jesli zgodzisz sie, ze to sie nie wzielo z genow, to musialo > > powstac pod wplywem kultury. > > Ale skąd się bierze kultura? > Być może się źle wyraziłem, albo niejasno. Ja cały czas się pytam o źródła > niechęci do homoseksualistów, a Ty piszesz, że to sprawka religii, > społeczeństwa, kultury. > Ale przecież to nie jest wytłumaczenie, bo religia, społeczeństwo i kultura nie > są narzucone człowiekowi z góry, ale to on je tworzy. Więc wynika z tego jasno, > że przynajmniej w pewnych jednostkach niechęć do homoseksualistów ukształtowała > się albo biologicznie, albo pod wpływem jakiś doświadczeń. Rodzisz się w danej kulturze, żyjesz w otoczeniu osób, które mają takie, a nie inne spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, zostajesz wpisany w schemat. Część osób będzie niepokornych i będzie próbowała się z niego uwolnić, część nie zauważy, że została zamknięta w sztywnym schemacie, że nie miała żadnego wpływu na jego tworzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: To ja odpowiem... 14.08.08, 02:00 heretic_969 napisał: "religia, społeczeństwo i kultura nie są narzucone człowiekowi z góry, ale to on je tworzy." Jak to nie są narzucone z góry? Oczywiście, że są. Rodzimy się w konkretnych społecznościach i od dziecka jesteśmy indoktrynowani przez przedstawicieli panującej religii, i wchłaniamy aktualną miejscową kulturę... Tworzyć możemy pewne nowe wzorce dopiero w momencie, kiedy stać nas na spojrzenie z pewnego dystansu i analizę istotnych faktów... Większość społeczeństwa jednak zbyt jest zajęta sama sobą, by mieć czas na autorefleksję. Dlatego "dziedziczymy" tak wiele przestarzałych, niepotrzebnych uprzedzeń. Dlatego społeczeństwa zmieniają się powoli. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 23:55 heretic_969 napisał: > > BO jesli nie jest jednak nabywany spolecznie, to skad sie bierze? > > Roboczo odrzucmy dzialanie Ducha Swietego, ok? Jesli to zrobimy, to > > wychodzi, ze bierze sie z genow. Wiec nadal czekam na na te badania. > > Ja niczego kategorycznie nie stwierdziłem. > Ja po prostu sugeruję, że jeśli coś jest nabywane społecznie, to ok - ale skąd > w > takim razie to coś wzięło się u społeczeństwa? A społeczeństwo to przecież zbió > r > jednostek. > > > Obrzydzenie do gejow u czesci spoleczenstwa bierze sie, jak sadze, > > z powodu wielusetletniej dzialalnosci Kosciola. Ktory z automatu > > pietnuje kazde zachowanie seksualne nie prowadzace do prokreacji, a > > zwlaszcza takie pozaslubne. To Kosciol wdrozyl i rozpropagowal te > > optyke, ktora wsiakla tak gleboko, ze zmienia sie dopiero teraz, > > kiedy coraz wiecej narodow w coraz wiekszym stopniu sie laicyzuje i > > poddaje refleksji odziedziczone po chrzescijanstwie normy. > > Ja nie znam zbyt wiele religii, które miałyby pozytywny stosunek do > homoseksualizmu, więc nie można przypisać wszystkiego kościołowi katolickiemu. > Poza tym jest jeszcze druga sprawa. Przyjmijmy nawet, że ok, to religie stoją z > a > niechęcią do gejów. Ale przecież za każdą religią stoją konkretni ludzie - skąd > się w takim razie u nich wziął niechęć do homoseksualizmu? A poza tym, jak to > możliwe, że skoro ludziom homoseksualizm nie przeszkadza, to tak łatwo > zaakceptowali doktryny, które go zwalczają? > > > W starozytnych kulturach Europy homoseksualizm nie byl pietnowany - > > przeciwnie, niekiedy byl uwazany za najwyzsza i najszlachetniejsza > > forme milosci. Jak wiec widzisz, stosunek do homo jest zmienny w > > czasie, a wiec od kultury zalezny. > > Oczywiście. Przy czym nasza wiedza na temat obyczajowości starożytnych kultur > jest jednak mocno ograniczona (nieliczne źródła, często sprzeczne ze sobą), wię > c > raczej nie wchodziłbym na ten teren. > Bo Kościół doi kasę od ludzi, a geje nie dadzą na chrzest, na pierwszą komunię, na bierzmowanie, nie będą mieć dziewięciorga dzieci. Dziś dzieci mogą mieć, ale przed wiekami nikt o in vitro czy inseminacji, bankach spermy nie slyszał, więc szans na kaskę nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 23:35 heretic_969 napisał: > Sugerujesz, że obrzydzenie do homoseksualistów (w tym wypadku męskich) nie ma > podłoża biologicznego? > To w takim razie skąd się wzięło u (przynajmniej części) społeczeństwa? Z kultury i strachu przed nieznanym, przed innością. W Grecji przed wiekami nikt homoseksualistów nie potępiał, wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 23:25 heretic_969 napisał: > A czy nie liczy się przede > > wszystkim szczęście dziecka, bo jeśli liczy się jego szczęście, to > > lepiej dla niego mieć dwóch ojców, którzy go przytulą, pocieszą, gdy > > nie pójdzie mu na zawodach sportowych. > > Bo Ty tak uważasz? A jeśli dzieciak od takiego przytulania nie będzie > szczęśliwy, tylko dostanie wymiotów? Równie dobrze Twój dzieciak dostać wymiotów od przytulania przez Ciebie. Po prostu nic na siłę. Jak ktoś jest dobrym rodzicem, oparciem, to dziecko się do niego garnie i tuli. Zawsze lubiłam się tulić do rodziców, babć i chrzestnego, ale niektórym ciotkom nie dawałam się przytulić i tyle. Lesbijkami one nie były. Po prostu każdy ma ludzi, których darzy sympatią, miłością i się do nich tuli i takich, których trzyma na dystans. Dać dzieciakowi wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 09:43 >W ogóle mam takie wrażenie, że w obecnych czasach pojęcie "normalności" stało się czymś straszliwie wstydliwym i od czego należy uciec. ale to, dla Ciebie jest normalne, nie musi być równie normalne dla reszty? czy musi? więc to "normalne" jest mocno płynne, prawda? "nienormalne" łatwiej zdefiniować. "nienormalne" jest wszystko to, co służy jednej, zwykle marginalnej grupie, a przeszkadza i utrudnia życie pozostałym. w takim sensie legalne związki homoseksualne trudno uznać za nienormalne, ponieważ oprócz budzenia różnych odczuć indywidualnych, realnie nikomu nie przeszkadzają. czyli to, że u Ciebie wg Ciebie związki te nie będą się kwalifikować jako normalne, nie oznacza automatycznie, że są nienormalne. a co do promowania przez państwo. gdyby państwo było aż tak nastawione na silne wiązanie ludzi i produkcję potomstwa, to najprościej byłoby zakazać rozwodów. jakoś ku temu nie zmierza, więc nie sądzę, by państwo, legalizując takie czy inne związki, cokolwiek promowało. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: To ja odpowiem... 14.08.08, 00:34 stephen_s napisał: "I zakaz ślubów homoseksualnych w czymś tu pomoże / przeszkodzi? To nie chodzi o zakaz. Raczej o to, że z punktu widzenia państwa danie komuś ślubu to przywilej - więc daje je się tym związkom, których realnie społeczeństwo potrzebuje." Stephen_s, wiesz, czego społeczeństwo potrzebuje? Ludzi, którzy mogą skupić się na pracy i tworzeniu szczęśliwych, stabilnych związków. Legalizacja małżeństw jednopłciowych wyzwala wcale niemałą statystycznie grupę osób homoseksualnych od głębokiej frustracji związanej z brakiem szacunku dla ich ludzkiej godności. Dyskryminacja tworzy frustratów. Im społeczeństwo we frustratów uboższe, tym szczęśliwsze. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 00:45 stephen_s napisał: > ... bo dochodzę do wniosku, że z małżeństwami homoseksualistów też mam problem. > Z punktu widzenia wyłącznie liberalnie rozumianych praw jednostki, oczywiście t > e > śluby są OK - bo dają homoseksualistom szczęście. Jednak z punktu widzenia > społeczeństwa już niekoniecznie, tak samo jak np. zalegalizowane konkubinaty - > społeczeństwo tak naprawdę potrzebuje stabilnych, (wielo)dzietnych związków, bo > bez nich wymrze po prostu. To jest brutalne, ale taka jest chyba prawda... > > Ja osobiście powiem tak: znam argumenty za homoseksualnymi małżeństwami, ale > mimo nich po prostu nie jestem w stanie przemóc wątpliwości, czy powinno się na > nie pozwalać. Może wyłazi ze mnie konserwa, ale naprawdę ostatnio częściej > nachodzi mnie myśl, że homoseksualne małżeństwa po prostu sprzeczne z tym, co m > i > się wydaje, hm, normalne. > Ty zawsze miałeś konserwatywne poglądy, choć temu zaprzeczałeś, teraz jesteś to w stanie przyznać. To już jakaś zmiana. A czy całe nasze życie ma być podporządkowane "dobru społeczeństwa"? Chciałbyś zrobić z nas drugie państwo hitlerowskie, gdzie dla "dobra społeczeństwa" kobiety miały rodzić jak najwięcej "Aryjczyków czystej krwi". Prawa jednostki i ich wolność są ważniejsze od "dobra narodu"? Bo co ci daje naród? Żywi Cię, ubiera? Dlaczego masz się kierować tym, aby naród był liczny? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 00:48 Kiedys wdalam sie w dluzsza dyskusje z pania, ktora tez wskazywala na 'dobro spoleczne' jako argument koronny i decydujacy. Chodzilo o zebrakow i bezdomnych - jako nieprodukujacych zadnego dobra spolecznego glosowalaby ona za jakims humanitarnym sposobem definitywnego sie ich pozbycia. Zamilkla dopiero wtedy, kiedy spytalam, czy zdecydowalaby sie na eutanazje, kiedy np choroba uniemozliwilaby jej wytwarzanie spolecznego dobra. Imho przesada to najgorszy z faszyzmow. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 00:55 bene_gesserit napisała: > Kiedys wdalam sie w dluzsza dyskusje z pania, ktora tez wskazywala > na 'dobro spoleczne' jako argument koronny i decydujacy. Chodzilo o > zebrakow i bezdomnych - jako nieprodukujacych zadnego dobra > spolecznego glosowalaby ona za jakims humanitarnym sposobem > definitywnego sie ich pozbycia. Zamilkla dopiero wtedy, kiedy > spytalam, czy zdecydowalaby sie na eutanazje, kiedy np choroba > uniemozliwilaby jej wytwarzanie spolecznego dobra. > > Imho przesada to najgorszy z faszyzmow. Nikt nie ma obowiązku dawać czegoś społeczeństwu. Za co? Z jakiej racji? Jak to mój tato zwykł mawiać:"Naród cię nie wyżywi, nie ubierze, nie przytuli, gdy będzie ci źle". I to jest prawda. Trzeba się kierować przede wszystkim własnym dobrem i dobrem bliskich osób, bo to one nam pomogą, kiedy znajdziemy się na zakręcie. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:50 > Nikt nie ma obowiązku dawać czegoś społeczeństwu. Za co? Z jakiej > racji? Jak to mój tato zwykł mawiać:"Naród cię nie wyżywi, nie > ubierze, nie przytuli, gdy będzie ci źle". Rozumiem, że sama sobie szyjesz ubrania, przyrządzasz jedzenie z własnoręcznie upolowanej dziczyzny itd.? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:02 Nie, wszystko dostaje od spoleczenstwa za darmo, z milosci i z checi spoleczenstwa, by byla odziana, obuta i nakarmiona. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:18 Oczywiście, że nie dostaje tego za darmo. Tym niemniej dostaje. Sorry, ale człowiek współczesny nie jest w stanie przeżyć bez pomocy innych. Nie rozumiem, jak możecie to negować i udawać, że społeczeństwu nic nie zawdzięczacie. Jedzenie, ubrania, leki, mieszkania, że o kulturze nie wspomnę, spada Wam z nieba..? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:25 Nie, nie dostaje. Kupuje. Tak samo jak kupuje aparat prawny, socjal, wyksztalcenie dla dzieci, dzialajace wiezienia, rzad itd. Gdyby moi rodzice, a potem ja nie placilibysmy podatkow, byli bysmy tego wszystkiego pozbawieni. Troche jakbys mi wyrzucal, ze nie czuje wdziecznosci do firmy ecco, w ktorej sklepie kupilam sobie fantastyczne nowe buciki. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:47 Nie chodzi o czucie wdzięczności, ale o świadomość, że jesteśmy zależni od reszty społeczeństwa. I jeśli społeczeństwo się stoczy, to my też to odczujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 02:57 No, czyli caly czas jestesmy w relacji handlowej. Spoleczenstwo ma sei nie staczac, bo mi bedzie zle. Jesli daje cos spoleczenstwu, to po to, zeby sie nie stoczylo, i zeby mi bylo dobrze. Zadzwonie do tego sklepu i podziekuje za buciki, bo sa superowskie. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 11:26 > No, czyli caly czas jestesmy w relacji handlowej. > Spoleczenstwo ma sei nie staczac, bo mi bedzie zle. Jesli daje cos > spoleczenstwu, to po to, zeby sie nie stoczylo, i zeby mi bylo > dobrze. A nie? Oczywiście, jest też inny powód, dla których wypada coś dawać społeczeństwu - to, że społeczeństwo jest wartością samą w sobie. Ale rozumiem, że jak o tym zacznę mówić, to znowu zaczną się porównania do Hitlera... Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 13:34 Nie wiem, co ma do tego Hitler, ale dla mnie spoleczenstwo nie jest wartoscia sama w sobie. Dlatego ciekawa jestem, o jaka konkretnie wartosc ci chodzi, co jest takiego 'samego w sobie' w spoleczenstwie fajnego. Hm? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:45 stephen_s napisał: > > No, czyli caly czas jestesmy w relacji handlowej. > > Spoleczenstwo ma sei nie staczac, bo mi bedzie zle. Jesli daje cos > > spoleczenstwu, to po to, zeby sie nie stoczylo, i zeby mi bylo > > dobrze. > > A nie? > > Oczywiście, jest też inny powód, dla których wypada coś dawać społeczeństwu - > to, że społeczeństwo jest wartością samą w sobie. Ale rozumiem, że jak o tym > zacznę mówić, to znowu zaczną się porównania do Hitlera... > Argumentacja, że jest to "dobro samo w sobie" do mnie nie przemawia. "Wojsko dobre samo w sobie" "Kościól dobry sam w sobie". Wszystko można tak podsumować. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:37 bene_gesserit napisała: > Nie, nie dostaje. Kupuje. Tak samo jak kupuje aparat prawny, > socjal, wyksztalcenie dla dzieci, dzialajace wiezienia, rzad itd. > Gdyby moi rodzice, a potem ja nie placilibysmy podatkow, byli bysmy > tego wszystkiego pozbawieni. > Troche jakbys mi wyrzucal, ze nie czuje wdziecznosci do firmy ecco, > w ktorej sklepie kupilam sobie fantastyczne nowe buciki. Mam takie same refleksje. Nie będę wynosiła pod niebiosa "Deichmanna" i padała przed nim na kolana, bo zapłaciwszy 120 zł, mogłam zabrać ze sobą upatrzone buty. To czysta relacja handlowa. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:31 stephen_s napisał: > Oczywiście, że nie dostaje tego za darmo. Tym niemniej dostaje. > > Sorry, ale człowiek współczesny nie jest w stanie przeżyć bez pomocy innych. Ni > e > rozumiem, jak możecie to negować i udawać, że społeczeństwu nic nie > zawdzięczacie. Jedzenie, ubrania, leki, mieszkania, że o kulturze nie wspomnę, > spada Wam z nieba..? > Mieszkanie zawdzięczam mojemu tacie i mamie, którzy mi je kupili. Jedzenie zawdzięczam swojej pracy, także dodatkowym zleceniom, odzież tak samo. Nikt mi tego za darmo nie daje, tak samo, jak ja za darmo dla nikogo nie świadczę usług. To czysty biznes i ekonomia. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:26 stephen_s napisał: > > Nikt nie ma obowiązku dawać czegoś społeczeństwu. Za co? Z jakiej > > racji? Jak to mój tato zwykł mawiać:"Naród cię nie wyżywi, nie > > ubierze, nie przytuli, gdy będzie ci źle". > > Rozumiem, że sama sobie szyjesz ubrania, przyrządzasz jedzenie z własnoręcznie > upolowanej dziczyzny itd.? > Ale to wszystko mam za swoją kasę, a owe materiały i żywność wyprodukowali także Hiszpanie, Grecy, Chińczycy. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:10 > Ale to wszystko mam za swoją kasę, a owe materiały i żywność > wyprodukowali także Hiszpanie, Grecy, Chińczycy. I co z tego? Tak czy siak, są to inni ludzie. Od ich istnienia jest zależne Twoje istnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:31 No tak. Bez istnienia innych ludzi w postaci matki i ojca, nie byloby mnie na swiecie. Co nie oznacza, ze kapuje to 'samo w sobie', bo nie kapuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 01:02 stephen_s napisał: > > Ale to wszystko mam za swoją kasę, a owe materiały i żywność > > wyprodukowali także Hiszpanie, Grecy, Chińczycy. > > I co z tego? Tak czy siak, są to inni ludzie. Od ich istnienia jest zależne > Twoje istnienie. > Niekoniecznie. Gdybyś mieszkał na wsi odległej od wszelkich zabudowań, to mógłbyś sam uprawiać np. marchew, sałatę, ziemniaki. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 01:48 > Ty zawsze miałeś konserwatywne poglądy, choć temu zaprzeczałeś, > teraz jesteś to w stanie przyznać. Jakbym miał konserwatywne poglądy, to nie byłbym za równouprawneinei kobiet :P > A czy całe nasze życie ma być podporządkowane "dobru społeczeństwa"? > Chciałbyś zrobić z nas drugie państwo hitlerowskie, gdzie dla "dobra > społeczeństwa" kobiety miały rodzić jak najwięcej "Aryjczyków > czystej krwi". Nie sprowadzaj wszystkiego do skrajności. Dobro społeczeństwa jest ważne, bo bez społeczeństwa pojedyncze jednostki nie przeżyją. > Bo co ci daje naród? Żywi Cię, ubiera? A nie? > Dlaczego masz się > kierować tym, aby naród był liczny? O liczność tu nie idzie, ale zapobieganie starzeniu się społeczeństwa. Które ma wymierne negatywne skutki. Poza tym, może to staroświeckie, ale wolałbym, by ludzkość jednak nie wymarła :) Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 10.08.08, 23:25 stephen_s napisał: > > Ty zawsze miałeś konserwatywne poglądy, choć temu zaprzeczałeś, > > teraz jesteś to w stanie przyznać. > > Jakbym miał konserwatywne poglądy, to nie byłbym za równouprawneinei kobiet :P > > > A czy całe nasze życie ma być podporządkowane "dobru społeczeństwa"? > > Chciałbyś zrobić z nas drugie państwo hitlerowskie, gdzie dla "dobra > > społeczeństwa" kobiety miały rodzić jak najwięcej "Aryjczyków > > czystej krwi". > > Nie sprowadzaj wszystkiego do skrajności. > > Dobro społeczeństwa jest ważne, bo bez społeczeństwa pojedyncze jednostki nie > przeżyją. > > > Bo co ci daje naród? Żywi Cię, ubiera? > > A nie? > > > Dlaczego masz się > > kierować tym, aby naród był liczny? > > O liczność tu nie idzie, ale zapobieganie starzeniu się społeczeństwa. Które ma > wymierne negatywne skutki. > > Poza tym, może to staroświeckie, ale wolałbym, by ludzkość jednak nie wymarła : > ) > Steph, to nie idź jutro do roboty i czekaj, aż dostaniesz chleb, wodę mineralną, adidasy od "narodu". To, co jesz, to efekt Twojej pracy, bo zarobiłeś kasę, aby móc kupić tę żywność. Nie sprowadzam do skrajności. Hitler też chciał, żeby społeczeństwo rosło w liczebność, w tym celu macica kobiety stała się niemalże dobrem narodowym. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 00:09 Steph, to nie idź jutro do roboty i czekaj, aż dostaniesz chleb, > wodę mineralną, adidasy od "narodu". To, co jesz, to efekt Twojej > pracy, bo zarobiłeś kasę, aby móc kupić tę żywność. Ale nie wytwarzam tej żywności sam! Jasne, kupuję ją - ale jeśli ktoś inny jej nie wytworzy, to cała kasa tego świata nie sprawi, że to jedzenie się pojawi na moim stole. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: To ja odpowiem... 11.08.08, 01:01 stephen_s napisał: > Steph, to nie idź jutro do roboty i czekaj, aż dostaniesz chleb, > > wodę mineralną, adidasy od "narodu". To, co jesz, to efekt Twojej > > pracy, bo zarobiłeś kasę, aby móc kupić tę żywność. > > Ale nie wytwarzam tej żywności sam! Jasne, kupuję ją - ale jeśli ktoś inny jej > nie wytworzy, to cała kasa tego świata nie sprawi, że to jedzenie się pojawi na > moim stole. > Ale gdybyś żył sam na Ziemi, to nie musiałbyś płacić za jabłka zrywane z drzewa. Ty im dajesz jakąś usługę, np. nową technologię, dzięki której żywność się nie psuje, oni Ci dają jabła i jajka. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Tak na marginesie - prawo Godwina 11.08.08, 00:23 Saszenka - wiesz, co to jest prawo Godwina? Oraz "reductio ad Hitlerum"? pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina en.wikipedia.org/wiki/Reductio_ad_Hitlerum Zastanów się, proszę, czy to nie stosuje się do tego, co Ty do mnie piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Tak na marginesie - prawo Godwina 11.08.08, 00:32 Stefa, kto jak kto, ale ty akurat masz najmniejsze prawo do pouczania innnych, jak sie powinno dyskutowac, panie 'tak czuje'/'taka jest moja intuicja'. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Tak na marginesie - prawo Godwina 11.08.08, 00:35 Ja nie pouczam. Ja wskazuje, że Saszenka wg mnie może popełniać błąd logiczny, który został napiętnowany już w 1950 roku. :) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Tak na marginesie - prawo Godwina 11.08.08, 01:11 Ty sie wez sam napietnuj najpierw :) Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Tak na marginesie - prawo Godwina 11.08.08, 01:12 stephen_s napisał: > Saszenka - wiesz, co to jest prawo Godwina? Oraz "reductio ad Hitlerum"? > > pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina > en.wikipedia.org/wiki/Reductio_ad_Hitlerum > > Zastanów się, proszę, czy to nie stosuje się do tego, co Ty do mnie piszesz. > Stefek, a słyszałeś o czymś takim, jak naginanie świata do własnego widzimisię? Wszystko ma byc tak, jak ja chcę, bo "tylko moja moralność jest moralnością"? Ty i kler uważacie, że macie prawo dyktować innym, jak mają żyć. Że trzeba dążyć do prokreacji, że najlepiej, żeby geje nie zawierali małżeństw, bo to "nie całkiem normalne". Każdy powinien żyć, jak chce i dopóki nie robi nikomu krzywdy, reszcie nic do tego. Dyktatorów świat miał już wielu. Nie podoba Ci się Szwecja, bo ma zbyt daleko idące ustawy, a sam chcesz decydować o życiu innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus rozumiem, ze to dla ciebie, steph, 10.08.08, 21:34 malo normalne ale dlaczego Twoje zdanie ma byc wiazace dla innych? sa jakies przeslanki Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: rozumiem, ze to dla ciebie, steph, 11.08.08, 00:06 Mam wrażenie, że wracamy do starej dyskusji na temat relatywizmu... Po prostu są kwestie, gdzie trudno wg mnie uznać, że ja mam swoje zdanie, a cała reszta świata niech robi, jak uważa. W pewnych kwestiach trzeba powiedzieć, że się coś uważa za niewłaściwe i że nie chce się, by inni coś robili. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: rozumiem, ze to dla ciebie, steph, 11.08.08, 00:58 stephen_s napisał: > Mam wrażenie, że wracamy do starej dyskusji na temat relatywizmu... > > Po prostu są kwestie, gdzie trudno wg mnie uznać, że ja mam swoje zdanie, a cał > a > reszta świata niech robi, jak uważa. W pewnych kwestiach trzeba powiedzieć, że > się coś uważa za niewłaściwe i że nie chce się, by inni coś robili. > I znowu Stefek chce dyktować światu swoje "jedynie słuszne normy", bo nie wie, czy to właściwe, ale "wydaje mu się", że to "ma sens samo w sobie", aby wszystkich upychać w pewnych schematach. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Chwileczkę... 10.08.08, 00:42 heretic_969 napisał: > Państwo ma tylko jedno zadanie, stworzyć podstawy prawne do > > zawarcia związku pomiędzy dwoma osobami tej samej płci. > > Ale dlaczego ma to robić? Poza tym skutki prawne decyzji państwowych odczuje > całe społeczeństwo. > > Do tego, kto > > z kim i z jakich przyczyn bierze ślub nie powinno się mieszać. > > Czyli rozumiem, że przeciw małżeństwom poligamicznym nic nie masz? > > Jak > > się komuś ślub gejow nie podoba, to niech na niego nie idzie, ani > > sam nie bierze, ale wara mu od tego, że dwoje dorosłych ludzi chce > > zalegalizować swój związek. > > Aha, czyli można się z czymś nie zgadzać, ale trzeba zaakceptować przeciwny > pogląd, tak? Powiedz mi, dlaczego przeciwnicy homomałżeństw mają ulegać ich > zwolennikom? Bo przeciwnicy odbierają jedno z fundamentalnych praw parom homoseksualnym, jednocześnie nikogo do ślubu homoseksualnego nie przymuszając. Nie podoba Ci się taki ślub, to go sobie nie bierz, ale nie ograniczaj prawa do tworzenia rodzin z formalnego punktu widzenia parom homoseksualnym. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Chwileczkę... 10.08.08, 02:23 > Bo przeciwnicy odbierają jedno z fundamentalnych praw parom > homoseksualnym, Jakich praw? Bo małżeństwo to przywilej, nie prawo. Przywilej, który z czegoś wynika (funkcja prokreacyjna). Co prawda nie wszystkie pary hetero mają dzieci, ale to nie jest argument za małżeństwami homoseksualnymi, tylko za tym, by przywileje przyznawać parom mającym dzieci. Nie podoba Ci się taki ślub, to go sobie nie bierz, > ale nie ograniczaj prawa do tworzenia rodzin z formalnego punktu > widzenia parom homoseksualnym. Nie mam nic przeciwko ślubom homoseksualistów, dopóki jest to ich prywatna sprawa. I nie ograniczam im prawa do tworzenia rodzin. Oni sami sobie dobrowolnie to robią. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Chwileczkę... 10.08.08, 02:37 heretic_969 napisał: > Co prawda nie wszystkie pary hetero mają dzieci, > ale to nie jest argument za małżeństwami homoseksualnymi, tylko za tym, by > przywileje przyznawać parom mającym dzieci. To jest swietny pomysl. Malzenstwo - przywilej sam w sobie i zwiazane z nim rozne udogodnienia spoleczne - mogloby przyslugiwac tylko tym, ktorzy maja dzieci. Wiec ludzie robiliby sobie dzieci, zeby miec przepustke do np prawa wspolnej ulgi podatkowej. To jest swietnie pomyslane, wuju. Czy przewidujesz przywileje tylko dla tych, ktorzy urodza i wychowaja, czy dostana je rowniez ci, ktorzy urodza dziecko dla ojczyzny, poczym oddadza je ojczyznie na wychowanie? Bo roznie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Chwileczkę... 10.08.08, 02:41 > Czy przewidujesz przywileje tylko dla tych, ktorzy urodza i > wychowaja, czy dostana je rowniez ci, ktorzy urodza dziecko dla > ojczyzny, poczym oddadza je ojczyznie na wychowanie? Bo roznie bywa. Oczywiście, że mam na myśli te pary, co mają dzieci czyli je płodzą a potem wychowują. Ciotko. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Chwileczkę... 10.08.08, 02:46 Wyobrazam sobie, jak to jest byc dzieciakiem urodzonym dla ojczyzny, w zaleznosci od jej potrzeby urodzic sie Malym zolnierzem (wrzuc w przegladarke Motherhood Cross, bo to stary pomysl jest) albo trywialnym malym Platnikiem Podatkow. Dziecko z obowiazku, dziecko jako przepustka do podatkowego i prawnego raju rodzicow. Trzebaby chyba dla tego pokolenia stworzyc by bylo jakis ultrakompleksowy system opieki terapeutycznej od urodzenia do smierci. Przedni pomysl, wszyscy niespelnieni psychologowie by sie zalapali i jeszcze bysmy musieli importowac z Chin czy skads. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Chwileczkę... 10.08.08, 02:53 Ludzie płodzą dzieci głownie dla siebie, i nie wiem, co państwo musiałoby zrobić, by stało się inaczej. Może rozdawać becikowe po milion złotych? Ale budżet by nie wytrzymał. Tu nie chodzi o płodzenie dzieci dla ojczyzny, tylko o wspieranie pewnych zachowań. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Chwileczkę... 10.08.08, 02:59 Jesli = tak jak w twoim projekcie - dziecko byloby jedyna przepustka do pewnych istotnych przywilejow, z pewnoscia znalezliby sie liczni chetni na posiadanie potomstwa jako przepustki do przywilejow. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Chwileczkę... 10.08.08, 03:08 Ale posiadanie potomstwa to jedno, a wychowanie to drugie. Nigdzie nie napisałem, że przywileje mają obejmować tych, co spłodzą dziecko a potem je oddadzą. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Chwileczkę... 10.08.08, 07:17 heretic_969 napisał: nie > napisałem, że przywileje mają obejmować tych, co spłodzą dziecko a potem je odd > adzą. Sam pomysł udzielania slubu tylko rodzicom którzy wykazali,że opiekuja się dziećmi jest świetny, ale istnieje w twojej głowie jedynie :) Ale poza dobrem jakim są nowi członkowie społeczeństwa, istnieją tez inne dobra, mierzalne jaknajbardziej. I to te dobra wzrosną, kiedy jakaś ilość ludzi będzie mogła zawrzeć ze sobą małżeństwo. Ilośc niewielka,dodam. A co do dzieci i ich dobra, to wiadomo że niektórzy ludzie są bardzo złymi rodzicami i cechy świadczące o tym łatwo stwierdzić, więc dlaczego nie ma żadnej społecznej energii skierowanej pzreciwko małżeństwom pzremocowców albo alkoholików, narkomanów, psychopatów, a krzyk się rozlega, z powodu par homoseksualnych? ja wiem, ale nie powiem, spróbuj ty. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Chwileczkę... 10.08.08, 17:16 > Sam pomysł udzielania slubu tylko rodzicom którzy wykazali,że > opiekuja się dziećmi jest świetny, ale istnieje w twojej głowie > jedynie :) Nie ślubu, a pewnych przywilejów, głównie podatkowych. > Ale poza dobrem jakim są nowi członkowie społeczeństwa, istnieją tez > inne dobra, mierzalne jaknajbardziej. I to te dobra wzrosną, kiedy > jakaś ilość ludzi będzie mogła zawrzeć ze sobą małżeństwo. > Ilośc niewielka,dodam. Ale jakie są to dobra? Myślałem, że związki ludzi to wyłącznie ich sprawa. Co niby dobrego wyniknie dla innych, że ktoś z kim się ożeni? Bo korzyści, jakie odnosi społeczeństwo w wyniku większej dzietności - zwłaszcza, gdy ta jest fatalna, jak w Polsce - są oczywiste. > A co do dzieci i ich dobra, to wiadomo że niektórzy ludzie są bardzo > złymi rodzicami i cechy świadczące o tym łatwo stwierdzić, więc > dlaczego nie ma żadnej społecznej energii skierowanej pzreciwko > małżeństwom pzremocowców albo alkoholików, narkomanów, psychopatów, > a krzyk się rozlega, z powodu par homoseksualnych? Pewnie dlatego, że rodziny patologiczne istniały od zawsze, a "rodziny" homoseksualne to nowy wynalazek. I nie sądzę, by nie było nagonki. Wręcz przeciwnie, prawo w cywilizowanych krajach rodzinom patologicznym raczej nie sprzyja. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Chwileczkę... 10.08.08, 19:47 heretic_969 napisał: Co > niby dobrego wyniknie dla innych, że ktoś z kim się ożeni? Bo korzyści, jakie > odnosi społeczeństwo w wyniku większej dzietności - zwłaszcza, gdy ta jest > fatalna, jak w Polsce - są oczywiste. Niekoniecznie oczywiste.Weź np pod uwagę dzietnośc meneli czy czcigodnych Romów - nie korzyści, lecz obciążenie dla społeczeństwa. A szczęście chocby pojedynczego człowieka to jego lepsze zdrowie, lepsze kontakty z innymi, lepsza praca. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Chwileczkę... 11.08.08, 02:45 > Niekoniecznie oczywiste.Weź np pod uwagę dzietnośc meneli czy > czcigodnych Romów - nie korzyści, lecz obciążenie dla społeczeństwa. Stuprocentowa racja, faktycznie, chyba przesadziłem z tym dobrodziejstwem dzietności. > A szczęście chocby pojedynczego człowieka to jego lepsze zdrowie, > lepsze kontakty z innymi, lepsza praca. Z tą pracą to niekoniecznie, często człowiek nieszczęśliwy wpada w pracoholizm, by zapomnieć o troskach... Ale małżeństwo służy tak naprawdę tylko jednemu: przyczynia się trwałości związku. Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy, to małżeństwo mu nie pomoże, a jeżeli jest szczęśliwy, to małżeństwo mu nie jest potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Chwileczkę... 11.08.08, 23:27 heretic_969 napisał: > > Niekoniecznie oczywiste.Weź np pod uwagę dzietnośc meneli czy > > czcigodnych Romów - nie korzyści, lecz obciążenie dla społeczeństwa. > > Stuprocentowa racja, faktycznie, chyba przesadziłem z tym dobrodziejstwem > dzietności. > > > A szczęście chocby pojedynczego człowieka to jego lepsze zdrowie, > > lepsze kontakty z innymi, lepsza praca. > > Z tą pracą to niekoniecznie, często człowiek nieszczęśliwy wpada w pracoholizm, > by zapomnieć o troskach... > Ale małżeństwo służy tak naprawdę tylko jednemu: przyczynia się trwałości > związku. Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy, to małżeństwo mu nie pomoże, a jeżeli > jest szczęśliwy, to małżeństwo mu nie jest potrzebne. Ale małżeństwo to fantastyczny symbol przejścia dla niektórych par na wyższy poziom. Nie każdy go potrzebuje, ale niektórzy jak najbardziej. I takie wydarzenie może być dla nich czymś wzmacniającym dodatkowo związek. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Chwileczkę... 10.08.08, 13:39 No nie, oni moga to dziecko zatrzymac. Jesli by je urodzili po to, zeby otrzymac przywileje, to jesli do zatrzymania przywilejow to dziecko nadal byloby im potrzebne, to pewnie by je trzymali. Wyzej pytalam sie o jakosc takiego 'trzymania dziecka', poniewaz mam watpliwosci, czy motywacja splodzenia i 'wychowywania' dziecka- przepustki nie stworzylaby jednostki (a raczej pokolenia jednostek) z licznymi zaburzeniami emocjonalno-psychicznymi - od nerwic przez borderline'y po ciezkie jakies schizofrenie. Czy w twojej wizji jest miejsce na kontrolowanie jakosci wychowania? Bo jesli nie, to naprawde mozna sie na jej realizacji przejechac - opieka psychiatryczna nad pokoleniem bylaby bardzo kosztowna, a i pozytku z pacjentow psychiatryka dla spoleczenstwa niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Chwileczkę... 10.08.08, 23:35 heretic_969 napisał: > > Bo przeciwnicy odbierają jedno z fundamentalnych praw parom > > homoseksualnym, > > Jakich praw? Bo małżeństwo to przywilej, nie prawo. Przywilej, który z czegoś > wynika (funkcja prokreacyjna). Co prawda nie wszystkie pary hetero mają dzieci, > ale to nie jest argument za małżeństwami homoseksualnymi, tylko za tym, by > przywileje przyznawać parom mającym dzieci. > > Nie podoba Ci się taki ślub, to go sobie nie bierz, > > ale nie ograniczaj prawa do tworzenia rodzin z formalnego punktu > > widzenia parom homoseksualnym. > > Nie mam nic przeciwko ślubom homoseksualistów, dopóki jest to ich prywatna > sprawa. I nie ograniczam im prawa do tworzenia rodzin. Oni sami sobie > dobrowolnie to robią. Ale dlaczego wszystko ma się do prokreacji? Jesteśmy szczurami, czy ludźmi? Ślub to element kultury, a nie biologii. Ludzie stworzyli taką kulturę, w której formalizuje się związek. I ludzie dowolnej orientacji powinni mieć do tego prawo, by przeżyć to niezwykłe wydarzenie, jeśli tylko zechcą. Odpowiedz Link Zgłoś
herkus-monte Re: Ślub humanistyczny dwóch lesbijek 08.08.08, 05:51 teraz tylko czekac na "chrzest humanistyczny" hehe ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Ślub humanistyczny dwóch lesbijek 08.08.08, 09:07 Bo oczywiście śluby nie istniały zanim ich KK nie wynalazł. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Ślub humanistyczny dwóch lesbijek 08.08.08, 09:28 ani chrzciny :) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Ślub humanistyczny dwóch lesbijek 08.08.08, 09:34 Na nazwę 'chrzciny' chyba jednak chrześcijaństwo ma copyright (co nie znaczy, że nie było/ nie ma podobnych obrzędów w innych religiach). Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Ślub humanistyczny dwóch lesbijek 08.08.08, 09:48 No wiem, ale nie chciało mi się pisać "obrzęd przyjmowania nowourodzonego członka do społeczności". Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Jak bylem na kolonii tez mialem slub 08.08.08, 10:43 z rowiesniczka,czyli 9 albo 10-latka:)) To mniej wiecej cos podobnego jak slub tych dwoch lesb. Takie same skutki prawne i taki sam poziom blazenady. Odpowiedz Link Zgłoś
wzr1 Re: Jak bylem na kolonii tez mialem slub 12.08.08, 23:16 > z rowiesniczka,czyli 9 albo 10-latka:)) > To mniej wiecej cos podobnego jak slub tych dwoch lesb. > Takie same skutki prawne i taki sam poziom blazenady. Skutki prawne takie same, błazsenada podobna dla normalnych, gorzej z tymi oświeconymi co mylą pojęcia i rodziną chcą nazwać coś co już na samym początku jest uschłą gałęzia. A jeszcze łamią konstytucje Odpowiedz Link Zgłoś