bene_gesserit
02.09.08, 22:50
Metne sa to tlumaczenia, ale jakos mi trafily do przekonania: imo
on rzeczywiscie nie wiedzial, co robi.
"Czy spodziewał się pan w Stanach ostrych reakcji feministek
na "Seksmisję"?
- Kompletnie mnie to zaskoczyło. W 1984 roku w Minneapolis odbył
się pokaz dla feministek, rozdano kartki, na których miały się
wypowiedzieć. Z tych kartek wynikało, że film się podobał, ale
powinien być zakazany, jak "Narodziny narodu" Griffitha, bo jest
faszystowski, antyfeministyczny, szowinistyczny i seksistowski.
Feministki były złe na siebie, że w trakcie oglądania były w tak
szowinistycznym filmie za mężczyznami, i że jest to totalna
manipulacja, jak w hitlerowskich Niemczech.
Byłem zaskoczony, bo nie mam takich poglądów i wręcz uciekałem od
takiej wizji. Kiedy pisałem scenariusz, przychodzili do mnie
koledzy i namawiali do odegrania się na kobietach. Mówili: "Dołóż
im za nasze cierpienia, za wszystko". Ale ja nie wiedziałem, za co
mam dołożyć i o co chodzi. Zawsze miałem bardzo dobre relacje z
kobietami.
Przemyślał pan te reakcje?
- W ogóle. Pomyślałem sobie tylko, że świat jest bardziej
skomplikowany, niż mi się wydaje. Nie czułem się winny, nigdy nie
miałem seksistowskiego punktu widzenia. To nie jest mój
światopogląd, to służyło wyłącznie stworzeniu sytuacji komediowej.
Seks był wabikiem, ja skupiałem się na misji.
Fakt, że u nas do tej pory jest przyzwolenie na seksistowskie
podejście.
Wtedy byłem beztroski w tych sprawach, bawiło mnie to. Nasza
kultura jest taka.
Dla mnie to był endemicznie film polski, wiedziałem, że w Stanach
nie zrozumieją politycznych odniesień, skupili się na czymś innym.
Ale zaskoczyło mnie, że zareagowano aż tak ostro.
Jestem w tym samym obozie co feministki. Nie wydaje mi się, że ja w
tym filmie byłem po stronie mężczyzn.
Ale na końcu okazuje się, że i tak rządzi facet.
- Dlatego jest źle. Jest beznadziejny, poza tym prawdopodobnie to
impotent. Mnie się to wydawało fajnym, przewrotnym dramaturgicznie
pomysłem: kobietami rządzi facet, który się ich boi. Nie pojmowałem
tego filmu w kategoriach socjologicznych i kulturowych zachowań.
Byłem młody, specjalnie się nad tym nie zastanawiałem.
W Polsce też film do tej pory się analizuje, nie tylko jako
metaforę totalitaryzmu, ale także jako wyraz poglądów na temat
seksualności i płci.
- Ja tak dokładnie siebie nie analizuję ani nie śledzę, co o mnie
piszą. A kto pisał o "Seksmisji"?
Na przykład Agnieszka Graff w "Świecie bez kobiet" - że kobiety to
ZOMO, a mężczyźni to opozycja. Dostrzega konserwatywną wizję
męskości i kobiecości, ale nie potępia filmu. Jest pełna uznania
dla autoironicznego humoru, wspólnej zabawy.
- Nie czytałem. Ale jestem dumny, że poważni ludzie piszą o moim
filmie z 1983 roku. Powiedzcie, kto jeszcze i gdzie, to przeczytam.
Błażej Warkocki, autor książki "Homo niewiadomo. Polska proza wobec
odmienności", w najnowszej "Krytyce Politycznej" pisze, że Jego
Ekscelencja, grany przez Michnikowskiego, ma cechy przypisywane
kulturowo gejom. Jest gejem, którego nikt nie widzi. Przebiera się
za kobietę, bo musi, mieszka sam, jest emocjonalnie uzależniony od
matki, opiekuje się papużkami, jest nieśmiały wobec kobiet. Co pan
na to?
- No tak, to klisza. Artysta - od razu mówię, że nie uważam się za
artystę - albo, szerzej, ktoś, kto coś tworzy, nie musi być do
końca wszystkiego świadomy. Czasem to zbieg okoliczności. Było tak.
Myślę: Facet jest sam, coś mu trzeba dać. Może kota? Ale kota
trudno pokazać kamerą, bo jest nisko. Scenograf mówi: "Wiesz, to
może lepiej papużki? Klatkę można zawiesić".
W scenariuszu Ekscelencją była kobieta, ale przy próbnych zdjęciach
okazało się, że lepiej w tej roli wypada facet. Czy jest gejem?
Jest, a może nie jest. Nie wiem. Chyba jest aseksualny."
wyborcza.pl/1,76842,5642125,Seks_byl_wabikiem.html