mężczyźni w szkole

20.10.03, 10:01
www.wprost.pl/ar/?O=51104
    • Gość: Piter Re: mężczyźni w szkole IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 21.10.03, 07:01
      Zadziwiające milczenie forumowiczów.
      przyznam, że kilka razy już-juz miałem wysłać posta, ale postanowiłem dac
      pierwszeństwo koleżankom feministkom. I co? Niewygodny temacik? Trudniej
      dyskutować na poziomie faktów, a nie pseudoideologicznych bajań.
      No, koleżanki,do dzieła!
      Oczekiwalski jestem
      • Gość: barbinator Re: mężczyźni w szkole IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.03, 08:54
        Gość portalu: Piter napisał(a):

        > Zadziwiające milczenie forumowiczów.
        > przyznam, że kilka razy już-juz miałem wysłać posta, ale postanowiłem dac
        > pierwszeństwo koleżankom feministkom. I co? Niewygodny temacik? Trudniej
        > dyskutować na poziomie faktów, a nie pseudoideologicznych bajań.
        > No, koleżanki,do dzieła!
        > Oczekiwalski jestem


        A o jakich niewygodnych faktach mówisz? Przecież ten artykuł porusza stary
        temat: feminizacja niektórych zawodów jest zła i dobrze byłoby gdyby było
        więcej mężczyzn nauczycieli czy pielęgniarzy. W krajach skandynawskich po
        naciskach środowisk feministycznych wprowadzono nawet preferencyjne formy
        zatrudniania mężczyzn na tych stanowiskach. Akcja daje świetne rezultaty o czym
        była już mowa na tym forum. Zaś co do "wściekłych ataków" to jedyne z jakimi
        się w tej sprawie spotkałam pochodziły ze strony skandynawskich partii
        konserwatywnych i liberalnych (wyprowadzali swoją krytykę z różnych stanowisk
        naturalnie) - sporo jadowitej krytyki tych feministycznych pomysłów było także
        tutaj na forum i zapewniam cię, że to nie feministki krytykowały...
        Pozdr. B.
        • Gość: maskulinista Re: mężczyźni w szkole IP: *.bredband.comhem.se 29.10.03, 23:57
          Pozwole sobie wplesc komentarze w tekst...
          >
          > A o jakich niewygodnych faktach mówisz? Przecież ten artykuł porusza stary
          > temat: feminizacja niektórych zawodów jest zła i dobrze byłoby gdyby było
          > więcej mężczyzn nauczycieli czy pielęgniarzy. W krajach skandynawskich po
          > naciskach środowisk feministycznych wprowadzono nawet preferencyjne formy
          > zatrudniania mężczyzn na tych stanowiskach. Akcja daje świetne rezultaty o
          czym była już mowa na tym forum.

          Jakie rezultaty? Kilka afer pedofilskich wykosilo mezczyzn z przedszkoli, w
          szkolach podstawowych i srednich jest troszke lepiej (sam pracuje w szkole
          skandynawskiej jako pedagog). Tylko skad sie, kurka wodna, wzial komentarz, ze
          to srodowiska feministyczne chca wiecej mezczyzn w szkolach. Wszyscy tego chca.
          Skandynawskie srodowiska feministyczne sa przyczyna, mowie calkiem powaznie,
          rozpadu moralnego, finansowego i psychicznego panstw skandynawskich. Popatrz,
          co za odwazna wypowiedz. Rodzina praktycznie nie istnieje jako komorka
          spoleczna. Opieke nad dziecmi przejmuje panstwo, ktore poniekad ma ci zastapic
          tate i mame, ktorzy rozwiedli sie dosc szybko, bo tu sie tak robi. Dzieci sa
          rozpieprzone, bo nie czuja ciepla, nie czuja spojnosci. Rodzice nie wiedza kto
          ma sie zajac dziecmi: tata, mama, plastikowy (tak tu sie mowi) tata, plastikowa
          mama, udawane (tak sie mowi) rodzenstwo, szkola, sluzby socjalne, psycholog,
          psychiatra, ziemia... Nikt nie wie, ale srodowiska feministyczne walcza o dobro
          kobiet! W tym samym czasie i dziewczynki i chlopcy rosna w parodii
          spoleczenstwa. Nie bede sie rozpisywal na temat opiekunczej roli panstwa i
          uzalezniania obywateli od aparatu, bo nie chce sie denerwowac. Po co ja to
          pisze? Nie wiem...

          Zaś co do "wściekłych ataków" to jedyne z jakimi
          > się w tej sprawie spotkałam pochodziły ze strony skandynawskich partii
          > konserwatywnych i liberalnych (wyprowadzali swoją krytykę z różnych stanowisk
          > naturalnie)

          Bardzo prosze o konkrety! Chetnie wdam sie w polemike. No i oczywiscie chetnie
          poznam argumenty, ktorych nigdy wczesniej nie slyszalem. Tak w nawiasie (Czemu
          sluzy feminizm? Jaki jest cel? Kto jest temu winien?)

          Ide spac. Pozdrawiam, maskulinista
          • Gość: Jacenty Re: mężczyźni w szkole-pytanie IP: 217.96.29.* 30.10.03, 08:54
            Jakie były hasła (programy) polityczne, które doprowadziły do rozpadu rodzin i
            zastępowania ich państwem - czy tak jak w dzisiejszej Polsce mówiono, że
            rodzina to tyrania mężczyzn? czy może wymyslono cos innego? Jak rozumiem
            Szwedzi maja już za sobą to co w Polsce dopiero zaczęto propagować-to mogą byc
            cenne doświadczenia!
          • Gość: barbinator Re: mężczyźni w szkole IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.03, 09:00
            Gość portalu: maskulinista napisał(a):

            . Po co ja to
            > pisze? Nie wiem...
            >


            Właśnie, ja też nie wiem po co...
            Jeśli po prostu chciałes sobie spuścic trochę adrenaliny, bo rozwydrzone
            szwdzkie dzieciaki ci w szkole dopiekły - to rozumiem (lepiej niż myślisz...) i
            współczuję.
            Natomiast proponuję wrócić do rozmowy gdy się trochę uspokoisz i przedstawisz
            nieco faktów na poparcie swoich teorii.
            Konkretnie chodziłoby o wykazanie iż kryzys rodziny jest w państwach
            skandynawskich (nie w samej Szwecji!) jest wyraźnie większy niż w pozostałych
            państwach europejskich.
            A powiem od razu, że to będzie dla ciebie trudne.
            Jestem na tym forum od dawna i wielokrotnie różne osoby takie próby
            podejmowały - ZAWSZE BEZSKUTECZNIE. Twierdzono, że w Skandynawii jest najwięcej
            samobójstw, najwięcej narkomanów, najwięcej pornografii, najwięcej
            przestępczości, najwięcej rozwodów, najwięcej przemocy w szkołach, największy
            ubytek demograficzny - i jeszcze wiele, wiele innych, nie sposób byłoby to
            wszystko spamiętać. Zawsze jednak po zbadaniu danych statystycznych okazywało
            się, że Skandynawia albo w danej sprawie prezentuje przeciętny europejski
            poziom, albo wręcz wyróżnia się na korzyść.
            Reasumując: nie istnieje prosta zależność między siłą ruchu feministycznego w
            danym kraju a wzrostem problemów społecznych.
            Natomiast wracając do ciebie i twoich problemów - jeżeli istotnie uważasz, że
            mieszkanie w Szewcji to taki przedsionek piekła jak to opisujesz, to może
            należałoby pomyśleć o powrocie do Polski? Ja sama mieszkałam sporo lat w
            Norwegii a do kraju wróciłam wyłącznie z powodów rodzinnych - jednak lata tam
            sędzone zawsze będę ciepło wspomonać. Oznak upadku cywilizacyjnego nie
            zauważyłam...
            Pozdr. B.


    • Gość: mmm Re: mężczyźni w szkole IP: 62.233.197.* 21.10.03, 22:40
      artykul mi sie nie podobal - byl powierzchowny, bazowal na stereotypach (np.
      ze kobiety nie maja zdolnosci przywodczych) ale generalnie z teza, ze w
      wiekszosci zaowdow (rowniez zwiazanych z wychowaniem dzieci) powinna byc
      rownowaga plci - zgadzam sie. wydaje mi sie ze w polskiej rzeczywistosci
      przytaczane (niezbyt rzetelnie - bo bez podania konkretnego zrodla) badania
      nt. zaleznosci zachowania uczniow od liczby nauczycieli mezczyzn moga nie byc
      miarodajne bo mezczyzni zatrudniaja sie czesciej w prywatnych/spolecznych
      szkolach z powodu lepszych pensji /dla kobiet czesto liczy sie niskie pensum i
      stalosc zatrudnienia - wiec chetniej pracuja w szkolach publicznych/ a
      wiadomo, ze mlodziez z prywatnych z reguly jest latwiejsza /pochodzi z
      bogatszych i bardziej nastawionych pro-edukacyjnie rodzin/. jednak problem
      jest ciekawy i byc moze dobrze byloby wyrownac proporcje meskiej i zenskiej
      kadry. chociazby dla podniesienia jej prestizu /jak to jest ze zawody "meskie"
      ciesza sie wiekszym prestizem?/, a co za tym idzie pensji i w miare czasu
      naplywu lepszej kadry. tylko kto by pracowal w kopalniach? /moze to w tym celu
      likwiduje sie kopalnie;)/
    • Gość: Monika Re: mężczyźni w szkole IP: *.chello.pl 22.10.03, 03:21
      Tekst tak się zaczyna:

      "Nauczyciel angielskiego z toruńskiego technikum sprowokował agresję uczniów
      m.in. dlatego, że zachowywał się wobec nich jak kobieta."

      Fajne wytłumaczenie. Czyli każda kobieta swym zachowaniem prowokuje do
      agresji ? Od kiedy i kogo ?

      Czyżby znaczyło to, że kobieta powinna akceptować agresję, gdyz jest ona
      naturalną reakcja na jej zachowanie. Jeśli tak, to agrasja będzie jej
      towarzyszyła przez całe życie, więc powinna się do niej po prostu
      przyzwyczaić.

      W takim razie, powinniśmy piętnować kobiety, które reagują na agrecję, gdyż z
      pewnością stresują agresorów.

      Czy warto czytać taki artykuł ?
      • kociamama Re: mężczyźni w szkole 22.10.03, 08:50
        Masz racje Moniko, nie warto.
        Ja jestem nauczycielką i nitk mi jescze kubla na glowe nie wlozyl (na
        szczescie). Ale to za pewne dlatego, ze jestem feministycznym babochlopem.

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
      • niedzwiedziczka Re: mężczyźni w szkole 22.10.03, 10:16
        Artykuł czytać warto, chociażby po to, żeby zaznaczyć, że
        niektórzy każde zachowanie bez agresji nazywają kobiecym.
        Ciekawa jestem, czy autor twierdzi, że Mahatma Ghandi
        również zachowywał się, jak kobieta, bo stosował metodę
        biernego oporu.
        A co do wydarzenia w Toruniu. Mną wstrząsnęło dlatego, że
        ja nie umiałabym się zachować tak, jak ten nauczyciel. Po
        prostu bym się wściekła i, jeśli ustna perswazja by nie
        pomogła, to albo zabrałabym uczniom te komórki, które
        przykładali mu do uszu, albo dałabym jednemu z łokcia w
        żołądek, a reszta na pewno by się uspokoiła.
        Jeśli zaś chodzi o równowagę płci w szkołach, to wynika
        ona, moim zdaniem, wyłącznie z niskiego ostatnimi czasy
        prestiżu tego zawodu, co jest efektem niskich pensji.
Pełna wersja