Dodaj do ulubionych

Ksiazki dla pan/literatura kobieca

10.11.08, 21:04
Jakos tak ostatnio wysluchiwalam zali mlodej obiecujacej autorki,
ktora skarzyla sie, ze jesli sie jest kobieta i nie ma nazwiska
Tokarczuk albo Gretkowska, to o ile jej sie cos uda wydac, to w
serii 'dla pan' czy innej 'z miotla'. A o takich wydawnictwach sie
nie mowi, nie komentuje, nie zauwaza - bo to z definicji literacki
chlam, gorszy nawet od kryminalow. A jak Libera napisal czytadlo i
romansidlo, to w dzialach kulturalnych roznych gazet i mediow
wrzalo.

Skad to sie bierze - to przekonanie, ze literatura kobieca jest
literackim smieciem, godnym tylko getta? I co oznacza pojecie?
Bo ja nadal nie rozumiem i nie wiem.
Obserwuj wątek
    • yamale Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 10.11.08, 22:37
      inga iwasiów nie ma na nazwisko tokarczuk ani gretkowska.
      sylwia chutnik też nie.

      nie wydały książek w seriach dla pań, a pisało się o nich sporo i
      pozytywnie.

      "madame" libery mianem czytadła i romansidła określić może chyba
      tylko autorka prozy dla pań - w końcu wszystko oceniamy swoją miarą.

      "młoda obiecująca autorka" potrzebuje wygodnego alibi i tyle.
      • znana.jako.ggigus hehe Libera napisal 11.11.08, 11:48
        romansidlo, pachnaca dobrymi perfumami nauczycielka frrrancuskiego, itepe.
        Wrzalo w dziale kultura polskiej prasy, ale nie dlatego, ze Libera napisal
        romansidlo, a ze byla to dobra ksiazka.
        Wg mnie to byla fatalna ksiazka, nie dobrnelam z powodu oparow tej perfumy :))
        do jednej trzeciej i tak, oceniam moja miara literature.
      • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 12:54
        yamale napisał:

        > inga iwasiów nie ma na nazwisko tokarczuk ani gretkowska.
        > sylwia chutnik też nie.
        > nie wydały książek w seriach dla pań, a pisało się o nich sporo i
        > pozytywnie.

        Obie zaistnialy (swietnie zreszta) jako pisarki feministyczne.
        Pisarki niefeministyczne zaistniec nie moga inaczej, niz autorki
        pogardzanej 'literatury dla pan'. Nawet Plebanek trzecia, najlepsza
        ksiazke wydano w serii 'z miotla'.
        Z miotla, ha ha, swietny dowcip.

        > "madame" libery mianem czytadła i romansidła określić może chyba
        > tylko autorka prozy dla pań - w końcu wszystko oceniamy swoją
        miarą.

        O tym wlasnie pisalam - o pogardzie dla literatury kobiecej.
        Najpierw ukuto pojecie, ktorym oddzielono literature kobieca od
        literatury (dlaczego nie istnieje 'literatura meska'? Co wlasciwie
        oznacza termin 'literatura kobieca'?). Kazdy, kto czyta 'ksiazki
        dla pan', nie reprezentuje nic powyzej zera.

        Gdyby 'Madame' napisala kobieta, nikt by sobie nia glowy nie
        zawracal.

        > "młoda obiecująca autorka" potrzebuje wygodnego alibi i tyle.

        Autorka zna kilkanascie piszacych i wydajacych powiesci kobiet (nie
        feministek). Kazda z nich - nawet te z duzym dorobkiem - jest w tej
        samej sytuacji.
        • yamale Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 13:31
          dla mnie proza dla pań jest skrótową nazwą dla gatunku, w którym do
          głosu dochodzi najbardziej stereotypowo rozumiana (kulturowo
          zaprogramowana, ależ ma się rozumiec, a jakże) wizja i koncepcja
          kobiecości i spraw, które kobiety zajmują i nurtują – dotyczy to
          autorek i czytelniczek. pisząca i czytająca to kobieta nie daje
          sobie i innym szansy, by być czymś jeszcze, czymś trochę więcej, niż
          kobietą, mówiąc w uproszczeniu. nie chodzi po prostu o to, że zawsze
          jej tematem są tzw. "relacje", "szukanie faceta" itp. - hłasko też
          twierdził, że jedyny właściwy temat literatury to "on i ona" - ale o
          ujęcie tych spraw, i innych.

          klasyfikowanie chutnik i iwasiów jako pisarek feministycznych jest
          dla mnie jakimś strasznym uproszczeniem, upupieniem, nawet jeśli one
          same się pod tym podpisują.

          teoria, że madame zawdzięcza swoje powodzenie płci autora, to tak
          kompletny nonsens, że szkoda czasu by się do tego odnosic. tam na
          pewno wchodziły w grę kwestie środowiskowe – np. apel i promowanie
          przez ówczesny tzw. „antysalon” literackich świadectw PRL
          pozostających na kontrze wobec dominującej wizji Gazety Wyborczej –
          ale o sukcesie książki nigdy nie decyduje wyłącznie jej „czysta”
          wartośc literacka, ale właśnie klimat, różne układy towarzysko-
          personalno-polityczne. To może oznaczac, że wiele skądinąd
          wartościowych rzeczy się nie ukazuje, ale nie oznacza automatycznie,
          że to co się ukazuje i jest promowane, jest kiepskie. powtarzam –
          jeżeli ktos odczytuje madame jako romans, to jest mało rozgarnięty.
          Tak właśnie myślę, że autorka prozy dla pań czytając madame musi
          sobie myślec: „eee, wielkie mi co, ja też tak potrafię tylko lepiej”.
          • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 14:09
            yamale napisał:

            > dla mnie proza dla pań jest skrótową nazwą dla gatunku, w którym
            do
            > głosu dochodzi najbardziej stereotypowo rozumiana (kulturowo
            > zaprogramowana, ależ ma się rozumiec, a jakże) wizja i koncepcja
            > kobiecości i spraw, które kobiety zajmują i nurtują – dotyczy to
            > autorek i czytelniczek. pisząca i czytająca to kobieta nie daje
            > sobie i innym szansy, by być czymś jeszcze, czymś trochę więcej,
            niż
            > kobietą, mówiąc w uproszczeniu. nie chodzi po prostu o to, że
            zawsze
            > jej tematem są tzw. "relacje", "szukanie faceta" itp. - hłasko
            też
            > twierdził, że jedyny właściwy temat literatury to "on i ona" -
            ale o
            > ujęcie tych spraw, i innych.

            To przeczytaj pare pozycji z serii z miotla wab-u.
            Naprawde dobra 'Przystupe' i udany debiut Rakusy maja sie nijak do
            tego, co napisales.

            > klasyfikowanie chutnik i iwasiów jako pisarek feministycznych
            jest
            > dla mnie jakimś strasznym uproszczeniem, upupieniem, nawet jeśli
            one
            > same się pod tym podpisują.

            Dlaczego okreslenie 'pisarka feministyczna/feminizujaca' jest
            upupiajace?

            [madame]

            Teoria jest nie do obalenia, bo Libera jest mezczyzna :) Ale
            kusilam autorke, zeby nastepna rzecz wydala pod meskim nazwiskiem.
            • yamale Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 14:47
              ależ czytałem parę pozycji w tej serii i chętnie się zgodzę, że
              często wykraczają one poza ten stereotyp; mogę wymienic jeszcze
              kilka innych.

              ale to była tylko dygresja definicyjna, skoro się domagałaś, by
              wyjaśnic co to takiego w naszym rozumieniu literatura dla pań. i
              oczywiście, jak słusznie ktoś zauważył, istnieje również tak
              rozumiana literatura dla panów, równie wiele warta.

              najważniejsze, że wskazane przeze mnie przypadki negatywne typu
              chutnik i iwasiów - nawinęły się akurat dwa, a zgodnie z regułą
              falsyfikacjonizmu wystarczyłby jeden - skutecznie obalają teorię,
              że "jeśli się nie ma nazwiska tokarczuk..." itd.

              różne formy dyskryminacji niewątpliwie istnieją, w tym na rynku
              literackim, ale działa też wiele innych czynników (niektóre w
              odwrotnym kierunku), a poza tym obiektywne utrudnienia często służą
              miernotom jako łatwe alibi.

              madame jest w równym stopniu np. książką o mechanizmie mityzacji
              rzeczywistości poprzez sztukę, słowo, wyobraźnię, o przekształcaniu
              szarej prozy życia w legendę, nadawaniu sensu... powiedziec o
              tym "romansidło", to jakby powiedziec, że kościół mariacki to
              konstrukcja budowlana o takiej to a takiej kubaturze, kształcie,
              kolorze, fakturze itd.
              trudno zaprzeczyc, ale...

              • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 18:17
                Cos mi mowi, ze doskonale wiem, co jeszcze przeczytales i co
                jeszcze mozesz powiedziec, wiecej - jak masz na imie i tak dalej.
                To brzydka zabawa; nie rob tego wiecej.
                ---
                • yamale Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 18:30
                  WTF????
              • znana.jako.ggigus wolność interpretacji! 11.11.08, 18:21
                nie mieszaj architektury z literaturą. Dla mnie Madame to pretensjonalna książka
                i zdania nie zmienię.
                Nadawanie sensu i inne rzeczy - wszystko można w tę książkę upchnąć, jak się
                człowiek uprze.
          • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 01:00
            yamale napisał:

            > klasyfikowanie chutnik i iwasiów jako pisarek feministycznych jest
            > dla mnie jakimś strasznym uproszczeniem, upupieniem, nawet jeśli
            one
            > same się pod tym podpisują.

            Chutnik i Iwasiow są pisarkami feministycznymi - RÓWNIEŻ
            feministycznymi, albo m.in. feministycznymi.

        • pavvka Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 13:45
          bene_gesserit napisała:

          > dlaczego nie istnieje 'literatura meska'?

          Ale przecież istnieje, np. o różnych ludlumach się tak mówi.
          • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 14:10
            Byc moze komus sie zdarza tak mowic, ale to nie funkcjonuje jako
            odrebna kategoria i getto.
          • goblin.girl Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 15:18
            pavvka napisał:
            > bene_gesserit napisała:
            > > dlaczego nie istnieje 'literatura meska'?
            > Ale przecież istnieje, np. o różnych ludlumach się tak mówi.

            Przeczytałam ostatnio powieść pt. "Wybawienie" Jamesa Dickeya, gdzie na okładce
            było napisane, ze jest to "mocna, męska literatura" :) Więc zapewne taki twór
            istnieje, przynajmniej w wizji swiata ludzi, którzy zarabiaja na życie pisząc
            zachecajace teksty na okładkach. Pewnie dla "literatury męskiej" też dałoby się
            utworzyc szufladkę, jak dla "kobiecej", do jednej wrzucałoby się ksiażki w
            okladkach z dużą iloscią czerwieni, a do drugiej różowe.
            • pavvka Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 15:27
              No więc właśnie, IMO istnieje literatura stargetowana na jedną płeć,
              z założenia odpowiadająca na potrzeby mężczyzn albo kobiet. Z tym że
              to dotyczy literatury z niższej półki. Książki, które mówią coś
              mądrego o świecie, nie są jednopłciowe. Tak jak ja rozumiem
              przegródkę 'literatura kobieca', można do niej wrzucić Grocholę, ale
              już Jane Austen nie, chociaż też pisała romanse.
              • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 01:11
                pavvka napisał:

                > No więc właśnie, IMO istnieje literatura stargetowana na jedną
                płeć,
                > z założenia odpowiadająca na potrzeby mężczyzn albo kobiet. Z tym
                że
                > to dotyczy literatury z niższej półki. Książki, które mówią coś
                > mądrego o świecie, nie są jednopłciowe.

                Niezupełnie, ale o tym już pisałam wyżej/niżej/wcześniej.

                > Tak jak ja rozumiem
                > przegródkę 'literatura kobieca', można do niej wrzucić Grocholę,
                ale
                > już Jane Austen nie, chociaż też pisała romanse

                To też ciekawe. Dlaczego? Przecież to romansidło?

                W wielotomówce pt.: Dzieje literatur europejskich, wydane tak lata
                70-80., autor, polski, pisze o Austen w b. negatywny, protekcjonalny
                sposób, że w Anglii to klasyk i kanon, ale to chyba lekka przesada,
                taki ichni kaprys, tych Angoli, bo przecież choćby Conrad (he, bo
                Polak?), a i u nas, blablabla, a to takie zwykłe, babskie, salonowe
                plapla romansidło. Teraz to się nazywa kompromitacja, brak
                kompetencji. Szczęśliwie kiedy to czytałam, bo nie w latach wydania,
                miałam już pod ręką wspomnianą rozmowę Keff- Filipiak z wyznaniami,
                że przed dwudziestką prawie nie czytały/czytała jedna z nich autorek
                itd. plus tytuły i autorki polecanki, dzięki.

            • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 18:17
              'Daloby sie', ale - mimo istnienia jej od dluzszego czasu - jakos
              sie nie robi. Wiecej - 'literatura kobieca' to w powszechnej
              swiadomosci lektura dla kucharek, 'mocna, meska literatura' - to
              swietna rozrywka. Mocna oczywiscie.
              • znana.jako.ggigus lit. kobieca to lit. menstruacyjna 11.11.08, 18:23
                generalnie
                • siegfriedswaelderin Re: lit. kobieca to lit. menstruacyjna 17.11.08, 18:16
                  Natomiast literatura męska to literatura polucyjna.
          • policjawkrainieczarow Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 07.12.08, 03:12
            > > dlaczego nie istnieje 'literatura meska'?
            >
            > Ale przecież istnieje, np. o różnych ludlumach się tak mówi.

            To nie do konca tak. Zeby jaskrawo i wyraznie zobaczyc roznice miedzy pozycja
            literatury "meskiej" i "kobiecej" w swiecie literatury jako takiej, wystarczy
            zapytac jakas grupe kobiet, czy czytaly ludluma i co o nim sadza, oraz grupe
            mezczyzn, czy czytali, powiedzmy, danielle steele czy jak jej tam, i co o niej
            sadza.

            No przeciez nawet nie trzeba tego naprawde przeprowadzac, zeby bylo wiadomo,
            jaki bedzie wynik. Dla kobiety czytajacej steele czytanie ludluma bedzie jakims
            tam alibi, takie w desen "bo ja w dziecinstwie bawilam sie z chlopakami w ich
            fajne gry", czyli ze nie jest jednal kompletna kuchara i idiotka, dla mezczyzny
            czytajacego ludluma przyznanie sie glosne do czytania steele - co jest, uwazam,
            nieprawdopodobne, ale zalozmy, ze sie taki znajdzie - jest chyba niemal
            rownoznaczne do przyznania sie, ze sie nosi rozowe stringi i onanizuje w
            publicznej toalecie albo sie cierpi na jakies inne zaburzenia.
            • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 07.12.08, 10:54
              Prawda to i od poczatku mi wlasnie o to chodzilo.
              Chociaz cos sie zmienia = coraz wiecej mezczyzn jest w stanie
              przyznac sie, ze czytuje gazety zony. Oczywiscie - nie 'Cosmo', ale
              powiedzmy, WO, Pania czy Zwierciadlo, ale jednak.
              • pavvka Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 07.12.08, 11:44
                bene_gesserit napisała:

                > Chociaz cos sie zmienia = coraz wiecej mezczyzn jest w stanie
                > przyznac sie, ze czytuje gazety zony. Oczywiscie - nie 'Cosmo'

                Przecież ja niedawno tu pisałem o swojej lekturze Cosmo w poczekalni
                u lekarza.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=87711197&a=87743866
                • piekielnica1 Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 07.12.08, 11:48
                  Ale nie wszyscy chodza do lekarza i nie we wszystkich poczekalniach
                  sa gazety kobiece, niestety.
                • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 07.12.08, 13:22
                  W poczekalni sie nie liczy. W poczekalni jest sie skazanym na to,
                  co jest w poczekalni. Chodzi o sieganie dobrowolne bez przymusu
                  smiertelnej nudy.
              • policjawkrainieczarow Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 07.12.08, 19:37
                > Chociaz cos sie zmienia = coraz wiecej mezczyzn jest w stanie
                > przyznac sie, ze czytuje gazety zony. Oczywiscie - nie 'Cosmo', ale
                > powiedzmy, WO, Pania czy Zwierciadlo, ale jednak.

                Ha!ha! gazety kobiece to trochu inna broszka. To jest takie troche zagladanie do
                buduaru czy wejscie cichcem na dziewczynska impreze zeby zobaczyc, o czym
                gadaja, jak sa same. No i zdjecia fajnych lasek. Bylo to z 15 lat temu albo
                lepiej, keidy na jakims wykladzie, siedzac z moim owczesnym, wzielam od
                kolezanki Twoj Styl, Otworzyla, trafilam na felieton Kofty Krystyny, ktory
                zaczynal sie tak (cyt. z pamieci): Ja wiem, moje kochane, jak to u was w w
                domach bywa. Przynosicie sobie Twoj Styl do domu, siadacie wygodnie i chcecie
                sie zaglebic w lekturze, a tu wasz osobisty powiada - kochanie, pozycz mi swoja
                gazetke na minutke, ja tylko sobie tak na szybko obrazki przejrze, a potem ty
                sobei bedziesz mogla spokojnie poczytac. PO czem, kiedy juz ma pismo w garsci,
                to oczywiscie nei oddaje, dopoki do konca nie przeczyta". Tyle zdazylam
                przeczytac. Bo w tym momencie moj osobisty poszedl w te slowa: "kochanie, pozycz
                mi swoja gazetke na minutke, ja tylko sobie tak na szybko obrazki przejrze, a
                potem ty sobie bedziesz mogla spokojnie poczytac" Po czem, oczywiscie, nie
                oddal, tylko trzymal, az przeczytal do konca. No umarlam w tym momencie :)
                Nie wyobrazam sobie, zeby on, czy ktorykolwiek z tych
                "ja-sobie-tylk-obrazki-poogladam"owcow kijem sie tknal Danielle. A i jak widac,
                pism kobiecych tez sie tykaja "pod pretekstem" wylacznie :) (albo poczekalni,
                albo zdjec).
        • znana.jako.ggigus Iwasiów o lit. kobiecej 11.11.08, 18:22
          Iwasiów i parę innych pisarek i feministek krytycznie o lit. kobiecej pisało,
          mogę podać dokładne źródła.
        • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 00:52
          bene_gesserit napisała:

          > Nawet Plebanek trzecia, najlepsza
          > ksiazke wydano w serii 'z miotla'.
          > Z miotla, ha ha, swietny dowcip.

          Wszystkie trzy książki Plebanek zostały wydane w tej serii. A nazwa,
          myślę, że wzięła się od jednej z pierwszych, jeśli nie pierwszej w
          niej wydanej książki - Kwietniowej czarownicy. I ja tak tę nazwę
          kojarzę - ja na miotle latam, a zamiatam to na sabacie spódnicą;) O
          to Ci chodzi? że ciągle to sprzątanie? cóż, albo
          obcasy/szpilki/torebki.

          Czyta więcej kobiet niż mężczyzn, więc teraz każde wydawnictwo ma
          taki priorytet, żeby mieć serię dla kobiet (aby
          sprzedaćsprzedaćsprzedać), poziom różny.

          > > "madame" libery mianem czytadła i romansidła określić może chyba
          > > tylko autorka prozy dla pań - w końcu wszystko oceniamy swoją
          > miarą.
          >
          > O tym wlasnie pisalam - o pogardzie dla literatury kobiecej.
          > Najpierw ukuto pojecie, ktorym oddzielono literature kobieca od
          > literatury (dlaczego nie istnieje 'literatura meska'? Co wlasciwie
          > oznacza termin 'literatura kobieca'?). Kazdy, kto czyta 'ksiazki
          > dla pan', nie reprezentuje nic powyzej zera.

          Literaturę kobiecą "wymyśliły" same kobiety, i to jasne że nie w
          pejoratywnym znaczeniu, ale aby "upomnieć się o kobiety", cytuję za
          Ewą Kraskowską, ale też Szczuką, choć nie dosłownie oraz za Filipiak
          i Keff, z zapisu rozmowy, o której już kiedyś tu pisałam. I dalej
          cytuję, bo bardzo mi te definicje odpowiadają - "kobiety wprowadziły
          do literatury kobiety" oraz że literatura kobieca to literatura "z
          punktu widzenia kobiety". To mi się najbardziej podoba.

          Jak łatwo zauważyć nie ma tu mowy o gorszości i lepszości. Ale
          jednak owszem, pogarda, o której piszesz istnieje, nie tylko w
          Polsce. Dlaczego? Co do męskiej literatury i tego, że to ludlumy, to
          nie do końca jest tak i w tym rzecz. Powiedzmy, że są dwie
          literatury kobiece i dwie meskie;) 1 - kobieca czytadlasta –
          wiadomo, choć poziomy różne, 2 - kobieca kobieca, ta właśnie, z
          wyjątkami typu Austen całkiem młoda, która powstała w opozycji do
          głównego nurtu, czyli 3 - męskiej męskiej, KANONU (czyli definicje
          powyżej!). 4 - czwarta to męska czytadlasta, też na różnym poziomie.

          Często błędnie te dwie kobiece są ze sobą utożsamiane, łączone.
          Dlaczego? Dobre pytanie. Kobiety się lekturowo nie ograniczają tak
          bardzo jak mężczyźni/są ograniczani(?) Choć są maniacy, którzy
          dorównują w tym maniactwie kobietom;) Mi akurat to łączenie nie
          przeszkadza, bo czytam dla siebie - czytadła to dla mnie literatura
          użytkowa, czyli jest lit. użytkowa i literatura (tu: obie w
          pięknej). Wiem, że niektórym to bardzo przeszkadza, poza tym może
          rzeczywiście stwarzać problemy, takie jak opisałaś.







          A ten żarcik z Winterson znacie?

          <"Najmocniej przepraszam..."
          "Kto to powiedział?"
          To Virginia Woolf, do Kanonu.>







          ieta, nikt by sobie nia glowy nie
          > zawracal.
          >
          > > "młoda obiecująca autorka" potrzebuje wygodnego alibi i tyle.
          >
          > Autorka zna kilkanascie piszacych i wydajacych powiesci kobiet
          (nie
          > feministek). Kazda z nich - nawet te z duzym dorobkiem - jest w
          tej
          > samej sytuacji.
          >


          • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 00:56
            Wszyscy (prawie) debiutanci mają kiepsko, bo strach w nich
            inwestować, nie wiadomo, czy coś całkiem nowego chwyci...

            Jeszcze słowo na temat Madame - nie wiem jak wrzało 'u was' po jej
            wydaniu, ale 'u nas' nie była to wrzawa zbyt pozytywna; w moim
            odczuciu nie zarzucano nawet Liberze, że napisał pospolitą powieść
            inicjacyjną, ale to, że facet od Becketta napisał pospolitą powieść
            inicjacyjną. Książka mi się podobała, zabijcie mnie, i podobało mi
            się/wystarczyło mi, że Libera powiedział, że to jest akurat taka
            książka jaką chciał napisać, on - facet od Becketta. Gettoizacja
            jest w Polsce po prostu wielowarstwowa i wszechobecna.
            • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 01:06
              'U nas' wszyscy zachwyceni. A mi sie wydalo to takim pucio-pucio
              dla onanistow, bez obrazy. Z powiesciami inicjacyjnymi latwo o
              pretensjonalnosc i nadecie, tu tego bylo az nadto. Ale czytadlo
              sliczne :P
              • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 01:37
                bene_gesserit napisała:

                > 'U nas' wszyscy zachwyceni. A mi sie wydalo to takim pucio-pucio
                > dla onanistow, bez obrazy. Z powiesciami inicjacyjnymi latwo o
                > pretensjonalnosc i nadecie, tu tego bylo az nadto. Ale czytadlo
                > sliczne :P

                Ja bym powiedziała, że to powieść bardzo sentymentalna - sporo tam
                sentymentalnych podróży w przeszłość, na pierwszy plan się rzuca to,
                o czym z przyjemnością przeczyta każdy, kto się choć raz kochał w
                nauczycielce i/lub nauczycielu. A kto się nie kochał;)

                Bardzo też mi się zapisało w pamięci noszenie agrafek przez bohatera
                i to jak ich używał. Przez jakiś czas sama tak robiłam i przydały
                się kiedyś bardzo podobnie! tuż przed ważnym egzaminem pękła mi
                spódnica na szwie i ją taką Liberowską agrafką, trzęsącymi sie
                łapami spięłam tuż pod drzwiami sali egz. Nigdy mu tego nie
                zapomnę:)
                • znana.jako.ggigus Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 01:41
                  ja się kochałam, ale się nie odnajduję.
                  Ja z kolei czytałam, że to powieść z kluczem - o uwodzeniu przez socjalizm,
                  pardon, komunizm i takie tam, zniewolenie itepe.
                  No i ten perfum, panie, tak ładnie pachniał.
          • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 01:04
            Ale "Kwietniowa czarownica" nie miala nic wspolnego z czarownica z
            miotla - to byl gesty, trudny dramat, gesty od poteznych emocji.
            Wszak.

            Miotly, jako element wiedzmowej cepelii, kojarza mi sie jak
            najgorzej. Daleka jestem od zainteresowania wicca-śmicca itd, ale
            postac Czarownicy zasluguje na o wiele wiecej, imo. Baba Jaga to
            jedyna postac kobieca, ktora byla przez wieki archetypem zenskiej
            mocy, emanacja Staruchy itd. Miotla ja upupia, imo. (Moze
            przesadzam, ale jakos ten temat budzi we mnie emocje).

            A z punktu widzenia kobiety - a poczatkowo malej dziewczynki -
            swietnie napisal 'Leyle' Feriduna Zaimoglu, ktora czytam, zeby
            sobie odpamuczyc Turcje. Zdjecie autora jest na okladce - wyglada,
            bez obrazy, jak turecki alfons - tluste wlosy zebrane w rzadki
            kucyk, rozpieta koszula, lancuch pewnie zloty - a perspektywa
            ultrakobieca w sposob zachwycajacy i nieslychanie wiarygodny.
            Noi zagwozdka - czy literature kobieca wg tej definicji, ktore
            cytujesz - moga pisac mezczyzni.
            Zreszta taka 'Carrie' Kinga tez byla niezla, jesli o to chodzi.

            A to laczenie kobiecej i kobiecej imo wynika z tego, z czego wynika
            cale sekowanie tego, co kobiece. Nic nowego czyli, niestety.
            • znana.jako.ggigus Zaimoglu w ogóle jest ciekawy 17.11.08, 01:09
              zarzucono mu z Leylą kradzież pomysłu, ale mniejsza.
              Facet przyjechał jako 3miesięczne niemowlę do Niemiec, skończył medycynę w
              Niemchech i pisze. Po niemiecku.
              No i jest pisarzem tureckim w Niemczech, kłóciłam się o to kiedyś ze znajmmymi,
              wg mnie są granice absurdu.
              • bene_gesserit Re: Zaimoglu w ogóle jest ciekawy 17.11.08, 01:16
                Turcje widzialam raz i to slabo, turystycznie, ale on mi naprawde
                bardziej pasuje do pol bawelny i pomaranczowych gajow, niz do
                spuscizny Goethego. No jakos nie chce byc inaczej.
                • znana.jako.ggigus Re: Zaimoglu w ogóle jest ciekawy 17.11.08, 01:19
                  to jedna rzecz, jak komuś pasuje, a druga - w jakim kraju się wychował i w jakim
                  języku pisze.
                  Bo to jednak decyduje o tym, kto i jakim jest pisarzem.
                  Tu zaszła gettoizacja - Niemiec tureckiego pochodzenia, absolwent niem. uiniw. i
                  przede wsz. piszący po niem. jest pisarzem obcym, tureckim.
                  Fakt, że on głównie o Turkach, bo nie o Turcji pisze.
                  O Turkach w Niemczech.
                  • bene_gesserit Re: Zaimoglu w ogóle jest ciekawy 17.11.08, 11:39
                    Oj tam, mi osoba tworcy do kompletu z dzielem w ogole nie jest
                    potrzebna.
                    • znana.jako.ggigus Re: Zaimoglu w ogóle jest ciekawy 17.11.08, 12:35
                      mimo to jest naprawde wazne, kto jakim pisarzem sie staje, bo nie komplet dzielo
                      z tworca mi chodzi, niestety.

                      Jesli w Pl wychowal sie, chodzil do szkol i uniw. jakis czlowiek, urodzony pza
                      Pl i potem zaczal pisac po poslku, bylby - tak przypuszczam - uznany za
                      polskiego pisarza.
                      O komplecie dziela z tworca tu raczej nie pisze.
                      Tak robia np. Holendrzy, Anglicy - to sa wtedy miejscowi pisarze, w Niemczech
                      jest, niestety, inaczej.
                      • easz Re: Zaimoglu w ogóle jest ciekawy 19.11.08, 00:46
                        znana.jako.ggigus napisała:

                        > mimo to jest naprawde wazne, kto jakim pisarzem sie staje, bo nie
                        komplet dziel
                        > o
                        > z tworca mi chodzi, niestety.
                        >
                        > Jesli w Pl wychowal sie, chodzil do szkol i uniw. jakis czlowiek,
                        urodzony pza
                        > Pl i potem zaczal pisac po poslku, bylby - tak przypuszczam -
                        uznany za
                        > polskiego pisarza.

                        Skojarzył mi się tutaj Ishiguro, który przeniósł się do Anglii jako
                        dziecko i tutaj już chodził do szkoły. Mówi się, że jego proza jest
                        b. angielska i jednocześnie b. japońska, choć w jego mniemaniu ta
                        japońskość to jakaś dziwna wrażliwość wytworzona na bazie szóstego
                        zmysłu, wyobrażeń, może tęsknot. Niby sprzeczność, a jednak.

                        W ogóle teraz z granicami i ograniczeniami różnego rodzaju jest
                        chyba dosyć elastycznie?.. Płeć, narodowość itp. Oczywiście o tyle,
                        o ile ktoś chce.
            • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 01:28
              bene_gesserit napisała:

              > Ale "Kwietniowa czarownica" nie miala nic wspolnego z czarownica z
              > miotla - to byl gesty, trudny dramat, gesty od poteznych emocji.
              > Wszak.

              Wiem. Ale kto nie czytał? po tytule plus prosty, chwytliwy symbolik.
              Wierz mi, po tych wszystkich szpilkach, w obcasach, na obcasach,
              hopsasa, w kapeluszach to jak lep na muchy, znów pt. niegrzeczna
              dziewczynka, ale.

              > Miotly, jako element wiedzmowej cepelii, kojarza mi sie jak
              > najgorzej. Daleka jestem od zainteresowania wicca-śmicca itd, ale
              > postac Czarownicy zasluguje na o wiele wiecej, imo. Baba Jaga to
              > jedyna postac kobieca, ktora byla przez wieki archetypem zenskiej
              > mocy, emanacja Staruchy itd. Miotla ja upupia, imo. (Moze
              > przesadzam, ale jakos ten temat budzi we mnie emocje).

              Rozumiem. Ale ja to sobie przywłaszczam i od tego momentu mniej się
              dla mnie liczy dlaczego ktoś taką nazwę wykorzystał i jak ją
              spłaszczył - przejmuję ją;)

              > A z punktu widzenia kobiety - a poczatkowo malej dziewczynki -
              > swietnie napisal 'Leyle' Feriduna Zaimoglu, ktora czytam, zeby
              > sobie odpamuczyc Turcje. Zdjecie autora jest na okladce - wyglada,
              > bez obrazy, jak turecki alfons - tluste wlosy zebrane w rzadki
              > kucyk, rozpieta koszula, lancuch pewnie zloty - a perspektywa
              > ultrakobieca w sposob zachwycajacy i nieslychanie wiarygodny.
              > Noi zagwozdka - czy literature kobieca wg tej definicji, ktore
              > cytujesz - moga pisac mezczyzni.
              > Zreszta taka 'Carrie' Kinga tez byla niezla, jesli o to chodzi.

              Nie czytałam ani jednej, ani drugiej (Carrie - film). Myślę, że to
              jest pewna zagwozdka. Może to zabrzmi jak kosmetyka, ale może "dla
              kobiet" a "kobieca"? Tak subtelnie?

              Jest jeszcze taka kwestia, że np. tę rozmowę Keff-Filipiak na którą
              tak się często powołuje;) czytałam jakiś czas temu, a wyszła w poł.
              90. i od tamtego momentu parę rzeczy się objawiło nowych, również
              dla mnie, związanych z płcią, seksualnością, nawet wizerunkiem, itp.
              Choćby kwestie typu xxy. Pare rzeczy do przemyślenia. Teraz czytam
              własnie Kraskowską, Czytelnik jako kobieta, książka jest z 2007. Się
              zobaczy.

              > A to laczenie kobiecej i kobiecej imo wynika z tego, z czego
              wynika
              > cale sekowanie tego, co kobiece. Nic nowego czyli, niestety.

              Przykre jest to, że nawet jak kobiety (w samoobronie) coś fajnego
              sobie wymyślą, to to zaraz jest przekuwane przeciwko nim, i potem
              wszyscy tak to kojarzą. Coś o odwracaniu kota, hm?..
              • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 11:37
                Przez dluzszy czas haslo 'kobieta' w polskiej Wiki zaczynalo
                sie 'kobieta rozni sie od mezczyzny...'. Definicja
                pojecia 'mezczyzna' nie byla symetryczna - nic tam nie bylo o tym,
                czym mezczyzna rozni sie od kobiety.

                To caly czas to myslenie, ktore jest tak gleboko odbite w naszym
                jezyku: norma jest to, co meskie, a kobiece nie jest
                rowne/symetryczne, ale jest pewnego rodzaju odstepstem od normy.
                Innym, czasem innym gorszym. I literatura kobieca sie na to lapie,
                imo.

                A te Kraskowska zreferuj kiedys jakos tresciwie, jesli bedzie ci
                sie chcialo - ok? :)
                • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 19.11.08, 00:38
                  bene_gesserit napisała:

                  > Przez dluzszy czas haslo 'kobieta' w polskiej Wiki zaczynalo
                  > sie 'kobieta rozni sie od mezczyzny...'

                  No bo wiesz, kobieta bez mężczyzny nie mogła/nie istniała
                  samodzielnie, tylko jako dodatek do, ew. w wersji optymistycznej? a
                  dobrotliwej - tzw. dopełnienie, uzupełnienie - taka jej natura,
                  żebrowata mać.

                  > A te Kraskowska zreferuj kiedys jakos tresciwie, jesli bedzie ci
                  > sie chcialo - ok? :)

                  Jak przeczytam, to mogę spróbować;)

                  A z tym Zaimoglu - czy on czasem nie ma siostry? jak Szekspir?
                  ;)
                  • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 19.11.08, 00:55
                    A nie wiem, nie wiem. Tez mnie to zastanawia bardzo. Dobrze by bylo
                    pogadac z jakims bylym malym chlopcem, zeby stwierdzic, czy
                    wrazliwosc bohaterki Zaimoglu jakos konkretnie i w czym sie rozni,
                    jesli sie rozni.

                    King, kiedy rozwijal 'Carrie' z nowelki w powiesc, odbywal liczne
                    konsultacje z zona.
                    • znana.jako.ggigus Leyla to historia, jaka 19.11.08, 12:21
                      opowiedziala mu babcia.
                      rzekono, bo byly oskarzenia o plagait, Z. mial prezentowac dziennikarzom tasmy
                      z nagraniami rozmow z babcia.
                      A te historie opowiedziala mu, jak twierdzi, inna pisarka niemiecko-turecka,
                      duzo mniej popularna.

                      Mniejsza o historie, byla skomplikowana i nikt nikomu niczego nie udowodnil.
                      Czyli jakis kobiecy element jednak byl!
                      • easz Zaimoglu w Polsce 07.12.08, 01:48
                        - jakby z jakimś pytaniem ciekawym któraś chciała go skonfrontować.

                        www.biblionetka.pl/art.asp?kom=tak&oid=0&aid=82741
                        • bene_gesserit Re: Zaimoglu w Polsce 07.12.08, 10:51
                          O, fajnie - dzieki. Se pojde moze.
    • six_a Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 11.11.08, 21:05
      sporo chyba zależy od wydawnictwa, jeśli wydawnictwo wtłacza autorki
      kobiece do serii "z miotłą" - swoją drogą to ja bym jakiejś
      ezoteryki się spodziewała, a nie akurat literatury dla kobiet - to
      może trzeba innego wydawcy szukać?

      autorki takie, jak Korpolewska czy Samson, nie kojarzą mi się ani
      feministycznie, ani romansidłowo, czyli chyba można coś jednak wydać
      i nie wpaść w szufladkę.
    • piekielnica1 Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 17.11.08, 07:13
      > Skad to sie bierze - to przekonanie, ze literatura kobieca jest
      > literackim smieciem, godnym tylko getta? I co oznacza pojecie?
      > Bo ja nadal nie rozumiem i nie wiem.
      >


      Bylam uzytkowniczka biblioteki publicznej i zauwazylam, ze polka z
      czytadlami i arlekinami jest bardzo, bardzo oblegana.
      Dziwilo mnie to troche, a nawet uroslo mi trole
      poczucie "lepszosci", ale pobyt w szpitalu wyprostowal moje myslenie
      o literaturze.
      Nijak nie dalo sie tam skupic na tyle by czytac ze zrozumieniem
      ksiazek i tygodniki ktore zabralam z domu.
      Zrelaksowalam sie dopiero przy arlekinach i gazetkach, ktore
      wstydzilam sie kupowac, a ktore przytomnie zabraly za soba
      wspolspaczki z sali szpitalnej.
      Ot zycie.

      --
      Droga do sukcesu pełna jest kobiet popychających swych mężów.
      Ignacy Paderewski
    • troppo_bella Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 12.12.08, 14:36
      Głosik w dyskusji:

      drugirazodzera.blox.pl/2008/09/literatura-nieistniejaca.html#ListaKomentarzy
      Głosik, bo kobiecy.
      • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 12.12.08, 14:43
        Nie 'glosik', ale 'glosiki'. Zakonczony smutnym:
        "Aha, jeszcze chciałabym dodać, że jeśli ktoś godzi się na to by
        wydać w różowej okładce, to sorry, ale ja tego z definicji nie
        kupię."
        Rozowe = kobiece = nic nie warte. Zastanawiajace.
        • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 13.12.08, 00:24
          A się wszystkie uczepiłyśta tego Libery;) Moje wydanie Madame ma
          fiuletową okładkę akurat, taką prawie różową;))

          A tutaj artykulik, trochę naciągany, ale jak znalazł do naszego
          wątku. Ciekawy, choć ja tam podejrzewam reklamę pewnego czasopisma...

          tinyurl.com/64hrru

          "Niektóre z nich prezentują dzieła ambitne, inne - kompletne chały,
          ale tak czy owak kpiny z literatury kobiecej się skończyły, odkąd
          stało się jasne, że można na tym nieźle zarobić."

          Się skończyły, słyszałyście? Cóż, ja myślę, że cała sztuka w tym,
          żeby forse zedrzeć, a i obśmiać cało i syto.

          Jeszcze taka uwaga przy okazji - na pewnym spotkaniu z pewną pisarką
          dowiedziałam się od niej samej, że teraz głównym problemem nie jest
          już raczej płeć autora/autorki, ale wiek autorki. Niektóre
          wydawnictwa (podejrzewam, bo rozmowa była akurat o jednym) nie chcą
          wydawać dojrzałych pisarek i ich książek z dojrzałymi lub po prostu
          starszymi bohaterkami, książek o ich problemach itp. bo kto to kupi.
          Dosłownie. I nie chodziło o 60-70latki...

          Aha, a "Trzepot skrzydeł" nie jest dobrze napisaną powieścią, proszę
          kitu nie wciskać. Choć parę innych pozytywnych rzeczy dałoby się o
          niej powiedzieć.
          • bene_gesserit Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 13.12.08, 01:13
            Sie nie skonczyly i nie skoncza.
            Wystarczy troche znac sytuacje na forum 'ksiazki', zeby wiedziec, o
            co cho. O klopotach dojrzalych nie slyszalam - przeciwnie. Jesli
            dojrzala ma na koncie kilka kasowych hitow, zadnych problemow z
            wydaniem miec nie bedzie, a nawet zaliczke dostanie. Oczywiscie -
            na serie z miotelka. Do kurzu, bo to takie dla sprzataczek bardziej.
            • easz Re: Ksiazki dla pan/literatura kobieca 13.12.08, 01:31
              Tak ją ponoć potraktowali, a kilka poczytnych knig na koncie ma moim
              zdaniem. Teraz pracuje z dwoma wydawnictwami. Może to jakieś gierki
              były w związku z tym? nie wiem, nie znam się, ale tak mówiła.
              Mniemam, że teraz trochę się nagnie i odmłodzi repertuar, tj.
              odbiorcę.

              A forum książki, ja tam nic nie chcę mówić, ale z coraz mniejszą
              przyjemnością tam chodzę, choć staram się na pewne rzeczy nie
              zwracać uwagi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka