bene_gesserit
10.11.08, 21:04
Jakos tak ostatnio wysluchiwalam zali mlodej obiecujacej autorki,
ktora skarzyla sie, ze jesli sie jest kobieta i nie ma nazwiska
Tokarczuk albo Gretkowska, to o ile jej sie cos uda wydac, to w
serii 'dla pan' czy innej 'z miotla'. A o takich wydawnictwach sie
nie mowi, nie komentuje, nie zauwaza - bo to z definicji literacki
chlam, gorszy nawet od kryminalow. A jak Libera napisal czytadlo i
romansidlo, to w dzialach kulturalnych roznych gazet i mediow
wrzalo.
Skad to sie bierze - to przekonanie, ze literatura kobieca jest
literackim smieciem, godnym tylko getta? I co oznacza pojecie?
Bo ja nadal nie rozumiem i nie wiem.