Dodaj do ulubionych

Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!!

21.11.08, 17:42
Bene Gesserit napisała: '...stanie przy garach może być bardzo inspirujące...'
- nooo! ale ulga, wreszcie ktoś był dostatecznie inteligentny i pozbawiony
kompleksów trzeciej kategorii, by to napisać! W moim życiu prowincjonalnego
maczo nie zdarzyło sie nic bardziej emocjonującego i satysfakcjonującego, niż
stanie przy garach!
Obserwuj wątek
    • gotlama Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 18:07
      A ilu konne masz te gary?
      • spiteful Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 18:48
        gotlama napisała: A ilu konne masz te gary? Nie
        zatruwam atmosfery - jeżdżę rowerem. Nie zatruwam sobie życia - nie stoję w
        korkach. Nie kupuję kremów nawilżających - moknę.
      • spiteful Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 18:50
        gotlama napisała: A ilu konne masz te gary?
        Gary mają pojemność!!! Konie mogą wynikać z kilku czynników.
        • gotlama Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 18:57
          Mnie nie interesuje pojemność a "pałer".
          Potem wypytam cie o żywotność garów i koszt serwisu ;)
          Co do korków - żyję na szczęśliwej prowincji gdzie korki to są w butelkach wina
          domowej roboty.
          A rowerek - owszem świetna rzecz - i na kondycję i na kieszeń, ale nie jestem
          masochistką, by jeździć rowerkiem przy pogodzie którą się określa jako " pi....
          jak w .....".
    • bene_gesserit Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 18:57
      O matko - nareszcie jakis facet hetero, z ktorym mozna pogadac o
      gotowaniu. Mozemy sie pomieniac przepisami.
      • gotlama Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 19:01
        O ty paskudo, to JunioKuroń czy Makłowicz dla ciebie dość hetero?
        • bene_gesserit Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 19:04
          Wypraszam sobie, jestem nad wyraz urodziwa.
          A Maklowicz i Kuron nic nie wiedza o gotowaniu, imo.
          • gotlama Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 21:35
            A nad JAKI WYRAZ? ;)
            No wiesz.. ja bym prędzej Makłowiczowi zarzuciła braki z historii ;)
            Bene, na Discovery był kiedyś taki muczio sofistikejded program o kucharzeniu -
            z prostymi opisami reakcji chemicznych i fizycznych i z fantastycznymi
            przepisami. Masz może namiar?
            • bene_gesserit Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 22:09
              Prawdopodobnie chodzi o program Hestona Blumenthala, jednego z
              tworcow i filarow kuchni molekularnej. Mimo, ze pan wizualnie dosc
              przyjemny, tych wynalazkow nie uwazam.
              • kocia_noga Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 22:19
                bene_gesserit napisała:

                Mimo, ze pan wizualnie dosc
                > przyjemny, tych wynalazkow nie uwazam.
                >
                Czy to ten od lodów robionych ciekłym azotem? Fascynujące. Aż mi żal
                było, że nie mam t6ego w butli.
                • bene_gesserit Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 22:54
                  Tak. I od czekolady z serem plesniowym. W 'the fat duck' ma pelno
                  plastikowych pojemniczkow z roznymi proszkami.
      • znana.jako.ggigus a może się ze mną powymieniasz? 21.11.08, 22:12
        piszę książkę kuch. właśnie.
        • bene_gesserit Re: a może się ze mną powymieniasz? 21.11.08, 22:19

          Hehe, ja tez pisze :)
          • spiteful Hehe, ja tez pisze :) 21.11.08, 22:48
            Noooo - ja myślałem, że to będzie wątek o staniu przy garach i rzekomym kobiecym piekle w kuchni. A tu się sami gastronomiczni literaci i pięciogwiazdkowi szefowie (szefowe) kuchni objawili. Patrzę z następującej perspektywy: moja pierwsza praca w życiu to zmywak w "Słodkim Centrum" w Świnoujściu (zapach miętowego Ludwika do dzisiaj jara mnie baaardzo), druga praca - knajpa na 110 osób, robota w stylu 'obierz 100kg ziemniaków dziennie', ugotuj 65 kg makaronu dziennie, zrób ciasto do pizzy ze 100kg mąki dziennie. Lubię tą pracę. Lubię patrzeć, gdy ludzie jedzą i piją i są zadowoleni. Gotować nie umiem - muszę mieć przepisy i najlepiej jeszcze szefa. Ale to jest satysfakcjonująca praca. A brudne naczynia to wdzięczni klienci - umyjesz, są czyste i nie dyskutują. Czysta satysfakcja - tak jak prasowanie.
            • piekielnica1 Re: Hehe, ja tez pisze :) 21.11.08, 22:51
              A ja tam lubie traktor rozebrac.
            • bene_gesserit Re: Hehe, ja tez pisze :) 21.11.08, 22:52
              No, ziomal - az dziwne, ze sie nie znamy z forum kuchnia.
              Z tym, ze feminizm od dawna walczy o przywrocenie godnosci pracy
              domowej - lacznie z gotowaniem, wiec twoje oczekiwania plonne byly.
              cbdu.
              • spiteful przywrocenie godnosci pracy domowej 21.11.08, 23:16
                Szczerze??? - PIEPRZę przywracanie godności pracy domowej!!! Gdy ja ją wykonuję,
                zawsze czuję, że ona miała i ma godność. Bo JA tak chcę! Dlaczego macie z tym
                problem? Musicie rozebrać traktor, by czuć godność pracy? Traktor rozbiera się
                raz na 2 lata. Ziemniaki obiera się CO DRUGI DZIEń!!! Ziemniaki można zebrać z
                pola i obrać bez traktora!! Sami/same nadajecie sens i godność własnej pracy!
                Jeżeli czujecie, że mycie garów to praca pozbawiona godności, to: 1.macie
                problem z poczuciem godności własnej LUB 2. nie macie pojęcia o czym mówicie!
                Może byłby czas po prostu przejąć władzę nad społeczeństwem??? A propos forum
                kuchnia - nie miałbym tam nic do powiedzenia. Po prostu tylko lubię tą pracę.
                Nawet komputer mam w kuchni. W kuchni zawsze jest ciepło.
                • znana.jako.ggigus godność oznacza też 21.11.08, 23:19
                  zapłatę, prawo do renty za obieranie ziemniaków i inne czynności, ale też i
                  szacunek, próby mierzenia faktycznie przepracowanego czasu, status osoby takie
                  prace wykonujący w społeczeństwie, a ich rolę, bo nagle wyobraź sobie, że się
                  wszystkie pomoce domowe na świecie bunjtują
                  • spiteful wszystkie pomoce domowe na świecie się buntują 21.11.08, 23:28

                    Przestańcie się buntować - przejmijcie władzę w społeczeństwie.
                    Oddałyście chyba 2 (DWA!!!) procent głosów na Partię Kobiet. Czego chcecie???
                    Mamy za Was SFAłSZOWAć wybory???
                    • znana.jako.ggigus Re: wszystkie pomoce domowe na świecie się buntuj 21.11.08, 23:29
                      Partia Kobiet nie jest wyjściem z sytuacji, nie dla mnie.
                    • kochanica-francuza Re: wszystkie pomoce domowe na świecie się buntuj 21.11.08, 23:29
                      spiteful napisał:

                      >
                      > Przestańcie się buntować - przejmijcie władzę w społeczeństwie.
                      > Oddałyście chyba 2 (DWA!!!) procent głosów na Partię Kobiet.

                      Pewnie, a na co nam goła Manuelita z fotoszopa?
                      • spiteful na co nam goła Manuelita z fotoszopa? 21.11.08, 23:31

                        Polecam funkcję DELETE i jakiś mały przewrót pałacowy. Nikt go za Was nie zrobi.
                        • kochanica-francuza Re: na co nam goła Manuelita z fotoszopa? 21.11.08, 23:35
                          spiteful napisał:

                          >
                          > Polecam funkcję DELETE i jakiś mały przewrót pałacowy. Nikt go za Was nie zrobi

                          Widzę, że moja fraza ci się spodobała. Stoi to w sprzeczności z zarzutami, jakie
                          wobec mnie wysuwasz.
                          • kochanica-francuza Re: na co nam goła Manuelita z fotoszopa? 21.11.08, 23:37
                            dobranoc, obieraczu ziemniaków, jutro mam wykłady, pora spać
                • kochanica-francuza Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 21.11.08, 23:23
                  Mycie garów to praca nudna, upierdliwa i nierozwijająca. Podobnie jak obieranie
                  ziemniaków.
                  • spiteful Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 21.11.08, 23:30
                    kochanica-francuza napisała:

                    > Mycie garów to praca nudna, upierdliwa i nierozwijająca. Podobnie jak
                    obieranie ziemniaków.
                    Tak - dla nudnych, upierdliwych, nierozwiniętych i pozbawionych wyobraźni. Nie
                    lubisz tej pracy? -nie wykonuj jej!
                    • kochanica-francuza Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 21.11.08, 23:33

                      > Tak - dla nudnych, upierdliwych, nierozwiniętych i pozbawionych wyobraźni.

                      A to ciekawe, bo za inteligencję, osobowość i wyobraźnię zbieram od lat
                      komplementy...

                      Ale dobrze dzieciaczku, widzę, że nie można skrytykować twojej pracy, boś jest
                      święta - we własnym mniemaniu - krowa.


                      Nie
                      > lubisz tej pracy? -nie wykonuj jej!

                      A gary w MOIM PRYWATNYM zlewie to same się umyją czy też zrobią to krasnoludki?
                      • spiteful Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 21.11.08, 23:47
                        kochanica-francuza napisała:

                        >
                        > > Tak - dla nudnych, upierdliwych, nierozwiniętych i pozbawionych wyobraźni
                        > .
                        >
                        > A to ciekawe, bo za inteligencję, osobowość i wyobraźnię zbieram od lat
                        > komplementy...

                        Niepotrzebnie wzięłaś to do siebie.
                        >
                        > Ale dobrze dzieciaczku, widzę, że nie można skrytykować twojej pracy, boś jest
                        > święta - we własnym mniemaniu - krowa.

                        Skrytykować można zawsze. Ale per Dziecinko bym się do Ciebie nie zwrócił -
                        raczej dla mnie obciach. Ale jak chcesz, może Ci to pomaga.

                        Święta krowa? - DOKłADNIE! Moja krowa, moje garnki!
                        >
                        > Nie
                        > > lubisz tej pracy? -nie wykonuj jej!
                        >
                        > A gary w MOIM PRYWATNYM zlewie to same się umyją czy też zrobią to krasnoludki?
                        Jeżeli to Twój prywatny zlew, to decyzja należy do Ciebie. A razem z decyzją
                        godność tej pracy
                  • saszenka2 Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 22.11.08, 01:49
                    kochanica-francuza napisała:

                    > Mycie garów to praca nudna, upierdliwa i nierozwijająca. Podobnie
                    jak obieranie
                    > ziemniaków.
                    Zgadzam się z powyższym. Na szczęście posiadam zmywarkę, a i ryż
                    można ugotować. Mniej roboty przy ryżu. A najlepiej zjeść na mieście.
                    • bene_gesserit Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 22.11.08, 01:50
                      Najlepiej zaopatrz sie w kuskus. Ziemniary jem tylko u rodzicow, bo
                      nie mam serca do obierania. Kuskus gotuje sie krocej niz ryz
                      (jakies 3 minuty) i jest naprawde bardzo smaczny.
                      • saszenka2 Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 22.11.08, 01:54
                        bene_gesserit napisała:

                        > Najlepiej zaopatrz sie w kuskus. Ziemniary jem tylko u rodzicow,
                        bo
                        > nie mam serca do obierania. Kuskus gotuje sie krocej niz ryz
                        > (jakies 3 minuty) i jest naprawde bardzo smaczny.

                        Muszę spróbować:) A do kuskusu pasują lekko podsmażone warzywa? Bo
                        mięsa nie jadam.
                        • easz Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 22.11.08, 02:00
                          saszenka2 napisała:

                          > Muszę spróbować:) A do kuskusu pasują lekko podsmażone warzywa? Bo
                          > mięsa nie jadam.

                          No pewnie.

                          To ja jeszcze popromuję soczewicę:) Bardzo lubię zieloną. I też nie
                          trzeba obierać.
                          • saszenka2 Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 22.11.08, 02:05
                            easz napisała:

                            > saszenka2 napisała:
                            >
                            > > Muszę spróbować:) A do kuskusu pasują lekko podsmażone warzywa?
                            Bo
                            > > mięsa nie jadam.
                            >
                            > No pewnie.
                            >
                            > To ja jeszcze popromuję soczewicę:) Bardzo lubię zieloną. I też
                            nie
                            > trzeba obierać.

                            To jutro się zaopatrzę:) Akurat mam wolne i mogę udać się na zakupy:)
                • bene_gesserit Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 21.11.08, 23:32
                  spiteful napisał:

                  > Szczerze??? - PIEPRZę przywracanie godności pracy domowej!!! Gdy
                  ja ją wykonuję
                  > ,
                  > zawsze czuję, że ona miała i ma godność. Bo JA tak chcę! Dlaczego
                  macie z tym
                  > problem?

                  Dlatego, ze jestesmy kobietami. Facet sobie moze pieprzyc gpd do
                  woli - dlatego, ze facet, wykonujacy domowe obowiazki na rowni z
                  kobieta to bardzo doceniana rzadkosc.

                  Musicie rozebrać traktor, by czuć godność pracy? Traktor rozbiera
                  się
                  > raz na 2 lata. Ziemniaki obiera się CO DRUGI DZIEń!!! Ziemniaki
                  można zebrać z
                  > pola i obrać bez traktora!! Sami/same nadajecie sens i godność
                  własnej pracy!

                  Bzdura.
                  Prace domowa i jej wartosc lekcewazy sie do momentu, w ktorym
                  przyjdzie ja komus wyceniac.
                  Jednemu mojemu zaprzyjaznionemu taksowkarzowi zachorowala zona.
                  Facet 40 lat, dwojka dorastajacych dzieci, dom do poprowadzenia.
                  Wiesz, jak zaczal o tym mi opowiadac? 'Ja to kobitkom wspolczuje
                  teraz.' Po ponad 15 latach malzenstwa nie mial pojecia, ile troski,
                  wysilku i czasu wymaga prowadzenie 4-osobowego domu. 'Ja to, pani
                  sliczna, pojecia nie mialem - po pracy zakupy, obiad wymyslic,
                  kuchnie po tym gotowaniu wyczyscic, dzieci przypilnowac na jutro do
                  szkoly - no, nie wiedzialem tego, ze jej tyle czasu schodzi'

                  > Jeżeli czujecie, że mycie garów to praca pozbawiona godności, to:
                  1.macie
                  > problem z poczuciem godności własnej LUB 2. nie macie pojęcia o
                  czym mówicie!

                  3. Moge sie wypowiadac tylko w swoim imieniu: to nie o 'mnie'/'nas'
                  chodzi, ale o tzw cala reszte. 'Zrobione-zaplacone' to jedna z
                  akcji, ktora miala dac ludziom do myslenia: imo nie chodzi w niej o
                  to, zeby rzeczywiscie placic za prace w domu, ale zeby ludzie (i m,
                  i k) uswiadomili sobie, _ile_to_jest_warte_. Cos, co jest oczywiste
                  i za darmo czesto (bardzo niestety) ma mala wartosc albo nie ma
                  zadnej.

                  > Może byłby czas po prostu przejąć władzę nad społeczeństwem???

                  Kobieca Wasata Miedzynarodowka Masonsko-Zydowska wlasnie do tego
                  dazy. Ale po cichu.

                  A propos forum
                  > kuchnia - nie miałbym tam nic do powiedzenia. Po prostu tylko
                  lubię tą pracę.

                  A to szkoda, mozna sie tam niezle rozwinac.

                  > Nawet komputer mam w kuchni. W kuchni zawsze jest ciepło.

                  Tak, taki symboliczny powrot do macicy :))
                  • spiteful Facet 40 lat, dwojka dorastajacych dzieci 21.11.08, 23:40
                    Brawo - przebudzenie do rzeczywistości po 15tu latach, gratuluję. Kobieta
                    musiała nim strasznie gardzić / uważać za idiotę, skoro nie podjęła wysiłku
                    obudzenia faceta wcześniej. Obawiam się, że ten facet był również wychowany
                    przez kobietę. Moja matka PLWA na feministki. Ale jak za gnoja chciałem iść
                    pograć w piłkę, to najpierw musiałem pozmywać. Kumple tak długo się nabijali, aż
                    wyłuszczyłem im, że są kompletnymi dupkami, że nie potrafią pozmywać po obiedzie.
                    • bene_gesserit Re: Facet 40 lat, dwojka dorastajacych dzieci 21.11.08, 23:46
                      Pleple. I co, nawrociles kolegow, wychowanych przez zle kobiety?
                      Zmywaja, robia zakupy, mysla o tym ze papier toaletowy sie pojutrze
                      skonczy, dzieciaka trzeba zapisac na wizyte u alergologa, starszemu
                      sprawdzic matme, bo sie ostatnio opuscil, ze trzeba oddzwonic do
                      mamy, zaplacic za gaz, zadzwonic po hydraulika, wymyslic cos na
                      niedzielny obiad, bo wpadaja znajomi?...

                      Nie jest po rowno, to jest FAKT, i bardzo trudno to zmienic. Kropka.
                      • spiteful Nie jest po rowno 21.11.08, 23:56
                        Nie jest po równo, to jest FAKT, i bardzo trudno to zmienic. Kropka.

                        Zamiast kropki proponuję ZACZąć to zmieniać.

                        mysla o tym ze papier toaletowy sie pojutrze
                        > skonczy - zlituj
                        się i daj szansę ludziom skonfrontować się z eschatologicznym uczuciem
                        kompletnego braku papieru toaletowego. Nie dasz im szansy - NIGDY o tym nie pomyślą!

                        I co, nawrociles kolegow, wychowanych przez zle kobiety?

                        - nie złe, tylko takie jakie są. Nie nawracam, zaledwie komentuję. Wychowuję w
                        pracy za pieniądze, 40 godzin tygodniowo, nie 18. Moi uczniowie wiedzą, że
                        lepiej ze mną nie wchodzić w dyskusję typu: matka zrobiła mi śniadanie i wyprała
                        skarpety. Jak to się dzieje, że kapral w koszarach potrafi WSZYSTKICH mężczyzn
                        ZMUSIć do prania WłASNYCH skarpet????
                        • bene_gesserit Re: Nie jest po rowno 22.11.08, 00:08
                          spiteful napisał:

                          > Nie jest po równo, to jest FAKT, i bardzo trudno to zmienic.
                          Kropka.
                          >
                          > Zamiast kropki proponuję ZACZąć to zmieniać.

                          Moge ci opowiedziec miliard historii o 'zmienianiu' - z zycia
                          swojego i swoich bliskich kobiet, z ktorych kazda konczy sie tak: i
                          zylismy w kompletnym syfie dlugo i kaszlac od kurzu, z tym ze on
                          nie widzial problemu'.

                          > mysla o tym ze papier toaletowy sie pojutrze
                          > > skonczy - zlit
                          > uj
                          > się i daj szansę ludziom skonfrontować się z eschatologicznym
                          uczuciem
                          > kompletnego braku papieru toaletowego. Nie dasz im szansy - NIGDY
                          o tym nie pom
                          > yślą!

                          Hehehe. Czlowieku malej wyobrazni. Dalam - dalysmy. Daly tez szanse
                          skonfrontowac sie z innymi malymi odkryciami - np takim, ze obiad
                          sie sam nie robi, a skarpetki same nie piora. Mozna uzyc
                          chusteczki, zadzwonic po pizze i zalozyc wczorajsze.

                          > I co, nawrociles kolegow, wychowanych przez zle kobiety?
                          >
                          > - nie złe, tylko takie jakie są. Nie nawracam, zaledwie
                          komentuję. Wychowuję w
                          > pracy za pieniądze, 40 godzin tygodniowo, nie 18. Moi uczniowie
                          wiedzą, że
                          > lepiej ze mną nie wchodzić w dyskusję typu: matka zrobiła mi
                          śniadanie i wyprał
                          > a
                          > skarpety. Jak to się dzieje, że kapral w koszarach potrafi
                          WSZYSTKICH mężczyzn
                          > ZMUSIć do prania WłASNYCH skarpet????

                          Jak to sie dzieje, ze sluchasz tego, co ci mowi przelozony, mimo ze
                          chrzani jak potluczony?
                          A ci chlopcy, wychowywani przez kobiety, maja _tez_ojcow_. I oni
                          tych ojcow przy pracach domowych nie widza. I w tym jest sek.
                          • spiteful I w tym jest sek. 22.11.08, 00:10
                            otóż to! - kto ma zmusić mężczyzn do prac domowych - kobieta, dzieci czy kapral???
                            • bene_gesserit Re: I w tym jest sek. 22.11.08, 00:14
                              Owszem. Mozna zmusic codziennymi awanturami pt obiecales/
                              rozmawialismy tyle razy/myslalam ze to ustalone/łotewer. Ale nie
                              wiem czemu, jakos to na zwiazek dobrze nie dziala.
                              • spiteful Re: I w tym jest sek. 22.11.08, 00:22
                                bene_gesserit napisała:

                                > Owszem. Mozna zmusic codziennymi awanturami pt obiecales/
                                > rozmawialismy tyle razy/myslalam ze to ustalone/łotewer. Ale nie
                                > wiem czemu, jakos to na zwiazek dobrze nie dziala.
                                >

                                Fakt, nie działa dobrze. Żeby było jasne - ja nie wiem, jak tą sytuację zmienić.
                                Nie wiem NIC o Waszej perspektywie spojrzenia na problem. Zaczynam od siebie.
                                Nastoletni chłopcy w moim otoczeniu dowiadują się ode mnie, że jeśli dają się
                                obsługiwać, to widocznie są ciotami. Na nastoletnich to działa, może
                                powierzchownie, ale jednak działa. Problem w tym, że oni przychodzą do domu a
                                tam wszystko podsuwa im się pod nos...
                                • bene_gesserit Re: I w tym jest sek. 22.11.08, 00:24
                                  Dlatego, ze to normalne. Ojciec tez w domu nic nie robi - dlaczego
                                  oni mieliby? To sa babskie zajecia. Calkiem mozliwe, ze twoi
                                  uczniowe za plecami nazywaja cie 'ciota', bo glosisz im jakies
                                  kuchenne ewangelie.
                                  • spiteful To sa babskie zajecia 22.11.08, 00:30
                                    Nie waż się jeszcze raz publicznie napisać, że zmywanie garów to kobieca praca.
                                    Ktoś może Cię kiedyś zlinczować. The day wiil come.
                                    • bene_gesserit Re: To sa babskie zajecia 22.11.08, 00:35
                                      Zmywanie, sprzatanie, pranie, prasowanie, dbanie o dzieci i
                                      starszych w rodzinie, pomaganie dzieciom w lekcjach, dbanie o
                                      zdrowie i opieke medyczna rodziny, ukladanie w szafach, robienie
                                      zakupow, planowanie posilkow itd itd itd to SA KOBIECE PRACE. Moze
                                      sie feministkom wydawac, ze tak byc nie powinno, ale to jest fakt -
                                      mozesz sie co najwyzej obrazic na rzeczywistosc.
                                      • spiteful Re: To sa babskie zajecia 22.11.08, 00:44
                                        bene_gesserit napisała:

                                        > Zmywanie, sprzatanie, pranie, prasowanie, dbanie o dzieci i
                                        > starszych w rodzinie, pomaganie dzieciom w lekcjach, dbanie o
                                        > zdrowie i opieke medyczna rodziny, ukladanie w szafach, robienie
                                        > zakupow, planowanie posilkow itd itd itd to SA KOBIECE PRACE. Moze
                                        > sie feministkom wydawac, ze tak byc nie powinno, ale to jest fakt -
                                        > mozesz sie co najwyzej obrazic na rzeczywistosc.
                                        >
                                        Zamiast sie obrażać na rzeczywistość, lepiej ją zmienić. To NIE są prace kobiece
                                        - to są prace DO WYKONANIA. W swoim domu odpowiadasz za podział prac. Kto ma
                                        tego podziału dokonać? Rząd?
                                        • bene_gesserit Re: To sa babskie zajecia 22.11.08, 00:46
                                          Dlaczego ja mam odpowiadac za podzial prac? Moze dla odmiany moj
                                          facet by za to poodpowiadal? Z checia bym przezyla pare awantur
                                          pt 'nie wywiazujesz sie'.
                                          • spiteful Dlaczego ja mam odpowiadac za podzial prac? 22.11.08, 00:50
                                            Dobre pytanie! Jak nie odpowiadasz za podział prac, wtedy podział prac zaczyna
                                            być kształtowany przez druga stronę i NAGLE okazuje się, że nie jesteś z tego
                                            podziału prac zadowolona.
                                            • bene_gesserit Re: Dlaczego ja mam odpowiadac za podzial prac? 22.11.08, 00:55
                                              Czlowieku - wez zrozum, ze TO NIE DZIALA. Mozna dzielic prace do
                                              usmiechnietej smierci, omawiac, planowac itd - to fikcja. 'NO tak,
                                              mialem posprzatac, ale po co, jak czysto jest'. I jesli ja w
                                              odpowiedzi tez zaczne sobie bimbac, dom zarasta w taki sposob, ze
                                              inaczej niz spychaczem sie tego ruszyc nie da. Spychacz zalatwiam
                                              oczywiscie ja, bo 'w zasadzie to jest dosc czysto' nadal.
                                • six_a Re: I w tym jest sek. 22.11.08, 00:28
                                  Nastoletni chłopcy w moim otoczeniu dowiadują się ode mnie, że jeśli
                                  dają się obsługiwać, to widocznie są ciotami.

                                  to już nawet ciotą być nie można, rany co za zamordyzm;)
                                  serio takie rzeczy uczniom opowiadasz?

                                  btb
                                  najgorszy rodzaj wyzwiska?
                                  ty, ty tyyyyyy.... hetero!!!!
                                  • spiteful serio takie rzeczy uczniom opowiadasz? 22.11.08, 00:32













                                    najpierw ich słucham, później na tej podstawie czasem wiem, co im powiedzieć, by
                                    USłYSZELI






























                                    • bene_gesserit Re: serio takie rzeczy uczniom opowiadasz? 22.11.08, 00:36
                                      Wez przestan kreowac sie na zbawce ludzkosci z receptami na
                                      wszelkie nieszczescia w kieszeni. Nie masz pojecia, czy te dzieci
                                      po powrocie do domu odkurzaja i zaciagaja na mokro podloge - dopoki
                                      jej nie masz, to poluzuj.
                            • six_a Re: I w tym jest sek. 22.11.08, 00:24
                              nikt i nic nie zmusi, w ostatecznym rozrachunku zyskuje się
                              przydomek hetery, a zdegustowany żądaniami pan idzie do innej pani,
                              która (przynajmniej na początku) udaje, że rajcuje ją całodobowy
                              room-service.
                              • bene_gesserit Re: I w tym jest sek. 22.11.08, 00:27
                                Otoz to. Nawet dochodzaca raz w tygodniu niewiele zmienia - bo
                                brudzi sie codziennie, codziennie jest pelen zlew, brudny kibel,
                                wanna do umycia, zakupy do zrobienia - co w magiczny sposob potraja
                                sie przy chociaz jednym dziecku. Normalnie zeby w sciane i wnosic
                                pretensje do matki pt 'mamusiu, czemu nie urodzilas mnie lesbijka'.
                                • spiteful czemu nie urodzilas mnie lesbijka 22.11.08, 00:41
                                  Nooo - lesbijki chyba też sprzątają. I geje chyba tez. Albo raczej i na pewno.
                                  Może sęk tkwi w tym, że nie chcecie sprzątać po mężczyźnie. Nie mam problemu ze
                                  sprzątaniem po kobiecie - to w sumie byłby temat na nowy watek - ta osławiona,
                                  święta i umęczona, nieopuszczona klapa na kiblu. Ok - rozumiem - mężczyźni NIE
                                  WIDZą klapy. Ale kobiety, widząc klapę, nie widzą włosów w wannie. Dla mnie
                                  lekko odstręczające - żeby mnie nie odstręczało po prostu spłukuję. No nie wiem
                                  - może w związku z tym powinienem iść na terapię.
                                  • bene_gesserit Re: czemu nie urodzilas mnie lesbijka 22.11.08, 00:49
                                    Oczywiscie, ze lesbijki sprzataja. Sa kobietami.

                                    Sek tkwi w tym, ze - pomijajac jednego mezczyzne, ktory jest
                                    zreszta moim ojcem - znajomi faceci i znajomi faceci znajomych maja
                                    inna tolerancje na brud, balagan i entropie domu. I bynajmniej nie
                                    chodzi o dazenie do stanu szpitalnej czystosci.
                                    • spiteful inna tolerancje na brud 22.11.08, 00:55
                                      > Sek tkwi w tym, ze - pomijajac jednego mezczyzne, ktory jest
                                      > zreszta moim ojcem - znajomi faceci i znajomi faceci znajomych maja
                                      > inna tolerancje na brud, balagan i entropie domu. I bynajmniej nie
                                      > chodzi o dazenie do stanu szpitalnej czystosci.

                                      Houston - mamy problem! Nie chodziło więc o podział prac domowych, tylko o to,
                                      według czyich standardów te prace mają być wykonywane. No to RZECZYWIśCIE mamy
                                      problem!
                                      • bene_gesserit Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 00:56
                                        Chodzi o rozne rzeczy - jedna drugiej nie wyklucza, trzeciej tez.
                                        • spiteful Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:02
                                          bene_gesserit napisała:

                                          > Chodzi o rozne rzeczy - jedna drugiej nie wyklucza, trzeciej tez.

                                          Nie chodzi o różne rzeczy - chodzi o JEDNą rzecz - w domu ma być tak, jak chcą
                                          kobiety. I koniec.
                                          www.abcgospodyni.pl/humor4.html
                                          • bene_gesserit Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:05

                                            A, wiec mezczyzni chca i lubia sprzatac (dbac o dzieci, odrabiac z
                                            dzieciakami lekcje, prasowac, prac, robic zakupy etc etc), tylko
                                            zle kobiety srubuja niebotyczne wymagania w zwiazku z czym biedni i
                                            poczatkowo pelni zapalu mezczyzni sie zniechecaja i przechodza w
                                            stand-by?
                                            • spiteful Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:11
                                              > A, wiec mezczyzni chca i lubia sprzatac (dbac o dzieci, odrabiac z
                                              > dzieciakami lekcje, prasowac, prac, robic zakupy etc etc), tylko
                                              > zle kobiety srubuja niebotyczne wymagania w zwiazku z czym biedni i
                                              > poczatkowo pelni zapalu mezczyzni sie zniechecaja i przechodza w
                                              > stand-by?

                                              Kto pisał o złych kobietach? Podeślij jego/jej nicka to człowieka werbalnie skasuję.
                                              Niebotyczne wymagania? Nie - po prostu wyższe wymagania!
                                              www.chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=meg&fid=6055325
                                              ebook do sciagnięcia, Sherry Argov
                                              • bene_gesserit Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:16
                                                Nie bede sie logowac i sciagac jakis kretynskich amerykanskich
                                                rewelacji. Nigdy nie dam sie przekonac, ze dom odkurzany raz w
                                                tygodniu, czysta posciel i zrobione zakupy, zebym miala z czego
                                                ugotowac obiad to sa za duze wymagania.
                                                • spiteful Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:20
                                                  bene_gesserit napisała:

                                                  > Nie bede sie logowac i sciagac jakis kretynskich amerykanskich
                                                  > rewelacji. Nigdy nie dam sie przekonac, ze dom odkurzany raz w
                                                  > tygodniu, czysta posciel i zrobione zakupy, zebym miala z czego
                                                  > ugotowac obiad to sa za duze wymagania.
                                                  >
                                                  Otóż to - przekonać ma się ta druga strona i już. Choć odkurzanie rzadziej niż
                                                  raz na tydzień, brudna pościel i niezrobione zakupy to abstrakcyjna przesada.
                                                  Przykład był kompletnie przerysowany.
                                                  • bene_gesserit Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:22
                                                    Druga strona _nie_chce_ sie dac przekonac. Przyklad nie jest
                                                    _ani_troche_ przesadzony.
                                                  • spiteful Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:26
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Druga strona _nie_chce_ sie dac przekonac. Przyklad nie jest
                                                    > _ani_troche_ przesadzony.
                                                    >

                                                    Obie strony w swym braku chęci przekonania sie do racji drugiej strony doszły do
                                                    pełnej harmonii przeciwieństw. Yin Yang
                                                  • bene_gesserit Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:27
                                                    Do czego ja nie chce dac sie przekonac, bo sie pogubilam?
                                                  • spiteful Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:31
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Do czego ja nie chce dac sie przekonac, bo sie pogubilam?

                                                    Do tego, że widzisz te same rzeczy w innej optyce, niż widzą je mężczyźni.
                                                  • bene_gesserit Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:35
                                                    Najpierw piszesz, ze nie wiesz, jak to z tym jest.
                                                    Potem - ze nawracasz maloletnich mlodziencow i kolegow swoich na
                                                    szlachetna sciezke domowej czystosci. Czyli, ze niby maja problem,
                                                    ale ty go im rozwiazujesz, swiecac stuwatowym przykladem i takaz
                                                    sila. Nastepnie - ze to ja mam problem, bo lubie pachnaca lazienke
                                                    i nie przepadam za kotami z kurzu wielkosci naturalnych.

                                                    O mamusiu, czemu ja nie jestem lesbijka.
                                                  • spiteful Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:40
                                                    ... Nastepnie - ze to ja mam problem, bo lubie pachnaca lazienke
                                                    i nie przepadam za kotami z kurzu wielkosci naturalnych.

                                                    Nie masz z tym problemu. Po prostu dla mężczyzn kot z kurzu nabiera wielkości
                                                    kota realnego o wiele później, niż dla Ciebie.
                                                  • easz Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:46
                                                    spiteful napisał:

                                                    > Nie masz z tym problemu. Po prostu dla mężczyzn kot z kurzu
                                                    nabiera wielkości
                                                    > kota realnego o wiele później, niż dla Ciebie.

                                                    A to ciekawe. Ja bym powiedziała, że jeśli to mężczyzna ma
                                                    posprzątać, to nigdy nie nabiera takiej wielkości. Natomiast, kiedy
                                                    to np. żona się nie wywiązała ze swojego obowiązku sprzątaczego
                                                    zdaniem męża, to zaraz na wejściu są pretensje, że aż.
                                                  • bene_gesserit Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:48
                                                    Tak, dla mezczyzn kot z kurzu wielkosci mamuta z kurzu ma wielkosc
                                                    kota naturalnego.
                                                  • six_a Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:57
                                                    jaka to jest inna optyka, wytłumacz no mi. jak oboje wracają z pracy
                                                    i on siada w niemym oczekiwaniu, a ona się krząta, bo obiad musi
                                                    wjechać na stół? to nie jest inna optyka, to jest totalny brak
                                                    optyki, brak empatii i brak odpowiedzialności za sferę domową.
                                                    takiego braku nie da zregenerować. a w ogóle to jest to po jakimś
                                                    czasie nudne i upokarzające prosić o odniesienie brudnych ciuchów do
                                                    cholernego kosza z bielizną, żeby nie ozdabiały wszystkich krzeseł w
                                                    domu. albo zbierać puste butelki i robić za zgniatarkę do recyklingu.

                                                    i nie gadajcie tyle o jedzeniu, dobra? ;)))))
                                                  • easz Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 01:50
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > O mamusiu, czemu ja nie jestem lesbijka.

                                                    Nie płacz, nie płacz. Przecież jest ciągła promocja tegoż? poczekaj
                                                    chwilę, przeczytasz sobie książeczkę o dwóch panach pingwinach
                                                    wychowujących wspólnie pisklaka, niedługo w pl wydadzą i wszystko
                                                    jeszcze przed Tobą;)
                                                  • bene_gesserit Re: inna tolerancje na brud 22.11.08, 02:06
                                                    Och, swiatelko w tunelu :)
                                                    Ale raczej nie przypuszczam. Moje przyjaciolki tez sa
                                                    niepocieszone ;)
                                    • saszenka2 Re: czemu nie urodzilas mnie lesbijka 22.11.08, 02:05
                                      bene_gesserit napisała:

                                      > Oczywiscie, ze lesbijki sprzataja. Sa kobietami.
                                      >
                                      > Sek tkwi w tym, ze - pomijajac jednego mezczyzne, ktory jest
                                      > zreszta moim ojcem - znajomi faceci i znajomi faceci znajomych
                                      maja
                                      > inna tolerancje na brud, balagan i entropie domu. I bynajmniej nie
                                      > chodzi o dazenie do stanu szpitalnej czystosci.
                                      >

                                      Mój tato też tak ma, ale ja się w niego nie wdałam, jeśli chodzi o
                                      umiłowanie do porządku;)
                                • six_a Re: I w tym jest sek. 22.11.08, 00:46
                                  a znam dom, w którym posiadanie pomocy domowej było dodatkowym
                                  wyrzutem, no bo jak to? ktoś inny (niż żona) prasuje MOJE koszule?
                                  bleh. ktoś inny będzie gotował? fuuuuj. no i tak pani w końcu z
                                  pomocy zrezygnowała.
                                  załamka normalnie.
                        • six_a Re: Nie jest po rowno 22.11.08, 00:08
                          >kapral w koszarach potrafi WSZYSTKICH mężczyzn
                          >ZMUSIć do prania WłASNYCH skarpet????

                          a podaj jedną rzecz, do której Cię zmuszali kiedykolwiek i którą w
                          związku z tym zmuszaniem do dziś uwielbiasz robić.
                          • spiteful Re: Nie jest po rowno 22.11.08, 00:13
                            six_a napisała:

                            > >kapral w koszarach potrafi WSZYSTKICH mężczyzn
                            > >ZMUSIć do prania WłASNYCH skarpet????
                            >
                            > a podaj jedną rzecz, do której Cię zmuszali kiedykolwiek i którą w
                            > związku z tym zmuszaniem do dziś uwielbiasz robić.

                            Tylko jedną rzecz??? Matka zmuszała mnie do mycia garów. W pewnym momencie
                            polubiłem, tak stało się to łatwe. Lubię do dziś. Pozmywane gary uśmiechają się
                            do mnie z suszarki.
                            • six_a Re: Nie jest po rowno 22.11.08, 00:19
                              aha, no być może, tresura też może dawać efekty w sumie:)
                              a zmywasz tylko za siebie czy za 4-5 osób dajmy na to?
                              bo generalnie dla siebie to chyba trochę co innego niż dla innych
                              przez powiedzmy 20 lat.
                              • spiteful Re: Nie jest po rowno 22.11.08, 00:27
                                six_a napisała:

                                > aha, no być może, tresura też może dawać efekty w sumie:)
                                > a zmywasz tylko za siebie czy za 4-5 osób dajmy na to?
                                > bo generalnie dla siebie to chyba trochę co innego niż dla innych
                                > przez powiedzmy 20 lat.

                                Nie wiem jak odpowiedzieć. Z reguły zmywam dopóty, dopóki zlewozmywak nie jest
                                pusty. A przez ile lat? Gdy zmywam, perspektywą nie są dla mnie lata tylko 9 lub
                                15 minut do końca zmywania. Za 4-5 osób??? A ILE to sztuk zastawy stołowej???
                                Zacząłem karierę kuchenną od setek sztuk, przeciętne zużycie 2 (dwa) litry
                                Ludwika dziennie.
                                >
                                • six_a Re: Nie jest po rowno 22.11.08, 00:37
                                  Zacząłem karierę kuchenną od setek sztuk, przeciętne zużycie 2 (dwa)
                                  litry Ludwika dziennie.

                                  no, czytałam o sentymencie do ludwika, tylko jakby nie ma co
                                  porównywać. załóżmy, że zmywasz w pracy zawodowo, a potem wracasz do
                                  domu i zmywasz za wszystkich.

                                  poza tym nie mów mi, że to matki są winne, że synowie nie zmywają, a
                                  potem są takimi samymi niezmywającymi ojcami, traktującymi dom jak
                                  hotel. schemat jest taki: kobieta kocha, kobieta haruje, kobieta
                                  widzi, że mąż jakby nie wkłada tyle samo wysiłku w dbanie o dom,
                                  kobieta zaczyna się irytować, kobieta zaczyna stawiać żądania, facet
                                  się wynosi gdzie pieprz rośnie, bo przecież o wiele przyjemniej jest
                                  wracać do domu, gdzie nikt nie zrzędzi, talerz z zupą paruje na
                                  stole, pilot czeka na stoliku obok fotela i w ogóle jest to dom,
                                  gdzie po pracy się wypoczywa. no taki porządek to ja mam w dupie,
                                  też chcę wypoczywać, co oznacza, że druga strona ma się wziąć do
                                  roboty i już.
                                  • spiteful też chcę wypoczywać, 22.11.08, 00:47
                                    też chcę wypoczywać, co oznacza, że druga strona ma się wziąć do
                                    > roboty i już.

                                    No właśnie! Brawo!
                                    • six_a Re: też chcę wypoczywać, 22.11.08, 00:57
                                      nie wiem, czy tak znowu jest czemu bić brawo, skoro większość
                                      sytuacji tego typu kończy się albo olaniem sprawy w stylu "mnie tam
                                      brud nie przeszkadza, idę do pracy nie czekaj z kolacją", albo
                                      rozwodem.
                                      • spiteful Re: też chcę wypoczywać, 22.11.08, 01:07
                                        six_a napisała:

                                        > nie wiem, czy tak znowu jest czemu bić brawo, skoro większość
                                        > sytuacji tego typu kończy się albo olaniem sprawy w stylu "mnie tam
                                        > brud nie przeszkadza, idę do pracy nie czekaj z kolacją", albo
                                        > rozwodem.
                                        >
                                        Argov Sherry - Dlaczego mężczyźni kochają - do ściagniecia tu
                                        www.chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=meg&fid=6055325
                                        • six_a Re: też chcę wypoczywać, 22.11.08, 01:25
                                          co mi tu jakies piractwo zapodajesz?;)

                                          akurat oglądałam dziś w katalogu empiku dołączonego do wyborczej tę
                                          książkę z należytą uwagą i, drodzy Państwo, czym jest zołza?
                                          podtytuł zresztą: czas na superbabki, czyli nie taka zołza jak ją
                                          malują. podaję opis: ...to kobieta niezależna, która będąc w związku
                                          z mężczyzną nigdy nie przestaje być sobą. ma poczucie humoru i
                                          życzliwy charakter, nie kłamie, nie gra nie manipuluje (...), mówi
                                          co myśli robi co chce. jej zadziorność pociąga mężczyzn...
                                          pociąga...

                                          ...a jakże. do pierwszego boju o brudny kibel. ew. razem będą żyli w
                                          śmietniku, robiąc co chcą.

                                          takie tam ple ple

                                          to już kupię sobie lepiej poradnik z cyklu: jak sprzątnąć mieszkanie
                                          razem z mężem - szybko, gładko i przyjemnie. tylko najpierw go
                                          jeszcze napiszę, bo jak na razie są same o sprzątaniu mieszkań, co
                                          za pech.
                        • piekielnica1 Re: Nie jest po rowno 22.11.08, 08:08
                          > Jak to się dzieje, że kapral w koszarach potrafi WSZYSTKICH
                          > mężczyzn ZMUSIć do prania WłASNYCH skarpet????

                          ZMUSIC - kobiety zbyt lagodne sa by stosowac przemoc, po lagodnych
                          perswazjach i karczemnych awanturach w odpowiedzi na nie, kobiety
                          skladaja pozwy rozwodowe, bo kapral wymuszl ale niczego nie nauczyl.
                  • melindap Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 22.11.08, 15:59
                    Tak na marginesie: kobiety które są gospodyniami domowymi otrzymują
                    zapłatę. Małżonkowie zapewniają im dach nad głową, wikt, opierunek,
                    pieniądze na swoje wydatki itp. Jeśli to za mało to proponuję
                    zwrócić się do szanownych małżonków o opłacanie składki emerytalnej
                    czy założenie lokaty.
                    Zwracanie się do społeczeństwa o zapłatę za prace domowe (a czasem
                    naprawdę słychać takie pomysły) jest żałosne.
                    • bene_gesserit Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 22.11.08, 16:09
                      Tak na marginesie, w Polsce malo jest kobiet, ktore nie pracuja
                      zawodowo. Zazwyczaj wiec kobiety pracuja na dwoch etatach: firmowym
                      i domowym. Wychodzi na to, ze same sobie placa.

                      'Zrobione-zaplacone' zostalo wymyslone po to, zeby do wiekszej
                      grupy ludzi dotarlo, ze praca w domu ma wartosc. Nie potrzeba byc
                      ekonomistka, zeby wiedziec, ze Polski nie stac na takie
                      rozwiazania. Chodzi o to, zeby docenic anonimowa i pogardzana prace
                      tysiecy kobiet. Opiekunka do dziecka na 9 godzin dziennie 5 dni w
                      tygodniu kosztuje od 1200 do 4000 miesiecznie, sprzatanie to w moim
                      miescie wydatek najmarniej 10zl/godzine. Itd. Zeby nabrac szacunku
                      do tej pracy, niektorzy musza przemyslec pare liczb i faktow.
                      • melindap Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 22.11.08, 16:26
                        Tak na marginesie: w Polsce niepracujących kobiet jest najwięcej w
                        Unii Europejskiej ( nie licząc Rumunii i Bułgarii ponieważ nie
                        posiadam danych na ten temat): trochę więcej niż 50 %. Ogólnie w
                        Polsce pracuje ok.50 % zdrowych w wieku produkcyjnym co oznacza, że
                        te 50 % ludzi pracuje na drugie 50 % osób nie dokładających się do
                        dobrobytu społęcznego (by nie nazwać dosadniej), a poza tym na
                        dzieci, emerytów, niepełnosprawnych.
                        Praca domowa ma wartość. Natomiast ja jako osoba asertywna i znająca
                        swoją wartość nie wyobrażam sobie, żeby wykonywać wszystkie
                        czynności sama, podczas gdy pasożyt leży i ogląda telewizję.
                        Dlatego potrzebne są kampanie przemawiające do świadomości kobiet i
                        mężczyzn.
                        Nawet gdyby Polska była bogatym krajem uważam, że
                        niesprawiedliwością byłaby zapłata za prace domowe. Czy osoba
                        pracująca czy nie, każdy ma te prace do wykonania, ewentualnie może
                        zlecić je na zewnątrz. Jeśli już płacimy za prace domowe, to
                        wszystkim, niezależnie, czy pracuje, czy nie i jakiej jest płci.
                        Co do kobiety domowej: głównym beneficjentem ich pracy jest rodzina
                        i mąż. Więc to on jest odpowiedzialny za zapewnienie zapłaty
                        małżonce.
                        Co do niedoceniania pracy domowej: ja doceniam. Ale rozumiem, że
                        ciężko jest docenić osobie pracującej zawodowo i domowo osobę, która
                        zajmuje się tylko domem.
                        • spiteful Przywrócenie godności pracy domowej 22.11.08, 19:46
                          MelindaP napisała: Ale rozumiem, że ciężko jest docenić osobie pracującej
                          zawodowo i domowo osobę, która zajmuje się tylko domem.

                          A ja tego NIE ROZUMIEM. Każda osoba nie doceniająca pracy innych jest po prostu
                          dupkiem (ciekawe, dlaczego ten wyraz nie ma odpowiednika w rodzaju żeńskim?) Czy
                          NA PEWNO dostatecznie doceniacie pracę śmieciarzy, którzy wywożą na wysypisko
                          wasze zużyte tampony? (Przykład świadomie seksistowski i irytujący)

                          Przy okazji - co znaczy zajmuje się TYLKO domem? TYLKO?????????
                          • mikronn Re: Przywrócenie godności pracy domowej 22.11.08, 20:49
                            A ja całkowicie rozumiem. I śmieszy mnie to, że ktoś nie potrafi
                            pogodzić pracy zawodowej z myciem garów i sprzątaniem itp. Ja
                            potrafię i jeszcze zostaje mi dużo czasu na rozrywki.
                            Dupkiem jest taka osoba, która zajmuje się wyłącznie domem i chce
                            żeby jej jeszcze za to płacić.
                            Sama już wystarczająco żeruje na społeczeństwie: nie płaci podatków,
                            ma za darmo lekarza, szkoły, obiekty użyteczności publicznej itp. i
                            jeszcze chciałaby dostać pieniądze od państwa za to że się jej nie
                            chce pracować.
                            Kto nie pracuje ten nie je, proste.
                            A jak mężuś chce mieć w domu taką mało zaradną kobietę, niech jej za
                            to płaci.
                            • spiteful Re: mikronn 22.11.08, 23:41
                              Ciekawy post, najciekawsze,jak wkleiłeś do niego ten cytat ze św Pawła - kto
                              nie pracuje, niech też nie je. Jesteś w depresji czy co? Cytat stoi w kompletnej
                              sprzeczności z resztą tego co napisałeś.
                            • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 22.11.08, 23:50
                              >nie płaci podatków
                              jakich to podatków nie płaci dorosła osoba niepracująca, może mnie
                              oświecisz? VATu nie płaci jak idzie do sklepu? a może akcyzy nie
                              płaci? a może z gruntowego jest zwolniona? no bardzo śmieszne. a
                              może uważasz, że powinna płacić dochodowy, nie mając dochodów?
                              ubezpieczenie też ma za darmo? no chyba nie, bo może być
                              ubezpieczona razem z mężem, na takiej samej zasadzie, jak jego
                              dzieci. więc nie opowiadaj bajek o darmozjadach, dobra? pani, która
                              ma bardzo bogatego męża i dajmy na to siedzi sobie w domu też jest
                              darmozjadem?

                              >Kto nie pracuje ten nie je, proste
                              wręcz przeciwnie krzywe
                              od dziś przestań karmić swoje dzieci i zabroń im wstępu na darmowe
                              boiska, bo to darmozjady som, mało zaradne na dodatek.
                              • saszenka2 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 23.11.08, 00:15
                                Niektórzy piszą od rzeczy, jakby wypili butelkę czystej. "Bo to
                                darmozjady są". A wyobraź sobie, że nie są, bo taka kobieta nie
                                idzie do lekarza za państwowe, tylko składkę zdrowotną płaci jej
                                mąż, on też płaci podatek dochodowy, a żona robiąc zakupy, płaci
                                VAT za mydło, ser, gazetę, tampony. Taka osoba nikogo nie okrada i
                                niech to dotrze do Twoich zawężonych horyzontów myślowych.
                                • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 26.11.08, 12:09
                                  > bo taka kobieta nie idzie do lekarza za państwowe, tylko składkę
                                  zdrowotną płaci jej mąż

                                  To jest nie do końcaca prawda. Przykład: Jan jest kawalerem i płaci
                                  składkę zdrowotną w wysokości 300 zł/miesiąc. Żeni się, żona pracuje
                                  w domu na rzecz męża. Korzysta z ubezpieczenia społecznego na równi
                                  z mężem, ale składka Jana nie wzrasta - płaci tak, jakby był dalej
                                  kawalerem. Rodzi się dziecko, żona nadal pracuje na rzecz rodziny.
                                  Dziecko i żona korzystają z ubezpieczenia społecznego. Składka Jana
                                  nie wzrasta - 300 PLN pokrywa już ubezpieczenie 3 osób. Rodzi się
                                  następne dziecko itd.(Oczywiście dla uproszcenia zakładamy, ze Jan
                                  nie dostaje żadnych podwyżek).

                                  > on też płaci podatek dochodowy
                                  Owszem, ale podatek dochodowy rozlicza wspólnie z żoną, która
                                  dochodu nie ma, więc mąż pracujący podatek odprowadza mniejszy.

                                  > żona robiąc zakupy, płaci VAT za mydło, ser, gazetę, tampony.
                                  VAT za mydło, ser itd. płacą wszyscy, nie tylko niepracujące żony

                                  > Taka osoba nikogo nie okrada i niech to dotrze do Twoich
                                  zawężonych horyzontów myślowych.
                                  Fakt, nie jest to kradzież w potocznym znaczeniu słowa, ale
                                  zastanowiłabym się, czy "pasożytnictwo" by jednak nie pasowało?...
                                  • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 26.11.08, 15:25
                                    >czy "pasożytnictwo" by jednak nie pasowało
                                    pomińmy może kobietę, dziecko też pasożytuje?
                                    w takich kategoriach to pasożytem jest każdy, kto akurat nie
                                    zwiększa pkb, tylko dajmy na to leży przed tiwi i żłopie piwo albo
                                    byczy się na urlopie, albo dłuuuuugo choruje - do takich osób też
                                    dopłacamy, bo ich składki leczenia nie pokryją.

                                    wiesz, nawet państwo nie wymyśliło, że jest to pasożytowanie. a
                                    skoro nie zwiększa tych stawek, to pewnie wynika to z jakichś
                                    rachunków czy nie? ale zawsze znajdzie się ktoś, kto jest
                                    najbardziej sprawiedliwy ze sprawiedliwych. dziś akurat wypadło na
                                    Ciebie:) gratuluję!
                                    • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 26.11.08, 15:44
                                      > pomińmy może kobietę, dziecko też pasożytuje?

                                      wątek jest akurat o kobietach w domu pracujących, nie o dzieciach,
                                      ale skoro zbaczamy z tematu głównego, to dziecko nie jest w stanie
                                      samo na siebie zarobić i składki samo zapłacić. Ale utrzymują je
                                      rodzice i to oni powinni placić składki na jego ubezpieczenie
                                      zdrowotne. W końcu rodzice płacą za jedzenie, buty, książki itd.
                                      swoich dzieci, dlaczego nie pokrywają za nie również skladki na
                                      ubezp. zdrowotne?

                                      Jeśli chodzi o osoby przebywające na urlopie, to składki na ub. zdr.
                                      są za nie odprowadzane od ich wynagrodzenia tak samo, jak wtedy gdy
                                      pracują. Osób na zwolnieniu lekarskim też.

                                      > wiesz, nawet państwo nie wymyśliło, że jest to pasożytowanie. a
                                      skoro nie zwiększa tych stawek, to pewnie wynika to z jakichś
                                      rachunków czy nie?

                                      Oczywiście. Wynika to z rachunku wyborców posiadających dzieci w
                                      stosunku do wyborców bezdzietnych. Partia, która wprowadziłaby takie
                                      sprawiedliwe rozliczenie składek na ub. zdr. nigdy nie doszłaby do
                                      władzy.

                                      > ale zawsze znajdzie się ktoś, kto jest najbardziej sprawiedliwy ze
                                      sprawiedliwych. dziś akurat wypadło na Ciebie:) gratuluję!

                                      Nie rozumiem tej ironii. To, że się buntuje przeciwko okradaniu mnie
                                      w majestacie prawa zasługuje na wyśmiewanie na forum feministycznym?

                                      • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 26.11.08, 15:53
                                        >To, że się buntuje przeciwko okradaniu mnie
                                        >w majestacie prawa zasługuje na wyśmiewanie na forum feministycznym?

                                        a kto Cię okrada? nie myślisz o tym, że jeśli dajmy na to, nie masz
                                        dzieci, to Twoją emeryturę będą opłacać czyjeś dzieci? czyli też
                                        okradasz mnie w majestacie prawa, tak?

                                        co do chorób i składek chorobowych zus czy innych zdrowotnych, jak
                                        zachorujesz na raka, to żadne składki nie opłacą Twojego leczenia,
                                        nawet jakbyś je przez trzy życia płaciła, czy to też jest
                                        pasożytnictwo.

                                        ja proponowałabym zlikwidować ulgi od podatków, bo jak na razie, to
                                        będąc samotnym też sobie można sobie odliczać internety srety i
                                        bilety, a ja mogę też nie mieć chęci płacić. ale MIMO to nie
                                        przychodzi mi do głowy nazywać innych pasożytami.
                                        jak się sobie dobrze przyjrzysz, to też pasożyta znajdziesz, na
                                        upartego wszystko można.
                                        • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 26.11.08, 16:32
                                          > a kto Cię okrada? nie myślisz o tym, że jeśli dajmy na to, nie
                                          masz dzieci, to Twoją emeryturę będą opłacać czyjeś dzieci?

                                          Problem w tym, że odchodzimy od systemu, w którym dzieci płacą
                                          składki na emerytury rodziców. System zmierza do tego, żeby kazdy
                                          sam sobie składał na emeryturę. Ja dziś płacę składki na emerytury
                                          ludzi w wieku moich rodziców, i przeciwko temu się nie buntuję, bo
                                          oni kiedyś płacili np. za moje ubezpieczenie zdrowotne. Czyli
                                          spłacam długi. Oprócz tego płacę składki na ubezpiecz. zdrowotne
                                          ludzi w wieku moich dzieci. Ale oni mi tego nie zwrócą, bo system
                                          wycofuje się z płacenia za przodków i dąży do tego, by kazdy sam
                                          zbierał emeryturę dla siebie. Tak wiec ludzie w wieku moich dzieci
                                          nie spłacą długu, który u mnie zaciągnęli, tak jak ja spłacam swój
                                          dług w stosunku do ludzi w wieku moich rodziców. Bardzo to wszystko
                                          uprościłam, ale nie wiem czy wystarczająco, żeby było jasne?

                                          > czyli też okradasz mnie w majestacie prawa, tak?
                                          Raczej nie. Ja odprowadzam składki na swoje ubezpieczenie i
                                          zdrowotne i emerytalne. I nie działam w szarej strefie.

                                          > co do chorób i składek chorobowych zus czy innych zdrowotnych, jak
                                          zachorujesz na raka, to żadne składki nie opłacą Twojego leczenia,
                                          nawet jakbyś je przez trzy życia płaciła, czy to też jest
                                          pasożytnictwo.

                                          Pytasz o to, czy w przypadku zachorowania na raka ilość pieniedzy ze
                                          zgromadzonych w ciągu mojego dotychczasowego życia składek pokryje
                                          koszt leczenia raka? To zależy od sposobu inwestowania tych składek
                                          przez NFZ, od rodzaju raka i od rodzaju terapii. Zresztą do leczenia
                                          czy to raka czy przeziębienia mają prawo wszyscy, którzy
                                          odprowadzają składki. Czy się z tym zgadzasz? A czy zgadzasz się z
                                          tym, że ludzie, którzy nie odprowadzają składek (kobiety pracujące w
                                          domu, dzieci, bezrobotni i ich żony pracujące w domu i ich dzieci)
                                          też mają prawo do leczenia? A czy zgodzisz się z tym, że gdyby ci,
                                          którzy nie odprowadzają skladek nie byli leczeni w publicznej
                                          służbie zdrowia, to zaczęliby płacić składki? Czy wtedy służba
                                          zdrowia byłaby bogatsza, czy nie?

                                          > ja proponowałabym zlikwidować ulgi od podatków, bo jak na razie,
                                          to będąc samotnym też sobie można sobie odliczać internety srety i
                                          bilety, a ja mogę też nie mieć chęci płacić

                                          Tu Cię w pełni popieram. Też proponowałabym znieść wszystkie ulgi od
                                          podatków dochodowych.

                                          > MIMO to nie przychodzi mi do głowy nazywać innych pasożytami.

                                          Kogo więc nazwiesz pasożytem? W ogóle nie używasz takiego słowa w
                                          stosunku do ludzi?
                                          • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 26.11.08, 19:58
                                            >odchodzimy
                                            wszystko to bardzo ładnie wygląda, ale głównie na papierze, jak się
                                            system posypie, bo pieniądze będą źle zarządzane, emerytury nadal
                                            będą pożyczane z bieżących składek. krótko mówiąc: odchodzimy nie
                                            znaczy, że odeszliśmy, ani że kiedyś w ogóle odejdziemy.

                                            >Ja odprowadzam składki na swoje ubezpieczenie i zdrowotne i
                                            emerytalne...
                                            ok, czyli dopóki nie zmienią się przepisy, Twoje ew. dziecko albo
                                            niepracującego małżonka będę mogła spoko nazwać pasożytem. Sama też
                                            byś tak nazwała? w końcu: never say never, prawda, różnie się może
                                            ułożyć.

                                            >A czy zgodzisz się z tym, że gdyby ci, którzy nie odprowadzają
                                            skladek nie byli leczeni w publicznej służbie zdrowia, to zaczęliby
                                            płacić składki?
                                            nie zgodzę się, byłoby tak, że nie płaciliby składek i zdychali na
                                            ulicach. tak byłoby bardziej uczciwie? możliwość objęcia opieką
                                            zdrow. małżonka zakłada pewnie ten fakt, że małżonek ów bez dochodów
                                            nie ma jak ponosić kosztów leczenia prywatnie, a nie każdy taki
                                            małżonek ma współmałżonka rockefellera, żeby się nad tym w ogóle nie
                                            zastanawiać.

                                            > Kogo więc nazwiesz pasożytem? W ogóle nie używasz takiego słowa w
                                            > stosunku do ludzi.
                                            no do tej pory jakoś nie miałam potrzeby. nawet menel ze śmietnika
                                            jest jakoś tam pożyteczny, nawet jeśli nie jest to jego zamiarem.
                                            zbierze sobie szmaty, puszki czy butelki, posprząta to, czego wielce
                                            szanowni płatnicy nie chcieli posprzątać, odda do punktu, kupi
                                            flaszkę, odda VAT i jakoś tam się przyczynia. nie martwi mnie
                                            konieczność finansowania jego leczenia, bo w skali narodu są to
                                            pewnie kwoty mikro. dopóki nie mamy całego społeczeństwa meneli nie
                                            jest to problemem i prawdopodobnie nigdy nie będzie. w przeciwnym
                                            razie mielibyśmy chyba inne uregulowania odnośnie tych darmowych
                                            ubezpieczeń chociażby, prawda? taki margines jest wliczony w rachubę
                                            całego bajzlu i trzeba się pogodzić, co nie znaczy że należy
                                            promować.
                                            • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 09:51
                                              > ok, czyli dopóki nie zmienią się przepisy, Twoje ew. dziecko albo
                                              niepracującego małżonka będę mogła spoko nazwać pasożytem. Sama też
                                              byś tak nazwała? w końcu: never say never, prawda, różnie się może
                                              ułożyć.

                                              Jeśli wchodzimy na mój teren prywatny, to na dzieci i małżonka
                                              (zwłaszcza niepracującego) jestem już za stara. Być może to
                                              upoważnia mnie do używania słowa "pasożyt" w stosunku do tych,
                                              którzy korzystają z usług służby zdrowia nie płacąc na nią składek.

                                              Ale, jeśli odejdziemy od mojego (może wyjątkowego w naszym
                                              społeczeństwie) przykładu, to znam wiele rodzin, w których matka nie
                                              pracuje zawodowo. Rodzin, których gospodarstwa domowe są wyposażone
                                              w zaawansowany technologicznie sprzęt audio-video. Te rodziny z
                                              pewnością nie żyją na skraju ubóstwa. A jednak to ja muszę płacić za
                                              leczenie niepracujących członków tych rodzin! Uważasz, że jest to
                                              sprawiedliwe? Jeśli tak, to dlaczego tej solidarności społecznej nie
                                              rozciągnąć również na jedzenie i ubranie? Skoro płacę za leczenie
                                              tych ludzi, to może powinnam też płacić za ich telewizory? Czy nie
                                              mam prawa ich nazywać pasożytami?

                                              > możliwość objęcia opieką zdrow. małżonka zakłada pewnie ten fakt,
                                              że małżonek ów bez dochodów nie ma jak ponosić kosztów leczenia
                                              prywatnie

                                              To niech nie ponosi prywatnie, niech ponosi państwowo! Niech
                                              pracujący mąż opłaca składkę za „niepracującą” żonę nie w prywatnej
                                              ubezpieczalni, tylko w NFZ!

                                              Jeśli małżonkowie zdecydują, że jedno z nich nie pracuje poza domem,
                                              to oczywiste jest, że będą mieli niższe dochody. To jest ich decyzja
                                              i mnie nic do tego. Ale to, ze jedno z małżonków nie ma dochodów nie
                                              oznacza, że będzie „zdychać na ulicy”, jak to barwnie ujęłaś, lecz
                                              będzie korzystać z opieki służby zdrowia w tym samym stopniu, jak
                                              ja, która płacę. I to właśnie nazywam okradaniem mnie w majestacie
                                              prawa. Pracujący małżonek ma przecież obowiązek płacić za jedzenie i
                                              ubranie niepracującego, niech opłaca też jego/jej składkę zdrowotną!
                                              Dlaczego ja mam to robić? Czy powinnam też się opodatkować na ciuchy
                                              i jedzenie „niepracujących” żon?

                                              Co do meneli – nie znam ich życia, ale wydaje mi się, że obraz tych
                                              ludzi sprzątających bałagan po „porządnych obywatelach” i płacących
                                              VAT jest raczej wyidealizowany. Ale nie chcę rozwijać tego tematu,
                                              bo mamy tu dyskutować o pracujących w domu kobietach, nie o
                                              marginesie społecznym.

                                              Opisanych przez Ciebie meneli jest prawdopodobnie niezbyt wielu i
                                              krótko żyją, więc brak ich składek nie jest może problemem dla
                                              finansów służby zdrowia. Ale z pewnością takim problemem są wszyscy
                                              ci, którzy „podwieszeni” są pod składki zdrowotne pracujących
                                              członków rodziny. A że jest to problem ukrywany? Oczywiście, lepiej
                                              jest nawoływać do podnoszenia składek zdrowotnych tym, którzy płacą,
                                              niż oskładkować, tych, którzy płacić nie muszą.
                                              • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 10:22
                                                fakt bycia "za starą" chyba nie ogranicza chyba specjalnie
                                                wyobraźni? w próżni też pewnie nie żyjesz, więc zakładam, że masz w
                                                otoczeniu jakichś tam bliskich czy znajomych, "tych pasożytów"
                                                znaczy.
                                                jeszcze fajniej pewnie liczyć czyjeś sprzęty i oglądać zawartość
                                                lodówki? generalnie problemem wielu ludzi jest zajmowanie się
                                                innymi, a nie sobą, stąd biorą się opinie o pasożytach, nierobach i
                                                ogólnie katastrofalna wizja świata, w której to jedynie MY jesteśmy
                                                ostoją normalności, uczciwości i zalet wszelakich. eee tam. jak dla
                                                mnie jest to dno myślowe.

                                                >Niech pracujący mąż opłaca składkę za „niepracującą” żonę nie w
                                                >prywatnej ubezpieczalni, tylko w NFZ!
                                                no żesz właśnie opłaca, jeśli nie zdążyłaś się zorientować i jak na
                                                razie jest to zgodne z prawem, które nie dzieli ludzi na pasożytów
                                                i niepasożytów. w przeciwieństwie oczywiście.

                                                > to właśnie nazywam okradaniem mnie w majestacie prawa. Pracujący
                                                małżonek ma przecież obowiązek płacić za jedzenie i ubranie
                                                niepracującego, niech opłaca też jego/jej składkę zdrowotną!
                                                Dlaczego ja mam to robić? Czy powinnam też się opodatkować na
                                                ciuchy

                                                opłaca, patrz wyżej, poza tym nie rozumiem, czemu zakładasz, że
                                                pensja tego hipotetycznego męża jest równa Twojej? może jest dwa
                                                razy wyższa, stawka ubezp. w związku z tym też wypada większa,
                                                czyli jest szansa mąż płaci na żonę ze swojej pensji, a nie z
                                                Twojej. a przy zupełnie innym stosunku pensji i składek może się
                                                okazać, że ktoś nawet płaci na Ciebie, bo Twoje składki są mikre.
                                                mogłoby tak być?

                                                nie widzę poza tym problemu, zbierz podpisy, złóż projekt do sejmu.
                                                na hasło sprawiedliwość dużo ludzi leci. nawet specjalna partia
                                                jest zajmująca się sprawiedliwością od rana do wieczora, polecam.
                                                jeśli natomiast jest to pomysł niepopularny, to chyba nie może być
                                                aż tak sprawiedliwy z punktu widzenia ogółu, jak go malujesz? bo
                                                chyba zgodzisz się, że że nie żyjemy / pracujemy wyłącznie sami dla
                                                siebie, ale w społeczeństwie i z tego jakieś tam niedogodności dla
                                                indywiduum wynikają, ale też i sporo korzyści?

                                                > i jedzenie „niepracujących” żon?
                                                a dlaczego niepracujących w cudzysłowie? to jednak nie są tak do
                                                końca pasożytami? czy jakieś inne treści ten cudzysłów wyraża?

                                                >i płacących VAT jest raczej wyidealizowany...
                                                co jest wyidealizowanego w płaceniu VATu od kupowanych towarów?
                                                jakimś cudem udaje Ci się tego uniknąć? nie? no to menelowi pewnie
                                                też nie. nawet jak zarabiasz na szaro czy czarno, pieniądze
                                                wydajesz przeważnie na biało, czyli jakichś tam danin na rzecz
                                                państwa nie unikniesz.


                                                >A że jest to problem ukrywany
                                                nie widzę w tym żadnego ukrywania ani machloi, ani teorii
                                                spiskowych.
                                                • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 11:07
                                                  > fakt bycia "za starą" chyba nie ogranicza chyba specjalnie
                                                  > wyobraźni? w próżni też pewnie nie żyjesz, więc zakładam, że masz
                                                  w otoczeniu jakichś tam bliskich czy znajomych, "tych pasożytów"
                                                  znaczy.

                                                  Przecież napisałam, że z wyobraźni tego nie piszę, znam rodziny
                                                  świetnie sytuowane materialne z jedną osobą pracującą poza domem. I
                                                  w tych rodzinach, z dochodem na głowę wyższym niż moje jednoosobowe
                                                  gospodarstwo domowe, wszyscy korzystają z publicznej służby zdrowia,
                                                  chociaż składka uiszczana jest tylko przez jedną osobę.

                                                  > generalnie problemem wielu ludzi jest zajmowanie się innymi, a nie
                                                  sobą,

                                                  Myślę, że nie masz racji, ludzie głównie troszczą się o siebie, a
                                                  jako że nie żyjemy w próżni społecznej, to myśląc o sobie nie możemy
                                                  nie myśleć o innych. Ja np. zajmuję się sobą, a dokładnie moją
                                                  składką zdrowotną i usługami, które mogę za nią dostać. I zadaję
                                                  sobie pytanie, dlaczego tak dużo wpłacam, a służba zdrowia wciąż
                                                  niedofinansowana? Czyli sobą się zajmuję, zgodzisz się? I przychodzi
                                                  mi do głowy odpowiedź, że może ja wpłacam, a inni nie (chociaż
                                                  mogliby), a korzystają w tym samym stopniu, co ja. I, wbrew Twoim
                                                  sugestiom, nie zaglądam ludziom do lodówek i nie zaganiam wszystkich
                                                  zdrowych mężczyzn i kobiet do pracy poza domem, wiem, że praca w
                                                  domu też jest pracą. Ale przy tym wszystkim wciąż wychodzi mi na to,
                                                  że płacąc składki zdrowotne finansuję też leczenie sąsiadki "przy
                                                  mężu" i jej dwójki uczących się dzieci, chociaż wiem, że sąsiada
                                                  spokojnie stać na odprowadzanie składek za całą rodzinę. On tego
                                                  oczywiście nie robi, bo prawo pozwala mu na takie pasożytnictwo.

                                                  A ja - wciąż mysląc tylko o sobie (zgodnie z Twoim zaleceniem nie
                                                  wyrażonym wprost) - zastanawiam się, o ile wzrósłby standard usług,
                                                  które służba zdrowia świadczy mnie, gdyby sąsiad jednak składkę za
                                                  cała swoją rodzinę zapłacił.

                                                  > eee tam. jak dla mnie jest to dno myślowe.
                                                  Cóż, kazdy ma takie dno myślowe, na jakie zasłużył...

                                                  > no żesz właśnie opłaca, jeśli nie zdążyłaś się zorientować i jak
                                                  na razie jest to zgodne z prawem,

                                                  Kochana, nic nie zrozumiałaś. Facet przed ślubem płaci składkę zdr.
                                                  w wys. 300 PLN. Żeni się, żona zostaje przy mężu. Ona nie płaci
                                                  składki, bo praca domowa nie jest oskładkowana. Ale, wbrew temu co
                                                  piszesz, jej mąż wcale nie płaci składki za siebie i za nią (600
                                                  PLN), tylko wciąż 300. Za "niepracujące" żony nie jest odprowadzana
                                                  składka ani emerytalna, ani zdrowotna. W związku z
                                                  tym "niepracujace" żony emerytury nie dostają. A leczenie tak.
                                                  Paniała?

                                                  Do reszty Twojego postu nie będę się na razie odnosić, póki nie będe
                                                  miała pewności, ze zrozumiałaś tę kwestię.
                                                  • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 11:31
                                                    > wszyscy korzystają z publicznej służby zdrowia,
                                                    > chociaż składka uiszczana jest tylko przez jedną osobę
                                                    zdawało mi się, że już siebie i mnie ograniczyłaś (na co zresztą
                                                    przystałam) tylko do tych współmałżonków, bo dzieci nie mają
                                                    możliwości pracy, a w związku z tym opłacania składek? tak? no to
                                                    po co znowu wracamy?

                                                    >Ja np. zajmuję się sobą, a dokładnie moją składką zdrowotną i
                                                    usługami, które mogę za nią dostać. I zadaję sobie pytanie,
                                                    dlaczego tak dużo wpłacam...
                                                    a skąd w ogóle pomysł, że dużo wpłacasz? już Ci napisałam, że
                                                    równie dobrze założenie może być zupełnie odwrotne? dlaczego
                                                    generalnie nie uważasz w takim razie, że ludzie zarabiający mniej
                                                    od Ciebie też są pasożytami, bo oni mimo mniejszych składek mają
                                                    taki sam dostęp do tej niedofinansowanej wiecznie służby
                                                    zdrowotnej, jak i Ty.

                                                    >nie zaglądam ludziom do lodówek
                                                    ale sprzęt zdążyłaś policzyć?;)))

                                                    >Facet przed ślubem płaci składkę zdr. w wys. 300 PLN. Żeni się,
                                                    żona zostaje przy mężu. Ona nie płaci składki, bo praca domowa nie
                                                    jest oskładkowana. Ale, wbrew temu co piszesz, jej mąż wcale nie
                                                    płaci składki za siebie i za nią...

                                                    ale wiesz, że to jest tylko jedna z możliwości, niekoniecznie
                                                    prawdziwa? równie dobrze, mąż mógł zmienić pracę na lepiej płatną,
                                                    bo dwie osoby do utrzymania to nie to samo, co jedna. równie dobrze
                                                    żona może dorabiać w domu umowami o dzieło i jakieś tam dochody
                                                    jednak osiągać. w związku z tym pomysł pasożytnictwa robi się
                                                    kulawy, dopóki nie poznasz konkretnego przypadku - kto za co i
                                                    kiedy bierze pieniądze i co z tego opłaca.
                                                    całe Twoje myślenie opiera się na tym jednym tylko pomyśle, że
                                                    współmałżonek osoby ubezpieczonej "za darmo", zarabia tyle, co Ty,
                                                    więc Ty płacisz za sąsiadkę.
                                                    nie sądzę, by miało to coś wspólnego z rzeczywistością. a przy tym
                                                    systemie może być i tak, że małżonek czyjejś żony finansuje Twoje
                                                    również leczenie, jeśli jego składki są gigantyczne, a Twoje
                                                    malutkie, co już napisałam wyżej. nigdy nie będzie tak, że w
                                                    systemie ubezpieczeń dostaniesz dokładnie to, za co zapłaciłaś. są
                                                    ludzie latami płacący i nigdy nie korzystający, bo np. stać ich na
                                                    prywatne leczenie, a nie zdarzyło im się np. nic w rodzaju
                                                    wspomnianego już raka, wypadku drogowego itd. czyli oni de facto
                                                    całe życie zawodowe finansują system, a nie siebie. i nie jęczą.

                                                    >Do reszty Twojego postu nie będę się na razie odnosić, póki nie
                                                    będe miała pewności...
                                                    no gwarancji nie mogę udzielić;)
                                                  • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 12:56
                                                    > zdawało mi się, że już siebie i mnie ograniczyłaś (na co zresztą
                                                    przystałam) tylko do tych współmałżonków, bo dzieci nie mają
                                                    możliwości pracy, a w związku z tym opłacania składek? tak? no to po
                                                    co znowu wracamy?

                                                    O matko i córko! Dzieci nie mają własnych pieniędzy, bo nie
                                                    zarabiają. „Niepracująca” żona nie ma własnych pieniędzy, bo nie
                                                    zarabia. Jak żona/dziecko potrzebuje płaszcz na zimę, to bierze
                                                    pieniądze zarobione przez męża i idzie na zakupy. Jak żona/dziecko
                                                    potrzebuje iść do dentysty, to idzie za składkę opłacaną przeze
                                                    mnie, nie przez męża. Strasznie to uprościłam, ale mam nadzieję, ze
                                                    teraz zrozumiałaś.

                                                    > a skąd w ogóle pomysł, że dużo wpłacasz? już Ci napisałam, że
                                                    równie dobrze założenie może być zupełnie odwrotne? dlaczego
                                                    generalnie nie uważasz w takim razie, że ludzie zarabiający mniej
                                                    od Ciebie też są pasożytami, bo oni mimo mniejszych składek mają
                                                    taki sam dostęp do tej niedofinansowanej wiecznie służby zdrowotnej,
                                                    jak i Ty.

                                                    Dostęp do państwowej służby zdrowia nie zależy od wysokości składek,
                                                    tylko od samego faktu wpłacania składek. I słusznie. Nie denerwuje
                                                    mnie to, że ja „zdrowa i bogata” opłacam leczenie jakiejś
                                                    chorowitej kasjerki z Tesco. Co do tych, którzy nie płacą, a się
                                                    leczą, też personalnie nic nie powinnam mieć – to system nie daje
                                                    możliwości zarabiającemu mężowi zapłacenia składek na ubez. zdrow.
                                                    za niezarabiającą żonę i dzieci. I to system należy zmienić, albo
                                                    single będą coraz bardziej obciążane kosztami utrzymania rodzin.

                                                    >nie zaglądam ludziom do lodówek
                                                    ale sprzęt zdążyłaś policzyć?;)))
                                                    Musiałabym być ślepa, żeby nie zauważyć taaaaakiego telewizora!

                                                    >Facet przed ślubem płaci składkę zdr. w wys. 300 PLN. Żeni się,
                                                    żona zostaje przy mężu. Ona nie płaci składki, bo praca domowa nie
                                                    jest oskładkowana. Ale, wbrew temu co piszesz, jej mąż wcale nie
                                                    płaci składki za siebie i za nią...
                                                    > ale wiesz, że to jest tylko jedna z możliwości, niekoniecznie
                                                    prawdziwa? równie dobrze, mąż mógł zmienić pracę na lepiej płatną,
                                                    bo dwie osoby do utrzymania to nie to samo, co jedna.

                                                    Wysokość zarobków męża niezarabiającej żony nie ma nic do rzeczy.
                                                    Składki za żonę mąż dalej nie płaci – niezależnie od tego czy
                                                    zarabia 1300 PLN czy 13000PLN na miesiąc.

                                                    > równie dobrze żona może dorabiać w domu umowami o dzieło i jakieś
                                                    tam dochody jednak osiągać.

                                                    Jeśli żona osiąga dochody z umów o dzieło, to składki za ubezp.
                                                    zdrowotne sama odprowadza, więc nie jest „żoną przy mężu” i o niej
                                                    nie dyskutujemy. Dyskutujemy o tych żonach, które nie osiągają
                                                    dochodów, bo pracują w domu, na rzecz własnych rodzin.

                                                    > całe Twoje myślenie opiera się na tym jednym tylko pomyśle, że
                                                    współmałżonek osoby ubezpieczonej "za darmo", zarabia tyle, co Ty,
                                                    więc Ty płacisz za sąsiadkę.

                                                    Nie, wysokość zarobków nigdy nie była z mojej strony tutaj
                                                    dyskutowana, tylko sam fakt niepłacenia składek, co jest
                                                    niesprawiedliwe w stosunku do tych, którzy płacą.

                                                    Co do reszty, to się zgadzam i jeśli by to ode mnie zależało, to
                                                    chętnie bym płaciła wysokie składki, gdybym mogła sobie za nie kupić
                                                    pewność, że żadna straszna choroba mnie nigdy nie dotknie. Ale losu
                                                    przekupić nie można i muszę się liczyć z tym, że kiedyś będę musiała
                                                    skorzystać z wysoko wyspecjalizowanej i cholernie drogiej terapii. I
                                                    dlatego problem, kto płaci za służbę zdrowia i kto z niej korzysta
                                                    obchodzi mnie bardzo. Bo fakt, że sąsiad nie płaci składek za swoją
                                                    żonę i dzieci dotyczy, niestety, mnie.

                                                  • bene_gesserit Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 13:00
                                                    zagubiona11 napisała:

                                                    > O matko i córko! Dzieci nie mają własnych pieniędzy, bo nie
                                                    > zarabiają. „Niepracująca” żona nie ma własnych pieniędzy, bo nie
                                                    > zarabia. Jak żona/dziecko potrzebuje płaszcz na zimę, to bierze
                                                    > pieniądze zarobione przez męża i idzie na zakupy. Jak
                                                    żona/dziecko
                                                    > potrzebuje iść do dentysty, to idzie za składkę opłacaną przeze
                                                    > mnie, nie przez męża. Strasznie to uprościłam, ale mam nadzieję,
                                                    ze
                                                    > teraz zrozumiałaś.

                                                    Wetne sie, bo po tym strasznym uproszczeniu zaczelam kumac. I
                                                    wychodzi mi, ze w takim razie pasozytami sa wielodzietne rodziny.
                                                    Ci, ktorzy maja jedno dziecko powiedzmy mieszcza sie w budzecie -
                                                    skladki oplacane przez rodzica/cow pokrywaja koszty ich leczenia,
                                                    szczepien itd. Natomiast ci, ktorzy maja dzieci szescioro-siedmioro
                                                    placa za malo, zeby mozna bylo z tego finansowac opieke zdrowotna
                                                    tylu maluchow. Pani placi, ja place, my placimy. Pasozyty cholerne?
                                                  • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 13:28
                                                    Właśnie - zaczęłaś kumać. Gratuluję.
                                                  • bene_gesserit Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 13:34
                                                    No niby tak, tylko jakos mi sie ten tryb myslenia wydaje odrazajacy.
                                                  • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 15:18
                                                    > No niby tak, tylko jakos mi sie ten tryb myslenia wydaje
                                                    odrazajacy.

                                                    Przepraszam bardzo, że skaziłam Twoje pięknoduchowskie pojmowanie
                                                    świata moich wstrętnym podejściem materialistycznym i w ogóle
                                                    ośmielam się podjąć brudny temat pieniędzy w kontekście świętości
                                                    tematu rodziny i kobiet pracujących na rzecz tychże rodzin. Ale
                                                    jeśli masz cierpliwość i czas, to podam parę liczb (będzie krótko,
                                                    żeby nie zanudzić)

                                                    Stara panna zarabia 4000 PLN brutto. Miesięcznie odprowadza na głowę
                                                    98 PLN składki zdrowotnej i 313 PLN od gospodarstwa domowego w
                                                    podatku dochodowym.

                                                    Mąż pracującej w domu żony i ojciec trojga dzieci zarabia też 4000
                                                    PLN brutto. Miesięcznie odprowadza 19,6 PLN składki zdrowotnej na
                                                    głowę i, jeśli dzieci są małe, 13 PLN od gospodarstwa domowego w
                                                    podatku dochodowym.

                                                    W przypadku rodziny bardziej wielodzietnej te rozbieżności są
                                                    jeszcze ostrzejsze.
                                                  • bene_gesserit Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 15:31
                                                    Bo ja wiem, czy pieknoduchowskie? Imo raczej humanistyczne, jesli
                                                    bawimy sie w przymiotniki. Albo lewackie, jesli tak wolisz.

                                                    To oczywiscie jest kwestia pryncypiow i pewnych zasad, argumenty sa
                                                    sprawa wtorna - jednak jesli powodowac sie egoizmem, bez tego
                                                    calego naiwnego harcerstwa, ktore zaklada poczucie solidarnosci,
                                                    odpowiedzialnosci itd - wielodzietne rodziny sa w Polsce potrzebne,
                                                    bo jakostam nadrabiaja demograficzny niz. Ty sie lepiej znasz na
                                                    ekonomii i cyferkach, wiec latwo mozesz obliczyc, ze gdyby
                                                    odprowadzalo sie skladke od kazdego kolejnego dziecka, malo kogo
                                                    byloby stac na wiecej niz jedno. O ile w ogole na jedno. A pewnie
                                                    ci, ktorych byloby stac nie mieliby na wieksza trzodke ochoty. Noi
                                                    te pasozyty, ktore chodza do lekarza i szczepia sie (malo tego -
                                                    ksztalca sie) za twoje singlowskie pieniadze niedlugo dorosna i to
                                                    one beda cie obslugiwac w sklepie, szpitalu i na posterunku.

                                                    Tak wiec dokladnie wiec nie kumam, ossochodzi, wiec zakanczam - z
                                                    optymistyczna refleksja, ze obojetnie od tego, czy ci sie to podoba
                                                    czy nie, musisz darmozjady zywic, a jedyne co mozesz zrobic, zeby
                                                    miec nadzieje, to glosowac na rozne ekstremalne partyjki, ktore sa
                                                    tak ekstremalne, ze nie maja szans w wyborach. Hura, eot.
                                                  • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 15:49
                                                    rany boskie, dlaczego ja płacę ponad dwie stówy zdrowotnego
                                                    miesięcznie, które na dodatek nikogo innego nie obejmuje oprócz mnie.
                                                    jak się tak znasz na cyferkach, możesz mi to wytłumaczyć?

                                                    no i jeszcze pozostaje pytanie, ile tych singli w społeczeństwie i
                                                    kto kogo utrzymuje, jeśli już w tych kategoriach rozważamy.
                                                  • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 16:08
                                                    > rany boskie, dlaczego ja płacę ponad dwie stówy zdrowotnego
                                                    miesięcznie, które na dodatek nikogo innego nie obejmuje oprócz mnie.
                                                    jak się tak znasz na cyferkach, możesz mi to wytłumaczyć?

                                                    Nie za bardzo znam się na cyferkach, ale to mogę akurat wytłumaczyć.
                                                    Płacisz ponad dwie stówy zdrowotnego, bo zarabiasz ponad 2600 PLN
                                                    brutto. A nie obejmuje ono nikogo innego poza Tobą, bo nie masz
                                                    nikogo na utrzymaniu (niepracującego męża ani dziecka).

                                                    Zgadłam?

                                                    > no i jeszcze pozostaje pytanie, ile tych singli w społeczeństwie

                                                    Singli jest mniej niż pożenionych i dzieciatych - to już ze dwa razy
                                                    pisałam.

                                                    > kto kogo utrzymuje, jeśli już w tych kategoriach rozważamy
                                                    Od początku dyskusji staram się udowodnić, że to single utrzymują te
                                                    mężate i dzieciate (przynajmniej w temacie składkowania na służbę
                                                    zdrowia). Nie zorientowałaś się jeszcze o czym jest ta dyskusja?


                                                  • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 16:21
                                                    nie zgadłaś, ale nie ma to najmniejszego znaczenia.
                                                    pozwolisz w takim razie, że ja sfinansuję tę Twoją hipotetyczną
                                                    sąsiadkę, a Ty sobie zaoszczędź na spa czy co tam sobie wybierzesz.

                                                    ew. można się wynieść i założyć republikę singli, że też nikt
                                                    jeszcze na to nie wpadł, hmm, biedni single, no tak mi przykro.
                                                  • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 28.11.08, 14:59
                                                    Odpowiem na dwa Twoje posty jednocześnie, żeby było prościej.

                                                    > nie zgadłaś, ale nie ma to najmniejszego znaczenia.pozwolisz w
                                                    takim razie, że ja sfinansuję tę Twoją hipotetyczną sąsiadkę,

                                                    To ma znaczenie. Jeśli zarabiasz mniej niż 2600 PLN brutto, a
                                                    płacisz ponad 200 PLN składki zdrowotnej (a dokładnie 287,13), to
                                                    znaczy, że się sama dobrowolnie ubezpieczyłaś. I dobrze. Możesz
                                                    także sfinansować dobrowolne ubezpieczenie mojej sąsiadki, jeśli
                                                    chcesz, ale to nie ma sensu, bo ona jest podwieszona pod pracującego
                                                    męża i już ubezpieczeniem objęta. Z podwójnej składki zdrowotnej nic
                                                    jej nie przyjdzie. Ale gdyby nawet – naprawdę chcesz zapłacić 287,13
                                                    PLN za kobietę, która w domu pracuje na rzecz męża i dzieci, a Ty z
                                                    jej pracy nie czerpiesz żadnej korzyści?

                                                    > a Ty sobie zaoszczędź na spa czy co tam sobie wybierzesz.

                                                    Niestety, nie ma takiej możliwości. Socjalne państwo zdziera ze mnie
                                                    kasę na sąsiadkę zamiast zdzierać z jej męża i nie pyta mnie o
                                                    zdanie. Ale widzę, że zaczynasz rozumieć, że jednak nie jest to
                                                    sprawiedliwe. Dodam jeszcze, że gdyby była taka możliwość, to nie
                                                    wydałabym tej zaoszczędzonej kasy na spa. Zainwestowałabym we własną
                                                    emeryturę. Na razie tyle mnie kosztuje sąsiadka, że pieniędzy na
                                                    troszczenie się własną emeryturę, do czego nawołuje socjalne
                                                    państwo, już mi nie starcza.

                                                    > ew. można się wynieść i założyć republikę singli, że też nikt
                                                    jeszcze na to nie wpadł, hmm, biedni single, no tak mi przykro.

                                                    O akurat jest dziwny pomysł. Dlaczego ja mam się wynosić, niech się
                                                    wyniosą pasożyty!

                                                    > OK. jeśli znasz przepisy, to jakim cudem pasożyty przychodzą Ci do
                                                    głowy? w przepisach wyczytałaś o pasożytach? z przepisów powinnaś
                                                    wyczytać, że taki system jest sprawiedliwy społecznie, wspierający
                                                    rodziny i rozwój demograficzny.

                                                    Według ciebie każdy przepis, tylko dlatego że jest przepisem,
                                                    powinien być sprawiedliwy? Znam trochę te przepisy, bo mnie one
                                                    dotyczą, ale mam też mózg i potrafię ocenić, czy są one sprawiedliwe
                                                    dla mnie czy nie. Owszem, system wspiera rodziny, a moim zdaniem
                                                    powinien wspierać obywateli, bez względu, czy są członkami rodzin,
                                                    czy singlami.

                                                    > a jaki miałby być? skupiający się na singlach, którzy zarabiają na
                                                    siebie, wydają na siebie i na sobie kończą historię rodu?

                                                    Jak wyżej – system powinien skupiać się na obywatelach. Bez względu
                                                    na to, czy ci obywatele wydają na siebie, czy na dzieci, czy na
                                                    rodziców, czy na osoby, z którymi w ogóle nie są spokrewnione.
                                                    Dyskryminacja obywateli ze względu na stan cywilny nie powinna mieć
                                                    miejsca w państwie europejskim.

                                                    > jeśli w społeczeństwie przeważają ludzie z małżonkami lub
                                                    małżonkami i dziećmi, to widocznie nie w ich interesie jest płacić
                                                    za singli, wniosek natomiast nie jest taki, że oni wszyscy kradną i
                                                    łupią singli.

                                                    Ja, jako singiel, nie wymagam, by „rodzinni” za mnie płacili.
                                                    Wystarczy, ze będą płacili za członków swoich rodzin.

                                                    > mniej się skupiaj na pasożytach, a więcej na funkcjonowaniu
                                                    systemu i funkcjonowaniu jednostki w społeczeństwie.

                                                    Nie prosiłam o radę, ale skoro już jej udzieliłaś, to dziękuję.
                                                    Kiedy rozmyślam o funkcjonowaniu jednostki w społeczeństwie, nie
                                                    mogę pominąć pasożytów, bo są oni po prostu częścią tego systemu.

                                                    > może ja faktycznie czegoś nie rozumiem? uważasz, że mężowie nie
                                                    opłacają (bo to nie jest wyodrębnione, ale dozwolone), chociaż
                                                    składki płacą, ale opłacasz akurat Ty, chociaż płacisz składki
                                                    (załóżmy) niższe, niż ci mężowie? czyli słusznie jakiś spisek zusu
                                                    przeciwko garstce singli obstawiam

                                                    Faktycznie nie rozumiesz. O spisku ZUS przeciwko singlom nie ma
                                                    mowy. To nie ZUS stanowi prawo, ZUS je tylko egzekwuje.

                                                  • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 28.11.08, 17:55
                                                    nieeee, moja składka jakby w ogóle nie jest powiązana z wysokością
                                                    dochodu, czyli jak nic nie zarobię, to i tak zapłacę i jak zarobię
                                                    dużo, dużo, to nie zapłacę więcej, tak się to robi i na upartego też
                                                    jest to dyskryminacja.
                                                    a składek nie ma np. od umów o dzieło (umknęło mi wyżej pytanie,
                                                    przepraszam), very popularny sposób zarobkowania dla studentów i
                                                    siedzących w domu;) studenci to straszne pasożyty w sumie:)

                                                    nadal nie rozumiem, czemu się dziwisz, każdy detal jest droższy, w
                                                    hurcie jest taniej, pewnie dlatego rodzice mający dzieci i
                                                    produkujący przyszłą siłę roboczą są traktowani ulgowo na etapie
                                                    przygotowywania tej przyszłej siły roboczej, dzieci nieskładkowe,
                                                    matka opiekująca się dziećmi być może nie będzie pracować po
                                                    wyczerpaniu wychowawczego, stąd być może pomysł objęcia
                                                    ubezpieczeniem niepracującej żony.

                                                    a dlaczego masz ponosić koszty dzieci sąsiada, no może emerytury nie
                                                    będą finansować, ale będą Ci budować drogi, parki...., powiększać
                                                    pkb, czyli miejmy nadzieję zapewniać dobrobyt, kiedy Ty już będziesz
                                                    na emeryturze, a że tak się wyrażę szumnie, kraj będzie budować
                                                    pokolenie, do którego urodzenia nie chciałaś się przyczynić. żeby
                                                    było jasne, to nie jest zarzut, w społeczeństwie jest miejsce dla
                                                    każdego, ale określony wybór, taki czy inny wiąże się z ulgami albo
                                                    brakiem ulg. taką mamy linię, że priorytetem dla Państwa są rodziny,
                                                    a nie single, nie poradzimy nic na to.

                                                    zostawmy już ten temat, bo ja nie jestem w stanie uwierzyć, że Twoja
                                                    mała składka utrzymuje kogokolwiek oprócz Ciebie, no może 6. dziecko
                                                    tego sąsiada i jego szczepienia. koszty nieskładkowych ponosimy
                                                    wszyscy składkujący, a nie tylko single.

                                                    > O akurat jest dziwny pomysł. Dlaczego ja mam się wynosić, niech
                                                    się wyniosą pasożyty...
                                                    no dla mnie dziwnym pomysłem jest wynoszenie się większości akurat,
                                                    ale mniejsza. po prostu chciałam pokazać, że państwo, w którym każdy
                                                    sobie rzepkę skrobie nie ma racji bytu.

                                                    > Jak wyżej – system powinien skupiać się na obywatelach. Bez
                                                    względu na to, czy ci obywatele wydają na siebie...
                                                    a znasz jakieś państwo, w którym za pięcioosobową rodzinę, w tym
                                                    dzieci, płaci się pięciokrotną stawkę ubezpieczenia jednego
                                                    dorosłego? i czy gdyby tak trzeba było płacić, to ktokolwiek w ogóle
                                                    zakładałby rodzinę, rodzina dla bogaczy, tak? poważnie teraz pytam,
                                                    bo zastanawiam się, czy może jest Państwo, w którym single nie są
                                                    dyskryminowani, tylko że wychodzi mi na to, że brak dyskryminacji
                                                    singli oznaczałby dyskryminację innej, dużo większej grupy, tak?

                                                    z innej paczki: zniżki za bezszkodową jazdę dajmy na to to też
                                                    dyskryminacja i w ogóle jakiekolwiek zniżki, no naprawdę nie
                                                    przesadzajmy może. zresztą, dyskryminacją na pewno chętnie zajmie
                                                    się jakiś trybunał międzynarodowy, myślisz, że są szanse? no zawsze
                                                    można spróbować.
                                                  • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 14:58
                                                    ale to nie byłam ja, ja kumam, ale nie toleruję takiego myślenia, bo
                                                    jest aspołeczne.
                                                    amen.
                                                    i nie rób więcej odliczeń od dochodu, bo ja za to płacę;)
                                                    no, tośmy powyjaśniały stanowiska.
                                                  • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 14:53
                                                    > „Niepracująca” żona nie ma własnych pieniędzy, bo nie
                                                    > zarabia.
                                                    a jak odrabia zlecenia męża, to zarabia? no naprawdę podziwiam
                                                    siedzenie u ludzi w kieszeni i tak dokładną znajomość finansów
                                                    każdego gospodarstwa.


                                                    >to idzie za składkę opłacaną przeze mnie, nie przez męża
                                                    masz to gdzieś napisane, czy jak? w kontrakcie z zusem? chętnie
                                                    przeczytam.

                                                    >I to system należy zmienić, albo single będą coraz bardziej
                                                    obciążane kosztami utrzymania rodzin.
                                                    jakoś nie mam wrażenia, by w społeczeństwie dominowali dorośli,
                                                    zarabiający wyłącznie na siebie bezdzietni single, masz na to jakiś
                                                    dowód? więc w dyskusję kto kogo utrzymuje nie będę się wdawać.
                                                    system jest tak pomyślany, żebyśmy się nawzajem utrzymywali i nie
                                                    obejmuje wyłącznie egoistycznego homikowania na własną emeryturę
                                                    oraz wycieczki do internisty, ale także musi pokrywać koszty
                                                    bieżące. upatrzyłaś sobie pasożyta nie tam gdzie trzeba, zrobiłaś
                                                    wygodnego kozła ofiarnego na niewiadomo jakich przesłankach.
                                                    dlaczego nie skierować swojego oburzenia systemem w stronę kolejnych
                                                    wypasionych siedzib nfz?

                                                    >Co do tych, którzy nie płacą, a się leczą, też personalnie nic nie
                                                    powinnam mieć – to system nie daje możliwości zarabiającemu mężowi
                                                    zapłacenia składek na ubez. zdrow.
                                                    no a o co mi chodzi? nie powinnaś, a się oburzasz, system może nie
                                                    daje możliwości składkowania na współmałżonka, ale ubezpieczenie
                                                    prywatne każdy sobie może załatwić i nie wiemy, czy tego nie robi,
                                                    więc imho nie podpada ryczałtowo pod Twoją definicję pasożyta jako
                                                    osoby 'przy mężu/żonie' i już.

                                                    >Musiałabym być ślepa, żeby nie zauważyć taaaaakiego telewizora!
                                                    a fakturę widziałaś, bo ja np. kiedyś sprzedałam taaaaaaaaki
                                                    telewizor za grosze na allegro i teraz ktoś go ma w swoim domu,
                                                    pewnie pasożyt jaki, i chwali się sąsiadom. ale Ty wiesz lepiej, co
                                                    i jak w czyim domu, prawda? :)


                                                    Wysokość zarobków męża niezarabiającej żony nie ma nic do rzeczy.
                                                    > Składki za żonę mąż dalej nie płaci – niezależnie od tego czy
                                                    > zarabia 1300 PLN czy 13000PLN na miesiąc
                                                    wrrrr, jak nie ma to znaczenia, to a) niepracująca żona każdego
                                                    milionera w tym kraju jest pasożytem, b) skoro mąż nie płaci, to
                                                    chyba Ty ze swoją hipotetycznie dwa razy niższą pensją, tym bardziej
                                                    nie. ew. jest to spisek zusu? i wyłącza z płacenia za niepłacących
                                                    akurat tego męża, a włącza jedynie Ciebie.

                                                    >o składki za ubezp. zrowotne sama odprowadza, więc nie jest „żoną
                                                    przy mężu”...
                                                    błąd, nie od wszystkich umów odprowadza się składki do zusu. można
                                                    mieć dochód i nadal nie mieć ubezpieczenia społecznego ani
                                                    zdrowotnego.
                                                  • zagubiona11 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 15:53
                                                    > a jak odrabia zlecenia męża, to zarabia?

                                                    Nie mówmy o sytuacjach niezgodnych z prawem, że mąż jest słupem, na
                                                    którego idą zlecenia, a żona wykonuje całą robotę. Skupmy się na
                                                    sytuacjach czystych i klarownych: mąż zarabia poza domem, a żona
                                                    pracuje w domu i dochodów własnych nie ma.

                                                    > no naprawdę podziwiam siedzenie u ludzi w kieszeni i tak dokładną
                                                    znajomość finansów każdego gospodarstwa.
                                                    Dzięki za uznanie. Nie znam finansów każdego gospodarstwa, znam
                                                    trochę przepisy, według których te gospodarstwa funkcjonują

                                                    > jakoś nie mam wrażenia, by w społeczeństwie dominowali dorośli,
                                                    zarabiający wyłącznie na siebie bezdzietni single, masz na to jakiś
                                                    dowód?

                                                    > Ty w ogóle nie czytasz moich postów! Na początku dyskusji
                                                    napisałam przecież, że w społeczeństwie przeważają ludzie żyjący w
                                                    rodzinach, nie samotni i dlatego większość społeczeństwa nie jest
                                                    zainteresowana zmianami w systemie płacenia składek. Szczególnie, ze
                                                    ludzie myślą „dziś ja zapłacę za leczenie dziecka sąsiada a za 20
                                                    lat ono zapłaci za moja emeryturę”.

                                                    > więc w dyskusję kto kogo utrzymuje nie będę się wdawać.
                                                    system jest tak pomyślany, żebyśmy się nawzajem utrzymywali i nie
                                                    obejmuje wyłącznie egoistycznego homikowania na własną emeryturę
                                                    oraz wycieczki do internisty, ale także musi pokrywać koszty
                                                    bieżące.

                                                    > Domyślam się, że masz na myśli „chomikowanie”. Ale o co chodzi w
                                                    całym tym fragmencie, domyślić się nie jestem w stanie.

                                                    > upatrzyłaś sobie pasożyta nie tam gdzie trzeba, zrobiłaś
                                                    wygodnego kozła ofiarnego na niewiadomo jakich przesłankach.
                                                    dlaczego nie skierować swojego oburzenia systemem w stronę kolejnych
                                                    wypasionych siedzib nfz?

                                                    Co siedziby NFZ mają tu do rzeczy? Dyskutujemy o tym, ze część
                                                    społeczeństwa nie płaci składek a korzysta z państwowej służby
                                                    zdrowia.

                                                    > system może nie daje możliwości składkowania na współmałżonka,
                                                    ale ubezpieczenie prywatne każdy sobie może załatwić i nie wiemy,
                                                    czy tego nie robi,

                                                    Ależ każdy sobie może i niektórzy sobie załatwiają. Bogaci ludzie
                                                    opłacają sobie prywatne lecznictwo i mnie nic do tego, ale jak jest
                                                    im wygodnie, to korzystają tez z państwowej służby zdrowia i tez mi
                                                    nic do tego, pod warunkiem, ze opłacają składki.

                                                    > a fakturę widziałaś, bo ja np. kiedyś sprzedałam taaaaaaaaki
                                                    telewizor za grosze na allegro i teraz ktoś go ma w swoim domu,
                                                    pewnie pasożyt jaki, i chwali się sąsiadom. ale Ty wiesz lepiej, co
                                                    i jak w czyim domu, prawda? :)

                                                    Dobra, zostawmy już ten telewizor. Ogólnie miał to być konkretny
                                                    przykład, bo akurat znam tę rodzinę bardzo dobrze. Chodziło mi o to,
                                                    że facet ma takie dochody, że spokojnie mógłby płacić za żonę i
                                                    dzieci składkę zdrowotną, ale nie płaci. Ja musze płacić, chociaż
                                                    mam mniejszy dochód na osobę niż on. Skończmy z tym telewizorem…

                                                    > wrrrr, jak nie ma to znaczenia, to a) niepracująca żona każdego
                                                    milionera w tym kraju jest pasożytem, b) skoro mąż nie płaci, to
                                                    chyba Ty ze swoją hipotetycznie dwa razy niższą pensją, tym bardziej
                                                    nie. ew. jest to spisek zusu? i wyłącza z płacenia za niepłacących
                                                    akurat tego męża, a włącza jedynie Ciebie.

                                                    Znów czegoś nie jarzę, może napiszesz to innymi słowami?

                                                    > błąd, nie od wszystkich umów odprowadza się składki do zusu.

                                                    Od których umów nie odprowadza się składki na ubezpieczenie
                                                    zdrowotne?

                                                    > można mieć dochód i nadal nie mieć ubezpieczenia społecznego ani
                                                    zdrowotnego.

                                                    Oczywiście, że tak. Można utrzymywać się np. wyłącznie z zysków z
                                                    lokat bankowych. Takie dochody nie dają uprawnień do korzystania z
                                                    państwowej służby zdrowia. Tylko co to wnosi do naszej dyskusji o
                                                    kobietach pracujących wyłącznie w domu i mężach, którzyz nie
                                                    opłacają za nie składek?
                                                  • six_a Re: Przywrócenie godności pracy domowej 27.11.08, 16:10
                                                    OK. jeśli znasz przepisy, to jakim cudem pasożyty przychodzą Ci do
                                                    głowy? w przepisach wyczytałaś o pasożytach? z przepisów powinnaś
                                                    wyczytać, że taki system jest sprawiedliwy społecznie, wspierający
                                                    rodziny i rozwój demograficzny. a jaki miałby być? skupiający się na
                                                    singlach, którzy zarabiają na siebie, wydają na siebie i na sobie
                                                    kończą historię rodu?

                                                    jeśli w społeczeństwie przeważają ludzie z małżonkami lub małżonkami
                                                    i dziećmi, to widocznie nie w ich interesie jest płacić za singli,
                                                    wniosek natomiast nie jest taki, że oni wszyscy kradną i łupią
                                                    singli.

                                                    >Domyślam się, że masz na myśli „chomikowanie"
                                                    o to właśnie chodzi, literka nie weszła, ale przytyk klasa,
                                                    gratuluję!

                                                    >domyślić się nie jestem w stanie
                                                    mniej się skupiaj na pasożytach, a więcej na funkcjonowaniu systemu
                                                    i funkcjonowaniu jednostki w społeczeństwie.

                                                    > nie płaci składek a korzysta z państwowej służby
                                                    > zdrowia.
                                                    ile czasu będziemy to wałkować? prawo daje możliwość objęcia
                                                    ubezpieczeniem niepracującego małżonka i dzieci, czyli widocznie
                                                    rachunkowo się to sprawdza i nie jest to kwestia strachu przed
                                                    wprowadzeniem 'prawdziwej sprawiedliwości' a la zagubiona.

                                                    >i mnie nic do tego, ale jak jest im wygodnie, to korzystają tez z
                                                    państwowej służby
                                                    nie wiem jak wygląda "nic mi do tego", jeśli stworzyłaś sobie
                                                    definicję pasożyta jako osoby przy żonie/mężu. ale imho kulawo
                                                    wygląda.

                                                    >którzyz nie opłacają za nie składek?
                                                    może ja faktycznie czegoś nie rozumiem? uważasz, że mężowie nie
                                                    opłacają (bo to nie jest wyodrębnione, ale dozwolone), chociaż
                                                    składki płacą, ale opłacasz akurat Ty, chociaż płacisz składki
                                                    (załóżmy) niższe, niż ci mężowie?
                                                    czyli słusznie jakiś spisek zusu przeciwko garstce singli obstawiam?
                                                  • saszenka2 Re: Przywrócenie godności pracy domowej 28.11.08, 23:32
                                                    zagubiona11 napisała:

                                                    > > fakt bycia "za starą" chyba nie ogranicza chyba specjalnie
                                                    > > wyobraźni? w próżni też pewnie nie żyjesz, więc zakładam, że
                                                    masz
                                                    > w otoczeniu jakichś tam bliskich czy znajomych, "tych pasożytów"
                                                    > znaczy.
                                                    >
                                                    > Przecież napisałam, że z wyobraźni tego nie piszę, znam rodziny
                                                    > świetnie sytuowane materialne z jedną osobą pracującą poza domem.
                                                    I
                                                    > w tych rodzinach, z dochodem na głowę wyższym niż moje
                                                    jednoosobowe
                                                    > gospodarstwo domowe, wszyscy korzystają z publicznej służby
                                                    zdrowia,
                                                    > chociaż składka uiszczana jest tylko przez jedną osobę.
                                                    >
                                                    > > generalnie problemem wielu ludzi jest zajmowanie się innymi, a
                                                    nie
                                                    > sobą,
                                                    >
                                                    > Myślę, że nie masz racji, ludzie głównie troszczą się o siebie, a
                                                    > jako że nie żyjemy w próżni społecznej, to myśląc o sobie nie
                                                    możemy
                                                    > nie myśleć o innych. Ja np. zajmuję się sobą, a dokładnie moją
                                                    > składką zdrowotną i usługami, które mogę za nią dostać. I zadaję
                                                    > sobie pytanie, dlaczego tak dużo wpłacam, a służba zdrowia wciąż
                                                    > niedofinansowana? Czyli sobą się zajmuję, zgodzisz się? I
                                                    przychodzi
                                                    > mi do głowy odpowiedź, że może ja wpłacam, a inni nie (chociaż
                                                    > mogliby), a korzystają w tym samym stopniu, co ja. I, wbrew Twoim
                                                    > sugestiom, nie zaglądam ludziom do lodówek i nie zaganiam
                                                    wszystkich
                                                    > zdrowych mężczyzn i kobiet do pracy poza domem, wiem, że praca w
                                                    > domu też jest pracą. Ale przy tym wszystkim wciąż wychodzi mi na
                                                    to,
                                                    > że płacąc składki zdrowotne finansuję też leczenie sąsiadki "przy
                                                    > mężu" i jej dwójki uczących się dzieci, chociaż wiem, że sąsiada
                                                    > spokojnie stać na odprowadzanie składek za całą rodzinę. On tego
                                                    > oczywiście nie robi, bo prawo pozwala mu na takie pasożytnictwo.
                                                    >
                                                    > A ja - wciąż mysląc tylko o sobie (zgodnie z Twoim zaleceniem nie
                                                    > wyrażonym wprost) - zastanawiam się, o ile wzrósłby standard
                                                    usług,
                                                    > które służba zdrowia świadczy mnie, gdyby sąsiad jednak składkę za
                                                    > cała swoją rodzinę zapłacił.
                                                    >
                                                    > > eee tam. jak dla mnie jest to dno myślowe.
                                                    > Cóż, kazdy ma takie dno myślowe, na jakie zasłużył...
                                                    >
                                                    > > no żesz właśnie opłaca, jeśli nie zdążyłaś się zorientować i jak
                                                    > na razie jest to zgodne z prawem,
                                                    >
                                                    > Kochana, nic nie zrozumiałaś. Facet przed ślubem płaci składkę
                                                    zdr.
                                                    > w wys. 300 PLN. Żeni się, żona zostaje przy mężu. Ona nie płaci
                                                    > składki, bo praca domowa nie jest oskładkowana. Ale, wbrew temu co
                                                    > piszesz, jej mąż wcale nie płaci składki za siebie i za nią (600
                                                    > PLN), tylko wciąż 300. Za "niepracujące" żony nie jest
                                                    odprowadzana
                                                    > składka ani emerytalna, ani zdrowotna. W związku z
                                                    > tym "niepracujace" żony emerytury nie dostają. A leczenie tak.
                                                    > Paniała?
                                                    >
                                                    > Do reszty Twojego postu nie będę się na razie odnosić, póki nie
                                                    będe
                                                    > miała pewności, ze zrozumiałaś tę kwestię.

                                                    Zagubiona, chyba się zagubiłaś w tym, co piszesz. Patrzę się na swój
                                                    odcinek z tego miesiąca i nie płacę żadnych 300 złotych, tylko o
                                                    wiele więcej. Kwota ewidentnie zależy od miesięcznych zarobków.Jak
                                                    jednego miesiąca zarobię x, a drugiego y, to zapłacę o,09x i 0,09y,
                                                    a x i y to nie jest to samo, więc w rezultacie płacę w zależności od
                                                    wysokości tego, co zarobiłam. I jak mąż zarabia 10 tys. miesięcznie
                                                    i żona nie pracuje, a Ty dajmy na to 2 tys., to on i tak płaci za
                                                    nią, za siebie i jeszcze za kogoś. Panimayu?
                    • saszenka2 Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 23.11.08, 00:08
                      melindap napisała:

                      > Tak na marginesie: kobiety które są gospodyniami domowymi
                      otrzymują
                      > zapłatę. Małżonkowie zapewniają im dach nad głową, wikt,
                      opierunek,
                      > pieniądze na swoje wydatki itp. Jeśli to za mało to proponuję
                      > zwrócić się do szanownych małżonków o opłacanie składki
                      emerytalnej
                      > czy założenie lokaty.
                      > Zwracanie się do społeczeństwa o zapłatę za prace domowe (a czasem
                      > naprawdę słychać takie pomysły) jest żałosne.

                      Zgadzam się z Tobą, że to nie społeczeństwo powinno płacić za pracę
                      domową kobiet. Niemniej nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że mają
                      zapłatę. Często kobieta pracuje w firmie i w domu, czyli na dwa
                      etaty. Sama sobie opłaca mieszkanie, które sprząta, bo szanowny pan
                      małżonek jest "śmiertelnie zmęczony" pracą i musi sobie dla
                      odprężenia popstrykać pilotem, popijając piwko.
                    • zagubiona11 Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 26.11.08, 12:30
                      > Tak na marginesie: kobiety które są gospodyniami domowymi
                      otrzymują zapłatę.

                      Oczywiście, że tak. Ich zapłatą za pracę w domu jest połowa dochodów
                      pracującego męża. (Piszemy o małżeństwie, nie o życiu na kocią łapę).

                      Mamy więc śmieszną sytuację, że wartość pracy pracującej w domu żony
                      ślusarza wynosi np.500 PLN miesięcznie, a wartość pracy pracującej w
                      domu żony przedsiębiorcy wynosi np.5000 PLN miesięcznie. A obie tyle
                      samo pracy wkładają w prowadzenie domu...

                      Założenie lokaty nic nie zmieni w tej sytuacji - lokata założona w
                      trakcie trwania małżeństwa jest własnością obojga małżonków. Opłacać
                      składkę emerytalną żony można, ale tylko w III filarze (ZUS i OFE są
                      dla zatrudnionych poza domem). Jedynym wyjściem z sytuacji jest
                      nadanie prawa do korzystania ze składek zgromadzonych w funduszu
                      emerytalnym w trakcie trwania małżeństwa drugiemu małżonkowi - wtedy
                      wszystkie składki zgromadzone byłyby własnością obojga, tak jak inne
                      dobra materialne: domy, lokaty, szafy, ksiązki itd.
                      • saszenka2 Re: przywrocenie godnosci pracy domowej 28.11.08, 23:18
                        zagubiona11, jak taki pan Janek płaci np. ten tysiąc składki, bo z
                        reguły, gdy kobieta zostaje w domu, to mąż nieźle zarabia, a więc i
                        składka jest wyższa, a taki Kowalski płaci 300, a Jan i jego żona
                        nie chorują, to kto od kogo ciągnie, co? Sprawa jest dużo bardziej
                        skomplikowana. Dlatego rozwiązaniem najlepszym na chwilę obecną
                        wydaje mi się całkowita prywatyzacja służby zdrowia, bo robi się
                        coraz bardziej patologicznie, a i same usługi pozostawiają wiele do
                        życzenia.
            • znana.jako.ggigus ba, co innego 21.11.08, 22:53
              gotowanie i wymyślanie nowych przepisów ,a co innego praca w gastronomii -
              niewdzęczna, zawsze coś do roboty jest, znam, znam:))
          • easz Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:16
            Ale serio piszecie?..

            A mogę o coś zapytać? o małą inspirację przyprawową poprosić?..
            • bene_gesserit Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:19
              Wal.
              Mozesz tez zalozyc watek na forum kuchnia - nie bedziesz musiala
              sie zdawac na moj przasny gust.
              • easz Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:27
                bene_gesserit napisała:

                > Wal.
                > Mozesz tez zalozyc watek na forum kuchnia - nie bedziesz musiala
                > sie zdawac na moj przasny gust.

                Musiałabym najpierw trochę tam poczytać, rozejrzeć się, pobyć. Ale
                może kiedyś. To raz, a dwa to rzadko coś robię, zwłaszcza powiedzmy
                niecodziennego.

                Robię bakłażana smażonego z mandarynkami, do tego kuskus. Mam
                problem z przyprawami - dodaje goździki, sól, cukier, ale jakioś to
                tak sobie mi smakuje ostatnio. A jak mandarynki mało słodkie, to już
                w ogóle. Może jakimiś przyprawami to doprawić? tak myślę. Co byś do
                tego dodała? W ogóle z przyprawianiem mam prawie zawsze problem:/

                • bene_gesserit Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:32
                  Nigdy w zyciu nie robilam baklazana z mandarynkami :)
                  Mi by w tym przeszkadzaly skorki od mandarynek - po podsmazeniu
                  zwlaszcza. Nie mozesz zgrillowac na suchej patelni baklazana, a
                  potem poddusic go w soku z pomaranczy (gozdziki wymienilabym na
                  cynamon i/lub ziele angielskie i dla rownowagi - czosnek albo
                  chociaz zeszklona cebule). Na wydaniu mozna by to zmieszac z
                  wyfiletowanymi kawalkami pomaranczy. Chociaz nadal wydaje mi sie
                  to dziwacznawe :)
                  Najchetniej z tych baklazanow wywalilabym cytrusy, dodala pomidorow
                  i (kwasnych) jablek, smazonej cebuli i czosnek z cynamonem.
                  • easz Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:41
                    bene_gesserit napisała:

                    > Nigdy w zyciu nie robilam baklazana z mandarynkami :)
                    > Mi by w tym przeszkadzaly skorki od mandarynek - po podsmazeniu
                    > zwlaszcza.

                    Nie mam tego problemu. To chyba jest takie smażenie-duszenie, potem.
                    Kroję mandarynki (raz czy dwa pomarańcze), puszczają sok i na koniec
                    jest to trochę papkowate;) ale apetyczne.

                    > Nie mozesz zgrillowac na suchej patelni baklazana, a
                    > potem poddusic go w soku z pomaranczy (gozdziki wymienilabym na
                    > cynamon i/lub ziele angielskie i dla rownowagi - czosnek albo
                    > chociaz zeszklona cebule). Na wydaniu mozna by to zmieszac z
                    > wyfiletowanymi kawalkami pomaranczy. Chociaz nadal wydaje mi sie
                    > to dziwacznawe :)

                    Wypróbuję, ale na pewno bez cebuli. Błe!

                    > Najchetniej z tych baklazanow wywalilabym cytrusy, dodala
                    pomidorow
                    > i (kwasnych) jablek, smazonej cebuli i czosnek z cynamonem

                    Tak, z pomidorami, ale bez jabłek i cynamonu robi moja mama. Ale też
                    tak w kierunku - na słodko/ostro. A z tym grillowaniem, to chyba
                    raczej nie będę umiała. W ogóle, to bakłażan b. pochłania tuszcz, a
                    potem oddaje, czy co? bo zawsze jest tego na koniec za dużo:/
                    • bene_gesserit Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:47
                      Pisalam, ze mam przasny gust - nie umiem sie przekonac do cytrusow
                      na cieplo (robiac szlachetny wyjatek dla marmolady pomaranczowej).

                      Grilluje sie baklazana wlasnie po to, zeby nie pochlanial tluszczu.
                      Sprobuj - potrzebujesz jedynie ciezkiej patelni (nie tych papierowo
                      cienkich teflonowych blaszek) i baklazana w mniej-wiecej
                      centymetrowych plastrach. Praz go z obu stron jakies 5-7 minut
                      (zobaczysz, jak sie scina, ma bardzo delikatny miazsz). Potem
                      plastry pokroj jak chcesz (kostka, cwiartki) i dus - znika problem
                      baklazana-gabki. Kiedy smazylam oberzyny, byly w stanie wypic
                      dowolna ilosc oleju; sposob z prazeniem jest o wiele lepszy.

                      A cynamon z pomidorami daje naprawde swietny efekt synergiczny,
                      skreca smak w zupelnie nowym kierunku. Tylko nie za duzo - probuj.
                      • easz Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:56
                        Spróbuję, DZIĘKI! A czy tak grillować, albo coś w tym guście, to
                        mogę w piekarniku? gazowym.

                        Ta goryczka jest fajna, a z mandarynką daje jeszcze fajniejszy
                        efekt, po ona na gorąco też ma taki smak gorzkawy w tle, ale bardzo
                        bardzo delikatnie.

                        Dzięki:)
                        • bene_gesserit Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 02:07
                          Mozesz w piekarniku, ale mi by sie nie chcialo czekac. Wole
                          posilki, ktore da sie przygotowac w maksimum kwadrans.
                          • easz Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 02:10
                            A kto nie;) Ale jest problem z taką patelnią, hm. Zobaczę co się da
                            zrobić. Jeszcze raz dzięki. Tylko, czy ja teraz będę mogła spać;)'
        • saszenka2 Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:40
          Gotowanie dla niektórych może być inspirujące. Może być pasją. Mnie
          natomiast stanie przy garach zawsze inspiruje i podsuwa pomysły,
          gdzie tu jutro kupić gotowy obiad.
          • spiteful Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 01:44
            saszenka2 napisała:

            > Gotowanie dla niektórych może być inspirujące. Może być pasją. Mnie
            > natomiast stanie przy garach zawsze inspiruje i podsuwa pomysły,
            > gdzie tu jutro kupić gotowy obiad.

            Brawo!
          • easz Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 02:04
            saszenka2 napisała:

            > Gotowanie dla niektórych może być inspirujące. Może być pasją.
            Mnie
            > natomiast stanie przy garach zawsze inspiruje i podsuwa pomysły,
            > gdzie tu jutro kupić gotowy obiad.

            Na co dzień też tak miewam, jak przyjdę z pracy złachana...
            Najczęściej robię coś bardziej ekstra jak mam parę wolnych dni,
            jakiś urlop, święta. No i jak się nie uda (często!), to nie jestem
            taka wkurzona, jak np. we wtorek-środę, głodna jak wilk.
            • saszenka2 Re: a może się ze mną powymieniasz? 22.11.08, 02:23
              easz napisała:

              > saszenka2 napisała:
              >
              > > Gotowanie dla niektórych może być inspirujące. Może być pasją.
              > Mnie
              > > natomiast stanie przy garach zawsze inspiruje i podsuwa pomysły,
              > > gdzie tu jutro kupić gotowy obiad.
              >
              > Na co dzień też tak miewam, jak przyjdę z pracy złachana...
              > Najczęściej robię coś bardziej ekstra jak mam parę wolnych dni,
              > jakiś urlop, święta. No i jak się nie uda (często!), to nie jestem
              > taka wkurzona, jak np. we wtorek-środę, głodna jak wilk.
              Ja gotuję, jak naprawdę mam wolną chwilę i mam ochotę. Ponieważ
              jutro mam wolne, to spróbuję kuskus, a potem wezmę się za pierniki,
              bo ciasto w lodówce już leży, musi tam sobie przeleżeć 24 h.
              Zobaczymy, co nam z mężem wyjdą za pierniki. Na razie jesteśmy po
              etapie ugniatania ciasta, tzn. ja gotowałam miód z przyprawami,
              mlekiem i cukrem, robiłam karmel, a on to ugniatał z mąką. W zeszłym
              roku wyszły nam, mam nadzieję, że i w tym będzie podobnie.
    • six_a Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 21.11.08, 23:37
      mnie inspiruje do sprzątania głównie, wspaniała inspiracja.
      bałagan jaki powstaje przy gotowaniu jest zabójczy dla mojej
      psychiki.
      prasowanie to co innego, prasowanie wprowadza ład i odpręża
      psychicznie. gotowanie jest stresogenne i wprowadza bajzel. no chyba
      że ktoś zajmie się sprzątaniem, to proszę bardzo, mogę się poświęcić
      i stać dłużej niż godzinę;)
      • easz Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 22.11.08, 01:12
        six_a napisała:

        > mnie inspiruje do sprzątania głównie, wspaniała inspiracja.
        > bałagan jaki powstaje przy gotowaniu jest zabójczy dla mojej
        > psychiki.
        > prasowanie to co innego, prasowanie wprowadza ład i odpręża
        > psychicznie.

        No popatrz, mnie prasowanie też zawsze odpręża:) jeśli akurat
        kręgosłup mi nie nawala, to to jest moja ulubiona praca domowa.

        A tak w ogóle, to czekam, aż się jakaś perkusistka objawi na forum.
        Czekam i czekam, i nic.
        • spiteful kręgosłup 22.11.08, 01:15
          No popatrz, mnie prasowanie też zawsze odpręża:) jeśli akurat
          kręgosłup mi nie nawala, to to jest moja ulubiona praca domowa.

          Kręgosłup przy prasowaniu boli nie od prasowania tylko od zbyt nisko ustawionej
          deski.
          • easz Re: kręgosłup 22.11.08, 01:19
            spiteful napisał:

            > No popatrz, mnie prasowanie też zawsze odpręża:) jeśli akurat
            > kręgosłup mi nie nawala, to to jest moja ulubiona praca domowa.
            >
            > Kręgosłup przy prasowaniu boli nie od prasowania tylko od zbyt
            nisko ustawionej
            > deski.

            Być może, ale ja nie napisałam, że boli od prasowania akurat. Tylko
            w ogóle - akurat. Może to był zbędny osobisty wtręt.
            • spiteful Re: kręgosłup 22.11.08, 01:23

              > Być może, ale ja nie napisałam, że boli od prasowania akurat. Tylko
              > w ogóle - akurat. Może to był zbędny osobisty wtręt.

              To nie był zbędny osobisty wtręt.
        • bene_gesserit Re: Stanie PRZY GARACH może być inspirujące!!! 22.11.08, 01:18
          Ja jestem perkusistka, ale zarzucona. Chadzalam na kursy gry na
          djembe - bardzo to lubilam, ale nie moglam cwiczyc w domu, wiec
          przestalam. Jeden z forumowiczow jest zdaje sie, mocno
          profesjonalnym djembysta.
          • kocia_noga Poczytałam 22.11.08, 11:49
            a wiedzcie, że z poświęceniem, bo zasrana vista 7 (siedem) razy mi
            zawieszała system i mam znane spostzreżenia. Znane z wątku o
            informatyczkach - kobietach, gdzie tak najechaliście na dziewczynę,
            która postanowiła korzystać z usług kobiet bo męska pycha i
            arogancja dała się jej we znaki.
            Znów objawił się nam Spitful - upomina i doradza, rozdaje brawa itp -
            władca znaczy się.

            A z tymi zajęciami domowymi, to ja mam takie obserwacje - część
            dziewczyn ma podobną wrażliwość na bałagan co i faceci (uśrednieni,
            rzecz jasna).Zmienia się to gdy urodzą dziecko (lub nie, np w
            zgranych rodzinach menelskich) - one wtedy podejmuja role
            odpowiedzialnego dorosłego człowieka w rodzinie, a ich facet często -
            dodatkowegfo dziecka do obrobienia. Rola dużego bachora jest chyba
            przyjemna, w każdym razie społecznie nagradzana.Niepodjęcie takiej
            roli nie grozi żadnymi sankcjami. To wystarczy.
            • bene_gesserit Re: Poczytałam 22.11.08, 13:53
              kocia_noga napisała:

              > Znów objawił się nam Spitful - upomina i doradza, rozdaje brawa
              itp -
              > władca znaczy się.

              Jaki wladca? Imo zachowanie s. jest calkiem normalne u zapalonego
              nauczyciela czy wychowawcy. Once a teacher always a teacher.
              • kocia_noga Re: Poczytałam 22.11.08, 13:54
                bene_gesserit napisała:


                > Jaki wladca? Imo zachowanie s. jest calkiem normalne u zapalonego
                > nauczyciela czy wychowawcy. Once a teacher always a teacher.
                >


                A g.. Nie poszedł wychowywać facetów pzrecież.
            • kocia_noga Re: Poczytałam 22.11.08, 13:54
              a jeszcze co do władcy Spitfula - on nas pouczy i nauczy, upomni i
              nagrodzi, jak ten wychowawca. Porówna nas do swojej matki, która na
              nas plwa. Posunie amerykańską książeczkę żebyśmy się nawróciły i
              oświeci własnym przykładem.
              Matka plwa, on - władca idzie dalej - wychowa i pouczy. Oczywiście
              nas, kobiety, bo przecież nie znmalazłam spitfulowych pouczeń i braw
              na forum Mężczyzna. A byłoby to bardzo ciekawe doświadczenie - dla
              nas, bo Spitful to już dobrze wie, jakby został odxebrany przez
              innych władców.
              Podobnie zachowuje się Krytyk2- arogancja, pycha, głęboko
              zintegrowane poczucie wyższości i władzy.
              Nie wystarczy być idiotą,żeby się tak zachowywać, tzreba jeszcze
              odebrać odpowiedni trening.
              • bene_gesserit Re: Poczytałam 22.11.08, 14:13
                Luzuj, kocia.
                Napisal, ze nawracal rowniez kolegow i uczniow.
                Mi to sie wydaje, ze te twoje zjadliwe charakterystyki osobowosci
                forumowiczow mowia wiecej o tobie, niz o charakteryzowanych. eot
                • kocia_noga Re: Poczytałam 22.11.08, 17:32
                  A mi to się wydaje że zjadliwą charakterystyką jest stwierdzenie że
                  nauczyciel to nauczyciel - to jest adresowane do osoby przy
                  wykorzystaniu stereotypu.
                  Natomiast stwierdzenie, że koles poucza, nagradza brawami, podsuwa
                  lektury a przy okazji znieważa (okrężną drogą, przez czcigodną
                  matkę, co plwa) nie ma wiele wspólnego z analizowaniem konkretnej
                  osobowości, a wiele wspólnego z poziomem tolerancji na maczyzm.
                  A ty jak zwykle- wolisz się mnie czepić.
                  • kocia_noga Re: Poczytałam 22.11.08, 18:07
                    No i napisz, Bene koniecznie co o mnie mówią moje posty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka