Dodaj do ulubionych

Aborcja po polsku

21.11.08, 18:16
Śmierć 37-letniej pacjentki Szpitala Ginekologiczno-Położniczego w Wałbrzychu
wywołała gwałtowna sepsa wewnątrz organizmu. Do zakażenia nie doszło jednak w
szpitalu. Śledczy ustalili, że kobieta sama lub korzystając z czyjejś pomocy,
dwukrotnie próbowała uszkodzić płód i przerwać ciążę. Po pierwszej, nieudanej
próbie trafiła na szpitalny oddział patologii ciąży. Stamtąd się jednak
wymknęła, żeby dokończyć zabieg. Kolejna próba była śmiertelna również dla matki.
Lekarze wałbrzyskiego szpitala przyznają, że kobieta zachowywała się dziwnie,
była zamknięta w sobie. Jednak doszli do takich wniosków już po fakcie.
- Gdybyśmy wiedzieli wcześniej o jej problemach, z pewnością byśmy jej
pomogli. Współpracujemy z psychologiem - tłumaczy Alicja Daleczko, dyrektorka
wałbrzyskiego szpitala.
Prokuratura czeka jeszcze na ekspertyzę biegłych z Akademii Medycznej we
Wrocławiu, która wyjaśni, czy nie popełniono błędów lekarskich w diagnozowaniu
i leczeniu kobiety.
Ale nawet jeśli eksperci stwierdzą, że w trakcie przyjęcia pacjentki do
szpitala rozpoznano próbę usunięcia ciąży i nie poinformowano policji lub
prokuratury, lekarze nie usłyszą żadnych zarzutów.
- W kodeksie karnym nie ma paragrafu nakazującego lekarzom informowania nas o
takich przypadkach - mówi Ścierzyńska. - To jest tylko obowiązek moralny.

Zwolennicy aborcji na życzenie przekonują, że ten przypadek tylko potwierdza,
jak niedoskonała jest obowiązująca w naszym kraju ustawa antyaborcyjna. Z
najnowszego raportu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wynika, że
w ogóle nie jest przestrzegana. Badania wskazują, że nie zlikwidowała ani nie
ograniczyła zjawiska usuwania ciąży. Przyczyniła się natomiast do zwiększenia
skali tzw. podziemia aborcyjnego. Wynika z nich również, że część klientek
podziemia to kobiety mające prawo do legalnej aborcji, które z rozmaitych
względów nie mogą go wyegzekwować.
Tymczasem obrońcy życia i działacze ruchów ProLife twierdzą, że łatwy dostęp
do aborcji nie jest rozwiązaniem, a kobieta, które nie chce urodzić dziecka,
nie musi go zabijać. Jest przecież adopcja. Ksiądz Marek Korgul, rzecznik
biskupa świdnickiego, przekonuje, że kobiety, które z różnych względów chcą
oddać dziecko, mogą liczyć na wsparcie Kościoła.
- W Krakowie siostry nazaretki uruchomiły tak zwane okno życia, w którym można
zostawić noworodka. Kilkoro dzieci już tam znaleziono i to pokazuje, że to
działa - mówi ksiądz. I dodaje, że dyskusje o ochronie życia poczętego
katecheci rozpoczynają już w gimnazjum.

Życie jednak pokazuje, że często kobiety wolą przerwać ciążę, niż podrzucić
dziecko na przykład do kościoła.
- Jest wiele czynników, które o tym decydują - wyjaśnia Tomasz Łysakowski,
psycholog społeczny. - Ciąża może komplikować kobiecie np. plany zawodowe. Nie
bez znaczenia jest także wpływ środowiska. Tak jest choćby w przypadku ciąż u
nastolatek, które budzą wiele kontrowersji.

Zjawisko niepożądanych ciąż to również efekt słabej edukacji seksualnej
młodzieży oraz dostępności środków antykoncepcyjnych. Według danych Światowej
Organizacji Zdrowia w Polsce nowoczesne środki antykoncepcji stosuje tylko 19
procent kobiet. Dla porównania w Wielkiej Brytanii 81, we Włoszech 38,9, a w
Rumunii 29,5 procent.

Wałbrzyski ginekolog z 15-letnim stażem przyznaje, że problem jest skomplikowany.
- Niechciane ciąże będą się zawsze zdarzały. Można jednak zmniejszyć ich
liczbę, uświadamiając już nastoletnie osoby. Cieszy mnie, że do gabinetu coraz
częściej przychodzą młode dziewczyny z matkami. To oznacza, że seks przestaje
być tabu w rodzinie - mówi.
www.polskatimes.pl/gazetawroclawska
Obserwuj wątek
    • gotlama Re: Aborcja po polsku 21.11.08, 19:26
      Może warto zapytać różnych "swieto..bliwych " KIEDY I GDZIE usłyszeli w kościele
      kazanie, że niechciane dziecko - to nie koniec świata, że to heroizm (zarazem
      podwójny dobry uczynek, donosić ciążę i rozstać się ze swoim dzieckiem gdy już
      się je widziało po urodzeniu , dając mu w ten sposób szansę na nowe życie w
      rodzinie adopcyjnej.
      Gdzie i kiedy usłyszeli w kościele - do jakiej instytucji mogą się zgłosić
      kobiety w takich tarapatach i jaką pomoc otrzymają?
      Może KK zamiast tyle brylować w prasie i na salonach politycznych w celu
      zaostrzenia ustawy - zabrał by się za pracę "u podstaw" ?

      A dziecko niechciane - to nie tylko dziecko z gwałtu czy bezmyślności , to także
      dziecko z "katolickiego" obowiązku małżeńskiego gdy w kasie pustka....

      Ten cudzysłów nie jest bez powodu. Mąż który p.... o "obowiązku" - tyle ma
      wspólnego z obowiązującą obecnie doktryną KK (tą watykańską) co kozia kiszka z
      waltornią.
      • znana.jako.ggigus niech święto..bliwi 21.11.08, 21:53
        chrzanią innym o niezabijaniu dziecka, donoszeniu ciąży i oddaniu dziecka do
        domu dziecka albo do innych potrzebujących. Niech to robią, ale niech się na
        miłość boską odczepią od wyborów innych ludzi.

        A do czego święto..bliwość prowadzi: przykład z życia. Koło praltyki lkearskiej,
        która m.in. wykonuje codziennie zabiegi usuwania ciąży (normalnie wykonują je
        wszyscy lekarze, w wynajmowanych klinkach raz w tyg., ale mają dosyć protestów
        obrońców życia i robią to raczej potajemnie), więc koło tej kliniki wczoraj w
        deszczu, zimie i wietrze klęczał młody facet i z krzyżem ręce i łzami w oczach
        modlił się za kobietami, które TAM wchodziły.
        Do czego prowadzi fanatyzm.
        Mam nadzieje, że faceta niedługo złapie porządny reumatyzm, bo długo klęczał
        (wielokrotnie wchodziłam i wychodziłam wczoraj z domu).
        • gotlama Re: niech święto..bliwi 21.11.08, 22:24
          To akurat nie to - to jest wiara,że własnym cierpieniem uratuje się czyjeś
          życie. Paradoksalnie - ten człowiek, o ile dotrze do niego, że dzięki
          przekazywaniu informacji i organizowaniu konkretnej pomocy może zdziałać więcej
          niż płaczem i modlitwą - będzie najlepszym orędownikiem wyjścia innego niż aborcja.
          Mam nadzieję,że reumatyzm go nie złapie i wiele ścieżek będzie mógł wydeptać, by
          pomóc kobietom którym aborcja jawi się jako jedyne rozwiązanie, choć nie zawsze
          tak jest.

          Nie cierpię fanatyków, którzy złamanego grosza na ratowanie nienarodzonych ani
          na utrzymanie narodzonych dobrowolnie nie wpłacili i nawet nie modlą się za
          "zbłąkane kobiety" tylko rozglądają się za kamieniami do rzucania.
          • znana.jako.ggigus Re: niech święto..bliwi 21.11.08, 22:36
            nie syłszałam o przypadku, żeby fanatycy spod kliniki zajęli się naprawdę pomocą
            , co najwyżej znikają na parę mies. i wracają i ze zdwojoną siłą od nowa to samo.
            • saszenka2 Re: niech święto..bliwi 23.11.08, 00:28
              I to pokazuje, że niechciana ciąża może być zagrożeniem dla zdrowia
              i życia kobiety, bo jeśli kobieta nie chce dziecka, zrobi wszystko,
              by usunąć ciążę, jest zdesperowana. Na pewno realna pomoc
              ograniczyłaby ilość aborcji, ale na razie jej ani widu, ani słychu...
              • memphis90 Re: niech święto..bliwi 27.11.08, 12:15
                Pfff, co za argumentacja:/ Gdyby rzeczona pani nie wsadziła sobie jakiegoś
                metalowego wieszaka czy szydełka od robótek w celu uszkodzenia płodu, to by
                żyła. A podczas "legalnego" skrobania w szpitalu też jest ryzyko przebicia
                macicy i powikłań.

                Chciała zabić dziecko, zapłaciła za to życiem. Sprawiedliwość losu.
                • agnieszka_lll Re: niech święto..bliwi 27.11.08, 12:59
                  nie jesteś od osądzania innych. jezeli wierzysz w Boga to oddaj Jemu
                  to prawo...
                • bene_gesserit Re: niech święto..bliwi 27.11.08, 13:10
                  memphis90 napisała:

                  > Chciała zabić dziecko, zapłaciła za to życiem. Sprawiedliwość
                  losu.

                  O tak, los powinien pamietac o wszystkich grzesznicach, maly slodki
                  aniolku.
                • gotlama Re: Sprawiedliwość losu wg. memphisa 27.11.08, 23:01
                  Nieważne,że dziecko też zginęło, ważne, że kobieta nie chcącą "błogosławionego
                  daru życia" została przykładnie ukarana.

                  Wiesz memphis, czym się różnią zwolennicy poglądów "dla życia" od zwolenników
                  "przeciw wyborowi"?
                  Zwolennicy pierwszej opcji ubolewali by, że "mogła urodzić i zostawić, a tak -
                  obydwoje umarli", drudzy odczuwają mściwą satysfakcję czytając o jej śmierci, a
                  dziecko tak naprawdę niewiele ich obchodziło.
        • anesta Re: niech święto..bliwi 27.11.08, 14:51
          "Tymczasem obrońcy życia i działacze ruchów ProLife twierdzą, że łatwy dostęp do
          aborcji nie jest rozwiązaniem, a kobieta, które nie chce urodzić dziecka, nie
          musi go zabijać."
          Nie wiem, kto pisał ten tekst, ale jest tu tak waląca op oczach nielogiczność,
          że potencjalny redaktor/sekretarz redakcji czy inny pies, który zatwierdził to
          do druku powinien poddac się dobrowolnie medialnemu ostracyzmowi!!!!!!!!! "jeśli
          nie chce urodzić" = jesli nie chce, by istota o rozmiarach ok. 4 kg przeciskała
          jej się przez macicę, to "nie musi go [dziecka] zabijać"... Litości. Tylko, że
          skoro ProLife i reszta oszołomów proponują oddanie dziecka do adopcji, to - rany
          boskie - ona je przeciez musi urodzić :)))))) Czy nie da się oddać niechcianej
          "ciąży"/dziecka bez jego urodzenia!
          • kocia_noga Re: niech święto..bliwi 27.11.08, 17:42
            anesta napisała:

            Czy nie da się oddać niechcianej
            > "ciąży"/dziecka bez jego urodzenia!


            Powinna być taka możliwość - przeszczep płodu chętnemu
            antychoicowcowi płci dowolnej. Ostatecznie żywicielem płodu może być
            także facet.
    • easz Re: Aborcja po polsku 21.11.08, 23:29
      > Lekarze wałbrzyskiego szpitala przyznają, że kobieta zachowywała
      się dziwnie,
      > była zamknięta w sobie. Jednak doszli do takich wniosków już po
      fakcie.
      > - Gdybyśmy wiedzieli wcześniej o jej problemach, z pewnością byśmy
      jej
      > pomogli. Współpracujemy z psychologiem - tłumaczy Alicja Daleczko,
      dyrektorka
      > wałbrzyskiego szpitala.


      > Prokuratura czeka jeszcze na ekspertyzę biegłych z Akademii
      Medycznej we
      > Wrocławiu, która wyjaśni, czy nie popełniono błędów lekarskich w
      diagnozowaniu
      > i leczeniu kobiety.
      > Ale nawet jeśli eksperci stwierdzą, że w trakcie przyjęcia
      pacjentki do
      > szpitala rozpoznano próbę usunięcia ciąży i nie poinformowano
      policji lub
      > prokuratury, lekarze nie usłyszą żadnych zarzutów.
      > - W kodeksie karnym nie ma paragrafu nakazującego lekarzom
      informowania nas o
      > takich przypadkach - mówi Ścierzyńska. - To jest tylko obowiązek
      moralny.

      Ja chyba tego nie rozumiem? W pierwszej części tego fragmentu jest
      mowa o tym, że kobieta zachowaywała się dziwnie, w sensie
      psychicznym, bo dalej jest o psychologu. Potem jest o aktualnym
      wyjaśnianiu, czy dobrze ją zdiagnozowano i leczono. Czyli rozumiem,
      że z tego dziwnego zachowania/tego o czym to zachowanie mogło
      świadczyć - np. depresja. Za chwilę już jest o tym, że nawet jeśli
      zaszedł błąd lekarzy, tj. nie rozpoznali, że próbowała usunąć ciążę
      i tego NIE ZGŁOSILI, to itd. Może się czepiam, a może to skrót
      myślowy jakiś dziwaczny, ale dla mnie to znaczy tyle, że znów
      ważniejsza stała się próba przerwania/przerwanie ciąży niż zdrowie,
      życie (tej) kobiety:(
      • kocia_noga Re: Aborcja po polsku 22.11.08, 10:37
        A może tak : gdyby zdiagnozowali np depresję czy inny stan
        psychiczny ( co to znaczy "zachowywała się dziwnie" w ustach
        lekarzy???) odbiegający od zdrowej normy, to ich obowiązkiem było
        skonsultować ją z psychologiem, zaś po stwierdzeniu próby usunięcia
        ciąży "moralnym" obowiązkiem było doniesienie na policję.
        Np: zgłasza się do szpitala ktoś w szoku, z raną postrzałową, więc
        lekarze najpierw zajmuja się raną, potem dzwonią na policję, a potem
        ewentualnie kierują do psychologa - tak powinno być.
        Ale jest tak: nie dzwonia na policję (prawdopodobnie dlatego że
        większość społeczeństwa jest przeciwna obowiązującej ustawie o
        ochronie płodu kosztem życia i zdrowia matki), podtrzymują ciążę -
        wbrew woli pacjentki, ale konsultowanie jej z psychologiem
        zasadniczo mija się z celem, bo ona jest zdecydowana, a żaden
        psycholog, nawet gdyby stwierdził, że z przyczyn psychologicznych
        powinna przerwać ciążę, nic jej nie pomoże.
        W sumie - tak, od dawna, życie kobiety pzregrywa z życiem zygoty.
        Ale to żadna niespodzianka - o to walczą antychoicowcy.
        • gruzlica Re: Aborcja po polsku 22.11.08, 13:22
          kocia_noga napisała: W sumie - tak, od dawna, życie kobiety
          pzregrywa z życiem zygoty.
          > Ale to żadna niespodzianka - o to walczą antychoicowcy.

          No ale tym razem zygota nie wygrala, nie ma ani jednej ani drugiej
          Ciekawe czy ktos sie za ta "zblakana dusze" modli...
          straszne co sie w tej Polsce dzieje
        • easz Re: Aborcja po polsku 23.11.08, 00:07
          kocia_noga napisała:

          > wbrew woli pacjentki, ale konsultowanie jej z psychologiem
          > zasadniczo mija się z celem, bo ona jest zdecydowana, a żaden
          > psycholog, nawet gdyby stwierdził, że z przyczyn psychologicznych
          > powinna przerwać ciążę, nic jej nie pomoże.

          Właśnie, jak to jest w takich sytuacjach? Co oznacza dokładniej
          zagrożenie zdrowia i życia? A zdrowie psychiczne coś tutaj znaczy w
          ogóle? Myślę, że kiedy pierwszy raz ta kobieta trafiła na oddział,
          to była jak piszesz - jak z raną postrzałową - dla psychologa przede
          wszystkim. Ja to rozmiem, co napisali, tylko... nie rozumiem.
          • saszenka2 Re: Aborcja po polsku 23.11.08, 00:31
            easz napisała:

            > kocia_noga napisała:
            >
            > > wbrew woli pacjentki, ale konsultowanie jej z psychologiem
            > > zasadniczo mija się z celem, bo ona jest zdecydowana, a żaden
            > > psycholog, nawet gdyby stwierdził, że z przyczyn
            psychologicznych
            > > powinna przerwać ciążę, nic jej nie pomoże.
            >
            > Właśnie, jak to jest w takich sytuacjach? Co oznacza dokładniej
            > zagrożenie zdrowia i życia? A zdrowie psychiczne coś tutaj znaczy
            w
            > ogóle? Myślę, że kiedy pierwszy raz ta kobieta trafiła na oddział,
            > to była jak piszesz - jak z raną postrzałową - dla psychologa
            przede
            > wszystkim. Ja to rozmiem, co napisali, tylko... nie rozumiem.

            W Polsce zdrowie psychiczne nie jest brane pod uwagę, w Hiszpanii
            tak, a ustawę mają tak samą jak u nas, ale szeroko ją interpretują.
          • kocia_noga Re: Aborcja po polsku 23.11.08, 09:11
            W latach 70. mozna było dostać skierowanie na zabieg do szpitala
            państwowego od psychiatry, której/mu się oświadczyło, że ciąża
            spowodowała myśli i zamiary samobójcze. Oczywiście niekoniecznie
            była to prawda, ale lek. nie mógł zlekceważyć. Do prywatnego gina na
            zabieg nie tzreba było żadnych scenek u psychiatry.Wszystkie
            informacje - co, jak i gdzie krążyły wśród dziewczyn.
            Antychoicowcy jeśli myślą, to chyba zdają sobie sprawę z tego, że
            ponowne przyjęcie takiego rozwiązania de facto będzie skutkowało tym
            samym.
            A więc, jeśli kobieta "zachowuje się dziwnie" i można stwierdzić u
            niej nieudaną próbę pzrerwania ciąży, to co jej może dać psycholog?
            Może ją wyciszyć, wspólnie poukładać jej problemy, ale gdy ona jest
            zdecdydowana usunąć ciążę, w niczym jej nie pomoże.Nie zmieni jej
            decyzji, nie załatwi zabiegu.

            Pod koniec lat 80. kościół wymusił wprowadzenie konsultacji z
            psychologiem przed dokonaniem zabiegu. Te konsultacje niczego nie
            zmieniły.
            • easz Re: Aborcja po polsku 23.11.08, 22:51
              kocia_noga napisała:

              > A więc, jeśli kobieta "zachowuje się dziwnie" i można stwierdzić u
              > niej nieudaną próbę pzrerwania ciąży, to co jej może dać psycholog?
              > Może ją wyciszyć, wspólnie poukładać jej problemy, ale gdy ona
              jest
              > zdecdydowana usunąć ciążę, w niczym jej nie pomoże.Nie zmieni jej
              > decyzji, nie załatwi zabiegu.

              Rozumiem. Ale wracając do początku, czy to mimo wszystko znaczy, że
              nic nie trzeba robić? Tylko tak sobie taką kobietę zostawić, bez
              żadnej psychologicznej pomocy, wsparcia? W pierwszym poście takie
              choćby wyciszenie miałam na myśli. To, co trzeba nie zostało
              zrobione, być może nie zdążono, ale z tego jak się teraz lekarze
              tłumaczą bynajmniej nie to wynika. Wynika za to, że się poodwracły
              priorytety niektórym - nie jest ważne to co powinno być ważne, jest
              na długodługo nic-drugim miejscu.
              • kocia_noga Re: Aborcja po polsku 24.11.08, 09:22
                No JASNE ! Gdyby nie histeria antychoicowa pewnie pacjentka
                doczekałaby się jakiejkolwiek pomocy.
            • memphis90 Re: Aborcja po polsku 27.11.08, 12:18
              Sorry, ale skrobanka nie jest lekiem na depresję czy tendencje samobójcze. Na
              tej samej zasadzie trzebaby dopuścić zabicie noworodka z powodu depresji
              poporodowej matki. Bezsens.
              • znana.jako.ggigus Re: Aborcja po polsku 27.11.08, 19:11
                nie o lek na depresje tu chodzilo, a o to, ze kobieta nie chciala urodzic.
                Nie przekrecaj faktow.
                Depresja poporodowa to inna sprawa, nie wrzucaj wsz. do jednego worka z napisem:
                modrestwo.
        • memphis90 Re: Aborcja po polsku 27.11.08, 12:17
          (prawdopodobnie dlatego że
          > większość społeczeństwa jest przeciwna obowiązującej ustawie o
          > ochronie płodu kosztem życia i zdrowia matki),

          Nie istnieje taka ustawa. Wręcz przeciwnie- życie kobiety stawia się NAD życiem
          dziecka i to ją nakazuje ratować w pierwszej kolejności w razie zagrozenia życia.
          • kocia_noga Re: Aborcja po polsku 27.11.08, 13:05
            Łżesz.Płód i nosząca go kobieta pzrez pewien czas stanowią jedno
            cialo, więc zawsze coś wygrywa przeciwko sobie - albo dobro kobiety,
            albo płodu. W sytuacji prawnej ochrony płodu wygrywa płód. Nie ma
            ustawy biorącej w obronę dobro kobiety w przypadku ciąży. Stąd te
            śmierci kobiet ciężarnych, którym odmówiono pomocy. A przerweanie
            ciąży owszem, może być lekarstwem na depresję i zamiary samobójcze w
            razie gdy ciąża jest jedyną ich przyczyną.
            Będzie jeszcze gorzej, ponieważ skoro już doszło do przeważenia
            racji i praw na stronę płodu, kobiety ciężarne utracą prawa
            obywatelskie. Tak to działa.
          • gotlama Re: Aborcja po polsku 27.11.08, 21:19
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2686049.html
            A tu przykład, jak życie kobiety stawia się nad życiem dziecka w jej macicy i
            ratuje w pierwszej kolejności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka