bene_gesserit
19.04.09, 13:34
Polowa wywiadu z Malenczukiem na lamach Vivy jest o jego
frustracjach i przemysleniach (huhuh), dotyczacych kobiet:
>>– Chyba nie masz zbyt dobrego zdania o kobietach, co?
Maciej Maleńczuk: Z czasem mam coraz gorsze.
– Dlaczego?
Maciej Maleńczuk: To śliski temat. Bardzo śliski. Na pewno chcesz
wiedzieć?
– Tak.
Maciej Maleńczuk: Dobra. Powiem ci, bo wiele nocy nie przespałem,
zastanawiając się, dlaczego kobiety są takie, a nie inne. Uważam,
że w etapie ewolucji kobiety same ustawiły się w podrzędnej roli,
ponieważ to są małe cwaniary. Mamią mężczyznę makijażem, perfumami,
a wszystko po to, żeby go ogłupić, a potem przejąć jego konto, dom,
dzieci, pozbawić go wszystkiego i na koniec jeszcze powiedzieć, że
jest draniem i do niczego się nie nadaje. To jest prostytucja
rozwinięta na szeroką skalę i najdroższa dziwka jest tańsza od
kobiety, z którą mężczyzna się zwiąże na stałe. Masz żonę, to płać,
bo zachciało ci się z nią przespać.
– Nie ma od tego wyjątku?
Maciej Maleńczuk: Mało jest kobiet, które są prawdziwe i niczego
nie udają. Więcej jest takich bab, które wrzeszczą, domagając się
równouprawnienia. Tylko czy aby na pewno? Czy wy nie chcecie
specjalnego traktowania? Chętnie porozmawiałbym na ten temat z
Manuelą Gretkowską. Jeśli kobiety tak bardzo chcą równouprawnienia,
proszę bardzo. Tylko niech sąd też na równi je traktuje z
mężczyznami wtedy, kiedy walczą o opiekę nad dziećmi. Teraz jest
tak, że kiedy tylko w małżeństwie się nie układa, baba zaraz
zabiera dzieci. Potem szybko znajduje sobie jakiegoś gacha, dzieci
muszą się na to patrzeć, a ojciec bulić, żeby mogła z tamtym sobie
uwić gniazdko. Każda żona to dziwka, a małżeństwo to
zinstytucjonalizowana prostytucja. I koniec. I kropka.
– Gdybyś mógł cofnąć czas, nie ożeniłbyś się nigdy?
Maciej Maleńczuk: Ożeniłbym się. Nie wymagaj od artysty
konsekwencji. Ale to nadal nie zmienia faktu, że małżeństwo to
piekło.
– No proszę, a to nie kto inny tylko Ty dałeś się żonie
przyprowadzić na smyczy na galę Fryderyków.
Maciej Maleńczuk: Uważam, że to było bardzo męskie. A poza tym nie
zawsze ten, kto ma smycz na szyi, jest podporządkowany. Często to
on właśnie prowadzi. Eee tam. Szkoda o małżeństwie gadać. Na
szczęście ja tak się urządziłem w życiu, że kiedy żona mnie wkurzy,
to nie muszę nocować w hotelu, tylko mogę wsiąść w samochód i
jechać do siebie na wieś.
– Za córkami wtedy nie tęsknisz?
Maciej Maleńczuk: Tęsknię. To w końcu moje dzieci. Mam cztery
córki. Najstarsza, Zuzanna, ma 25 albo 26 lat. Nie utrzymujemy
kontaktu. Z Ewą, moją żoną, mamy trzy córki: Irmę, Ritę i Elmę.
Irma ma 11 lat i dużo już z nią gadam. Teraz piszemy razem
scenariusz. Siadamy przy stole i codziennie z pół kartki staramy
się zapisać. Mądra dziewczyna mi się urodziła. Szkoda, że nie
przyniosłem wierszyka, jaki ostatnio napisała o gramatyce. Byłem w
szoku. Myślałem, że od kogoś zerżnęła, a ona mówi, że sama. Jest
bystra.
– Żałujesz czegoś w swoim życiu?
Maciej Maleńczuk: Wielu rzeczy. Przede wszystkim chyba tego, że
przespałem się z paroma panienkami, z którymi nie powinienem tego
robić. Po pijaku zaliczyłem kilka libidalnych akcji, kompletnie
niepotrzebnych. Parę zdzir powinienem sobie darować.
– Żałujesz dlatego, że to się potem odbiło szerokim echem?
Maciej Maleńczuk: Tak. Baby mają to do siebie, że plotkują, robią
kwasy, plączą ci się po życiorysie i to tylko dlatego, że się z
nimi przespałeś. Z czasem to się właśnie w człowieku zmienia, że
nie reaguje tak libidalnie jak wtedy, gdy był gó...arzem. Pamiętam
siebie, gdy miałem 30 lat. Wtedy dupa to była podstawa. Parę
drinków i człowiek nie mógł już myśleć o niczym innym. Libido
strasznie obciąża człowieka, robi mu bałagan z życia. To wszystko
długo trwa, ciężko się z tego wydostać. Dopiero teraz, gdy blisko
mi do pięćdziesiątki, czuję, że jestem od tego uwolniony.
Najbardziej jednak martwi mnie to, że kiedyś libido zabierze mi
dzieci i że one pójdą za tym głosem, tak jak i ja kiedyś
poszedłem.<<
Calosc - rownie zenujaca, ale przez to ciekawa, tu:
polki.pl/viva_artykul,10012577.html?print=1