Dodaj do ulubionych

Wpadłszy tylko na chwilę

01.07.09, 09:07

nie mam czasu studiować wątków dot. parytetu, więc może już inne
osoby zwróciły uwagę na to - jesli tak, to proszę o skasowanie tego
postu ; chodzi mi o niekonsekwencję a nawet sprzeczność w
rozumowaniu antyfeministów.
Z jednej strony żelazny argument przeciwko parytetom jest ten, że
podział na płcie jest jednym z nieskończonej ilości podziałów i nie
ma powodu żeby go wyróżniać, bo dlaczego np nie parytety dla
rudych, stolarzy itp, a z drugiej zachłystywanie się przypadkiem
Pop, wychowywania omijającego płciową stygmatyzację.
Wszyscy antyfeminiści są zwolennikami oddzielania płci i to im
bardziej antykobiecy, tym większy i skrajniejszy ma być podział,
wszyscy oni twierdzą, że k. różnią się od m. niemal wszystkim, ale
tylko do momentu gdy zaczyna się walka o władzę.
Z jednej strony oczywisty i widoczny podziaŁ genderowy - sklepy dla
kobiet i dla mężczyzn, literatura, filmy, zabawki, kosmetyki ( nie
mające odpowiednika - sklepów dla stolarzy, rudych itd) a z drugiej
nagły znik podziału gdy chodzi o utrzymanie władzy sprawowanej przez
płeć męską.
Obserwuj wątek
    • bruford Tłumaczenie postu autorki poniżej 01.07.09, 10:49
      Tak tak , nie nie , a wszystko inne od złego pochodzi :)

    • bugmenot2008_2 Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 01.07.09, 10:49
      Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne. Skąd pomysł mianowicie, że owe porównanie (stolarze i rudzi) to "żelazny argument antyfeministów przeciw parytetom"? Otóż - nawet jeśli tego typu tekst się gdzieś tam przewija od czasu do czasu - to nie jest wcale żaden żelazny argument, i w ogóle nie to jest nerwem, środkiem ciężkości, osią, i Bóg wie czym jeszcze, problemu parytetów! Może jakbyś jednak odrobinę czasu znalazła, to zobaczyłabyś, że - nawet w tych tematach tutaj - w kontekście parytetów podnoszone są zupełnie inne kwestie.

      Poza tym, również część feministek jest przeciwna parytetom, a także oburza je, choćby na tym forum, kwestia Popa - i im jakoś "sprzeczności w rozumowaniu" nie zarzucasz.

      Nie sądzę, żeby niechęć do parytetów i eksperymentów na dzieciach wymagała jakiegoś specjalnego "antyfeminizmu".

      Na marginesie mówiąc: jeśli wszyscy zaczną rozumować jak rodzice Popa, to w fizyce dynamika bryły sztywnej na zawsze pozostanie lepiej zbadana niż mechanika płynów - ta ostatnia wszak, jak poucza nas Luce Irigaray, wymaga kobiecego podejścia. Bezpłciowcy nie zdołają wydrzeć przyrodzie tego sekretu - mogą to zrobić jedynie fizyczki, i to też tylko te co bardziej kobiece.


      • bruford Re: Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 01.07.09, 10:56
        Zauważ ,że próżno szukać krytycyzmu wobec Irregaray czy choćby
        Solanas.Dvorkin to ikona.Nawet nie ma o co kopii kruszyć.
        • bene_gesserit Re: Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 01.07.09, 18:12
          bruford napisał:

          > Zauważ ,że próżno szukać krytycyzmu wobec Irregaray czy choćby
          > Solanas.Dvorkin to ikona.Nawet nie ma o co kopii kruszyć.

          Tak, Dworkin do ikona dla wielu i licznych :)))
          Jest w Polsce wiele femnistek, ktore zauwazyly, ze druga fala sie
          skonczyla.
          • bruford Re: Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 02.07.09, 10:43
            Jak i takich które uważają ,że to rozróżnienie w Polsce jest bez
            sensu (Sylwia Chutnik)
      • benek231 Re: Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 01.07.09, 15:08
        bugmenot2008_2 napisał:


        > Na marginesie mówiąc: jeśli wszyscy zaczną rozumować jak rodzice Popa,...
        =====
        Kiedys, gdy jeszcze korygowano mankutow, nauczyciel w mojej klasie wydarl sie na
        jednego z nich: "a jakby tak wszyscy zaczeli pisac lewa reka..."
        • bugmenot2008_2 Re: Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 01.07.09, 15:11
          Korygowanie leworęcznych to oczywiście absurd, a przede wszystkim robienie krzywdy, tylko że nie bardzo widzę analogię, chyba że chodzi Ci o podobieństwo brzmienia i składni przytoczonych fraz.
          • benek231 Re: Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 01.07.09, 15:21
            bugmenot2008_2 napisał:

            > Korygowanie leworęcznych to oczywiście absurd, a przede wszystkim robienie
            krzywdy, tylko że nie bardzo widzę analogię, chyba że chodzi Ci o podobieństwo
            brzmienia i składni przytoczonych fraz.
            ======
            Nie, chodzilo mi o niedorzecznosc stwierdzen typu "a gdyby tak wszyscy".
            • bugmenot2008_2 Re: Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 01.07.09, 15:28
              No, samo powiedzenie "a gdyby tak wszyscy" to niedorzeczność, Twój nauczyciel nie był łaskaw dokończyć swojej złotej myśli. Chodzi o to, żeby jeszcze powiedzieć, co by się wtedy stało. :)

              A poważnie mówiąc - ludzie z leworęcznością się rodzą albo nie (mało prawdopodobne, żeby naraz wszyscy się urodzili leworęczni), głupie pomysły natomiast mogą przyjść nagle do głowy wszystkim, tak już zresztą w historii bywało. Zbiorowe szaleństwa się zdarzają, i zazwyczaj, gdy się już zdarzą, wesoło nie jest.
              • benek231 Re: Piękne rozumowanie, tyle że założenia błędne 01.07.09, 15:53
                bugmenot2008_2 napisał:

                > No, samo powiedzenie "a gdyby tak wszyscy" to niedorzeczność, Twój nauczyciel
                nie był łaskaw dokończyć swojej złotej myśli. Chodzi o to, żeby jeszcze
                powiedzieć, co by się wtedy stało. :)
                ====
                Na tym wlasnie zakonczyl: zawiesil glos :) A dalej i tak wiadomo, jako ze jest
                to po prostu niemozliwe aby "wszyscy tak".

                Ciesze sie, ze nie wziales tego do siebie, gdyz chodzilo mi o zwrocenie uwagi na
                bezsensowne sformulowanie bedace nazbyt czesto w uzyciu - zjawisko
                charakterystyczne nie tylko dla polskiej kultury. Zwrot zazwyczaj sluzacy
                ustawianiu naiwnego klienta w kacie.
                >
    • stephen_s Re: Wpadłszy tylko na chwilę 01.07.09, 12:26
      Po pierwsze, to pozwolę sobie zauważyć, że nie trzeba być antyfeministą, by
      krytykować parytety. Ja antyfeministą nie jestem, a też nie podoba mi się ten
      pomysł.

      PO drugie: w sumie poczyniłaś ciekawe obserwacje, Kocia, serio. Ale zauważ, że
      to też działa w drugą stronę: skoro wg feminizmu płeć to rzecz bez specjalnego
      znaczenia, to czemu akurat w sprawie płci powinny obowiązywać parytety? Skoro
      nie obowiązują w przypadku wielu innych kryteriów?
      • kocia_noga Re: Wpadłszy tylko na chwilę 01.07.09, 14:22
        stephen_s napisał:

        > Po pierwsze, to pozwolę sobie zauważyć, że nie trzeba być
        antyfeministą, by
        > krytykować parytety.


        Oczywiście, nie kwestionuję tego.



        > to też działa w drugą stronę: skoro wg feminizmu płeć to rzecz bez
        specjalnego
        > znaczenia, to czemu akurat w sprawie płci powinny obowiązywać
        parytety?

        Skąd ci się wzięło przekonanie że feminizm uważa płeć za rzecz bez
        znaczenia? Pogięło cię?
        Płeć mogłaby być rzeczą bez specjalnego znaczenia w idealnym świecie
        przyszłości z naszych marzeń i snów, póki co, jest istotną kwestią
        społeczną, cechą dzielącą ludzi na rządzących i rządzonych.
        A kwestia płci jest bez znaczenia dla antyfeministów tylko gdy
        chodzi o władzę - wszystko jedno kto rządzi, byleby to byli
        mężczyźni.
        Podział społeczeństwa nie jest podziałem jednym z wielu, ale
        PODSTAWOWYM, najważniejszym, pozostałe, np podział na klasy i
        warstwy społ. nie sa tak kategoryczne i strzeżone.


        Skoro
        > nie obowiązują w przypadku wielu innych kryteriów?
        >
        • bugmenot2008_2 Pytanie tylko, czy parytety rzeczywiście zapewnią 01.07.09, 15:09
          > jest istotną kwestią społeczną, cechą dzielącą ludzi na rządzących i rządzonych.

          Zgoda. Pytanie tylko, czy parytety rzeczywiście zapewnią kobietom poczucie, że są reprezentowane. Problem w tym, że znakomita większość ludzi w Polsce (zdaje się że znacznie powyżej 70%) nie czuje się reprezentowana. Ja na przykład - i nie sądzę, bym był specjalnie odosobniony - nie czuję specjalnej więzi z tą bandą bałwanów, mimo że są w większości tej samej płci co ja.

          > nie jest podziałem jednym z wielu, ale
          > PODSTAWOWYM, najważniejszym, pozostałe, np podział na klasy i
          > warstwy społ. nie sa tak kategoryczne i strzeżone.

          Rzeczywiście tak jest? Myślę, że na przykład urodzenie się mężczyzną w nieciekawej rodzinie w większym stopniu utrudnia przyszłe życie i osiągnięcie sukcesu niż urodzenie się kobietą w dobrej.
          • kocia_noga Re: Pytanie tylko, czy parytety rzeczywiście zape 01.07.09, 20:47
            bugmenot2008_2 napisał:

            Pytanie tylko, czy parytety rzeczywiście zapewnią kobietom
            poczucie, że
            > są reprezentowane.


            Już pisałam, a teraz powtórzę, że w naszym pięknym kraju zbyt wiele
            spraw dotyczących rządzenia jest do naprawy i w tej chwili parytety
            IMHO niczego nie załatwią, parytety są dobre w krajach o ustalonej
            demokracji, obywatelstwie itp i tam gdzie są, lepiej lub gorzej
            funkcjonują nie powodując upadku demokracji - u nas jeśliby zostały
            wprowadzone (czego w najśmielszych wybrykach fantazji nie
            przewiduję) spowodowałyby jeszcze większy bajzel niż jest. Ale to
            moje zdanie. U nas jest he he demo - kracja.


            > > nie jest podziałem jednym z wielu, ale
            > > PODSTAWOWYM, najważniejszym, pozostałe, np podział na klasy i
            > > warstwy społ. nie sa tak kategoryczne i strzeżone.
            >
            > Rzeczywiście tak jest? Myślę, że na przykład urodzenie się
            mężczyzną w niecieka
            > wej rodzinie w większym stopniu utrudnia przyszłe życie i
            osiągnięcie sukcesu n
            > iż urodzenie się kobietą w dobrej.

            Jasne, ale zawsze jest możliwość awansu i nikt nie ma na czole
            napisane do jakiej warstwy należy. Nie zaznacza się przynależności
            ubiorem, odmiennym wychowaniem (przynajmniej w czasach powszechnej
            edukacji) i zbiorem mitów. Nikt nie musi tkwić w biedzie dozywotnio,
            przynajmniej teoretycznie.
            • easz Re: Pytanie tylko, czy parytety rzeczywiście zape 01.07.09, 23:46
              kocia_noga napisała:

              > Jasne, ale zawsze jest możliwość awansu i nikt nie ma na czole
              > napisane do jakiej warstwy należy. Nie zaznacza się przynależności
              > ubiorem, odmiennym wychowaniem (przynajmniej w czasach powszechnej
              > edukacji) i zbiorem mitów. Nikt nie musi tkwić w biedzie
              dozywotnio, przynajmniej teoretycznie.

              W jednym miejscu, w którym pracowałam nie przyjmowano nawet na staż
              osób mieszkających w dzielnicy, która uchodziła w mieście za
              slamsową. Nie było bata.
    • benek231 Cos dla oslody Kociu :) 01.07.09, 15:16
      Skoro nie wszystko czytalas.

      forum.gazeta.pl/forum/w,212,97259091,97317271,Re_Mit_parytetu_to_nie_zaden_mit_O_.html
      Parytety nie psulyby demokracji. Wrecz przeciwnie - zaistnialaby szansa na
      wzbogacenie jej wiekszym wplywem kobiet na sprawy je dotyczace. Znacznie gorzej
      z osiagnieciem parytetow, ale o tym to juz mowilem. :)
      • ja.sinner Re: Cos dla oslody Kociu :) 01.07.09, 19:57
        > Znacznie gorzej
        > z osiagnieciem parytetow, ale o tym to juz mowilem. :)

        gorzej, ale zaczac od czegos trzeba
        Kopernik nie byl pierwszym uczonym, ktory glosil heliocentryzm -
        nie bylo mu latwo dowiesc, ze nie ma niepodwazalnych dogmatow.
    • black-emissary Re: Wpadłszy tylko na chwilę 01.07.09, 21:02
      Jak już wcześniej słusznie zauważono teksty o łysych bynajmniej nie są "żelaznym argumentem".
      Jeżeli już ma to być argument, to można brać pod uwagę podział ze względu na wiek. Cecha mająca ogromny wpływ na potrzeby człowieka, imho zdecydowanie większy niż płeć. A wychowywanie dziecka bez zwracania uwagi na jego wiek też jest szeroko krytykowane.

      Najbardziej jednak zaciekawił mnie inny problem - jak nazywa się osoba, dla której płeć nie ma szerszego znaczenia? Bo ani feminista ani antyfeminista :).
      • easz Re: Wpadłszy tylko na chwilę 01.07.09, 23:42
        black-emissary napisała:

        > Jak już wcześniej słusznie zauważono teksty o łysych bynajmniej
        > nie są "żelaznym argumentem".

        A jakim? do zdmuchnięcia, jak piórko?

        > Jeżeli już ma to być argument, to można brać pod uwagę podział ze
        > względu na wiek. Cecha mająca ogromny wpływ na potrzeby człowieka,
        > imho zdecydowanie większy niż płeć.

        Płeć ma nie mieć wpływu na jakość życia, ale to docelowo,
        póki co, to pobożne życzenia.
        Było coś takiego jak partia emerytów i rencistów, nawet dwie, więc.

        > A wychowywanie dziecka bez zwracania uwagi na jego wiek też jest
        > szeroko krytykowane.

        Co masz na myśli?

        > Najbardziej jednak zaciekawił mnie inny problem - jak nazywa się
        > osoba, dla której płeć nie ma szerszego znaczenia? Bo ani
        > feminista ani antyfeminista :).

        Jestem ciekawa, co wymyślisz:)'
        • black-emissary Re: Wpadłszy tylko na chwilę 01.07.09, 23:49
          easz napisała:
          > A jakim? do zdmuchnięcia, jak piórko?

          Jest próbą wskazania absurdalności pomysłu parytetów płciowych.

          > Płeć ma nie mieć wpływu na jakość życia, ale to docelowo,
          > póki co, to pobożne życzenia.

          Byli już tacy, co docelowo raj obiecywali, a póki co...

          > Było coś takiego jak partia emerytów i rencistów, nawet dwie, więc.

          Była też partia kobiet.

          > > A wychowywanie dziecka bez zwracania uwagi na jego wiek też jest
          > > szeroko krytykowane.
          > Co masz na myśli?

          To mam na myśli, że uznanie absurdalności parytetów wiekowych nie oznacza, że ma się uznawać wiek za element nie mający znaczenia przy wychowywaniu dziecka.
          I na tej samej zasadzie niechęć do parytetów płciowych nie musi oznaczać zachwytu nad rodzicami Popa.

          > Jestem ciekawa, co wymyślisz:)'

          Ja mam wymyślać? To nie ja dzielę świat na feministki i antyfeministów.
          • kocia_noga Re: Wpadłszy tylko na chwilę 02.07.09, 06:52
            black-emissary napisała:

            > easz napisała:
            > > A jakim? do zdmuchnięcia, jak piórko?
            >
            > Jest próbą wskazania absurdalności pomysłu parytetów płciowych.

            absurdalną, za to wciąż powtarzaną.

            Absurdalną, bo parytety działają od lat w innych krajach, a poza tym
            nieuczciwą, bo usiłującą wcisnąć fałszywą analogię.


            >
            > > Płeć ma nie mieć wpływu na jakość życia, ale to docelowo,
            > > póki co, to pobożne życzenia.
            >
            > Byli już tacy, co docelowo raj obiecywali, a póki co...
            >

            Twój raj wygląda tak : nie ma dyskryminacji, kobieta jak zechce, ma
            równe szanse.


            > I na tej samej zasadzie niechęć do parytetów płciowych nie musi
            oznaczać zachwy
            > tu nad rodzicami Popa.

            A ktoś tak twierdzi?


            >
            > > Jestem ciekawa, co wymyślisz:)'
            >
            > Ja mam wymyślać? To nie ja dzielę świat na feministki i
            antyfeministów.
            >

            A na co? Bo na feministki i resztę zdaje się - tak.
            • dzikowy Re: Wpadłszy tylko na chwilę 02.07.09, 10:39
              > A na co? Bo na feministki i resztę zdaje się - tak.

              Nie zdawałem sobie sprawy, że masz tak moherowy ogląd świata. Jednoczmy
              się, Siory, bo wszędy wilcy :P
              • bruford Re: Wpadłszy tylko na chwilę 02.07.09, 15:22
                Stąd wlaśnie mój moher-like komentarz.
                Najbardziej rozśmieszają mnie analizy typu :wszyscy antyfeminiści....
                • mijo81 Re: Wpadłszy tylko na chwilę 02.07.09, 19:26
                  "......są zwolennikami oddzielania płci i to im
                  bardziej antykobiecy, tym większy i skrajniejszy ma być podział,
                  wszyscy oni twierdzą, że k. różnią się od m. niemal wszystkim, ale
                  tylko do momentu gdy zaczyna się walka o władzę".

                  To mnie najbardziej rozbawiło :)

                  A ciekawe czy do antyfemnistów zaliczamy również antymenistki i nie-
                  feministki tudzież nie-feministów
          • easz Re: Wpadłszy tylko na chwilę 02.07.09, 15:03
            black-emissary napisała:

            > Jest próbą wskazania absurdalności pomysłu parytetów płciowych.

            Nie udała się.

            > > Płeć ma nie mieć wpływu na jakość życia, ale to docelowo, póki co, to
            pobożne życzenia.
            >
            > Byli już tacy, co docelowo raj obiecywali, a póki co...

            Tak, ale to była moja odpowiedź na Twoje -

            Jeżeli już ma to być argument, to można brać pod uwagę podział ze względu na
            wiek. Cecha mająca ogromny wpływ na potrzeby człowieka, imho zdecydowanie
            większy niż płeć.


            Nie chodzi o obiecywanie, jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś to komuś obiecał,
            hłehłe, że płeć nie będzie miała wpływu na jakość życia, jeśli wybierzemy
            gościa/gościówę x. Interesujące spostrzeżenie, Black.
            Gadanie, że nie powinna mieć jest póki co, ale miejmy nadzieję i róbmy wszystko,
            żeby słowo ciałem się stało. My róbmy. Pod tym chyba jesteś w stanie się
            podpisać, no nie wierzę, że nie.

            > Była też partia kobiet.

            Czyli sama potwierdzasz, że takie cuś bywa i jakoś egzystuje.
            PK występuje w interesach kobiet, zwłaszcza niektórych;) pytanie czy
            wystarczająco dobrze to robi.
            I nie była, a jest nadal. Świetny dowód na to, że jak się tak istotną/e kwestie
            chce traktować w oderwaniu od reszty, tak jak ta partia, to się ani nigdzie nie
            zajdzie, ani niewiele zdziała. Potwierdzenie, że emancypacja i równouprawnienie
            nie istnieją w oderwaniu np. od demokracji. A linkowałam art. na Femino.

            > To mam na myśli, że uznanie absurdalności parytetów wiekowych nie oznacza, że
            ma się uznawać wiek za element nie mający znaczenia przy wychowywaniu dziecka.

            Ale co ma tu piernik?

            > I na tej samej zasadzie niechęć do parytetów płciowych nie musi oznaczać
            zachwy tu nad rodzicami Popa.

            A to jaki ma związek z tym o czym rozmawiamy?
            Przejawiam chęć do parytetów p., a rodzicami Pop się nie zachwycam. Co tu ma
            piernik?
            • black-emissary Re: Wpadłszy tylko na chwilę 02.07.09, 19:27
              easz napisała:
              > Nie udała się.

              Do jednych przemówi, do innych nie. Jak wszystko.

              > Gadanie, że nie powinna mieć jest póki co, ale miejmy nadzieję i róbmy wszystko
              > ,
              > żeby słowo ciałem się stało. My róbmy. Pod tym chyba jesteś w stanie się
              > podpisać, no nie wierzę, że nie.

              Nie, nie podpiszę się pod tym. Nie wierzę w to, by cel uświęcał środki. Nawet, jeżeli ów cel mi się osobiście może podobać.

              > Czyli sama potwierdzasz, że takie cuś bywa i jakoś egzystuje.

              A gdzieś temu zaprzeczałam?
              Partia emerytów, kobiet czy piwoszy, a nawet łysych może sobie istnieć w demokratycznym społeczeństwie.

              > Ale co ma tu piernik?

              To tyczyło się pierwszego posta w wątku, jakoby niechęć do parytetów miała stać w pośredniej opozycji do krytyki rodziców Pop(a).

              > A to jaki ma związek z tym o czym rozmawiamy?

              J.w.
              • easz Re: Wpadłszy tylko na chwilę 06.07.09, 02:32
                black-emissary napisała:

                > > Gadanie, że nie powinna mieć jest póki co, ale miejmy nadzieję i
                róbmy wszystko, żeby słowo ciałem się stało. My róbmy. Pod tym chyba
                jesteś w stanie się podpisać, no nie wierzę, że nie.
                >
                > Nie, nie podpiszę się pod tym. Nie wierzę w to, by cel uświęcał
                środki. Nawet, jeżeli ów cel mi się osobiście może podobać.

                Czyli kto tu programowo jednak jest na nie?
                Nie, cel nie ma uświęcać środków. Środki nie są złe, więc to
                niepotrzebne - wyjaśniłam to w wątku obok, przy termometrze itd.
                Gdybyś tylko chciała się nad tym jeszcze raz zastanowić, po całości,
                przeanalizować, jako że mi nie sprzyjasz;)
                • black-emissary Re: Wpadłszy tylko na chwilę 06.07.09, 23:41
                  easz napisała:
                  > Czyli kto tu programowo jednak jest na nie?

                  Nie programowo. Po prostu nie spodobało mi się w tamtej wypowiedzi słowo wszystko.

                  > Nie, cel nie ma uświęcać środków. Środki nie są złe, więc to
                  > niepotrzebne - wyjaśniłam to w wątku obok, przy termometrze itd.

                  Problem w tym właśnie, że te środki są w moim odczuciu złe.
                  Ja nawet obawiam się, że one nie prowadzą do celu.

                  > Gdybyś tylko chciała się nad tym jeszcze raz zastanowić, po całości,
                  > przeanalizować, jako że mi nie sprzyjasz;)

                  Jako zadeklarowany ewolucjonista wierzę w to, że najlepszym rozwiązaniem jest jednak poczekać to sto lat, a póki co robić swoje.
                  • easz Re: Wpadłszy tylko na chwilę 07.07.09, 01:11
                    black-emissary napisała:

                    > Problem w tym właśnie, że te środki są w moim odczuciu złe.
                    > Ja nawet obawiam się, że one nie prowadzą do celu.

                    Same nie. Mam nadzieję, że to gadanie, domaganie się parytetów
                    wymusi działania dodatkowe, tak ze strony męzczyzn, jak i kobiet. I
                    mam też na myśli działania, reakcje zinstytucjonalizowane.

                    > Jako zadeklarowany ewolucjonista wierzę w to, że najlepszym
                    > rozwiązaniem jest jednak poczekać to sto lat, a póki co robić
                    > swoje.

                    To poczekać, czy robić swoje? ;)
                    Pewnie, nie jest najlepiej, mogłoby być dużo lepiej, no ale nie mamy
                    też Afganistanu:/ I jeśli za sto lat nie będziemy mieć, to uff.
                    • black-emissary Re: Wpadłszy tylko na chwilę 07.07.09, 01:30
                      easz napisała:
                      > Same nie.

                      Ani same, ani w związku partnerskim, małżeńskim ani poliandrycznym, ani w
                      haremie, wspólnocie czy kółku gospodyń wiejskich.

                      > Mam nadzieję, że to gadanie, domaganie się parytetów
                      > wymusi działania dodatkowe, tak ze strony męzczyzn, jak i kobiet.

                      Ja obawiam się, że to gadanie spowoduje jedynie zmęczenie, rozdrażnienie i
                      generalne wku...enie społeczeństwa.
                      Szczególnie w naszym kraju, gdzie z historycznych przyczyn krzywym okiem patrzy
                      się na takie próby manipulacji.

                      > To poczekać, czy robić swoje? ;)

                      Poczekać i robić swoje :).

                      Pisałam już kiedyś chyba o tym - nasze babki czy prababki w sumie to miały łatwo
                      - wiadomo było o co walczą. Usunięcie zakazów to cel prosty i przejrzysty,
                      wiadomo jak go wprowadzić.
                      Dalej jest już o wiele trudniej. Prawo można zmienić od ręki, mentalność zmienia
                      się pokoleniami. I tutaj nie jest już tak łatwo określić co dokładnie chcemy
                      zmienić, w jakim kierunku. Jeszcze trudniej zdecydować jak.
                      A może lepiej uznać, że rewolucja się skończyła i pozwolić postępować naturalnym
                      procesom?
                      Jedna dobra polityk, naukowiec czy bizneswoman więcej robi dla przełamania
                      stereotypów niż banda wrzeszczących feministek domagających się zakazów,
                      nakazów, przywilejów i punktów za pochodzenie... znaczy się płeć.
                      • easz Re: Wpadłszy tylko na chwilę 07.07.09, 02:25
                        black-emissary napisała:

                        Jaka rewolucja? Tu nie było żadnej rewolucji, tu jest ciągle ślimak.

                        > Poczekać i robić swoje :).

                        Sprzeczność. Jak będziesz czekała, to się nie doczekasz. A grzebać
                        sobie możesz, powodzenia.

                        > Jedna dobra polityk, naukowiec czy bizneswoman więcej robi dla
                        > przełamania stereotypów niż banda wrzeszczących feministek
                        > domagających się zakazów, nakazów, przywilejów i punktów za
                        pochodzenie... znaczy się płeć.

                        Chyba sama w to nie wierzysz? Tak, widziałam co się robi z użerania
                        jednoosobowego - Środa, albo Jaruga-Nowacka.
      • margot_may Re: Wpadłszy tylko na chwilę 06.07.09, 05:22
        > Jeżeli już ma to być argument, to można brać pod uwagę podział ze względu na wi
        > ek. Cecha mająca ogromny wpływ na potrzeby człowieka, imho zdecydowanie większy
        > niż płeć. A wychowywanie dziecka bez zwracania uwagi na jego wiek też jest sze
        > roko krytykowane.

        Wiek nie jest sztywnym podziałem. Tak się składa, że wszyscy obywatele prędzej
        czy później przejdą przez każdą grupę wiekową, więc mają wspólne interesy. To
        byłoby bez sensu gdyby młodzi głosowali nad niskimi emeryturami na przykład.
    • margot_may Re: Wpadłszy tylko na chwilę 06.07.09, 05:28
      Ja też nie czytałam wątków o parytetach. A rozumowaniem mam proste: kobiety
      przez wieki były dyskryminowane w dostępie do zawodów, nauki oraz
      intelektualnie. Niemożliwe jest wyrugowanie tych zjawisk w ciągu stu lat. A
      przecież o to się rozchodzi: parytety na listach wyborczych mogą być, jeśli jest
      dyskryminacja kobiet.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka