bene_gesserit
28.07.09, 02:00
Oboje,
nie tylko ona:
Sąd uznał wczoraj, że obydwoje małżonkowie z podlubelskiego
Czerniejowa są winni śmierci swoich pięciorga nowo narodzonych
dzieci.
To był już trzeci proces w tej sprawie, w poprzednich skazywano
tylko kobietę, wyroku dla jej męża domagały się organizacje
broniące praw kobiet.
Jolanta K. między 1992 a 1998 rokiem urodziła w domu pięcioro
dzieci. Wszystkie topiła w wannie, owijała w gazety i reklamówki,
po czym wkładała do zamrażarki. W czasie przeprowadzki ciała
noworodków przełożyła do beczki, tam zostały znalezione.
Kobieta już dwukrotnie była skazywana - raz na dożywocie, a po
apelacjach na 25 lat. Jej mąż, oskarżony o nakłanianie do zbrodni,
za każdym razem był uniewinniany. Sąd dawał wiarę jego linii
obrony, że choć regularnie z żoną współżył, nie wiedział o ciążach.
Przeciwko tym wyrokom protestowały organizacje feministyczne i
obrońcy praw kobiet. Trzy lata temu pod listem w tej sprawie
podpisało się 20 organizacji i ponad 200 osób. Wśród nich prof.
Wiktor Osiatyński i prof. Magdalena Środa.
W listopadzie ub.r. wyrok uniewinniający Andrzeja K. druzgoczącej
krytyce poddał sąd apelacyjny. Nakazał sprawę rozpatrzyć ponownie i
ustalić motywy zabójstw, a także to, czy można wierzyć Andrzejowi
K., który twierdzi, że nie nakłaniał żony do morderstw.
Wczoraj sąd okręgowy wydał trzecie już nieprawomocne
rozstrzygnięcie. Kobieta została skazana na 25 lat, jej mąż na 12
lat więzienia i pozbawienie praw publicznych na cztery lata. Chwilę
po oczytaniu tajnego uzasadnienia wyroku sąd aresztował Andrzeja K.
http://tinyurl.com/m65x4w