anell
16.04.04, 10:31
Od kilku tygodni szukam w Warszawie moiejsca gdzie mogę zgobić fotokoagulację
nadżerki. Jak już mi się wydawałao znalzlam, bo pani recepcjonistka
poinformaowała mnie że taki zabieg mogę wykonać to nagle zaczęły się
schody... na początek nie była mi w stanie powiedzieć jakiego typu laser
posiadają, jak już udalło jej się taką informację pozyskać (była to informaja
mnie satysfakcjonująca) to umówiłam sie na wizytę sądząc, że wszystkiego
dowiem się od lekarza. Natomiast jak zobaczyłam pana doktora to... chciałam
uciec. Znacie to pierwsze wrażenie....
Stwierdziałam jednak, ze nie należy być uprzedzonym.
no i zaczął się horror.
Facet mnie nie słuchał! Zadawał pytania, na które też nie za bardzo słuchał
odpowiedzi.
jak przeszło do badania to nim zdążyłam zaprotestować wsadził mi wziernik,
któryego dezynfekcja po poprzedniej pacjentce polegała na opłukaniu wodą z
kranu!!!!!! A tamta laska miała mycoplasmy.
Ja sie z mycoplasm leczylam przez ostatnie 2 m-ce i wiem, zde ich nie miałam
az do wczoraj.
Co za debil!!!! IJESZCZE ZAZADAŁ ZA WIZYTĘ 90 PLN.