dzisiaj bylam u lekarza i okazalo sie, ze mam nadzerke.w ogole, lekarz mowil
jakies dziwne rzeczy, dla mnie straszne, ze
tarcza jest brodawkowata(?)
i w ogole oohyda...(tak powiedzial!!!) i ze jak on mogl napisac, ze ta tarcza
jest czyta( badal mnie 2mnc temu)
to bylo okropne, nie bylam w stanei sei o nic zapytac.
a poszlam tylko po recepty na pigulki

mam odebrac wynik cytologii za 2 tygodnie.
czytalam archiwum tego forum i sa tak rozne opinie na temat nadzerki..
robic cos z tym?
w ogole moge' oddac' sie w rece lekarza studenckiego (tzn, na pewno przyjmuje
tez gdzies prywatnie) czy np. isc do lekarza mamy w rodzinnym miescie?
no i czy jakies znaczenia maja tabletki?
wiem ,ze to glupie, ale nie chcialabym ,zeby matka wiedziala o nich...
jesu...:\\\
prosze, odpowiedzcie cos