Dziewczyny, jak to jest z tymi normami laboratoryjnymi?
Badałam prolaktynę i wyszło mi 22,0 ng/ml. Według laboratorium norma to: 1,2 do 19,5.
Kiedyś badałam w innym labaratorium i tam górna granica to 20, a w jeszcze innym nawet 30.
Poszperałam na forum i tu też, co wypowiedź, to inna norma.
Tak więc jak to jest?
Czy norma zależy od laboratorium, od odczynników jakich się tam używa czy czegoś tam, czego używa się przy analizie?
ps. mój gin powiedział, że moja prolaktyna jest na granicy normy i póki co nie ma powodu do niepokoju.
jestem po odstawieniu pigułek i mam po tym zawirowania w postaci opóźnień okresu, plamień.
teraz dostałał femoston i czekam, ale plamię ciągle