winnetka
11.03.05, 05:28
Mam 23 lata,2 tygodnie temu po raz pierwszy poszlam do ginekologa. Nie mialam
jakichs wiekszyw powodow do niepokoju-ot,tak postanowilam zaczac sie
regularnie
badac jako,ze od ponad roku jestem mezatka i za jakis czas planujemy z mezem
dziecko. Lekarka okazala sie byc dosyc mila, zagadywala mnie rozmowa,abym sie
nie denerwowala,ale w rezultacie nie wypytywala mnie o zbyt wiele rzeczy o
ktore jak sadze spytac byla powinna. Jedyne o co zapytala to,czy bylam kiedys
w
ciazy i czy mam regularne cykle. Pobrala wymaz i powiedziala,ze jezeli nie
zadzwoni do 10 dni to oznacza,ze wszystko jest w porzadku-jesli jednak
zadzwoni,oznacza to,ze cos jest nie tak. Po 7 dniach zadzwonila i okazalo
sie,ze mam zglosic sie do Niej, bo wyszly mi zle wyniki. Wiadomosc ta podala
mi
sekretarka. Chcialam umowic sie na ten sam dzien,ale jak sie okazalo nie ma
juz
miejsc,wiec umowilam sie za tydzien. Roztrzesiona opowiedzialam wszystko
Mezowi,ktory przekonal mnie,abym zadzwonila ponownie i porozmawiala z lekarka
proszac Ja o podanie wyniku przez telefon, co uczynilam. Sekretarka
powiedziala,ze lakarka jest zajeta,a kiedy poprosilam o to,by do mnie
oddzwonila uslyszalam,ze moze se przytrafic nagly wyjazd do szpitala i nie
oddzwoni raczej. Na nic sie zdalo tlumaczenie,ze bardzo sie denerwuje i
prosze
o powiedzenie mi,co jest nie tak.Lekarka oczywiscie nie oddzwonila. Mieszkam
w
Stanach, lekarka jest Polka i kiedy przyszlam do gabinetu to rzecza jaka Ja
najbardziej interesowala byl numer ubezpieczenia mojego Meza- tak sie
sklada,ze
mamy bardzo dobre ubezpieczenie,wiec mogla sciagnac z nas sporo kasy. Po
takim
potraktowaniu mnie przez telefon Maz stwierdzil,ze nie powinnam juz do Niej
isc, bo zapewne chce tylko kase z nas sciagnac. Namawia mnie bym poszla do
innego lekarza i powtorzyla badania. Zadzwonil dzis do lekarki odwolac wizyte
i
poprosil o wyslanie nam do domu wynikow(inni lekarze tak robia) na co lekarka
odpowiedziala Mu,ze: 'Zona ma zle wyniki i ma sie do mnie zglosic,a wynikow
nie
wysylam,bo prawo tego zabrania(bzdura!) i nie jestem oszustka jak
lekarz,ktory
Wam wyslal.Poza tym nie bede na taki temat rozmawiac'. Maz sie rozlaczyl.Co
sadzicie o takiej lekarce? Wiem,ze dla wielu z Was to moze nie jest
problem,ale
ja jestem okropnie niesmiala i nerwowa i musialam bardzo sie przelamac,aby
pojsc do gabinetu,a tu od razu dowiaduje sie,ze zle wyniki i w dodtaku nie
wiem
o co chodzi. Zwyczajnie boje sie. Moja Mama w wieku okolo 36 lat miala 3
stopien i wycinana szyjke macicy,jedna Babcia cudem wyleczyla raka, druga
zmarla na raka,tak samo Dziadziu. Nie pokazuje po sobie nerwow,ale panicznie
sie boje. Radzicie mi isc od razu do innego,dobrego lekarza, czy moze jednak
isc do tej samej lekarki zobaczyc,co z tymi wynikami nie tak? Bardzo prosze o
rade.Anka