Witam, po raz pierwszy na forum, i bardzo prosze o radę.
Moje problemy z nawracjacym zapaleniem pecherza trwaja juz od roku i po
kolejnych wizytach u lekarzy i kolejnych antybiotykach, które nie bardzo
przynoszą efekt tracę juz nadzieje
Nie wiem czy to ma jakies znaczenie ale sam początek dziwnie zbiegł sie w
czasie z rozpoczęciem współzycia,niestety... Dostawałam standardowo furagin,
tony furaginu. Ktoś zasugerował przebadanie sie pod katem chlamydii
trachomatis, ale wynik z krwi wyszedł negatywny. Z posiewu moczu z kolei
wyszło ze przyczyna jest E.coli- 10^6, wiec jadłam: cipronex, nolicin,
amoksiklaw, biseptol..no i oczywiscie furagin profilaktycznie, a potem
ginjal.Ulga rzeczywiscie byla odczuwalna(pieczenie przy oddawaniu moczu
minelo, ból nerki również, mocz stracił ten intensywny zapach) jak brałam
antybiotyki..Niestety powtorny posiew znow wykazał coli i faecalis..

moja
lekarka własciwie sie poddała, i wiosna tego roku skierowała do nefrologa.
Pani nefrolog pierwsze co ,to kazała powtórzyć badanie na chlamydię,zanim
zaczniemy leczyc cokolwiek innego, ale próbkę trzeba pobrać z cewki(!), jako
ze wynik z krwi jest niewiarygodny.. no i rzeczywiście, w materiale pobranym
z cewki wykryto chlamydię. no wiec zaczelo sie leczenie chlamydii -
standardowo 3tyg doxycykliną, potem jednorazowo 1 gram sumamedu. partner
równiez był leczony. znów wszystko było pieknie, miałam odczekac jakis czas i
powtórzyc wynik na obecnosc chlamydii ale nie zdążyłam...dolegliosci wrocily,
wiec potem jeszcze 2 tyg Rulidu, w czasie ktorego nie odczulam zadnej
poprawy, ale jako ze lekarka nieosiągalna na urlopie, wzielam calosc. przy
okazji wizyty u ginekologa, zapytałam co on o tym sadzi, na co odpowiedzial
mi ze jego zdaniem mam niedoleczona e.coli bo co do tej chlamydii to on
wogóle nie jest pewny, bo z identyfikacja tej bakterii sa jakies powazne
problemy metodologiczne (???? przeciez wymaz z cewki mial dawac gwarancje!)
Doradzil powtorzyc posiew moczu, wyszlo znow e.coli 10^6. Teraz wzielam
pierwsza dawke szczepionki urovaxom(10dni) wraz z oflodinexem (5dni)
(+clotrimazolum w globulkach+lactovaginal) DO tego urinal,w planach na
dłuugo. mam odczekac 2-3dni zeby móc powtórzyc posiew. czesc objawów
ustąpiła, został liczony juz chyba w miesiacach ból nerki, moze nawet nie
zawsze ból, tylko taki ucisk, i takie dziwne uczucie, nie wiem jak to opisać,
mrowienia (?) w cewce moczowej, odczuwalne najczesciej po opróznieniu
pecherza. jak znam swoje cialo, to wiem ze normalne toto nie jest, wiec
pewnie to nie koniec przygód
wiec pytanie: Co mam robić? powtorzyc posiew moczu, to oczywiste.. ale co
dalej, zakladajac ze moje przeczucia sa trafne? co z chlamydia? lekarka poki
co odradzila powtorzenie badania.. czy sa jakies dodatkowe badania ktore
powinnam zrobic? co od strony ginekologicznej - czy zrobienie posiewu z
szyjki macicy ma jakis sens? czy moze w czymkolwiek pomóc? co z leczeniem
partnera?
lub moze z innej strony, czy ktos odniósl sukces po długotrwałej walce z
chlamydią i/lub coli? JAK ?
pozdrawiam smutno,
e