Gość: Joanek
IP: 62.233.138.*
16.10.01, 05:51
Choruję na zdziczałą kompletnie tarczycę (w tej chwili ostra niedoczynność,
wcześniej nadczynność). Próbuję zaobserwować związek pomiędzy wahaniami poziomu
hormonów T3 i T4 a dolegliwościami z zakresu PMS - są to głównie dolegliwości
natury psychicznej (agresywność, skłonność do depresji, niemożność
kontrolowania emocji) - ale nie bardzo mi wychodzi. Czasem PMS dolega mi bardzo
silnie, czasem prawie wcale. Badania ginekologiczne nie wykazują absolutnie
żadnych nieprawidłowości, a mimo to miesiączki są nieregularne, czasem bardzo
bolesne. Czy istnieje związek między produkcją hormonów tarczycy a wydzielaniem
hormonów żeńskich? Jeśli tak - jaki jest to związek, w jaki sposób dysfunkcje
tarczycy wpływają na cykl miesiączkowy i kobiece dolegliwości hormonalne?
Endokrynolodzy udzielają mi sprzecznych informacji na ten temat, jestem więc
całkowicie zagubiona, a PMS doskwiera mi czasem poważnie.