Dodaj do ulubionych

Kto sie boi ginekologa?

20.03.03, 21:23
Ostatnio dosc czesto na Forum ZK padaja opinie na temat stachu badz tez jego
braku przed ginekologiem. Mnie zawsze sie wydawalo, ze wizyta u ginekologa
jest czyms normalnym, nie wywolujacym wiekszych emocji (no, moze oprocz tej
pierwszej smile Z niejakim zdziwieniem czytam opinie, w wiekszosci panow,
mowiace o uczuciu wstydu i strachu podczas takowych odwiedzin.
Drogie Panie i Drodzy Panowie!
Kto i dlaczego w takim razie boi sie ginekologa??? Pod pojeciem strachu i
wstydu nie mam na mysli uczucia pewnego dyskomfortu czy lekkiego
zazenowania, ale obawy niemalze powstrzymujacej kobiety przed wizyta u
lekarza tej profesji. Pytanie zadaje nie tylko Paniom, poniewaz i Panowie
raczyli byli wziac udzial w dyskusji o pierwszym razie u ginekologa i wydaja
sie byc zaineresowani tym tematem. Czy uwazacie, ze kobieta powinna czuc
wstyd przed ginekologiem? Jesli tak, to dlaczego?
Od razu odpowiem za siebie: ginekologa nie boje sie, a moj maz nie widzi nic
niezwyklgo w tym, ze chodze do lekarza tej specjalnosci. Do tej pory takie
podejscie do gina wydawalo mi sie standardem, jednak po przeczytaniu kilku
postow na podobne tematy mam watpliwosci czy rzeczywiscie wiekszosc mysli
tak jak ja. Prosze o opinie.
Pozdrawiam
Beemka.
Obserwuj wątek
    • moboj Re: Kto sie boi ginekologa? 20.03.03, 22:01
      przyznam się, że z niejakim zdziwieniem czytała wypowiedzi - tylko panów - o
      tym, jak to jest źle z tymi ginekologami, że to wstyd, że często, że ginekolog
      to pierwszy facet (jesli to facet) kobiety - bzdury, bzdury, bzdury. przyznam
      się, że ci panowie pisali w tonacji pt "na pewno chodzą się puszczać".
      moja ginekolożka jest wspaniałą lekarką, taką prawdziwą, z powołania (nie kasa
      jest dla niej najważniejsza). nigdy nie odczuwałam ani wstydu przed nią, ani
      strachu. zresztą tak patrzę na moje wizyty u niej i myślę sobie, ze tak
      naprawdę badanie jest "skutkiem ubocznym" moich wizyt. przeważnie siedzę u niej
      w gabinecie z godzinę i sobie rozmawiamy. ja jestem nauczycielką i logopedką,
      ona ma dzieci w wieku szkolnym, więc mamy wspólne tematy. a badanie to tak na
      końcu... o wszystko mogę ją pytać, ona wszystko tłumaczy, zawsze bada piersi,
      jak trzeba to zrobi usg bez żadnych dodatkowych opłat - co tu dużo pisać - to
      lekarka doskonała, bez zarzutu. mam do niej 200% zaufania.
      do ginekologa po raz pierwszy poszłam w wieku 17 lat, gdyż uznalam, że to
      bardzo "akuratna" pora na taką wizytę. zauważyłam, że kobiety im starsze, tym
      większe mają opory.przyznam, że trochę byłam zdenerwowana przed tą wizytą, ale
      dlatego, że to nowość, nie wiadomo, jak badanie wyglada, czy boli itd.
      wiem, że na pewno nie poszłabym do ginekologa - faceta. zresztą nigdy nie
      chodzę do lekarzy - facetów. wtedy bym sie wstydziła, o tak. ale nie przy
      kobiecie. jakoś nie mam ochoty rozbierać się przed facetem innym niż mój
      partner.
      chodzenie do ginekologa jest dla mnie normalną sprawą, chodzę do mojej pani
      doktor co sześć miesięcy, bo biorę pigułki i dostaje od niej zawsze sześć lub
      siedem recept. gdybym chciala od niej recepty na cały rok też bym dostała, ale
      wolę co sześć miesięcy sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku.
      dodam, że mój partner zawsze chodzi na wizyty razem ze mną i bardzo się uśmiał
      czytając posty panów,którzy wypowiadali się w wątku o wizytach u ginekologa
      (nie pamietam dokładnego tytułu, ale stali bywalcy wiedzą , o co chodzi.)
      pozdrawiam.
    • so-nia Re: Kto sie boi ginekologa? 21.03.03, 08:06
      Mnie też zdumiał ten wątek o strachu, wstydzie itp. A niektóre wypowiedzi panów
      były... no, nie określę tego wprost, ale tak mnie zdenerwowały, że
      zrezygnowałam z pierwotnej chęci dorzucenia kilku swoich uwag.
      Swoją pierwszą wizytę odbyłam w wieku lat 15-tu u ginekologa mężczyzny. Fakt,
      byłam trochę zdenerwowana, bo nie wiedziałam, jak dokładnie wygląda badanie,
      ale nie miałam oporów przed tym, żeby się rozebrać (co poniektórzy zaraz może
      obrzucą mnie epitetami...). Wytłumaczyłam sobie, że to tylko lekarz, który
      nagie, obce mu kobiety widuje kilkanaście, a może i więcej razy dziennie,
      traktuje to jako pracę, więc czemu ja mam traktować to inaczej? Chodziłam do
      różnych lekarzy - kobiet i mężczyzn - i wybierałam ich nie ze względu na płeć,
      ale ze względu na ich fachowość, kulturę bycia, wyposażenie i intymność
      gabinetu itd. Rozumiem, że są kobiety, które wolą leczyć się tylko u kobiet.
      Ale nigdy nie zrozumiem, jak można nie chodzić wcale do ginekologa, nieważne
      jakiej płci, z powodu wstydu. Uważam, że własne zdrowie jest bardzo cenne i
      warte przełamania własnych oporów.
      Zgadzam się jednak, że w niektórych gabinetach brakuje zupełnie dyskrecji i
      intymności. Drzwi wejściowe wychodzące wprost na fotel do badania pacjentek,
      wchodzenie i wychodzenie pielęgniarek i innych lekarzy podczas badania,
      konieczność spędzenia całej wizyty w stroju Ewy od pasa w dół (bo najpierw jest
      badanie, potem wywiad, a ubranie zostawia się w kabinie przed wejściem do
      gabinetu) - to nie jest zbyt przyjemne. Czuję wtedy, że moja intymność nie jest
      szanowana i unikam takich gabinetów. Szczytem wszystkiego była moja niedawna
      wizyta w szpitalu, gdzie niestety pacjentki traktuje się jak kolejny przypadek
      medyczny, a badania odbywają się taśmowo. A ponieważ była to klinika, przy
      wstępnych oględzinach obecni byli studenci. Kazano mi się rozebrać do naga,
      grupa studentów stała przyglądając mi się, a pani profesor wypełniała moją
      kartę. Czułam się zażenowana, bo odpowiedzi na kilka pytań mogłam udzielić
      równie dobrze w szlafroku, a rozebrać się tuż przed właściwym badaniem. Czułam
      się nie jak pacjentka, a jak jakiś manekin.
      • g0nia Re: Kto sie boi ginekologa? 21.03.03, 10:59
        Co do badania w obecności studentów, to słyszałam, że można nie wyrazić na to
        zgody. Prawdę mówiąc opowieści takie przyprawiają mnie o panikę, bo czeka mnie
        prowadzenie pierwszej ciąży w szpitalu klinicznym. Dotychczas byłam
        przyzwyczajona do mojej wspaniałej ginekolożki, która stwarza atmosferę
        intymności i bezpieczeństwa, czego zupełnie nie dostrzegam w szpitalu. I
        przyznam, że w momencie zmiany lekarza wizyta u ginekologa zaczyna być dla mnie
        problemem - nowe miejsce, tłumy na korytarzu, nieznani lekarze, obcesowe
        położne. Czuję się po prostu zagubiona.
    • drzazga1 Chora wyobraźnia 21.03.03, 10:38
      beemka1 napisała:

      >
      > Z niejakim zdziwieniem czytam opinie, w wiekszosci panow,

      Ciekawe co ci panowie badali sobie u ginekologa???
      Skoro sa tak świetnie zorientowani co czuje pacjentka gabinecie, to pewnie
      mają doświadczenia osobiste...

      > mowiace o uczuciu wstydu i strachu podczas takowych odwiedzin.


      No pewnie, w końcu jak można rozebrac się przez kimś obcym i pozwolić się
      dotykać, najlepiej, żeby kobieta sama nie bardzo sie orientowała, jak jest
      zbudowana "tam na dole"! Wtedy bedzie pewność, że jest "nietknięta"!!!

      I te bzdury o bólu podczas badania. Jeżeli boli, to albo przestraszona takimi
      opowieściami i spięta kobietka zaciska mięśnie albo ma np. jakis stan zapalny,
      który koniecznie trzeba wyleczyć.

      Uczucie pewnego wstydu, szczególnie u nastolatki jest naturalne, z reguły
      szybko mija, kiedy przekona się o tym, że lekarz jest po to, żeby jej pomóc.
      Ci panowie rozwodzący się na ten temat mają źle w głowach, możliwe, że uważają
      ciało kobiety za swoją wyłączną własność i skarb, a skarby to chowa sie głęboko
      i zazdrośnie strzeże....
      Szlag mnie trafia, kiedy pomyślę, ile kobiet przez takie podejście latami nie
      trafia do lekarza, mimo wyraźnych sygnałów, ze z ich ciałem dzieje się cś
      niedobrego.

      Wszystkim panom o takim podejściu radziłabym przerzucić sie na "świerszczyki",
      przy nich moga fantazjowac sobie do woli i nikomu krzywdy nie zrobią.


      Do tej pory takie
      > podejscie do gina wydawalo mi sie standardem, jednak po przeczytaniu kilku
      > postow na podobne tematy mam watpliwosci czy rzeczywiscie wiekszosc mysli
      > tak jak ja. Prosze o opinie.
      > Pozdrawiam
      > Beemka.


      Ja myślę dokładnie tak jak Ty! Dorabianie do wizyty u lekarza jakiejś chorej
      ideologii pachnie mi podejściem talibów - za ich "panowania" badanie kobiety u
      lekarza polegało na tym, że lekarz siedział po jednej stronie ścianki, a
      kobieta zasłonięta dokładnie burką po drugie. Rozmawiać mogli....
      • beemka1 Re: Chora wyobraźnia 21.03.03, 15:09
        Wiesz, ja kiedys uslyszalam, ze kobieta POWINNA sie wstydzic ginekologa, ze
        stach przed rozebraniem sie u lekarza jest tak naturalny, ze nie nalezy nawet
        probowac z nim walczyc. Co wiecej, osobnik z ktorym rozmawialam szczerze
        powatpiewal w to, ze na ginekologu widok kobiecego krocza nie robi wrazenia
        skoro on takich 'atrakcji' ma dziennie kilkanascie lub kilkadziesiat.
        Pozdrawiam
        Beemka.
        • drzazga1 Re: Chora wyobraźnia 21.03.03, 17:12
          beemka1 napisała:

          > Wiesz, ja kiedys uslyszalam, ze kobieta POWINNA sie wstydzic ginekologa, ze
          > stach przed rozebraniem sie u lekarza jest tak naturalny, ze nie nalezy nawet
          > probowac z nim walczyc. Co wiecej, osobnik z ktorym rozmawialam szczerze
          > powatpiewal w to, ze na ginekologu widok kobiecego krocza nie robi wrazenia
          > skoro on takich 'atrakcji' ma dziennie kilkanascie lub kilkadziesiat.
          > Pozdrawiam
          > Beemka.


          Ten osobnik pewnie chętnie by się w ginekologa zabawił sam....
          Zupełnie jak kolega z klasy, który w wieku lat 16 ogłaszał, że to jego
          wymarzony zawód (z biologii ledwo dociągał do oceny nr 3).
          Kretynek wyobrażał sobie, że pacjentki są zawsze młode, sliczne i finezyjnie
          wydepilowane, no i oczywiście idealnie zdrowe (bo choroba piękna raczej nie
          bywa), a z fotela to im trudno uciec... tyle atrakcji dla jednego faceta...puk,
          puk, rozum wyszedł....

          Słabo mi sie robi, jak słyszę coś takiego. Znałam osobiście 23-latkę, która
          czerwona po cebulki włosów oswiadczała, że ona do ginekologa nie pójdzie! A
          dlaczego? A... bo nie pójdzie!
          A powinna z pewnych względów. I chodziło o ginekologa - kobietę! Zresztą bardzo
          sympatyczną i delikatną.

          Swoją drogą dziewczynę powinna zaprowadzić do gina matka i to wcześnie,
          wyjaśnić, jak wygląda badanie, itd. a matki często tego tematu unikają w ogóle.
          Potem szybko zostaja babciami albo przeciwnie - nie mogą się doczekać, bo
          nieleczone stany zapalne spowodowały zrosty w jajowodach. Chowanie głowy w
          piasek i magiczne myslenie, że "jakoś to będzie" jeszcze nikomu nie pomogło.

          Pozdrawiam D.

          ps. ciekawe, czy wypowie się tutejszy etatowy przeciwnik badań
          ginekologicznych? Mnie się nawet odpowiadac mu nie chciało.
          • beemka1 Re: Chora wyobraźnia 21.03.03, 17:45
            drzazga1 napisała:

            > ps. ciekawe, czy wypowie się tutejszy etatowy przeciwnik badań
            > ginekologicznych? Mnie się nawet odpowiadac mu nie chciało.

            Hihi, a jak myslisz, kto podzielil sie ze mna tymi rewelacjami???
          • Gość: irka Re: Chora wyobraźnia IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.14, 20:25
            Właśnie wydaje mi się, że o to chodzi, że strach przed ginekologiem może wynikać z tego, że nie zawsze ten ginekolog, u którego byłyśmy wcześniej sprawdził się. Ja też miałam obawy swego czasu po jednym "specjaliście" co się znał tylko na poprawianiu swoich okularów i bazgraniu na kartce. Nic się nie odzywał nigdy. Niestety, moja mama uważała, że to super fachowiec. Dopiero później, gdy poszłam pierwszy raz do ginekologa, którego poleciła mi znajoma to się przekonałam, co to znaczy dobry ginekolog. Ale właśnie wtedy, przed tą zmianą na dr Kilijańczyka, miałam strach, o którym piszesz. Chociaż nie do końca był to strach przed wizytą, co przed tym, aby ten ginekolog nie był taki, jak tamten, którego z nazwiska przez litość nie wymienię.
    • beemka1 Re: Kto sie boi ginekologa? 21.03.03, 17:47
      Niedlugo wyjezdzam i nie bedzie mnie do niedzieli. Ciekawa jestem czy wypowie
      sie jakas pani, dla ktorej taka wizyta JEST ogromnym stresem.
      Pozdrawiam
      Beemka.
      • gosiagosia2 Re: Kto sie boi ginekologa? 22.03.03, 18:19
        ja - nie tyle się boję, ile się wsytydzę. Tak po prostu, mój Boże, może nie
        jestem taka jak wszystkie światowe kobiety, może jestem jak ta Talibka. Jest to
        dla mnie duże uczucie zażenowania podczas tej wizyty i koniec. Chodzę rzadko,
        umysł swoje, ale wsytd swoje. Finito. Tak po prsotu, krępuję się ot tak
        rozebrać przed całkiem obcą osobą. Jest to naruszenie mej imntymności. Wiem,
        wiem zdrowie itd. Jest to dla mnie najgorsze badanie ze wszystkich i lekarz
        tudzież. Dentysta to anioł. Swoją drogą byłam kiedys na imprezie i bawili się
        tam giekolodzy, dla których pacjentki (niektóre) były, nazwijmy to, atrakcyjne.
        Pewnie zaraz będą głosy, że to niemożliwe, bo facet co się naogląda itd...ja
        wiem co słyszałam i tyle.
        • drzazga1 Re: Kto sie boi ginekologa? 23.03.03, 21:02
          gosiagosia2 napisała:

          > ja - nie tyle się boję, ile się wsytydzę. Tak po prostu, mój Boże, może nie
          > jestem taka jak wszystkie światowe kobiety, może jestem jak ta Talibka.


          Te Afganki były "badane" w opisany przeze mnie sposób przez internistów.
          To przykład do jakiego stopnia może rozwinąć się paranoja względem "naruszania
          intymności"


          Jest to
          > dla mnie duże uczucie zażenowania podczas tej wizyty i koniec. Chodzę rzadko,
          > umysł swoje, ale wsytd swoje. Finito. Tak po prsotu, krępuję się ot tak
          > rozebrać przed całkiem obcą osobą. Jest to naruszenie mej imntymności. Wiem,
          > wiem zdrowie itd. Jest to dla mnie najgorsze badanie ze wszystkich i lekarz
          > tudzież. Dentysta to anioł. Swoją drogą byłam kiedys na imprezie i bawili się
          > tam giekolodzy, dla których pacjentki (niektóre) były, nazwijmy to,
          atrakcyjne.
          >
          > Pewnie zaraz będą głosy, że to niemożliwe, bo facet co się naogląda itd...ja
          > wiem co słyszałam i tyle.


          Zawsze można iść do lekarza kobiety i już.
    • misiak14 Re: Kto sie boi ginekologa? 22.03.03, 21:42
      Ja muszę przyznać, że wstydzę się ginekologa. Chodzę do kobiety, bo wiem, że
      zdrowie jest najważniejsze, ale nie robię tego z przyjemnością. Jest to dla
      mnie krępujące, koszmarne. Do tego zazwyczaj gdy się rozbieram to trzęsą mi
      się ręce, a miejsce do rozbierania jest obok fotela, naprzeciw biurka pani
      doktor (i nie ma parawanu). Nie potrafię opanować wstydu i zażenowania, a
      przyczyna - po prostu nie jestem aż tak otwarta, odważna, jak Wy - Beemka i
      Drzazga. Moje ciało to mój świat. Mój i mojego mężczyzny.
      • _kami Re: Kto sie boi ginekologa? 22.03.03, 22:11
        misiak14 napisała:

        [...]

        > Nie potrafię opanować wstydu i zażenowania, a
        > przyczyna - po prostu nie jestem aż tak otwarta, odważna, jak Wy - Beemka i
        > Drzazga.

        Tu nie chodzi o otwartość!! Tu chodzi o zdrowy rozsądek. Tylko i wyłącznie.

        > Moje ciało to mój świat. Mój i mojego mężczyzny.

        No to zrób tak, żeby jak najdłużej nie odmawiało Ci posłuszeństwa, żeby
        działało jak zegareczek... Nikt nie wymaga od Ciebie czerpania satysfakcji z
        rozkładania nóg na fotelu. Chodzi o to, żebyś o siebie dbała, tak jak każda
        kobieta dbać powinna. Chadzasz do dentysty na przeglądy? Pewnie tak. A lubisz
        to? Pewnie nie. I gucio, nie musisz, byleś chodziła regularnie co przynajmniej
        6 miesięcy! Idziesz do lekarza z grypą, czy czekasz aż 'przejdzie' tudzież
        zmieni się w coś znacznie gorszego? Zapewne idziesz. I rób tak samo w przypadku
        upławów czy zmian w miesiączkowaniu. I tylko o to w tym chodzi.

        K.
      • drzazga1 Re: Kto sie boi ginekologa? 23.03.03, 21:26
        misiak14 napisała:

        > Ja muszę przyznać, że wstydzę się ginekologa. Chodzę do kobiety, bo wiem, że
        > zdrowie jest najważniejsze, ale nie robię tego z przyjemnością.


        A kto mówi o przyjemności???
        To po prostu niewielka nieprzyjemność pozwalająca uniknąć duuużej
        nieprzyjemności i tyle.


        Jest to dla
        > mnie krępujące, koszmarne. Do tego zazwyczaj gdy się rozbieram to trzęsą mi
        > się ręce, a miejsce do rozbierania jest obok fotela, naprzeciw biurka pani
        > doktor (i nie ma parawanu). Nie potrafię opanować wstydu i zażenowania, a
        > przyczyna - po prostu nie jestem aż tak otwarta, odważna, jak Wy - Beemka i
        > Drzazga. Moje ciało to mój świat. Mój i mojego mężczyzny.


        Tak z ciekawości (nie traktuj tego jako ataku), czy na plaży siedzisz zawinięta
        po szyję w ręcznik?

        Nie wiem, ile masz lat, ja niedługo 28, mozliwe, że 10 lat temu miałabym spore
        opory przez rozebraniem się przez obcym facetem - lekarzem. Nie
        sprawdzałam tego wtedy, tylko wybierałam lekarza kobietę i po kłopocie.
        W tej chwili jest mi to raczej obojętne, lekarza wybieram pod kątem
        kompetencji, nie płci.

        Z rozebraniem sie do badania nie mam żadnych problemów, bo nie uważam, żeby
        fakt posiadania ciała był w jakikolwiek sposób wstydliwy. To, że jestem
        zbudowana jak każda inna kobieta jest całkowicie naturalne - dlaczego miałabym
        się krępować przed inną kobietą, ktora ma to samo?

        Teraz chodze do ginekologa kobiety, bo tak z kasy chorych wypada. Jest to miła,
        konkretna starsza pani. Nie wyobrażam sobie, że miałabym sie przed nią krępować.

        Badanie nie jest przyjemnością i wcale nie ma nią byc. To zwykła konieczność.
        Jedyn niepokój jaki odczuwam - to czy wszystko jest nadal w porządku.

        Znacznie większy dyskomfort odczuwam w ciasnym autobusie, kiedy nieuniknony
        jest bliski kontakt z innymi współpasażerami, jest to dla mnie pewne niemiłe
        naruszenie mojej osobistej przestrzeni.

        Teraz historyjka z życia: znajoma znajomej też wstydziła sie ginekologa. Zaszła
        w ciążę z komplikacjami i częste wizyty stały sie koniecznościa. W końcu
        nadszedł poród, położono ja w sali na piętrze. Traf chciał, że akurat malowano
        elewację i na rusztowaniach pracowali robotnicy. Oczywście nikt nie pomyślał o
        zasłonach. Zapytana, co czuła, kiedy obcy mężczyźni oglądali ją w tak intymnej
        sytuacji, znajoma stwierdziła, że wszystko jej było jedno, bo obchodziło ją
        tylko dziecko, a tamci panowie jej kibicowali i dodawali otuchy.
        Kwestia priorytetów, jak widać.
    • alulma Re: Kto sie boi ginekologa? 23.03.03, 12:40
      Ja też uważam,że wizyta u ginekologa to nic przyjemnego,ale jak wspomniano,jest
      to konieczność i trzeba przez to przejść.Odwiedzam gabinet co pół roku i zawsze
      jestem zmieszana,ale trudno trzeba dbać o swoje zdrowie.
      Pozdrawiam wszystkie panie smile))
      • ufek2 Re: Kto sie boi ginekologa? 23.03.03, 23:31
        Cześć wszystkim, cieszę się, że zdania są podzielone. Nie uważam siebie za
        jakiego paranoika, ale w moim mniemaniu o wiele bardziej kobieca jest alulma
        niż beemka. Są jednak różni ludzie i różne poglądy. Mnie nie odpowiadałoby
        takie podejście mojej żony do tematu jakie prezentuje beemka, natomiast
        podejście alulmy w zupełności odzwierciedla moje wyobrażenie relacji pomiędzy
        kobietą a jej ginelokogiem.

        alulma napisał:

        > Ja też uważam,że wizyta u ginekologa to nic przyjemnego,ale jak
        wspomniano,jest
        >
        > to konieczność i trzeba przez to przejść.Odwiedzam gabinet co pół roku i
        zawsze
        >
        > jestem zmieszana,ale trudno trzeba dbać o swoje zdrowie.
        > Pozdrawiam wszystkie panie smile))
        • beemka1 Re: Kto sie boi ginekologa? 24.03.03, 09:24
          ufek2 napisał:

          > Cześć wszystkim, cieszę się, że zdania są podzielone. Nie uważam siebie za
          > jakiego paranoika, ale w moim mniemaniu o wiele bardziej kobieca jest alulma
          > niż beemka. Są jednak różni ludzie i różne poglądy. Mnie nie odpowiadałoby
          > takie podejście mojej żony do tematu jakie prezentuje beemka, natomiast
          > podejście alulmy w zupełności odzwierciedla moje wyobrażenie relacji
          pomiędzy
          > kobietą a jej ginelokogiem.
          >

          Hmmm, skad wiedzialam, ze mnie nie zawiedziesz...
          Ciekawi mnie, jakie podejscie wedlug Ciebie prezentuje ja do wizyt u gina? Czy
          jest to dle mnie przyjemne? Czy lubie rozkladac nogi na fotelu? Bo odnosze
          wrazenie, ze dle Ciebie jestem jakas wyuzdana baba, dla ktorej wizyta u gina
          to przygoda erotyczna... Nie, po prostu nie wstydze sie, to tyle. I lepiej na
          tym wychodze, bo oszczedzam sobie stresu przy regularnych wizytach. Dzieki
          temu, ze nie denerwuje sie przed taka wizyta, mam przespane noce, nie poce sie
          ze strachu i ze spokojnym sercem otwieram drzwi gabinetu. Sadze, ze lepiej na
          tym wychodze niz kobiety, ktore takich wizyt sie boja. A Ty, jesli masz zone i
          ja kochasz, powinienes pragnac spokoju jej ducha i starac sie jej zaoszczedzic
          dodatkowego stresu. Wmawianie dzieczynom, ze strach przed ginekologiem jest
          tak nutaralny, ze nie nalezy go eliminowac (to cytat z naszej rozmowy na
          czacie), tylko poglebia ten strach i niejadna dziewczyne skutecznie odwiedzie
          od kontrolnych wizyt. Po co?
          Pozdrawiam
          Beemka.
        • moboj Re: Kto sie boi ginekologa? 24.03.03, 09:50
          1.ciekawe od kiedy kobiecość jest mierzona kwestią podejścia do wizyt u
          ginekologa.
          2. i ciekawe co pocznie taka zawstydzona bidula, kiedy przyjdzie jej rodzić w
          państwowym szpitalu, gdzie czasem i po 12 godzin leży się , przepraszam za
          określenie, z "wywalonym tyłkiem", przychodzą korowody lekarzy, a jak się trafi
          do szpitala klinicznego to i jeszcze stada studentów.
          3. ciekawe, że tylko faceci traktują wizyty kobiet u ginekologów, jak, nie
          przymierzając, wizyty w klubie erotycznym.
          (dodam, że mój partner jest normalny i z tych męskich wypowiedzi ma niezły
          ubawsmile
          • drzazga1 Re: Kto sie boi ginekologa? 24.03.03, 11:57
            moboj napisała:

            > 1.ciekawe od kiedy kobiecość jest mierzona kwestią podejścia do wizyt u
            > ginekologa.


            No wiesz, dziewczynka powinna być skromna i nieśmiała...
            A jak nie jest - ani chybi wyuzdana wszetecznica, hihi.


            > 2. i ciekawe co pocznie taka zawstydzona bidula, kiedy przyjdzie jej rodzić w
            > państwowym szpitalu, gdzie czasem i po 12 godzin leży się , przepraszam za
            > określenie, z "wywalonym tyłkiem", przychodzą korowody lekarzy, a jak się
            trafi do szpitala klinicznego to i jeszcze stada studentów.


            Zafunduje sobie traumę.


            > 3. ciekawe, że tylko faceci traktują wizyty kobiet u ginekologów, jak, nie
            > przymierzając, wizyty w klubie erotycznym.


            No właśnie, już wspominałam o chorej wyobraźni.
            To ja już wolę być "mniej kobieca" niż trząść się ze strachu i z zażenowania
            zapominać, o czym chciałam z lekarzem porozmawiać.
            Wstyd przed lekarzem jest w wielu przypadkach sztucznie generowany przez
            opinie, że wstydzić się powinno.



            > (dodam, że mój partner jest normalny i z tych męskich wypowiedzi ma niezły
            > ubawsmile

            Wcale mu sie nie dziwię. Też mam ubaw, ale także duży niesmak. Czyżby panowie
            preferujący kobiety wstydzące rozebrać się u lekarza uważali, że one nie
            rozbiorą sie nigdy przed innym facetem niż oni sami? Wstyd gwarancją wierności?
            Śmieszne.
            • beemka1 Re: Kto sie boi ginekologa? 25.03.03, 10:28
              drzazga1 napisała:

              > moboj napisała:
              >
              > > 1.ciekawe od kiedy kobiecość jest mierzona kwestią podejścia do wizyt u
              > > ginekologa.
              >
              >
              > No wiesz, dziewczynka powinna być skromna i nieśmiała...
              > A jak nie jest - ani chybi wyuzdana wszetecznica, hihi.
              >
              >
              Taaak, ciekawe co jest wyznacznikiem meskosci wedlug Ufka...
              • melmire Re: Kto sie boi ginekologa? 25.03.03, 11:25
                Moze cos w stylu "chodze do pieknych pan urolozek i zadnej nie
                przepuszcze" ? big_grin big_grin big_grin
                • milarka Re: Kto sie boi ginekologa? 25.03.03, 12:32
                  Witam,
                  wypowiedzi ufka komentować nie będę, bo jest bez sensu.
                  Ale przyznam się, że ja osobiście mam pewne opory przed wizytami u ginekologa -
                  tzn. chodzę kiedy trzeba, i zawsze się cieszę, że jestem już po (nie tylko
                  dlatego,że wiem, że wszystko w porządku, ale również dlatego, że mam za sobą
                  badanie, które nigdy nie jest dla mnie przyjemne). Pierwszy raz poszłam do
                  ginekologa dopiero, kiedy potrzebowałam tabletek anty, było mi się trudno
                  przemóc, ale chęć posiadania dobrego zabezpieczenia była silniejsza. No i
                  wybieram tylko kobiety, ale myślę, że faceta też można jakoś przeboleć (myślę,
                  że podczas wizyty u faceta cały czas bym sobie powtarzała w głowie, że wizyta
                  niedługo się skończy i tyle).
                  A tak w ogóle to teraz powoli zaczynam się do tego wszystkiego przyzwyczajać,
                  bo jestem w ciąży i wizyty mam co miesiąc. Ale do porodu wybrałam szpital,
                  gdzie kobiety traktowane są z szacunkiem i intymnością i nie ma mowy o
                  studentach.
                  I jeszcze jedno:
                  Znam historię (prawdziwą!!!) o ginekologu mężczyźnie, który zrobił przyjemność
                  swojemu koledze - ubrał go w strój pielęgniarza i pozwolił mu być przy
                  badaniach. Kolega podobno miał niezły ubaw sad. Ale osobiście mam nadzieję, że
                  był to przypadek jednostkowy (taki ginekolog pokroju ufka).
                  Pozdrawiam, milarka
            • melila Re: Kto sie boi ginekologa? 29.03.03, 18:41
              drzazga1 napisała:
              > No właśnie, już wspominałam o chorej wyobraźni.
              > To ja już wolę być "mniej kobieca" niż trząść się ze strachu i z zażenowania
              > zapominać, o czym chciałam z lekarzem porozmawiać.
              IMHO wstyd u ginekologa rzeczywiście jest normalną rzeczą, ale żeby się trząść,
              denerwować i wpadać w panikę ?

              P.S. Słyszałm ostatnio historyjkę o facecie, który poszedł do ginekologa
              zamiast swojej żony, bo nie chciał jej pokazać komuś obcemu. Słodkie, prawda ?
              wink
              • drzazga1 Re: Kto sie boi ginekologa? 31.03.03, 10:42
                melila napisała:

                > P.S. Słyszałm ostatnio historyjkę o facecie, który poszedł do ginekologa
                > zamiast swojej żony, bo nie chciał jej pokazać komuś obcemu. Słodkie, prawda ?
                > wink

                smile))) ciekawe jaki był przebieg badania?wink))
                Tylko teoretyczne, czy część praktyczna też???
              • beemka1 Re: Kto sie boi ginekologa? 31.03.03, 11:28
                melila napisała:

                >
                > P.S. Słyszałm ostatnio historyjkę o facecie, który poszedł do ginekologa
                > zamiast swojej żony, bo nie chciał jej pokazać komuś obcemu. Słodkie,
                prawda ?
                > wink

                Czekaj, czekaj, czy to nie przypadkiem nasz forumowy JEDYNY PRAWDZIWIE MESKI
                OSOBNIK???
                smile
    • wika28 Re: Kto sie boi ginekologa? 29.03.03, 19:36
      Byłam już u kilku ginekologów, kobiet i mężczyzn i przyznam szczerze że nie
      sama wizyta, rozebranie się robi na mnie wrażenie, ale kosmiczny wręcz brak
      kompetencji!!! W wieku kilkunastu lat miałam infekcję, ale jak się pewnie
      orientujecie, niektóre bakterie czy grzyby lubią się nawracać i od tej pory
      każde zażycie antybiotyku, czy pobyt w nowym miejscu powoduje infekcję.
      Ostatnimi laty miałam nawroty co miesiąc i na leki wydawałam około 150 zł
      miesięcznie. Jedyne czego się bałam przy wizycie, to tego, by lekarz okazał się
      kompetentny i nie wciskał mi nieskutecznych leków w ciemno, kolejnego
      antybiotyku czy innego specyfiku, który nie zadziała, bo na większość jestem
      już uodporniona! Teraz mam spokój od ponad 8 miesięcy i jestem WDZIĘCZNA MOJEMU
      GINEKOLOGOWI (mężczyźnie zresztą) za to, że wysłał mnie na odpowiednie badania,
      wykrył co jest przyczyną i zastosował odpowiednie leczenie. gdyby nie jego
      podejście i kompetencja, nie wiem co by było!
    • moniorek1 Re: Kto sie boi ginekologa? 03.04.03, 04:37
      Powiem wam dziewczyny ,ze ja poprostu nie wyobrazalam sobie wizyty u
      ginekologa.Moja mama rozmawiala ze mna i przekonywala ,ze to nie takie
      straszne wytlumaczyla mi jak wyglada badanie itd.tylko ,ze ja na mysl ,ze
      mialabym lezec przed facetem rozkraczona przyprawiala mnie o chisterie.Kiedy
      pewnego dnia wyladowalam na pogotowiu z powodu potwornego bolu brzucha wizyty
      nie dalo sie juz odlozyc mialam wtedy 21 lat.Poszlam do lekarza prywatnie do
      kobiety ale ona jakos nie wzbudzala mojego zaufania czulam sie strasznie
      zarzenowana i wogole.Bylam u niej tylko dwa razy i dalam sobie spokoj z
      ginekologiem na nastepne 4 lata.No i stalo sie potworne bole brzucha i brak
      pieniedzy na lekarza prywatnego a w przychodni tylko lekarze mezczyzni.Ale
      wiecie co?przezylam to ,moze poprostu dlatego ,ze juz bylam kobieta a nie
      mloda dziewczyna.Drugi raz juz poszlam do lekarza prywatnie ,ktorego polecila
      mi przyjaciolka.Trafilam na wspanialego lekarza ,delikatny i tak potrafi
      zagadac o pierdolach ,ze nie mysle o wstydzie i ani sie spostrzege a juz po
      badaniu.Tak wiec ja rozumie kobiety ,ktore boja sie ginekologa.Pol biedy dla
      nich jesli sa zdrowe ale gdy ktoras ma powazne klopoty i to bagatelizuje to
      lepiej niech sie zastanowia czy nie lepiej sie jednak rozebrac przed lekarzem
      bo potem beda lezaly na stole w prosektorium tez zreszta nagie i wybebeszone
      jak kurczak.
      • kacz-ka99 Re: Kto sie boi ginekologa? 05.03.14, 17:40
        Wiele kobie po za wstydem i skrępowaniem zwleka z wizyta u ginekologa bo bardzo boi się diagnozy , nawet ostatnio gdzieś o tym czytałam że to częsty powód
        • gemowa Re: Kto sie boi ginekologa? 06.03.14, 08:17
          Nie, nie wierzę smile Panowie wypowiadają się na temat ginekologa?
          Podajcie proszę link do tego wątku, bo nie mogę go znaleźć ,a jestem bardzo ciekawa ich wypowiedzi.
        • karolinaa1985 Re: Kto sie boi ginekologa? 11.03.14, 17:29
          podeślesz link do tego artykułu - właśnie piszę pracę na ten tematsmile
    • Gość: lola Re: Kto sie boi ginekologa? IP: *.ip.netia.com.pl 07.03.14, 20:03
      Byłam u ginekologa raz, a jestem po 30. Jest kilka przyczyn:
      1. jest to dla mnie tak odrażające, dłubanie w pochwie przez obcą osobę, że niemal równoznanczne z puszczeniem się
      2. niekompetencja lekarzy, żadna z koleżanek nie potrafiła mi nikogo polecić, zawsze same trafiały źle, większość z nich zrezygnowała z wizyt w ogóle (jedna z nich 6 lat temu miała infekcję i poważne problemy, zmuszona była pójść, efekt - leczenie całkowicie nieskuteczne, jak miała silne pieczenie 6 lat temu, tak ma je dziś, chwilowo pomagają jej tylko leki bez recepty, które sama sobie wyszukała w internecie i zakupiła)
      3. niedelikatni lekarze (jedną 'lekarz' pokaleczył wkładanymi narzędziami do pochwy, po czym krwawiła kilka dni)
      4. brak poszanowania intymności, osobiście przyniosłam sobie na pierwszą wizytę spódniczkę, bo wiedziałam że to nie cywilizacja gdzie zapewnia się jednorazowe fartuchy, zostałam WYŚMIANA PRZEZ LEKARZA, który miał podobno skupić się na moim zdrowiu, koszmar.... Była to moja pierwsza i ostatnia wizyta, zabezpieczamy się prezerwatywą, bóle brzucha zwalczam lekami przeciwbólowymi i zazdroszczę koleżankom, które wyjechały do cywilizowanych krajów, gdzie są lekarze ulepieni chyba z innej gliny.
      • gemowa Re: Kto sie boi ginekologa? 08.03.14, 10:04
        lola, w takim razie masz chyba jakiegoś pecha do lekarzy. Dla mnie ginekolog to lekarz jak każdy inny, chodze do niego regularnie - raz w roku, ważne jest dla mnie zdrowie a nie to co sobie pomyśli np. o mojej fryzurze intymnej. Przed badaniem zakładam krótką spódniczkę, wolę ginekologów mężczyzn, bo wg mnie są bardziej profesjonalni, a jeśli przestaje mi się coś podobac w podejściu lekarza, to zmieniam go na innego.
        • dobrakobieta3 Re: Kto sie boi ginekologa? 08.03.14, 15:54
          Lola nie ma pecha do lekarzy tylko ciągle żyje w Ciemnogrodzie - zacofanie oraz dulszczyzna i tyle. Typowa wizyta i gina zawsze będzie miała znamiona mało intymnej - bo dotyczy TEJ a nie innej sfery. Jeżeli komuś to stwarza aż taki dyskomfort to znaczy, że to tak osoba (tu Lola) nie potrafią podejść do sprawy racjonalnie a zamiast tego karmi siebie i "koleżanki" jakimiś durnymi wyobrażeniami, nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością.
          Ja jestem bardzo "nietypową" pacjentką dla ginów - a mimo to zawsze spotykałam się maksymalną wyrozumiałością i życzliwością. Często nawet ponad miarę starali się pomagać, abym nie czuła się nieswojo - może wynika to z tego, że oni też są ludźmi, ja o tym wiem i to ja często już na początku zamieniam całą niezręczną sytuację w taki "żarcik", że później wszystkim jest łatwiejsmile

          Jestem pewna też - chociaż to niczym nie poparta teza - że takie "Lole" po prostu nie znają swojego ciała, nie lubią go i nie rozumieją; nie pokazują go swojemu mężczyźnie a sex jest dla nich jednym wielkim problemem. Taka karmasmile
          • Gość: lola [...] IP: *.ip.netia.com.pl 08.03.14, 21:12
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • gemowa Re: Kto sie boi ginekologa? 10.03.14, 10:35
              lola, trochę kultury, no naprawdę.
    • karolinaa1985 Re: Kto sie boi ginekologa? 19.03.14, 16:41
      dziękuję bardzo smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka